Ryobi Zauber CF 3000 i 4000 od strony fabryki.

/ 7 komentarzy / 15 zdjęć


          Na początku witam serdecznie wszystkich zainteresowanych moim tematem. W tekście tym chciałbym pokrótce przyblizyć eksploatację kołowrotków znanej chyba dobrze każdemu firmy Ryobi. Mowa tu będzie o modelach, których stałem się posiadaczem w tym roku, mianowicie wersji Zauber CF 3 i 4 tysiące.
          Mniejszego Zaubera nabyłem na początku tego roku w celach spinningowych. Najpierw towarzyszył mi na wyprawach pstrągowych na niewielkiej górskiej rzeczce z typowymi przynetami pstrągowymi (obrotówki, woblerki, gumki, itp.). Chyba po trzecim wypadzie omal nie dostałem załamania nerwowego wyżej wymienionym kołowrotkiem. Napiszę krótko - zaczął terkotać jak przysłowiowa stara sieczkarnia. Rolka kabłąka zaczęła szumieć i słychać było praktycznie każdy żąbek przekładni. Padła decyzja odesłania na gwarancję ale jakoś kołowrotek został odkręcony od kija i spoczął na półce. Do pstrągowego kija powrócił Penn Slammer 260 (odszedł w zapomnienie z racji na swoją wagę i niszczenie cienkich plecionek).
           Przypomniałem sobie po jakimś czasie że miałem odesłać Zaubera do reklamacji. Po krótkich poszukiwaniach okazało się że moja Żona wyrzuciła pudełko wraz z paragonem i kartą gwarancyjna. Cóż mogłem począć. Reklamacji nie będzie, kołowrotek wart ponad 3 stówy leży w szufladzie bo terkocze że wstyd nad wodę go zabrać. Decyzja była prosta. Idzie na "warsztat". Któregoś to wieczoru miałem chwilę wolnego czasu (żona na nocce, dziecko u babci, piwo w lodówce) więc zabrałem się do dłubania. A że posługiwanie się prostymi narzędziami warsztatowymi nie sprawia mi dużego problemu po chwili leżał już rozkręcony. Jakiez było moje zdziwienie gdy w środku zobaczyłem smar, którym był nasmarowany, ba źle napisałem - nie zobaczyłem tam prawie nic poza bardzo małą ilością białego czegoś przypominającego smalec. Nie pozostało mi nic w tym przypadku jak poddać kołowrotek solidnemu myciu i smarowaniu porządnym smarem z rodziny Penn-a. Wymyłem tamto mazidło (a raczej jego śladowe ilości) do czysta i nałożyłem warstwę moim zdaniem odpowiednią, ilość smaru oraz oliwki. Poskręcałemwszystko do "kupy", nie zostały mi żadne części na drugi kołowrotek więc myślę sobie że "operacja się udała i pacjent przeżył - chyba przeżył". Kręcąc na sucho korbką praca ciut się poprawiła ale jeszcze sporo szumiał. Nie pozostało nic innego jak wybrać się po tym incydencie na ryby.
           Jak sobie zaplanowałem tak zrobiłem. Już następnego dnia kołowrotek poszedł w ruch. Załozyłem go do szczupakowego kija i pojechałem z myślą upolowania esoxa. Kręciołek na początku jeszcze "rzęźlił" ale z każdym rzutem jego praca jakby stawała się płynniejsza i cichsza, a może to ja nie chciałem słyszeć głośnych odgłosów. Zakładałem specjalnie ciężkie główki aby dotarł się lub padł do reszty.
           Nie padł!. Udało się nawet złowić dwa szczupaki powyżej wymiaru i po kilku godzinach wróciliśmy ja i mój młynek do domu bo ryby zostały tam gdzie były. Przy pracy kołowrotka nastąpiła znaczna poprawa ale to jeszcze nie było to.. Jednak skoro zaczął pracować ciszej i płynniej stał się moim częstym kompanem wypraw. Podpinałem go pod różne kije. Pstrągowe, szczupakowe, sandaczowe czy kleniowo-jaziowe a nawet pod Ultra Lighta. Zauber się "dotarł" a jego praca stała się cicha, płynna i precyzyjna. Napiszę jeszcze że nawijanie plecionki jak i żyłki przez ten kołowrotek było bardzo dobre a nawet bym stwierdził że idealne nawet pomimo głośnej pracy z braku smaru w przekładni. Po pewnym czasie dokupiłem nawet do niego dodatkową oryginalną szpulę abym był bardziej elastyczny pod względem grubości używanej linki.
           Od tamtej "poprawy fabryki" spędziłem z tym kołowrotkiem nad wodą może jakieś 200 godzin różnego rodzaju spinningowania z przynętami lekkimi jak i ciężkimi. Nad wodą jestem dosyć często a kołowrotek nie zawsze ma lekko, ale dbam  o mój sprzęt należycie. Tak mi ten kołowrotek przypadł do gustu że zapadła decyzja o zakupie kolejnego Ryobi Zauber CF 4000. No i też jak postanowiłem tak zrobiłem. Zamówiłem! Dotarł do mnie jakieś 3 tygodnie temu. Nie czekałem aż zacznie szumieć i terkotać tylko od razu na stół i konkretne smarowanie. Już teraz się nie zdziwiłem jak po rozkręceniu oczom moim ukazała się taka sama sytuacja. Kolejny Zauber zaliczył już kilka wypadów pod cięższe spinningowanie i jego praca jest idealna, cicha, płynna z perfekcyjnym nawojem. Tak że teraz z tych kręciołków jestem bardzo zadowolony jeśli chodzi o ich pracę i nawój linki.
           Ale jest rzecz, która mnie zawiodła. Zamówiłem model 4000 z myślą o ciężkim spinie bo myślałem że wersja ta jest większa od wersji 3000. Tak jest większa ale tylko szpula kołowrotka i to nieznacznie. Reszta jest identyczna, rotory, przekładnie, korpusy, korbki itp. Z jednej strony jest to może wada a zdrugiej zaleta gdyż szpule pasują do obydwu i w każdej chwili można mieć wersję 3 lub 4 tysiące przekładając tylko szpule. Ba nawet porównałem te kołowrotki ze słynnym tanim Spro Passionem 730. Zamieszczam fotki na których widać że szpule, korbki, nakrętki hamulca pasują we wszystkich modelach do siebie. Dodam że nawet lepiej prezentuje się Zauber z czarną nakrętką hamulca od Passiona. Nawet rotory, kabłąki są takie same w tych modelach tak samo jak i przekładnie.
          Na koniec może jeszcze dodam moje wady i zalety tych kołowrotków.
Zalety:
- bardzo dobry nawój żyłki i plecionki nawet tych cieniutkich
- po dobrym przesmarowaniu cicha i płynna praca całego osprzętu
- nie ścierające się napisy ze szpuli i kołowrotka nawet mimo tych 200h pracy 
(wiem   że to może nie wiele ale inne kołowrotki tracą kolor już po kilku wypadach)
- aluminiowa obudowa
- bardzo dobrze działajacy hamulec bez wstępnych zacięć
- cieńka stopka która chyba pasuje do każdego uchwytu wędki
- szeroka szpula umożliwiająca dosyć dalekie rzuty nawet lżejszymi przynętami
- pasujące szpule jak i inne podzespoły od innego kołowrotka (tutaj sprawdzony Spro Passion 730 ale pewnie i inne też)
 
Wady:
- praktycznie brak smaru w przekładni
- brak różnicy wielkości mechanizmów między wersją 3 a 4 tysiące
- dosyć spora masa kołowrotka
- nie składana korba (to chyba wadozaleta - nie dostaje luzów ale też nie można jej złożyć do transportu bez całkowitego odkręcenia)
- sporo komponentów użytych jak w o połowę tańszym Spro Passionie.
 
Jeśli dotrwaliście do końca to dziękuję, mam nadzieję że nie zanudziłem i trochę przybliżyłem temat.
 
Pozdrawiam wszystkich sympatyków oraz przyszłych nabywców CF-ów. Nie zapomnijcie ich dobrze nasmarować. 
 
 Sebastian.
 

 


5
Oceń
(15 głosów)

 

Wedkuje.pl poleca

 

Ryobi Zauber CF 3000 i 4000 od strony fabryki. - opinie i komentarze

jarek-jarasjarek-jaras
0
Jetem także posiadaczem Zaubera CF od początku tego roku i jak na razie sprawdza się bez zarzutu. U mnie wszystko chodzi płynnie i nic nie rzęzi mimo że jest intensywnie eksploatowany . Hmmm.. czy jak go rozkręcę to nie stracę gwarancji?? Brawo dla autora za test i tekst. :) (2016-09-14 14:39)
SebekKrySebekKry
0
Nie wiem dlaczego taki rozciągnięty teks, że źle się czyta. Wszystko miałem ładnie napisane w Wordzie z akapitami itp. a tu taka kaszana. Nie daje się to edytować. (2016-09-14 16:46)
kabankaban
0
Owszem nie da się spokojnie przeczytać i może jakiś moderator coś uczyni aby to poprawić. (2016-09-14 17:12)
SebekKrySebekKry
0
Udało się trochę ogarnąłem temat z edycją tekstu. (2016-09-14 18:32)
Rutra65Rutra65
0
bardzo fajny tekst (2016-09-15 20:06)
użytkownik146847użytkownik146847
0
Witam , dobrze że są takie opinie i opisy , w przyszłym tygodniu będę już posiadaczem Zaubera cf 4000 , smarowanie pierwsze . Za artykuł 5 (2017-01-06 19:26)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Opis kołowrotków konkretny. Nic dodać, nić ująć. Osobiście czekam na kolejne. ***** (2017-01-07 13:48)

skomentuj ten artykuł

 




Aplikacja