Spinning za 50zł

/ 51 komentarzy / 27 zdjęć


Częstym pytaniem zadawanym na wszystkich niemal forach przez młodych (i nie tylko), początkujących wędkarzy, brzmi „Jakie wędzisko spinningowe radzicie kupić? Mam... zł” i tutaj wymieniana jest dwucyfrowa suma, często oscylująca w okolicach 50.- zł. Zazwyczaj odpowiedź doświadczonych wędkarzy brzmi „to niemożliwe”, co zresztą jest bardzo bliskie prawdy. Piszę „bardzo bliskie”, bo są produkty no name, które spełniają warunek cenowy, niestety trudno je nazwać wędziskami, a tym bardziej nadającymi się do spinnigowania, choć na blanku mają buńczuczną nazwę „… SPIN”. Wędzisko takie, to albo sztywny patyk bardziej nadający się na trzonek miotły, lub – choć znacznie rzadziej – gnące się jak wiotka trzcinka, co uniemożliwia wręcz zacięcie ryby. W obydwu przypadkach złowienie jakiejkolwiek ryby, a tym bardziej jej skuteczne wyholowanie, to mrzonka albo co najwyżej, czysty przypadek. Jeszcze gorzej jeśli są to pseudo wędziska „TELE-SPIN”, bardzo często gubią źle zamocowane przelotki, a generalnie trzeszczą na łączach jak wiklinowy biegun-poręcz od starego bujanego fotela praprababci. Co najgorsze takie wędziska przeważnie wytrzymują zaledwie kilka wypadów nad wodę i łamią się w najbardziej nieodpowiednim momencie, gdy jakimś cudem przynętą zainteresuje się głupek słodkich wód – szczupak.
Otóż chcąc wspomóc starania początkujących adeptów spinningu w zaopatrzeniu się w wędzisko, które niewiele odbiegając od ich budżetu, pozwoli na w miarę skuteczne wejście do grona maniaków, którzy wierzą, że ryba pogoni za kawałkiem bujającego się w wodzie pomalowanego w różne maziaje drewienka, lub machającej wiotkim ogonkiem gumowej imitacji nie wiadomo czego, postanowiłem wypróbować jak zachowuje się nad wodą wędzisko cenowo zbliżone do magicznej kwoty 50.- zł, a nie będące bazarową składanką odpadów pozostałych po produkcji blanków.
Zaczynając swoją przygodę z wędkarstwem, początkowo posługiwałem się kijkiem bambusowym, który w tych zamierzchłych czasach pełnił skutecznie rolę zarówno wędziska spławikowego, jak i spinningowego. Skutecznie, bo nasze wody – mimo zdecydowanie większej niż obecnie liczby kłusowników, mimo zdecydowanie mniejszej działalności zarybieniowej – obfitowały zarówno w białoryb, jak i drapieżniki. Szczupaki stadami waliły w Gnomy, a okonie ze smakiem zajadały się wszelkiej maści i autoramentu wirówkami, bo o gumowych przynętach tylko docierały skąpe plotki zza oceanu. Tak było pół wieku temu. Później nastała era wędzisk produkowanych z włókna szklanego spajanego żywicami epoksydowymi, które początkowo docierały do nas ze wschodu od Wielkiego Brata, lub południa od tego Mniejszego. Niemal niełamliwe, niezniszczalne, do tej pory mam takie jedno – przy długości 195 cm i ciężarze wyrzutu 10-30g, waży tle co współczesna trzymetrowa „węglówka”. Był to na ówczesne czasy hit i obiekt zazdrości kolegów.
Po erze szklanej, dość szybko nastała era węgla. Pierwsze wędziska z włókna węglowego pod pewnym względem były rewelacją, nie gubiły holowanych ryb, pozwalały na finezyjną prezentację przynęty, a co najważniejsze, były zdecydowanie lżejsze od swoich protoplastów. Miały jednak jedną, ale bardzo smutną dla wędkarza wadę. Byle stuknięcie o gałąź, nieszczęśliwy upadek na kamienną ostrogę a nawet na podłogę, powodował takie ich osłabienie w miejscu udaru, że podczas najbliższego holowania nawet nie rekordowego okonia potrafiły złamać się jak słomka. Toteż były hołubione, wręcz owijane w miękkie powijaki jak niemowlęta, a na łowiskach traktowane jak serwis porcelanowy, co psuło całą radość z wędkowania. Ale technologia idzie na przód wielkimi krokami i tworząc coraz to nowe, odmiany włókna węglowego, produkując blanki wielowarstwowe z zastosowaniem odpornych na urazy mat wierzchniej warstwy, człowiek stworzył wędziska niemal tak odporne na urazy mechaniczne, jak mata szklano-epoksydowa.
Obecnie produkowane blanki, są znacznie odporniejsze na przypadkowe urazy, mają moc odpowiednią do wyholowania okazu ryby i są o połowę lżejsze od swoich szklanych protoplastów, mają tylko jedną zasadniczą wadę, są wielokrotnie od nich droższe.
Producenci jednak znaleźli i na tę wadę sposób, wprowadzając na rynek wędziska o blankach budowanych z materiałów nazywanych popularnie kompozytowymi. Są budowane z użyciem zarówno włókien węglowych jak i szklanych, o różnej proporcji zawartości jednych i drugich w blanku. Łączą one walory czułości i lekkości „węglówek” z urazoodpornością „szkalków”. Oczywiście są one cięższe od wędzisk czysto węglowych z racji zawartości włókna szklanego, ale ta różnica wagi nie jest już tak znacząca jak pomiędzy czystą „węglówką” a czystym „szkalkiem” o podobnych parametrach. Są jednak znacznie, nawet kilkakrotnie tańsze od wędzisk węglowych. Dało to szansę niezamożnym fanom spinningu i nie tylko, na wyposażenie się w przyzwoitej jakości sprzęt, który przy rezygnacji pewnych walorów wędzisk węglowych jak niewielki wzrost wagi i niewielka utrata czułości, pozwoliła szerokiemu gronu pasjonatów wędkarstwa na zasmakowanie emocji towarzyszących spinningowaniu.
Niejeden interlokutor zarzuci mi, że nigdy nie wyczuję na wędzisku kompozytowym tak delikatnych brań jak „węglówką”, nigdy nie osiągnę takich efektów łowieckich, jak użytkownik wędziska zbudowanego z mat węglowych i bezsprzecznie będzie miał rację. Jednak zmniejszająca się z roku na rok liczba złowionych ryb, nie jest wynikiem jedynie stosowania mniej finezyjnego, czułego sprzętu, a przede wszystkim rabunkowej gospodarki skostniałej i przestarzałej w swej formie, organizacji jaką jest tak zwany Polski Związek Wędkarski. Ale pomińmy aspekt polityczno-społeczny, choć żal tyłek ściska, gdy przypominają mi się czasy, gdy wspomnianą wcześniej szklaną pałą, w 3 godziny złowiłem 17 okazałych okoni, a teraz spinningując wędziskiem węglowym za niemal 700.- zł, nie mam gwarancji, że w 17 godzin złowię 3 – ledwie wymiarowe – okonki.
Już słyszę też głosy, że nikt nie obiecywał, że wędkarstwo, a zwłaszcza spinning to tanie hobby i jeśli chce się mieć wyniki, to trzeba poświęcić kasę. Też nie da się skutecznie zaprzeczyć temu twierdzeniu. Jednak nie można odbierać nadziei i zniechęcać adeptów spinningu, tylko dla tego, że dla nich wydatek rzędu 200-500 zł na samo wędzisko, jest wyłącznie sennym marzeniem.
Tutaj właśnie jest miejsce na wędzisko kompozytowe, zapewne nie tak czułe jak węglowe, zapewne około 20-30% cięższe od „węglówki”, ale zastosowanie ma tutaj stwierdzenie, a nawet mądrość „nie wędka łowi, tylko wędkarz”. Nie pomoże nawet kij za kosmiczną cenę 1590.- zł (exemplum DRAGON Steelhead), jeśli wędkarz nie będzie potrafił zaprezentować troci przynęty nawet okrzyczanej jako najbardziej łowna, albo jeśli w łowisku po prostu nie będzie ryb.
Należy zaznaczyć, że nie każde wędzisko kompozytowe oferowane przez producentów, a w rzeczywistości często wyłącznie dystrybutorów, będzie spełniało warunki, które pozwolą na jego skuteczne wykorzystanie, bo kij, kijowi nie równy. Nieodosobnione są przypadki oferowania wędzisk, które tylko z nazwy są spinningowymi, tylko dla tego, że dystrybutor zdaje sobie sprawę, że rynek i tak to wchłonie, bo są nabywcy, którym środki finansowe nie pozwalają na stosowny wydatek. Jak zwykle należy ziarno oddzielić od plew.
Po dość długim wstępie, chcę zaprezentować wędzisko kompozytowe, które nie tylko jest warte swojej ceny, a nawet jakością przewyższa to co ta cena sugerowałaby. Wędzisko, które usatysfakcjonuje adepta spinningowania, a w kolejnym etapie rozwoju i modernizacji arsenału wędkarskiego, z powodzeniem spełni rolę wędziska zapasowego. Wędzisko, które ośmielę się określić jako dość uniwersalne, a na pewno praktycznie niezniszczalne i jak na swoją cenę bardzo przyzwoicie skonstruowane i wykończone.
Znając poglądy dość szerokiej rzeszy wędkarzy, niestety często powtarzane jako zasłyszany kanon, bez nawet odrobiny własnego doświadczenia w tym zakresie, z pewną dozą nieśmiałości przedstawiam ubiegłoroczną nowość w ofercie JAXON-a, Arcadia Spinning. Już czytam te komentarze w stylu „Jaxon-sraxson”, „chłam”, „chrust” i inne oklepane komunały. Każda firma ma wyroby dobre i wpadki, niezależnie czy to jest DRAGON, KONGER czy OKUMA, MIKADO, SHIMANO i DAIWA (wymieniam tylko najpopularniejsze firmy na naszym rynku). Zapewne ta zła opinia towarzysząca firmie JAXON wynika z tego, że być może tych wpadek miał więcej, a na pewno z faktu, że swoją ofertę kieruje do mniej zamożnej części społeczności wędkarskiej i nie ma w swojej ofercie wędzisk przekraczających cenowo 500.- zł. Jednak uważny i analitycznie patrzący obserwator-użutkownik, dostrzeże iż wędziska i kołowrotki oferowane przez tę firmę zapewniają takie same walory użytkowe i jakość, za cenę o 20, a niejednokrotnie 30% niższą od tych jakie znajdziemy w porównywalnych produktach wyżej wymienionych firm.
Opis wędziska oraz wrażenia z „macania” i „machania”, dotyczą dwóch identycznych modeli 270cm/5-25g, użytkowanych jednocześnie przez dwie osoby (kobieta 168cm i mężczyzna 181cm wzrostu) przez około 4 godziny jednego dnia na łowisku rzecznym z płaskiego brzegu i około 4 godziny drugiego dnia z wysokiego brzegu i kamiennych ostróg.
Wędzisko dostarczane jest w standardowym, dwukomorowym pokrowcu JAXON-a, niestety zbyt cienkim i zbyt mało mięsistym, żeby choć w podstawowym stopniu zabezpieczało blank przed uszkodzeniami spowodowanymi przypadkowymi udarami, ale w przypadku wędzisk chronionych matą z włókna szklanego, ma to marginalne znaczenie. Mimo to do transportu dobrze jest zaopatrzyć się w dobry jakościowo, usztywniony pokrowiec tubowy JAXON UJ-XTM, oferowany w długościach od 115 do 160cm, mieszczący bez kołowrotków cztery, dwuskładowe wędziska spinningowe w miękkich pokrowcach.
Wędzisko jest zbudowane na blanku kompozytowym z przewagą włókna szklanego i żywic epoksydowych. Śmiem twierdzić, że jest udaną modyfikacją wędzisk – moim zdaniem nieudanej, stanowiącej typową „wpadkę” – serii Cantara. Uzbrojenie stanowią przelotki SLIM-TS, które porównując z przelotkami SIC-SHIMANO, w które uzbrojone jest dwukrotnie droższe wędzisko SHIMANO Catana, w niczym im nie ustępują. Jeszcze lepiej prezentuje się uchwyt kołowrotka DPS z wkładkami stabilizacyjnymi, gdyż podczas kilkugodzinnego użytkowania, ani razu nie wyluzował się, gdy tymczasem ten sam kołowrotek w renomowanym uchwycie IPS, niemal dziesięciokrotnie droższego DRAGON Moderate, podczas takiego samego, kilkugodzinnego czasu użytkowania, byłem zmuszony kilkakrotnie dokręcać. Blank długości 270 cm jest jednolicie czarny, estetycznie i równiutko polakierowany, bez nadlewek i ubytków. Średnica blanku na styku z rękojeścią jest dość znaczna i wynosi 15mm w porównaniu z 11mm ponad 3-metrowego Moderate, a także z 12mm 2,7-metrowej Catany. Wynika to zarówno z materiałów, z których zbudowany jest blank, jak i z innego przeznaczenia tych wędzisk (Arcadia 5-25g, Moderate 3-15g, Catana 3-14g,). Zbieżność blanku nie budzi zastrzeżeń a szczytówka ma średnicę odpowiednią do przeznaczenia wędziska. Blank jest opisany niestety bardzo skromnie w porównaniu do Moderate. Odcinek od rękojeści do pierwszej przelotki zajmują nic nie mówiący slogan „art of sport fishing”, nazwa wędziska „Arcadia” wypisana złotymi, opalizującymi, ozdobnymi literami, długość „2,70m”, ciężar wyrzutu „5-25g”, wątpliwej ozdobnności owijka o wzorze srebrnej cegiełki, logo firmy „JAXON®” wypisane złotą, opalizującą manuskułą, po przeciwnej stronie blanku widnieje napis „Developed by Jaxon Fishing Team” oraz kod identyfikacyjny „WJ-ARS27025”.
Z tych danych nie wynika ani moc, ani przeznaczenie wędziska, co w porównaniu z bardzo szczegółowym opisem Moderate, stanowi dość istotny mankament w zakresie informacyjnym. W tej dziedzinie JAXON nie popisał się polotem i marketingiem w dobrym tego słowa znaczeniu. Co prawda nie odbiega to od standardów stosowanych również przez inne firmy, ale czemu firma nie podjęła kopiowania dobrych wzorów idąc na łatwiznę? Przecież poszerzone informacje nie tylko ułatwiłyby wybór, ale i zachęciły do zakupu.
Wbrew pozorom i materiałowi z jakiego wędzisko jest zbudowane, podczas łwoenia wyraźnie daje się rozróżnić kiedy przynęta przemyka się po dywanie miękkiej roślinności podwodnej, a kiedy obija się o kamienie bezroślinnych połaci dna. Jest to zapewne uwarunkowane też rodzajem zastosowanej linki. Znacznie lepiej odczuwalna jest praca przynęty na plecionce (0,08), niż na żyłce (0,16). Podobnie lepiej na plecionce niż na żyłce wyczuwalne jest zainteresowanie ryby przynętą, typowe puknięcia, a także jej branie.
Jak wcześniej pisałem, przelotki nie budzą istotnych zastrzeżeń, w obu egzemplarzach są zamocowane równiutko w linii i bardzo stabilnie, choć stosunkowo gruba warstwa lakieru na omotkach i brak jakiejkolwiek informacji na ich temat, może budzić obawy co do ich trwałości i potencjalnej możliwości łuszczenia się warstwy lakierniczej. W obydwu testowanych wędziskach nie dostrzegłem zbędnych nadlewek lakierniczych, jakie niestety wystąpiły w dwukrotnie droższej Catanie.
Dolnik wykonany jest w przedniej części z pianki EVA, niestety dość średniej jakości, nieporównywalnej z pianką zastosowaną w Moderate, ale też i cena tych wędzisk jest absolutnie nieporównywalna. Poniżej uchwytu kołowrotka dolnik jest pokryty dość grubą warstwą korka nieokreślonej klasy. Niestety tylko cienka, około 1-milimetrowa, wierzchnia warstwa, to jednolita okładzina, warstwa pod okleiną wygląda raczej na masę z mielonego korka niż na jednolitą strukturę. Jednak w obydwu egzemplarzach nie dostrzegłem wykruszeń krawędzi jakie były zauważalne w Moderate, ani żadnych pęknięć warstwy wierzchniej. Oczywiście tak krótkie użytkowanie nie daje gwarancji, jak okładzina zachowa się w dłuższym okresie. Stopka dolnika wykonana jest z metalowego medalionu z logo firmy. Nie daje to żadnej amortyzacji w przypadku niezamierzonego, energicznego oparcia wędziska stopką na twardym podłożu (kamień, beton) ale biorąc pod uwagę, że wędzisko jest w znacznej mierze zbudowane z odpornego na udary włókna szklanego, nie powinno to mieć większego znaczenia dla jego trwałości. Główną zaletą dolnika jest jego długość, mierzona od środka stopki kołowrotka wynosi 36 cm w porównaniu z 39cm w Catanie. Dzięki temu dolnik nie wystaje nadmiernie poza łokieć i przy manewrowaniu nie zawadza o ubranie i oporządzenie osobiste, co niestety jest mankamentem Catany.
Podstawową wadą Arcadii jest jej ciężar 231g, wyższy od Catany o 61g, a od Moderate aż o 93g. Wynika to z materiałów użytych do budowy blanku, ale również z przeznaczenia tych wędzisk. Moderate i Catana to typowe, specjalistyczne wędziska kleniowo-jaziowe, natomiast przeznaczeniem Arcadii jest połów większych rybek, niewstydliwych rozmiarowo szczupaków i boleni, a odważę się twierdzić, że bez problemów i jakiegokolwiek ryzyka poradziła by sobie również z przyzwoitych rozmiarów brzaną. Masa wędziska, przy krótkości dolnika, powoduje też sporą niedogodność w postaci trudności jego wyważenia. Przy użytych kołowrotkach o wadze 305g, wędziska niestety, dość zdecydowanie leciały na „pysk”. Przejściowe, na próbę, zastosowanie kołowrotka wagi 412g, niewiele pomogło, natomiast spowodowało wzrost ciężaru całego zestawu do tego stopnia, że już kilkanaście rzutów powodowało istotne zmęczenie ramienia. Stąd przygotowując się do użytkowania Arcadii, trzeba przywyknąć do jej przeważania na szczytówkę, lub wytrenować mięśnie do użytkowania z kołowrotkiem ponad 500g.
W odróżnieniu do obydwu wcześniej testowanych wędzisk Moderate i Catana, JAXON bardzo rzetelnie określił zakres ciężaru wyrzutu. Najniższą wagą woblera przy której wędzisko ładowało się w miarę przyzwoicie był (zważony na wadze jubilerskiej) SALMO Bull Head 4,7g. Przy lżejszych przynętach wędzisko zachowywało się jak kij od szczotki, a rzut na odległość 15m był osiągnięciem godnym wpisania do Księgi Ginesa. Podobnie z górną granicą, 23-gramowa POLSPING Wydra leciała na odległość 40-50m bez wysiłku przy wyrzucie, natomiast 30-gramowy JAXON Tronto powodował niebezpieczne wygięcie szczytówki i choć zastosowane do budowy wędziska włókno szklane powinno umożliwić bezawaryjne użycie przynęty o takiej masie, jednak nie było to komfortowe. Zatem należy przyjąć, że do połowu Arcadią 5-25g nie powinno się stosować przynęt wykraczających poza granice określone przez producenta. Moim zdaniem jest to zaleta, którą dostrzegłem również podczas ponad 20-letniego użytkowania innych wędzisk JAXON-a. Stosując się do tego parametru, realne są do osiągnięcia – niezależnie od ciężaru przynęty – celne rzuty na odległość nawet około 70m.
Wędzisko charakteryzuje się ugięciem medium, co w niektórych przypadkach (twarde szczęki sandacza) może utrudnić, a nawet wręcz uniemożliwić zacięcie, ale patrząc z drugiej strony, amortyzując zrywy ryby pozwala na jej skuteczny hol minimalizując zagrożenie wypięcia się, nawet płytko zaciętej, nawet przy użyciu plecionki o blisko zerowej rozciągliwości. Moim zdaniem ugięcie wędziska sugeruje, iż lepszym rozwiązaniem będzie stosowanie właśnie nierozciągliwej plecionki, co ułatwi zacięcie ryby nawet z dość dużej odległości, niż rozciągliwej żyłki, której użycie co prawda jeszcze lepiej zamortyzuje hol, ale może znacznie pogłębić trudność w skutecznym zacięciu.
Wędziska były używane z kołowrotkami JAXON Armand 300M, na przemian z plecionką MIKADO Octa Brayd 0,08mm/5.15kg i żyłką DRAGON Guide Select Light Blue 0,16mm/3,65kg. Przez cały czas nie odnotowaliśmy żadnego splątania (gniazda).
Niestety, kolejny bezrybny wypad (w łowiskach, w których wędkowaliśmy wśród kilku innych wędkarzy, złowiono zaledwie dwie płocie i jednego niewytartego jeszcze szczupaczka 53cm) uniemożliwił sprawdzenie zachowania wędzisk pod zaciętą rybą. Co prawda były brania, ale niestety jedno skończyło się obcięciem ogona silikonowej jaszczurki, drugie urwaniem przynęty wraz z metalowym przyponem. W tym drugim przypadku, przyczyny należy szukać w zbyt słabej plecionce (0,08), co sugeruje, że celowym byłoby użycie plecionki 0,10 lub nawet 0,12. Niestety akurat takimi nie dysponowaliśmy. Jedynymi trofeami były wyholowane stare przynęty utracone przez naszych poprzedników.
Podczas drugiego dnia wędkowania, było jeszcze gorzej, bo poza kilkoma puknięciami, nie odnotowaliśmy brań. Denerwujące zwłaszcza było kilkugodzinne obserwowanie efektownych ataków bolenia, który polował co prawda w zasięgu naszych rzutów, ale nie dał się skusić na żadną z prezentowanych mu przynęt. Nieskuteczne okazały się zarówno popularne blachy POLSPING Wydra i Cefal, jak i „rewelacyjne” polecane jako boleniowe, woblery SALMO Thrill i Sting oraz JAXON Tabias, a także gumy zbrojone na czeburaszkach. Mimo przynęt padających w jego strefie łowów, nie zmienił stanowiska, więc nie przestraszył się, ale widocznie obfitość uklei wyskakujących całymi wachlarzami przed jego atakami, spowodowała, że nie był zainteresowany podawanymi mu jak na tacy, imitacjami. Jedynie kilkakrotnie i wyczuwalnie puknął przynętę zamkniętym pyskiem, jakby odganiając intruza.
Krótkie co prawda doświadczenie pozwala jednak na zasugerowanie, że zarówno dla wykorzystania parametrów wędziska, jak i jego przeznaczenia, stosowne byłoby użycie plecionki 0,12 (11kg), lub mało rozciągliwej żyłki 0,25 (10kg).
Największą zaletą Arcadii jest jej rewelacyjna cena około 60 zł w zależności od sklepu. Ośmielam się określić ją jako rewelacyjną, gdyż zarówno jakość i staranność wykończenia, jak i parametry użytkowe tego wędziska nie odbiegają, a nawet w wielu przypadkach przewyższają porównywalne klasowo wędziska innych producentów (dystrybutorów), natomiast jej cena jest w znaczącej liczbie przypadków, zdecydowanie niższa od produktów tej samej klasy.
Odnosząc się do porównywania Arcadii z Moderate i Cataną, oczywiste jest, że są to wędziska nieporównywalne zarówno klasowo, jak i użytkowo, ale okazało się, że w kilku przypadkach – może niewiele znaczących, ale istniejących detali wykończeniowych – Arcadia sprawiła lepsze wrażenie.
Reasumując, JAXON Arcadia zasługuje na uwagę przy wyborze wędziska taniego, na początek przygody ze spinningiem, a na późniejszym etapie pełnienia roli wędziska zapasowego. W takiej też roli pozostanie w moim arsenale.

 


4
Oceń
(39 głosów)

 

Spinning za 50zł - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+1
Wędkarstwo absolutnie nie jest zabawą dla zamożnych. Zaczynałem mając wielkie nic, kij bambusowy spinning z pełnego szkła czyli wędziska jakich dziś nikt z młodszych nawet nie zna. Następnie były teleskopy ze wschodu. W pamięci został mi szklany teleskop który kupiłem za 50 zł. 3 m , cw10-50 głowiłem nim pierwsze bolenie na spinning z braku drugiego wędziska gruntowego czasem i brzany z gruntu pomimo ze brakowało mu tu już długości i mocy. Wędkarstwo wymaga jednak innych rzeczy. Chęci, pracy, myślenia i samozaparcia w dążeniu do osiągnięcia celu. Trzeba mieć też ten dar z "góry" dlatego że tak jak nie każdy może dobrze grać w szachy tak nie każdy będzie wędkarzem nawet jeśli będzie się tym zajmował wiele lat. 5 ***** (2016-05-09 09:44)
ryukon1975ryukon1975
0
Miało być --3 m, , cw 10-50 g łowiłem nim pierwsze bolenie na spinning, leszcze na spławik z braku braku drugiego wędziska gruntowego czasem i brzany z gruntu pomimo ze brakowało mu tu już długości i mocy. . Trochę się zagalopowałem bez potrzeby i zjadłem kilka słów (2016-05-09 10:03)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Napracowałeś się Sith niczym Twój mistyczny mentor :-) i za to piątka. Wiele racji w tym co napisane przez Ciebie zostało. Nie wędka, a wędkarz ryby łowi za pomocą różnych "myków" sobie tylko znanych czasami. Wielokrotnie widziałem ludzi ze sprzętem za tysiące, a nie łowili nawet 1/10 tego co miejscowi z kijami za 50 - 70 zł. Niedawno kolega pstrąg222 napisał, że dziś na wodach pzw tylko częste wizyty (czytaj spędzanie wielu godzin nad wodą) gwarantują jaki taki sukces i zgadzam się z tym i podpisuję się pod tymi słowami obydwiema rękami i nogami. (2016-05-09 18:28)
SithSith
-1
Od kiedy mam zacząć się ukrywać ;-) (2016-05-10 10:06)
w6i6e6w6i6e6
0
To, że Jaxon to niska jakość to niestety prawda, ale śmiać się z tej marki przestaję wtedy gdy widzę jakie pieniądze koszą. Moim zdaniem handlowo jest to w tej chwili w Polsce numer 1. (2016-05-10 10:39)
piotr rączpiotr rącz
0
po co się ukrywać to jest głupota (2016-05-10 12:40)
SithSith
-1
Wiesław, napisałeś cyt.: "To, że Jaxon to niska jakość to niestety prawda." Nie mogę się z Tobą w pełni zgodzić. Nie podlega dyskusji, że ich oferta zawiera głównie tzw "taśmówkę", dzięki czemu jest tania, ale czy ta "taśmówka" odbiega od "taśmówki" MIKADO lub SHIMANO, to już jest mocno dyskusyjne. Poza tym mają w swojej ofercie produkty, których nie powstydziłby się DRAGON lub KONGER. Przykładem może być (szkoda, że już wycofana - za wyjątkiem muchówek) seria XT-PRO, a obecnie coraz częściej chwalona seria Ferox. Uważam, że seria konpozytowych wędzisk Arcadia, najtańsza na rynku, w niczym nie ustępuje kompozytom innych marek, zarówno użytkowo, jak i estetycznie. Mają również "wpadki" i do takich bezsprzecznie należą serie Cantara, Black Arrow, Extera i Silver Shadow, ale inne firmy też zaliczyły niejedną wpadkę, tyle, że za większe pieniądze. Uważam, że nie można w tej sytuacji potępiać wszystkich przedmiotów z ich oferty. Nie mam żadnych zastrzeżeń do wędzisk DRAGON-a i KONGER-a i również używam ich wędzisk, ale w mocno ograniczonej ilości, bo z kolei mają zabójcze ceny, a JAXON-a użytkuję już prawie ćwierćwiecze i generalnie nie mam zastrzeżeń, a przynajmniej nie opróżniają mojej kieszeni tak jak to uczyniły moje dwa DRAGON-y i dwa KONGER-y. (2016-05-10 12:57)
luxxxisluxxxis
0
W6I6E6--święte słowa,nikt im nie podskoczy w tej niszy cenowej,robią najtańszy sprzęt pełen ukrytych ułomności,zerżynają na pałę inne wzorce jednak robią to tak tanio że są niekwestionowanym liderem w ilości sprzedanych gadżetów.Zwąchali się z kilkoma sieciami marketów i ich logo straszy gdy idę po gwożdzie do brico choćby...Sprytne.Słyszałem coś takiego przed sklepową ladą w wędkarskim--SIGMA-----weszło dwóch typów i walą do kasy,chcą jakąś wędkę,Marcin pyta ---a jaką panowie sobie życzą? no taką zwykłą na spławik,markową,Jaxona... Autentyczny dialog...nie mają zastępów testerów,teamów po całym świecie i kilometrów filmów na płytach i youtubach a mimo to trwają na piedestale i w nos śmieją się wszystkim innym z konkurencji----spryciarze. (2016-05-10 13:07)
luxxxisluxxxis
+1
Twój wpis pojawił się gdy pisałem swój więc uściślę------dla mnie jax jest porażką przez wzgląd na to co kiedyś wyrabiali,ich kije pekały mi pod rybkami,torby nie dotrzymywały do końca 1 sezonu,woblery chlały wodę...Jak jest teraz? nie wiem i nawet nie chcę wiedzieć,bałbym się że w razie próby zawiodą jak ongiś...dlatego ich nie trawię. (2016-05-10 13:15)
SithSith
-1
Nie ulega wątpliwości, że ich akcesoria nie są dobrej jakości, to typowe produkty MŻR, podobnie jest z wieloma seriami woblerów, choć mają rewelacyjną trociówkę http://www.wedkarski.com/przynety-sztuczne/5900-woblery-hr-tronto-jaxon.html a ostatnia seria plecionki http://www.jaxon.pl/Katalog/249_177_zylki-plecionki/5027_zylki-plecionki/Produkt/51326_sumato-premium.aspx nie ustępuje swoim poziomem innym produktom, nawet z wyższych półek. Ostatnio kupiłem ich pokrowiec-tubę http://www.wedkarski.com/pokrowce-torby/10441-pokrowiec-tuba-x-team-tm-jaxon.html bardzo solidny i mieści 4 wędziska spinningowe bez kołowrotków. Ale nie namawiam Cię do niczego, po co ma Cię wysypka uczuleniowa swędzić... ;P (2016-05-10 13:35)
Pike000Pike000
0
Za 50zł to tylko Jaxon black arrow, kij nie do zaorania :D Pierwszego szczupaka na takiego właśnie złapałem. (2016-05-10 19:11)
Alister Alister
+1
Sith, dobrze napisany tekst. Z wyborem sprzętu wędkarskiego jest jak z kobietą czy autem, czyli "nie to ładne co ładne, ale to co się komu podoba". Nie bez znaczenia (w każdym z tych przypadków), jest też zasobność portfela. Jak uczy historia wędkarstwa, można łowić skutecznie ryby nawet wędziskami z domyślną mocą, oraz bliżej nieokreśloną akcją, ugięciem i cw. Tak było w latach 70-tych i 80-tych ub.w. czego doświadczyłem na własnej skórze. Teraz wmawia się że takiego np. sandacza złowi się wyłącznie wędziskiem Super Extra XX Fast. ;-) Czyżby ryby przez te kilkadziesiąt lat, dokonały jakieś nagłego skoku ewolucyjnego? Nie chcę być źle zrozumiany, nie uważam łowienia tanimi wędkami za jakąś szczególną cnotę. Jest jednak grono wędkarzy dysponujących skromnym budżetem np. uczniowie, studenci (na garnuszku rodziców), czy też emeryci i renciści (na garnuszku ZUS), którym nie można odmówić prawa do czerpania radości z wędkowania, których stać jedynie na tańszy sprzęt. Wędka sama nie łowi... jest w tych słowach wiele racji, bo nadal decydujący wpływ na wyniki wędkowania mają: doświadczenie, intuicja- czyli wyczucie miejsca i czasu, oraz coś co nie każdy posiada, czyli wrodzony talent do łowienia ryb (smykałka, dryg). Alex 5* dla Ciebie. (2016-05-10 19:29)
Jakub WośJakub Woś
0
Blisko 20 lat temu kupiłem na bazarze mój pierwszy spinning. Nie znałem się wtedy kompletnie na wędkach i zdałem się na sprzedawcę. Polecił mi kij Jaxon. Długość 270cm. CW oraz wszystkie napisy dawno się zdarły także nawet nie wiem co to za model. Zielony kij z ciemnymi omotkami i piankową rękojeścią. Stosowałem go na spinning, spławik później na grunt. Zdarzało się że zakładałem ciężarki do 60g. Padło przy tym kiju z 5 kołowrotków a ja po dziś dzień nie mogę go zajechać. Dziś mam 8 kijów do spina a i tak czasem z sentymentu zabiorę go nad wodę. Gdyby ktoś w twarz mi powiedział że ten kij do niczego się nie nadaje to natłukł bym mu tym kijem a i tak pewnie bym go nie uszkodził. U każdego producenta znajdziemy lepsze i nic nie warte produkty. Bazując na swoim doświadczeniu stwierdzam że Jaxon ma najwięcej wpadek ale to nie znaczy że wszystko jest złe. (2016-05-10 19:58)
w6i6e6w6i6e6
0
Absolutnie zgadzam się z autorem w kwestii tego, że kije taki jak opisany Jaxon mają sens, niszę, w której się lokują. Tyle, że pisanie na ich temat elaboratów, porównań mija się trochę z celem. Bo i do czego to porównać? Owszem każdy przeznacza na wędkowanie tyle ile może i chce i często do łowienia, na przykład tylko na urlopie, taki kij wystarczy. Jednak jeśli ktoś myśli o wędkarstwie jako o czymś więcej niż tylko okazjonalnym moczeniu kija warto odłożyć i kupić coś lepszego dla własnego komfortu. Jaxon tylko w tym roku gdzie sezon handlowy dopiero się zaczął na samym Allegro sprzedał już towar za 2mln złotych...zostawiając inne marki daleko w tyle. To typowa masówka adresowana do łowców, którzy nie chcą dużo wydawać, której często jedynym atutem jest tylko niska cena. Czasem trafi się im jakaś udana seria, ale póki co stawiają na masę i dobrze nam tym wychodzą. A czy robią obiektywnie dobry sprzęt? Nie. (2016-05-10 21:01)
SithSith
-1
Cyt.: "Za 50zł to tylko Jaxon black arrow, kij nie do zaorania" - jedna z większych "wpadek" JAXON-a, porównaj sobie parametry z Arcadią, wystarczy porównanie ciężaru... Cyt.: "U każdego producenta znajdziemy lepsze i nic nie warte produkty. Bazując na swoim doświadczeniu stwierdzam że Jaxon ma najwięcej wpadek ale to nie znaczy że wszystko jest złe." - i z tym zgadzam się w 100%%. Cyt.: "Czasem trafi się im jakaś udana seria, ale póki co stawiają na masę i dobrze nam tym wychodzą. A czy robią obiektywnie dobry sprzęt? Nie." - i tak powstaje obiegowa opinia, Wiesław, mam pytanie, czy według Ciebie inne marki nie miewają "wpadek", czy inne marki nie produkują "masówki"? Zgadzam się, że przoduje JAXON w oferowaniu "masówki MŻR", ale nie znaczy to, że wszystkie produkty należy a'priori postawić do konta. (2016-05-11 05:35)
ArenAren
+1
Ryukon1975 pozwól proszę,że zacytuję kilka mądrych słów od Ciebie. "Wędkarstwo absolutnie nie jest zabawą dla zamożnych" jest trafieniem w sedno. Moim zdaniem jest ,iż nie sprzęt a technika czyni zawodnika.Łowienie ma dać satysfakcję i pełny komfort łowienia.Nie trzeba wydawać fortuny aby cieszyć się tym wspaniałym hobby. Dlatego też nie rozumiem i nigdy nie pojmę jak można np kupić kołowrotek Shimano Stella za 2tyś,usiąść w fotelu i kręcić nim przed telewizorem. Niestety takich "wędkarzy" jest sporo i jak dla mnie to jest problem z głową nadający się na wizytę u psychologa,a nawet śmiem twierdzić u specjalisty psychiatry. Rozumiem, kogoś stać to kupuje bo ma do tego prawo,ale po co? Dla lansu przed kolegami? Słaba samoocena i dowartościowanie się naprawdę drogim sprzętem ? Reasumując to tylko moje subiektywne zdanie w tej kwestii ze zrozumieniem takiego postępowania. (2016-05-11 10:28)
ryukon1975ryukon1975
+3
"Prawda w oczy kole? Handluję sprzętem i znam klientów - ten typ tak ma." Idąc tym tropem prawda jest też taka że spotkałem w swoim życiu wielu sprzedawców którzy nie mieli pojęcia o tym co sprzedają.Wędkarzy jest wielu zamożniejsi i ci którym się nie przewala kasa po mieszkaniu. Są ci którzy pracują i młodsi którzy liczyć mogą tylko na innych, im też należy się szacunek bez względu na to jakiego sprzętu używają. Dużo ważniejsze jest jakim są ludźmi i co starają się osiągnąć, w jaki sposób oraz jak podchodzą do innych, nie tylko wędkarzy. (2016-05-11 16:05)
ryukon1975ryukon1975
+1
Początki początkom nierówne. Jedni zaczynają tak jak i kończą czyli w kompletnej niewiedzy i bez najmniejszego zaangażowania czy chęci poznania. Oni nigdy nie zostaną wędkarzami nawet jeśli będą łowić przez kilkadziesiąt lat lub co gorsza zostaną tylko niedzielnymi pozerami. Jednak wśród tych początkujących są tacy którzy kiedyś osiągną wiele i nie będą to puchary z zawodów na najniższym poziomie czy kilka zdjęć dużych ryb które złowili gdzieś nie przy użyciu zdobytej wiedzy i umiejętności lecz bardziej cwaniactwa i wykorzystania innych. Będą to ryby złowione tylko dzięki temu czego się nauczyli i co poznali, czemu poświęcili dużo czasu i pracy. Podejście do tematu takich tych wędkarzy jest zgoła inne nawet na samym początku, spotkanie takiego przyszłego wędkarza i nawet krótka rozmowa z nim to sama radość. (2016-05-12 06:28)
w6i6e6w6i6e6
+1
Sith - odleciałeś w kosmos pisząc o porównaniu parametrów kijów za 50zł. Każdy kupuje to co chce i na co go stać, ale nie oszukujmy się taki kij marki X czy Y niewiele się różni. Kogo interesują w kiju tego typu CW, krzywa ugięcia czy waga? Przecież wiadomo, że jest to ciężkie, szkła ma tyle, że kijem do 25gr dasz radę machnąć i 50gr, a gnie się po sam dolnik. Dla mnie ten wpis sci-fi. (2016-05-12 10:52)
SithSith
-1
Wiesław, kupiłem kije, namachałem się nimi i nie tylko ja, narobiłem się fotek, napisałem się - wszystko pro publico bono i wszystko "psom na byty". Miało to być ku pocieszeniu dusz ludzi, których nie stać na kijki przekraczające stówkę, dla embrionów przyszłych pasjonatów spinningu. I co, jaka mnie wdzięczność spotyka... "sci-fi" ;-( (Żart) A na poważnie, nikt nie pisze o takich kijkach, nikt nie zwraca uwagi na ich parametry - dokładnie tak jak napisałeś - dla tego napisałem tę "ramotę". Na marginesie macałem kilka kijków kompozytowych różnych "renomowanych" firm, bo wszystkie takie coś mają w swoich ofertach i co tu dużo mówić, właśnie Arcadia jest w tym towarzystwie - może nie najlepsza, ale na pewno w czołówce, a cenowo bije wszystkich na głowę, oczywiście z wyłączeniem bazarowego badziewia. Na koniec - sorry, już nie napiszę niczego o wędzisku w cenie poniżej stówki... ;-) (2016-05-12 12:09)
Grzegorz KrupaGrzegorz Krupa
+3
Witam serdecznie i dołacze grona do broniacych Jaxona. Tak jak wielu z was napisalo, nie wszystkich stac na Daiwe, Shimano... a dla poczatkujacych spiningistow (wedkarzy) cena ma duze znaczenie. I moim zdaniem kierujac sie cena-jakosc to dobry wybor. Jak napisal Sith to dobry kij rezerwowy. U mnie w rezerwie jest Jaxon charisma 2,7. byl ze mna niejednokrotnie w Norwegii i dobrze sie spisal. Jako ciekawostke dodam, ze okrzyczana catana \pstrykla\ mi przy metrowce na trzecim odjezdzie w kilka dni po kupnie. Jaxon sluzy mi w pracy do wyskokow na rybki (tak mam ta mozliwosc :) (2016-05-12 12:34)
Grzegorz KrupaGrzegorz Krupa
+1
i nie musze sie o niego tak troszczyc. a na niedzielne wypady mam daiwe 2,7 i shimano 2,1 na lodke, schowane w pokrowcu po rybkach zawsze odzielane od mlynka. Pozdrawiam (2016-05-12 12:38)
w6i6e6w6i6e6
-2
Naprawdę nie widzę sensu takich wywodów i to czy opisujesz Jaxona, czy Mikado, czy Yorka za 50zł nic tu nie zmienia. (2016-05-12 14:11)
piotr-bulalapiotr-bulala
+1
czesc! wlasnie szukam wędki do 100 zł i ten artukuł bardzo mi pomógł :) Poszukuje od kilu dni sprzętu, który mogłbym wziąć ze sobą na wyjazd do Włoch gdzie chciałbym rozpocząć swoją przygodę ze spinningiem (wędkarstwem). Wczoraj w sklepie wędkarskim dowiedziałem się, że musiałbym wydać +/- 170 zł na wędkę oraz ok. 170 zł na kołowrotek, trochę mnie to przybiło... chcialbym kupic wędkę lecz nie mam dużych możliwości finansowych, dla mnie to dobra wiadomość że moze na poczatek taka za 60 zł wystarczy :) Dlatego po raz kolejny napiszę, że dla mnie ten artykuł jest bardzo pomocny i chętnie przeczytałbym więcej. Dzięki takim artykułom mogę poszerzyć moją wiedze. Chciałbym przeznaczyć 200 zł na komplet, chętnie przeczytam wszelkie sugestie w tej kwestii. Oraz ciekawy jestem co uważacie o kupnie wędki używanej. Jeśli to złe miejsce na takie pytania, to z góry przeprszam, tonący brzytwy się chwyta :) dla mnie piątka Sith! (2016-05-15 16:50)
marek-debickimarek-debicki
-1
Powiem krótko. Chcąc napisać artykuł o sprzęcie, z tyloma danymi technicznymi, nazewnictwem, parametrami itd., po prostu trzeba mieć określoną wiedzę, której nie zdobędzie się z samych katalogów. Nie jest tajemnicą, że nie kij łowi, a wędkarz, który zna swoje łowisko, zna zwyczaje ryb, generalnie rozumie przyrodę i z nią jest "za pan brat". Jednocześnie nie zapominajmy o typowych farciarzach, którzy złowią wszystko nawet na kij od szczotki!!! Marzeniem by było poznać opisy sprzętu wielu szanownych "krytykantów" wyrażone w formie artykułów. Biorę to tak - 10 wersetów x 10 wierszy, da się już coś z tego przeczytać. Na zakończenie. Każdy ma prawo do zajęcia swojego stanowiska. O.K. Nie z każdym piszącym trzeba się zgadzać. O.K. Zauważcie jednak, jak inaczej brzmi opinia wyrażona w bardziej cywilizowany sposób (drzewiej zasłyszane) "Analizują naukowe sufismaty naukowego pietyzmu konkluduję, iż postulat Pański, jest w swej formie, konstruktywnie zdegenerowany....." Jeszcze raz podkreślę. Aby cokolwiek napisać, trzeba mieć określoną wiedzę jak Kolega. Nie oznacza to z automatu, że we wszystkim muszę się zgadzać, niemniej szanuję. \\Pozdrawiam (2016-05-17 21:11)
marek-debickimarek-debicki
0
luxxxis (2016-05-10 09:24:) "Jaxon srakson" i "chrust" ---to są moje prywatne określenia dla wyrobów tej fyrmy,objęte prawami autorskimi,moi prawnicy już cię Sith namierzają......+++++ Tym językiem się posługując można rozwinąć by temat w kwestii opisywanych przez Kolegę produktów firmy D... Nieładnie, niekulturalnie i zdecydowanie jak na szanującego się wędkarza, po prostu niesportowo......................... (2016-05-17 21:29)
Tomas81Tomas81
+1
Mimo nieukrywanego podziwu dla owego opisu zadam parę bardzo niewygodnych pytań. Otóż Olku gdzie w tym artykule jest promowanie wędkarstwa nowoczesnego, na miarę XXI wieku? Przecież nie żyjemy w Polsce socjalistycznej czy początkach demokracji gdzie takowy sprzęt był by ceniony. A taka "wędka" jest właśnie na poziomie tamtej odległej epoki. Poza tym komfort. Połów takim kijem to mordęga a nie przyjemność, kłania się masa i fatalne wyważenie. Zresztą spróbuj założyć gumeczkę i poskakać nią, nawet z leciutką główką, na płytkim 2m łowisku. Ręka Ci spuchnie po godzinie. Sprzęt nie może wędkarzowi przeszkadzać, musi być "niewidoczny", nieodczuwalny dla łowcy. Przez to młodego adepta możesz tylko zrazić bo ciężkie to to, nieporęczne, nieczułe itp. Następnie. Szanujmy się, 5 dych to przysłowiowa flaszka, zapojka plus fajki a nie kasa za wędkę spinningową. Poza tym aż tak źle się nie zarabia w kraju żeby nie odłożyć 2-3 stówek na coś co faktycznie można nazwać już wędziskiem. Zresztą Tobie bardzo się dziwię. Prowadzisz firmę to chyba jakieś godniejsze pieniądze zarabiasz? Lecz i tak nabywasz patyka o wartości 20-25 główek jigowych. O zgrozo jeszcze promujesz. Kup coś porządnego a poznasz zupełnie inny wymiar wędkarstwa, bez ibupromów i łokcia tenisisty. Na koniec wrzutka dot. samej produkcji. Skoro patyk ma wartość w detalu 5 dych, w hurcie będzie to ok 50% tej ceny to ile zarabiają pracownicy? I co z tego że z dalekich Chin. Nabywając tego typu produkty przyczyniasz się pośrednio do wykorzystywania ludzi w wielkich zakładach pracy Dalekiego Wschodu. Wiem, wiem że zaraz większość zarzuci mi że tekstem: przecież wszystko jest produkowane w Chinach. Ale tam też są porządne firmy gdzie pracownicy zarabiają godnie a sama produkcja jest pod odpowiednim nadzorem technologicznym. Promujmy jakość a nie tylko niską cenę. (2016-05-18 18:04)
SlawekNiktSlawekNikt
-1
Kolego Tomas81 w odpowiedzi na Twoje wywody, które przypominają mi wypowiedzi niejakiej bieńkowskiej. Wędkarstwo nowoczesne to nie jest wędkarstwo po kilkaset złotych za wędkę i kolejne kilka setek za kręcioł. Zwykle najpierw kupuję się to na co człowieka stać od ręki, a potem zbiera na to coś co chce się mieć albo i nie bo ma się inne wydatki np. kredyt mieszkaniowy. Normalnemu facetowi co ma odciski na rękach, a nie zapie ... ala w rurkach (pracownik biurowy korzystający z sal zwanych siłowniami, basenami czy też klubami sportowymi) bez problemu uda się wytrzymać te trzy czy cztery godzinki na łowisku z wędką tej klasy i takimże kołowrotkiem. Dla wielu osób 5 dych to pieczywo na cały tydzień. Dobrze jak kogoś stać, ale nie stać wszystkich jak mylnie twierdzisz. W porządnych firmach pracownicy w działach produkcji zarabiają tylko troszkę więcej, aniżeli w tych z dolnej półki. Masz pojęcie ile tam się zarabia ? Od razu ci odpiszę, że nie masz, ale nudząc się prześledź oferty pracy np. dla studentów w stolicy gdzie ostatnio sporo czasu spędzam. Pracowałem w międzynarodowym koncernie na produkcji i wiem o czym piszę. A na koniec pytanie ? Zgadnij dlaczego już tam nie pracuję ... ? To tytułem wyjaśnienia w kwestii twoich nie dla wszystkich oczywistych treści. (2016-05-18 18:43)
Tomas81Tomas81
-1
Ano mam i wiem ile zarabiają Chińczycy, miałem kontakt zawodowy. I wyobraź sobie że np. technicy na działach CTV mają wyższą pensję niż w PL, niewiele ale zawsze. Z produkcyjnymi jest trochę gorzej niż u nas lecz też nie robią za miskę ryżu. Tylko że piszę o dużych firmach z renomą i międzynarodowymi koneksjami. W małych lub nic nie znaczących jest za to słabo a takie właśnie robią ów "blanki". Co do tego czy stać czy nie? Ja kokosów nie zarabiam, obecnie nawet jest bardzo słabo ale wolę odłożyć parę miechów i mieć sprzęt który mi pomaga a nie jest przeszkodą jak owy "sprzęcik". PS. Powodzenia w machaniu zestawem o masie 3/4 kilo hehe gdzie mój najcięższy nigdy nie miał 550 a teraz 413g. Zestawem którym łowię nawet 70g wabiami i wyjmuję medalowe zedy, szczupaki... (2016-05-18 21:11)
SlawekNiktSlawekNikt
-2
Po powyższym wpisie wiem, że jednak pojęcia nie masz ile zarabia się w Polsce w międzynarodowych firmach na produkcji. Nie piszę rzecz jasna o stanowiskach od kierownika zmiany wzwyż bo tam jest już dobrze. W razie pytań pisz na pocztę to cie oświecę albo po prostu złóż c.v. do jakiejkolwiek firmy i sam się przekonasz. Koniec ot. (2016-05-18 21:22)
Tomas81Tomas81
0
I taka nam młodzież w Polce rośnie: pyskata i zupełnie nie kumata. Ja piszę jak byk o CHINACH a on mi wyjeżdża z Polską. Totalne nierozumienie słowa pisanego... I też wiem jak się zarabia w dużych zakładach produkcyjnych gdyż w takim miejscu sam pracuję. Generalnie nowi produkcyjni mają najniższą krajową 1850+dodatek frekwencyjny ok 150+premia uznaniowa 5-10% od podstawy, czasem jakiś bonusik za normy. Starzy mają wyższą podstawę o 200-400 + frekwencja i jakieś dodatki związane ze specjalizacjami co daje następne 3- 4stówy. Wszystko oczywiście brutto. Czyli w najlepszym wypadku ok 2200 na łapę. Oczywiście tyłka nie urywa ale na fajki i ostry reset w week każdemu starczy. KAŻDEMU! De facto na "przyjemności" idzie ze 4 stówy jak by nie patrzył a można by to odłożyć. Tylko po co? Pytanie oczywiście retoryczne... (2016-05-18 23:21)
SlawekNiktSlawekNikt
-1
Tomas81 pierd ...lisz głupoty !!! 2200 zł. miesięcznie do ręki według ciebie wystarczy reset i fajki. Tak, na to tak pod warunkiem, że mieszkasz sobie wygodnicko u rodziców i coś tam im "odpalisz", ale wynajmij mieszkanie albo utrzymaj rodzinę z tej pensji jak jesteś taki kozioł, albo weź kredyt mieszkaniowy i dalej resetuj się i fajkuj, zobaczymy na jak długo wystarczy ci zawrotne dwa tysiące dwieście złotych. O czytaniu ze zrozumieniem nawet już nie piszę skoro dla ciebie 1/4 z tych 2200 wystarcza na "ostry reset i fajki w week" i według ciebie nikt nie odkłada tylko chla i pali ... Sam sobie zaprzeczasz w praktycznie większości wypowiedzi. Koniec z mojej strony. (2016-05-19 07:50)
JKarpJKarp
-1
Sławku ja tylko jedno zdanie - miałem przez jakiś tam czas sklep wędkarski. Dość często obserwowałem coś takiego - no wpadają Klienci, jadą na ryby, szczęśliwi ... Jakieś tam zanety, robale różnej maści, czasem haczyki, czasem żyłki , czasem jakieś dodatki do zanęt - ot takie zwykłe zakupy. Podliczam zakupy no i wychodzi np 55 zł. Chwila zastanowienia i... słyszę " wie pan co daj pan może tańsze zanęty ( haczyki, żyłkę itd ) bo cholera na flaszkę braknie albo jak pan pozwoli my za tydzień ( dzień, dwa itd ) oddamy te 8 zł. Zmierzam do tego, że na flaszkę musiało styknąć kosztem innych zakupów w wędkarskim. To samo jest z zakupem wędek, kołowrotków itd. Zdaję sobie sprawę, że każdego ograniczają finanse ale jakoś tak obserwuję, że na flaszkę zawsze jest a odłożyć choćby te 30 zł jakoś nie za bardzo. Znam jednego Kolegę, który kupuje wszystko za odłożoną kasę nie wydając pieniędzy na pierdoły. (2016-05-19 08:45)
SlawekNiktSlawekNikt
-1
Janusz na pewno takie zdarzenia mają miejsce jednak uważam, że nie jest to regułą. (2016-05-19 08:58)
JKarpJKarp
-1
No nie jest to regułą - zgadzam się. Jednak jak popatrzysz uważnie po znajomych to zauważysz, że grill i flaszka przy sobocie to rzecz normalna ( nawet nie chodzi o wedkarzy ) . Po prostu albo ludzi stać a płaczą, że mało zarabiają albo żyją nad stan. Ja np nauczyłem się jeździć na ryby co dwa-trzy tygodnie. Wolę sobie odmówić w tygodniu piwa czy nawet w weekend niż na rybach łykać ślinkę. Wolę kupić ( wcześniej odłożyć ) wczesną wiosną jak na ryby nie jeżdżę całą zimę niż na łapu capu potem wydawać kasę bo czegoś zabrakło. ...........................................................................A wracając do wędki - każdy kupi coś na co go stać i nie ma co dywagować, że za 50 zł kij jest dobry czy zły. Faktem jest, że dobrze jesli sprzęt na rybach nie przeszkadza ale z gustami się nie dyskutuje ;-) (2016-05-19 11:41)
Tomek079Tomek079
+1
A ja wam napiszę że wam się w dupach już poprzewracało! Bycie wędkarzem nie znaczy sprzęt za tyś zł bo komuś rączka odpadnie z wysiłku albo odcisku dostanie bo korek rękojeści nie portugalski tylko chiński itp. Co po niektórych wpisach widzę że jak ktoś by miał wyjść z wędką za "poniżej 100zł" to by wolał siedzieć w domu bo duma mu nie pozwoli i wstydził by się nad wodą. A wędkarstwo to przecież nic innego jak obcowanie z przyrodą na świeżym powietrzu, odpoczynek od realnego życia, problemów trosk itp. I czy człowiek który przez 5-6 dni w tygodniu pracuje ciężko w dzień na który czekał przez cały tydzień będzie się zastanawiał czy rączka nie będzie bolała? Jakość dziadkom, ojcom naszym łowienie na leszczynę nie stwarzało tylu problemów jak co niektórym dziś "jaxona to ja do ręki nie wezmę" jakbyś musiał liczyć się z każdym groszem to szybko byś zdanie zmienił no chyba że wolał byś siedzieć w domu to co w takim razie z ciebie za wędkarz? Psełdo złowić na kij za tysiąc, zrobić fotke na FB i 1000 like. Taki temat jest potrzebny bo czytając powyżej ktoś akurat szukał przykładowego kija za mniej niż 100zł i osoba która napisała ten artykuł powinna być z siebie dumna bo jednak komuś się przydało. Ludzie kupują to co im odpowiada i na to na co ich stać dla jednego 100zł będzie nic a dla innego 100zł to dużo wyrzeczeń i takich ludzi trzeba uszanować bo więcej serca wkłada w wędkowanie niż lajkowanie. (2016-05-19 12:28)
JKarpJKarp
-1
@ Tomek079 - za emocjonalnie podchodzisz do tematu. Każdy łowi na co go stać. Ot i cała filozofia. I zapewniam Cię, że wedka za 1000 zł nie przeszkadza w łowieniu :-)))))))))))))))))))))))) Często Ci co mają super kije nie publikują swoich ryb bo łowią dla siebie a nie na pokaz. (2016-05-19 12:38)
krisbeerkrisbeer
+5
Szacunek za podjęcie tematu ,,taniego sprzętu'' wbrew pozorom ma wielu zwolenników. Jednocześnie przerażony jestem podejściem wielu kolegów, według których tylko na ,,drogi'' sprzęt można łowić ryby. Przerażająca jest również łatwość z jaką obrażamy tych którzy ośmielają się mieć inne zdanie. Każdy opis sprzętu, jego wady, zalety, etc jest na wage złota dla tych którzy szukają czegoś takiego dla siebie. Tytuł ,,Spinning za 50zł'' teoretycznie powinien zachecić tych którzy nie maja zbyt dużo kasy na sprzęt a jak widać przyciągnąl w dużej mierze tych dla których łowienie ,,czymś takim to obraza majestatu''. Ci których naprawde nie stać pewnie nie chca sie wychylać, mogli by dowiedzieć się że niegodni sa miana wędkarza :( :( :( Podsumowując posłużę sie cytatem Kolegi Juliana ----------,, Ja mogę byle jak ja mogę byle co i nawet byle gdzie ale nie z byle kim. Wolę z chłopakami na Mazurach alpagi pod sklepem chlać ( wątrobo wybacz mi ) niż z byle palantem w Warszawie pić Jacka Danielsa . Bo najważniejszy jest człowiek a nie szpanera.''------------- Szanujmy innych a sami będziemy szanowania pozdrawiam P.S. dlaczego do jasnej anielki nie można normalnie cytować ? (2016-05-19 12:53)
Tomek079Tomek079
0
Nie no troszeczkę:) No to że nie przeszkadza to raczej na pewno. Sam użytkuję sprzęt z średniego segmentu no bo stać mnie oraz taki sprzęt pozwala na lepszy komfort łowienia. Za to mega drogich wędzisk omijam bo po prostu nie dbam o sprzęt nie mam czasu skręcać pakować w tuby itp. Ale po wielu latach wędkowania że kij do spiningu z którego można być już zadowolonym to minimum 150zł. Nawet ostatnio nabyłem mikado nihonto red cut pike na wędkowanie z łodzi i mile mnie zaskoczył jakością do ceny pomimo że nie przepadam za mikado. Za pewne łowiąc z brzegu kupił bym kij klasę wyżej ale z doświadczenia wiem że żywot wędzisk na łodzi jest krótszy :) (2016-05-19 12:57)
SithSith
-2
Tomas81 napisał, cyt.: "Ręka Ci spuchnie po godzinie. Sprzęt nie może wędkarzowi przeszkadzać, musi być "niewidoczny", nieodczuwalny dla łowcy.". Tomku szanuję Cię za Twoją wiedzę o wędkarstwie i wędkach, ale tutaj akurat mam inne doświadczenie. Jak zapewne się doczytałeś, wędkowaliśmy we dwoje 2 dni po 4 godziny, ja to ja, ostatecznie jeszcze coś tam z męskich mięśni mi zostało, ale kobietka nie ma ani takiej siły, ani wytrzymałości. Mimo to ani mnie ani Ją ręce jakoś nie bolały i nie spuchły. Daliśmy radę bez większego problemu. Zgadzam się całkowicie, że komfort spinningowania jest inny przy Arcadii i inny przy Moderate, czy nawet Catanie. Jednak nie każdego stać (zwłaszcza 16-latka) na sprzęt za 2 stówki od SHIMANO, nie mówiąc o 6-ciu za DRAGON-a. Piszesz "dozbierać", ale on chce wędkować już, teraz, a nawet od przedwczoraj, bo go naszło i co? Ma czekać aż uciuła 2 setki na samo wędzisko, jeśli taką kasą opęka już cały zestaw? Wskażmy mu zatem wędzisko, które mimo niskiej ceny nie rozsypie się po dwóch wypadach i to właśnie było impulsem dla opisania Arcadii, która mimo bazarowej ceny, daleko wyprzedza wędziska innych marek za te same pieniądze. (2016-05-19 15:02)
kyniugdakyniugda
+1
Hej Jam mam od lutego ten kijaszek 3,00m 10- 40 c.w. i ... jestem z niego zadowolony. Całkiem znośnie miota woblerki 10g , świetnie miota blachy do 30g na trotkę w Bałtyku- daje radę w walce ze sreberkiem :). Na belonkę także się sprawdza :) Tania, ale niezła. (2016-05-19 19:41)
SithSith
0
Dokładnie taki sam używam do spinningu z brzegu morza. (2016-05-20 06:40)
Tomas81Tomas81
0
Tak, masz rację Olku. Dzieciaka ze słomianym zapałem ciężko namówić do oszczędzania ale tak samo może być gdy weźmie do ręki ciężki kij z jeszcze cięższym młynkiem i po paru godzinach stwierdzi: "o kant dupy rozbił to wędkarstwo, wolę coś innego". Pół biedy jak pójdzie pograć w piłkę, kosza ale gorzej gdy wyląduje przed kompem czy z kumplami i piwem w ręku pod klatką. Ja w życiu nie będę namawiać "na start" do dużych wydatków ale jakiś poziom komfortu musi być zachowany. Tym bardziej że można kupić już przyzwoite patyki za nieduże pieniądze. No i mając na myśli ten komfort i Twoją małżonkę mogę się tylko domyślać, z praktycznie 100% przekonaniem, że nie łowiliście zbyt aktywnie, np. ostrzejszą opadówką bo tego Jej rączka by nie wytrzymała, na bank. Do @Sławeknikt. Ty chyba nic nie wiesz o życiu. Ja produkcyjnym nie jestem ale mam z nimi ciągły kontakt. I też wiem jak sobie prywatnie żyją, ot choćby z miłych rozmów na przerwie. I, co może być dziwne, tylko najmłodsi potrafią oszczędzać a starsi już lubią sobie pofolgować. Na dzieciaki, ciuchy, żarcie, jakieś oczywiście a nie kawior z szampanem, starczy ale weekendowa wódeczka czy piwo + często faje MUSI ZAWSZE BYĆ! Taki "lajf" o którym ty chyba jeszcze nic nie wiesz. Tylko podkreślę jedną rzecz: piszę o zwykłych, najczęściej prostych i niewykształconych, ludziach. Choć nie mam ich za gorszych, wręcz do niektórych mam ogromny szacunek za chęć bycia normalnym człowiekiem a nie notorycznym bezrobotnym na garnuszku państwa. Teraz zrozumiałeś? (2016-05-20 22:36)
simpsonsimpson
+1
Polemika żenada. Jeden wyda drugi nie, jeden będzie oszczędzał drugi nie - ile ludzi tyle sposobów. Ale każdy czy wydając 50 zł czy 500 chce mieć poczucie, że nie został oszukany i pieniądze są dobrze spożytkowane. (2016-05-21 20:11)
marcel-kansymarcel-kansy
+1
Artykuł - Rewelacja. Może i długi ale bardzo dobry szczególnie dla beginnerów. W tych czasach rzadkość, że ktoś opisuje sprzęt nazywany przez wytrawnych jako \poniżej krytyki\ i daje szanse młodym adeptom spinningu na start. Wiele prawdy w tym, żeliczy (2016-07-14 09:52)
marcel-kansymarcel-kansy
0
się tak na prawde chęć, wiedza i wytrwałość, 20 lat temu szklak nie był wstydem, do dziś mam szklaka Daiwy i wtedy to byl obiekt zazdrosci bambusowcow. Idzie postep, wiadomo, ale w wedkarstwie chyba bardziej sie o liczy to aby uprawiac ten sport bez wzgledu na niedogodnosci a nie wiecznie powtarzac \dozbieraj 500 i idz do wedkarskiego\. Szczegolnie, ze kupujac tanio na poczatek sprawdzimy na ile nas to pochlonie i bedziemy lepiej wiedziec czego na prawde potrxebujemy, na ta wiedze warto wydac 30 czy 60zl z pewnoscia... bardzo dobry tekst, Pozdrawiam! (2016-07-14 09:56)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
-1
Sith jak zwykle dobrze podszedł do tematu, choć wielu tu oponentów się bulwersuje. To wcale nie znaczy że nie ma racji że pisze bzdury. Podejdźcie do wędkarstwa jako relaksu i hobby, a nie pędu za nowinkami czy gadżetami. Innymi słowy jak ktoś już tu napisał "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" Innymi słowy nie ważne na co łowisz, ważne że sprawia ci to przyjemność i masz wyniki. Bo jedna racja jest że to nie sprzęt a my łowimy ryby. Tyle w temacie. Bo wiele pseudo testerów za wykładnie wędkarstwa uważa kto ile wydał na sprzęt. A to jest chore! Początki miałem przy użyciu kija leszczynowego, to czemu inny wędkarz nie może zacząć od taniego i sprawdzonego szklaniaka czy kompozytu? Na czymś musi się chyba nauczyć poprawnego posługiwać się sprzętem,. (2016-08-16 07:55)
piotr_bergerpiotr_berger
0
Zawsze ceniłem ludzi, którzy mają odwagę wyrażać swoje zdanie, nawet w formie krytyki. Jest jednak pewne ALE... Cenię takich, którzy oprócz złej oceny wyrażają swoje alternatywne spojrzenie na poruszane zagadnienie oparte na doświadczeniu swoim lub innych w formie motywującej do konstruktywnej wymiany zdań, choćby w komentarzu pod artykułem, jeśli nie mają własnego konta na portalu. Sith, chyba lepiej dla czytelników byłoby gdybyś podzielił w sumie b. ciekawy i tak obszerny materiał na kilka części. Nie mniej, bez drżenia ręki - 5. (2016-08-31 20:15)
użytkownik200880użytkownik200880
0
Też sądzę ze tani sprzęt na sam start jest ok, jednak nie do przesady bo można sie szybko zarazić gdy nie będziemy umieć rzucić 30m żyłka nam sie poskreca a kołowrotek po 5 wypdach będzie terkotać. Dobrze kupić sprzęt którym idzie normalnie połowić. Głupotą jest tez kupować 1 wędkę za 1000zł, bo i taka wedka może nam nie pasować. Ja np. Nie lubię parabolicznych wędek i nawet najdroższa parabolka by mi nie pasowała. Lepiej kupić np. Spinnig za 100zl na start. Po czasie będziemy wiedzieć co nam nie pasuje i kupimy inna ktora nam pasuje itd. Jak już będziemy wiedzieć co nam leży to można kupic cos drogiego bo droższe jest jednak lepsze nie ma co. Sam sie o tym przekonałem jak kupując dragonka z droższej seri nage zacząłem czuć wiecej mikro brań małych okoników. (2016-09-01 14:36)
CR33DCR33D
+1
Mam ten kijek w zapasie, zaczynalem od niego przygode ze spinningiem i dobrze go wspominam,a nawet do dzis zdarzy mi sie lowic tym kijkiem :) Mnóstwo okoni/szczupakow/boleni na niego siadło. Hole byly calkiem przyjemne jak za te pieniadze, dosc dobrze bylo czuc rybe podczas holu. Tak jak wspomniales Sith jego najwieksza wada byl jednak ciezar (2016-09-01 15:20)
ogtwogtw
0
Teleskop do spinningu „mikado” można kupić za niecałe 50 zł. Ja mam taki od 21 lat i jak widzę na łowiskach, to wyciągam więcej ryb, niż inni wędkarze. Wszystkie przelotki mam oryginalne, chociaż wyciągnąłem na niego kilka ton ryb. Początkującemu wędkarzowi ta metoda może się szybko znudzić, jeżeli na początku nie będzie miał zadowalających efektów, a szkoda odłożyć do kąta drogie wędzisko. (2016-09-20 08:25)

skomentuj ten artykuł