Niedzielny poranek przywitał mnie rześką słoneczną pogodą . Włóczę się po domu z konta w kąt zerka co trochę do okna . Zaczyna się lekko chmurzyć postanawiam uderzyć ze spinerem na drapieżniki . Dzwonie do brata , a on już na rybach . Spinninguje na naszym zalewie . Namawiam go na wspólne wędkowanie nad Drzewiczkę . Jedziemy do oddalonego o około 35km Odrzywołu .
Rzeka w tym miejscu pięknie meandruje w śród odrzywolskich łąk . Na licznych zakrętach tworzy spore podmycia ,stanowiąc doskonałe kryjówki dla ryb . W korycie leży sporo starych drzew za sprawą licznych siedlisk bobra . Dlatego trzeba uważać gdzie się stąpa bo pełno jest porytych jam i łatwo można skręcić nogę . Często na tej rzece polowaliśmy na spore klenie i liczne okonie . Dziś postanawiamy nastawić się na szczupaka .
Na pierwszy ogień idą gumy ,brat próbuję na obrotówke . Ośmio cm kopyto, perłowo białe na główce 10g ląduje w spowolnieniu za pniem .Pozwalam opaść przynęcie na dno ,lekko podszarpuję do góry i z powrotem na dno i nic. Zmiana przynęty i miejsca też nie prowokuje żadnego zębacza do ataku . Kolejna zmiana miejscówki .W tym miejscu koryto jest zwężone i po jednej i po drugiej stronie leżą jakieś kłody . Napór wody tworzy dużą erozje brzegu .tworząc doskonałą miejscówkę dla ryb . Może tu ,zapinam żółtego mansa i fru do wody i jest ! Żywo pulsujący ciężar na końcu żyłki okazuje się niezbyt sporym szczupaczkiem który w końcowej fazie holu jeszcze się spina . Brat posyła do wody 12cm salmiaka i potężny młyn kończy się zacięciem niezłej rybki . Szczupły walczy dzielnie do końca ale szczęśliwy łowca z łatwością ląduje go na piachu . A więc ryby są trzeba lepiej się przyłożyć . Idę dalej w górę rzeki ,brat zostaje .
Kilka miejsc dalej i kilkadziesiąt rzutów nie przynosi efektów . Nowe miejsce wygląda niepozornie . Po drugiej stronie rośnie jakaś wierzba z wody wystaje sporo gałęzi posyłam pod wierzbę perłowe kopyto i siedzi . Szczupak ostro walczy ,raz ucieka z prądem raz ostro idzie pod prąd . Jak magnez przyciągają go krzaki ,hamulec gra szczupak zbliża się do powierzchni ,zaraz zrobi to co najbardziej lubię . Wyskakuje i trzęsie zajadle paszczą ,jest dobrze zapięty i w końcu ląduje w mojej ręce . Idziemy dalej jest dużo ciekawych miejsc do obłowienia . Brat łowi jeszcze jedną rybę i i kilka mu schodzi . Ja mam jeszcze dwa wyjścia ładnych ryb ale nie kończą się holem . Niebo zasnuwa się ciemnymi chmurami zaraz będzie burza ,trzeba wracać . Zanim przylało zdążyliśmy zapakować się do auta . Więcej zdjęć z wyprawy na moim blogu galeria pozdrawiam ,,swiezy’’
Komentarze