Reklama

Spławik jako sygnalizator brań, ważna część zestawu - część II

17/03/2010 19:51

Ponad rok temu napisałem artykuł o spławikach, opisałem jak powstają i jak można je wykonać samemu (Spławik jako sygnalizator brań, ważna część zestawu). Mam nadzieję, że bardzo prosto opisałem sposób wykonania tego cacka, ale aby to co zrobimy zasługiwało na to miano należy wykonać to starannie.

Rozmawiając z kolegami nad nowościami, czy o tym co obecnie „wydłubałem” z balsy czy trzciny pada często słowo „dopieścić”, co to znaczy ,.....odpowiem – szlifuję, wygładzam, poleruję tak długo aż powierzchnia jest idealnie prosta.

Wyszukany kawałek materiału, wstępnie oczyszczam, szlifuję i oceniam do jakiego rodzaju i typu spławika go przeznaczyć. Mając dużo materiału jestem w stanie zrobić wszystkie typy i rodzaje spławików, wystarczy, ze tylko spojrzę na dany typ i pytam ile sztuk mam tego zrobić. Bywa, że pierwsze modele w moim przekonaniu nie są tym czego oczekiwałem, ale to manufaktura i trudno jest dogodzić każdemu.

Zima jak wiemy trzyma nas w szachu i nie ma zamiaru nas opuścić, dlatego miałem dużo czasu na przygotowanie się do sezonu, wymyśliłem więc nowe modele. Któregoś dnia Norbert alias Norbiko1 rzucił hasło „Pomoc dla Pawła”, aby społeczność naszego portalu w jakikolwiek sposób pomogła naszemu młodszemu koledze Pawłowi, który od dawna porusza się na wózku inwalidzkim, a ogarnięty jest pasją wędkarską tak samo jak my. Tylko jego fundusze są niewielkie, a marzy o porządnej tyczce.

Na apel ten odpowiedziało około 80 kolegów i nazbierała się dość pokaźna sumka, za którą kupiono Pawłowi jego marzenie. Poruszyła mnie także ta akcja. Postanowiłem, że prześlę Pawłowi kilka moich na szybko zrobionych spławików, różnego rodzaju, przyznaję, miałem mało czasu, ale udało się. Choć paczka dla Pawła doszła szybko, listonosz ociągał się z dostarczeniem, ale po interwencji Pawła paczka trafiła w jego ręce.

Koledzy, którzy wybrali się do Pawła przywożąc zakupiony sprzęt, mogli osobiście zobaczyć właśnie to co przesłałem, ich komentarze można było przeczytać pod artykułem i filmem, który był wspaniale nakręcony. Właśnie za ich namową, oraz naszego wspaniałego strażnika Jurka postanowiłem jeszcze raz przybliżyć Wam i pokazać co można zrobić w ciągu jednego miesiąca, jeśli posiadamy odpowiedni materiał.

W pozyskiwaniu trzciny towarzyszy mi zawsze moja pani Elżbieta i wszędobylski jamnik, który nie opuści takiego spaceru. Dobra i łatwo dostępna trzcina znajduje się na zbiorniku Kozłowa Góra , wycinam proste kawałki, oczyszczam i przygotowuję do suszenia. W ciągu tygodnia trzcina sucha jak pieprz cięta jest na odpowiednie długości ( 20-25 cm), oczko z drutu stalowego i przygotowanie do malowania, w przypadku gdy są to spławiki przelotowe, ale gdy chodzi o spławiki stałe np. do metody bolońskiej lub przepływanki z przytrzymaniem, wstawiam kil z bambusa (tak samo w zestawach na bata lub tyczkę).

Spławiki typu wagller obciążam ołowiem w kawałku trzciny, której dany odcinek w środku jest pusty, starając się aby środek ciężkości całego spławika znajdował się na 1/3 lub ¼ jego długości.
Tak dociążony spławik spełnia swoją rolę znakomicie, natomiast kawałki trzciny, które mają twardszą powłokę wiercę delikatnie od spodu i dociążam w ten sposób. Odpowiedni klej, oczko i do malowania.

Pozostało mi kilka kawałków balsy, postanowiłem więc zrobić kilka spławików rzecznych, do metody przepływanki, które zamówił u mnie nasz kolega Longin ( niestety opuścił już nasz portal), który łowi właśnie tą metodą. Niestety ja osobiście nigdy nie łowiłem tym sposobem, ale ponoć spławiki, które zrobiłem spisują się znakomicie. Tak więc koledzy to co Wam przedstawiłem jest do kupienia, a cena jest naprawdę okazyjna.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama