Reklama

Sum - moja przygoda

31/05/2012 15:12
Zainspirowany postami z pytaniami jak, gdzie, kiedy, na co itd. łowić sumy oraz zbliżającym się sezonie połowu (od 1.06-dolna Odra, a reszta od 1.07) postanowiłem opisać moją przygodę z początkami wypraw, budową zestawów, doborem sprzętu, moje porażki i sukcesy, może komuś się to przyda, może ktoś wyciągnie wnioski, coś udoskonali i podpasuje pod siebie. Sum jest niewątpliwie królem naszych wód i wspaniałym drapieżnikiem, godnym przeciwnikiem, wspaniałą i bardzo waleczną rybą.

Opowiem od początku jak to wszystko się zaczęło…
Mój wujek jeździ tylko na suma, wyjeżdża zawsze na początku lipca z przyczepą i siedzi nad wodą do połowy sierpnia. Wielokrotnie mnie zapraszał i opisywał swoje przygody, w celu zachęcenia mnie do wspólnej wyprawy, jakie to wspaniałe te sumy, jak walczą itp.
W 2007 roku w lipcu miałem trochę wolnego czasu i nie wiedziałem za bardzo co mam ze sobą zrobić, wtedy to pomyślałem, że wujek przecież tyle razy zapraszał mnie nad wodę…jeden telefon do wujka i pakuje graty do auta.
Pierwszy wyjazd nad Wartę nie zaowocował „wąsaczem”, za to nabyłem cenną wiedzę odnośnie sprzętu i troszkę nauczyłem się „czytać” rzekę.(tak wtedy myślałem)
Po powrocie myśli kłębiły się w mojej głowie i nie mogłem już o niczym innym myśleć jak o SUMACH.
Pierwsza wizyta w sklepie wędkarskim i „sumowe” zakupy. Wtedy kupiłem 2 wędki plażowe Shimano Alivio 4,5m (bo miały największą gramaturę wyrzutu), najtańszą plecionkę 0,40, haki 6/0, i przypony stalowe(które w późniejszych czasach zastąpiłem żyłką 1~1,2mm). Myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi!!! Jaki ja byłem głupi :)
Następny weekend na Wartę do wujka, wziąłem więcej zapasów-zostanę tam przecież cały tydzień! Ten tydzień był wspaniały, złapałem jednego małego (7kg) sumka, ale urwałem jakiegoś potwora!!! Walka, którą niestety przegrałem :( przyniosła nowe doświadczenie i przemyślenia co do sposobu holu i co do doboru sprzętu. Wtedy już wiedziałem-plażówki są na plaże a nie do łowienia suma. Jak holowałem tego 7-mio kilowego to jakoś dałem radę, ale przy tym większym mało mi ręki nie urwało, walka była nie tylko z ryba ale z wędką i dość dużym uciągiem z jakiego słynie Warta. Co było robić, wędki kupione, kasa wydana, a zakup nie udany jak cholera, zamieniłem więc te „drągi” na karpiówki, trochę było szkoda ale co robić jak mus to mus. Wędziska jakich używałem to SHIMANO TRIBAL XTRA 3,6m krzywa ugięcia 3,5LBS + kręcioł DAIWA INFINITY 5500BR z plecionką 0,40 BERKLEY. Na ten sprzęt trochę połapałem (takie sumy 5-15kg) ale jak zwykle do czasu, aż wziął jakiś bydlak, myślałem, że mam lokomotywę na wędce, od hamulca (dokręconego na maxa) szpula zrobiła się gorąca, nie wspominając o tym, że podczas brania, które nastąpiło około 23,30 i było bardzo efektowne (żywiec na przykosie głębokość 50-60cm, sum uderzył z góry wgniatając żywca w piasek, plusk był taki jakby ktoś skoczył na „bombę” do wody) a mój tripod, który był przybity do ziemi i tak się przewrócił. Po bardzo forsownej walce, która trwała z 5min wędka z hukiem trzasnęła na spigocie :( Nie dość, że połamałem kija to jeszcze straciłem rybę życia. Doświadczenie uczy-karpiówki i tripody dobre są na karpie, amury itp., ale na suma trzeba czegoś więcej. Odżałowałem kasę kupiłem wędki sumowe DAIWA EXELER CATFISH 330 c.w. 200-600gr. a podpórki do nich pospawał mi kolega, z kwasówki, jedyne co zostało to kołowrotki, które są mega mocne i wytrzymałe, a do tego mieszczą 350m plecionki 0,40mm.
Wreszcie skompletowałem sprzęt na suma, teraz czekam do pierwszego lipca i jadę łapać „wąsatego” oczywiście razem z wujkiem i mam nadzieję na rewanż za połamaną karpiówkę :).

Teraz parę słów o technice połowu i stosowanych przynętach. Metody najbardziej efektywnego połowu to gruntówka z żywcem lub żywcówka ze spławikem oraz spinning. Opisze wam moje sposoby na konstrukcje i ustawienie zestawów żywicowych.
Sum jest rybą raczej nocnego żeru (co nie wyklucza oczywiście brań w ciągu dnia), słabo widzi, głównie posługuje się zmysłami powonienia i dobrze reaguje na ruch. Jest on wszystkożerny pochłania więc owady(turkuć podjadek), robaki(rosówka), gryzonie, ryby(żywiec), padlinę(słynna podgnita wątróbka), a nawet małe ptactwo wodne. Ja głównie łowię na żywca w dwóch wariantach i to je właśnie wam opisze.(oczywiście zestaw może być zbudowany tak samo, a przynęta inna np. rosówka, wątróbka czy pelet)

Pierwszy z zestawów to klasyczna żywcówka z tym, że spławik ma wyporność 50~200gr. i podwiązuje się taki zestaw za pomocą cienkiej żyłki 0,12~0,16mm do wbitej w dno tyczki lub do jakiegoś naturalnego punktu np. powalone drzewo, żyłka zrywa się podczas zacięcia, ale wcześnie ustawia żywca w dokładnie wybranym miejscu i zapobiega jego przemieszczaniu. Żywca przeważnie ustawiam w toni od 1~2m od lustra wody. Przypon z żyłki 1~1,2mm o długości do 60cm.
Dokładna budowa jest na rysunku 1.

Drugi to denna gruntówka (moja ulubiona), z plecionką przełożoną przez podpórkę tak by nie stykała się ona z wodą dopiero z podpórki idzie w kierunku lustra wody. Daje nam to to, że zestaw z żywcem jest dokładnie umieszczony, a na plecionce nie zaczepiają się różne syfy jakie niesie ze sobą rzeka(rysunek 2).
Tutaj stosuje ciężarek gruntowy na bocznym troku, też z cienkiej żyłki, aby zerwał się po zacięciu i nie przeszkadzał podczas holu (niestety jakieś straty muszą być). Przypon długości 1~2m z żyłki 1~1,2mm (stosuję taką żyłkę ze względu na to, że nie ma stalek o odpowiedniej wytrzymałości i długości i nie używam plecionki na przypon bo podczas długiego i forsownego holu sum może przetrzeć ją, wystarczy jedna pęknięta nitka ze splotu, o jego tarkę jaką ma w paszczy, bądź jakiś zaczep, a wtedy trzaśnie ona jak cienki włosek, a żyłka nawet lekko przytarta ma dużo lepszą wytrzymałość od przetartej plecionki). Budowa tego zestawu jest dokładnie opisana na rysunku 3.
Łowiąc na żywca stosuję haki Mustada 6/0. Najczęściej zakładanym żywcem jest krąp później leszcz, wzdręga, płoć, karaś i inne. Żywce zbroje przeważnie w jeden hak zapięty od dołu pyszczka ryby, tak by grot przebił się w otworze jednego z nozdrzy. Następnie nabijam kawałek gumy, o średnicy ok. 7mm wycięty ze starej dętki rowerowej, na hak (to taki mój patent, żeby grotem nie ranić mocniej już i tak zranionej ryby. Daje to większą żywotność i zapobiega spadaniu żywca z haka-widać na zdjęciu).
Chyba, że żywiec ma ponad 30cm wtedy dozbrajam go drugim hakiem za płetwą grzbietową i oczywiście patent z gumką.
Wszystkie zestawy są wywożone przeze mnie pontonem (nie ma możliwości zarzucić z 200gr. obciążeniem + dwudziestoparo centymetrowym żywcem dokładnie gdzie chcemy i tak by nie uszkodzić żywca a do tego i tak trzeba to przywiązać do podpórki).

Co do wyboru miejsca na zasiadkę sumową na rzece, to proponuję takie miejsca, gdzie są rożne głębokości, przykosy, głęboczki, powalone drzewa, czy inne naturalne przeszkody spowalniające nurt rzeki, a zarazem będące naturalną ostoją dla ryb. Radzę też zrobić rekonesans przed dłuższą wyprawą w celu sprawdzenia czy tam w ogóle są owe sumy. Uwierzcie mi jak w nocy żerują sumy to naprawdę słychać i czuć, te specyficzne mlaśnięcia, potężne uderzenia ogonem na mieliznach czy też ruszające się trzciny w pasie przybrzeżnym warto to wszystko usłyszeć, poczuć, zobaczyć…

Mam nadzieję, że powyższy artykuł okazał się pomocny w doborze sprzętu, wyborze przynęty, miejsca na waszą może pierwszą zasiadkę sumową oraz w konstrukcji zestawu.
Pamiętajcie jednak, że to są tylko moje skromne doświadczenia, zebrane przez 4 lata podczas prób łowienia tego drapieżnika i nie wszędzie da się je zastosować i na pewno nie wszędzie też okażą się złotym środkiem ale od czegoś trzeba zacząć.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama