Ten straszny fluorocarbon

/ 38 komentarzy / 10 zdjęć


Fluorocarbon – przez jednych uwielbiany, przez innych znienawidzony. Jeszcze kilka sezonów temu, sam byłem przeciwnikiem jego stosowania. Nie wynikło to bynajmniej, z przykrych doświadczeń -  w zasadzie daleko miało, do szeroko pojętej wiedzy empirycznej. Fluorocarbon był w mojej opinii zły, bo tak mówili inni. A ja, ślepo podążałem za ich głosem.

Wszystko zmieniło się jednak, gdy zaczarował mnie spinning kleniowy. Przechytrzenie tych większych osobników, w krystalicznie czystej wodzie, graniczyło często z cudem. Owszem, ruszały za przynętą, zachęcone jej pracą, lecz w ostatniej chwili rezygnowały spłoszone,  jak mniemam – refleksem świetlnym, odbitym od żyłki.

Nie było więc innego wyjścia – musiałem zacząć wiązać zestawy z fluorocarbonem. Po jakimś czasie, gdy okazał się on wręcz niezastąpiony w przypadku ostrożnych kleni, postanowiłem wykorzystać go również, przy zestawach z plecionkami fluo, gdy nastawiałem się na szczupaki i sandacze z opadu. Potem, przyszedł też czas na okonie. I szczerze powiedziawszy wątpię, aby istniała obecnie jakaś metoda spinningu, w której fluorocarbon nie okazałby się zabójczo skuteczny. A to tylko ułamek jego możliwości…

Fluorocarbon czyli…?

Jak wspomniałem, wielu wędkarzy spinningowych narzeka na fluorocarbon choć, jak wynika z moich „badań” przeprowadzonych nad wodą, mało który z nich wie, czym w zasadzie fluroocarbon jest. Zacznę więc od krótkiego omówienia tego wynalazku – czyli powiedzenia, czym na pewno fluorocarbon nie jest.

A nie jest on przede wszystkim tradycyjną żyłką. Jego właściwości są zgoła inne, choć istnieją tego typu produkty, które zachowały część właściwości żyłki. Sam, stosuję najczęściej fluorocarbon MVDE (po przerobieniu już kilku innych w swojej wędkarskiej karierze) – ma on troszkę lepszą wytrzymałość od pozostałych, nie tylko w kwestii „udźwigu”, ale również odporności na powstające po atakach ryby, mikropęknięcia w strukturze. Poza tym, jest  niewidoczny w wodzie, w trakcie łowienia, ponieważ załamuje światło pod identycznym kątem, co woda.

Ze sposobów wykorzystania fluororocarbonu, warto wspomnieć także o wędkarstwie karpiowym (do wiązania zestawów karpiowych np. przy Zig Rigu, aby ograniczyć wątpliwości karpi lub jako niewidzialną w wodzie strzałówkę, gdy łowimy w trudnych warunkach). Przy metodzie muchowej z kolei, świetnie zastępuje on gotowe przypony. Sprawdzi się również w wielu innych sytuacjach zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z rybami ostrożnie żerującymi.

Słabsze czucie, lepsza prezentacja

Fluorocarbon ma to do siebie, że jest odrobinę sztywniejszy od żyłki. Przy okazji, dla zupełnie niewtajemniczonych warto nadmienić, że zazwyczaj przy spinningu, stosuje się grubsze średnice przyponów z fluorocarbonu, aniżeli średnica stosowanej linki głównej. Jest to rozwiązanie lepsze, niż zestaw wiązany wyłącznie na żyłce/plecionce, ponieważ zabezpiecza nas na wypadek ataku ze strony szczupaka, nie wpływając przy tym na pracę przynęty.

Kolejny plusem fluorocarbonu, jest jego zupełna niewidoczność w wodzie. I mówiąc zupełna, mam na myśli całkowita. Po prostu go nie widać. Nie odbija on promieni słonecznych, nie ma zapachu… Wszystko to co najlepsze, żeby przechytrzyć ostrożną rybę. Polecam obejrzeć w internecie filmiki, prezentujące pracę przynęt z fluorocabonem i bez – wrażenie lewitacji w toni wodnej jest niesamowite.

Nie aż tak odporny

Teoretycznym „minusem” fluorocarbonu jest to, że w przeciwieństwie do przyponów wolframowych, nie jest on aż tak odporny na działanie ostrych zębów drapieżników, takich jak szczupak czy sandacz. Niemniej, należy pamiętać, że w związku z niewielką wytrzymałością i tak zmuszeni jesteśmy, do stosowania średnic większych. Przy tym, Fluorocarbon jest od wytrzymalszy niż tradycyjna żyłka, jeśli chodzi o odporność na urazy mechaniczne – w tym również przetarcia o ostre zęby ryby. Nie ma więc tego złego…

Na pierwszy rzut okaz nie widać, co jest żyłką, a co fluorocarbonem

Skuteczne wiązanie

W związku z tym, że fluorocarbon jest nieco bardziej sztywny od tradycyjnej żyłki, nie jesteśmy w stanie zawiązać go tradycyjnym węzłem zaciskowym (a przynajmniej odradzam jego stosowanie w połączeniu z plecionką lub żyłką). Najlepiej sprawdza się węzeł Triline, którego instrukcję wiązania możecie znaleźć w internecie, nawet w postaci poradników video. Węzeł ten ma to do siebie, że nie wpływa znacząco, na strukturę przyponu fluorocarbonowego, ponieważ podczas jego wiązania, nie skręcamy szczególnie samej linki, a jedynie wykonujemy na niej niewielką pętelkę.

Kolejną zaletą wspomnianego węzła jest to, że łączenie dwóch linek jest  bardzo gładkie, dzięki czemu, w przypadku korzystania z długiego przyponu, możemy bez obaw przewijać go przez przelotki podczas zarzucania. Nie wpłynie to na odległość rzutów.

Ostatnim ważnym aspektem, o jakim należy wspomnieć w przypadku węzła Triline, jest jego równe ułożenie obydwu wiązanych linek na łączeniu. Dzięki temu, przynęta jest prowadzona w linii prostej, identycznie z linką główną, i zdecydowanie szybciej, możemy wyczuć branie na kiju, niż ma to miejsce w przypadku tradycyjnego węzła zaciskowego.

Fluorocarbon i plecionka – połączenie idealne

Nie ukrywam, że jestem fanem stosowania fluorocarbonu, zwłaszcza w okresie jesiennym, gdy woda jest zdecydowanie bardziej krystaliczna. Jest jednak jeden przypadek, w którym fluorocarbon można, a wręcz trzeba, stosować przez okrągły rok. Mam na myśli sytuację, w której korzystamy z plecionki w kolorze jasnym ( fluo ) i nastawiamy się na sandacze bądź okonie. W mojej opinii, szczególnie podczas łowienia tych dwóch gatunków, jest on wręcz niezastąpiony. Dzięki jego zastosowaniu, świetnie widzimy moment zetknięcia się przynęty z dnem, lub samego brania, na fluorescencyjnej lince, natomiast ryba - nie ma powodów do jakichkolwiek podejrzeń. Wszystko to sprowadza się tak naprawdę do niebywałej skuteczności – niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że tak drobny szczegół, jakim jest ograniczenie widoczności przyponu, potrafi odegrać tak ważną rolę.

Fluorocarbon to najlepsza, choć znów - niezbyt tania - strzałówka


Mała ryba, gruby przypon – jaką średnicę wybrać?

Wspomniana wcześniej wytrzymałość fluorocarbonu, przekłada się na jego stosowane średnice. W większości przypadków, jesteśmy zmuszeni do użycia odcinka o nawet dwa razy większej średnicy, aniżeli w przypadku linki głównej.

Dla przykładu, łowiąc klenie na woblery imitujące rybkę (przy woblerach smużących fluorocarbon się nie sprawdza!), stosuję żyłkę główną 0,16mm, natomiast przypon z fluorocarbonu, wykonuję z użyciem średnicy 0,25mm. Plecionka do łowienia sandaczy, to natomiast w moim przypadku 0,14mm, z przyponem z fluorocarbonu o średnicy 0,30, a nawet 0,40mm, jeśli łowię w miejsca obfitujących w ostre kamienie. Przy łowieniu szczupaków, 0,50mm to z kolei minimum….

W żadnym przypadku nie należy jednak, bać się stosowania tak dużych średnic przy tworzeniu przyponów. Fluorocarbon ma bowiem, niezależnie od średnicy, taki sam kąt załamania światła jak woda i nawet, gdybyśmy skorzystali z linki o średnicy 1mm, byłaby ona nadal, w pełni niewidoczna w wodzie. Mogłoby to przełożyć się jednak, na płynność ruchów naszej przynęty, stąd też, lepiej stosować średnice jak najmniejsze, czyli około 1,5-2 razy grubsze, od linki głównej (żyłki czy plecionki – nieistotne). To chyba najlepszy przelicznik.

Na koniec artykułu – tradycyjnie – zachęcam do spróbowania swoich sił, w łowieniu z użyciem fluorocarbonu. Naprawdę nie jest taki straszny, jak go malują – dobre 60%  ryb z tego i zeszłego sezonu, wyciągnąłem na zestawy wiązane z użyciem fluorocaronu. Z ciekawości jednak spytam – jak wyglądają Wasze doświadczenia z tym wynalazkiem?

 


4.9
Oceń
(26 głosów)

 

Ten straszny fluorocarbon - opinie i komentarze

w6i6e6w6i6e6
0
Prawdę mówiąc flourocarbon robinsona jest jednym z tańszych i nigdy nie stosowałem go właśnie w obawie przed tym, że nie jest najwyższych lotów. Sam stosuję na przyponowy okoniowe VARIVAS FLUOROCARBON MEBARU GATE i Daiwa TOURNAMENT FC LEADER i nie mam żadnych zastrzeżeń. Zestaw plecionka + przypon z FC to chyba najlepsze rozwiązanie do okoniowych polowań. (2015-11-27 10:43)
karwos33karwos33
0
Też z początku byłem do niego sceptycznie nastawiony. Cenowo plasuje się gdzieś po środku, obok fluorocarbonu Dragona, a nawet nieco wyżej od niego (z resztą, z tego od Dragona też czasem korzystam, bo jest łatwiej dostępny) Ale cena nie zawsze okazuje się wyznacznikiem (choć rzadko się to zdarza), i tak też było w tym przypadku. Sam na co dzień nie wyobrażam sobie stosowania fluorocarbonu za 30-40zł, bo szpula potrafi mi zejść na 2-3 dni łowienia - zrobię kilka przyponów pod okonia, sandacza i zawiążę trzy strzałówki przy karpiówce - sru, 20 metrów poszło :) (2015-11-27 11:11)
Tomas81Tomas81
+2
Autor popełnił w swoim artykule kilka błędów. Otóż FC ma BARDZO ZBLIŻONY KĄT ZAŁAMANIA ŚWIATŁA do wody ale nie identyczny. Po prostu musiał by mieć jeszcze, oprócz innych właściwości, identyczny ciężar właściwy a jak wiemy jest cięższy. Poza tym prezentowany na zdjęciach FC to nie jest materiał przyponowy na drapieżniki. Jedyne linki FC które się opierają czyt są pewne, zębom szczupaka to te z oznaczeniem "LEADER" albo "Shock LEADER" i to od grubości 0,7mm w górę. Następna sprawa. Sandacze, i to najskuteczniej, się poławia bez przyponu a tym bardziej sztywnego druta jakim jest FC. Lepsza prezentacja przynęty a zedom plećka wcale nie przeszkadza. Najważniejsze aby przed wabiem było miękko. Z okoniami się zgodzę bo to wzrokowce. Dla mnie FC to tylko materiał który chroni plećkę przed przetarciem o kamienie, ale do przyponów szczupakowych nie używam. Kiedyś sie sparzyłem przy prawdziwym FC leader 0,5mm i były tylko ściny. Może gdybym miał dużo grubszy...może ale już go nie stosuje do takich rozwiązań. (2015-11-27 11:22)
SVTSVT
0
Tomas81 Zgadzam się z Tobą, na szczupaka nie stosuję bo tnie bez problemów. Na okonka dobry jest, gdy obławiam kamieniste brzegi. (2015-11-27 11:43)
SithSith
0
Paweł, ode mnie ***** ale... Po pierwsze węzeł o którym piszesz nazywa się "trilene", a nie "triline" Po drugie, według mnie nie bardzo nadaje się on do łączenia linek, zwłaszcza o różnej strukturze i grubości, chyba, że za pośrednictwem krętlika - wówczas to jeden z najmocniejszych węzłów. Do bezpośredniego łączenie linek wolę stosować węzeł "zderzakowy". Po trzecie, różnica pomiędzy odpornością żyłki i fluorocarbonu na zęby szczupaka (sandacz jeszcze nigdy nie przeciął mi linki) jest taka jak między odpornością żyłki i kevlaru, który przed laty też był lansowany jako rewelacyjne zabezpieczenie przed szczupakiem, czyli nie rewelacyjna. Jednak wolę przypon tytanowy, a w ostateczności wolframowy, bo szczupak w ogóle nie zawraca sobie nim głowy, sandacz ignoruje, a gdy "paproszę" żyłeczką 0,14mm okonie, to jakikolwiek przypon byłby nie na miejscu. Jedynie podczas "kleniowania" może znalazłbym dla niego zastosowanie, ale to wyłącznie z uwagi na jego przezroczystość. Generalnie ZGADZAM SIĘ Z @Tomasem81. (2015-11-27 14:09)
kabankaban
0
Ja stosuję tylko jako połączenie z plecionką w poszukiwaniu wszystkiego prócz szczupaka. Co do przyponu FC + żyłka nie próbowałem bo z reguły łowię cienko, ale kto wie może jeszcze się skuszę na mały eksperyment. (2015-11-27 14:10)
karwos33karwos33
0
Tomas - ok, z kątem załamania popłynąłem, choć jest to tylko kwestia źle dobranego słowa, bo właściwości samemu FC to nie ujmuje, ani nie dodaje. Teraz kwestia ważniejsza - nie zdarzyło mi się jeszcze stracić szczupaka przez fluorocarbon. Owszem, zdarzały się sytuacje, gdy po wyholowaniu jakiejś ładniejszej sztuki, musiałem zmienić przypon, bo poprzedni był mocno zmęczony szuraniem o zęby. To kwestia grubości, a nie oznaczenie LEADER, są w tym przypadku istotne. Rzecz druga - wypowiadasz się na temat sandaczy. Sam łowię je bardzo agresywnie w okresie letnim - z szybkiego opadu, natomiast w okresie jesienno-zimowym nieco wolniej prowadząc przynętę. Nie zauważyłem, żeby jakiś Zed narzekał na obecność fluorocarbonu, a nie raz zdarzyło mi się łowić na tak przejrzystej wodzie, że widziałem gdzie ryba się ustawiła. Powiem więc w ten sposób - akceptuję i popieram to, że masz swoje przekonania i techniki, ale proszę - nie zarzucaj mi "błędów" tylko dlatego, że łowię innymi sposobami i mam inne doświadczenia :) Pozdrawiam (2015-11-27 14:16)
ZielanZielan
0
Nie stosuję i nie czuję takiej potrzeby stosowania FC przy spinningu. Przy matchu robiłem z FC odcinek usztywniający zestaw. FC robinsona jest produkowany przez firmę TORAY. (2015-11-27 14:17)
w6i6e6w6i6e6
+1
Cienkie plecionki wręcz wymagają stosowania FC. Dzięki metrowemu przyponowi z FC linka nie przeciera się na kamieniach a nie tracimy doskonałej przy plecionce wyczuwalności brań. (2015-11-27 14:49)
karwos33karwos33
0
Sith, rzecz jasna co do nazwy, choć nigdy nie patrzyłem jak się to pisze :) Co do samej wytrzymałości wiązania, fakt faktem - czasem przy sprawdzaniu wytrzymałości po zawiązaniu, zdarzało mi się, że linki się ześlizgnęły, ale były to sytuacje sporadyczne. Na ogół węzeł trzymał dobrze, przy zaczepach częściej rwałem stalkę, aniżeli cały przypon. Na pewno jest to zależne od rodzaju plećki - jeśli jest np. pokryta warstwą jakichś domieszek silikonu, to linka może się łatwiej ześlizgiwać z fluoorcarbonu :) Cały czas nie zgadzam się natomiast z tym szczupakiem ! :D Panowie, serio, ja jeszcze nie miałem zrywki na fluorocarbonie... (2015-11-27 15:34)
stan-żstan-ż
-2
Wszystko to o czym piszemy o fluocarbonie jest tylko naszym subiektywnym odczuciem. Wychodzę z założenia, ze jak ryba chce wziąć, to po prostu weźmie i koniec. Co jest ważne, to dobrze mimo wszystko poznać zdanie i doświadczenia innych Kolegów. Bez oceny ze względu na pewne rozbieżności i bezpośrednie reklamowanie produktu określonej marki! RRRRRRROOOOOOBBBBBBB.....nnnnnn!!. (2015-11-27 21:20)
aldentealdente
+1
Przypomnijmy współczynnik załamania światła: woda 1,33 ; żyłka nylonowa1,5 ; fluorokarbon 1,4-1,43. Producenci lubią wmawiać, że z racji mniejszej różnicy współczynnika załamania światła FC w stosunku do wody (różnica żyłka nylonowa/ woda- jest wieksza), FC jest prawie niewidoczny w wodzie. Nic bardziej mylnego. Z racji swojej geometrycznej formy( cylindrycznej) jak i tej minimalnej różnicy wspólczynnika załamania światła w stosunku do wody, fluorokarbon swoją powierzchnią w wodzie wywołuje "efekt soczewki". Przez to FC jest widoczny. Mało tego. W wodzie daje nawet cień! W laboratoryjnym doświadczeniu w szklanej kuwecie napełnionej wodą zawieszono na przemian na żyłce i na fluorokarbonie ciężarki. Zarówno nylonowe żyłki jak i fluorokarbony były równie dobrze widoczne. Przy odpowiednim oświetleniu wszystkie badane sznury dawały cień. Jak wiadomo, cień jest charakterystyczny tylko dla elementów nie przezroczystych. Dopiero przy FC o mniejszej średnicy zmniejszała się nieco ich widoczność w wodzie. W doświadczeniu w klarownej wodzie z okoniami widać było, jak okonie podskubywały sznury fluorokarbonowe, które według producentów miały być niewidoczne. Kto łowi delikatnie, łowi zapewne więcej. Mimo wszystko sznury FC mają swoje zalety: choćby przy podawaniu nimfy ,która ma zatonąć, wiązaniu do linki głównej drugiej przynęty, np. drugiej muchy, albo "choinki" na sieje czy okonie. (W niektórych krajach jest ona dozwolona). FC przydaje się przy prowadzeniu przynęty po kamienistym dnie. Jednak FC na przypony szczupakowe to dowód braku wyobraźni i nieposzanowania ryby! Szczupacze zęby przecinąją FC. Ten , który twierdzi inaczej, łowi albo małe szczupaki, albo mało szczupaków i ma szczęście. No...może kiedy przewiązujemy FC na nowy po każdym holu szczupaka... (2015-11-27 21:52)
darek300darek300
+1
Powiem koledzy tak w weekend przetestuje FC na boczniaku gdzie jest dno usłane całe małżami i wtedy opisze swoje wrażenie czy jest tyle samo brań okoni co na żyłce:) (2015-11-27 22:25)
karwos33karwos33
0
Sądziłem, że dyskusja na temat FC będzie intensywna, ale nie sądziłem że aż tak :) Niemniej, gdzieś po cichu na to liczyłem. Aldente - jeśli chodzi o poszanowanie dla ryb, to uwierz mi, że nie mam i nie będę miał sobie nigdy nic do zarzucenia. Jestem zagorzałym zwolennikiem C&R w pełnym wymiarze. Jeśli chodzi o stosowanie fluorocarbonu przy zestawie szczupakowym - tak jak napisałeś, choć z niewielką korektą - przypon zmieniam często - może nie po każdej rybie, ale zazwyczaj co 2-3 sztuki - w momencie gdy ocenię, że na jego powierzchni pojawiły się uszczerbki. Nie czuję się więc wędkarskim egoistą, zwłaszcza że - powtarzam - nie straciłem jeszcze ryby przez fluorocarbon. A przez tandetne, kiepskiej jakości wolframy i owszem... No i gdzie tu leży złoty środek, sam nie wiem :) Pozdrawiam (2015-11-27 22:27)
karwos33karwos33
+1
Stan-ż - no bez przesady, widziałem bardziej perswazyjne reklamy na wedkuje.pl ... :P (2015-11-27 22:39)
stan-żstan-ż
0
Analizując jeszcze raz materiał stwierdzam karwos33, że niestety to typowa kryptoreklama! (2015-11-27 22:50)
karwos33karwos33
0
Ale to tak na poważnie, czy dalej robimy sobie jaja? :) Reklamowanie produktu to jedno, polecanie go z własnego doświadczenia - co innego, choć oczywiście - jeśli coś jest rekomendowane przez mistrza świata (co często ma miejsce w przypadku sprzętu wędkarskiego, to jest to jakaś forma reklamy). Niemniej, uwierz mi - wiele sprzętu dostałem już w życiu za darmo. Mam własną, dobrze prosperującą stronę internetową, poświęconą testom i recenzjom sprzętu wędkarskiego. Ale za ten cholerny fluorocarbon zapłaciłem z własnej kieszeni, więc w tym przypadku stanowczo protestuję! Cenę oczywiście, nakleiłem dla niepoznaki. Pozdrawiam serdecznie :) (2015-11-27 23:11)
rysiek38rysiek38
0
Ja osobiście doceniam zalety owego wynalazku a zwłaszcza to ze np.po zaczepie lub holu większej sztuki nie przypomina "sprężynki "tak jak to ma się często w przypadku uzywania wolframu 5* (2015-11-28 00:32)
SithSith
0
Cyt.: "Nie czuję się więc wędkarskim egoistą, zwłaszcza że - powtarzam - nie straciłem jeszcze ryby przez fluorocarbon. A przez tandetne, kiepskiej jakości wolframy i owszem... No i gdzie tu leży złoty środek, sam nie wiem" @Karwos w przyponach z plecionki tytanowej. Cyt.: "Analizując jeszcze raz materiał stwierdzam karwos33, że niestety to typowa kryptoreklama!" @Stan-ż widocznie masz skromne umiejętności analityczne. Tak rozumując, każdy test, każdą opinię można by uznać za kryptoreklamę. (2015-11-28 04:39)
aldentealdente
0
Akurat taka "kryptoreklama" absolutnie mi nie przeszkadza! Chyba każdy z nas ma głowę na karku i nie poleci po przeczytaniu tekstu do sklepu, żeby zakupić ten FC. Tak, jak stwierdza dowcipnie Kolega Sith, pisząc nasze opowiadania musielibyśmy używać zamiast nazw handlowych symboli xyz :-) (2015-11-28 10:21)
Tomas81Tomas81
0
Pawle @Karwos o czym Ty piszesz?! Przecież zawarłeś twarde stwierdzenie że FC jest cyt:"jest niewidoczny w wodzie, w trakcie łowienia, ponieważ załamuje światło pod identycznym kątem, co woda." oraz "jest jego zupełna niewidoczność w wodzie. I mówiąc zupełna, mam na myśli całkowita. " Co jest oczywistą bzdurą. Więc źle nie dobrałeś słów a napisałeś bujdę. Poza tym poczytaj mądrzejszych, lepszych wędkarzy niż ja. Oni ci wyjaśnią jaka jest różnica między jakimś flurocarbonem a tym oznaczanym jako LEADER. Mi wierzyć nie musisz ale jest ona ogromna. No jak już pisałem, FC mi się nie sprawdził całkowicie choć też nie był zbyt gruby, 0,5mm to stanowczo za mało na szczupaki. Też sobie to sprawdź. I ja takiego druta nie użyję bo moje zedki wolą jak jest miękko. A jak chce się łowić z przyponem to polecę linki AFW do samodzielnego składania. Cienkie i miękkie, sandaczom nie przeszkadzają a szczupaki ich nie tną. Ja tylko tego używam i łowię. Czasem nawet potężne zedy :-) (2015-11-28 12:39)
SithSith
0
Tomas81, masz na myśli Surflon A.F.W.? Wydaje mi się nieco sztywniejszy niż przypony N-TITANIUM WIRE DRAGON. Co prawda cenowo wychodzi taniej, ale jeśli dodać dobry, łożyskowany krętlik z mocną agrafką i zaciski, to już różnica nie jest oszołamiająca, a efekt chyba jednak lepszy daje tytan. Niezależnie czy Surflon, czy Titanium, obydwa zawsze będą skuteczniejsze od FC. (2015-11-28 13:05)
Tomas81Tomas81
0
Olku mam na myśli Surfstrand 7x7, jest miększy od Surflonu a jak samemu się kręci przypony to dostajesz blisko 100% wytrzymałości deklarowanej przez producenta. Tylko trzeba poćwiczyć zaciskanie cybantów. Ja do normalnego łowienia mam 9kg i rezerwowo do delikatnego 1x19 3kg linki. (2015-11-28 13:25)
SithSith
0
Dzięki Tomku, nawet mam taką linkę 3kg 1x19 i nie pomyślałem, żeby ją przetestować. Muszę spróbować. (2015-11-28 14:40)
GoresGores
0
W tekście są błędy KRYTYCZNE! Pisanie o całkowitej niewidzialności FC to karygodny błąd. FC na szczupaka? NEVER. Raz się uda, raz sie zapnie za pyszczek ale bach trafi na ząbki i baj baj. Stalka szczupakom nie przeszkadza więc stosowanie FC na przypony uważam za wydziwianie i bezsensowne kombinatorstwo. (2015-11-29 18:32)
roger0roger0
0
dyskusja bardzo ciekawa . ja nic nie mogę powiedzcie o FC bo go nie używam (ciekawie brzmi w temacie kleni sprawcze w przyszłym sezonie i się wypowiem) w temacie szczupaka kategorycznie bym odradzał zbyt dozę ryzyko skrzywdzenia niepotrzebnie zębatego. ( daje większe nadzieje niż sama żyłką ale jak dla mnie zbyt doża granica błędu, przy okoniu itp. ta granica błędu sie zmniejsza i owszem znajomi chwalą) Karzy ma swoje upodobania ale docelowo na szczupaka nie powinno sie stosować fc. ja od kilku sezonowa robię własne przepony (tresuje rożne materiały AFW , surfstrand itp. w zależności od przynęty i jestem zadowolony . wyeliminowałem prawie do zera utratę ryb i przynęt z powodu wadliwych przyponów firmowych (słaba jakość agrafki ,krętlika itp itp.) cenowo nie jest taniej ale jestem pewny produktu i pretensje mogę mince do siebie tylko. wracając do tematu w naszym sporcie nauczyłem sie ze niema reguł i żelazne reguły można łamać jak zapałki ale na esoksa z batem sie nie chodzi ale niemowie ze złapać się go nie da. wszystko kwestia szczescia (2015-11-29 23:44)
karwos33karwos33
0
Gores - tak jak mówiłem już dwukrotnie (choć nie chce mi się sprawdzać komentarzy) - nie nazywałbym tego "błędu" krytycznym, z prostej przyczyny - to, że FC nie jest w 100% niewidoczny w wodzie jest prawdą i z opisem po prostu popłynąłem. Nie zmienia to jednak prostego stanu rzeczy - FC jest mniej widoczny od żyłki, a to oznacza, że jest najsłabiej widoczną linką na rynku. Na koniec prosiłbym wszystkie osoby, które odradzają stosowanie FC podczas łowienia szczupaków, o szybką odpowiedź na to banalne pytanie: czy kiedykolwiek łowiąc z użyciem FC zaciąłeś i straciłeś szczupaka? :) Jeśli tak, to uwierzcie mi, że macie na sumieniu o przynajmniej jedną rybę więcej ode mnie. PS. średnica FC robi różnicę, nawet przy ostrych zębach szczupaka. (2015-11-30 18:47)
Tomas81Tomas81
0
Skoro jest mała sonda to piszę pierwszy. Straciłem WSZYSTKIE głębiej zacięte szczupaki, bodaj 6 ścin w ok 1,5 miesiąca prób gdzie łowiłem tylko na ten materiał. Z reguły 3-4 wypady na tydzień. Wyjmowałem jedynie ryby zacięte płytko, które nie zagryzły powyżej haka. Na prawdziwy japoński 0,5mm 100% FC Leader... Podpowiem że w Stanach takie muske łowi się tylko na Leadery dopiero od 100lb lub mocniejsze co przekłada się na średnice ponad 1,0mm! A taki postronek jest skuteczny tylko przy bardzo ciężkich przynętach bo sztywny jak drut. Wtedy faktycznie można mówić o odporności na szczupacze kły. (2015-12-01 20:09)
JKarpJKarp
+1
http://www.crazyfishermen.pl/artykuly,strona,pokazwpis,porady_i_testy,52 (2015-12-01 20:44)
Jakub WośJakub Woś
0
Do tej pory rzadko stosowałem fluorocarbon i były to gotowe przypony. Twój wpis będę miał na uwadze kompletując zestawy na przyszły sezon i na pewno skorzystam z fluorocarbonu podczas połowów. (2015-12-01 23:13)
karwos33karwos33
0
Janusz, dzisiaj właśnie widziałem ten artykuł! :) Tomas - dziękuję, twoja odpowiedź mówi sama za siebie :) Uwierz mi, że dyskusje z tobą, które z resztą bardzo lubię, to znakomity sposób na marnowanie czasu. Pozdrawiam (2015-12-01 23:27)
SithSith
0
Paweł i co z tego wynika? Każdy ma prawo do własnych poglądów i ma własne doświadczenia. Za żadne pieniądze nie namówisz mnie do stosowania FC na przypony. Ja natomiast nie mam zamiaru odwodzić Ciebie od tego, to Twoja indywidualna sprawa. Może z racji wieku jestem tradycjonalistą i nowinki techniczne, zwłaszcza wątpliwe i dyskusyjne nie przekonują mnie. Nie widzę więc powodu, żebyś kwestionował poglądy Tomka, a z tym też i moje. (2015-12-02 11:56)
jarek-matusjarek-matus
0
Używam fluorokarbon do łowienia na boczny trok - jest ok 2/3 więcej brań niż bez. W ten sposób (na boczny trok) łowiłem okonie, co ciekawe również wymiarowe jazie i wzdręgi (od 15 cm do 35 cm). Na okonie (wyniki do 25 szt 18 - 27 cm) za popołudnie niezastąpiony w b. czystej wodzie - daje się skusić ryby jedynie płynące za gumką. Węzeł "Triline" - dobry jest do łączenia z metalowymi kółkami przynęt i krętlików - jedna z plecionką (0,06) lepiej jest zastosować pętelki na obu końcach i przepleść je po zawiązaniu - ok trzykrotnie wyższa wytrzymałość. I oczywiście jesienią fluorokarbon do zestawów na dropszot - ale tu trzeba stosować przynęty eliminujące szczupaka - bo można więcej czasu spędzić na wiązaniu zestawów - ale trzeba przyznać że na "skłutych" wodach szczupaczki kąsają niemiłosiernie.... (2015-12-02 12:33)
karwos33karwos33
0
Sith, ja właśnie jedynie wykazałem, że w przeciwieństwie do mnie, kolega Tomas sam ma na sumieniu kilka ryb, choć to mi zarzuca lekkomyślność. Tak się składa, że to nie ja zacząłem kwestionować jego (Twoje?) poglądy pierwszy. Znamy się nie od dziś (co prawda prze internet ^^) ale wiesz, że nie atakuję nikogo i zawsze zachęcam do wyrażania swojej opinii. W wypowiedziach Tomas stawia mi jednak zarzuty, wobec których nie mogę przejść obojętnie. Po raz kolejny powtarzam więc - stosowanie FC podczas łowienia szczupaków w moim przypadku OKAZAŁO SIĘ BEZPIECZNE, więc w mojej opinii jest bezpieczne, o ile stosuje się odpowiednią średnicę. Po raz kolejny liczę na to, że się zrozumiemy. Nie mam nic przeciwko odmiennym opiniom, nie lubię natomiast wymądrzania się na siłę bądź krytykowania w sytuacji, w której wątek można rozpatrywać wielotorowo. Sposób formułowania wypowiedzi w przypadku Tomasa jest krytyczny, co przeczy założeniu całego tego artykułu. W komentarzach zachęcałem do dzielenia się swoimi doświadczeniami, a nie do bezsensownej krytyki czyich poglądów. Powyższe dwa komentarze mojego autorstwa, miały więc na celu pokazanie jednej rzeczy - obrócić kota ogonem jest łatwo, ale nie o to chodzi. Niech każdy sam wyciąga wnioski, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Zakładam, że wszyscy mamy w miarę rozwinięte mózgownice. Jeśli ktoś ma problem z formułowaniem swoich myśli, bez równoczesnego wydawania osądów, to ja współczuję. Nigdzie na tym wózku nie zajedziemy :) (2015-12-02 12:41)
karwos33karwos33
0
No ale dobra, przejdźmy do rzeczy, bo mam wrażenie, że tracimy wątek, w związku z czym osoby "zielone" w kwestii FC nie znajdą tu odpowiedzi, a jedynie przekomarzanie się :) Stosuję FC do praktycznie wszystkich możliwych metod spinningu i nie narzekam. Owszem, usztywnia od przynętę, ale nie na tyle, by ciężko było nadać jej właściwy ruch. Przy kleniach jest moim zdaniem wręcz niezastąpiony. Przy okoniach i zedach - w przejrzystej wodzie sprawdza się idealnie. Weźmy pod uwagę to, że sandacz często podąża wężowym ruchem za przynętą nawet kilkanaście metrów, więc łatwo mógłby się zorientować, że jest przy niej stalka. Gdy nastawiam się na te dwa gatunki, stosuję średnicę mniejszą, jakieś 0,30-0,40 w przypadku zedów i 0,20-0,25 w przypadku okoni. Unikam też sytuacji, w których mógłbym trafić szczupłego z tak cienkim przyponem - szczupak ma zazwyczaj swoje stałe miejscówki, zwłaszcza jeśli chodzi o duże osobniki. W przeciwieństwie do sandacza i okonia nie żeruje aktywnie, a czeka na zdobycz. Łowiąc na rzece, unikam szczytów główek i głębszych zatoczek, natomiast na jeziorach - trzcinowisk, a zwłaszcza ich wysuniętych w głąb wody szczytów. To o tyle dobry zabieg, że spordycznie zdarza mi się przyciąć szczupłego na takim zestawie. Niemniej nie zdarzyło mi się go jeszcze stracić, choć nieraz łykał przynętę głęboko. Wiele zależy od tego, jak przebiega walka. Przy poluzowanym hamulcu szanse rosną, ponieważ na FC nie występuje tak duży nacisk ze strony zębów. Przy dużej średnicy (od 0,50 wzwyż), nastawiając się na szczupłe, nie mam natomiast oporów do tego, by stosować hol siłowy. Nie straciłem jeszcze w ten sposób ryby, choć uwaga - przyznam, że raz zdarzyło mi się stracić sandacza na FC przy samym brzegu. Prawdopodobnie wynikało to z jakiegoś uszkodzenia mechanicznego, gdy ryba oplątała się wokół przyponu. Na szczęście był zacięty na gumę, płytko za wargę więc wątpię, żeby mu to jakoś zaszkodziło :) (2015-12-02 13:00)
jarek-matusjarek-matus
0
Dodam że do dropszotu - stosowałem fluorokarbon 0,25mm i szczupaki cięły w czterech na pięć przypadków - oczywiście - z tego powodu do okoni stosowałem raczej różne przynnęty przypominające "robaczka" niż rybę. Zamiast wolframu - fluorokarbonu nie używałem - ale może się przekonam z 0,5 mm... (2015-12-02 13:32)
czaro93czaro93
0
Korzystałem kiedyś z przyponów Dragona wykonanych właśnie z fluorocarbonu, niby wszystko fajnie pięknie ale jednak coś sztywno. Szczerze mówiąc przy sandaczach nie zauważyłem mniejszej liczby brań, a przy okoniach w wodach, w których jest sporo szczupaka używam cieniutkich bardzo elastycznych przyponów stalowych i wolframowych co także nie wpływa na ilość brań, a przynajmniej na zauważalną przeze mnie. Pozdrawiam (2015-12-04 18:03)
tripodtripod
0
Koledzy, ja miałem doświadczenia w używaniu fluorocarbonowych przyponów spinningowych Dragona. W jakich okolicznościach - zaraz napiszę. Wcześniej chcę przypomnieć, że na rynku mamy różne "fluorocarbony" i stąd różne są doświadczenia kolegów. Najtańsze za kilka złotych to zwykłe żyłki powlekane cieniutką warstwą fluorocarbonu, nic toto warte i lepiej tego nie używać. Jest też żyłka wzmacniana fluorocarbonem na poziomie cząsteczkowym, to taki kiepski substytut fluorocarbonu. Jest też fluorocarbon cienki i gruby, cienki do 0,4 mm nie nadaje się do roli przyponu ochronnego przeciwko zębom szczupaka, ale znakomicie chroni zestaw przed przetarciem na kamulcach i faszynie przy opasce czy główce, a także jako zestaw polepszający brania np. bałtyckiej troci, bolenia, sandacza itd. Używałem zestaw z przyponem fluorocarbonowym Dragona do łowienia jerkami, na jeden przypon złowiłem kilka 90-siątek i metrówkę, spoko wytrzymał. Jednak to był przypon służący do ochrony, gruby. Powstały rysy i postrzępienia, ale nie straciłem żadnego szczupaka. Jeśli chodzi o usztywnienie przynęty; aby temu zapobiec używa się agrafkę, kółko łącznikowe lub np. pętlę Duncana. Nikogo nie zachęcam do używania fluorocarbonu, ale jeśli chce to robić świadomie, to nie mam przeciwwskazań. pozdrawiam :) (2015-12-04 20:28)

skomentuj ten artykuł