Waga wędkarska Mistrall 22Kg

/ 4 komentarzy / 9 zdjęć


Moje początki z firmą Mistrall

W dzisiejszym artykule chciałbym was zaprosić na wędrówkę po moim świecie firmy Mistrall. Tematem jest moja pierwsza styczność z tą wędkarską firmą w moim życiu. Mowa tyczyć się będzie zakupionej przeze mnie Wagi Mistrall 22kg, która była jednym z nielicznych przedmiotów przyczyniających się w nadaniu nowego kierunku w moim życiu. Wpis ten nie będzie tylko zwykłym opisem kolejnego testu produktu wędkarskiego. To będzie coś więcej... To przygoda na którą was serdecznie wszystkich zapraszam.



Waga Mistrall AM-6003002 do 22kg

Sklepy internetowe nie udostępniają szczegółowych informacji na temat parametrów tego produktu. Ograniczają się jedynie do nazwy, numeru, zakresu ważenia, oraz wspomnienia o dodanej miarce do wagi o zakresie do 1 metra. Z tego względu postanowiłem podać dodatkowe informacje dla osób zainteresowanych:



Rodzaj wagi: sprężynowa
Numer wagi: AM-6003002
Wielkość wagi: 11cm x 7,5cm + 7cm x 8cm + 4,5cm x 4cm
Jednostki wagowe: Kilogram (Kg) i Libr (Ib)
Zakres ważenia: 0 - 22kg lub 0 - 50Ib
Dodatkowe akcesoria: Miarka rozsuwana
Zakres mierzenia: do 1 Metr (m) lub 39 Stóp (ft)
Koszt produktu: 18zł - 22zł

Waga Mistrall AM-6003002 składa się z 3 części: Serca, uchwytu i haka. Serce wagi mierzy 11cm długości i 7,5cm szerokości na tarczy.


















Uchwyt mierzy 7cm długości i 8cm szerokości, a hak 4,5cm długości i 4cm szerokości. Rozstaw haka to 3,5cm.


















Waga posiada 3 kolory: czarny ok.50%, biały ok.40% i czerwony ok.10%. Średnica tarczy wynosi 7cm, a więc jego promień to 3,5cm. Tarcza dzieli się na 2 części. Środkowa z punktami kilogramowymi (kg) i zewnętrzna z punktami Stopów (ft). Różnice pomiędzy sąsiednimi punktami na części środkowej wynoszą co 1kg, a na części zewnętrznej wynoszą co 5Ib. Pomiar na tarczy wyznacza czerwony wskaźnik o długości 3cm.


















Pod tarczą widnieją liczby możliwej maksymalnej wagi w Kg i w Ib. Pod nimi widnieje napis "SCALE and Length:1m/39in Tape Measure". Nad tarczą umocowany jest wahadłowy, metalowy uchwyt. A pod całym sercem wagi Mistrall znajdziemy bolec metalowy w kształcie krętlika z połączonym do niego metalowym haczykiem.


















Na dole, przy ściance wagi znajduje się klips, który po pociągnięciu wysuwa nam miarkę z wnętrza produktu.



















Moja historia związana z firmą Mistrall jest dosyć długa, dlatego też proszę o chwilę cierpliwości za nim dojdziemy do sedna
tematu.

Jak to się to wszystko zaczęło ? ... czyli moja przygoda z firmą Mistrall
































Moją przygodę z wędkarstwem można uznać za cudowną datę 20 Października 2007r. To wtedy nastał mój początek wkroczenia w poważny świat tego niesamowitego hobby, które z biegiem czasu stało się dla mnie fantastycznym sportem w które zacząłem poświęcać prawie całe moje życie. Ten magiczny dzień pamiętam jak by to było wczoraj. Był piękny, jesienny poranek. Obudziłem się wtedy o godz. 8:00. Wyjrzałem przez okno, popatrzyłem na pięknie pulsujące słońce, a następnie wzrok skierowałem na termometr. Jego pomiar wskazywał 16 C. Dla mnie oznaczało to tylko jedno - znak, że ten dzień spędzę po za moim domem. I tak się potem okazało. Gdy szybko pozbierałem się z łóżka i "oporządziłem się", skierowałem się w stronę kuchni w celu rozmowy z rodzicami o celu naszej podróży tego pięknego dnia. Rodzice ubiegli mnie. Plan już został przygotowany wcześniej, a potrzebny ekwipunek do zabrania w drogę, został już naszykowany. Byłem zaskoczony postawą moich rodziców. Dowiedziałem się od nich, że dziś jedziemy w nasze najlepsze (jeszcze do tego dnia jak się potem okazało) miejsce - naszą działkę. By nie tracić więcej czasu od razu przeszliśmy do czynów. Tata wystawił rowery z komórki, załadowaliśmy pakunki i ruszyłem wspólnie z rodzicami, oraz siostrą w podróż. Trasa to blisko 5km do celu. Pamiętam, ze wtedy będąc w drodze przykro nam się zrobiło, gdyż nie mogliśmy zabrać babci, która ze względu na swój wiek musiała zostać w domu. Obiecałem sobie wtedy, że w przyszłości postaram się zdać prawo jazdy, by ona także zaznała tego piękna przyrody. Prawo kat.B do dzisiejszego dnia jest bardzo pożądane przez ludzi, a ten niezwykły dokument nie wszyscy są w stanie zdobyć. Jednak przy odrobinie chęci i wiary praktycznie wszystkie marzenia są do zrealizowania. I w tym także te marzenie. Pomijając ten aspekt wróćmy do tematu. Wtedy działkę traktowałem za mój prawdziwy dom choć nie zarejestrowany jak mój dom w bloku w mieście. Dlatego też podczas podróży wspomniałem: "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". To był dowód na to jak byłem przywiązany do tego wspaniałego rekreacyjnego miejsca. Moja działka to 1 z 200 innych. Pomiędzy nimi znajduje się m.in. boisko, plac zabaw i 2 średniej wielkości stawy z rybami, które nie myślałem, że jak się potem okaże przyniosą mi taką radość. Gdy dojechałem tego dnia na działkę wpierw tradycyjnie pomogłem troszkę rodzicom w pracy. Gdy zrobiłem swoje udałem się na pogaduchy do mojego kolegi z działek - Mateuszem. Poszliśmy usiąść nad stawem. Po 2 godzinach rozmów spojrzałem na zegarek i okazało się, że pozostało mi jeszcze pół wolnego dnia na spędzenie mile czasu. Z moim kolegom zaczęliśmy się zastanawiać jak ten pozostały czas możemy jeszcze spędzić. Przedstawialiśmy sobie różne pomysły, ale żaden nam obu nie pasował. W pewnej chwili wspólnie popatrzyliśmy się na wodę. Nagle dostaliśmy olśnienia. Doszliśmy do rozwiązania naszego problemu. Tym razem obaj byliśmy zgodni co do pomysłu. Wybraliśmy wędkarstwo. Złożyło się dobrze, gdyż parę lat temu dostaliśmy od sowich rodzin po wędce z dołączonymi podstawowymi akcesoriami takimi jak: żyłka, spławik, ciężarki, haczyki. Oczywiście akcesoria te były najtańsze, gdyż ich wykonanie dawało wiele do życzenia (wszystko pochodziło z rynku). Nie tracąc więcej czasu, umówiliśmy się za 40 minut w tym samym miejscu nad stawem. Obaj ruszyliśmy do naszych domów w poszukiwaniu jak się teraz okazało, bardzo cennych i zarazem wyjątkowych dla nas rzeczy. Gdy znalazłem się w domu spytałem się mojej mamy, gdzie widziała ostatnio moją wędkę, którą od niej otrzymałem. Jak to zawsze bywa, były problemy z ustaleniem miejsca rzeczy, której się nie używało przez dłuższy czas lub jak w tym przypadku wcale. Po chwili namysłu doszliśmy do stwierdzenia, że wędka może leżeć za szafą w rogu. Prawda. Wędka leżała tam, gdzie przypuszczaliśmy. Nie miałem wtedy pojęcia, czy zestaw jest prawidłowo skonstruowany. Byłem zmuszony zaryzykować. Pozostało mi tylko poszukać robaków i na ryby. Poprosiłem mojego tatę o poszukanie w ogródku gnojaków. Parę sztuk udało się znaleźć. O określonej godzinie spotkałem się ponownie z kolega nad stawem. Wybraliśmy miejsce blisko trzcinowisk. Rozłożyliśmy sprzęt i zabrałem się do pierwszego zarzucenia zestawu. Udało się. Zestaw wylądował w połowie długości stawu. Kolega uczynił tak samo. Pozostało tylko czekać na brania. Mijała godzina za godziną. Robiło się coraz później. Czas na rybach bardzo szybko mijał. Kolega niestety musiał już jechać. Pożegnałem go. Uznałem, że ja jeszcze troszkę powędkuję. Minęła kolejna godzina. Robiło się bardzo późno. Byłem pewien, że zaraz zakończę wędkowanie i wyruszę z powrotem do domu. Zostałem zawołany przez moich rodziców bym wracał. Chwyciłem wędkę, miałem już ją składać, a tu nagle widzę, że spławik idzie w dół. Zacinam lub można powiedzieć, że podniosłem kij w górę, gdyż nie wiedziałem jak to prawidłowo sięrobi. Ale udało się. Zaciętą rybę zacząłem holować do brzegu. Wyjąłem ją. Mierzyła ok.10cm. Była to malusieńka płoć a cieszyłem się jak małe dziecko. Pamiętam, że moją pierwszą zdobycz nie mogłem odczepić z haczyka. Ze sprzętem oraz zaczepioną rybą udałem się na działkę. "Moi" byli zaskoczeni, że udało mi się złowić rybę. Nie ważne jak dużą, ważne, że pierwszą i to pierwszego dnia wędkowania w moim życiu. Niestety też zdarzyły się chwile smutniejsze. Płoć głęboko połknęła haczyk, a nie miałem oczywiście wpinacza. Moja siostra próbowała wyciągnąć haczyk patyczkiem, gdyż cechowała się dokładnością. Bezskutecznie. Nawet ona nie dała rady. Haczyk był tak głęboko, że nie udało się nic zrobić. Pamiętam, że smutny wróciłem do domu. Pochwaliłem się mojej babci o mojej zdobyczy. Po kolacji usiadłem i zacząłem rozmyślać o dzisiejszym dniu. Przypomniałem sobie, że kiedyś jak robiłem porządek w domu z moimi rodzicami widziałem jakąś książkę wędkarską. Postanowiłem ją odnaleźć. Książka była ściśnięta i sklejona z sąsiednimi. Jak widać oznaczało to, że dawno ta literatura nie była ruszana. Byłem tak zapalony, że przeczytałem ją w rekordowym tempie. Liczyła ona zaledwie kilkanaście stron. Było mi mało. Informacje zacząłem czerpać z internetu. Zacząłem zdobywać wiedzę na temat rodzajów, metod, ryb, łowisk, oraz sprzętu wędkarskiego. Z dnia na dzień moja wiedza się poszerzała. Gdy udało mi się pojąć potrzebną podstawową wiedzę, zabrałem się za listę zakupów. Moim problemem stał się pusty portfel. Tu niestety pojawiło się moje pierwsze zniechęcenie do wędkarstwa. Jednak nie poddałem się wtedy i nie poddaje się do dzisiaj. W tej sprawie pomogła mi na szczęście moja mama. Postanowiła zostać moim mini sponsorem :) Uznała, że opłaci mi wyniesiony koszt podstawowego sprzętu, który jest na mojej liście. Oznajmiła: "Jeżeli masz siedzieć przed komputerem, albo szlajać się po podwórku to lepiej zajmij się wędkarstwem". I tak też się potem stało. Mi pozostało tylko pójść do sklepu na zakupy. Nie orientowałem się wtedy, który sklep jest najlepszy w Pabianicach. Po prostu praktycznie w całym swoim życiu nie byłem w typowym sklepie wędkarskim. Zaufałem mojej rodzinie. Udałem się tam, gdzie mi podpowiedziano. Znalazłem się w Sklepie "Hobby" w Pabianicach. Było to miejsce z największą ilością asortymentu wędkarskiego w całym mieście, ale jednak niestety z dużą narzuconą marżą sprzedającego. Moja lista nie była krótka, a kwota do zapłacenia nie była mała. Rodzina na szczęście zgodziła się na zakupy. Kupiłem m.in.nowy kołowrotek do wędki, żyłki, haczyki, spławiki, obciążenia, podpórki, siatkę na ryby, podbierak, skrzynkę, zanęty, siedzisko, oraz akcesoria dodatkowe takie jak m.in. stopery, koszyczki zanętowe, oraz wagę. I ten ostatni produkt jest powodem naszego spotkania.Już przez wejściem do sklepu na mojej liście zakupów jako 18 znalazła się waga. Nie wiedziałem tak naprawdę jak ona będzie wyglądać, jak i cały mój sprzęt, który zakupie. Produkty określałem wtedy po ich wyglądzie i wykonaniu. Do "koszyka" wlatywały jeden po drugim. Nadszedł też czas i na wagę. Pamiętam dobrze jak wisiały w jakby kolejce na zielonym sznurku, który był przyczepiony do sufitu. Była cała gama takich wag, a ja nie miałem problemu z wybraniem tej jednej. Wybrałem Wagę Mistrall 22kg. Od samego początku wpadła mi w oko i przypadła mi do gustu. Nie wiem czemu tak naprawdę dokonałem takiego wyboru. Podczas zakupu uznałem w głębi duszy, że to będzie ta jedyna. I tak też się stało. Poprosiłem sprzedawcę o podanie mi tego produktu. Obejrzałem ją dokładnie, po czym stwierdziłem, że chciałbym tą wagę. Sprzedawca podsumował cenę i zapakował wszystkie akcesoria. To był jeden z najlepszych dni w moim życiu. To był początek czegoś nowego. Tego dnia wiedziałem, że to będzie wstęp w nowy wielki dział mojego życia, działu o nazwie Wędkarstwo. Waga Mistrall 22kg nie zapisała się w mojej pamięci tylko w sklepie wędkarskim. Przez kilkanaście miesięcy była u mojego boku, aż do dzisiejszego dnia. Miałem ją na wyciągnięcie ręki. Waga leżała zawsze w torbie na wędki. Nieraz miałem chęci ją użyć na sucho przez ten czas, gdy nie mogłem złowić wymarzonych ryb. Oglądałem ją po kilkanaście razy zadając sobie pytanie, kiedy ją nareszcie użyje. Była to też także pewna mobilizacja do nauki wędkarstwa, by złowić rybę na tyle dużą, którą będę mógł zważyć. Waga czekała tylko na chwilę, gdy złowię na tyle dużą rybę, że będę mógł ją użyć. I doczekała. Z jednego wypadu na ryby na drugi wypad, z jednej przeczytanej książki wędkarskiej do drugiej przeczytanej zdobywałem coraz większą wiedzę wędkarską. Przyczyniało się to potem na późniejsze wyniki w postaci coraz większych ryb. Gdy łowiłem coraz większe ryby miałem coraz większe szanse na użycie mojej wagi. Pierwszy raz wagę Mistrall użyłem na łowisku Zbiornik Chechło w lipcu. Tego dnia była upalna pogoda. Ryba wzięła w same południe. Po kilkuminutowym holu ryba wylądowała w podbieraku. Zdobyczą był karp - pierwszy tak duży i pierwszy w samo południe. Czekałem na to dość długi czas. I doczekałem. Rybę w siatce zaczepiłem o hak wagi. Wskaźnik ukazał wagę 2kg (4,5Ib). Serce biło mi jak młot. Cieszyłem się, że nareszcie doczekałem tej pięknej chwili. Gdy wróciłem do domu poszukałem informacje o tej wadze. Trafiłem na forum. Użytkownicy byli podzieleni w swoich zdaniach na temat tego produktu. Cześć z nich twierdziła, że waga jest niedokładna. Byłem zmuszony to sprawdzić. Kolejne, okazałe ryby postanowiłem zważyć na 2 innych wagach. Wskaźnik Wagi Mistrall i wskaźnik innej wagi przy tej samej rybie wskazywały tą samą wagę. wiedziałem, że waga ta jest znakomita i mój pierwszy karp 2kg miał rzeczywiście 2kg. Nie myślałem o tym, czy trafiłem na dobry egzemplarz, czy nie. Wiedziałem, że moja waga jest dobra i to było dla mnie najważniejsze. Przez kolejne miesiące, aż do dzisiaj służyła mi znakomicie, wykonując swoje zdanie tak jak powinna. Jest dokładna, elegancka, mała i poręczna. Spełnia wszystkie wymogi jakie ma zapewnić typowa waga do ważenia ryb i to jest dla mnie najważniejsze. Waga Mistrall służyła mi u mojego boku przez wiele lat i będzie służyć nadal, jako jeden z odwiecznych elementów mojego sprzętu wędkarskiego.

"Materiał zgłoszony na konkurs wędkuje.pl - Moje początki z firmą Mistrall"

 


4.2
Oceń
(21 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 3)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(3)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(2.7)

Średnia ocena:

3.6



Waga wędkarska Mistrall 22Kg - opinie i komentarze

RuchPalikota2RuchPalikota2
0
Mam taką samą ale z jaxon (2013-01-14 10:40)
RuchPalikota2RuchPalikota2
0
Tylko ze ja mam do 25 kg (2013-01-14 10:41)
kamil11269kamil11269
0
Witam. Mam identyczną. U mnie wysuwa się jeszcze metr. Trochę ciężko później wchodzi. Kupiłem ją na targowicy za 8 zł i nie była z Mistralla :) za wpis ***** (2013-01-14 15:36)
użytkownik131131użytkownik131131
0
Mi ta waga się nie podoba kupiłem ją na rynku za 8 zł ale nie polecam (2013-05-09 14:49)

skomentuj ten artykuł