Reklama

Wędziska - kryteria doboru

11/05/2012 17:05
Jednym z częściej zadawanych na forum pytań jest zapytanie o dobór wędziska. Technologie lotnicze i kosmiczne trafiły do producentów sprzętu, a ci nas zadziwiają coraz to nowymi kijkami. Specjalizacja rozszerzyła swe pole na wiele rodzajów wędzisk do połowu jednego gatunku, ale różnymi metodami. Młodzi, początkujący adepci wędkarstwa pytają czy kijkiem 2,4 m o cw. do 100 gram można łowić płotki, no i co im odpowiedzieć, aby nie zniechęcić. Oczywiście, że można, tylko przyjemności w tym żadnej, a napracować się trzeba.
Każdy początkujący wędkarz powinien poznać zgrubne kryteria doboru sprzętu do swojego łowiska i ryb tam występujących, a później ocenić swoje możliwości finansowe, wybrać coś posiłkując się opisami i potwierdzić swój wybór, pytając na forum wędkarskim.
Dobór wędziska to sprawa indywidualna każdego wędkującego, każdy ma swoje preferencje, swoje kryteria, a nawet swoje fanaberie. Nie ma jednego, pasującego wszystkim wędziska, widać to na półkach sklepowych czy przeglądając propozycje w internecie. Więc pytanie: "Jaki kij do spinningu" jest co najmniej niepoważne, a jeśli ktoś konkretnie odpowiada, to z pewnością nierzetelnie. Nie posądzam nikogo o złą wolę, ale trzeba zrozumieć, że to co mnie rajcuje, nie musi pasować koledze. Mój dziadek łowił jednym kijem na spławik i spinningował, po zmianie "tego co na końcu żyłki".
Dziś mamy coraz większą specjalizację, dostosowujemy wędzisko do wody: rzeka, stawik, jezioro, do metody (wielkości przynęt), gatunków poławianych ryb i ich wielkości. Im dłużej łowimy, tym nasze kryteria doboru się wyostrzają i przybywa wędzisk. Czytam nierzadko wpisy: "mam bazarowy kijek już kilka lat i łowi ładne ryby". Trudno temu zaprzeczyć, ale gdyby piszący spróbował kiedyś łowić markowym sprzętem z pewnością by zmienił zdanie. Aspiracje rosną w miarę nabywania doświadczenia i przypływu gotówki - co wcale nie oznacza przełożenia - czym droższy tym lepszy.
Ja długo nie mogłem przekonać się do spinningu, ponieważ nie miałem lekkiego kijka, kilka godzin rzucania na łodzi i zakwasy. Świat się zmienił, gdy zakupiłem o połowę lżejsze wędzisko i złowiłem pierwszego sandacza, tak mnie trzyma już prawie 20 lat. Dzisiejsze wędziska nie mają takiej różnicy w wadze jak kiedyś, gdy królowały szklaki a wchodził węgiel. Teraz w wędzisku szukamy innych wrażeń, bardziej uduchowionych (może głupio brzmi, ale oddaje istotę tego co opisuję). Zachwycamy się od niedawna rezonansem w rękojeściach, chcę Wam powiedzieć, że ja taki kijek miałem w końcu lat 90-tych ub. wieku. Multipicker Dam-a z najtwardszą szczytówką stosowałem do spinningu, przenosił fantastycznie drgania po braniu okonia, opowiadałem o tym odczuciu kolegom ze mną wędkującym, ale traktowali to z przymrużeniem oka. No bo jak uwierzyć w taki tekst: "powąchał, zaraz weźmie"... po czym następowało branie.
Przerabiałem rzeczywiście dużo kijków spinningowych (i nie tylko), każdym się na początku zachwycałem, szczególnie jak w pierwszym lub drugim wypadzie coś zaciąłem. Minął rok, dwa, zachwycałem się nowym... Technologia idzie tak szybko do przodu, że trzeba mieć kupę kasy aby nadążyć. Reasumując, najważniejsze i jedyne kryterium - wg. mnie - to Wasza ręka i łut szczęścia podczas pierwszych rzutów, który postawi kropkę nad i.
Jak pewnie zauważyliście nie wypowiadam się na temat kijków czy kręciołków, których osobiście nie posmakowałem.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama