Pamiętam że już jako maluch bardzo interesowałem się rybą która była na tyle dziwna z wyglądu że mnie strasznie intrygowała, nic więc dziwnego że po paru latach przyglądania się sztukom łowionym przez mojego ojca zapragnąłem samemu stawić czoła wielkim wężom. Początki okazały się być trudniejsze niż się spodziewałem, źle dobrany sprzęt no i źle wybrane łowisko czy też stanowisko skutecznie utrudniały mi spotkanie z tak upragnionym węgorzem. Postępy były nieznaczne zacząłem łowić tak zwane sznurowadła ledwo wymiarowe sztuki które wracały za każdym razem do wody. Studiowałem książki oraz materiały w internecie chłonąłem informacje jak gąbka co gdzie kiedy itd rozmawiałem też z ludźmi ,starymi wędkarzami mogłem spytać ojca ale po co? chciałem go zaskoczyć tym jak samemu doszedłem do metod dających sukces. Dziś już jako wędkarz z 17 letnim stażem w tym już 10 latek spędzonych na nocnych połowach mam się czym chwalić. łowię tylko nocą nie tylko węgorze w nocy zastawiam się na karpie, liny, leszcze,sandacze , na jesieni i zimą łowie klenie ,miętusy wszystko to co żeruje w nocy. Węgorz jest jedną z dwóch ryb które zabieram z łowiska 2 z nich jest miętus prawie wszystkie inne ryby wracają z powrotem do wody. przedstawię tu kilka zdjęć z maja tego roku bo dopiero od tego roku mam aparat cyfrowy i możliwość uwieczniania moich zdobyczy, zdjęcia robię w domu już po nocy bo boję się że w nocnym amoku gdzieś zgubie albo zamoczę aparat więc na zięciach są tylko nieliczne sztuki które pozwoliłem sobie zabrać, dla mnie węgorz musi mieć co najmniej 0,5 kg mniejsze wracają do wody używam bardzo dużych haków w celu wyeliminowania tych maluchów po 40 cm hak w rozmiarze 3/0 świetnie się sprawdza w tej roli na taki hak trafia pęczek rosówek lub rybka czasem też wątróbka drobiowa żyłki są grube od 0,28 do nawet 0,45 nie dla tego że boję się zerwania zestawu przez węgorza tylko w ten sposób eliminuję utratę zestawów przy zaczepach przeważnie łowię na gruntówki przy użyciu ciężarków typu - łezka z krętlikiem o gramaturze 30 nawet 40 gram ale kiedy łowię blisko brzegu przy trzcinkach lub grążelach nie unikam użycia zestawów spławikowych z świetlikiem. Dziś kolejna noc tym razem zapoluje na sandacza......
Komentarze