Wierny kompan - test wędki Team Dragon Long Range

/ 21 komentarzy / 5 zdjęć


Sezon sandaczowo-szczupakowy już dawno dobiegł końca. Sprzęt cierpliwie czeka na maj i czerwiec, kiedy to znów będę mógł uganiać się brzegami mojej Wisły w poszukiwaniu zębatych i mętnookich drapieżców. A właśnie, sprzęt... .
Postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat wędki, która towarzyszy mi podczas moich wypraw od 3 lat. Dlaczego dopiero teraz? Nie da się rzetelnie przetestować niczego w ciągu miesiąca, czy dwóch. Dopiero dziesiątki wypraw nad wodę, ryb, różnych sytuacji, również ekstremalnych, jest w stanie poddać najlepszej próbie i porządnie sprawdzić narzędzia, z których korzystamy polując. A zatem do dzieła.

Team Dragon Long Range - kilka szczegółów technicznych

Kij, który dziś opiszę, to model o długości 2,75 metra i cięrzarze wyrzutowym 10 - 28 gram. Jest to tak zwana średnia półka cenowa. Nie będę
kopiować opisu producenta, ani też wszystkich technicznych niuansów, czy cen w sklepach. Każdy jest w stanie sprawdzić to samemu w dobie internetu. Z rzeczy istotnych pozostaje wspomnieć, że wędka o tej długości, to klasyczny rzeczny kij spinningowy. Jego akcja to fast. Nie hiper ultra x-fast, szybszy niż myśl i refleks wędkarza, a przyjemny tradycyjny fast. I to jego wielki plus, o czym wspomnę w dalszej części tekstu.

Zakres wyrzutu i obsługiwane przynęty

Uganiając się niemalże cały sezon za Wiślanymi drapieżnikami i łowiąc je na różne przynęty i techniki, potrzebowałem czegoś, co pozwoli na to w 100%. Wiem, że obecnie w wędkarstwie jest moda na specjalizację i możemy wybierać sprzęd idealnie skrojony do każdej metody połowu. Ale wyobraźcie sobie ganianie rzecznymi brzegami z kilkoma wędkami. Co najmniej uciążliwe, zwłaszcza w trudniejszym terenie. I tu pierwsza zaleta. Opisywany Team Dragon to wędzisko mocno uniwersalne. 

Gumy

Zakres obsługiwanych przynęt gumowych jest więcej, niż wystarczający. Zarówno przy technice opadu, jak i mniej lub bardziej jednostajnego 
wleczenia. I tak od 2 cali z główką 5 gram, aż po główki 20 gram i 4 calowe gumisie. Mowa tu o pełnym komforcie łowienia w rzecznych warunkach. Oczywiście korzystam też z 5 calowych gum na lekkich główkach. Kij wyraźnie zaznacza opad i pozwala wyczuć branie. Akcja fast nie robi różnicy rybom. I w zupełności wystarczy do szybkiego zacinania sandaczy w opadzie, jak również uniemożliwia spady szczupakom (częste na kijach bardzo sztywnych). 

Woblery

Tu spektrum również jest dość duże. Typowe wobki boleniowe, smukłe sandaczowe, szczupakowe. Zaczynając już od około 4 - centymetrowych. Niejednokrotnie wędka umożliwiła mi zdjęcie na mniejszy wobler dorodnego klenia ze szczytu główki. A także zaprazentowanie 7 - centymetrowego slidera szczupakom w płytszych zatokach. Przy użyciu odpowiednich linek nie ma problemu z zarzucaniem. Również tymi mniej lotnymi modelami.

Obrotówki i wahadłówki

Pełen komfort jeśli chodzi o obrotówki od numer 2 do 5 (z tym, że 5 w spokojnych partiach wody). Jeśli chodzi o wahadła - nie jest to moja ulubiona przynęta. Czasem zdarza mi się rzucać Algą 3 i też można.

Oczywiście to moje subiektywne zdanie na temat komfortu rzutowego w odniesieniu do technik i przynęt. W pewnych warunkach wędka pozwala na więcej, niż katalogowe 28 gram. Z drugiej strony minimalny ciężar wyrzutu na pewno jest niższy, niż 10 gram opisane przez producenta.

Czułość, akcja, ugięcie i zachowanie w trakcie holu

Co do czułości - brania widzimy na szczytówce i dość wyraźnie czujemy w dolniku. Jest to dość istotne zwłaszcza dla tych, którzy, tak jak ja, lubią się czasem zagapić tu i ówdzie. Szybkość jest wystarczająca do zacinania przy opadzie, a jednocześnie kij pomaga i nie gubi ryb. Nie spadają z niego 20 centymetrowe okonie, nie odbija większych kleni. Po zacięciu wędka ładnie się ugina i amortyzuje zrywy ryb. Dość powiedzieć, że widoczne na zdjęciu sandacze i szczupaki wyjeżdżały z wody bez żadnych problemów. Często w mniej niż 2 minuty. Co do możliwości skrajnych - największą rybą na wędce był u mnie ponad 150 cm sum. Ryba sprawdziła możliwości sprzętu. I chociaż kij przy takim obciążeniu uginał się bardzo mocno, to nie zawiódł.

Jakość i trwałość

Dość rzadko można przeczytać coś na ten temat w opisach i testach. A według mnie, to jeden z głównych czynników, stanowiących o jakości sprzętu. Team Dragon uzbrojony jest na komponentach Fuji. I tu nie ma zastrzeżeń. Muszę nadmienić, że wędka używana jest przeze mnie bardzo intensywnie, w naprawdę ciężkich warunkach. W tej chwili na kiju są drobne ryski, korek ma delikatne ubytki, a lakier na omotkach jakieś pęknięcia. Ale całość trzyma się dobrze i nadal umożliwia eksploatację. Kolejny plus dla Dragona.

Jako ciekawostkę podam, że wędka, zakupiona w firmowym sklepie jednego ze znanych rodbuilderów przyszła do mnie źle uzbrojona. Przelotki zamontowane były krzywo. Oczywiście złożyłem reklamację, a firma Dragon stanęła na wysokości zadania i szybko przysłała mi poprawnie złożony spinning.

Podsumowując polecam wędkę każdemu, kto szuka sprawdzonej klasycznej konstrukcji, pozwalającej na pewne łowienie różnych ryb w różnych warunkach. W przededniu wprowadzenia na rynek nowej generacji Team Dragon dodam, że liczę na to, iż będzie ona co najmniej tak dobra, jak obecna. I na pewno ją przetestuję.
Mam nadzieję, że mój opis okazał się pomocny i przydatny. Pozdrawiam.

 


5
Oceń
(9 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 1)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(5)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(5)

Średnia ocena:

5



Wierny kompan - test wędki Team Dragon Long Range - opinie i komentarze

erykomerykom
+2
I to jest dobry i rzeczowy opis posiadanego sprzętu a nie jak niektórzy opisują już po kilkudziesięciu godzinach użytkowania czegoś tam.Też wolę mieć jeden kij taki bardziej uniwersalny niż po krzakach biegać z trzema wędkami  ***** (2018-01-13 19:45)
ryukon1975ryukon1975
+2
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Zaryzykowałeś pisząc że jest to kij uniwersalny. Znając życie to padnie tu szybko zdanie że takich kijów nie ma. Czy to prawda że dobry kij w sprawnych wędkarskich rękach nie może być uniwersalny lub przynajmniej mieć szeroki zakres zastosowań? (2018-01-13 19:58)
TheBillTheBill
0
Mocno uniwersalny? A co z łowieniem kleni, jazi okoni na przynety lżejsze niż 10g. Połowa gatunków odpada. (2018-01-13 20:05)
lukas87lukas87
+3
ryukon1975 - zaryzykowałem, ale całkowicie świadomie. Po prostu wiem, co piszę. Nie każda wędka się nada, ale owszem, kij może być bardzo uniwersalny. A tak nawiasem - w rękach nowicjusza zaczynającego łowić zwykle spinning jest uniwersalny siłą rzeczy. Ja za czasów wczesnoszkolnych miałem jeden :) Później, jak się okazuje, też można uniwersalnie :) Jak już człowiek nabierze wprawy i wie, co jak i gdzie chce łapać i czego może się spodziewać. TheBill - bardzo mocno uniwersalny. W odniesieniu do tego, co pisałem. A kijek do łowienia kleni, jazi i okoni na przynęty lżejsze niż 10g opiszę następnym razem. Jednakże tym TD da się łowić okonie i klenie. Podkreślam - nie okoniki i kleniki. Natomiast ja uniwersalność opisałem pod kątem zakresu przynęt i głównie sandacza, szczupaka i bolenia. Trzeba się wczytywać ;) (2018-01-13 20:34)
LeoAmatorLeoAmator
+1
Dobry rzeczowy opis sprzetu :-)))  Krzysztofie dla wprawnego wędkarza nie tylko spinning może służyć do spinningowania a nad wodą spotyka się przeważnie ludzi z jednym kijem w ręce a nie lasem z patyków dobranych do masy przynęt.  (2018-01-13 21:06)
barrakuda81barrakuda81
+2
Czyli masz swego faworyta.I dobrze, ja też mam:) Chyba każdy z czasem wypracowuje sobie te jedną w miarę uniwersalna wędkę bo poniekąd można.Tyle że zazdroszczę ci tej możliwości łowienia sandaczy opadem na Wiśle na taką "uncjówkę" bo ja niestety u siebie mam takie rynny że bez 50tki nie ma czego szukać.Lżej nie zawsze się da a szkoda.Prawdę stwierdziłeś że kij można wiarygodnie recenzować dopiero po paru sezonach.Pełno jest recenzji w necie wędek nowych które dopiero wchodzą ale wiadomo że taka recenzja jest powierzchowna.Pół biedy jesli pisze ją doswiadczony wędkarz bo ten szybko wyciągnie jakies wnioski ale często są to przypadkowe opisy a niedoświadczeni koledzy chłoną to czasem ze szkoda dla swego portfela...A produkt musi szybciutko wejść na rynek i czasu na testowanie latami nie ma...Trzeba więc mieć dystans.Ty poznałeś dobrze swój kij i to wielki plus bo to przedlużenie ręki wędkarza - na pewno zaowocuje.Zresztą to już widać po pięknym sandaczu.*****. (2018-01-13 21:53)
lukas87lukas87
+1
Sandomierska Wisła nie wymaga główek cięższych niż 20 gram. Chociaż są miejsca, gdzie 40 gram ledwo starczy. Jednak nie przepadam za takim ciężkim łowieniem. Tym bardziej, że późnojesiennne sandacze łowię na płytkiej wodzie w specyficzny sposób. Ten ze zdjęcia miał 86 cm. 5 gram ołowiu plus jeden jedyny rodzaj gumki. I tak od listopada aż do ostatniego dnia grudnia. Na równe 100 złowionych sandaczy 20 było powyżej 70 cm, kilkadziesiąt około wymiaru, a reszta to kajtki. Trafiały się też takie 80+. I nadal mam niewyrównane rachunki z ponad metrową sandaczową mamuśką. Jestem w 100% pewien, że ze sztywniejszym kijem wyniki byłyby o wiele gorsze. Taka specyfika techniki i łowiska. (2018-01-13 22:13)
w-ptakw-ptak
0
Łukaszu, napisałeś dobry, rzetelnie opracowany artykuł. Przez lata łowiłem na "twoim" odcinku Wisły - to ciekawa woda, łowiska zróżnicowane technicznie. Proszę, przyślij mi swój adres korespondencyjny na mojego e-maila marketing@firmadragon.pl - wyślę ci kalendarz oraz pogadamy o możliwości wypróbowania przez ciebie wędziska Team Dragon Z-series lub ProGUIDE X. Pozdrawiam, Waldemar Ptak (2018-01-14 04:57)
ryukon1975ryukon1975
+1
lukas87 zwróciłem uwagę na tą uniwersalność dlatego właśnie że też nie noszę ze sobą kilku spinningów jednocześnie i zgadzam się z tym że jeden kij może posłużyć do wielu celów. Zupełnie zaś nie zgadzam się z faktem że test kija powinien trwać kilka lat. Dany model wchodzi na rynek i w zależności od firmy i parametrów jest na nim sezon czasem dwa czy trzy. W jakim celu mi test kija którego już nie kupię? W tym konkretnym przypadku jest bardzo podobnie. Seria Team Dragon uległa znacznej modernizacji jednak nikt nie zwrócił uwagi czy w tekście chodzi o kij z starszej czy nowej edycji. (2018-01-14 10:43)
lukas87lukas87
+1
Test wyraźnie dotyczy wędki z serii Long Range. Która to chyba jest jeszcze na rynku oferowana. Mój tekst powstał dość późno, faktycznie spokojnie mógłbym się pokusić o niego po sezonie użytkowania. Ale na pewno nie po 2 dniach nad wodą, czy wyjęciu z pokrowca i machaniu w pokoju. Nie sztuką jest nawrzucać fotek z ugięciem wędki na zaczepie i lać wodę. A takich estów jest w internecie sporo. Poza tym o trwałości szybko się nie przekonamy. Chociaż miewałem np. kołowrotki, które po miesiącu łowienia pokazywały nietrwałość wybitną. A przecież nie każdy kupuje sprzęt kilka razy w sezonie. Ja natomiast nigdy nie podejmę się wydawania pełnej opinii o sprzęcie po 2 dniach czy tygodniu użytkowania. Testy mogą być krótko i długodystansowe. Ja zacząłem od tego drugiego. Dobrze, że zwróciłeś uwagę w komentarzu. Każdy ma swoje zdanie, podejście i punkt widzenia. I ja to szanuję. Pozdrawiam. (2018-01-14 11:12)
ryukon1975ryukon1975
0
Nic nie mam do tekstu czy Twojego indywidualnego podejścia do sprawy. Napisałeś jednak że nie będziesz kopiował opisu kija z strony producenta więc nadal nie wiem czy chodzi o starszy model na graficie 80 mln PSI czy nowy w którym zastąpiono go grafitem 72 mln PSI a akcja poszła znacznie w stronę progresji. Wiec jak piszesz kupić można, nowy wzór z całą pewnością jednak te trzy lata o których piszesz pokrywają się z czasem zmiany w tych kijach stąd ta niewiadoma. (2018-01-14 11:30)
barrakuda81barrakuda81
0
Broniłbym tezy autora...Test musi być intensywny,nawet ekstremalny i dlatego mówimy o tym że powinien trwac długo ale jest to oczywiście uzależnione od częstotliwości z jaką się go używa.Jeżeli to weekendowe wędkowania jak to jest w przypadku pewnie 80 % wędkarzy w kraju to siłą rzeczy to musi trwać.Jeśli chce się być wiarygodnym a przede wszystkim uczciwym wobec odbiorców recenzji trzeba wiedzieć o wędce możliwie najwięcej.Także to czy nie złamie się po 125 wędkowaniu bo ma gdzieś słaby punkt ( chociaż mówi się że jak ma strzelić to strzeli od razu jednak to nie żelazna reguła ) na który nikt nie zwrócił uwagi.To że wędka jest na szybko testowana świadczy tylko o tym że rynek zasuwa,konkurencja nie śpi a nowy model należy sprzedać...Nie jest wina wędkarza że produkt który kupuje nie był gruntownie "dojechany" bo nie było na to czasu.To leży w kompetencjach i obowiązkach producentów.Skoro planuje się nowy model to prototyp można katować choć parę tygodni np.dzień w dzień przed wypuszczeniem na rynek.To że ktoś weźmie do reki kij i machnie nim trzy razy to żaden test.Oczywiście doświadczony wędkarz wyciągnie jakies wnioski ale będą one powierzchowne i niewystarczające do kreowania kwiecistych opinii o sprzęcie.Przynajmniej w mojej ocenie to niewłaściwe i chyba nie do końca uczciwe - bynajmniej z moim sumieniem się kłóci.Łukasz i jego kij "znają się jak łyse konie" i  jego opinia dla mnie może być wyznacznikiem ,punktem zaczepienia do budowania sobie w głowie własnego obrazu tej wędki.Krótko mówiąc jest dla mnie wiarygodny."Szybkie recenzje" nie są może czymś złym ale trzeba miec świadomość że to opinie formułowane w pośpiechu.Dwa rzuty taką gumką i główką,dwa woblerkiem i tyle...Nawet moze żadna ryba nie wyjechała.Wiadomo że firmom zależy na sprzedaży i nie mogą zostać w tyle za konkurencją ale pomijając te kwestie które rozumiem uważam że nam wędkarzom którzy płacimy cięzko zarobione pieniądze za sprzęt merytoryczne testy się poprostu należą choćby przez zwykły szacunek dla inwestowanych środków.Gdyby istniały jakieś normy określające jak ma byc testowany kij przed dopuszczeniem do sprzedaży i byłby to wymóg prawny sytuacja byłaby jasna a tak mamy wolną amerykankę.Tak samo można opisać chiński chłam produkowany bez kontroli jak i dobry markowy produkt a przecież ten ostatni obroniłby się sam tylko trzeba dać mu szansę. (2018-01-14 11:31)
lukas87lukas87
0
Jeśli dobrze pamiętam i rozumiem, to właśnie w serii Long Range czyli (jeszcze) aktualnej, zastosowano grafit 72. Ja bynajmniej tak kupowałem. Starsza czarna seria. w której był grafit 80, została zastąpiona nowszą. A jeśli się mylę, niech mnie ktoś poprawi. W samej serii Long Range chyba nie było zmian? Panowie, każdy test jest potrzebny. Ważne żeby był szczery i rzetelny. I ja tego zamierzam się trzymać. A co do stylu, sposobu i formy - tu, jako autor, rządzę ja. Natomiast dyskusja i polemika zawsze mile widziana :) Wszak najgorsza przecież jest obojętność :) (2018-01-14 11:58)
erykomerykom
0
Również broniłbym autora oczywiście nie mam na myśli sie kłócić bo każdy ma swoje odmienne zdanie.Wolę zakupić kij który jest już na rynku kilka lat  i wciąż jest dostępny a co najważniejsze w tej kwestii to jest poparty kilkuletnim testowaniem.Zdecydowanie zakupię taki kij niż taki który wchodzi na rynek i nie dość że jest drogi to jeszcze wielka niewiadoma co kupuję bo ktoś tam testował powiedzmy kilka miesięcy wcześniej ten kij i już daje recenzje ile to nim ryb nie wyjął i jak mocny nie jest.Mnie na nowości nie stać więc kupuję "stare" sprawdzone marki a oczywiście na pierwszym miejscu u mnie są kije Dragona.Kilka miesięcy temu pękła mi Millenka w miejscu przetarcia i czemu nie zakupilem Millenki z nowszej serii?Otóż dlatego że stara Millenka swoje przeżyła,swoje wyciagła i zdała rgzamin po wielu latach użytkowania a odnośnie nowszych serii to często słyszałem że to już nie to samo co pierwsza seria.Ot taki przykład... (2018-01-14 12:16)
ryukon1975ryukon1975
0
Dokładnie jak piszesz seria Long Range jest na rynku od roku 2014 i weszla wtedy wraz z zmianami. Od tamtego czasu bez zmian. (2018-01-14 12:34)
lukas87lukas87
0
Zatem, zgodnie z tytułem artykułu, nie powinno być żadnych niejasności. Jednak pamięć mam dobrą :) Pozdrawiam. (2018-01-14 12:43)
ryukon1975ryukon1975
+2
Dobrze pamietasz, ja musiałem sie wspomóc kilkoma zaległymi katalogami. Jeśli zaś chodzi o długość testu każdy ma oczywiście prawo do swojego zdania. Jednak nie chcę myśleć jak wyglądałby wybór np. żony którą się wybiera na całe życie przeprowadzony przez kogoś kto zwykłą wędkę wybiera latami. :))) Z czasem nabrałem dystansu do sprzętu i nie traktuję go jak prawdy ostatecznej. (2018-01-15 07:38)
barrakuda81barrakuda81
+1
Krzysztof wszystko zależy od tego z jaką intenywnością tą ewentualną przyszłą żonę się testuje...:)))Oczywiście ten wybór też nie musi byc na całe życie:) (2018-01-15 11:10)
lukas87lukas87
0
;) co do wędki - sam wybór nie trwał długo. Użytkowanie już tak :) Wbrew pozorom mam dystans. Troszkę sprzętu przerzuciłem. Seryjnego, z pracowni, wykonanego własnoręcznie. W każdym razie wybierać trzeba rozważnie ;) W przypadku wędek też :) (2018-01-15 13:05)
ryukon1975ryukon1975
0
I to rozumiem. Wybór jest krótki i szybki. Jeśli zaś wędzisko jest później używane przez długi okres świadczy to tylko o słuszności wyboru. Złe nie pasujące pod rękę idzie "do ludzi" po kilku wypadzch nad wodę. (2018-01-15 13:20)
kabankaban
+1
Piotrze @barrakuda81 jeżeli mamy dłuższy czas na łowienie danym kijem bądź kołowrotkiem to i opis byłby niewatpliwie treściwszy. (2018-01-15 16:27)

skomentuj ten artykuł