Wrześniowy wypad nad Pilicę. Przyroda nie uchronnie daje nam znać, że lato się kończy.Dni stają się coraz krótsze. Łąki poszarzały, klony nabierają złocistej barwy. Powoli żółkną liście, nie da się ukryć, to już wrzesień.Nie uchronnie zbliża się jesień. Nastaje najlepsza pora na drapieżnika. Po nieudanej nocy na sandacza postanawiam z braciszkiem zapolować na szczupaka.Pilica w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego to nasze miejsce docelowe. Mimo że mamy blisko nad tą rzekę, to rzadko tu łowimy.Potężne wyregulowane koryto tej rzeki, spory uciąg wody i mało potencjalnych stanowisk ryb skutecznie zniechęca. Dzisiaj zaczynamy w okolicach Łąk Hendrykowskich, wędrując z biegiem rzeki, ku Spale.Mało, który wędkarz tu zagląda, mimo wszystko próbując swoich najlepszych przynęt liczymy na jakieś efekty.
Początek nie ciekawy zero brań.Woda mętna ryb nie widać, brniemy dalej z biegiem koryta rzeki z nadzieją na jakieś rybki.Brat taszczy ze sobą dwa kije.Jeden ultralight na okonia, drugi mocniejszy z plecionką na szczupaka. Ja nastawiam się głównie na zębacza. Wreszcie doczekuje się brania i na woblerka 10 cm łowię szczupaczka 40cm. Mały, ale apetyt rośnie na większe.
Stromo schodzący brzeg i duży uciąg wody eliminuje wiele moich ciekawych przynęt.Dostaje telefon od brata, który został w tyle ze łowi okonie.Szybko zmieniam duże przynęty na mniejszą blaszkę.Posyłam w nurt dwójeczkę effzetta i jest odprowadzenie okonia.Mimo to nie zdejmuje przyponu i nadal próbuje cos złowić.Szybsze prowadzenie powoduje, że blaszka wyskakuje z wody.Dlatego prowadzę ją bardzo powoli od czasu do czasu podszarpuję.Nagle widzę grube cielsko szczupłego odprowadzającego przynętę pod sam brzeg.Aż mi się włos zjeżył.Próbuję na skuteczne woblerki i duże gumy, ale nie doczekawszy się powtórnego brania idę dalej.
Zmieniam blaszkę na większą.4Mepssik aglia z żółto-czerwonym korpusem kiler szczupakowy też nie sprawdza się w tej wodzie.Próbuje na czarnego w kropki longa z ciężkim korpusem, ale też lipa. Miejsce dość ciekawe. Pozostałości po jakiś krzakach w wodzie.Tu na pewno musi stać ryba.Moje przypuszczenie było słuszne.Blaszka 4 efftzetta kolor buraczkowy skutecznie sprowokował jakąś rybkę do ataku.Po mocnym kopnięciu zacinam i nareszcie czuje to, na co wszyscy spinningiści liczą. Miłe brzęczenie dla ucha wydaje zapadka z hamulca popuszczającego żyłkę. Ryba ucieka z prądem rzeki. Próbuje ją podciągnąć do brzegu, ale idzie ciężko. Wydaję się że mam coś większego. Obawy o utratę zdobyczy rosną z każdą sekundą. Wreszcie ją mam pod nogami. Ląduje niepewnym chwytem za kark i jest mój. Szczupak 58 to nie za duży okaz, ale w tym prądzie wydawał się, co najmniej dwa razy większy.
Brat w między czasie łowi kilkanaście okoni i zalicza rybkę podobnej wielkości. Nie jest źle ryby są. Rzeka wydaje się nie ciekawa, zero drzew, czasem jakiś zakręt. Przeważnie prostka a poza tym wszędzie wokół łąki.Wśród traw znajduję bonus kilkanaście kani które zabieram w drodze powrotnej. Docieram do ciekawego miejsca.Przynęta ta sama, co ostatnio i znowu odprowadzenie pod sam brzeg aż szkoda, że brzeg się skończył. Dzisiaj słabo żerują albo ja sobie nie radzę na tej wodzie.Zmiana przynęty na wobka 12 cm prowokuje drapieżcę do ataku.Niestety bestia zaatakowała z boku i zacięta za pokrywę skrzelowa szybko się uwolniła. Pozostał tylko niesmak. Wędruję dalej z nadzieja na jakieś rybki. W okolicach Spały rzeka wygląda bardzo ciekawie, ale niestety wszystkie potencjalne siedliska ryb wydeptane na beton.Postanawiamy wracać.
W drodze powrotnej udaje mi się złowić jeszcze jednego szczupaczka i kilka okoni. No i w sumie nie było źle. Złowiłem 3 szczupaki, 4 okonie.Największy okonek 28 cm i zaliczyłem dwa wyjścia szczupłego z tych większy, co to zostają w wodzie i pobudzaj apetyt na przyszył wyjazd..Brat zaliczył 10 okoni, jednego szczupłego i jedno wyjście.Na pewno jeszcze w tym roku tu zajrzymy.
Komentarze