Zimowe przynęty Mistrall


Moja przygoda z wędkarskim światem Mistrall zaczęła się zimą 2011 roku… Grudzień to jak dla mnie okres mycia, czyszczenia i przeglądu sprzętu. Można powiedzieć szacowanie strat ;) i nieugięta chęć wybrania się do swojego ulubionego sklepu, czyli… wędkarskiego. A w grudniu okazji jest sporo, bo przecież święta. Tak zawsze tłumaczy się żonie, która powoli „łyknęła” już haczyk (od roku 2012 już można powiedzieć haczyk Mistralla ;). Często w poprzednim roku razem ze znajomymi wyjeżdżaliśmy na krótkie wieczorne wypady nad królową rzek Wisłę. Ale do rzeczy. Wszystko zaczęło się od tego, że w sezonie w 2011r. miałem ochotę zmienić coś w sposobie wędkowania. Wcześniej było to tylko jeżdżenie z feederkami. Wszystko spowodowane było chęcią złowienia czegoś większego na Wiśle i zmianą metody. Poszedłem w kierunku spinningu, do którego brakowało kręciołka. Udałem się do jednego z sieci supermarketów, gdzie jest zaprzyjaźniony sklep wędkarski, w którym to robię zakupy. Wcześniej byłem przekonany tylko do innej firmy produkującej sprzęt wędkarski. Ale nie o tym ten tekst. Jako że, jak już wcześniej pisałem był to „zaprzyjaźniony sklep wędkarski”, po podaniu maksymalnej kwoty zakupu kolega z drugiej strony lady zaproponował mi kilka kołowrotków, włącznie z „kręciołkami firmy nazwijmy ją X”, do której miałem taki sentyment. Jako, że w momencie kupna była jeszcze zima wyboru kołowrotków w miarę przystępnej cenie nie było, chociaż nie jest to sklep z serii „firma krzak”. Zaczęliśmy, więc z niechęcią z mojej strony szukać czegoś innego i było ten kręcioł nie bo za duży…, ten nie bo za mało łożysk, ten nie bo za drogi, chociaż był i w moim guście i spełniał wyimaginowane kryteria. No i wtedy padły magiczne słowa kosztuje „x zł” ale możemy dać rabat dla stałego klienta i zrobimy za „y zł”, które było kwotą maksymalną jaką posiadałem. Tak stałem się szczęśliwym posiadaczem kołowrotka Mistrall Legend 20RD. Po całym sezonie korzystania i katowania kręciołka doszedłem do wniosku, że było warto. Co z resztą zaowocowało w późniejszym terminie i w tej chwili tzn. na dzień pisania tekstu posiadam jeszcze 2 inne kołowrotki Mistrala tj. model Hexo 30 oraz Energy Carp 40 (zakup 2013r.). Po przekonaniu się do marki Mistrall powoli zmieniam swoje stare „przyzwyczajenia” i kupuję większość drobnego sprzętu tej firmy tj. plecionki (przetestowałem już Siro Braided Line) nie mówiąc już o haczykach, krętlikach. I nie piszę tego by się chwalić, na potrzeby konkursu, bo oprócz wyżej wymienionych Mistralla więcej nic nie mam (choć pewnie i szkoda ;))

DLA TYCH DLA KTÓRYCH TEKST JEST ZA DŁUGI PROSZĘ PRZECZYTAĆ PONIŻSZE: DLACZEGO MISTRALL? BO:

- kołowrotki bez awaryjne i wykonane w sposób przykuwający uwagę i estetycznie z trwałych materiałów
- nienaganna praca „kręciołków” przy wędkowaniu „czynnym” np. spinning i „biernym” np. feeder w połączeniu z zapewnieniem takich detali jak: równomierne nawijanie np. żyłki lub plecionki, czy wytrzymałość pod względem korozyjności lakieru np. podczas transportu czy zmienności pogody
- innowacyjność stosowanych rozwiązań i zastosowanych materiałów idąca w prze z estetyką wykonania kołowrotków
- na temat plecionki mogę powiedzieć tyle, że jakość, wytrzymałość zachowywana w pełni. Cały sezon swobodnie bez niespodziewanych przetarć, zerwań mimo wędkowania ciężarkami 150-200g.
- co do drobnych elementów wyposażenia skrzynki wędkarskiej tj. haczyków, krętlików, z którymi miałem styczność – bez uwag
- no Mistrala to co lubię najbardziej – dobra cena, w stosunku do otrzymywanej jakości, w połączeniu z rabatem w ulubionym sklepie wędkarskim ;)
Sprzęt Mistralla wyciągnął już sporo ryb w mojej karierze… Moja ocena jest pozytywna. A powyższy tekst oceńcie sami… pozdrowienia

 


4.9
Oceń
(10 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Zimowe przynęty Mistrall - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Mistrall Siro Carp