Amadeusz możesz mi odpowiedzieć dlaczego Twoja mama nie może zrobić tego samego "kursu" samochodem dwa razy? Napisał że coś wykombinuje. Nie czepiajcie się o byle co.
Koledzy mający 15 wybierają się na 2 dniowe wędkowanie. Mama jednego z nich dowozi ich nad wodę (chyba nie wieczorem tylko rano) zostawia chlopaków z całym fajansem nad wodą.
Wieczorem np. o 22:00 mama przywozi opiekuna i rano analogicznie kolejno odwozi opiekuna, a wieczorem uczestników wyprawy. Czy to jest duży problem?
Zgodnie z prawem opieka zapewniona koledzy mają dużo czasu i są sami nad wodą i wszystko jest OK.
Musiałem jeszcze raz przejrzeć to co napisałem, bo odniosłem wrażenie, że albo wmawia mi się niedojrzałe podejście do kwestii bezpieczeństwa tych chłopców, albo rzeczywiście tak napisałem.
No i przypomnę:
Lampe napisał dnia dzisiejszego, o 00:05: "(...) Ale nieco dojrzalszym okiem patrząc na sprawę, to polecam jednak zadbać o
bezpieczeństwo. Nie chodzi o to, żebyście się zaopatrywali w jakiś
sprzęt do samoobrony, tylko o towarzystwo osoby dorosłej. Jestem pewny,
że na Odrze znajdziecie jakiegoś wędkarza, obok którego będziecie mogli
rozbić obóz. Bywa i tak, że poproszony jegomość, widząc, że będzie miał
towarzystwo, zmieni plany i pozostanie do świtu nad wodą. Noc to noc -
różnie bywa, różne mendy nie wiedzą co ze sobą zrobić, a gdy coś w
trawie zatrzeszczy, to dobrze czasem pogadać z kimś odważniejszym od
nas;)"
Czy tylko na moim komputerze wyświetla się ten wpis?
Domyślam się, że nie. Jak zatem rozumieć takie słowo pod moim adresem?
1. "To tym bardziej o wychowaniu i prewencji u młodzieży niewiele wiesz. (...) Widziałeś zdjęcia (chociaż zdjęcia) utopionych
dzieciaków, pobitych, zmarłych, tylko dlatego, że nikt z dorosłych nie
opiekował się nimi? ".
2. MrCrasny - " Sam też nie jestem "święty" i na dużo pozwalam swoim dzieciom. Mimo to
nie dziw się ostrym reakcjom innych użytkowników. Widzisz, w kwestii
bezpieczeństwa i wychowania wszystko się zmienia w momencie jak
zostajesz rodzicem. Widzę to po sobie. Po urodzeniu moich dzieci moje
podejście do pewnych spraw zmieniło się o 180 stopni". Nie rozmawiasz z dzieckiem, nie musisz mi tak elementarnie tłumaczyć podstaw rodzicielstwa.
Widzę, że im dłużej trwa dyskusja, tym bardziej zaciera się sedno, a tworzą dwa obozy: z opiekunem czy bez?. Zdumiewa mnie bezpodstawne zaszufladkowanie mojej osoby do zwolenników tej drugiej opcji (skoro wyraźnie zaznaczyłem, iż bezpieczeństwo to podstawa). Kol. Mastiff zarzucił nas tutaj całą serią najgorszych z możliwych zdarzeń, które mogą się wydarzyć. Mniemam po to, żeby uświadomić mi co stać się może bez opiekuna. Czy to aby nie bicie piany?
Historia kuzyna, 28 lat... Bardzo mi przykro.
Osobiście nigdy nie puściłbym swojego dziecka na samodzielny wypad nad dziką rzekę (to odnośnie truizmów MrCrasny).
Mój pierwszy wpis, miał być rodzajem zmotywowania chłopaków do robienia rzeczy cudownych, życiowo pięknych - ze zwróceniem uwagi na ich bezpieczeństwo. Jednocześnie nie jestem zwolennikiem straszenia policją i innymi strażami.
Tyle w temacie.
Jadę nad Odrę;)
(P.S. - chłopaki - tak, mama niech z wami zostanie. I jeszcze babcia najlepiej... )
Koledzy mający 15 wybierają się na 2 dniowe wędkowanie. Mama jednego z nich dowozi ich nad wodę (chyba nie wieczorem tylko rano) zostawia chlopaków z całym fajansem nad wodą.
Wieczorem np. o 22:00 mama przywozi opiekuna i rano analogicznie kolejno odwozi opiekuna, a wieczorem uczestników wyprawy. Czy to jest duży problem?
Zgodnie z prawem opieka zapewniona koledzy mają dużo czasu i są sami nad wodą i wszystko jest OK.
Z perspektywy prawnej temat juz omowiny ze trzeba opiekuna itp itd ale czy Wy wszyscy będąc nastolatkiem sluchaliscie sie rodziców ? wszystko robliscie zgodnie z prawem ?? Jako nastolatek często biwakowałem czy to na działkach osiedlu czy jeziorem i mialem 15 lat dodam ze zazwyczaj bylem najstarszy i nigdy nie bylo zadnych problemów . Kazdy jest inny jeden 15 latek w glowie ma siano a inny jest juz dosyć powazny jak na swoj wiek i spokojnie sobie poradzi .
Z własnego doświadczenia wiem ze dziecka / mlodzienca w tym wieku nie póściłbym na glinianki / dużą rzekę / ogolnie rzekę a racji trudnego terenu i wiekszej ilości zagrożen ale nad zalew jezioro TAK oczywiscie po uprzednim sprawdzeniu miejscówki . Nastała era telefonów komorkowych i wrazie problemu zawsze mozna zadzownic do rodziców czy kogos starszego t o nie to co x lat temu.
życze udanych wypraw które pamięta się do konca zycia :)
Zamela wiem telefony GSM działają i mają sie dobrze do czasu kiedy nie wpadłą do wody "aku" nie padnie itp. ale to nie jest sprawowanie opieki ROZUMIESZ.
Zamela wiem telefony GSM działają i mają sie dobrze do czasu kiedy nie wpadłą do wody "aku" nie padnie itp. ale to nie jest sprawowanie opieki ROZUMIESZ.
Albo po prostu Ty dzwonisz ( rodzic ) , a tam nikt nie odbiera, albo " ma wyłączony telefon, lub jest poza zasięgiem sieci " ;)
Zamela wiem telefony GSM działają i mają sie dobrze do czasu kiedy nie wpadłą do wody "aku" nie padnie itp. ale to nie jest sprawowanie opieki ROZUMIESZ.
Albo po prostu Ty dzwonisz ( rodzic ) , a tam nikt nie odbiera, albo " ma wyłączony telefon, lub jest poza zasięgiem sieci " ;)
..............i wtedy każdy normalny, kochający dziecko rodzic dostaje szału i z buta nawet wali nad ten akwen/łowisko. Jedynie Lampe się nie martwi. Podsumowując jego wypowiedzi, "Dzieci powinny mieć opiekę, peeeewno, opieka musi być, lepiej żeby był ktoś starszy....", a z drugiej strony- "Jedźcie chłopaki sami, taak, ironicznie- jeszcze mamę, babcię weźcie, żadnej policji nie będzie, bawcie się dobrze....." Zdecyduj się chłopie. Albo twoim zdaniem mają olać te dzieciaki rozsądek i jechać na pałę nad wodę bez opieki i ryzykować przeróżne wydarzenia wkalkulowując w to Izbę Dziecka, albo mają jechać choćby właśnie z babcią i wrócić cali do domu po udanym wyjeździe. Z jednej strony kpisz i ironizujesz z głosów optujących za bezwzględną opieką nad dzieciakami i twierdzisz, że ja panikuję a koledzy przesadzają, a z drugiej strony jesteś za pełną opieką nad dzieciakami nad wodą w nocy, bo różnie bywa. Rozdwojenie jaźni?
Koledzy mający 15 wybierają się na 2 dniowe wędkowanie. Mama jednego z nich dowozi ich nad wodę (chyba nie wieczorem tylko rano) zostawia chlopaków z całym fajansem nad wodą.
Wieczorem np. o 22:00 mama przywozi opiekuna i rano analogicznie kolejno odwozi opiekuna, a wieczorem uczestników wyprawy. Czy to jest duży problem?
Zgodnie z prawem opieka zapewniona koledzy mają dużo czasu i są sami nad wodą i wszystko jest OK.
To teraz policz ile wyjdzie za paliwo jak w 1 strone 50 km.
Amadeusz możesz mi odpowiedzieć dlaczego Twoja mama nie może zrobić tego samego "kursu" samochodem dwa razy?
Napisał że coś wykombinuje. Nie czepiajcie się o byle co.
Jaro no właśnie o to kombinowanie chodzi.
W czym jest problem?
Koledzy mający 15 wybierają się na 2 dniowe wędkowanie. Mama jednego z nich dowozi ich nad wodę (chyba nie wieczorem tylko rano) zostawia chlopaków z całym fajansem nad wodą.
Wieczorem np. o 22:00 mama przywozi opiekuna i rano analogicznie kolejno odwozi opiekuna, a wieczorem uczestników wyprawy. Czy to jest duży problem?
Zgodnie z prawem opieka zapewniona koledzy mają dużo czasu i są sami nad wodą i wszystko jest OK.
Musiałem jeszcze raz przejrzeć to co napisałem, bo odniosłem wrażenie, że albo wmawia mi się niedojrzałe podejście do kwestii bezpieczeństwa tych chłopców, albo rzeczywiście tak napisałem.
No i przypomnę:
Lampe napisał dnia dzisiejszego, o 00:05:
"(...) Ale nieco dojrzalszym okiem patrząc na sprawę, to polecam jednak zadbać o bezpieczeństwo. Nie chodzi o to, żebyście się zaopatrywali w jakiś sprzęt do samoobrony, tylko o towarzystwo osoby dorosłej. Jestem pewny, że na Odrze znajdziecie jakiegoś wędkarza, obok którego będziecie mogli rozbić obóz. Bywa i tak, że poproszony jegomość, widząc, że będzie miał towarzystwo, zmieni plany i pozostanie do świtu nad wodą. Noc to noc - różnie bywa, różne mendy nie wiedzą co ze sobą zrobić, a gdy coś w trawie zatrzeszczy, to dobrze czasem pogadać z kimś odważniejszym od nas;)"
Czy tylko na moim komputerze wyświetla się ten wpis?
Domyślam się, że nie. Jak zatem rozumieć takie słowo pod moim adresem?
1. "To tym bardziej o wychowaniu i prewencji u młodzieży niewiele wiesz. (...) Widziałeś zdjęcia (chociaż zdjęcia) utopionych dzieciaków, pobitych, zmarłych, tylko dlatego, że nikt z dorosłych nie opiekował się nimi? ".
2. MrCrasny - "
Sam też nie jestem "święty" i na dużo pozwalam swoim dzieciom. Mimo to nie dziw się ostrym reakcjom innych użytkowników. Widzisz, w kwestii bezpieczeństwa i wychowania wszystko się zmienia w momencie jak zostajesz rodzicem. Widzę to po sobie. Po urodzeniu moich dzieci moje podejście do pewnych spraw zmieniło się o 180 stopni".
Nie rozmawiasz z dzieckiem, nie musisz mi tak elementarnie tłumaczyć podstaw rodzicielstwa.
Widzę, że im dłużej trwa dyskusja, tym bardziej zaciera się sedno, a tworzą dwa obozy: z opiekunem czy bez?. Zdumiewa mnie bezpodstawne zaszufladkowanie mojej osoby do zwolenników tej drugiej opcji (skoro wyraźnie zaznaczyłem, iż bezpieczeństwo to podstawa).
Kol. Mastiff zarzucił nas tutaj całą serią najgorszych z możliwych zdarzeń, które mogą się wydarzyć. Mniemam po to, żeby uświadomić mi co stać się może bez opiekuna. Czy to aby nie bicie piany?
Historia kuzyna, 28 lat... Bardzo mi przykro.
Osobiście nigdy nie puściłbym swojego dziecka na samodzielny wypad nad dziką rzekę (to odnośnie truizmów MrCrasny).
Mój pierwszy wpis, miał być rodzajem zmotywowania chłopaków do robienia rzeczy cudownych, życiowo pięknych - ze zwróceniem uwagi na ich bezpieczeństwo. Jednocześnie nie jestem zwolennikiem straszenia policją i innymi strażami.
Tyle w temacie.
Jadę nad Odrę;)
(P.S. - chłopaki - tak, mama niech z wami zostanie. I jeszcze babcia najlepiej... )
( a o tego opiekuna sobie zadbajcie - Jack dobrze prawi)
Jaro no właśnie o to kombinowanie chodzi.
W czym jest problem?
Koledzy mający 15 wybierają się na 2 dniowe wędkowanie. Mama jednego z nich dowozi ich nad wodę (chyba nie wieczorem tylko rano) zostawia chlopaków z całym fajansem nad wodą.
Wieczorem np. o 22:00 mama przywozi opiekuna i rano analogicznie kolejno odwozi opiekuna, a wieczorem uczestników wyprawy. Czy to jest duży problem?
Zgodnie z prawem opieka zapewniona koledzy mają dużo czasu i są sami nad wodą i wszystko jest OK.
OK Masz rację.
Z perspektywy prawnej temat juz omowiny ze trzeba opiekuna itp itd ale czy Wy wszyscy będąc nastolatkiem sluchaliscie sie rodziców ? wszystko robliscie zgodnie z prawem ??
Jako nastolatek często biwakowałem czy to na działkach osiedlu czy jeziorem i mialem 15 lat dodam ze zazwyczaj bylem najstarszy i nigdy nie bylo zadnych problemów .
Kazdy jest inny jeden 15 latek w glowie ma siano a inny jest juz dosyć powazny jak na swoj wiek i spokojnie sobie poradzi .
Z własnego doświadczenia wiem ze dziecka / mlodzienca w tym wieku nie póściłbym na glinianki / dużą rzekę / ogolnie rzekę a racji trudnego terenu i wiekszej ilości zagrożen ale nad zalew jezioro TAK oczywiscie po uprzednim sprawdzeniu miejscówki .
Nastała era telefonów komorkowych i wrazie problemu zawsze mozna zadzownic do rodziców czy kogos starszego t o nie to co x lat temu.
życze udanych wypraw które pamięta się do konca zycia :)
A ja myślałem że odra to rzeka ;-0
;-)))
Zamela wiem telefony GSM działają i mają sie dobrze do czasu kiedy nie wpadłą do wody "aku" nie padnie itp. ale to nie jest sprawowanie opieki ROZUMIESZ.
Zamela wiem telefony GSM działają i mają sie dobrze do czasu kiedy nie wpadłą do wody "aku" nie padnie itp. ale to nie jest sprawowanie opieki ROZUMIESZ.
Albo po prostu Ty dzwonisz ( rodzic ) , a tam nikt nie odbiera, albo " ma wyłączony telefon, lub jest poza zasięgiem sieci " ;)
Zamela wiem telefony GSM działają i mają sie dobrze do czasu kiedy nie wpadłą do wody "aku" nie padnie itp. ale to nie jest sprawowanie opieki ROZUMIESZ.
Albo po prostu Ty dzwonisz ( rodzic ) , a tam nikt nie odbiera, albo " ma wyłączony telefon, lub jest poza zasięgiem sieci " ;)
..............i wtedy każdy normalny, kochający dziecko rodzic dostaje szału i z buta nawet wali nad ten akwen/łowisko. Jedynie Lampe się nie martwi. Podsumowując jego wypowiedzi, "Dzieci powinny mieć opiekę, peeeewno, opieka musi być, lepiej żeby był ktoś starszy....", a z drugiej strony- "Jedźcie chłopaki sami, taak, ironicznie- jeszcze mamę, babcię weźcie, żadnej policji nie będzie, bawcie się dobrze....." Zdecyduj się chłopie. Albo twoim zdaniem mają olać te dzieciaki rozsądek i jechać na pałę nad wodę bez opieki i ryzykować przeróżne wydarzenia wkalkulowując w to Izbę Dziecka, albo mają jechać choćby właśnie z babcią i wrócić cali do domu po udanym wyjeździe. Z jednej strony kpisz i ironizujesz z głosów optujących za bezwzględną opieką nad dzieciakami i twierdzisz, że ja panikuję a koledzy przesadzają, a z drugiej strony jesteś za pełną opieką nad dzieciakami nad wodą w nocy, bo różnie bywa. Rozdwojenie jaźni?
Rozdwojenie jaźni raczej nie, ale po prostu brak dzieci pod opieką i brak doświadczenia w tej materii.
Jaro no właśnie o to kombinowanie chodzi.
W czym jest problem?
Koledzy mający 15 wybierają się na 2 dniowe wędkowanie. Mama jednego z nich dowozi ich nad wodę (chyba nie wieczorem tylko rano) zostawia chlopaków z całym fajansem nad wodą.
Wieczorem np. o 22:00 mama przywozi opiekuna i rano analogicznie kolejno odwozi opiekuna, a wieczorem uczestników wyprawy. Czy to jest duży problem?
Zgodnie z prawem opieka zapewniona koledzy mają dużo czasu i są sami nad wodą i wszystko jest OK.
To teraz policz ile wyjdzie za paliwo jak w 1 strone 50 km.Wszystko zostalo wyjasnione , dziekuje za odpowiedzi.
Autor wątku uzyskał wyczerpujące i satysfakcjonujące go odpowiedzi, wątek tym samym został wyczerpany, tak więc kwalifikuje się do zamknięcia.