W celu umilenia wszystkim którzy lubią piwo niedzielnego obiadu pragnę się podzielić swoim spostrzeżeniem znad wody. :)
Wielu wędkarzy zostawia nad wodą puste butelki po piwie. Piwo przyciąga nie tylko piwoszy i w ciągu dwóch-trzech dni pozostały w butelce zapach wabi do niej żywe stworzenia.
Najczęściej są to małe gryzonie typu myszy i żaby. Widziałem przez ostatnie kilka lat mnóstwo takich "zakonserwowanych" zwierząt które jakoś wciskają się do tej butelki ale wyjść z niej już nie sposób.
Czy butelka z padliną to kolejna wizytówka wędkarzy w naszym kraju ?
co tu dodać. masz rację, ale zauważam postępy, jeśli chodzi o śmieci. w obronie wędkarzy chciałbym dodać, że nie tylko oni śmiecą. gdyby była duża kaucja za butelkę to problem by zniknął. po pierwsze nikt by jej nie wyrzucił, a po drugie, gdyby nawet to szybko zostałyby pozbierane. najlepiej jesień obnaża śmieci nad wodą, gdy roślinność opada i przygotowuje się do zimy. później zima robi porządek zasypując wszystko śniegiem....:( przez takich paru koleś tak jest postrzegany wędkarz, jako pijak, śmieciarz, który z głodu chodzi na ryby.....
Zgadza się ! zwierzaki różnej maści ciągną do piwa tak jak Górnik po ciężkiej szychcie :-) co sprytniejsi wykorzystuja ten fakt w ogrodach przeciw ślimakom. ja flaszek nie zostawiam a nawet wole pozbierać po innych i nie wstyd mi to sprzedać z tym że zysk z odzysku przyznaczony jest np na jakąś nową blaszke
Ja widzialem jeszcze gorsza sprawe. W piecio litrowej butelce po wodzie z dziurami ktora lezala na brzegu znalazlem kilka ususzonych rybek jak by ktos zrobil sadzyk na zywca i potem zamiat wypuscic ja to rzucil w krzaki raz ze brudzi nad woda a dwa to ryby tak potraktowal i jesli by ktos tak kilka psow ususzyl to w wiadomosciach by o tym mowili ale to tylko ryby ...
Ja widzialem jeszcze gorsza sprawe. W piecio litrowej butelce po wodzie z dziurami ktora lezala na brzegu znalazlem kilka ususzonych rybek jak by ktos zrobil sadzyk na zywca i potem zamiat wypuscic ja to rzucil w krzaki raz ze brudzi nad woda a dwa to ryby tak potraktowal i jesli by ktos tak kilka psow ususzyl to w wiadomosciach by o tym mowili ale to tylko ryby ...
Ja tam na rybki jeżdżę samochodem. I jak widzę butelkę po pisku pozostawianą przez osoby trzecie, to je zbieram i do bagażnika. 4-5 szt. I paczkę dzikunów mam. Tak zwany recykling...
A propos, co do tych pozostawianych butelek po piwku. To w moim przypadku 90% to zostawiają osoby biwakujące. Lubią wejść na łódeczkę i w promieniach słońca bujając się na falce w łódce wysączyć ten złoty nektar. Raz mi z nudów łódeczkę poodklejali tymi nalepkami. ;-)
Nie gniewam się na nich jak mi te butelki i w łódce zostawią. Tylko mogli by czasem uważać by jego nie rozlać, butelki nie pobić, no i mi czego nie uszkodzić. No i nie rzucać do wody, bo tam ciężko je pozbierać, tym bardziej że często je znosi w trzciny. Minuta, dwie roboty i na robaki jest ;-)
Artur obudź się bo nie wiesz jak to naprawdę wygląda.
W pozostawionej butelce po "pisku" jest po dobie mysz (wejdzie ale już nigdy nie wyjdzie bo prawa fizyki nie pozwolą jej podeprzeć łapek o szyjkę butelki od wewnątrz)) a po drugiej dobie w stanie rozkładu latem w większej temperaturze i nie wmawiaj mi że to będziesz brał.
Nie wiesz o czym piszesz tylko twoja tożsamość z PZW każe ci innym sprzątać rozkładające się i śmierdzące szczątki.
Znów pisząc prawdę narobię sobie wielu wrogów - mam to gdzieś- wierzę jednak że choć kilka osób zrozumie- sprawdzi i się coś nauczy szybciej jak ja poprzez praktykę.
U mnie też widuję takie rzeczy ,ale szczerze ci powiem Krzysztofie nigdy nie zastanawiałem się co znajduje się w środku butelki, a tu masz żaby i myszy.
Artur obudź się bo nie wiesz jak to naprawdę wygląda.
W pozostawionej butelce po "pisku" jest po dobie mysz (wejdzie ale już nigdy nie wyjdzie bo prawa fizyki nie pozwolą jej podeprzeć łapek o szyjkę butelki od wewnątrz)) a po drugiej dobie w stanie rozkładu latem w większej temperaturze i nie wmawiaj mi że to będziesz brał.
Nie wiesz o czym piszesz tylko twoja tożsamość z PZW każe ci innym sprzątać rozkładające się i śmierdzące szczątki.
Znów pisząc prawdę narobię sobie wielu wrogów - mam to gdzieś- wierzę jednak że choć kilka osób zrozumie- sprawdzi i się coś nauczy szybciej jak ja poprzez praktykę.
Nie wiem czy narobisz sobie wrogów. Ale ja z tymi butelkami to piszę prawdę. Nie znalazłem w nich myszy. Oszem były brudne ale je wypłukałem.
Jeśli chodzi o pozostawianie butelek przez imprezowiczy. To naprawdę zbierając można zarobić. Na ośrodkach wczasowych, to tacy zbieracze mają i 100 dziennie, (dane z ośrodków wczasowych z przed 3 lat w miejscowości Wilkasy).
Nie znasz mnie, a wpierasz że piszę pod publikę i tylko dlatego że obecnie jestem w zarządzie koła. Dziś nad łowiskiem nie znajduję tyle butelek. teraz jest moda na piwo w puszce. A tu trzeba 60 szt na 1 kg za 3 zł.
Wiosna odsłoniła w dużych trawach i w krzaczkach co zostawiamy po wędkowaniu, tragedia jest tego sporo szczególnie na zbiornikach o dużej presji, bo nad rzekami trochę mniej , ale rozpoczną sie wiosenne porządku koło domów na wsi to i nad wodą przybędzie dzikich wysypisk. A większość płaci za śmieci, czyżby oszczędność na worku foliowym, czy przyzwyczajenia od lat.
Wiosna odsłoniła w dużych trawach i w krzaczkach co zostawiamy po wędkowaniu, tragedia jest tego sporo szczególnie na zbiornikach o dużej presji, bo nad rzekami trochę mniej , ale rozpoczną sie wiosenne porządku koło domów na wsi to i nad wodą przybędzie dzikich wysypisk. A większość płaci za śmieci, czyżby oszczędność na worku foliowym, czy przyzwyczajenia od lat.
Bardziej przyzwyczajenie, u mnie np sąsiad posiada śmietnik, bo to przymusowe na dom. A śmieci wynosi za ulicę główną. Kiedyś zadzwoniłem po czarnuchów, to dostał tylko mały mandat bo (rencista płakał) no i kazano mu to posprzątać. Ale widzę że czasami gdzieś, rowerem w workach coś wywozi. Zainteresowało mnie: Czy w domu mają produkcję śnieci? Skąd aż tyle ich wynajduję.
Nie znasz mnie, a wpierasz że piszę pod publikę i tylko dlatego że obecnie jestem w zarządzie koła. Dziś nad łowiskiem nie znajduję tyle butelek. teraz jest moda na piwo w puszce. A tu trzeba 60 szt na 1 kg za 3 zł.
Może trochę mnie poniosło i źle Cię oceniłem ale tak już mam. Piszę bezpośrednio i prosto co myślę a nie bawię się w podchody i poklepywanie po ramieniu. Tego się nauczyłem nad wodą bo tam nie za wielu kolegów czy ludzi wyrozumiałych, tam trzeba się nauczyć przepychać pomiędzy kłusownikami i "wędkarzami" którzy by Cię za kilowego leszczyka udusili.
Nie znasz mnie, a wpierasz że piszę pod publikę i tylko dlatego że obecnie jestem w zarządzie koła. Dziś nad łowiskiem nie znajduję tyle butelek. teraz jest moda na piwo w puszce. A tu trzeba 60 szt na 1 kg za 3 zł.
Może trochę mnie poniosło i źle Cię oceniłem ale tak już mam. Piszę bezpośrednio i prosto co myślę a nie bawię się w podchody i poklepywanie po ramieniu. Tego się nauczyłem nad wodą bo tam nie za wielu kolegów czy ludzi wyrozumiałych, tam trzeba się nauczyć przepychać pomiędzy kłusownikami i "wędkarzami" którzy by Cię za kilowego leszczyka udusili.
Krzysiek jesteś dla mnie jak Rambo ;). Gdyby każdy choć zatknął kapslem butelkę zanim bezmyślnie ją wyrzuci. Uchroniłoby to wiele małych zwierzą przed nieuniknioną smiercią, a i Artur miałby miej roboty z płukaniem brudnych butli. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie posprzątać po sobie kilku butelek. Są jeszcze bardzie pomysłowi, co tłuką te butelki w kąpieliskach.....
Mówimy o porządkach, to coś w prasie wyczytałem. I podzieliłem się tym na swoim blogu. I w moim regionie wędkarze mogą się pozbyć takich niechcianych wysypisk śmieci.
Co piszecie o jakiś myszach w butelkach, do których nikt się nie przyzna bo przecież wędkarze nie śmiecą, to inni turyści, biwakowicze, seniorzy , przedszkolaki itd, wszyscy tylko nie wędkujący. Ciekawe tylko kto wyrzuca puszki po kukurydzy? pewnie koło gospodyń wiejskich sałatkę nad woda robiło, kto wyrzuca wszelkie opakowania po zanętach, przynętach, zużyte świetliki, szpulki po zyłkach bo przecież nad wodą najlepiej wymienić żyłkę, która potem się staje pułapką dla ptactwa. Od kilku lat biorę udział w sprzątaniu brzegów pobliskiej rzeki i wiem co znajdujemy na brzegach. I to nie jest tylko bolączka lokalna, tak jest wszędzie sterty śmieci pozostawione przez wędkujących brudasów, a miejsca bardziej oblegane witają następnych wędkarzy coraz to większymi pryzmami wszelkiego rodzaju śmieci. Co najlepsze te osoby, którym zależy na czystości i biorące udział w sprzątaniu po innych często są wyśmiewani że są idiotami bo coś robią dla natury i za darmo, przecież czyny społeczne to przeszłość komunistyczna. Zresztą nie wiem czy jest sens dalszego ciągnięcia tematu, bo bardziej zainteresuje post z zapytaniem - jaka żyłka na okonia?, jaki haczyk na płotkę? niż jakieś głupie dbanie o środowisko. Już niedługo wędkujący brudasy zaznaczą swój teren tonami śmieci, nie tylko butelkami. LINK
Trudno powiedzieć jaki post lepszy. Żyłka na okonia czy bezsilność PZW. Sam się z siebie śmieję jak posprzątam z grubsza miejscówkę, spale śmieci nawdycham się trucizny zbieram się do domu jest kolorowo a tu zajeżdża auto z kolegami wędkarzami z miasta i pierwsze co robią to posyłają kilka worków po 50 l śmieci w krzaki na brzegu. :)
W tym czasie w zarządach liczą składki na ochronę i zagospodarowanie wód do których i ja się dołożyłem.
Bezsilność? w tym problemie to całego naszego społeczeństwa i instytucji rządowych, samorządowych, na brudasów nie ma rady. Mamy wiosnę więc leżą po rowach, lasach, brzegach rzek i jezior gigantyczne ilości śmieci. Kto jest temu winien? PZW?
Zgoda ogólnie jest to bezsilność społeczeństwa ale za poszczególne miejsca odpowiada według mnie gospodarz a rzeki czy brzegi jezior to dla wielu osób typowe wysypiska śmieci. Za te miejsca odpowiada według mnie dzierżawca czyli PZW.
Dla przykładu powiem że wysypiska w lasach zniknęły u mnie w ciągu kilku lat a były takie jak i na wodach PZW, tam gospodarz pokazał że można. Można je zlikwidować można zatrzymać i ukarać odpowiednią ilość śmieciarzy dla przykładu.
Trudno powiedzieć jaki post lepszy. Żyłka na okonia czy bezsilność PZW. Sam się z siebie śmieję jak posprzątam z grubsza miejscówkę, spale śmieci nawdycham się trucizny zbieram się do domu jest kolorowo a tu zajeżdża auto z kolegami wędkarzami z miasta i pierwsze co robią to posyłają kilka worków po 50 l śmieci w krzaki na brzegu. :)
W tym czasie w zarządach liczą składki na ochronę i zagospodarowanie wód do których i ja się dołożyłem.
Czyż nie jestem śmieszny ?
To w końcu kto śmieci PZW czy wędkarze?
Nie nie jesteś śmieszny, tylko bezsilny.
Jak by w zarządzie nikogo nie było bo śmieci po wędkarzach zbierają. To też by był dym. Bo nie można zrobić opłat, bo śmieci zbierają...
PZW to my wszyscy do niego zapisani, a że wśród nas są śmieciarze to już inna sprawa. Mogłeś odjechać kawałek i zadzwonić gdzie trzeba, Jak by ich ukarali o może by się odechciało im śmiecić. A może i cały kontener śmieci by wywieźli do lasu. Bo mandat by musiał się zwrócić ;-)
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
Jak by w zarządzie nikogo nie było bo śmieci po wędkarzach zbierają. To też by był dym. Bo nie można zrobić opłat, bo śmieci zbierają...
PZW to my wszyscy do niego zapisani, a że wśród nas są śmieciarze to już inna sprawa. Mogłeś odjechać kawałek i zadzwonić gdzie trzeba, Jak by ich ukarali o może by się odechciało im śmiecić. A może i cały kontener śmieci by wywieźli do lasu. Bo mandat by musiał się zwrócić ;-)
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek (poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
W skrajnych przypadkach w butelkach z białym szkłem :) To tylko teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Nowe przepisy w sprawie opłat za śmieci miały poniekąd ukrócić wyrzucanie śmieci po lasach, rowach, brzegach rzek czy jezior, niestety jak śmieci były tak są. O czym to świadczy?
Jak by w zarządzie nikogo nie było bo śmieci po wędkarzach zbierają. To też by był dym. Bo nie można zrobić opłat, bo śmieci zbierają...
PZW to my wszyscy do niego zapisani, a że wśród nas są śmieciarze to już inna sprawa. Mogłeś odjechać kawałek i zadzwonić gdzie trzeba, Jak by ich ukarali o może by się odechciało im śmiecić. A może i cały kontener śmieci by wywieźli do lasu. Bo mandat by musiał się zwrócić ;-)
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek (poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.
Ale po co etatowi pracownicy PZW maja się przemęczać i kombinować. ? Przecież lepiej zapisać w RAPR, że można wlepić bogu ducha winnemu wędkarzowi mandat za to że nie posprzątał po innych brudasach. I już mamy, jak to PZW dba o czystość wód. Tylko czy zgodnie z prawem.
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
W skrajnych przypadkach w butelkach z białym szkłem :) To tylko teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
A jedna to nie mit i butelka może być powodem pożaru. Zbyszek ma rację i doświadczenie w tych sprawach. :)
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
W skrajnych przypadkach w butelkach z białym szkłem :) To tylko teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
A jedna to nie mit i butelka może być powodem pożaru. Zbyszek ma rację i doświadczenie w tych sprawach. :)
Tylko w teorii w praktyce nie ma takiej możliwości. Chyba że pomoże w tym człowiek, a wtedy to już przyczyną nie będzie butelka a zaprószenie ognia przez człowieka. Obecne szkło w butelce od piwa nie ma takich właściwości aby skupić tak mocno promienie. Gdyby tak było to ciągle by by nam sie paliły lasy.
Przy okazji butelek to nad brzegami widuje sie ich niestety sporo.Czasem jak przy brzegu przyneta ugrzęźnie w zaczepie to staram sie ja uwolnić włażąc do wody w ciepłej porze roku lub poprostu brodzę latem i tu pojawia sie niebezpieczenstwo że sie potne na szkłach z potłuczonych butelek.To samo tyczy sie zuzytych zyłek i plecionek - moga byc zabójcze zwłaszcza dla ptaków i o tym nalezy pamietac aby ich nad woda nie porzucac.
Nowe przepisy w sprawie opłat za śmieci miały poniekąd ukrócić wyrzucanie śmieci po lasach, rowach, brzegach rzek czy jezior, niestety jak śmieci były tak są. O czym to świadczy?
O tym że ludzie nie są nauczenie porządku. Jak też to że liczy się dla nich oszczędność... A może te śmieci co zalegają są stare...
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby
było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana
na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w
działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców.
Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym
nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je
posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim
wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie
skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują
zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i
wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie
licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by
myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać
tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i
coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera
może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i
na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w
kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek
(poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była
najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.
Ale po co etatowi pracownicy PZW maja się przemęczać i kombinować. ? Przecież lepiej zapisać w RAPR, że można wlepić bogu ducha winnemu wędkarzowi mandat za to że nie posprzątał po innych brudasach. I już mamy, jak to PZW dba o czystość wód. Tylko czy zgodnie z prawem.
Etatowi? Czyli zatrudnieni do określonych celów w biurze, przez prezydiom okręgu? Tak księgowa ma przyjść i posprzątać zamiast zajmować się rachunkami. Dyrektor zamiast prowadzić biuro... ITD... Widać jak kolega zna strukturę i zasady działania PZW. Ale krytykować potrafi choć nie wie co... Etatowi od usuwalna śmieci to; zakłady składowania, segregowania i utylizacji... Tak więc chyba kolega nowe etaty proponuje? I penie nowe składki? "Na oczyszczanie stanowisk po niechlujnych wędkarzach"
Żeby
było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana
na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w
działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Przecież były kiedyś takie akcje przeprowadzane. Ale Ci tak etyczni wędkarze którzy są w PZW z przyczyn ekonomicznych. Tak się buntowali... Przecież to nie oni śmiecą itd, no i nawet krytykowano opłatę zwalniającą z czynu. Która to mogła taką akcje sfinansować... Tak więc o co chodzi? Tak źle i tak nie dobrze?
Dla wędkarzy z mego regionu podałem link, do takiej akcji. Tak wiec mogą wykorzystać możliwość. Zrobią to? Wątpię.... ale narzekać dalej będą....
" Tylko w teorii w praktyce nie ma takiej możliwości. Chyba że
pomoże w tym człowiek, a wtedy to już przyczyną nie będzie butelka a
zaprószenie ognia przez człowieka. Obecne szkło w butelce od piwa nie ma
takich właściwości aby skupić tak mocno promienie. Gdyby tak było to
ciągle by by nam sie paliły lasy. "
Stety czy niestety "Rogeros" ma rację, w szkole wcześniej nas uczono że właśnie szkło działa jak soczewka, ale zapytałem sąsiada ,Strażak Zawodowy, i potwierdził słowa kolegi, większość butelek jest tak produkowane aby nie zagrażały samozapaleniem leżąc samopas w suchych ściółkach. Ponoć nie skupiają promieni jak wcześniejsze butelki (dno)i dlatego nie zagrażają pożarom.
Witam:) Achhhh, spekulować można i debatować do woli ,jaką produkowano butelkę w moich latach siedemdziesiątych, a jaką teraz z - oszczędnym dnem, czyli cienkim i nie skupiającym promieni słonecznych. Uczono nas w szkołach coby nie zostawiać butelek po lasach,krzakach czy gdziekolwiek, bo to kultura i zachowanie etyczne człowieka mieli na uwadze :), a tak na marginesie jak @zbynio33 wspomniał ,to mam na co dzień styczność z pożarami :) :) :),oczywiście jak nie pracuję w danym momencie gdzie indziej:):):)
Zbyszek ja też, ze względu na wykonywany zawód to powiedzmy dla mnie chleb codzienny :) Miałem napisać to co bernard. Kiedyś w szkole nam wmawiano, że butelka może spowodować pożar, nie wiem jakie to miało podstawy. Może tylko chciano nas postraszyć, żeby nie wyrzucać śmieci do lasu?
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby
było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana
na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w
działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców.
Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym
nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je
posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim
wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie
skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują
zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i
wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie
licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by
myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać
tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i
coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera
może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i
na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w
kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek
(poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była
najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.
Ale po co etatowi pracownicy PZW maja się przemęczać i kombinować. ? Przecież lepiej zapisać w RAPR, że można wlepić bogu ducha winnemu wędkarzowi mandat za to że nie posprzątał po innych brudasach. I już mamy, jak to PZW dba o czystość wód. Tylko czy zgodnie z prawem.
Etatowi? Czyli zatrudnieni do określonych celów w biurze, przez prezydiom okręgu? Tak księgowa ma przyjść i posprzątać zamiast zajmować się rachunkami. Dyrektor zamiast prowadzić biuro... ITD... Widać jak kolega zna strukturę i zasady działania PZW. Ale krytykować potrafi choć nie wie co... Etatowi od usuwalna śmieci to; zakłady składowania, segregowania i utylizacji... Tak więc chyba kolega nowe etaty proponuje? I penie nowe składki? "Na oczyszczanie stanowisk po niechlujnych wędkarzach"
Żeby
było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana
na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w
działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Przecież były kiedyś takie akcje przeprowadzane. Ale Ci tak etyczni wędkarze którzy są w PZW z przyczyn ekonomicznych. Tak się buntowali... Przecież to nie oni śmiecą itd, no i nawet krytykowano opłatę zwalniającą z czynu. Która to mogła taką akcje sfinansować... Tak więc o co chodzi? Tak źle i tak nie dobrze?
Dla wędkarzy z mego regionu podałem link, do takiej akcji. Tak wiec mogą wykorzystać możliwość. Zrobią to? Wątpię.... ale narzekać dalej będą....
Nie wiem, czy jest sens dyskutować, ale Artur PZW przeżre wszystko i tak nie starczy na sprzątanie to po pierwsze. Po drugie to trzeba najpierw wprowadzić wysokie kary i egzekwować je, żeby nikomu do głowy nie przyszło śmiecenie nawet. A @ryukon1975 i @pawelz mają rację. Artur wymyśl coś, żeby dla wędkarzy i łowisk było lepiej nie dla PZW.
Nie wiem, czy jest sens dyskutować, ale Artur PZW przeżre wszystko i tak nie starczy na sprzątanie to po pierwsze. Po drugie to trzeba najpierw wprowadzić wysokie kary i egzekwować je, żeby nikomu do głowy nie przyszło śmiecenie nawet. A @ryukon1975 i @pawelz mają rację. Artur wymyśl coś, żeby dla wędkarzy i łowisk było lepiej nie dla PZW.
Nie gadaj takich rzeczy. Koło ma własny budżet, i okręg go ruszyć nie może. Tak więc jak by nie było. Możesz je spożytkować na dobry cel. Tylko trzeba byc na zebraniu... I jak to za mało to można postarać się o dofinansowanie, lub zrobic coś przy współpracy z samorządem terytorialnym czy innymi instytucjami.
Jak pisałem były składki pozwalające wymigać się od czynu... Tak więc dodatkowe pieniądze na ten cel...
Za śmiecenie też nie są takie wcale nie niskie kary...
Panowie, do głowy mi nigdy nie przyszło łazić po krzakach i sprawdzać co wlazło do pozostawionych butelek. Ja jeżdżę na ryby a nie na sprzątanie świata, choć z drugiej strony jeżeli w moim kole będzie akcja sprzątania łowisk postaram sie zaangażować. Na komercyjnych przygotowane są worki na śmieci i jakoś wędkarze potrafią utrzymać tam porządek. Gdyby tak na łowiskach PZW ustalić przynajmniej punkty w których mozna zostawić worki ze śmieciami i ustalić dni ich wywozu (w porozumieniu z gminami którym powinno zależeć na zachowaniu porządku) to WIĘKSZOŚĆ wędkarzy zostawiała by tam swoje smieci. Może nie uratuje to świata ale jestem pewien że było by zdecydowanie czyściej nad wodą.
Ja zaś lubię chodzić, patrzeć i wiedzieć. Wielu rzeczy nie dowiesz się z książek czy nawet z internetu. Zazwyczaj nawet jednak nie trzeba wchodzić w te krzaki bo tak zwani niedzielni wędkarze zostawiają śmieci tam gdzie siedzą. Wiedzą że i tak w to miejsce pewnie nigdy nie wrócą jeśli zaś wrócą po roku to wiatr, przybory wody itp. sprawią że wszystkie śmieci będą już w wodzie a im się wyda że w cudowny sposób znikły. Zresztą czy tacy ludzie o tym myślą ?
Ja zaś lubię chodzić, patrzeć i wiedzieć. Wielu rzeczy nie dowiesz się z książek czy nawet z internetu. Zazwyczaj nawet jednak nie trzeba wchodzić w te krzaki bo tak zwani niedzielni wędkarze zostawiają śmieci tam gdzie siedzą. Wiedzą że i tak w to miejsce pewnie nigdy nie wrócą jeśli zaś wrócą po roku to wiatr, przybory wody itp. sprawią że wszystkie śmieci będą już w wodzie a im się wyda że w cudowny sposób znikły. Zresztą czy tacy ludzie o tym myślą ?
Takie jakie można zobaczyć nad wodą. Jest ich wiele. Żyją nad tą wodą ludzie, zwierzęta, rośliny ogólnie toczy się życie i zachodzą zmiany. Dzieję się czasem dobrze a czasem źle, nie wiem dlaczego ale to źle zazwyczaj jest związane z człowiekiem.
Panowie, do głowy mi nigdy nie przyszło łazić po krzakach i sprawdzać co wlazło do pozostawionych butelek. Ja jeżdżę na ryby a nie na sprzątanie świata, choć z drugiej strony jeżeli w moim kole będzie akcja sprzątania łowisk postaram sie zaangażować.
Na komercyjnych przygotowane są worki na śmieci i jakoś wędkarze potrafią utrzymać tam porządek. Gdyby tak na łowiskach PZW ustalić przynajmniej punkty w których mozna zostawić worki ze śmieciami i ustalić dni ich wywozu (w porozumieniu z gminami którym powinno zależeć na zachowaniu porządku) to WIĘKSZOŚĆ wędkarzy zostawiała by tam swoje smieci.
Może nie uratuje to świata ale jestem pewien że było by zdecydowanie czyściej nad wodą.
Łowiska komercyjne są z reguły niewielkie, także droższe jak i też dobrze pilnowane, nie wyobrażam sobie rozstawiania worków wzdłuż rzek w miejscach trudno dostępnych. Nie łatwiej zabrać swoje śmieci po prostu z sobą? Jak ktoś miał siły zanieść nad wodę to chyba ma także zabrać je z powrotem. Ale dla wielu łatwiej wrzucić w krzaki, a wśród znajomych narzekać jak to jest brudno nad rzeką, jeziorem czy w lesie.
Panowie, do głowy mi nigdy nie przyszło łazić po krzakach i sprawdzać co wlazło do pozostawionych butelek. Ja jeżdżę na ryby a nie na sprzątanie świata, choć z drugiej strony jeżeli w moim kole będzie akcja sprzątania łowisk postaram sie zaangażować.
Na komercyjnych przygotowane są worki na śmieci i jakoś wędkarze potrafią utrzymać tam porządek. Gdyby tak na łowiskach PZW ustalić przynajmniej punkty w których mozna zostawić worki ze śmieciami i ustalić dni ich wywozu (w porozumieniu z gminami którym powinno zależeć na zachowaniu porządku) to WIĘKSZOŚĆ wędkarzy zostawiała by tam swoje smieci.
Może nie uratuje to świata ale jestem pewien że było by zdecydowanie czyściej nad wodą.
Łowiska komercyjne są z reguły niewielkie, także droższe jak i też dobrze pilnowane, nie wyobrażam sobie rozstawiania worków wzdłuż rzek w miejscach trudno dostępnych. Nie łatwiej zabrać swoje śmieci po prostu z sobą? Jak ktoś miał siły zanieść nad wodę to chyba ma także zabrać je z powrotem. Ale dla wielu łatwiej wrzucić w krzaki, a wśród znajomych narzekać jak to jest brudno nad rzeką, jeziorem czy w lesie.
Kristoph1 zgadzam się z Tobą łatwiej śmieci zabrać ze sobą, ale to nie działa (przynajmniej nie zawsze). Nie napisałem nic o rozkładaniu worków w miejscach ,,trudno dostępnych"" a jedynie o przygotowaniu stałych punktów gromadzenia smieci na łowiskach lub w ich pobliżu w miejscach ,,łatwo dostepnych"". Łowimy najczęciej na Wiśle w okolicach Maciejowic, zabieramy swoje śmieci z łowiska i wrzucamy je do kontenerów ustawionych na rynku w Maciejowicach, tak więc nawet nie wozimy ich do domu.
W celu umilenia wszystkim którzy lubią piwo niedzielnego obiadu pragnę się podzielić swoim spostrzeżeniem znad wody. :)
Wielu wędkarzy zostawia nad wodą puste butelki po piwie. Piwo przyciąga nie tylko piwoszy i w ciągu dwóch-trzech dni pozostały w butelce zapach wabi do niej żywe stworzenia.
Najczęściej są to małe gryzonie typu myszy i żaby. Widziałem przez ostatnie kilka lat mnóstwo takich "zakonserwowanych" zwierząt które jakoś wciskają się do tej butelki ale wyjść z niej już nie sposób.
Czy butelka z padliną to kolejna wizytówka wędkarzy w naszym kraju ?
Zdjęć póki co nie dodaję.:)
;o nie miałem pojęcia o takich rzeczach hmm dodaj foty jak możesz
co tu dodać. masz rację, ale zauważam postępy, jeśli chodzi o śmieci. w obronie wędkarzy chciałbym dodać, że nie tylko oni śmiecą. gdyby była duża kaucja za butelkę to problem by zniknął. po pierwsze nikt by jej nie wyrzucił, a po drugie, gdyby nawet to szybko zostałyby pozbierane. najlepiej jesień obnaża śmieci nad wodą, gdy roślinność opada i przygotowuje się do zimy. później zima robi porządek zasypując wszystko śniegiem....:( przez takich paru koleś tak jest postrzegany wędkarz, jako pijak, śmieciarz, który z głodu chodzi na ryby.....
;o nie miałem pojęcia o takich rzeczach hmm dodaj foty jak możesz
Niestety ale to prawda i nawet jak czasem chcę posprzątać po kimś to trudno to zrobić jak z butelki wylewa rozkładające truchło.
Ze zdjęciami żartowałem, nie robiłem bo i tak niewiele by na nich było widać poza jakąś dziwną zawartością w butelce.
Zjawisko to obserwuję od lat ale ostatnio w związku z tym że ilość żab i myszy wzrosła u mnie po "pogromach" w czasie powodzi jest to wręcz standard.
Wczoraj w jednym miejscu znalazłam 12 butelek z tego 7 zawierało po żabie lub myszy. Nie były najświeższe więc nie bawiłem się w dokładne badania.
Zgadza się ! zwierzaki różnej maści ciągną do piwa tak jak Górnik po ciężkiej szychcie :-) co sprytniejsi wykorzystuja ten fakt w ogrodach przeciw ślimakom.
ja flaszek nie zostawiam a nawet wole pozbierać po innych i nie wstyd mi to sprzedać z tym że zysk z odzysku przyznaczony jest np na jakąś nową blaszke
Ja widzialem jeszcze gorsza sprawe. W piecio litrowej butelce po wodzie z dziurami ktora lezala na brzegu znalazlem kilka ususzonych rybek jak by ktos zrobil sadzyk na zywca i potem zamiat wypuscic ja to rzucil w krzaki raz ze brudzi nad woda a dwa to ryby tak potraktowal i jesli by ktos tak kilka psow ususzyl to w wiadomosciach by o tym mowili ale to tylko ryby ...
Ja widzialem jeszcze gorsza sprawe. W piecio litrowej butelce po wodzie z dziurami ktora lezala na brzegu znalazlem kilka ususzonych rybek jak by ktos zrobil sadzyk na zywca i potem zamiat wypuscic ja to rzucil w krzaki raz ze brudzi nad woda a dwa to ryby tak potraktowal i jesli by ktos tak kilka psow ususzyl to w wiadomosciach by o tym mowili ale to tylko ryby ...
no wlasnie ryby dla nich nic nie znacza
Ja tam na rybki jeżdżę samochodem. I jak widzę butelkę po pisku pozostawianą przez osoby trzecie, to je zbieram i do bagażnika. 4-5 szt. I paczkę dzikunów mam. Tak zwany recykling...
A propos, co do tych pozostawianych butelek po piwku. To w moim przypadku 90% to zostawiają osoby biwakujące. Lubią wejść na łódeczkę i w promieniach słońca bujając się na falce w łódce wysączyć ten złoty nektar. Raz mi z nudów łódeczkę poodklejali tymi nalepkami. ;-)
Nie gniewam się na nich jak mi te butelki i w łódce zostawią. Tylko mogli by czasem uważać by jego nie rozlać, butelki nie pobić, no i mi czego nie uszkodzić. No i nie rzucać do wody, bo tam ciężko je pozbierać, tym bardziej że często je znosi w trzciny. Minuta, dwie roboty i na robaki jest ;-)
Artur obudź się bo nie wiesz jak to naprawdę wygląda.
W pozostawionej butelce po "pisku" jest po dobie mysz (wejdzie ale już nigdy nie wyjdzie bo prawa fizyki nie pozwolą jej podeprzeć łapek o szyjkę butelki od wewnątrz)) a po drugiej dobie w stanie rozkładu latem w większej temperaturze i nie wmawiaj mi że to będziesz brał.
Nie wiesz o czym piszesz tylko twoja tożsamość z PZW każe ci innym sprzątać rozkładające się i śmierdzące szczątki.
Znów pisząc prawdę narobię sobie wielu wrogów - mam to gdzieś- wierzę jednak że choć kilka osób zrozumie- sprawdzi i się coś nauczy szybciej jak ja poprzez praktykę.
U mnie też widuję takie rzeczy ,ale szczerze ci powiem Krzysztofie nigdy nie zastanawiałem się co znajduje się w środku butelki, a tu masz żaby i myszy.
Artur obudź się bo nie wiesz jak to naprawdę wygląda.
W pozostawionej butelce po "pisku" jest po dobie mysz (wejdzie ale już nigdy nie wyjdzie bo prawa fizyki nie pozwolą jej podeprzeć łapek o szyjkę butelki od wewnątrz)) a po drugiej dobie w stanie rozkładu latem w większej temperaturze i nie wmawiaj mi że to będziesz brał.
Nie wiesz o czym piszesz tylko twoja tożsamość z PZW każe ci innym sprzątać rozkładające się i śmierdzące szczątki.
Znów pisząc prawdę narobię sobie wielu wrogów - mam to gdzieś- wierzę jednak że choć kilka osób zrozumie- sprawdzi i się coś nauczy szybciej jak ja poprzez praktykę.
Nie wiem czy narobisz sobie wrogów. Ale ja z tymi butelkami to piszę prawdę.
Nie znalazłem w nich myszy. Oszem były brudne ale je wypłukałem.
Jeśli chodzi o pozostawianie butelek przez imprezowiczy. To naprawdę zbierając można zarobić. Na ośrodkach wczasowych, to tacy zbieracze mają i 100 dziennie, (dane z ośrodków wczasowych z przed 3 lat w miejscowości Wilkasy).
Nie znasz mnie, a wpierasz że piszę pod publikę i tylko dlatego że obecnie jestem w zarządzie koła.
Dziś nad łowiskiem nie znajduję tyle butelek. teraz jest moda na piwo w puszce. A tu trzeba 60 szt na 1 kg za 3 zł.
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
Wiosna odsłoniła w dużych trawach i w krzaczkach co zostawiamy po wędkowaniu, tragedia jest tego sporo szczególnie na zbiornikach o dużej presji, bo nad rzekami trochę mniej , ale rozpoczną sie wiosenne porządku koło domów na wsi to i nad wodą przybędzie dzikich wysypisk.
A większość płaci za śmieci, czyżby oszczędność na worku foliowym, czy przyzwyczajenia od lat.
Wiosna odsłoniła w dużych trawach i w krzaczkach co zostawiamy po wędkowaniu, tragedia jest tego sporo szczególnie na zbiornikach o dużej presji, bo nad rzekami trochę mniej , ale rozpoczną sie wiosenne porządku koło domów na wsi to i nad wodą przybędzie dzikich wysypisk.
A większość płaci za śmieci, czyżby oszczędność na worku foliowym, czy przyzwyczajenia od lat.
Bardziej przyzwyczajenie, u mnie np sąsiad posiada śmietnik, bo to przymusowe na dom. A śmieci wynosi za ulicę główną. Kiedyś zadzwoniłem po czarnuchów, to dostał tylko mały mandat bo (rencista płakał) no i kazano mu to posprzątać. Ale widzę że czasami gdzieś, rowerem w workach coś wywozi. Zainteresowało mnie: Czy w domu mają produkcję śnieci? Skąd aż tyle ich wynajduję.
Nie znasz mnie, a wpierasz że piszę pod publikę i tylko dlatego że obecnie jestem w zarządzie koła.
Dziś nad łowiskiem nie znajduję tyle butelek. teraz jest moda na piwo w puszce. A tu trzeba 60 szt na 1 kg za 3 zł.
Może trochę mnie poniosło i źle Cię oceniłem ale tak już mam. Piszę bezpośrednio i prosto co myślę a nie bawię się w podchody i poklepywanie po ramieniu. Tego się nauczyłem nad wodą bo tam nie za wielu kolegów czy ludzi wyrozumiałych, tam trzeba się nauczyć przepychać pomiędzy kłusownikami i "wędkarzami" którzy by Cię za kilowego leszczyka udusili.
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Nie znasz mnie, a wpierasz że piszę pod publikę i tylko dlatego że obecnie jestem w zarządzie koła.
Dziś nad łowiskiem nie znajduję tyle butelek. teraz jest moda na piwo w puszce. A tu trzeba 60 szt na 1 kg za 3 zł.
Może trochę mnie poniosło i źle Cię oceniłem ale tak już mam. Piszę bezpośrednio i prosto co myślę a nie bawię się w podchody i poklepywanie po ramieniu. Tego się nauczyłem nad wodą bo tam nie za wielu kolegów czy ludzi wyrozumiałych, tam trzeba się nauczyć przepychać pomiędzy kłusownikami i "wędkarzami" którzy by Cię za kilowego leszczyka udusili.
Krzysiek jesteś dla mnie jak Rambo ;).
Gdyby każdy choć zatknął kapslem butelkę zanim bezmyślnie ją wyrzuci. Uchroniłoby to wiele małych zwierzą przed nieuniknioną smiercią, a i Artur miałby miej roboty z płukaniem brudnych butli.
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie posprzątać po sobie kilku butelek. Są jeszcze bardzie pomysłowi, co tłuką te butelki w kąpieliskach.....
Mówimy o porządkach, to coś w prasie wyczytałem. I podzieliłem się tym na swoim blogu. I w moim regionie wędkarze mogą się pozbyć takich niechcianych wysypisk śmieci.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,wiosenne-dzialania-na-warmii-i-mazurach,73125
Co piszecie o jakiś myszach w butelkach, do których nikt się nie przyzna bo przecież wędkarze nie śmiecą, to inni turyści, biwakowicze, seniorzy , przedszkolaki itd, wszyscy tylko nie wędkujący. Ciekawe tylko kto wyrzuca puszki po kukurydzy? pewnie koło gospodyń wiejskich sałatkę nad woda robiło, kto wyrzuca wszelkie opakowania po zanętach, przynętach, zużyte świetliki, szpulki po zyłkach bo przecież nad wodą najlepiej wymienić żyłkę, która potem się staje pułapką dla ptactwa. Od kilku lat biorę udział w sprzątaniu brzegów pobliskiej rzeki i wiem co znajdujemy na brzegach. I to nie jest tylko bolączka lokalna, tak jest wszędzie sterty śmieci pozostawione przez wędkujących brudasów, a miejsca bardziej oblegane witają następnych wędkarzy coraz to większymi pryzmami wszelkiego rodzaju śmieci. Co najlepsze te osoby, którym zależy na czystości i biorące udział w sprzątaniu po innych często są wyśmiewani że są idiotami bo coś robią dla natury i za darmo, przecież czyny społeczne to przeszłość komunistyczna. Zresztą nie wiem czy jest sens dalszego ciągnięcia tematu, bo bardziej zainteresuje post z zapytaniem - jaka żyłka na okonia?, jaki haczyk na płotkę? niż jakieś głupie dbanie o środowisko. Już niedługo wędkujący brudasy zaznaczą swój teren tonami śmieci, nie tylko butelkami.
LINK
Jeśli to prawda to sprzątając z kolegą naszą miejscówkę ocaliliśmy wiele małych zwierząt;)
Trudno powiedzieć jaki post lepszy. Żyłka na okonia czy bezsilność PZW. Sam się z siebie śmieję jak posprzątam z grubsza miejscówkę, spale śmieci nawdycham się trucizny zbieram się do domu jest kolorowo a tu zajeżdża auto z kolegami wędkarzami z miasta i pierwsze co robią to posyłają kilka worków po 50 l śmieci w krzaki na brzegu. :)
W tym czasie w zarządach liczą składki na ochronę i zagospodarowanie wód do których i ja się dołożyłem.
Czyż nie jestem śmieszny ?
Bezsilność? w tym problemie to całego naszego społeczeństwa i instytucji rządowych, samorządowych, na brudasów nie ma rady. Mamy wiosnę więc leżą po rowach, lasach, brzegach rzek i jezior gigantyczne ilości śmieci. Kto jest temu winien? PZW?
Zgoda ogólnie jest to bezsilność społeczeństwa ale za poszczególne miejsca odpowiada według mnie gospodarz a rzeki czy brzegi jezior to dla wielu osób typowe wysypiska śmieci. Za te miejsca odpowiada według mnie dzierżawca czyli PZW.
Dla przykładu powiem że wysypiska w lasach zniknęły u mnie w ciągu kilku lat a były takie jak i na wodach PZW, tam gospodarz pokazał że można. Można je zlikwidować można zatrzymać i ukarać odpowiednią ilość śmieciarzy dla przykładu.
hej panowie zajmujemy się jakimiś myszami żabami a tam na Krymie może być wojna.A wtedy będą ginąć ludzie.
Zróbmy więc walne zabranie i zagłosujmy przeciw wojnie. :)
Trochę chyba za wysokie dla nas progi.
Trudno powiedzieć jaki post lepszy. Żyłka na okonia czy bezsilność PZW. Sam się z siebie śmieję jak posprzątam z grubsza miejscówkę, spale śmieci nawdycham się trucizny zbieram się do domu jest kolorowo a tu zajeżdża auto z kolegami wędkarzami z miasta i pierwsze co robią to posyłają kilka worków po 50 l śmieci w krzaki na brzegu. :)
W tym czasie w zarządach liczą składki na ochronę i zagospodarowanie wód do których i ja się dołożyłem.
Czyż nie jestem śmieszny ?
To w końcu kto śmieci PZW czy wędkarze?
Nie nie jesteś śmieszny, tylko bezsilny.
Jak by w zarządzie nikogo nie było bo śmieci po wędkarzach zbierają. To też by był dym. Bo nie można zrobić opłat, bo śmieci zbierają...
PZW to my wszyscy do niego zapisani, a że wśród nas są śmieciarze to już inna sprawa.
Mogłeś odjechać kawałek i zadzwonić gdzie trzeba, Jak by ich ukarali o może by się odechciało im śmiecić. A może i cały kontener śmieci by wywieźli do lasu. Bo mandat by musiał się zwrócić ;-)
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
To w końcu kto śmieci PZW czy wędkarze?
Nie nie jesteś śmieszny, tylko bezsilny.
Jak by w zarządzie nikogo nie było bo śmieci po wędkarzach zbierają. To też by był dym. Bo nie można zrobić opłat, bo śmieci zbierają...
PZW to my wszyscy do niego zapisani, a że wśród nas są śmieciarze to już inna sprawa.
Mogłeś odjechać kawałek i zadzwonić gdzie trzeba, Jak by ich ukarali o może by się odechciało im śmiecić. A może i cały kontener śmieci by wywieźli do lasu. Bo mandat by musiał się zwrócić ;-)
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek (poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
W skrajnych przypadkach w butelkach z białym szkłem :) To tylko teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
ŚMIECI NAD WODAMI
ŚMIECI W LASACH
ŚMIECI PRZY DROGACH
Nowe przepisy w sprawie opłat za śmieci miały poniekąd ukrócić wyrzucanie śmieci po lasach, rowach, brzegach rzek czy jezior, niestety jak śmieci były tak są. O czym to świadczy?
To w końcu kto śmieci PZW czy wędkarze?
Nie nie jesteś śmieszny, tylko bezsilny.
Jak by w zarządzie nikogo nie było bo śmieci po wędkarzach zbierają. To też by był dym. Bo nie można zrobić opłat, bo śmieci zbierają...
PZW to my wszyscy do niego zapisani, a że wśród nas są śmieciarze to już inna sprawa.
Mogłeś odjechać kawałek i zadzwonić gdzie trzeba, Jak by ich ukarali o może by się odechciało im śmiecić. A może i cały kontener śmieci by wywieźli do lasu. Bo mandat by musiał się zwrócić ;-)
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek (poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.
Ale po co etatowi pracownicy PZW maja się przemęczać i kombinować. ?
Przecież lepiej zapisać w RAPR, że można wlepić bogu ducha winnemu wędkarzowi mandat za to że nie posprzątał po innych brudasach. I już mamy, jak to PZW dba o czystość wód. Tylko czy zgodnie z prawem.
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
W skrajnych przypadkach w butelkach z białym szkłem :) To tylko teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
A jedna to nie mit i butelka może być powodem pożaru. Zbyszek ma rację i doświadczenie w tych sprawach. :)
Żaby i myszy to nie jedyny problem. Taka butelka w suche upalne lato może być sprawcą większej tragedii - pożaru
To mit, butelka nie spowoduje pożaru lasu.
Ponieważ każda butelka lub jej część (szklana oczywiście) posiada zdolność skupiającą promieni. Jeśli słońce będzie świeciło dostatecznie mocno i padało na butelke (lub jej część) pod odpowiednim kątem, spowoduje to skupienie promieni słonecznych w jednym miejscu (tak jak w przypadku lupy) i rozgrzanie tego miejsca do bardzo wysokiej temperatury co może wywołać pożar.:) :) :)
W skrajnych przypadkach w butelkach z białym szkłem :) To tylko teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
A jedna to nie mit i butelka może być powodem pożaru. Zbyszek ma rację i doświadczenie w tych sprawach. :)
Tylko w teorii w praktyce nie ma takiej możliwości. Chyba że pomoże w tym człowiek, a wtedy to już przyczyną nie będzie butelka a zaprószenie ognia przez człowieka. Obecne szkło w butelce od piwa nie ma takich właściwości aby skupić tak mocno promienie. Gdyby tak było to ciągle by by nam sie paliły lasy.
Przy okazji butelek to nad brzegami widuje sie ich niestety sporo.Czasem jak przy brzegu przyneta ugrzęźnie w zaczepie to staram sie ja uwolnić włażąc do wody w ciepłej porze roku lub poprostu brodzę latem i tu pojawia sie niebezpieczenstwo że sie potne na szkłach z potłuczonych butelek.To samo tyczy sie zuzytych zyłek i plecionek - moga byc zabójcze zwłaszcza dla ptaków i o tym nalezy pamietac aby ich nad woda nie porzucac.
ŚMIECI NAD WODAMI
ŚMIECI W LASACH
ŚMIECI PRZY DROGACH
Nowe przepisy w sprawie opłat za śmieci miały poniekąd ukrócić wyrzucanie śmieci po lasach, rowach, brzegach rzek czy jezior, niestety jak śmieci były tak są. O czym to świadczy?
O tym że ludzie nie są nauczenie porządku. Jak też to że liczy się dla nich oszczędność...
A może te śmieci co zalegają są stare...
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek (poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.Ale po co etatowi pracownicy PZW maja się przemęczać i kombinować. ?
Przecież lepiej zapisać w RAPR, że można wlepić bogu ducha winnemu wędkarzowi mandat za to że nie posprzątał po innych brudasach. I już mamy, jak to PZW dba o czystość wód. Tylko czy zgodnie z prawem.
Etatowi? Czyli zatrudnieni do określonych celów w biurze, przez prezydiom okręgu?
Tak księgowa ma przyjść i posprzątać zamiast zajmować się rachunkami.
Dyrektor zamiast prowadzić biuro...
ITD...
Widać jak kolega zna strukturę i zasady działania PZW. Ale krytykować potrafi choć nie wie co...
Etatowi od usuwalna śmieci to; zakłady składowania, segregowania i utylizacji...
Tak więc chyba kolega nowe etaty proponuje? I penie nowe składki? "Na oczyszczanie stanowisk po niechlujnych wędkarzach"
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców.
Przecież były kiedyś takie akcje przeprowadzane.
Ale Ci tak etyczni wędkarze którzy są w PZW z przyczyn ekonomicznych. Tak się buntowali...
Przecież to nie oni śmiecą itd, no i nawet krytykowano opłatę zwalniającą z czynu. Która to mogła taką akcje sfinansować...
Tak więc o co chodzi? Tak źle i tak nie dobrze?
Dla wędkarzy z mego regionu podałem link, do takiej akcji. Tak wiec mogą wykorzystać możliwość. Zrobią to? Wątpię.... ale narzekać dalej będą....
" Tylko w teorii w praktyce nie ma takiej możliwości. Chyba że pomoże w tym człowiek, a wtedy to już przyczyną nie będzie butelka a zaprószenie ognia przez człowieka. Obecne szkło w butelce od piwa nie ma takich właściwości aby skupić tak mocno promienie. Gdyby tak było to ciągle by by nam sie paliły lasy. "
Stety czy niestety "Rogeros" ma rację, w szkole wcześniej nas uczono że właśnie szkło działa jak soczewka, ale zapytałem sąsiada ,Strażak Zawodowy, i potwierdził słowa kolegi, większość butelek jest tak produkowane aby nie zagrażały samozapaleniem leżąc samopas w suchych ściółkach. Ponoć nie skupiają promieni jak wcześniejsze butelki (dno)i dlatego nie zagrażają pożarom.
Witam:) Achhhh, spekulować można i debatować do woli ,jaką produkowano butelkę w moich latach siedemdziesiątych, a jaką teraz z - oszczędnym dnem, czyli cienkim i nie skupiającym promieni słonecznych. Uczono nas w szkołach coby nie zostawiać butelek po lasach,krzakach czy gdziekolwiek, bo to kultura i zachowanie etyczne człowieka mieli na uwadze :), a tak na marginesie jak @zbynio33 wspomniał ,to mam na co dzień styczność z pożarami :) :) :),oczywiście jak nie pracuję w danym momencie gdzie indziej:):):)
A mało to teraz chemii wokoło nas ? http://www.spryciarze.pl/zobacz/jak-podpalic-papier-za-pomoca-latarki
http://www.spryciarze.pl/zobacz/jak-podpalic-papier-za-pomoca-latarki
Ciekawe to Zbyszku , czyli butelka mokra plus zabrudzenie może też wywołać ogień
Zbyszek ja też, ze względu na wykonywany zawód to powiedzmy dla mnie chleb codzienny :) Miałem napisać to co bernard. Kiedyś w szkole nam wmawiano, że butelka może spowodować pożar, nie wiem jakie to miało podstawy. Może tylko chciano nas postraszyć, żeby nie wyrzucać śmieci do lasu?
Nie ważne kto śmieci. Ważne że robi to bezkarnie a w związku z tym powtarza to.
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców. Nie pisz "dzwoń gdzie trzeba" bo dla PZW nikt nie pracuje i gdzie bym nie dzwonił mają to daleko.
Żeby był porządek w lasach najpierw je posprzątali. Nie zważając na koszty najęli koparki i przy każdym dzikim wysypisku wykopali dół, zsypali do niego śmieci i zasypali. następnie skupili się na pilnowaniu. Nie dzwonili do nikogo. W lesie pracują zawodowcy leśniczy, gajowi straż leśna, każdy ma prawo zatrzymać i wypisać mandat. Spędzają w lasach wiele godzin tygodniowo.
Nie licz że ktoś to zrobi za pracowników etatowych PZW. Oni są od tego by myśleć pukać do drzwi i prosić o kasę i pomoc. Oczywiście może zostać tak jak jest czyli ciągłe zasypywanie wód tysiącami ton śmieci i coroczne huczne akcje społeczne w celu "sprzątania" w których się zbiera może 0,00001 % wszystkich śmieci które trafiły w danym roku do wody i na brzegi.
Póki co jak już wcześniej zostało powiedziane u nas w kraju śmieci leżą w wielu miejscach i jakoś nie widać by komukolwiek (poza nielicznymi wyjątkami) czy dla jakiejkolwiek służby czystość była najmniejszym priorytetem, nikt do niej nie dąży.Ale po co etatowi pracownicy PZW maja się przemęczać i kombinować. ?
Przecież lepiej zapisać w RAPR, że można wlepić bogu ducha winnemu wędkarzowi mandat za to że nie posprzątał po innych brudasach. I już mamy, jak to PZW dba o czystość wód. Tylko czy zgodnie z prawem.
Etatowi? Czyli zatrudnieni do określonych celów w biurze, przez prezydiom okręgu?
Tak księgowa ma przyjść i posprzątać zamiast zajmować się rachunkami.
Dyrektor zamiast prowadzić biuro...
ITD...
Widać jak kolega zna strukturę i zasady działania PZW. Ale krytykować potrafi choć nie wie co...
Etatowi od usuwalna śmieci to; zakłady składowania, segregowania i utylizacji...
Tak więc chyba kolega nowe etaty proponuje? I penie nowe składki? "Na oczyszczanie stanowisk po niechlujnych wędkarzach"
Żeby było czysto nad wodami potrzebna jest poważna akcja. Akcja przemyślana na szczeblu okręgu a potem wymagająca konsekwencji i determinacji w działaniu oraz niesamowitych pieniędzy. Przeprowadzona przez zawodowców.
Przecież były kiedyś takie akcje przeprowadzane.
Ale Ci tak etyczni wędkarze którzy są w PZW z przyczyn ekonomicznych. Tak się buntowali...
Przecież to nie oni śmiecą itd, no i nawet krytykowano opłatę zwalniającą z czynu. Która to mogła taką akcje sfinansować...
Tak więc o co chodzi? Tak źle i tak nie dobrze?
Dla wędkarzy z mego regionu podałem link, do takiej akcji. Tak wiec mogą wykorzystać możliwość. Zrobią to? Wątpię.... ale narzekać dalej będą....
Nie wiem, czy jest sens dyskutować, ale Artur PZW przeżre wszystko i tak nie starczy na sprzątanie to po pierwsze. Po drugie to trzeba najpierw wprowadzić wysokie kary i egzekwować je, żeby nikomu do głowy nie przyszło śmiecenie nawet. A @ryukon1975 i @pawelz mają rację.
Artur wymyśl coś, żeby dla wędkarzy i łowisk było lepiej nie dla PZW.
Nie wiem, czy jest sens dyskutować, ale Artur PZW przeżre wszystko i tak nie starczy na sprzątanie to po pierwsze. Po drugie to trzeba najpierw wprowadzić wysokie kary i egzekwować je, żeby nikomu do głowy nie przyszło śmiecenie nawet. A @ryukon1975 i @pawelz mają rację.
Artur wymyśl coś, żeby dla wędkarzy i łowisk było lepiej nie dla PZW.
Nie gadaj takich rzeczy.
Koło ma własny budżet, i okręg go ruszyć nie może. Tak więc jak by nie było. Możesz je spożytkować na dobry cel. Tylko trzeba byc na zebraniu...
I jak to za mało to można postarać się o dofinansowanie, lub zrobic coś przy współpracy z samorządem terytorialnym czy innymi instytucjami.
Jak pisałem były składki pozwalające wymigać się od czynu...
Tak więc dodatkowe pieniądze na ten cel...
Za śmiecenie też nie są takie wcale nie niskie kary...
Artur, my tu piszemy o zmianach na lepsze a Ty piszesz że nie będzie lepiej jak jest bo jest pięknie i wspaniale.
6.30 Pobudka !
Panowie, do głowy mi nigdy nie przyszło łazić po krzakach i sprawdzać co wlazło do pozostawionych butelek. Ja jeżdżę na ryby a nie na sprzątanie świata, choć z drugiej strony jeżeli w moim kole będzie akcja sprzątania łowisk postaram sie zaangażować. Na komercyjnych przygotowane są worki na śmieci i jakoś wędkarze potrafią utrzymać tam porządek. Gdyby tak na łowiskach PZW ustalić przynajmniej punkty w których mozna zostawić worki ze śmieciami i ustalić dni ich wywozu (w porozumieniu z gminami którym powinno zależeć na zachowaniu porządku) to WIĘKSZOŚĆ wędkarzy zostawiała by tam swoje smieci. Może nie uratuje to świata ale jestem pewien że było by zdecydowanie czyściej nad wodą.
Ja zaś lubię chodzić, patrzeć i wiedzieć. Wielu rzeczy nie dowiesz się z książek czy nawet z internetu. Zazwyczaj nawet jednak nie trzeba wchodzić w te krzaki bo tak zwani niedzielni wędkarze zostawiają śmieci tam gdzie siedzą. Wiedzą że i tak w to miejsce pewnie nigdy nie wrócą jeśli zaś wrócą po roku to wiatr, przybory wody itp. sprawią że wszystkie śmieci będą już w wodzie a im się wyda że w cudowny sposób znikły. Zresztą czy tacy ludzie o tym myślą ?
Ja zaś lubię chodzić, patrzeć i wiedzieć. Wielu rzeczy nie dowiesz się z książek czy nawet z internetu. Zazwyczaj nawet jednak nie trzeba wchodzić w te krzaki bo tak zwani niedzielni wędkarze zostawiają śmieci tam gdzie siedzą. Wiedzą że i tak w to miejsce pewnie nigdy nie wrócą jeśli zaś wrócą po roku to wiatr, przybory wody itp. sprawią że wszystkie śmieci będą już w wodzie a im się wyda że w cudowny sposób znikły. Zresztą czy tacy ludzie o tym myślą ?
jakie to ,,RZECZY"" Masz na myśli?
Takie jakie można zobaczyć nad wodą. Jest ich wiele. Żyją nad tą wodą ludzie, zwierzęta, rośliny ogólnie toczy się życie i zachodzą zmiany. Dzieję się czasem dobrze a czasem źle, nie wiem dlaczego ale to źle zazwyczaj jest związane z człowiekiem.
Panowie, do głowy mi nigdy nie przyszło łazić po krzakach i sprawdzać co wlazło do pozostawionych butelek. Ja jeżdżę na ryby a nie na sprzątanie świata, choć z drugiej strony jeżeli w moim kole będzie akcja sprzątania łowisk postaram sie zaangażować.
Na komercyjnych przygotowane są worki na śmieci i jakoś wędkarze potrafią utrzymać tam porządek. Gdyby tak na łowiskach PZW ustalić przynajmniej punkty w których mozna zostawić worki ze śmieciami i ustalić dni ich wywozu (w porozumieniu z gminami którym powinno zależeć na zachowaniu porządku) to WIĘKSZOŚĆ wędkarzy zostawiała by tam swoje smieci.
Może nie uratuje to świata ale jestem pewien że było by zdecydowanie czyściej nad wodą.
Łowiska komercyjne są z reguły niewielkie, także droższe jak i też dobrze pilnowane, nie wyobrażam sobie rozstawiania worków wzdłuż rzek w miejscach trudno dostępnych. Nie łatwiej zabrać swoje śmieci po prostu z sobą? Jak ktoś miał siły zanieść nad wodę to chyba ma także zabrać je z powrotem. Ale dla wielu łatwiej wrzucić w krzaki, a wśród znajomych narzekać jak to jest brudno nad rzeką, jeziorem czy w lesie.
Panowie, do głowy mi nigdy nie przyszło łazić po krzakach i sprawdzać co wlazło do pozostawionych butelek. Ja jeżdżę na ryby a nie na sprzątanie świata, choć z drugiej strony jeżeli w moim kole będzie akcja sprzątania łowisk postaram sie zaangażować.
Na komercyjnych przygotowane są worki na śmieci i jakoś wędkarze potrafią utrzymać tam porządek. Gdyby tak na łowiskach PZW ustalić przynajmniej punkty w których mozna zostawić worki ze śmieciami i ustalić dni ich wywozu (w porozumieniu z gminami którym powinno zależeć na zachowaniu porządku) to WIĘKSZOŚĆ wędkarzy zostawiała by tam swoje smieci.
Może nie uratuje to świata ale jestem pewien że było by zdecydowanie czyściej nad wodą.
Łowiska komercyjne są z reguły niewielkie, także droższe jak i też dobrze pilnowane, nie wyobrażam sobie rozstawiania worków wzdłuż rzek w miejscach trudno dostępnych. Nie łatwiej zabrać swoje śmieci po prostu z sobą? Jak ktoś miał siły zanieść nad wodę to chyba ma także zabrać je z powrotem. Ale dla wielu łatwiej wrzucić w krzaki, a wśród znajomych narzekać jak to jest brudno nad rzeką, jeziorem czy w lesie.
Kristoph1 zgadzam się z Tobą łatwiej śmieci zabrać ze sobą, ale to nie działa (przynajmniej nie zawsze). Nie napisałem nic o rozkładaniu worków w miejscach ,,trudno dostępnych"" a jedynie o przygotowaniu stałych punktów gromadzenia smieci na łowiskach lub w ich pobliżu w miejscach ,,łatwo dostepnych"". Łowimy najczęciej na Wiśle w okolicach Maciejowic, zabieramy swoje śmieci z łowiska i wrzucamy je do kontenerów ustawionych na rynku w Maciejowicach, tak więc nawet nie wozimy ich do domu.