Ciekawe czy te gazety które nie umieszczają zdjęć zrobionych w domu, garażu czy w otoczeniu innym jak woda uznają nowe rekordy Polski jeżeli ryba będzie z fotografowana na tle wanny. Dawaj te zdjęcia. WOLNOŚĆ DLA ROBALI
to jest rozwiązanie. Tylko że ja jestem taki przepisowy gość że sumienie by mnie dręczyło i nie mógł bym tak oszukać chociaż moim hobby jest robienie fotek rybom w garażu
no oczywiscie jak kupisz - raz juz zaplaciles za skladke teraz dasz dyszke rybakowi motywujac go do dzialania,my bedziemy placic za zarybianie,rybakom za prace i propagowac no kil oczywiscie w ramach wolontariatu no a w grudniu karpia na swieta kupimy w markecie nabijajac kase zagranicznym koncernom a ze bedziemy no kill to te ryby wypuscimy w pobliskim stawie :-)))
Skończcie to już, mi się udało opanować i nie tykać tego tematu więc odpuśćcie. Chcecie kilać to kilajcie, nie to nie, to demokratyczny kraj i jak ustalą całkowity zakaz to ok, nie to nie i co za różnica. W wędkarstwie i tak chodzi o czas nad wodą i łowienie ryb a nie żarcie więc mi to wisi. Skończcie to.
Róbcie co chcecie macie prawo. Ja nigdy nie nakazywałem, zawsze tylko mówiłem że wolno mi przedstawiać argumenty za C&R. Ale skończmy. Mi to już rybka bo przerzuciłem się tylko na łowiska komercyjne.
A ja Ci powiem szczerze, że nie zawadza mi killanie. Rozumiem na rok wziąć np 3 szczupaki, kilka okoni kilka leszczy, karpi i to wszystko. Naprawdę. Zawadza mi dziadostwo nad wodami, zawadza mi brak nadzoru ze strony PZW, zawadzają mi przede wszystkim ludzie którzy chodzą kilkadziesiąt razy do roku na ryby i za każdym razem biorą zgodnie z limitem. To mi zawadza w PZW. Przyznaj, nie mam choć trochę racji???
Popatrz Misiaczek. taki wędkarz który bierze ryby do domu zgodnie z prawem nie powinien ci zawadzać. Jak już to prawo. Uwierz że zagrożeniem dla stanu ryb w Polskich wodach są głównie kłusownicy. Oni zabierają nieraz po kilkadziesiąt kilo ryb dziennie. A przecież naginają okrągły rok. To są tony ryb, powtarzam tony na jednego kłusola. Byłem Pierwszy raz wczoraj na trybach nad Wisłą i co? kolejne siatki i kolejni kłusole. Mam to na fotach i już niedługo napiszę artykuł o tym. Tacy ludzie niech cię wkurzają i z takimi walcz jak chcesz coś poprawić No kill to nie pomoc jeżeli na porządku dziennym są takie grabieże no pomyśl Chłopie. Należy walczyć z kłusolami a jak to nie pomoże to oświadczam Ci nie zjem ani jednej rybki.
Masz rację. Od czasu do czasu warto zjeść rybę. Choć nie należę do PZW to wiele czytam i wnioskuję, że PZW to mafia, PSR i SSR nie kontrolują. Ale do tematu. Co z tego jak mu złowimy pięknego kilowego okonia (samicę, która w czasie tarla złoży mnóstwo ikry i będą okonie ze wspaniałymi genami) jak następny pseudo-wędkarz złowi tą samą rybę i ją zabije. Więc trzeba namawiać pseudo wędkarzy do wypuszczenia tejże pięknej ryby. Gorzej jest jednak z wędkarzami morskimi, którzy łowią dorsze. Dorsz nie przeżywa holu więc trudno wyznawać zasadę no kill C&R. Pozdr. dla kumatych i nie kumatych.
Ok, zgadzam się z Wami co do kłusoli. Ale pomyślmy. Rozważam "mój" zalewik. 14 ha. Wędkarzy w kole 1000 + przyjezdni. Niech 200 tylko osób spinninguje choć na pewno więcej. Niech każdy będzie nad zalewem rocznie 10 razy. Niech każdy weźmie powiedzmy regulaminowo 1 szczupaka. 200x10x1= 2000 szt. 50 cm szczupak ma około kg. To jest 2 tony ryby. Nich cholera będzie 1 tona. No który zbiornik to wytrzyma????
Rzeki się zgadzam, i tam choć od wisły mieszkam 50-60 km znam przypadki kłusownictwa, widziałem i wiem nawet kto, czasami gdzie itd to zrobił. Ale co do mojego zalewiku to latałem na pieszo i byłem czasami kilka razy w tygodniu i nie ma tam żadnych sieci itp. Małe akweny, zarybiane, im nic nie pomoże. NIC jeśli nie będzie zaostrzonych zasad. Do tego trafiają się ludzie łapiący niewymiarowe sztuki.
Do najbliższej rzeki mam 300m i jest to rzeka Moskawa. Są tam kijanki, cierniki i żaby no i płocie. Bynajmniej koło mnie. Słyszałem o szczuplych i przejadę się ale w maju bo klillowcy się doczepią. Właśnie z tamtąd na moim oczku znalazły się płocie
Wolus, jesteś gość! Cała prawda w kilku zdaniach.
Osobiście znam wielu wspaniałych wędkarzy którzy mają DOŚĆ tego portalu za sprawą tematów poruszanych na forum - monotematyczne, nie rzeczowe i nie realne. Piękno wędkarstwa tkwi w nas samych i w naszym sumieniu. każdy z nas wybiera drogę jaką podąży i nie ma w tym nic złego - tak już jest!
A hasła typu: nie zarybiać, nie zabierać, nie łowić są nie dorzeczne, może zasypiemy zbiorniki wodne i będzie spokój!!!
Prezesem koła wędkarskiego jestem już 3 kadencję i mam do czynienia ze wszystkimi możliwymi typami wędkarstwa oraz różnymi charakterami i światopoglądami, ale wszystkich ich cenię jednakowo. Są wspaniali dzięki własnej indywidualności i ta cecha powoduje że świat jest ciekawy. Nasze forum niestety już ciekawe nie jest, a czy będzie to od was zależy. Pozdro.
ktos kto meczy ryby tylko by je meczyc ???to tak jakby ktos mi dal co jakis czas w morde za friko zrobil fote i chwalil sie kumplom ze chyba przezylem (typowo ludzkie humanitarne myslenie)
Misiaczek tobie to będzie pasowało ale mnie i wielu innym nie. A dlaczego Ty masz być lepszy od nas? Niby nie narzucacie swych metod, ale nie dopuszczacie innego myślenia.
Skończmy ten temat, bo się żygać chce jak się czyta. NIECH WALCZĄ Z KŁUSOLAMI, KTÓRZY PUSTOSZĄ NASZE WODY, A PÓŹNIEJ NIECH NAM ZAKAZUJĄ Zauważyliście, że wędkarz zawsze na tym ucierpi. Bo to czas ochrony jest tylko dla wędkarzy. Kłusole nawet gdy jest lód łapią tymi sieciami. Każdy, kto kiedykolwiek zauważy sieć to niech dzwoni na gliny albo ją poprzecina. Walka z kłusownictwem. Walka Walka Walka walka Walka i jescze raz walka. Gdy będziemy walczyć to kłusole znikną. Może jakieś coś trzeba zrobić. Nie chcę pisać tego słowa ale podpowiem, że taka była lutowa albo październikowa. Pozdrawiam wędkarzy
A pomyślmy konstruktywnie co zrobić razem zamiast się przekonywać do swoich racji, co oczywiście nic nie da. Czy byłoby dla PZW problemem objęcie części łowisk całkowitym C&R??? Ktoś forsuje całkowite NO KILL dla wszystkich. To ja mówię tak, to słuszna metoda, ale skoro jest opór ze strony znacznej grupy wędkarzy to obejmijmy tym powiedzmy 30 , czy 50% łowisk. Trzeba iść na kompromis. Niech każda grupa idzie na kompromis, bo każdy ma prawo do swojego zdania które MUSI BYĆ SZANOWANE przez wszystkich innych.
Misiaczku, a może by tak pozostawić te wody w spokoju, bo za chwilę nie będzie gdzie uprawiać tego wędkarstwa, a niech każdy stosuje zasadę jaką chce? Jak Cie spotkam nad wodą i przy mnie bedziesz wypuszczał to co złowisz, to ja Ci nie powiem że głupiś, tylko uszanuję Twoją wolę. Ale ty myślisz jak każdy niekilany - "Zamknijcie wodę dla rybożerców, bo tylko my, niekilani amy słuszność i prawo do wędkarstwa". Sorry Misiaczku, ale zauważ, że tylko Twój obóz postuluje za takimi rozwiązaniami.
no tak..... ja kończę, bo znowu jestem winnym stanowi pogłowia, jak to zwykle bywa przy tego typu tematach. Wy nie potraficie dopuścic do siebie prawdziwych przyczyn degradacji wód i rybostanu. Za każdym razem udowadniacie swoja wyższość, dlatego ja kończę, bo znów sie pokłócimy, a w sumie to równy gość jesteś.
Szanowni koledzy i koleżanki. Starałem się przeczytać uważnie wszystkie wpisy w tym temacie i doszedłem do wniosku, że i osoby popierające zakaz zabierania ryb z łowiska i osoby, które są przeciwne mają poniekąd rację. Moje zdanie jest za możliwością zabierania ryb. Sam bardzo często nie zabieram ryb z łowiska, ale są wędkowania gdy wezmę rybkę na kolację i wcale się tego nie wstydzę. Czytając wiele postów na forum możemy sami stwierdzić po wpisach, że wędkarze dość mają zakazów. Choćby temat opłat okręgowych, zakazy na łowiskach stosowane przez koła czy okręgi, zakaz używania środków pływających na danym zbiorniku czy wiele innych zakazów. Czyta się wiele pytań i zarzutów co do wysokości składek członkowskich i za wędkowanie. Wiele osób ma pretensje, że takie opłaty duże a tu wszędzie zakazy. Jeśli byłby jeszcze ten to śmiem twierdzić, że spowoduje on (może spowodować) jawne kłusownictwo. Moim zdaniem zdecydowana większość wędkarzy zabiera ryby z łowiska bo mają do tego prawo. Więc jeśli wszedłby zakaz zabierania ryb to albo ludzie zaczną je zabierać na "beszczela" lub po prostu rzucą kwitami i pójdą na łowiska komercyjne. Czy o to chodzi. Myślę, że nie. Jeśli mamy dbać o środowisko i nasz rybostan moim zdaniem można owszem ograniczyć ilość zabieranych ryb a nie zakazywać w ogóle. Rozum każdemu z nas przychodzi z wiekiem i myślę, że wielu wędkarzy kiedyś dorośnie i samemu bez zakazów zostawi złowione z łowiska tak jak robię to ja i wielu z forumowiczów. Pozdrawiam.
Zgadzam się z Tobą Sławku, od początku nie chodziło mi o zakaz zabierania ryb z łowiska (sam czasem zabieram) tylko o promowanie takiego zachowania. Nie mam nic przeciwko ludziom zabierającym, ale raczej pochwalam tych, którzy je wypuszczają. Celem tego wątku miało być zapytanie o pewną formę promowania takiej postawy, a nie o całkowity zakaz zabierania ryb (który byłby bez sensu). Żal trochę, że rozmowa poszła w takim kierunku, ale chyba nie mam się co dziwić skoro tak zatytułowałem post. Odpowiedniejszy byłby tytuł - "Bezwzględne promowanie wypuszczania ryb". Może nie było by tego całego zamieszania. Pozdrawiam zarówno przeciwników jak i zwolenników kontrowersyjnej zasady. Zbyszek
Panowie i Panie jest wyjście z obecnej sytuacji tworzenie przy kołach choć jednej wody NO KILL i po problemie kto będzie chciał pojedzie na ryby a inny po ryby i problem z głowy taka woda potrzebuje o wile mniej nakładów na zarybianie a na ochronę .
Brawo sławek 2. To jest bardzo dobry kompromis. Zgadzam się zupełnie. I wędkarze wędkujący dla wędkowania a nie dla żarcia by mieli gdzie łowić a Ci co chcą zabierać poszliby na swoje.
Ciekawe czy te gazety które nie umieszczają zdjęć zrobionych w domu, garażu czy w otoczeniu innym jak woda uznają nowe rekordy Polski jeżeli ryba będzie z fotografowana na tle wanny. Dawaj te zdjęcia. WOLNOŚĆ DLA ROBALI
tyyyyyyyyyyyyyy. A jak by tak mieć kawałek fototapety z bajorem? w garażu? w piwnicy? i na tym tle robić foty?
to jest rozwiązanie. Tylko że ja jestem taki przepisowy gość że sumienie by mnie dręczyło i nie mógł bym tak oszukać chociaż moim hobby jest robienie fotek rybom w garażu
a jak ja na przykład , lubię zjeść świeżą rybkę , to będzie lepiej gdy ją sobie złowię , czy ją kupię od rybaka z łódki.?
ghostmir najlepiej by było mieć gotową makietę już z rybą, tylko głowę wkładać.:)
od rybaka z łódki bo taka z sieci wyjęta nie ma prawie łusek więc ci odchodzi skrobanie
no oczywiscie jak kupisz - raz juz zaplaciles za skladke teraz dasz dyszke rybakowi motywujac go do dzialania,my bedziemy placic za zarybianie,rybakom za prace i propagowac no kil oczywiscie w ramach wolontariatu no a w grudniu karpia na swieta kupimy w markecie nabijajac kase zagranicznym koncernom a ze bedziemy no kill to te ryby wypuscimy w pobliskim stawie :-)))
właśnie , niech każdy czyni według własnego sumienia, pozdro dla kumatych
pozdro dla kumatych
Skończcie to już, mi się udało opanować i nie tykać tego tematu więc odpuśćcie. Chcecie kilać to kilajcie, nie to nie, to demokratyczny kraj i jak ustalą całkowity zakaz to ok, nie to nie i co za różnica. W wędkarstwie i tak chodzi o czas nad wodą i łowienie ryb a nie żarcie więc mi to wisi. Skończcie to.
Dokładnie Misiaczek. czy wypuszczamy czy nie to bez różnicy. Sam przyznałeś:):)
Róbcie co chcecie macie prawo. Ja nigdy nie nakazywałem, zawsze tylko mówiłem że wolno mi przedstawiać argumenty za C&R. Ale skończmy. Mi to już rybka bo przerzuciłem się tylko na łowiska komercyjne.
Powiem Ci szczerze Misiaczek że nie zawadza mi ta wasza ideologia ale lubię się pośmiać:):)
A ja Ci powiem szczerze, że nie zawadza mi killanie. Rozumiem na rok wziąć np 3 szczupaki, kilka okoni kilka leszczy, karpi i to wszystko. Naprawdę. Zawadza mi dziadostwo nad wodami, zawadza mi brak nadzoru ze strony PZW, zawadzają mi przede wszystkim ludzie którzy chodzą kilkadziesiąt razy do roku na ryby i za każdym razem biorą zgodnie z limitem. To mi zawadza w PZW. Przyznaj, nie mam choć trochę racji???
Popatrz Misiaczek. taki wędkarz który bierze ryby do domu zgodnie z prawem nie powinien ci zawadzać. Jak już to prawo. Uwierz że zagrożeniem dla stanu ryb w Polskich wodach są głównie kłusownicy. Oni zabierają nieraz po kilkadziesiąt kilo ryb dziennie. A przecież naginają okrągły rok. To są tony ryb, powtarzam tony na jednego kłusola. Byłem Pierwszy raz wczoraj na trybach nad Wisłą i co? kolejne siatki i kolejni kłusole. Mam to na fotach i już niedługo napiszę artykuł o tym. Tacy ludzie niech cię wkurzają i z takimi walcz jak chcesz coś poprawić No kill to nie pomoc jeżeli na porządku dziennym są takie grabieże no pomyśl Chłopie. Należy walczyć z kłusolami a jak to nie pomoże to oświadczam Ci nie zjem ani jednej rybki.
na rybach nie "trybach:)
Masz rację. Od czasu do czasu warto zjeść rybę. Choć nie należę do PZW to wiele czytam i wnioskuję, że PZW to mafia, PSR i SSR nie kontrolują. Ale do tematu. Co z tego jak mu złowimy pięknego kilowego okonia (samicę, która w czasie tarla złoży mnóstwo ikry i będą okonie ze wspaniałymi genami) jak następny pseudo-wędkarz złowi tą samą rybę i ją zabije. Więc trzeba namawiać pseudo wędkarzy do wypuszczenia tejże pięknej ryby.
Gorzej jest jednak z wędkarzami morskimi, którzy łowią dorsze. Dorsz nie przeżywa holu więc trudno wyznawać zasadę no kill C&R.
Pozdr. dla kumatych i nie kumatych.
najgorsza jest grabież siatami
Ok, zgadzam się z Wami co do kłusoli. Ale pomyślmy. Rozważam "mój" zalewik. 14 ha. Wędkarzy w kole 1000 + przyjezdni. Niech 200 tylko osób spinninguje choć na pewno więcej. Niech każdy będzie nad zalewem rocznie 10 razy. Niech każdy weźmie powiedzmy regulaminowo 1 szczupaka. 200x10x1= 2000 szt. 50 cm szczupak ma około kg. To jest 2 tony ryby. Nich cholera będzie 1 tona. No który zbiornik to wytrzyma????
Dodam, że PZW zarybia nie corocznie szczupakiem a jak już to po kilkadziesiąt kg. Nie potrzeba kłusoli. Ryba zostanie regulaminowo wybrana.
Powiem Ci gdzie przeżyją.
Powiem
powiem
powiem
gdy takie łowisko powstanie
no to na tym akwenie no kill pomoże ale na takiej Wiśle gdzie nikt nie zarybia za bardzo? Wisła to wyżerka dla kłusoli
chociaż ja wiem tona na rok to nie jest tak dużo nieraz przyducha zimowa potrafi wytrzebić więcej jednej zimy.
Rzeki się zgadzam, i tam choć od wisły mieszkam 50-60 km znam przypadki kłusownictwa, widziałem i wiem nawet kto, czasami gdzie itd to zrobił. Ale co do mojego zalewiku to latałem na pieszo i byłem czasami kilka razy w tygodniu i nie ma tam żadnych sieci itp. Małe akweny, zarybiane, im nic nie pomoże. NIC jeśli nie będzie zaostrzonych zasad. Do tego trafiają się ludzie łapiący niewymiarowe sztuki.
jak znika ryba ,co jeszcze prócz kłusoli zagraża całym populacjom, opisałem w moim ostatnim artykule , zapraszam do mnie.
Do najbliższej rzeki mam 300m i jest to rzeka Moskawa.
Są tam kijanki, cierniki i żaby no i płocie. Bynajmniej koło mnie. Słyszałem o szczuplych i przejadę się ale w maju bo klillowcy się doczepią. Właśnie z tamtąd na moim oczku znalazły się płocie
Wolus, jesteś gość! Cała prawda w kilku zdaniach. Osobiście znam wielu wspaniałych wędkarzy którzy mają DOŚĆ tego portalu za sprawą tematów poruszanych na forum - monotematyczne, nie rzeczowe i nie realne. Piękno wędkarstwa tkwi w nas samych i w naszym sumieniu. każdy z nas wybiera drogę jaką podąży i nie ma w tym nic złego - tak już jest! A hasła typu: nie zarybiać, nie zabierać, nie łowić są nie dorzeczne, może zasypiemy zbiorniki wodne i będzie spokój!!! Prezesem koła wędkarskiego jestem już 3 kadencję i mam do czynienia ze wszystkimi możliwymi typami wędkarstwa oraz różnymi charakterami i światopoglądami, ale wszystkich ich cenię jednakowo. Są wspaniali dzięki własnej indywidualności i ta cecha powoduje że świat jest ciekawy. Nasze forum niestety już ciekawe nie jest, a czy będzie to od was zależy. Pozdro.
ale zacznie ci zawadzać jak po swej myśli przekabacą na zjeździe ZG PZW i wyjdzie zakaz całkowity odgórnie, a do tego kurde dążą.
to było do Mateusza
Dla ludzi którzy łowią ryby tylko dla samego łowienia a nie dla urozmaicenia diety nie będzie to żadnym problemem. Niech zakazują odgórnie.
ktos kto meczy ryby tylko by je meczyc ???to tak jakby ktos mi dal co jakis czas w morde za friko zrobil fote i chwalil sie kumplom ze chyba przezylem (typowo ludzkie humanitarne myslenie)
Misiaczek tobie to będzie pasowało ale mnie i wielu innym nie. A dlaczego Ty masz być lepszy od nas? Niby nie narzucacie swych metod, ale nie dopuszczacie innego myślenia.
odgórne zakazy to już idiotyzm
z calym szacunkiem ale takie pomysly to kojarza mi sie z LPR
:)
nawet LPR nie wpadł by na taki pomysł
Skończmy ten temat, bo się żygać chce jak się czyta.
NIECH WALCZĄ Z KŁUSOLAMI, KTÓRZY PUSTOSZĄ NASZE WODY, A PÓŹNIEJ NIECH NAM ZAKAZUJĄ
Zauważyliście, że wędkarz zawsze na tym ucierpi. Bo to czas ochrony jest tylko dla wędkarzy. Kłusole nawet gdy jest lód łapią tymi sieciami.
Każdy, kto kiedykolwiek zauważy sieć to niech dzwoni na gliny albo ją poprzecina.
Walka z kłusownictwem.
Walka
Walka
Walka
walka
Walka
i jescze raz walka.
Gdy będziemy walczyć to kłusole znikną.
Może jakieś coś trzeba zrobić. Nie chcę pisać tego słowa ale podpowiem, że taka była lutowa albo październikowa.
Pozdrawiam wędkarzy
AMEN
A pomyślmy konstruktywnie co zrobić razem zamiast się przekonywać do swoich racji, co oczywiście nic nie da. Czy byłoby dla PZW problemem objęcie części łowisk całkowitym C&R??? Ktoś forsuje całkowite NO KILL dla wszystkich. To ja mówię tak, to słuszna metoda, ale skoro jest opór ze strony znacznej grupy wędkarzy to obejmijmy tym powiedzmy 30 , czy 50% łowisk. Trzeba iść na kompromis. Niech każda grupa idzie na kompromis, bo każdy ma prawo do swojego zdania które MUSI BYĆ SZANOWANE przez wszystkich innych.
Misiaczku, a może by tak pozostawić te wody w spokoju, bo za chwilę nie będzie gdzie uprawiać tego wędkarstwa, a niech każdy stosuje zasadę jaką chce?
Jak Cie spotkam nad wodą i przy mnie bedziesz wypuszczał to co złowisz, to ja Ci nie powiem że głupiś, tylko uszanuję Twoją wolę. Ale ty myślisz jak każdy niekilany - "Zamknijcie wodę dla rybożerców, bo tylko my, niekilani amy słuszność i prawo do wędkarstwa". Sorry Misiaczku, ale zauważ, że tylko Twój obóz postuluje za takimi rozwiązaniami.
Połowa wód pod całkowitym zakazem a połowa nie. Co za problem??? Chodzi o to, że jak inni killają to brakuje ryb.
no tak..... ja kończę, bo znowu jestem winnym stanowi pogłowia, jak to zwykle bywa przy tego typu tematach. Wy nie potraficie dopuścic do siebie prawdziwych przyczyn degradacji wód i rybostanu. Za każdym razem udowadniacie swoja wyższość, dlatego ja kończę, bo znów sie pokłócimy, a w sumie to równy gość jesteś.
Tak samo myślę o Tobie. Też odpuszczam. Pozdro.
Szanowni koledzy i koleżanki. Starałem się przeczytać uważnie wszystkie wpisy w tym temacie i doszedłem do wniosku, że i osoby popierające zakaz zabierania ryb z łowiska i osoby, które są przeciwne mają poniekąd rację. Moje zdanie jest za możliwością zabierania ryb. Sam bardzo często nie zabieram ryb z łowiska, ale są wędkowania gdy wezmę rybkę na kolację i wcale się tego nie wstydzę. Czytając wiele postów na forum możemy sami stwierdzić po wpisach, że wędkarze dość mają zakazów. Choćby temat opłat okręgowych, zakazy na łowiskach stosowane przez koła czy okręgi, zakaz używania środków pływających na danym zbiorniku czy wiele innych zakazów. Czyta się wiele pytań i zarzutów co do wysokości składek członkowskich i za wędkowanie. Wiele osób ma pretensje, że takie opłaty duże a tu wszędzie zakazy. Jeśli byłby jeszcze ten to śmiem twierdzić, że spowoduje on (może spowodować) jawne kłusownictwo. Moim zdaniem zdecydowana większość wędkarzy zabiera ryby z łowiska bo mają do tego prawo. Więc jeśli wszedłby zakaz zabierania ryb to albo ludzie zaczną je zabierać na "beszczela" lub po prostu rzucą kwitami i pójdą na łowiska komercyjne. Czy o to chodzi. Myślę, że nie. Jeśli mamy dbać o środowisko i nasz rybostan moim zdaniem można owszem ograniczyć ilość zabieranych ryb a nie zakazywać w ogóle. Rozum każdemu z nas przychodzi z wiekiem i myślę, że wielu wędkarzy kiedyś dorośnie i samemu bez zakazów zostawi złowione z łowiska tak jak robię to ja i wielu z forumowiczów. Pozdrawiam.
AVE SŁAWKU!
Zgadzam się z Tobą Sławku, od początku nie chodziło mi o zakaz zabierania ryb z łowiska (sam czasem zabieram) tylko o promowanie takiego zachowania. Nie mam nic przeciwko ludziom zabierającym, ale raczej pochwalam tych, którzy je wypuszczają. Celem tego wątku miało być zapytanie o pewną formę promowania takiej postawy, a nie o całkowity zakaz zabierania ryb (który byłby bez sensu). Żal trochę, że rozmowa poszła w takim kierunku, ale chyba nie mam się co dziwić skoro tak zatytułowałem post. Odpowiedniejszy byłby tytuł - "Bezwzględne promowanie wypuszczania ryb". Może nie było by tego całego zamieszania. Pozdrawiam zarówno przeciwników jak i zwolenników kontrowersyjnej zasady. Zbyszek
Panowie i Panie jest wyjście z obecnej sytuacji tworzenie przy kołach choć jednej wody NO KILL i po problemie kto będzie chciał pojedzie na ryby a inny po ryby i problem z głowy taka woda potrzebuje o wile mniej nakładów na zarybianie a na ochronę .
Brawo sławek 2. To jest bardzo dobry kompromis. Zgadzam się zupełnie. I wędkarze wędkujący dla wędkowania a nie dla żarcia by mieli gdzie łowić a Ci co chcą zabierać poszliby na swoje.
Bardzo dobry pomysł, ciekawe czy możliwy do realizacji, a może gdzieś już takie coś funkcjonuje?
nie jest on do realizacji a na pewno nie w naszym kole gdzie nie dzieje się nic poza jawną grabieżą wód siatami.