GHOSTMIR jak Twoje koło ma jedną wodę to może na połowie no kill a na drugiej tak jak było do tej pory. albo w święta i pierwsze piątki miesiąca no kill a reszte normalnie.
witam Kolegów a ja moim skromnym zdaniem jestem przeciw bo to nic nie daje czy napis palenie szkodzi spowodował ze papierosy znikły ? nie niech każdy pilnuje regulaminu a bedzie dobrze i niech kazdy zabiera lub nie tyle ile wolno i ile musi ja czasem biore rybke do domu zrobie fotke i na patelke a czasem nic wszystko do wody i te małe i te duże pozdrawiam wszystkich normalnych.
po pierwsze nie dla zarcia bo juz mnie tu tlusciochem nazwali ze przyznalem czasem rybe wezme ,po drugie takie rozwiazanie nie wydaje mi sie mozliwe a to z tego powodu ze zwolennicy no kill (mimo ze sami zabieraja jak przyznaja czasem)maja cos takiego w sobie jak pewna organizacja wyznaniowa co chodzi po domach z gazetkami gdzie na kolorowym obrazku tygrys tuli sie do kozy.takich grzecznie wyprosisz to za godzine puka do drzwi nastepna para a jak masz tego dosc i wyjdziesz na dwor to tam zaczepia cie nastepni ze swoja teoria a przy tej mentalnosci to predko doprowadza do tego ze za nasze pieniadze w 90 procentach zarybiane beda stawy niekilane
Poza tym zgadzam się się z Tobą, niech każdy zabiera tyle ryb ile musi. Problem w tym, że dużo (kilku moich znajomych)wędkarzy zabiera ryb więcej niż musi - no bo szkoda tak wyrzucić jak się złowiły. Efekt - 4 brzany w maju w lodówce:/. Ale ten kolega dalej uważa, że się nic nie dzieje bo ryb od cholery w rzece, a jak nie on to kłusownik by je dopadł...
Możecie mi tutaj znowu nawymyślać, że jestem nienormalny (pozdrowień nawet nie czytam bo zwykle nie do mnie adresowane), że pieprze głupoty i że lepiej żebym nic nie pisał niż takie coś. Ale uważam, że za zły stan wód są odpowiedzialni nie tylko kłusownicy i zarządy PZW. W jakimś stopniu też wędkarze. Na kłusoli raczej nie wpłyniemy, na PZW - sami wiecie, ale na wędkarzy może tak. Można im gdzieś tam wpajać, żeby zabierali tylko tyle. ile im wystarczy, żeby nie było myślenia w samochodzie typu "no dobra złowiłem, ale co teraz z tym zrobić". Mam wrażenie, że rozmowy toczą się cały czas na temat - albo zabierać albo wypuszczać. A tutaj chodzi o złoty środek. Bo nie można być całkowicie w jedną lub w drugą stronę. Przeciwnicy no kill sami przyznajecie, że jak macie ochotę na rybkę to zabieracie a czasem nie ma bata - wszystko ląduje znowu w wodzie. I tak ma być. To jest właśnie normalne. Ale przykład mojego znajomego (opisany wcześniej) pokazuje, że wędkarzy "normalnych" jest za mało.
Witam ! Moje osobiste przemyślenia na temat etyki, humanitaryzmu i rozsądku. Co zrobić ze złowioną rybą, by nie popadać w skrajności. Człowiek jako istota mięsożerna ma instynkt myśliwego i to jest moim zdaniem pewne. Myślę, że rybka raz na tydzień, np. na kolację, to nie grzech. Myślę, że ciekawym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie limitów rocznych. Znam sytuację, że po zarybieniu stała ekipa, łowi dziennie normę przez miesiąc i to moim zdaniem jest chore -potem zbiornik jest wymarły i tak do następnego zarybienia, tym bardziej, że ktoś ma możliwość połowić dziennie, a inny raz w miesiącu.
Ja osobiście na np. wodzie pstrągowej mam okazję być raz na dwa lata i myślę, że wtedy 4 ryby, jeśli oczywiście dopisałoby szczęście nie powinno być przestępstwem. Łowię głównie na spinning i mam swoją zasadę -1 ryba i dosyć, potem hak bezzadziorowy i można się jeszcze pobawić. Nie kupuję w ogóle ryb morskich, wolę sam uśmiercić natychmiast swoją, niż mieć świadomość, że ryba kupiona w sklepie męczyła się w sieci, a potem dusiła się kilka godzin, przygniecona przez inne w skrzynce. Nikt chyba nie wierzy, że na kutrze są humanitarnie traktowane. Wczoraj zlowiłem sobie szczupaka na święta - jeden symbolicznie na 5 -osobową rodzinkę wystarczy.
Pogodnych Świąt !
Mnie to dziwi że niektóre gazety wędkarskie namawiają do C&R a w rekordach widzę zdjęcia sumów na haku czy szczupaka na tle legendarnej, niezniszczalnej meblościanki. Szczytem szczytów było foto sandacza w WW 3/2009 powieszonego na sznurku na tle jakiegoś murku czy budynku - myślałem że mnie krew zaleje. Niech sobie babka go weźmie - przecież może - ale k***a mać niech zrobi to cholerne foto nad wodą, normalnie trzymając rybę. Jeśli to nie kwestia przyzwoitości to przynajmniej estetyki i umiejętności robienia dobrych zdjęć.
sorki jorg69 ale to nie jest twój wpis ,ja o tym pisze wszędzie od ładnych paru lat i grochem o ścianę ,nasze kochane społeczeństwo (bez urazy) czeka tylko na to aby ktoś zrobił i odwalił brudną robotę a oni pójda na gotowe .
No i sedno. (Żwirownie raciborskie - ogrom wody a samochody w jednym miejscu? Pytam co jest że tylko tu łowią? zawody? Nie, "karpia wpuścili". Brak słów - mięsiarstwo totalne).
zgadzam sie tylko z tezą że sam zakaz mija sie z celem ale propagowanie zasady zdrowego rozsądku TAK zakaz zabierania nie jest dobrym wyjsciem pozdrawiam
miałem okazje jesc brzane i nie narzekam moze i nie nie jest to cud bo znam i inne ryby ale nie nazwałbym nikogo desperatem tylko dla tego ze jadł brzane jedzenie okoni-ków 10 cm to jest desperacja pozdrawiam
Pewnie że zakaz nie jest wyjściem - widać to w każdym aspekcie w naszym kraju. Potrzebna wola ludzka by zakazu przestrzegać a z tym bywa różnie. Widać choćby po zakazie spożywania - cały czas widać że ludzie piją i tylko cholera jasna na mandaty trzeba wydawać jak policja złapie człowieka kulturalnie spożywającego piwko na ławeczce w ciepły dzień z kolegą hehe :)
limity roczne czy tygodniowe to to samo co wpisy do rejestru jeden je ma inny nie jeden wpisze drugi nie ludzie badzmy normalni i wszystko bedzie ok uczmy nasze dzieci szacunku do wody iryb a moze to cos da
taaak tylko ze czlowiek to istota z natury przekorna i jak ja co wiekszasc wypuszczam a gdzie nie spojrze i z kazdej strony mnie atakuje no kill to chyba zaczne brac wszystko z godnie z regulaminem i zaczne rozdawac bo nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu
Jorg69 tez namawiam do umiaru , rozsadku i poszanowania natury ale jak sie czyta ze tylko bezwzgledne wypuszczanie uratuje nasze wody to sie gotuje poprostu
pozdrawiam wszystkich i mykam jutro praca ale sroda to juz rybki pierwsze w tym roku połamania kija a moze i nie bo szkoda a nie każdego moze by stac na nowy udanego wypoczynku
no i ja, największy winowajca i mięsiarz RP, od trzech lat nie byłem na zbiorniku który niedawno zarybiono. Powiem więcej, omijam takie wody, by nie musieć oglądać przykrych scen. A co do zabierania ryb, obstaję przy swoim i namawiam do rozumnego umiaru, a ten cały wrzask o no kill i c&r pozostawiam bez komentarza, bo juz dość powiedziałem na ten temat, a znów się szykuje wojna. Rysiek38 - pozdro dla kumatych
NO KILL - zabieram kilka rybek bo czasami lubię zjeść rybkę. Wydaje mi się to chore. Albo no kill albo zabieram - określcie się bo czegoś nie kumam. Faktycznie trafiają się mięsiarze ale nie róbcie z każdego wędkarza od razu mięsiarza bo zabrał kilka rybek. Że w zeszłym roku zjadłem kilka karpi i płotek to jestem mięsiarzem? Możecie tak o mnie pisać mnie to wali. Tylko jak w takim razie nazwać kogoś kto prawie dzień w dzień bierze to na co zezwala limit. Mam gdzieś wszystkie teorie i o NO KILL i o zabieraniu. Kiedy mam ochotę na rybkę to idę ją złapać, jeśli się uda to ok jeśli nie to trudno. Napewno nie kupię w sklepie bo to syf chyba że mam ochotę na wędzoną. Co to za Zasada NO KILL - męczmy rybki bo to fajne? Sorki ale mi to lekkim sadyzmem zalatuje. Podobał mi się post o dostaniu w gębę - idealnie opisuje tą chorą zasadę. Faktycznie zasada no kill jest zaje....a. Wymęczyć x rybek na wędce potem męczyć je dalej w siatce i na koniec wywalić spowrotem jak śmieci do wody coby padły i pływały jak śmieci przy brzegu. Na wszystko jest potrzebna logika i trochę myślenia. Chcę zabrać rybkę niech idzie do siatki, nie niech płynie a nie męczy się w ciasnej siatce. Rozumię podejście i jednej i 2 strony ale Może poprostu to wyśrodkować i jedni niech biorą tyle rybek ile im potrzeba a nie wszystkim sąsiadom dookoła i jeszcze kilka na chandel a pozostali jeśli nie chcą brać to nie ale niech się zastanowią czasami czy dana ryba ma szanse przetrwać spowrotem puszczona czy czasami nie lepiej ją dobić albo dać rodzinie skoro sam nie przepada za rybą.
Ludzie ocknijcie się i działajcie zgodnie z sumieniem a nie prubujcie narzucać komuś własną wolę - żyjemy podobno w wolnym kraju. POZDRO dla wędkarzy a nie sadystów co zabijają bo lubią zabijać.
konrad_leo - witaj w klubie. Masz u mnie piwo bracie. Gadasz po mojemu i myślisz po mojemu. Juz myślałem ze jestem sam, a tu proszę........ tylko ta końcówka zabrzmiała dwuznacznie. Ale i tak wiem o co ci szło. Pozdro kumaty!
Rysiu to całe chore no kill naprawde wygląda tak jak ty to ująłeś podejś do gościa dać mu w gębę i zrobić fotkę a potem puścić tylko ja bym tu dodał parę kopów itp. bo ta ryba do wody jak wraca to czasami ledwo żywa. Chyba że zarobić naprzykład bejzbolem w gębę to jest wtedy 50/50% szansa przeżycia tak jak u tej biednej humanitarnie wypuszczonej rybki. Koledzy no kill skoro tacy dobroduszni jesteście i nie chcecie krzywdzić biednych rybek to posiedźcie z wędkami nad basenem - wtedy ryba nie odniesie szkody bo jej tam nie ma. Czasami warto się zastanowić czy nie większą szkodę zrobi wypuszczenie danej rybki spowrotem do wody niż wasze szczytne NO KILL. POZDRO dla wędkarzy.
1)wędkarz bierze tyle ryb do domu ile jego rodzina jest w stanie zjeść np.kolację,a nie rozdaje na prawo i lewo sąsiadom i rodzince całej .
2)wędkarz przestrzega limitów poławianych ryb.
3)wędkarz przestrzega wymiarów ochronnych ryb
4)wędkarz przestrzega okresów ochronnych ryb
5)jeśli nie bierze do domu ryby ,to od razu ją wypuszcza i traktuje jak żywe stworzenie a nie rzecz,piszę o tych co rzucają rybami jak kamieniem, intencje może dobre ale ryba takiego spotkania z wodą nie przeżywa.
Ja osobiście nieraz wezmę pare płotek albo leszczyka do domu bo nieraz mam ochotę sobie pochrupać.Czy to złe albo nie etyczne?
Czy jakby wędkarze przestrzegali wyżej wymienionych punktów by nie wystarczyło?Pozdrawiam wszystkich.
proponuje zrobic skladke ma talony na pange dla niekilajacych= przynajmniej markety zarobia z naszych skladek na zarybianie a nam zamiast znaczka do legitymacji puszke paprykarza szczecinskiego z chin
no dobra. Jeśli moje koło ma 1 wodę (SŁOWNIE JEDNĄ) to niech ją przekształci na żabiok N.K - gratuluję pomysłu.
a okręg ile ma ????a koło i tak tylko pilnuje sprząta okręgowe.
GHOSTMIR jak Twoje koło ma jedną wodę to może na połowie no kill a na drugiej tak jak było do tej pory. albo w święta i pierwsze piątki miesiąca no kill a reszte normalnie.
witam Kolegów a ja moim skromnym zdaniem jestem przeciw bo to nic nie daje czy napis palenie szkodzi spowodował ze papierosy znikły ? nie
niech każdy pilnuje regulaminu a bedzie dobrze i niech kazdy zabiera lub nie tyle ile wolno i ile musi ja czasem biore rybke do domu zrobie fotke i na patelke a czasem nic wszystko do wody i te małe i te duże
pozdrawiam wszystkich normalnych.
po pierwsze nie dla zarcia bo juz mnie tu tlusciochem nazwali ze przyznalem czasem rybe wezme ,po drugie takie rozwiazanie nie wydaje mi sie mozliwe a to z tego powodu ze zwolennicy no kill (mimo ze sami zabieraja jak przyznaja czasem)maja cos takiego w sobie jak pewna organizacja wyznaniowa co chodzi po domach z gazetkami gdzie na kolorowym obrazku tygrys tuli sie do kozy.takich grzecznie wyprosisz to za godzine puka do drzwi nastepna para a jak masz tego dosc i wyjdziesz na dwor to tam zaczepia cie nastepni ze swoja teoria a przy tej mentalnosci to predko doprowadza do tego ze za nasze pieniadze w 90 procentach zarybiane beda stawy niekilane
trche umiatu i wszystko bedzie ok - tez pozdrowienia dla normalnych !!!
(...)"czy napis palenie szkodzi spowodował ze papierosy znikły? nie"
Poza tym zgadzam się się z Tobą, niech każdy zabiera tyle ryb ile musi. Problem w tym, że dużo (kilku moich znajomych)wędkarzy zabiera ryb więcej niż musi - no bo szkoda tak wyrzucić jak się złowiły. Efekt - 4 brzany w maju w lodówce:/. Ale ten kolega dalej uważa, że się nic nie dzieje bo ryb od cholery w rzece, a jak nie on to kłusownik by je dopadł...
ale brzany??? przecież to jedna z gorszych smakowo ryb, to już musiał być straszny desperat albo przeczuwał kryzys
Możecie mi tutaj znowu nawymyślać, że jestem nienormalny (pozdrowień nawet nie czytam bo zwykle nie do mnie adresowane), że pieprze głupoty i że lepiej żebym nic nie pisał niż takie coś. Ale uważam, że za zły stan wód są odpowiedzialni nie tylko kłusownicy i zarządy PZW. W jakimś stopniu też wędkarze. Na kłusoli raczej nie wpłyniemy, na PZW - sami wiecie, ale na wędkarzy może tak. Można im gdzieś tam wpajać, żeby zabierali tylko tyle. ile im wystarczy, żeby nie było myślenia w samochodzie typu "no dobra złowiłem, ale co teraz z tym zrobić". Mam wrażenie, że rozmowy toczą się cały czas na temat - albo zabierać albo wypuszczać. A tutaj chodzi o złoty środek. Bo nie można być całkowicie w jedną lub w drugą stronę. Przeciwnicy no kill sami przyznajecie, że jak macie ochotę na rybkę to zabieracie a czasem nie ma bata - wszystko ląduje znowu w wodzie. I tak ma być. To jest właśnie normalne. Ale przykład mojego znajomego (opisany wcześniej) pokazuje, że wędkarzy "normalnych" jest za mało.
na moim blogu dosc obszernie opisalem jakie mam zdanie -zreszta zaraz to skopiuje tu zeby bylo wszystko jasne
człowiek wzburzony, natłok górnolotnych myśli w głowie a tu komentarz Ja1kuba, który rozbraja całkowicie:P Tak tak czuł kryzys - hehe, dobre
Witam ! Moje osobiste przemyślenia na temat etyki, humanitaryzmu i rozsądku. Co zrobić ze złowioną rybą, by nie popadać w skrajności. Człowiek jako istota mięsożerna ma instynkt myśliwego i to jest moim zdaniem pewne. Myślę, że rybka raz na tydzień, np. na kolację, to nie grzech. Myślę, że ciekawym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie limitów rocznych. Znam sytuację, że po zarybieniu stała ekipa, łowi dziennie normę przez miesiąc i to moim zdaniem jest chore -potem zbiornik jest wymarły i tak do następnego zarybienia, tym bardziej, że ktoś ma możliwość połowić dziennie, a inny raz w miesiącu. Ja osobiście na np. wodzie pstrągowej mam okazję być raz na dwa lata i myślę, że wtedy 4 ryby, jeśli oczywiście dopisałoby szczęście nie powinno być przestępstwem. Łowię głównie na spinning i mam swoją zasadę -1 ryba i dosyć, potem hak bezzadziorowy i można się jeszcze pobawić. Nie kupuję w ogóle ryb morskich, wolę sam uśmiercić natychmiast swoją, niż mieć świadomość, że ryba kupiona w sklepie męczyła się w sieci, a potem dusiła się kilka godzin, przygniecona przez inne w skrzynce. Nikt chyba nie wierzy, że na kutrze są humanitarnie traktowane. Wczoraj zlowiłem sobie szczupaka na święta - jeden symbolicznie na 5 -osobową rodzinkę wystarczy. Pogodnych Świąt !
oczywiscie to moj wpis z grudnia
Mnie to dziwi że niektóre gazety wędkarskie namawiają do C&R a w rekordach widzę zdjęcia sumów na haku czy szczupaka na tle legendarnej, niezniszczalnej meblościanki. Szczytem szczytów było foto sandacza w WW 3/2009 powieszonego na sznurku na tle jakiegoś murku czy budynku - myślałem że mnie krew zaleje. Niech sobie babka go weźmie - przecież może - ale k***a mać niech zrobi to cholerne foto nad wodą, normalnie trzymając rybę. Jeśli to nie kwestia przyzwoitości to przynajmniej estetyki i umiejętności robienia dobrych zdjęć.
sorki jorg69 ale to nie jest twój wpis ,ja o tym pisze wszędzie od ładnych paru lat i grochem o ścianę ,nasze kochane społeczeństwo (bez urazy) czeka tylko na to aby ktoś zrobił i odwalił brudną robotę a oni pójda na gotowe .
FanAtyk 100% racji. Pozdro
sorki jorg69 to było do rusia38
No i sedno. (Żwirownie raciborskie - ogrom wody a samochody w jednym miejscu? Pytam co jest że tylko tu łowią? zawody? Nie, "karpia wpuścili". Brak słów - mięsiarstwo totalne).
zgadzam sie tylko z tezą że sam zakaz mija sie z celem ale propagowanie zasady zdrowego rozsądku TAK
zakaz zabierania nie jest dobrym wyjsciem
pozdrawiam
miałem okazje jesc brzane i nie narzekam moze i nie nie jest to cud bo znam i inne ryby ale nie nazwałbym nikogo desperatem tylko dla tego ze jadł brzane
jedzenie okoni-ków 10 cm to jest desperacja pozdrawiam
Pewnie że zakaz nie jest wyjściem - widać to w każdym aspekcie w naszym kraju. Potrzebna wola ludzka by zakazu przestrzegać a z tym bywa różnie. Widać choćby po zakazie spożywania - cały czas widać że ludzie piją i tylko cholera jasna na mandaty trzeba wydawać jak policja złapie człowieka kulturalnie spożywającego piwko na ławeczce w ciepły dzień z kolegą hehe :)
limity roczne czy tygodniowe to to samo co wpisy do rejestru jeden je ma inny nie jeden wpisze drugi nie ludzie badzmy normalni i wszystko bedzie ok
uczmy nasze dzieci szacunku do wody iryb a moze to cos da
Oczywiście taki żarcik, choć dostałem kilka mandatów to nie bierzcie mnie teraz za jakiegoś ochlajmordę heh. pozdrawiam
to samo staw EMIL Gliwice nedza po zarybieniu jedni i ci sami ty jako gosc nie ma szans na miejsce
Też jadłem brzanę i mi nie bardzo smakowała. jedzenie okoni 10 cm może jeszcze nie desperacja ale skrobanie na pewno
taaak tylko ze czlowiek to istota z natury przekorna i jak ja co wiekszasc wypuszczam a gdzie nie spojrze i z kazdej strony mnie atakuje no kill to chyba zaczne brac wszystko z godnie z regulaminem i zaczne rozdawac bo nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu
koledzy badzmy soba i bawmy sie na rybach a nie rybami
Jorg69 tez namawiam do umiaru , rozsadku i poszanowania natury ale jak sie czyta ze tylko bezwzgledne wypuszczanie uratuje nasze wody to sie gotuje poprostu
pozdrawiam wszystkich i mykam jutro praca ale sroda to juz rybki pierwsze w tym roku połamania kija
a moze i nie bo szkoda a nie każdego moze by stac na nowy udanego wypoczynku
no i ja, największy winowajca i mięsiarz RP, od trzech lat nie byłem na zbiorniku który niedawno zarybiono. Powiem więcej, omijam takie wody, by nie musieć oglądać przykrych scen. A co do zabierania ryb, obstaję przy swoim i namawiam do rozumnego umiaru, a ten cały wrzask o no kill i c&r pozostawiam bez komentarza, bo juz dość powiedziałem na ten temat, a znów się szykuje wojna. Rysiek38 - pozdro dla kumatych
NO KILL - zabieram kilka rybek bo czasami lubię zjeść rybkę. Wydaje mi się to chore. Albo no kill albo zabieram - określcie się bo czegoś nie kumam. Faktycznie trafiają się mięsiarze ale nie róbcie z każdego wędkarza od razu mięsiarza bo zabrał kilka rybek. Że w zeszłym roku zjadłem kilka karpi i płotek to jestem mięsiarzem? Możecie tak o mnie pisać mnie to wali. Tylko jak w takim razie nazwać kogoś kto prawie dzień w dzień bierze to na co zezwala limit. Mam gdzieś wszystkie teorie i o NO KILL i o zabieraniu. Kiedy mam ochotę na rybkę to idę ją złapać, jeśli się uda to ok jeśli nie to trudno. Napewno nie kupię w sklepie bo to syf chyba że mam ochotę na wędzoną. Co to za Zasada NO KILL - męczmy rybki bo to fajne? Sorki ale mi to lekkim sadyzmem zalatuje. Podobał mi się post o dostaniu w gębę - idealnie opisuje tą chorą zasadę. Faktycznie zasada no kill jest zaje....a. Wymęczyć x rybek na wędce potem męczyć je dalej w siatce i na koniec wywalić spowrotem jak śmieci do wody coby padły i pływały jak śmieci przy brzegu. Na wszystko jest potrzebna logika i trochę myślenia. Chcę zabrać rybkę niech idzie do siatki, nie niech płynie a nie męczy się w ciasnej siatce. Rozumię podejście i jednej i 2 strony ale Może poprostu to wyśrodkować i jedni niech biorą tyle rybek ile im potrzeba a nie wszystkim sąsiadom dookoła i jeszcze kilka na chandel a pozostali jeśli nie chcą brać to nie ale niech się zastanowią czasami czy dana ryba ma szanse przetrwać spowrotem puszczona czy czasami nie lepiej ją dobić albo dać rodzinie skoro sam nie przepada za rybą.
Ludzie ocknijcie się i działajcie zgodnie z sumieniem a nie prubujcie narzucać komuś własną wolę - żyjemy podobno w wolnym kraju. POZDRO dla wędkarzy a nie sadystów co zabijają bo lubią zabijać.
konrad_leo - witaj w klubie. Masz u mnie piwo bracie. Gadasz po mojemu i myślisz po mojemu. Juz myślałem ze jestem sam, a tu proszę........ tylko ta końcówka zabrzmiała dwuznacznie. Ale i tak wiem o co ci szło. Pozdro kumaty!
Tak miała zabrzmieć :) Jak ktoś kuma o co nam biega to to zrozumie. Jak nie to jego pech :) POZDRO
Konrad dzieki za poparcie - ten tekst o daniu w gebe to moje dziecko - pozdrawiam umiarkowanie kilajacych i tych co łaskotki maja :-)
a swoja droga ciekawe czy ta cala gadka miala jakis sens bo ten watek sie jeszcze nie skonczyl a jest rownolegla dyskusja na blogu
Rysiu to całe chore no kill naprawde wygląda tak jak ty to ująłeś podejś do gościa dać mu w gębę i zrobić fotkę a potem puścić tylko ja bym tu dodał parę kopów itp. bo ta ryba do wody jak wraca to czasami ledwo żywa. Chyba że zarobić naprzykład bejzbolem w gębę to jest wtedy 50/50% szansa przeżycia tak jak u tej biednej humanitarnie wypuszczonej rybki. Koledzy no kill skoro tacy dobroduszni jesteście i nie chcecie krzywdzić biednych rybek to posiedźcie z wędkami nad basenem - wtedy ryba nie odniesie szkody bo jej tam nie ma. Czasami warto się zastanowić czy nie większą szkodę zrobi wypuszczenie danej rybki spowrotem do wody niż wasze szczytne NO KILL. POZDRO dla wędkarzy.
1)wędkarz bierze tyle ryb do domu ile jego rodzina jest w stanie zjeść np.kolację,a nie rozdaje na prawo i lewo sąsiadom i rodzince całej . 2)wędkarz przestrzega limitów poławianych ryb. 3)wędkarz przestrzega wymiarów ochronnych ryb 4)wędkarz przestrzega okresów ochronnych ryb 5)jeśli nie bierze do domu ryby ,to od razu ją wypuszcza i traktuje jak żywe stworzenie a nie rzecz,piszę o tych co rzucają rybami jak kamieniem, intencje może dobre ale ryba takiego spotkania z wodą nie przeżywa. Ja osobiście nieraz wezmę pare płotek albo leszczyka do domu bo nieraz mam ochotę sobie pochrupać.Czy to złe albo nie etyczne? Czy jakby wędkarze przestrzegali wyżej wymienionych punktów by nie wystarczyło?Pozdrawiam wszystkich.
moje zdjęcie z karpiem które mi zrobiła żona też kwalifikuje się do usunięcia?
I nie tylko usunięcia. Pod sąd!!
Najpierw trzeba mi udowodnić że złamałem prawo a porem pod sąd i mamra na dziesięć lat.Pozdrawiam glizdziarza.
Znasz powiedzenie: "Dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie"?
Dla chcącego nic trudnego.Święci są tylko w niebie.Pozdrawiam.
proponuje zrobic skladke ma talony na pange dla niekilajacych= przynajmniej markety zarobia z naszych skladek na zarybianie a nam zamiast znaczka do legitymacji puszke paprykarza szczecinskiego z chin
Dokładnie.
Ludzie trichę umiaru i zdrowego rozsądku z pomysłami.