To nie tylko okonie , lecz również sandacze , szczupaki i wiele białorybu , a zaczęło się to od przyduchy w Stoczni Rzecznej w Płocku ( akwen ponad 13 h i głębokość 5 m ) , padło wtedy grubo ponad 15 ton ryb --------------- A tym pasożytem jest nicień , jest on w mięśniach ryb ( niedawno pisałem o tym )
To nie tylko okonie , lecz również sandacze , szczupaki i wiele białorybu , a zaczęło się to od przyduchy w Stoczni Rzecznej w Płocku ( akwen ponad 13 h i głębokość 5 m ) , padło wtedy grubo ponad 15 ton ryb --------------- A tym pasożytem jest nicień , jest on w mięśniach ryb ( niedawno pisałem o tym )
Jak przeczytasz ten artykuł z linka , to będziesz wiedział , tam produkuje się wielkie jednostki pływające dla zachodnich krajów , specjalne farby do wody morskiej i tez farby po to , żeby glony się nie przyczepiały --- wiec bardzo szkodliwe nie tylko dla ryb , a kilka ton ryb zostało na dnie akwenu , bo jest tylko 7-10 m brama połączona z Wisłą , więc te ryby rozkładając się na dnie tego akwenu pozostawiły w wodzie wiele bakterii i bakcyli
to nie są te same pasożyty co na białorybie na płociach są to czarne kropki a te w okoniach to jak nitka wyczytałem w necie że te pasożyty są w naszym morzu w dorszach i trociach
argul
to nie są te same pasożyty co na
białorybie na płociach są to czarne kropki a te w okoniach to jak nitka
wyczytałem w necie że te pasożyty są w naszym morzu w dorszach i
trociach
Są to nicienie , Instytut w Olsztynie przebadał te ryby i stwierdził , nie ma to nic wspólnego z czarnymi wyrostkami ( kropkami ) na białych rybach , że są to czerwone cieniutkie czerwone nicienie , są w 7 gatunkach ryb .
potwierdzam !! w Gostyninie kupił mój dziadek na targu , takie piękne okonie lecz po oskrobaniu nicienie !!!! Nawet założyłem o tym wątek na forum. Okonie z pasożytami
Witam. To jest zagrożenie dla ludzi. Jeżeli instytut nie chce robić badań pod wzglendem nicieni i uważa je za bespieczne to jest coś nie tak. Pasożyt sam nie wyginie! Ciawe z kąd sie wzioł?(podobno był przed przyduchą w Płocku) ........ spójrzcie pod względem myślistwa , WŁOŚNICA w dzikach też jest bardzo groźna dla ludzi! I każdy myśliwy a nawet kłusownik dobrze o tym wie żeby nie jeść dziczków bez przebadanie ich mięsa.... Oba pasożyty pochodzą z tej samej rodziny!.... Czyli? Dorosła forma ginie podczas obróbki termicznej a PRZETWARNIKI (jaja ) dają rade pod wpływem wysokiej temperatury.. To jest tak jak z wąglikiem który występuje w narurze w tropikach.
Beato , te przebadane w Olsztynie , mają inne nicienie , człowiek nie może się nimi zarazić ( choć może by miał jakieś problemy gastryczne ) , niemniej to władze PZW powinny zareagować i leczyć te ryby dla dobra wędkarstwa i wędkarzy . Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina samej przyrody , bo wtedy jezioro było całe zielone od glonów i sinic poprzez upalne lato .
Jurku, dbasz o swoje wody. Podziwiam i jestem pełna uznania. Może byś zajrzał poniżej zapory we Włocławku? To jest tylko prośba ale jak możesz to skontroluj tą wode. Pozdrawiam i życze efektywnych łowów!
Beato , te przebadane w Olsztynie , mają inne nicienie , człowiek nie może się nimi zarazić ( choć może by miał jakieś problemy gastryczne ) , niemniej to władze PZW powinny zareagować i leczyć te ryby dla dobra wędkarstwa i wędkarzy . Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina samej przyrody , bo wtedy jezioro było całe zielone od glonów i sinic poprzez upalne lato .
Mam nadzieje że to paskudztwo zniknie , chosiaż narazie jest tendencja rosnąca wśród ryb zamieszkujących naszą Wisłe
Jureczku, w ziemi nie rozwijają sie pasozyty ryb(mowa o cmentarzach), pasożyt prawdopodobnie dostał się z ryb z hodowli. Nie wiem ale tak myśle Mała różnorodność genetyczna powoduje że ryby chorują
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. Pasożyt może być gwoździem do trumny zarażonych wirusem ryb... Trzeba poruszyć służby wetynaryjne i sanepid żeby zidentyfikowali tą chorobe. Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. Co może spowodować PANDEMIE w środowisku wodnym otaczających nas wód . A to doprowadzi napewno do zagłady bardzo dużej populacji ryb spokojnego żeru a w następstwie drapieżników w naszych wodach.:((((
Łowię w Płocku sandacze i zaręczam, że w tym roku u żadnego nie znalazłem nicieni.Okonie na pewno mają. Inne ryby nie wiem ,ponieważ ich nie łowię.Daliśmy jednego okonia do badania i okazało się ,że po usmażeniu pasożyt jest nie groźny ,natomiast żywy jest bardzo szkodliwy,może dojść do perforacji jelit.Nicień ten generalnie umieszcza się w jelitach ,ale jak jest go dużo wchodzi w inne części okonia.Podpowiedź jest taka ,aby po złowieniu ryba jak najdłużej żyła ,ponieważ po uśmierceniu jej, nicienie z jelit natychmiast przechodzą w inne części rybki.Czyli łowimy ,zabieramy i w domu zabijamy, następnie natychmiast oprawiamy.Smacznego
Skąd wzięły się nicienie ,tego nie wiem .Możliwe ,że wiąże się to z masowym padnięciem ryb w ubiegłych latach na terenie akwenu stoczniowego.Prawdą jest ,iż ryby w stoczni były systematycznie podtruwane ,dopiero jak złożyłem zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez firmy działające w okół akwenu stoczniowego ,przez ostatnie dwie zimy wszystkie ryby przetrwały.Wiem ,że policja w szerokim zakresie prowadziła dochodzenie .Przesłuchiwali wielu ludzi , w każdym zakładzie szukali śladów szkodliwych substancji itd.Nikomu nie udowodnili trucia ,ale już dwa lata mamy spokój a echo akcji słychać do tej pory.
cierpliwy1
Przepraszam zapomniałem zaznaczyć ,iż
zawiadomienie do prokuratury złożyłem w imieniu trzech płockich kół:
Relax,Wędkarz i Mazowsze przy PSMLiW
To trzeba było pokazać to zawiadomienie , ja udowodniłem , że chodziłem co dzień i robiłem filmy oraz informowałem Premiera RP, Prezydenta , Rzecznik Osób Obywatelskich , Ministra Środowiska ----- i mam od wszystkich odpowiedzi ( chociaż dwoje z tych osób już nie żyje )
cierpliwy1
Przepraszam zapomniałem zaznaczyć ,iż
zawiadomienie do prokuratury złożyłem w imieniu trzech płockich kół:
Relax,Wędkarz i Mazowsze przy PSMLiW
To trzeba było pokazać to zawiadomienie , ja udowodniłem , że chodziłem co dzień i robiłem filmy oraz informowałem Premiera RP, Prezydenta , Rzecznik Osób Obywatelskich , Ministra Środowiska ----- i mam od wszystkich odpowiedzi ( chociaż dwoje z tych osób już nie żyje )
Przepraszam bardzo,że w ogóle piszę o tym co udało mi się zrobić dla dobra wędkarstwa i przepraszam , że Ci nie pokazałem tego pisma więcej się to nie powtórzy.Ja po prostu jak mam coś robić to robię i się tym raczej nie chwalę.
Witam. To jest zagrożenie dla ludzi. Jeżeli instytut nie chce robić badań pod wzglendem nicieni i uważa je za bespieczne to jest coś nie tak. Pasożyt sam nie wyginie! Ciawe z kąd sie wzioł?(podobno był przed przyduchą w Płocku) ........ spójrzcie pod względem myślistwa , WŁOŚNICA w dzikach też jest bardzo groźna dla ludzi! I każdy myśliwy a nawet kłusownik dobrze o tym wie żeby nie jeść dziczków bez przebadanie ich mięsa.... Oba pasożyty pochodzą z tej samej rodziny!.... Czyli? Dorosła forma ginie podczas obróbki termicznej a PRZETWARNIKI (jaja ) dają rade pod wpływem wysokiej temperatury.. To jest tak jak z wąglikiem który występuje w narurze w tropikach.
A więc nicieni
pasożytujących na rybach jest sporo ,tak jak ogromną część tego typu -
stanowią pasożyty człowieka i innych ssaków. "Ciawe z kąd sie wzioł? "
( dosłowne tłumaczenie na język polski to "Ciekawe skąd się wziął ?" )
Nie ma problemu , już odpowiadamy - Z KOSMOSU , to tłumaczyłoby zresztą
nieco zapomnianą teorię panspermii ... Ale podejdźmy do sprawy
poważnie... Te kilka popularnych nicieni atakujących ryby to :
Pseudoterranova decipiens. Jest to nicień , dorastający do ok 4 cm
długości , którego larwy bytują w jelitach i mięsie dorsza. Kolejny
nicień to Contracoecum i Anisakis . Docelowym , ostatecznym żywicielem
pasożytów morskich ryb , jest zwykle ssak morski z rodzaju walenie a ,że
środowiska jelita u człowieka jest podobne jak u morskich ssaków -
człowiek również może zarazić się larwami , jedząc niedostatecznie
przygotowane ryby zakażone nicieniem. Pasożyty skutecznie niszczy
gotowanie ryby w temperaturze 60 st C oraz mrożenie w temperaturze - 20
stopni C. Czasem jednak pomimo tych zabiegów mogą pojawić się stany
alergiczne. Larwy nie przeżywają długo w przewodzie pokarmowym człowieka
, ponieważ nie są wyspecjalizowane pod względem takiego pasożytnictwa.
Z biologicznego punktu widzenia , porównania ich do zatem do innego
nicienia - włośnia krętego albo do grzybów , plechowców czy bakterii
Gram dodatnich , ( tworzących PRZETRWALNIKI , ENDOSPORY a nie
"PRZETWARNIKI " , stanowi kompletny absurd i niezrozumienie sytuacji.
Przetrwalniki to forma jaką przyjmuje organizm w celach przetrwania
niekorzystnych warunków ( susza , spadek temperatury , działanie
substancji o właściwościach antybiotycznych na bakterię - która wytwarza
wtedy wielowarstwową otoczkę zwaną cystą a także endospory. Bakterią
tworzącą przetrwalnik jest np : Mycobacterium Tuberculosis (
kwasoodporny prątek Kocha ). Grzyby tworzą sklerocje , rośliny bulwy i
cebule ( organy przetrwalnikowe , spichrzowe ). JAJO nazwane tutaj
komicznie "PRZETWARNIKIEM "- to jedna ze wstępnych faz rozwoju organizmu
u wielu stworzeń , tak się akurat składa ,że również u nicieni.
Niektóre choć nieliczne są jajożyworodne( np włosień kręty albo wykazują
obojnactwo (glista ludzka ). Nicienie to stworzenia rozdzielnopłciowe
to znaczy , że wyróżnia się płcie a osobniki danej płci produkują gamety
rozrodcze zwane plemnikiem i komórką jajową ( też zwana jajem ).NIE MA U
NICIENI ŻADNYCH PRZETRWALNIKÓW A JUŻ NA PEWNO "PRZETWARNIKÓW "! Włosień
kręty wywołuje chorobę zwaną trychinellozą albo włośnicą ... Włośnica
spowodowana jest spożyciem larw zawartych w niedostatecznie
przygotowanym mięsie świniowatych ( świnia , dzik ) . Pod wpływem
eznymów trawiennych otoczka larwy rozpuszcza się i larwy wędrują do
jelita cienkiego. Po upływie 2 dni zaczynają rozród. Larwy wydostają się
poza błonę śluzową jelita i drogą krwionośną wędrują do mięśni. I tak
zaczyna się ciężka niebezpieczna choroba będąca konsekwencją braku
higieny w zakresie żywienia. Niewiele to ma naprawdę wspólnego z
nicieniami pasożytującymi na rybach , a więc nie wiem skąd te porównania
i rojenia. Wąglik czyli Gram dodatnia bakteria chorobotwórcza Bacillus
Anthracis to drobnoustrój wytwarzający właśnie przetrwalniki . Wywołuje
on chorobę zwaną wąglikiem która występuje w 3 odmianach : jelitowej i
płucnej ( bardzo groźne i o ciężkim przebiegu ) oraz skórna zwana czarną
krostą ( o przebiegu nieco łagodniejszym ). WĄGLIK , BAKTERIA ŻYJE W
GLEBIE I JEST KOSMOPOLITYCZNA ( ŻYJE NA CAŁYM ŚWIECIE ) . Tak więc :
piszesz bajki , bajki i jeszcze raz bajki - Mademoiselle Przetwarnik.
I żyje ta bakteria pełnią życia bo jest organizmem komórkowym a więc takim na , które działa zjawisko antybiozy , apoptozy ( śmierć komórki ) jak również podział komórkowy : mitoza , mejoza. . Teraz cofnij się do bzdur na temat "leków na wirusa " atakującego karpie . Już na tysiące kilometrów w każdą stronę - widać dokładnie , że mylisz organizm komórkowy jakim jest bakteria z wirusem . Wirus to białkowy twór zakaźny , który jest pasożytem ( ale pasożytem ) obligatoryjnym - to znaczy istnieje tylko dzięki komórce w które replikuje ( a nie się rozmnaża ). CDN , CDN.
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. Pasożyt może być gwoździem do trumny zarażonych wirusem ryb... Trzeba poruszyć służby wetynaryjne i sanepid żeby zidentyfikowali tą chorobe. Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. Co może spowodować PANDEMIE w środowisku wodnym otaczających nas wód . A to doprowadzi napewno do zagłady bardzo dużej populacji ryb spokojnego żeru a w następstwie drapieżników w naszych wodach.:((((
"Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. " A wirus to niby co "Nature Boy " , zdrowy chłopak ? Czym jest wirus jeśli nie skończonym , wysoce wyspecjalizowanym pasożytem ? Wirus replikuje kosztem komórki do której wnika . Wszelkie zaburzenia w obrębie procesów życiowych komórki ( niedotlenienie, osłabienie sił obronnych , współistniejąca choroba , stres , niedożywienie i wewnątrzkomórkowe zaburzenia przemian energetycznych z tym związane - powodują gwałtowną replikację pasożyta jakim jest WIRUS.Wirus może tez atakować bakterie - namnażają się wewnątrz cytoplazmy bakterii i powodują jej śmierć , inne z kolei wbudowują się w chromosom bakterii i stają się częścią podziału komórkowego ( tj tkwią uśpione wewnątrz bakterii jako tzw episom) - w obu przypadkach jest to tzw bakteriofag. Wirus PASOŻYT - nie rozmnaża się a replikuje swój kwas nukleinowy ( RNA , DNA )
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Cytat Pani Mimi :
"Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. "
Moja odpowiedź : Wirus to twór białkowy , który nie ma budowy komórkowej . ZJAWISKO
ANTYBIOZY DZIAŁA TYLKO W PRZYPADKU ORGANIZMÓW KOMÓRKOWYCH : RIKETSJE ,
NIEKTÓRE GRZYBY , BAKTERIE itp. Antybioza polega na wstrzymywaniu
AKTYWNOŚCI KOMÓRKOWEJ u jednego organizmu przez inny - niedopuszczanie
go do sfery życiowej , co odbywa się poprzez produkcję określonych
substancji : np pleśń wytwarzająca penicylinę ... Antybioza ma na celu
HAMOWANIE AKTYWNOŚCI KOMÓRKOWEJ - A WIĘC WYSTĘPUJE U ORGANIZMÓW KOMÓRKOWYCH A NIE U
WIRUSÓW KTÓRE NIE MAJĄ BUDOWY KOMÓRKOWEJ.
Beato , te przebadane w Olsztynie , mają inne nicienie , człowiek nie może się nimi zarazić ( choć może by miał jakieś problemy gastryczne ) , niemniej to władze PZW powinny zareagować i leczyć te ryby dla dobra wędkarstwa i wędkarzy . Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina samej przyrody , bo wtedy jezioro było całe zielone od glonów i sinic poprzez upalne lato . Cytat :Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina " Moja odpowiedź : Ten biały tasiemiec to płaziniec , tasiemiec rybi o dżwięcznej nazwie Ligula . Polska nazwa to rzemieniec ( Ligula intestinalis ).Wywołuje u ryb chorobę zwaną ligulozą. Ten tasiemiec jest jadalny (choć mało kto się na to decyduje ) a w dodatku zdrowy , bo bardzo bogaty w witaminę B12. Ma on dwóch żywicieli pośrednich : mały raczek zostaje połknięty przez rybę a która następnie zostaje schwytana przez ptaka , żywiciela ostatecznego. Dla ssaków spożywających ryby w stanie surowym lub niedostatecznie przygotowanym ( także dla ludzi ) dużym zagrożeniem jest bruzdogłowiec szeroki. Żywicielem pośrednim tego tasiemca - bruzdogłowca szerokiego jest mały
skorupiak z rzędu widłonogów , widłonóg połyka coracidium tasiemca . Następnie w ustroju widłonoga - coracidium zmienia się w onkosferę .
Następnie widłonóg z wynicowanym już z onkosfery plerocerkoidem
zostaje wchłonięty przez rybę ( szczupak , miętus , sandacz , okoń ) .
Ostatecznym żywicielem jest człowiek lub inny ssak. Ligula jest niegroźny dla ludzi i co warto podkreślić - jadalny.
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. Pasożyt może być gwoździem do trumny zarażonych wirusem ryb... Trzeba poruszyć służby wetynaryjne i sanepid żeby zidentyfikowali tą chorobe. Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. Co może spowodować PANDEMIE w środowisku wodnym otaczających nas wód . A to doprowadzi napewno do zagłady bardzo dużej populacji ryb spokojnego żeru a w następstwie drapieżników w naszych wodach.:((((
Cytat mimi127 "Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. " A czym jest wirus jeśli nie pasożytem ? Mała retrospekcja do wątków poruszających problem wirusa KHV . No , to jedziemy :
Jak zachowuje się wirus . który jest typowym pasożytem ? Otóż
jest to białkowy , zakaźny twór , nie mogący istnieć bez
ostatecznego żywiciela , którego kosztem replikuje ( REPLIKUJE, a
nie jak niektórzy sądzą - rozmnaża) . Wirus , zatem jako
obligatoryjny pasożyt - przenosi się z żywiciela na żywiciela .
Może to zrobić np : poprzez materiał genetyczny ( ukryć się w tzw
episomie czy gametach rozrodczych ) Może też jednak znacznie więcej
:KAŻDY WIRUS , ABY PRZETRWAĆ W CZASIE - MUSI MUTOWAĆ ( ULEGAĆ
MUTACJI ) A , co zrobią , fachowcy od zarybień , kiedy jakiś wirus ,
który atakuje na razie wybiórczo , mono-typowo , zmutuje i nagle
zacznie atakować inne , bezbronne ryby z obrębu rodziny karpiowatych
? Dlaczego wirus atakuje i w jakich okolicznościach ? Wiadome jest ,
że krzyżówki genetyczne mogą wykazywać pewne dewiacje w obrębie
wzrostu , rozrodu itd. Kiedy jednak pewne hybrydy wykazują
wybujałość , odporność na mróz ( tzw heterozja ) jak np : muł , czy
pewne odmiany jabłoni , u innych dzieje się zupełnie odwrotnie -
wykazują pewne parcjalne odchylenia od normy : w zakresie rozrodu ,
odporności itp . Karp , jest niedoskonałą hybrydą genów karpia -
które przez wieki krzyżowano po to , by uzyskać dzisiejszą jego
formę... Wirus to jak wcześnie napisałem - zjadliwy twór białkowy ,
który może przebywać w stanie latencji , do momentu gdy ... ?
Właśnie kiedy , atakuje wirus ? Wirus atakuje wtedy gdy : organizm
jest osłabiony , towarzyszy inna choroba , w złych warunkach
bytowych. Czy karpiowi , jednej z najbardziej zczołganych ,
zwyobracanych genetycznie ryb - jest dobrze w stawie , w łapach
hodowcy ? Najwyraźniej nie ! Wirusy typu Herpes ( z obrębu
herpetowirusów , u ludzi wywołujących min : opryszczkę a także ospę
, krowiankę , ) atakowały ryby już od dawna. Do tej grupy należy też
KHV1. W Polsce , już na przełomie 97 i 98 roku , odnotowano
niebezpieczny wzrost zachorowań na rozmaite choroby :tak wirusowe ,
jak i bakteryjne ( choć przede wszystkim na wirusowe , wywołane
właśnie przez wirusy z grupy Herpes ). Choroba dotyka ryb
hodowlanych , ponieważ wywołuje ją wirus .Wirus to skończony ,
kodyfikowany pasożyt - nie istnieje bez żywiciela , w którego
organizmie i którego kosztem REPLIKUJE ( nie rozmnaża się , jak to
niektórzy myślą). A jak "działa" i w jakim momencie atakuje , można
zrozumieć stosując analogię zachorowań u ludzi: wirus może przetrwać
w stanie latencji ( uśpienia) , wa materiale genetycznym ( w tzw
plazmidzie ) , w komórkach ciała , układzie nerwowym , komórkach
rozrodczych ( np : wirus ospy , tkwiąc w zwojach nerwowych - po
latach i w sprzyjających dlań warunkach może wywołać półpasiec ,
ostrą chorobę zakaźną). Dzieje się tak w momencie : osłabienia
odporności , osłabienia odpowiedzi immunologicznej , w chorobach
autoagresywnych ( kiedy układ odpornościowy z różnych względów -
kieruje siły obronne nie na patogeny lecz na komórki organizmu ),
w nagłym oziębieniu , w zatruciu , w powikłaniach towarzyszącym
innym chorobom , w przegrzaniu , gorączce ( będącej objawem innej
infekcji np : bakteryjnej , kiedy to bakterie np : z rodzaju Proteus
, produkują tzw "pirogeny ") . Namnażanie się wirusa u wszystkich
zwierząt , nie ważne czy chodzi o ryby czy u ludzi - JEST ZAWSZE
WYNIKIEM , ZABURZEŃ W OBRĘBIE PROCESÓW ŻYCIOWYCH LUB OBJAWEM
NIEDOSTOSOWANIA DO ZŁYCH WARUNKÓW BYTOWYCH ! Nie oszukujmy się , już
dzisiaj i nie powielajmy bredni o tym jak "wielką pasją i miłością
hodowcy darzą swój inwentarz ". Jeżeli stworzenia , będące składową
hodowli chorują ( a chorobę wywołuje nic innego jak gwałtownie
namnażający się w ich organizmach wirus) - TO ZNACZY , ŻE JEST IM
TAM ŹLE ! Zawsze postrzegałem hodowlę karpi - jako surowy ,
udręczony porządek życia podporządkowanego potrzebom chciwego
człowieka . Są wśród nas osoby ( i jest ich całkiem sporo ) mylące
bakterię z wirusem lub używające tych terminów zamiennie ,
wrzucające do jednego tygla twory komórkowe ( organizmy
jednokomórkowe z którymi daje się jeszcze walczyć wykorzystując
procesy biologiczne ,zachodzące w organizmach istot żywych - takie
jak antybioza , apoptoza , hamowanie podziału mitotycznego komórki (
mitozy ) oraz wirusy , nie mające budowy komórkowej , które
wyskakują to tu to tam ( i tylko w organizmie żywiciela , gdzie ten
pasożyt jest w stanie replikować ). Wirus to skończony pasożyt - on
nie jest w stanie przetrwać bez żywiciela w którym replikuje ( tj
namnaża się ). Przykładowo wirus HIV zabija woda , mydło , powietrze
- a jakie spustoszenie robi namnażając się w organizmie żywiciela ?
Wirus opryszczki ( z grupy HERPES !) , dostawszy się raz do
organizmu , nie znika z niego nigdy , przebywa tam w stanie latencji
do czasu gdy zajdą sprzyjające warunki , by reaktywować :
przegrzanie, stres, zmęczenie , niedożywienie,zatrucie , choroba ,
osłabienie układu odpornościowego .... czy wreszcie :ZŁE WARUNKI
BYTOWE ! W takich okolicznościach , wirus opryszczki poczyna
gwałtowną replikację , której efektem są znane wszystkim , pozornie
"niewinne " uporczywe zmiany na skórze i błonach śluzowych ,
określane wspólnym mianem opryszczki . Wirus atakuje ryby typowo
hodowlane ponieważ : krzyżówki genetyczne wykazują zawsze mniejsze
lub większe dewiacje biologiczne ( wybujałość albo odwrotnie ,
odporność lub jej niedobór ) - to po pierwsze . Po drugie : wirus
potrafi trwać w stanie latencji ( uśpienia ) w organizmie nosiciela
( żywiciela ) a jego namnażanie się następuje w sprzyjających
warunkach takich jak : niedotlenienie , przegrzanie , wyziębienie ,
zatrucie , choroby ( w tym nowotworowe), stres , przemęczenie ,
niedożywienie itp . Jeżeli u ryb hodowlanych dochodzi do zachorowań
( zakażeń z żywiciela na żywiciela ) to znak że : siły
odpornościowe karpia , ryby w zasadzie ryby obcej geograficznie
,są osłabione, że warunki stworzone przez człowieka , są na tyle
spaczone , iż muszą prowadzić do rozwoju chorób ! Podobnie jest w
przypadku opryszczki - kiedy wirus opryszczki ( podobnie jak KHV -
typu HERPES) , który z naszych organizmów nie znika nigdy , ma
warunki do replikacji ( podczas choroby , stresu , osłabienia ,
zmiany trybu życia ) , zaczyna to robić w sposób gwałtowny , czego
efektem są zmiany na skórze i błonach śluzowych ( tzw "opryszczka").
Hodowla stworzona przez człowieka dla zysku , gdzie ryby przebywają
w dużym zagęszczeniu , gdzie przeprowadza się sztuczne tarło ( w
płytkich stawach wyściełanych trawą ) - to nie są warunki naturalne
i takie , gdzie ryby mogą egzystować w sposób swobodny , albowiem
wszystkie kwestie związane z ich cyklem życiowym ( choćby np :
odżywianie czy rozród ) poddane są regulacji człowieka ! Sztuczne ,
wymuszone warunki bytowe karpi , powodują dalsze osłabianie układu
odpornościowego i zdolności przystosowawczych , czego skutkiem jest
i zawsze będzie - choroba ! Często choroby wywołane przez wirusy
noszą miano "oportunistycznych " Dlaczego ? Odpowiedź : ponieważ w
warunkach naturalnych , niezaburzonych , u osobników zdrowych ,
silnych i przystosowanych ( czyli nie u karpia ) - NIGDY BY NIE
WYSTĄPIŁY ! Wirus przenosi się z żywiciela na żywiciela , bo nie
jest w stanie bez niego istnieć !Ryby mogą więc zakażać się poprzez
stykanie się ze sobą ( w przypadku dużej rotacji ) .Także podczas
sztucznego tarła karpi ( , które odbywa się w płytkich stawach
wyłożonych trawą , co imituje rozlewiska rzeczne , będące miejscem
rozrodu sazana , przodka karpia hodowlanego ) - ZACHODZI CO NAJMNIEJ
PODWÓJNE RYZYKO ZAKAŻEŃ , ponieważ : wirus przenosi się podczas
styczności ryby z rybą , a po drugie : wiru może być przekazany wraz
z materiałem genetycznym ( ikra , mlecz ).
I jeszcze o PASOŻYCIE CZYLI JAK NAJBARDZIEJ o WIRUSIE KHV : Wydaje mi się , że hodowla karpi -
regulacja życia rybich stworzeń dla handlu i zysku to wielkie zło.
Jak zawsze - monokultura szkodzi sobie i innym . Wirus , który ją
bowiem atakuje to KHV , herpetowirus , przebywający w latencji , do
czasu zajścia odpowiednich warunków ,wyzwalających gwałtowną
replikację . Wirus nie atakuje pojedynczo - żywicielem takiego
pasożyta jak wirus KHV , jest w tym przypadku cała obsada stawu (
mimo iż badania laboratoryjne nie wykazują obecności patogenów - te
mogą trwać w stanie utajonym jako tzw "prowirus " albo wbudowane w
genom gospodarza i stawać się częścią podziału komórkowego i być
przekazywane podczas sztucznego tarła ! Wirus wywołuje chorobę
oportunistyczną - taką , która u zdrowych , witalnych osobników
żyjących w naturze , nigdy by nie wynikła , czyli nie u karpia -
którego cały życiowy cykl poddany jest regulacji człowieka.
Zuniformizowana pasza bez witamin , duża rotacja ryb, woda o
wysokim stężeniu amoniaku ( a do tego przyczyniają się także odchody
rybie ) - to wszystko osłabia układ odpornościowy karpia, który jak
to u krzyżówek bywa - silny nie był nigdy
Witam okonie na wiśle zarażone są jakimś pasożytem który jest w mięsie.Wygląda to jak cienka czerwona nitka zwinięta w kłębek . CześćBartek czy Ty wszystko sprowadzasz do kormorana lub karpia?Odpowiedz jednym słowem jak Arek zapytał .JK
Chciałbym odświeżyć temat i poinformować wędkarzy że oprócz okoni chorują w Wiśle także węgorze 99% populacji oraz trocie. Złowiłem jedną we wrześniu i niestety miała w sobie mnóstwo tego robactwa pod skórą. No i podobno trafiają się już sandacze z tym cholerstwem. Mowa tu o odcinku Wisły poniżej tamy we Włocławku
Witam okonie na wiśle zarażone są jakimś pasożytem który jest w mięsie.Wygląda to jak cienka czerwona nitka zwinięta w kłębek .
1. Nie jem okoni, bo nie lubię ich skrobać. 2. Mój sąsiad, który za okoniami przepada nic takiego nie stwierdził. Gdzie w tej Wiśle okonie są chore?
U mnie od powodzi z tamtego roku we Włocławku non stop trafiamy chore okonie nie wszystkie ale większość ma pasożyta
To nie tylko okonie , lecz również sandacze , szczupaki i wiele białorybu , a zaczęło się to od przyduchy w Stoczni Rzecznej w Płocku ( akwen ponad 13 h i głębokość 5 m ) , padło wtedy grubo ponad 15 ton ryb --------------- A tym pasożytem jest nicień , jest on w mięśniach ryb ( niedawno pisałem o tym )
A tu podam link do tego co się wtedy stało
Straszliwa katastrofa, której urzędnicy nie chcieli zapobiec!
czyli jakieś 400km wcześniej w Wiśle chorych okoni nie ma.
To nie tylko okonie , lecz również sandacze , szczupaki i wiele białorybu , a zaczęło się to od przyduchy w Stoczni Rzecznej w Płocku ( akwen ponad 13 h i głębokość 5 m ) , padło wtedy grubo ponad 15 ton ryb --------------- A tym pasożytem jest nicień , jest on w mięśniach ryb ( niedawno pisałem o tym )
A tu podam link do tego co się wtedy stało
Straszliwa katastrofa, której urzędnicy nie chcieli zapobiec!
masakra! x0 straszny widok. Cos musi wywolywac ta chorobe? moze za dudo chemi w wodzie i to powoduje rozwoj pasozyta?
Jak przeczytasz ten artykuł z linka , to będziesz wiedział , tam produkuje się wielkie jednostki pływające dla zachodnich krajów , specjalne farby do wody morskiej i tez farby po to , żeby glony się nie przyczepiały --- wiec bardzo szkodliwe nie tylko dla ryb , a kilka ton ryb zostało na dnie akwenu , bo jest tylko 7-10 m brama połączona z Wisłą , więc te ryby rozkładając się na dnie tego akwenu pozostawiły w wodzie wiele bakterii i bakcyli
to nie są te same pasożyty co na białorybie na płociach są to czarne kropki a te w okoniach to jak nitka wyczytałem w necie że te pasożyty są w naszym morzu w dorszach i trociach
argul to nie są te same pasożyty co na białorybie na płociach są to czarne kropki a te w okoniach to jak nitka wyczytałem w necie że te pasożyty są w naszym morzu w dorszach i trociach
Są to nicienie , Instytut w Olsztynie przebadał te ryby i stwierdził , nie ma to nic wspólnego z czarnymi wyrostkami ( kropkami ) na białych rybach , że są to czerwone cieniutkie czerwone nicienie , są w 7 gatunkach ryb .
potwierdzam !! w Gostyninie kupił mój dziadek na targu , takie piękne okonie lecz po oskrobaniu nicienie !!!! Nawet założyłem o tym wątek na forum. Okonie z pasożytami
Zgadza się Łukaszu jest ten wątek , tylko trzeba go poszukać w forum , albo Ty możesz znaleźć go w swojej aktywności na swojej stronie .
Tu link do Twojego wątku : http://forum.wedkuje.pl/post/okonie-z-pasozytami/348530/0
Witam. To jest zagrożenie dla ludzi. Jeżeli instytut nie chce robić badań pod wzglendem nicieni i uważa je za bespieczne to jest coś nie tak. Pasożyt sam nie wyginie! Ciawe z kąd sie wzioł?(podobno był przed przyduchą w Płocku) ........ spójrzcie pod względem myślistwa , WŁOŚNICA w dzikach też jest bardzo groźna dla ludzi! I każdy myśliwy a nawet kłusownik dobrze o tym wie żeby nie jeść dziczków bez przebadanie ich mięsa.... Oba pasożyty pochodzą z tej samej rodziny!.... Czyli? Dorosła forma ginie podczas obróbki termicznej a PRZETWARNIKI (jaja ) dają rade pod wpływem wysokiej temperatury.. To jest tak jak z wąglikiem który występuje w narurze w tropikach.
Beato , te przebadane w Olsztynie , mają inne nicienie , człowiek nie może się nimi zarazić ( choć może by miał jakieś problemy gastryczne ) , niemniej to władze PZW powinny zareagować i leczyć te ryby dla dobra wędkarstwa i wędkarzy . Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina samej przyrody , bo wtedy jezioro było całe zielone od glonów i sinic poprzez upalne lato .
Jurku, dbasz o swoje wody. Podziwiam i jestem pełna uznania. Może byś zajrzał poniżej zapory we Włocławku? To jest tylko prośba ale jak możesz to skontroluj tą wode. Pozdrawiam i życze efektywnych łowów!
Beato , te przebadane w Olsztynie , mają inne nicienie , człowiek nie może się nimi zarazić ( choć może by miał jakieś problemy gastryczne ) , niemniej to władze PZW powinny zareagować i leczyć te ryby dla dobra wędkarstwa i wędkarzy . Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina samej przyrody , bo wtedy jezioro było całe zielone od glonów i sinic poprzez upalne lato .
Mam nadzieje że to paskudztwo zniknie , chosiaż narazie jest tendencja rosnąca wśród ryb zamieszkujących naszą Wisłe
No wiesz mieliśmy powodzie w zeszłym roku 2 razy , to i badziewia naniosło w rzekach ( przecież były pozalewane szamba , cmentarze itp.
Link ....
Powodziowa Polska
Jureczku, w ziemi nie rozwijają sie pasozyty ryb(mowa o cmentarzach), pasożyt prawdopodobnie dostał się z ryb z hodowli. Nie wiem ale tak myśle Mała różnorodność genetyczna powoduje że ryby chorują
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. Pasożyt może być gwoździem do trumny zarażonych wirusem ryb... Trzeba poruszyć służby wetynaryjne i sanepid żeby zidentyfikowali tą chorobe. Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. Co może spowodować PANDEMIE w środowisku wodnym otaczających nas wód . A to doprowadzi napewno do zagłady bardzo dużej populacji ryb spokojnego żeru a w następstwie drapieżników w naszych wodach.:((((
Łowię w Płocku sandacze i zaręczam, że w tym roku u żadnego nie znalazłem nicieni.Okonie na pewno mają. Inne ryby nie wiem ,ponieważ ich nie łowię.Daliśmy jednego okonia do badania i okazało się ,że po usmażeniu pasożyt jest nie groźny ,natomiast żywy jest bardzo szkodliwy,może dojść do perforacji jelit.Nicień ten generalnie umieszcza się w jelitach ,ale jak jest go dużo wchodzi w inne części okonia.Podpowiedź jest taka ,aby po złowieniu ryba jak najdłużej żyła ,ponieważ po uśmierceniu jej, nicienie z jelit natychmiast przechodzą w inne części rybki.Czyli łowimy ,zabieramy i w domu zabijamy, następnie natychmiast oprawiamy.Smacznego
Skąd wzięły się nicienie ,tego nie wiem .Możliwe ,że wiąże się to z masowym padnięciem ryb w ubiegłych latach na terenie akwenu stoczniowego.Prawdą jest ,iż ryby w stoczni były systematycznie podtruwane ,dopiero jak złożyłem zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez firmy działające w okół akwenu stoczniowego ,przez ostatnie dwie zimy wszystkie ryby przetrwały.Wiem ,że policja w szerokim zakresie prowadziła dochodzenie .Przesłuchiwali wielu ludzi , w każdym zakładzie szukali śladów szkodliwych substancji itd.Nikomu nie udowodnili trucia ,ale już dwa lata mamy spokój a echo akcji słychać do tej pory.
Przepraszam zapomniałem zaznaczyć ,iż zawiadomienie do prokuratury złożyłem w imieniu trzech płockich kół: Relax,Wędkarz i Mazowsze przy PSMLiW
cierpliwy1 Przepraszam zapomniałem zaznaczyć ,iż zawiadomienie do prokuratury złożyłem w imieniu trzech płockich kół: Relax,Wędkarz i Mazowsze przy PSMLiW
To trzeba było pokazać to zawiadomienie , ja udowodniłem , że chodziłem co dzień i robiłem filmy oraz informowałem Premiera RP, Prezydenta , Rzecznik Osób Obywatelskich , Ministra Środowiska ----- i mam od wszystkich odpowiedzi ( chociaż dwoje z tych osób już nie żyje )
cierpliwy1 Przepraszam zapomniałem zaznaczyć ,iż zawiadomienie do prokuratury złożyłem w imieniu trzech płockich kół: Relax,Wędkarz i Mazowsze przy PSMLiW
To trzeba było pokazać to zawiadomienie , ja udowodniłem , że chodziłem co dzień i robiłem filmy oraz informowałem Premiera RP, Prezydenta , Rzecznik Osób Obywatelskich , Ministra Środowiska ----- i mam od wszystkich odpowiedzi ( chociaż dwoje z tych osób już nie żyje )
Przepraszam bardzo,że w ogóle piszę o tym co udało mi się zrobić dla dobra wędkarstwa i przepraszam , że Ci nie pokazałem tego pisma więcej się to nie powtórzy.Ja po prostu jak mam coś robić to robię i się tym raczej nie chwalę.
Jednak dobrze , żeby wiedzieli wszyscy , że coś robisz dobrego dla wędkarstwa .................... swoje dane personalne zawsze można zamazać markerem
Witam. To jest zagrożenie dla ludzi. Jeżeli instytut nie chce robić badań pod wzglendem nicieni i uważa je za bespieczne to jest coś nie tak. Pasożyt sam nie wyginie! Ciawe z kąd sie wzioł?(podobno był przed przyduchą w Płocku) ........ spójrzcie pod względem myślistwa , WŁOŚNICA w dzikach też jest bardzo groźna dla ludzi! I każdy myśliwy a nawet kłusownik dobrze o tym wie żeby nie jeść dziczków bez przebadanie ich mięsa.... Oba pasożyty pochodzą z tej samej rodziny!.... Czyli? Dorosła forma ginie podczas obróbki termicznej a PRZETWARNIKI (jaja ) dają rade pod wpływem wysokiej temperatury.. To jest tak jak z wąglikiem który występuje w narurze w tropikach.
A więc nicieni pasożytujących na rybach jest sporo ,tak jak ogromną część tego typu - stanowią pasożyty człowieka i innych ssaków. "Ciawe z kąd sie wzioł? " ( dosłowne tłumaczenie na język polski to "Ciekawe skąd się wziął ?" ) Nie ma problemu , już odpowiadamy - Z KOSMOSU , to tłumaczyłoby zresztą nieco zapomnianą teorię panspermii ... Ale podejdźmy do sprawy poważnie... Te kilka popularnych nicieni atakujących ryby to : Pseudoterranova decipiens. Jest to nicień , dorastający do ok 4 cm długości , którego larwy bytują w jelitach i mięsie dorsza. Kolejny nicień to Contracoecum i Anisakis . Docelowym , ostatecznym żywicielem pasożytów morskich ryb , jest zwykle ssak morski z rodzaju walenie a ,że środowiska jelita u człowieka jest podobne jak u morskich ssaków - człowiek również może zarazić się larwami , jedząc niedostatecznie przygotowane ryby zakażone nicieniem. Pasożyty skutecznie niszczy gotowanie ryby w temperaturze 60 st C oraz mrożenie w temperaturze - 20 stopni C. Czasem jednak pomimo tych zabiegów mogą pojawić się stany alergiczne. Larwy nie przeżywają długo w przewodzie pokarmowym człowieka , ponieważ nie są wyspecjalizowane pod względem takiego pasożytnictwa. Z biologicznego punktu widzenia , porównania ich do zatem do innego nicienia - włośnia krętego albo do grzybów , plechowców czy bakterii Gram dodatnich , ( tworzących PRZETRWALNIKI , ENDOSPORY a nie "PRZETWARNIKI " , stanowi kompletny absurd i niezrozumienie sytuacji. Przetrwalniki to forma jaką przyjmuje organizm w celach przetrwania niekorzystnych warunków ( susza , spadek temperatury , działanie substancji o właściwościach antybiotycznych na bakterię - która wytwarza wtedy wielowarstwową otoczkę zwaną cystą a także endospory. Bakterią tworzącą przetrwalnik jest np : Mycobacterium Tuberculosis ( kwasoodporny prątek Kocha ). Grzyby tworzą sklerocje , rośliny bulwy i cebule ( organy przetrwalnikowe , spichrzowe ). JAJO nazwane tutaj komicznie "PRZETWARNIKIEM "- to jedna ze wstępnych faz rozwoju organizmu u wielu stworzeń , tak się akurat składa ,że również u nicieni. Niektóre choć nieliczne są jajożyworodne( np włosień kręty albo wykazują obojnactwo (glista ludzka ). Nicienie to stworzenia rozdzielnopłciowe to znaczy , że wyróżnia się płcie a osobniki danej płci produkują gamety rozrodcze zwane plemnikiem i komórką jajową ( też zwana jajem ).NIE MA U NICIENI ŻADNYCH PRZETRWALNIKÓW A JUŻ NA PEWNO "PRZETWARNIKÓW "! Włosień kręty wywołuje chorobę zwaną trychinellozą albo włośnicą ... Włośnica spowodowana jest spożyciem larw zawartych w niedostatecznie przygotowanym mięsie świniowatych ( świnia , dzik ) . Pod wpływem eznymów trawiennych otoczka larwy rozpuszcza się i larwy wędrują do jelita cienkiego. Po upływie 2 dni zaczynają rozród. Larwy wydostają się poza błonę śluzową jelita i drogą krwionośną wędrują do mięśni. I tak zaczyna się ciężka niebezpieczna choroba będąca konsekwencją braku higieny w zakresie żywienia. Niewiele to ma naprawdę wspólnego z nicieniami pasożytującymi na rybach , a więc nie wiem skąd te porównania i rojenia. Wąglik czyli Gram dodatnia bakteria chorobotwórcza Bacillus Anthracis to drobnoustrój wytwarzający właśnie przetrwalniki . Wywołuje on chorobę zwaną wąglikiem która występuje w 3 odmianach : jelitowej i płucnej ( bardzo groźne i o ciężkim przebiegu ) oraz skórna zwana czarną krostą ( o przebiegu nieco łagodniejszym ). WĄGLIK , BAKTERIA ŻYJE W GLEBIE I JEST KOSMOPOLITYCZNA ( ŻYJE NA CAŁYM ŚWIECIE ) . Tak więc : piszesz bajki , bajki i jeszcze raz bajki - Mademoiselle Przetwarnik.
I żyje ta bakteria pełnią życia bo jest organizmem komórkowym a więc takim na , które działa zjawisko antybiozy , apoptozy ( śmierć komórki ) jak również podział komórkowy : mitoza , mejoza. . Teraz cofnij się do bzdur na temat "leków na wirusa " atakującego karpie . Już na tysiące kilometrów w każdą stronę - widać dokładnie , że mylisz organizm komórkowy jakim jest bakteria z wirusem . Wirus to białkowy twór zakaźny , który jest pasożytem ( ale pasożytem ) obligatoryjnym - to znaczy istnieje tylko dzięki komórce w które replikuje ( a nie się rozmnaża ). CDN , CDN.
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. Pasożyt może być gwoździem do trumny zarażonych wirusem ryb... Trzeba poruszyć służby wetynaryjne i sanepid żeby zidentyfikowali tą chorobe. Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. Co może spowodować PANDEMIE w środowisku wodnym otaczających nas wód . A to doprowadzi napewno do zagłady bardzo dużej populacji ryb spokojnego żeru a w następstwie drapieżników w naszych wodach.:((((
"Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. "A wirus to niby co "Nature Boy " , zdrowy chłopak ? Czym jest wirus jeśli nie skończonym , wysoce wyspecjalizowanym pasożytem ? Wirus replikuje kosztem komórki do której wnika . Wszelkie zaburzenia w obrębie procesów życiowych komórki ( niedotlenienie, osłabienie sił obronnych , współistniejąca choroba , stres , niedożywienie i wewnątrzkomórkowe zaburzenia przemian energetycznych z tym związane - powodują gwałtowną replikację pasożyta jakim jest WIRUS.Wirus może tez atakować bakterie - namnażają się wewnątrz cytoplazmy bakterii i powodują jej śmierć , inne z kolei wbudowują się w chromosom bakterii i stają się częścią podziału komórkowego ( tj tkwią uśpione wewnątrz bakterii jako tzw episom) - w obu przypadkach jest to tzw bakteriofag. Wirus PASOŻYT - nie rozmnaża się a replikuje swój kwas nukleinowy ( RNA , DNA )
Bartuś ,a jaki zastosowałeś przepis na wirus żeby sie tak rozprzestrzenić i zakazić forum?
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Cytat Pani Mimi :
"Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. "
Moja odpowiedź :Wirus to twór białkowy , który nie ma budowy komórkowej . ZJAWISKO ANTYBIOZY DZIAŁA TYLKO W PRZYPADKU ORGANIZMÓW KOMÓRKOWYCH : RIKETSJE , NIEKTÓRE GRZYBY , BAKTERIE itp. Antybioza polega na wstrzymywaniu AKTYWNOŚCI KOMÓRKOWEJ u jednego organizmu przez inny - niedopuszczanie go do sfery życiowej , co odbywa się poprzez produkcję określonych substancji : np pleśń wytwarzająca penicylinę ... Antybioza ma na celu HAMOWANIE AKTYWNOŚCI KOMÓRKOWEJ - A WIĘC WYSTĘPUJE U ORGANIZMÓW KOMÓRKOWYCH A NIE U WIRUSÓW KTÓRE NIE MAJĄ BUDOWY KOMÓRKOWEJ.
Beato , te przebadane w Olsztynie , mają inne nicienie , człowiek nie może się nimi zarazić ( choć może by miał jakieś problemy gastryczne ) , niemniej to władze PZW powinny zareagować i leczyć te ryby dla dobra wędkarstwa i wędkarzy . Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina samej przyrody , bo wtedy jezioro było całe zielone od glonów i sinic poprzez upalne lato .
Cytat :Pamiętam , jak 10 lat temu w jednym jeziorze ryby miały w jelitach białe tasiemce , nikt nic nie robił i po roku te pasożyty same zniknęły , więc na pewno to wina " Moja odpowiedź :
Ten biały tasiemiec to płaziniec , tasiemiec rybi o dżwięcznej nazwie Ligula . Polska nazwa to rzemieniec ( Ligula intestinalis ).Wywołuje u ryb chorobę zwaną ligulozą. Ten tasiemiec jest jadalny (choć mało kto się na to decyduje ) a w dodatku zdrowy , bo bardzo bogaty w witaminę B12. Ma on dwóch żywicieli pośrednich : mały raczek zostaje połknięty przez rybę a która następnie zostaje schwytana przez ptaka , żywiciela ostatecznego. Dla ssaków spożywających ryby w stanie surowym lub niedostatecznie przygotowanym ( także dla ludzi ) dużym zagrożeniem jest bruzdogłowiec szeroki. Żywicielem pośrednim tego tasiemca - bruzdogłowca szerokiego jest mały skorupiak z rzędu widłonogów , widłonóg połyka coracidium tasiemca . Następnie w ustroju widłonoga - coracidium zmienia się w onkosferę . Następnie widłonóg z wynicowanym już z onkosfery plerocerkoidem zostaje wchłonięty przez rybę ( szczupak , miętus , sandacz , okoń ) . Ostatecznym żywicielem jest człowiek lub inny ssak. Ligula jest niegroźny dla ludzi i co warto podkreślić - jadalny.
No masz rację Beato , przecież wzdłuż rzek jest położonych masę prywatnych stawów i akwenów komercyjnych , to te ryby zasiliły sporo dużych rzek . A i tak jest wielki problem z wirusem , który zaatakował prywatne stawy hodowlane ( nawet był poruszany temat w programie " Uwaga " w TVN )
Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. Pasożyt może być gwoździem do trumny zarażonych wirusem ryb... Trzeba poruszyć służby wetynaryjne i sanepid żeby zidentyfikowali tą chorobe. Nadużywanie antybiotyków w stawach hodowlanych spowodowało uodpornienie (niby nie groźnych wirusów) na leki. Co może spowodować PANDEMIE w środowisku wodnym otaczających nas wód . A to doprowadzi napewno do zagłady bardzo dużej populacji ryb spokojnego żeru a w następstwie drapieżników w naszych wodach.:((((
Cytat mimi127"Tak tak, ale rozmawiamy o pasożycie nie wirusie karpi. " A czym jest wirus jeśli nie pasożytem ? Mała retrospekcja do wątków poruszających problem wirusa KHV . No , to jedziemy : Jak zachowuje się wirus . który jest typowym pasożytem ? Otóż jest to białkowy , zakaźny twór , nie mogący istnieć bez ostatecznego żywiciela , którego kosztem replikuje ( REPLIKUJE, a nie jak niektórzy sądzą - rozmnaża) . Wirus , zatem jako obligatoryjny pasożyt - przenosi się z żywiciela na żywiciela . Może to zrobić np : poprzez materiał genetyczny ( ukryć się w tzw episomie czy gametach rozrodczych ) Może też jednak znacznie więcej :KAŻDY WIRUS , ABY PRZETRWAĆ W CZASIE - MUSI MUTOWAĆ ( ULEGAĆ MUTACJI ) A , co zrobią , fachowcy od zarybień , kiedy jakiś wirus , który atakuje na razie wybiórczo , mono-typowo , zmutuje i nagle zacznie atakować inne , bezbronne ryby z obrębu rodziny karpiowatych ? Dlaczego wirus atakuje i w jakich okolicznościach ? Wiadome jest , że krzyżówki genetyczne mogą wykazywać pewne dewiacje w obrębie wzrostu , rozrodu itd. Kiedy jednak pewne hybrydy wykazują wybujałość , odporność na mróz ( tzw heterozja ) jak np : muł , czy pewne odmiany jabłoni , u innych dzieje się zupełnie odwrotnie - wykazują pewne parcjalne odchylenia od normy : w zakresie rozrodu , odporności itp . Karp , jest niedoskonałą hybrydą genów karpia - które przez wieki krzyżowano po to , by uzyskać dzisiejszą jego formę... Wirus to jak wcześnie napisałem - zjadliwy twór białkowy , który może przebywać w stanie latencji , do momentu gdy ... ? Właśnie kiedy , atakuje wirus ? Wirus atakuje wtedy gdy : organizm jest osłabiony , towarzyszy inna choroba , w złych warunkach bytowych. Czy karpiowi , jednej z najbardziej zczołganych , zwyobracanych genetycznie ryb - jest dobrze w stawie , w łapach hodowcy ? Najwyraźniej nie ! Wirusy typu Herpes ( z obrębu herpetowirusów , u ludzi wywołujących min : opryszczkę a także ospę , krowiankę , ) atakowały ryby już od dawna. Do tej grupy należy też KHV1. W Polsce , już na przełomie 97 i 98 roku , odnotowano niebezpieczny wzrost zachorowań na rozmaite choroby :tak wirusowe , jak i bakteryjne ( choć przede wszystkim na wirusowe , wywołane właśnie przez wirusy z grupy Herpes ). Choroba dotyka ryb hodowlanych , ponieważ wywołuje ją wirus .Wirus to skończony , kodyfikowany pasożyt - nie istnieje bez żywiciela , w którego organizmie i którego kosztem REPLIKUJE ( nie rozmnaża się , jak to niektórzy myślą). A jak "działa" i w jakim momencie atakuje , można zrozumieć stosując analogię zachorowań u ludzi: wirus może przetrwać w stanie latencji ( uśpienia) , wa materiale genetycznym ( w tzw plazmidzie ) , w komórkach ciała , układzie nerwowym , komórkach rozrodczych ( np : wirus ospy , tkwiąc w zwojach nerwowych - po latach i w sprzyjających dlań warunkach może wywołać półpasiec , ostrą chorobę zakaźną). Dzieje się tak w momencie : osłabienia odporności , osłabienia odpowiedzi immunologicznej , w chorobach autoagresywnych ( kiedy układ odpornościowy z różnych względów - kieruje siły obronne nie na patogeny lecz na komórki organizmu ), w nagłym oziębieniu , w zatruciu , w powikłaniach towarzyszącym innym chorobom , w przegrzaniu , gorączce ( będącej objawem innej infekcji np : bakteryjnej , kiedy to bakterie np : z rodzaju Proteus , produkują tzw "pirogeny ") . Namnażanie się wirusa u wszystkich zwierząt , nie ważne czy chodzi o ryby czy u ludzi - JEST ZAWSZE WYNIKIEM , ZABURZEŃ W OBRĘBIE PROCESÓW ŻYCIOWYCH LUB OBJAWEM NIEDOSTOSOWANIA DO ZŁYCH WARUNKÓW BYTOWYCH ! Nie oszukujmy się , już dzisiaj i nie powielajmy bredni o tym jak "wielką pasją i miłością hodowcy darzą swój inwentarz ". Jeżeli stworzenia , będące składową hodowli chorują ( a chorobę wywołuje nic innego jak gwałtownie namnażający się w ich organizmach wirus) - TO ZNACZY , ŻE JEST IM TAM ŹLE ! Zawsze postrzegałem hodowlę karpi - jako surowy , udręczony porządek życia podporządkowanego potrzebom chciwego człowieka . Są wśród nas osoby ( i jest ich całkiem sporo ) mylące bakterię z wirusem lub używające tych terminów zamiennie , wrzucające do jednego tygla twory komórkowe ( organizmy jednokomórkowe z którymi daje się jeszcze walczyć wykorzystując procesy biologiczne ,zachodzące w organizmach istot żywych - takie jak antybioza , apoptoza , hamowanie podziału mitotycznego komórki ( mitozy ) oraz wirusy , nie mające budowy komórkowej , które wyskakują to tu to tam ( i tylko w organizmie żywiciela , gdzie ten pasożyt jest w stanie replikować ). Wirus to skończony pasożyt - on nie jest w stanie przetrwać bez żywiciela w którym replikuje ( tj namnaża się ). Przykładowo wirus HIV zabija woda , mydło , powietrze - a jakie spustoszenie robi namnażając się w organizmie żywiciela ? Wirus opryszczki ( z grupy HERPES !) , dostawszy się raz do organizmu , nie znika z niego nigdy , przebywa tam w stanie latencji do czasu gdy zajdą sprzyjające warunki , by reaktywować : przegrzanie, stres, zmęczenie , niedożywienie,zatrucie , choroba , osłabienie układu odpornościowego .... czy wreszcie :ZŁE WARUNKI BYTOWE ! W takich okolicznościach , wirus opryszczki poczyna gwałtowną replikację , której efektem są znane wszystkim , pozornie "niewinne " uporczywe zmiany na skórze i błonach śluzowych , określane wspólnym mianem opryszczki . Wirus atakuje ryby typowo hodowlane ponieważ : krzyżówki genetyczne wykazują zawsze mniejsze lub większe dewiacje biologiczne ( wybujałość albo odwrotnie , odporność lub jej niedobór ) - to po pierwsze . Po drugie : wirus potrafi trwać w stanie latencji ( uśpienia ) w organizmie nosiciela ( żywiciela ) a jego namnażanie się następuje w sprzyjających warunkach takich jak : niedotlenienie , przegrzanie , wyziębienie , zatrucie , choroby ( w tym nowotworowe), stres , przemęczenie , niedożywienie itp . Jeżeli u ryb hodowlanych dochodzi do zachorowań ( zakażeń z żywiciela na żywiciela ) to znak że : siły odpornościowe karpia , ryby w zasadzie ryby obcej geograficznie ,są osłabione, że warunki stworzone przez człowieka , są na tyle spaczone , iż muszą prowadzić do rozwoju chorób ! Podobnie jest w przypadku opryszczki - kiedy wirus opryszczki ( podobnie jak KHV - typu HERPES) , który z naszych organizmów nie znika nigdy , ma warunki do replikacji ( podczas choroby , stresu , osłabienia , zmiany trybu życia ) , zaczyna to robić w sposób gwałtowny , czego efektem są zmiany na skórze i błonach śluzowych ( tzw "opryszczka"). Hodowla stworzona przez człowieka dla zysku , gdzie ryby przebywają w dużym zagęszczeniu , gdzie przeprowadza się sztuczne tarło ( w płytkich stawach wyściełanych trawą ) - to nie są warunki naturalne i takie , gdzie ryby mogą egzystować w sposób swobodny , albowiem wszystkie kwestie związane z ich cyklem życiowym ( choćby np : odżywianie czy rozród ) poddane są regulacji człowieka ! Sztuczne , wymuszone warunki bytowe karpi , powodują dalsze osłabianie układu odpornościowego i zdolności przystosowawczych , czego skutkiem jest i zawsze będzie - choroba ! Często choroby wywołane przez wirusy noszą miano "oportunistycznych " Dlaczego ? Odpowiedź : ponieważ w warunkach naturalnych , niezaburzonych , u osobników zdrowych , silnych i przystosowanych ( czyli nie u karpia ) - NIGDY BY NIE WYSTĄPIŁY ! Wirus przenosi się z żywiciela na żywiciela , bo nie jest w stanie bez niego istnieć !Ryby mogą więc zakażać się poprzez stykanie się ze sobą ( w przypadku dużej rotacji ) .Także podczas sztucznego tarła karpi ( , które odbywa się w płytkich stawach wyłożonych trawą , co imituje rozlewiska rzeczne , będące miejscem rozrodu sazana , przodka karpia hodowlanego ) - ZACHODZI CO NAJMNIEJ PODWÓJNE RYZYKO ZAKAŻEŃ , ponieważ : wirus przenosi się podczas styczności ryby z rybą , a po drugie : wiru może być przekazany wraz z materiałem genetycznym ( ikra , mlecz ).
I jeszcze o PASOŻYCIE CZYLI JAK NAJBARDZIEJ o WIRUSIE KHV : Wydaje mi się , że hodowla karpi - regulacja życia rybich stworzeń dla handlu i zysku to wielkie zło. Jak zawsze - monokultura szkodzi sobie i innym . Wirus , który ją bowiem atakuje to KHV , herpetowirus , przebywający w latencji , do czasu zajścia odpowiednich warunków ,wyzwalających gwałtowną replikację . Wirus nie atakuje pojedynczo - żywicielem takiego pasożyta jak wirus KHV , jest w tym przypadku cała obsada stawu ( mimo iż badania laboratoryjne nie wykazują obecności patogenów - te mogą trwać w stanie utajonym jako tzw "prowirus " albo wbudowane w genom gospodarza i stawać się częścią podziału komórkowego i być przekazywane podczas sztucznego tarła ! Wirus wywołuje chorobę oportunistyczną - taką , która u zdrowych , witalnych osobników żyjących w naturze , nigdy by nie wynikła , czyli nie u karpia - którego cały życiowy cykl poddany jest regulacji człowieka. Zuniformizowana pasza bez witamin , duża rotacja ryb, woda o wysokim stężeniu amoniaku ( a do tego przyczyniają się także odchody rybie ) - to wszystko osłabia układ odpornościowy karpia, który jak to u krzyżówek bywa - silny nie był nigdy
Ten biały tasiemiec to płaziniec , tasiemiec rybi o dżwięcznej nazwie Ligula "
Jakoś nic mi tu nie dżwięczy :( Gdyby to był tasiemiec Dzinga Dzinga, to sie zgodze ;)
Ja sie męczyłem z tym zdaniem ze 3 minuty a Ty w sześć taki poemat walnąłeś . Szybki jesteś.
Witam okonie na wiśle zarażone są jakimś pasożytem który jest w mięsie.Wygląda to jak cienka czerwona nitka zwinięta w kłębek .
CześćBartek czy Ty wszystko sprowadzasz do kormorana lub karpia?Odpowiedz jednym słowem jak Arek zapytał .JK
Witam szkoda że nie byłeś na zebraniu naszego koła PZW i nie przedstawiłeś wniosku w uchwale do realizacji.Pozdrawiam.
oto jak wyglada nicień okoń złapany na wisle w płocku
i co zjadłeś taką rybę ? czy to jest bardzo groźne i czy może przejść na inne ryby Wie ktoś już coś więcej o tym?
nie zjadłem,wyrzuciłem je,obrzydliwe to było,na ryby inne napewno może przechodzić np. jak szczupak zje takiego okonia chorego to przechodzi na niego.
Chciałbym odświeżyć temat i poinformować wędkarzy że oprócz okoni chorują w Wiśle także węgorze 99% populacji oraz trocie. Złowiłem jedną we wrześniu i niestety miała w sobie mnóstwo tego robactwa pod skórą. No i podobno trafiają się już sandacze z tym cholerstwem. Mowa tu o odcinku Wisły poniżej tamy we Włocławku
http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=5&nid=347