Drodzy koledzy i koleżanki po kiju, proszę o informację. Jak przedstawia się sytuacja z dorszem na Bałtyku, a generalnie chodzi mi o Kołobrzeg. Pozdrawiam.
Jest kicha totalna, nie dość że krótki to jeszcze trudno go napłynąć. Na jednym na odczycie dwóch/trzech z kutra ciągnie krótkiego i tyle, przepływ na następny odczyt. Nie ma dorsza, kto nie pływał kilka lat wstecz ten nie ma porównania i zadowolony schodzi z kutra z pięcioma krótkimi.
Ja na wakacje byłem na Chłopach bardzo blisko kołobrzegu tam też zabiorom cię na kuter chyba że coś sie zmieniło ogulnie tam był dorsz ale bardzo mało jak już to flądra.
Jesli Limit dorsza wynosi 7sztuk a "wedkarze"bez kart wedkarskich lowia po 50-60 i wszystko biora ze soba to niema sie co dziwic ze jest coraz gorzej!Mysle ze musi wiele czasu uplynac zanim to sie zmieni.
Kolego Arnoldzie jak jest z Dorszem na Bałtyku widać na stoiskach rybnych w supermarketach. Prawdą jest też że "wędkarze" powracający z wypraw biorą wszystko tzn przeważnie przedszkole by zminimalizować wydatki. Inna sprawa że duże dorsze łowi się na wodach międzynarodowych.
Panowie witam ja też jestem za tym żeby nie zabierać tyle dorszy itd . Ale patrząc na to w ten sposób ,że po każdym holu i tak dorsz zdechnie bo ciśnienie robi swoje to jaki jest sens jego wypuszczanie ????
Jesli Limit dorsza wynosi 7sztuk a "wedkarze"bez kart wedkarskich lowia po 50-60 i wszystko biora ze soba to niema sie co dziwic ze jest coraz gorzej!Mysle ze musi wiele czasu uplynac zanim to sie zmieni.
nie tylko, nie tylko, bo i ci z kartami też to robią żeby zwrócił im się wypad na dorsze.
Panowie witam ja też jestem za tym żeby nie zabierać tyle dorszy itd . Ale patrząc na to w ten sposób ,że po każdym holu i tak dorsz zdechnie bo ciśnienie robi swoje to jaki jest sens jego wypuszczanie ????
Proste rozwiązanie, po złowieniu limitu (chyba 7 szt) siadamy i czekamy na powrót do portu. Limity są chyba po to żeby ich przestrzegać.
pare lat w stecz to na dobrym napłynięciu limit ten łapałem w 15min i na pewno nie czekał bym na pozostałych kiedy oni dobiją do limitu, a niestety jest prawdą że wyholowany dorsz i tak nie przeżyje powrotu do wody. Spustoszenia przecież nie poczyniliśmy my wędkarze tylko rybacy, przecież to oni nie stosowali się do limitów połowów(tam przecież iczone jest w tonach, a nie na sztuki). Kto pływal 3-4 lata temu wie o czym piszę. Ja osobiście przestałem jeżdzić na dorsze (choć ciągnie) i jeżdzę do Szwecji na szczupaki to jest dopiero przeżycie
pare lat w stecz to na dobrym napłynięciu limit ten łapałem w 15min i na pewno nie czekał bym na pozostałych kiedy oni dobiją do limitu, a niestety jest prawdą że wyholowany dorsz i tak nie przeżyje powrotu do wody. Spustoszenia przecież nie poczyniliśmy my wędkarze tylko rybacy, przecież to oni nie stosowali się do limitów połowów(tam przecież iczone jest w tonach, a nie na sztuki). Kto pływal 3-4 lata temu wie o czym piszę. Ja osobiście przestałem jeżdzić na dorsze (choć ciągnie) i jeżdzę do Szwecji na szczupaki to jest dopiero przeżycie
Witam.
podkreslam , że nie atakuje tutaj nikogo :))
Tak jak ty myslałem że dorsz nie da rady po wycholowaniu z wody.
Ostatnio byłem na dorszu i jednak jak choluje sie rybę bardzo powoli to ona przezyje, nie jest to moja opinia ani obserwacja ale od trzeciego gościa co organizuje wypady tego się dowiedziałem.
sam zaobserwowałem że jak nie ciagnę na siłe tylko bardzo powoli to taki dorsz jest bardziej zywotny.
osobiście bolki złapane przezemnie wracaja do wody po tym jak po raz kolejny usłyszałem że dorsz zyje i dobrze sobie radzi po wypuszczeniu.
Tu wędkarskie limity w połowach nic nie dają. Na wędkę i tak nie złapiesz tyle ile w sieć, nawet gdyby wypływało 500 kutrów jednocześnie. Zwyrodniałą politykę prowadzą ci, którzy łowią sieciami i przekraczają im dostępne w ilościach połowach limity. Z drugiej strony wcale się im nie dziwię, skoro gospodarka nastawiona jest tak aby jedynie duże kutry rybackie zdolne były prowadzić opłacalną gospodarkę rybacką. Każdy orze jak może :(
Tu wędkarskie limity w połowach nic nie dają. Na wędkę i tak nie złapiesz tyle ile w sieć, nawet gdyby wypływało 500 kutrów jednocześnie. Zwyrodniałą politykę prowadzą ci, którzy łowią sieciami i przekraczają im dostępne w ilościach połowach limity. Z drugiej strony wcale się im nie dziwię, skoro gospodarka nastawiona jest tak aby jedynie duże kutry rybackie zdolne były prowadzić opłacalną gospodarkę rybacką. Każdy orze jak może :(
Bardzo dobrze mówisz :))
Osobiście nie rozumiem po co ludzie biora np.40 dorszy na raz.
Co wypad spotykam osoby który przechwalaja się ile to na jednym wypadzie złapało.Jak zapytam czy z tych 40 szt. to jakies okazy to gośc odpowiada ze same bolki.
Aby limit był przestrzegany dla wędkarzy, muszą być kontrole. jak na razie nie widziałem żadnej kontroli, po za celną. Ale jak by limity były przestrzegane to kto by pojechał po 7 sztuk Dorsza z drugiego końca Polski, rybacy musieli by handlować pietruszką.
Aby limit był przestrzegany dla wędkarzy, muszą być kontrole. jak na razie nie widziałem żadnej kontroli, po za celną. Ale jak by limity były przestrzegane to kto by pojechał po 7 sztuk Dorsza z drugiego końca Polski, rybacy musieli by handlować pietruszką.
Ja jadę na dorsza połowic sobie dla relaksu.
Jak ktos chce duzo dorsza to do sklepu może smiało iść... W czym problem...
Jak patrze na kutrach na bande podnieconych wędkarzy którzy łapia po 30 szt. i jeszcze im mało to ręce mi opadaja.
My się wydawało że to chodzi o przygodę i zeby cos tam złapac a nie łapac na akord.
Wczoraj rozmawiałem z kolegą powiedział,że w Darłówku jest ponoć nieżle Jeśli wszystko pójdzie dobrze (pogoda brak sztormu ) jedziemy w weekend 11.11 Pozdrawiam
Tu wędkarskie limity w połowach nic nie dają. Na wędkę i tak nie złapiesz tyle ile w sieć, nawet gdyby wypływało 500 kutrów jednocześnie. Zwyrodniałą politykę prowadzą ci, którzy łowią sieciami i przekraczają im dostępne w ilościach połowach limity. Z drugiej strony wcale się im nie dziwię, skoro gospodarka nastawiona jest tak aby jedynie duże kutry rybackie zdolne były prowadzić opłacalną gospodarkę rybacką. Każdy orze jak może :(
Ale od czegos trzeba zacza!Wkoncu sa przepisy i trzeba je przestrzegac.Ostre kontrole i kary!Tak powinno byc a jest tak jak nad wiekszoscia jezior-robta co chceta.
Wczoraj rozmawiałem z kolegą powiedział,że w Darłówku jest ponoć nieżle Jeśli wszystko pójdzie dobrze (pogoda brak sztormu ) jedziemy w weekend 11.11 Pozdrawiam
Ja jak będzie pogoda jadę do Mrzeżyna :) powodzenia pozdrawiam.
Spójrzmy na kierowców....policja zapowiada co chwilę wzmożone kontrole z jakiejś tam okazji (początek wakacji, koniec wakacji, akcja znicz, święta itp.) i co?
I nic.........co weekend 2000 nagrzmoconych typa za kółkiem a każdy myśl,że jemu sie uda;-)
Zatem najważniejsza jest ŚWIADOMOŚĆ każdego z nas.
Dopisalem bo jakoś tak brakowało pointy.
Z tą ŚWIADOMOŚCIĄ to wiadomo jak jest....
Tu piszemy pięknie a na kuterka szajba luz.
Jednego takiego poznałem na kutrze....Opowiadał gdzie on się na forum nie wypowiada, jakich porad to on nie daje, jak to on przepisy egzekwuje na łowiskach.
spływamy do portu a on 27 dorszy, 90% to super bolki, i dwa podczas patroszenia wywalił za burte bo sygnał był ze mozna łapac.
Szajba luz, jezeli pozostaje nasza swiadomość to mozna zapomniec o tym.
Dziękuje kolegom za zainteresowanie się moim wątkiem (choć moje pytanie dotyczyło tylko tego czy dorsz wrócił na łowiska), ale jestem zadowolony z tego że większość wędkarzy, ma umiar i rozumie to że ryby nie są tylko dla nas ale też dla następnych pokoleń. Pozdrawiam.
Dziękuje kolegom za zainteresowanie się moim wątkiem (choć moje pytanie dotyczyło tylko tego czy dorsz wrócił na łowiska), ale jestem zadowolony z tego że większość wędkarzy, ma umiar i rozumie to że ryby nie są tylko dla nas ale też dla następnych pokoleń. Pozdrawiam.
Pięknie podsumowaneże , ryby są dla następnych pokolen.
Ja przytoczę słowa :Prezesa Stowarzyszenia Armatorów ."Limit nie chroni zasobów dorsza, ponieważ:często się zdarza na tym samym łowisku znajduje się kuter z duńską
licencją połowową, niemiecką i polską. Limitowanie połowu dla wędkarzy z
jednego kraju nie ma więc sensu.jeden duński statek do połowów paszowych, doprowadza do większych szkód w
narybku dorsza niż wszyscy bałtyccy
wędkarze razem wzięci" a co do wypuszczenia wyholowanego dorsza, nie do końca się zgadzam z przedmówcą gdyż taka sztuka nie ma praktycznie żadnej szansy przeżycia, ponieważ dochodzi do dekompresji ryby nawet przy delikatnym holu tak wiec prędzej czy póżniej taka sztuka padnie
Ja przytoczę słowa :Prezesa Stowarzyszenia Armatorów ."Limit nie chroni zasobów dorsza, ponieważ:często się zdarza na tym samym łowisku znajduje się kuter z duńską licencją połowową, niemiecką i polską. Limitowanie połowu dla wędkarzy z jednego kraju nie ma więc sensu.jeden duński statek do połowów paszowych, doprowadza do większych szkód w narybku dorsza niż wszyscy bałtyccy wędkarze razem wzięci" a co do wypuszczenia wyholowanego dorsza, nie do końca się zgadzam z przedmówcą gdyż taka sztuka nie ma praktycznie żadnej szansy przeżycia, ponieważ dochodzi do dekompresji ryby nawet przy delikatnym holu tak wiec prędzej czy póżniej taka sztuka padnie
Co do tego holu...
to jak przezywa dorsz który podchodzi blisko brzegu, na płycizne, na Tobiaszami które maja tarło?
Wędkarze z brzegu łapią w tym okresie dorsze z brzegu....
Podkreslam ze nie chcę się sprzeczac tylko może ktos fachowo to wyjasni :))
Tu chodzi przede wszystkim o dekompresję.Jeżeli zmiana ciśnienia nie zachodzi szybko, tak jak w przypadku podchodzenia ryby do brzegu to nie stanowi to zagrożenia. Dorsz jak i inne ryby holowane z głębokości rzędu kilkunastu/kilkudziesięciu metrów nie są w stanie wyrównać ciśnienia w trakcie holowania.Poza tym są w stresie wywołanym samym zacięciem i wyciąganiem.Spotykam się z opinią, że granicą przeżywalności ryby jest głębokość 12m.Powyżej tej głębokości trudno przeżyć wstrząs baryczny i pokonać stres.Tak czytałem, jak jest w istocie trudno mi określić.Często znajdowałem martwe szczupaki, które złapałem dzień wcześniej i wypuszczałem.Domyślam się, że padały tylko ze względu na stres holowania z głębokości nie większej jak 4,5m. Wracając do tematu dorsza: byłem dzisiaj swoją łódką ok 10km od brzegu, na wysokości Nowego Portu.Kicha totalna - zero brań na pilker, przywieszkę czy filet śledzia.Masakra.
Ludzie poczekajcie teraz dupa dorsz nie bierze bo ma tarlo pozniej bez problemu.Marzec itd. jest,
Rybka jest bo ostatnio we Władku połapałem, a z tego co się orientuję to dorsz ma tarła latem.
Tak masz racje ale z brzegu ciezko co w marcu itd nie ma problemow,predzej troc wezmie niz dorsz.Ja na kutrach nie pilkuje to nie znam sie na tym.a z brzegu spokojnie tez mozna dorwac dorsze.Raz probowalem kutrow,i wiecej nie chce sam horror,lubie sam niz ze zgraja ludzi ktorzy placza zylki.A jak juz to Belly Boat i pletwy 200 metrow w morze i sa tez rezultaty.Tylko teraz na Belly Boat jest za zimno.Pozdrawiam
Wczoraj byłem w Kołobrzegu i była to typowa wycieczka .Przez 10 h jeden dorsz a byliśmy na głębszych wodach .Pływaliśmy Posejdonem i raczej nie polecam tego szypra
Wczoraj byłem w Kołobrzegu i była to typowa wycieczka .Przez 10 h jeden dorsz a byliśmy na głębszych wodach .Pływaliśmy Posejdonem i raczej nie polecam tego szypra
Słuchaj w okresie od stycznia do marca dorsz oddala się na głębsze wody, dlatego daleko trzeba wypływać a jak rybka nie żeruje to tak to wygląd niestety.W tym okresie dorszowanie to loteria :)
Z doswiadczenia wiem i przypominam sobie ze w styczniu i lutym ciezko cos dorszowatego zlowic,bynajmniej z brzegu.W glebinach jak @baloonstyle pisze-loteria.Moze jednak tarlo?
Ludzie poczekajcie teraz dupa dorsz nie bierze bo ma tarlo pozniej bez problemu.Marzec itd. jest,
Rybka jest bo ostatnio we Władku połapałem, a z tego co się orientuję to dorsz ma tarła latem.
@ballonstyle
jednak sie nie mylilem,dorsz ma tarlo od stycznia nawet do polowy marca.Powiedz ktora ryba ma tarlo latem prawie zadna,oprocz wegorza ktory plynie w tym okresie do morza Saragossa zeby tam odbyc tarlo,i jest w Baltyku w lipcu,sierpniu do zlowienia.Jak i kiedy wegorz odbywa tarlo do tej pory nie zbadano.
Kolego Mefokiller nie wiem gdzie znalazłeś takie wiadomości. Tarło dorsza według wszystkich opracowań jakie przeglądałem to okres kwiecień -czerwiec, a ja śmię twierdzić że zachacza jeszcze o lipiec.
Kolego Mefokiller nie wiem gdzie znalazłeś takie wiadomości. Tarło dorsza według wszystkich opracowań jakie przeglądałem to okres kwiecień -czerwiec, a ja śmię twierdzić że zachacza jeszcze o lipiec.
No dokładnie tez tak słyszałem i na jakimś forum nawet o tym czytałem dlatego trochę wypowiedź mnie zadziwiła.
Kolego Mefokiller nie wiem gdzie znalazłeś takie wiadomości. Tarło dorsza według wszystkich opracowań jakie przeglądałem to okres kwiecień -czerwiec, a ja śmię twierdzić że zachacza jeszcze o lipiec.
No dokładnie tez tak słyszałem i na jakimś forum nawet o tym czytałem dlatego trochę wypowiedź mnie zadziwiła.
to dziwne ale u mnie wtym czasie najlepij bierze.A teraz dupa.
pare lat w stecz to na dobrym napłynięciu limit ten łapałem w 15min i na pewno nie czekał bym na pozostałych kiedy oni dobiją do limitu, a niestety jest prawdą że wyholowany dorsz i tak nie przeżyje powrotu do wody. Spustoszenia przecież nie poczyniliśmy my wędkarze tylko rybacy, przecież to oni nie stosowali się do limitów połowów(tam przecież iczone jest w tonach, a nie na sztuki). Kto pływal 3-4 lata temu wie o czym piszę. Ja osobiście przestałem jeżdzić na dorsze (choć ciągnie) i jeżdzę do Szwecji na szczupaki to jest dopiero przeżycie
Wtam,
mamy dylemat tzw.przedszkolaki mogą wracać do wody 38 cm to minimum jak pamiętam. I przeżyją na 100%. Dorsz w Bałtyku był,jest i długo będzie.Unia z sąsiadami wyszła nam bokiem.Redukcja floty oparta była na porozumieniach z Brukseli gdzie nasi przedstawiciele nie zasłynęli w mediacjach. Naszym rybakom odebrano chleb powszedni bo na zachodzie robią na tym kaskę GLOBALIŚCI.Teraz fani dorszowania o kiju nie wracają do domu.Chyba,że trafią statek ,,wycieczkowy,,! W przygotowaniu jest poprawka dotycząca limitu w połowie dorsza-mamy nadzieję ,że przeforsują ją jak najszybciej. PS.Napisz wszystkim ile szczupaków możesz zabrać ze szwedzkich łowisk? Przypuszczam,że 1 szt i to z limitem wagowym lub wcal,ale czekamy na relację z wyprawy do Szwecji.Pozdrawiam.
Drodzy koledzy po kiju przyznać się bez bicia , który tak wkurzył Neptuna że nie można płynąc na kochane dorsze.A tak bardziej serio to z niecierpliwością czekam na wieści od kogoś komu uda się wypłynąć, ciekaw jestem czy dorsze już podeszły na mniejsze głębokości. Pozdrawiam KAM
Witam niestety, ostatnie sztormy spowodowały ze dorsz jeszcze dalej odsuną się od brzegu :(( Był daleko , teraz jest dalej. w sobotę miałem termin na Morsa ale już wiem ze pogoda nie pozwoli :((
Ja czekam na wypłynięcie od listopada. Za każdym razem wjeje.Teraz mam termin na Hydrografa na 16tego z dostępnych prognoz pogody wynika ze musze szukac następnego terminu.
To fakt ciężko się teraz wstrzelić w termin.Ja do marca robię przerwę z dorszem i robię rozpoznanie moich miejscówek na Wiśle.W ostatnia sobotę jedna już sprawdziłem i nic nie było :(( W ta sobotę kolejne i mam nadzieję ze będzie ciekawiej niz ostatnio :))
WITAM WSZYSTKICH, CO PISZĄ O LIMITACH (7SZT.) I ICH PRZESTRZEGANIU, DLACZEGO TYLKO POLSKA MA LIMITY?.
PRZEPRASZAM ZA WYRAŻENIE, ALE CZY JESTEŚCIE NIENORMALNI PISZĄC O 7 SZTUKACH, KONTROLACH ITP. CZY NORMALNY CZŁOWIEK JEDZIE Z DRUGIEGO KOŃCA POLSKI PO 7 BOLKÓW, LUDZIE ZASTANÓWCIE SIĘ, CO WYPISUJECIE, OSOBIŚCIE BIORĘ TYLE ILE ZŁOWIE (PISZE O DORSZACH) I NIECH MI NIKT NIE PISZE, ŻE JESTEM PAZERNY CZY COŚ PODOBNEGO.
DLACZEGO TAK PISZĘ – POLSKI LIMIT POŁOWU DORSZA PRZEZ KUTRY TO 11 TYSIĘCY 229 TON RYBY I KTO TEGO PILNUJE I WYMIARÓW, WIĘC NIE PISZCIE O 7 SZTUKACH, BO JEST TO ŚMIESZNE I TYLKO WKUR……CIE WĘDKARZY.
11TYŚ 229 TON TO TYLKO POLSKA – A GDZIE JESZCZE RESZTA, TYLKO DURNA POLSKA MA LIMIT 7 SZT.
TROCHĘ WYOBRAŹNI – WĘDKARZE NA MORZU TO NAWET NIE KROPLA W MISCE WODY.
NIE PISZĘ TEGO, ABY ŁAMAĆ „GŁUPIE PRZEPISY”, ALE NIE DZIWCIE SIĘ KOLEGOM Z DRUGIEGO KOŃCA POLSKI, ŻE WEZMĄ WIĘCEJ NIŻ „LIMIT”, BO „LIMIT” JEST DEBILNY I DLATEGO NIE MA KONTROLI.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH I PRZEPRASZAM, JEŚLI KOGOŚ URAZIŁEM
Racje masz i uważam podobnie. tylko podczas kontroli strażnicy maja w du.ie takie tłumaczenie.Ojciec był kiedyś kontrolowany na ostatnim łowisku i sporo ludzi miało ponad limit, myślisz że ktoś się ich pytał o zdanie, wypisali mandaty, kuter do odprawy ce;lnej i jeszcze szyper miał po dupsku.niestety to nie my ustalamy reguły my mamy je przestrzegać.100 razy popłyniesz nie ma kontroli, 101 raz i nie tylko ty jesteś udupiony ale i organizator zabawy. Niestety tak jest, wydaje mi się ze to kolejny sposób jak zwinąć kasę od ludzi, bo nie oszukujmy się ze jak dorsz chodzi to na pierwszym dryfie masz limit. Takie nasze Polskie prawo. Po za tym po wyprawach dorszowych widać że ta ryba odradza się u nas bo coraz więcej łapie się średniaków, może tym mądrym od reguł właśnie o to chodzi nie wiem. niestety prawo jest prawem. Patrząc logicznie to przy dobrym żerowaniu dorsza jeden dryf i do domu, no bo chyba tak trzeba to odczytywać.Nic tylko liczyć na brak kontroli :))
Drodzy koledzy, oczywiście jak to w naszym pięknym kraju bywa zawsze znajdzie się sposób na ominięcie wszelakich zakazów i nakazów. Pomysłowi armatorzy wykombinowali to w taki sposób, że niektóre kutry pływają pod inną banderą jak biało czerwona i limity ich nie dotyczą. Zetknąłem się z tym w Kołobrzegu na kutrze Kamel i Flamenko. Czyli wystarczy kuter zarejestrować w innym kraju i już mamy kontrole z głowy. Tylko czasami nie ilość mnie przeraża lecz ten nieszczęsny wymiar, co niektórzy zabierają nawet bolki troszkę większe od śledzia. Już dawno nie byłem na morzu i choć ciągnie mnie jak cholera to na dorsza raczej się nie wybieram.
Drodzy koledzy i koleżanki po kiju, proszę o informację. Jak przedstawia się sytuacja z dorszem na Bałtyku, a generalnie chodzi mi o Kołobrzeg. Pozdrawiam.
Kicha nie byłem od lutego znajomi mówią o tragedii
Jest kicha totalna, nie dość że krótki to jeszcze trudno go napłynąć. Na jednym na odczycie dwóch/trzech z kutra ciągnie krótkiego i tyle, przepływ na następny odczyt. Nie ma dorsza, kto nie pływał kilka lat wstecz ten nie ma porównania i zadowolony schodzi z kutra z pięcioma krótkimi.
Ja na wakacje byłem na Chłopach bardzo blisko kołobrzegu tam też zabiorom cię na kuter chyba że coś sie zmieniło ogulnie tam był dorsz ale bardzo mało jak już to flądra.
Jesli Limit dorsza wynosi 7sztuk a "wedkarze"bez kart wedkarskich lowia po 50-60 i wszystko biora ze soba to niema sie co dziwic ze jest coraz gorzej!Mysle ze musi wiele czasu uplynac zanim to sie zmieni.
Kolego Arnoldzie jak jest z Dorszem na Bałtyku widać na stoiskach rybnych w supermarketach. Prawdą jest też że "wędkarze" powracający z wypraw biorą wszystko tzn przeważnie przedszkole by zminimalizować wydatki. Inna sprawa że duże dorsze łowi się na wodach międzynarodowych.
Panowie witam ja też jestem za tym żeby nie zabierać tyle dorszy itd . Ale patrząc na to w ten sposób ,że po każdym holu i tak dorsz zdechnie bo ciśnienie robi swoje to jaki jest sens jego wypuszczanie ????
Jesli Limit dorsza wynosi 7sztuk a "wedkarze"bez kart wedkarskich lowia po 50-60 i wszystko biora ze soba to niema sie co dziwic ze jest coraz gorzej!Mysle ze musi wiele czasu uplynac zanim to sie zmieni.
nie tylko, nie tylko, bo i ci z kartami też to robią żeby zwrócił im się wypad na dorsze.
Panowie witam ja też jestem za tym żeby nie zabierać tyle dorszy itd . Ale patrząc na to w ten sposób ,że po każdym holu i tak dorsz zdechnie bo ciśnienie robi swoje to jaki jest sens jego wypuszczanie ????
Proste rozwiązanie, po złowieniu limitu (chyba 7 szt) siadamy i czekamy na powrót do portu. Limity są chyba po to żeby ich przestrzegać.
pare lat w stecz to na dobrym napłynięciu limit ten łapałem w 15min i na pewno nie czekał bym na pozostałych kiedy oni dobiją do limitu, a niestety jest prawdą że wyholowany dorsz i tak nie przeżyje powrotu do wody. Spustoszenia przecież nie poczyniliśmy my wędkarze tylko rybacy, przecież to oni nie stosowali się do limitów połowów(tam przecież iczone jest w tonach, a nie na sztuki). Kto pływal 3-4 lata temu wie o czym piszę. Ja osobiście przestałem jeżdzić na dorsze (choć ciągnie) i jeżdzę do Szwecji na szczupaki to jest dopiero przeżycie
pare lat w stecz to na dobrym napłynięciu limit ten łapałem w 15min i na pewno nie czekał bym na pozostałych kiedy oni dobiją do limitu, a niestety jest prawdą że wyholowany dorsz i tak nie przeżyje powrotu do wody. Spustoszenia przecież nie poczyniliśmy my wędkarze tylko rybacy, przecież to oni nie stosowali się do limitów połowów(tam przecież iczone jest w tonach, a nie na sztuki). Kto pływal 3-4 lata temu wie o czym piszę. Ja osobiście przestałem jeżdzić na dorsze (choć ciągnie) i jeżdzę do Szwecji na szczupaki to jest dopiero przeżycie
Witam.
podkreslam , że nie atakuje tutaj nikogo :))
Tak jak ty myslałem że dorsz nie da rady po wycholowaniu z wody.
Ostatnio byłem na dorszu i jednak jak choluje sie rybę bardzo powoli to ona przezyje, nie jest to moja opinia ani obserwacja ale od trzeciego gościa co organizuje wypady tego się dowiedziałem.
sam zaobserwowałem że jak nie ciagnę na siłe tylko bardzo powoli to taki dorsz jest bardziej zywotny.
osobiście bolki złapane przezemnie wracaja do wody po tym jak po raz kolejny usłyszałem że dorsz zyje i dobrze sobie radzi po wypuszczeniu.
Tu wędkarskie limity w połowach nic nie dają. Na wędkę i tak nie złapiesz tyle ile w sieć, nawet gdyby wypływało 500 kutrów jednocześnie. Zwyrodniałą politykę prowadzą ci, którzy łowią sieciami i przekraczają im dostępne w ilościach połowach limity. Z drugiej strony wcale się im nie dziwię, skoro gospodarka nastawiona jest tak aby jedynie duże kutry rybackie zdolne były prowadzić opłacalną gospodarkę rybacką. Każdy orze jak może :(
Tu wędkarskie limity w połowach nic nie dają. Na wędkę i tak nie złapiesz tyle ile w sieć, nawet gdyby wypływało 500 kutrów jednocześnie. Zwyrodniałą politykę prowadzą ci, którzy łowią sieciami i przekraczają im dostępne w ilościach połowach limity. Z drugiej strony wcale się im nie dziwię, skoro gospodarka nastawiona jest tak aby jedynie duże kutry rybackie zdolne były prowadzić opłacalną gospodarkę rybacką. Każdy orze jak może :(
Bardzo dobrze mówisz :))
Osobiście nie rozumiem po co ludzie biora np.40 dorszy na raz.
Co wypad spotykam osoby który przechwalaja się ile to na jednym wypadzie złapało.Jak zapytam czy z tych 40 szt. to jakies okazy to gośc odpowiada ze same bolki.
po co to jemu?
Aby limit był przestrzegany dla wędkarzy, muszą być kontrole. jak na razie nie widziałem żadnej kontroli, po za celną. Ale jak by limity były przestrzegane to kto by pojechał po 7 sztuk Dorsza z drugiego końca Polski, rybacy musieli by handlować pietruszką.
Aby limit był przestrzegany dla wędkarzy, muszą być kontrole. jak na razie nie widziałem żadnej kontroli, po za celną. Ale jak by limity były przestrzegane to kto by pojechał po 7 sztuk Dorsza z drugiego końca Polski, rybacy musieli by handlować pietruszką.
Ja jadę na dorsza połowic sobie dla relaksu.
Jak ktos chce duzo dorsza to do sklepu może smiało iść... W czym problem...
Jak patrze na kutrach na bande podnieconych wędkarzy którzy łapia po 30 szt. i jeszcze im mało to ręce mi opadaja.
My się wydawało że to chodzi o przygodę i zeby cos tam złapac a nie łapac na akord.
Wczoraj rozmawiałem z kolegą powiedział,że w Darłówku jest ponoć nieżle Jeśli wszystko pójdzie dobrze (pogoda brak sztormu ) jedziemy w weekend 11.11 Pozdrawiam
Tu wędkarskie limity w połowach nic nie dają. Na wędkę i tak nie złapiesz tyle ile w sieć, nawet gdyby wypływało 500 kutrów jednocześnie. Zwyrodniałą politykę prowadzą ci, którzy łowią sieciami i przekraczają im dostępne w ilościach połowach limity. Z drugiej strony wcale się im nie dziwię, skoro gospodarka nastawiona jest tak aby jedynie duże kutry rybackie zdolne były prowadzić opłacalną gospodarkę rybacką. Każdy orze jak może :(
Ale od czegos trzeba zacza!Wkoncu sa przepisy i trzeba je przestrzegac.Ostre kontrole i kary!Tak powinno byc a jest tak jak nad wiekszoscia jezior-robta co chceta.
Wczoraj rozmawiałem z kolegą powiedział,że w Darłówku jest ponoć nieżle Jeśli wszystko pójdzie dobrze (pogoda brak sztormu ) jedziemy w weekend 11.11 Pozdrawiam
Ja jak będzie pogoda jadę do Mrzeżyna :) powodzenia pozdrawiam.
Śmiem twierdzić, że kontrole nic nie dają.......
Spójrzmy na kierowców....policja zapowiada co chwilę wzmożone kontrole z jakiejś tam okazji (początek wakacji, koniec wakacji, akcja znicz, święta itp.) i co?
I nic.........co weekend 2000 nagrzmoconych typa za kółkiem a każdy myśl,że jemu sie uda;-)
Zatem najważniejsza jest ŚWIADOMOŚĆ każdego z nas.
Dopisalem bo jakoś tak brakowało pointy.
Zatem najważniejsza jest ŚWIADOMOŚĆ każdego z nas.
Dopisalem bo jakoś tak brakowało pointy.
Z tą ŚWIADOMOŚCIĄ to wiadomo jak jest....
Tu piszemy pięknie a na kuterka szajba luz.
Jednego takiego poznałem na kutrze....Opowiadał gdzie on się na forum nie wypowiada, jakich porad to on nie daje, jak to on przepisy egzekwuje na łowiskach.
spływamy do portu a on 27 dorszy, 90% to super bolki, i dwa podczas patroszenia wywalił za burte bo sygnał był ze mozna łapac.
Szajba luz, jezeli pozostaje nasza swiadomość to mozna zapomniec o tym.
Dziękuje kolegom za zainteresowanie się moim wątkiem (choć moje pytanie dotyczyło tylko tego czy dorsz wrócił na łowiska), ale jestem zadowolony z tego że większość wędkarzy, ma umiar i rozumie to że ryby nie są tylko dla nas ale też dla następnych pokoleń. Pozdrawiam.
Dziękuje kolegom za zainteresowanie się moim wątkiem (choć moje pytanie dotyczyło tylko tego czy dorsz wrócił na łowiska), ale jestem zadowolony z tego że większość wędkarzy, ma umiar i rozumie to że ryby nie są tylko dla nas ale też dla następnych pokoleń. Pozdrawiam.
Pięknie podsumowaneże , ryby są dla następnych pokolen.
Super myśl :))
Pozdrawiam
Ja przytoczę słowa :Prezesa Stowarzyszenia Armatorów ."Limit nie chroni zasobów dorsza, ponieważ:często się zdarza na tym samym łowisku znajduje się kuter z duńską licencją połowową, niemiecką i polską. Limitowanie połowu dla wędkarzy z jednego kraju nie ma więc sensu.jeden duński statek do połowów paszowych, doprowadza do większych szkód w narybku dorsza niż wszyscy bałtyccy wędkarze razem wzięci" a co do wypuszczenia wyholowanego dorsza, nie do końca się zgadzam z przedmówcą gdyż taka sztuka nie ma praktycznie żadnej szansy przeżycia, ponieważ dochodzi do dekompresji ryby nawet przy delikatnym holu tak wiec prędzej czy póżniej taka sztuka padnie
Ja przytoczę słowa :Prezesa Stowarzyszenia Armatorów ."Limit nie chroni zasobów dorsza, ponieważ:często się zdarza na tym samym łowisku znajduje się kuter z duńską licencją połowową, niemiecką i polską. Limitowanie połowu dla wędkarzy z jednego kraju nie ma więc sensu.jeden duński statek do połowów paszowych, doprowadza do większych szkód w narybku dorsza niż wszyscy bałtyccy wędkarze razem wzięci" a co do wypuszczenia wyholowanego dorsza, nie do końca się zgadzam z przedmówcą gdyż taka sztuka nie ma praktycznie żadnej szansy przeżycia, ponieważ dochodzi do dekompresji ryby nawet przy delikatnym holu tak wiec prędzej czy póżniej taka sztuka padnie
Co do tego holu...
to jak przezywa dorsz który podchodzi blisko brzegu, na płycizne, na Tobiaszami które maja tarło?
Wędkarze z brzegu łapią w tym okresie dorsze z brzegu....
Podkreslam ze nie chcę się sprzeczac tylko może ktos fachowo to wyjasni :))
Tu chodzi przede wszystkim o dekompresję.Jeżeli zmiana ciśnienia nie zachodzi szybko, tak jak w przypadku podchodzenia ryby do brzegu to nie stanowi to zagrożenia.
Dorsz jak i inne ryby holowane z głębokości rzędu kilkunastu/kilkudziesięciu metrów nie są w stanie wyrównać ciśnienia w trakcie holowania.Poza tym są w stresie wywołanym samym zacięciem i wyciąganiem.Spotykam się z opinią, że granicą przeżywalności ryby jest głębokość 12m.Powyżej tej głębokości trudno przeżyć wstrząs baryczny i pokonać stres.Tak czytałem, jak jest w istocie trudno mi określić.Często znajdowałem martwe szczupaki, które złapałem dzień wcześniej i wypuszczałem.Domyślam się, że padały tylko ze względu na stres holowania z głębokości nie większej jak 4,5m.
Wracając do tematu dorsza: byłem dzisiaj swoją łódką ok 10km od brzegu, na wysokości Nowego Portu.Kicha totalna - zero brań na pilker, przywieszkę czy filet śledzia.Masakra.
Witam serdecznie :))
Ja w sobotę atakuję z Łeby zobaczymy co tam będzie :))
Ludzie poczekajcie teraz dupa dorsz nie bierze bo ma tarlo pozniej bez problemu.Marzec itd. jest,
Blacha z brzegu po 2 kilo nie problemu wierzcie mi bo zlowilem duzo troci i 1000 dorszy z brzegu,nawet na muche.
1000 dorszy po 2 kilogramy to 2 tony ryb. Rozumię że to głupia prowokacja. Bo inaczej nie wiem jak to nazwać.
Ludzie poczekajcie teraz dupa dorsz nie bierze bo ma tarlo pozniej bez problemu.Marzec itd. jest,
Rybka jest bo ostatnio we Władku połapałem, a z tego co się orientuję to dorsz ma tarła latem.
Ludzie poczekajcie teraz dupa dorsz nie bierze bo ma tarlo pozniej bez problemu.Marzec itd. jest,
Rybka jest bo ostatnio we Władku połapałem, a z tego co się orientuję to dorsz ma tarła latem.
Tak masz racje ale z brzegu ciezko co w marcu itd nie ma problemow,predzej troc wezmie niz dorsz.Ja na kutrach nie pilkuje to nie znam sie na tym.a z brzegu spokojnie tez mozna dorwac dorsze.Raz probowalem kutrow,i wiecej nie chce sam horror,lubie sam niz ze zgraja ludzi ktorzy placza zylki.A jak juz to Belly Boat i pletwy 200 metrow w morze i sa tez rezultaty.Tylko teraz na Belly Boat jest za zimno.Pozdrawiam
Z dorszem jest wszystko ok teraz tylko jest na większych głębokościach. Wczoraj byłem w Łebie i ładnie połapałem :))
Wczoraj byłem w Kołobrzegu i była to typowa wycieczka .Przez 10 h jeden dorsz a byliśmy na głębszych wodach .Pływaliśmy Posejdonem i raczej nie polecam tego szypra
Mial chociaz Echosonde na pokladzie,zeby was zawiadomic ze lawica tam stoi?
Teoretycznie wszystko było ok ,napływał kombinował ale bez efektu
Wczoraj byłem w Kołobrzegu i była to typowa wycieczka .Przez 10 h jeden dorsz a byliśmy na głębszych wodach .Pływaliśmy Posejdonem i raczej nie polecam tego szypra
Słuchaj w okresie od stycznia do marca dorsz oddala się na głębsze wody, dlatego daleko trzeba wypływać a jak rybka nie żeruje to tak to wygląd niestety.W
tym okresie dorszowanie to loteria :)
Z doswiadczenia wiem i przypominam sobie ze w styczniu i lutym ciezko cos dorszowatego zlowic,bynajmniej z brzegu.W glebinach jak @baloonstyle pisze-loteria.Moze jednak tarlo?
Ludzie poczekajcie teraz dupa dorsz nie bierze bo ma tarlo pozniej bez problemu.Marzec itd. jest,
Rybka jest bo ostatnio we Władku połapałem, a z tego co się orientuję to dorsz ma tarła latem.
@ballonstyle
jednak sie nie mylilem,dorsz ma tarlo od stycznia nawet do polowy marca.Powiedz ktora ryba ma tarlo latem prawie zadna,oprocz wegorza ktory plynie w tym okresie do morza Saragossa zeby tam odbyc tarlo,i jest w Baltyku w lipcu,sierpniu do zlowienia.Jak i kiedy wegorz odbywa tarlo do tej pory nie zbadano.
Kolego Mefokiller nie wiem gdzie znalazłeś takie wiadomości. Tarło dorsza według wszystkich opracowań jakie przeglądałem to okres kwiecień -czerwiec, a ja śmię twierdzić że zachacza jeszcze o lipiec.
Kolego Mefokiller nie wiem gdzie znalazłeś takie wiadomości. Tarło dorsza według wszystkich opracowań jakie przeglądałem to okres kwiecień -czerwiec, a ja śmię twierdzić że zachacza jeszcze o lipiec.
No dokładnie tez tak słyszałem i na jakimś forum nawet o tym czytałem dlatego trochę wypowiedź mnie zadziwiła.
Kolego Mefokiller nie wiem gdzie znalazłeś takie wiadomości. Tarło dorsza według wszystkich opracowań jakie przeglądałem to okres kwiecień -czerwiec, a ja śmię twierdzić że zachacza jeszcze o lipiec.
No dokładnie tez tak słyszałem i na jakimś forum nawet o tym czytałem dlatego trochę wypowiedź mnie zadziwiła.
to dziwne ale u mnie wtym czasie najlepij bierze.A teraz dupa.
pare lat w stecz to na dobrym napłynięciu limit ten łapałem w 15min i na pewno nie czekał bym na pozostałych kiedy oni dobiją do limitu, a niestety jest prawdą że wyholowany dorsz i tak nie przeżyje powrotu do wody. Spustoszenia przecież nie poczyniliśmy my wędkarze tylko rybacy, przecież to oni nie stosowali się do limitów połowów(tam przecież iczone jest w tonach, a nie na sztuki). Kto pływal 3-4 lata temu wie o czym piszę. Ja osobiście przestałem jeżdzić na dorsze (choć ciągnie) i jeżdzę do Szwecji na szczupaki to jest dopiero przeżycie
Wtam,
mamy dylemat tzw.przedszkolaki mogą wracać do wody 38 cm to minimum jak pamiętam. I przeżyją na 100%. Dorsz w Bałtyku był,jest i długo będzie.Unia z sąsiadami wyszła nam bokiem.Redukcja floty oparta była na porozumieniach z Brukseli gdzie nasi przedstawiciele nie zasłynęli w mediacjach. Naszym rybakom odebrano chleb powszedni bo na zachodzie robią na tym kaskę GLOBALIŚCI.Teraz fani dorszowania o kiju nie wracają do domu.Chyba,że trafią statek ,,wycieczkowy,,! W przygotowaniu jest poprawka dotycząca limitu w połowie dorsza-mamy nadzieję ,że przeforsują ją jak najszybciej.
PS.Napisz wszystkim ile szczupaków możesz zabrać ze szwedzkich łowisk?
Przypuszczam,że 1 szt i to z limitem wagowym lub wcal,ale czekamy na relację z wyprawy do Szwecji.Pozdrawiam.
Drodzy koledzy po kiju przyznać się bez bicia , który tak wkurzył Neptuna że nie można płynąc na kochane dorsze.A tak bardziej serio to z niecierpliwością czekam na wieści od kogoś komu uda się wypłynąć, ciekaw jestem czy dorsze już podeszły na mniejsze głębokości.
Pozdrawiam KAM
Witam
niestety, ostatnie sztormy spowodowały ze dorsz jeszcze dalej odsuną się od brzegu :((
Był daleko , teraz jest dalej. w sobotę miałem termin na Morsa ale już wiem ze pogoda nie pozwoli :((
Ja czekam na wypłynięcie od listopada. Za każdym razem wjeje.Teraz mam termin na Hydrografa na 16tego z dostępnych prognoz pogody wynika ze musze szukac następnego terminu.
To fakt ciężko się teraz wstrzelić w termin.Ja do marca robię przerwę z dorszem i robię rozpoznanie moich miejscówek na Wiśle.W ostatnia sobotę jedna już sprawdziłem i nic nie było :(( W ta sobotę kolejne i mam nadzieję ze będzie ciekawiej niz ostatnio :))
WITAM WSZYSTKICH, CO PISZĄ O LIMITACH (7SZT.) I ICH PRZESTRZEGANIU, DLACZEGO TYLKO POLSKA MA LIMITY?.
PRZEPRASZAM ZA WYRAŻENIE, ALE CZY JESTEŚCIE NIENORMALNI PISZĄC O 7 SZTUKACH, KONTROLACH ITP. CZY NORMALNY CZŁOWIEK JEDZIE Z DRUGIEGO KOŃCA POLSKI PO 7 BOLKÓW, LUDZIE ZASTANÓWCIE SIĘ, CO WYPISUJECIE, OSOBIŚCIE BIORĘ TYLE ILE ZŁOWIE (PISZE O DORSZACH) I NIECH MI NIKT NIE PISZE, ŻE JESTEM PAZERNY CZY COŚ PODOBNEGO.
DLACZEGO TAK PISZĘ – POLSKI LIMIT POŁOWU DORSZA PRZEZ KUTRY TO 11 TYSIĘCY 229 TON RYBY I KTO TEGO PILNUJE I WYMIARÓW, WIĘC NIE PISZCIE O 7 SZTUKACH, BO JEST TO ŚMIESZNE I TYLKO WKUR……CIE WĘDKARZY.
11TYŚ 229 TON TO TYLKO POLSKA – A GDZIE JESZCZE RESZTA, TYLKO DURNA POLSKA MA LIMIT 7 SZT.
TROCHĘ WYOBRAŹNI – WĘDKARZE NA MORZU TO NAWET NIE KROPLA W MISCE WODY.
NIE PISZĘ TEGO, ABY ŁAMAĆ „GŁUPIE PRZEPISY”, ALE NIE DZIWCIE SIĘ KOLEGOM Z DRUGIEGO KOŃCA POLSKI, ŻE WEZMĄ WIĘCEJ NIŻ „LIMIT”, BO „LIMIT” JEST DEBILNY I DLATEGO NIE MA KONTROLI.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH I PRZEPRASZAM, JEŚLI KOGOŚ URAZIŁEM
masz racje,tu limitu u nas nie ma,tylko wymiar ochronny.
Racje masz i uważam podobnie. tylko podczas kontroli strażnicy maja w du.ie takie tłumaczenie.Ojciec był kiedyś kontrolowany na ostatnim łowisku i sporo ludzi miało ponad limit, myślisz że ktoś się ich pytał o zdanie, wypisali mandaty, kuter do odprawy ce;lnej i jeszcze szyper miał po dupsku.niestety to nie my ustalamy reguły my mamy je przestrzegać.100 razy popłyniesz nie ma kontroli, 101 raz i nie tylko ty jesteś udupiony ale i organizator zabawy.
Niestety tak jest, wydaje mi się ze to kolejny sposób jak zwinąć kasę od ludzi, bo nie oszukujmy się ze jak dorsz chodzi to na pierwszym dryfie masz limit.
Takie nasze Polskie prawo.
Po za tym po wyprawach dorszowych widać że ta ryba odradza się u nas bo coraz więcej łapie się średniaków, może tym mądrym od reguł właśnie o to chodzi nie wiem. niestety prawo jest prawem.
Patrząc logicznie to przy dobrym żerowaniu dorsza jeden dryf i do domu, no bo chyba tak trzeba to odczytywać.Nic tylko liczyć na brak kontroli :))
Drodzy koledzy, oczywiście jak to w naszym pięknym kraju bywa zawsze znajdzie się sposób na ominięcie wszelakich zakazów i nakazów. Pomysłowi armatorzy wykombinowali to w taki sposób, że niektóre kutry pływają pod inną banderą jak biało czerwona i limity ich nie dotyczą. Zetknąłem się z tym w Kołobrzegu na kutrze Kamel i Flamenko. Czyli wystarczy kuter zarejestrować w innym kraju i już mamy kontrole z głowy. Tylko czasami nie ilość mnie przeraża lecz ten nieszczęsny wymiar, co niektórzy zabierają nawet bolki troszkę większe od śledzia. Już dawno nie byłem na morzu i choć ciągnie mnie jak cholera to na dorsza raczej się nie wybieram.