Koledzy czy każdy z nas wypuszcza rybki tak jak jest to często opisywane w artykułach na forum??Ja przyznaję że moje rekordowe rybki do domu na kolację wziąłem.Kocham mięso szczupaka i okonia. Nie zabieram każdej ryby do domu oczywiście ale większe okazy biorę ze sobą.Rozumiem że moje postępowanie może się niektórym nie spodobać ale też ich rozumiem.Przyznawać mi się tu kto bierze rybki i co o tym myślicie??
Witaj..:) Nikt z nas nie jest na pewno Święty!!! A każdy na prawo zabrać rybkę i ją skosztować:) Każdy może ja również wypuścić! I nie powinno to być dla nikogo dziwnym zjawiskiem ani też powodem do krytyki..Ja również lubię świeżą rybkę i kiedy mam na nią ochotę to sobie kilka wybiorę i zabiorę do domu..!!!
Koledzy czy każdy z nas wypuszcza rybki tak jak jest to często opisywane w artykułach na forum??Ja przyznaję że moje rekordowe rybki do domu na kolację wziąłem.Kocham mięso szczupaka i okonia. Nie zabieram każdej ryby do domu oczywiście ale większe okazy biorę ze sobą.Rozumiem że moje postępowanie może się niektórym nie spodobać ale też ich rozumiem.Przyznawać mi się tu kto bierze rybki i co o tym myślicie??
No to nie tak dosłownie :DMasz rację jak teraz to przeczytałem to brzmi to dziwnie.Chodzi o to że bardzo lubię je jeść. Problem jest taki, gdy czasami czytam komentarze na forum i autor zabiera rybę do domu to często widać podpisy w stylu mięsiarz i jest sporo krytykujących komentarzy.
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Witam Przede wszystkim lubię wędkować i spędzać czas na łowieniu. Nie cierpię sprawiać złowionych ryb. Zjem jak muszę, choć przyznam szczerze wolę dorsza, fląderkę, może być makrelka wędzona, no i przede wszystkim nieoceniony śledzik w każdej postaci. Z ryb złowionych własnoręcznie zawsze zajadam rybki które złowiłem po raz pierwszy. Ostatnio brzana. Mniam. Nie jestem wegetarianinem stosuję się do RAPR i nigdy nie zabieram wszystkich złowionych ryb. Pozdr.
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Ehhh a co to takie przyznawaie sie bez bicia, lubisz zjesc rybe to bierz byle wymiarową, i nie w okresie ochronnym, byle z głową.
A JEŚLI WYPUSZCZASZ TO JESTEŚ ŚWIĘTY ? A JEŚLI JĄ ZJESZ TO JUŻ NIE JESTEŚ ŚWIĘTY
co to za bzdury jeśli znacie RAPR to po co takie pytania ...ryba w wymiarze i po zaokresem ochronnym oraz zachowany limit to potencjalnie ryba do zjedzenia i to nasze ŚWIĘTE prawo a to że komuś się to nie podoba to wyłącznie jego zmartwienie ......Jadłem dziś kotlety schabowe dobrze czy nie ?
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Ehhh a co to takie przyznawaie sie bez bicia, lubisz zjesc rybe to bierz byle wymiarową, i nie w okresie ochronnym, byle z głową i limitami.
A JEŚLI WYPUSZCZASZ TO JESTEŚ ŚWIĘTY ? A JEŚLI JĄ ZJESZ TO JUŻ NIE JESTEŚ ŚWIĘTY
co to za bzdury jeśli znacie RAPR to po co takie pytania ...ryba w wymiarze i po zaokresem ochronnym oraz zachowany limit to potencjalnie ryba do zjedzenia i to nasze ŚWIĘTE prawo a to że komuś się to nie podoba to wyłącznie jego zmartwienie ......Jadłem dziś kotlety schabowe dobrze czy nie ?
Ja akurat ryb nie zabieram bo ja ich jeść nie moge, a przynajmniej tych ktore sam złowie, a jeżeli nawet bym zabrał jakiegos leszcza czy lina to niby dlaczego mial bym się z tej ryby tłumaczyć? skoro została złowiona i zabrana w sposob zgodny z regulaminem.
Śmieszą mnie opisy pod fotkami " OCZYWISCIE wrociła do wody" Szczególnie to słowo pogrubione , kurde z jakiej racji oczywiście? czy to jest obowiązek. Jeżeli ktoś chce pokazac ze ryby wypuszcza, to niech to napisze tak zeby to wyglądało ze to nie jest obowiązek.
Panowie ja też jem sporo rybek złowionych przeze mnie oczywiscie
wymiarowych i zgodnych z okresem ochronnym i nie uwazam ze to jest cos
zlego, płacimy za to, przestrzegamy regulaminu, pomagamy troszke
przyrodzie a z reszta miesko rybek jest zdrowe :) pozdrawiam
Krzychu a jak zlapiesz jedna rybe i ja wezmiesz to zabierasz wszystkie czy nie? Oczywiscie to zart. Pozdrawiam.
Jeszcze mi się tak nie zdarzyło, bym złowił tylko jedną. A rożnie bywało. Ostatnie 10 lat ze trzy razy kilka kompotówek tak 5-10cm i nic więcej. Ale najważniejsze że brania były. Pozdr.
Nie ma co ukrywać ze większość z nas bierze ryby do domu i nie widze w tym żadnej świętości lub potepienia he .Normalna rzecz ,dyskusja zaczęła sie od chwili gdy kilku osobom zaświeciła sie idea no kill i zaczeli ja propagować a nawet z premedytacią napisze że narzucać na siłe innym. Dlatego są te bezsensowne rozważania.Osobiście kilka razy pisałem ze ja nie zabieram ryb ,tylko dlatego ze nie ma kto ich oprawiać a ja nienawidzę .Bardzo lubie ryby,z naszych to na pewno szczupak,sandacz i okoń ,oraz płoć.Lecz płoc nadaje sie do jedzenia tylko rzeczna praktycznie ,oprawić okonia to męka a sandacza z szczupaczkiem nie mam sumienia zabić.Wole rybki mrożone z supermarketu ,takie filety za grosze a bez pieprzenia sie szybko usmażysz.Czasami zabieram ryby ,jak np.ktoś ze znajomych prosi,ale np.teściowa poprosiła o karpia.Na jesień złapałem kilka to zaniosłem jej dwa ,zamroziła i na wigilie zaczeła piec.Najpierw upiekła te kupione 3 a póżniej chciała cos zrobic z tych moich,wiecie jaki smród jak zaczełą je smażyć?Nie wiem co w tych stawach żrą ,ale jebało jak zdechłe gówno,to samo kiedyś lina przyniosłem sasiadowi to wyjebał go podczas smażenia bo smrodem zaczadził by cały blok.Ja pokusiłem sie kiedyś na płotki.Byłem nad morzem i na rzece wpadajacej z jeziora Gradno do morza w miejscowości ROWY łapałem płocie,zabrałem usmażyliśmy i niebo w gębie.Przyjechałem do nas ,zabrałem też kilka płoci z pobliskiego jeziorka i po usmażeniu ,gówno przyprawione lepiej by smakowało,tak ze ryby z nie każdego zbiornika da sie jeść.Jeśli komuś mimo wszystko smakują to z mojej trony smacznego ,jak bierze ryby bo kot jego lubi (tzw;kociarze),to mam nadzieje że szybko zdechnie,lub przynajmniej ość mu stanie w gradle.
jak bierze ryby bo kot jego lubi (tzw;kociarze),to mam nadzieje że szybko zdechnie,lub przynajmniej ość mu stanie w gradle.
Tych akurat to i ja bym w dupe kopnął, dobra niech biorą sumiki karlowate i jazgary , ale nie wszystkie małe jak leci od rodzizmych rybek im wara nie ważne ze małe niech sobie pływa.
Do kocurów są karmy i kielbasy i mleko a nie ryby :)
A co do śmierdzacych ryb to racja, wszystko przez nie czyszczone zbiorniki ktore zalegaja mułem. Lin akurat to ryba ktora grzebie w mule i jego trzeba troche wymrozić , są ludzie ktorzy potrafia pozbyc sie zapachu skutecznie ale czasem się nie da.
Ja też to robię, od czasu do czasu, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar.
Przyznam się jeszcze, że tak 2-3 leszcze, jednego szczupaka i sandacza upycham do zamrażalki na wigilię. Bo jakoś za hodowlanymi karpiami nikt u mnie nie przepada, dlatego leszek zastępuje karpia :)
Ja też to robię, od czasu do czasu, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar.
Przyznam się jeszcze, że tak 2-3 leszcze, jednego szczupaka i sandacza upycham do zamrażalki na wigilię. Bo jakoś za hodowlanymi karpiami nikt u mnie nie przepada, dlatego leszek zastępuje karpia :)
Ja i zapewne każdy z was zna takich co lodówke upychaja na kilka wigilii , żadnej rybie nie przepuszczą.
Ja też to robię, od czasu do czasu, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar.
Przyznam się jeszcze, że tak 2-3 leszcze, jednego szczupaka i sandacza upycham do zamrażalki na wigilię. Bo jakoś za hodowlanymi karpiami nikt u mnie nie przepada, dlatego leszek zastępuje karpia :)
Ja i zapewne każdy z was zna takich co lodówke upychaja na kilka wigilii , żadnej rybie nie przepuszczą.
Mi wystarczy jak "upchnę" tylko na jedna wigilię :)
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Ehhh a co to takie przyznawaie sie bez bicia, lubisz zjesc rybe to bierz byle wymiarową, i nie w okresie ochronnym, byle z głową.
Ludzie są różnego pokroju ,jeden ma odwagę a drugi dużą lodówkę ale tutaj pisze że wszystkie wpuszcza tylko zapomina dodać że do lodówki.Ja jak mam ochotę to też zabiorę bo świeża rybka to lepsze i zdrowsze niż każde inne mięcho i tu wystarczy umiar i będzie git.
A ja kiedys zabieralem okolo 80-90% zlowionych ryb (oczywiscie zgodnie z regulaminem). Potem przyszlo opamietanie i ta liczba powoli topniala. Narzucalismy sobie z kumplem coraz ostrzejsze ograniczenia. W koncu stanelo na tym , ze z "dzikich" rzek zabieram rocznie max 1-2 kg ryb (w tym roku 0) i kilka teczakow z CP (za to place dodatkowo). Bralbym moze i wiecej, gdybym doszedl do wniosku ze ryb jest tyle, ze im to nie zaszkodzi. Nie uwazam sie za swietego. Po prostu wyznaje zasade ze place najwyzej za te 2 kg miesa, to tyle moge zabrac. Skladka 140 zl / rok. Z tego nie wiecej jak 10% na zarybianie. to daje 14 zl. Za tyle wpuszczono ryb za moje pieniadze. Wychodzi mi jak byk 2 kg jazia (bo tylko takie ryby zabieram do domu od paru lat).
ha, JA JESTEM ŚWIĘTY!! Nie zabrałem ani jednej ryby jeszcze, choć bardzo lubię ich mięso i wole ryby niż schabowy, to nie zabrałem ani jednej ryby ... bo nie złowiłem jeszcze nic co zblizyłoby sie chociaż do wymiaru ochronnego hehe
Przyznam się, że raz w życiu wziąłem rybkę do domu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia rybka jaką wziąłem do domu:) Od 7 lat wszystkie rybki jakie uda mi się złowić wracają bezpiecznie do wody. Tak prawdę powiedziawszy, chyba to sprawia mi największą satysfakcję :) Pozdrawiam :)
No to ja też jestem "WIELKIM GRZEŚNIKIEM" bo uwielbiam smak węgorza, sandacza czy niewielkiego suma. I jak tylko mają odpowiednią wielkość, czyli zawsze jakieś z 5 cm więcej od wymiaru ochronnego , to te gatunki zawsze zabiorę. I mam w głębokim poważaniu to co piszą nokilowcy. Ja te ryby zabierałem , zabieram i będę zabierał. Choć jak się dorobię dużego własnego stawu, a nie oczka jakie w tej chwili mam, to mniej będzie lądowało na moim talerzu. Ale tak czy siak będę zabierać je z łowiska. Wypuszczam jedynie rybę białą bo mi nie smakuje ale lubię czasem ją połapać. I wychodzi na to, że rocznie zabieram tylko ok 20% złowionych przeze mnie ryb. Więc czy jestem taki ZŁY, czy ci krzykacze NK tylko ze mnie takiego robią? Osąd zostawiam Wam Drodzy Koledzy ale i tak nic nie zmieni tego, że czuję się PRAWDZIWYM WĘDKARZEM a nie fanatykiem C&R lub mięsiarzem.
No to ja też jestem "WIELKIM GRZEŚNIKIEM" bo uwielbiam smak węgorza, sandacza czy niewielkiego suma. I jak tylko mają odpowiednią wielkość, czyli zawsze jakieś z 5 cm więcej od wymiaru ochronnego , to te gatunki zawsze zabiorę. I mam w głębokim poważaniu to co piszą nokilowcy. Ja te ryby zabierałem , zabieram i będę zabierał. Choć jak się dorobię dużego własnego stawu, a nie oczka jakie w tej chwili mam, to mniej będzie lądowało na moim talerzu. Ale tak czy siak będę zabierać je z łowiska. Wypuszczam jedynie rybę białą bo mi nie smakuje ale lubię czasem ją połapać. I wychodzi na to, że rocznie zabieram tylko ok 20% złowionych przeze mnie ryb. Więc czy jestem taki ZŁY, czy ci krzykacze NK tylko ze mnie takiego robią? Osąd zostawiam Wam Drodzy Koledzy ale i tak nic nie zmieni tego, że czuję się PRAWDZIWYM WĘDKARZEM a nie fanatykiem C&R lub mięsiarzem.
Jedzcie rybki bo są zdrowe karzdy ma prawo zabrać swuj limit i basta takie som przepisy jo biera wszystko i te małe i ta durze jak leci do wora i dodom he he he he he klepa683
Przyznam się, że raz w życiu wziąłem rybkę do domu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia rybka jaką wziąłem do domu:) Od 7 lat wszystkie rybki jakie uda mi się złowić wracają bezpiecznie do wody. Tak prawdę powiedziawszy, chyba to sprawia mi największą satysfakcję :) Pozdrawiam :)
będziesz się smażył w piekle a C&R będą szczać na twój grób i opowiadać mroczne historie swoim dzieciom o twoim istnieniu....właśnie za tą jedną rybkę hehehe :)
Koledzy co nie zabieracie ryb do domu nikt wam medalu nie wręczy za to ! Po co to ciągle wracać do tego tematu ? Jak brałem ryby tak będę brał i nikt mi tego nie zabroni. Więc dajcie spokój z tym upiększaniem siebie bo to może tylko na forum jesteście etykami, a rzeczywistość jest inna ? Na pewno nie będziecie lepszymi wędkarzami od tych co biorą złapane ryby.
Mięso jest po to by je jeść . Rybę uwielbiam i oczywiście jako normalny człowiek zabieram rybki - nie ma nic lepszego niż świeża rybcia. Wegetarianinem nie jestem .
witam jesli ryba ma miare to niekiedy rtez zabieram ale nie zawsze hasla typu zlow i wyposc bylyby zbedne gdyby odpowiednio walczyc z klusownikami ! pozdrawiam
Ryby jasna sprawa mozna zabierac do domu tylko jak slysze ze ktos bierze dla kotka to mnie szlak trafia!!!Niech mu karme kupi albo myszy nauczy łapac!!!!!!
Ja część swoich rybek też zabieram, co prawda sam nie jem, moja żona też nie je, dzieci też nie za bardzo, ale zawożę swojej matuli ona to je uwielbia:)
Przecież po to się od zawsze jeździło na ryby żeby coś na kolacje przywieźć. Nie mówię żeby zabierać jakąś drobnice ale coś przyzwoitego to zwykle się bierze. Wędkowanie to głównie przyjemność ale smak rybki czasem trzeba sobie przypomnieć:)
Jak widzę komentują wszyscy co lubią rybkę zjeść a nie wypuścić do wody ( czasami na pół żywą) . Może ktoś się odezwie z etyków. Polemiki i dyskusji nigdy nie za wiele.Każde poglądy przeczytamy! Po to jest forum żeby dyskutować.
ciekawy wątek koledzy,az sie musze wypowiedziec bo nieraz wstrzymuje dla siebie uwagi by nie obrazac:)a powiem tak:sandaczyk z maselka jest pycha i zawsze wezme wymiarowego sandacza,szczupaki zdazalo sie wypuszczac nawet takie 70cm,biala ryba zawsze wraca do wody bo mi nie smakuje i prawda jest taka ze tych ryb rocznie zabranych jest ok 8-10szt.mysle i wiem ze nie jest to duzo...a wielka satysfakcje mi sprawia widok wracajacej rybki do wody,szczegolnie juz sporej rybki.no ale jesli wszyscy bysmy zabierali to co lapiemy to zostalo bym nam łapanie świezego powietrza nad woda bo na PZW nie ma co liczyc...a koledzy NO Kill spelniaja dobra role i trzeba ich szanowac za to.Pozdrawiam i połamania he
A ja mam inna propozycje. Tam gdzie ryby sa (a z tego co tu czytam sa jeszcze rybne lowiska w kraju) i maja w miare ustabilizowana populacje, wezmy od czasu do czasu cos na obiad czy na kolacje (ale nie na zasadzie, ze na ryby jade po to zeby napelnic brzuch). Tam gdzie z rybami jest krucho, dajmy im rosnac i rozmazac sie. Problem w tym ze wielu parzy tylko na czubek wlasnego nosa i zabiera dlatego, ze byc moze to juz ostatni np. szczupak w tej wodzie. I wiecej nie uda mi sie zlowic. I zamiast tak slabej populacji dac odetchnac, my ja po prostu dobijamy. Na szczescie PZW dalo mozliwosc zaostrzania przepisow w okrega. I kazdy okreg powinien przanalizowac co i ile plywa w jego wodach i ustanawiac wlasne limity.
Przyznam się, że raz w życiu wziąłem rybkę do domu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia rybka jaką wziąłem do domu:) Od 7 lat wszystkie rybki jakie uda mi się złowić wracają bezpiecznie do wody. Tak prawdę powiedziawszy, chyba to sprawia mi największą satysfakcję :) Pozdrawiam :)
będziesz się smażył w piekle a C&R będą szczać na twój grób i opowiadać mroczne historie swoim dzieciom o twoim istnieniu....właśnie za tą jedną rybkę hehehe :)
Kurczę, przyznam się, że po tym co napisałeś zaczynam się bać:) Pozdrawiam :)
Koledzy co nie zabieracie ryb do domu nikt wam medalu nie wręczy za to ! Po co to ciągle wracać do tego tematu ? Jak brałem ryby tak będę brał i nikt mi tego nie zabroni. Więc dajcie spokój z tym upiększaniem siebie bo to może tylko na forum jesteście etykami, a rzeczywistość jest inna ? Na pewno nie będziecie lepszymi wędkarzami od tych co biorą złapane ryby.
Masz rację kolego:) Osobiście przyznaję, że nie mam nic do wędkarzy, którzy od czasu do czasu zabiorą sobie rybkę do domu. To nie jest przecież karane. To jest po prostu wędkarstwo. Tylko są tacy, którzy nie zabierają w ogóle ryb do domu i też mają prawo tym się pochwalić. Owszem nikt nam medalu za to nie wręczy. A w rzeczywistości prawda jest taka jaką napisałem. Pozdrawiam
Też tak uważam że nie ma nic lepszego jak świeża rybka i popieram postępowanie zgodne z regulaminem takie iż każdy może zabrać lub wypuścić więc i ja często wypuszczam oraz umiem zachować umiar bo wiem że co za dużo to nie zdrowo.Nawet lekarze zalecają 100 g rybki zjeść co jakiś czas więc jedzmy zdrowo.Pozdrawiam.
Też tak uważam że nie ma nic lepszego jak świeża rybka i popieram postępowanie zgodne z regulaminem takie iż każdy może zabrać lub wypuścić więc i ja często wypuszczam oraz umiem zachować umiar bo wiem że co za dużo to nie zdrowo.Nawet lekarze zalecają 100 g rybki zjeść co jakiś czas więc jedzmy zdrowo.Pozdrawiam.
Witold nie pomyliłeś się? A nie zalecają 100g i rybką za jeść. Bo słyszałem kiedyś takie powiedzenie. Pijcie wódkę jedzcie śledzie, a będziecie jak niedźwiedzie.
Prawdą jest, że ryba własnoręcznie złowiona smakuje najlepiej. Pozdr.
Mam dwa grosze do tematu, jak zdawałem na kartę wędkarską a było to ponad dwadzieścia lat temu nauczono mnie że nie bierze się płoci okonia poniżej 15cm leszcza poniżej 25 przepisy się zmieniały a ja zawsze stosuje się do tych zasad. Lubię zjeść rybkę złowioną przez siebie jeśli ktoś chcę niech wypuszcza ale niech nie pomści na tych co zabierają złowione ryby,(teksty typu mięsiarz,morderca) takie moje zdanie
Koledzy czy każdy z nas wypuszcza rybki tak jak jest to często opisywane w artykułach na forum??Ja przyznaję że moje rekordowe rybki do domu na kolację wziąłem.Kocham mięso szczupaka i okonia. Nie zabieram każdej ryby do domu oczywiście ale większe okazy biorę ze sobą.Rozumiem że moje postępowanie może się niektórym nie spodobać ale też ich rozumiem.Przyznawać mi się tu kto bierze rybki i co o tym myślicie??
Witaj..:)
Nikt z nas nie jest na pewno Święty!!! A każdy na prawo zabrać rybkę i ją skosztować:) Każdy może ja również wypuścić! I nie powinno to być dla nikogo dziwnym zjawiskiem ani też powodem do krytyki..Ja również lubię świeżą rybkę i kiedy mam na nią ochotę to sobie kilka wybiorę i zabiorę do domu..!!!
Koledzy czy każdy z nas wypuszcza rybki tak jak jest to często opisywane w artykułach na forum??Ja przyznaję że moje rekordowe rybki do domu na kolację wziąłem.Kocham mięso szczupaka i okonia. Nie zabieram każdej ryby do domu oczywiście ale większe okazy biorę ze sobą.Rozumiem że moje postępowanie może się niektórym nie spodobać ale też ich rozumiem.Przyznawać mi się tu kto bierze rybki i co o tym myślicie??
ja rzadko ale czasem zabieram.
No a "kochać mięso" to nieco dziwne dla mnie :)
No to nie tak dosłownie :DMasz rację jak teraz to przeczytałem to brzmi to dziwnie.Chodzi o to że bardzo lubię je jeść.
Problem jest taki, gdy czasami czytam komentarze na forum i autor zabiera rybę do domu to często widać podpisy w stylu mięsiarz i jest sporo krytykujących komentarzy.
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Witam
Przede wszystkim lubię wędkować i spędzać czas na łowieniu. Nie cierpię sprawiać złowionych ryb. Zjem jak muszę, choć przyznam szczerze wolę dorsza, fląderkę, może być makrelka wędzona, no i przede wszystkim nieoceniony śledzik w każdej postaci. Z ryb złowionych własnoręcznie zawsze zajadam rybki które złowiłem po raz pierwszy. Ostatnio brzana. Mniam.
Nie jestem wegetarianinem stosuję się do RAPR i nigdy nie zabieram wszystkich złowionych ryb.
Pozdr.
Krzychu a jak zlapiesz jedna rybe i ja wezmiesz to zabierasz wszystkie czy nie? Oczywiscie to zart. Pozdrawiam.
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Ehhh a co to takie przyznawaie sie bez bicia, lubisz zjesc rybe to bierz byle wymiarową, i nie w okresie ochronnym, byle z głową.
A JEŚLI WYPUSZCZASZ TO JESTEŚ ŚWIĘTY ? A JEŚLI JĄ ZJESZ TO JUŻ NIE JESTEŚ ŚWIĘTY
co to za bzdury jeśli znacie RAPR to po co takie pytania ...ryba w wymiarze i po zaokresem ochronnym oraz zachowany limit to potencjalnie ryba do zjedzenia i to nasze ŚWIĘTE prawo a to że komuś się to nie podoba to wyłącznie jego zmartwienie ......Jadłem dziś kotlety schabowe dobrze czy nie ?
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Ehhh a co to takie przyznawaie sie bez bicia, lubisz zjesc rybe to bierz byle wymiarową, i nie w okresie ochronnym, byle z głową i limitami.
I za to masz 6!!!!!!!!!!!!!
Z ryby?
A JEŚLI WYPUSZCZASZ TO JESTEŚ ŚWIĘTY ? A JEŚLI JĄ ZJESZ TO JUŻ NIE JESTEŚ ŚWIĘTY
co to za bzdury jeśli znacie RAPR to po co takie pytania ...ryba w wymiarze i po zaokresem ochronnym oraz zachowany limit to potencjalnie ryba do zjedzenia i to nasze ŚWIĘTE prawo a to że komuś się to nie podoba to wyłącznie jego zmartwienie ......Jadłem dziś kotlety schabowe dobrze czy nie ?
Kolejna 6!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja akurat ryb nie zabieram bo ja ich jeść nie moge, a przynajmniej tych ktore sam złowie, a jeżeli nawet bym zabrał jakiegos leszcza czy lina to niby dlaczego mial bym się z tej ryby tłumaczyć? skoro została złowiona i zabrana w sposob zgodny z regulaminem.
Śmieszą mnie opisy pod fotkami " OCZYWISCIE wrociła do wody" Szczególnie to słowo pogrubione , kurde z jakiej racji oczywiście? czy to jest obowiązek. Jeżeli ktoś chce pokazac ze ryby wypuszcza, to niech to napisze tak zeby to wyglądało ze to nie jest obowiązek.
Panowie ja też jem sporo rybek złowionych przeze mnie oczywiscie wymiarowych i zgodnych z okresem ochronnym i nie uwazam ze to jest cos zlego, płacimy za to, przestrzegamy regulaminu, pomagamy troszke przyrodzie a z reszta miesko rybek jest zdrowe :) pozdrawiam
Krzychu a jak zlapiesz jedna rybe i ja wezmiesz to zabierasz wszystkie czy nie? Oczywiscie to zart. Pozdrawiam.
Jeszcze mi się tak nie zdarzyło, bym złowił tylko jedną. A rożnie bywało. Ostatnie 10 lat ze trzy razy kilka kompotówek tak 5-10cm i nic więcej. Ale najważniejsze że brania były.
Pozdr.
Nie ma co ukrywać ze większość z nas bierze ryby do domu i nie widze w tym żadnej świętości lub potepienia he .Normalna rzecz ,dyskusja zaczęła sie od chwili gdy kilku osobom zaświeciła sie idea no kill i zaczeli ja propagować a nawet z premedytacią napisze że narzucać na siłe innym.
Dlatego są te bezsensowne rozważania.Osobiście kilka razy pisałem ze ja nie zabieram ryb ,tylko dlatego ze nie ma kto ich oprawiać a ja nienawidzę .Bardzo lubie ryby,z naszych to na pewno szczupak,sandacz i okoń ,oraz płoć.Lecz płoc nadaje sie do jedzenia tylko rzeczna praktycznie ,oprawić okonia to męka a sandacza z szczupaczkiem nie mam sumienia zabić.Wole rybki mrożone z supermarketu ,takie filety za grosze a bez pieprzenia sie szybko usmażysz.Czasami zabieram ryby ,jak np.ktoś ze znajomych prosi,ale np.teściowa poprosiła o karpia.Na jesień złapałem kilka to zaniosłem jej dwa ,zamroziła i na wigilie zaczeła piec.Najpierw upiekła te kupione 3 a póżniej chciała cos zrobic z tych moich,wiecie jaki smród jak zaczełą je smażyć?Nie wiem co w tych stawach żrą ,ale jebało jak zdechłe gówno,to samo kiedyś lina przyniosłem sasiadowi to wyjebał go podczas smażenia bo smrodem zaczadził by cały blok.Ja pokusiłem sie kiedyś na płotki.Byłem nad morzem i na rzece wpadajacej z jeziora Gradno do morza w miejscowości ROWY łapałem płocie,zabrałem usmażyliśmy i niebo w gębie.Przyjechałem do nas ,zabrałem też kilka płoci z pobliskiego jeziorka i po usmażeniu ,gówno przyprawione lepiej by smakowało,tak ze ryby z nie każdego zbiornika da sie jeść.Jeśli komuś mimo wszystko smakują to z mojej trony smacznego ,jak bierze ryby bo kot jego lubi (tzw;kociarze),to mam nadzieje że szybko zdechnie,lub przynajmniej ość mu stanie w gradle.
jak bierze ryby bo kot jego lubi (tzw;kociarze),to mam nadzieje że szybko zdechnie,lub przynajmniej ość mu stanie w gradle.
Tych akurat to i ja bym w dupe kopnął, dobra niech biorą sumiki karlowate i jazgary , ale nie wszystkie małe jak leci od rodzizmych rybek im wara nie ważne ze małe niech sobie pływa.
Do kocurów są karmy i kielbasy i mleko a nie ryby :)
A co do śmierdzacych ryb to racja, wszystko przez nie czyszczone zbiorniki ktore zalegaja mułem. Lin akurat to ryba ktora grzebie w mule i jego trzeba troche wymrozić , są ludzie ktorzy potrafia pozbyc sie zapachu skutecznie ale czasem się nie da.
Zabrać rybę i zjeść to nie grzech:)
Ja też to robię, od czasu do czasu, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar.
Przyznam się jeszcze, że tak 2-3 leszcze, jednego szczupaka i sandacza upycham do zamrażalki na wigilię. Bo jakoś za hodowlanymi karpiami nikt u mnie nie przepada, dlatego leszek zastępuje karpia :)
Zabrać rybę i zjeść to nie grzech:)
Ja też to robię, od czasu do czasu, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar.
Przyznam się jeszcze, że tak 2-3 leszcze, jednego szczupaka i sandacza upycham do zamrażalki na wigilię. Bo jakoś za hodowlanymi karpiami nikt u mnie nie przepada, dlatego leszek zastępuje karpia :)
Ja i zapewne każdy z was zna takich co lodówke upychaja na kilka wigilii , żadnej rybie nie przepuszczą.
Zabrać rybę i zjeść to nie grzech:)
Ja też to robię, od czasu do czasu, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar.
Przyznam się jeszcze, że tak 2-3 leszcze, jednego szczupaka i sandacza upycham do zamrażalki na wigilię. Bo jakoś za hodowlanymi karpiami nikt u mnie nie przepada, dlatego leszek zastępuje karpia :)
Ja i zapewne każdy z was zna takich co lodówke upychaja na kilka wigilii , żadnej rybie nie przepuszczą.
Mi wystarczy jak "upchnę" tylko na jedna wigilię :)
Ja przyznaję się bez bicia że czasami zabieram rybe do domciu i smcznie ja zjadam i tak będę robił nadmieniając iz i tak zdecydowanie większą częsc wypuszczam napewno wiecej jak 10 % to nie biore złowionych ryb
Ehhh a co to takie przyznawaie sie bez bicia, lubisz zjesc rybe to bierz byle wymiarową, i nie w okresie ochronnym, byle z głową.
Zawsze biorę wymiarową i zgodnie z prawem.pozdroLudzie są różnego pokroju ,jeden ma odwagę a drugi dużą lodówkę ale tutaj pisze że wszystkie wpuszcza tylko zapomina dodać że do lodówki.Ja jak mam ochotę to też zabiorę bo świeża rybka to lepsze i zdrowsze niż każde inne mięcho i tu wystarczy umiar i będzie git.
A ja lubię rybkę i co za to mogę ? po prostu uwielbiam.........
Jak do tej pory to sami grzesznicy się wypowiadają.
Gdzie ci co pierwsi "...kamień niech rzucą" ?
Teraz ja - wędkarz amator - Polska południowa :
biorę bo mam ochotę ale tylko czasami
nie biorę bo nie będzie mi się chciało sprawiać ale tylko czasami
małżonka mnie opie...prza że łuski po całej łazience ... ale tylko czasami
kot na mój widok leci z podwórka głośno miałcząc ale tylko czasmi
łowię na: haczyki z zadziorami,bez zadziorów ale tylko czasami
kotwiczki z zadziorami, bez zadziorów ale tylko czasami
Łowię bo lubię przypływ adrenaliny, obcowanie z przyrodą, ciszę oraz chwile samotności aby poukładać plany na przyszłość.
A teraz dla równowagi warto założyć wątek "Czy każdy z nas jest taki nie Śnięty"
A ja kiedys zabieralem okolo 80-90% zlowionych ryb (oczywiscie zgodnie z regulaminem).
Potem przyszlo opamietanie i ta liczba powoli topniala. Narzucalismy sobie z kumplem coraz ostrzejsze ograniczenia. W koncu stanelo na tym , ze z "dzikich" rzek zabieram rocznie max 1-2 kg ryb (w tym roku 0) i kilka teczakow z CP (za to place dodatkowo).
Bralbym moze i wiecej, gdybym doszedl do wniosku ze ryb jest tyle, ze im to nie zaszkodzi.
Nie uwazam sie za swietego. Po prostu wyznaje zasade ze place najwyzej za te 2 kg miesa, to tyle moge zabrac. Skladka 140 zl / rok. Z tego nie wiecej jak 10% na zarybianie. to daje 14 zl. Za tyle wpuszczono ryb za moje pieniadze. Wychodzi mi jak byk 2 kg jazia (bo tylko takie ryby zabieram do domu od paru lat).
He He....a jo jak złowia to zabierom i zezerom....to co moga to biora bo lubia ryby...i nikomu nic do tego..:P
ha, JA JESTEM ŚWIĘTY!! Nie zabrałem ani jednej ryby jeszcze, choć bardzo lubię ich mięso i wole ryby niż schabowy, to nie zabrałem ani jednej ryby ... bo nie złowiłem jeszcze nic co zblizyłoby sie chociaż do wymiaru ochronnego hehe
Przyznam się, że raz w życiu wziąłem rybkę do domu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia rybka jaką wziąłem do domu:) Od 7 lat wszystkie rybki jakie uda mi się złowić wracają bezpiecznie do wody. Tak prawdę powiedziawszy, chyba to sprawia mi największą satysfakcję :) Pozdrawiam :)
No to ja też jestem "WIELKIM GRZEŚNIKIEM" bo uwielbiam smak węgorza, sandacza czy niewielkiego suma. I jak tylko mają odpowiednią wielkość, czyli zawsze jakieś z 5 cm więcej od wymiaru ochronnego , to te gatunki zawsze zabiorę. I mam w głębokim poważaniu to co piszą nokilowcy. Ja te ryby zabierałem , zabieram i będę zabierał. Choć jak się dorobię dużego własnego stawu, a nie oczka jakie w tej chwili mam, to mniej będzie lądowało na moim talerzu. Ale tak czy siak będę zabierać je z łowiska. Wypuszczam jedynie rybę białą bo mi nie smakuje ale lubię czasem ją połapać. I wychodzi na to, że rocznie zabieram tylko ok 20% złowionych przeze mnie ryb. Więc czy jestem taki ZŁY, czy ci krzykacze NK tylko ze mnie takiego robią? Osąd zostawiam Wam Drodzy Koledzy ale i tak nic nie zmieni tego, że czuję się PRAWDZIWYM WĘDKARZEM a nie fanatykiem C&R lub mięsiarzem.
No to ja też jestem "WIELKIM GRZEŚNIKIEM" bo uwielbiam smak węgorza, sandacza czy niewielkiego suma. I jak tylko mają odpowiednią wielkość, czyli zawsze jakieś z 5 cm więcej od wymiaru ochronnego , to te gatunki zawsze zabiorę. I mam w głębokim poważaniu to co piszą nokilowcy. Ja te ryby zabierałem , zabieram i będę zabierał. Choć jak się dorobię dużego własnego stawu, a nie oczka jakie w tej chwili mam, to mniej będzie lądowało na moim talerzu. Ale tak czy siak będę zabierać je z łowiska. Wypuszczam jedynie rybę białą bo mi nie smakuje ale lubię czasem ją połapać. I wychodzi na to, że rocznie zabieram tylko ok 20% złowionych przeze mnie ryb. Więc czy jestem taki ZŁY, czy ci krzykacze NK tylko ze mnie takiego robią? Osąd zostawiam Wam Drodzy Koledzy ale i tak nic nie zmieni tego, że czuję się PRAWDZIWYM WĘDKARZEM a nie fanatykiem C&R lub mięsiarzem.
POPIERIAM W 100% ...... i też tak czynie :)
Jedzcie rybki bo są zdrowe karzdy ma prawo zabrać swuj limit i basta takie som przepisy jo biera wszystko i te małe i ta durze jak leci do wora i dodom he he he he he klepa683
Przyznam się, że raz w życiu wziąłem rybkę do domu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia rybka jaką wziąłem do domu:) Od 7 lat wszystkie rybki jakie uda mi się złowić wracają bezpiecznie do wody. Tak prawdę powiedziawszy, chyba to sprawia mi największą satysfakcję :) Pozdrawiam :)
będziesz się smażył w piekle a C&R będą szczać na twój grób i opowiadać mroczne historie swoim dzieciom o twoim istnieniu....właśnie za tą jedną rybkę hehehe :)
Koledzy co nie zabieracie ryb do domu nikt wam medalu nie wręczy za to ! Po co to ciągle wracać do tego tematu ? Jak brałem ryby tak będę brał i nikt mi tego nie zabroni. Więc dajcie spokój z tym upiększaniem siebie bo to może tylko na forum jesteście etykami, a rzeczywistość jest inna ? Na pewno nie będziecie lepszymi wędkarzami od tych co biorą złapane ryby.
Przepraszam, przepatrzcie cały wątek i zobaczcie kto na kogo naskakuje...
Tylko się nie zdziwcie:P
Mięso jest po to by je jeść . Rybę uwielbiam i oczywiście jako normalny człowiek zabieram rybki - nie ma nic lepszego niż świeża rybcia. Wegetarianinem nie jestem .
witam jesli ryba ma miare to niekiedy rtez zabieram ale nie zawsze hasla typu zlow i wyposc bylyby zbedne gdyby odpowiednio walczyc z klusownikami ! pozdrawiam
Ryby jasna sprawa mozna zabierac do domu tylko jak slysze ze ktos bierze dla kotka to mnie szlak trafia!!!Niech mu karme kupi albo myszy nauczy łapac!!!!!!
Ja część swoich rybek też zabieram, co prawda sam nie jem, moja żona też nie je, dzieci też nie za bardzo, ale zawożę swojej matuli ona to je uwielbia:)
Przecież po to się od zawsze jeździło na ryby żeby coś na kolacje przywieźć. Nie mówię żeby zabierać jakąś drobnice ale coś przyzwoitego to zwykle się bierze. Wędkowanie to głównie przyjemność ale smak rybki czasem trzeba sobie przypomnieć:)
Jak widzę komentują wszyscy co lubią rybkę zjeść a nie wypuścić do wody ( czasami na pół żywą) . Może ktoś się odezwie z etyków. Polemiki i dyskusji nigdy nie za wiele.Każde poglądy przeczytamy! Po to jest forum żeby dyskutować.
Rybka musi być na stole i basta. Ale trzeba mieć umiar w zabieraniu. A i zdrowo taka rybkę zjeść. Nie to co sprzedają pod postacią pangi
ciekawy wątek koledzy,az sie musze wypowiedziec bo nieraz wstrzymuje dla siebie uwagi by nie obrazac:)a powiem tak:sandaczyk z maselka jest pycha i zawsze wezme wymiarowego sandacza,szczupaki zdazalo sie wypuszczac nawet takie 70cm,biala ryba zawsze wraca do wody bo mi nie smakuje i prawda jest taka ze tych ryb rocznie zabranych jest ok 8-10szt.mysle i wiem ze nie jest to duzo...a wielka satysfakcje mi sprawia widok wracajacej rybki do wody,szczegolnie juz sporej rybki.no ale jesli wszyscy bysmy zabierali to co lapiemy to zostalo bym nam łapanie świezego powietrza nad woda bo na PZW nie ma co liczyc...a koledzy NO Kill spelniaja dobra role i trzeba ich szanowac za to.Pozdrawiam i połamania he
Moja rada dla wszystkich opcji:"Złowisz sześć,jedną weż" Ryby w ten sposób będą na talerzu i w wodzie.Pozdrawiam
A ja mam inna propozycje.
Tam gdzie ryby sa (a z tego co tu czytam sa jeszcze rybne lowiska w kraju) i maja w miare ustabilizowana populacje, wezmy od czasu do czasu cos na obiad czy na kolacje (ale nie na zasadzie, ze na ryby jade po to zeby napelnic brzuch).
Tam gdzie z rybami jest krucho, dajmy im rosnac i rozmazac sie. Problem w tym ze wielu parzy tylko na czubek wlasnego nosa i zabiera dlatego, ze byc moze to juz ostatni np. szczupak w tej wodzie. I wiecej nie uda mi sie zlowic. I zamiast tak slabej populacji dac odetchnac, my ja po prostu dobijamy.
Na szczescie PZW dalo mozliwosc zaostrzania przepisow w okrega. I kazdy okreg powinien przanalizowac co i ile plywa w jego wodach i ustanawiac wlasne limity.
Przyznam się, że raz w życiu wziąłem rybkę do domu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia rybka jaką wziąłem do domu:) Od 7 lat wszystkie rybki jakie uda mi się złowić wracają bezpiecznie do wody. Tak prawdę powiedziawszy, chyba to sprawia mi największą satysfakcję :) Pozdrawiam :)
będziesz się smażył w piekle a C&R będą szczać na twój grób i opowiadać mroczne historie swoim dzieciom o twoim istnieniu....właśnie za tą jedną rybkę hehehe :)
Kurczę, przyznam się, że po tym co napisałeś zaczynam się bać:) Pozdrawiam :)
Koledzy co nie zabieracie ryb do domu nikt wam medalu nie wręczy za to ! Po co to ciągle wracać do tego tematu ? Jak brałem ryby tak będę brał i nikt mi tego nie zabroni. Więc dajcie spokój z tym upiększaniem siebie bo to może tylko na forum jesteście etykami, a rzeczywistość jest inna ? Na pewno nie będziecie lepszymi wędkarzami od tych co biorą złapane ryby.
Masz rację kolego:) Osobiście przyznaję, że nie mam nic do wędkarzy, którzy od czasu do czasu zabiorą sobie rybkę do domu. To nie jest przecież karane. To jest po prostu wędkarstwo. Tylko są tacy, którzy nie zabierają w ogóle ryb do domu i też mają prawo tym się pochwalić. Owszem nikt nam medalu za to nie wręczy. A w rzeczywistości prawda jest taka jaką napisałem. Pozdrawiam
Też tak uważam że nie ma nic lepszego jak świeża rybka i popieram postępowanie zgodne z regulaminem takie iż każdy może zabrać lub wypuścić więc i ja często wypuszczam oraz umiem zachować umiar bo wiem że co za dużo to nie zdrowo.Nawet lekarze zalecają 100 g rybki zjeść co jakiś czas więc jedzmy zdrowo.Pozdrawiam.
Też tak uważam że nie ma nic lepszego jak świeża rybka i popieram postępowanie zgodne z regulaminem takie iż każdy może zabrać lub wypuścić więc i ja często wypuszczam oraz umiem zachować umiar bo wiem że co za dużo to nie zdrowo.Nawet lekarze zalecają 100 g rybki zjeść co jakiś czas więc jedzmy zdrowo.Pozdrawiam.
Witold nie pomyliłeś się?
A nie zalecają 100g i rybką za jeść.
Bo słyszałem kiedyś takie powiedzenie.
Pijcie wódkę jedzcie śledzie, a będziecie jak niedźwiedzie.
Prawdą jest, że ryba własnoręcznie złowiona smakuje najlepiej.
Pozdr.
zabieranie złowionych ryb z łowiska to każdego wolny wybór jeżeli to robi zgodnie z przepisami to wszystko jest ok i oczywiści ze zdrowym rozsądkiem
Mam dwa grosze do tematu, jak zdawałem na kartę wędkarską a było to ponad dwadzieścia lat temu nauczono mnie że nie bierze się płoci okonia poniżej 15cm leszcza poniżej 25 przepisy się zmieniały a ja zawsze stosuje się do tych zasad. Lubię zjeść rybkę złowioną przez siebie jeśli ktoś chcę niech wypuszcza ale niech nie pomści na tych co zabierają złowione ryby,(teksty typu mięsiarz,morderca) takie moje zdanie
Ten temat wieje nuuuuuuuuudą.
Ciągle to samo...
Każdy musi jeść i czy zjesz rybę czy schaboszczaka jakiś zwierzak musi zginąć!
pozdrawiam C&R-owych forumowych "bohaterów".