Reklama
  • anatolo2011-04-23 08:39:06

    Witam.
    Lubicie chodzić sami na ryby ?

  • zosikxx13 2011-04-23 08:43:14

    Nie ,bo nawet nie ma do kogo gęby otworzyć i jest smutno :) W dzisiejszych czasach ,ze względu bezpieczeństwa jest lepiej samemu nie wybierać sie na ryby

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 08:47:48

    Ja uwielbiam. Lubię z kimś, ale bardziej lubię sam. Ja nie jestem uzależniony od kogoś, a ktoś ode mnie. Oczywiście zabieram psa. I mam wtedy do kogo gębę otworzyć i kanapką się podzielić :)

  • tinca 2011-04-23 08:52:34

    Witam.Ja również preferuje samotne wyprawy.Żona przez to często się denerwuje bo jeżdżę sam na nocki i w miejsca gdzie nie ma zasięgu żadnej sieci.A ja po prostu uwielbiam spokój i ciszę. 

  • Reklama
  • Stypa63 2011-04-23 08:54:38

    Ja bardzo lubię chodzić sam na ryby. Nikt mi wtedy głowy pierdołami nie zawraca, można się wyciszyć, odpocząć i odciąć od wszystkich problemów.

  • krisal 2011-04-23 09:06:05

    Najczęściej jeżdżę sam na ryby. Czasami towarzyszy mi żona.

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 09:08:24

    Wędkarz, to przeważnie z natury taki samotny jeździec. Ja marzę o takiej wyprawie wędkarskiej w kompletną dzicz. Tak jak jeżdżą wędkarze w Kanadzie, Stanach, na Alaskę, w Tajgę. Co najmniej tydzień bez cywilizacji, komórek etc. Kawa parzona na ognisku, ryba pieczona w ognisku na patyku. Konserwy, suchary..... ZERO LUDZI.

  • Samotnik 2011-04-23 09:10:02

                           TAK. !! Ale czasem przydał by się ktoś  rozsądny .         Pozdrawiam.

  • Reklama
  • anatolo 2011-04-23 09:12:22

    No taka samotna wyprawa to mi też się marzy to jest coś ; )

  • Stypa63 2011-04-23 09:21:54

    Wędkarz, to przeważnie z natury taki samotny jeździec. Ja marzę o takiej wyprawie wędkarskiej w kompletną dzicz. Tak jak jeżdżą wędkarze w Kanadzie, Stanach, na Alaskę, w Tajgę. Co najmniej tydzień bez cywilizacji, komórek etc. Kawa parzona na ognisku, ryba pieczona w ognisku na patyku. Konserwy, suchary..... ZERO LUDZI.

     

    Prawie jak Bear Grylls :)

  • anatolo 2011-04-23 09:23:05

    no a jak inaczej hehe ; )
    tak jest najlepiej ; )

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 09:29:35

    Mam kolegę, z którym chodziłem do szkoły, przyjaźniłem się wiele lat potem, razem zawsze wędkowaliśmy i marzyliśmy o takiej wyprawie. Któregoś dnia pojechał na wycieczkę do Neapolu i tyle go widziałem. Po roku z Neapolu wyjechał do Kanady i tam aktualnie mieszka. Kontakt utrzymujemy, mimo 24 lat jakie minęły od naszego pozegnania. Otóż pasja wędkarska w nim tkwi do dziś i spełnił on nasze wspólne marzenie o wyprawie w dzicz na ryby. Pojechał dwa lata temu na trzy tygodnie w dzikie lasy w górach Kanady. Przysłał mi zdjęcia z wędkarskich sukcesów nad rzeką i pobliskim jej jeziorem i morzem. Widział niedźwiedzie, wilki, łosie, orły, bobry i potężne orki, no same cuda natury. Żył dwa tygodnie w przyczepie campingowej (wymóg straży parku), ale pichcił tylko na ognisku, pił wodę ze strumienia, jadł konserwy i suchary, mył się w jeziorze, zapuścił brodę jak Crusoe, parzył kawę w czajniczku nad ogniem jak traperzy, piekł mięso nad ogniskiem  . Jedynynie dwa razy dziennie musiał wysłać sygnał GPS do strażnika parku, że żyje. Przeżycia bezcenne.

  • Reklama
  • Xawery 2011-04-23 10:01:08

    To chyba każdy albo wiekszość tak ma,że lubi samotne wyprawy na ryby,choć jeśli jadę na ryby z Mamą(pozdrawiam ALĘ),to jest to jedyna osoba,z którą można posiedzieć na rybkach całymi godzinami,ale samemu też lubie wyskoczyć na parę godzin-tak się odchamić samemu.

  • djlucky 2011-04-23 10:02:24

    Mam kolegę, z którym chodziłem do szkoły, przyjaźniłem się wiele lat potem, razem zawsze wędkowaliśmy i marzyliśmy o takiej wyprawie. Któregoś dnia pojechał na wycieczkę do Neapolu i tyle go widziałem. Po roku z Neapolu wyjechał do Kanady i tam aktualnie mieszka. Kontakt utrzymujemy, mimo 24 lat jakie minęły od naszego pozegnania. Otóż pasja wędkarska w nim tkwi do dziś i spełnił on nasze wspólne marzenie o wyprawie w dzicz na ryby. Pojechał dwa lata temu na trzy tygodnie w dzikie lasy w górach Kanady. Przysłał mi zdjęcia z wędkarskich sukcesów nad rzeką i pobliskim jej jeziorem i morzem. Widział niedźwiedzie, wilki, łosie, orły, bobry i potężne orki, no same cuda natury. Żył dwa tygodnie w przyczepie campingowej (wymóg straży parku), ale pichcił tylko na ognisku, pił wodę ze strumienia, jadł konserwy i suchary, mył się w jeziorze, zapuścił brodę jak Crusoe, parzył kawę w czajniczku nad ogniem jak traperzy, piekł mięso nad ogniskiem  . Jedynynie dwa razy dziennie musiał wysłać sygnał GPS do strażnika parku, że żyje. Przeżycia bezcenne.


    Boże jak mi się marzy coś takiego, pewnego razu zorganizuje coś takiego!! W ogóle moja pasja do wędkarstwa zaczęła się od pasji do survivalu, a Bear grylls to show man a nie survivalista.
    Na ryby zawsze jadę sam ( dwa razy byłem z teściem, po tym jak pijany zerwał mi amura rekorda podbierakiem tylko upewnił mnie w takiej decyzji)

     Przyjacielu  może twój kolega umieścił swój wyczyn na jakiejś stronie www. Chętnie bym obejrzał i poczytał jak było.          

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 10:30:34

    Boże jak mi się marzy coś takiego, pewnego razu zorganizuje coś takiego!! W ogóle moja pasja do wędkarstwa zaczęła się od pasji do survivalu, a Bear grylls to show man a nie survivalista.
    Na ryby zawsze jadę sam ( dwa razy byłem z teściem, po tym jak pijany zerwał mi amura rekorda podbierakiem tylko upewnił mnie w takiej decyzji)

     Przyjacielu  może twój kolega umieścił swój wyczyn na jakiejś stronie www. Chętnie bym obejrzał i poczytał jak było.




    Niestety, nigdzie tego nie opisał, oprócz obszernego listu do mnie i wysłania mi w nim kilku zdjęć ze zwykłego aparatu. Ten list trzymam schowany jak relikt. Jedynymi wynalazkami cywilizacji jakie miał, to właśnie aparat fotograficzny i przymusowo GPS od straży parku, no i ubikacja w przyczepie (na zewnątrz miał zakaz). Nawet ogniska rozpalał krzesiwem traperskim. Ja również nie mam miłych wspomnień z wyjazdu z kolegami, którzy oprócz wędki zabierali całą baterię ciężkich dział procentowych. Jest wóda, nie ma wędkowania, jest wędkowanie, nie ma wódy.       



  • przemo1980 2011-04-23 11:21:27

    Nawet jak się człowiek wybierze sam nad wodę to ciężko jest być tam samemu, wszędzie duża presja wędkarska :)  No, a tak na nockę to trochę niebezpiecznie wybierać się samemu.

  • Patrol94 2011-04-23 11:40:44

    Najlepiej samemu choć czasami brakuje chęci, żeby tak posiedzieć kilka godzin samotnie. Ale jakoś zawsze się przełamuję i już teraz nie mam takich zahamowań czy jechać na ryby czy nie jak to miałem kiedyś. Samemu możesz przynajmniej robić co uważasz za słuszne a nie, że ktoś ci wytyka, że tak nie bo nie...(głupio to zabrzmiało?) Samotne wypady rulez ;)

  • Reklama
  • roman76 2011-04-23 12:52:42

    ja również wolę wędkować samemu choć czasem parę razy jadę z jakimś kolegą to idzie wytrzymać hehe ale raczej sam

  • kargul 2011-04-23 13:08:11

    Mam kolegę, z którym chodziłem do szkoły, przyjaźniłem się wiele lat potem, razem zawsze wędkowaliśmy i marzyliśmy o takiej wyprawie. Któregoś dnia pojechał na wycieczkę do Neapolu i tyle go widziałem. Po roku z Neapolu wyjechał do Kanady i tam aktualnie mieszka. Kontakt utrzymujemy, mimo 24 lat jakie minęły od naszego pozegnania. Otóż pasja wędkarska w nim tkwi do dziś i spełnił on nasze wspólne marzenie o wyprawie w dzicz na ryby. Pojechał dwa lata temu na trzy tygodnie w dzikie lasy w górach Kanady. Przysłał mi zdjęcia z wędkarskich sukcesów nad rzeką i pobliskim jej jeziorem i morzem. Widział niedźwiedzie, wilki, łosie, orły, bobry i potężne orki, no same cuda natury. Żył dwa tygodnie w przyczepie campingowej (wymóg straży parku), ale pichcił tylko na ognisku, pił wodę ze strumienia, jadł konserwy i suchary, mył się w jeziorze, zapuścił brodę jak Crusoe, parzył kawę w czajniczku nad ogniem jak traperzy, piekł mięso nad ogniskiem  . Jedynynie dwa razy dziennie musiał wysłać sygnał GPS do strażnika parku, że żyje. Przeżycia bezcenne.

    ja tez tak chce...:-)

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 13:08:56

    Jako, że jestem zatwardziałym spinnigistą towarzystwo mi wręcz przeszkadza w szczególności podczas podchodów kleni i jazi dlatego na rybki najczęściej jeżdżę sam. Ale np. podczas połowów jesienych sandaczy towarzystwo jest wręcz wskazane. Łatwiej z łódką , można sobie pogadać a i bezpieczniej bo co dwie osoby to nie jedna.

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 13:36:14

    Ja lubię jeździć sam.Nie muszę czekać na spóźnialskich kolegów.(Nie cierpię spóźnialstwa).Wyjeżdżam na ryby o 2, a najpóźniej o 3 w nocy,(właściwie to już nad ranem).Siedzę do 8 - 9 rano i wracam.Zawsze jakaś robota w domu się znajdzie.Nie chodzi o ryby, tylko o sam fakt powędkowania.                                                                               Chciałbym opisać wypad mojego kolegi na bezludną wyspę na jeziorze mazurskim (mówił mi,ale nie pamiętam na którym).Otóż w latach 80 (teraz to chyba by się tak nie udało) razem ze swoją żoną kazał się wywieźć rybakowi na taką wyspę i przyjechać po nich za miesiąc.Nadmieniam ,że w tamtych latach nie było jeszcze telefonów komórkowych.(Może i były, ale jeszcze nie tak popularne).Najciekawsze jest to ,że zabrali ze sobą tylko,albo aż! worek soli, worek mąki, siekierkę i sprzęt wędkarski.Nie zabrali nawet namiotu.Na pytanie gdzie spali, odpowiedział,że zrobili sobie namiot z gałęzi.Opowiadał,że odpoczęli cudownie,opalili całe ciała, bo chodzili sobie nago.Proponowałem (25 lat temu) taki wypad mojej żonie ,ale niestety nie zgodziła się.

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 13:45:23

    Lubie jeżdzić sam jak jest ciepło i jest dobra pogoda. Zkolegami ze szkoły nie wychodzi to za dobrze bo ciągle gadają i przeszkadzają. Mimo tego najbardziej lubię jeździć z wyjkie lub z tatą. To jest to. MOŻNA POGADAĆ, A od wujka nauczyć się czegoś ciekawego o wędkarstwie

  • crack1 2011-04-23 13:57:17

    Ogólnie nie lubię jeździć z kolegami. Jeśli już to najlepiej w dwóch, ale z kolegom zapaleńcem do wędkowania, żeby po 3 godzinach nie gadał ,że nie biorą jedziemy do domu. Ewentualnie w 3 ale to też musi być zgrana i doświadczona ekipa dbająca o sprzęt (często kol. pożyczają go i nie wygląda to ciekawie). W czterech to już katastrofa totalna!!!

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 14:05:09

    Ogólnie nie lubię jeździć z kolegami. Jeśli już to najlepiej w dwóch, ale z kolegom zapaleńcem do wędkowania, żeby po 3 godzinach nie gadał ,że nie biorą jedziemy do domu. Ewentualnie w 3 ale to też musi być zgrana i doświadczona ekipa dbająca o sprzęt (często kol. pożyczają go i nie wygląda to ciekawie). W czterech to już katastrofa totalna!!!




    Nigdy w życiu bym nie pożyczył komuś obcemu swojego sprzętu wędkarskiego. Raz to zrobiłem i straciłem i sprzęt i kolegę. Ojciec, brat, córki, nikomu więcej. Tego się nie pożycza.



  • Reklama
  • Xawery 2011-04-23 14:19:38

    zegarka,samochodu,żony i sprzętu wędkarskiego się nie pożycza-taki zabobon...

  • Forum wedkuje.pl 2011-04-23 14:26:38

    bielizny i szczoteczki do zębów też...... :)

  • crack1 2011-04-23 14:43:43

    ale pożyczyłem mu i łowił koło mnie ale już nigdy wiącej

  • Xawery 2011-04-23 14:52:05

    Najgorsze wkur...jest jak,pożyczysz komuś sprzęt,i ten ktoś na Twoim sprzęcie łapie takie sztuki,że głowa mała,a Ty stiosz jak wół i czkasz na branie,a tu zero!!!

  • Xawery 2011-04-23 14:53:08

    Sam tak miałem-dlatego nie pożyczam-lekarz nie kazał sie wiecej denerwować,hehehehe

  • zabadnb 2011-04-23 15:38:24

    Na ryby niestety jeżdżę z reguły sam bo moi znajomi to totalne głąby jeśli chodzi o wędkarstwo, zabrałem ich parę razy to tylko mi głowę suszyli zrób to, pomóż w tym w tamtym, czemu nie bierze zimno, wracamy do domu itp.Czasami jeździ ze mną moja dziewczyna ale to tylko jak jest ciepło bo ja jak jadę na ryby to minimum na 2 dni bo uwielbiam siedzieć na bezludziach, a że nie mam za blisko to jeżdżę rzadziej ale na dużej. Z reguły od piątku do niedzieli. Ognicho grill i jazdaaaa.    
    A co do pożyczania sprzętu to mam swoje 2 ulubione wędeczki których nie pożyczam ale inne jak najbardziej.   

  • anatolo 2011-04-23 15:43:31

    Ja tam mam swoje ulubione kołowrotki i nie pożyczam ich bo każdy ma swoją role do (spin/na gród/spławik) i jest git ; )

  • niutek40 2011-04-23 15:54:58

    Samemu to lubię łowić jak się nastawiam na lina  wiadomo lin lubi ciszę ,a w innych wypadkach druga osoba jak najbardziej , przynajmniej jest  z kimś pogadać jeśli rybki nie biorą .Oczywiście inny wędkarz potrafiący zachowywać się tak jak powinien łowiąc ryby .

  • niutek40 2011-04-23 16:06:48

    zegarka,samochodu,żony i sprzętu wędkarskiego się nie pożycza-taki zabobon...




    Z tym że zegarek ,samochód i sprzęt wędkarski się sam nie pożyczy , a żona się sama może pożyczyć he he   połamania .

  • wedkarz 2011-04-23 16:12:33

    to oczywiste że lepiej z kimś jeździć na ryby , ale jak ktoś nie umie się zachowac nad wodą i się kreci jak gówno w przeremblu to już lepiej samemu pojechać ;)

  • ayem 2011-04-23 16:18:53

    tylko samotne wyprawy dają to co w wędkarstwie najlepsze czyli cisza , spokój , obcowanie z naturą i większą szansę na udany połów bo nikt nas nie rozprasza.

  • pmizera87 2011-04-23 17:00:47

    Powiem tak: z Kolegą weselej, ale największe ryby złowiłem bez towarzystwa.

  • mimi127 2011-04-23 18:15:13

    Ja jeżdże z mężęm zawsze na rybki kiedy mam ochote. Rzadko łowie  ,wole popatrzeć na niego. Jest zapalonym spinningistą . Kiedy wyczuje jakieś rybki oddaje mi wędke i patrzy co tworze. Dzięki niemu złapałem chyba tego bakcyla:)) ........Wracając do tematu on to jest samotnik i widze że to że taki jest daje mu dużo i dużych ryb.

  • rusikus 2011-04-23 19:21:24

    Ja jeżdże z mężęm zawsze na rybki kiedy mam ochote. Rzadko łowie  ,wole popatrzeć na niego. Jest zapalonym spinningistą . Kiedy wyczuje jakieś rybki oddaje mi wędke i patrzy co tworze. Dzięki niemu [b]złapałem[/b] chyba tego bakcyla:)) ........Wracając do tematu on to jest samotnik i widze że to że taki jest daje mu dużo i dużych ryb.

    :P

    Ja jezdze na ryby mniej wiecej pol wypadow sam i pol wypadow z kumplem.
    Z kumplem jest fajnie, bo zawsze zartujemy gadamy o roznych sprawach, jest klimat rekraacyjno-relaksowo-wesoly.
    Samemu jest niepowtarzalny klimat wyciszenia, niezaleznosci i wolnosci :)

    Takze odpowiadam na pytanie:
    Bardzo lubie chodzic samemu na ryby :)

  • jarek30 2011-04-23 21:37:19

    to jak większość piszących lubię jeździć sam wyjeżdżam sam o której chce wracam też o której chce  sam na sam z przyrodą  

  • edyta35 2011-04-23 22:35:24

    Witam ja z reguły chodzę z mężem na ryby ale bywa i tak ,że jak mąż jest w pracy a ja mam wolne to idę sama i ta cisza i spokój jest wspaniała, ale i tak wolę jak on jest ze mną ,jest tak rażniej ,a wogóle jak dopiero co świta . 

  • edyta35 2011-04-23 22:45:44

    Ale miałam też przypadek, że wziełam ze sobą brata na ryby i no cóż wzioł mu lin na moim miejscu i to jaki ok kilograma ,co zaznacze to był jego pierwszy lin w życiu , ale cóż tak wyszło on był zadowolony ja niestety nie . Racja jest taka nie bież nikogo ze sobą na ryby .

  • pike2 2011-04-23 23:48:41

    Jesli chodzi o wędkowanie spławikowe to nie lubie sam, to trzeba posadzić tyłek na krzesełkach i pogadać z kimś, ale preferuje spining i na spining uwielbiam chodzić sam, nikt mi nie przeszkadza i nie ogranicza czasowo, wtedy to naprawde się poluje, Smacznego JAJA dla Wszystkich:))

  • latawiec 2011-04-24 08:06:00

    Najlepiej jezdzi mi sie z tesciem ,gosciu nigdy nie wymieka potrafi cala noc czuwac nad wedkami kiedy ja przysypiam jest leszym wedkarzem odemnie zawsze moge na niego liczyc tak wiec lepiej jezdzic z kims nawet dla bezpieczenstwa poza tym literka lepiej zrobic z kims niz samemu :]

  • djlucky 2011-04-24 10:01:01

    Mój teściu wędkuje chyba od 25 lat i nadal stoi z doświadczeniem i wiedzą jak by 2 rok wędkował Nadal wierzy w zabobony i mity a i przekonać się nie da że da się  inaczej, kupił np.  quivertipa ze średniej pułki i założył spławik z pióra gęsi i nażeka ze cięszko tym daleko rzucić. Jak mu powiedziałem że ta wędka to do gruntu że drgająca szczytówka to mi powiedział że nie mam racji.

  • ryukon1975 2011-04-24 10:23:14

    Ja już od kilku lat chodzę tylko sam.Nie dlatego że nie lubię ludzi czy ich towarzystwa,tylko mało u mnie prawdziwych wędkarzy a ci co są to wolą łowiska komercyjne.Ja łowię tylko na rzece ryb jest sporo piękne gatunki,nikt jednak nie chce się pobrudzić nad rzeką.Są też jednak niesamowite zalety,na komercji nie mogę wybrać miejsca i zanęcić przez kilka dni bo nigdy nie wiem czy następnego dnia będę mógł połowić w danym miejscu.Na rzece łowię i nęcę na jednej miejscówce i tylko raz ktoś tam łowił w czasie gdy mnie nie było nie zatarł śladów zdradziła go rozsypana zanęta:).

  • alejki 2011-05-05 09:42:34

    Ja generalnie chodze sam, czy to na spining grunt itp. Czasami tylko z ojcem sie wybiore, ale to rzadko.
    Lubie samemu posciedziec w spokoju, z nikim nie rozmawiac i sie wyciszyc, koledzy to chwilowi zapalency i wkurza mnie wedkowanie z nimi, zero jakiegokolwiek spokoju.
    A jak sie jedzie w kilku to zaraz piwko, i wiecie jak jest pozniej,

  • baloonstyle 2011-05-05 09:48:51

    Ogólnie to lubię samemu ruszać nad woda, ale często jadę z jakimś znajomym a że mam sporo wędkujących znajomych to i mam z kim jeździć :)) no nocki bankowo w trzy osoby zawsze jeżdżę :))



Reklama
Reklama