Reklama
  • halski0212016-01-07 13:38:53

    Czytam fora wędkarskie i wszędzie płacz ,że nie ma u nas ryb . Nie zgadzam się z tym twierdzeniem i uważam , że ci co tak twierdzą , po prostu nie potrafią łowić . W gazetach wędkarskich jest sporo zgłoszeń okazałych ryb ,  jest to kropla w morzu w stosunku do tego , co złowili wędkarze . Większość okazów łowią wędkarze , którzy specjalizują się w połowach jedną metodą(spinning , mucha , grunt , spławik itp. ) lub jednego gatunku( karp , szczupak , okoń , lin itp ) . Wg mnie ci specjaliści nie zgłaszają swoich okazów do gazet z obawy przed dewastacją łowisk , przez nieetycznych wędkarzy , oraz dyletantów(zakwaszają łowisko , niszczą miejscówki wypracowane przez innych ) Swoje opinie opieram na fakcie , że wiem o kilkudziesięciu okazach medalowych złowionych przez kolegów z mojego koła w roku 2015(na pewno było o wiele więcej , o których nie wiem ) , a w gazetach wędkarskich było zaledwie kilka zgłoszeń . Zdjęcia okazów(tylko niektóre o których wiem ) , które pokazuję są ze stron Koła PZW Człuchów , Człuchowskiego Klubu Karpiowego i od moich kolegów wędkarzy .

  • Jędrula 2016-01-07 13:52:48

                    ""Swoje opinie opieram na fakcie , że wiem o kilkudziesięciu okazach medalowych złowionych przez kolegów z mojego koła w roku 2015(na pewno było o wiele więcej , o których nie wiem ) , a w gazetach wędkarskich było zaledwie kilka zgłoszeń  ...""


    Twierdzisz , że w Polsce są ryby bo w Twoim kole padło kilkadziesiąt okazów ? Do tego wszystkiego , w naszym kraju wędkarze nie potrafią wędkować ? Kolego , poczytaj jeszcze raz co napisałeś :)      

    Po drugie , jeżeli chcesz bronić w jakiś sposób PZW to marny Twój trud , tego molocha nie da się obronić . Oczywiście znam miejsca/koła/wyjątki gdzie jest naprawdę dobrze ale to za mało .                                                 

  • zbynio5o 2016-01-07 14:51:26

    Ja też czytam to i czytam...i nie kumam o co Ci chodzi. Przecież na pytanie:CZY W WODACH POLSKI NIE MA RYB ? 
    odpowiedziałeś sobie sam. Myślę, że w waszym kole jeden przed drugim szpanuje i zgłaszacie okazy po medale :))
    Innych, po prostu  to nie rajcuje, mnie też.
    Prawdą jest również że są miejsca w Polsce, gdzie ryb rzeczywiście nie ma i tam płaczą.

  • Haryyy5 2016-01-07 16:05:14

    Może u Ciebie są :P Bo u mnie niestety ale nie ma :P Zawsze można powiedzieć że Ci co nie łowią to zwyczajnie nie wiedzą jak. Tyle że trudno założyć że doświadczeni wędkarze łowią z roku na rok coraz gorzej.
    Na własnym przykładzie :




     Mam takie dwa etapy swojej wędkarskiej przygody. Pierwszy to dzieciństwo, podstawówka, generalnie czasy gdzie człowiek łowił na jakiś sprzęt z bazaru czy po dziadku, a za podstawowe źródło wiedzy musiało wystarczyć to co podsłuchało się gdzieś nad wodą czy w wędkarskim. I taki dysponujący podstawowym sprzętem i jeszcze bardziej podstawową wiedzą dzieciak szedł sobie w piękny słoneczny dzień nad najbliższą wodę i czasem udało mu się coś złapać. Piękne czasy. Drugi etap zaczął się u mnie jakoś w okolicach liceum, może troszkę wcześniej gdzie po paru latach przerwy pasja zaczęła się odradzać. Wiadomo człowiek już prawie dorosły, większe możliwości, można było pójść nad ranem i wieczorem czy jakąś nockę zrobić, wkrótce pojawiło się prawo jazdy także znacznie większe możliwości jeśli chodzi o wybór łowiska a internet stał się miejscem gdzie można znaleźć odpowiedź na większość wędkarskich problemów i pytań. No a rybki ...rybki naprawdę zdarzało się czasem połowić. I co ? ano właśnie g***o :P Trwa już ten drugi etap ponad 10 lat. 10 lat w trakcie których przeczytałem kilka książek o tematyce wędkarskiej, setki czy tysiące porad i cudownych sposobów na połów życia, sprzęt za 100zł przerodził się wartą ileś tysięcy złotych kolekcję osobliwości, której nie ma już gdzie trzymać, a ja spędziłem nad wodą tysiące godzin zbierając doświadczenie i poznając większość okolicznych łowisk. I niestety ale to co było kiedyś to eldorado w porównaniu do obecnych wyników. Oczywiście problemem może być to że ja jestem idiotą i łowię coraz gorzej ale większość znajomych mogłaby opowiedzieć podobną historię także coś jest na rzeczy. 


    Może są jeszcze u nas w kraju miejsca gdzie jest ryba. Może tak jest u Ciebie- wówczas tylko pozazdrościć i życzę połamania kija. Nie śmigam z wędkami po całym kraju także mogę się wypowiadać tylko za swój okręg. A u mnie jest jak jest. Rzadko się łowi. Standardem jest że starannie przygotowana wyprawa kończy się dwoma dniami bez jakiegokolwiek brania, ewentualnie jakaś drobnica się trafi. Coraz ciężej się zebrać i poświęcić weekend przy takich rezultatach. Już wolę wziąć spinning i porzucać parę godzin. Nawet jak nic nie złapię to przynajmniej na obiad będę w domu :) A na temat łowionych okazów nie będę się wypowiadał zbytnio bo to słaba miara jakości wód. Przede wszystkim skoro kiedyś było lepiej to część ryb dotrwała do dziś i urosła do rangi okazów. Po drugie nie można zapominać że za tymi okazami często stoją bardzo ale to bardzo doświadczeni wędkarze, którzy zanim coś złowią siedzą tydzień nad wodą, topiąc w niej olbrzymie pieniądze w postaci kulek czy pelletów. A po trzecie PZW wie jak nami manipulować, jak 1000 osób złapie kilka ładnych leszczy to pewnie nikt o tym nie usłyszy. Ale jak jedna wyciągnie jakiegoś olbrzyma to zapewne usłyszysz o tym w każdym wędkarskim w okolicy i  będzie chodził news jakie po potwory w naszym jeziorze pływają. I tym tokiem myślenia z 2 lata temu zarybiono u mnie karpiami powyżej 10kg. Ryb wprawdzie jak nie było tak nie ma bo na 160ha zbiorniku te kilkadziesiąt olbrzymów niewiele zmieni, ale kilka razy na rok, leci news jakiego to pięknego karpia ktoś złapał. I maszynka do robienia pieniędzy się PZW kręci.


    Ufffff rozpisałem się. Przepraszam ale jakoś jak przeczytałem ten temat to przelała się czara goryczy i musiałem podzielić się nagromadzonym przez lata bólem dupy o to co się dzieje.

  • Reklama
  • jannowywpoznaniu 2016-01-07 16:17:07

    ryby są tylko trzeba na nie chodzić często bo z marszu raczej większych ryb się nie złowi ,miejscówki ,przynęty na które biorą trzeba sobie samemu sprawdzić podczas wędkowania ,jedynym sposobem jest częste odwiedzanie łowiska ,

  • halski021 2016-01-07 16:22:11

    Nikogo nie bronię . Medalami koledzy z koła tez nie szpanują . Wyraźnie napisałem , że zgłoszono zaledwie kilka ryb , mimo że wiem o złowieniu kilkudziesięciu w roku 2015 . Wpis jest moim osobistym odczuciem i mam chyba prawo powiedzieć co myślę , koledzy widzą problem inaczej inie neguję tego . O taką dyskusję bez obrażania mi chodziło .

  • Jędrula 2016-01-07 16:33:10

    Nikogo nie bronię . Medalami koledzy z koła tez nie szpanują . Wyraźnie napisałem , że zgłoszono zaledwie kilka ryb , mimo że wiem o złowieniu kilkudziesięciu w roku 2015 . Wpis jest moim osobistym odczuciem i mam chyba prawo powiedzieć co myślę , koledzy widzą problem inaczej inie neguję tego . O taką dyskusję bez obrażania mi chodziło .




    No i fajnie ... :) Miarodajny obraz ilości ryb w Polsce może dać eksperyment , należy w sezonie wybrać się na ryby do wszystkich okręgów i w miarę równych warunkach testować wody . Oczywiście to niezmiernie trudne , należy więc wziąć za pewnik to , co mówią wędkarze z innych regionów . Oczywiście jak słusznie Januszu zauważyłeś , nie wszyscy potrafią łowić na najwyższym poziomie . Nie zmienia to jednak faktu , iż na większości wód w naszym kraju jest bardzo źle . Nie byłoby tej dyskusji , gdyby np mieszkalibyśmy w Czechach . Tam łowią wszyscy , najwięcej i największych ryb ci,  wyspecjalizowani i znający się na rzeczy .
    Marze aby kiedyś moje żwirownie były tak zadbane jak czeskie :(
                                       

  • barrakuda81 2016-01-07 16:38:06

    Mam dokładnie takie samo zdanie jak Kolega Haryyy5... Trudno się z tym nie zgodzić. Człowiek kompletuje coraz doskonalszy sprzęt, poświęca więcej czasu i rozwija umiejętności, nowe metody - często na nic. Coś tam jeszcze można połowić czasem ale dla mnie okres od lipca do października jest tak samo martwy jak styczeń - marzec. Jak nie połowię wiosną i jesienią to piekielne lato lepiej przesiedzieć w lodówce bo i tak nic nie bierze. Kiedyś było inaczej co mówię z pełną odpowiedzialnością na przykładzie choćby rzeki Wisły ( u mnie rybaków nie ma od dawna i tak nic to nie zmienia ). O nią nikt nie dba co widać. Teraz  , mam na myśli ubiegły rok, sytuacja jest krytyczna. Nawet boleni już prawie nie widać. Oby to była tendencja chwilowa ale obawiam się że tak nie jest. Przerzuciłem się na wody stojące gdzie czasem coś tam się jeszcze złowi choć szału nie ma...
    Czy "nasi" wędkarze nie potrafią łowić ryb? Hmm... Nie uogólniałbym. Są tacy i tacy jak wszędzie. Mistrza ocenia się po wynikach i zaangażowaniu a paru już ta ziemia wydała wybitnych wędkarzy. Jak oglądam na Yt filmy szwedzkich wędkarzy to aż się prosi żeby zaprosić ich do nas. Załamaliby się psychicznie... Co z tego że pewnie przeciętny szwedzki wędkarz ma grubszy portfel niz polski i pewnie więcej wydaje na swoje hobby skoro ma pod nosem wody o potencjale jaki nawet nam się nie śnił. Jak się porównywać?
    Zamiast narzekać lepiej pomyślmy jak uzdrowić sytuację i czy to w ogóle jest jeszcze możliwe. Wody mamy niezgorsze ale co zrobić żeby coś w nich pływało? Wypuszczać wszystko? Może to jest jakies rozwiązanie ale to z pewnością nie wystarczy. Płacimy za to bezmyślnie godząc się na to co mamy bo wmówiono nam że nie mamy wyjścia a kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą... Czy rozwalić PZW czy je zreformować? Jest tu wielu mądrych i biegłych w tych kwestiach ludzi więc może ktoś ma jakiś pomysł...

  • Reklama
  • luxxxis 2016-01-07 17:23:59

    Nikogo nie bronię . Medalami koledzy z koła tez nie szpanują . Wyraźnie napisałem , że zgłoszono zaledwie kilka ryb , mimo że wiem o złowieniu kilkudziesięciu w roku 2015 . Wpis jest moim osobistym odczuciem i mam chyba prawo powiedzieć co myślę , koledzy widzą problem inaczej inie neguję tego . O taką dyskusję bez obrażania mi chodziło .

    Poniekąd dobrze gadasz,medale nie były,nie są i nie będą wyznacznikiem rybiej populacji w naszym kraju bo i czemu miałoby tak być?O kant dupy potłuc małą wzmiankę w niskonakładowej gazecie,każdy ma fafofona i jesli już to fotkę pyknie aby kolegom gula rozbujać albo do neta wpuścić i poszczuć forumowych braci-patrz ja sam:)
    A czy ryby są? a pewnie,tyle że mniej niż kiedyś,a więc wymagają innego-lepszego podejścia do tematu-specjalizacji,niedbalstwu i standardom wypieły ogony.Czasy gdy spinningista zakładał białe kopyto na główce uniwersał,opuszczał kij do wody i beznamietnie ściagajac myślał o dupie sąsiadki Maryny-te czasy mineły,odeszły bezpowrotnie i nie wrócą.Ileż to ja razy nasłuchałem się od wedkarzy pompując ponton-e...dziś dwa miałem a henio nic,wczoraj to samo....nawet płotki nie skubią i ileż to ja razy juz po godzinie kolejny komplet rosłych szczupców za burtę wywalałem-tego nie zlicze nawet.
    Jechałem kiedyś autobusem na ryby z takim dziadem,razem wysiedlismy,razem doszlismy na miejsce-cypel od strony działek na Kochance,ja pompuje ponton on siada wbrew wszystkiemu tam gdzie od lat mości dupę-po prawej stronie wypłycenia.Warunki czerwcowe,ciepło,wiatr jak diabli,pod zestawem niedbale rzuconego zestawu dziada trzy metry wody,zestaw lezy na piachu bo znam tam dno,żyłka jakaś dziwacznie dyka,spławor jak paluch,bez sensu totalnie...Dziad ma trzydzieści parę lat stażu a wiedzy jak u kolibra,poluje na lina mówi-tylko że w sposób jaki to robi,w oparciu o miejsce połowu i kulę chleba utoczoną przez smierdzące fajami paluchy-mówię mu z przekąsem że i tak nie złowi,bo miejsce nie te,bo lin na tarło juz dupę zawinał,że jest tam gdzie cieplej-płycej i że na piachu to tylko opalać by sie mógł...Dziad niewzruszony...Ja wypływam...
    Spotykam na wodzie,na bagnach Stacha,lokalny mistrz ,podium na każdych zawodach obowiązkowe,słońce jak huj a stach uparcie moczy swoje lusoxy,zajączki odbite z ich skrzydełek walą mi po oczach.Lekkie one są a Stach z determinacją osła wali nimi pod wiatr...
    Kiwam mu z 10m aloha, i jak tam? Gryzą? słysze-słabo,jeden mały i okonki...To po huj tu stoisz i straszysz tym żelastwem pytam? bo tu biorą słyszę...No fakt,myslę,pięć godzin młócisz i masz miarasa i kubeł okonków,stanałbys jak człowiek po zawietrznej wydłużając rzuty,okopciłbyś chociaż paletkę nad zapalniczką to byś złowił...W myslach to powiedziałem bo stach sercowy jest acz zacny gość,kombinerki mi jesienią pozyczył jak rykoszet gumy hak mi w ściegna karku wbił.
    Ustawiam się po zawietrznej,wiatr w plecy,słońce razi jak diabli,zakładam mojego softa,płotka naturalna,trzeci rzut i zacinam metrowca prawie-Stacha szlag już trafia...kiwam mu rybą aby bardziej poczuł swoją głupotę,wkurwił się i przepłynął ze 20 m ale cały czas nawietrzna i z lusoxem...Kolejne rzuty,może 10 i łup...dziwięćdziesiatak wali świecę za świecą,woda bryzga,pontonem kręci...Tym też pomachałem Stachowi-gula z 30m widzę.Odpalam faję,robię rzut i tu ja zwariowałem...łup...zaś metrowa prawie torpeda rozbryzguje falę....Ląduję gada,wypinam i wypuszczam.Stachu żre trzciny ze złości i w myslach chyba mnie skalpuje kiszonym ogórkiem..Podpływam do niego,w zasadzie doganiam bo tak sie wkur...ł że spływał,daję mu jednego z dwu zabitych ryb,robię to juz na brzegu obok mego dziada,drugi esox jest dla Kalafiora...Dziad wytrzeszczył oczy...co masz pytam...kurwa nic słyszę w odpowiedzi.Spadam na chatę,mam dośc wrażeń,trzy blisko metrowe ryby w 40 minut plus ze dwa śmierdziele...Dziad został...Ryby w wodzie też.
    Za dwa dni ponownie się woduję i gadam z wedkarzami-panie tu ryb ni ma,dziad widział jak taki jeden na elektryczne wedki łowił-ja-kurwa jak tu maja byc ryby? on autobusem z dziadem przyjechał a dziad kable widział...
    Dziada obtłukłem dwa dni po tym,pokazałem mu że w miejscu gdzie łowił piach jest-dosłownie,zwodowałem go w pełnej krasie,zawistny,tepy sukinkot,betonowy relikt Prl.....
    Historia choc długa ale autentyczna i pochodzi z roku 2015,z dnia 06.18.Poniżej wkleję zdjęcia dwu zabitych szczupaków wtedy.
    Jaki z tego morał? patrz na pierwsze akapity-czasy bezsensu,niedbalstwa i całosezonowych przynet mineły,kto nie nadąża nie łowi,zmieniły się przynety,techniki i miejsca wystepowania ryb.Te duże pokłute jeśli miały wczesniej szczęście i patelnia ich nie tykła  są o te doświadczenia madrzejsze i poza zasiegiem dla kogoś kto jest rutyniarzem w doborze zestawu i laikiem w zakresie czytania wody.Staż nad wodą o niczym nie mówi,piećdziesiat lat z wędką o kant dupy potłuc jeśli nie musiałeś wtedy kombinowac ,gdy ryby były...Teraz aby połowić trza więcej zachodu,wiedzy,lepszych technik,udziału głowy i kieszeni-to często za wysoka poprzeczka,wielu młodych adeptów chce wszystko od razu-jak z neta,kopiuj,wklej-w dwa lata chca zdobyć doświadczenie i ryby kogoś kto życie im z głową poświęcił.Czasy się zmieniły....


    Ps-dla fanów c&R-zabijam 1 proc tego co złowię,dla innych z reguły ,nie dla siebie.

  • luxxxis 2016-01-07 17:57:24

    Historia nr 2,łowisko Kochanka,dwadzieścia hek.nigdy nie zarybianej wody,ta jesień.
    Desant na dwa pontony,jeden ja ,drugi kol.piecia1985 wespół z kolegą-Piecia świadkiem może być.
    Zaczynamy razem,napływamy na łowisko,ja po swojemu a chłopaki po swojemu,pod nami metr wody,chłopaki walą do wody kolorowe przynęciki na za ciezkich główkach,bajerkę słyszę z 30 metrów,śmiechy,chichy...Przetestowali już wszystko,teraz woblerki maczają....każdy rzut to kepa ziela ale cóż..uparci są...zerowe kontakty z rybą.
    Po moim szóstym esoxie nie wytrzymuja...podpływają...co?na co? dlaczego? niemozliwe?itd...tłumaczę..że za ciężko łowią,z wiatrem w pysk,że grube żyły im rzuty skracają,że bez sensu ściaganie na pałę...Daję im po sofcie,gotowce,odpływają kawałek i trzepią jak opetani...Ja doławiam jeszcze cztery oni zaś nic...Nie chce mi sie już tłumaczyć ze zniosło ich z metra wody,że teraz maja pół metra,że nadal kije nisko mają i nie grają przynetą...Widze ich gule jak ląduję 11 i 12 szczupaka,spływamy.Staję ze 5 m od przystani bo chłopaki ponton wyciagaja z wody i doławiam okonia 40cm...Chłopaki prawie płaczą,słyszę jak kolega Pieci gada przez telefon i mówi-zrozumiałem dzis że nie umiem łowić.Umawiamy sie na dzień nastepny-tego nie opiszę już bo jest taki sam jak ten wyżej,13-do zera....
    Takich akcji miałem w zyciu multum bo staram się nadążyć za rybami,kombinuję ustawicznie,robię nowe przynety,łączę stare,targam z sobą drut,3 rodzaje obcinaczek i pudełko z obrotówkami w sprayu...Na wodzie skręcam i podaję cierpliwie,wszystko co dobre i złe notuje w głowie na twardzielu i wyciagam wnioski,pamietam o każdej dużej rybie na swoich wodach i nakładam ją na mapę w głowie razem z czasem i datą połowu oraz przynetą-wyciagam wnioski.Doskonale czytam wodę,nim rozwine wędki godzinę czasami poobserwuję a inni nim kotwica opadnie ślą już gumy w przestrzeń...Pływam za rybą,każde miejsce opieprzam plejadą przynęt o różnej pracy i wadze,efekty zaś na twardziela ...Nim wypłynę strategię układam uwzględniając nawet kierunek napływu,wiatru i położenia słońca,robię to już mechanicznie bez udziału całej czapy bo robie tak od lat,bo ryby i polskie wody mnie tego nauczyły,ja łowię zawsze w oparciu o taki sposób postepowania.Ilu z was tak robi? 3 procent,5 procent? Pytanie w próżnię,do ogółu i bez personalnych podjazdów...Nie mam nic złego na mysli i nie jestem narcyzem,opisałem tylko dwie historie autentyczne dla potwierdzenia mych słów.
    Piecia może zaświadczyć.

  • Pimik 2016-01-07 18:07:15

    Kolego zobacz filmy z Mistrzostw Czech w wędkarstwie spławikowym i wtedy jeszcze raz przemyśl czy w Polsce są ryby... Wynik mistrza Czech to po 2 turach blisko 75 kg , wynik mistrza Polski na mistrzostwach naszego kraju to niespełna 14 kg...  No ale przecież poza Waszym kołem nikt w Polsce łowić nie umie....

  • Jakub Woś 2016-01-07 18:16:12

    Wody coraz mniej i ryb coraz mniej. Być są, ale dużo mniej niż 10 lat temu

  • Reklama
  • luxxxis 2016-01-07 18:19:05

    Kolego zobacz filmy z Mistrzostw Czech w wędkarstwie spławikowym i wtedy jeszcze raz przemyśl czy w Polsce są ryby... Wynik mistrza Czech to po 2 turach blisko 75 kg , wynik mistrza Polski na mistrzostwach naszego kraju to niespełna 14 kg...  No ale przecież poza Waszym kołem nikt w Polsce łowić nie umie....



    To raczej nie do mnie...Ale dopowiem odnosnie tej wypowiedzi-daj tego czecha.miszcza,na polską wodę,posadż obok przecietnego wedkarza i zobacz co złowią obaj...Miszcz niewiele lepszy będzie od kowalskiego bo nie musiał dotąd kombinować,bo ryby miał w łowisku,a gdy ich zbrakło na polskiej wodzie to czar prysł.Morał z tego taki że w polsce chcąc dobrac się do niedobitków ryb trza diametralnej zmiany podejścia,kombinacji i czujności jak ważka,posmarujesz-pojedziesz.Faktem niepodważalnym jest to że polskie wody eldoradem nie sa,w tym się wszyscy zgodzą,ale coś tam jeszcze pływa lecz wymaga więcej od wędkarzy niz kiedyś.To "więcej" też dla każdego oznacza co innego-dla jednego to maks trzy kolory tej samej gumy,dla innego tuzin pudeł różnego rodzaju,dla jednego samo leniwe ściaganie uniwersału w miejscu akurat tym bo tamte za daleko,dla drugiego opieprzenie jeziora na wiosłach to za mało.
    Faktem natomiast jest to że raczej połowią ci drudzy-brutalna,polska rzeczywistość.

  • tapi75 2016-01-07 19:34:12

    Niestety niema

  • tapi75 2016-01-07 19:34:34

    Niestety niema

  • jendreczek 2016-01-07 21:10:22

    A Ja najbardziej lubię być na rybach a czy one biorą czy nie to mam gdzieś. Ten sezon pod względem wyników miałem do bani ale przecież zaczyna się nowy. Dokupiłem sobie gadżetów i na pewno będę się świetnie bawił. A czy ryby są ? Według echa są. A że nie brały to dla tego że nie brały.

  • heniekbak 2016-01-07 22:43:16

    POPIERAM JENDRECZEK😊WAZNE JEST SPEDZENIE CZASU, FAJNIE JAK COS SIE ZLAPIE ALE JAK NIE TO PRZECIEZ NIE KONIEC ŚWIATA BO I TAK PRZEWAZNIE RYBY WYPUSZCZAM.

  • Reklama
  • Jakub Woś 2016-01-07 23:01:05

    POPIERAM JENDRECZEK😊WAZNE JEST SPEDZENIE CZASU, FAJNIE JAK COS SIE ZLAPIE ALE JAK NIE TO PRZECIEZ NIE KONIEC ŚWIATA BO I TAK PRZEWAZNIE RYBY WYPUSZCZAM.


    Co innego jak ryby są ale nic się nie złowiło a co innego jak moczysz patyka jak w basenie i wiesz że nic nie weźmie bo nic nie ma.

  • Tomas81 2016-01-08 00:45:47

    Kurde jedynie sensownie wypowiada się tu Daniel @Luxxxis. Ryb owszem generalnie jest mniej, choć nie wszędzie. Za to ci tak mocno narzekający są najczęściej po prostu leniwymi ludźmi którzy pamiętają czasy gdy byle jaką gumę czy blachę się wrzuciło do wody i był szczupak. Przez to zatracili całkowicie instynkt odkrywcy i kombinatora. A teraz potrafią tylko płakać opowiadając jakież piękne były to te stare czasy. Tymczasem są ludzie którzy łowią ryby które nawet naszym dziadkom się nie śniły. Dlaczego? Bo są SPECJALISTAMI! Specjalistami potrafiącymi się dostosować do różnych warunków, wiedzącymi jak czytać nawet nieznaną wodę, posiadającymi ogromną wiedzę. I przede wszystkim: MYŚLĄCYMI. Czytając to forum doskonale widać że z tym ostatnim jest najgorzej. A im młodsi ludzie tym...ech nie napiszę. Nie były by to pochlebne słowa. Oczywiście nie wszystkich to dotyczy ale większość, znaczącą większość. Smutne :-(((

    Sam łowię co roku mniej ryb ale nie na ilości mi zależy. Tylko jakości! Gdyż wolę rocznie 3-4 porządne medalowe okazy niż ciągle przerzucać maluchy i średniaki. Dlatego idę w ścisłą specjalizację, głównie w spinningu bo sprawia mi najwięcej radości. I od paru lat co roku winduję swoje życiówki. Na niby coraz bardziej bezrybnych wodach...

  • Jędrula 2016-01-08 07:42:26

    Kurde jedynie sensownie wypowiada się tu Daniel @Luxxxis. Ryb owszem generalnie jest mniej, choć nie wszędzie. Za to ci tak mocno narzekający są najczęściej po prostu leniwymi ludźmi którzy pamiętają czasy gdy byle jaką gumę czy blachę się wrzuciło do wody i był szczupak. Przez to zatracili całkowicie instynkt odkrywcy i kombinatora. A teraz potrafią tylko płakać opowiadając jakież piękne były to te stare czasy. Tymczasem są ludzie którzy łowią ryby które nawet naszym dziadkom się nie śniły. Dlaczego? Bo są SPECJALISTAMI! Specjalistami potrafiącymi się dostosować do różnych warunków, wiedzącymi jak czytać nawet nieznaną wodę, posiadającymi ogromną wiedzę. I przede wszystkim: MYŚLĄCYMI. Czytając to forum doskonale widać że z tym ostatnim jest najgorzej. A im młodsi ludzie tym...ech nie napiszę. Nie były by to pochlebne słowa. Oczywiście nie wszystkich to dotyczy ale większość, znaczącą większość. Smutne :-(((

    Sam łowię co roku mniej ryb ale nie na ilości mi zależy. Tylko jakości! Gdyż wolę rocznie 3-4 porządne medalowe okazy niż ciągle przerzucać maluchy i średniaki. Dlatego idę w ścisłą specjalizację, głównie w spinningu bo sprawia mi najwięcej radości. I od paru lat co roku winduję swoje życiówki. Na niby coraz bardziej bezrybnych wodach...


    Łowią bo są specjalistami ? Tomek , proszę Cię ! O czym to świadczy ? O tym , iż ryb jest mało i należy się specjalizować w danej metodzie aby je łowić .  Tylko co mają powiedzieć całe rzesze wędkarzy , którzy nie mają środków , jadą na ryby w niedzielę i nie są ""specjalistami "" ?



                                       

  • zbynio 33 2016-01-08 08:03:54

    Rzeczy ewidentne jak dla mnie i nie warte dyskusji. Od zawsze jedni łowił, a drudzy nie!! Nie zmienia to faktu, że jednak Ryby ubywa w naszych wodach. Wyznacznikiem rybności nie są wielkie szczupaki, czy karpie, a np. gruba płoc... Luxis fajne opowiadania ... 

  • JKarp 2016-01-08 08:23:07

    Kurde jedynie sensownie wypowiada się tu Daniel @Luxxxis. Ryb owszem generalnie jest mniej, choć nie wszędzie. Za to ci tak mocno narzekający są najczęściej po prostu leniwymi ludźmi którzy pamiętają czasy gdy byle jaką gumę czy blachę się wrzuciło do wody i był szczupak. Przez to zatracili całkowicie instynkt odkrywcy i kombinatora. A teraz potrafią tylko płakać opowiadając jakież piękne były to te stare czasy. Tymczasem są ludzie którzy łowią ryby które nawet naszym dziadkom się nie śniły. Dlaczego? Bo są SPECJALISTAMI! Specjalistami potrafiącymi się dostosować do różnych warunków, wiedzącymi jak czytać nawet nieznaną wodę, posiadającymi ogromną wiedzę. I przede wszystkim: MYŚLĄCYMI. Czytając to forum doskonale widać że z tym ostatnim jest najgorzej. A im młodsi ludzie tym...ech nie napiszę. Nie były by to pochlebne słowa. Oczywiście nie wszystkich to dotyczy ale większość, znaczącą większość. Smutne :-(((

    Sam łowię co roku mniej ryb ale nie na ilości mi zależy. Tylko jakości! Gdyż wolę rocznie 3-4 porządne medalowe okazy niż ciągle przerzucać maluchy i średniaki. Dlatego idę w ścisłą specjalizację, głównie w spinningu bo sprawia mi najwięcej radości. I od paru lat co roku winduję swoje życiówki. Na niby coraz bardziej bezrybnych wodach...


    Łowią bo są specjalistami ? Tomek , proszę Cię ! O czym to świadczy ? O tym , iż ryb jest mało i należy się specjalizować w danej metodzie aby je łowić .  Tylko co mają powiedzieć całe rzesze wędkarzy , którzy nie mają środków , jadą na ryby w niedzielę i nie są ""specjalistami "" ?


    Tu nie ma ryb - to mają powiedzieć ;-)
    A tak poważnie, żeby zostać specjalistą od zwykłej spławikówki należy dobrać odpowiedni, normalny sprzęt czyli nie żyłka 0,25 mm i haczyk nr 6 ze spławikiem 5+3 g a żyłka góra 0,18 mm, haczyk nr 10 to maks i spławik 2 g. A nawet jeszcze delikatniej. I okaże się nagle, że ryby są - może nie koniecznie medalowe ale coś tam będzie skubać.
    Ja do pikera używam żyłki 0,16 mm z haczykiem 14 i przyponem 0,12 mm i coś tam zawsze skubie. Oczywiście nie łowię tak karpi a raczej leszczyki, płotki i czasem karaś się trafi.


                                       

  • Jędrula 2016-01-08 08:32:53

    Rzeczy ewidentne jak dla mnie i nie warte dyskusji. Od zawsze jedni łowił, a drudzy nie!! Nie zmienia to faktu, że jednak Ryby ubywa w naszych wodach. Wyznacznikiem rybności nie są wielkie szczupaki, czy karpie, a np. gruba płoc... Luxis fajne opowiadania ... 


    Pewnie , że ubywa . Na szczęście są miejsca gdzie ludzie idą po rozum do głowy , zaczynają ograniczać mocno limity i tworzą łowiska NK . Jeszcze lepszym rozwiązaniem są licencyjne wody PZW . Należy skrzyknąć ekipę , obostrzyć limity , niestety dopłacić i w krótkim czasie woda nam pięknie ożyje . Tak jak pisałem wcześniej , marzę o takich wodach jak mam za miedzą w Czechach . Tam nie ma takich dyskusji , tam nie ma potrzeby takiego tematu podnosić . Nie narzeka nikt , ani ""specjaliści "" ani niedzielni wędkarze . Ryba jest równie kapryśna jak w Polsce , z tą jednak różnicą , że jest tam jej po stokroć więcej .

                                       

  • aldente 2016-01-08 08:38:00

    Odpowiedzi  na to pytanie nie da się udzielić jednym słowem. Mam w Polsce swoje tajemnicze dzikie dwa jeziorka i rzekę Odrę. Na jednym łowię liny takie w granicach 50 cm i plus. Na drugim okonie w przedziale od 40 do 52 cm. Odra...wiadomo...zdarzają się okazy i średniaczki. Jak tylko uda mi się tam pojechać, nigdy nie narzekałem. Ale....trzeba kombinować, bo ryb jest zdecydowanie mniej i to widać! Nie każdego stać na poszukiwania ze względów czasowych. Wędkarz Kowalski jedzie na Mazury z rodziną i???...dupa. Te parę godzin, które uda mu się spędzić nad wodą BEZ wyraznej specjalizacji zaowocują co najwyżej kilkunastoma krąpiami i płotkami. Czasem przyplącze się jakiś ledwo wymiarowy esox. I to wszystko. W Szwecji, Danii, Niemczech i Holandii nie trzeba jeszcze poszukiwać. Namierzasz jezioro, rzekę albo szkiery jedziesz i łowisz. I jest duża szansa na nabawienie się zapalenia ścięgien ramion przez liczne hole dużych ryb. Nie chodzi tu absolutnie o zachwalanie obcych łowisk! Na tych łowiskach wyspecjalizowanie się przynosi życiówki, ale przeciętny Kowalski połowi dorodne osiemdziesiątaki, których mnogość w pełni go zadowoli. Pozwala to na uniknięcie typowej wędkarskiej frustracji,przez to, że tych ryb jest sporo! Na polskich wodach specjaliści i poszukiwacze nowych rozwiązań unikną tej frustracji, ale przeciętny wędkarz ma POZAMIATANE.

  • Reklama
  • luxxxis 2016-01-08 08:47:25




    Łowią bo są specjalistami ? Tomek , proszę Cię ! O czym to świadczy ? O tym , iż ryb jest mało i należy się specjalizować w danej metodzie aby je łowić .  Tylko co mają powiedzieć całe rzesze wędkarzy , którzy nie mają środków , jadą na ryby w niedzielę i nie są ""specjalistami "" ?



     Jędrku,serce Ty moje....:) jak ja się cieszę że cię znowu widzę:)bałem się już że ten garniak spidera z silikonu krążenie ci wstrzymał:)
    Bez urazy za moje słowa,sens jest tylko taki że rybiszony więcej wymagają bo polish wody są coraz bardziej klarowne....Nie oczerniamy z Tomasem wędkarzy bo to my,nasza brać,ale bijemy do tego że aby więcej łowic trzeba więcej im dać-im rybom.Nie zawsze musi to być 200wypadów w roku -ja-czy kolejny regulowany u zegarmistrza kijek-Tomas-czasem wymaga to więcej wiedzy,pomyślunku i nie bycia jak patyk niesiony bezwiednie z nurtem...Jestem debilem-od lat staram się jak mogę propagowac moje wędkarstwo-mój sposób postrzegania tej magii,od lat ciagam za sobą na ryby młodszych stażem niedzielnych wędkarzy,pokazuję im moje łowienie,moje przynety,moje ryby i miejscówki.I jak dotąd żadne ziarno nie wykiełkowało....wszyscy chcą JUŻ łowić,od razu,nawet banałów typu przycięcie za ciężkiej główki nie przyjmuja do wiadomości,ale chodzić i narzekać-w tym są JUŻ mistrzami.
    Milion razy słyszałem takie rzeczy jak-a po co zmieniać,po co wiązać,mi się nie chce....Kupić drut do softów? zmienić tę fajną karpiową zyłę? dłuższy przypon? pod wiatr? obrotówek to ja nie mam...? kij za sztywny? -to promil wymówek.
    Spadam teraz na ryby,idę sam choć "moi" adepci są w domach,cóż z tego że potok bierze ? toć za zimno jest......
    Zbynio-masz rację,ryby wcina non stop,jest ich coraz mniej-to oczywiste,gruba płoć wyznacznikiem wody? jak najbardziej,bo na niej żerować będą wielkie szczupaki.Karp? nigdy,to efekt pomyłki,biedy i głupoty władz pzw,jest szkodnikiem zamiennikiem dla ważnych gatunków,chlastem w pysk z liścia przez włodarzy z pzw a celem plaskacza jest Polski Wędkarz.                                  

  • Jędrula 2016-01-08 09:20:00

    Lux , pewnie , że ryby dzisiaj więcej wymagają , to jest właśnie dowód na to , iż jest ich mniej . Ryby nagle nie nabrały inteligencji i nie stały się mądrzejsze , wcale nie dlatego omijają nasze haki . Dzieje się dlatego tak , iż ich przy tym haku po prosty niema . Dlatego należy ich poszukać , wykorzystać swoją wiedzę , różne sztuczki bo inaczej nie dobierzemy się do jednego , jedynego stada dużych leszczy , które żyje w naszym jeziorze . Smutne to jest , w Polsce jest traka rzesza wędkarzy i tyle jezior , że powinniśmy gadać na forach tylko o ostrych haczykach , zanętach i woblerach . I piję tu najbardziej w stronę naszych rodaków wędkarzy , nie znających umiaru i zdrowego rozsądku . Oczywiście związek wcale nie jest tu mniej winny . Dzisiejsze PZW to relikt przeszłości . Jak widzę te zebrania , głosowana , te sprawozdania z działalności... to aż mnie ciarki przechodzą . Jeszcze tylko czerwoną flagę na maszt wywiesić i będzie wszystko jasne .  Oczywiście , nie wyobrażam sobie wędkarstwa w Polsce bez PZW . Ten twór jednak powinien działać jak porządna firma . Powinni być otwarci na wędkarzy i wiedzieć czego chcemy - ankiety internetowe . Powinni być z nami w stałym kontakcie - Panie Jędrzeju życzymy Do siego roku i przypominamy o uiszczeniu składki 550 zł na konto związku . Jednocześnie informujemy , że w tym roku zarybienie na Pana wodach wyniosło w sumie 32 tony ryb , zapraszamy również na zbiornik NK xxx... na największe szczupaki w Polsce   ...itd. itp.
    Jeżeli to ktoś wreszcie ogarnie , to zarobi na Polskich  wędkarzach kupę kasy a jednocześnie da im tego , czego od lat chcą .

  • JOPEK1971 2016-01-08 09:31:40

    Jak bym miał teraz zaczynać przygodę z wędkowaniem to zapewne po tygodniu łowienia dał bym sobie spokój.Dziwię się że młodzi chcą się tak katować ;) 

  • zbynio 33 2016-01-08 10:12:09

    Lux , pewnie , że ryby dzisiaj więcej wymagają , to jest właśnie dowód na to , iż jest ich mniej . Ryby nagle nie nabrały inteligencji i nie stały się mądrzejsze , wcale nie dlatego omijają nasze haki . Dzieje się dlatego tak , iż ich przy tym haku po prosty niema . Dlatego należy ich poszukać , wykorzystać swoją wiedzę , różne sztuczki bo inaczej nie dobierzemy się do jednego , jedynego stada dużych leszczy , które żyje w naszym jeziorze . Smutne to jest , w Polsce jest traka rzesza wędkarzy i tyle jezior , że powinniśmy gadać na forach tylko o ostrych haczykach , zanętach i woblerach . I piję tu najbardziej w stronę naszych rodaków wędkarzy , nie znających umiaru i zdrowego rozsądku . Oczywiście związek wcale nie jest tu mniej winny . Dzisiejsze PZW to relikt przeszłości . Jak widzę te zebrania , głosowana , te sprawozdania z działalności... to aż mnie ciarki przechodzą . Jeszcze tylko czerwoną flagę na maszt wywiesić i będzie wszystko jasne .  Oczywiście , nie wyobrażam sobie wędkarstwa w Polsce bez PZW . Ten twór jednak powinien działać jak porządna firma . Powinni być otwarci na wędkarzy i wiedzieć czego chcemy - ankiety internetowe . Powinni być z nami w stałym kontakcie - Panie Jędrzeju życzymy Do siego roku i przypominamy o uiszczeniu składki 550 zł na konto związku . Jednocześnie informujemy , że w tym roku zarybienie na Pana wodach wyniosło w sumie 32 tony ryb , zapraszamy również na zbiornik NK xxx... na największe szczupaki w Polsce   ...itd. itp.
    Jeżeli to ktoś wreszcie ogarnie , to zarobi na Polskich  wędkarzach kupę kasy a jednocześnie da im tego , czego od lat chcą .

    Dobrze Pan gadasz Panie Jędrzeju :).

  • Haryyy5 2016-01-08 10:30:50

    A mi się jednak marzy upadek PZW i prywatyzacja tego wszystkiego :) Albo jeszcze lepiej - konkurencja. Gdyby ktoś z kasą stworzył ogólnopolską organizację wędkarską i podkupywał zbiorniki PZW to szybciutko byśmy zobaczyli jak nagle uzdrawia i poprawia to co od wielu lat było nie do ruszenia. Niestety PZW to relikt PRL-u, który jakimś cudem dotrwał do naszych czasów w praktycznie nie zmienionej formie.

  • halski021 2016-01-08 10:42:15

    Nie zgadzam się z opinią ,że młodzi chcieli by wszystko od razu i bez myślenia . Najwięcej płaczą starsi wędkarze ciągle wracając wspomnieniami do dawnych lat . Nie biorą pod uwagę faktu , że jest nas obecnie o wiele więcej niż dawniej . Młodzi , przynajmniej ci których znam , ciągle wprowadzają nowinki do swoich metod wędkowania i mają dzięki temu coraz lepsze wyniki . Starsi w większości nic nie zmienili od lat w swoich metodach i przez to wyniki coraz gorsze .

  • zbynio 33 2016-01-08 11:27:50

    A mi się jednak marzy upadek PZW i prywatyzacja tego wszystkiego :) Albo jeszcze lepiej - konkurencja. Gdyby ktoś z kasą stworzył ogólnopolską organizację wędkarską i podkupywał zbiorniki PZW to szybciutko byśmy zobaczyli jak nagle uzdrawia i poprawia to co od wielu lat było nie do ruszenia. Niestety PZW to relikt PRL-u, który jakimś cudem dotrwał do naszych czasów w praktycznie nie zmienionej formie.

    Nierealne z naszym prawem. W jednej chwili można zostać bankrutem i dlatego takie coś jak PZW istnieje. Brak u nas kar, odpowiedzialności i długo długo by tak można wymieniać. Chyba, że ktoś znajdzie się głupi i chętny na zatrute rzeki i jeziora.... W mojej okolicy większość wędkarzy przeniosła się na prywatne łowiska, stawy....
    A i mi się nie marzy żadna prywatyzacja, bo widzę co z wodami robią gospodarstwa rybackie :). Nadzór panstwa musi być i odpowiednie regulacje prawne i zeby mozna było to egzekwować i finito! Jeszcze tego brak zebym Niemcowi płacił za łowieni...

  • zbynio 33 2016-01-08 11:28:44

    Nie zgadzam się z opinią ,że młodzi chcieli by wszystko od razu i bez myślenia . Najwięcej płaczą starsi wędkarze ciągle wracając wspomnieniami do dawnych lat . Nie biorą pod uwagę faktu , że jest nas obecnie o wiele więcej niż dawniej . Młodzi , przynajmniej ci których znam , ciągle wprowadzają nowinki do swoich metod wędkowania i mają dzięki temu coraz lepsze wyniki . Starsi w większości nic nie zmienili od lat w swoich metodach i przez to wyniki coraz gorsze .

    Wiadomo młodzi zawsze bardziej kreatywni. zawsze w koncu uczeń przerasta mistrza....

  • pawelz 2016-01-08 12:00:17

    W zasadzie to nalezaloby zadac sobie pytanie, co jest wyznacznikiemilosci ryb. Czy 3-4 miarowe szczupaki na 100m rzeki do duzo czy malo. Czy zlowienie w jeziorze srednio 1 ryby na wyprawe o wielkosci 1,5kg to duzo czy malo ?. Czy wyznacznikiem ma byc fachowiec, ktory wydlubie zawsze rybe bo zna kazdy dolek i przynety na ktore najlepiej reaguja ryby, czy przecietny wedkarz ktory od czasu do czasu pojedzie nad wode.
    Porownujac nasz kraj do np USA smiem twierdzic, ze mamy pustynie. Bo to co u nas lowia mistrzowie, tam lowia niedzielni wedkarze.
    Czytajac o wyprawach do Slowenii, Austrii (nie wspominam o wschodniej Rosji czy Mongolii) Ci sami ludzie w Polsce nie lowia dziesiatej czesci tego co tam.
    Owszem, sa sytuacje, gdzie w wodzie w Polsce jest masa ryb a tylko nieliczni danego dnia polowia (sam spotkalem sie z takimi sytuacjami) ale wg mnie jest lipa do kwadratu i tyle. Kiedys w latach 80-90 lowilem na spinning. Nie dalo sie nie zlowic sandacza z lodki na ZS. Obecnie wedkarze maja silniki, sondy, tysiace gum itp o czym moglem pomarzyc. A jak slysze o wynikach, to slabo mi sie robi. Czy ja bylem taki super. Watpie. Po prostu byla ryba a obecnie to niedobitki.

  • Tomas81 2016-01-08 13:12:38

    To że ryb OGÓLNIE jest mniej nie ulega wątpliwości. Tylko że nie wszędzie. Znam miejsca gdzie jest ich więcej niż było 10-15 lat temu. Bliskie mi miejsca ;-) a świetnym przykładem jest mój odcinek Wisły w Toruniu i okolicach. Po Millenium praktycznie bezrybny, wykłusowany, wyrybaczony. Złowienie leszcza +50cm graniczyło z cudem, szczupak +70cm to okaz a sandacz...ryba widmo. Choć zawsze było paru takich co łowiło-specjalistów. Teraz nie ma już takiego problemu, rybostan się poprawia. Co prawda powoli ale zawsze. I co najważniejsze, łowione są coraz większe okazy. NP. tylko w 13" w Toruniu łowiono 4 sumy powyżej 2m, z tych o których wiem i tych bardziej oficjalnych. Nieskromnie przyznam że jednego sam  trafiłem ;-)  Poza tym od paru lat co roku słyszę o +10 zedach powyżej 9 dych, bywają metrówki. A jeszcze niedawno ludzie myśleli że takich okazów już nie ma, nie słyszało sie o takich okazach. No czasem ktoś raz do roku ktoś wypalił: widziałem/słyszałem/złowiłem wąsa +2m. Recepta była dwojaka: wywalenie rybaków i znacząca poprawa jakości wody-oczyszczalnia na Szosie Bydgoskiej. Za to kłusownictwo jak było tak jest dalej... Z drugiej strony jeszcze się załapałem na czasy gdzie rybostan Wisły był dużo lepszy, koniec lat osiemdziesiątych i początek dziewięćdziesiątych. Gdybym miał wtedy taką wiedzę i taki sprzęt jak teraz pewnie bym był na pierwszych stronach ówczesnych czasopism wędkarskich. Bo wtedy takie sandacze, bolenie i szczupaki łowiono prawie dokładnie tak samo, tymi samymi metodami, na te same kije i przynęty. Łowić skutecznie mógł młodzik wędkarski, znaczy stażem. A potem nastąpiła tragedia, dosłownie.

    Porównywanie do Skandynawii, USA czy Mongolii nie ma racji bytu. Ot przykład: Szwecja. Ponad 100 tysięcy!!! jezior na tylko 10 milionów ludzi, na dodatek większa o blisko 140 tysięcy kilometrów kwadratowych (to ok 45% pow. Polski). Polska: bodaj 7 tysięcy jezior na 38 mln. Chyba nie potrzeba dodatkowego komentarza, nieprawdaż?

  • Pimik 2016-01-08 13:37:09

    Mistrz Czech jest też mistrzem Europy, wygrał też Grand Prix Włoch, W Polsce również poławia  i wyniki ma podobne jak polacy ale nie dlatego ze nie umie łowić ale dlatego ze nie ma tyle ryb co u siebie. Kombinuje dobrze, nie nęci tak dużo jak u siebie, używa różnych zestawów. To nie ilość ryb pozwala mu zostać mistrzem ale intuicja i umiejętności....

  • pawelz 2016-01-08 14:04:11

    Tylko w teorii nie mozna porownywac Polski do USA czy Skandynawii. Ilosc wody/osobe ma wplyw na presje. To niewatpliwe. Ale zauwaz, ze wielu "prywatnych" wlascicieli wod chcialoby miec jak najwieksza presje i w wielu wypadkach przeklada sie to na stan rybostanu.Gdyby presja na dana wode przekladala sie na kase a ta wracalaby do wody nie narzekalibysmy na ilosc ryb. Ale u nas jak zwykle od dupy strony. Przepisy pozwalaja na to ze w ostatecznym rozrachunku statystyczny wedkarz jest deficytowy dla PZW. Bo jak przepisy pozwalaja na zabranie kilkudziesieciu szczupakow w roku to skladka w wysokosci 250zl / rok nie pokrywa tych strat.
    znam wody niemal kompletnie bez presji (mozna by rzec Skandynawia) w ktorej plywaja co najwyzej kielbie czy inna drobnica.

    Sa miejsca gdzie ryb rzeczywiscie jest jakby wiecej. Ale na kazdy taki przyklad moge podac 10 gdzie jest mniej. Niestety.

  • przemyslaw-misi 2016-01-08 14:47:18

    Powiem tak...  w polsce jedyny problem z brakiem ryb wystepuje w przypadku SZCZUPAKA... statystyki pokazuja, że w jeziorze dosc czesto odwiedzanym przez wedkarzy w jeden sezon wytłuczone jest 75% populacji zarybieniowej. Za rok znowu zarybiają i tak w koło macieju...

    Najlepszym i najtrafniejszym sposobem wytłumaczenia tego , dlaczego nie łapiemy ryb jest to, co miało miejsce na WARCIE.

    Ja tez jezdziłem w rejony WARTY i duzo innych wedkarzy i kazdy gadał: - NIE MA RYB, NIE MA RYB!

    Warte zatruło i wypłyneło wszystko co w niej było : leszcze po 3 kg, amury, brzany, trocie, szczupaki masa ryb!

    I co, była ryba? Była!

    Do czego zmierzam... ryba po pierwsze nie bierze, bo ma dosyc pokarmu i ma nas w d...

    Od samej wiosny wedkarze karmia ryby zanetamy, kukurydza, przenica, robakami... wala cale wiadra karm, zanet itp... ryba ma tez duzo pokarmu naturalnego. gdy uzupelni braki po tarle lub zimie, to nie żeruje juz tak intensywnie.

    sami widzicie, że niektórzy wedkarze specializuja sie w łowieniu ryb zaraz po tarle... bo kiedy sandacz bierze najlepiej?? po 1 czerwca (chyba , że sie znajdzie jakis pseudo-wedkarz i łowi juz je w maju)

    JAKO CIEKAWOSTKE DODAM, ŻE BRAK SZCZUPAKA JEST DUZYM PROBLEMEM... W WARCIE, Z TYCH RYB CO SIE POTRUŁY NA 100 ZATRUTYCH BRZAN PRZYPADAŁO STATYSTYCZNIE TYLKO 8 SZCZUPAKÓW!!

  • Jędrula 2016-01-08 15:24:13

                                                                                ""Warte zatruło i wypłyneło wszystko co w niej było : leszcze po 3 kg, amury, brzany, trocie, szczupaki masa ryb!

    I co, była ryba? Była!""

    Słaby argument . Pomyśl , na jakim długim odcinku Warty toksyna zabiła ryby ? Po drugie , co z tego , że wypływały takie sztuki ? Przecież tu nikt nie mówi , że w naszych rzekach nie ma ani jednej rybki . Po trzecie i najważniejsze ! Wybacz , że upieram się przy tych Czechach ale tam , po takim zatruciu , to podobna rzeka wylałaby z koryta zablokowana wielka tamą usypaną z naniesionych ryb . I z uporem maniaka , powtórzę ! Tam można a w Polsce nie można !

  • luxxxis 2016-01-08 17:20:02

    Jędrek nie grzej się...spocisz się..:) Podsumujmy-w polszy ryb jak na lekarstwo-to wiedzą wszyscy i wszyscy się zgadzają.Kto łowi niedobitki? specjaliści-też zgoda.Dlaczego niedzielnym wędkarzom idzie jak kurwie w deszcz? bo ryb ni ma za wiele.
    Jaki z tego morał i wniosek-od lat łupi was Pzw,gówno daje a zabiera sporo,w razie próby-zatrucie warty-są jak małe szczeniaczki,coś tam pisną ale słabo bo laczem mogą dostać i ze stołka sru....Jaka byłaby na to rada aby połowił niedzielny wędkarz? -łowisko specjalne. Tak więc jak chcecie zmian to proponuję odejść od pzw lawinowo,hurtem,na ten czas przenieść się na ł.specjalne,komercyjne lub wody prywatnych dzierżawców-te z rybami czytaj...Kasę za niezapłacone składki przeznaczcie na zezwolenia.Zróbcie tak a gwarantuję że dziady z pzw,betonowe relikty prl-u prędko po rozum do swych pustych bań pójdą,brak składek zmusi ich do walki o nie,o klienta,o wędkarza,bo jak nie to stołek wpizdu komornik zabierze.A tak póki co jest smędzenie,grabienie wody,i lament kółka gospodyń wiejskich....nic namacalnego poza deklaracjami i nadzieją na lepsze jutro choc trwa to od x lat.Od x lat ten chory twór pzw miesza wam w kadzi i od lat sukcesywnie spada liczba ryb w ich wodach,poziom głupoty co niektórych kół jest niewiarygodny a i tu cwaniactwo sie szerży na masową skalę...Nie robiąc nic poza lamentem dajecie ciche przyzwolenie na wszystko,na dojenie z kieszeni i laskę kładzioną na los szarego wędkarza,on ma płacić nie smedzić-motto głównego.Będzie coraz gorzej pany to nie ulega wątpliwości,nic się nie zmieni bez wysadzenia betonu w powietrze,nic,to niemożliwe,chcąc połowic w przyszłości,chcąc pokazać synom,wnukom jak wygląda szczupak weżcie się do roboty nie gadania.Lawina odejść od pzw ruszy molocha z posadami,rozwali mu fundamenty gdy kranik z waszą forsą przestanie darzyć,dziady wylecą,z pozbieranych cegieł utworzy sie póżniej coś nowego...Ino solidarności trzeba ale o to w polszy trudno,polak woli głowe odwrócić od złego bo co ja mogę panie heniu zrobić???...no co?,,,WSZYSTKO,brzmi odpowiedż,chcąc posprzatać świat zacznijcie wpierw od własnego podwórka a uda się napewno.Tyle moge wam doradzic,tak to widze jakoś,jak będzie trzeba pójdę nawet pierwszy z młotem beton kuć choć mnie to średnio dotyczy bo się odnalazłem w klarownej wodzie pod ramieniem pzw.

  • zbyszekrzepka 2016-01-08 21:01:01

    Zgadzam się w 200% że PZW to relikt

  • Tomas81 2016-01-08 22:57:17

                                                                                ""Warte zatruło i wypłyneło wszystko co w niej było : leszcze po 3 kg, amury, brzany, trocie, szczupaki masa ryb!

    I co, była ryba? Była!""

    Słaby argument . Pomyśl , na jakim długim odcinku Warty toksyna zabiła ryby ? Po drugie , co z tego , że wypływały takie sztuki ? Przecież tu nikt nie mówi , że w naszych rzekach nie ma ani jednej rybki . Po trzecie i najważniejsze ! Wybacz , że upieram się przy tych Czechach ale tam , po takim zatruciu , to podobna rzeka wylałaby z koryta zablokowana wielka tamą usypaną z naniesionych ryb . I z uporem maniaka , powtórzę ! Tam można a w Polsce nie można !


    Jędruś a widziałeś Ty Wartę? Moja Wisła nawet w najlepszych czasach które pamiętam to pikuś. Ja byłem u Tomeczka @Tomekoo, też z naszego portalu zresztą tu poznanego, i byłem wręcz zafascynowany ilością ryb które widzieliśmy po nocach. Ogrom to mało powiedziane! Tak, Warta była cholernie rybną rzeką. Niestety była, a przynajmniej na odcinku Poznań-Oborniki. Teraz to prawie pustynia :-((( A to że ludzie nie łowili, cóż sierotki ;-) Choć też jest tu Darek który łowił w tamtych okolicach i ma sporo zdjęć przepięknych ryb: brzany po 9 dych!!!, zedki trochę mniejsze. Mało? Tomek też ma na koncie grube sandaczowe ogony, ponad 90cm. Tylko że chłopaki naprawdę potrafią wędkować. I mają do tego smykałkę.

  • zbynio 33 2016-01-09 10:19:30

    Tomek ogólnie rozmawiamy, a i u mnie nie mogę narzekać. głównie na poprawę rybostanu ma wpływ jakość wody, budowa kanalizacji, a nie PZW.

  • Jędrula 2016-01-09 11:39:46

    ""Jędrek nie grzej się...spocisz się..:""
    Masz rację byku , trochę się grzeję , zależy mi normalnie i stąd te emocje . 
    Tomuś , mógłbym zapytać , czy Ty łowiłeś na czeskich rzekach ? Uwierz , to naprawdę inny wymiar wędkarstwa . Oczywiście nie łowiłem na Warcie , z doniesień jednak wiem , że to rybna rzeka .  To nie zmienia faktu , że ryb w Polsce mocno ubywa . 



  • luxxxis 2016-01-09 11:47:51

    Tomek ogólnie rozmawiamy, a i u mnie nie mogę narzekać. głównie na poprawę rybostanu ma wpływ jakość wody, budowa kanalizacji, a nie PZW.


    A jakżeby inaczej..PZW-Płacisz Za Wodę,ino za wodę:)
    Na przykładzie mojej rzeki-kiedyś pod patronatem molocha,rozpiżdzona,truta,mało potoczków,jakieś fajansiarskie zarybienia i tłumy robalarzy po nich.Teraz-Troć,spół.rybacka-ci nie robią nic ...poza ganianiem tych co haraczu im nie zapłacili,odławiają z lekka,pokazowo wpuszczą 100szt,słownie sto,potokowej hybrydy z trotką i....rzeka odżywa,robalarzy wcieło bo trociowe norrisy przetrzebili ich szeregi mandatami.Pojawiają się przepławki,robalarzy nie widuję,no może czasem-3 w roku...Wodę truć przestano-ryby są i widać tendencję ku lepszemu....Dziwne co nie?Paradoks jakiś...
    Rzeka w międzyczasie wlazła do programu natura 2000,naście ekip zobaczyło w niej biznes-kajakarze i agroturystyka,coś tam zrobią bo doktory po śmieciach płynąć nie będą przecie,zanikły nagminne zrzuty szamb z partyzanta przez tych co obok wody mieszkali bo strach.... Jest lepiej.Mało tego-wędkarzy co potoki łowią pojawiło się o 300proc więcej,ale prawdziwych co to wszystkiego w łeb nie walą i hujów potrafią posłać burakom co autko w jej wodach myć potrafili,to przez nich pośrednio robalarze są też dyskryminowani,już się obawiają okopki,już spławik żle się kojarzy choć teraz mogą bo woda straciła status wody górskiej-kolejny paradoks:) Głupota i niewiedza ludzi w tej materii jest rzece na rękę,oby tak dalej,nawet w slimaczym tempie i oby dalej bez pzw.

  • Tomas81 2016-01-09 13:16:18

    Chłopaki ja cały czas podkreślam że generalnie ryb ubyło ale też sa fajne rybne wody. Więc mówienie że w PL jest totalna pustynia to bzdety. I oczywiście wpisuję się za stwierdzeniem że PZW nie zarybia a wyrybia. Choć u mnie w okręgu to właśnie poprzez PZW wywaliliśmy parę lat temu, bodaj 2008 czy 2009, rybaków a to spowodowało zwiększającą się populację naszego celu wędkarskiego. Więc jak są odpowiedni ludzie to można z wodą coś dobrego zrobić. Choć gdyby żył prezes wybrany na tamtym zebraniu przez nas a nie ten obecny pewnie było by dużo lepiej.

    W Czechach nie łowiłem ale na takiej Słowacji już tak. I wcale nie było super kolorowo. Więc zależy to stricte od kraju.

  • luxxxis 2016-01-09 17:09:34

    ""Jędrek nie grzej się...spocisz się..:""
    Masz rację byku , trochę się grzeję , zależy mi normalnie i stąd te emocje . 
    Tomuś , mógłbym zapytać , czy Ty łowiłeś na czeskich rzekach ? Uwierz , to naprawdę inny wymiar wędkarstwa . Oczywiście nie łowiłem na Warcie , z doniesień jednak wiem , że to rybna rzeka .  To nie zmienia faktu , że ryb w Polsce mocno ubywa . 




    Choć Tomasem nie jestem to ja ci odpowiem-łowiłem już w niemczech,belgi,islandi,austri,zawsze przypadkiem,krótko,bo z racji roboty ino w wekenda czasem wystartowałem.To wody gdzie można łowić bez udziału głowy,gdzie ryba wybacza totalnie wszystko,gdzie najlepszą przynętą jest to co ty właśnie masz na agrafce.W niemczech jak taka mała rzeczułka wylała obok mego domu to woda podwórkiem szła...i wiesz co? tęczaka na kukurydze złowiłem ,za furtką już...Szkop jak to zobaczył to osiwiał ze strachu...hilfe...wypuść zaraz i się chów bo zara wjadą spec służby...Taka mentalność...wszędzie tam gdybym wlókł siatę z rybami do auta czy skrobał przed domem to zaraz Stasi,luftwaffe i kriegsmarine by były...tak powinno być. W austri na 10 rzutów morsem 2  cztery palie 60-taki złowiłem.
    Tam ryby są bo tam jest porządek i inna mentalność ludzka w polsce aby do tego doszło to jeszcze dwóch pokoleń brakuje.
    I nawet powiem ci że cieszę się z tego że moje wody są cieniem tamtych,tu mogę robić to co lubię- kombinować nad wodą:)

  • przemyslaw-misi 2016-01-09 19:29:30

    Skoro narzekacie na brak ryb, to je poprostu wypuszczajcie jak złapiecie. ja należe do "WW uwalniam okazy" i gonimy z kumplami stare gumofilce po jeziorach, żeby wypuszczali szczupaki i okonie.

    nie wiem jak to wyglada prawnie, ale pewnie mozna jakos zalatwic sobie papiery SSR.moze go wziasc.. i kontrolowac to lepiej... bo to co widzialem to noz sie otwiera w kieszeni... ja wypuszczam szczupaczka 55 cm na drugi dzien koles go lapie i bierze... ledwo 90 deko miesa z glowa i bebechami ;/ ale może to bierze... woli sie glupio posprzeczac i pokłocic...

    jak wypuszczałem ryby słyszałem teksty od innych wedkarzy typu : "po chu... przyjezdzasz na ryby jak je wypuszczasz"

    ktos wie jak można załatwic papiery SSR, albo jakiegos innego kontrolera??

    może jak poczuja presje inni to cos sie zmieni ^^

  • Gores 2016-01-09 19:42:56

    Na Twoich oczach ubije komplet kilkukilogramowych szczupaków i Twoja odznaka SSR może mnie pocałować w zad. Wiesz dlaczego? Bo prawo pozwala. Takich czubów co by mnie naganiały nad wodą do wypuszczania kijem pogonię. Jak będę chciał to wypuszczę. Ale wara mi palcem pokazywać.


    Ryb jest mało i przestańcie gadać na pzw bo sami za skórą macie sporo.

  • Jędrula 2016-01-09 20:17:58

    Skoro narzekacie na brak ryb, to je poprostu wypuszczajcie jak złapiecie. ja należe do "WW uwalniam okazy" i gonimy z kumplami stare gumofilce po jeziorach, żeby wypuszczali szczupaki i okonie.

    nie wiem jak to wyglada prawnie, ale pewnie mozna jakos zalatwic sobie papiery SSR.moze go wziasc.. i kontrolowac to lepiej... bo to co widzialem to noz sie otwiera w kieszeni... ja wypuszczam szczupaczka 55 cm na drugi dzien koles go lapie i bierze... ledwo 90 deko miesa z glowa i bebechami ;/ ale może to bierze... woli sie glupio posprzeczac i pokłocic...

    jak wypuszczałem ryby słyszałem teksty od innych wedkarzy typu : "po chu... przyjezdzasz na ryby jak je wypuszczasz"

    ktos wie jak można załatwic papiery SSR, albo jakiegos innego kontrolera??

    może jak poczuja presje inni to cos sie zmieni ^^ 

    Wiele lat miałem własny regulamin , dużo bardziej restrykcyjny niż RAPR . Od dwóch lat wypuszczam wszystkie ryby bo widzę co dzieje się w moich wodach . Nie mam czasu na działanie w SSR gdyż muszę utrzymać rodzinę i to jest priorytetem  . Sprawa rozbija się o złe prawo i cały system w jakim działa PZW - wyżej pisałem . Jednostki SSR w Polsce mają ograniczone możliwości , są słabo wyposażeni i najważniejsze , są społecznikami ! Tutaj są potrzebni funkcjonariusze na etatach , zajmujący się patrolowaniem wód całą dobę  i których można rozliczyć ze swojej pracy . Oczywiście , mimo tych przeciwności , znam efektywne i doskonale zorganizowane jednostki SSR . Więc , pierwszym krokiem do rybnych wód w Polsce jest zmiana prawa i limitów . Potem edukacja wędkarzy , zwłaszcza młodego pokolenia . Do tego wzmożenie fachowej kontroli i sukces gwarantowany :)
                                                                                

                                       

  • kedzio 2016-01-09 21:22:15

    Skoro narzekacie na brak ryb, to je poprostu wypuszczajcie jak złapiecie. ja należe do "WW uwalniam okazy" i gonimy z kumplami stare gumofilce po jeziorach, żeby wypuszczali szczupaki i okonie.

    nie wiem jak to wyglada prawnie, ale pewnie mozna jakos zalatwic sobie papiery SSR.moze go wziasc.. i kontrolowac to lepiej... bo to co widzialem to noz sie otwiera w kieszeni... ja wypuszczam szczupaczka 55 cm na drugi dzien koles go lapie i bierze... ledwo 90 deko miesa z glowa i bebechami ;/ ale może to bierze... woli sie glupio posprzeczac i pokłocic...

    jak wypuszczałem ryby słyszałem teksty od innych wedkarzy typu : "po chu... przyjezdzasz na ryby jak je wypuszczasz"

    ktos wie jak można załatwic papiery SSR, albo jakiegos innego kontrolera??

    może jak poczuja presje inni to cos sie zmieni ^^





    No pokonał mnie gościu jednym ciosem. Skąd się urwał? Ktoś wie? Bo to trza do formaliny takiego i po jarmarkach pokazywać!
    Jeszcze jeden co nazywa ludzi starymi gumofilcami, bo ma inne poglądy. Gonić synek, to ty se możesz starą po chałupie -jak trafisz na mnie, to możesz nie zdążyć na kibelek.

  • przemyslaw-misi 2016-01-10 12:26:37

    Na Twoich oczach ubije komplet kilkukilogramowych szczupaków i Twoja odznaka SSR może mnie pocałować w zad. Wiesz dlaczego? Bo prawo pozwala. Takich czubów co by mnie naganiały nad wodą do wypuszczania kijem pogonię. Jak będę chciał to wypuszczę. Ale wara mi palcem pokazywać.


    Ryb jest mało i przestańcie gadać na pzw bo sami za skórą macie sporo.





    kilkukilogramowego szczupaka to ty na oczy nie widziales... a czubki to dla mnie takie osoby co podpieraja sie głupim prawem limitowym, ktore doprowadziło nasze wody do braku szczupaka!

    trzeba byc debilem, widząc, że jest brak pewnej ryby w wodach pzw i ją na dodatek brać do domu!
     pseudo-wedkarze !!




Reklama
Reklama