A po kiego grzyba, zabierać dzieci na ryby!? Tylko jeno przeszkadzają a poza tym: nudzą się, krzyczą, niszczą przyrodę a pomniejsze także:srają w pieluchy, który później prawie każdy POLAK wyrzuca w krzaki.Taka jest prawda i rzeczywistość. W czasie wędkowania, nie toleruję NIKOGO w dużym promieniu od mojego stanowiska.W zasadzie niebagatelnie wkur* mnie ten rodzinny piknikowo-szansonistyczny styl wędkarstwa wypromowany w Polsce.Żonaty, uczciwy facet- niewolnik, znajdujący się pośród tysięcy takich samych nieszczęśliwców jak on - nie może już dwa razy w tygodniu, zająć się swoją pasją... Nie, o nie: wszędzie, bowiem- jak zjawa: wlecze się za nim baba z rozwrzeszczanymi dziećmi na podorędziu.
TOBIE SIĘ CHYBA COŚ W GŁOWIE POROBIŁO ZIOMUŚ:/:/BEZ KOMENTARZA
Dzięki, to są najpiękniejsze chwile i takie np. słowa "tato , tato to nie jest płotek" pierwszy złowiony okonek przez moją starszą córeczkę. Też z pod lodu:)
Dla mnie narazie chwile wirtualne przed monitorem.Mój brzdąc wisi mi na plecach i tylko "TATUS POKA MI LYBE"Ale tylko do sezonu i atak wspólny nad wode.
Dzięki, to są najpiękniejsze chwile i takie np. słowa "tato , tato to nie jest płotek" pierwszy złowiony okonek przez moją starszą córeczkę. Też z pod lodu:)
u mnie był "karasek"
Piękne, naprawdę, piękne te chwile. Takie, to na zawsze pozostają w pamięci.
Niutek kolego po kiju widać że ryby w Twojej okolicy niech się boją bo rosną Ci dobrzy Wędkarze Fakt, niech się boją, nas jest czworo:)))) Takich drobnych kileryków (kilerów):))))))))
A po kiego grzyba, zabierać dzieci na ryby!? Tylko jeno przeszkadzają a poza tym: nudzą się, krzyczą, niszczą przyrodę a pomniejsze także:srają w pieluchy, który później prawie każdy POLAK wyrzuca w krzaki.Taka jest prawda i rzeczywistość. W czasie wędkowania, nie toleruję NIKOGO w dużym promieniu od mojego stanowiska.W zasadzie niebagatelnie wkur* mnie ten rodzinny piknikowo-szansonistyczny styl wędkarstwa wypromowany w Polsce.Żonaty, uczciwy facet- niewolnik, znajdujący się pośród tysięcy takich samych nieszczęśliwców jak on - nie może już dwa razy w tygodniu, zająć się swoją pasją... Nie, o nie: wszędzie, bowiem- jak zjawa: wlecze się za nim baba z rozwrzeszczanymi dziećmi na podorędziu.
???????????????????tatuś cię powinien do rzeki wrzucić
A po kiego grzyba, zabierać dzieci na ryby!? Tylko jeno przeszkadzają a poza tym: nudzą się, krzyczą, niszczą przyrodę a pomniejsze także:srają w pieluchy, który później prawie każdy POLAK wyrzuca w krzaki.Taka jest prawda i rzeczywistość. W czasie wędkowania, nie toleruję NIKOGO w dużym promieniu od mojego stanowiska.W zasadzie niebagatelnie wkur* mnie ten rodzinny piknikowo-szansonistyczny styl wędkarstwa wypromowany w Polsce.Żonaty, uczciwy facet- niewolnik, znajdujący się pośród tysięcy takich samych nieszczęśliwców jak on - nie może już dwa razy w tygodniu, zająć się swoją pasją... Nie, o nie: wszędzie, bowiem- jak zjawa: wlecze się za nim baba z rozwrzeszczanymi dziećmi na podorędziu.
???????????????????tatuś cię powinien do rzeki wrzucić :)))) Niestety nie wszędzie są, a szkoda!
Po trzech miesiącach poszukiwań odnalazło się dwóch mężczyzn z
grupy zaginionej w dalekiej Jakucji, najzimniejszym zamieszkałym miejscu
na Ziemi. Cud, że przeżyli? Rosyjscy śledczy twierdzą inaczej – ich
zdaniem doszło do aktu kanibalizmu.
Fot. AFP
Kiedy odnaleziono dwóch zagubionych wędkarzy, którzy przeżyli trzy
miesiące w rosyjskiej dziczy i zimowych mrozach, wyglądało to na cudowną
historię o ocaleniu.
Jednak 5 grudnia w tej opowieści nastąpił mroczny zwrot akcji: śledczy
oskarżyli mężczyzn o kanibalizm. Aby pozostać przy życiu, mieli oni
zabić i zjeść jednego ze swoich towarzyszy. W pobliżu miejsca, gdzie ich
uratowano, natrafiono na ludzkie szczątki.
REKLAMA
Głodujących i cierpiących z powodu poważnych odmrożeń mężczyzn
znaleziono w rejonie rzeki Sutam, około 250 kilometrów od najbliższego
miasta Neriungri, w należącym do dalekowschodniej części Rosji odległym
regionie Jakucji, znanym jako najchłodniejsze zamieszkałe miejsce na
Ziemi.
Uratowani mężczyźni w wieku 37 i 35 lat są najprawdopodobniej członkami
czteroosobowej grupy, która zaginęła w sierpniu podczas wyprawy
wędkarskiej w południowej Jakucji. Miejscowa agencja informacyjna
poinformowała jednak, że równie dobrze mogli być amatorskimi
poszukiwaczami złota, którzy zgubili się w rozległej tajdze.
Strona internetowa Lifenews.ru zidentyfikowała ocalałe osoby jako
Aleksandra Abdullajewa i Aleksieja Gradulenkę, a zaginione jako
44-letniego Andrieja Kuroczkina i 47-letniego Wiktora Komarowa z
Saratowa w środkowej Rosji.
Wędkarze, którzy pochodzili z Jakucji, powiedzieli ratownikom, że grupa
podzieliła się na dwie pary w celu znalezienia drogi powrotnej oraz że
przeżyli jedząc to, co znaleźli w dziczy, i sypiając w drewnianej
chacie, kiedy nadeszła zima. Twierdzili, że ich koledzy mogą wciąż żyć,
ponieważ mieli doświadczenie w życiu w głuszy.
Jednak Komitet Śledczy w Jakucji wszczął dochodzenie w sprawie
morderstwa, kiedy natrafiono na części ludzkiego ciała w pobliżu
miejsca, w którym znaleziono mężczyzn. Rzecznik komitetu powiedział, że
na szczątkach ciała znaleziono oznaki gwałtownej śmierć ich właściciela,
a także ślady wskazujące, że rany nie zostały zadane przez zwierzęta. Z
fragmentów ciała pobrano próbki DNA tych śladów w celu identyfikacji
sprawcy zabójstwa.
– Znaleźliśmy porąbane ludzkie kości, fragmenty czaszki oraz kawał
poplamionego krwią lodu – powiedział jeden ze śledczych gazecie
"Komsomolskaja Prawda". – To oczywiste, że ta osoba nie zmarła z własnej
woli.
W rosyjski prawie karnym nie istnieje paragraf dotyczący kanibalizmu,
lecz agencja informacyjna RIA Nowosti poinformowała, że śledczy pracują
nad teorią zakładającą, że dwóch mężczyzn zjadło jednego z pozostałych
podróżników.
Mężczyźni utrzymują, że nie popełnili żadnego przestępstwa, lecz jak
poinformowano, zbiegli z miejscowego szpitala, gdzie poddawano ich
leczeniu i podjęli ucieczkę przed policją. Nie jest jasne, co się stało z
czwartym mężczyzną z grupy.
Żona Kuroczkina, Olga, nie traci nadziei. – Policja poinformowała, że
znaleziono ludzkie szczątki – powiedziała "Komsomolskiej Prawdzie". –
Ale wierzę, że Andriej żyje. Mam nadzieję, że inni myśliwi znaleźli go i
nie jest sam.
Jeden z policjantów, którzy brali udział w akcji ratunkowej, powiedział,
że uratowani mężczyźni początkowo nie wzbudzali żadnych podejrzeń. –
Przez całą noc po prostu pili herbatę, jedli pierożki i podgrzewali
peklowaną wołowinę z puszki – powiedział. – Odnosiliśmy wrażenie, że coś
jest z nimi nie tak. Ale uznaliśmy to za skutek olbrzymiego stresu,
który musieli znosić przez długi czas.
A po kiego grzyba, zabierać dzieci na ryby!? Tylko jeno przeszkadzają a poza tym: nudzą się, krzyczą, niszczą przyrodę a pomniejsze także:srają w pieluchy, który później prawie każdy POLAK wyrzuca w krzaki.Taka jest prawda i rzeczywistość. W czasie wędkowania, nie toleruję NIKOGO w dużym promieniu od mojego stanowiska.W zasadzie niebagatelnie wkur* mnie ten rodzinny piknikowo-szansonistyczny styl wędkarstwa wypromowany w Polsce.Żonaty, uczciwy facet- niewolnik, znajdujący się pośród tysięcy takich samych nieszczęśliwców jak on - nie może już dwa razy w tygodniu, zająć się swoją pasją... Nie, o nie: wszędzie, bowiem- jak zjawa: wlecze się za nim baba z rozwrzeszczanymi dziećmi na podorędziu.
TOBIE SIĘ CHYBA COŚ W GŁOWIE POROBIŁO ZIOMUŚ:/:/BEZ KOMENTARZA
Dzięki, to są najpiękniejsze chwile i takie np. słowa "tato , tato to nie jest płotek" pierwszy złowiony okonek przez moją starszą córeczkę. Też z pod lodu:)
u mnie był "karasek"
Dla mnie narazie chwile wirtualne przed monitorem.Mój brzdąc wisi mi na plecach i tylko "TATUS POKA MI LYBE"Ale tylko do sezonu i atak wspólny nad wode.
No to może żeby ośmielić szanownego kolegę wklęję coś swojego.
Wisła k Grudziądza.
Moje okolice.....
To było poniżej Grudziądza w okolicach Dragacza(chyba), była tam jakaś stara przeprawa promowa, pukały sandaczyki, ale żaden wymiaru nie miał.
Niutek kolego po kiju widać że ryby w Twojej okolicy niech się boją bo rosną Ci dobrzy Wędkarze
Dzięki, to są najpiękniejsze chwile i takie np. słowa "tato , tato to nie jest płotek" pierwszy złowiony okonek przez moją starszą córeczkę. Też z pod lodu:)
u mnie był "karasek"
Piękne, naprawdę, piękne te chwile. Takie, to na zawsze pozostają w pamięci.
Niutek kolego po kiju widać że ryby w Twojej okolicy niech się boją bo rosną Ci dobrzy Wędkarze
Fakt, niech się boją, nas jest czworo:)))) Takich drobnych kileryków (kilerów):))))))))
No to może żeby ośmielić szanownego kolegę wklęję coś swojego.
Wisła k Grudziądza.
Moje okolice.....
To było poniżej Grudziądza w okolicach Dragacza(chyba), była tam jakaś stara przeprawa promowa, pukały sandaczyki, ale żaden wymiaru nie miał.
Właśnie zwróciłem uwagę że poniżej Grudziądza, gdyż nurt biegł na tym brzegu co stoisz w druga strone , czyli byłeś po drugiej stronie Grudziądza :))
A to jest pierwszy okonek mojej młodszej córeczki, na bocznego troczka.
A po kiego grzyba, zabierać dzieci na ryby!? Tylko jeno przeszkadzają a poza tym: nudzą się, krzyczą, niszczą przyrodę a pomniejsze także:srają w pieluchy, który później prawie każdy POLAK wyrzuca w krzaki.Taka jest prawda i rzeczywistość. W czasie wędkowania, nie toleruję NIKOGO w dużym promieniu od mojego stanowiska.W zasadzie niebagatelnie wkur* mnie ten rodzinny piknikowo-szansonistyczny styl wędkarstwa wypromowany w Polsce.Żonaty, uczciwy facet- niewolnik, znajdujący się pośród tysięcy takich samych nieszczęśliwców jak on - nie może już dwa razy w tygodniu, zająć się swoją pasją... Nie, o nie: wszędzie, bowiem- jak zjawa: wlecze się za nim baba z rozwrzeszczanymi dziećmi na podorędziu.
???????????????????tatuś cię powinien do rzeki wrzucić
A to już, Justysia w pełni, dotrzymująca mi kroku w naszych spólnych wypadach.
A po kiego grzyba, zabierać dzieci na ryby!? Tylko jeno przeszkadzają a poza tym: nudzą się, krzyczą, niszczą przyrodę a pomniejsze także:srają w pieluchy, który później prawie każdy POLAK wyrzuca w krzaki.Taka jest prawda i rzeczywistość. W czasie wędkowania, nie toleruję NIKOGO w dużym promieniu od mojego stanowiska.W zasadzie niebagatelnie wkur* mnie ten rodzinny piknikowo-szansonistyczny styl wędkarstwa wypromowany w Polsce.Żonaty, uczciwy facet- niewolnik, znajdujący się pośród tysięcy takich samych nieszczęśliwców jak on - nie może już dwa razy w tygodniu, zająć się swoją pasją... Nie, o nie: wszędzie, bowiem- jak zjawa: wlecze się za nim baba z rozwrzeszczanymi dziećmi na podorędziu.
???????????????????tatuś cię powinien do rzeki wrzucić
:)))) Niestety nie wszędzie są, a szkoda!
Niutek na prezydenta :))
Niutek na prezydenta :))
Cała rodzina ich :)
Albo nie bo z forum zniknie:)
Przepraszam , ale trochę za późno zauważyłem " dywersję " ...
Przepraszam , ale trochę za późno zauważyłem " dywersję " ...
Eee..tam, mieliśmy nowego kolegę w wątku, ale najwidoczniej go przerósł temat.
Przepraszam , ale trochę za późno zauważyłem " dywersję " ...
Gdzie tu dywersja???????????A posty znikają :0
Niutek zazdroszczę Ci tej pięknej wody u mnie a mieszkam w Wałbrzychu takiej nie ma a szkoda
Niutek , czy to nie Ty z Edytą jesteście na tym bilbordzie, ale jesteście podobni , sam nie wiem :))
Niutek , czy to nie Ty z Edytą jesteś na bilbordzie, jacyś tacy podobni jesteście :))
Niutek czy to nie Ty jesteś tu z Edytą .............
To znaczy się??
To znaczy się??
sam nie wiem czy to Wy...............
Yyyyyyyyyyyyyyyyy Mirku znaczy się, nie znam ich:) Ale wyglądają jakby troszkę się lubili:)))))))
Mam jeszcze jedno ich zdjęcie , napewno Ci się spodoba , oto one............
no i to jest to młody nad wodą łowi a nie niszczy i wądalizuje i tak ma być
Znajome miejsce Klepa...............witaj. :)
a to moja gromadka filip julka daniel i karol
Mireczku nie zawstydzaj mnie, ja tu w roboczych ciuchach, a to była niedziela:)))))
Znajdę inne twoje zdjęcie , oczywiście za pozwoleniem :))
to dzieciaki ze szkółki wedkarskiej na zawodach
Więcej nie mam:))
Poznajesz............
Poznajesz.............
Ha ha.A ten Mikołaj to bardzo podobny, do pewnego Mirka!
Tagi: Rosja Rozmiar tekstu: standardowyRozmiar tekstu: średniRozmiar tekstu: duży Drukuj IVONA Webreader. Wciśnij Enter by rozpocząć odtwarzanie Zabić, zjeść, przeżyć 10 gru, 13:09 Tony Halpin / The Times
Po trzech miesiącach poszukiwań odnalazło się dwóch mężczyzn z grupy zaginionej w dalekiej Jakucji, najzimniejszym zamieszkałym miejscu na Ziemi. Cud, że przeżyli? Rosyjscy śledczy twierdzą inaczej – ich zdaniem doszło do aktu kanibalizmu.
Fot. AFPKiedy odnaleziono dwóch zagubionych wędkarzy, którzy przeżyli trzy miesiące w rosyjskiej dziczy i zimowych mrozach, wyglądało to na cudowną historię o ocaleniu.
Jednak 5 grudnia w tej opowieści nastąpił mroczny zwrot akcji: śledczy oskarżyli mężczyzn o kanibalizm. Aby pozostać przy życiu, mieli oni zabić i zjeść jednego ze swoich towarzyszy. W pobliżu miejsca, gdzie ich uratowano, natrafiono na ludzkie szczątki.
REKLAMAGłodujących i cierpiących z powodu poważnych odmrożeń mężczyzn znaleziono w rejonie rzeki Sutam, około 250 kilometrów od najbliższego miasta Neriungri, w należącym do dalekowschodniej części Rosji odległym regionie Jakucji, znanym jako najchłodniejsze zamieszkałe miejsce na Ziemi.
Uratowani mężczyźni w wieku 37 i 35 lat są najprawdopodobniej członkami czteroosobowej grupy, która zaginęła w sierpniu podczas wyprawy wędkarskiej w południowej Jakucji. Miejscowa agencja informacyjna poinformowała jednak, że równie dobrze mogli być amatorskimi poszukiwaczami złota, którzy zgubili się w rozległej tajdze.
Strona internetowa Lifenews.ru zidentyfikowała ocalałe osoby jako Aleksandra Abdullajewa i Aleksieja Gradulenkę, a zaginione jako 44-letniego Andrieja Kuroczkina i 47-letniego Wiktora Komarowa z Saratowa w środkowej Rosji.
Wędkarze, którzy pochodzili z Jakucji, powiedzieli ratownikom, że grupa podzieliła się na dwie pary w celu znalezienia drogi powrotnej oraz że przeżyli jedząc to, co znaleźli w dziczy, i sypiając w drewnianej chacie, kiedy nadeszła zima. Twierdzili, że ich koledzy mogą wciąż żyć, ponieważ mieli doświadczenie w życiu w głuszy.
Jednak Komitet Śledczy w Jakucji wszczął dochodzenie w sprawie morderstwa, kiedy natrafiono na części ludzkiego ciała w pobliżu miejsca, w którym znaleziono mężczyzn. Rzecznik komitetu powiedział, że na szczątkach ciała znaleziono oznaki gwałtownej śmierć ich właściciela, a także ślady wskazujące, że rany nie zostały zadane przez zwierzęta. Z fragmentów ciała pobrano próbki DNA tych śladów w celu identyfikacji sprawcy zabójstwa.
– Znaleźliśmy porąbane ludzkie kości, fragmenty czaszki oraz kawał poplamionego krwią lodu – powiedział jeden ze śledczych gazecie "Komsomolskaja Prawda". – To oczywiste, że ta osoba nie zmarła z własnej woli.
W rosyjski prawie karnym nie istnieje paragraf dotyczący kanibalizmu, lecz agencja informacyjna RIA Nowosti poinformowała, że śledczy pracują nad teorią zakładającą, że dwóch mężczyzn zjadło jednego z pozostałych podróżników.
Mężczyźni utrzymują, że nie popełnili żadnego przestępstwa, lecz jak poinformowano, zbiegli z miejscowego szpitala, gdzie poddawano ich leczeniu i podjęli ucieczkę przed policją. Nie jest jasne, co się stało z czwartym mężczyzną z grupy.
Żona Kuroczkina, Olga, nie traci nadziei. – Policja poinformowała, że znaleziono ludzkie szczątki – powiedziała "Komsomolskiej Prawdzie". – Ale wierzę, że Andriej żyje. Mam nadzieję, że inni myśliwi znaleźli go i nie jest sam.
Jeden z policjantów, którzy brali udział w akcji ratunkowej, powiedział, że uratowani mężczyźni początkowo nie wzbudzali żadnych podejrzeń. – Przez całą noc po prostu pili herbatę, jedli pierożki i podgrzewali peklowaną wołowinę z puszki – powiedział. – Odnosiliśmy wrażenie, że coś jest z nimi nie tak. Ale uznaliśmy to za skutek olbrzymiego stresu, który musieli znosić przez długi czas.
Autor: Tony Halpin Źródło: The Times Share on facebook Share on twitter Share on email Share on wykop More Sharing Services1moja wędkarska nadzieja :)
coś mi nie wchodzi :(