Odniosłem wrażenie, że sensowne argumenty to takie jakie są przez nich uważane za słuszne. Zresztą to całe :"Pozdro dla kumatych" od początku trącało mi trochę rozróżnianiem i odnoszeniem się z pogardą dla "niekumatych". To trochę przypomina mi pewne partie :). Pozdro dla wszystkich.
Misiaczku, może tpo tak wygląda jak piszesz, ale czy nie zastanowiłeś się, że Ty sam nieraz używasz swoich argumentów w taki sposób? Tak....... Ty sam również starasz się udowodnic ponad wszelka wątpliwość, że Twoje zdanie jest wazniejsze niz nasze. I jest to normalne, że każdy broni swoich, a nie cudzych racji. Jeśli zaś chcesz wymiany zdań na bardzo wysokim poziomie intelektualnym i o najwyższej kulturze oraz merytoryce, to musisz wejść na temacik sandomierskich wędkarzy. Tam jest grzecznie, z kulturą i argumenty sa jednostronne, tyle że jak narazie, to nikt chyba nie wie o czym tam jest gadka. Sama czysta kultura i merytoryka - tam nikt Ci nie powie na przekór, tam sie wszyscy z Tobą zgodzą pod kazdym względem. A że taka gadka jest bezpłodna, więc jest tam ruch jak na pustyni w sądny dzień. Jeśli komuś to pasuje, to oczywiście muszą być takie sielanki. Ale my tu toczymy boje i jeśli ktoś wymięka, to nie musi ich nawet czytać. Pozdrowienie dla kumatych, to tyle samo co cześć, dzień dobry, do widzenia i jeśli ktoś nie kuma o co w tym kumaniu kaman, to jest mi tylko żal, że nie kuma. Każdy te kumatość w sobie nosi, tyle, że są ludzie, którzy jej nie usiłuja uruchomić, wierząc we wszystko, co im prasa wędkarska poda pod nos. Ot- cała sprawa. Kończe, bo mam wazniejsze rzeczy do roboty niz polowanie na czarownice.
Jak ktoś z wędkujących nie jest kumatym ( czytaj rozumiejącym i z dystansem podchodzącym do wszystkich spraw ) , to ma problem z tym , że inni go nie rozumieją --- to tak jakby w WW---- napisali że nie wolno brać żadnych ryb przez wędkarzy..................a inni szybko to podchwycili i szerzyli wokół takie paranoje.....................pozdrawiam kumatych...........tzn. tych co mają coś w gaciach -- prócz.........@@@@@@.............pozdrawia Jurek.
Ja1kuba Pięknie to ubrałeś w słowa. Nie chodzi o to czy mamy takie same poglądy czy inne, ale o to jak potrafimy się nimi wymieniać. Nie każdy potrafi wysłuchać innej osoby i dopiero wyciągnąć jakieś sensowne wnioski. A to świadczy o kumaniu. POZDRO DLA KUMATYCH
Teraz moje 3 grosze co do szczupakowych przyłowów... Chodzę z lekkim spinningiem od lutego i owy szczupaczek był pierwszym,który zaatakował moją przynętę. Wiosną łowię ryby na sztuczne przynęty w wielkości 0,5 - 3cm . Wielkość paprocha,na którego pokusił się mój przyłów podkreśliłam celowo, bo sama jestem w szoku,że większej rybie chciało się otwierać pysk na widok takiego okruszka.Dowodem na to,że wziął poprawinie jest fakt wyholowania go. Łowię na żyłkę 0,16 - kumaci zrozumieją co chodzi... Paproszenie na troka według mnie jest takim samym zagrożeniem dla szczupłych jak łowienie na kukurydzę przez Ryśka - pod względem skuteczności kukurydza prowadzi:P Od 2óch lat miałam tylko jeden przypadek głębokiego połknięcia gumy przez zębatego ( rybka ok. 40 cm),ale przy pomocy odpowiedniego narzędzia ( bezkonkurencyjna pęseta do karmienia gadów) jednym ruchem ryba została uwolniona. Nie przechwalając się - mam swój sposób prowadzenia przynęty,który owocuje dużą ilością brań i pozwala ( całkiem przypadkowo) bezpiecznie zapiąć rybę. Przeciwnikom wiosennego łowienia na spinning zadam tylko jedno pytanie - ile razy słyszeliście o złowieniu szczupaka spod lodu? Nie mówię już o błystce,ale o samej mormyszce.Odpowiedź brzmi - czesto ... Sama podczas tylko kilku wypadów na lód w tym roku wyciągnęłam 40 cm szczupełka.Jakoś nikt nie sprzeciwia się tej metodzie. A szczupaki łowione na czerwonego i białego na spławik? Nie dyskryminując - jeśli chcielibyśmy ograniczyć wiosenne przyłowy szczupakowe , należałoby zrezygnować z każdej metody - nawet z muchy... A kut...,który z wahadłem biega za okoniem - trzeba było wrzucić do wody:>
Jakaż Ty jesteś idealna! Szacun! Wszystko co robisz jeszt zawsze tak bezpieczne dla ryb! Jak doszłaś do takiej wprawy?! Podziw. Ty nigdy nie popełniasz błędów! Każda rybka jest uwalniana nez szwanku! To wspaniałe, że są tacy wędkarze (wędkarki). TERAZ JUŻ WIEM, DLACZEGO NIEKTÓRZY PANOWIE NAD WODĄ PATRZĄ NA cIEBIE SZALONA JAK NA ZJAWISKO Z INNEJ PLANETY. Ty po prostu jesteś IDEAŁEM pod każdym względem.
Tak na poważnie - to oczywiście popełniam sporo błędów i każdy kolejny daje mi nauczkę na przyszłość... Nie ma ludzi idalnych,a nawet jakby byli, ja bym w kolejce z nimi do nieba nie stała. Nie zmienia to faktu,że ( tak jak już pisałam) przypadkowo , łowione szczupaki zapinają się za górną wargę, lub w jej okolicy. Ty natomiast zamiast odpowiedzieć na moje argumenty - atakujesz... Bez sensu
Zgadzam się w zupełności z Szanownym kolegą. W pełni popieram zasadę NO KILL. Rozumiem że czasami człowiek chce zabrać do domu złowioną rybe - rzecz jasna i nie podlegająca dyskusji - ale nigdy nie rozumiałem i nie zrozumiem zachowania opisane w poście powyżej. Także często spotykam się z dziwnymi spojrzeniami i komentarzami conajmniej dziwnymi i niezrozumiałymi dla mnie... Boli mnie iż wędkarze wolą rybe wyrzucić, oddać przypadkowej osobie niż uwolnić i czerpać przyjemność z dalszego wędkowania...
Do Koleżanki szalonej - Nigdy, podkreślam nigdy nie złowiłem szczupaka przed 10 maja. NIGDY! Ani zimą, ani wiosną. Ja sobie nie mam nic do zarzucenia w tej materii - ale Ty pewnie tak, tylko nigdy się do tego nie przyznasz przez tę idealność. Zawsze zacinasz za wargę - szkoda, ze mnie się to nie udaje.
Suma - mniej prawdopodobne niż szczupaka. Sandacz tez raczej nie jest zagrozony. Ale szczupły w kwietniu bije na wszystko! I prawdopodobieństwo że będzie przyłowem , jest ogromne.
Hahaha... to Ty żeś chyba w życiu na oczy sandacza nie widział... Akurat wiosna jest porą, kiedy siedzą one na gniazdach i biją we wszystko co im się pod pysk podrzuci...
sumy i sandacze też biją na wszystko, tylko jest ich trochę mniej. sandacz pilnując gniazda tarłowego nie przepuści niczemu co znajdzie się w pobliżu jego stanowiska, kłusole dobrze o tym wiedzą.
Witam zgadzam się z kolegą,ja ze znajomym wypuszczaliśmy karasie też na porcie to jeden facet miał do nas pretensje bo on by je wzioł,a miał sporo swoich. Ale znam i takich co nałapją za dużo,ale bjorą wszystko,a póżniej chodzą po sąsiadach i rozdają.Pozdro dla kumatych;)
ja jak juz wczesniej i nieraz pisalem zbieram ryby czasami w ilosci rozsadnej i nie czuje sie z tego powoidu przestepca i nie rozdaje chyba ze robie jakas ciekawa potrawe to dam np.kumplowi na probke :-)))
A czy jak podarowałem matce na święta 1 sztukę szczupłą to to juz jest rozdawanie? - WYRAŹNIE NAPISANO - W OBRĘBIE ŁOWISKA! Więc miejmy pretensje do tych, co łamią prawo!
nie którzy źle mnie zrozumieli. nie chodziło mi o to aby nie zabierać w ogóle ryb, sam jak mam potrzebę to wezmę sobie coś z wody. Ale jeśli ktoś nałowił pół siatki rybek w tym wypadku karasi i małych karpików a potem szuka chętnego na łowisku do wzięcia ryb. bo w domu nikt nie lubi.
I tu cały pic.
Pozdrawiam wszystkich prawdziwych Wędkarzy!
xDD w ogóle nie rozumiem takiego zachowania :)) Jak nie chciał tych ryb to mógł je wypościć a nie próbować komuś oddać:) a zresztą jak ludzie nie chcieli tych ryb niewiedziedz dlaczego to mogli je wziąć od niego iw po prostu wypościć do wody xDD pozdrawiam :))
Niestety w polskim wędkarstwie nadal pokutuje przekonanie że wędkarz po to ryby łowi aby mógł się nimi pochwalić przed rodzina , sąsiadami a nawet całą wsią zaś każda złowiona ryba ( bez względu na smak ) koniecznie musi trafić na rozgrzaną i skwierczącą patelnię . Sądzę że wędkarze winni starać się za wszelką cenę odmalować na nowo wizerunek wędkarstwa porzucając wyświechtane i wtórne poglądy dotyczące naszego hobby a jednak wciąż żywe i nakazujące wielu z nas - targania do domu łupu w postaci worka pełnego ryb .
ghostmir,bez urazy,ale fanzolisz bez rozumu.skrzela szczupakowi można pokaleczyć i owszem łowiąc na żywca. przy spiningu jeszcze mi się nic podobnego nie przytrafiło.mi ani moim kolegom .wszystko dlatego że szczupak chwyta ofiarę w poprzek pyska i aby ją połknąć musi w tymże ryju ją obrócić,jeśli jest to drewno lub inny plastik natychmiast wyplówa.tylko natychmiastowe zacięcie daje szansę na sukces ,więc problem nie istnieje. jeśli ktoś nazwał cię mięsiarzem, nic na to nie poradzę,mogę cię pocieszyć jedynie,ja też czasem zabieram ryby do domu.mam swój własny rególamin:szczupak-60 do 90;okoń25 do 40, bolenie wypuszczam bez względu na wymiar,itd.
Brawo maniek - pc .Wprawdzie nie wiem i nie chce mi się sprawdzać o co chodzi w twojej polemice z GHOSTMIREM lecz na uwagę zasługuje fakt iż mało jest w Polsce wędkarzy deklarujących stosowanie własnego wymiaru ochronnego a jeszcze mniej osób w podany sposób postępujących . Podoba mi się twoje podejście do ryb .
rysiek38, polemika dotyczy przyłowu szczupaka podczas polowania na inne mniejsze(od szczupaka) ryby.no jeśli ty na okonki stosujesz wielkie wahadła to przepraszam, ale ja stosuję delikatniejsze przynęty.
Panowie i Panie , wszystko rozbija się ogólnie o etykę każdego z nas.Niech każdy postępuje w zgodzie z własnym sumieniem i przestrzega regulaminu , bo jeśli mi na górskiej wodzie w marcu przywali szczupak ,to co ja za to mogę?!składki płacę za cały rok ,a nie od 01.05 do 31.12 praktycznie nie łowię innymi metodami niż spining...
Pytasz : czy za wszelką cenę musimy brać ryby do domu ? Owszem za wszelką cenę trzeba ryby brać do domu - choćby rama przy rowerze bez przerzutek pękła pod naporem targanych do domu ryb , choćbyś nie nadążał z ze skrobaniem ryb upodabniając się do warszawskiej Syrenki od łusek lepiących się do skóry a żona padła przy maszynce do mielenia choćbyś ... Już dosyć .Koniecznie trzeba brać ryby do domu bo to nasz polski wędkarski zwyczaj i kredo przyświecające jeszcze wielu kolegom po kiju ...
Chodzi mi głownie o łowienie w okresie godowym ryb choćby tych które nie mają okrseu ochronnego , zabierania nadkompletów a także bezwzględne traktowanie szczupaka w wodach górskich o którym wiele czytałem ..
Hołota o której piszę i oznaki jej bytności są szeroko rozpropagowane nad naszymi wodami .Wystarczy tylko spojrzeć i dostrzec wszelkiej maści mięsiarzy i kłusoli nie przestrzegających żadnych przepisów a co dopiero limitów ,wymiarów czy okresów ochronnych o których mowa w wątkach tego typu.
Pitolicie farmazony aż mi się niedobrze robi!!! W polemikach niektórych kolegów przejawia się tyle chamstwa, że głowa mała. A propos ja łowiłem w tym roku szczupaki wypchane ikrą i cieknące mleczem w marcu (regulamin w Irlandii tego nie zabrania), pod koniec miesiąca i wszystkie (jak zawsze) wróciły do wody a z przynajmniej dwoma z nich spotkałem się ponownie spinningując w ostatnim czasie i nie było widac po nich żadnego śladu "przeszkadzania" im podczas tarła. Więc w czym problem, że koleżanka Szalona zapieła szczupaka w czasie jego okresu ochronnego??? Wydaje mi się, że okres ochronny w Polsce został stworzony tylko po to, aby nie wyłapac (czyt. nie wytłuc) wszystkich szczupaków przygotowujących się do tarła. Jak wiadomo są one łatwym łupem "pseudo wędkarzy" którzy pakują do siaty co leci i złapanie 3 esoxów w lutym czy końcem marca nie stanowi większego problemu. Z moich obserwacji wynika, że esox lucius nie przejawia żadnego zainteresowania żadną przynętą podczas jego okresu "godowego" który trwa maksymalnie 7-10 dni. Zabronic spinningu do maja, to jakaś paranoja. Po to są coraz to nowsze przynęty i metody wymyślane (drop shot dla przykładu), aby przechytrzyc cwane ryby. I jeśli tylko ktoś ma ochotę zabrac sobie do domku w celach konsumpcyjnych swoją zdobycz to niech to robi. Ale opisany przypadek przez kolegę Wojciecha alias Kochaś to już szczyt chamstwa. Ale już tak zakorzenili to w nas nasi dziadkowie, którzy idąc na ryby nie martwili sie co złąpią, bo wody były rybne. Mój wujas, który zapoczątkował u mnie chorobę zwaną WĘDKARSTWEM do dzisiaj łapie ryby zgodnie z regulaminem i już nie mieszczą mu się w zamrażalniku to jej rozdaje po sąsiadach. Zabieranie czy wypuszczanie ryb jest tylko i wyłącznie naszą dobrą wolą i niech każdy postępuje według swojego uznania.
HAWGH powiedział Winnetou i spadł z konia. A obrzucanie się mięsem na tym portalu to już powoli przechodzi do porządku dziennego i chyba trzeba się do tego przyzwyczaic, chociaż rodzice wychowywali mnie inaczej. Pozdrawiam TomaszG
wlasnie tak jest jak Jakub powiedzial - moge sie pod tym podpisac - kumatosc ,rozsadek i racjonalne myslenie ale niespotykane praktycznie w polsce
Odniosłem wrażenie, że sensowne argumenty to takie jakie są przez nich uważane za słuszne. Zresztą to całe :"Pozdro dla kumatych" od początku trącało mi trochę rozróżnianiem i odnoszeniem się z pogardą dla "niekumatych". To trochę przypomina mi pewne partie :). Pozdro dla wszystkich.
Ja myślę, że mamy w Polsce bardzo dużo rozsądnych i myślących ludzi. Uważam, że jest ich coraz więcej.
Misiaczku, może tpo tak wygląda jak piszesz, ale czy nie zastanowiłeś się, że Ty sam nieraz używasz swoich argumentów w taki sposób? Tak....... Ty sam również starasz się udowodnic ponad wszelka wątpliwość, że Twoje zdanie jest wazniejsze niz nasze. I jest to normalne, że każdy broni swoich, a nie cudzych racji. Jeśli zaś chcesz wymiany zdań na bardzo wysokim poziomie intelektualnym i o najwyższej kulturze oraz merytoryce, to musisz wejść na temacik sandomierskich wędkarzy. Tam jest grzecznie, z kulturą i argumenty sa jednostronne, tyle że jak narazie, to nikt chyba nie wie o czym tam jest gadka. Sama czysta kultura i merytoryka - tam nikt Ci nie powie na przekór, tam sie wszyscy z Tobą zgodzą pod kazdym względem. A że taka gadka jest bezpłodna, więc jest tam ruch jak na pustyni w sądny dzień. Jeśli komuś to pasuje, to oczywiście muszą być takie sielanki. Ale my tu toczymy boje i jeśli ktoś wymięka, to nie musi ich nawet czytać. Pozdrowienie dla kumatych, to tyle samo co cześć, dzień dobry, do widzenia i jeśli ktoś nie kuma o co w tym kumaniu kaman, to jest mi tylko żal, że nie kuma. Każdy te kumatość w sobie nosi, tyle, że są ludzie, którzy jej nie usiłuja uruchomić, wierząc we wszystko, co im prasa wędkarska poda pod nos. Ot- cała sprawa. Kończe, bo mam wazniejsze rzeczy do roboty niz polowanie na czarownice.
Jak ktoś z wędkujących nie jest kumatym ( czytaj rozumiejącym i z dystansem podchodzącym do wszystkich spraw ) , to ma problem z tym , że inni go nie rozumieją --- to tak jakby w WW---- napisali że nie wolno brać żadnych ryb przez wędkarzy..................a inni szybko to podchwycili i szerzyli wokół takie paranoje.....................pozdrawiam kumatych...........tzn. tych co mają coś w gaciach -- prócz.........@@@@@@.............pozdrawia Jurek.
Ja1kuba Pięknie to ubrałeś w słowa. Nie chodzi o to czy mamy takie same poglądy czy inne, ale o to jak potrafimy się nimi wymieniać. Nie każdy potrafi wysłuchać innej osoby i dopiero wyciągnąć jakieś sensowne wnioski. A to świadczy o kumaniu. POZDRO DLA KUMATYCH
Sprzedawanie złowionych ryb i rozdawanie ich na terenie łowiska jest karane,są to dwa podpunkty w regulaminach połowu przy zdawaniu karty wędkarskiej,
Ależ o tym mówiłem - to jest w regulaminie i cała dyskusja jest niepotrzebna. Od nas samych zależy , czy taki koles bedzie miał klientelę.
Teraz moje 3 grosze co do szczupakowych przyłowów... Chodzę z lekkim spinningiem od lutego i owy szczupaczek był pierwszym,który zaatakował moją przynętę. Wiosną łowię ryby na sztuczne przynęty w wielkości 0,5 - 3cm . Wielkość paprocha,na którego pokusił się mój przyłów podkreśliłam celowo, bo sama jestem w szoku,że większej rybie chciało się otwierać pysk na widok takiego okruszka.Dowodem na to,że wziął poprawinie jest fakt wyholowania go. Łowię na żyłkę 0,16 - kumaci zrozumieją co chodzi... Paproszenie na troka według mnie jest takim samym zagrożeniem dla szczupłych jak łowienie na kukurydzę przez Ryśka - pod względem skuteczności kukurydza prowadzi:P Od 2óch lat miałam tylko jeden przypadek głębokiego połknięcia gumy przez zębatego ( rybka ok. 40 cm),ale przy pomocy odpowiedniego narzędzia ( bezkonkurencyjna pęseta do karmienia gadów) jednym ruchem ryba została uwolniona. Nie przechwalając się - mam swój sposób prowadzenia przynęty,który owocuje dużą ilością brań i pozwala ( całkiem przypadkowo) bezpiecznie zapiąć rybę. Przeciwnikom wiosennego łowienia na spinning zadam tylko jedno pytanie - ile razy słyszeliście o złowieniu szczupaka spod lodu? Nie mówię już o błystce,ale o samej mormyszce.Odpowiedź brzmi - czesto ... Sama podczas tylko kilku wypadów na lód w tym roku wyciągnęłam 40 cm szczupełka.Jakoś nikt nie sprzeciwia się tej metodzie. A szczupaki łowione na czerwonego i białego na spławik? Nie dyskryminując - jeśli chcielibyśmy ograniczyć wiosenne przyłowy szczupakowe , należałoby zrezygnować z każdej metody - nawet z muchy... A kut...,który z wahadłem biega za okoniem - trzeba było wrzucić do wody:>
Jakaż Ty jesteś idealna! Szacun! Wszystko co robisz jeszt zawsze tak bezpieczne dla ryb! Jak doszłaś do takiej wprawy?! Podziw. Ty nigdy nie popełniasz błędów! Każda rybka jest uwalniana nez szwanku! To wspaniałe, że są tacy wędkarze (wędkarki). TERAZ JUŻ WIEM, DLACZEGO NIEKTÓRZY PANOWIE NAD WODĄ PATRZĄ NA cIEBIE SZALONA JAK NA ZJAWISKO Z INNEJ PLANETY. Ty po prostu jesteś IDEAŁEM pod każdym względem.
Dość tych komplementów - nie musiałeś;):*
Tak na poważnie - to oczywiście popełniam sporo błędów i każdy kolejny daje mi nauczkę na przyszłość... Nie ma ludzi idalnych,a nawet jakby byli, ja bym w kolejce z nimi do nieba nie stała. Nie zmienia to faktu,że ( tak jak już pisałam) przypadkowo , łowione szczupaki zapinają się za górną wargę, lub w jej okolicy. Ty natomiast zamiast odpowiedzieć na moje argumenty - atakujesz... Bez sensu
Zgadzam się w zupełności z Szanownym kolegą. W pełni popieram zasadę NO KILL. Rozumiem że czasami człowiek chce zabrać do domu złowioną rybe - rzecz jasna i nie podlegająca dyskusji - ale nigdy nie rozumiałem i nie zrozumiem zachowania opisane w poście powyżej. Także często spotykam się z dziwnymi spojrzeniami i komentarzami conajmniej dziwnymi i niezrozumiałymi dla mnie... Boli mnie iż wędkarze wolą rybe wyrzucić, oddać przypadkowej osobie niż uwolnić i czerpać przyjemność z dalszego wędkowania...
Ależ to jest proste! Jest regulamin ! Jest to w nim ujęte! Nie rozumiem - chyba jasne jest, ze rozdawanie ryb to jest wykroczenie!
dla niektórych jedzenie jest wykroczeniem
Do Koleżanki szalonej - Nigdy, podkreślam nigdy nie złowiłem szczupaka przed 10 maja. NIGDY! Ani zimą, ani wiosną. Ja sobie nie mam nic do zarzucenia w tej materii - ale Ty pewnie tak, tylko nigdy się do tego nie przyznasz przez tę idealność. Zawsze zacinasz za wargę - szkoda, ze mnie się to nie udaje.
Spotkajmy się nad wodą, to zademonstruję Ci, że jest to możliwe. Może Ty w ogóle w życiu nie złapałeś szczupaka?
Na to wychodzi że spinning to tylko od 1 lipca, ponieważ można przyłowic suma w okresie legalnego połowu innych drapieżników, ha ha ha,pozdro.
Uważaj,bo Twoja wypowiedź mogła być nie na temat i PAN I WŁADCA z przykrością stwierdzi,że nic nie wniosła do wątku...
Nie potnę się, iestem dorosły,he he he,pozdrawiam i życzę sukcesów w spinningu.
Suma - mniej prawdopodobne niż szczupaka. Sandacz tez raczej nie jest zagrozony. Ale szczupły w kwietniu bije na wszystko! I prawdopodobieństwo że będzie przyłowem , jest ogromne.
Hahaha... to Ty żeś chyba w życiu na oczy sandacza nie widział... Akurat wiosna jest porą, kiedy siedzą one na gniazdach i biją we wszystko co im się pod pysk podrzuci...
sumy i sandacze też biją na wszystko, tylko jest ich trochę mniej. sandacz pilnując gniazda tarłowego nie przepuści niczemu co znajdzie się w pobliżu jego stanowiska, kłusole dobrze o tym wiedzą.
Bardziej bym był przychylny do wprowadzenia zakazu łowienia na rosówkę, niż spinningowania.
spoko
Kłusole też dobrze o tym wiedzą. Przepraszam, ale takie małe sprostowanie do mojego wcześniejszego postu.
Witam zgadzam się z kolegą,ja ze znajomym wypuszczaliśmy karasie też na porcie to jeden facet miał do nas pretensje bo on by je wzioł,a miał sporo swoich.
Ale znam i takich co nałapją za dużo,ale bjorą wszystko,a póżniej chodzą po sąsiadach i rozdają.Pozdro dla kumatych;)
ja jak juz wczesniej i nieraz pisalem zbieram ryby czasami w ilosci rozsadnej i nie czuje sie z tego powoidu przestepca i nie rozdaje chyba ze robie jakas ciekawa potrawe to dam np.kumplowi na probke :-)))
A czy jak podarowałem matce na święta 1 sztukę szczupłą to to juz jest rozdawanie? - WYRAŹNIE NAPISANO - W OBRĘBIE ŁOWISKA! Więc miejmy pretensje do tych, co łamią prawo!
nie którzy źle mnie zrozumieli. nie chodziło mi o to aby nie zabierać w ogóle ryb, sam jak mam potrzebę to wezmę sobie coś z wody. Ale jeśli ktoś nałowił pół siatki rybek w tym wypadku karasi i małych karpików a potem szuka chętnego na łowisku do wzięcia ryb. bo w domu nikt nie lubi. I tu cały pic. Pozdrawiam wszystkich prawdziwych Wędkarzy!
xDD w ogóle nie rozumiem takiego zachowania :)) Jak nie chciał tych ryb to mógł je wypościć a nie próbować komuś oddać:) a zresztą jak ludzie nie chcieli tych ryb niewiedziedz dlaczego to mogli je wziąć od niego iw po prostu wypościć do wody xDD pozdrawiam :))
Niestety w polskim wędkarstwie nadal pokutuje przekonanie że wędkarz po to ryby łowi aby mógł się nimi pochwalić przed rodzina , sąsiadami a nawet całą wsią zaś każda złowiona ryba ( bez względu na smak ) koniecznie musi trafić na rozgrzaną i skwierczącą patelnię . Sądzę że wędkarze winni starać się za wszelką cenę odmalować na nowo wizerunek wędkarstwa porzucając wyświechtane i wtórne poglądy dotyczące naszego hobby a jednak wciąż żywe i nakazujące wielu z nas - targania do domu łupu w postaci worka pełnego ryb .
ghostmir,bez urazy,ale fanzolisz bez rozumu.skrzela szczupakowi można pokaleczyć i owszem łowiąc na żywca. przy spiningu jeszcze mi się nic podobnego nie przytrafiło.mi ani moim kolegom .wszystko dlatego że szczupak chwyta ofiarę w poprzek pyska i aby ją połknąć musi w tymże ryju ją obrócić,jeśli jest to drewno lub inny plastik natychmiast wyplówa.tylko natychmiastowe zacięcie daje szansę na sukces ,więc problem nie istnieje. jeśli ktoś nazwał cię mięsiarzem, nic na to nie poradzę,mogę cię pocieszyć jedynie,ja też czasem zabieram ryby do domu.mam swój własny rególamin:szczupak-60 do 90;okoń25 do 40, bolenie wypuszczam bez względu na wymiar,itd.
Hmm i tu się nie zgodze.mi pare razy szczupły przywalił i to na wielkie wahadło tak że prawie wolframu brakło i miał kotwice w skrzelach niestety
Brawo maniek - pc .Wprawdzie nie wiem i nie chce mi się sprawdzać o co chodzi w twojej polemice z GHOSTMIREM lecz na uwagę zasługuje fakt iż mało jest w Polsce wędkarzy deklarujących stosowanie własnego wymiaru ochronnego a jeszcze mniej osób w podany sposób postępujących . Podoba mi się twoje podejście do ryb .
zrakdęw, dziki.
rysiek38, polemika dotyczy przyłowu szczupaka podczas polowania na inne mniejsze(od szczupaka) ryby.no jeśli ty na okonki stosujesz wielkie wahadła to przepraszam, ale ja stosuję delikatniejsze przynęty.
Panowie i Panie , wszystko rozbija się ogólnie o etykę każdego z nas.Niech każdy postępuje w zgodzie z własnym sumieniem i przestrzega regulaminu , bo jeśli mi na górskiej wodzie w marcu przywali szczupak ,to co ja za to mogę?!składki płacę za cały rok ,a nie od 01.05 do 31.12 praktycznie nie łowię innymi metodami niż spining...
Pytasz : czy za wszelką cenę musimy brać ryby do domu ? Owszem za wszelką cenę trzeba ryby brać do domu - choćby rama przy rowerze bez przerzutek pękła pod naporem targanych do domu ryb , choćbyś nie nadążał z ze skrobaniem ryb upodabniając się do warszawskiej Syrenki od łusek lepiących się do skóry a żona padła przy maszynce do mielenia choćbyś ... Już dosyć .Koniecznie trzeba brać ryby do domu bo to nasz polski wędkarski zwyczaj i kredo przyświecające jeszcze wielu kolegom po kiju ...
może wasz -bo nie nasz(zwyczaj)
Nie mój , nie twój , nawet nie tych powyżej ale wielu ćwierćprzestępców łowiących w majestacie prawa i nazywających siebie wędkarzami ....
Chodzi mi głownie o łowienie w okresie godowym ryb choćby tych które nie mają okrseu ochronnego , zabierania nadkompletów a także bezwzględne traktowanie szczupaka w wodach górskich o którym wiele czytałem ..
chyba,że tak:)
Jutro idę na ryby i [ pi ]ę potyczki z pseudo ( i tylko pseudo ) wędkarską hołotą , rozplenioną nad naszymi wodami .
gdzie ta hołota?
Zrakdęw-proszę wyjaśnić ostatni post.
czego(kogo)tyczy?
jakie sa wasze opinie na temat postu zrakdęwa?
Zrakdęw pisze prawdę, niestety, większośc posługująca się wędką w naszym kraju to istna hołota którą można porównac z hordami Hunów.
Hołota o której piszę i oznaki jej bytności są szeroko rozpropagowane nad naszymi wodami .Wystarczy tylko spojrzeć i dostrzec wszelkiej maści mięsiarzy i kłusoli nie przestrzegających żadnych przepisów a co dopiero limitów ,wymiarów czy okresów ochronnych o których mowa w wątkach tego typu.
Pitolicie farmazony aż mi się niedobrze robi!!! W polemikach niektórych kolegów przejawia się tyle chamstwa, że głowa mała. A propos ja łowiłem w tym roku szczupaki wypchane ikrą i cieknące mleczem w marcu (regulamin w Irlandii tego nie zabrania), pod koniec miesiąca i wszystkie (jak zawsze) wróciły do wody a z przynajmniej dwoma z nich spotkałem się ponownie spinningując w ostatnim czasie i nie było widac po nich żadnego śladu "przeszkadzania" im podczas tarła. Więc w czym problem, że koleżanka Szalona zapieła szczupaka w czasie jego okresu ochronnego??? Wydaje mi się, że okres ochronny w Polsce został stworzony tylko po to, aby nie wyłapac (czyt. nie wytłuc) wszystkich szczupaków przygotowujących się do tarła. Jak wiadomo są one łatwym łupem "pseudo wędkarzy" którzy pakują do siaty co leci i złapanie 3 esoxów w lutym czy końcem marca nie stanowi większego problemu. Z moich obserwacji wynika, że esox lucius nie przejawia żadnego zainteresowania żadną przynętą podczas jego okresu "godowego" który trwa maksymalnie 7-10 dni. Zabronic spinningu do maja, to jakaś paranoja. Po to są coraz to nowsze przynęty i metody wymyślane (drop shot dla przykładu), aby przechytrzyc cwane ryby. I jeśli tylko ktoś ma ochotę zabrac sobie do domku w celach konsumpcyjnych swoją zdobycz to niech to robi. Ale opisany przypadek przez kolegę Wojciecha alias Kochaś to już szczyt chamstwa. Ale już tak zakorzenili to w nas nasi dziadkowie, którzy idąc na ryby nie martwili sie co złąpią, bo wody były rybne. Mój wujas, który zapoczątkował u mnie chorobę zwaną WĘDKARSTWEM do dzisiaj łapie ryby zgodnie z regulaminem i już nie mieszczą mu się w zamrażalniku to jej rozdaje po sąsiadach. Zabieranie czy wypuszczanie ryb jest tylko i wyłącznie naszą dobrą wolą i niech każdy postępuje według swojego uznania. HAWGH powiedział Winnetou i spadł z konia. A obrzucanie się mięsem na tym portalu to już powoli przechodzi do porządku dziennego i chyba trzeba się do tego przyzwyczaic, chociaż rodzice wychowywali mnie inaczej. Pozdrawiam TomaszG