Po wpuszczeniu karpia byli Koledzy,którzy łowili rano trzy i po południu trzy karpie.Żaden nie był wpisany.Strasznie drogie te karpie były.Ja byłem tez na rybach.Cały dzień.I jestem strażnikiem. Podobnych przypadków mogę podać na pęczki.Tłumaczenie że z czterech sandaczy w siatce wybierze największego i resztę wypuści też mnie nie przekonuje.Oczywiście brak wpisu w rejestrze.
no to ma jakis sens, akurat taka sytuacja, że trafisz na "mądrych inaczej", do głowy mi nie przyszło. dobra sprawa tyczy sie zapewne jakiegos obleganego zbiornika. akurat bywałem na takim, ot taki miejski zbiornik, też jak karpi wpuścili to pół miasta po miesko sie rzuciło i wtedy miałem ta jedna, jedyna kontrole. w takich sytuacjach sie rejestr przyda, bo masz jak gości popilnwac.
minus, że musisz siedziec nad ta kałuża i patrzec co brac robi, taki rodzaj wywiadu. tylko to sa dość mocno odosobnione przypadki, że ten rejestr rzeczywiście pomaga :)
ale dobra, przykłąd był. szkoda tylko iż marnuje sie czas na pilnowanie paru karpii koło 1kg zamiast pobiegac nad rzeczkami, chociażby takiego mojego miejscowego strumyczka jakim jest Wieprz...
Janusz, pamiętasz... i nie mów, że nie... bo nie chcę odgrzebywać wątku, który był pisany 1,5 roku temu i moje zapomnienie KW...w nim opisane.Nie uważam się za świętą, ale nie lubię się tłumaczyć i liczyć na litość, o rozglądaniu na boki już pisałam.Zwyczajnie, nie robię problemu z drobnostki... to zajmuje tylko chwilę i nie trzeba mieć przy sobie sekretarki.
Taki jest obowiązek i powinność strażników.Ja średnio uczestniczę w 50-60 patrolach w roku. A karpie były wpuszczone na żwirowni o powierzchni ok 180 ha w Rakowicach W.To gwoli wyjaśnienia.
Pamiętam ale akurat nie Ciebie Olu miałem na myśli. Każdy ma swoje ale - jeden jest święty i nawet wędki nie tknął jak zapomniał dokumentów, ja tam twierdzę, że to głupota i nikt tego nie czyta, Romuald straszy jak zwykle, że to zbrodnia... Ale teraz najlepsze: W Katowicach jest to od zarania dziejów, gdzieś indziej znowu nie ma bo nie było ale i w tym roku okazuje się, że gdzieś tam już nie ma.Tam każą pisać każdą rybę ale już gdzie indziej tylko te co się zabiera.Kurde każdy... na swój strój ? Jedno PZW czy 48 ( chyba ) sobie państw z odzielnymi książętami i ich wierną służbą?O co tu chodzi? JK Hmm... nie sądziłem, że to kiedyś powiem, ale może powinniście brac przykład z Katowickiego okręgu? :):):)No nie byłoby to głupie choćby ze względu na limity :-) JK
Wędek się nie zapomina.Haczyków też nie.Zanęty też nie.Nie widziałem,żeby ktoś jadąc na ryby zapomniał o przynęcie. Zapomina się długopisu i ewentualnie dokumentów.Dziwne.
Mi się przydały w zeszłym roku rejestry, oczywiście nie mój. Byłem opłacić kartę w kole. Pani mnie pyta czy mam rejestr. Ja na to że mam ale czysty bo nie wiem jak uzupełniać. Zapytałem czy ma jakieś uzupełnione i czy mógłbym zobaczyć jak to poprawnie się robi. Bez problemu dostałem kilka sztuk w których było najwięcej wpisów. No i kilka ciekawych miejscówek poznałem :)
Wędek się nie zapomina.Haczyków też nie.Zanęty też nie.Nie widziałem,żeby ktoś jadąc na ryby zapomniał o przynęcie.Zapomina się długopisu i ewentualnie dokumentów.Dziwne.
Nie dziwne bo ja zapomniałem np kołowrotków ale dokumentów nigdy. Raz prawie namiot został - a wszystko przez to, że 10 razy sprawdzam te dokumenty czy mam.A tych co zawsze " zapominają " zanęty, kulki, haczyka itp znam z widzenia :-) Romuald a jak kontrolują strażnicy limity i jak sobie radzą tam gdzie rejestry są wycofane?No jakoś muszą - bo z Twoich wypowiedzi wynika cały czas, że jak wszystko jest ok ( śmieci posprzątane, ryby wymiarowe, dwie wędki itp aa jeszcze wypychacz ) to zawsze pozostaje rejestr jako ostatnia deska ratunku żeby się wykazać.JK
Wędek się nie zapomina.Haczyków też nie.Zanęty też nie.Nie widziałem,żeby ktoś jadąc na ryby zapomniał o przynęcie. Zapomina się długopisu i ewentualnie dokumentów.Dziwne.
jak gdzis jade nie zapominam zabrac ze soba samochodu, ale prawka czy dowodu nie raz mi sie zdarzyło i pewnie nie tylko mi. taki kontrprzykład udowadniajacy, że to wcale nie jest dziwne :)
Mi się przydały w zeszłym roku rejestry, oczywiście nie mój. Byłem opłacić kartę w kole. Pani mnie pyta czy mam rejestr. Ja na to że mam ale czysty bo nie wiem jak uzupełniać. Zapytałem czy ma jakieś uzupełnione i czy mógłbym zobaczyć jak to poprawnie się robi. Bez problemu dostałem kilka sztuk w których było najwięcej wpisów. No i kilka ciekawych miejscówek poznałem :)
Ja,Janusz nie muszę się wykazywać.Nie mam takiej potrzeby. Nie wiem jak sprawdzają limity,tam gdzie nie ma rejestrów.To sprawa zarządów tych okręgów. ....Ja nikogo nie straszę.Po prostu przestrzegam.Nie jest przyjemnie słuchać jak wędkarze się tłumaczą jąkając się,że nie wiedzieli.Czasem to jest żałosne....bo za komuny było tak czy tak.Niech jadą na Kube czy Białoruś i będą mieć komunę.Nie wina to strażników,że mamy prawo które nie wszystkim pasuje. I działacze i strażnicy też łowią ryby i też nas obowiązuje posiadanie dokumentów przy sobie,wypełnianie rejestrów połowów,posiadanie wypychacza itd.I musimy się do tych wymogów dostosować.Nie jestem zwolennikiem karania kogoś kto zapomniał dokumenty czy zapomniał albo nie miał czym wpisać do rejestru pobyt nad wodą. Ustawa niestety nie daje wyboru.To podlega karze.Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.
Nie wiem czy zauważyłeś ale ton mojej wypowiedzi robi się co raz bardziej sarkastyczny.Celowo napisałem, że musisz się wykazać ;-) Jak każdy z resztą strażnik he he... Dlaczego wędkarz ma obowiązek prowadzić rejestr połowów - o tym mówi ustawa i żadne dywagacje dlaczego ja jestem taki anioł i prowadzę oraz przecież nie jest ciężko napisać nic nie dadzą. Ale ... niech to będzie jednolicie w całym PZW . Piszesz, że inaczej być nie może znaczy nie ma pouczenia itd bo sam strażnik łamie prawo - no to w tamtym roku dwa razy strażnicy złamali prawo bo jak pisałem w tamtym roku dwa razy pod rząd byłem kontrolowany. Raz wg strażników miałem źle wypełniony rejestr bo wpisałem w jednej rubryczce, że od XX do YY będę łowił a drugi raz jak wpisałem grzecznie wszystko nie w jednej rubryczce a w trzech ( bo trzy doby ) dowiedziałem się, że z góry nie można nic wpisać. Trzeci patrol stwierdził, że w sumie mogę wpisać z góry - więc jak to jest do dziś nie wiem. No skoro piszesz np w domu ( czyli z góry ), ze będziesz łowił tu i tu i wtedy a wtedy to chyba wpis z góry na rybach też nie jest ciężkim przestępstwem tym bardziej, że dokładnie wiem co zrobię z rybami które złowię :-) JK
Napiszę tak: Rejestr jako źródło informacji, co pływa w wodzie i ile zarybić - głupota !!!. Wypełnianie rejestru jeśli nie zamierzam zabierać ryb - głupota !!!
Rejestr jako kontrola limitów połowów gdzie wprowadzono limity ilościowe inne niż dzienne - jak najbardziej !!!
Jeśli kontrola stwierdzi, że wędkarz przetrzymuje ryby (nie ważne czy później chce je wypuścić czy nie), sprawdza rejestr i jeśli nie jest wypełniony, kara. Jeśli nie mam przy sobie ryb, nawet nie powinni pytać o rejestr. Takie rozwiązanie ułatwia życie tym co zapominają np. długopisu. Przyjeżdżam nad wodę, okazuje się że nie mogę wypełnić rejestru, mam dwa wyjścia. Nie łowię albo łowię ale każdą złowioną rybę natychmiast wypuszczam.
Napiszę tak: Rejestr jako źródło informacji, co pływa w wodzie i ile zarybić - głupota !!!. Wypełnianie rejestru jeśli nie zamierzam zabierać ryb - głupota !!!
Rejestr jako kontrola limitów połowów gdzie wprowadzono limity ilościowe inne niż dzienne - jak najbardziej !!!
Jeśli kontrola stwierdzi, że wędkarz przetrzymuje ryby (nie ważne czy później chce je wypuścić czy nie), sprawdza rejestr i jeśli nie jest wypełniony, kara. Jeśli nie mam przy sobie ryb, nawet nie powinni pytać o rejestr. Takie rozwiązanie ułatwia życie tym co zapominają np. długopisu. Przyjeżdżam nad wodę, okazuje się że nie mogę wypełnić rejestru, mam dwa wyjścia. Nie łowię albo łowię ale każdą złowioną rybę natychmiast wypuszczam.
Wywód zbyt rozwinięty intelektualnie jak na PZW i PSR. :)
Tam musi być prosto metodą chłopa i cepa. Jest -dobrze, nie ma -mandat.
Na szczęście nijak ma się to do rzeczywistości, ja miał jedną kontrolę przez 28 lat (a było to 2 lata temu) także do następnej mam 24 lat a matematyka nie kłamie. :)
Prawo powinno być stosowane mądrze. Źle stosowane prawo wywołuje zastrzeżenia społeczne i staje się przyczyną postrzegania tego prawa jako złe i niecelowe. Fakt, niewypełnianie rejestru na wodach publicznych płynących, tam gdzie zezwolenie uprawnionego do rybactwa taki rejestr przewiduje jest wykroczeniem z art. 27a ustawy o rybactwie śródlądowym. Jednakże ten artykuł przewiduje oprócz kary grzywny, także karę nagany. Mało tego wykroczenie to podlega Kodeksowi postępowania w sprawie o wykroczenia, a tam Art.61 pozwala odstąpić od postępowania w przypadku:2) wobec sprawcy zastosowano środek oddziaływania w postaci pouczenia, zwrócenia uwagi lub ostrzeżenia albo środek przewidziany w przepisach o odpowiedzialności dyscyplinarnej lub porządkowej, a środek ten jest wystarczającą reakcją na wykroczenie. Karanie z automatu to najgorsza rzecz jaką posługują się stosujący prawo. Każdy przypadek jest inny, każdy powinien być analizowany oddzielnie i w zależności do „szkodliwości” tego wykroczenia zastosowana kara. Nasze prawo posiada wiele „wentyli bezpieczeństwa” aby prawo służyło społeczeństwu i pełniło rolę wychowawczą. Źle stosowane prawa zatraca swoją rolę. Nieprawdą jest, iż kontrolujący nie maja wyjścia i muszą karać. Mogą odstąpić od ukarania udzielając pouczenia, zwrócenia uwagi lub ostrzeżenia.Mogą także udzielić nagany, nie musi być to natychmiastowy mandat. Stosujących prawo nie zwalnia się od myślenia.
Rzeczywiście brak wpisu w rejestrze jest czynem prawie że zbrodniczym i powinno być karane minimum dożywociem (chociaz ja jestem zwolennikiem kary smierci).
Jestem zwolennikiem przestrzegania prawa ale wszystko ma swoje granice. Siedzi sobie gościu nad wodą, łowisko czyste zadbane, wędek tyle ile trzeba, żadnych niewymiarowych okazów w siatce. A tu nagle nadchodzi kontrol i......., mandat gościowi bo nie zdążył wpisać dopiero co wyciągnietej ryby.
Romuald55 napisał: ,,To podlega karze. Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.""
Przypomniała mi się historia z czasów służby wojskowej. Jechałem pociagiem z Wa-wy do Rzepina (kierunek Berlin tzw. przemytnikiem).
Ponieważ część przedziałów zarezerwowana była dla Poznania w Wa-wie można było zająć miejsce siedzące i ewentualnie dokupić miejscówkę (ale o tym decydował koduktor). Przedział pełen, wchodzi konduktor i zaczyna sprzedawać miejscówki. Na pytanie dokąd wszyscy odpowiadają że do Berlina, płacą i rozsiadają się wygodnie. Przyszła moja kolej (siedzę oczywiście w mundurze WP) pada pytanie, dokąd? grzecznie odpowiadam że do Rzepina, na co pan konduktor że muszę opuścić przedział, na pytanie dlaczego inni mogą zostać a ja muszę wyjść odpowiedział że dlatego że jade tylko do Rzepina a ,,on tu rządzi"" (cytat). Ludzie wzieli mnie w obronę, ktoś głośno stwierdził że to dziki kraj ponieważ jak sie byle ciulowi da trochę władzy to zaczyna ,,rządzić"". Konduktor postraszył mnie jeszcze sokistami ale wyszedł a ja o dziwo dojechałem spokojnie.
To tak apropos tego obowiązku egzekwowania prawa ponieważ Straznik inczej sam by je złamał, nie napisze co mi się chce jak czytam jacy to wszyscy są ,,prawi"", gorzej ze sprawiedliwością.
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
W rejestrze zapisuje zawsze tylko rybki które zamierzam zabrac do domu. Problem nie istnieje gdy od razu wypuścisz swoją zdobycz.
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
W rejestrze zapisuje zawsze tylko rybki które zamierzam zabrac do domu. Problem nie istnieje gdy od razu wypuścisz swoją zdobycz.
No właśnie że nie. W innym wątku przytaczałem regulaminy wypełniania rejestrów z kilku okręgów. Niestety nie ma jednolitych regulacji, ,,co kraj to obyczaj"".
Co do rejestrow, to taka ciekawostka. Bylem ciekawy jak PZW robi te swoje zestawienia z rejestrow i czy w ogole ktos to sprawdza, wiec pewnego roku caly czas wpisywalem w rejest pstragi, powiedzmy szedlem na plotki a w rejestr dwa pstragi. Po roku sprawdzam zestawienie z mojego obwodu rybackiego... i zabranych pstragow... zero :)
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
W rejestrze zapisuje zawsze tylko rybki które zamierzam zabrac do domu. Problem nie istnieje gdy od razu wypuścisz swoją zdobycz.
No właśnie że nie. W innym wątku przytaczałem regulaminy wypełniania rejestrów z kilku okręgów. Niestety nie ma jednolitych regulacji, ,,co kraj to obyczaj"".
To by była dla mnie czysta głupota, takie zapisywanie każdej uklejki, wzdrążki czy jakiejkolwiek ryby którą prosto wypuszczam z powrotem do łowiska. Nie wierzę, że gdziekolwiek jest to wymagane a przynajmniej do tej pory się z tym nie spotkałem.
A mi się rejestr bardzo przydaje, wiem chociaż na koniec sezonu ile nocek spędziłem nad wodą :))))) no i wypełniam, wszędzie mam kreseczki tak jak trzeba :))))))
W okręgu Krosno mamy dwa rejestry jeden na stawy w którym wpisuję tylko rybę którą zabieram ( kiedy wypuszczam nie muszę nawet daty wstawiać) drugi to rzeki i zbiorniki zaporowe kiedy przyjadę nad wodę muszę wpisać datę, rzekę lub zbiornik i miejscowość, gdybym siedział tydzień to tylko wpisuję raz w dniu rozpoczęcia połowów, natomiast rybę którą biorę z datą. Za brak wpisu to przeważnie pouczenie i wpisanie przy straży natychmiast do rejestru. Jak słyszę że strażnik łamie prawo nie karając za brak wpisu do rejestru to nie wiem czy smiać się czy współczuć delikwentowi prawemu. Głośno w tej chwili jest o kierowcach złapanych po alkoholu ale nikt nie wspomina że 68% złapanych to kolarze(rowerzyści)którzy od min Janika podnoszą statystyki policji prokuraturze i sądom, podejrzewam że w niektórych rejonach też władza próbuje wykazać sie skutecznościa w uzupełnianiu budżetu wojewody i komendant dostanie premię , natomiast ci co noszą czapki to mają to pod czapką wyłączone i do dyspozycji przełożonych. Ale co zrobić są ludzie i ludziska ale nikogo nie zwalnia znajomość przepisów i stosowani ich a nie tylko ślepe wykonywanie poleceń przełożonych aby zasłużyć na ???
W okręgu Krosno mamy dwa rejestry jeden na stawy w którym wpisuję tylko rybę którą zabieram ( kiedy wypuszczam nie muszę nawet daty wstawiać) drugi to rzeki i zbiorniki zaporowe kiedy przyjadę nad wodę muszę wpisać datę, rzekę lub zbiornik i miejscowość, gdybym siedział tydzień to tylko wpisuję raz w dniu rozpoczęcia połowów, natomiast rybę którą biorę z datą. Za brak wpisu to przeważnie pouczenie i wpisanie przy straży natychmiast do rejestru. Jak słyszę że strażnik łamie prawo nie karając za brak wpisu do rejestru to nie wiem czy smiać się czy współczuć delikwentowi prawemu. Głośno w tej chwili jest o kierowcach złapanych po alkoholu ale nikt nie wspomina że 68% złapanych to kolarze(rowerzyści)którzy od min Janika podnoszą statystyki policji prokuraturze i sądom, podejrzewam że w niektórych rejonach też władza próbuje wykazać sie skutecznościa w uzupełnianiu budżetu wojewody i komendant dostanie premię , natomiast ci co noszą czapki to mają to pod czapką wyłączone i do dyspozycji przełożonych. Ale co zrobić są ludzie i ludziska ale nikogo nie zwalnia znajomość przepisów i stosowani ich a nie tylko ślepe wykonywanie poleceń przełożonych aby zasłużyć na ???
Bernardzie Ty myślisz ! To Cię dyskwalifikuje jako kandydata do służb. :)
Ja,Janusz nie muszę się wykazywać.Nie mam takiej potrzeby. Nie wiem jak sprawdzają limity,tam gdzie nie ma rejestrów.To sprawa zarządów tych okręgów. ....Ja nikogo nie straszę.Po prostu przestrzegam.Nie jest przyjemnie słuchać jak wędkarze się tłumaczą jąkając się,że nie wiedzieli.Czasem to jest żałosne....bo za komuny było tak czy tak.Niech jadą na Kube czy Białoruś i będą mieć komunę.Nie wina to strażników,że mamy prawo które nie wszystkim pasuje. I działacze i strażnicy też łowią ryby i też nas obowiązuje posiadanie dokumentów przy sobie,wypełnianie rejestrów połowów,posiadanie wypychacza itd.I musimy się do tych wymogów dostosować.Nie jestem zwolennikiem karania kogoś kto zapomniał dokumenty czy zapomniał albo nie miał czym wpisać do rejestru pobyt nad wodą. Ustawa niestety nie daje wyboru.To podlega karze.Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.
gościu tą propozycją wyjazdu na Kubę czy Białoruś to przegięcie jeśli bym cię spotkał nad wodą to bym ciebie tam wysłał [ tam potrzeba takich zaślepionych fanatyków durnych przepisów ] , a jeszcze ci powiem ,że podobny jesteś do ormowca jeśli wiesz kim on był ?.
Ja,Janusz nie muszę się wykazywać.Nie mam takiej potrzeby. Nie wiem jak sprawdzają limity,tam gdzie nie ma rejestrów.To sprawa zarządów tych okręgów. ....Ja nikogo nie straszę.Po prostu przestrzegam.Nie jest przyjemnie słuchać jak wędkarze się tłumaczą jąkając się,że nie wiedzieli.Czasem to jest żałosne....bo za komuny było tak czy tak.Niech jadą na Kube czy Białoruś i będą mieć komunę.Nie wina to strażników,że mamy prawo które nie wszystkim pasuje. I działacze i strażnicy też łowią ryby i też nas obowiązuje posiadanie dokumentów przy sobie,wypełnianie rejestrów połowów,posiadanie wypychacza itd.I musimy się do tych wymogów dostosować.Nie jestem zwolennikiem karania kogoś kto zapomniał dokumenty czy zapomniał albo nie miał czym wpisać do rejestru pobyt nad wodą. Ustawa niestety nie daje wyboru.To podlega karze.Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.
gościu tą propozycją wyjazdu na Kubę czy Białoruś to przegięcie jeśli bym cię spotkał nad wodą to bym ciebie tam wysłał [ tam potrzeba takich zaślepionych fanatyków durnych przepisów ] , a jeszcze ci powiem ,że podobny jesteś do ormowca jeśli wiesz kim on był ?.
ataki personalne nie sa czasem nie zgodne z regulaminem????
" W sumie masz rację ale co Ci w tym przeszkadza ? Nie do mnie, ale odpowiem tak. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby nie było przymusowe. A tak, to przez to, że np wypisał mi się długopis nad wodą nie mogę jechać na inne łowisko. Mimo, że z mojego rejestru nie ma żadnej korzyści (w 2013 roku nie zabrałem żadnej ryby)."
Bo jest to przymus, jakby innych restrykcji było za mało.Podobno są wędkarze zapisujący wszystko całymi latami ale dla siebie. Ja czuję sie ostatnie lata nad wodą jak intruz, mimo że od lat opłacam kartę. Oczywiście w 2013 nie złapałem żadnej ryby bo nie zabrałem jeśli spojrzeć w rejestr. Cała ta "oprawa regulaminu" jest skierowana przeciw wędkarzom, a nie kłusolom i rybakom. I jak zawsze chodzi o kasę, bo te 180zł to na "zaczepkę" tak by wędkarz był narażony na mandaty karne cały rok.Śmieszne ,że w innych okręgach różnie się to "zjawisko" traktuje.Np.,wystarczy nie wstawić kreski w chwili złowienia płotki i liczba kresek nie zgadza się z liczbą płotek i kara. W okręgu lubuskim podobno wpisujemy ( kreskami) te ryby które zabieramy, a w którym momencie?? Bo po zwinięciu wędek w drodze do auta to już za późno, a jak te kreski wpisać po zmroku?? Kolejny sezon,kolejny (choć drugi) prezes a ten proceder kwitnie. Kto wie jak skutecznie protestować i zaniechać polowaniu na wędkarza?? niech pisze i dużymi literami.
Mają wycofać rejestry. Już możecie zaprotestować ich brak. Skąd tyle leszczy na tym portalu?
Nie tyle leszczy tylko tylu leszczy. Piszesz o ludziach nie krzesłach. Jak już znalazłeś sobie takie zajęcie by dyżurować na forum i krytykować każdego kto ma inne zdanie jak Ty to rób to jak należy.
Nie tyle leszczy tylko tylu leszczy. Piszesz o ludziach nie krzesłach. Jak już znalazłeś sobie takie zajęcie by dyżurować na forum i krytykować każdego kto ma inne zdanie jak Ty to rób to jak należy.
Skoro za krzesło się uważasz. A prawda krytyki się nie boi. Czemu drżysz?
Delikatnie mówiąc to jest bzdura a za niewpisanie na początku wędkowania chcąnaskarać . Ciekawe czy czsem nie pomagamy pisać komuś pracy magisterskiej.Wpisy te są przeważnie zafałszowane.Obarcza się nas pracą która do nas nie powinna należeć.
Nie tyle leszczy tylko tylu leszczy. Piszesz o ludziach nie krzesłach. Jak już znalazłeś sobie takie zajęcie by dyżurować na forum i krytykować każdego kto ma inne zdanie jak Ty to rób to jak należy.
Skoro za krzesło się uważasz. A prawda krytyki się nie boi. Czemu drżysz?
Prawda krytyki się nie boi to dlaczego wyzywasz każdego który nie popiera PZW ? Nazwałem to krytyką ale wyzwanie kogoś od leszczy to nie krytyka to bezsilność w zmierzeniu się z prawdą.
Delikatnie mówiąc to jest bzdura a za niewpisanie na początku wędkowania chcąnaskarać . Ciekawe czy czsem nie pomagamy pisać komuś pracy magisterskiej.Wpisy te są przeważnie zafałszowane.Obarcza się nas pracą która do nas nie powinna należeć. Rejestry połowów mają za zadanie pomagać uprawnionemu w prowadzeniu racjonalnej gospodarki rybackiej...Tak więc ci co fałszują takie rejestry, przyczyniają się do tego że uprawniony dostaje zafałszowane dane... Mówisz że "to jest bzdura a za niewpisanie na początku wędkowania chcą nas karać" A ilu jest przeciwnych tym rejestrom i dlaczego. Bo musza napisać ze złowili tyle ile złowili i jest to informacja że w tym dniu już wędkował i zabrał limit dobowy.I jeśli koleś nie musi odrazu odnotować swego wędkowania, i złowionych ryb. To w razie kontroli może udać że to jego pierwszy wypad w tym dniu i nie zabrał wcześnie całego limitu.W ten sposób można wyeliminować tych nie etycznych wędkarzy. Których tak tu krytykujemy "mięsiarzy" Ja już takie przypadki widziałem. Koleś o 10 rano opuszcza łowisko z pełna siatą ryb. A po obiedzie znów nad wodą i zapełnia kolejna siatkę ryb.Bo dziś bierze to trzeba się nachapać do bólu. Bo jutro już może nie żerować...Jak są te rejestry, to takich przypadków jest stanowczo mniej nad wodą. Ja dla świętego spokoju i czystego sumienia, już przed wyjazdem wpisuje datę i nr łowiska. A jak nic nie zabieram robię kreski i wszystko jest w porządku.
Co do drugiej części wypowiedzi zgodzę się w 100%. Jako narzędzie kontroli nieuczciwych wędkarzy, rejestr jest niezłym rozwiązaniem. Natomiast co do pierwszej części : "Rejestry połowów mają za zadanie pomagać uprawnionemu w prowadzeniu racjonalnej gospodarki rybackiej... Tak więc ci co fałszują takie rejestry, przyczyniają się do tego że uprawniony dostaje zafałszowane dane...". Tu mamy zupełnie różne poglądy. Ja i dwóch moich kolegów z którymi łowie ryby nie wpisało żadnej ryby. 0 zabranych ryb z łowiska. Kilku innych zabrało śladowe ilości. Nic nie fałszowaliśmy. Jaki obraz i jakie wnioski wyciągnie okręg z takich rejestrów. Wyobraźmy sobie sytuację: Jest niewielka rzeczka. Lecę z spinningiem złowić szczupaka. Jeden, drugi wypad i jestem na 0. Kilku innych też próbuje z takim samym skutkiem. Na koniec roku mamy zapis - rzeka X odłowiono 0 szczupaków. Zarybiać czy nie ?. Oczywiście to skrajny przykład, ale bliższy prawdy może byc taki ze ktoś tam kiedy złowił szczupaka i w rocznym rozrachunku będzie z 5 - 6 ryb zapisanych. Tzn. że PZW ma teraz wpuścić tam 6 szczupaków ?
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
A taki wniosek że wy nie zabraliści lub bardzo mało zabraliscie ryb.Rejestr ma pomagać, to znaczy w nim jest zawarta wiadomość ile ubyło w tym roku ryb i jakie. jak tez na jakie ryby był popyt. tak więc patrząc na to można się domyśleć co wędkarze łowią i co chcą łowić.Mając już jakaś wiedzę o pożytkach jakie zabrali rybę, typie łowiska, jak też jakąś wiedzę na temat stanu populacji ryb. Można planować tak zarybienia by zarybiać tym co ubywa z łowiska. Tak by zachować różnorodność populacji ryb.tak więc jeśli wędkarze na tym łowisku głównie łowią ryby drapieżne, i np liny. To trzeba uzupełnić ten ubytek, ale tylko w takim stopniu by nie przesadzić. To jest planowanie. A odłów kontrolny , może dać faktyczny obraz staniu populacji. I wtedy może zaplanować zarybienie. Ryby z odłowu kontrolnego wypościć z powrotem do łowiska. Lub przerzucić te ryby których jest zbyt sporo w tym łowisku, a wędkarze ich nie chcą zabierać (informacja z rejestru). A wpuścić do łowiska gdzie tego gatunku jest mało bo ryby te są pożytkiem wędkarzy którzy tam łowią. To jest informacja dla uprawnionego że tu wędkarze nie łowią/zabierają tej ryby, mimo że populacja jest zdrowa i liczna. Tak więc zbędne jest zarybienie tym gatunkiem tego łowiska. I lepiej je wpuścić tam gdzie wędkarze upodobali sobie ten gatunek jako pożytek. A populacja w tym łowisku jest już mocno nadwyrężona. W ten sposób zapobiegną przerybieniu tego łowiska tym gatunkiem. To jest mój pogląd na wykorzystanie (możliwości wykorzystania) danych z rejestru. I nie znaczy że tak jest w rzeczywistości.
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
Dopisując fikcyjnie złowione ryby w katowickim okręgu, tracisz limit roczny zabranych ryb (35szt), natomiast nie wpisując wcale ryzykujesz konsekwencjami w przypadku kontroli. Więc raczej się to nie opłaca.
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
Dopisując fikcyjnie złowione ryby w katowickim okręgu, tracisz limit roczny zabranych ryb (35szt), natomiast nie wpisując wcale ryzykujesz konsekwencjami w przypadku kontroli. Więc raczej się to nie opłaca. Ok ale trudno to komuś udowodnić że sobie dopisał itd. Naprawdę znam wielu którzy nie wpisują złowionych przez siebie ryb, głównie robią to po to żeby nie zdradzać swoich miejsc, słyszałem też o takich którzy sobie dopisują :) Tak szczerze to jak bym tak sięgnął pamięcią to wiem że ciężko by mi było znaleźć wędkarza (z tych których spotkałem nad wodą) który wypełnia rejest tak jak potrzeba.
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
Dopisując fikcyjnie złowione ryby w katowickim okręgu, tracisz limit roczny zabranych ryb (35szt), natomiast nie wpisując wcale ryzykujesz konsekwencjami w przypadku kontroli. Więc raczej się to nie opłaca. Tylko ile okręgów ma limity inne niż dzienne ?. Osobiście wiem jeszcze tylko o Krośnie.
Jeśli ktoś z Kolegów nie popiera P Z W , to po co przystąpił do tej organizacji? Ale za chwilę przeczytam że nie mieli innego wyjście./ Skoro komuś się nie podoba i nie może pogodzić się z regulaminem tej organizacji. To ma prawo wyboru ! Albo występić z niej . ALBO zacząć aktywnie dzialać w niej. Postulując na każdym możliwym zebraniu lub posiedzeniu zarządu i przedstawiać swoje uwagi, przemyślenia . Domagając się zmian i nowelizacji przepisów. Nikt Kolegom nie utrudni możliwości zrobienia czegoś dla dobra organizacji i ogółu wędkarzy. Trzeba tylko poświęcić swuj czs i popracować uczciwie. A nikomu z największych krzykaczy i populistów niezgody , tego się nie chce. Skoro przepisy i zarządzenia mówią o konieczności prowadzenia rejestrów i przestrzegania limitów . To trzeba sie do nich stosować !! A jeśli są złe , to nie pyskować na forum , tylko uczciwie walczyć z nimi we własnych kołach i dalej w okręgach. Ale z praktyki napiszę, że znam tych krzykaczy i wiem na co ich stać. Ukryci za pulpitem komputera , warczą i sie pienią . I cały ich zapal tu sie kończy. Znajdą miljony wymówek i usprawiedliwień na swoją ignorancję i nygustwo. Inaczej nazwać sie tego nie da. Tu potrzeba wziąć wszystkich za "pysk i o glebę prasnąć". Bo jak polak nie czuje bata nad sobą to zawsze okoniem stanie. I nie jest dziwne że organizacja , ba - powiem kraj stoji na wstecznym, skoro przepisy są po to by je łamać.
Rejestr może i w końcowym rozrachunku jest ważny, ale moim zdaniem powinien być wypełniany już po skończeniu łowienia,czyli dzisiaj byłem tu i tu ,złapałem tyle ryb danego gatunku,tyle zabrałem. A nie siedzę nad wodą a tu podchodzi człowiek ,sprawdza kartę i ci mówi brak wpisu-będzie kara.
Rejestr może i w końcowym rozrachunku jest ważny, ale moim zdaniem powinien być wypełniany już po skończeniu łowienia,czyli dzisiaj byłem tu i tu ,złapałem tyle ryb danego gatunku,tyle zabrałem. A nie siedzę nad wodą a tu podchodzi człowiek ,sprawdza kartę i ci mówi brak wpisu-będzie kara.
Samo pisanie o tym nic nie zmieni. Zacząć trzeba dzialać.
Trudno musimy się pogodzić z prowadzeniem rejestru chociaż jest to nie wygodne. Według mnie jest to aby ukrócić zabieranie ryb z łowiska więcej jak limit na to pozwala ,bo trudniej się wytłumaczyć. Nikt nie napisał jaka kara grozi za nie wpisanie do rejestru, albo czy terz będzie ktoś karany jak nie opisze się w rejestrze po przybyciu na łowisko pomimo braku złowionych ryb?
kochani koledzy wędkarze proszę nie drzyjcie kotów między sobą o durne przepisy chodzi o to że opłaty za wędkowanie nie są małe dlaczego z tych pieniędzy nikt nie opłaca ludzi którzy wykształcili się w różnego typu szkołach rybackich i wiedzą jak bezpiecznie dokonać odłowu ryb aby zbadać ich ilość i rodzaje gatunków występujących na danym odcinku akwenu uważam że takie podejście do tego tematu było by dokładniejszym oszacowaniem ryb niż karta połowu , jak sami piszecie jeden pisze za mało , drugi za dużo a trzeci wcale . Pozdrawiam i życzę połamania kija .
Po wpuszczeniu karpia byli Koledzy,którzy łowili rano trzy i po południu trzy karpie.Żaden nie był wpisany.Strasznie drogie te karpie były.Ja byłem tez na rybach.Cały dzień.I jestem strażnikiem.
Podobnych przypadków mogę podać na pęczki.Tłumaczenie że z czterech sandaczy w siatce wybierze największego i resztę wypuści też mnie nie przekonuje.Oczywiście brak wpisu w rejestrze.
no to ma jakis sens, akurat taka sytuacja, że trafisz na "mądrych inaczej", do głowy mi nie przyszło. dobra sprawa tyczy sie zapewne jakiegos obleganego zbiornika. akurat bywałem na takim, ot taki miejski zbiornik, też jak karpi wpuścili to pół miasta po miesko sie rzuciło i wtedy miałem ta jedna, jedyna kontrole. w takich sytuacjach sie rejestr przyda, bo masz jak gości popilnwac.
minus, że musisz siedziec nad ta kałuża i patrzec co brac robi, taki rodzaj wywiadu. tylko to sa dość mocno odosobnione przypadki, że ten rejestr rzeczywiście pomaga :)
ale dobra, przykłąd był. szkoda tylko iż marnuje sie czas na pilnowanie paru karpii koło 1kg zamiast pobiegac nad rzeczkami, chociażby takiego mojego miejscowego strumyczka jakim jest Wieprz...
echhh
Janusz, pamiętasz... i nie mów, że nie... bo nie chcę odgrzebywać wątku, który był pisany 1,5 roku temu i moje zapomnienie KW...w nim opisane.Nie uważam się za świętą, ale nie lubię się tłumaczyć i liczyć na litość, o rozglądaniu na boki już pisałam.Zwyczajnie, nie robię problemu z drobnostki... to zajmuje tylko chwilę i nie trzeba mieć przy sobie sekretarki.
Taki jest obowiązek i powinność strażników.Ja średnio uczestniczę w 50-60 patrolach w roku.
A karpie były wpuszczone na żwirowni o powierzchni ok 180 ha w Rakowicach W.To gwoli wyjaśnienia.
Pamiętam ale akurat nie Ciebie Olu miałem na myśli.
Każdy ma swoje ale - jeden jest święty i nawet wędki nie tknął jak zapomniał dokumentów, ja tam twierdzę, że to głupota i nikt tego nie czyta, Romuald straszy jak zwykle, że to zbrodnia...
Ale teraz najlepsze:
W Katowicach jest to od zarania dziejów, gdzieś indziej znowu nie ma bo nie było ale i w tym roku okazuje się, że gdzieś tam już nie ma.Tam każą pisać każdą rybę ale już gdzie indziej tylko te co się zabiera.Kurde każdy... na swój strój ? Jedno PZW czy 48 ( chyba ) sobie państw z odzielnymi książętami i ich wierną służbą?O co tu chodzi?
JK
Hmm... nie sądziłem, że to kiedyś powiem, ale może powinniście brac przykład z Katowickiego okręgu? :):):)No nie byłoby to głupie choćby ze względu na limity :-) JK
Wędek się nie zapomina.Haczyków też nie.Zanęty też nie.Nie widziałem,żeby ktoś jadąc na ryby zapomniał o przynęcie.
Zapomina się długopisu i ewentualnie dokumentów.Dziwne.
Mi się przydały w zeszłym roku rejestry, oczywiście nie mój. Byłem opłacić kartę w kole. Pani mnie pyta czy mam rejestr. Ja na to że mam ale czysty bo nie wiem jak uzupełniać. Zapytałem czy ma jakieś uzupełnione i czy mógłbym zobaczyć jak to poprawnie się robi. Bez problemu dostałem kilka sztuk w których było najwięcej wpisów. No i kilka ciekawych miejscówek poznałem :)
Wędek się nie zapomina.Haczyków też nie.Zanęty też nie.Nie widziałem,żeby ktoś jadąc na ryby zapomniał o przynęcie.Zapomina się długopisu i ewentualnie dokumentów.Dziwne.
Nie dziwne bo ja zapomniałem np kołowrotków ale dokumentów nigdy. Raz prawie namiot został - a wszystko przez to, że 10 razy sprawdzam te dokumenty czy mam.A tych co zawsze " zapominają " zanęty, kulki, haczyka itp znam z widzenia :-)
Romuald a jak kontrolują strażnicy limity i jak sobie radzą tam gdzie rejestry są wycofane?No jakoś muszą - bo z Twoich wypowiedzi wynika cały czas, że jak wszystko jest ok ( śmieci posprzątane, ryby wymiarowe, dwie wędki itp aa jeszcze wypychacz ) to zawsze pozostaje rejestr jako ostatnia deska ratunku żeby się wykazać.JK
Wędek się nie zapomina.Haczyków też nie.Zanęty też nie.Nie widziałem,żeby ktoś jadąc na ryby zapomniał o przynęcie.
Zapomina się długopisu i ewentualnie dokumentów.Dziwne.
jak gdzis jade nie zapominam zabrac ze soba samochodu, ale prawka czy dowodu nie raz mi sie zdarzyło i pewnie nie tylko mi. taki kontrprzykład udowadniajacy, że to wcale nie jest dziwne :)
Mi się przydały w zeszłym roku rejestry, oczywiście nie mój. Byłem opłacić kartę w kole. Pani mnie pyta czy mam rejestr. Ja na to że mam ale czysty bo nie wiem jak uzupełniać. Zapytałem czy ma jakieś uzupełnione i czy mógłbym zobaczyć jak to poprawnie się robi. Bez problemu dostałem kilka sztuk w których było najwięcej wpisów. No i kilka ciekawych miejscówek poznałem :)
:)))))))
Ja,Janusz nie muszę się wykazywać.Nie mam takiej potrzeby.
Nie wiem jak sprawdzają limity,tam gdzie nie ma rejestrów.To sprawa zarządów tych okręgów.
....Ja nikogo nie straszę.Po prostu przestrzegam.Nie jest przyjemnie słuchać jak wędkarze się tłumaczą jąkając się,że nie wiedzieli.Czasem to jest żałosne....bo za komuny było tak czy tak.Niech jadą na Kube czy Białoruś i będą mieć komunę.Nie wina to strażników,że mamy prawo które nie wszystkim pasuje.
I działacze i strażnicy też łowią ryby i też nas obowiązuje posiadanie dokumentów przy sobie,wypełnianie rejestrów połowów,posiadanie wypychacza itd.I musimy się do tych wymogów dostosować.Nie jestem zwolennikiem karania kogoś kto zapomniał dokumenty czy zapomniał albo nie miał czym wpisać do rejestru pobyt nad wodą.
Ustawa niestety nie daje wyboru.To podlega karze.Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.
Nie wiem czy zauważyłeś ale ton mojej wypowiedzi robi się co raz bardziej sarkastyczny.Celowo napisałem, że musisz się wykazać ;-) Jak każdy z resztą strażnik he he...
Dlaczego wędkarz ma obowiązek prowadzić rejestr połowów - o tym mówi ustawa i żadne dywagacje dlaczego ja jestem taki anioł i prowadzę oraz przecież nie jest ciężko napisać nic nie dadzą. Ale ... niech to będzie jednolicie w całym PZW . Piszesz, że inaczej być nie może znaczy nie ma pouczenia itd bo sam strażnik łamie prawo - no to w tamtym roku dwa razy strażnicy złamali prawo bo jak pisałem w tamtym roku dwa razy pod rząd byłem kontrolowany. Raz wg strażników miałem źle wypełniony rejestr bo wpisałem w jednej rubryczce, że od XX do YY będę łowił a drugi raz jak wpisałem grzecznie wszystko nie w jednej rubryczce a w trzech ( bo trzy doby ) dowiedziałem się, że z góry nie można nic wpisać. Trzeci patrol stwierdził, że w sumie mogę wpisać z góry - więc jak to jest do dziś nie wiem. No skoro piszesz np w domu ( czyli z góry ), ze będziesz łowił tu i tu i wtedy a wtedy to chyba wpis z góry na rybach też nie jest ciężkim przestępstwem tym bardziej, że dokładnie wiem co zrobię z rybami które złowię :-)
JK
Napiszę tak:
Rejestr jako źródło informacji, co pływa w wodzie i ile zarybić - głupota !!!.
Wypełnianie rejestru jeśli nie zamierzam zabierać ryb - głupota !!!
Rejestr jako kontrola limitów połowów gdzie wprowadzono limity ilościowe inne niż dzienne - jak najbardziej !!!
Jeśli kontrola stwierdzi, że wędkarz przetrzymuje ryby (nie ważne czy później chce je wypuścić czy nie), sprawdza rejestr i jeśli nie jest wypełniony, kara.
Jeśli nie mam przy sobie ryb, nawet nie powinni pytać o rejestr.
Takie rozwiązanie ułatwia życie tym co zapominają np. długopisu. Przyjeżdżam nad wodę, okazuje się że nie mogę wypełnić rejestru, mam dwa wyjścia. Nie łowię albo łowię ale każdą złowioną rybę natychmiast wypuszczam.
Napiszę tak:
Rejestr jako źródło informacji, co pływa w wodzie i ile zarybić - głupota !!!.
Wypełnianie rejestru jeśli nie zamierzam zabierać ryb - głupota !!!
Rejestr jako kontrola limitów połowów gdzie wprowadzono limity ilościowe inne niż dzienne - jak najbardziej !!!
Jeśli kontrola stwierdzi, że wędkarz przetrzymuje ryby (nie ważne czy później chce je wypuścić czy nie), sprawdza rejestr i jeśli nie jest wypełniony, kara.
Jeśli nie mam przy sobie ryb, nawet nie powinni pytać o rejestr.
Takie rozwiązanie ułatwia życie tym co zapominają np. długopisu. Przyjeżdżam nad wodę, okazuje się że nie mogę wypełnić rejestru, mam dwa wyjścia. Nie łowię albo łowię ale każdą złowioną rybę natychmiast wypuszczam.
Wywód zbyt rozwinięty intelektualnie jak na PZW i PSR. :)
Tam musi być prosto metodą chłopa i cepa. Jest -dobrze, nie ma -mandat.
Na szczęście nijak ma się to do rzeczywistości, ja miał jedną kontrolę przez 28 lat (a było to 2 lata temu) także do następnej mam 24 lat a matematyka nie kłamie. :)
Prawo powinno być stosowane mądrze.
Źle stosowane prawo wywołuje zastrzeżenia społeczne i staje się przyczyną postrzegania tego prawa jako złe i niecelowe.
Fakt, niewypełnianie rejestru na wodach publicznych płynących, tam gdzie zezwolenie uprawnionego do rybactwa taki rejestr przewiduje jest wykroczeniem z art. 27a ustawy o rybactwie śródlądowym.
Jednakże ten artykuł przewiduje oprócz kary grzywny, także karę nagany.
Mało tego wykroczenie to podlega Kodeksowi postępowania w sprawie o wykroczenia, a tam Art.61 pozwala odstąpić od postępowania w przypadku:2) wobec sprawcy zastosowano środek oddziaływania w postaci pouczenia, zwrócenia uwagi lub ostrzeżenia albo środek przewidziany w przepisach o odpowiedzialności dyscyplinarnej lub porządkowej, a środek ten jest wystarczającą reakcją na wykroczenie.
Karanie z automatu to najgorsza rzecz jaką posługują się stosujący prawo.
Każdy przypadek jest inny, każdy powinien być analizowany oddzielnie i w zależności do „szkodliwości” tego wykroczenia zastosowana kara.
Nasze prawo posiada wiele „wentyli bezpieczeństwa” aby prawo służyło społeczeństwu i pełniło rolę wychowawczą.
Źle stosowane prawa zatraca swoją rolę.
Nieprawdą jest, iż kontrolujący nie maja wyjścia i muszą karać. Mogą odstąpić od ukarania udzielając pouczenia, zwrócenia uwagi lub ostrzeżenia.Mogą także udzielić nagany, nie musi być to natychmiastowy mandat.
Stosujących prawo nie zwalnia się od myślenia.
Szanowni,
Rzeczywiście brak wpisu w rejestrze jest czynem prawie że zbrodniczym i powinno być karane minimum dożywociem (chociaz ja jestem zwolennikiem kary smierci).
Jestem zwolennikiem przestrzegania prawa ale wszystko ma swoje granice. Siedzi sobie gościu nad wodą, łowisko czyste zadbane, wędek tyle ile trzeba, żadnych niewymiarowych okazów w siatce. A tu nagle nadchodzi kontrol i......., mandat gościowi bo nie zdążył wpisać dopiero co wyciągnietej ryby.
Romuald55 napisał: ,,To podlega karze. Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.""
Przypomniała mi się historia z czasów służby wojskowej. Jechałem pociagiem z Wa-wy do Rzepina (kierunek Berlin tzw. przemytnikiem).
Ponieważ część przedziałów zarezerwowana była dla Poznania w Wa-wie można było zająć miejsce siedzące i ewentualnie dokupić miejscówkę (ale o tym decydował koduktor). Przedział pełen, wchodzi konduktor i zaczyna sprzedawać miejscówki. Na pytanie dokąd wszyscy odpowiadają że do Berlina, płacą i rozsiadają się wygodnie. Przyszła moja kolej (siedzę oczywiście w mundurze WP) pada pytanie, dokąd? grzecznie odpowiadam że do Rzepina, na co pan konduktor że muszę opuścić przedział, na pytanie dlaczego inni mogą zostać a ja muszę wyjść odpowiedział że dlatego że jade tylko do Rzepina a ,,on tu rządzi"" (cytat). Ludzie wzieli mnie w obronę, ktoś głośno stwierdził że to dziki kraj ponieważ jak sie byle ciulowi da trochę władzy to zaczyna ,,rządzić"". Konduktor postraszył mnie jeszcze sokistami ale wyszedł a ja o dziwo dojechałem spokojnie.
To tak apropos tego obowiązku egzekwowania prawa ponieważ Straznik inczej sam by je złamał, nie napisze co mi się chce jak czytam jacy to wszyscy są ,,prawi"", gorzej ze sprawiedliwością.
pozdrawiam wszystkich prawych strażników
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
W rejestrze zapisuje zawsze tylko rybki które zamierzam zabrac do domu. Problem nie istnieje gdy od razu wypuścisz swoją zdobycz.
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
W rejestrze zapisuje zawsze tylko rybki które zamierzam zabrac do domu. Problem nie istnieje gdy od razu wypuścisz swoją zdobycz.
No właśnie że nie. W innym wątku przytaczałem regulaminy wypełniania rejestrów z kilku okręgów. Niestety nie ma jednolitych regulacji, ,,co kraj to obyczaj"".
Co do rejestrow, to taka ciekawostka. Bylem ciekawy jak PZW robi te swoje zestawienia z rejestrow i czy w ogole ktos to sprawdza, wiec pewnego roku caly czas wpisywalem w rejest pstragi, powiedzmy szedlem na plotki a w rejestr dwa pstragi. Po roku sprawdzam zestawienie z mojego obwodu rybackiego... i zabranych pstragow... zero :)
http://forum.wedkuje.pl/f,zezwolenie-i-rejestr,706366,0.html
w naszym kochanym kraju ichtiolodzy szukają pracy i zazwyczaj znajdują ją przy hodowlach ryb , gdzie monitorują wodę stojącą i rozwój zazwyczaj karpia a mogli by monitorować ilość ryb i gatunków we wszystkich akwenach oraz badać wodę i ewentualne przyczyny spadku rybostanu ale po co lepiej tym obarczyć wędkarzy którzy zamiast odpoczywać przy połowie ryb muszą je warzyć , mierzyć , opisywać zbiornik i godzinę połowu . Morze zacznijmy zabierać na ryby biurka i laptopy by zwiększyć swoją wydajność :). Ja mieszkam przy zbiorniku na którym wiosną po lekkim nęceniu łowię w ciągu trzech godzin do osiemdziesięciu wymiarowych płoci - zapisz teraz każdą złowioną rybę nawet gdy łowisz tak jak ja z zasadą złów i wypuść
W rejestrze zapisuje zawsze tylko rybki które zamierzam zabrac do domu. Problem nie istnieje gdy od razu wypuścisz swoją zdobycz.
No właśnie że nie. W innym wątku przytaczałem regulaminy wypełniania rejestrów z kilku okręgów. Niestety nie ma jednolitych regulacji, ,,co kraj to obyczaj"".
To by była dla mnie czysta głupota, takie zapisywanie każdej uklejki, wzdrążki czy jakiejkolwiek ryby którą prosto wypuszczam z powrotem do łowiska. Nie wierzę, że gdziekolwiek jest to wymagane a przynajmniej do tej pory się z tym nie spotkałem.
Każdej może nie ale poczytaj uważnie jak różnią się rejestry:http://forum.wedkuje.pl/f,zezwolenie-i-rejestr,706366,0.html
JK
A mi się rejestr bardzo przydaje, wiem chociaż na koniec sezonu ile nocek spędziłem nad wodą :))))) no i wypełniam, wszędzie mam kreseczki tak jak trzeba :))))))
W okręgu Krosno mamy dwa rejestry jeden na stawy w którym wpisuję tylko rybę którą zabieram
( kiedy wypuszczam nie muszę nawet daty wstawiać) drugi to rzeki i zbiorniki zaporowe kiedy przyjadę nad wodę muszę wpisać datę, rzekę lub zbiornik i miejscowość, gdybym siedział tydzień to tylko wpisuję raz w dniu rozpoczęcia połowów, natomiast rybę którą biorę z datą.
Za brak wpisu to przeważnie pouczenie i wpisanie przy straży natychmiast do rejestru. Jak słyszę że strażnik łamie prawo nie karając za brak wpisu do rejestru to nie wiem czy smiać się czy współczuć delikwentowi prawemu.
Głośno w tej chwili jest o kierowcach złapanych po alkoholu ale nikt nie wspomina że 68% złapanych to kolarze(rowerzyści)którzy od min Janika podnoszą statystyki policji prokuraturze i sądom, podejrzewam że w niektórych rejonach też władza próbuje wykazać sie skutecznościa w uzupełnianiu budżetu wojewody i komendant dostanie premię , natomiast ci co noszą czapki to mają to pod czapką wyłączone i do dyspozycji przełożonych.
Ale co zrobić są ludzie i ludziska ale nikogo nie zwalnia znajomość przepisów i stosowani ich a nie tylko ślepe wykonywanie poleceń przełożonych aby zasłużyć na ???
W okręgu Krosno mamy dwa rejestry jeden na stawy w którym wpisuję tylko rybę którą zabieram
( kiedy wypuszczam nie muszę nawet daty wstawiać) drugi to rzeki i zbiorniki zaporowe kiedy przyjadę nad wodę muszę wpisać datę, rzekę lub zbiornik i miejscowość, gdybym siedział tydzień to tylko wpisuję raz w dniu rozpoczęcia połowów, natomiast rybę którą biorę z datą.
Za brak wpisu to przeważnie pouczenie i wpisanie przy straży natychmiast do rejestru. Jak słyszę że strażnik łamie prawo nie karając za brak wpisu do rejestru to nie wiem czy smiać się czy współczuć delikwentowi prawemu.
Głośno w tej chwili jest o kierowcach złapanych po alkoholu ale nikt nie wspomina że 68% złapanych to kolarze(rowerzyści)którzy od min Janika podnoszą statystyki policji prokuraturze i sądom, podejrzewam że w niektórych rejonach też władza próbuje wykazać sie skutecznościa w uzupełnianiu budżetu wojewody i komendant dostanie premię , natomiast ci co noszą czapki to mają to pod czapką wyłączone i do dyspozycji przełożonych.
Ale co zrobić są ludzie i ludziska ale nikogo nie zwalnia znajomość przepisów i stosowani ich a nie tylko ślepe wykonywanie poleceń przełożonych aby zasłużyć na ???
Bernardzie Ty myślisz ! To Cię dyskwalifikuje jako kandydata do służb. :)
Pytanie ?
"dlaczego wękarz ma obowiązek prowadzić rejestr"
W pytaniu jest odpowiedź.
Ja,Janusz nie muszę się wykazywać.Nie mam takiej potrzeby.
Nie wiem jak sprawdzają limity,tam gdzie nie ma rejestrów.To sprawa zarządów tych okręgów.
....Ja nikogo nie straszę.Po prostu przestrzegam.Nie jest przyjemnie słuchać jak wędkarze się tłumaczą jąkając się,że nie wiedzieli.Czasem to jest żałosne....bo za komuny było tak czy tak.Niech jadą na Kube czy Białoruś i będą mieć komunę.Nie wina to strażników,że mamy prawo które nie wszystkim pasuje.
I działacze i strażnicy też łowią ryby i też nas obowiązuje posiadanie dokumentów przy sobie,wypełnianie rejestrów połowów,posiadanie wypychacza itd.I musimy się do tych wymogów dostosować.Nie jestem zwolennikiem karania kogoś kto zapomniał dokumenty czy zapomniał albo nie miał czym wpisać do rejestru pobyt nad wodą.
Ustawa niestety nie daje wyboru.To podlega karze.Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.
gościu tą propozycją wyjazdu na Kubę czy Białoruś to przegięcie jeśli bym cię spotkał nad wodą to bym ciebie tam wysłał [ tam potrzeba takich zaślepionych fanatyków durnych przepisów ] , a jeszcze ci powiem ,że podobny jesteś do ormowca jeśli wiesz kim on był ?.
Pytanie ?
"dlaczego wękarz ma obowiązek prowadzić rejestr"
W pytaniu jest odpowiedź.
Niby jest zapis o tym rejestrze w ustawie. No i ma pomagać uprawnionemu w prowadzeniu racjonalnej gospodarki rybackiej...
Ja,Janusz nie muszę się wykazywać.Nie mam takiej potrzeby.
Nie wiem jak sprawdzają limity,tam gdzie nie ma rejestrów.To sprawa zarządów tych okręgów.
....Ja nikogo nie straszę.Po prostu przestrzegam.Nie jest przyjemnie słuchać jak wędkarze się tłumaczą jąkając się,że nie wiedzieli.Czasem to jest żałosne....bo za komuny było tak czy tak.Niech jadą na Kube czy Białoruś i będą mieć komunę.Nie wina to strażników,że mamy prawo które nie wszystkim pasuje.
I działacze i strażnicy też łowią ryby i też nas obowiązuje posiadanie dokumentów przy sobie,wypełnianie rejestrów połowów,posiadanie wypychacza itd.I musimy się do tych wymogów dostosować.Nie jestem zwolennikiem karania kogoś kto zapomniał dokumenty czy zapomniał albo nie miał czym wpisać do rejestru pobyt nad wodą.
Ustawa niestety nie daje wyboru.To podlega karze.Strażnik nie ma możliwości odstąpić od czynności egzekwowania prawa ponieważ sam by je wtedy złamał.
gościu tą propozycją wyjazdu na Kubę czy Białoruś to przegięcie jeśli bym cię spotkał nad wodą to bym ciebie tam wysłał [ tam potrzeba takich zaślepionych fanatyków durnych przepisów ] , a jeszcze ci powiem ,że podobny jesteś do ormowca jeśli wiesz kim on był ?.
ataki personalne nie sa czasem nie zgodne z regulaminem????
Szczerze to za bardzo mi to nie przeszkadza i idą za tym korzyści bo wiedzą ile i czego wyłowili ludzie.
Tylko nie wiem kto to sprawdza !!! Wszystko ląduje w koszu !!!
Mają wycofać rejestry.
Już możecie zaprotestować ich brak.
Skąd tyle leszczy na tym portalu?
" W sumie masz rację ale co Ci w tym przeszkadza ?
Nie do mnie, ale odpowiem tak. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby nie było przymusowe.
A tak, to przez to, że np wypisał mi się długopis nad wodą nie mogę jechać na inne łowisko. Mimo, że z mojego rejestru nie ma żadnej korzyści (w 2013 roku nie zabrałem żadnej ryby)."
Bo jest to przymus, jakby innych restrykcji było za mało.Podobno są wędkarze zapisujący wszystko całymi latami ale dla siebie. Ja czuję sie ostatnie lata nad wodą jak intruz, mimo że od lat opłacam kartę. Oczywiście w 2013 nie złapałem żadnej ryby bo nie zabrałem jeśli spojrzeć w rejestr. Cała ta "oprawa regulaminu" jest skierowana przeciw wędkarzom, a nie kłusolom i rybakom. I jak zawsze chodzi o kasę, bo te 180zł to na "zaczepkę" tak by wędkarz był narażony na mandaty karne cały rok.Śmieszne ,że w innych okręgach różnie się to "zjawisko" traktuje.Np.,wystarczy nie wstawić kreski w chwili złowienia płotki i liczba kresek nie zgadza się z liczbą płotek i kara. W okręgu lubuskim podobno wpisujemy ( kreskami) te ryby które zabieramy, a w którym momencie?? Bo po zwinięciu wędek w drodze do auta to już za późno, a jak te kreski wpisać po zmroku??
Kolejny sezon,kolejny (choć drugi) prezes a ten proceder kwitnie.
Kto wie jak skutecznie protestować i zaniechać polowaniu na wędkarza?? niech pisze i dużymi literami.
Mają wycofać rejestry.
Już możecie zaprotestować ich brak.
Skąd tyle leszczy na tym portalu?
Nie tyle leszczy tylko tylu leszczy. Piszesz o ludziach nie krzesłach. Jak już znalazłeś sobie takie zajęcie by dyżurować na forum i krytykować każdego kto ma inne zdanie jak Ty to rób to jak należy.
Nie tyle leszczy tylko tylu leszczy. Piszesz o ludziach nie krzesłach. Jak już znalazłeś sobie takie zajęcie by dyżurować na forum i krytykować każdego kto ma inne zdanie jak Ty to rób to jak należy.
Skoro za krzesło się uważasz. A prawda krytyki się nie boi. Czemu drżysz?
Delikatnie mówiąc to jest bzdura a za niewpisanie na początku wędkowania chcąnaskarać . Ciekawe czy czsem nie pomagamy pisać komuś pracy magisterskiej.Wpisy te są przeważnie zafałszowane.Obarcza się nas pracą która do nas nie powinna należeć.
Popieram.
Nie tyle leszczy tylko tylu leszczy. Piszesz o ludziach nie krzesłach. Jak już znalazłeś sobie takie zajęcie by dyżurować na forum i krytykować każdego kto ma inne zdanie jak Ty to rób to jak należy.
Skoro za krzesło się uważasz. A prawda krytyki się nie boi. Czemu drżysz?
Prawda krytyki się nie boi to dlaczego wyzywasz każdego który nie popiera PZW ? Nazwałem to krytyką ale wyzwanie kogoś od leszczy to nie krytyka to bezsilność w zmierzeniu się z prawdą.
Delikatnie mówiąc to jest bzdura a za niewpisanie na początku wędkowania chcąnaskarać . Ciekawe czy czsem nie pomagamy pisać komuś pracy magisterskiej.Wpisy te są przeważnie zafałszowane.Obarcza się nas pracą która do nas nie powinna należeć.
Rejestry połowów mają za zadanie pomagać uprawnionemu w prowadzeniu racjonalnej gospodarki rybackiej...Tak więc ci co fałszują takie rejestry, przyczyniają się do tego że uprawniony dostaje zafałszowane dane...
Mówisz że "to jest bzdura a za niewpisanie na początku wędkowania chcą nas karać"
A ilu jest przeciwnych tym rejestrom i dlaczego. Bo musza napisać ze złowili tyle ile złowili i jest to informacja że w tym dniu już wędkował i zabrał limit dobowy.I jeśli koleś nie musi odrazu odnotować swego wędkowania, i złowionych ryb. To w razie kontroli może udać że to jego pierwszy wypad w tym dniu i nie zabrał wcześnie całego limitu.W ten sposób można wyeliminować tych nie etycznych wędkarzy. Których tak tu krytykujemy "mięsiarzy"
Ja już takie przypadki widziałem. Koleś o 10 rano opuszcza łowisko z pełna siatą ryb. A po obiedzie znów nad wodą i zapełnia kolejna siatkę ryb.Bo dziś bierze to trzeba się nachapać do bólu. Bo jutro już może nie żerować...Jak są te rejestry, to takich przypadków jest stanowczo mniej nad wodą.
Ja dla świętego spokoju i czystego sumienia, już przed wyjazdem wpisuje datę i nr łowiska. A jak nic nie zabieram robię kreski i wszystko jest w porządku.
Co do drugiej części wypowiedzi zgodzę się w 100%. Jako narzędzie kontroli nieuczciwych wędkarzy, rejestr jest niezłym rozwiązaniem.
Natomiast co do pierwszej części :
"Rejestry połowów mają za zadanie pomagać uprawnionemu w prowadzeniu racjonalnej gospodarki rybackiej... Tak więc ci co fałszują takie rejestry, przyczyniają się do tego że uprawniony dostaje zafałszowane dane...". Tu mamy zupełnie różne poglądy.
Ja i dwóch moich kolegów z którymi łowie ryby nie wpisało żadnej ryby. 0 zabranych ryb z łowiska. Kilku innych zabrało śladowe ilości. Nic nie fałszowaliśmy. Jaki obraz i jakie wnioski wyciągnie okręg z takich rejestrów.
Wyobraźmy sobie sytuację:
Jest niewielka rzeczka. Lecę z spinningiem złowić szczupaka. Jeden, drugi wypad i jestem na 0. Kilku innych też próbuje z takim samym skutkiem. Na koniec roku mamy zapis - rzeka X odłowiono 0 szczupaków. Zarybiać czy nie ?. Oczywiście to skrajny przykład, ale bliższy prawdy może byc taki ze ktoś tam kiedy złowił szczupaka i w rocznym rozrachunku będzie z 5 - 6 ryb zapisanych. Tzn. że PZW ma teraz wpuścić tam 6 szczupaków ?
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
A taki wniosek że wy nie zabraliści lub bardzo mało zabraliscie ryb.Rejestr ma pomagać, to znaczy w nim jest zawarta wiadomość ile ubyło w tym roku ryb i jakie. jak tez na jakie ryby był popyt. tak więc patrząc na to można się domyśleć co wędkarze łowią i co chcą łowić.Mając już jakaś wiedzę o pożytkach jakie zabrali rybę, typie łowiska, jak też jakąś wiedzę na temat stanu populacji ryb. Można planować tak zarybienia by zarybiać tym co ubywa z łowiska. Tak by zachować różnorodność populacji ryb.tak więc jeśli wędkarze na tym łowisku głównie łowią ryby drapieżne, i np liny. To trzeba uzupełnić ten ubytek, ale tylko w takim stopniu by nie przesadzić. To jest planowanie. A odłów kontrolny , może dać faktyczny obraz staniu populacji. I wtedy może zaplanować zarybienie.
Ryby z odłowu kontrolnego wypościć z powrotem do łowiska. Lub przerzucić te ryby których jest zbyt sporo w tym łowisku, a wędkarze ich nie chcą zabierać (informacja z rejestru). A wpuścić do łowiska gdzie tego gatunku jest mało bo ryby te są pożytkiem wędkarzy którzy tam łowią.
To jest informacja dla uprawnionego że tu wędkarze nie łowią/zabierają tej ryby, mimo że populacja jest zdrowa i liczna. Tak więc zbędne jest zarybienie tym gatunkiem tego łowiska. I lepiej je wpuścić tam gdzie wędkarze upodobali sobie ten gatunek jako pożytek. A populacja w tym łowisku jest już mocno nadwyrężona. W ten sposób zapobiegną przerybieniu tego łowiska tym gatunkiem.
To jest mój pogląd na wykorzystanie (możliwości wykorzystania) danych z rejestru. I nie znaczy że tak jest w rzeczywistości.
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
Dopisując fikcyjnie złowione ryby w katowickim okręgu, tracisz limit roczny zabranych ryb (35szt), natomiast nie wpisując wcale ryzykujesz konsekwencjami w przypadku kontroli.
Więc raczej się to nie opłaca.
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
Dopisując fikcyjnie złowione ryby w katowickim okręgu, tracisz limit roczny zabranych ryb (35szt), natomiast nie wpisując wcale ryzykujesz konsekwencjami w przypadku kontroli.
Więc raczej się to nie opłaca.
Ok ale trudno to komuś udowodnić że sobie dopisał itd. Naprawdę znam wielu którzy nie wpisują złowionych przez siebie ryb, głównie robią to po to żeby nie zdradzać swoich miejsc, słyszałem też o takich którzy sobie dopisują :) Tak szczerze to jak bym tak sięgnął pamięcią to wiem że ciężko by mi było znaleźć wędkarza (z tych których spotkałem nad wodą) który wypełnia rejest tak jak potrzeba.
Panowie mam pytanie, po co o tym tak zaciekle dyskutujecie, co Wam to da :) ??? Tyle co się nagadacie a że rejestr to bezsens (gdyż wielu z nasz nie pisze prawdy, nie wpisuje nic lub też sobie "dodaje") każdy wie i będzie dopóty dopóki któryś z tych mądrych działaczy pzw do tego nie dojdzie.
Dopisując fikcyjnie złowione ryby w katowickim okręgu, tracisz limit roczny zabranych ryb (35szt), natomiast nie wpisując wcale ryzykujesz konsekwencjami w przypadku kontroli.
Więc raczej się to nie opłaca.
Tylko ile okręgów ma limity inne niż dzienne ?. Osobiście wiem jeszcze tylko o Krośnie.
Jeśli ktoś z Kolegów nie popiera P Z W , to po co przystąpił do tej organizacji? Ale za chwilę przeczytam że nie mieli innego wyjście./ Skoro komuś się nie podoba i nie może pogodzić się z regulaminem tej organizacji. To ma prawo wyboru ! Albo występić z niej . ALBO zacząć aktywnie dzialać w niej. Postulując na każdym możliwym zebraniu lub posiedzeniu zarządu i przedstawiać swoje uwagi, przemyślenia . Domagając się zmian i nowelizacji przepisów. Nikt Kolegom nie utrudni możliwości zrobienia czegoś dla dobra organizacji i ogółu wędkarzy. Trzeba tylko poświęcić swuj czs i popracować uczciwie. A nikomu z największych krzykaczy i populistów niezgody , tego się nie chce. Skoro przepisy i zarządzenia mówią o konieczności prowadzenia rejestrów i przestrzegania limitów . To trzeba sie do nich stosować !! A jeśli są złe , to nie pyskować na forum , tylko uczciwie walczyć z nimi we własnych kołach i dalej w okręgach. Ale z praktyki napiszę, że znam tych krzykaczy i wiem na co ich stać. Ukryci za pulpitem komputera , warczą i sie pienią . I cały ich zapal tu sie kończy. Znajdą miljony wymówek i usprawiedliwień na swoją ignorancję i nygustwo. Inaczej nazwać sie tego nie da. Tu potrzeba wziąć wszystkich za "pysk i o glebę prasnąć". Bo jak polak nie czuje bata nad sobą to zawsze okoniem stanie. I nie jest dziwne że organizacja , ba - powiem kraj stoji na wstecznym, skoro przepisy są po to by je łamać.
Rejestr może i w końcowym rozrachunku jest ważny, ale moim zdaniem powinien być wypełniany już po skończeniu łowienia,czyli dzisiaj byłem tu i tu ,złapałem tyle ryb danego gatunku,tyle zabrałem. A nie siedzę nad wodą a tu podchodzi człowiek ,sprawdza kartę i ci mówi brak wpisu-będzie kara.
Rejestr może i w końcowym rozrachunku jest ważny, ale moim zdaniem powinien być wypełniany już po skończeniu łowienia,czyli dzisiaj byłem tu i tu ,złapałem tyle ryb danego gatunku,tyle zabrałem. A nie siedzę nad wodą a tu podchodzi człowiek ,sprawdza kartę i ci mówi brak wpisu-będzie kara.
Samo pisanie o tym nic nie zmieni. Zacząć trzeba dzialać.
Trudno musimy się pogodzić z prowadzeniem rejestru chociaż jest to nie wygodne. Według mnie jest to aby ukrócić zabieranie ryb z łowiska więcej jak limit na to pozwala ,bo trudniej się wytłumaczyć. Nikt nie napisał jaka kara grozi za nie wpisanie do rejestru, albo czy terz będzie ktoś karany jak nie opisze się w rejestrze po przybyciu na łowisko pomimo braku złowionych ryb?
Nie poddawajcie się Panowie bo ja dalej nie wiem jak to jest z tym rejestrem.
kochani koledzy wędkarze proszę nie drzyjcie kotów między sobą o durne przepisy chodzi o to że opłaty za wędkowanie nie są małe dlaczego z tych pieniędzy nikt nie opłaca ludzi którzy wykształcili się w różnego typu szkołach rybackich i wiedzą jak bezpiecznie dokonać odłowu ryb aby zbadać ich ilość i rodzaje gatunków występujących na danym odcinku akwenu uważam że takie podejście do tego tematu było by dokładniejszym oszacowaniem ryb niż karta połowu , jak sami piszecie jeden pisze za mało , drugi za dużo a trzeci wcale . Pozdrawiam i życzę połamania kija .