No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Tak... moja, Twoja, któregoś z kolegów interpretacja... Ale zaraz się tu zjawi jakiś portalowy straznik i udowodni wszystkim, że 24 godziny, to to samo co doba. Ich tak uczą na szkoleniach. A ja jestem człowiekiem wnikającym w szczegóły i pomimo tego, że wiem, jaka jest różnica, ryby po 24.00 uśmiercam. Jest to dla mnie na tyle korzystne, że dosłownie 5 minut po godzinie 0.00 mam czyste konto i z uciechą jakby smark dostał rowerek pod choinkę stwierdzam:
-"Panie strażniku, ryby które mam w bagażniku wała pana obchodzą".
Jest to dla mnie niebywała przyjemność, kiedy się chłop ciska, a ja to olewam.
Oni sami powinni monitować o sprostowanie regulaminu, ponieważ dla nich też jest to przepis sprawiający niebywałe problemy.
Jednak interpretacja urzędowa jest taka, że 24 godziny to jest to samo, co doba. Idiotyzm, ale jednak tak oni to rozumieją.
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Kolego Iras. Nie wiem czy robisz sobie jaja czy nie potrafisz zapamiętać ile czasu trzymasz rybę w siatce. Pomijam fakt, że najpierw powinieneś sobie zadać pytanie po co ją tam trzymasz. Pozwolę wobec tego podeprzeć się bardziej wyrazistym przykładem. Jeżeli prawo mówi, że nie wolno kraść a ja ukradłem samochód ale nikt na to nie znajduje dowodu to znaczy, że jestem niewinny?
Teraz bardzo Ciebie proszę abyś zastanowił się nad moim pytaniem i poprzez analogię odpowiedział na swoje.
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Ano nie wiadomo! Wiadomo tylko, że panowie z blaszkami uwalić cie będą usiłowali po godzinie 24.00 kiedy zmieni się data na nową. Rejestry i inne cuda tylko nam komplikują sprawę. Może tam, gdzie nie obowiązują, jest nieco inaczej, ale to już niech rozsądzi ogół. U mnie wszędzie trzeba mieć rejestr, z wyłączeniem komercji.
Zadałem pytanie Antoniemu Kustuszowi. Odpowiedział mi wtedy, że pod pojęciem 24 godzin rozumie się dobę. Jednak nie odpowiedział mi, w jakim języku jest to tak rozumiane. Cóż... bez komentarza.
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Kolego Iras. Nie wiem czy robisz sobie jaja czy nie potrafisz zapamiętać ile czasu trzymasz rybę w siatce. Pomijam fakt, że najpierw powinieneś sobie zadać pytanie po co ją tam trzymasz. Pozwolę wobec tego podeprzeć się bardziej wyrazistym przykładem. Jeżeli prawo mówi, że nie wolno kraść a ja ukradłem samochód ale nikt na to nie znajduje dowodu to znaczy, że jestem niewinny?
Teraz bardzo Ciebie proszę abyś zastanowił się nad moim pytaniem i poprzez analogię odpowiedział na swoje.
No to jeszcze inaczej: -Skąd kontrolujący wie, że ryba jest w siatce dłużej niż 24h ??
Najpierw odpowiedz na moje pytanie.. chyba, że temat cię przerasta i nie dajesz rady? W takim razie nie powinieneś zabierać tutaj głosu.
KONTROLUJĄCY KIERUJĄC SIĘ ROZUMIENIEM WYRAŻENIA 24h=DOBA, może usiłować ukarać cie jedynie po przekroczeniu godziny 24.00 za ryby pozostające w siatce, a złowione przed godziną 0.00.
Tak... moja, Twoja, któregoś z kolegów interpretacja... Ale zaraz się tu zjawi jakiś portalowy straznik i udowodni wszystkim, że 24 godziny, to to samo co doba. Ich tak uczą na szkoleniach. A ja jestem człowiekiem wnikającym w szczegóły i pomimo tego, że wiem, jaka jest różnica, ryby po 24.00 uśmiercam. Jest to dla mnie na tyle korzystne, że dosłownie 5 minut po godzinie 0.00 mam czyste konto i z uciechą jakby smark dostał rowerek pod choinkę stwierdzam:
-"Panie strażniku, ryby które mam w bagażniku wała pana obchodzą".
Jest to dla mnie niebywała przyjemność, kiedy się chłop ciska, a ja to olewam.
Oni sami powinni monitować o sprostowanie regulaminu, ponieważ dla nich też jest to przepis sprawiający niebywałe problemy.
Jednak interpretacja urzędowa jest taka, że 24 godziny to jest to samo, co doba. Idiotyzm, ale jednak tak oni to rozumieją.
Masz rację - idiotyzm. Doba to nic innego jak pełne 24 godziny, Doba kalendarzowa to nic innego jak 24 godziny przypadające na jeden dzień, np. "dzień" 5.08.2013 możemy nazwać dobą kalendarzową. Natomiast zapis, że ryb nie mogę trzymać w siatce dłużej niż 24 h, nie wspomina nic o dobie, ale o kolejnych 24 godzinach od złowienia ryby, po których bezwzględnie muszę ją wypuścić.
Co poradzić, mimo, że tak jak piszesz zapis jest prawdopodobnie błędny, interpretować go będę tak jak brzmi a nie tak jak powinien brzmieć.
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Kolego Iras. Nie wiem czy robisz sobie jaja czy nie potrafisz zapamiętać ile czasu trzymasz rybę w siatce. Pomijam fakt, że najpierw powinieneś sobie zadać pytanie po co ją tam trzymasz. Pozwolę wobec tego podeprzeć się bardziej wyrazistym przykładem. Jeżeli prawo mówi, że nie wolno kraść a ja ukradłem samochód ale nikt na to nie znajduje dowodu to znaczy, że jestem niewinny?
Teraz bardzo Ciebie proszę abyś zastanowił się nad moim pytaniem i poprzez analogię odpowiedział na swoje.
No to jeszcze inaczej: -Skąd kontrolujący wie, że ryba jest w siatce dłużej niż 24h ??
Najpierw odpowiedz na moje pytanie.. chyba, że temat cię przerasta i nie dajesz rady? W takim razie nie powinieneś zabierać tutaj głosu.
Nie wie! masz rację, strażnik nie będzie mógł określić ile trzymasz rybę w siatce o ile nie będzie siedział razem z Tobą na łowisku. Powiedz tylko co to zmienia w kwestii rozumienia RAPR? Potrafisz odpowiedzieć na choć jedno pytanie czy w kolejnym poście zadasz 5 raz to samo pytanie, które nie wnosi nic do tematu?
No i masz rację! Ale będziesz tę rację musiał udowodnić przed sądem, bo pan strażnik został przeszkolony i on wie, że 24 godziny upływają o 24.00.
Mateuszu zrozum mnie! Ja to wiem co i Ty wiesz. Ale my swoje, a panowie szeryfowie swoje.
A teraz spadam popracować na nockę... niestety. :)
Ja Ciebie doskonale rozumiem. Tylko, że jak trafi się strażnik, który będzie interpretował ten zapis w jeszcze inny sposób niż my, a uwierz to całkiem możliwe, to zawsze mam za sobą argument w postaci zapisu w RAPR:)
No i o to mi chodziło. Następnym razem nie pisz o mandatach, bo takie sytuacje nie mją prawa bytu.
Krótko i na temat-tak załatwię każdego strażnika.
Owszem strażnika załatwisz, bo ten zapis jest nie sposób wyegzekwować od wędkarza nie mniej jednak czysto teoretycznie przetrzymując rybę w siatce dłużej niż 24 godziny łamiesz przepis a wtedy należy się mandat.
Żaden rejestr nie jest potrzebny wystarczy że każdy zostawi sobie rybę którą zje a resztę wypuści .
A my Polacy łowimy do oporu a w domu wydamy sąsiadce , sprzedamy itp. Więcej poszanowania dla naszych łowisk bo po pewnym czasie nic w nich nie będzie .Na j Niepruszewskim wpuszczono małe kapiki na drugi dzień było pełno wędkarzy którzy wyławiali na akord te karpiki . Moim zdaniem jeden karp wystarczy by sobie zrobić z niego smaczny obiadek drugiego możemy sobie podarować i wypuścić
Kolego @Maciejx68 właśnie jednym z powodów dla których akceptuję prowadzenie rejestru jest możliwość sprawdzania czy to tylko ten jeden karp czy może już kolejne w domku leżą w lodówce lub cieszą oko znajomych, sąsiadów lub innych kotów.
Żaden rejestr nie jest potrzebny wystarczy że każdy zostawi sobie rybę którą zje a resztę wypuści .
A my Polacy łowimy do oporu a w domu wydamy sąsiadce , sprzedamy itp. Więcej poszanowania dla naszych łowisk bo po pewnym czasie nic w nich nie będzie .Na j Niepruszewskim wpuszczono małe kapiki na drugi dzień było pełno wędkarzy którzy wyławiali na akord te karpiki . Moim zdaniem jeden karp wystarczy by sobie zrobić z niego smaczny obiadek drugiego możemy sobie podarować i wypuścić
Co masz na myśli kolego szanowny? Ja myślę, że rejestr to niegłupia rzecz. Tyle tylko, że np. w O.Katowice zagalopowano się dalej, niż gdzie indziej. My tu mamy limit roczny na poziomie 35 sztuk łącznie, różnych gatunków. Nawet nie chce mi się wyjaśniać szczegółów. I co ja widzę? Najmniej pretensji mają wędkarze ze Śląska. Pomijam fakt, czy to jest dobry, czy zły przepis. Tylko... dlaczego te rejestry są zwykłymi śmieciami w rozumieniu PZW ?! Nikt tego nie podlicza jak dawniej. Połowa przepisów to martwa sieczka, co jest dla mnie faktem działającym na poparcie tezy, że PZW to twór który dawno utracił racje bytu. Choć jestem za utrzymaniem PZW, to jednak mam do tego stowarzyszenia ogromne obiekcje. Sami tworzą przepisy, których sami nie potrafią egzekwować. Amatorszczyzna aż piszczy.
Żaden rejestr nie jest potrzebny wystarczy że każdy zostawi sobie rybę którą zje a resztę wypuści .
A my Polacy łowimy do oporu a w domu wydamy sąsiadce , sprzedamy itp. Więcej poszanowania dla naszych łowisk bo po pewnym czasie nic w nich nie będzie .Na j Niepruszewskim wpuszczono małe kapiki na drugi dzień było pełno wędkarzy którzy wyławiali na akord te karpiki . Moim zdaniem jeden karp wystarczy by sobie zrobić z niego smaczny obiadek drugiego możemy sobie podarować i wypuścić
Co masz na myśli kolego szanowny? Ja myślę, że rejestr to niegłupia rzecz. Tyle tylko, że np. w O.Katowice zagalopowano się dalej, niż gdzie indziej. My tu mamy limit roczny na poziomie 35 sztuk łącznie, różnych gatunków. Nawet nie chce mi się wyjaśniać szczegółów. I co ja widzę? Najmniej pretensji mają wędkarze ze Śląska. Pomijam fakt, czy to jest dobry, czy zły przepis. Tylko... dlaczego te rejestry są zwykłymi śmieciami w rozumieniu PZW ?! Nikt tego nie podlicza jak dawniej. Połowa przepisów to martwa sieczka, co jest dla mnie faktem działającym na poparcie tezy, że PZW to twór który dawno utracił racje bytu. Choć jestem za utrzymaniem PZW, to jednak mam do tego stowarzyszenia ogromne obiekcje. Sami tworzą przepisy, których sami nie potrafią egzekwować. Amatorszczyzna aż piszczy.
" Jeden prosty zapis a tyle dyskusji i kontrowersji.Jakby po polsku nie rozumiano." Romuald jak taki prosty to wyjaw na tę prostotę :-)Dla mnie prosty jest wpis Kolegi Kedzio a jestem pewny, że dla niektórych jest strasznie zagmatwany :-) JK
Pomijając już sam fakt niefortunnego / choć jest ich nie mało / sformuowania tego punktu regulaminowego przez myślicieli z PZW - sama chęć i interpretacja jego przez dowolnego strażnika jest raczej rzeczą abstrakcyjną - ich domeną nie jest niestety logiczne myślenie !
Jeden prosty zapis a tyle dyskusji i kontrowersji.Jakby po polsku nie rozumiano.
Romualdzie, jeśli dla ciebie wyrażenie "24 godziny" znaczy to samo co "doba", to ja koledze gratuluję znajomości Języka Polskiego. Właśnie przez takie rozumienie tych pojęć, zostało napisane polskie prawo, gdzie najprostsza sprawa została przerobiona na problem.
Pytanie brzmi:
- Kto ma rację i czy Polak, wędkarz, kierowca, pilot, czy tam kto inny, ma prawo żądać od prawodawcy mądrego , inteligentnego, przejrzystego i jasnego formułowania zapisów prawa tak, by każdy z nas mógł się nim kierować bez wątpliwości i bez narażania się na dowolne interpretacje tych przepisów przez przedstawicieli służb, którzy nieraz zwyczajnie dają ciała w tej dziedzinie?
Ponieważ mój wpis do ,,dyskusji " został usunięty będę na tyle złośliwy że ponownie zabiorę głos w tej czczej pisaninie. Jeśli ktoś ma problemy ze zrozumieniem najprostszych sformułowań to nie wiem jakim cudem zdał na kartę wędkarską. A tak w ogóle czym my się tu zajmujemy. Zalogowałem się gdyż myślałem że poznam ciekawe łowiska, ludzi jakieś nowości etc. A tym czasem niektóre zapytania czy wątki są ( nie gniewajcie się nie chcę wszystkich obrazić) na poziomie idioty. I jeszcze jedno , narobiło się pełno tkzw. wędkarzy teoretyków. Panowie mniej teorii a więcej praktyki. Zapraszam nad wodę bo to zdrowsze i przyjemniejsze niż bezmyślne klepanie w klawiaturę. Z poważaniem Julian
A tym czasem niektóre zapytania czy wątki są ( nie gniewajcie się nie chcę wszystkich obrazić) na poziomie idioty.
Dość radykalne spostrzeżenie i odwaga przelać to na papier? Czytając nieraz (prawie że idiotyczne) różne wpisy nigdy nie pomyślałem aby autora nazwać idiotą. Określamy innych według własnego poziomu, ale pamiętać trzeba że nie jesteśmy jedyni najmądrzejsi.
Nie mam ochoty na polemikę bo nie jest to moim celem. Sztuczne rozdmuchiwanie problemów których tak na prawdę nie ma , pytania o wędkę takiej firmy czy takiej kiedy w zasadzie są tej samej klasy przy czym urasta to nie mal do problemu życiowego. I pytania tak naiwne na poziomie przedszkolaka.Czasami odnoszę wrażenie że niektórzy wypisują różne bzdety po prostu żeby zaistnieć. Regulamin akurat w tym punkcie o którym toczy się ten zażarty dyskurs jest tak prosty jak przysłowiowy świński ogon. Wracając do meritum sprawy już dawno w otwartych wodach PZW nie złapałem karpia a więc gdy go złapię będę wtedy rozpatrywał te problemy na poziomie etyczno-moralnym. Ps.Więcej nie polemizuje idę po prostu na ryby. Julian
Bernard51 A tym czasem niektóre zapytania czy wątki są ( nie gniewajcie się nie chcę wszystkich obrazić) na poziomie idioty.
Dość radykalne spostrzeżenie i odwaga przelać to na papier? Czytając nieraz (prawie że idiotyczne) różne wpisy nigdy nie pomyślałem aby autora nazwać idiotą. Określamy innych według własnego poziomu, ale pamiętać trzeba że nie jesteśmy jedyni najmądrzejsi.
Nie mam ochoty na polemikę bo nie jest to moim celem. Sztuczne rozdmuchiwanie problemów których tak na prawdę nie ma , pytania o wędkę takiej firmy czy takiej kiedy w zasadzie są tej samej klasy przy czym urasta to nie mal do problemu życiowego. I pytania tak naiwne na poziomie przedszkolaka.Czasami odnoszę wrażenie że niektórzy wypisują różne bzdety po prostu żeby zaistnieć. Regulamin akurat w tym punkcie o którym toczy się ten zażarty dyskurs jest tak prosty jak przysłowiowy świński ogon. Wracając do meritum sprawy już dawno w otwartych wodach PZW nie złapałem karpia a więc gdy go złapię będę wtedy rozpatrywał te problemy na poziomie etyczno-moralnym. Ps.Więcej nie polemizuje idę po prostu na ryby. Julian
Porównanie prostoty tego punktu regulaminu ze świńskim ogonem, to bardzo dobre porównanie. I masz kolego rację, postępując według brzmienia tego punktu regulaminu, bez wdawania się w takie idiotyczne i dziecinne dyskusje jak ta tutaj, jest logicznym, że można trzymać w siatce rybę żywą 24 godziny i nie dłużej. Większość inteligentnych i oczytanych ludzi, myślących logicznie i mających choć mgliste pojęcie o języku narodowym, właśnie tak będzie postępować, bo tak mówi regulamin, tzn TRZYMAĆ RYBY 24 GODZINY, czyli np. od godziny 15.00 do godziny 15.00 następnego dnia, bo to właśnie są 24 godziny. Może ty jesteś jakimś wybitnie mądrym człowiekiem i rozumujesz na poziomie dla nas niedostępnym, ale sam jesteś w błędzie i wszystko wskazuje na to, że rozważany tutaj zapis napisał ktoś, kto myślał na poziomie podobnym to twojego.
Doba kalendarzowa to okres pomiędzy godziną 0.00, a 24.00 zapisywana jako data. I tylko tak może brzmieć ten zapis, że ryby żywa można przechowywać w siatce do końca doby w ciągu której zostały złowione.
Tylko takie brzmienie jest dokładne, jasne i dosłowne. A ty sobie myśl co chcesz, nazywaj nas idiotami, tylko z nami nie dyskutuj, bo gdy się dyskutuje z idiotą, to czasem ludzie mogą nie zauważyć różnicy. Połamania koledze życzę i samych mądrych dyskutantów w przyszłości ( na kolegi poziomie oczywiście).
Doba to pojęcie astronomiczne,a na jego tle ..prawne.Czyli czas od 0,00 do 24,00.W tym czasie możesz mieć w siatce trzy karpie,bo taki jest limit.O godz.0,00 musisz je wpisać do rejestru połowów.Jeżeli nie wyjmiesz ich z siatki i nie włożysz do pojemnika poza zbiornikiem,czy je nie uśmiercisz to one stanowią limit/jeśli są w siatce/,doby rozpoczynającej się.Czyli...o godz 0,01 mając ryby w siatce one zaliczają się do limitu nowej doby.To trochę skomplikowane ale niestety zapisy prawne są pisane językiem prawniczym,niezbyt jasnym zwykłym śmiertelnikom.Niestety...
Co ja muszę, to ja wiem. I tak robię. Choć przepis jest skopany to ja doskonale go rozumiem. Ty mi to tłumaczysz jak idiocie. O jakimś języku prawniczym mi tu coś nawijasz. Czy ty nie rozumiesz podstawowej rzeczy?! Nie rozumiesz, że połowa wędkarzy trzyma ryby NIE WIĘCEJ NIŻ 24 GODZINY? Ty się zastanów, albo pójdź do swojej polonistki, może ci wytłumaczy!
NAPISANO TO!24 GODZINY ! Tymczasem nijak ma się to do waszej ( służb) interpretacji, bo jest źle ujęte, jest nielogicznie ujęte, jest kretyńsko ujęte! A ty ciągle swoje i swoje. Język prawniczy powiadasz? To prawnik pod pojęciem doby rozumie to samo co pod pojęciem 24 godzin?
To znaczy, że jak mnie zatrzyma policja pod jakimś tam zarzutem i przymkną mnie na 24 lub 48 godzin, to nie posiedzę dłużej niż do 24.00 ? Bo wtedy miną 24 godziny? Na przykład licząc od godz. zatrzymania czyli przykładowo 18.00... to według ciebie posiedzę tylko 6 godzin?!
Zastanów się zanim znów mi zrobisz wykład o astronomii. Ja w przeciwieństwie do ciebie doskonale wiem co to jest doba kalendarzowa, a co to są 24 godziny.
SŁOWO DOBA ZOSTAŁO WYMYŚLONE WŁAŚNIE PO TO, BY OZNACZAŁO DOBĘ.
Dobranoc i raz jeszcze gratuluję logiki oraz znajomości Języka Ojczystego.
Zanim spadnę. Pokombinuj. Odlot samolotu został przesunięty o 24 godziny. To nie ma się co przejmować wieczorem jadąc na lotnisko, bo i tak odleci o 24.00?! Według ciebie.
A jak ci łobuzy dziecko porwą i dostaniesz 24 godziny na dostarczenie okupu. To będziesz sie musiał fest uwijać, bo według ciebie nie będzie to w południe następnego dnia, tylko już o 24.00 minie ci termin?!
A jak lekarz powie, że operować trzeba w ciągu 24 godzin, a jest już 22.00, to należy olać pacjenta, bo i tak "świtnie" przed 24.00 -TAK?!
Po to, by takie sprawy były jasne, stosuje się dwa różne terminy o których tu trwa ta bajeczna dyskusja.
I z uporem maniaka będziesz mi tłumaczył astronomię i terminologię prawniczą. Bzdura.
Powiedz lepiej, że jak byłeś na szkoleniu, to wam ktoś powiedział, że macie to rozumieć tak, a nie inaczej. Bo z logiką to masz niewiele wspólnego.
Naraże się kolegom. le jak zwykle karpia z mego łowiska pozwolę wyłowić nawet w postaci kroczka, i w ilości jakiej chcecie. Nie zgłoszę tego nikomu, a nawet coś tam dorzucę. Inaczej bym mówił co do łowiska specjalnego...
Doba to pojęcie astronomiczne,a na jego tle ..prawne.Czyli czas od 0,00 do 24,00.W tym czasie możesz mieć w siatce trzy karpie,bo taki jest limit.O godz.0,00 musisz je wpisać do rejestru połowów.Jeżeli nie wyjmiesz ich z siatki i nie włożysz do pojemnika poza zbiornikiem,czy je nie uśmiercisz to one stanowią limit/jeśli są w siatce/,doby rozpoczynającej się.Czyli...o godz 0,01 mając ryby w siatce one zaliczają się do limitu nowej doby.To trochę skomplikowane ale niestety zapisy prawne są pisane językiem prawniczym,niezbyt jasnym zwykłym śmiertelnikom.Niestety...
Kolego Romuald, przyjmijmy, że przed chwilą(22:50) złowiłem dwa karpie jeden po drugim i wpisałem je do rejestru na dzień 12.08.2013r. Po północy np od 00:05 do 00:10 łowię kolejne dwa i wpisuję je na dzień 13.08.2013r. Poprzednie karpie mogę trzymać w siatce do 22:50 13.08.2013r.
Wynik w siatce po północy = 4 karpie na legalu.. Dobrze policzyłem?
Język prawniczy:Trzech prawników miało zmierzyć wysokość masztu. Dwóch poszło po drabinę a trzeci, ten leniwy został i czekał co się stanie. Przyszło tych dwóch ale z drabiną za krótką i nie dali rady zmierzyć wysokości. Trzeci odkręcił ten maszt, położył i zmierzył ;-)Wtedy tych dwóch uśmiało się z tego trzeciego, że mieli zmierzyć wysokość a nie długość masztu.;-) JK
Doba to pojęcie astronomiczne,a na jego tle ..prawne.Czyli czas od 0,00 do 24,00.W tym czasie możesz mieć w siatce trzy karpie,bo taki jest limit.O godz.0,00 musisz je wpisać do rejestru połowów.Jeżeli nie wyjmiesz ich z siatki i nie włożysz do pojemnika poza zbiornikiem,czy je nie uśmiercisz to one stanowią limit/jeśli są w siatce/,doby rozpoczynającej się.Czyli...o godz 0,01 mając ryby w siatce one zaliczają się do limitu nowej doby.To trochę skomplikowane ale niestety zapisy prawne są pisane językiem prawniczym,niezbyt jasnym zwykłym śmiertelnikom.Niestety...
Kolego Romuald, przyjmijmy, że przed chwilą(22:50) złowiłem dwa karpie jeden po drugim i wpisałem je do rejestru na dzień 12.08.2013r. Po północy np od 00:05 do 00:10 łowię kolejne dwa i wpisuję je na dzień 13.08.2013r. Poprzednie karpie mogę trzymać w siatce do 22:50 13.08.2013r.
Wynik w siatce po północy = 4 karpie na legalu.. Dobrze policzyłem?
Nie Iras. Źle policzyłeś. Cały czas mówimy o tym, że inne jest logiczne rozumienie tego przepisu, a inne jego rozumienie przez osoby prawne. Ty właśnie myślisz źle, bo z końcem każdej doby masz zlikwidować ryby żywa z siatki i rozpoczynasz nowy limit z nastaniem nowej doby. To właśnie dlatego tyle jest wątpliwości, bo jakiś za przeproszeniem kompletny dyletant stworzył zapis, który logicznie rzecz biorąc jest sfiksowany. Chodzi tylko o to, że osoby takie jak Romuald, rozumieją prawo odwrotnie niż jest zapisane. A my, mali wędkarze, powinniśmy walczyć z prawodawcą o to, by prawo było pisane przez osoby inteligentne i rozumiejące podstawowe wyrażenia określające zasady rozumienia tegoż prawa. Tu mamy 24 godziny i w gruncie rzeczy ty myślisz poprawnie, ale zostaniesz ukarany, bo przedstawiciel służb został poinstruowany, że chodzi o dobę kalendarzową i nikt go nie przegada. Ja sam wiem dokładnie o co chodzi w tym zapisie, ale tez wiem, że został on sformułowany bez najmniejszej znajomości języka, przez dyletanta i nieuka.
Pozdro.
Czyli jak chcę przetrzymać jak najdłużej(w celu utrzymania świeżości) ryby złowione poprzedniego dnia, to muszę mieć drugą siatkę, bo w jednej mam prawo trzymać tylko ryby w ilości nie przekraczającej dobowego limitu. ??
Nie Iras. Ryby złowione w ciągu danej doby, to znaczy pomiędzy godziną 0.00 a 24.00 tej samej daty, mozesz trzymać tylko do końca tej właśnie doby, czyli do godz. 24.00. Po godzinie 24.00 następuje zmiana daty na nową, czyli zaczyna się nowa doba. Aty, ryby złowione poprzedniej doby masz uśmiercić i z nową datą rozpocząć wędkowanie z nowym, dobowym limitem, który skończy się o godzinie 24.00 tej doby. I tak w kółko.
Zbliża się 24.00 --> zwijasz wędki --> mordujesz ryby z siatki--> chowasz je w dowolnym miejscu( możesz je wypatroszyć i obciąć łby oraz ogony)--> wpisujesz nową datę w rejestrze --> rozpoczynasz nowe wędkowanie z nowymi limitami.
Po zmianie daty wędkujesz od początku.
Natomiast sam przepis mówi inaczej. Przepis mówi, że możesz trzymać żywe ryby 24 godziny i nie dłużej. Jest to oczywiście tylko zwykłe przekłamanie, ale nie każdy musi być mecenasem prawa i myślę, że w sądzie można byłoby wygrać powołując się właśnie na źle sformułowany przepis. A to, że nasze "służby" traktują 24 godziny na równi z dobą, to już inna bajka.
Cóż takiego złego byłoby w tym, żeby ów zapis brzmiał tak:
RYBY ZŁOWIONE W CIĄGU DOBY KALENDARZOWEJ, ZGODNIE Z LIMITAMI DOBOWYMI, MOŻNA PRZECHOWYWAĆ W SIATCE W STANIE ŻYWYM TYLKO DO KOŃCA DOBY W CIĄGU KTÓREJ ZOSTAŁY ZŁOWIONE, TO JEST DO GODZINY 24.00 DANEJ DOBY.
Czy ja się wyrażam zrozumiale? O jakiej drugiej siatce ty Iras mówisz?! Skąd ci się to bierze?
Wykazujemy tu kulawość polskiego prawa, nieudolność służb, niekompetencję prawodawcy i nieuctwo oraz dyletantyzm amatorów tworzących zasady wędkowania dla ludzi takich jak my.
Z drugą siatką lekko sobie zażartowałem. ;) Traktuję ten wątek z powagą podobną do tej, którą mam podczas oglądania kabaretów.
Wyobraź sobie jaką minę by zrobił gość czytający ten wątek, który wiosną chwalił się wynikami po kilkanaście do ok 30szt karpików wyłowionych ze żwirowni PZW k Poznania, karpiki miały 25-28cm(tak mówił). U nas cały ten RAPR niby jest, ale tak naprawdę równie dobrze może go nie być i ludzie będą łowić tak samo.
My tu pitolimy o teoriach, a praktyka jaka jest, każdy widzi.
§ 2 ust 6. Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem połowu." "To kto kuźwa pisze prawo w tym kraju?!" ;-) JK
I czyż nie miałem racji szp. moderatorze o pierdołach tu piszemy i o pierdoły tu się o mały włos panowie nie pokłócicie. A prawda jest taka. Żyjemy w chorym państwie gdzie chore prawo uchwalają chorzy ludzie. Tak jak z tymi śmieciami o których napisał kolega J Karp. Mam sprzątać po jakimś żłobie tylko dlatego że jedyne co mnie z nim łączy to karta wędkarska. Julian
To nie są pierdoły bo ten widok dzikich wysypisk nad wodami to nasz wizerunek przed światem. Sporo ludzi spoza granic naszego kraju to widzi a jeszcze więcej widzi wspomniane przez Irka pobocza dróg. Niestety nasze "władze" nawet ze śmieciami sobie nie radzą nie mówiąc o poważniejszych rzeczach. Nie mam na myśli pseudo władz PZW bo to już dno totalne bez praw,sił,środków i logicznego myślenia ale np. władze lokalne które powinny pilnować by mieszkańcy nie robili takich dzikich wysypisk. Mało ze sobie nie radzą to nie są tym bardzo zainteresowane, nie przeszkadza im syf na terenie gminy czy powiatu. Ważne że z rynku zmieciono śmieci za najbliższy budynek i już jest "unijnie".
Pisząc pierdoły miałem na myśli pop....olony regulamin. Zaś co się tyczy śmieci to temat na oddzielnego posta. Najgorzej jest w pobliżu tkzw. działek. Działeczka elegancka zadbana a w pobliskim lesie i nad jeziorkiem syf. Lodówki,telewizory, pralki etc. I takie chamstwo to jest problem bo przecież na działecce mieszkają same kulturalne ludzie. Ps.A pamiętacie tą przyduchę na Zalewie Zegrzyńskim, tysiące śniętych ryb. To te kulturalne ekologi z działek każdy sobie po cichutku upuscał z szamba. Takie chłopki roztropki. Julian
Rapr to rzeczywiście śmieszny "dokument" napisany przez ludzi którzy nie mieli pojęcia o pisaniu przepisów i prawie. Jednak jest to tylko martwy twór i nie ma nad czym rozpaczać, rozpaczać mogą tylko ci którzy go napisali. Przecież i tak znaczna większość go nie przestrzega i nie zna. Zgadzam się tu też Irkiem, można się co najwyżej pośmiać z tego bo głowy psuć nie ma sobie co. :)
Dla przykładu zdarzenie (autentyczne) znad wody sprzed około dwóch miesięcy. Napotkany przypadkowo "wędkarz" opowiada mi historyjkę jak to straż rybacka zatrzymała niedaleko od miejsca w którym jesteśmy dwóch kłusowników po czym wyjmuje zezwolenie i wpisuje datę bo mówi że trzeba bo są kontrole PSR. Oczywiście ja wiem że kłamie dlatego że mieszkając praktycznie nad rzeką wiem najlepiej co się tu dzieje. Na koniec żeby było zabawnie wyjmuje z wiadra żywca karasia ozdobnego i zakłada na wędkę. Nawet nie wiedząc że tak nie wolno i w moich oczach wyszedł na oszusta który chciał mnie wystraszyć chyba tylko po to żeby ryby w wodzie zostały dla niego, może chciał osiągnąć coś innego ale jeśli tak to nie mam pojęcia co. Taki jest obraz RAPR nad wodą.:)
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Tak... moja, Twoja, któregoś z kolegów interpretacja... Ale zaraz się tu zjawi jakiś portalowy straznik i udowodni wszystkim, że 24 godziny, to to samo co doba. Ich tak uczą na szkoleniach. A ja jestem człowiekiem wnikającym w szczegóły i pomimo tego, że wiem, jaka jest różnica, ryby po 24.00 uśmiercam. Jest to dla mnie na tyle korzystne, że dosłownie 5 minut po godzinie 0.00 mam czyste konto i z uciechą jakby smark dostał rowerek pod choinkę stwierdzam:
-"Panie strażniku, ryby które mam w bagażniku wała pana obchodzą".
Jest to dla mnie niebywała przyjemność, kiedy się chłop ciska, a ja to olewam.
Oni sami powinni monitować o sprostowanie regulaminu, ponieważ dla nich też jest to przepis sprawiający niebywałe problemy.
Jednak interpretacja urzędowa jest taka, że 24 godziny to jest to samo, co doba. Idiotyzm, ale jednak tak oni to rozumieją.
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Kolego Iras. Nie wiem czy robisz sobie jaja czy nie potrafisz zapamiętać ile czasu trzymasz rybę w siatce. Pomijam fakt, że najpierw powinieneś sobie zadać pytanie po co ją tam trzymasz. Pozwolę wobec tego podeprzeć się bardziej wyrazistym przykładem.
Jeżeli prawo mówi, że nie wolno kraść a ja ukradłem samochód ale nikt na to nie znajduje dowodu to znaczy, że jestem niewinny?
Teraz bardzo Ciebie proszę abyś zastanowił się nad moim pytaniem i poprzez analogię odpowiedział na swoje.
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Ano nie wiadomo! Wiadomo tylko, że panowie z blaszkami uwalić cie będą usiłowali po godzinie 24.00 kiedy zmieni się data na nową. Rejestry i inne cuda tylko nam komplikują sprawę. Może tam, gdzie nie obowiązują, jest nieco inaczej, ale to już niech rozsądzi ogół. U mnie wszędzie trzeba mieć rejestr, z wyłączeniem komercji.
Zadałem pytanie Antoniemu Kustuszowi. Odpowiedział mi wtedy, że pod pojęciem 24 godzin rozumie się dobę. Jednak nie odpowiedział mi, w jakim języku jest to tak rozumiane. Cóż... bez komentarza.
..." lub czasopisma"...
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Kolego Iras. Nie wiem czy robisz sobie jaja czy nie potrafisz zapamiętać ile czasu trzymasz rybę w siatce. Pomijam fakt, że najpierw powinieneś sobie zadać pytanie po co ją tam trzymasz. Pozwolę wobec tego podeprzeć się bardziej wyrazistym przykładem.
Jeżeli prawo mówi, że nie wolno kraść a ja ukradłem samochód ale nikt na to nie znajduje dowodu to znaczy, że jestem niewinny?
Teraz bardzo Ciebie proszę abyś zastanowił się nad moim pytaniem i poprzez analogię odpowiedział na swoje.
No to jeszcze inaczej: -Skąd kontrolujący wie, że ryba jest w siatce dłużej niż 24h ??
Najpierw odpowiedz na moje pytanie.. chyba, że temat cię przerasta i nie dajesz rady? W takim razie nie powinieneś zabierać tutaj głosu.
KONTROLUJĄCY KIERUJĄC SIĘ ROZUMIENIEM WYRAŻENIA 24h=DOBA, może usiłować ukarać cie jedynie po przekroczeniu godziny 24.00 za ryby pozostające w siatce, a złowione przed godziną 0.00.
IRAS, ZLITUJ SIĘ KURDĘ!
Tak... moja, Twoja, któregoś z kolegów interpretacja... Ale zaraz się tu zjawi jakiś portalowy straznik i udowodni wszystkim, że 24 godziny, to to samo co doba. Ich tak uczą na szkoleniach. A ja jestem człowiekiem wnikającym w szczegóły i pomimo tego, że wiem, jaka jest różnica, ryby po 24.00 uśmiercam. Jest to dla mnie na tyle korzystne, że dosłownie 5 minut po godzinie 0.00 mam czyste konto i z uciechą jakby smark dostał rowerek pod choinkę stwierdzam:
-"Panie strażniku, ryby które mam w bagażniku wała pana obchodzą".
Jest to dla mnie niebywała przyjemność, kiedy się chłop ciska, a ja to olewam.
Oni sami powinni monitować o sprostowanie regulaminu, ponieważ dla nich też jest to przepis sprawiający niebywałe problemy.
Jednak interpretacja urzędowa jest taka, że 24 godziny to jest to samo, co doba. Idiotyzm, ale jednak tak oni to rozumieją.
Masz rację - idiotyzm. Doba to nic innego jak pełne 24 godziny, Doba kalendarzowa to nic innego jak 24 godziny przypadające na jeden dzień, np. "dzień" 5.08.2013 możemy nazwać dobą kalendarzową. Natomiast zapis, że ryb nie mogę trzymać w siatce dłużej niż 24 h, nie wspomina nic o dobie, ale o kolejnych 24 godzinach od złowienia ryby, po których bezwzględnie muszę ją wypuścić.
Co poradzić, mimo, że tak jak piszesz zapis jest prawdopodobnie błędny, interpretować go będę tak jak brzmi a nie tak jak powinien brzmieć.
No to może trochę jaśniej, bo widzę, że nie dajesz rady.
Straszysz mandatami: "Jeśli będziesz miał rybę w siatce dłużej niż 24 h po złowieniu także należy Ci się mandat. Czy jest tu coś jeszcze nie jasne?"...
No i kolejny raz pytam: -Skąd wiadomo, że ryba jest przetrzymywana w siatce dłużej niż 24 godziny? Dla utrudnienia dodam, że na łowisku X nie prowadzi się rejestru połowów.
Kolego Iras. Nie wiem czy robisz sobie jaja czy nie potrafisz zapamiętać ile czasu trzymasz rybę w siatce. Pomijam fakt, że najpierw powinieneś sobie zadać pytanie po co ją tam trzymasz. Pozwolę wobec tego podeprzeć się bardziej wyrazistym przykładem.
Jeżeli prawo mówi, że nie wolno kraść a ja ukradłem samochód ale nikt na to nie znajduje dowodu to znaczy, że jestem niewinny?
Teraz bardzo Ciebie proszę abyś zastanowił się nad moim pytaniem i poprzez analogię odpowiedział na swoje.
No to jeszcze inaczej: -Skąd kontrolujący wie, że ryba jest w siatce dłużej niż 24h ??
Najpierw odpowiedz na moje pytanie.. chyba, że temat cię przerasta i nie dajesz rady? W takim razie nie powinieneś zabierać tutaj głosu.
Nie wie! masz rację, strażnik nie będzie mógł określić ile trzymasz rybę w siatce o ile nie będzie siedział razem z Tobą na łowisku. Powiedz tylko co to zmienia w kwestii rozumienia RAPR? Potrafisz odpowiedzieć na choć jedno pytanie czy w kolejnym poście zadasz 5 raz to samo pytanie, które nie wnosi nic do tematu?
No i masz rację! Ale będziesz tę rację musiał udowodnić przed sądem, bo pan strażnik został przeszkolony i on wie, że 24 godziny upływają o 24.00.
Mateuszu zrozum mnie! Ja to wiem co i Ty wiesz. Ale my swoje, a panowie szeryfowie swoje.
A teraz spadam popracować na nockę... niestety. :)
Zmień tytuł wątku na " DYSKUSJA O KOLEJNYM BUBLU W RAPR". :)
Dobranoc
No i masz rację! Ale będziesz tę rację musiał udowodnić przed sądem, bo pan strażnik został przeszkolony i on wie, że 24 godziny upływają o 24.00.
Mateuszu zrozum mnie! Ja to wiem co i Ty wiesz. Ale my swoje, a panowie szeryfowie swoje.
A teraz spadam popracować na nockę... niestety. :)
Ja Ciebie doskonale rozumiem. Tylko, że jak trafi się strażnik, który będzie interpretował ten zapis w jeszcze inny sposób niż my, a uwierz to całkiem możliwe, to zawsze mam za sobą argument w postaci zapisu w RAPR:)
No i o to mi chodziło. Następnym razem nie pisz o mandatach, bo takie sytuacje nie mają prawa bytu.
Krótko i na temat-tak załatwię każdego strażnika.
No i o to mi chodziło. Następnym razem nie pisz o mandatach, bo takie sytuacje nie mją prawa bytu.
Krótko i na temat-tak załatwię każdego strażnika.
Owszem strażnika załatwisz, bo ten zapis jest nie sposób wyegzekwować od wędkarza nie mniej jednak czysto teoretycznie przetrzymując rybę w siatce dłużej niż 24 godziny łamiesz przepis a wtedy należy się mandat.
Zgadza się?
Czysto teoretycznie przyjmuję mandat! Ałłaa.. wirtualne ileś-tam złotych poleciałoooo. ;)
Niezmiernie jestem rad, że w końcu się zrozumieliśmy.
Żaden rejestr nie jest potrzebny wystarczy że każdy zostawi sobie rybę którą zje a resztę wypuści .
A my Polacy łowimy do oporu a w domu wydamy sąsiadce , sprzedamy itp. Więcej poszanowania dla naszych łowisk bo po pewnym czasie nic w nich nie będzie .Na j Niepruszewskim wpuszczono małe kapiki na drugi dzień było pełno wędkarzy którzy wyławiali na akord te karpiki . Moim zdaniem jeden karp wystarczy by sobie zrobić z niego smaczny obiadek drugiego możemy sobie podarować i wypuścić
Kolego @Maciejx68 właśnie jednym z powodów dla których akceptuję prowadzenie rejestru jest możliwość sprawdzania czy to tylko ten jeden karp czy może już kolejne w domku leżą w lodówce lub cieszą oko znajomych, sąsiadów lub innych kotów.
Żaden rejestr nie jest potrzebny wystarczy że każdy zostawi sobie rybę którą zje a resztę wypuści .
A my Polacy łowimy do oporu a w domu wydamy sąsiadce , sprzedamy itp. Więcej poszanowania dla naszych łowisk bo po pewnym czasie nic w nich nie będzie .Na j Niepruszewskim wpuszczono małe kapiki na drugi dzień było pełno wędkarzy którzy wyławiali na akord te karpiki . Moim zdaniem jeden karp wystarczy by sobie zrobić z niego smaczny obiadek drugiego możemy sobie podarować i wypuścić
Co masz na myśli kolego szanowny? Ja myślę, że rejestr to niegłupia rzecz. Tyle tylko, że np. w O.Katowice zagalopowano się dalej, niż gdzie indziej. My tu mamy limit roczny na poziomie 35 sztuk łącznie, różnych gatunków. Nawet nie chce mi się wyjaśniać szczegółów. I co ja widzę? Najmniej pretensji mają wędkarze ze Śląska. Pomijam fakt, czy to jest dobry, czy zły przepis. Tylko... dlaczego te rejestry są zwykłymi śmieciami w rozumieniu PZW ?! Nikt tego nie podlicza jak dawniej. Połowa przepisów to martwa sieczka, co jest dla mnie faktem działającym na poparcie tezy, że PZW to twór który dawno utracił racje bytu. Choć jestem za utrzymaniem PZW, to jednak mam do tego stowarzyszenia ogromne obiekcje. Sami tworzą przepisy, których sami nie potrafią egzekwować. Amatorszczyzna aż piszczy.
Żaden rejestr nie jest potrzebny wystarczy że każdy zostawi sobie rybę którą zje a resztę wypuści .
A my Polacy łowimy do oporu a w domu wydamy sąsiadce , sprzedamy itp. Więcej poszanowania dla naszych łowisk bo po pewnym czasie nic w nich nie będzie .Na j Niepruszewskim wpuszczono małe kapiki na drugi dzień było pełno wędkarzy którzy wyławiali na akord te karpiki . Moim zdaniem jeden karp wystarczy by sobie zrobić z niego smaczny obiadek drugiego możemy sobie podarować i wypuścić
Co masz na myśli kolego szanowny? Ja myślę, że rejestr to niegłupia rzecz. Tyle tylko, że np. w O.Katowice zagalopowano się dalej, niż gdzie indziej. My tu mamy limit roczny na poziomie 35 sztuk łącznie, różnych gatunków. Nawet nie chce mi się wyjaśniać szczegółów. I co ja widzę? Najmniej pretensji mają wędkarze ze Śląska. Pomijam fakt, czy to jest dobry, czy zły przepis. Tylko... dlaczego te rejestry są zwykłymi śmieciami w rozumieniu PZW ?! Nikt tego nie podlicza jak dawniej. Połowa przepisów to martwa sieczka, co jest dla mnie faktem działającym na poparcie tezy, że PZW to twór który dawno utracił racje bytu. Choć jestem za utrzymaniem PZW, to jednak mam do tego stowarzyszenia ogromne obiekcje. Sami tworzą przepisy, których sami nie potrafią egzekwować. Amatorszczyzna aż piszczy.
Jeden prosty zapis a tyle dyskusji i kontrowersji.Jakby po polsku nie rozumiano.
" Jeden prosty zapis a tyle dyskusji i kontrowersji.Jakby po polsku nie rozumiano."
Romuald jak taki prosty to wyjaw na tę prostotę :-)Dla mnie prosty jest wpis Kolegi Kedzio a jestem pewny, że dla niektórych jest strasznie zagmatwany :-)
JK
Jeden prosty zapis a tyle dyskusji i kontrowersji.Jakby po polsku nie rozumiano.
Większość z nas po polsku rozumie doskonale ale ja podobnie jak Kedzio mamy wątpliwości czy samo PZW rozumie czego to od wędkarzy wymaga.
Pomijając już sam fakt niefortunnego / choć jest ich nie mało / sformuowania tego punktu regulaminowego przez myślicieli z PZW - sama chęć i interpretacja jego przez dowolnego strażnika jest raczej rzeczą abstrakcyjną - ich domeną nie jest niestety logiczne myślenie !
Jeden prosty zapis a tyle dyskusji i kontrowersji.Jakby po polsku nie rozumiano.
Romualdzie, jeśli dla ciebie wyrażenie "24 godziny" znaczy to samo co "doba", to ja koledze gratuluję znajomości Języka Polskiego. Właśnie przez takie rozumienie tych pojęć, zostało napisane polskie prawo, gdzie najprostsza sprawa została przerobiona na problem. Pytanie brzmi: - Kto ma rację i czy Polak, wędkarz, kierowca, pilot, czy tam kto inny, ma prawo żądać od prawodawcy mądrego , inteligentnego, przejrzystego i jasnego formułowania zapisów prawa tak, by każdy z nas mógł się nim kierować bez wątpliwości i bez narażania się na dowolne interpretacje tych przepisów przez przedstawicieli służb, którzy nieraz zwyczajnie dają ciała w tej dziedzinie?
Ponieważ mój wpis do ,,dyskusji " został usunięty będę na tyle złośliwy że ponownie zabiorę głos w tej czczej pisaninie. Jeśli ktoś ma problemy ze zrozumieniem najprostszych sformułowań to nie wiem jakim cudem zdał na kartę wędkarską. A tak w ogóle czym my się tu zajmujemy. Zalogowałem się gdyż myślałem że poznam ciekawe łowiska, ludzi jakieś nowości etc. A tym czasem niektóre zapytania czy wątki są ( nie gniewajcie się nie chcę wszystkich obrazić) na poziomie idioty. I jeszcze jedno , narobiło się pełno tkzw. wędkarzy teoretyków. Panowie mniej teorii a więcej praktyki. Zapraszam nad wodę bo to zdrowsze i przyjemniejsze niż bezmyślne klepanie w klawiaturę.
Z poważaniem
Julian
A tym czasem niektóre zapytania czy wątki są ( nie gniewajcie się nie chcę wszystkich obrazić) na poziomie idioty.
Dość radykalne spostrzeżenie i odwaga przelać to na papier?
Czytając nieraz (prawie że idiotyczne) różne wpisy nigdy nie pomyślałem aby autora nazwać
idiotą. Określamy innych według własnego poziomu, ale pamiętać trzeba że nie jesteśmy jedyni
najmądrzejsi.
Nie mam ochoty na polemikę bo nie jest to moim celem. Sztuczne rozdmuchiwanie problemów których tak na prawdę nie ma , pytania o wędkę takiej firmy czy takiej kiedy w zasadzie są tej samej klasy przy czym urasta to nie mal do problemu życiowego. I pytania tak naiwne na poziomie przedszkolaka.Czasami odnoszę wrażenie że niektórzy wypisują różne bzdety po prostu żeby zaistnieć. Regulamin akurat w tym punkcie o którym toczy się ten zażarty dyskurs jest tak prosty jak przysłowiowy świński ogon. Wracając do meritum sprawy już dawno w otwartych wodach PZW nie złapałem karpia a więc gdy go złapię będę wtedy rozpatrywał te problemy na poziomie etyczno-moralnym.
Ps.Więcej nie polemizuje idę po prostu na ryby.
Julian
Bernard51
A tym czasem niektóre zapytania czy wątki są ( nie gniewajcie się nie chcę wszystkich obrazić) na poziomie idioty.
Dość radykalne spostrzeżenie i odwaga przelać to na papier?
Czytając nieraz (prawie że idiotyczne) różne wpisy nigdy nie pomyślałem aby autora nazwać
idiotą. Określamy innych według własnego poziomu, ale pamiętać trzeba że nie jesteśmy jedyni
najmądrzejsi.
========================================================================
Bardzo słuszna uwaga Bernard51
Nie mam ochoty na polemikę bo nie jest to moim celem. Sztuczne rozdmuchiwanie problemów których tak na prawdę nie ma , pytania o wędkę takiej firmy czy takiej kiedy w zasadzie są tej samej klasy przy czym urasta to nie mal do problemu życiowego. I pytania tak naiwne na poziomie przedszkolaka.Czasami odnoszę wrażenie że niektórzy wypisują różne bzdety po prostu żeby zaistnieć. Regulamin akurat w tym punkcie o którym toczy się ten zażarty dyskurs jest tak prosty jak przysłowiowy świński ogon. Wracając do meritum sprawy już dawno w otwartych wodach PZW nie złapałem karpia a więc gdy go złapię będę wtedy rozpatrywał te problemy na poziomie etyczno-moralnym.
Ps.Więcej nie polemizuje idę po prostu na ryby.
Julian
Porównanie prostoty tego punktu regulaminu ze świńskim ogonem, to bardzo dobre porównanie. I masz kolego rację, postępując według brzmienia tego punktu regulaminu, bez wdawania się w takie idiotyczne i dziecinne dyskusje jak ta tutaj, jest logicznym, że można trzymać w siatce rybę żywą 24 godziny i nie dłużej. Większość inteligentnych i oczytanych ludzi, myślących logicznie i mających choć mgliste pojęcie o języku narodowym, właśnie tak będzie postępować, bo tak mówi regulamin, tzn TRZYMAĆ RYBY 24 GODZINY, czyli np. od godziny 15.00 do godziny 15.00 następnego dnia, bo to właśnie są 24 godziny. Może ty jesteś jakimś wybitnie mądrym człowiekiem i rozumujesz na poziomie dla nas niedostępnym, ale sam jesteś w błędzie i wszystko wskazuje na to, że rozważany tutaj zapis napisał ktoś, kto myślał na poziomie podobnym to twojego. Doba kalendarzowa to okres pomiędzy godziną 0.00, a 24.00 zapisywana jako data. I tylko tak może brzmieć ten zapis, że ryby żywa można przechowywać w siatce do końca doby w ciągu której zostały złowione. Tylko takie brzmienie jest dokładne, jasne i dosłowne. A ty sobie myśl co chcesz, nazywaj nas idiotami, tylko z nami nie dyskutuj, bo gdy się dyskutuje z idiotą, to czasem ludzie mogą nie zauważyć różnicy. Połamania koledze życzę i samych mądrych dyskutantów w przyszłości ( na kolegi poziomie oczywiście).
Doba to pojęcie astronomiczne,a na jego tle ..prawne.Czyli czas od 0,00 do 24,00.W tym czasie możesz mieć w siatce trzy karpie,bo taki jest limit.O godz.0,00 musisz je wpisać do rejestru połowów.Jeżeli nie wyjmiesz ich z siatki i nie włożysz do pojemnika poza zbiornikiem,czy je nie uśmiercisz to one stanowią limit/jeśli są w siatce/,doby rozpoczynającej się.Czyli...o godz 0,01 mając ryby w siatce one zaliczają się do limitu nowej doby.To trochę skomplikowane ale niestety zapisy prawne są pisane językiem prawniczym,niezbyt jasnym zwykłym śmiertelnikom.Niestety...
Co ja muszę, to ja wiem. I tak robię. Choć przepis jest skopany to ja doskonale go rozumiem. Ty mi to tłumaczysz jak idiocie. O jakimś języku prawniczym mi tu coś nawijasz. Czy ty nie rozumiesz podstawowej rzeczy?! Nie rozumiesz, że połowa wędkarzy trzyma ryby NIE WIĘCEJ NIŻ 24 GODZINY? Ty się zastanów, albo pójdź do swojej polonistki, może ci wytłumaczy!
NAPISANO TO!24 GODZINY ! Tymczasem nijak ma się to do waszej ( służb) interpretacji, bo jest źle ujęte, jest nielogicznie ujęte, jest kretyńsko ujęte! A ty ciągle swoje i swoje. Język prawniczy powiadasz? To prawnik pod pojęciem doby rozumie to samo co pod pojęciem 24 godzin?
To znaczy, że jak mnie zatrzyma policja pod jakimś tam zarzutem i przymkną mnie na 24 lub 48 godzin, to nie posiedzę dłużej niż do 24.00 ? Bo wtedy miną 24 godziny? Na przykład licząc od godz. zatrzymania czyli przykładowo 18.00... to według ciebie posiedzę tylko 6 godzin?!
Zastanów się zanim znów mi zrobisz wykład o astronomii. Ja w przeciwieństwie do ciebie doskonale wiem co to jest doba kalendarzowa, a co to są 24 godziny.
SŁOWO DOBA ZOSTAŁO WYMYŚLONE WŁAŚNIE PO TO, BY OZNACZAŁO DOBĘ.
Dobranoc i raz jeszcze gratuluję logiki oraz znajomości Języka Ojczystego.
Zanim spadnę. Pokombinuj. Odlot samolotu został przesunięty o 24 godziny. To nie ma się co przejmować wieczorem jadąc na lotnisko, bo i tak odleci o 24.00?! Według ciebie.
A jak ci łobuzy dziecko porwą i dostaniesz 24 godziny na dostarczenie okupu. To będziesz sie musiał fest uwijać, bo według ciebie nie będzie to w południe następnego dnia, tylko już o 24.00 minie ci termin?!
A jak lekarz powie, że operować trzeba w ciągu 24 godzin, a jest już 22.00, to należy olać pacjenta, bo i tak "świtnie" przed 24.00 -TAK?!
Po to, by takie sprawy były jasne, stosuje się dwa różne terminy o których tu trwa ta bajeczna dyskusja.
I z uporem maniaka będziesz mi tłumaczył astronomię i terminologię prawniczą. Bzdura.
Powiedz lepiej, że jak byłeś na szkoleniu, to wam ktoś powiedział, że macie to rozumieć tak, a nie inaczej. Bo z logiką to masz niewiele wspólnego.
Naraże się kolegom. le jak zwykle karpia z mego łowiska pozwolę wyłowić nawet w postaci kroczka, i w ilości jakiej chcecie. Nie zgłoszę tego nikomu, a nawet coś tam dorzucę.
Inaczej bym mówił co do łowiska specjalnego...
Doba to pojęcie astronomiczne,a na jego tle ..prawne.Czyli czas od 0,00 do 24,00.W tym czasie możesz mieć w siatce trzy karpie,bo taki jest limit.O godz.0,00 musisz je wpisać do rejestru połowów.Jeżeli nie wyjmiesz ich z siatki i nie włożysz do pojemnika poza zbiornikiem,czy je nie uśmiercisz to one stanowią limit/jeśli są w siatce/,doby rozpoczynającej się.Czyli...o godz 0,01 mając ryby w siatce one zaliczają się do limitu nowej doby.To trochę skomplikowane ale niestety zapisy prawne są pisane językiem prawniczym,niezbyt jasnym zwykłym śmiertelnikom.Niestety...
Kolego Romuald, przyjmijmy, że przed chwilą(22:50) złowiłem dwa karpie jeden po drugim i wpisałem je do rejestru na dzień 12.08.2013r. Po północy np od 00:05 do 00:10 łowię kolejne dwa i wpisuję je na dzień 13.08.2013r. Poprzednie karpie mogę trzymać w siatce do 22:50 13.08.2013r.
Wynik w siatce po północy = 4 karpie na legalu.. Dobrze policzyłem?
Język prawniczy:Trzech prawników miało zmierzyć wysokość masztu. Dwóch poszło po drabinę a trzeci, ten leniwy został i czekał co się stanie. Przyszło tych dwóch ale z drabiną za krótką i nie dali rady zmierzyć wysokości. Trzeci odkręcił ten maszt, położył i zmierzył ;-)Wtedy tych dwóch uśmiało się z tego trzeciego, że mieli zmierzyć wysokość a nie długość masztu.;-)
JK
Doba to pojęcie astronomiczne,a na jego tle ..prawne.Czyli czas od 0,00 do 24,00.W tym czasie możesz mieć w siatce trzy karpie,bo taki jest limit.O godz.0,00 musisz je wpisać do rejestru połowów.Jeżeli nie wyjmiesz ich z siatki i nie włożysz do pojemnika poza zbiornikiem,czy je nie uśmiercisz to one stanowią limit/jeśli są w siatce/,doby rozpoczynającej się.Czyli...o godz 0,01 mając ryby w siatce one zaliczają się do limitu nowej doby.To trochę skomplikowane ale niestety zapisy prawne są pisane językiem prawniczym,niezbyt jasnym zwykłym śmiertelnikom.Niestety...
Kolego Romuald, przyjmijmy, że przed chwilą(22:50) złowiłem dwa karpie jeden po drugim i wpisałem je do rejestru na dzień 12.08.2013r. Po północy np od 00:05 do 00:10 łowię kolejne dwa i wpisuję je na dzień 13.08.2013r. Poprzednie karpie mogę trzymać w siatce do 22:50 13.08.2013r.
Wynik w siatce po północy = 4 karpie na legalu.. Dobrze policzyłem?
Nie Iras. Źle policzyłeś. Cały czas mówimy o tym, że inne jest logiczne rozumienie tego przepisu, a inne jego rozumienie przez osoby prawne. Ty właśnie myślisz źle, bo z końcem każdej doby masz zlikwidować ryby żywa z siatki i rozpoczynasz nowy limit z nastaniem nowej doby. To właśnie dlatego tyle jest wątpliwości, bo jakiś za przeproszeniem kompletny dyletant stworzył zapis, który logicznie rzecz biorąc jest sfiksowany. Chodzi tylko o to, że osoby takie jak Romuald, rozumieją prawo odwrotnie niż jest zapisane. A my, mali wędkarze, powinniśmy walczyć z prawodawcą o to, by prawo było pisane przez osoby inteligentne i rozumiejące podstawowe wyrażenia określające zasady rozumienia tegoż prawa. Tu mamy 24 godziny i w gruncie rzeczy ty myślisz poprawnie, ale zostaniesz ukarany, bo przedstawiciel służb został poinstruowany, że chodzi o dobę kalendarzową i nikt go nie przegada. Ja sam wiem dokładnie o co chodzi w tym zapisie, ale tez wiem, że został on sformułowany bez najmniejszej znajomości języka, przez dyletanta i nieuka. Pozdro.
No w sumie racja:
"Każdy wędkarz musi przechowywać osobno
złowione przez siebie ryby, z tym że zabrania
się przechowywania żywych ryb dłużej niż
24 godz. W siatce można przetrzymywać nie
więcej ryb, niż wynika to z limitów dobowych."
Czyli jak chcę przetrzymać jak najdłużej(w celu utrzymania świeżości) ryby złowione poprzedniego dnia, to muszę mieć drugą siatkę, bo w jednej mam prawo trzymać tylko ryby w ilości nie przekraczającej dobowego limitu. ??
"3.5. Ryby w stanie żywym, złowione zgodnie
z limitem ilościowym, należy przechowywać
wyłącznie w siatkach wykonanych z miękkich
nici, rozpiętych na sztywnych obręczach."
;)
Nie Iras. Ryby złowione w ciągu danej doby, to znaczy pomiędzy godziną 0.00 a 24.00 tej samej daty, mozesz trzymać tylko do końca tej właśnie doby, czyli do godz. 24.00. Po godzinie 24.00 następuje zmiana daty na nową, czyli zaczyna się nowa doba. Aty, ryby złowione poprzedniej doby masz uśmiercić i z nową datą rozpocząć wędkowanie z nowym, dobowym limitem, który skończy się o godzinie 24.00 tej doby. I tak w kółko.
Zbliża się 24.00 --> zwijasz wędki --> mordujesz ryby z siatki--> chowasz je w dowolnym miejscu( możesz je wypatroszyć i obciąć łby oraz ogony)--> wpisujesz nową datę w rejestrze --> rozpoczynasz nowe wędkowanie z nowymi limitami.
Po zmianie daty wędkujesz od początku.
Natomiast sam przepis mówi inaczej. Przepis mówi, że możesz trzymać żywe ryby 24 godziny i nie dłużej. Jest to oczywiście tylko zwykłe przekłamanie, ale nie każdy musi być mecenasem prawa i myślę, że w sądzie można byłoby wygrać powołując się właśnie na źle sformułowany przepis. A to, że nasze "służby" traktują 24 godziny na równi z dobą, to już inna bajka.
Cóż takiego złego byłoby w tym, żeby ów zapis brzmiał tak:
RYBY ZŁOWIONE W CIĄGU DOBY KALENDARZOWEJ, ZGODNIE Z LIMITAMI DOBOWYMI, MOŻNA PRZECHOWYWAĆ W SIATCE W STANIE ŻYWYM TYLKO DO KOŃCA DOBY W CIĄGU KTÓREJ ZOSTAŁY ZŁOWIONE, TO JEST DO GODZINY 24.00 DANEJ DOBY.
Czy ja się wyrażam zrozumiale? O jakiej drugiej siatce ty Iras mówisz?! Skąd ci się to bierze?
Wykazujemy tu kulawość polskiego prawa, nieudolność służb, niekompetencję prawodawcy i nieuctwo oraz dyletantyzm amatorów tworzących zasady wędkowania dla ludzi takich jak my.
Z drugą siatką lekko sobie zażartowałem. ;) Traktuję ten wątek z powagą podobną do tej, którą mam podczas oglądania kabaretów.
Wyobraź sobie jaką minę by zrobił gość czytający ten wątek, który wiosną chwalił się wynikami po kilkanaście do ok 30szt karpików wyłowionych ze żwirowni PZW k Poznania, karpiki miały 25-28cm(tak mówił). U nas cały ten RAPR niby jest, ale tak naprawdę równie dobrze może go nie być i ludzie będą łowić tak samo.
My tu pitolimy o teoriach, a praktyka jaka jest, każdy widzi.
To dlaczego taki amator jak ja, potrafi ująć ten przepis (i nie tylko ten) w taki sposób, że nikt nie będzie miał wątpliwości co znaczy?
Odpowiedź :
- Chodziłem do szkoły.
To kto kuźwa pisze prawo w tym kraju?!
Oni też chodzili do szkoły, ale im oceny załatwiali rodzice za: jajka, drób, kawałek świniaka itp...
A teraz mamy "gwiazdy" w PZW..
§ 2 ust 6. Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem połowu."
"To kto kuźwa pisze prawo w tym kraju?!" ;-)
JK
Kierowcy korzystający z dróg też powinni sprzątać pobocza bez względu na stan, jaki zostawili ich poprzednicy.
Szkoda gadać..
I czyż nie miałem racji szp. moderatorze o pierdołach tu piszemy i o pierdoły tu się o mały włos panowie nie pokłócicie. A prawda jest taka.
Żyjemy w chorym państwie gdzie chore prawo uchwalają chorzy ludzie.
Tak jak z tymi śmieciami o których napisał kolega J Karp. Mam sprzątać po jakimś żłobie tylko dlatego że jedyne co mnie z nim łączy to karta wędkarska.
Julian
To nie są pierdoły bo ten widok dzikich wysypisk nad wodami to nasz wizerunek przed światem. Sporo ludzi spoza granic naszego kraju to widzi a jeszcze więcej widzi wspomniane przez Irka pobocza dróg.
Niestety nasze "władze" nawet ze śmieciami sobie nie radzą nie mówiąc o poważniejszych rzeczach. Nie mam na myśli pseudo władz PZW bo to już dno totalne bez praw,sił,środków i logicznego myślenia ale np. władze lokalne które powinny pilnować by mieszkańcy nie robili takich dzikich wysypisk. Mało ze sobie nie radzą to nie są tym bardzo zainteresowane, nie przeszkadza im syf na terenie gminy czy powiatu. Ważne że z rynku zmieciono śmieci za najbliższy budynek i już jest "unijnie".
Pisząc pierdoły miałem na myśli pop....olony regulamin. Zaś co się tyczy śmieci to temat na oddzielnego posta. Najgorzej jest w pobliżu tkzw. działek. Działeczka elegancka zadbana a w pobliskim lesie i nad jeziorkiem syf. Lodówki,telewizory, pralki etc. I takie chamstwo to jest problem bo przecież na działecce mieszkają same kulturalne ludzie.
Ps.A pamiętacie tą przyduchę na Zalewie Zegrzyńskim, tysiące śniętych ryb. To te kulturalne ekologi z działek każdy sobie po cichutku upuscał z szamba. Takie chłopki roztropki.
Julian
Rapr to rzeczywiście śmieszny "dokument" napisany przez ludzi którzy nie mieli pojęcia o pisaniu przepisów i prawie.
Jednak jest to tylko martwy twór i nie ma nad czym rozpaczać, rozpaczać mogą tylko ci którzy go napisali. Przecież i tak znaczna większość go nie przestrzega i nie zna.
Zgadzam się tu też Irkiem, można się co najwyżej pośmiać z tego bo głowy psuć nie ma sobie co. :)
Dla przykładu zdarzenie (autentyczne) znad wody sprzed około dwóch miesięcy.
Napotkany przypadkowo "wędkarz" opowiada mi historyjkę jak to straż rybacka zatrzymała niedaleko od miejsca w którym jesteśmy dwóch kłusowników po czym wyjmuje zezwolenie i wpisuje datę bo mówi że trzeba bo są kontrole PSR. Oczywiście ja wiem że kłamie dlatego że mieszkając praktycznie nad rzeką wiem najlepiej co się tu dzieje. Na koniec żeby było zabawnie wyjmuje z wiadra żywca karasia ozdobnego i zakłada na wędkę. Nawet nie wiedząc że tak nie wolno i w moich oczach wyszedł na oszusta który chciał mnie wystraszyć chyba tylko po to żeby ryby w wodzie zostały dla niego, może chciał osiągnąć coś innego ale jeśli tak to nie mam pojęcia co.
Taki jest obraz RAPR nad wodą.:)