W tm roku na ujsciu NYSY do topoli tez wyciagnolem topielca...oprócz tego kilka małzy,rozgwiazde,pampersa,kilka par majtek,zestaw z 5 strzeblami na hakach,blache do pieczenia ciasta....a w ostatnia niedziele leszcza na jiiga...zdziwił mnie bardziej niz ten topielec
w swoim ulubionym miejscu na stawie komercyjnym lapalem sobie spore okonie, lecz co jakis czas, ciagle w tym samym miejscu zrywala mi sie blacha, wobler... Postanowilem pewnego dnia ze zaloze gruba plecione i zobacze co to takiego. Ku mojego zaskoczeniu wyciagnalem w tym miejscu kilka zestawow gruntowych (koszyczek+rurka) i okolo 25 blach, woblerow. W tym 5 moich, okolo 10 zachowalo sie w stanie bardzo dobrym a rzecz ktora siedziala w wodzie to dosyc gruby korzen, oczywiscie kawalek jego i masa poplatanych zylek i metalowych przyponow.
Kiedyś łowiac z pomostu leszcze ,przy ściąganiu ryby doczepiła sie deska 1,5 metra, przepływała z dużym oporem w lewo i prawo na przemian. Koledzy widząc to śledzili uważnie czekajac na ukazanie sie okazu z podnieceniem, co w końcowym efekcie skończyło się żartobliwymi uwagami i kupą smiechu. Pozdrawiam.
Na Kanale Żerańskim trafiło mi się na ultra light do 8g wyrzutu - wiadro po 15 litrowej farbie. Żyłka 0,12, piękna praca wędki - jakie ona jest wytrzymała! Zanim się zorientowałem przez chwilę holowałem życiówkę na wędce do łowienia okoni.
na małym zalewie w pile konar drzewa ze 3 metry. myślałem ze to sum nawet wszerdłem do wody a w nim ze 30 kopyt pare blach. kilka się nadawało wiec podzieliłem się z kumplem.
Będąc kilka lat temu nad Wisłą w okolicy Kazunia na nocną zasiadkę, sąsiedzi łowiący obok w trakcie łowienia zakrapiali troszeczkę, było im nawet wesoło. W pewnym momencie jeden z nich zaczął krzyczeć do drugiego -masz branie! Tamten chwycił za wędkę i zaczął hol. śmiechu była co nie miara gdy się okazało ,że to pas wojskowy z oplątaną torbą wewnątrz której była maska przeciwgazowa. Oczywiście znalazł się powód by to zdarzenie zakropić. Po upojnej nocy ten co miał branie na maskę popadł w drzemkę, a koledzy doszli do wniosku ,że trzeba kontynuować zabawę i podwiesili mu na haku rozgniecionego pomidora z gatunku malinowy i zarzucili zestaw.P o około 2 godz. obudził się fartowny wędkarz i podchodząc do swojej wędki pyta się kolegów czy coś brało? i wtym momencie jego węda wygina się niesamowicie,następuje zacięcie i hol .Okazało się ,że na tego pomidora połaszczył się sum o wadze 12,5 kg. I tak koledzy wracali o kiju a nasz fartowny wędkarz z sumem (i tak to zrobić komuś kawał)
PO kilku burzach w ciagu 2 dni woda na rzece byla lekko przybrudzona (metna)i troche podniesina ale pod wieczor z kolega poszlismy plocie na zywca zlapac bardzo delikatny zestaw i czekamy. Nagle jakis wiekszy przyplyw wody i w miejscu gdzie nasze splawiki powstal dosc mocny wir,ale za moment spokojnie ,koledze nagle splwik plynie w kiwrunku nurtu ,zacina i z wedki robi sie kablak ale to widac po momecie ze to nie ryba, ale jakie nasze zdziwienie kiedy powoli zeby nie porwac zestawu wyciaga czarne rajstopy a w nich koronkowe biele stringi, Zrezygnowalismy z polowu wiedzac ze w tej wodzie juz nic nie moze wziasc tj ryba lub rybka
Dałem mamie zarzucić wędkę lecz zarzuciła blisko brzegu i powiedziałem żeby wyciągnęła a na haczyku znalazł się zestaw samo zacinający i koszyczek zanętowy.
Kilka lat do tyłu na Zielonce pod Warszawą nastawiony na karpiki wyciągnąłem torebkę kobiecą z całym wyposażeniem, ale oczywiście bez dowodu osobistego. Po numerach z notatnika znalazłem właścicielkę. Oczywiście przyjechała po nią, pełna wrażeń i strachu, ale z obstawą (dwoma chłopami). Jak się okazało, w centrum warszawy (wówczas w nocy i w zimie) okradli ją złodzieje-chamsko. Poturbowali i wyrwali torebkę. Co mieli ukraść to zabrali, a resztę pod lód na stawie. Pani bardzo przejęta przyszła, pogadaliśmy i opowiedziała mi całą historię. Finał był taki, że za fatygę zarobiłem na zanęty. Rybki się zwróciły.
Raz wędkowałem z kumplem nad jeziorem w upalne popołudnie,podbierak jak zwykle zanurzony przy brzegu aby w razie jakiejś akcji siatka była mokra.Brań oczywiście zero bo żar z nieba straszny.Zagadaliśmy się aż tu nagle ze zdziwieniem widzę jak rękojeść podbieraka się rusza i zaczyna wsuwać się do wody.Jeszce chwila i odpłynie-pomyślałem.Obaj zbaranieliśmy tymczasem podbierak już prawie"odpływał".W końcu chwyciłem i z oporem wyciągnąłem go z wody.Konsternacja i szok a potem eksplozja śmiechu-w siatkę podbieraka wpłynął okło 35 cm samczyk lina pewnie szukał ślimaków przy brzegu,zaplątał się i próbował uprowadzić mój podbierak.Spryciarz wrócił do wody a tego dnia innych ryb już nie ujrzeliśmy...
A ja siedzialem sobie nadstawem. Widzę splawik plynie raz w jedną raz w drugą. Zaciąlem i opór. Szczupaczek na czerwonego :) Wyholowalem zarzucilem. Czekam a tu nagle odplyw. Wycholowalem, karasia plus oponka od malucha :)) A staw coraz bardziej brudny :(
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Widocznie Diable nie znasz wszystkich kaczek. Również zdarzało mi się zacinać kaczki na skórkę chleba.(t.j same się zacinały). Trzeba było ciąć żyłkę bo łykały skubane głęboko. Jak już wpłynęły w łowisko to można było zapomnieć o metodzie powierzchniowej.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Widocznie Diable nie znasz wszystkich kaczek. Również zdarzało mi się zacinać kaczki na skórkę chleba.(t.j same się zacinały). Trzeba było ciąć żyłkę bo łykały skubane głęboko. Jak już wpłynęły w łowisko to można było zapomnieć o metodzie powierzchniowej.
sądzę, że to co pisał Diablo to czysty sarkazm. Bo autor opowioastki pisze, że odhaczył kaczkę. Ciekawi mnie jak to zrobił i czy do haka dostał się przez dziób czy przez odbyt:)
Dokładnie sarkazm, kłusownicy łapią nie tylko ryby a to co opisał nasz młody fachowiec to kłusownicza metoda łapania kaczek. W szczegóły nie będę wchodził.
Faktycznie macie rację. Nie załapałem przesłania Diabełka. Ale tak to jest jak się w pracy korzysta z neta(a nie jest się szefem). Nie da się wszystkiego ogarnąć ze zrozumieniem w godzinach pracy.
Faktycznie macie rację. Nie załapałem przesłania Diabełka. Ale tak to jest jak się w pracy korzysta z neta(a nie jest się szefem). Nie da się wszystkiego ogarnąć ze zrozumieniem w godzinach pracy.
Pewno że sarkazm :) I rozumiem bo dobrze wiem jak jest siedzieć na wedkuje jak za plecami dyrektor łazi :) Co do kaczek to jest nawet taka "zagadka": jak najszybciej złapać wszystkie kaczki na podwórku? Przywiązać hak do żyłki na hak kostkę słoniny, kaczka zje wydali a za moment następna zje i po chwili mamy wszystkie nawleczone. Każdy kto widział z bliska kaczkę wie że kaczki pazernie łykają i zaraz wydalają. Ale Wedkarstwo mazowieckie to bajarz nad bajarze a jak to mówią w dupie był i gówno widział.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Widocznie Diable nie znasz wszystkich kaczek. Również zdarzało mi się zacinać kaczki na skórkę chleba.(t.j same się zacinały). Trzeba było ciąć żyłkę bo łykały skubane głęboko. Jak już wpłynęły w łowisko to można było zapomnieć o metodzie powierzchniowej.
sądzę, że to co pisał Diablo to czysty sarkazm. Bo autor opowioastki pisze, że odhaczył kaczkę. Ciekawi mnie jak to zrobił i czy do haka dostał się przez dziób czy przez odbyt:) Hak nie był głęboko,po pod holowaniu kaczki,2 kolegów ją trzymało(bo się wyrywała) a ja odchaczłem.
Dokładnie sarkazm, kłusownicy łapią nie tylko ryby a to co opisał nasz młody fachowiec to kłusownicza metoda łapania kaczek. W szczegóły nie będę wchodził.
Jakie kłosowanie?Nie łowiłem tej kaczki specjalnie,sama wzięła.
Faktycznie macie rację. Nie załapałem przesłania Diabełka. Ale tak to jest jak się w pracy korzysta z neta(a nie jest się szefem). Nie da się wszystkiego ogarnąć ze zrozumieniem w godzinach pracy.
Pewno że sarkazm :) I rozumiem bo dobrze wiem jak jest siedzieć na wedkuje jak za plecami dyrektor łazi :) Co do kaczek to jest nawet taka "zagadka": jak najszybciej złapać wszystkie kaczki na podwórku? Przywiązać hak do żyłki na hak kostkę słoniny, kaczka zje wydali a za moment następna zje i po chwili mamy wszystkie nawleczone. Każdy kto widział z bliska kaczkę wie że kaczki pazernie łykają i zaraz wydalają. Ale Wedkarstwo mazowieckie to bajarz nad bajarze a jak to mówią w dupie był i gówno widział.
No ja na jesień miałem ładnie zaciętego łabędzia z opadu,a odjeżdżał lepiej jak sum :-) Ten powyższy przyłów też ciekawy.Zapytam z ciekawości,na co wziął:-)
A ja siedzialem sobie nadstawem. Widzę splawik plynie raz w jedną raz w drugą. Zaciąlem i opór. Szczupaczek na czerwonego :) Wyholowalem zarzucilem. Czekam a tu nagle odplyw. Wycholowalem, karasia plus oponka od malucha :)) A staw coraz bardziej brudny :(
to dobry uczynek staw chociaż obczyścisz:) oby takich więcej jak są to niech biorą "opony"
tak ogólnie to u mnie kaczka x 2 , oczywiście żyłka odcięta:) Rak to na jednym z naszych łowisk norma , dziwny przypadek którego byłem świadkiem to hol szczupaka ok 55 cm na ziarenko kukurydzy , zapięty w kanciku ale haczyk pękł(więc nie mogliśmy stwierdzić czy połakomił się na kuku czy może na jakąś rybkę co lubi kukurydzę:)
bass słoneczny
Bass Pospolity
W tm roku na ujsciu NYSY do topoli tez wyciagnolem topielca...oprócz tego kilka małzy,rozgwiazde,pampersa,kilka par majtek,zestaw z 5 strzeblami na hakach,blache do pieczenia ciasta....a w ostatnia niedziele leszcza na jiiga...zdziwił mnie bardziej niz ten topielec
siatka z karpikiem 20 cm i płotkami , przypon z haczykiem .
w swoim ulubionym miejscu na stawie komercyjnym lapalem sobie spore okonie, lecz co jakis czas, ciagle w tym samym miejscu zrywala mi sie blacha, wobler... Postanowilem pewnego dnia ze zaloze gruba plecione i zobacze co to takiego. Ku mojego zaskoczeniu wyciagnalem w tym miejscu kilka zestawow gruntowych (koszyczek+rurka) i okolo 25 blach, woblerow. W tym 5 moich, okolo 10 zachowalo sie w stanie bardzo dobrym a rzecz ktora siedziala w wodzie to dosyc gruby korzen, oczywiscie kawalek jego i masa poplatanych zylek i metalowych przyponow.
Kiedyś łowiac z pomostu leszcze ,przy ściąganiu ryby doczepiła sie deska 1,5 metra, przepływała z dużym oporem w lewo i prawo na przemian. Koledzy widząc to śledzili uważnie czekajac na ukazanie sie okazu z podnieceniem, co w końcowym efekcie skończyło się żartobliwymi uwagami i kupą smiechu. Pozdrawiam.
na żyłkę 0.128 udało mi się wyrwać ADIDASA na,okmiętego takiego ze 3 kg.
Na Kanale Żerańskim trafiło mi się na ultra light do 8g wyrzutu - wiadro po 15 litrowej farbie. Żyłka 0,12, piękna praca wędki - jakie ona jest wytrzymała! Zanim się zorientowałem przez chwilę holowałem życiówkę na wędce do łowienia okoni.
na małym zalewie w pile konar drzewa ze 3 metry. myślałem ze to sum nawet wszerdłem do wody a w nim ze 30 kopyt pare blach. kilka się nadawało wiec podzieliłem się z kumplem.
Wody górskie ile wypraw tyle reklamówek plus worki po ziemniakach i cebuli.
W tym roku łowisko Ostrów koło Przemyśla pierwszy rzut i branie okazało się ze holowałem męskie bokserki.
Najlepsze choć może nie dziwne trafienie miałem ubiegłej jesieni.Trafiłem ponad 100 plecionki,na której był przypon wolframowy i piękny wobler Rapali
Będąc kilka lat temu nad Wisłą w okolicy Kazunia na nocną zasiadkę, sąsiedzi łowiący obok w trakcie łowienia zakrapiali troszeczkę, było im nawet wesoło.
W pewnym momencie jeden z nich zaczął krzyczeć do drugiego -masz branie!
Tamten chwycił za wędkę i zaczął hol. śmiechu była co nie miara gdy się okazało ,że to pas wojskowy z oplątaną torbą wewnątrz której była maska przeciwgazowa.
Oczywiście znalazł się powód by to zdarzenie zakropić.
Po upojnej nocy ten co miał branie na maskę popadł w drzemkę, a koledzy doszli do wniosku ,że trzeba kontynuować zabawę i podwiesili mu na haku rozgniecionego pomidora z gatunku malinowy i zarzucili zestaw.P o około 2 godz. obudził się fartowny wędkarz i podchodząc do swojej wędki pyta się kolegów czy coś brało? i wtym momencie jego węda wygina się niesamowicie,następuje zacięcie i hol .Okazało się ,że na tego pomidora połaszczył się sum o wadze 12,5 kg.
I tak koledzy wracali o kiju a nasz fartowny wędkarz z sumem (i tak to zrobić komuś kawał)
PO kilku burzach w ciagu 2 dni woda na rzece byla lekko przybrudzona (metna)i troche podniesina ale pod wieczor z kolega poszlismy plocie na zywca zlapac bardzo delikatny zestaw i czekamy. Nagle jakis wiekszy przyplyw wody i w miejscu gdzie nasze splawiki powstal dosc mocny wir,ale za moment spokojnie ,koledze nagle splwik plynie w kiwrunku nurtu ,zacina i z wedki robi sie kablak ale to widac po momecie ze to nie ryba, ale jakie nasze zdziwienie kiedy powoli zeby nie porwac zestawu wyciaga czarne rajstopy a w nich koronkowe biele stringi, Zrezygnowalismy z polowu wiedzac ze w tej wodzie juz nic nie moze wziasc tj ryba lub rybka
Dałem mamie zarzucić wędkę lecz zarzuciła blisko brzegu i powiedziałem żeby wyciągnęła a na haczyku znalazł się zestaw samo zacinający i koszyczek zanętowy.
Ja łowiąc na spinning na niewielkim jeziorku wyciągnąłem wąż strażacki. Jakieś 10m. Nie wiem skąd on się tam wziął, ale cóż...
zestaw spławikowy z bujającym się na końcu 30 cm linem, a także..... reklamówkę z telefonem i ładowarką;)
zestaw spławikowy z bujającym się na końcu 30 cm linem, a także..... reklamówkę z telefonem i ładowarką;)
To pewnie "gruba ryba" wyrzuciala ten telefon ,aby zatrzeć slady :D
Pozdrawiam
To Ja trafiłem chyba najgorzej bo spinningiem wywaliłem na brzeg reklamówke pełną podpasek masakra.
A ja złowiłem 2 kalosze, najpierw jednego 15 min drugiego :D
Myślałem, że ktoś się w stawie utopił ;d
Kilka lat do tyłu na Zielonce pod Warszawą nastawiony na karpiki wyciągnąłem torebkę kobiecą z całym wyposażeniem, ale oczywiście bez dowodu osobistego. Po numerach z notatnika znalazłem właścicielkę. Oczywiście przyjechała po nią, pełna wrażeń i strachu, ale z obstawą (dwoma chłopami). Jak się okazało, w centrum warszawy (wówczas w nocy i w zimie) okradli ją złodzieje-chamsko. Poturbowali i wyrwali torebkę. Co mieli ukraść to zabrali, a resztę pod lód na stawie. Pani bardzo przejęta przyszła, pogadaliśmy i opowiedziała mi całą historię. Finał był taki, że za fatygę zarobiłem na zanęty. Rybki się zwróciły.
Raz wędkowałem z kumplem nad jeziorem w upalne popołudnie,podbierak jak zwykle zanurzony przy brzegu aby w razie jakiejś akcji siatka była mokra.Brań oczywiście zero bo żar z nieba straszny.Zagadaliśmy się aż tu nagle ze zdziwieniem widzę jak rękojeść podbieraka się rusza i zaczyna wsuwać się do wody.Jeszce chwila i odpłynie-pomyślałem.Obaj zbaranieliśmy tymczasem podbierak już prawie"odpływał".W końcu chwyciłem i z oporem wyciągnąłem go z wody.Konsternacja i szok a potem eksplozja śmiechu-w siatkę podbieraka wpłynął okło 35 cm samczyk lina pewnie szukał ślimaków przy brzegu,zaplątał się i próbował uprowadzić mój podbierak.Spryciarz wrócił do wody a tego dnia innych ryb już nie ujrzeliśmy...
A ja siedzialem sobie nadstawem. Widzę splawik plynie raz w jedną raz w drugą. Zaciąlem i opór. Szczupaczek na czerwonego :) Wyholowalem zarzucilem. Czekam a tu nagle odplyw. Wycholowalem, karasia plus oponka od malucha :)) A staw coraz bardziej brudny :(
Mi na feederek (drgająca, przypon 0,12, biały robak) zapięła się kiedyś wydra ok 70cm, niestety nie udało się jej wyjąć choć ładnie walczyła :)
ostatni przyłów z gruntu to już spakowane sardynki w puszce :)
Ym.. odnośnie dziwnych... :) kiedyś dorwałem też małże :)
Facet koło mnie raka złowił raz :D
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Widocznie Diable nie znasz wszystkich kaczek. Również zdarzało mi się zacinać kaczki na skórkę chleba.(t.j same się zacinały). Trzeba było ciąć żyłkę bo łykały skubane głęboko. Jak już wpłynęły w łowisko to można było zapomnieć o metodzie powierzchniowej.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Widocznie Diable nie znasz wszystkich kaczek. Również zdarzało mi się zacinać kaczki na skórkę chleba.(t.j same się zacinały). Trzeba było ciąć żyłkę bo łykały skubane głęboko. Jak już wpłynęły w łowisko to można było zapomnieć o metodzie powierzchniowej.
sądzę, że to co pisał Diablo to czysty sarkazm. Bo autor opowioastki pisze, że odhaczył kaczkę. Ciekawi mnie jak to zrobił i czy do haka dostał się przez dziób czy przez odbyt:)
Dokładnie sarkazm, kłusownicy łapią nie tylko ryby a to co opisał nasz młody fachowiec to kłusownicza metoda łapania kaczek. W szczegóły nie będę wchodził.
Faktycznie macie rację. Nie załapałem przesłania Diabełka. Ale tak to jest jak się w pracy korzysta z neta(a nie jest się szefem). Nie da się wszystkiego ogarnąć ze zrozumieniem w godzinach pracy.
Faktycznie macie rację. Nie załapałem przesłania Diabełka. Ale tak to jest jak się w pracy korzysta z neta(a nie jest się szefem). Nie da się wszystkiego ogarnąć ze zrozumieniem w godzinach pracy.
Pewno że sarkazm :) I rozumiem bo dobrze wiem jak jest siedzieć na wedkuje jak za plecami dyrektor łazi :)
Co do kaczek to jest nawet taka "zagadka": jak najszybciej złapać wszystkie kaczki na podwórku? Przywiązać hak do żyłki na hak kostkę słoniny, kaczka zje wydali a za moment następna zje i po chwili mamy wszystkie nawleczone.
Każdy kto widział z bliska kaczkę wie że kaczki pazernie łykają i zaraz wydalają. Ale Wedkarstwo mazowieckie to bajarz nad bajarze a jak to mówią w dupie był i gówno widział.
Heh też miałem kilka fajnych sytuacji,raz gdy łowiłem na skórkę chleba,poszedłem na chwile do kolegi i nagle coś mi wędkę wciąga ja zacinam,a tu kaczka która leci w górę,walka trwała jakieś 10 minut,kaczka odchaczona i wypuszczona,ale ubaw był.
Taaa pewnie sie w kącik zapięła. O ile znam kaczki to bardzo delikatnie biorą i uważnie, do tego znane są z długotrwałego badania pokarmu pod kątem przydatności do spożycia.
Widocznie Diable nie znasz wszystkich kaczek. Również zdarzało mi się zacinać kaczki na skórkę chleba.(t.j same się zacinały). Trzeba było ciąć żyłkę bo łykały skubane głęboko. Jak już wpłynęły w łowisko to można było zapomnieć o metodzie powierzchniowej.
sądzę, że to co pisał Diablo to czysty sarkazm. Bo autor opowioastki pisze, że odhaczył kaczkę. Ciekawi mnie jak to zrobił i czy do haka dostał się przez dziób czy przez odbyt:)
Hak nie był głęboko,po pod holowaniu kaczki,2 kolegów ją trzymało(bo się wyrywała) a ja odchaczłem.
Dokładnie sarkazm, kłusownicy łapią nie tylko ryby a to co opisał nasz młody fachowiec to kłusownicza metoda łapania kaczek. W szczegóły nie będę wchodził.
Jakie kłosowanie?Nie łowiłem tej kaczki specjalnie,sama wzięła.
Faktycznie macie rację. Nie załapałem przesłania Diabełka. Ale tak to jest jak się w pracy korzysta z neta(a nie jest się szefem). Nie da się wszystkiego ogarnąć ze zrozumieniem w godzinach pracy.
Pewno że sarkazm :) I rozumiem bo dobrze wiem jak jest siedzieć na wedkuje jak za plecami dyrektor łazi :)
Co do kaczek to jest nawet taka "zagadka": jak najszybciej złapać wszystkie kaczki na podwórku? Przywiązać hak do żyłki na hak kostkę słoniny, kaczka zje wydali a za moment następna zje i po chwili mamy wszystkie nawleczone.
Każdy kto widział z bliska kaczkę wie że kaczki pazernie łykają i zaraz wydalają. Ale Wedkarstwo mazowieckie to bajarz nad bajarze a jak to mówią w dupie był i gówno widział.
Ale ma metodę na zabicie wydry patykiem. :)
http://forum.wedkuje.pl/f,jak-poznac-ze-w-stawie-jest-wydra,716766,25.html#717364
Mój wczorajszy "przyłów" ;)
Mój wczorajszy "przyłów" ;)
Kolego gdzie takie biorą? :)
No ja na jesień miałem ładnie zaciętego łabędzia z opadu,a odjeżdżał lepiej jak sum :-) Ten powyższy przyłów też ciekawy.Zapytam z ciekawości,na co wziął:-)
Mój wczorajszy "przyłów" ;)
Kolego gdzie takie biorą? :)
Warta, okolice Poznania :)Nie mam pojęcia czy ten gatunek ma jakiś wymiar i okres ochronny? Bo na oko to była 70 B :))))Wziął na obrotówkę Wirka nr 1
mnie udało sie rok temu złowić żółwia na żywca :))
To ja, widać coś skromnie łowię :)
A ja siedzialem sobie nadstawem. Widzę splawik plynie raz w jedną raz w drugą. Zaciąlem i opór. Szczupaczek na czerwonego :) Wyholowalem zarzucilem. Czekam a tu nagle odplyw. Wycholowalem, karasia plus oponka od malucha :)) A staw coraz bardziej brudny :(
to dobry uczynek staw chociaż obczyścisz:) oby takich więcej jak są to niech biorą "opony"
pozdro
tak ogólnie to u mnie kaczka x 2 , oczywiście żyłka odcięta:) Rak to na jednym z naszych łowisk norma , dziwny przypadek którego byłem świadkiem to hol szczupaka ok 55 cm na ziarenko kukurydzy , zapięty w kanciku ale haczyk pękł(więc nie mogliśmy stwierdzić czy połakomił się na kuku czy może na jakąś rybkę co lubi kukurydzę:)