Mathew nie komentuje ważkich tematów na forum, bo całą energię przełożył na pęd do wygrania tego bajerskiego kręcioła w konkursie na opis łowiska, któren to na Ebayu jest za 60 euro i ma tam w zestawie dodatkową szpulę, a na polski rynek trafia z jedną, bo Polacy to gorsza klasa.
Witam .i to cenię u wędkarza który nie tylko wie jak złowić rybkę nie łamiąc przepisów , ale wie też jak ta rybka smakuje .Bo co można powiedzieć o rybie jak nie wie się jak smakuje dodam . NO_KIL nie jedzą rybek ale wiedzą ze duża ryba jest niesmaczna ,a to skąd wiedzą
Kolejna dyskusja dotycząca "No kill" i jak zawsze burza. Zresztą nie ma się co dziwić. Gdzie człowiek nie spojrzy, tam wszyscy na ten temat rozważają. Proponuję poczytać sobie najnowsze WŚ i WW - tam tego od groma. O ile kiedyś sprawa była jasna: każdy pisał, że ryby wypuszcza i wypuszczać TRZEBA, bo nie ma innego sposobu... itd. O tyle teraz zaczynają się rozważania, czy taka postawa jest całkowicie słuszna?. Nagle ktoś zauważa, że permanentne propagowanie "no kill" może doprowadzić nieoczekiwanie do złych skutków. Jakich? Przykład mamy właśnie podczas tej rozmowy. Kolega GHOSTMIR przyznaje się do zjedzenia ryby i okazuje się, że jest mięsiarzem. Całkowita paranoja. Ale to właśnie jest skutek szprycowania psychy ciągłym "wypuszczaniem". Dojdzie do tego, że strach będzie rybę zabrać do domu, bo człowieka jawnie wyzwą od głupich barbarzyńców przyrody. Co do tematu przewodniego - uważam, że nie można robić z Polski Szwecji. Inna tradycja, presja, kultura i stan zamożności w naszym kraju. Jeśli zasada o której mowa, miała by być wprowadzona, to najpierw powinniśmy doprowadzić do sytuacji, że rybostan w naszych wodach będzie taki sam jak w tych skandynawskich. Wtedy będziemy mogli sobie wybrzydzać: ten za mały, ten za duży, ten za chudy a ten za zielony...
Polske do Szwecji moze porównywać jedynie osoba nie majaca zielonego pojecia o Geografii, podstawach ekonomii, przyrodzie, i odrobinie socjologii. Polska i Szwecja, to kraje skrajnie rózniące się od siebie tak pod względem przyrodniczym, jak geograficznym, gospodarczym, demograficznym, politycznym, socjologicznym, kulturowym.
Nie ma zatem najmniejszych szans na znalezienie wspólnego mianownika. Zatem nie widzę moz;liwości porównywanie tych dwóch krajów wyłącznie pod względem wędkarskich zasobów. Jeśli bowiem chcemy porównywać, porównujmy wszystkie aspekty, a nie tylko tw nas interesujące.
Po głębszym przemyśleniu jestem za wprowadzeniem górnych wymiarów Powód to duże ryby są znakomitymi reproduktorami .W społeczeństwie jest taka pier... mania że jak coś złowię to muszę to zabrać dla kota sąsiadki,wuja, ciotki ..... Naprawdę po co brać 8 kilowego karpia po co komu tyle mięsa. Ryby to nie grzyby nie urosną w jeden dzień .Zauważyłem jedno czemu na przykład na komercjach nikt nie bierze takich dużych ryb do wora ,a to temu że zapłacił by z nie sporo np 12zł /kg karpia , i wtedy punkt widzenia się zmienia .a na wodach PZW A na wodach PZW można wszystko Limit?? to wielkość jaką można zabrać.Do bagażnika..... o czym tu mowa kill czy nie kill .Przykład jeden gość w zeszłym roku z jednego miejsca wyciągnął w sezonie 32 sandacze w tym roku tylko 2 i płacze narzeka na PZW . Teraz miną lata za nim się tam znów pojawi takie stado .Przy takiej presji jaka jest obecnie nie ma szansy na to by natura sama sobie dała rade
A jasne że niech i będą górne granice ochrony ... tylko poparte analizami , opiniami ichtiologów , konsultacjami społecznymi i wiedzą o akwenach . Żeby nie było to tak : na przykładzie osławionego tu szczupaka wym. ochr.od roku 2007 - 45 cm , górny wymiar ustalą nam np. 70 cm i za dwa trzy lata wymiar ochronny dolny podniesiony zostanie do 55 cm lub 60cm bo to wszystko tak u nas działa w stowarzyszeniach ktoś krzyknie hasło, dziadki się zbiorą napiją wódki podpiszą coś czego nawet nie czytają a po czasie kłopot , bo nie wiadomo jak? co? dla kogo? Bo wyobraża sobie ktoś że rybak który jest zobowiązany dzisiaj przestrzegać wymiarów ochronnych nie przestrzega ich absolutnie , wiem co pisze a przestrzegał będzie wymiar ochronny górny ? Ha ! Dopiero z nas wędkarzy będą mieli polewkę.
Zgadzam się z ,,gangaleon 1970” prawie wyją mi z ust to co miałem napisać . Jeżeli wymiary dolne i górne miały być wprowadzone , to musowo to podeprzeć konkretnymi badaniami , a nie jak nam pasuje , bo to nie ochrona ryb tylko dbanie o nasze zachcianki i od tego ryb wcale nie przybędzie , a możemy zburzyć równowagę w tym środowisku .
Co prawda nie odniosę się bezpośrednio do inicjatywy (zachęty) Przedmówcy, tj. Kolegi Tomma, ale na kanwie jego propozycji mam pytanie i ciekaw jestem, kto z Kolegów mi odpowie: a mianowicie, jak zaczynałem przygodę wędkarską na rzekach pomorskich zwłaszcza na Słupi to wymiar troci wędrownej wynosił 50 cm, potem zmniejszono tenże do 40 cm, a teraz jest raptem 35 cm. Abstrahując już od tego jak wygląda 35 cm kelcik; pytanie brzmi - jakie racje za tym stoją, czy Ktoś z Kolegów wie?
Ja także lubię rybkę świeżą zjeść , jak większość tutaj . Czynię to wtedy gdy mam ochotę na rybkę . Nie ładuję lodówki i innego sprzetu mrożącego po brzegi rybą. Ci co mnie znają to wią że złowione ryby wypuszczam , a co do górnego wymiaru ochronnego to jestem za . Podnosi to rangę niektórych akwenów , stawików , glinianek . Jest tam po co siedzieć , ale że są tacy którzy jak piszecie biorą wszystko co ma łuski, ogon i łeb , czy dla kota , myślę iż nadejdzie KIEDYŚ taka chwila że będziemy mieli pod tym względem jak w wspomnianej Szwecji . Mocno w to wierzę .
Zgadzam się z kolegami, jednakże jedna mała uwaga dotyczaca badan wspomnianych przez kolegę gangaleon, bo nie są one potrzebne. Wszyscy doskonale wiedzą, że mięso ryb powyżej 4kg wagi nie jest atrakcją kulinarną (może poza salmonidami). U prawie wszystkich gatunków rozmiary takie osiagają tylko samice, które to posiadają ten cenny materiał rozrodczy i każdy wie, że przy jednej samicy krąży kilka samczyków. Dlatego powinien obowiązywać gorny wymiar ochronny. Dlatego, aby ryby mogły naturalnie się rozmnażać i jeżeli takich okazow iwęcej w Naszych wodach to jest nadzieja na zwiększenie populacji.
To ciekawe, bo ja z kolei słyszałem (czytałem), że wartość reprodukcyjna takich osobników jest relatywnie niższa niż osobników o wadze np. 2,5 kg, w każdym razie niż osobników młodszych. Ale ichtiologiem nie jestem.
Zatem powiedzcie mi... Ryba duża nie jest najlepszym reproduktorem, ale wartą ją wypuścić w celach sportowych. I co dalej? Pozwolić jej na śmierć z przyczyn naturalnych? Jak poznać, że wyholowana ryba ma przed sobą kilka dni życia i w zasadzie można byłoby posłać po księdza? Nie prowokuję - pytam.
Jak złowię i mam ochotę zjeść na kolację to coś tam sobie zabiorę. Nie zapycham zamrażarki, nie obdarowuję sąsiadów, nie karmię kotów. Ale zawsze kryterium był rozmiar. Za duża? Do wody! Za mała? Do wody! A tu się okazuje, że jednak to te "średniaczki" są najcenniejsze pod kątem reprodukcyjnym. Natomiast "okazy" pod kątem sportowym. Zatem co? Trzeba zabierać te najmniejsze? Dla mnie w przypadku szczupaka to będzie ryba niewymiarowa albo ledwo-wymiarowa. Z jednej strony człowiek chcę się zachowywać etycznie, z drugiej przestrzegać RAPR... Dziwna sprawa, moim zdaniem to RAPR powinien być etyczny, a nie biurokratyczny...
Tak może na marginesie głównego wątku - im więcej obostrzeń, nakazów, zakazów zawierać będzie RAPR, czy co gorsza - przepisy powszechnie obowiązujących ustaw i aktów wykonawczych - tym siłą rzeczy będą one coraz bardziej biurokratyczne. Istota zaś etyki samej w sobie i opartego na niej etycznego wędkarstwa wyraża się m.in. i w tym że nie wymaga oparcia w postaci zakazów i nakazów prawa. Jeżeli przestrzegam określonych zasad dlatego, że słusznie (bądź niesłusznie) uważam je za dobre (dla ryb, środowiska, dla kolegów po kiju) to moje zachowanie można wartościować jako etyczne; jeżeli zasad tych przestrzegam bo wynikaja one z przepisów prawa (choćby związkowego - RAPR) i tylko z obawy przed grożącą karą za ich naruszenie - to jestem tylko prawnym oportunistą. Zmierzam do tego, że aby postępować etycznie nie trzeba wprowadzać kolejnych zakazów czy nakazów, wymiarów górnych, środkowych i Bog wie jakich jeszcze. Nadmiar zakazów przynosi czasem (często) skutek odwrotny od zamierzonego przed podmiot który zakaz wprowadza. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, żeby taki "prywatny" katalog dodatkowych zakazów, nie popartych sankcją prawa, każdy z Nas sam sobie wprowadzał. Inna sprawa, że jak ktoś nie jest "z ichtiologią" za pan brat (jak ja np.) to siłą rzeczy zdany jest na argumenty mniej lub bardziej naukowe osób posiadających stosowne wykształcenie, a że poglądy naukowe - jak każde inne - zmieniają się, niektóre zaś ulegają w ogóle tzw. falsyfikacji, to zadanie ma utrudnione by postępować roztropnie i odpowiedzialnie. Przykład: jak byłem dzieckiem zaczynajacym przygodę z wędkaowaniem (koniec lat 70tych XX w) to zewsząd pisało się i mówiło, że okoń to szkodnik polskich wód (bo rośnie wolno, bo zżera ikrę i narybek innych gatunków itd) i trzeba go tępić; zastanawiano się, czy nie podnieść wymiaru ochronnego dla troci wędrownej bo zachodziła obawa że podzieli los łososia. Dzisiaj po trzydziestu latach, złowienie 25 cm okonka osobiście pojmuję jako sukces, tak mało go - w moich przynajmniej - wodach; a z wymiarem troci zeszliśmy z ówczesnych 50 cm do 40cm a ostatecznie do 35 cm bo okazało się że populacja tego gatunku karłowacieje, tj. do tarła przystępują coraz mniejsze egzemplarze. To tylko egzemplifikacja. A co do wymiarów górnych - jestem przeciwny, co nie oznacza automatycznie, że gotów jestem uśmiercić każdy okaz i zabrać go do domu, zwłaszcza jeśli mam przy sobie aparat a doświadczenie uczy, że jedyny domownik patroszący i czyszczący ryby - to ja:) pozdrawiam Wszystkich
Jak ja już mam dość tych walk i przepychanek... a najbardziej mnie wkurza jak wymądrzają się "specjaliści" od biologii i hodowli ryb... a Pan dr Paweł Oglęcki ma dużo racji w tym co pisze choć nieprecyzyjnie się wypowiada bo z punktu widzenia biologa średniaki są najcenniejsze dlatego, że stanowią największą grupę rozrodczą natomiast najcenniejsze geny mają te największe okazy - ot cały problem i nieporozumienie. Więc wypuszczajmy największe sztuki np. szczupłe powyżej 90 cm powinny bezwzględnie wrócić do wody a GHOSTMIR powinien być zadowolony i najeść się tyle mięsa ile może bo i tak większość odłowów będzie miał poniżej 90 cm. Pomijam już aspekt smakowy , że największe sztuki wcale nie są najsmaczniejsze. Panowie działajmy używając głowy i będzie dobrze nie funkcjonujmy jak dzicz i wydawało mi się, że tutaj na tym portalu znajdują się koledzy i może przyjaciele po fachu którzy potrafią wymieniać poglądy ale w sposób kulturalny i obrażajmy innych skoro sami byśmy nie chcieli. Udanego Nowego Roku i sukcesów!
Zgadzam się z kolegami, jednakże jedna mała uwaga dotyczaca badan wspomnianych przez kolegę gangaleon, bo nie są one potrzebne. Wszyscy doskonale wiedzą, że mięso ryb powyżej 4kg wagi nie jest atrakcją kulinarną (może poza salmonidami). U prawie wszystkich gatunków rozmiary takie osiagają tylko samice, które to posiadają ten cenny materiał rozrodczy i każdy wie, że przy jednej samicy krąży kilka samczyków. Dlatego powinien obowiązywać gorny wymiar ochronny. Dlatego, aby ryby mogły naturalnie się rozmnażać i jeżeli takich okazow iwęcej w Naszych wodach to jest nadzieja na zwiększenie populacji.
Tak tylko ja zwracałem uwage na ilość danego gat . w akwenie czy wymiar ( bo o tym mowa prawda ?) nie wage ! Optymalny dla rozrodu a nie ile napiszemy tyle będzie i się wprowadzi .
Limity każdy zna. Aby łatwiej było przyswoić to dodam, że dwa szczupaki były złapane poprzedniej doby. Chodzi mi o to co będzie gorsze i pytam poważnie.
.....poza tym gdzieś pod jakimś artykułem szydziłem z tych wymiarów jak znajdę to zredaguje i wkleje a jak ktoś znajdzie to proszę od siebie dołożyć i wkleić .
Witam.Chcę poinformować kolegów że w woj.lubelskim na wszystkich wodach zarządzanych przez PZW został zmieniony wymiar ochronny szczupaka i sandacza z 45cm na 50cm.
W Okręgu Katowickim taki wymiar ochronny tych dwóch ryb (Sandacz, szczupak - 50cm) obowiązuje od dość dawna. Ponadto do walki z "przeleszczeniem" na dwóch zbiornikach zaporowych (Przeczyce, Kozłowa Góra) okres ochronny szczupaka na dzień dzisiejszy jest identyczny jak okres ochronny sandacza (01.01-31.05). Dobre dla szczupaków i sandaczy, niezbyt dobre dla skarłowaciałej drobnicy - zatem bardzo dobre dla wędkarzy, którzy chcą zmierzyć się z większą rybą.
Jednak nie przesadzajmy, gdyż: - rybę niewymiarową trzeba wypuścić zgodnie z RAPR - "średniaczka" trzeba byłoby wypuścić bo jest dobrym materiałem genetycznym - okaz należałoby wypuścić ze względów sportowych Zatem co można zabrać od czasu do czasu? Co z rybakami? U nich nie ma etyki...
Koledzy piękna dyskusja. Ja natomiast nawiążę do tematu pokrewnego, który umieściłem na naszym forum w pokoju "PZW wiadomości". Zasygnalizowałem temat poruszony o dziwo przez samą centralę związkową a mianowicie aktualizacja RAPRyb. Tematy pokrewne a więc co sądzicie bo "nasi guru" czekają na nasze pomysły. Może to pierwszy krok ze strony ZG po usłyszeniu naszego krzyku w ich kierunku? Pozdrawiam.
Panowie , jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy, na który ichtiolodzy zaczynają zwracać bardzo dużą uwage - mianowicie chodzi o ilośc pokarmu pobieranego przez duże drapiezniki. Czasem , a właściwie coraz częściej okazuje się że ochrona duzych drapieżników wychodzi ze szkoda dla równowagi rybostanu w danej wodzie. Niestety, wielu dzierżawców wód popełnia ten bład wprowadzając dziwaczne przepisy o " niekilaniu"
Figaro,ja jakoś nie zauważyłem zachwiania równowagi rybostanu w łowiskach zagranicznych, choć dużych drapieżników w tych wodach jest bez porównania więcej niż u nas.:-)
KOLEGO JESTEM Z LUBELSZCZYZNY I NA NASZYM TERENIE JEST WIĘCEJ KŁUSOLI NIŻ RYB I NIKT Z TYM NIC NIE ROBI.TERAZ CAŁE ŁACHY ODNOŻA WISŁY BYŁY OBSTAWIANE SIEĆMI I ZA TO BYM KARAŁ I NA DODATEK DOJAZD DO ŁACHY NASZPIKOWANY JEST DESKAMI Z GWOŻDŻMI PRZEZ KŁUSOLI
A zwróciłeś na to uwagę? Czy tylko zachwycałeś sie ilością drapieżnika? To nie jest złosliwe zapytanie, a stwierdzenie faktu - nie zwracamy uwagi na inne rzeczy z wyjatkiem tych , które nas interesują, a po za tym zbyt krótko przebywamy w takich miejscach aby autorytatywnie stwierdzić zaistniały fakt. Natomiadt niepodwazalnym faktem jest to , że zbyt duzo zbyt starych osobników nie wpływa pozytywnie na stan naszego rybostanu - inaczej - dzierżawiąc wodę - dzierżawcy dążą do "specjalizacji " zbiornika - co zdaniem ichtiologów jest duzym błędem. To nie jest tylko moje zdanie - ja jestem tylko zwykłym wedkarzem i moge najwyżej zaobserwować jakąś prawidłowość często odwiedzając jakiś akwen. Na ten temat w ostatnich miesiącach wypowiedzieli sie ichtiolodzy opiekujący sie wodami pojezierza pomorskiego , ja natomiast, bazując na swoich obsrewacjach zgadzam się z tym - i tyle całej dyskusji. Pozdrawiam
Troszkę mnie ubawiłeś twierdzeniem że "zbyt dużo zbyt starych osobników nie wpływa pozytywnie na stan naszego rybostanu" ha ha ha, a gdzie w Polsce pływa za dużo starych osobników?
Ja 1 kuba ci odpowiem .Dla mnie lepiej zabić 10 kilowca ,niżeli złowić i uśmiercić dziesięć szczupaczków po kilogramie.Pozdrawiam serdecznie koleżanki i kolegów po kiju.
Ja osobiście chciałbym aby w Polsce wprowadzono górne wymiary ochronne powieważ zwiększyło bo to atrakcyjność wielu łowisk i przestalibyśmy nażekać na ciągłe brania ""pistoletów"".
Jopek, niewiele widziałes jeszcze - to wynika z Twojego podejścia do tematu. Wyobraź sobie , że wody na których się wędkuje i prowadzi gospodarkę rybacką to nie tylko wielkie akweny i zagranica. Pozdrawiam
Widzę, że podobnie jak w wielu innych przypadkach, tym razem również dyskusja na temat górnych wymiarów ochronnych zeszła na boczny tor o potocznej nazwie "No kill" i jak zwykle, gdy dotyczy tego tematu, była burzliwa i posypały się iskry. Wydaje mi się, że nie ma powodu, aby tak bardzo się podniecać tą tematyką. Jeśli ktoś chce wypuszczać rybki, to niech wypuszcza, a jak ktoś chce zabrać i delektować się jej smakiem, to niech to robi. Trzeba nam trochę dystansu do tematu i zrozumienia dla innych. Oczywiście, nie popieram tego, aby osobnicy zwani potocznie "Nokilowatymi" zwali "mięsiarzem" kogoś, kto chce złowioną zgodnie z przepisami, wymiarową rybę zabrać i spożyć, bo ma do tego prawo. Ludzie już od dawnych czasów łowili ryby, gdyż były one ich źródłem pokarmu i nikomu wtedy nie wpadło do głowy, aby złowioną rybę wypuścić. W miarę rozwoju cywilizacji i zamożności ludzi oraz znacznego zmniejszenia populacji ryb w zbiornikach wodnych, pojawiło się tendencja do wypuszczania ryb uważana przez jej zwolenników za bardzo szlachetną. Jeśli jednak zastanowimy się głębiej nad tym, to ktoś wrażliwy może powiedzieć, jaki ma sens łowienie ryby, tylko po to, żeby zadać jej cierpienia i potem wypuścić. Tak mogłaby powiedzieć osoba wrażliwa, nie będąca wędkarzem i nie rozumiejąca naszych motywów wędkowania. Idąc dalej tym tokiem myślenia, można powiedzieć, że bardziej sensowne i racjonalne wydaje się łowienie ryb, po to aby je spożyć. Są to jednak moje teoretyczne dywagacje na ten temat i każdy z nas ma jakieś swoje przemyślenia w tej kwestii. Co do górnych wymiarów, wydaje mi się sensowne wprowadzenie takich wymiarów. Wiemy, jak rzadko udaje się nam złowić dużą sztukę, ponieważ są one mało liczne. Każdy z nas również wie, ile emocji daje hol i złowienie takiej ryby. Wypuszczanie takich okazów dałoby możliwość przeżycia takich emocji większej liczbie wędkarzy, tym bardziej, że mięso takich dużych sztuk nie jest tak smaczne jak młodszych osobników. Oczywiście, aby taki okaz mógł wiele razy złowiony należałoby wyelimować możliwość jego złowienia przez kłusowników lub rybaków. Jakiś czas temu prasa brytyjska rozpisywała się o śmierci wielkiego karpia znalezionego na brzegu zbiornika w którym żył. Wg relacji prasowych, karp ten mający swoje imię, był już złowiony przez wędkarzy około 60 razy i gdy znaleziono go martwego w prasie ukazały się nekrologi. Słyszałem też o przypadku pobicia polskiego wędkarza przez angielskich wędkarzy, którzy zobaczyli, że ten pierwszy zabierał ze sobą ryby złowione w Tamizie. To ostatnie uważam już za zboczenie i chciałbym, żeby ruch o nazwie "No kill" nie przybrał takich ekstremalnych rozmiarów. Klasyczna zasada "złotego środka" i zrozumienie dla innych byłyby tu bardzo na miejscu.
Może się stęskniłeś za pewnym kolegą, który tak podwaja i potraja jak w jakiejś reklamie.
Mathew nie komentuje ważkich tematów na forum, bo całą energię przełożył na pęd do wygrania tego bajerskiego kręcioła w konkursie na opis łowiska, któren to na Ebayu jest za 60 euro i ma tam w zestawie dodatkową szpulę, a na polski rynek trafia z jedną, bo Polacy to gorsza klasa.
Witam .i to cenię u wędkarza który nie tylko wie jak złowić rybkę nie łamiąc przepisów , ale wie też jak ta rybka smakuje .Bo co można powiedzieć o rybie jak nie wie się jak smakuje dodam . NO_KIL nie jedzą rybek ale wiedzą ze duża ryba jest niesmaczna ,a to skąd wiedzą
Oczywiście rozumię GHOSTMIRA. POZDRAWIAM
a co ma jedno z drugim wspólnego????????????????????????????????????
Sprecyzuj swą myśl.
Kolejna dyskusja dotycząca "No kill" i jak zawsze burza. Zresztą nie ma się co dziwić. Gdzie człowiek nie spojrzy, tam wszyscy na ten temat rozważają. Proponuję poczytać sobie najnowsze WŚ i WW - tam tego od groma. O ile kiedyś sprawa była jasna: każdy pisał, że ryby wypuszcza i wypuszczać TRZEBA, bo nie ma innego sposobu... itd. O tyle teraz zaczynają się rozważania, czy taka postawa jest całkowicie słuszna?. Nagle ktoś zauważa, że permanentne propagowanie "no kill" może doprowadzić nieoczekiwanie do złych skutków. Jakich? Przykład mamy właśnie podczas tej rozmowy. Kolega GHOSTMIR przyznaje się do zjedzenia ryby i okazuje się, że jest mięsiarzem. Całkowita paranoja. Ale to właśnie jest skutek szprycowania psychy ciągłym "wypuszczaniem". Dojdzie do tego, że strach będzie rybę zabrać do domu, bo człowieka jawnie wyzwą od głupich barbarzyńców przyrody.
Co do tematu przewodniego - uważam, że nie można robić z Polski Szwecji. Inna tradycja, presja, kultura i stan zamożności w naszym kraju. Jeśli zasada o której mowa, miała by być wprowadzona, to najpierw powinniśmy doprowadzić do sytuacji, że rybostan w naszych wodach będzie taki sam jak w tych skandynawskich. Wtedy będziemy mogli sobie wybrzydzać: ten za mały, ten za duży, ten za chudy a ten za zielony...
Polske do Szwecji moze porównywać jedynie osoba nie majaca zielonego pojecia o Geografii, podstawach ekonomii, przyrodzie, i odrobinie socjologii. Polska i Szwecja, to kraje skrajnie rózniące się od siebie tak pod względem przyrodniczym, jak geograficznym, gospodarczym, demograficznym, politycznym, socjologicznym, kulturowym.
Nie ma zatem najmniejszych szans na znalezienie wspólnego mianownika. Zatem nie widzę moz;liwości porównywanie tych dwóch krajów wyłącznie pod względem wędkarskich zasobów. Jeśli bowiem chcemy porównywać, porównujmy wszystkie aspekty, a nie tylko tw nas interesujące.
Jest jedno podobieństwo ! ...na promach to wyraźnie obserwujemy , a mianowicie zamiłowanie do wódzi , pędzą bimborek jak szarzy Polacy :)
Po głębszym przemyśleniu jestem za wprowadzeniem górnych wymiarów
Powód to duże ryby są znakomitymi reproduktorami .W społeczeństwie jest taka pier... mania że jak coś złowię to muszę to zabrać dla kota sąsiadki,wuja, ciotki .....
Naprawdę po co brać 8 kilowego karpia po co komu tyle mięsa. Ryby to nie grzyby nie urosną w jeden dzień .Zauważyłem jedno czemu na przykład na komercjach nikt nie bierze takich dużych ryb do wora ,a to temu że zapłacił by z nie sporo
np 12zł /kg karpia , i wtedy punkt widzenia się zmienia .a na wodach PZW
A na wodach PZW można wszystko Limit?? to wielkość jaką można zabrać.Do bagażnika..... o czym tu mowa kill czy nie kill .Przykład jeden gość w zeszłym roku z jednego miejsca wyciągnął w sezonie 32 sandacze w tym roku tylko 2 i płacze narzeka na PZW . Teraz miną lata za nim się tam znów pojawi takie stado .Przy takiej presji jaka jest obecnie nie ma szansy na to by natura sama sobie dała rade
A jasne że niech i będą górne granice ochrony ... tylko poparte analizami , opiniami ichtiologów , konsultacjami społecznymi i wiedzą o akwenach . Żeby nie było to tak : na przykładzie osławionego tu szczupaka wym. ochr.od roku 2007 - 45 cm , górny wymiar ustalą nam np. 70 cm i za dwa trzy lata wymiar ochronny dolny podniesiony zostanie do 55 cm lub 60cm bo to wszystko tak u nas działa w stowarzyszeniach ktoś krzyknie hasło, dziadki się zbiorą napiją wódki podpiszą coś czego nawet nie czytają a po czasie kłopot , bo nie wiadomo jak? co? dla kogo?
Bo wyobraża sobie ktoś że rybak który jest zobowiązany dzisiaj przestrzegać wymiarów ochronnych nie przestrzega ich absolutnie , wiem co pisze a przestrzegał będzie wymiar ochronny górny ?
Ha ! Dopiero z nas wędkarzy będą mieli polewkę.
Zgadzam się z ,,gangaleon 1970” prawie wyją mi z ust to co miałem napisać . Jeżeli wymiary dolne i górne miały być wprowadzone , to musowo to podeprzeć konkretnymi badaniami , a nie jak nam pasuje , bo to nie ochrona ryb tylko dbanie o nasze zachcianki i od tego ryb wcale nie przybędzie , a możemy zburzyć równowagę w tym środowisku .
Limity połowu ryb
Okresy ochronne ryb
Wymiary ochronne ryb
Panowie,
ktore z ww. limitów okresów i wymiarów sa Waszym zdaniem najbardziej kurioznalne i zbęde, być moze warto polobbować w tej sprawie?
Co prawda nie odniosę się bezpośrednio do inicjatywy (zachęty) Przedmówcy, tj. Kolegi Tomma, ale na kanwie jego propozycji mam pytanie i ciekaw jestem, kto z Kolegów mi odpowie: a mianowicie, jak zaczynałem przygodę wędkarską na rzekach pomorskich zwłaszcza na Słupi to wymiar troci wędrownej wynosił 50 cm, potem zmniejszono tenże do 40 cm, a teraz jest raptem 35 cm. Abstrahując już od tego jak wygląda 35 cm kelcik; pytanie brzmi - jakie racje za tym stoją, czy Ktoś z Kolegów wie?
Ja także lubię rybkę świeżą zjeść , jak większość tutaj . Czynię to wtedy gdy mam ochotę na rybkę . Nie ładuję lodówki i innego sprzetu mrożącego po brzegi rybą. Ci co mnie znają to wią że złowione ryby wypuszczam , a co do górnego wymiaru ochronnego to jestem za . Podnosi to rangę niektórych akwenów , stawików , glinianek . Jest tam po co siedzieć , ale że są tacy którzy jak piszecie biorą wszystko co ma łuski, ogon i łeb , czy dla kota , myślę iż nadejdzie KIEDYŚ taka chwila że będziemy mieli pod tym względem jak w wspomnianej Szwecji . Mocno w to wierzę .
Zgadzam się z kolegami, jednakże jedna mała uwaga dotyczaca badan wspomnianych przez kolegę gangaleon, bo nie są one potrzebne. Wszyscy doskonale wiedzą, że mięso ryb powyżej 4kg wagi nie jest atrakcją kulinarną (może poza salmonidami). U prawie wszystkich gatunków rozmiary takie osiagają tylko samice, które to posiadają ten cenny materiał rozrodczy i każdy wie, że przy jednej samicy krąży kilka samczyków. Dlatego powinien obowiązywać gorny wymiar ochronny. Dlatego, aby ryby mogły naturalnie się rozmnażać i jeżeli takich okazow iwęcej w Naszych wodach to jest nadzieja na zwiększenie populacji.
To ciekawe, bo ja z kolei słyszałem (czytałem), że wartość reprodukcyjna takich osobników jest relatywnie niższa niż osobników o wadze np. 2,5 kg, w każdym razie niż osobników młodszych. Ale ichtiologiem nie jestem.
też tak czytałem i to nawet na tym portalu:
Złów i wypuść - fakty i mity o wypuszczaniu ryb
Zatem powiedzcie mi...
Ryba duża nie jest najlepszym reproduktorem, ale wartą ją wypuścić w celach sportowych.
I co dalej? Pozwolić jej na śmierć z przyczyn naturalnych?
Jak poznać, że wyholowana ryba ma przed sobą kilka dni życia i w zasadzie można byłoby posłać po księdza?
Nie prowokuję - pytam.
Jak złowię i mam ochotę zjeść na kolację to coś tam sobie zabiorę. Nie zapycham zamrażarki, nie obdarowuję sąsiadów, nie karmię kotów. Ale zawsze kryterium był rozmiar.
Za duża? Do wody! Za mała? Do wody!
A tu się okazuje, że jednak to te "średniaczki" są najcenniejsze pod kątem reprodukcyjnym.
Natomiast "okazy" pod kątem sportowym.
Zatem co? Trzeba zabierać te najmniejsze?
Dla mnie w przypadku szczupaka to będzie ryba niewymiarowa albo ledwo-wymiarowa.
Z jednej strony człowiek chcę się zachowywać etycznie, z drugiej przestrzegać RAPR...
Dziwna sprawa, moim zdaniem to RAPR powinien być etyczny, a nie biurokratyczny...
Tak może na marginesie głównego wątku - im więcej obostrzeń, nakazów, zakazów zawierać będzie RAPR, czy co gorsza - przepisy powszechnie obowiązujących ustaw i aktów wykonawczych - tym siłą rzeczy będą one coraz bardziej biurokratyczne. Istota zaś etyki samej w sobie i opartego na niej etycznego wędkarstwa wyraża się m.in. i w tym że nie wymaga oparcia w postaci zakazów i nakazów prawa. Jeżeli przestrzegam określonych zasad dlatego, że słusznie (bądź niesłusznie) uważam je za dobre (dla ryb, środowiska, dla kolegów po kiju) to moje zachowanie można wartościować jako etyczne; jeżeli zasad tych przestrzegam bo wynikaja one z przepisów prawa (choćby związkowego - RAPR) i tylko z obawy przed grożącą karą za ich naruszenie - to jestem tylko prawnym oportunistą. Zmierzam do tego, że aby postępować etycznie nie trzeba wprowadzać kolejnych zakazów czy nakazów, wymiarów górnych, środkowych i Bog wie jakich jeszcze. Nadmiar zakazów przynosi czasem (często) skutek odwrotny od zamierzonego przed podmiot który zakaz wprowadza. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, żeby taki "prywatny" katalog dodatkowych zakazów, nie popartych sankcją prawa, każdy z Nas sam sobie wprowadzał. Inna sprawa, że jak ktoś nie jest "z ichtiologią" za pan brat (jak ja np.) to siłą rzeczy zdany jest na argumenty mniej lub bardziej naukowe osób posiadających stosowne wykształcenie, a że poglądy naukowe - jak każde inne - zmieniają się, niektóre zaś ulegają w ogóle tzw. falsyfikacji, to zadanie ma utrudnione by postępować roztropnie i odpowiedzialnie. Przykład: jak byłem dzieckiem zaczynajacym przygodę z wędkaowaniem (koniec lat 70tych XX w) to zewsząd pisało się i mówiło, że okoń to szkodnik polskich wód (bo rośnie wolno, bo zżera ikrę i narybek innych gatunków itd) i trzeba go tępić; zastanawiano się, czy nie podnieść wymiaru ochronnego dla troci wędrownej bo zachodziła obawa że podzieli los łososia. Dzisiaj po trzydziestu latach, złowienie 25 cm okonka osobiście pojmuję jako sukces, tak mało go - w moich przynajmniej - wodach; a z wymiarem troci zeszliśmy z ówczesnych 50 cm do 40cm a ostatecznie do 35 cm bo okazało się że populacja tego gatunku karłowacieje, tj. do tarła przystępują coraz mniejsze egzemplarze. To tylko egzemplifikacja.
A co do wymiarów górnych - jestem przeciwny, co nie oznacza automatycznie, że gotów jestem uśmiercić każdy okaz i zabrać go do domu, zwłaszcza jeśli mam przy sobie aparat a doświadczenie uczy, że jedyny domownik patroszący i czyszczący ryby - to ja:)
pozdrawiam Wszystkich
Jak ja już mam dość tych walk i przepychanek... a najbardziej mnie wkurza jak wymądrzają się "specjaliści" od biologii i hodowli ryb... a Pan dr Paweł Oglęcki ma dużo racji w tym co pisze choć nieprecyzyjnie się wypowiada bo z punktu widzenia biologa średniaki są najcenniejsze dlatego, że stanowią największą grupę rozrodczą natomiast najcenniejsze geny mają te największe okazy - ot cały problem i nieporozumienie. Więc wypuszczajmy największe sztuki np. szczupłe powyżej 90 cm powinny bezwzględnie wrócić do wody a GHOSTMIR powinien być zadowolony i najeść się tyle mięsa ile może bo i tak większość odłowów będzie miał poniżej 90 cm. Pomijam już aspekt smakowy , że największe sztuki wcale nie są najsmaczniejsze. Panowie działajmy używając głowy i będzie dobrze nie funkcjonujmy jak dzicz i wydawało mi się, że tutaj na tym portalu znajdują się koledzy i może przyjaciele po fachu którzy potrafią wymieniać poglądy ale w sposób kulturalny i obrażajmy innych skoro sami byśmy nie chcieli. Udanego Nowego Roku i sukcesów!
Zgadzam się z kolegami, jednakże jedna mała uwaga dotyczaca badan wspomnianych przez kolegę gangaleon, bo nie są one potrzebne. Wszyscy doskonale wiedzą, że mięso ryb powyżej 4kg wagi nie jest atrakcją kulinarną (może poza salmonidami). U prawie wszystkich gatunków rozmiary takie osiagają tylko samice, które to posiadają ten cenny materiał rozrodczy i każdy wie, że przy jednej samicy krąży kilka samczyków. Dlatego powinien obowiązywać gorny wymiar ochronny. Dlatego, aby ryby mogły naturalnie się rozmnażać i jeżeli takich okazow iwęcej w Naszych wodach to jest nadzieja na zwiększenie populacji.
Tak tylko ja zwracałem uwage na ilość danego gat . w akwenie czy wymiar ( bo o tym mowa prawda ?) nie wage ! Optymalny dla rozrodu a nie ile napiszemy tyle będzie i się wprowadzi .
A co według was będzie gorsze, dla liczebności ryb, złowić 5 szczupaków 2 kilowych i zabić czy jednego 10 kilowca?. I to i to 10 kilo mięcha.
O Jaka słuszna analogia ... tu chyba limity będą rozstrzygały ...raczej .
Limity każdy zna. Aby łatwiej było przyswoić to dodam, że dwa szczupaki były złapane poprzedniej doby. Chodzi mi o to co będzie gorsze i pytam poważnie.
To przece odpowiadam prosta i słuszna analogia..
.....poza tym gdzieś pod jakimś artykułem szydziłem z tych wymiarów jak znajdę to zredaguje i wkleje a jak ktoś znajdzie to proszę od siebie dołożyć i wkleić .
No i nie ma nikogo kto mógłby mi odpowiedzieć?
Witam.Chcę poinformować kolegów że w woj.lubelskim na wszystkich wodach zarządzanych przez PZW został zmieniony wymiar ochronny szczupaka i sandacza z 45cm na 50cm.
W Okręgu Katowickim taki wymiar ochronny tych dwóch ryb (Sandacz, szczupak - 50cm) obowiązuje od dość dawna. Ponadto do walki z "przeleszczeniem" na dwóch zbiornikach zaporowych (Przeczyce, Kozłowa Góra) okres ochronny szczupaka na dzień dzisiejszy jest identyczny jak okres ochronny sandacza (01.01-31.05).
Dobre dla szczupaków i sandaczy, niezbyt dobre dla skarłowaciałej drobnicy - zatem bardzo dobre dla wędkarzy, którzy chcą zmierzyć się z większą rybą.
Jednak nie przesadzajmy, gdyż:
- rybę niewymiarową trzeba wypuścić zgodnie z RAPR
- "średniaczka" trzeba byłoby wypuścić bo jest dobrym materiałem genetycznym
- okaz należałoby wypuścić ze względów sportowych
Zatem co można zabrać od czasu do czasu?
Co z rybakami? U nich nie ma etyki...
Koledzy piękna dyskusja. Ja natomiast nawiążę do tematu pokrewnego, który umieściłem na naszym forum w pokoju "PZW wiadomości". Zasygnalizowałem temat poruszony o dziwo przez samą centralę związkową a mianowicie aktualizacja RAPRyb. Tematy pokrewne a więc co sądzicie bo "nasi guru" czekają na nasze pomysły. Może to pierwszy krok ze strony ZG po usłyszeniu naszego krzyku w ich kierunku?
Pozdrawiam.
Panowie , jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy, na który ichtiolodzy zaczynają zwracać bardzo dużą uwage - mianowicie chodzi o ilośc pokarmu pobieranego przez duże drapiezniki. Czasem , a właściwie coraz częściej okazuje się że ochrona duzych drapieżników wychodzi ze szkoda dla równowagi rybostanu w danej wodzie. Niestety, wielu dzierżawców wód popełnia ten bład wprowadzając dziwaczne przepisy o " niekilaniu"
Figaro,ja jakoś nie zauważyłem zachwiania równowagi rybostanu w łowiskach zagranicznych, choć dużych drapieżników w tych wodach jest bez porównania więcej niż u nas.:-)
KOLEGO JESTEM Z LUBELSZCZYZNY I NA NASZYM TERENIE JEST WIĘCEJ KŁUSOLI NIŻ RYB I NIKT Z TYM NIC NIE ROBI.TERAZ CAŁE ŁACHY ODNOŻA WISŁY BYŁY OBSTAWIANE SIEĆMI I ZA TO BYM KARAŁ I NA DODATEK DOJAZD DO ŁACHY NASZPIKOWANY JEST DESKAMI Z GWOŻDŻMI PRZEZ KŁUSOLI
A zwróciłeś na to uwagę? Czy tylko zachwycałeś sie ilością drapieżnika? To nie jest złosliwe zapytanie, a stwierdzenie faktu - nie zwracamy uwagi na inne rzeczy z wyjatkiem tych , które nas interesują, a po za tym zbyt krótko przebywamy w takich miejscach aby autorytatywnie stwierdzić zaistniały fakt. Natomiadt niepodwazalnym faktem jest to , że zbyt duzo zbyt starych osobników nie wpływa pozytywnie na stan naszego rybostanu - inaczej - dzierżawiąc wodę - dzierżawcy dążą do "specjalizacji " zbiornika - co zdaniem ichtiologów jest duzym błędem. To nie jest tylko moje zdanie - ja jestem tylko zwykłym wedkarzem i moge najwyżej zaobserwować jakąś prawidłowość często odwiedzając jakiś akwen. Na ten temat w ostatnich miesiącach wypowiedzieli sie ichtiolodzy opiekujący sie wodami pojezierza pomorskiego , ja natomiast, bazując na swoich obsrewacjach zgadzam się z tym - i tyle całej dyskusji. Pozdrawiam
Troszkę mnie ubawiłeś twierdzeniem że "zbyt dużo zbyt starych osobników nie wpływa pozytywnie na stan naszego rybostanu" ha ha ha, a gdzie w Polsce pływa za dużo starych osobników?
Ja 1 kuba ci odpowiem .Dla mnie lepiej zabić 10 kilowca ,niżeli złowić i uśmiercić dziesięć szczupaczków po kilogramie.Pozdrawiam serdecznie koleżanki i kolegów po kiju.
Ja osobiście chciałbym aby w Polsce wprowadzono górne wymiary ochronne powieważ zwiększyło bo to atrakcyjność wielu łowisk i przestalibyśmy nażekać na ciągłe brania ""pistoletów"".
Jopek, niewiele widziałes jeszcze - to wynika z Twojego podejścia do tematu. Wyobraź sobie , że wody na których się wędkuje i prowadzi gospodarkę rybacką to nie tylko wielkie akweny i zagranica. Pozdrawiam
Rubin, kolego , masz 100% racji. Pozdrowienia
Widzę, że podobnie jak w wielu innych przypadkach, tym razem również dyskusja na temat górnych wymiarów ochronnych zeszła na boczny tor o potocznej nazwie "No kill" i jak zwykle, gdy dotyczy tego tematu, była burzliwa i posypały się iskry. Wydaje mi się, że nie ma powodu, aby tak bardzo się podniecać tą tematyką. Jeśli ktoś chce wypuszczać rybki, to niech wypuszcza, a jak ktoś chce zabrać i delektować się jej smakiem, to niech to robi. Trzeba nam trochę dystansu do tematu i zrozumienia dla innych. Oczywiście, nie popieram tego, aby osobnicy zwani potocznie "Nokilowatymi" zwali "mięsiarzem" kogoś, kto chce złowioną zgodnie z przepisami, wymiarową rybę zabrać i spożyć, bo ma do tego prawo. Ludzie już od dawnych czasów łowili ryby, gdyż były one ich źródłem pokarmu i nikomu wtedy nie wpadło do głowy, aby złowioną rybę wypuścić. W miarę rozwoju cywilizacji i zamożności ludzi oraz znacznego zmniejszenia populacji ryb w zbiornikach wodnych, pojawiło się tendencja do wypuszczania ryb uważana przez jej zwolenników za bardzo szlachetną. Jeśli jednak zastanowimy się głębiej nad tym, to ktoś wrażliwy może powiedzieć, jaki ma sens łowienie ryby, tylko po to, żeby zadać jej cierpienia i potem wypuścić. Tak mogłaby powiedzieć osoba wrażliwa, nie będąca wędkarzem i nie rozumiejąca naszych motywów wędkowania. Idąc dalej tym tokiem myślenia, można powiedzieć, że bardziej sensowne i racjonalne wydaje się łowienie ryb, po to aby je spożyć. Są to jednak moje teoretyczne dywagacje na ten temat i każdy z nas ma jakieś swoje przemyślenia w tej kwestii. Co do górnych wymiarów, wydaje mi się sensowne wprowadzenie takich wymiarów. Wiemy, jak rzadko udaje się nam złowić dużą sztukę, ponieważ są one mało liczne. Każdy z nas również wie, ile emocji daje hol i złowienie takiej ryby. Wypuszczanie takich okazów dałoby możliwość przeżycia takich emocji większej liczbie wędkarzy, tym bardziej, że mięso takich dużych sztuk nie jest tak smaczne jak młodszych osobników. Oczywiście, aby taki okaz mógł wiele razy złowiony należałoby wyelimować możliwość jego złowienia przez kłusowników lub rybaków. Jakiś czas temu prasa brytyjska rozpisywała się o śmierci wielkiego karpia znalezionego na brzegu zbiornika w którym żył. Wg relacji prasowych, karp ten mający swoje imię, był już złowiony przez wędkarzy około 60 razy i gdy znaleziono go martwego w prasie ukazały się nekrologi. Słyszałem też o przypadku pobicia polskiego wędkarza przez angielskich wędkarzy, którzy zobaczyli, że ten pierwszy zabierał ze sobą ryby złowione w Tamizie. To ostatnie uważam już za zboczenie i chciałbym, żeby ruch o nazwie "No kill" nie przybrał takich ekstremalnych rozmiarów. Klasyczna zasada "złotego środka" i zrozumienie dla innych byłyby tu bardzo na miejscu.