Ja bym musial za mechanikiem biegac a nie na wedki patrzec :)
Tak naprawde przyjechałem z żoną na trzy dni, a że sie przeciągneło, a mnie nie chciało się wracać.................. i dalej wiecie.....................
Jak wyciagne takiego z 15kg to mozesz byc pewien ze na zone nie zgonie :)
O kurka wodna, ja to chcę widzieć, jak złowisz 15- sto ,nie chociarz 5-cio kilowego to oficjalnie mówie że niema lepszego wędkarza niż ty jesteś................
Jak wyciagne takiego z 15kg to mozesz byc pewien ze na zone nie zgonie :)
O kurka wodna, ja to chcę widzieć, jak złowisz 15- sto ,nie chociarz 5-cio kilowego to oficjalnie mówie że niema lepszego wędkarza niż ty jesteś................
O kurka, trzymam Cie za slowo, przypomne sie przed koncem tego roku a wtedy...bedziesz mnie wychwalal,slawil a ja wpadne w samozachwyt i zostane Wielkim Wedkarzem przez male "w" :)))
Jak mnie wczesniej zona do ruiny wedkarskiej nie doprowadzi ;))
Zapomnialem...
Dzisiaj moj skarb powiedzial ze zaczyna jej sie podobac to wedkowanie.
Tak sobie pomyslalem,wedki ma,karte juz ma,pierwszy rekord tez juz ma a ona mowi ze "zaczyna jej sie podobac".
Strach pomyslec co bedzie pozniej, jak tak dalej bedzie galopowala, to ja jej bede tylko gumowce godzien zakladac :))
Toś wymyslil.
Ja bym musial za mechanikiem biegac a nie na wedki patrzec :)
Tak naprawde przyjechałem z żoną na trzy dni, a że sie przeciągneło, a mnie nie chciało się wracać.................. i dalej wiecie.....................
Zapomnialem...
Dzisiaj moj skarb powiedzial ze zaczyna jej sie podobac to wedkowanie.
Tak sobie pomyslalem,wedki ma,karte juz ma,pierwszy rekord tez juz ma a ona mowi ze "zaczyna jej sie podobac".
Strach pomyslec co bedzie pozniej, jak tak dalej bedzie galopowala, to ja jej bede tylko gumowce godzien zakladac :))
Będziesz jej wędki woził............hehehe
ale jest jeden plus...zona ma prawo jazdy :)))
I teraz nie wiadomo kto będzie ważniejszy w domu a kto nad wodą .............
najważniejsza jest zawsze żona i w domu i z wędka-a i tak wam my kobietki tyłki łoimy :)
najważniejsza jest zawsze żona i w domu i z wędka-a i tak wam my kobietki tyłki łoimy :)
Przekonałem się już otym niejednokrotnie...........
a i tak was kochamy:)
To było najpiękniejsze............
najpiękniejsze to będzie
Czas i pora.........
Hej !!!
Dokonalem pierwszego wpisu na moim blogu wiec bardzo prosze o wyrozumialosc brac wedkarska :))
Do podjecia tak drastycznego kroku zmusila mnie wczoraj zaistniala sytuacja a raczej moja zona :))
Nie wiem czy wszystko dobrze zrobilem ale mam nadzieje ze bedziecie mogli przeczytac moje wypociny :)))
Jezeli mi sie nie udalo to postaram sie umiescic moje "opowiadanko" tutaj.
Pozdrawiam !
najważniejsza jest zawsze żona i w domu i z wędka-a i tak wam my kobietki tyłki łoimy :)
Taaa...cos w tym jest :))
i dotego zawsze racje mamy :P
co prawda nie zawsze sluszna ale macie :)
do miru57:
nie nabieram Cie
uczen pokonal mistrza :)
do miru57:
nie nabieram Cie
uczen pokonal mistrza :)
Jestem skłonny ci uwierzyć ..ale..ale ....jak jeszcze raz powiesz że to żona a nie ty już nie uwierze.....hehehe
Jak wyciagne takiego z 15kg to mozesz byc pewien ze na zone nie zgonie :)
Jak wyciagne takiego z 15kg to mozesz byc pewien ze na zone nie zgonie :)
O kurka wodna, ja to chcę widzieć, jak złowisz 15- sto ,nie chociarz 5-cio kilowego to oficjalnie mówie że niema lepszego wędkarza niż ty jesteś................
Jak wyciagne takiego z 15kg to mozesz byc pewien ze na zone nie zgonie :)
O kurka wodna, ja to chcę widzieć, jak złowisz 15- sto ,nie chociarz 5-cio kilowego to oficjalnie mówie że niema lepszego wędkarza niż ty jesteś................
O kurka, trzymam Cie za slowo, przypomne sie przed koncem tego roku a wtedy...bedziesz mnie wychwalal,slawil a ja wpadne w samozachwyt i zostane Wielkim Wedkarzem przez male "w" :)))
Jak mnie wczesniej zona do ruiny wedkarskiej nie doprowadzi ;))
Tylko żebyś dwóch razem nie skleił bo wtedy umowa wygasa.....hehehe
Tylko żebyś dwóch razem nie skleił bo wtedy umowa wygasa.....hehehe
Ze ja na to nie wpadlem !
Pierdola ze mnie ! :)
heheheheheheheheheheh..........
Mial byc pojedynek (dogrywka) miedzy zona a mezem, mial syn dopingowac, a wyszla...dupa blada !
Wczoraj z zona postanowilismy stoczyc pojedynek na przywodztwo Pierwszego Wedkarza Klanu.
Po pracy manatki biegiem do samochodu zapakowalismy do auta i myk nad wode, a tu natura nam psikusa dala !!!
Cala przynete nam raki zjadly !!!
I wojna rodzinna rozejmem sie zakonczyla...przez raki,ktore wszystko zjadly.
Topor zakopany do nastepnego wyjazdu.
A u Was, jak Was natura obdarzyla swoim lonem ?