Nie wszedzie sa lowiska komercyjne. W tym problem. Nie kazdy chce lowic w stawie o powierzchni 1 ha. Nie raz rozmawialismy z kumplami ze gdybym mieszkal np. w takim Lesku oplacilbym 1200 zl / rok za OS i olalbym inne lowiska PZW. Jesli wskarzesz mi miejsce gdzie w promieniu 100 km od Tomaszowa jest dobre komercyjne lowisko gdzie mozna polowic na muche, wystapie z PZW. Niestety, nie ma alternatywy. :(
@Pawelz, napisałem wyraźnie, że wstąpiłem z własnej woli znając i godząc sie na wszystkie niedogodności i konsekwencje z tym związane i nie narzekam, tylko uświadamiam takim jak Ty realia i konsekwencje tej pracy, nie oczekując splendoru ani pochwał od Ciebie i Tobie podobnych malkontentów. A jeśli Ty znasz sposób i jesteś w stanie znaleźć i rozwiązać problem ochrony wód i ryb, to ja nie widzę problemu. Dupa w troki i do roboty. A składek PZW płacić nie musisz, są jeziora komercyjne, prywatne gdzie nie wymagają kart PZW. Tam Ci SSR może zadyndać, więc droga i wybór wolny. A jeśli płacisz dobrowolnie i z własnego wyboru, to własnym podpisem zgadzasz sie na wszystkie warunki jakie Ci to chore PZW proponuje. Ja również mam wiele zastrzeżeń do tej instytucji, ale robię coś dla siebie i innych wędkarzy, A NIE DLA PZW! Ktoś kogoś zmusza do pracy w SSR? Gdzie!
Nie wszedzie sa lowiska komercyjne. W tym problem. Nie kazdy chce lowic w stawie o powierzchni 1 ha.Nie raz rozmawialismy z kumplami ze gdybym mieszkal np. w takim Lesku oplacilbym 1200 zl / rok za OS i olalbym inne lowiska PZW.Jesli wskarzesz mi miejsce gdzie w promieniu 100 km od Tomaszowa jest dobre komercyjne lowisko gdzie mozna polowic na muche, wystapie z PZW. Niestety, nie ma alternatywy. :(
Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma..... Całe szczęście, że nie jesteś wędkarzem morskim, bo w okolicach Tomaszowa chciałbyś też dobre, chociaż płatne, łowiska dorsza i flądry. Morscy jeżdżą nad morze, jedź więc w góry jak muchą chcesz machać z powodzeniem, a jak nie, to płać i ciesz sie z tego co masz. Narzekać najłatwiej i czekać aż pod nos podadzą, bo ja płacę!
Jezdze w gory, ale ani czas ani kasa nie pozwalaja na tak czeste wyjazdy, jakby sie chcialo.
PS. Nigdzie nie plakalem na stan naszych wod. Jesli znajdziesz jeden post w ktorym pisocze na brak ryb, na brak ochrony czy inne sprawy, przyznam Ci racje. Ja stwierdzam pewne fakty. Komentuje je ale nie narzekam. Wiem w jakich warunkach lowie i wiem za na nic wiecej nie moge liczyc. Przyjmuje to do wiadomosci i juz. Wolalbym, zeby bylo lepiej, jak chyba wszyscy. Z ta roznica, ze sposob, jaki proponuje PZW jest dla mnie smieszny. Zwalenie wszystkiego na wedkarzy a samemu pierdzenie w stolek nie jest rozwiazaniem. I ja nie mam im zamiaru w tym pomagac. Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge. Ja juz polozylem lache. Place im za ta g..a usluge i lowie. Na szczescie nie ryby sa dla mnie najwazniejsze. Zawsze cos tam zlowie, czasami pojade na lowisko z prawdziwego zdarzenia i jakos sie to kreci. A SSR mi nie przeszkadza. Z moje punktu widzenia, nie ma zadnego znaczenia, czy sa czy ich nie ma. Jak napisalem, w moim okregu bylem kontrolowany moze 3 razy przez 35 lat. A jestem na rybach "u siebie" okolo 30-40 dni w roku.
"Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge."
Nie. Ludzie wstępujący do SSR nie utwierdzają tych dziadów z PZW w niczym, ludzie wstepujący utwierdzają (albo mają taka nadzieję) siebie i pozostałych szarych wędkarzy w tym, że jak sie wszyscy sami weźmiemy za ochronę wód, nie licząc na żadne PZW, PZU, USA czy PGR, to wtedy z tego możemy cos mieć. Ludzie z SSR (większość) pracuje dla idei wędkarstwa, a nie dla idei PZW! Mam gdzieś PZW, bo PZW mi za nic nie płaci w tej robocie. Tłukę w łeb kłusowników, żebym ja sam i inni wedkarze mogli przyjść nad wodę i złowić jakąś rybę, a nie dla stystyk i płaskodupów w PZW!
"Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge."
Nie. Ludzie wstępujący do SSR nie utwierdzają tych dziadów z PZW w niczym, ludzie wstepujący utwierdzają (albo mają taka nadzieję) siebie i pozostałych szarych wędkarzy w tym, że jak sie wszyscy sami weźmiemy za ochronę wód, nie licząc na żadne PZW, PZU, USA czy PGR, to wtedy z tego możemy cos mieć. Ludzie z SSR (większość) pracuje dla idei wędkarstwa, a nie dla idei PZW! Mam gdzieś PZW, bo PZW mi za nic nie płaci w tej robocie. Tłukę w łeb kłusowników, żebym ja sam i inni wedkarze mogli przyjść nad wodę i złowić jakąś rybę, a nie dla stystyk i płaskodupów w PZW!
Mase osob narzeka. A najczesciej ci co walili w poprzednich latach dziesiatki kg ryb w leb. A teraz placza w stylu "kiedys to byly ryby. A teraz panie place kupe kasy a nic nie moge zlapac". Ludziom sie wydaje ze nasze wody sa bez dna i zasoby ryb nieograniczone.
Więc właśnie niech te masę osób weźmie dupe w troki i zacznie chronić SWOJE, NASZE ryby i łowiska, a nie ciągle biadoli jak baby na targu, albo zamknie sie i pozwoli działać innym, odważniejszym, z jajami w spodniach (sorry, przenośnia literacka:) ).
"Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge."
Nie. Ludzie wstępujący do SSR nie utwierdzają tych dziadów z PZW w niczym, ludzie wstepujący utwierdzają (albo mają taka nadzieję) siebie i pozostałych szarych wędkarzy w tym, że jak sie wszyscy sami weźmiemy za ochronę wód, nie licząc na żadne PZW, PZU, USA czy PGR, to wtedy z tego możemy cos mieć. Ludzie z SSR (większość) pracuje dla idei wędkarstwa, a nie dla idei PZW! Mam gdzieś PZW, bo PZW mi za nic nie płaci w tej robocie. Tłukę w łeb kłusowników, żebym ja sam i inni wedkarze mogli przyjść nad wodę i złowić jakąś rybę, a nie dla stystyk i płaskodupów w PZW!
Zle mnie zrozumiales. Ja wiem ze wiekszosc wstepujacych do SSR robi to "dla siebie", robi to dla pewnych idei i wlasnych przekonan. Nie robia tego dla PZW. Tego jestem pewien. Ale dla tych u gory jest to w to graj. Po prostu zwalili na Was cala robote i kosza szmal za nic. Moze gdyby nie bylo SSR wtedy ockneliby sie i musieli by cos zrobic. A tak to widza, czy sie siedzi czy sie lezy kasa plynie. Kazdy proboje przyczynic sie do rybnosci rzek na swoj sposob. Jedni jej pilnuja inni zarybiaja (sa tacy ktorzy robia to tez za wlasna kase) a jeszcze inni wypuszczaja ryby. Ale wszstko to tylko polsrodki. Zdjecie z barkow PZW pewnych obowiazkow. I pisze tylko o tym. Nie podoba mi sie to, ale mam swiadomosc ze moge co najwyzej pokrzyczec. Jedyne co JA moge zrobic to taki malutki wklad, nie pozbawiam wod z tego co dla nas najcenniejsze - z ryb. Tyle moge zrobic. A zap...lac przy ochronie i zarybieniach to powinni Ci na gorze, ja im w tym nie mam zamiaru pomagac. To oni biora kase. Ja im place. Inni moga co najwyzej pomagac a tak naprawde to powinni wypoczywac po tygodniu pracy.
to jest proste trzeba tylko chcieć. u mnie brakowało okonia. wiec co pojechaliśmy parę razy w pary na zbiornik gdzie jest go multum nałapaliśmy parenasie sowitych wiader i jest okoń.
to jest proste trzeba tylko chcieć. u mnie brakowało okonia. wiec co pojechaliśmy parę razy w pary na zbiornik gdzie jest go multum nałapaliśmy parenasie sowitych wiader i jest okoń.
można?
Nie pytam zeby sie czepiac. Uwazam wasz pomysl za szczytny. Serio. Ale po co przewozic okonia z miejsca gdzie jest go duzo do Waszych wod. Nie lepiej jak chcecie lowic okonia jezdzic nad ten zbiornik ?. Tak pytam, bo byc moze nie ma go u Was, bo nie ma odpowiednich warunkow, a wtedy wasze dzialania to troche syzyfowa praca.
@Pawelz, ale nikt "z góry" żadnej roboty nie narzuca, nie każe, nie pogania, nie wyciąga konsekwencji itd. W składce też nie masz jakiś tam kosmicznych kwot na ochronę wód. Nawet na jeden mundur z dużego koła dla społecznego nie wystarczy. Ja tak do końca nie wnikam na co oni wypieprzają moją składkę. Grunt, że ja mogę łowić i mam co łowić za te składki, a nie jest ryb mniej bo mniej zarybiają, ale jest mniej z wielu przyczyn, m.in. odłowy i kłusole. Oni niech mi sprzedadzą ta składkę, niech robia swoje, a ja sam będę robił swoje dla siebie i innych z innymi, jednocześnie mając PZW tylko za sprzedawcę pozwoleń połowu na ich akwenach. Bo na tracenie sił i czasu na wojnę z wiatrakami ( z PZW), to ja sie nie piszę. Mam swoją wojnę, z kłusownikami, bo jak sam sobie ich nie zlikwiduję, to napewno nie doczekam się na PZW i ich łachę.
A to co robi @spiningista nie jest syzyfową pracą. Nawet gdyby z tych stu okoni, które wpuszczą sami, niech 10 oni sami złapią, to juz jest radocha i zajebista satysfakcja! Taka jak moja, kiedy wpuszczam z powrotem ileś tam ryb z sieci cholernego kłusola.
to jest proste trzeba tylko chcieć. u mnie brakowało okonia. wiec co pojechaliśmy parę razy w pary na zbiornik gdzie jest go multum nałapaliśmy parenasie sowitych wiader i jest okoń.
można?
Nie pytam zeby sie czepiac. Uwazam wasz pomysl za szczytny. Serio. Ale po co przewozic okonia z miejsca gdzie jest go duzo do Waszych wod. Nie lepiej jak chcecie lowic okonia jezdzic nad ten zbiornik ?. Tak pytam, bo byc moze nie ma go u Was, bo nie ma odpowiednich warunkow, a wtedy wasze dzialania to troche syzyfowa praca.
juz daje ci odp sa warunki ale tam jest go za duzo wiec go przenosimy od czasu do czasu a zanika dlatego ze dla nie który napychanie siat drobiazgiem to sens zycia
I sami widzicie. Czy nie warto bardziej inwestować zapał też we własne inicjatywy i polegać na samych sobie, zamiast czekać na każde krzywe pierdnięcie ze strony krawaciarzy z PZW? Nie zawsze wszystko co się wymarzy przychodzi od razu, ale nie od razu Kraków zbudowano i nie każda inicjatywa gładko sie udaje, ale "...jak się nie wywrócis, to się nie naucys...". Umiesz liczyć,....licz na siebie".
Znam jeden zbiornik, do którego grupa zapaleńców zwozi ryby z okolic. Są to wędkarze doświadczeni i bardzo dobrze znają sytuację na poszczególnych zbiornikach. Z łowiska, gdzie za dużo leszczy zabierają leszcze. Z wody, gdzie przeważa okoń zabierają okonie itp. Fakt, że 5 przywozi to co złowi i wrzuca, a 50 wyławia to co jest i żre na potęgę, ale właśnie dzięki tym zapaleńcom zbiornik jest jeszcze atrakcyjny pod względem wędkarskim, bo "polityka zarybieniowa" opiekuna łowiska opiera się na karpiu 31cm, który jakoś szybko znika.
Bardzo legalne jest płacenie składek na PZW :). Najlepiej kilka razy w roku. Bo wtedy NAPEWNO oni zarybią wszystkie kałuże w kraju :), a ślimak napewno to ryba.
A czy czasem zarybaianie bez odpowiednich uprawnień nie jest nielegalne?
Tez chetnie poznalbym odpowiedz na to pytanie ?. Przeciez jest prosta. Tak albo Nie. Zeby bylo jasne. Jak najbardziej popieram takie dzialania niezaleznie od przepisow. Ale byli (i sa) tu tacy ktorzy bronili przepisow tylko dlatego ze one sa. Nie raz jedynym argumentem bylo stwierdzenie, ze poki taki paragraf jest to nalezy go przestrzegac.
Zarybianie na własną ręke takimi ilościami jak opisano w poście nie powinno kolidować z żadnymi artykółami czy paragrafami wobec zarybiania tysiącami sztuk narybku.............
Zarybianie popieram i będę popierał .Ale skoro już zarybiamy zbiornik rybami z innego zbiornika,To trzeba byc pewny ,czy te rybki aby nie są chore,inaczerj można zbiornikowi zarybianemu ,narobić śmrodu i skutki będą nieodwracalne.Tu trzeba się nad zarybianiem zastanowić.
Zarybianie popieram i będę popierał .Ale skoro już zarybiamy zbiornik rybami z innego zbiornika,To trzeba byc pewny ,czy te rybki aby nie są chore,inaczerj można zbiornikowi zarybianemu ,narobić śmrodu i skutki będą nieodwracalne.Tu trzeba się nad zarybianiem zastanowić.
Gdyby to była jakaś plaga, to myślę że wędkarze wiedzieliby o tym a skoro są na bierząco tam nad woda i wędkują to chyba wiedzą co robią . Pozdrawiam..........
Kiedyś sam przenosiłem rybki z jednego zbiornika do drugiego celem zarybiania .innego zbiornika. Nigdy się nie zastanawialem nad tym ze mogę zbiornik zarybiany prze zemnie doprowadzić do katastrofy .Oczywiście tak się nie stało ,dzięki opaczności .Teraz po głębszym zastanowieniu się , staram się tego nie robić .zaraza możne się czaić wszędzie , oczywiście może ,ale nie znaczy ze musi .ale warto się nad tym zastanowić.
Ja łapie od 15 lat, straż rybacką widziałem raz na studiach koło bankomatu. W mojej okolicy jest koło 160 jezior. Straż rybacka jest w Pile, należymy do tego okręgu, ale jest inne województwo. Kolejna straż jest w Szczecinku, ale to już inny okręg. Nie wiem czy kiedyś ich zobaczę.
Zarybianie popieram i będę popierał .Ale skoro już zarybiamy zbiornik rybami z innego zbiornika,To trzeba byc pewny ,czy te rybki aby nie są chore,inaczerj można zbiornikowi zarybianemu ,narobić śmrodu i skutki będą nieodwracalne.Tu trzeba się nad zarybianiem zastanowić.
wole podjac ryzyk i nie miec sobie nic do zarzucenia niż siedzieć i narzekać
wole podjac ryzyk i nie miec sobie nic do zarzucenia niż siedzieć i narzekać
I o to chodzi. A zarybianie jakiejś "sadzawki" w takiej skali, nie jest aż takim znowu ŁAMANIEM PRAWA, a jedynie jego naginaniem w dobrej wierze .Grunt, że efekt jest pozytywny i z korzyścią dla wielu wędkarzy i ryb. A gdybanie sobie darujmy, lepiej sie cieszyć i szanować to, że komuś w ogóle "sie chce".....
mentalność nie których osób jest rozbrajająca. siedziec na du... nic nie robic narzekać ze nie ma ryb a jak ktoś robi coś z tym na własna rękę to jeszcze próbują go pogrążać LUDZIE WAM NIGDY NIE DOGODZI ZACHOWUJECIE SIĘ JA ROZPIESZCZONE PANIENKI
w przeciągu 5 lat łowienia kontrola zdarzyła mi się tylko raz przez PSR nad Z-Andrzejówka. w Tym roku się zaczeło poprawiać ponieważ w tym sezonie "społecznościówka" kontrolowała już 3x
Nie wszedzie sa lowiska komercyjne. W tym problem. Nie kazdy chce lowic w stawie o powierzchni 1 ha.
Nie raz rozmawialismy z kumplami ze gdybym mieszkal np. w takim Lesku oplacilbym 1200 zl / rok za OS i olalbym inne lowiska PZW.
Jesli wskarzesz mi miejsce gdzie w promieniu 100 km od Tomaszowa jest dobre komercyjne lowisko gdzie mozna polowic na muche, wystapie z PZW. Niestety, nie ma alternatywy. :(
@Pawelz, napisałem wyraźnie, że wstąpiłem z własnej woli znając i godząc sie na wszystkie niedogodności i konsekwencje z tym związane i nie narzekam, tylko uświadamiam takim jak Ty realia i konsekwencje tej pracy, nie oczekując splendoru ani pochwał od Ciebie i Tobie podobnych malkontentów. A jeśli Ty znasz sposób i jesteś w stanie znaleźć i rozwiązać problem ochrony wód i ryb, to ja nie widzę problemu. Dupa w troki i do roboty. A składek PZW płacić nie musisz, są jeziora komercyjne, prywatne gdzie nie wymagają kart PZW. Tam Ci SSR może zadyndać, więc droga i wybór wolny. A jeśli płacisz dobrowolnie i z własnego wyboru, to własnym podpisem zgadzasz sie na wszystkie warunki jakie Ci to chore PZW proponuje. Ja również mam wiele zastrzeżeń do tej instytucji, ale robię coś dla siebie i innych wędkarzy, A NIE DLA PZW! Ktoś kogoś zmusza do pracy w SSR? Gdzie!
Nie wszedzie sa lowiska komercyjne. W tym problem. Nie kazdy chce lowic w stawie o powierzchni 1 ha.Nie raz rozmawialismy z kumplami ze gdybym mieszkal np. w takim Lesku oplacilbym 1200 zl / rok za OS i olalbym inne lowiska PZW.Jesli wskarzesz mi miejsce gdzie w promieniu 100 km od Tomaszowa jest dobre komercyjne lowisko gdzie mozna polowic na muche, wystapie z PZW. Niestety, nie ma alternatywy. :(
Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma..... Całe szczęście, że nie jesteś wędkarzem morskim, bo w okolicach Tomaszowa chciałbyś też dobre, chociaż płatne, łowiska dorsza i flądry. Morscy jeżdżą nad morze, jedź więc w góry jak muchą chcesz machać z powodzeniem, a jak nie, to płać i ciesz sie z tego co masz. Narzekać najłatwiej i czekać aż pod nos podadzą, bo ja płacę!
Jezdze w gory, ale ani czas ani kasa nie pozwalaja na tak czeste wyjazdy, jakby sie chcialo.
PS. Nigdzie nie plakalem na stan naszych wod. Jesli znajdziesz jeden post w ktorym pisocze na brak ryb, na brak ochrony czy inne sprawy, przyznam Ci racje. Ja stwierdzam pewne fakty. Komentuje je ale nie narzekam. Wiem w jakich warunkach lowie i wiem za na nic wiecej nie moge liczyc. Przyjmuje to do wiadomosci i juz. Wolalbym, zeby bylo lepiej, jak chyba wszyscy. Z ta roznica, ze sposob, jaki proponuje PZW jest dla mnie smieszny. Zwalenie wszystkiego na wedkarzy a samemu pierdzenie w stolek nie jest rozwiazaniem. I ja nie mam im zamiaru w tym pomagac. Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge.
Ja juz polozylem lache. Place im za ta g..a usluge i lowie. Na szczescie nie ryby sa dla mnie najwazniejsze. Zawsze cos tam zlowie, czasami pojade na lowisko z prawdziwego zdarzenia i jakos sie to kreci.
A SSR mi nie przeszkadza. Z moje punktu widzenia, nie ma zadnego znaczenia, czy sa czy ich nie ma. Jak napisalem, w moim okregu bylem kontrolowany moze 3 razy przez 35 lat. A jestem na rybach "u siebie" okolo 30-40 dni w roku.
ja wcale nie mówiłem o tobie ze narzekasz ale nie mów ze nie ma takich osób
"Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge."
Nie. Ludzie wstępujący do SSR nie utwierdzają tych dziadów z PZW w niczym, ludzie wstepujący utwierdzają (albo mają taka nadzieję) siebie i pozostałych szarych wędkarzy w tym, że jak sie wszyscy sami weźmiemy za ochronę wód, nie licząc na żadne PZW, PZU, USA czy PGR, to wtedy z tego możemy cos mieć. Ludzie z SSR (większość) pracuje dla idei wędkarstwa, a nie dla idei PZW! Mam gdzieś PZW, bo PZW mi za nic nie płaci w tej robocie. Tłukę w łeb kłusowników, żebym ja sam i inni wedkarze mogli przyjść nad wodę i złowić jakąś rybę, a nie dla stystyk i płaskodupów w PZW!
"Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge."
Nie. Ludzie wstępujący do SSR nie utwierdzają tych dziadów z PZW w niczym, ludzie wstepujący utwierdzają (albo mają taka nadzieję) siebie i pozostałych szarych wędkarzy w tym, że jak sie wszyscy sami weźmiemy za ochronę wód, nie licząc na żadne PZW, PZU, USA czy PGR, to wtedy z tego możemy cos mieć. Ludzie z SSR (większość) pracuje dla idei wędkarstwa, a nie dla idei PZW! Mam gdzieś PZW, bo PZW mi za nic nie płaci w tej robocie. Tłukę w łeb kłusowników, żebym ja sam i inni wedkarze mogli przyjść nad wodę i złowić jakąś rybę, a nie dla stystyk i płaskodupów w PZW!
100% racji musimy wziaśc to we własne ręce
Mase osob narzeka. A najczesciej ci co walili w poprzednich latach dziesiatki kg ryb w leb.
A teraz placza w stylu "kiedys to byly ryby. A teraz panie place kupe kasy a nic nie moge zlapac".
Ludziom sie wydaje ze nasze wody sa bez dna i zasoby ryb nieograniczone.
to jest prawda stara jak świat...... ale ja nie narzekam probujemy troche zarybiac na własna reke i mamy to pzw . w du.....
Więc właśnie niech te masę osób weźmie dupe w troki i zacznie chronić SWOJE, NASZE ryby i łowiska, a nie ciągle biadoli jak baby na targu, albo zamknie sie i pozwoli działać innym, odważniejszym, z jajami w spodniach (sorry, przenośnia literacka:) ).
to jest prawda stara jak świat...... ale ja nie narzekam probujemy troche zarybiac na własna reke i mamy to pzw . w du.....
DOKŁADNIE!
"Natomiast ludzie wstepujacy do SSR z calym swoim zaangazowaniem utwierdzaja tych dzidow w przekonaniu, ze sluszna obrali droge."
Nie. Ludzie wstępujący do SSR nie utwierdzają tych dziadów z PZW w niczym, ludzie wstepujący utwierdzają (albo mają taka nadzieję) siebie i pozostałych szarych wędkarzy w tym, że jak sie wszyscy sami weźmiemy za ochronę wód, nie licząc na żadne PZW, PZU, USA czy PGR, to wtedy z tego możemy cos mieć. Ludzie z SSR (większość) pracuje dla idei wędkarstwa, a nie dla idei PZW! Mam gdzieś PZW, bo PZW mi za nic nie płaci w tej robocie. Tłukę w łeb kłusowników, żebym ja sam i inni wedkarze mogli przyjść nad wodę i złowić jakąś rybę, a nie dla stystyk i płaskodupów w PZW!
Zle mnie zrozumiales. Ja wiem ze wiekszosc wstepujacych do SSR robi to "dla siebie", robi to dla pewnych idei i wlasnych przekonan. Nie robia tego dla PZW. Tego jestem pewien. Ale dla tych u gory jest to w to graj. Po prostu zwalili na Was cala robote i kosza szmal za nic. Moze gdyby nie bylo SSR wtedy ockneliby sie i musieli by cos zrobic. A tak to widza, czy sie siedzi czy sie lezy kasa plynie.
Kazdy proboje przyczynic sie do rybnosci rzek na swoj sposob. Jedni jej pilnuja inni zarybiaja (sa tacy ktorzy robia to tez za wlasna kase) a jeszcze inni wypuszczaja ryby.
Ale wszstko to tylko polsrodki. Zdjecie z barkow PZW pewnych obowiazkow. I pisze tylko o tym. Nie podoba mi sie to, ale mam swiadomosc ze moge co najwyzej pokrzyczec. Jedyne co JA moge zrobic to taki malutki wklad, nie pozbawiam wod z tego co dla nas najcenniejsze - z ryb. Tyle moge zrobic. A zap...lac przy ochronie i zarybieniach to powinni Ci na gorze, ja im w tym nie mam zamiaru pomagac. To oni biora kase. Ja im place. Inni moga co najwyzej pomagac a tak naprawde to powinni wypoczywac po tygodniu pracy.
to jest proste trzeba tylko chcieć. u mnie brakowało okonia. wiec co pojechaliśmy parę razy w pary na zbiornik gdzie jest go multum nałapaliśmy parenasie sowitych wiader i jest okoń.
można?
to jest proste trzeba tylko chcieć. u mnie brakowało okonia. wiec co pojechaliśmy parę razy w pary na zbiornik gdzie jest go multum nałapaliśmy parenasie sowitych wiader i jest okoń.
można?
Nie pytam zeby sie czepiac. Uwazam wasz pomysl za szczytny. Serio.
Ale po co przewozic okonia z miejsca gdzie jest go duzo do Waszych wod. Nie lepiej jak chcecie lowic okonia jezdzic nad ten zbiornik ?. Tak pytam, bo byc moze nie ma go u Was, bo nie ma odpowiednich warunkow, a wtedy wasze dzialania to troche syzyfowa praca.
@Pawelz, ale nikt "z góry" żadnej roboty nie narzuca, nie każe, nie pogania, nie wyciąga konsekwencji itd. W składce też nie masz jakiś tam kosmicznych kwot na ochronę wód. Nawet na jeden mundur z dużego koła dla społecznego nie wystarczy. Ja tak do końca nie wnikam na co oni wypieprzają moją składkę. Grunt, że ja mogę łowić i mam co łowić za te składki, a nie jest ryb mniej bo mniej zarybiają, ale jest mniej z wielu przyczyn, m.in. odłowy i kłusole. Oni niech mi sprzedadzą ta składkę, niech robia swoje, a ja sam będę robił swoje dla siebie i innych z innymi, jednocześnie mając PZW tylko za sprzedawcę pozwoleń połowu na ich akwenach. Bo na tracenie sił i czasu na wojnę z wiatrakami ( z PZW), to ja sie nie piszę. Mam swoją wojnę, z kłusownikami, bo jak sam sobie ich nie zlikwiduję, to napewno nie doczekam się na PZW i ich łachę.
A to co robi @spiningista nie jest syzyfową pracą. Nawet gdyby z tych stu okoni, które wpuszczą sami, niech 10 oni sami złapią, to juz jest radocha i zajebista satysfakcja! Taka jak moja, kiedy wpuszczam z powrotem ileś tam ryb z sieci cholernego kłusola.
to jest proste trzeba tylko chcieć. u mnie brakowało okonia. wiec co pojechaliśmy parę razy w pary na zbiornik gdzie jest go multum nałapaliśmy parenasie sowitych wiader i jest okoń.
można?
Nie pytam zeby sie czepiac. Uwazam wasz pomysl za szczytny. Serio.
Ale po co przewozic okonia z miejsca gdzie jest go duzo do Waszych wod. Nie lepiej jak chcecie lowic okonia jezdzic nad ten zbiornik ?. Tak pytam, bo byc moze nie ma go u Was, bo nie ma odpowiednich warunkow, a wtedy wasze dzialania to troche syzyfowa praca.
juz daje ci odp sa warunki ale tam jest go za duzo wiec go przenosimy od czasu do czasu a zanika dlatego ze dla nie który napychanie siat drobiazgiem to sens zycia
a poza tym tak jak mówił mastiff jest to niesamowita satysfakcja
a poza tym tak jak mówił mastiff jest to niesamowita satysfakcja
Kol. popieram to co robisz , większa satysfakcja przyjdzie po czasie jak będziesz łowił już wyrośnięte okonie.................
akcja ta została przerwana przez remont zbirnika ale jak tylko ruszy nowy zbiornik znowu zaczniemy . i nie tylko z okoniami
a poza tym tak jak mówił mastiff jest to niesamowita satysfakcja
Kol. popieram to co robisz , większa satysfakcja przyjdzie po czasie jak będziesz łowił już wyrośnięte okonie.................
na pewno tak będzie ale jak biorą nawet te szkraby po 20 cm to przynoszą radość
Tak jak powiedziałem ten szkrab podrośnie za jakiś czas, i to dopiero będą szkrabiska, jeszcze raz brawo................
I sami widzicie. Czy nie warto bardziej inwestować zapał też we własne inicjatywy i polegać na samych sobie, zamiast czekać na każde krzywe pierdnięcie ze strony krawaciarzy z PZW? Nie zawsze wszystko co się wymarzy przychodzi od razu, ale nie od razu Kraków zbudowano i nie każda inicjatywa gładko sie udaje, ale "...jak się nie wywrócis, to się nie naucys...". Umiesz liczyć,....licz na siebie".
Można chcieć zniszczyć , a również można coś naprawić i w tym przypadku to drugie wraz z satysfakcją końcowa jest wielką nagrodą...........
Amen....
dzięki koledzy ze popieracie moje inicjatywy pzdr.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Znam jeden zbiornik, do którego grupa zapaleńców zwozi ryby z okolic. Są to wędkarze doświadczeni i bardzo dobrze znają sytuację na poszczególnych zbiornikach.
Z łowiska, gdzie za dużo leszczy zabierają leszcze. Z wody, gdzie przeważa okoń zabierają okonie itp.
Fakt, że 5 przywozi to co złowi i wrzuca, a 50 wyławia to co jest i żre na potęgę, ale właśnie dzięki tym zapaleńcom zbiornik jest jeszcze atrakcyjny pod względem wędkarskim, bo "polityka zarybieniowa" opiekuna łowiska opiera się na karpiu 31cm, który jakoś szybko znika.
A czy czasem zarybaianie bez odpowiednich uprawnień nie jest nielegalne?
A czy czasem zarybaianie bez odpowiednich uprawnień nie jest nielegalne?
moze mi odpowiedz co jest legalne
Bardzo legalne jest płacenie składek na PZW :). Najlepiej kilka razy w roku. Bo wtedy NAPEWNO oni zarybią wszystkie kałuże w kraju :), a ślimak napewno to ryba.
A czy czasem zarybaianie bez odpowiednich uprawnień nie jest nielegalne?
Tez chetnie poznalbym odpowiedz na to pytanie ?.
Przeciez jest prosta. Tak albo Nie.
Zeby bylo jasne. Jak najbardziej popieram takie dzialania niezaleznie od przepisow.
Ale byli (i sa) tu tacy ktorzy bronili przepisow tylko dlatego ze one sa.
Nie raz jedynym argumentem bylo stwierdzenie, ze poki taki paragraf jest to nalezy go przestrzegac.
Zarybianie na własną ręke takimi ilościami jak opisano w poście nie powinno kolidować z żadnymi artykółami czy paragrafami wobec zarybiania tysiącami sztuk narybku.............
Dodam ...popieram to co kol.Spiningista robi, brawo..........
Zarybianie popieram i będę popierał .Ale skoro już zarybiamy zbiornik rybami z innego zbiornika,To trzeba byc pewny ,czy te rybki aby nie są chore,inaczerj można zbiornikowi zarybianemu ,narobić śmrodu i skutki będą nieodwracalne.Tu trzeba się nad zarybianiem zastanowić.
Zarybianie popieram i będę popierał .Ale skoro już zarybiamy zbiornik rybami z innego zbiornika,To trzeba byc pewny ,czy te rybki aby nie są chore,inaczerj można zbiornikowi zarybianemu ,narobić śmrodu i skutki będą nieodwracalne.Tu trzeba się nad zarybianiem zastanowić.
Gdyby to była jakaś plaga, to myślę że wędkarze wiedzieliby o tym a skoro są na bierząco tam nad woda i wędkują to chyba wiedzą co robią . Pozdrawiam..........
Kiedyś sam przenosiłem rybki z jednego zbiornika do drugiego celem zarybiania .innego zbiornika. Nigdy się nie zastanawialem nad tym ze mogę zbiornik zarybiany prze zemnie doprowadzić do katastrofy .Oczywiście tak się nie stało ,dzięki opaczności .Teraz po głębszym zastanowieniu się , staram się tego nie robić .zaraza możne się czaić wszędzie , oczywiście może ,ale nie znaczy ze musi .ale warto się nad tym zastanowić.
Kolego zgadza się, ale znowu nie popadajmy w skrajność............
Jasne ze nie ma co popadać w skrajność, ale nie raz lepiej na zimne dmuchać.
Z tym się zgadzam............
Ja łapie od 15 lat, straż rybacką widziałem raz na studiach koło bankomatu. W mojej okolicy jest koło 160 jezior. Straż rybacka jest w Pile, należymy do tego okręgu, ale jest inne województwo.
Kolejna straż jest w Szczecinku, ale to już inny okręg. Nie wiem czy kiedyś ich zobaczę.
Zarybianie popieram i będę popierał .Ale skoro już zarybiamy zbiornik rybami z innego zbiornika,To trzeba byc pewny ,czy te rybki aby nie są chore,inaczerj można zbiornikowi zarybianemu ,narobić śmrodu i skutki będą nieodwracalne.Tu trzeba się nad zarybianiem zastanowić.
wole podjac ryzyk i nie miec sobie nic do zarzucenia niż siedzieć i narzekać
wole podjac ryzyk i nie miec sobie nic do zarzucenia niż siedzieć i narzekać
I o to chodzi. A zarybianie jakiejś "sadzawki" w takiej skali, nie jest aż takim znowu ŁAMANIEM PRAWA, a jedynie jego naginaniem w dobrej wierze .Grunt, że efekt jest pozytywny i z korzyścią dla wielu wędkarzy i ryb. A gdybanie sobie darujmy, lepiej sie cieszyć i szanować to, że komuś w ogóle "sie chce".....
mentalność nie których osób jest rozbrajająca. siedziec na du... nic nie robic narzekać ze nie ma ryb a jak ktoś robi coś z tym na własna rękę to jeszcze próbują go pogrążać LUDZIE WAM NIGDY NIE DOGODZI ZACHOWUJECIE SIĘ JA ROZPIESZCZONE PANIENKI
ja łowie 3 sezon i tylko 1 raz miałem kontrole przez SSR ale tylko dlatego ze obok były zawody i tak sobie przyjechali
Co to za zarybianie ? z jednego zbiornika do drugiego? .Kup tonę ryb i zaryb, a nie nosić się z rybą.
w przeciągu 5 lat łowienia kontrola zdarzyła mi się tylko raz przez PSR nad Z-Andrzejówka. w Tym roku się zaczeło poprawiać ponieważ w tym sezonie "społecznościówka" kontrolowała już 3x
Pozdrawiam..
Co to za zarybianie ? z jednego zbiornika do drugiego? .Kup tonę ryb i zaryb, a nie nosić się z rybą.
uwiez mi ze bym zarybił jak tylko bym mial kase a nie siedział na du... tak jak ty i pierd..... bez sensu
Co to za zarybianie ? z jednego zbiornika do drugiego? .Kup tonę ryb i zaryb, a nie nosić się z rybą.
uwiez mi ze bym zarybił jak tylko bym mial kase a nie siedział na du... tak jak ty i pierd..... bez sensu
Nie zwracaj na takich uwagi , tacy potrafią tylko torpedować czyjeś godne podziwu zamiary. Pozdrawiam........
Co to za zarybianie ? z jednego zbiornika do drugiego? .Kup tonę ryb i zaryb, a nie nosić się z rybą.
uwiez mi ze bym zarybił jak tylko bym mial kase a nie siedział na du... tak jak ty i pierd..... bez sensu
Nie zwracaj na takich uwagi , tacy potrafią tylko torpedować czyjeś godne podziwu zamiary. Pozdrawiam........
wszędzie są tacy ludzie takie nasze społeczeństwo