Niby wszystko jest jasne! Znamy termin i czas stawiennictwa na Walne Zgromadzenia, ale czy wiemy jaki jest porządek obrad, na kogo i dlaczego będziemy głosować. Jakie mamy uprawnienia i jakie dokumenty to normują? Fiu, fiu! Warto o tym podyskutować?
Nie wiem jak w innych kołach ale w moim ktoś wpadł na wspaniały pomysł aby rozesłać zaproszenia do losowo wybranych członków żeby podnieść frekwencję na wybory. Zastanawia mnie jednak celowość takiej decyzji. Człowiek przychodzący na samo głosowanie nie zagłosuje obiektywnie. Nie znając kandydatów wcześniej, nie zamieniając z nimi nawet słowa. Nawet mi jest ciężko wybrać ze znanych mi kandydatów mimo iż jakiś czas już ich znam.
Wszyscy wiemy że co dwa lata wybierane są władze w kołach! Jeśli komuś się nie podoba zarząd albo ma inny pomysł na prowadzenie koła, powinien wcześnie rozmawiać z ludźmi i szukać poparcia dla swojej myśli, a na walnym zgłosić swoją kandydaturę rozdać ulotki i liczyć na poparcie większości :))
Oczywiście wybór władz jest wiadomy dla członków, którzy się udzielają. Ale czy takie zaproszenia nie powinny być rozesłane wcześniej aby wyborcy mieli szanse zapoznania się z kandydatami? Niestety to nie wybory do sejmu gdzie kandydatów możemy obejrzeć w telewizji czy na plakatach wyborczych. Ja nie mam zamiaru kandydować więc nikogo do siebie nie chce przekonywać. Chodzi mi o obiektywizm przy głosowaniu. Na ulotce rozdanej przed głosowaniem można przecież wcisnąć różne kity, których wyborca nie będzie w stanie przeanalizować z braku czasu.
Ulotki, o których mówi Kolega Wonski, są jakąś dziwną formą działalności i nie wiem, czy do końca zgodnej z przepisami agitacji. Nic takiego w Statucie PZW nie spotkałem. Zarząd może powiadomić m.in. pisemnie członków koła o Walnym Zgromadzeniu Sprawozdawczo-Wyborczym, może przedstawić porządek obrad, ale agitować w taki sposób?
Nie wiem jak w innych kołach ale w moim ktoś wpadł na wspaniały pomysł aby rozesłać zaproszenia do losowo wybranych członków żeby podnieść frekwencję na wybory. Zastanawia mnie jednak celowość takiej decyzji. Człowiek przychodzący na samo głosowanie nie zagłosuje obiektywnie. Nie znając kandydatów wcześniej, nie zamieniając z nimi nawet słowa. Nawet mi jest ciężko wybrać ze znanych mi kandydatów mimo iż jakiś czas już ich znam.
CześćA całkiem serio to kto i za czyje pieniądze rozsyła zaproszenia?JK
Proszę
się nie dziwić, ustępujący zarząd ma za zadanie zorganizować Walne Zgromadzenie
Sprawozdawczo-Wyborcze. O terminie, miejscu i porządku dziennym Walnego Zgromadzenia,
Zarząd Koła zawiadamia członków z minimum 21-dniowym wyprzedzeniem w sposób,
który zapewni dotarcie tej wiadomości do wszystkich członków (delegatów).
Zawiadomienia winny być wysyłane listownie do każdego członka (delegata) albo
ogłaszane w lokalnej prasie, a nadto na tablicach ogłoszeń lub/i stronach
internetowych koła. Duże koła nie stosują formy listowej ze względu na olbrzymie
koszty. Internet i telefony komórkowe wydatnie pomagają w dotarciu do członków
kół.
CześćZbyszku o tym co napisałeś ja wiem.Natomiast ja odczytałem z postu Michała, że zaproszenia jakby wskazują kandydatów do zarządu. Ale teraz widzę, że chyba mylnie odczytałem zawarte informacje w poście.Nie zmienia to faktu, że jeśli zaproszenia zostały wysłane pocztą to musiało to jednak troszkę kosztować.JK
Na stronie okręgu można sobie pobrać owe zawiadomienia tak więc nie jest to tylko przedsięwzięcie mojego koła. Nie wiem czy będą rozdane ulotki o których wcześniej wspomniałem, może każdy z kandydatów się jakoś zaprezentuje w inny sposób. Głównie chodzi mi o to, że będąc tylko na głosowaniu nie ma możliwości zagłosować obiektywnie. Człowiek na pierwszy rzut oka może wydawać się w porządku. Może wasze odczucia są inne ale wg. mnie jeżeli na takim zaproszeniu podpisze się obecny prezes koła i będzie kandydował to taki człowiek zagłosuje na niego, bo nikogo innego nie zna. Podpisze się skarbnik i głos pójdzie na niego.
Okonek 49
Powracam do tematu zebrań..... Każdy członek PZW ma prawo zgłosić do każdego organu wniosek . http://ompzw.pl/modulesData/files/2028_wnioski_2012_25_06_2012_24eng70u.pdf Powyższy link polecam kolegom wybierającym się na zebrania wnioskami jakie wpłynęły do ZO PZW. Jest parę dotyczących zmian statutowych ,lokalnych i okręgowych . Obecnie PZW stoi na rozdrożu w związku z brakiem dostosowania statutu do ustawy o sporcie. W tej sprawie też można zgłaszać wnioski. Czekam na propozycję wniosków do Okręgów , ZGPZW i do Walnego PZW ?
A
co koledzy na wniosek do Walnego PZW o nie udzielenie absolutorium dla
Prezesa PZW za to , że zaniechał zwołania Nadzwyczajnego Zebrania
Delegatów przez co pozbawił najważniejszy organ możliwości wypowiedzi ,
w ustawowym terminie, na temat wymaganych zmian statutowych przez
ustawę o sporcie. W tym krótkim poście, Kolega Okonek49 poruszył, trzy moim zdaniem niezwykle ważne rzeczy. Po pierwsze, to gwarantowane statutem PZW prawo członków do zgłaszania wniosków i obowiązek ustawowej odpowiedzi na nie przez adresata wniosku. Po drugie, co dalej z PZW, w aspekcie zapisów bodajże ubiegłorocznej ustawy. Po trzecie sprawa absolutorium. W tej sprawie Zarząd Główny PZW zapewnił sobie spokój gwarantują w ordynacji wyborczej zapis, że można udzielać absolutorium głosując jedynie na cały zarząd.
Na podstawie art. 82 ust. ustawy o sporcie, na dostosowanie swoich przepisów polskie związki sportowe miały czas do 16 października 2012 r., czyli w ciągu 2 lat od wejścia w życie nowej regulacji. Sprawa udzielania całemu zarządowi absolutorium to obejście prawa. Bo jak egzekwować zapis regulaminowy, o tym ,że członek zarządu który nie dostanie absolutorium nie może kandydować do władz . Mamy tu kolejny wniosek o to aby absolutorium udzielać poszczególnym członkom zarządu niezależnie od szczebla struktury PZW. w kołach mamy dobrych i złych działaczy a oceniamy ich jako jedność. To wpływa niekorzystnie na zaangażowanie do pracy w zarządzie.
„Dura lex sed lex” – twarde prawo, ale (przecież) prawo; zgodnie z tą łacińską sentencją, powinniśmy zawsze przestrzegać obowiązującego prawa, bez względu na to czy nam się podoba, czy nie, jak surowe obowiązki i kary na nas nakłada. Termin Zjazdu Statutowego PZW - który może wprowadzić zmiany - znów został przełożony i odbędzie się prawdopodobnie po jesiennych wyborach 2013, czyli ...wiosną 2014 roku. Istnieje opcja (bardzo prawdopodobna) wcześniejszego zadziałania ze strony organu założycielskiego.
Cytat"W nadchodzącej kadencji czeka nas jeszcze więcej pracy, szczególnie jeśli chodzi o pracę wśród dzieci i młodzieży, co powinno stać się naszym priorytetem, a także w zakresie utrwalenia dobrych praktyk gospodarki rybackiej i wędkarskiej traktowanych jako wkład PZW do podnoszenia atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej wielu regionów w Polsce – powiedział kol. E. Grabowski w podsumowaniu dyskusji." Proszę zwrócić uwagę na brak sportu wypowiedzi na jest tylko turystyka i rekreacja i rolnictwo. A jeśli ktoś miał wątpliwości co do dalszej pracy prezesa dla dobra PZW słowa cytowane wyjaśniają sytuację. " Czeka nas jeszcze więcej pracy"
A o statucie to na ostatnim posiedzeniu ZGPZW wspomniano tylko w kontekście Cytat z komunikatu na stronie ZGPZW. "W kontekście dyskusji o imprezach sportowych wysłuchano informacji dyr. biura ZG PZW kol. Władysława Waligóry o przebiegu rozmów z MSiT nt. nowelizacji ustawy o sporcie i postanowiono odsunąć w czasie prace nad zmianami w Statucie PZW do czasu wyjaśnienia się sprawy jej nowelizacji. " Czy ZGPZW woli zrezygnować z dotacji bezprzetargowych z tytułu sportu wędkarskiego bo nie chce mieć nad sobą organu nadzorującego który to stawia warunki statutowe. Przecież z mocy ustawy PZW stało się związkiem sportowym i podlega pod resort sportu. „Dura lex sed lex”
Niby wszystko jest jasne! Znamy termin i czas stawiennictwa na Walne Zgromadzenia, ale czy wiemy jaki jest porządek obrad, na kogo i dlaczego będziemy głosować. Jakie mamy uprawnienia i jakie dokumenty to normują? Fiu, fiu! Warto o tym podyskutować?
Poprostu wstawić się na nich, posłuchać co inni powiedzą. Zapoznać się ze statutem PZW, zasadami racjonalnej gospodarki, zapoznać się z opreratem rybackim w waszym powiecie/okręgu. Wątek o tym był i tam dałem propozycje wniosków jak też umieściłem odpowiedzi rzecznika ZG PZW. (co do zarybień, łowisk specjalnych) Wątek "chcecie zmian w PZW")
"Cytat"W nadchodzącej kadencji czeka nas jeszcze więcej pracy, szczególnie jeśli chodzi o pracę wśród dzieci i młodzieży, co powinno stać się naszym priorytetem, a także w zakresie utrwalenia dobrych praktyk gospodarki rybackiej i wędkarskiej traktowanych jako wkład PZW do podnoszenia atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej wielu regionów w Polsce – powiedział kol. E. Grabowski w podsumowaniu dyskusji." Proszę zwrócić uwagę na brak sportu wypowiedzi na jest tylko turystyka i rekreacja i rolnictwo. A jeśli ktoś miał wątpliwości co do dalszej pracy prezesa dla dobra PZW słowa cytowane wyjaśniają sytuację. " Czeka nas jeszcze więcej pracy""
CześćJak można zauważyć kolejność wypowiedzi raczej nieprzypadkowa. Najpierw jak widać odłowią, tylko jak to się ma do " podniesienia atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej regionów ..." to ja nie wiem. Chyba, że rekiny odłowią żeby turyści mogli bezpiecznie się pluskać... :-)Pytanie brzmi - czy można zażądać rozliczenia ilościowego złowionych ryb przez zawodowych rybaków i innych uprawnionych do łowienia sieciami?JK
Odpowiadam na ten post i muszę się mocno powstrzymywać od ostrych słów, które cisną się mi na usta. Nie w stosunku do sympatycznego Kolegi, ale praktyk stosowanych w tym zakresie przez związek. Walne Zgromadzenia są najwyższą władzą, a nie zarządy, bez względu na szczebel organizacyjny. My, wszyscy bynajmniej jeszcze zrzeszeni w PZW musimy to zrozumieć. My powinniśmy przygotować się do Walnych Zgromadzeń, na których zarządy powinny być zobowiązane do konkretnych działań, a następnie rok po roku rozliczane z efektów swojej działalności. Nie powinniśmy głosować nad absolutorium dla całego zarządu. Inaczej przez następne cztery lata praktycznie niewiele się zmieni. Rozliczajmy każdego członka zarządu indywidualnie w TAJNYM GŁOSOWANIU. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Według mnie jest to jedyny sposób na to, aby w końcu słuchano uwag szerokiej rzeszy wędkarzy i aby w końcu coś drgnęło!
Przejrzałem jeszcze raz wszystkie posty i muszę dopowiedzieć chociaż jedno zdanie. Działaczy byle jakich trzeba indywidualnie rozliczać, natomiast działaczy aktywnych, solidnych chwalić podwójnie. Piszę to między innymi pod adresem Kolegi Zibiego, w stosunku do którego mam wielki sentyment m.in. za wiedzę na temat sandaczy i nie tylko oraz za stonowane i rozsądne w swojej treści wypowiedzi. Domniemam, że Zibi jest członkiem Zarządu Koła i robi swoją robotę wspaniale. Pragnę, aby inni Koledzy też zrozumieli, że nie chodzi mi o personalia, a o niedostosowane do współczesności funkcjonowanie samego, zbyt hierarchicznego systemu, który nie jest w stanie wyprowadzić wędkarstwa z marazmu.
Pozwole sobie zabrac glos ,jako wedkarz i sympatyk wedkarstwa,a nie jako czlonek PZW. Nie jestem nim od 7-miu lat. Ten okres mam juz za soba. Kiedys przez wiele,wiele lat wedkowalem w Polsce i placilem ,skladki,zezwolenia dodatkowe,licencje,oplaty okregowe ,nizinne i gorskie wplacalem dobrowolna,niedobrowolna oplate" na zarybianie".Krew mnie zalewala,kiedy pojechalem na wczasy z rodzina w okolice Olecka (miejscowosc Sedranki),zaplacileem za licencje w czytajcie uwaznie!: Gospodarstwie Rybackim Polskiego Zwiazku Wedkarskiego i poszedlem z synami lowic ryby!Jezioro cudne.Tylko ryb nie bylo. Plotki i leszczyki po 10cm,szczupaczki max 30cm...Ochhh,pewnie wedkarze do bani? Nie moi drodzy,nie umiejetnosci zawiodly mnie i moich synow,nie brak profesjonalnego sprzetu odegral tu role (przez wiele lat prowadzilem sklep wedkarski)... Miejscowi wedkarze wyjasnili przyczyny porazki. Przed sezonem wedkarskim jezioro bylo czyszczone sieciami!Mozna bylo zlowic to co umknie przez oczka sieci.Niewielkie oczka warto dodac .Przez klusoli pomyslicie? Nieee moi drodzy. Przez Gospodarstwo Rybackie Polskiego Zwiazku Wedkarskiego. Ktore jak sama nazwa wskazuje powinno prowadzic racjonalna gospodarke na danej wodzie. Gratulacje! Czemu w Polsce juz ryb nie bedzie? Bo jestem przekonany,ze nie bedzie! Place skladke,dajmy na to 200zl rocznie nie wnikam do czego ona uprawnia,bo sami wiecie do czego. Z wlasnego doswiadczenia wiem,ze bylem na rybach (mieszkajac jeszcze wtedy w Polsce) 20 razy w roku.....nie no moze 30.Niech bedzie na rybach bylem srednio co 10 dni. Czyli za dzien wedkowania moja oplata wyniosla ok 6zl. Moimi sasiadami bylo 2 emerytow jeden policjant drugi rencista gornik.Na zebraniach kola ciezko ich bylo oderwac od mownicy. Znali od podszewki problemy wedkarskiej braci. "Za malo zarybien!" krzyczal pierwszy"Co sie dzieje z moimi skladkami" wrzeszczal drugi! Warto dodac ,ze pierwszy wyjezdzal nad zbiornik zaporowy swoja przyczepa w kwietniu,a zjezdzal w listopadzie,a drugi w tym samym czasie katowal leszcze i co wpadlo nad Solina.Dzien w dzien,slonce-deszcz 200 dni w roku. Ile to wychodzi na 24 godziny? zlotowka zdaje sie? O ile emeryckiej znizki nie mieli 40-paro letnie lenie! I tu dochodzimy do sedna sprawy w Polsce ryb byloby dosyc,dalej zyja mnoza sie. W Polsce za duzo jest pasozytow,wedkarzy pasozytow tez. Z wedkarskim pozdrowieniem Tomek
Kolego Tomku! Między innymi i takich głosów jak Kolegi potrzebujemy. Raczej zdajemy sobie sprawę z fakty, że wszystkich spraw nie rozwiążemy w tym i następnym roku. Jednak ważne jest to, że mocno zaczniemy niech myśleć, oraz co ważniejsze szybko działać... Analizując wypowiedź poprzednika , będę przychylał się do wniosku, że pępowinę należy przeciąć raz, a dobrze. Wprowadzić proste prawo, może najpierw na małych podwórkach, aby były pozytywne przykłady. Jedynie pozytywnymi rozwiązaniami jesteśmy w stanie przekonać rzesze o słuszności przyjętych rozwiązań. Będziemy zobowiązywać zarządy na okres czterech lat! Dajmy zarządom odrobinę zaufania, ale bądźmy też konsekwentni w rozliczaniu w każdym roku z efektów.
Zapewne moj glos wpadnie w studnie,ale mowic zawsze warto,zwlaszcza jesli ma sie cos madrego do powiedzenia. Wg. mnie formula zwiazku zrzeszajacego wszystkich na zasadach z lat piecdziesiatych wypalila sie juz dawno. Potrzebujecie Panowie Wedkarze mlodej krwi w zarzadzie, nowoczesnych menagerow,ktorzy wypracuja formule zwiazku naprawde na miare XXI wieku . I powaznych zmian w statucie,bo idea finansowania sportu wedkarskiego ze skladek szarakow to dosadnie mowic statutowe zlodziejstwo w majestacie prawa.Gospodarka rybacka,przyniosla wyrybienie jezior. Byl kiedys taki taki wladca JAN BEZ ZIEMI sie nazywal. Wkrotce PZW bedzie moglo zmienic nazwe na POLSKI ZWIAZEK WEDKARSKI BEZ RYB. Oby tak nie bylo I tego na ten Nowy, mam nadzieje lepszy i bardziej rybny 2013 rok , Wam wszystkim koledzy po kiju Zyczy Tomek z Laponii
CześćTomku o tym kilka razy mówiłem o czym teraz napisałeś. Epoka " chcenia " jakby się skończyła. Przygotowanie merytoryczne przyszłych prezesów, członków zarządów itp to podstawa. I nie mówię tu bynajmniej o doktoracie z ichtiologii. Umiejętność przewidywania i zarządzania jest podstawą działania managera. A jak przeczytałem w zasadzie smutny przykład o tym, że strony nie będzie bo ktoś tam nie ma pojęcia o komputerze to nie wiem co myśleć. Z drugiej strony mamy budujący przykład polegający na tym, że zostaną zakupione nowe komputery finansowane ze środków UE a ludzie zostaną przeszkoleni z obsługi czyli można zarządzać na miarę XXI wieku.JK
Wracajac do pseudo-sportu. Kiedys bylem czlonkiem duzego kola ,w najlepszych czasach ok 2 tys. czlonkow. Krew mnie zalewala,kiedy na zebraniach byly czytane sprawozdania finansowe za poprzedni rok. Funkcjonowalo to na takiej zasadzie,ze 99% wedkarzy finansowalo zabawe 1 %. Droga zabawe warto dodac. Nie mam nic przeciwko zawodom dla maluchow i mlodziezy.Narybek musi byc w PZW. Ale finansowanie frajdy dla starych koni to juz inna bajka. Jak mam ochote pokopac pilke to sam sobie ja kupuje. Jak mam ochote zostac swiatowej klasy tenisista,to musze sobie wynajac trenera,kupic sprzet,wynajac kort i hotel. Lub znalezc sponsora. Nigdy tego nie rozumialem,ze Zwiazek pakuje pieniadze psu w d..pe. Nie wspomne o "skromnych" poczestunkach po zawodach,takze finansowanych z pieniedzy szarakow. Wedkarstwo to piekny rodzaj wypoczynku. Szkoda ze tylko dla wybranych.
Pomyśl Tomku: czy ktoś Ci zabronił brać udział w zawodach ?. Oczywiście, że nie, więc to był Twój wybór a, że niektórzy mają inne potrzeby, lubią rywalizować, to są gorsi ? Trzeba słuchać wędkarzy ze swojego otoczenia i reagować na "zapotrzebowanie". Moje koło z 840 członków zwiększyło liczebność do 1100 - bo postawiliśmy na sport, na zawody i całą otoczkę z tym związaną, czyli organizacja aktywnego wypoczynku po pracy. Organizujemy ponad 20 zawodów rocznie w różnych formach wędkowania, aby każdy mógł się wykazać w swojej ulubionej metodzie połowu. Wydeptujemy ścieżki do sponsorów, aby podnieść "jakość" nagród, a tym samym uatrakcyjnić rywalizację. Poruszamy się w granicach prawa obowiązującego na dziś, a nie szukamy dziury w całym i nie walczymy z wiatrakami. Całą swoją wiedzę i czas poświęcamy dla naszych wędkarzy a nie dla opluwania PZW. Najłatwiej zasiąść w wygodnym fotelu i skrobnąć parę linijek "że PZW jest be", w tym temacie znajdziesz poklask, bo gdybyś chciał się pochwalić co dobrego zrobiłeś dla koła, to zostaniesz - w najlepszym razie - zignorowany. Poznałem na tym portalu wielu wspaniałych ludzi, ale z powyższych względów ucichli, zeszli w cień. Ale cóż, takie są dzisiejsze prawa, komercja potrzebuje pożywki, a tacy ludzie jej nie dadzą, potrzebne są kłótnie, zamieszania, banowania - musi się coś dziać, byle jak, ale musi.
Bynajmniej Zibi. Nie opluwam nikogo i PZW darze szacunkiem za to ,ze istnieje tyle lat i nie uleglo prywatyzacji. " niektórzy mają inne potrzeby, lubią rywalizować, to są gorsi? " napisales. Prawda. Niektorzy, wiec napisz swoim kolegom z kola dlaczego wiekszosc musi finansowac przyjemnosci niektorych? Zastanawiales sie nad tym? Uwierze w Twoje argumenty jesli zapytacie sie swoich wedkarzy czy pragna takiego wydatkowania ich srodkow. Ich skladek,bo te skladki naleza do wszystkich wedkarzy,nie tylko niektorych. Z wyrazami szacunku Tomek
Bynajmniej Zibi. Nie opluwam nikogo i PZW darze szacunkiem za to ,ze istnieje tyle lat i nie uleglo prywatyzacji. " niektórzy mają inne potrzeby, lubią rywalizować, to są gorsi? " napisales. Prawda. Niektorzy, wiec napisz swoim kolegom z kola dlaczego wiekszosc musi finansowac przyjemnosci niektorych? Zastanawiales sie nad tym? Uwierze w Twoje argumenty jesli zapytacie sie swoich wedkarzy czy pragna takiego wydatkowania ich srodkow. Ich skladek,bo te skladki naleza do wszystkich wedkarzy,nie tylko niektorych. Z wyrazami szacunku Tomek
Przecież nikt nie zakazuje tym niektórym uczestniczenia w zawodach czy innego rodzaju imprezach. Wystarczy trochę zainteresowania. Poza tym ci niektórzy raczej z własnego wyboru są obojętni na to co się dzieje w PZW a druga grupa tych niektórych "krzykaczy" to takie krowy co dużo muczą a mało mleka dają. Dlaczego na zebrania w dużych kołach przychodzi tylko 1-2% członków? Bo za przeproszeniem tych 90% członków g...no ich obchodzi co się dzieje, płacą i wymagają. Reszta czyli koło 8% chcieli by ale się boją. Tylko żeby coś dać od siebie, zadziałać.
Działalność sportowa jest wpisana w Statucie do obowiązków zarządów kół i całego PZW - "Cele i środki działania związku", więc czy nam się podoba czy nie musimy ją organizować. Frekwencję do pewnego stopnia, można regulować (np. niską opłatą za startowe, atrakcyjnymi nagrodami, konkursami na wycieczkach - duże urozmaicenie), ale nie zmusimy nikogo do startu w nich, każdy ma swój pogląd na te sprawy i spróbuj to uszanować. Pisałem także o sponsoringu...
CześćZawody sportowe PZW obejmują - spławik, spin, muchę i wędkarstwo rzutowe.Wiem, że kilkukrotnie czynione były próby, że dołączyć do wykazu wędkarstwo karpiowe. No niestety PZW nie było tym zainteresowane ale bardzo chętnie chciało się podpisać pod tymi zawodami. PZW wręcz zabraniało nazywania zawodów Mistrzostwami Polski Karpiarzy.Dopiero w tym roku coś drgnęło w tym temacie. http://karpmax.pl/artykuly/czytaj/pzw-i-pfwk-lacza-sily-i-chca-wspolnie-zorganizowac-zawody-karpiowe.html Tylko dopóki PZW nie umieści statutowo zawodów karpiowych każdy klub może zorganizować Mistrzostwa Polski Karpiarzy. JK
Z tymi zawodami, to im dłużej w nich uczestniczę, to mam coraz bardziej mieszane uczucia. Powodów jest wiele. Mnóstwo wydanej kasy, tony zanęty wrzuconej do wody, masa naciągniętej drobnicy, która niestety w pewnej części nie przeżywa pomimo faktu organizowania zawodów na żywej rybie. Szanuję pracę i wysiłek Kolegów, rozumiem, że są obowiązki statutowe, ale powinniśmy szukać w ramach rywalizacji sportowej może innych form punktowania. Przecież niekoniecznie waga mogła by być głównych wyznacznikiem mistrzostwa zawodnika. Tak sobie gdybam!
Temat powoli wygasa, chętnych do dyskusji coraz mniej. Okazuje się, że
dyskutujemy dość szeroko i nasza wiedza jest dość bogata. Teraz zależy
wszystko od tego, jak ją wykorzystamy. Na zachętę jeszcze zapraszam
serdecznie do przeczytania artykułu Kolegi z pięknego miasta
Lublina "Ryby w każdej rzece" i oczywiście bardzo interesujących komentarzy.
Myślę Marku, że odżyje, ale po zebraniach... znów się zaczną płacze jak to jest źle, co trzeba zmienić. Kilka wątków, które powstały w ostatnim okresie, zostało założone właśnie po to, żeby pokierować, pokazać drogę prawną, załatwiania naszych bolączek. Pisanie na forum nie wniesie nic, oprócz wylania swych żali, droga prawna jest trudniejsza, ale możliwa, jeśli konstruktywna i znajdzie poparcie, można zmienić zasady w ramach naszych możliwości. Z pewnością na poziomie koła nie zmienimy statutu, ani nie "obalimy" PZW, możemy zadbać o zmiany w ramach istniejącego prawa, lub zaproponować swym delegatom dalej idące posunięcia. Śledząc wątki "zebraniowe" dochodzę do wniosku, że nasi wędkarze bardzo słabo znają swoje prawa i obowiązki, a Ci którzy o nich trochę poczytali, interpretują je na własny sposób. Najwięcej zwolenników mają radykalne zmiany, a te - przypuszczam - są nieosiągalne z naszego poziomu. Tak kartka, jak forum wszystko przyjmie, tylko jak to wdrożyć w życie - wyjść z kosami na ulice ? Skupmy się na tym co możemy zmienić, na co mamy wpływ tu i teraz, pójdźmy na Walne Zebranie uzbrojeni w realne pomysły, przy których realizacji będziemy mieli poparcie większości.
Słowa gorzkie, ale szczere i chyba w pełni oddające obecny stan rzeczy. Jednak nie należy tracić nadziei. W wielu kołach Walne Zgromadzenia rozpoczną się dopiero na początku roku. Zawsze warto podyskutować, nie narzekać. Dyskutować o tym co powinno się poprawić i jak. Z tego co było jednak należy wyciągnąć wnioski, aby nie powielać błędów.
Nie wiem czy wiecie,ale nawet w Sejmie macie swoich przedstawicieli. Moze warto by bylo ich wykorzystac? http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=ZESPOL&Zesp=194
Tomku, kto wie, czy nie będzie to najkrótsza, a zarazem najbardziej skuteczna ścieżka. Patrz zapytanie i interpolacje poselskie! Panie i Panowie Posłowie mieszkają przecież na naszych terenach i nie pochodzą przecież z kosmosu!!!
Specjalnie Tobie Tomku i wszystkim Kolegom, znajomym, Towarzyszom wędkarskich wypraw, wszystkim kochającym wodę na różne sposoby i metody, przy okazji życzę Zdrowych, Wesołych i Spokojnych ŚWIĄT oraz szczęścia i wszelkiej pomyślności w Nowym 2013 Roku .
Zapewne moj glos wpadnie w studnie,ale mowic zawsze warto,zwlaszcza jesli ma sie cos madrego do powiedzenia. Wg. mnie formula zwiazku zrzeszajacego wszystkich na zasadach z lat piecdziesiatych wypalila sie juz dawno. Potrzebujecie Panowie Wedkarze mlodej krwi w zarzadzie, nowoczesnych menagerow,ktorzy wypracuja formule zwiazku naprawde na miare XXI wieku . I powaznych zmian w statucie,bo idea finansowania sportu wedkarskiego ze skladek szarakow to dosadnie mowic statutowe zlodziejstwo w majestacie prawa.Gospodarka rybacka,przyniosla wyrybienie jezior. Byl kiedys taki taki wladca JAN BEZ ZIEMI sie nazywal. Wkrotce PZW bedzie moglo zmienic nazwe na POLSKI ZWIAZEK WEDKARSKI BEZ RYB. Oby tak nie bylo I tego na ten Nowy, mam nadzieje lepszy i bardziej rybny 2013 rok , Wam wszystkim koledzy po kiju Zyczy Tomek z Laponii
Co to jest marketing? Propagowanie czegoś, szukanie rynku zbytu, itd. W PZW nie trzeba marketingu, chyba żeby ściągnąć nad łowiska kolegów z zagranicy za odpowiednią kaskę. Ale i tu jeśli poprawiła by się sytuacja na naszych łowiska to i Ci dżentelmeni z zagranicy z grubymi portfelami chętnie by przyjeżdżali do nas. Co do zasad i formuły z lad niby 50. Kolega grubo się myli. Po pierwsze statut jest dopracowywany na bieżąco wraz ze zmieniającym się prawem. Prawo mamy dziś tak skonstruowane że organizacje pożytku publicznego mają bardzo dużą szansę na sukces! Ale o losie organizacji decyduje aktywność członków! A nie dojenie organizacji przez członków! To od członków zależy jak funkcjonuje jednostka do której należą, bo; - Kłusola praktycznie nie będzie jak każdy wędkarz będzie reagował prawidłowo na jego obecność. - Nie będą truć wody bo wędkarze szybko zareaguję i winny zostanie ukarany. - łowiska będą rozkwitać, jak wędkarze będą czynnie uczestniczyć w życiu koła. Nie wystarczy opłacić składki ( i przy tym kombinować by jak najmniej zapłacić), i wędkować do bulu. jako członek takiej organizacji jesteś winien troszkę czasu jej poświecić...
Może i nie chcesz być członkiem zarządu (bo jak by nie było, zawsze są to dodatkowe zajęcia), ale na walne zebranie się wstawić, posłuchać co inni mają do powiedzenia. Nie podoba Ci się władanie tych obecnych, zagłosuj na tych co myślą by coś zmienić, zadziałać. Nie bój się że zagłosujesz na tego co nie trzeba. Wystarczy że posłuchasz innych a wnioski same Ci się wysnują, co i dlaczego.
Jako że okręgi mają osobowość prawną mogą czerpać fundusze z;
Wyciąg ze
statutu;
Majątek Stowarzyszenia;
§ 24 1.
Majątek Stowarzyszenia stanowią: nieruchomości, ruchomości i fundusze. 2. Na
fundusze składają się: 2.1 Wpływy
ze składek członkowskich, 2.2 Dotacje,
darowizny, spadki, zapisy, 2.3 Wpływy
z działalności statutowej, 2.4 Dochody
z działalności gospodarczej prowadzonej zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie
przepisami.
Zwykłe koło może też postarać się o osobowość prawną, lub zacząć współpracować z innymi organizacjami pożytku publicznego, które wesprą działalność Koła...
Są święta a więc i sporo marzeń w niektórych postach ,ale w takich dniach mogę życzyć ich spełnienia. Wracając do realiów ,to statut obowiązuje członków, ale już władz PZW nie. Z pozycji koła nie wiele można zrobić a prawie nic.Pozyskiwanie środków przez koło w wielu przypadkach ,to też głupiego robota ,ponieważ ludzie z koła na to pracują ,ale niestety wszystko wchodzi w majątek okręgu i zawiaduje tym ZO. Takie zasady odbierają chęć do działania.Kilka lat wstecz Okręg Płocko-Włocławski wygrał konkurs na obwód Wisły od Kępy Polskiej aż pod Modlin ,pozostało tylko podpisać z RZGW umowę.Pan Grabowski obiecał ten obwód warszawce ,która w konkursie była stroną przegraną .Ponieważ wiedzieliśmy o planach ZG i ZO ,więc na walnym delegatów okręgu poprzez uchwałę zmusiliśmy prezesa okręgu do podpisania umowy na wygrany obwód.Koledzy wszyscy wiecie ,że zjazd delegatów jest najwyższą władzą,ale w PZW to nie ma znaczenia.Prezes okręgu umowy nie podpisał obwód oddał warszawce i odszedł w chwale i jako zasłużony w PZW 4-lata temu . To jest cała prawda o PZW Wasze pisanie o działaniu prawie nie ma sensu ,ktoś tu poruszył wyjście z kosami ,chyba przesada ,ale dlaczego nie wyjść większą grupą przed Zarząd Główny zaprosić media i w ten sposób zakomunikować społeczeństwu o złej sytuacji w PZW . Myślę o takiej formie od dawna a nawet chciałem kiedyś to zrealizować.Moim zdaniem jest to najszybszy sposób działania .Życzę wesołych świąt
CześćArtur lobbing a marketing to dwa różne pojęcia.Po co nam zagraniczni wędkarze?Wystarczy np zadbać o to, żeby z Zalewu Zegrzyńskiego wywalić rybaków, zadbać o infrastrukturę ( agroturystyka, dobrze zaopatrzone sklepy ), zalew dobrze i z głową zarybiać żeby nad zalew przyjeżdżali wędkarze. I to właśnie byłby marketing :-)A PZW pomimo zmian w statucie nadal ma zapis o czynach społecznych - czyli wiele się nie zmieniło od momentu założenia.JK
Dodam jeszcze ,iż w PZW potrzebne są szybkie działania ponieważ sytuacja tego wymaga .Sposoby jakie opisujecie są może prawidłowe ,ale za bardzo rozłożone w czasie i mogą trwać długie lata ,po których nie będzie co ratować w PZW.
Dodam jeszcze ,iż w PZW potrzebne są szybkie działania ponieważ sytuacja tego wymaga .Sposoby jakie opisujecie są może prawidłowe ,ale za bardzo rozłożone w czasie i mogą trwać długie lata ,po których nie będzie co ratować w PZW.
Niby wszystko jest jasne! Znamy termin i czas stawiennictwa na Walne Zgromadzenia, ale czy wiemy jaki jest porządek obrad, na kogo i dlaczego będziemy głosować. Jakie mamy uprawnienia i jakie dokumenty to normują? Fiu, fiu! Warto o tym podyskutować?
CześćMarku wybacz ale mi nasuwa się jedna myśl ...http://wszechpolska.pl/4690JK
Nie wiem jak w innych kołach ale w moim ktoś wpadł na wspaniały pomysł aby rozesłać zaproszenia do losowo wybranych członków żeby podnieść frekwencję na wybory.
Zastanawia mnie jednak celowość takiej decyzji. Człowiek przychodzący na samo głosowanie nie zagłosuje obiektywnie. Nie znając kandydatów wcześniej, nie zamieniając z nimi nawet słowa.
Nawet mi jest ciężko wybrać ze znanych mi kandydatów mimo iż jakiś czas już ich znam.
Wszyscy wiemy że co dwa lata wybierane są władze w kołach! Jeśli komuś się nie podoba zarząd albo ma inny pomysł na prowadzenie koła, powinien wcześnie rozmawiać z ludźmi i szukać poparcia dla swojej myśli, a na walnym zgłosić swoją kandydaturę rozdać ulotki i liczyć na poparcie większości :))
Oczywiście wybór władz jest wiadomy dla członków, którzy się udzielają. Ale czy takie zaproszenia nie powinny być rozesłane wcześniej aby wyborcy mieli szanse zapoznania się z kandydatami? Niestety to nie wybory do sejmu gdzie kandydatów możemy obejrzeć w telewizji czy na plakatach wyborczych.
Ja nie mam zamiaru kandydować więc nikogo do siebie nie chce przekonywać. Chodzi mi o obiektywizm przy głosowaniu. Na ulotce rozdanej przed głosowaniem można przecież wcisnąć różne kity, których wyborca nie będzie w stanie przeanalizować z braku czasu.
Ulotki, o których mówi Kolega Wonski, są jakąś dziwną formą działalności i nie wiem, czy do końca zgodnej z przepisami agitacji. Nic takiego w Statucie PZW nie spotkałem. Zarząd może powiadomić m.in. pisemnie członków koła o Walnym Zgromadzeniu Sprawozdawczo-Wyborczym, może przedstawić porządek obrad, ale agitować w taki sposób?
Nie wiem jak w innych kołach ale w moim ktoś wpadł na wspaniały pomysł aby rozesłać zaproszenia do losowo wybranych członków żeby podnieść frekwencję na wybory.
Zastanawia mnie jednak celowość takiej decyzji. Człowiek przychodzący na samo głosowanie nie zagłosuje obiektywnie. Nie znając kandydatów wcześniej, nie zamieniając z nimi nawet słowa.
Nawet mi jest ciężko wybrać ze znanych mi kandydatów mimo iż jakiś czas już ich znam.
CześćA całkiem serio to kto i za czyje pieniądze rozsyła zaproszenia?JK
Proszę się nie dziwić, ustępujący zarząd ma za zadanie zorganizować Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze. O terminie, miejscu i porządku dziennym Walnego Zgromadzenia, Zarząd Koła zawiadamia członków z minimum 21-dniowym wyprzedzeniem w sposób, który zapewni dotarcie tej wiadomości do wszystkich członków (delegatów). Zawiadomienia winny być wysyłane listownie do każdego członka (delegata) albo ogłaszane w lokalnej prasie, a nadto na tablicach ogłoszeń lub/i stronach internetowych koła. Duże koła nie stosują formy listowej ze względu na olbrzymie koszty. Internet i telefony komórkowe wydatnie pomagają w dotarciu do członków kół.
CześćZbyszku o tym co napisałeś ja wiem.Natomiast ja odczytałem z postu Michała, że zaproszenia jakby wskazują kandydatów do zarządu. Ale teraz widzę, że chyba mylnie odczytałem zawarte informacje w poście.Nie zmienia to faktu, że jeśli zaproszenia zostały wysłane pocztą to musiało to jednak troszkę kosztować.JK
Na stronie okręgu można sobie pobrać owe zawiadomienia tak więc nie jest to tylko przedsięwzięcie mojego koła. Nie wiem czy będą rozdane ulotki o których wcześniej wspomniałem, może każdy z kandydatów się jakoś zaprezentuje w inny sposób. Głównie chodzi mi o to, że będąc tylko na głosowaniu nie ma możliwości zagłosować obiektywnie. Człowiek na pierwszy rzut oka może wydawać się w porządku.
Może wasze odczucia są inne ale wg. mnie jeżeli na takim zaproszeniu podpisze się obecny prezes koła i będzie kandydował to taki człowiek zagłosuje na niego, bo nikogo innego nie zna. Podpisze się skarbnik i głos pójdzie na niego.
Okonek 49 Powracam do tematu zebrań.....
Każdy członek PZW ma prawo zgłosić do każdego organu wniosek . http://ompzw.pl/modulesData/files/2028_wnioski_2012_25_06_2012_24eng70u.pdf Powyższy link polecam kolegom wybierającym się na zebrania wnioskami jakie wpłynęły do ZO PZW. Jest parę dotyczących zmian statutowych ,lokalnych i okręgowych . Obecnie PZW stoi na rozdrożu w związku z brakiem dostosowania statutu do ustawy o sporcie. W tej sprawie też można zgłaszać wnioski. Czekam na propozycję wniosków do Okręgów , ZGPZW i do Walnego PZW ?
A co koledzy na wniosek do Walnego PZW o nie udzielenie absolutorium dla Prezesa PZW za to , że zaniechał zwołania Nadzwyczajnego Zebrania Delegatów przez co pozbawił najważniejszy organ możliwości wypowiedzi , w ustawowym terminie, na temat wymaganych zmian statutowych przez ustawę o sporcie.
W tym krótkim poście, Kolega Okonek49 poruszył, trzy moim zdaniem niezwykle ważne rzeczy.
Po pierwsze, to gwarantowane statutem PZW prawo członków do zgłaszania wniosków i obowiązek ustawowej odpowiedzi na nie przez adresata wniosku.
Po drugie, co dalej z PZW, w aspekcie zapisów bodajże ubiegłorocznej ustawy.
Po trzecie sprawa absolutorium. W tej sprawie Zarząd Główny PZW zapewnił sobie spokój gwarantują w ordynacji wyborczej zapis, że można udzielać absolutorium głosując jedynie na cały zarząd.
Na podstawie art. 82 ust. ustawy o sporcie, na dostosowanie swoich przepisów polskie związki sportowe miały czas do 16 października 2012 r., czyli w ciągu 2 lat od wejścia w życie nowej regulacji.
Sprawa udzielania całemu zarządowi absolutorium to obejście prawa. Bo jak egzekwować zapis regulaminowy, o tym ,że członek zarządu który nie dostanie absolutorium nie może kandydować do władz .
Mamy tu kolejny wniosek o to aby absolutorium udzielać poszczególnym członkom zarządu niezależnie od szczebla struktury PZW. w kołach mamy dobrych i złych działaczy a oceniamy ich jako jedność. To wpływa niekorzystnie na zaangażowanie do pracy w zarządzie.
Zdecydowanie przychylam się do opinii Kolegi. Członków zarządu nie da się mierzyć jedną miarką, ponadto nie wszyscy na to zasługują.
„Dura lex sed lex” – twarde prawo, ale (przecież) prawo; zgodnie z tą łacińską sentencją, powinniśmy zawsze przestrzegać obowiązującego prawa, bez względu na to czy nam się podoba, czy nie, jak surowe obowiązki i kary na nas nakłada.
Termin Zjazdu Statutowego PZW - który może wprowadzić zmiany - znów został przełożony i odbędzie się prawdopodobnie po jesiennych wyborach 2013, czyli ...wiosną 2014 roku. Istnieje opcja (bardzo prawdopodobna) wcześniejszego zadziałania ze strony organu założycielskiego.
O jednej z tych opcji można przeczytać na http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/AD51E980F8194BD4C1257A8500371DB2/%24File/744.pdf
Cytat"W nadchodzącej kadencji czeka nas jeszcze więcej pracy, szczególnie jeśli chodzi o pracę wśród dzieci i młodzieży, co powinno stać się naszym priorytetem, a także w zakresie utrwalenia dobrych praktyk gospodarki rybackiej i wędkarskiej traktowanych jako wkład PZW do podnoszenia atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej wielu regionów w Polsce – powiedział kol. E. Grabowski w podsumowaniu dyskusji."
Proszę zwrócić uwagę na brak sportu wypowiedzi na jest tylko turystyka i rekreacja i rolnictwo.
A jeśli ktoś miał wątpliwości co do dalszej pracy prezesa dla dobra PZW słowa cytowane wyjaśniają sytuację. " Czeka nas jeszcze więcej pracy"
A o statucie to na ostatnim posiedzeniu ZGPZW wspomniano tylko w kontekście
Cytat z komunikatu na stronie ZGPZW.
"W kontekście dyskusji o imprezach sportowych wysłuchano informacji dyr. biura ZG PZW kol. Władysława Waligóry o przebiegu rozmów z MSiT nt. nowelizacji ustawy o sporcie i postanowiono odsunąć w czasie prace nad zmianami w Statucie PZW do czasu wyjaśnienia się sprawy jej nowelizacji. "
Czy ZGPZW woli zrezygnować z dotacji bezprzetargowych z tytułu sportu wędkarskiego bo nie chce mieć nad sobą organu nadzorującego który to stawia warunki statutowe.
Przecież z mocy ustawy PZW stało się związkiem sportowym i podlega pod resort sportu.
„Dura lex sed lex”
Niby wszystko jest jasne! Znamy termin i czas stawiennictwa na Walne Zgromadzenia, ale czy wiemy jaki jest porządek obrad, na kogo i dlaczego będziemy głosować. Jakie mamy uprawnienia i jakie dokumenty to normują? Fiu, fiu! Warto o tym podyskutować?
Poprostu wstawić się na nich, posłuchać co inni powiedzą.
Zapoznać się ze statutem PZW, zasadami racjonalnej gospodarki, zapoznać się z opreratem rybackim w waszym powiecie/okręgu.
Wątek o tym był i tam dałem propozycje wniosków jak też umieściłem odpowiedzi rzecznika ZG PZW. (co do zarybień, łowisk specjalnych)
Wątek "chcecie zmian w PZW")
"Cytat"W nadchodzącej kadencji czeka nas jeszcze więcej pracy, szczególnie jeśli chodzi o pracę wśród dzieci i młodzieży, co powinno stać się naszym priorytetem, a także w zakresie utrwalenia dobrych praktyk gospodarki rybackiej i wędkarskiej traktowanych jako wkład PZW do podnoszenia atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej wielu regionów w Polsce – powiedział kol. E. Grabowski w podsumowaniu dyskusji." Proszę zwrócić uwagę na brak sportu wypowiedzi na jest tylko turystyka i rekreacja i rolnictwo. A jeśli ktoś miał wątpliwości co do dalszej pracy prezesa dla dobra PZW słowa cytowane wyjaśniają sytuację. " Czeka nas jeszcze więcej pracy""
CześćJak można zauważyć kolejność wypowiedzi raczej nieprzypadkowa. Najpierw jak widać odłowią, tylko jak to się ma do " podniesienia atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej regionów ..." to ja nie wiem. Chyba, że rekiny odłowią żeby turyści mogli bezpiecznie się pluskać... :-)Pytanie brzmi - czy można zażądać rozliczenia ilościowego złowionych ryb przez zawodowych rybaków i innych uprawnionych do łowienia sieciami?JK
Odpowiadam na ten post i muszę się mocno powstrzymywać od ostrych słów, które cisną się mi na usta. Nie w stosunku do sympatycznego Kolegi, ale praktyk stosowanych w tym zakresie przez związek.
Walne Zgromadzenia są najwyższą władzą, a nie zarządy, bez względu na szczebel organizacyjny. My, wszyscy bynajmniej jeszcze zrzeszeni w PZW musimy to zrozumieć. My powinniśmy przygotować się do Walnych Zgromadzeń, na których zarządy powinny być zobowiązane do konkretnych działań, a następnie rok po roku rozliczane z efektów swojej działalności.
Nie powinniśmy głosować nad absolutorium dla całego zarządu. Inaczej przez następne cztery lata praktycznie niewiele się zmieni. Rozliczajmy każdego członka zarządu indywidualnie w TAJNYM GŁOSOWANIU. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej.
Według mnie jest to jedyny sposób na to, aby w końcu słuchano uwag szerokiej rzeszy wędkarzy i aby w końcu coś drgnęło!
Przejrzałem jeszcze raz wszystkie posty i muszę dopowiedzieć chociaż jedno zdanie. Działaczy byle jakich trzeba indywidualnie rozliczać, natomiast działaczy aktywnych, solidnych chwalić podwójnie. Piszę to między innymi pod adresem Kolegi Zibiego, w stosunku do którego mam wielki sentyment m.in. za wiedzę na temat sandaczy i nie tylko oraz za stonowane i rozsądne w swojej treści wypowiedzi. Domniemam, że Zibi jest członkiem Zarządu Koła i robi swoją robotę wspaniale. Pragnę, aby inni Koledzy też zrozumieli, że nie chodzi mi o personalia, a o niedostosowane do współczesności funkcjonowanie samego, zbyt hierarchicznego systemu, który nie jest w stanie wyprowadzić wędkarstwa z marazmu.
Pozwole sobie zabrac glos ,jako wedkarz i sympatyk wedkarstwa,a nie jako czlonek PZW. Nie jestem nim od 7-miu lat. Ten okres mam juz za soba. Kiedys przez wiele,wiele lat wedkowalem w Polsce i placilem ,skladki,zezwolenia dodatkowe,licencje,oplaty okregowe ,nizinne i gorskie wplacalem dobrowolna,niedobrowolna oplate" na zarybianie".Krew mnie zalewala,kiedy pojechalem na wczasy z rodzina w okolice Olecka (miejscowosc Sedranki),zaplacileem za licencje w czytajcie uwaznie!: Gospodarstwie Rybackim Polskiego Zwiazku Wedkarskiego i poszedlem z synami lowic ryby!Jezioro cudne.Tylko ryb nie bylo. Plotki i leszczyki po 10cm,szczupaczki max 30cm...Ochhh,pewnie wedkarze do bani? Nie moi drodzy,nie umiejetnosci zawiodly mnie i moich synow,nie brak profesjonalnego sprzetu odegral tu role (przez wiele lat prowadzilem sklep wedkarski)... Miejscowi wedkarze wyjasnili przyczyny porazki. Przed sezonem wedkarskim jezioro bylo czyszczone sieciami!Mozna bylo zlowic to co umknie przez oczka sieci.Niewielkie oczka warto dodac .Przez klusoli pomyslicie? Nieee moi drodzy. Przez Gospodarstwo Rybackie Polskiego Zwiazku Wedkarskiego. Ktore jak sama nazwa wskazuje powinno prowadzic racjonalna gospodarke na danej wodzie. Gratulacje! Czemu w Polsce juz ryb nie bedzie? Bo jestem przekonany,ze nie bedzie! Place skladke,dajmy na to 200zl rocznie nie wnikam do czego ona uprawnia,bo sami wiecie do czego. Z wlasnego doswiadczenia wiem,ze bylem na rybach (mieszkajac jeszcze wtedy w Polsce) 20 razy w roku.....nie no moze 30.Niech bedzie na rybach bylem srednio co 10 dni. Czyli za dzien wedkowania moja oplata wyniosla ok 6zl. Moimi sasiadami bylo 2 emerytow jeden policjant drugi rencista gornik.Na zebraniach kola ciezko ich bylo oderwac od mownicy. Znali od podszewki problemy wedkarskiej braci. "Za malo zarybien!" krzyczal pierwszy"Co sie dzieje z moimi skladkami" wrzeszczal drugi! Warto dodac ,ze pierwszy wyjezdzal nad zbiornik zaporowy swoja przyczepa w kwietniu,a zjezdzal w listopadzie,a drugi w tym samym czasie katowal leszcze i co wpadlo nad Solina.Dzien w dzien,slonce-deszcz 200 dni w roku. Ile to wychodzi na 24 godziny? zlotowka zdaje sie? O ile emeryckiej znizki nie mieli 40-paro letnie lenie! I tu dochodzimy do sedna sprawy w Polsce ryb byloby dosyc,dalej zyja mnoza sie. W Polsce za duzo jest pasozytow,wedkarzy pasozytow tez. Z wedkarskim pozdrowieniem Tomek
Kolego Tomku! Między innymi i takich głosów jak Kolegi potrzebujemy. Raczej zdajemy sobie sprawę z fakty, że wszystkich spraw nie rozwiążemy w tym i następnym roku. Jednak ważne jest to, że mocno zaczniemy niech myśleć, oraz co ważniejsze szybko działać...
Analizując wypowiedź poprzednika , będę przychylał się do wniosku, że pępowinę należy przeciąć raz, a dobrze. Wprowadzić proste prawo, może najpierw na małych podwórkach, aby były pozytywne przykłady. Jedynie pozytywnymi rozwiązaniami jesteśmy w stanie przekonać rzesze o słuszności przyjętych rozwiązań.
Będziemy zobowiązywać zarządy na okres czterech lat! Dajmy zarządom odrobinę zaufania, ale bądźmy też konsekwentni w rozliczaniu w każdym roku z efektów.
Zapewne moj glos wpadnie w studnie,ale mowic zawsze warto,zwlaszcza jesli ma sie cos madrego do powiedzenia. Wg. mnie formula zwiazku zrzeszajacego wszystkich na zasadach z lat piecdziesiatych wypalila sie juz dawno. Potrzebujecie Panowie Wedkarze mlodej krwi w zarzadzie, nowoczesnych menagerow,ktorzy wypracuja formule zwiazku naprawde na miare XXI wieku . I powaznych zmian w statucie,bo idea finansowania sportu wedkarskiego ze skladek szarakow to dosadnie mowic statutowe zlodziejstwo w majestacie prawa.Gospodarka rybacka,przyniosla wyrybienie jezior. Byl kiedys taki taki wladca JAN BEZ ZIEMI sie nazywal. Wkrotce PZW bedzie moglo zmienic nazwe na POLSKI ZWIAZEK WEDKARSKI BEZ RYB. Oby tak nie bylo I tego na ten Nowy, mam nadzieje lepszy i bardziej rybny 2013 rok , Wam wszystkim koledzy po kiju Zyczy Tomek z Laponii
CześćTomku o tym kilka razy mówiłem o czym teraz napisałeś. Epoka " chcenia " jakby się skończyła. Przygotowanie merytoryczne przyszłych prezesów, członków zarządów itp to podstawa. I nie mówię tu bynajmniej o doktoracie z ichtiologii. Umiejętność przewidywania i zarządzania jest podstawą działania managera. A jak przeczytałem w zasadzie smutny przykład o tym, że strony nie będzie bo ktoś tam nie ma pojęcia o komputerze to nie wiem co myśleć. Z drugiej strony mamy budujący przykład polegający na tym, że zostaną zakupione nowe komputery finansowane ze środków UE a ludzie zostaną przeszkoleni z obsługi czyli można zarządzać na miarę XXI wieku.JK
Wracajac do pseudo-sportu. Kiedys bylem czlonkiem duzego kola ,w najlepszych czasach ok 2 tys. czlonkow. Krew mnie zalewala,kiedy na zebraniach byly czytane sprawozdania finansowe za poprzedni rok. Funkcjonowalo to na takiej zasadzie,ze 99% wedkarzy finansowalo zabawe 1 %. Droga zabawe warto dodac. Nie mam nic przeciwko zawodom dla maluchow i mlodziezy.Narybek musi byc w PZW. Ale finansowanie frajdy dla starych koni to juz inna bajka. Jak mam ochote pokopac pilke to sam sobie ja kupuje. Jak mam ochote zostac swiatowej klasy tenisista,to musze sobie wynajac trenera,kupic sprzet,wynajac kort i hotel. Lub znalezc sponsora. Nigdy tego nie rozumialem,ze Zwiazek pakuje pieniadze psu w d..pe. Nie wspomne o "skromnych" poczestunkach po zawodach,takze finansowanych z pieniedzy szarakow. Wedkarstwo to piekny rodzaj wypoczynku. Szkoda ze tylko dla wybranych.
Pomyśl Tomku: czy ktoś Ci zabronił brać udział w zawodach ?. Oczywiście, że nie, więc to był Twój wybór a, że niektórzy mają inne potrzeby, lubią rywalizować, to są gorsi ? Trzeba słuchać wędkarzy ze swojego otoczenia i reagować na "zapotrzebowanie". Moje koło z 840 członków zwiększyło liczebność do 1100 - bo postawiliśmy na sport, na zawody i całą otoczkę z tym związaną, czyli organizacja aktywnego wypoczynku po pracy. Organizujemy ponad 20 zawodów rocznie w różnych formach wędkowania, aby każdy mógł się wykazać w swojej ulubionej metodzie połowu. Wydeptujemy ścieżki do sponsorów, aby podnieść "jakość" nagród, a tym samym uatrakcyjnić rywalizację. Poruszamy się w granicach prawa obowiązującego na dziś, a nie szukamy dziury w całym i nie walczymy z wiatrakami. Całą swoją wiedzę i czas poświęcamy dla naszych wędkarzy a nie dla opluwania PZW. Najłatwiej zasiąść w wygodnym fotelu i skrobnąć parę linijek "że PZW jest be", w tym temacie znajdziesz poklask, bo gdybyś chciał się pochwalić co dobrego zrobiłeś dla koła, to zostaniesz - w najlepszym razie - zignorowany. Poznałem na tym portalu wielu wspaniałych ludzi, ale z powyższych względów ucichli, zeszli w cień. Ale cóż, takie są dzisiejsze prawa, komercja potrzebuje pożywki, a tacy ludzie jej nie dadzą, potrzebne są kłótnie, zamieszania, banowania - musi się coś dziać, byle jak, ale musi.
Bynajmniej Zibi. Nie opluwam nikogo i PZW darze szacunkiem za to ,ze istnieje tyle lat i nie uleglo prywatyzacji. " niektórzy mają inne potrzeby, lubią rywalizować, to są gorsi? " napisales. Prawda. Niektorzy, wiec napisz swoim kolegom z kola dlaczego wiekszosc musi finansowac przyjemnosci niektorych? Zastanawiales sie nad tym? Uwierze w Twoje argumenty jesli zapytacie sie swoich wedkarzy czy pragna takiego wydatkowania ich srodkow. Ich skladek,bo te skladki naleza do wszystkich wedkarzy,nie tylko niektorych. Z wyrazami szacunku Tomek
Bynajmniej Zibi. Nie opluwam nikogo i PZW darze szacunkiem za to ,ze istnieje tyle lat i nie uleglo prywatyzacji. " niektórzy mają inne potrzeby, lubią rywalizować, to są gorsi? " napisales. Prawda. Niektorzy, wiec napisz swoim kolegom z kola dlaczego wiekszosc musi finansowac przyjemnosci niektorych? Zastanawiales sie nad tym? Uwierze w Twoje argumenty jesli zapytacie sie swoich wedkarzy czy pragna takiego wydatkowania ich srodkow. Ich skladek,bo te skladki naleza do wszystkich wedkarzy,nie tylko niektorych. Z wyrazami szacunku Tomek
Przecież nikt nie zakazuje tym niektórym uczestniczenia w zawodach czy innego rodzaju imprezach. Wystarczy trochę zainteresowania. Poza tym ci niektórzy raczej z własnego wyboru są obojętni na to co się dzieje w PZW a druga grupa tych niektórych "krzykaczy" to takie krowy co dużo muczą a mało mleka dają. Dlaczego na zebrania w dużych kołach przychodzi tylko 1-2% członków? Bo za przeproszeniem tych 90% członków g...no ich obchodzi co się dzieje, płacą i wymagają. Reszta czyli koło 8% chcieli by ale się boją. Tylko żeby coś dać od siebie, zadziałać.
Pozdrawiam
Działalność sportowa jest wpisana w Statucie do obowiązków zarządów kół i całego PZW - "Cele i środki działania związku", więc czy nam się podoba czy nie musimy ją organizować. Frekwencję do pewnego stopnia, można regulować (np. niską opłatą za startowe, atrakcyjnymi nagrodami, konkursami na wycieczkach - duże urozmaicenie), ale nie zmusimy nikogo do startu w nich, każdy ma swój pogląd na te sprawy i spróbuj to uszanować. Pisałem także o sponsoringu...
CześćZawody sportowe PZW obejmują - spławik, spin, muchę i wędkarstwo rzutowe.Wiem, że kilkukrotnie czynione były próby, że dołączyć do wykazu wędkarstwo karpiowe. No niestety PZW nie było tym zainteresowane ale bardzo chętnie chciało się podpisać pod tymi zawodami. PZW wręcz zabraniało nazywania zawodów Mistrzostwami Polski Karpiarzy.Dopiero w tym roku coś drgnęło w tym temacie. http://karpmax.pl/artykuly/czytaj/pzw-i-pfwk-lacza-sily-i-chca-wspolnie-zorganizowac-zawody-karpiowe.html Tylko dopóki PZW nie umieści statutowo zawodów karpiowych każdy klub może zorganizować Mistrzostwa Polski Karpiarzy. JK
Z tymi zawodami, to im dłużej w nich uczestniczę, to mam coraz bardziej mieszane uczucia. Powodów jest wiele. Mnóstwo wydanej kasy, tony zanęty wrzuconej do wody, masa naciągniętej drobnicy, która niestety w pewnej części nie przeżywa pomimo faktu organizowania zawodów na żywej rybie. Szanuję pracę i wysiłek Kolegów, rozumiem, że są obowiązki statutowe, ale powinniśmy szukać w ramach rywalizacji sportowej może innych form punktowania. Przecież niekoniecznie waga mogła by być głównych wyznacznikiem mistrzostwa zawodnika. Tak sobie gdybam!
Temat powoli wygasa, chętnych do dyskusji coraz mniej. Okazuje się, że dyskutujemy dość szeroko i nasza wiedza jest dość bogata. Teraz zależy wszystko od tego, jak ją wykorzystamy. Na zachętę jeszcze zapraszam serdecznie do przeczytania artykułu Kolegi z pięknego miasta Lublina "Ryby w każdej rzece"
i oczywiście bardzo interesujących komentarzy.
Myślę Marku, że odżyje, ale po zebraniach... znów się zaczną płacze jak to jest źle, co trzeba zmienić. Kilka wątków, które powstały w ostatnim okresie, zostało założone właśnie po to, żeby pokierować, pokazać drogę prawną, załatwiania naszych bolączek. Pisanie na forum nie wniesie nic, oprócz wylania swych żali, droga prawna jest trudniejsza, ale możliwa, jeśli konstruktywna i znajdzie poparcie, można zmienić zasady w ramach naszych możliwości. Z pewnością na poziomie koła nie zmienimy statutu, ani nie "obalimy" PZW, możemy zadbać o zmiany w ramach istniejącego prawa, lub zaproponować swym delegatom dalej idące posunięcia. Śledząc wątki "zebraniowe" dochodzę do wniosku, że nasi wędkarze bardzo słabo znają swoje prawa i obowiązki, a Ci którzy o nich trochę poczytali, interpretują je na własny sposób. Najwięcej zwolenników mają radykalne zmiany, a te - przypuszczam - są nieosiągalne z naszego poziomu. Tak kartka, jak forum wszystko przyjmie, tylko jak to wdrożyć w życie - wyjść z kosami na ulice ? Skupmy się na tym co możemy zmienić, na co mamy wpływ tu i teraz, pójdźmy na Walne Zebranie uzbrojeni w realne pomysły, przy których realizacji będziemy mieli poparcie większości.
Słowa gorzkie, ale szczere i chyba w pełni oddające obecny stan rzeczy. Jednak nie należy tracić nadziei. W wielu kołach Walne Zgromadzenia rozpoczną się dopiero na początku roku. Zawsze warto podyskutować, nie narzekać. Dyskutować o tym co powinno się poprawić i jak. Z tego co było jednak należy wyciągnąć wnioski, aby nie powielać błędów.
Nie wiem czy wiecie,ale nawet w Sejmie macie swoich przedstawicieli. Moze warto by bylo ich wykorzystac? http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=ZESPOL&Zesp=194
Tomku, kto wie, czy nie będzie to najkrótsza, a zarazem najbardziej skuteczna ścieżka.
Patrz zapytanie i interpolacje poselskie! Panie i Panowie Posłowie mieszkają przecież na naszych terenach i nie pochodzą przecież z kosmosu!!!
Lobbing to mocne narzedzie,tylko czy zechca dzialac? Miejmy nadzieje,ze tak. I miejmy nadzieje,ze madre glowy tam siedza.
Specjalnie Tobie Tomku i wszystkim Kolegom, znajomym, Towarzyszom wędkarskich wypraw, wszystkim kochającym wodę na różne sposoby i metody, przy okazji życzę Zdrowych, Wesołych i Spokojnych ŚWIĄT oraz szczęścia i wszelkiej pomyślności w Nowym 2013 Roku .
Zapewne moj glos wpadnie w studnie,ale mowic zawsze warto,zwlaszcza jesli ma sie cos madrego do powiedzenia. Wg. mnie formula zwiazku zrzeszajacego wszystkich na zasadach z lat piecdziesiatych wypalila sie juz dawno. Potrzebujecie Panowie Wedkarze mlodej krwi w zarzadzie, nowoczesnych menagerow,ktorzy wypracuja formule zwiazku naprawde na miare XXI wieku . I powaznych zmian w statucie,bo idea finansowania sportu wedkarskiego ze skladek szarakow to dosadnie mowic statutowe zlodziejstwo w majestacie prawa.Gospodarka rybacka,przyniosla wyrybienie jezior. Byl kiedys taki taki wladca JAN BEZ ZIEMI sie nazywal. Wkrotce PZW bedzie moglo zmienic nazwe na POLSKI ZWIAZEK WEDKARSKI BEZ RYB. Oby tak nie bylo I tego na ten Nowy, mam nadzieje lepszy i bardziej rybny 2013 rok , Wam wszystkim koledzy po kiju Zyczy Tomek z Laponii
Co to jest marketing? Propagowanie czegoś, szukanie rynku zbytu, itd. W PZW nie trzeba marketingu, chyba żeby ściągnąć nad łowiska kolegów z zagranicy za odpowiednią kaskę.
Ale i tu jeśli poprawiła by się sytuacja na naszych łowiska to i Ci dżentelmeni z zagranicy z grubymi portfelami chętnie by przyjeżdżali do nas.
Co do zasad i formuły z lad niby 50. Kolega grubo się myli. Po pierwsze statut jest dopracowywany na bieżąco wraz ze zmieniającym się prawem.
Prawo mamy dziś tak skonstruowane że organizacje pożytku publicznego mają bardzo dużą szansę na sukces!
Ale o losie organizacji decyduje aktywność członków! A nie dojenie organizacji przez członków!
To od członków zależy jak funkcjonuje jednostka do której należą, bo;
- Kłusola praktycznie nie będzie jak każdy wędkarz będzie reagował prawidłowo na jego obecność.
- Nie będą truć wody bo wędkarze szybko zareaguję i winny zostanie ukarany.
- łowiska będą rozkwitać, jak wędkarze będą czynnie uczestniczyć w życiu koła.
Nie wystarczy opłacić składki ( i przy tym kombinować by jak najmniej zapłacić), i wędkować do bulu. jako członek takiej organizacji jesteś winien troszkę czasu jej poświecić...
Może i nie chcesz być członkiem zarządu (bo jak by nie było, zawsze są to dodatkowe zajęcia), ale na walne zebranie się wstawić, posłuchać co inni mają do powiedzenia. Nie podoba Ci się władanie tych obecnych, zagłosuj na tych co myślą by coś zmienić, zadziałać. Nie bój się że zagłosujesz na tego co nie trzeba. Wystarczy że posłuchasz innych a wnioski same Ci się wysnują, co i dlaczego.
Jako że okręgi mają osobowość prawną mogą czerpać fundusze z;
Wyciąg ze statutu;
Majątek Stowarzyszenia;
Zwykłe koło może też postarać się o osobowość prawną, lub zacząć współpracować z innymi organizacjami pożytku publicznego, które wesprą działalność Koła...§ 24
1. Majątek Stowarzyszenia stanowią: nieruchomości, ruchomości i fundusze.
2. Na fundusze składają się:
2.1 Wpływy ze składek członkowskich,
2.2 Dotacje, darowizny, spadki, zapisy,
2.3 Wpływy z działalności statutowej,
2.4 Dochody z działalności gospodarczej prowadzonej zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami.
Są święta a więc i sporo marzeń w niektórych postach ,ale w takich dniach mogę życzyć ich spełnienia.
Wracając do realiów ,to statut obowiązuje członków, ale już władz PZW nie. Z pozycji koła nie wiele można zrobić a prawie nic.Pozyskiwanie środków przez koło w wielu przypadkach ,to też głupiego robota ,ponieważ ludzie z koła na to pracują ,ale niestety wszystko wchodzi w majątek okręgu i zawiaduje tym ZO. Takie zasady odbierają chęć do działania.Kilka lat wstecz Okręg Płocko-Włocławski wygrał konkurs na obwód Wisły od Kępy Polskiej aż pod Modlin ,pozostało tylko podpisać z RZGW umowę.Pan Grabowski obiecał ten obwód warszawce ,która w konkursie była stroną przegraną .Ponieważ wiedzieliśmy o planach ZG i ZO ,więc na walnym delegatów okręgu poprzez uchwałę zmusiliśmy prezesa okręgu do podpisania umowy na wygrany obwód.Koledzy wszyscy wiecie ,że zjazd delegatów jest najwyższą władzą,ale w PZW to nie ma znaczenia.Prezes okręgu umowy nie podpisał obwód oddał warszawce i odszedł w chwale i jako zasłużony w PZW 4-lata temu .
To jest cała prawda o PZW
Wasze pisanie o działaniu prawie nie ma sensu ,ktoś tu poruszył wyjście z kosami ,chyba przesada ,ale dlaczego nie wyjść większą grupą przed Zarząd Główny zaprosić media i w ten sposób zakomunikować społeczeństwu o złej sytuacji w PZW . Myślę o takiej formie od dawna a nawet chciałem kiedyś to zrealizować.Moim zdaniem jest to najszybszy sposób działania .Życzę wesołych świąt
CześćArtur lobbing a marketing to dwa różne pojęcia.Po co nam zagraniczni wędkarze?Wystarczy np zadbać o to, żeby z Zalewu Zegrzyńskiego wywalić rybaków, zadbać o infrastrukturę ( agroturystyka, dobrze zaopatrzone sklepy ), zalew dobrze i z głową zarybiać żeby nad zalew przyjeżdżali wędkarze. I to właśnie byłby marketing :-)A PZW pomimo zmian w statucie nadal ma zapis o czynach społecznych - czyli wiele się nie zmieniło od momentu założenia.JK
Dodam jeszcze ,iż w PZW potrzebne są szybkie działania ponieważ sytuacja tego wymaga .Sposoby jakie opisujecie są może prawidłowe ,ale za bardzo rozłożone w czasie i mogą trwać długie lata ,po których nie będzie co ratować w PZW.
Dodam jeszcze ,iż w PZW potrzebne są szybkie działania ponieważ sytuacja tego wymaga .Sposoby jakie opisujecie są może prawidłowe ,ale za bardzo rozłożone w czasie i mogą trwać długie lata ,po których nie będzie co ratować w PZW.
Najlepiej wypić setę jedną, drugą dla kurażu , p* w stół i powiedzieć całą prawdę o PZW, jeziorach i rybach, których nie ma.Są tylko karpie.