mało realne ale chyba ze powiesz ze tam nad woda stoi sklep z markowymi ubraniami :) .moja do tej pory nie dala sie namówic na ryby ale czy to zle ?w domu piszczy to jeszcze nad woda sie denerwowac
Cześć No ja z moją nie mam problemu. Znaczy nie jeździ i tak jest ok ;-) Ale kiedyś raz dała się namówić :-) Znaczy jak zwykle na rybach chodziło o dobre zanęcenie. Tylko tym razem nie były to kulki a błyskotka hehe. Ale lubi sobie przyjechać na kilka godzin jak jest ładne słoneczko. Fotel zostaje wtedy zaanektowany i wykorzystany jako leżanka do opalania. Janusz JKarp
No właśnie moja łączy dwie rzeczy naras, opalanie z wędka w ręku i najlepiej żeby co chwile było branie bo inaczej zaczyna marudzić. Jeżeli natmiast ja wybieram sie z nastawieniem żeby jednak troche połowic to wolę wstać rano i godzinie 4-tej być nad wodą co dla żony jest niezrozumiałe jak można się tak katować z powodu ryb.
Ja moze odbiegnę od tematu żony a podam podobny przykład ,,ciężkiego,,wypadu na ryby.Raz kumpel chciał ze mną pojechać połowić ,ale miał dwójkę dzieciaków (11 i 13 lat) i trzeba było je zabrać. Na początek kumpel gada że wujek(czyli ja),kupi wam po lodzie jak pojedziecie z nami...bo za bardzo nie chciały.Ok,kupiłem lody ,chrupki i wziołem cukierki na wagę,po chwili gdy wsiadaliśmy,zaczął sie szantaż ze jeszcze chrupki.Tata kupił 2 paczki chrupek i pojechaliśmy.Po przyjeżdzie zaczeły sie nudzić i ze chcą na rolki,ok tata szybko pojechał do domu przywiózł rolki,ale za pół godziny one chcą poskakać na materacu to juz nie przeszło. Wsiadły do auta które było za plecami i zaczeły sie bawic trzaskając drzwiami.Tata choć kocha swoje dzieci stracił cierpliwość i kazał wyjść z samochodu i siedzieć,to po 10 minutach lądowały kamyki do wody.Znowu ochrzan.Cisza i spokój około 20 minut ,co było podejrzane.Skupiony na łowieniu patrze a tu stado łabedzi w moja strone sunie,nawet nie zdziwiony sie rozglądam a słodziutkie pociechy karmia chrupkami ptaki.Jak zleciało sie ptactwo województwa ,niestety trzeba było zakończyć relaksujący wypad. Po krótkiej reflekcji dochodzę do wniosku że ta żona nad wodą nie takie duże zło.....choć?....przynajmniej kamieniami w spławik nie rzuca..
Mastiff mamy podobnie,moja ,,ryba,,wręcz mnie z domu wypędza-może pojawił się jakiś rywal???ha ha ha,pozdrawiam
Nie, wtedy ma czas dla siebie, książki, jej siostry wiszą na telefonie, porządki w domu bo psy zamykam jak jadę i maseczki kosmetyczne lecą wtedy ile się da i na co się da, żebym ja nie widział, bo serce mam słabe :) Ona tak jak ja lubi sama być w domu, ewentualnie z dziećmi i swoimi książkami. A ja mam spokój i swoje łowiska.
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
Oj,ile bym dał,żeby tak moja powiedziała.Ja mam topór wyjęty z chwilą rozpoczecia sezonu.Wieczna walka i to samo gadanie.Jechac ze mną niechce,bo twierdzi,że ja siedze w krzakach itp.Ehhhhh.
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
Oj,ile bym dał,żeby tak moja powiedziała.Ja mam topór wyjęty z chwilą rozpoczecia sezonu.Wieczna walka i to samo gadanie.Jechac ze mną niechce,bo twierdzi,że ja siedze w krzakach itp.Ehhhhh.
Ja mam to samo , dużo bym dał żeby mi tak powiedziała . Moja byseeee na spacerki wiecznie chodziła , na basen pojechała gdzie tysiąc brudnych dup sobie pływa w kałuży i nie ma gdzie koca rozłożyć . Musi być dużo ludzi , rumor i zgiełk , wtedy jest dobrze i ona wypoczywa . Jak chcę zabrać moja Panią nad rzekę na plażę z pięknym odrzańskim piaskiem i czystą wodą to ona mówi , że w krzakach nie będzie siedzieć , no ludzie , z kim jam się ożenił – blokers normalny :( . Niestety znam tylko jedną Panią co jeździ namiętnie ze swoim mężem na rybki , to Róża żona naszego kolegi @Klepy , zazdroszczę chłopakowi .
Hmmm, też bym tak chciał nie mieć sąsiadów, ale niestety tak sie nie da bo mieszkam w bloku. Własny domek i bez sąsiadów wokoło to musi być bajka w weckend lub wieczorkiem po pracy gril i browarek na świeżym powietrzu i nikt cie nie podgląda.
Hmmm, też bym tak chciał nie mieć sąsiadów, ale niestety tak sie nie da bo mieszkam w bloku. Własny domek i bez sąsiadów wokoło to musi być bajka w weckend lub wieczorkiem po pracy gril i browarek na świeżym powietrzu i nikt cie nie podgląda.
A może po prostu trzeba mieć zaufanie do własnej żony czy dziewczyny i wtedy nie trzeba sprawdzać czy kapcie ciepłe itd. Ja tam sie nie boję swojej zostawić samej w domu bo mam do niej zaufanie, może to mój błąd ale czego oczy nie widzą to sercu nie żal.
Żonie trzeba powiedziec... nie ma jedzenia!!! Bedziesz jadla co zlapiesz... Odrazu bedzie chciala jechac na rybki, i jeszcze robakow nakopie :) Chyba tak zrobie...
Moja dziewczyna jak raz jej tak powiedziałem to kanapek narobiła nad wodę i dobrze bo nic nie złowiliśmy:P
A tak wracając do tematu, to najlepiej z wypadu zrobić mały piknik z opalaniem, czytaniem książek. Jak jest pogoda to moja chętnie pojedzie "złapać słońca", niestety o wczesnych wypadach czy późnych powrotach można zapomnieć ale i tak spoko, co jednak najważniejsze, zawsze jest pytanie: Będziemy siedzieć czy ukrywać się przed rybami po krzakach? ( Raz zabrałem ją na spining:p)
No co wy chcecie od tych kobiet swoich. Moja bez problemu popłynęła ze mną na ryby i nawet koleżankę zabrała. Było fajnie ciepło, trochę się pogawędziło UDANY dzień normalnie. >>>>>Zdjęcie z połowów, ta po prawej moja<<<<<. :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D Nie mam to jak marzenia nie?
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
cieszy sie kobieta ze wkacu odpocznie,nie no zartuje.
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
cieszy sie kobieta ze wkacu odpocznie,nie no zartuje.
hehe zapewne tak jest:P
A ja jak swoją kobietę zabiorę na wypad nad wodę to śmiało mogę zapomnieć wędek a z przynęt tylko gumy się przydają:)
A ja jak swoją kobietę zabiorę na wypad nad wodę to śmiało mogę zapomnieć wędek a z przynęt tylko gumy się przydają:)
No nie?-i z opadu...
lepiej z opadu niż na szarpaka. Chociaż drgająca szczytówka jest nieząstapiona:)
mało realne ale chyba ze powiesz ze tam nad woda stoi sklep z markowymi ubraniami :) .moja do tej pory nie dala sie namówic na ryby ale czy to zle ?w domu piszczy to jeszcze nad woda sie denerwowac
Mastiff mamy podobnie,moja ,,ryba,,wręcz mnie z domu wypędza-może pojawił się jakiś rywal???ha ha ha,pozdrawiam
Cześć
No ja z moją nie mam problemu. Znaczy nie jeździ i tak jest ok ;-)
Ale kiedyś raz dała się namówić :-)
Znaczy jak zwykle na rybach chodziło o dobre zanęcenie. Tylko tym razem nie były to kulki a błyskotka hehe.
Ale lubi sobie przyjechać na kilka godzin jak jest ładne słoneczko. Fotel zostaje wtedy zaanektowany i wykorzystany jako leżanka do opalania.
Janusz JKarp
Ja jak zabrałem swoją;) to sam mialem dośc ryb:) takiego trućia dupy nigdy nie słyszałem ;) w jej wykonaniu:)oczywiście:)
A swoją drogą marudzi że jadę:) tylko dlatego bo mnie wozi haha:) w przyszłym tyg odbieram prawko i spokój :) nic mnie nie powstrzyma:)
No właśnie moja łączy dwie rzeczy naras, opalanie z wędka w ręku i najlepiej żeby co chwile było branie bo inaczej zaczyna marudzić. Jeżeli natmiast ja wybieram sie z nastawieniem żeby jednak troche połowic to wolę wstać rano i godzinie 4-tej być nad wodą co dla żony jest niezrozumiałe jak można się tak katować z powodu ryb.
dla żony jest niezrozumiałe jak można się tak katować z powodu ryb.
Właśnie. Nie namawiać! Obrzydzić totalnie. Sprawić, żeby nam współczuła, że znowu musimy biedaki jechać na ryby. :))))
Ja moze odbiegnę od tematu żony a podam podobny przykład ,,ciężkiego,,wypadu na ryby.Raz kumpel chciał ze mną pojechać połowić ,ale miał dwójkę dzieciaków (11 i 13 lat) i trzeba było je zabrać. Na początek kumpel gada że wujek(czyli ja),kupi wam po lodzie jak pojedziecie z nami...bo za bardzo nie chciały.Ok,kupiłem lody ,chrupki i wziołem cukierki na wagę,po chwili gdy wsiadaliśmy,zaczął sie szantaż ze jeszcze chrupki.Tata kupił 2 paczki chrupek i pojechaliśmy.Po przyjeżdzie zaczeły sie nudzić i ze chcą na rolki,ok tata szybko pojechał do domu przywiózł rolki,ale za pół godziny one chcą poskakać na materacu to juz nie przeszło. Wsiadły do auta które było za plecami i zaczeły sie bawic trzaskając drzwiami.Tata choć kocha swoje dzieci stracił cierpliwość i kazał wyjść z samochodu i siedzieć,to po 10 minutach lądowały kamyki do wody.Znowu ochrzan.Cisza i spokój około 20 minut ,co było podejrzane.Skupiony na łowieniu patrze a tu stado łabedzi w moja strone sunie,nawet nie zdziwiony sie rozglądam a słodziutkie pociechy karmia chrupkami ptaki.Jak zleciało sie ptactwo województwa ,niestety trzeba było zakończyć relaksujący wypad. Po krótkiej reflekcji dochodzę do wniosku że ta żona nad wodą nie takie duże zło.....choć?....przynajmniej kamieniami w spławik nie rzuca..
Mastiff mamy podobnie,moja ,,ryba,,wręcz mnie z domu wypędza-może pojawił się jakiś rywal???ha ha ha,pozdrawiam
Nie, wtedy ma czas dla siebie, książki, jej siostry wiszą na telefonie, porządki w domu bo psy zamykam jak jadę i maseczki kosmetyczne lecą wtedy ile się da i na co się da, żebym ja nie widział, bo serce mam słabe :) Ona tak jak ja lubi sama być w domu, ewentualnie z dziećmi i swoimi książkami. A ja mam spokój i swoje łowiska.
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
Oj,ile bym dał,żeby tak moja powiedziała.Ja mam topór wyjęty z chwilą rozpoczecia sezonu.Wieczna walka i to samo gadanie.Jechac ze mną niechce,bo twierdzi,że ja siedze w krzakach itp.Ehhhhh.
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
Oj,ile bym dał,żeby tak moja powiedziała.Ja mam topór wyjęty z chwilą rozpoczecia sezonu.Wieczna walka i to samo gadanie.Jechac ze mną niechce,bo twierdzi,że ja siedze w krzakach itp.Ehhhhh.
Ja mam to samo , dużo bym dał żeby mi tak powiedziała . Moja by seeee na spacerki wiecznie chodziła , na basen pojechała gdzie tysiąc brudnych dup sobie pływa w kałuży i nie ma gdzie koca rozłożyć . Musi być dużo ludzi , rumor i zgiełk , wtedy jest dobrze i ona wypoczywa . Jak chcę zabrać moja Panią nad rzekę na plażę z pięknym odrzańskim piaskiem i czystą wodą to ona mówi , że w krzakach nie będzie siedzieć , no ludzie , z kim jam się ożenił – blokers normalny :( . Niestety znam tylko jedną Panią co jeździ namiętnie ze swoim mężem na rybki , to Róża żona naszego kolegi @Klepy , zazdroszczę chłopakowi .
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
cieszy sie kobieta ze wkacu odpocznie,nie no zartuje.
cieszy sie owszem ale sąsiad :)
Moja to jest w tym względzie wyrozumiała do bólu, bo jak ja OŚWIADCZAM, że jadę na ryby, wracam za dwa dni, to słyszę -No i chwała Bogu.....
cieszy sie kobieta ze wkacu odpocznie,nie no zartuje.
cieszy sie owszem ale sąsiad :)
No to pilnuj kubity, pilnuj. Ja przynajmniej nie muszę, bo sąsiadów nie mam :)
Mastiff musisz mieć dobrych sąsiadów. To tak jak w piosence.
No nie mam wcale sąsiadów, tak postawiony jest dom, zero sąsiadów :) A co Wy tak z tymi sąsiadami? Macie jakieś doświadczenia z nimi już?
Hmmm, też bym tak chciał nie mieć sąsiadów, ale niestety tak sie nie da bo mieszkam w bloku. Własny domek i bez sąsiadów wokoło to musi być bajka w weckend lub wieczorkiem po pracy gril i browarek na świeżym powietrzu i nikt cie nie podgląda.
tak czytam i czytam, chyba co to niektórych kobiety to specjalnie wyganiaja na ryby:)
ps. SPRAWDZAĆ KAPCIE po powrocie- czy nieciepłe hehe:)
tak czytam i czytam, chyba co to niektórych kobiety to specjalnie wyganiaja na ryby:)
ps. SPRAWDZAĆ KAPCIE po powrocie- czy nieciepłe hehe:)
A jak do lodówki schowa hehe
Hmmm, też bym tak chciał nie mieć sąsiadów, ale niestety tak sie nie da bo mieszkam w bloku. Własny domek i bez sąsiadów wokoło to musi być bajka w weckend lub wieczorkiem po pracy gril i browarek na świeżym powietrzu i nikt cie nie podgląda.
nom! rewelka!
tak czytam i czytam, chyba co to niektórych kobiety to specjalnie wyganiaja na ryby:)
ps. SPRAWDZAĆ KAPCIE po powrocie- czy nieciepłe hehe:)
A jak do lodówki schowa hehe
a ja wiem??? może wąchać lodówkę.....
A może po prostu trzeba mieć zaufanie do własnej żony czy dziewczyny i wtedy nie trzeba sprawdzać czy kapcie ciepłe itd. Ja tam sie nie boję swojej zostawić samej w domu bo mam do niej zaufanie, może to mój błąd ale czego oczy nie widzą to sercu nie żal.
Żonie trzeba powiedziec... nie ma jedzenia!!!
Bedziesz jadla co zlapiesz...
Odrazu bedzie chciala jechac na rybki, i jeszcze robakow nakopie :)
Chyba tak zrobie...
Moja dziewczyna jak raz jej tak powiedziałem to kanapek narobiła nad wodę i dobrze bo nic nie złowiliśmy:P
A tak wracając do tematu, to najlepiej z wypadu zrobić mały piknik z opalaniem, czytaniem książek. Jak jest pogoda to moja chętnie pojedzie "złapać słońca", niestety o wczesnych wypadach czy późnych powrotach można zapomnieć ale i tak spoko, co jednak najważniejsze, zawsze jest pytanie: Będziemy siedzieć czy ukrywać się przed rybami po krzakach? ( Raz zabrałem ją na spining:p)
jest super cieplutko także chyba trzeba będzie pomyśleć nad piknikiem....:)
No co wy chcecie od tych kobiet swoich. Moja bez problemu popłynęła ze mną na ryby i nawet koleżankę zabrała. Było fajnie ciepło, trochę się pogawędziło UDANY dzień normalnie.
>>>>>Zdjęcie z połowów, ta po prawej moja<<<<<.
:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
Nie mam to jak marzenia nie?
próbowałem soją kobietę rano obudzić na rybki ale niestety ona tak wcześnie nie będzie wstawać, cóż byłem zmuszony jechać sam:(