koledzy!czy istnieje jakiś sposób żeby zaprzestano odłowów rybackich na jeziorze PZW? być może udało się Wam wpłynąć na PZW żeby zaprzestano odławiania? wedkuję nad jeziorem Orzysz, gdzie jest co raz mniej ryby. Wszyscy wiedzą, że to wina rybaków, którzy za nic mają limity, stawiają ogromne ilości sieci i grają na nosie wędkarzom i turystom. Jestem strasznie związany z tym zbiornikiem i nie mogę już patrzeć na to bezczynnie. Czy macie jakieś pomysły? Prawnie jest to chyba pat, ale może da się jakoś wpłynąć na PZW... nie wiem zebrać tysiące podpisów? wydzierżawić jezioro jako stowarzyszenie i nie prowadzić odłowów tylko zebrać taką kwotę jak płacą rybacy? jeśli udała się Wam taka sztuka to proszę o kontkat.pozdrawiammazurski wędkarz
jasne, dlatego pytam czy może ktoś zorganizował zrzutę i zapłacił PZW tak jak płacą rybacy. Mam niepotwierdzoną informację, że rocznie opłata od rybaków wynosi dla jeziora Orzysz 13 tys zł. Za 1085 ha wody to przyznajcie że śmieszna kwota. Jeśli jest to prawda, to bez większego trudu uzbieralibyśmy taką kwotę. Tylko pytanie czy komuś coś takiego się udało?
Gospodarzem jeziora Orzysz jest Gospodarstwo Rybackie PZW w Rucianem Nidzie.Niektóre Okręgi prowadzą gospodarkę rybacką samodzielnie lub mają udziały w Gospodarstwach Rybackich.Pieniądze z działalności rybackiej przeznaczone są na działalność Okręgów,w tym zarybianie,wykup na własność niektórych wód itp.Część odłowionych ryb trafia do innych wód na których gospodaruje Okręg.Te Okręgi które prowadzą taka działalność czy posiadają ośrodki zarybieniowe mogą sobie pozwolić na niższe składki okręgowe.
Też mam problem z rybakami, tylko, że nie na pzw tylko wody dzierżawi pełna spółka w wlkp. Ciągle siaty i prąd, zarybień brak, gospodarka typowo zarobkowa.
Osobiście znam dyrektora jednego z gospodarstw rybackich na literę S.(chodzi o gospodarstwo), z którym niejednokrotnie rozmawialiśmy na temat właśnie godpodarki rybackiej. Panowie, czy wierzycie w coś takiego, że człowiek który GOSPODARUJE na określonym akwenie wyłowi całą rybę. Woda taka jest przecież dla niego żródłem utrzymania. Prawdziwy GOSPODARZ nie pozwoli sobie na zniszczenie swojego miejsca pracy.
Co innego może się okazać w innych przypadkach, których z braku żelaznych argumentów nie będę przytaczał.
Prawdziwy gospodarz, rybak wie, jaką sięć, z jakimi o0czkami i gdzie zastawić. Wszytsko to bęezie czynił mając pełną świadomość, żę muszą być spełnione określeone wymogi, aby za rok, czy kolejne dwa lata można było ponownie z tej samej wody znowu coś odłowić.
Generalnie chodzi mi o to, że nie powinniśmy niektórych spraw generalizować, bbezpowdawania konkretnych przykładów.
Temat, który Kolega popruszył jest napewno szeroki i ciekawy. Jeziora w rejonie o których Kolega wspomnina znane były z rybnościu i przepięknych okazów. Zasoby się jednak wyczerpały.
Osobiście znam dyrektora jednego z gospodarstw rybackich na literę S.(chodzi o gospodarstwo), z którym niejednokrotnie rozmawialiśmy na temat właśnie godpodarki rybackiej. Panowie, czy wierzycie w coś takiego, że człowiek który GOSPODARUJE na określonym akwenie wyłowi całą rybę. Woda taka jest przecież dla niego żródłem utrzymania. Prawdziwy GOSPODARZ nie pozwoli sobie na zniszczenie swojego miejsca pracy.
Co innego może się okazać w innych przypadkach, których z braku żelaznych argumentów nie będę przytaczał.
Prawdziwy gospodarz, rybak wie, jaką sięć, z jakimi o0czkami i gdzie zastawić. Wszytsko to bęezie czynił mając pełną świadomość, żę muszą być spełnione określeone wymogi, aby za rok, czy kolejne dwa lata można było ponownie z tej samej wody znowu coś odłowić.
Generalnie chodzi mi o to, że nie powinniśmy niektórych spraw generalizować, bbezpowdawania konkretnych przykładów.
Temat, który Kolega popruszył jest napewno szeroki i ciekawy. Jeziora w rejonie o których Kolega wspomnina znane były z rybnościu i przepięknych okazów. Zasoby się jednak wyczerpały.
Kolego Marku z całym szacunkiem...przestań pierdzielić bzdury. KAŻDY
rybak ma wydzierżawiony dany akwen na określony czas. Gdy zbliża się
koniec dzierżawy a woda poza rybami nie przynosi innych dochodów, czyt.
turystyki co może dotyczyć tylko z kilku procent zbiorników, jest
delikatnie mówiąc "czyszczona" z rybek. Miałem w swoim okręgu paru
takich kolesi. Typowa chamska prywata, nachapać się kasy dopóki jest
możliwość a potem... Potem niech martwi się następny właściciel. Po tym
co widziałem przez lata co się dzieje z pogłowiem ryb na Wiśle i Drwęcy w
Toruniu i okolicach na temat rybaków mam utarte zdanie którego nie
zmienię: POLSCY RYBACY ŚRÓDLĄDOWI TO NAJWIĘKSI KŁUSOLE. W moim okręgu
nie znam żadnego chlubnego wyjątku. Na szczęście nowy zarząd
wypierdzielił ich z naszych wód. Został tylko jeden na Drwęcy ale to juz
zupełnie inna bajka- też kombinator. Piszę to również dlatego iż odkąd
nie ma tej szarańczy na Wiśle złowienie 1,5-2 kg sandacza nie jest
żadnym wyczynem bo jest to standardowy rozmiar a nie jak jeszcze z 5-7
lat temu okaz. Poza tym pogłowie wszystkich ryb znacząco wzrasta od 4
lat gdy wywalono największego z nich-gnoja z Portu Drzewnego, które jest największym zimowiskiem i tarliskiem na całej Wiśle. Oczywiście
zarybienia robią swoje ale zawsze największym problemem będą rybacy
zarobkowi bo co innego rybak robiący tylko odłowy selekcyjne do
pozyskiwania materiału zarybieniowego ale i tu zdarzają się wałki. Lecz
jest to pikuś wobec tych zarobkowych. W moim okręgu rybakom-kłusolom
powiedziano głośne NIE. I gwarantuję iż za 2-3 lata, jak oczywiście nic
się nie zmieni, Wisła w Toruniu i okolicach będzie świetnym łowiskiem
sandaczy, leszczy, sumów czy jazi. Zresztą już padają sandały po 7-8 kilo gdzie
kilka lat temu było to nie do pomyślenia aby wędkarz taką rybę złapał na
wędkę. mógł zrobić to tylko "rybak" w sieć. I z tego co słyszę moje odczucia wobec tzw. rybaków pokrywają
się z uczuciami innymi ludźmi z różnych okręgów. Żeby nie być ogłosłownym rzucę
temat pana K.-dzierżawcy zalewu Koronowskiego czy Wisły we Włocławku.
Zapytaj się tamtych wędkarzy co o nim myślą. Gwarantuję że zdania będą
się składać w 2/3 z przekleństw.
W tym konkretnym przypadku nie ma mowy o racjonalnej gospodarce, łowię na tym jeziorze od co najmniej 15 lat i jest to trzeci dzierżawca z rzędu, który łupi wodę w podobny sposób jak poprzedni. Wiem, że takich zbulwersowanych wędkarzy jak ja jest więcej, dlatego podjąłem ten temat. wciąż nie dopuszczam do siebie myśli, że nic nie da się z tym zrobić. Szukam wszędzie, gdzie się da rozwiązań i jeśli tylko będę wiedział coś konkretnego, podzielę się tym z Wami na forum i Was proszę o to samo :)
WITAM WSZYSTKICH ,TEŻ MAM TAKIE SAMO ZDANIE NA JEZIORZE SIEMIANÓWKA BYWAŁO W TYM ROKU ŻE NAWET W SIECI SYPALI ZANĘTĘ AŻEBY DO KOŃCA WSZYSTKO SKŁUSOWAĆ .PZDRAWIAM WSZYSTKICH I CZEKAM NA PODPOWIEDŻ JAK SIĘ ICH POZBYĆ
Od lat wędkuję na jeziorze Nidzkim i mam okazję obserwować pracę tamtejszych rybaków. To nie jest żadna gospodarka rybacka lecz rabunek tej wody z ryb. Obstawianie tarlisk sieciami na wiosnę, niewody, handel 40 cm sandaczykami w maju w bazie rybackiej w Rucianem, nie liczenie się z innymi użytkownikami wody, w tym wędkarzy. to stałe elementy tamtejszej rzeczywistości. Jeden z autochtonów opowiadał mi jak wyglądają tam "zarybienia". Dyrekcja daleko, bo aż w Suwałkach, więc hulaj dusza, piekła nie ma na trzy kutry. Zaczynają po zejściu lodów i na okrągło przez cały rok czyszczą tę nieszczęsną wodę. Także w tzw długie weekendy, niedziele i święta ! Piotrafią sieciami okrążyć stojącą na górce łódź wędkarską i bez podnoszenia silnika elektrycznego nie można odpłynąć.
Kiedyś Zarząd mojego Koła zwrócił się do ZG PZW, któremu jezioro podlega, z pismem zawierającym postulat wycofania rybaków i lepszej ochrony tego akwenu. Wiecie co nam odpowiedzieli ?
Otóż ponoć na tym jeziorze odławia się ryby wyłącznie w celach sanitarnych i selekcyjnych !!! Do tego rybacy uzyskują średnio tylko 11 kg z hektara wody rocznie !!! To nie żart. Mamy to na piśmie !!! ( Jestem pewny, że 5 letnie pacholę na wędeczkę bez kołowrota i wyszukanych przynęt jest w stanie złowić więcej. ) Dziwne, że to im się opłaca.
Dziwne też, że na terenie Parku Krajobrazowego pozwala się na rybactwo komercyjne, kiedy przepisy mówią jasno : dopuszcza się wyłącznie amatorski połów ryb i to po spełnieniu określonych warunków. Ręce opadają. Mam nadzieję, że kiedyś w końcu, zanim ryby będziemy mogli oglądać w muzeum lub poza granicami kraju, odpowiednie czynniki państwowe nareszcie ucywilizują PZW podobnie jak zaczyna się to w PZPN. Te organizacje działają na podobnych zasadach w oparciu o podobne statuty.
Osobiście znam dyrektora jednego z gospodarstw rybackich na literę S.(chodzi o gospodarstwo), z którym niejednokrotnie rozmawialiśmy na temat właśnie godpodarki rybackiej. Panowie, czy wierzycie w coś takiego, że człowiek który GOSPODARUJE na określonym akwenie wyłowi całą rybę. Woda taka jest przecież dla niego żródłem utrzymania. Prawdziwy GOSPODARZ nie pozwoli sobie na zniszczenie swojego miejsca pracy.
Co innego może się okazać w innych przypadkach, których z braku żelaznych argumentów nie będę przytaczał.
Prawdziwy gospodarz, rybak wie, jaką sięć, z jakimi o0czkami i gdzie zastawić. Wszytsko to bęezie czynił mając pełną świadomość, żę muszą być spełnione określeone wymogi, aby za rok, czy kolejne dwa lata można było ponownie z tej samej wody znowu coś odłowić.
Generalnie chodzi mi o to, że nie powinniśmy niektórych spraw generalizować, bbezpowdawania konkretnych przykładów.
Temat, który Kolega popruszył jest napewno szeroki i ciekawy. Jeziora w rejonie o których Kolega wspomnina znane były z rybnościu i przepięknych okazów. Zasoby się jednak wyczerpały.
To kolega na końcu sam sobie zaprzeczył. Właśnie to tak wygląda. Kiedyś łowiłem na Odrze granicznej i przyszli młodzi żołnierze straży granicznej i mówią, że rybacy mogą ryby razić prądem raz na miesiąc. Tak im powiedzieli rybacy zaskoczeni na gorącym uczynku, a młodzi żołnierze im uwierzyli.
zastanawiam się czy w ogóle udało się gdzieś w Polsce wyrzucić rybaków z jeziora, zaczynam powątpiewać... Na pewno nie wierzę w "prawdziwych" gospodarzy na wodach PZW. W prywatnym gospodarstwie oczywiście jest to możliwe, bo właściciel wie, że jak wyczyści sobie zbiornik w rok, to w następnym zdechnie z głodu.inna sprawa... powiedzcie mi gdzie jest ta ryba przez nich łowiona? bo w sklepie ciężko jest spotkać rybę słodkowodną. Sorry... w Tesco widziałem parę razy niewymiarowego szczupaka czy kilka leszczy...
Udało się już wyrzucić rybaków z jakiegoś jeziora. To było jezioro (o ile mnie pamięć nie myli) Kiekrz. Natknąłem się na filmy na yt z zarybień węgorzem tego jeziora oraz odłowów szczupaka w pozyskaniu ikry, szczupaki po pobraniu ikry zostały wypuszczone, co widać na filmie. Więc wygranie z rybakami jest możliwe.
według mnie jest tylko jedno wjście a mianowicie wyłączenie wód śródlądowych należących skarbu państwa z gospodarki rybackiej i oddanie tych wód PZWdo działalności zgodnej ze statutem i RAPR,żadnych sieci żadnych karpi i tołpyg i innego śmiecia. oczywiście PZW traktuję tu umownie jako organizację zrzeszającą wędkarzy.
według mnie jest tylko jedno wjście a mianowicie wyłączenie wód śródlądowych należących skarbu państwa z gospodarki rybackiej i oddanie tych wód PZWdo działalności zgodnej ze statutem i RAPR,żadnych sieci żadnych karpi i tołpyg i innego śmiecia. oczywiście PZW traktuję tu umownie jako organizację zrzeszającą wędkarzy.
Zlikwidowanie rybactwa śródlądowego na wodach skarbu państwa ,ale nie koniecznie oddanie ich w ręce PZW.Moim zdaniem jest to możliwe .Wystarczy zebrać ponad 100000 podpisów i złożyć wniosek do Sejmu.Zaręczam wam ,że nie leży to w interesie dowodzących w PZW. Prowadzenie rybactwa daje różne możliwości .
Widzę,że Panowie nie łowiliście w jeziorach za czasów PRLu skoro twierdzicie że jest prowadzona gospodarka rabunkowa. A nie jest?! Co prawda z komuny pamiętam najlepiej kolejki i kartki a nie rybaków lecz skoro wtedy grabili i teraz grabią to logicznym jest że ryby jest coraz mniej. A w obecnych czasach to co robią tzw rybacy, dla mnie osobiście kłusole, takie coś nie powinno mieć miejsca. W końcu mamy XXI wiek. Trzeba powiedzieć dość. I mam w dupie że kilku nierobów będzie musiało szukać sobie pracy. Zresztą oni już zdążyli się nachapać na grube lata. Tylko całkowita likwidacja rybactwa zarobkowego śródlądowego uratuje to co zostało w wodzie. I nawet niech nikt nie pisze bzdur skąd będzie można kupić rybkę w sklepie bo stawów hodowlanych oraz prywatnych jezior mamy wystarczająco. RYBAK=KŁUSOL.
kol.romuald 55 na jeziorze, nad którym mieszkałem od dziecinstwa ,były regularne odłowy sieciowe ale co jest najciekawsze była ryba i to nie płoteczki i krąpiki ,leszcze powyżej 2kg. to nie był żaden wynalazek a jeśli chce kol. wiedzieć jakie to jezioro to piszę Bytyń koło poznania. mój rekord leszcza to ok.4,8 kg ,
Na jez. Niepruszewskim codziennie ok 7:30 rybak wypływa i wyjmuje siatki pozakładane poprzedniego dnia, stawia je tylko po to by łapać sandacze bo leszcze to niech sobie wędkarze biorą:) na moich oczach z jednej siatki ok 100m wyjął 8 sandaczy w przedziale 1-2,5kg (na oko) a siatek miał postawionych min 4 szt (tyle widziałem) ale najlepsze jest to co robi wiosną... na odcinku od "borku" do cypla "baby" gdzie dla wędkarzy jest zakaz łowienia do końca maja bo są tam tarliska sandaczy on zakłada sieci codziennie od zejścia lodu tak do ok końca czerwca!!!
W PZW wiedzą o tym doskonale no ale co ich to obchodzi, przecież wędkarze płacą składki to się napuści znowu sandaczyków i tak w kółko będą sobie hodować i odławiać za nasze pieniądze!
Na jez. Niepruszewskim codziennie ok 7:30 rybak wypływa i wyjmuje siatki pozakładane poprzedniego dnia, stawia je tylko po to by łapać sandacze bo leszcze to niech sobie wędkarze biorą:) na moich oczach z jednej siatki ok 100m wyjął 8 sandaczy w przedziale 1-2,5kg (na oko) a siatek miał postawionych min 4 szt (tyle widziałem) ale najlepsze jest to co robi wiosną... na odcinku od "borku" do cypla "baby" gdzie dla wędkarzy jest zakaz łowienia do końca maja bo są tam tarliska sandaczy on zakłada sieci codziennie od zejścia lodu tak do ok końca czerwca!!!
W PZW wiedzą o tym doskonale no ale co ich to obchodzi, przecież wędkarze płacą składki to się napuści znowu sandaczyków i tak w kółko będą sobie hodować i odławiać za nasze pieniądze!
W PZW może i wiedzą, może i maja to gdzieś, ale dla PSR to może być ciekawa informacja.
PSR na Niepruszewskim nie ma sprzętu pływającego. Przyznali się z rozbrajającą szczerością, kontrolując mnie wiosną, że nie ma na razie pomysłu na rybaka, ani na kłusoli, którzy odławiają sandacze biczując wodę codziennie od kwietnia z pięknych łodzi, właśnie w strefie tarlisk. Odnoszę wrażenie, że problemem tego jeziora jest granica międzygminna biegnąca środkiem. A jak wyglądało zarybienie w tym roku - proszę: ZARYBIENIE JEZ. NIEPRUSZEWSKIEGO 2011
PSR na Niepruszewskim nie ma sprzętu pływającego. Przyznali się z rozbrajającą szczerością, kontrolując mnie wiosną, że nie ma na razie pomysłu na rybaka, ani na kłusoli, którzy odławiają sandacze biczując wodę codziennie od kwietnia z pięknych łodzi, właśnie w strefie tarlisk. Odnoszę wrażenie, że problemem tego jeziora jest granica międzygminna biegnąca środkiem. A jak wyglądało zarybienie w tym roku - proszę: ZARYBIENIE JEZ. NIEPRUSZEWSKIEGO 2011
No tak:) i te łodzie znikają gdzieś w połowie czerwca a na wodzie zostaję ja i rybak... reszta "więdnie" nie wierząc, że sandacze można łowić w innym mies. niż maj... a ja do grudnia bujam się na fali ale nie żałuję ani minuty spędzonej nad wodą...
Zobaczymy co będzie w przyszłym sezonie po tym katowaniu siatkami w tym roku... rybak zachowuje się tak jak by miał raka czy jakąś inną śmiertelną chorobę i łowi do upadłego mając gdzieś przyszłe lata... :(
Co do PSR to osobiście nie wierzę by w naszym kraju byli strażnicy z "sercem"... ale mam wielką nadzieję, że się mylę
Rybacy na jeziorach łowili agregatami.Przy brzegach było aż biało od drobnicy.Martwej drobnicy.I co???.....Ano nic! Ryby były.Nie da się wyłowić całego rybostanu.Ani rybacy,ani kłusownicy nie wyłowią wszystkich ryb w jeziorze....chyba że w małym stawie.Wiele innych czynników wpływa na zmniejszenie populacji ryb.Agrochemia to pierwszy czynnik.Rozwój turystyki wodnej,brak oczyszczalni ścieków.Gospodarstwa domowe zużywają dużo różnych chemikalii które trafiają bezpośrednio do wody.Te czynniki zmieniają właściwości fizyko chemiczne wody.Duże ilości związków fosforu powodują wzrost populacji glonów,zwłaszcza przy ciepłej bezwietrznej pogodzie.One powodują zubożenie wody w tlen,zwłaszcza w linii przybrzeżnej tam gdzie gromadzi się narybek,który ginie z powodu zubożenia wody w tlen.To jest główny czynnik powodujący spadek pogłowia ryb.
Masz trochę racji kolego ale moim zdaniem woda PZW jest dla wędkarzy a nie dla rybaka który pasożytuje na naszych składkach!!! Rozumiem odłów kontrolny na zal. Radzyny raz w roku jesienią ale nie katowanie siatkami codziennie i wywożenie najbardziej chodliwej ryby do restauracji! Coś tu chyba nie pasuje? No ale pisać to sobie mogę (możemy) bo i tak to niczego nie zmieni...
Kolego Wojtku! Chciałbym doprecyzować wcześniejszą wypowiedź, odnośnie sklepu wędkarskiego ochotka, a mianowicie: -Są listy i są zbierane podpisy -Była sesja radnych na ten temat - niestety nie znam wyniku -Są powiadomieni posłowie z naszego regionu -Pan burmistrz też zaoferował swoją pomoc - dziś ma być spotkanie Muszę przyznać, że skarbnik naszego koła jest osamotniony w działaniu, ponieważ zarząd jak i prezes olewają ten temat, tłumacząc się brakiem czasu. Każda pomoc będzie mile widziana. Pozdrawiam.
Kolego Wojtku! Chciałbym doprecyzować wcześniejszą wypowiedź, odnośnie sklepu wędkarskiego ochotka, a mianowicie: -Są listy i są zbierane podpisy -Była sesja radnych na ten temat - niestety nie znam wyniku -Są powiadomieni posłowie z naszego regionu -Pan burmistrz też zaoferował swoją pomoc - dziś ma być spotkanie Muszę przyznać, że skarbnik naszego koła jest osamotniony w działaniu, ponieważ zarząd jak i prezes olewają ten temat, tłumacząc się brakiem czasu. Każda pomoc ludzi dobrej woli, będzie mile widziana. Pozdrawiam.
My też mamy problem z rybakiem na jez.Ostrzyckim.Dzierżawcą jest pan Czapiewski i też pozwala rybakowi odławiac ryby.My możemy łapac od świtu do zmierzchu(w nocy zakazano)i tylko do końca pażdziernika.Potem trzeba wykupic następne pozwolenie na lód.A ten rybak łapie kiedy chcei zbiera nawet o godz.10 ,a wędarze nie mogą połapac z łodzi od rana ,bo są nie ściągnięte sieci i pupy.Pięc lat temu mieliśmy przez sezon ok.30sztuk węgorza,a w tym roku tylko 2sztuki,nie mówiąc o innych rybkach-też słabo.Ten dziad wszystko wyłapie ,a my jesteśmy tylko od płacenia.
Też mamy problem z rybakiem na jez.Ostrzyckim.Dzierżawcą jest Czapiewski .Rybak stawia sieci i pupy ile chce i zbiera kiedy chce,nawet o 10 rano .Nam wolno łapac od świtu do zmierzchu.Wędkarze nie mogą łapac z łodzi rano ,bo ten dziad nie ma jeszcze ściągniętych sieci.Pięc lat temu ryb było pod dostatkiem.W czasie sezonu mieliśmy ok.30 sztuk węgorza.W tym sezonie tylko 2sztuki,o innych rybkach nie wspominając-też marnie. My tylko jesteśmy od płacenia i jak tak dalej będzie ,to będziemy tylko moczyc kije.Pozdrawia i życzę miłego dnia:)
Cześć...:) A dojdzie do tego że już zostanie sama drobnica albo jedna większa rybka na 100m będziemy się zasadzać na wielkie ryby a podpłynie do nas rybak i powie panowie tu już nic niema,wszystko wyłapaliśmy a dzierżawca oddaje to jezioro - bo szuka następnego!!!Ale my żeby powędkować na bez rybiu musieliśmy jeszcze za to zapłacić dodatkowo..:)))
Byłem w Zarządzie Okręgu a ponieważ łowię od dziecka czyli 44 lata najważniejsze jest i będzie dla mnie wędkarstwo a nie rybactwo ,podjąłem próbę walki z rybactwem na Wiśle.Ponieważ w ostatnich latach pogłowie sandacza strasznie malało przygotowałem projekt uchwały mówiący o zakazie łowienia sandaczy przez rybaków na okres 4-ech lat celem obserwacji ,czy sytuacja się poprawi.Skrycie liczyłem że po wejściu zakazu część rybaków zrezygnuje z rybaczenia a było w tym czasie na jednym obwodzie 27 ekip rybackich bez żadnej kontroli.Wyobrażacie sobie ilu narobiłem sobie wrogów w ZO .Dyskusja trwała dwie godziny i panowie z Włocławka nie dopuścili do głosowania projektu uchwały.Mało tego podjęli ze mną otwartą walkę co doprowadziło do usunięcia mnie z ZO.W uzasadnieniu wpisano chciał zlikwidować rybactwo na rzece Wiśle.Jak widzisz sympatyczny kolego do puki beton nie padnie szanse na zmiany są nikłe,a rybactwo będzie miało pierwszeństwo przed wędkarstwem .Dziś sytuacja z sandaczem jest tragiczna ,prawie go nie ma.
To co wyprawia obecny dzierżawca na J. Orzysz, to przechodzi ludzkie pojęcie. Jezioro jest już blisko określenia go mianem pustyni. Nie ma żadnej kontrli ze strony straży rybackiej. Wędkuję z łodzi, na jeziorze jestem codziennie w okresie od 01 maja do15 października z wyjątkiem przypadków losowych. W tym roku nawet raz nie byłem kontrolowany przez straż rybacką w poprzednie lata przynajmniej 3 - 4 razy. Rybak zastawia prawie codzienie sieci o długości około 1 km. Kilkakrotnie widziałem o poranku efekty tej grabieży, szczupaczki takie około 30 cm do łodzi, leszczyki po 0,5 kg tak samo. Najbardziej zdeterminowaną osobą w walce o ratowanie jeziora jest skarbnik Koła ze sklepu "ochotka", ale niestety osamotnioną. Jeżeli nie da się nic zmienić drogą: Koło - burmistrz - gospodarstwo rybackie, trzeba zastanowić się nad formą protestu. Na jednej z większych zatok nazwijmy ją X (nazwy celowo nie wymieniam) od wielu lat sieci rybak nie rozastawia, bo zaraz miejscowi nocą wyciągnęli sieć do brzegu, ryby ukradli a sieć poplątaną porzucili w czcinach. Jest to jedyny akwen jeziora gdzie rybak - dzierżawca nie dociera bo mu się nie opłaca. Wniosek z tego jeżeli nie da się nic zrobić formalnie spróbujmy w formie protest. Poinformować o akcji gosodarstwo rybackie będące właścicielem i policję. Jak rybak rozwinie sieci na wodzie ściągnąć w kupę przy brzegu (nie niszczyć) jak nie uda się przed wieczorem nad ranem uwalniać ryby z sieci (broń Boże zabierać), sieci poplątać i tak do skutku. A wszystko to nie dla korzyści własnych ale w trosce o ochronę przyrody. Może podchodzę zbyt emocjonalnie i skrajnie ale jeżeli ludzie mogą blokować drgi, linie kolejowe, ulice w miastach to dlaczego my nie możemy zawalczyć o ratowanie jednego z najpiękniejszych jezior na Mazurach. Ja się na to piszę i zgłaszam swój udział. Pozdrawiam.
22.12.2011. roku w hali widowiskowo-sportowej w Orzyszu, odbędzie się zebranie naszego koła PZW z władzami miasta, na temat pozbycia się rybaków z jez. Orzysz. Zapraszamy wędkarzy naszego koła, mieszkańców Orzysza jak i gości.
Mamy nowy rok i temat cały czas powraca. Rybakom nie da się nic zrobić, a dzierżawa niedawno się zaczęła i potrwa jeszcze około 20 lat !!!! Konflikt między wędkarzami i dzierżawcą jeziora się zaostrza. Doszło do tego, że jednemu z działaczy (dodatkowo właścicielowi sklepu wędkarskiego) zabrano po złości możliwość sprzedaży zezwoleń na Jez. Orzysz. Paranoja. PZW to beton tak jak PZPN. Jak to się ma do Mazury cud natury i innych tego typu szumnych akcji ?? Żaden polityk za to się nie weźmie, nie ma na co liczyć - oczywiście do puki nie zobaczy w tym własnego interesu na którym może zarobić
witam a czy ktos z kolegow nie pomyslał jak usunąc pseudo wedkarzy z jeziora orzysz ktorzy nagminnie klusuja a udaja zagorzalych wedkarzy i milosnikow jeziora..
orzysz jest malym miastem i kazdy sie zna
wszyscy znaja problem klusownictwa ale kazdy sie boi o tym mowic bo to jedna wielka klika...
wszyscy kupuja sklusowane ryby i w tym jest problem bo sa tancsze od tych pozyskanych legalnie....
panowie widzialem rozne polowy rybackie i mysle ze na orzyszu zawsze mozna cos zlowic na wedke
Mamy nowy rok i temat cały czas powraca. Rybakom nie da się nic zrobić, a dzierżawa niedawno się zaczęła i potrwa jeszcze około 20 lat !!!! Konflikt między wędkarzami i dzierżawcą jeziora się zaostrza. Doszło do tego, że jednemu z działaczy (dodatkowo właścicielowi sklepu wędkarskiego) zabrano po złości możliwość sprzedaży zezwoleń na Jez. Orzysz. Paranoja. PZW to beton tak jak PZPN. Jak to się ma do Mazury cud natury i innych tego typu szumnych akcji ?? Żaden polityk za to się nie weźmie, nie ma na co liczyć - oczywiście do puki nie zobaczy w tym własnego interesu na którym może zarobić Dzierżawa jest na 10 lat.Odcinek Wisły na którym lubię łowic został olany przez PZW na rzecz gościa który miał układ koleżeński z byłym prezesem naszego okręgu,teraz woda jest obstawiona siatami przez ludzi którym ów pan daje zezwolenia na połów za marny grosz(800zł na miesiąc) Jest możliwośc pozbycia się rybaków z naszych wód,ale trzeba uczęszczac na zebrania i wybierac tych ludzi którym jesteśmy w stanie zaufac.Koledzy z Torunia zebrali się i dali kopniaka tym którzy byli za rybołówstwem śródlądowym,bierzmy z nich przykład.
U mnie na Popielewskim (granica Kujaw z WLKP) to pełno kłusoli, rybaków i pseudowędkarzy którzy w lutym ładują 40cm szczupaki do plecaka. Raz koleś z drugiego brzegu tak pocisł kłusolowi że ten uciekł na drugi koniec jeziora z siatami. Rybacy i innego typu dziadostwo te swoje wontony(czyt. kondony) powinni zarzucać na wiśnie lub czereśnie żeby szpaki nie pojadły. Nie rozumiem tego że wędkarze muszą płacić składki i zezwolenia, będzie zarybienie a tu taki rybak z kondonami przypłynie i wszystko co się złapie to jeb i na stragan, niech stawy koło domów wykopią i tam ciągną siaty a nie na wodach wędkarskich.
Może to kogoś zaskoczy ale w moim okręgu od wielu lat nie ma problemu z rybakami. A jest tak dlatego, że kilkanaście lat temu działała na wodach Zalewu Sulejowskiego jakas spółka bodajże z Lublina. Owszem robiła szkody dla wędkarzy. Rozstawiali sieci o których później zapominali, zakopywali mnóstwo śniętej już ryby z tych sieci etc. Ogólnie szok. Koła, zarządy słały pismo za pismem do ZO i jak piszę od kilkunastu lat nie ma rybaków na Zalewie Sulejowskim. Co zaś odłowów na wodach PZW to okręgi maja obowiązek prowadzenia gospodarki rybackiej. Nie wiem czy są okręgi, które w swych strukturach maja rybaków. Chyba nie dlatego wody dzierżawione są spółkom rybackim, które robią to co robią. Nie wiem jak długo jeszcze się mój okręg obroni od rybaków bo RZGW upomina się o gospodarkę rybacką ale na dzisiaj jest spokój. Okręg piotrkowski był jednym z pierwszych, który wprowadził rejestry połowów a to tylko po to aby poprzez wpisy wędkarzy udokumentować połowy ryb i podciągnąć to pod gospodarkę rybacką. Jak długo to wytrzyma ... Owszem są prowadzone odłowy badawcze prowadzone przez Uniwersytet Łódzki ale to nie to co rybacy.
koledzy!czy istnieje jakiś sposób żeby zaprzestano odłowów rybackich na jeziorze PZW? być może udało się Wam wpłynąć na PZW żeby zaprzestano odławiania? wedkuję nad jeziorem Orzysz, gdzie jest co raz mniej ryby. Wszyscy wiedzą, że to wina rybaków, którzy za nic mają limity, stawiają ogromne ilości sieci i grają na nosie wędkarzom i turystom. Jestem strasznie związany z tym zbiornikiem i nie mogę już patrzeć na to bezczynnie. Czy macie jakieś pomysły? Prawnie jest to chyba pat, ale może da się jakoś wpłynąć na PZW... nie wiem zebrać tysiące podpisów? wydzierżawić jezioro jako stowarzyszenie i nie prowadzić odłowów tylko zebrać taką kwotę jak płacą rybacy? jeśli udała się Wam taka sztuka to proszę o kontkat.pozdrawiammazurski wędkarz
Dla gospodarstwa rybackiego robiącego odłowy to jest czysty interes, a kto odda swój interes dla dobra innych? Głupek chyba.
jasne, dlatego pytam czy może ktoś zorganizował zrzutę i zapłacił PZW tak jak płacą rybacy. Mam niepotwierdzoną informację, że rocznie opłata od rybaków wynosi dla jeziora Orzysz 13 tys zł. Za 1085 ha wody to przyznajcie że śmieszna kwota. Jeśli jest to prawda, to bez większego trudu uzbieralibyśmy taką kwotę. Tylko pytanie czy komuś coś takiego się udało?
Gospodarzem jeziora Orzysz jest Gospodarstwo Rybackie PZW w Rucianem Nidzie.Niektóre Okręgi prowadzą gospodarkę rybacką samodzielnie lub mają udziały w Gospodarstwach Rybackich.Pieniądze z działalności rybackiej przeznaczone są na działalność Okręgów,w tym zarybianie,wykup na własność niektórych wód itp.Część odłowionych ryb trafia do innych wód na których gospodaruje Okręg.Te Okręgi które prowadzą taka działalność czy posiadają ośrodki zarybieniowe mogą sobie pozwolić na niższe składki okręgowe.
Też mam problem z rybakami, tylko, że nie na pzw tylko wody dzierżawi pełna spółka w wlkp. Ciągle siaty i prąd, zarybień brak, gospodarka typowo zarobkowa.
Osobiście znam dyrektora jednego z gospodarstw rybackich na literę S.(chodzi o gospodarstwo), z którym niejednokrotnie rozmawialiśmy na temat właśnie godpodarki rybackiej. Panowie, czy wierzycie w coś takiego, że człowiek który GOSPODARUJE na określonym akwenie wyłowi całą rybę. Woda taka jest przecież dla niego żródłem utrzymania. Prawdziwy GOSPODARZ nie pozwoli sobie na zniszczenie swojego miejsca pracy.
Co innego może się okazać w innych przypadkach, których z braku żelaznych argumentów nie będę przytaczał.
Prawdziwy gospodarz, rybak wie, jaką sięć, z jakimi o0czkami i gdzie zastawić. Wszytsko to bęezie czynił mając pełną świadomość, żę muszą być spełnione określeone wymogi, aby za rok, czy kolejne dwa lata można było ponownie z tej samej wody znowu coś odłowić.
Generalnie chodzi mi o to, że nie powinniśmy niektórych spraw generalizować, bbezpowdawania konkretnych przykładów.
Temat, który Kolega popruszył jest napewno szeroki i ciekawy. Jeziora w rejonie o których Kolega wspomnina znane były z rybnościu i przepięknych okazów. Zasoby się jednak wyczerpały.
Osobiście znam dyrektora jednego z gospodarstw rybackich na literę S.(chodzi o gospodarstwo), z którym niejednokrotnie rozmawialiśmy na temat właśnie godpodarki rybackiej. Panowie, czy wierzycie w coś takiego, że człowiek który GOSPODARUJE na określonym akwenie wyłowi całą rybę. Woda taka jest przecież dla niego żródłem utrzymania. Prawdziwy GOSPODARZ nie pozwoli sobie na zniszczenie swojego miejsca pracy.
Co innego może się okazać w innych przypadkach, których z braku żelaznych argumentów nie będę przytaczał.
Prawdziwy gospodarz, rybak wie, jaką sięć, z jakimi o0czkami i gdzie zastawić. Wszytsko to bęezie czynił mając pełną świadomość, żę muszą być spełnione określeone wymogi, aby za rok, czy kolejne dwa lata można było ponownie z tej samej wody znowu coś odłowić.
Generalnie chodzi mi o to, że nie powinniśmy niektórych spraw generalizować, bbezpowdawania konkretnych przykładów.
Temat, który Kolega popruszył jest napewno szeroki i ciekawy. Jeziora w rejonie o których Kolega wspomnina znane były z rybnościu i przepięknych okazów. Zasoby się jednak wyczerpały.
Kolego Marku z całym szacunkiem...przestań pierdzielić bzdury. KAŻDY rybak ma wydzierżawiony dany akwen na określony czas. Gdy zbliża się koniec dzierżawy a woda poza rybami nie przynosi innych dochodów, czyt. turystyki co może dotyczyć tylko z kilku procent zbiorników, jest delikatnie mówiąc "czyszczona" z rybek. Miałem w swoim okręgu paru takich kolesi. Typowa chamska prywata, nachapać się kasy dopóki jest możliwość a potem... Potem niech martwi się następny właściciel. Po tym co widziałem przez lata co się dzieje z pogłowiem ryb na Wiśle i Drwęcy w Toruniu i okolicach na temat rybaków mam utarte zdanie którego nie zmienię: POLSCY RYBACY ŚRÓDLĄDOWI TO NAJWIĘKSI KŁUSOLE. W moim okręgu nie znam żadnego chlubnego wyjątku. Na szczęście nowy zarząd wypierdzielił ich z naszych wód. Został tylko jeden na Drwęcy ale to juz zupełnie inna bajka- też kombinator. Piszę to również dlatego iż odkąd nie ma tej szarańczy na Wiśle złowienie 1,5-2 kg sandacza nie jest żadnym wyczynem bo jest to standardowy rozmiar a nie jak jeszcze z 5-7 lat temu okaz. Poza tym pogłowie wszystkich ryb znacząco wzrasta od 4 lat gdy wywalono największego z nich-gnoja z Portu Drzewnego, które jest największym zimowiskiem i tarliskiem na całej Wiśle. Oczywiście zarybienia robią swoje ale zawsze największym problemem będą rybacy zarobkowi bo co innego rybak robiący tylko odłowy selekcyjne do pozyskiwania materiału zarybieniowego ale i tu zdarzają się wałki. Lecz jest to pikuś wobec tych zarobkowych. W moim okręgu rybakom-kłusolom powiedziano głośne NIE. I gwarantuję iż za 2-3 lata, jak oczywiście nic się nie zmieni, Wisła w Toruniu i okolicach będzie świetnym łowiskiem sandaczy, leszczy, sumów czy jazi. Zresztą już padają sandały po 7-8 kilo gdzie kilka lat temu było to nie do pomyślenia aby wędkarz taką rybę złapał na wędkę. mógł zrobić to tylko "rybak" w sieć. I z tego co słyszę moje odczucia wobec tzw. rybaków pokrywają się z uczuciami innymi ludźmi z różnych okręgów. Żeby nie być ogłosłownym rzucę temat pana K.-dzierżawcy zalewu Koronowskiego czy Wisły we Włocławku. Zapytaj się tamtych wędkarzy co o nim myślą. Gwarantuję że zdania będą się składać w 2/3 z przekleństw.W tym konkretnym przypadku nie ma mowy o racjonalnej gospodarce, łowię na tym jeziorze od co najmniej 15 lat i jest to trzeci dzierżawca z rzędu, który łupi wodę w podobny sposób jak poprzedni.
Wiem, że takich zbulwersowanych wędkarzy jak ja jest więcej, dlatego podjąłem ten temat. wciąż nie dopuszczam do siebie myśli, że nic nie da się z tym zrobić. Szukam wszędzie, gdzie się da rozwiązań i jeśli tylko będę wiedział coś konkretnego, podzielę się tym z Wami na forum i Was proszę o to samo :)
Prawdziwy Gospodarz !!! ładnie to brzmi. Pytam , a ilu takich znacie , znamy?? . Kasa tylko to się liczy . Pozdrawiam kolegów Wędkarzy .
WITAM WSZYSTKICH ,TEŻ MAM TAKIE SAMO ZDANIE NA JEZIORZE SIEMIANÓWKA BYWAŁO W TYM ROKU ŻE NAWET W SIECI SYPALI ZANĘTĘ AŻEBY DO KOŃCA WSZYSTKO SKŁUSOWAĆ .PZDRAWIAM WSZYSTKICH I CZEKAM NA PODPOWIEDŻ JAK SIĘ ICH POZBYĆ
Od lat wędkuję na jeziorze Nidzkim i mam okazję obserwować pracę tamtejszych rybaków. To nie jest żadna gospodarka rybacka lecz rabunek tej wody z ryb.
Obstawianie tarlisk sieciami na wiosnę, niewody, handel 40 cm sandaczykami w maju w bazie rybackiej w Rucianem, nie liczenie się z innymi użytkownikami wody, w tym wędkarzy. to stałe elementy tamtejszej rzeczywistości. Jeden z autochtonów opowiadał mi jak wyglądają tam "zarybienia".
Dyrekcja daleko, bo aż w Suwałkach, więc hulaj dusza, piekła nie ma na trzy kutry. Zaczynają po zejściu lodów i na okrągło przez cały rok czyszczą tę nieszczęsną wodę. Także w tzw długie weekendy, niedziele i święta ! Piotrafią sieciami okrążyć stojącą na górce łódź wędkarską i bez podnoszenia silnika elektrycznego nie można odpłynąć.
Kiedyś Zarząd mojego Koła zwrócił się do ZG PZW, któremu jezioro podlega, z pismem zawierającym postulat wycofania rybaków i lepszej ochrony tego akwenu.
Wiecie co nam odpowiedzieli ?
Otóż ponoć na tym jeziorze odławia się ryby wyłącznie w celach sanitarnych i selekcyjnych !!!
Do tego rybacy uzyskują średnio tylko 11 kg z hektara wody rocznie !!! To nie żart. Mamy to na piśmie !!! ( Jestem pewny, że 5 letnie pacholę na wędeczkę bez kołowrota i wyszukanych przynęt jest w stanie złowić więcej. )
Dziwne, że to im się opłaca.
Dziwne też, że na terenie Parku Krajobrazowego pozwala się na rybactwo komercyjne, kiedy przepisy mówią jasno : dopuszcza się wyłącznie amatorski połów ryb i to po spełnieniu określonych warunków.
Ręce opadają.
Mam nadzieję, że kiedyś w końcu, zanim ryby będziemy mogli oglądać w muzeum lub poza granicami kraju, odpowiednie czynniki państwowe nareszcie ucywilizują PZW podobnie jak zaczyna się to w PZPN. Te organizacje działają na podobnych zasadach w oparciu o podobne statuty.
Osobiście znam dyrektora jednego z gospodarstw rybackich na literę S.(chodzi o gospodarstwo), z którym niejednokrotnie rozmawialiśmy na temat właśnie godpodarki rybackiej. Panowie, czy wierzycie w coś takiego, że człowiek który GOSPODARUJE na określonym akwenie wyłowi całą rybę. Woda taka jest przecież dla niego żródłem utrzymania. Prawdziwy GOSPODARZ nie pozwoli sobie na zniszczenie swojego miejsca pracy.
Co innego może się okazać w innych przypadkach, których z braku żelaznych argumentów nie będę przytaczał.
Prawdziwy gospodarz, rybak wie, jaką sięć, z jakimi o0czkami i gdzie zastawić. Wszytsko to bęezie czynił mając pełną świadomość, żę muszą być spełnione określeone wymogi, aby za rok, czy kolejne dwa lata można było ponownie z tej samej wody znowu coś odłowić.
Generalnie chodzi mi o to, że nie powinniśmy niektórych spraw generalizować, bbezpowdawania konkretnych przykładów.
Temat, który Kolega popruszył jest napewno szeroki i ciekawy. Jeziora w rejonie o których Kolega wspomnina znane były z rybnościu i przepięknych okazów. Zasoby się jednak wyczerpały.
To kolega na końcu sam sobie zaprzeczył. Właśnie to tak wygląda. Kiedyś łowiłem na Odrze granicznej i przyszli młodzi żołnierze straży granicznej i mówią, że rybacy mogą ryby razić prądem raz na miesiąc. Tak im powiedzieli rybacy zaskoczeni na gorącym uczynku, a młodzi żołnierze im uwierzyli.
zastanawiam się czy w ogóle udało się gdzieś w Polsce wyrzucić rybaków z jeziora, zaczynam powątpiewać... Na pewno nie wierzę w "prawdziwych" gospodarzy na wodach PZW. W prywatnym gospodarstwie oczywiście jest to możliwe, bo właściciel wie, że jak wyczyści sobie zbiornik w rok, to w następnym zdechnie z głodu.inna sprawa... powiedzcie mi gdzie jest ta ryba przez nich łowiona? bo w sklepie ciężko jest spotkać rybę słodkowodną. Sorry... w Tesco widziałem parę razy niewymiarowego szczupaka czy kilka leszczy...
Udało się już wyrzucić rybaków z jakiegoś jeziora. To było jezioro (o ile mnie pamięć nie myli) Kiekrz. Natknąłem się na filmy na yt z zarybień węgorzem tego jeziora oraz odłowów szczupaka w pozyskaniu ikry, szczupaki po pobraniu ikry zostały wypuszczone, co widać na filmie. Więc wygranie z rybakami jest możliwe.
według mnie jest tylko jedno wjście a mianowicie wyłączenie wód śródlądowych należących skarbu państwa z gospodarki rybackiej i oddanie tych wód PZWdo działalności zgodnej ze statutem i RAPR,żadnych sieci żadnych karpi i tołpyg i innego śmiecia. oczywiście PZW traktuję tu umownie jako organizację zrzeszającą wędkarzy.
Hmm, biorąc pod uwagę ilość jezior w polsce i ilość spółek rybackich no to to jest po prostu niemożliwe:)
kol.Drag mam na myśli likwidację tych pseudo spółek i oddanie wód śródlądowych towarzystwom wędkarskim obojętnie jakby się nazywały
Widzę,że Panowie nie łowiliście w jeziorach za czasów PRLu skoro twierdzicie że jest prowadzona gospodarka rabunkowa.
według mnie jest tylko jedno wjście a mianowicie wyłączenie wód śródlądowych należących skarbu państwa z gospodarki rybackiej i oddanie tych wód PZWdo działalności zgodnej ze statutem i RAPR,żadnych sieci żadnych karpi i tołpyg i innego śmiecia. oczywiście PZW traktuję tu umownie jako organizację zrzeszającą wędkarzy.
Zlikwidowanie rybactwa śródlądowego na wodach skarbu państwa ,ale nie koniecznie oddanie ich w ręce PZW.Moim zdaniem jest to możliwe .Wystarczy zebrać ponad 100000 podpisów i złożyć wniosek do Sejmu.Zaręczam wam ,że nie leży to w interesie dowodzących w PZW. Prowadzenie rybactwa daje różne możliwości .
Widzę,że Panowie nie łowiliście w jeziorach za czasów PRLu skoro twierdzicie że jest prowadzona gospodarka rabunkowa.
A nie jest?! Co prawda z komuny pamiętam najlepiej kolejki i kartki a nie rybaków lecz skoro wtedy grabili i teraz grabią to logicznym jest że ryby jest coraz mniej. A w obecnych czasach to co robią tzw rybacy, dla mnie osobiście kłusole, takie coś nie powinno mieć miejsca. W końcu mamy XXI wiek. Trzeba powiedzieć dość. I mam w dupie że kilku nierobów będzie musiało szukać sobie pracy. Zresztą oni już zdążyli się nachapać na grube lata. Tylko całkowita likwidacja rybactwa zarobkowego śródlądowego uratuje to co zostało w wodzie. I nawet niech nikt nie pisze bzdur skąd będzie można kupić rybkę w sklepie bo stawów hodowlanych oraz prywatnych jezior mamy wystarczająco. RYBAK=KŁUSOL.
kol.romuald 55 na jeziorze, nad którym mieszkałem od dziecinstwa ,były regularne odłowy sieciowe ale co jest najciekawsze była ryba i to nie płoteczki i krąpiki ,leszcze powyżej 2kg. to nie był żaden wynalazek a jeśli chce kol. wiedzieć jakie to jezioro to piszę Bytyń koło poznania. mój rekord leszcza to ok.4,8 kg ,
Kolego Romualdzie od upadku komuny minęło ponad 20 lat i średnio nas pociesza, że za komuny było gorzej.
Na jez. Niepruszewskim codziennie ok 7:30 rybak wypływa i wyjmuje siatki pozakładane poprzedniego dnia, stawia je tylko po to by łapać sandacze bo leszcze to niech sobie wędkarze biorą:) na moich oczach z jednej siatki ok 100m wyjął 8 sandaczy w przedziale 1-2,5kg (na oko) a siatek miał postawionych min 4 szt (tyle widziałem) ale najlepsze jest to co robi wiosną... na odcinku od "borku" do cypla "baby" gdzie dla wędkarzy jest zakaz łowienia do końca maja bo są tam tarliska sandaczy on zakłada sieci codziennie od zejścia lodu tak do ok końca czerwca!!!
W PZW wiedzą o tym doskonale no ale co ich to obchodzi, przecież wędkarze płacą składki to się napuści znowu sandaczyków i tak w kółko będą sobie hodować i odławiać za nasze pieniądze!
Na jez. Niepruszewskim codziennie ok 7:30 rybak wypływa i wyjmuje siatki pozakładane poprzedniego dnia, stawia je tylko po to by łapać sandacze bo leszcze to niech sobie wędkarze biorą:) na moich oczach z jednej siatki ok 100m wyjął 8 sandaczy w przedziale 1-2,5kg (na oko) a siatek miał postawionych min 4 szt (tyle widziałem) ale najlepsze jest to co robi wiosną... na odcinku od "borku" do cypla "baby" gdzie dla wędkarzy jest zakaz łowienia do końca maja bo są tam tarliska sandaczy on zakłada sieci codziennie od zejścia lodu tak do ok końca czerwca!!!
W PZW wiedzą o tym doskonale no ale co ich to obchodzi, przecież wędkarze płacą składki to się napuści znowu sandaczyków i tak w kółko będą sobie hodować i odławiać za nasze pieniądze!
W PZW może i wiedzą, może i maja to gdzieś, ale dla PSR to może być ciekawa informacja.
Kolego wędkarzu!
Odwiedź sklep wędkarski "ochotka" (bo jak widzę, dawno w nim nie byłeś) - dowiesz się wszystkiego na ten temat.
Pozdrawiam.
PSR na Niepruszewskim nie ma sprzętu pływającego. Przyznali się z rozbrajającą szczerością, kontrolując mnie wiosną, że nie ma na razie pomysłu na rybaka, ani na kłusoli, którzy odławiają sandacze biczując wodę codziennie od kwietnia z pięknych łodzi, właśnie w strefie tarlisk. Odnoszę wrażenie, że problemem tego jeziora jest granica międzygminna biegnąca środkiem.
A jak wyglądało zarybienie w tym roku - proszę: ZARYBIENIE JEZ. NIEPRUSZEWSKIEGO 2011
PSR na Niepruszewskim nie ma sprzętu pływającego. Przyznali się z rozbrajającą szczerością, kontrolując mnie wiosną, że nie ma na razie pomysłu na rybaka, ani na kłusoli, którzy odławiają sandacze biczując wodę codziennie od kwietnia z pięknych łodzi, właśnie w strefie tarlisk. Odnoszę wrażenie, że problemem tego jeziora jest granica międzygminna biegnąca środkiem.
A jak wyglądało zarybienie w tym roku - proszę: ZARYBIENIE JEZ. NIEPRUSZEWSKIEGO 2011
No tak:) i te łodzie znikają gdzieś w połowie czerwca a na wodzie zostaję ja i rybak... reszta "więdnie" nie wierząc, że sandacze można łowić w innym mies. niż maj... a ja do grudnia bujam się na fali ale nie żałuję ani minuty spędzonej nad wodą...
Zobaczymy co będzie w przyszłym sezonie po tym katowaniu siatkami w tym roku... rybak zachowuje się tak jak by miał raka czy jakąś inną śmiertelną chorobę i łowi do upadłego mając gdzieś przyszłe lata... :(
Co do PSR to osobiście nie wierzę by w naszym kraju byli strażnicy z "sercem"... ale mam wielką nadzieję, że się mylę
Rybacy na jeziorach łowili agregatami.Przy brzegach było aż biało od drobnicy.Martwej drobnicy.I co???.....Ano nic! Ryby były.Nie da się wyłowić całego rybostanu.Ani rybacy,ani kłusownicy nie wyłowią wszystkich ryb w jeziorze....chyba że w małym stawie.Wiele innych czynników wpływa na zmniejszenie populacji ryb.Agrochemia to pierwszy czynnik.Rozwój turystyki wodnej,brak oczyszczalni ścieków.Gospodarstwa domowe zużywają dużo różnych chemikalii które trafiają bezpośrednio do wody.Te czynniki zmieniają właściwości fizyko chemiczne wody.Duże ilości związków fosforu powodują wzrost populacji glonów,zwłaszcza przy ciepłej bezwietrznej pogodzie.One powodują zubożenie wody w tlen,zwłaszcza w linii przybrzeżnej tam gdzie gromadzi się narybek,który ginie z powodu zubożenia wody w tlen.To jest główny czynnik powodujący spadek pogłowia ryb.
Masz trochę racji kolego ale moim zdaniem woda PZW jest dla wędkarzy a nie dla rybaka który pasożytuje na naszych składkach!!! Rozumiem odłów kontrolny na zal. Radzyny raz w roku jesienią ale nie katowanie siatkami codziennie i wywożenie najbardziej chodliwej ryby do restauracji! Coś tu chyba nie pasuje? No ale pisać to sobie mogę (możemy) bo i tak to niczego nie zmieni...
Kolego Wojtku!
Chciałbym doprecyzować wcześniejszą wypowiedź, odnośnie sklepu wędkarskiego ochotka, a mianowicie:
-Są listy i są zbierane podpisy
-Była sesja radnych na ten temat - niestety nie znam wyniku
-Są powiadomieni posłowie z naszego regionu
-Pan burmistrz też zaoferował swoją pomoc - dziś ma być spotkanie
Muszę przyznać, że skarbnik naszego koła jest osamotniony w działaniu, ponieważ zarząd jak i prezes olewają ten temat, tłumacząc się brakiem czasu.
Każda pomoc będzie mile widziana.
Pozdrawiam.
Kolego Wojtku!
Chciałbym doprecyzować wcześniejszą wypowiedź, odnośnie sklepu wędkarskiego ochotka, a mianowicie:
-Są listy i są zbierane podpisy
-Była sesja radnych na ten temat - niestety nie znam wyniku
-Są powiadomieni posłowie z naszego regionu
-Pan burmistrz też zaoferował swoją pomoc - dziś ma być spotkanie
Muszę przyznać, że skarbnik naszego koła jest osamotniony w działaniu, ponieważ zarząd jak i prezes olewają ten temat, tłumacząc się brakiem czasu.
Każda pomoc ludzi dobrej woli, będzie mile widziana.
Pozdrawiam.
Dzięki wielkie, znalazłem telefon do skarbnika. Będę organizował pomoc.
Nasze koło PZW ma też swoją stronę internetową - ryby.eorzysz.eu ale nie ma żadnej wzmianki na ten temat
My też mamy problem z rybakiem na jez.Ostrzyckim.Dzierżawcą jest pan Czapiewski i też pozwala rybakowi odławiac ryby.My możemy łapac od świtu do zmierzchu(w nocy zakazano)i tylko do końca pażdziernika.Potem trzeba wykupic następne pozwolenie na lód.A ten rybak łapie kiedy chcei zbiera nawet o godz.10 ,a wędarze nie mogą połapac z łodzi od rana ,bo są nie ściągnięte sieci i pupy.Pięc lat temu mieliśmy przez sezon ok.30sztuk węgorza,a w tym roku tylko 2sztuki,nie mówiąc o innych rybkach-też słabo.Ten dziad wszystko wyłapie ,a my jesteśmy tylko od płacenia.
Też mamy problem z rybakiem na jez.Ostrzyckim.Dzierżawcą jest Czapiewski .Rybak stawia sieci i pupy ile chce i zbiera kiedy chce,nawet o 10 rano .Nam wolno łapac od świtu do zmierzchu.Wędkarze nie mogą łapac z łodzi rano ,bo ten dziad nie ma jeszcze ściągniętych sieci.Pięc lat temu ryb było pod dostatkiem.W czasie sezonu mieliśmy ok.30 sztuk węgorza.W tym sezonie tylko 2sztuki,o innych rybkach nie wspominając-też marnie. My tylko jesteśmy od płacenia i jak tak dalej będzie ,to będziemy tylko moczyc kije.Pozdrawia i życzę miłego dnia:)
Cześć...:)
A dojdzie do tego że już zostanie sama drobnica albo jedna większa rybka na 100m będziemy się zasadzać na wielkie ryby a podpłynie do nas rybak i powie panowie tu już nic niema,wszystko wyłapaliśmy a dzierżawca oddaje to jezioro - bo szuka następnego!!!Ale my żeby powędkować na bez rybiu musieliśmy jeszcze za to zapłacić dodatkowo..:)))
Z własnych doświadczeń.
Byłem w Zarządzie Okręgu a ponieważ łowię od dziecka czyli 44 lata najważniejsze jest i będzie dla mnie wędkarstwo a nie rybactwo ,podjąłem próbę walki z rybactwem na Wiśle.Ponieważ w ostatnich latach pogłowie sandacza strasznie malało przygotowałem projekt uchwały mówiący o zakazie łowienia sandaczy przez rybaków na okres 4-ech lat celem obserwacji ,czy sytuacja się poprawi.Skrycie liczyłem że po wejściu zakazu część rybaków zrezygnuje z rybaczenia a było w tym czasie na jednym obwodzie 27 ekip rybackich bez żadnej kontroli.Wyobrażacie sobie ilu narobiłem sobie wrogów w ZO .Dyskusja trwała dwie godziny i panowie z Włocławka nie dopuścili do głosowania projektu uchwały.Mało tego podjęli ze mną otwartą walkę co doprowadziło do usunięcia mnie z ZO.W uzasadnieniu wpisano chciał zlikwidować rybactwo na rzece Wiśle.Jak widzisz sympatyczny kolego do puki beton nie padnie szanse na zmiany są nikłe,a rybactwo będzie miało pierwszeństwo przed wędkarstwem .Dziś sytuacja z sandaczem jest tragiczna ,prawie go nie ma.
Pozdrawiam
To co wyprawia obecny dzierżawca na J. Orzysz, to przechodzi ludzkie pojęcie. Jezioro jest już blisko określenia go mianem pustyni. Nie ma żadnej kontrli ze strony straży rybackiej. Wędkuję z łodzi, na jeziorze jestem codziennie w okresie od 01 maja do15 października z wyjątkiem przypadków losowych. W tym roku nawet raz nie byłem kontrolowany przez straż rybacką w poprzednie lata przynajmniej 3 - 4 razy. Rybak zastawia prawie codzienie sieci o długości około 1 km. Kilkakrotnie widziałem o poranku efekty tej grabieży, szczupaczki takie około 30 cm do łodzi, leszczyki po 0,5 kg tak samo. Najbardziej zdeterminowaną osobą w walce o ratowanie jeziora jest skarbnik Koła ze sklepu "ochotka", ale niestety osamotnioną. Jeżeli nie da się nic zmienić drogą: Koło - burmistrz - gospodarstwo rybackie, trzeba zastanowić się nad formą protestu. Na jednej z większych zatok nazwijmy ją X (nazwy celowo nie wymieniam) od wielu lat sieci rybak nie rozastawia, bo zaraz miejscowi nocą wyciągnęli sieć do brzegu, ryby ukradli a sieć poplątaną porzucili w czcinach. Jest to jedyny akwen jeziora gdzie rybak - dzierżawca nie dociera bo mu się nie opłaca. Wniosek z tego jeżeli nie da się nic zrobić formalnie spróbujmy w formie protest. Poinformować o akcji gosodarstwo rybackie będące właścicielem i policję. Jak rybak rozwinie sieci na wodzie ściągnąć w kupę przy brzegu (nie niszczyć) jak nie uda się przed wieczorem nad ranem uwalniać ryby z sieci (broń Boże zabierać), sieci poplątać i tak do skutku. A wszystko to nie dla korzyści własnych ale w trosce o ochronę przyrody. Może podchodzę zbyt emocjonalnie i skrajnie ale jeżeli ludzie mogą blokować drgi, linie kolejowe, ulice w miastach to dlaczego my nie możemy zawalczyć o ratowanie jednego z najpiękniejszych jezior na Mazurach. Ja się na to piszę i zgłaszam swój udział. Pozdrawiam.
KOLEDZY WĘDKARZE!
22.12.2011. roku w hali widowiskowo-sportowej w Orzyszu, odbędzie się zebranie naszego koła PZW z władzami miasta, na temat pozbycia się rybaków z jez. Orzysz.
Zapraszamy wędkarzy naszego koła, mieszkańców Orzysza jak i gości.
Mamy nowy rok i temat cały czas powraca. Rybakom nie da się nic zrobić, a dzierżawa niedawno się zaczęła i potrwa jeszcze około 20 lat !!!! Konflikt między wędkarzami i dzierżawcą jeziora się zaostrza. Doszło do tego, że jednemu z działaczy (dodatkowo właścicielowi sklepu wędkarskiego) zabrano po złości możliwość sprzedaży zezwoleń na Jez. Orzysz. Paranoja. PZW to beton tak jak PZPN. Jak to się ma do Mazury cud natury i innych tego typu szumnych akcji ?? Żaden polityk za to się nie weźmie, nie ma na co liczyć - oczywiście do puki nie zobaczy w tym własnego interesu na którym może zarobić
witam a czy ktos z kolegow nie pomyslał jak usunąc pseudo wedkarzy z jeziora orzysz ktorzy nagminnie klusuja a udaja zagorzalych wedkarzy i milosnikow jeziora..
orzysz jest malym miastem i kazdy sie zna
wszyscy znaja problem klusownictwa ale kazdy sie boi o tym mowic bo to jedna wielka klika...
wszyscy kupuja sklusowane ryby i w tym jest problem bo sa tancsze od tych pozyskanych legalnie....
panowie widzialem rozne polowy rybackie i mysle ze na orzyszu zawsze mozna cos zlowic na wedke
pozdrawiam i do uslyszenia
Mamy nowy rok i temat cały czas powraca. Rybakom nie da się nic zrobić, a dzierżawa niedawno się zaczęła i potrwa jeszcze około 20 lat !!!! Konflikt między wędkarzami i dzierżawcą jeziora się zaostrza. Doszło do tego, że jednemu z działaczy (dodatkowo właścicielowi sklepu wędkarskiego) zabrano po złości możliwość sprzedaży zezwoleń na Jez. Orzysz. Paranoja. PZW to beton tak jak PZPN. Jak to się ma do Mazury cud natury i innych tego typu szumnych akcji ?? Żaden polityk za to się nie weźmie, nie ma na co liczyć - oczywiście do puki nie zobaczy w tym własnego interesu na którym może zarobić
Dzierżawa jest na 10 lat.Odcinek Wisły na którym lubię łowic został olany przez PZW na rzecz gościa który miał układ koleżeński z byłym prezesem naszego okręgu,teraz woda jest obstawiona siatami przez ludzi którym ów pan daje zezwolenia na połów za marny grosz(800zł na miesiąc) Jest możliwośc pozbycia się rybaków z naszych wód,ale trzeba uczęszczac na zebrania i wybierac tych ludzi którym jesteśmy w stanie zaufac.Koledzy z Torunia zebrali się i dali kopniaka tym którzy byli za rybołówstwem śródlądowym,bierzmy z nich przykład.
U mnie na Popielewskim (granica Kujaw z WLKP) to pełno kłusoli, rybaków i pseudowędkarzy którzy w lutym ładują 40cm szczupaki do plecaka. Raz koleś z drugiego brzegu tak pocisł kłusolowi że ten uciekł na drugi koniec jeziora z siatami. Rybacy i innego typu dziadostwo te swoje wontony(czyt. kondony) powinni zarzucać na wiśnie lub czereśnie żeby szpaki nie pojadły. Nie rozumiem tego że wędkarze muszą płacić składki i zezwolenia, będzie zarybienie a tu taki rybak z kondonami przypłynie i wszystko co się złapie to jeb i na stragan, niech stawy koło domów wykopią i tam ciągną siaty a nie na wodach wędkarskich.
Może to kogoś zaskoczy ale w moim okręgu od wielu lat nie ma problemu z rybakami.
A jest tak dlatego, że kilkanaście lat temu działała na wodach Zalewu Sulejowskiego jakas spółka bodajże z Lublina. Owszem robiła szkody dla wędkarzy. Rozstawiali sieci o których później zapominali, zakopywali mnóstwo śniętej już ryby z tych sieci etc. Ogólnie szok. Koła, zarządy słały pismo za pismem do ZO i jak piszę od kilkunastu lat nie ma rybaków na Zalewie Sulejowskim.
Co zaś odłowów na wodach PZW to okręgi maja obowiązek prowadzenia gospodarki rybackiej. Nie wiem czy są okręgi, które w swych strukturach maja rybaków. Chyba nie dlatego wody dzierżawione są spółkom rybackim, które robią to co robią.
Nie wiem jak długo jeszcze się mój okręg obroni od rybaków bo RZGW upomina się o gospodarkę rybacką ale na dzisiaj jest spokój.
Okręg piotrkowski był jednym z pierwszych, który wprowadził rejestry połowów a to tylko po to aby poprzez wpisy wędkarzy udokumentować połowy ryb i podciągnąć to pod gospodarkę rybacką. Jak długo to wytrzyma ...
Owszem są prowadzone odłowy badawcze prowadzone przez Uniwersytet Łódzki ale to nie to co rybacy.
Chciałem zgłosić naruszenie za mało brzydkich słów o rybakach w tych postach!!
Postrzelaj w nich wiatrówką to raz dwa im się odechce