Witam. Podczas mojej kilkuletniej przygody z wedkarstwem zdarzyło mi sie kilkukrotnie uciekac przed psem/psami. Za pierwszym razem był to sredniej wielkosci bokser, drugim razem był to o wiele wiekszy bulldog, jeszcze innym razem goniły mnie 3 owczarki niemieckie. Podczas 1 "ataku" na szczescie miałem ze soba rower bo piesek nie był skory zeby odpuscic, 2 razem juz nie miałem tego szczescia bo bylem rozstawiony nad jeziorkiem, na szczescie niedaleko był wlasciciel psa i przyszedł po swojego "pupilka" ( pies nawet nie reagował na wołający głos swego pana), w 3 przypadku takze miałem przy sobie rower.. i dobrze. podejrzewam ze podrecznikowe porady nie sprawdziłyby sie podczas ataku 3 psów na raz.
Chciałbym byscie pomogli mi wybrac jakis naprawde sprawdzony i skuteczny sprzet odstraszajacy psy. Słyszałem o roznego rodzaju gazach pieprzowych, urzadzeniach emitujacych sygnały dzwiekowe nieslyszalne dla ludzi ale slyszalne dla psów ktore je odstraszaja, pistolety hukowe, straszaki, pistolety z pociskami gazowymi.. masa tego a ja sie na tym nie znam i chciałbym sie poradzic was. Chciałbym kupic cos czym mogłbym odstraszyc nie tylko psy ale rowniez dzikie zwierzeta, cos co działa juz z duzej odległosci, zeby nie skracac tej odleglosci do minimalnej.
no napewno kazdy miał taką sytuacje ze napotkał na swoje drodze ""najleprzego przyjaciela czlowieka"" i napewno cieżko powstrzymać sie od ucieczki , może sie też zdarzyc tak że nie bedziemy mieć wyjscia , bo za plecami rwąca rzeka a przed nami piesek. chyba najbardziej skuteczny z tego co słyszałem to gaz . coś też słyszałem o kwasie mrówkowym na nos dla psa
Pistolet hukowy jest skuteczny, ponieważ ucho psa nie znosi pewnych dźwięków. Ale ja bym zaufał bardziej miotaczowi gazu. Pieprzowy wystarczy. Pies ma węch 600 razy silniejszy od naszego, a błony śluzowe tak samo. Jak poczujesz gaz, to nima mocnych - a pies tym bardziej. No i nie kosztuje to dużo. Ja używam pistoletu gazowego. Ale to mi daje tylko większy zasięg. No i więcej kosztuje.
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
Za dwie dyszki wyślę fotke mojej teściowej-efekt gwarantowany notarialnie,wyciągasz,pokazujesz,i dwa psy z piskiem w jedną budę ze skowytem się wbijają ...:)Działa też na robactwo,krety i fotoradary (wiązka lasera zawraca).
Temat bardzo ciekawy, bo może dotyczyć wielu z nas. Oczywiście najlepszy jest gaz, ale dodam, że koniecznie w żelu. Jest nieco droższy, ale bardziej skuteczny, nawet pod wiatr.
Za dwie dyszki wyślę fotke mojej teściowej-efekt gwarantowany notarialnie,wyciągasz,pokazujesz,i dwa psy z piskiem w jedną budę ze skowytem się wbijają ...:)Działa też na robactwo,krety i fotoradary (wiązka lasera zawraca).
słyszałem o jakimś specjalnym gwizdku co wydaje dziwny dźwięk i odstrasza ale nie wiem gdzie takie coś dostać ale najprościej to właśnie wcześniej wspomniany ten gaz są różne rodzaje jego , sprzedawca ci doradzi jak najlepszy .
Temat bardzo ciekawy, bo może dotyczyć wielu z nas. Oczywiście najlepszy jest gaz, ale dodam, że koniecznie w żelu. Jest nieco droższy, ale bardziej skuteczny, nawet pod wiatr.
Chyba jednak nie, bo o ile gaz w żelu jest lepszy przeciwko napastnikom o raczej pionowej posturze ( ludzie ) to z psem może być gorzej. Niekoniecznie tym żelem trafisz mu w pysk, a spryskanie sierści na grzbiecie nie wiele da. Zwykły gaz czy też pistolet gazowy to broń obusieczna. Psikniesz / strzelisz pod wiatr i popłaczesz się zanim Cię pies ugryzie.
Najlepsza przeciw agresywnym psom, choć może mało finezyjna, jest pałka teleskopowa. Nie ma psa który po trafieniu miałby dalej ochotę atakować. Do tego warto wiedzieć jak się w takiej sytuacji zachowywać. Oczywiste jest, że przede wszystkim spokój. Jeżeli pies Cię atakuje stań do niego lekko bokiem, z wysunięta lewą ręką. Jeżeli pies zaatakuje to uderzy najpierw w najbliżej siebie znajdującą się cześć ciała. Lepiej mieć pogryzione przedramię lewej ręki niż twarz. Dodatkowo jak pies się uczepi lewej ręki to Ty zawsze masz wolą prawą rękę którą możesz się bronić. Oczywiście optymalne by było gdybyś miał lewą rękę zawiniętą w jakiś sweter, kurtkę czy coś. Ale teoria jedno, a praktyka pokazuje że mało kiedy jest czas szukać sweterka :D
Jeżeli nie masz pałki, możesz użyć czegokolwiek co masz pod ręką. Kij, podpórka, od biedy wędka.
Jedno jest pewne, jeżeli nie chcesz uciekać, musisz być gotowy zatłuc na śmierć. To jednak tylko zwierzę. Nie zawsze staje się tak, że kiedy pies poczuje że nie ma szans wygrać to ucieknie.
Niestety nie ma skutecznej metody która na odległość odstraszy agresywne zwierzę, a jednocześnie będzie bezpieczna dla Ciebie jeżeli chodzi o status prawny. Musisz pamiętać, że pies który szczeka nie musi w mniemaniu sądu być agresywny. Jak działa nasz wymiar sprawiedliwości każdy wie. Znam przypadek w którym zaatakowany musiał ponieść koszt leczenia psa. Mało wyroku nie dostał za znęcanie się nad zwierzętami.
Jak się zaczniesz w trakcie ataku rozjuszonego zwierzęcia zastanawiać nad zasadami etyki, empatia dla zwierząt, prawem w Polsce, to psina ci żyły wygryzie, naleje na ciebie, i z podniesionym ogonem oraz sterczącymi uszami, sprężystym krokiem pójdzie szukać następnego ciecia do zabawy.
Gaz, gaz i jeszcze raz gaz. Nie znam ani jednego przypadku, kiedy miotacz gazu nie poskutkował. Jedna zasada - trzymać go zawsze pod ręką, np. w kieszonce na klacie, albo w takim ekstra etui które sobie uszyłem i noszę jak fona na smyczy zawieszony na szyi.
Pałki będziesz szukał, zdjęcia teściowej nie znajdziesz w potrzebie, wędki szkoda, podpórkę zniszczysz. Ty używając gazu masz przewagę, bo wiesz w którym momencie go użyjesz, więc wstrzymujesz oddech. Przeciwnik nie zdaje sobie sprawy co się dzieje.
Gwizdek? o owszem. Możesz se kupić gwizdek. I potem siedź i "gwizdaj" se co dwie minuty zapobiegawczo. A kiedy zwierzę jest wściekłe, gdy już jest w trakcie ataku, to tylko je dodatkowo rozjuszysz.
Zwierz podczas ataku, gdy dodatkowo jest z jakiegoś powodu w stresie lub ma wściekliznę, reaguje nieszablonowo i często bodźce zewnętrzne oddziałują nań odwrotnie niż zakładamy.
Gaz pieprzowy jak już wspomniałem, poraża zmysł węchu tak drastycznie, że zwierzę często pada nieprzytomne, a w większości przypadków spier..la w amoku. Nigdy, podkreślam nigdy nie słyszałem, by po użyciu gazu atak został dokończony.
Gratuluję rady, by dać na pierwszy ogień lewą rękę. Hehe - dobre! To może być skuteczne w przypadku jakiegoś burka maksymalnie takiego do kolan. Duży pies ci tę rękę zeżre w locie.
Jest pewna metoda, ale mogą jej użyć ludzie o wyjątkowo mocnych nerwach i harcie ducha. Mianowicie pies wywiera nacisk na obiekt dolną szczęką. Ktoś, kto wie w czym rzecz, w trakcie ataku może wystawić w odpowiedni sposób dłoń - jak przy bloku w karate ( kciukiem do siebie). Wtedy pies tę dłoń pochwyci i można złapać ( zacisnąć dłoń) na dolnej szczęce psa. Nie jest on wtedy zdolny do gryzienia. To z kolei pozwala zwyczajnie rozerwać ryj napastnikowi.
Jest to jednak sposób którego nikomu nie polecam, ponieważ jest to metoda dla ludzi, którzy z różnych powodów szkolą się w walce z różnym przeciwnikiem i dla amatora jest to wysokie ryzyko.
GAZ PIEPRZOWY W STANDARDOWYM ZASOBNIKU CIŚNIENIOWYM - I PO PTOKACH. Kilka złotych, a skuteczność 99%
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Albo się zesrać ze strachu. :-)
Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Albo się zesrać ze strachu. :-)
Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.
Strzelasz do kaczek z wiatrówki na łowisku? Nooooooooooooooooo
Gratulacje chłopie!
Widać, żeś prawdziwym miłośnikiem przyrody jest!
To ja operuję ptaki zaplątane w twoje żyłki które zostawiasz na łowisku, odcinam worki foliowe łyskom na łowisku, a ty do nich z "luftbiksy" szczylosz?! Obyś mnie nigdy nad wodą nie spotkoł, bo ci ta lufa wsadza wiesz kaj i wystrzela cołki magazynek prosto w kakao.
Na fotce w awatarze właśnie uwalniam łyskę która miała poprzecinane nóżki całe zamotane w żyłkę którą jakiś cieć zostawił nad wodą. Jak ją uwolniłem, to popłynęła po resztę rodzinki i wróciła - rodzice i 3 małe łyseczki! Pływały mi pod wędkami i śmiały się do mnie tak, jakby chciały mi podziękować, że uratowałem matce życie! oja zona patrzyła na to jak zaczarowana! Śmigalismy kijami, a one wiedziały, że im krzywdy nie zrobimy! Karmiliśmy je pod naszymi nogami jakby nas znały sto lat!...
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Albo się zesrać ze strachu. :-)
Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.
" Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek. "
Na psa jest dobry kot lub kot wlasnego chowu z teściową. Na ten duet nie ma mocnych (psów) W razie ataku psa teściowa kiece zadziera kot wygląda A gaz extra pieprzony sie ulatnia.
Zdenerwowałem się! strzel jeszcze kiedyś do kaczki, to cię znajdę na końcu świata!
Strasznie nerwowy jesteś. A pyskaty przez internet jak jasna cholera. Poza tym strzelając nie koniecznie trzeba trafiać w cel. Ale nie będę dyskutował z oszołomem ekologicznym.
Powiem Ci tylko że bardziej mnie wkurzają na tym świecie ludzie jak zwierzęta więc swoje filozofie zostaw dla siebie ponieważ nawet w jednym poscie nie potrafisz się całościowo wysłowić.
Posłuchej synek - nie wypisuj tu bzdur, boś sam napisał, że do kaczek strzelasz. Przyjedź do mnie i strzel do kaczki na moich oczach - to będzie ostatnia rzecz jaka zrobisz na wolności i jeszcze cię stłukę. Żaden ekologiczny świr, tylko człowiek myślący, czego o tobie powiedzieć nie można. Ty jesteś nad wodą gościem, a te kaczki są u siebie. A jeśli taką postawę prezentujesz swoim dzieciom, to gratuluję podwójnie, bo to podwójnie źle o tobie świadczy. Nie masz co się tu teraz odszczekiwać, boś już sobie reklamę zrobił i zapewniam cię, że wielu tutaj zgromadzonych chętnie by ci tę lufę wsadziło w pewne miejsce. Jesteś wędkarzem?! Może jeszcze mi powiesz, że wszystko wypuszczasz?! Chłopie daj se siana, i przez jakiś czas się tu nie pojawiaj, aż ten smród po wiatrówce nieco się ulotni. Tacy potem siedzą w krzaczorach i strzelają do samochodów, do szpaków na czereśni, albo i do wrednego sąsiada bo się nie spodobał. Co za świat - i jeszcze się odszczekuje! Łobuz.
No - widzę, żeś naprawdę smarkaty. Zatem istnieje możliwość, że nie zdążysz dzieciom przekazać swych zasad moralnych, bo wcześniej cię za coś przymkną - na dobrej drodze jesteś.
freeghost , już Ci pisałem że chyba trochę nie pojmujesz tego całego internetu i wszystkich rzeczy, które się tutaj dzieją, ale widzę że nic sobie z tego nie zrobiłeś. Bądź bardziej podatny na porady innych, a później dopiero próbuj świat obdarowywać swoimi poradami. :D
Kiedyś zaatakowały mnie 2 wilczury. Miałam 6 lat, sięgały mi do pasa. Jak mnie jeden złapał za nogawkę to wrzasnęłam tak, że obydwa uciekły z podkulonymi ogonami. Dziś niestety głosik nie ten i krzyk na psy nie pomaga. Nie pomoże też gwizdek, bo on tylko bardziej rozwścieczy już wkurzone zwierzę. Jedyne rozwiązanie to, jak koledzy już raczyli radzić, gaz.
Aha i jeszcze jedno - jak się człowiek NAPRAWDĘ boi to g*** mu pomoże kucanie przed psem (notabene dla tych co może nie wiedzą - taki mały gest poddania przed zwierzakiem... ale nie w tych warunkach i nie z tym strachem za paskiem)
Psy wyczuwają strach i okazanie strachu przed psem bardziej je prowokuje. Mam labradorkę, która została zabrana z pseudo hodowli. Mimo że psina miała wtedy pół roku, do tej pory, a ma w tej chwili prawie trzy lata, czuje respekt do obcych ludzi. Nie podejdzie do obcego nawet kiedy trzyma jakiś smakołyk. Ale zdarzają się osoby, które boją się psów i ona to wyczuwa i zaczyna szczekać. Taka sama sytuacja może wyniknąć jak pies poczuje się zagrożony., Agresja budzi agresję. Jak zaczniemy machać łapami przed psem i pies poczuje się zagrożony - zaatakuje. Dlatego należy zachować jak największy spokój. Pojedynczy pies raczej nie będzie atakował. Jako zwierzęta stadne, tworzą grupę, w której czują się bezpieczne. Atakują raczej grupami, chyba że ich psychika jest spaczona przez nieodpowiedzialnego właściciela. Nie będe się tu rozpisywał bo to nie temat o psach tylko o obronie przed nimi. Dlatego uważam, że żadne gwizdki, pałki i inne tego typu gadżety. Gaz i to tylko w ostateczności.
Bedac w szkole sredniej czesto jezdzilem rowerem na ryby. Zeby dotrzec do wody musialem przejechac okolo 100m wzdluz dwoch gospodarstw, gdzie paletalo sie kilka sporych kundli i oczywiscie zawsze mialem niezlu sprint zeby im zwiac. Nie wiem jak wytlumaczyc fakt, ale ile razy wsadzilem w kieszenie jakies kamienie, zeby w razie czego sie "ostrzeliwac", nigdy zaden nie wyskoczyl poza obszar podworka. Czuly czy co ?. Raz jeden jechalem i oczywiscie sprint a one za mna. Niestety jakis debil wykopal rowek w szlakowce i go nie zauwazylem. Oczywiscie gleba na zwirze. To co wtedy wykrzyczalem nie nadaje sie do publikacji. A psy. Podwinely ogon i uciekly. Wiedzialy, ze gdyby do mnie doskoczyly, chyba bym je wtedy sam zagryzl :). Od tej pory ani razu mnie juz nie gonily.
freeghost , już Ci pisałem że chyba trochę nie pojmujesz tego całego internetu i wszystkich rzeczy, które się tutaj dzieją, ale widzę że nic sobie z tego nie zrobiłeś. Bądź bardziej podatny na porady innych, a później dopiero próbuj świat obdarowywać swoimi poradami. :D
Masz coś nie po kolei chyba. Pochwal smarka, który strzela do kaczek z wiatrówki. To w twoim stylu.
Wracam do domu pomiędzy polami i często moim utrapieniem są psy - jeden nigdy nie stanowi problemu, ogólnie w pojedynkę raczej nie atakują. Czasami się zdarzają ataki 5, 6 psów - wtedy są bardziej odważne i wzajemnie się nakręcają. Zastanawiałem się nad kupieniem wiatrówki czy może bardziej pistoletu na plastikowe kulki... ale miałem wątpliwości, czy ktoś kiedyś nie posądzi mnie o znęcanie się nad zwierzętami itp. Po pewnym czasie kupiłem sobie gaz obronny (taki za 15zł) - zaletą jest to że działa (około 5minut) psy sprytnie wycierają ten gaz o trawę, ale niewątpliwie studzi ich zapał. Minus jest taki, że pies musi być blisko - żeby nie zdążył się odsunąć to realnie 1-2 m. Kolejnym plusem jest łatwość schowania i małe ryzyko uszkodzenia, niska waga i cena. Minusy to konieczność bliskiej odległości, problem użycia w przypadku wiatru, mała pojemność. Zatem gaz był ok, ale zastanawiałem się jak zniechęcić psy do ataku już jak biegną w moją stronę - kamienie skuteczne, ale bez przesady - nie będę nosił takiego obciążenia, a po ciemku trudno znaleźć. Zacząłem szukać rozwiązać elektronicznych Doghaser i Dazer II, ponieważ lepsze opinie miał Dazer - kupiłem go. Jest skuteczny na jakieś 5-7m pod warunkiem, że pomiędzy psem a mną nie ma jakiś metalowych przeszkód - płoty itp, które powodują zakłócenia. Należy go używać przez około 2 sek. potem przerwa i znowu - psy słyszą dźwięki o nieprzyjemnej częstotliwości. Używam, go tylko jak muszę, aby ich nie przyzwyczaić. Ogólnie po miesiącu psy jak mnie widzą, to zachowują bezpieczną odległość i się mną nie interesują. Urządzenie ma charakter kierunkowy, można np. użyć go do ochrony własnego psa - co ostatnio zrobiłem. Jego największym minusem jest: Cena i możliwość uszkodzenia np. w przypadku upadku. Ale na prawdę polecam. UWAGA: Ponieważ działa na słuch, działa gorzej w warunkach miejskich hałas uliczny i na stare psy. Doskonale sprawdza się na wsi, w lesie itp. Np. na rybach jak widzę, że ktoś spuszcza psa i ten pędzi do mnie, to dwa razy nacisnę przycisk i się już nie zbliża. Z doświadczenia mogę powiedzieć do ataków nagłych mam gaz w kieszeni, a dazer noszę w plecaku.
Mam nadzieję, że pomogłem. Warto wiedzieć, że np. na wiejskie psy wystarczy najmniejszy kamień lub samo schylenie się po kamień, ponieważ to najczęstsza broń i mają złe doświadczenia.
To może wzorem naszego smarkatego kolegi kupujmy już nie wiatrówki, ale Kałasznikowy i strzelajmy do kaczek, bo nam zanętę wyżerają? Łajam za to smarka, a tu gość mający się za doświadczonego wędkarza robi jakieś wyrzuty?! Jasne z modrym... co to ma być?!
A to, że po prostu zbyt emocjonalnie względem tekstu zareagowałeś. Można przecież uznać, że strzela salwę żeby ptaki przestraszyć? Ty z góry zakładasz, że strzela wprost do nich. Po co? Jak Go złapiesz za palec na spuście i celownikiem skierowanym w kaczkę wtedy go łajaj bo nawet w sądzie to Tobie muszę udowodnić winę a nie Ty własną niewinność.
Nie powiem, ale ciekawy temat. Kiedyś będąc jeszcze smarkiem, mocno pogryzł mnie wściekły pies sąsiada. Od tamtego czasu panicznie bałem się psów. Strach ustał w momencie kiedy sami kupiliśmy sporego owczarka niemieckiego. Więź jaką nawiązaliśmy z tym psem była niesamowita a on sam był cholernie posłuszny. Pamiętam jak pewnego razu gonił mnie pies, który pojawił się na mojej ulicy nie wiadomo skąd. W pewnym momencie, będąc już bliżej podwórka zauważyłem coś czego nie zapomnę do końca życia. Wierzcie mi lub nie. Mam bramę która ma ok 2 m wysokości. Mój pies widząc mnie w tarapatach, będąc w amoku i wyczuwając zagrożenie dla swojego pana rozpędził się, przeskoczył bramę i z impetem rzucił się na tamtego psa. Walka nie była drastyczna, mój pies prawdopodobnie czuł przewagę nad tamtym i tylko lekko go kąsnął a potem strasznie warczał i szczerzył kły. Ja stojąc jak wryty w pewnym momencie poczułem podobną agresję, tamten pies czując podwójną absorpcję po prostu uciekł. Jakie to ma nawiązanie do tematu? ano takie, że jeśli mamy psa można brać go, ze sobą, psy to zwierzęta szybko przywiązujące się do ludzi także w chili zagrożenia zawsze jest raźniej a psy widząc kolejnego psa nie zawsze chcą atakować. Oczywiście pies na łowisku to pewnego rodzaju utrudnienie, a to sobie popływa, a to sobie poszczeka a wiemy, że na trzeba zachowywać ciszę :) nie mniej jednak myślę, że w miarę sposobności możemy zabierać swoich pupili z sobą. Gaz to też ciekawe rozwiązanie, chyba sam to kupię bo niestety mojego czworonogiego przyjaciela nie ma już ze mną :(.
To ja zapytam tak spokojnie, żeby nie było że kogoś podburzam. Czy przypadkiem jednemu z wypowiadających się w tym temacie seksu nie brakuje? Bo jakoś tak strasznie nerwowy jest i emocjonalnie podchodzi do wszystkiego?
A nie lepiej wiatrówka jak twierdzi 89krzysztof?! :(
A czy ja twierdzę, że wiatrówką lepiej ? Serio, masz problem jakiś ze sobą.
Jak tylko mogę zabieram swego pupila na rybki, często chodzę sam i wtedy taki czworonożny przyjaciel jest niezastąpiony. Oczywiście zdarzyło się, że psince zachciało się kąpać i przepłoszyć rybki ale wybaczam jej. Przyjaciel jakich mało.
Witam. Podczas mojej kilkuletniej przygody z wedkarstwem zdarzyło mi sie kilkukrotnie uciekac przed psem/psami. Za pierwszym razem był to sredniej wielkosci bokser, drugim razem był to o wiele wiekszy bulldog, jeszcze innym razem goniły mnie 3 owczarki niemieckie. Podczas 1 "ataku" na szczescie miałem ze soba rower bo piesek nie był skory zeby odpuscic, 2 razem juz nie miałem tego szczescia bo bylem rozstawiony nad jeziorkiem, na szczescie niedaleko był wlasciciel psa i przyszedł po swojego "pupilka" ( pies nawet nie reagował na wołający głos swego pana), w 3 przypadku takze miałem przy sobie rower.. i dobrze. podejrzewam ze podrecznikowe porady nie sprawdziłyby sie podczas ataku 3 psów na raz.
Chciałbym byscie pomogli mi wybrac jakis naprawde sprawdzony i skuteczny sprzet odstraszajacy psy. Słyszałem o roznego rodzaju gazach pieprzowych, urzadzeniach emitujacych sygnały dzwiekowe nieslyszalne dla ludzi ale slyszalne dla psów ktore je odstraszaja, pistolety hukowe, straszaki, pistolety z pociskami gazowymi.. masa tego a ja sie na tym nie znam i chciałbym sie poradzic was. Chciałbym kupic cos czym mogłbym odstraszyc nie tylko psy ale rowniez dzikie zwierzeta, cos co działa juz z duzej odległosci, zeby nie skracac tej odleglosci do minimalnej.
Prosze o porady.
Na psy wystarczy ten gaz. Masz chyba 4 metry zasięgu, więc bez problemu dasz sobie radę w razie zagrożenia.
w obronie przed psem jest dobrze mieć odpowiedniego psa
no napewno kazdy miał taką sytuacje ze napotkał na swoje drodze ""najleprzego przyjaciela czlowieka"" i napewno cieżko powstrzymać sie od ucieczki , może sie też zdarzyc tak że nie bedziemy mieć wyjscia , bo za plecami rwąca rzeka a przed nami piesek. chyba najbardziej skuteczny z tego co słyszałem to gaz . coś też słyszałem o kwasie mrówkowym na nos dla psa
Pistolet hukowy jest skuteczny, ponieważ ucho psa nie znosi pewnych dźwięków. Ale ja bym zaufał bardziej miotaczowi gazu. Pieprzowy wystarczy. Pies ma węch 600 razy silniejszy od naszego, a błony śluzowe tak samo. Jak poczujesz gaz, to nima mocnych - a pies tym bardziej. No i nie kosztuje to dużo. Ja używam pistoletu gazowego. Ale to mi daje tylko większy zasięg. No i więcej kosztuje.
w obronie przed psem jest dobrze mieć odpowiedniego psa
albo kota,puszczasz kota ,kot na drzewo,pies pod drzewem a ty w nogi :)
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
Luxis ,lepsza będzie teściowa,porzuci ją wtedy a sam ucieknie
Etam. Teściowa takiego psa sama zagryzie.
wystarczy zdjęcie teściowej, pomaga nie tylko na psy ;)
a tak na poważnie to chyba gaz pieprzowy.
Za dwie dyszki wyślę fotke mojej teściowej-efekt gwarantowany notarialnie,wyciągasz,pokazujesz,i dwa psy z piskiem w jedną budę ze skowytem się wbijają ...:)Działa też na robactwo,krety i fotoradary (wiązka lasera zawraca).
Temat bardzo ciekawy, bo może dotyczyć wielu z nas. Oczywiście najlepszy jest gaz, ale dodam, że koniecznie w żelu. Jest nieco droższy, ale bardziej skuteczny, nawet pod wiatr.
Za dwie dyszki wyślę fotke mojej teściowej-efekt gwarantowany notarialnie,wyciągasz,pokazujesz,i dwa psy z piskiem w jedną budę ze skowytem się wbijają ...:)Działa też na robactwo,krety i fotoradary (wiązka lasera zawraca).
biore za 5 dych dawaj numer konta
Noś ze sobą pęta kiełbasy
słyszałem o jakimś specjalnym gwizdku co wydaje dziwny dźwięk i odstrasza ale nie wiem gdzie takie coś dostać ale najprościej to właśnie wcześniej wspomniany ten gaz są różne rodzaje jego , sprzedawca ci doradzi jak najlepszy .
Temat bardzo ciekawy, bo może dotyczyć wielu z nas. Oczywiście najlepszy jest gaz, ale dodam, że koniecznie w żelu. Jest nieco droższy, ale bardziej skuteczny, nawet pod wiatr.
Chyba jednak nie, bo o ile gaz w żelu jest lepszy przeciwko napastnikom o raczej pionowej posturze ( ludzie ) to z psem może być gorzej. Niekoniecznie tym żelem trafisz mu w pysk, a spryskanie sierści na grzbiecie nie wiele da.
Zwykły gaz czy też pistolet gazowy to broń obusieczna. Psikniesz / strzelisz pod wiatr i popłaczesz się zanim Cię pies ugryzie.
Najlepsza przeciw agresywnym psom, choć może mało finezyjna, jest pałka teleskopowa.
Nie ma psa który po trafieniu miałby dalej ochotę atakować.
Do tego warto wiedzieć jak się w takiej sytuacji zachowywać. Oczywiste jest, że przede wszystkim spokój. Jeżeli pies Cię atakuje stań do niego lekko bokiem, z wysunięta lewą ręką. Jeżeli pies zaatakuje to uderzy najpierw w najbliżej siebie znajdującą się cześć ciała.
Lepiej mieć pogryzione przedramię lewej ręki niż twarz. Dodatkowo jak pies się uczepi lewej ręki to Ty zawsze masz wolą prawą rękę którą możesz się bronić. Oczywiście optymalne by było gdybyś miał lewą rękę zawiniętą w jakiś sweter, kurtkę czy coś. Ale teoria jedno, a praktyka pokazuje że mało kiedy jest czas szukać sweterka :D
Jeżeli nie masz pałki, możesz użyć czegokolwiek co masz pod ręką. Kij, podpórka, od biedy wędka.
Jedno jest pewne, jeżeli nie chcesz uciekać, musisz być gotowy zatłuc na śmierć. To jednak tylko zwierzę. Nie zawsze staje się tak, że kiedy pies poczuje że nie ma szans wygrać to ucieknie.
Niestety nie ma skutecznej metody która na odległość odstraszy agresywne zwierzę, a jednocześnie będzie bezpieczna dla Ciebie jeżeli chodzi o status prawny.
Musisz pamiętać, że pies który szczeka nie musi w mniemaniu sądu być agresywny. Jak działa nasz wymiar sprawiedliwości każdy wie. Znam przypadek w którym zaatakowany musiał ponieść koszt leczenia psa. Mało wyroku nie dostał za znęcanie się nad zwierzętami.
Jak się zaczniesz w trakcie ataku rozjuszonego zwierzęcia zastanawiać nad zasadami etyki, empatia dla zwierząt, prawem w Polsce, to psina ci żyły wygryzie, naleje na ciebie, i z podniesionym ogonem oraz sterczącymi uszami, sprężystym krokiem pójdzie szukać następnego ciecia do zabawy.
Gaz, gaz i jeszcze raz gaz. Nie znam ani jednego przypadku, kiedy miotacz gazu nie poskutkował. Jedna zasada - trzymać go zawsze pod ręką, np. w kieszonce na klacie, albo w takim ekstra etui które sobie uszyłem i noszę jak fona na smyczy zawieszony na szyi.
Pałki będziesz szukał, zdjęcia teściowej nie znajdziesz w potrzebie, wędki szkoda, podpórkę zniszczysz. Ty używając gazu masz przewagę, bo wiesz w którym momencie go użyjesz, więc wstrzymujesz oddech. Przeciwnik nie zdaje sobie sprawy co się dzieje.
Gwizdek? o owszem. Możesz se kupić gwizdek. I potem siedź i "gwizdaj" se co dwie minuty zapobiegawczo. A kiedy zwierzę jest wściekłe, gdy już jest w trakcie ataku, to tylko je dodatkowo rozjuszysz.
Zwierz podczas ataku, gdy dodatkowo jest z jakiegoś powodu w stresie lub ma wściekliznę, reaguje nieszablonowo i często bodźce zewnętrzne oddziałują nań odwrotnie niż zakładamy.
Gaz pieprzowy jak już wspomniałem, poraża zmysł węchu tak drastycznie, że zwierzę często pada nieprzytomne, a w większości przypadków spier..la w amoku. Nigdy, podkreślam nigdy nie słyszałem, by po użyciu gazu atak został dokończony.
Gratuluję rady, by dać na pierwszy ogień lewą rękę. Hehe - dobre! To może być skuteczne w przypadku jakiegoś burka maksymalnie takiego do kolan. Duży pies ci tę rękę zeżre w locie.
Jest pewna metoda, ale mogą jej użyć ludzie o wyjątkowo mocnych nerwach i harcie ducha. Mianowicie pies wywiera nacisk na obiekt dolną szczęką. Ktoś, kto wie w czym rzecz, w trakcie ataku może wystawić w odpowiedni sposób dłoń - jak przy bloku w karate ( kciukiem do siebie). Wtedy pies tę dłoń pochwyci i można złapać ( zacisnąć dłoń) na dolnej szczęce psa. Nie jest on wtedy zdolny do gryzienia. To z kolei pozwala zwyczajnie rozerwać ryj napastnikowi.
Jest to jednak sposób którego nikomu nie polecam, ponieważ jest to metoda dla ludzi, którzy z różnych powodów szkolą się w walce z różnym przeciwnikiem i dla amatora jest to wysokie ryzyko.
GAZ PIEPRZOWY W STANDARDOWYM ZASOBNIKU CIŚNIENIOWYM - I PO PTOKACH. Kilka złotych, a skuteczność 99%
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Albo się zesrać ze strachu. :-)
Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Albo się zesrać ze strachu. :-)
Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.
Strzelasz do kaczek z wiatrówki na łowisku? Nooooooooooooooooo Gratulacje chłopie! Widać, żeś prawdziwym miłośnikiem przyrody jest! To ja operuję ptaki zaplątane w twoje żyłki które zostawiasz na łowisku, odcinam worki foliowe łyskom na łowisku, a ty do nich z "luftbiksy" szczylosz?! Obyś mnie nigdy nad wodą nie spotkoł, bo ci ta lufa wsadza wiesz kaj i wystrzela cołki magazynek prosto w kakao.
Zdenerwowałem się! strzel jeszcze kiedyś do kaczki, to cię znajdę na końcu świata!
Na fotce w awatarze właśnie uwalniam łyskę która miała poprzecinane nóżki całe zamotane w żyłkę którą jakiś cieć zostawił nad wodą. Jak ją uwolniłem, to popłynęła po resztę rodzinki i wróciła - rodzice i 3 małe łyseczki! Pływały mi pod wędkami i śmiały się do mnie tak, jakby chciały mi podziękować, że uratowałem matce życie! oja zona patrzyła na to jak zaczarowana! Śmigalismy kijami, a one wiedziały, że im krzywdy nie zrobimy! Karmiliśmy je pod naszymi nogami jakby nas znały sto lat!...
A TY Z LUFTBIKSY DO TAKICH STRZELASZ?!
Wroga masz chłopie od dziś!
Nawet psa się nie bała!
Miotacz jest dobry ale nie pod wiatr i w zaroślach,kup pistolet hukowy albo taki na race świetlne.W razie ataku dodatkowo kucnij,pies głupieje wtedy.Pomyśl też o gwizdku na ultradżwięki .
"w razie ataku kucnij" - chyba po to żeby miał łatwiej dostać się do szyi ...
Albo się zesrać ze strachu. :-)
Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek.
To żeś błysnął chłopaku.
NO JAK MOŻNA!
" Ja tam mam 22-strzałową, krótka wiatrówkę. Działa nie tylko na psy :-) Uniwersalna - podpity koleś, stado kaczek wyżerających zanętę, no i z dzieckiem można się fajnie pobawić celując do puszek. "
Breyvik jakowyś ? Jasna cholera ! :)
Na psa jest dobry kot lub kot wlasnego chowu z teściową.
Na ten duet nie ma mocnych (psów)
W razie ataku psa teściowa kiece zadziera kot wygląda
A gaz extra pieprzony sie ulatnia.
Zdenerwowałem się! strzel jeszcze kiedyś do kaczki, to cię znajdę na końcu świata!
Strasznie nerwowy jesteś. A pyskaty przez internet jak jasna cholera. Poza tym strzelając nie koniecznie trzeba trafiać w cel. Ale nie będę dyskutował z oszołomem ekologicznym.
Powiem Ci tylko że bardziej mnie wkurzają na tym świecie ludzie jak zwierzęta więc swoje filozofie zostaw dla siebie ponieważ nawet w jednym poscie nie potrafisz się całościowo wysłowić.
Pozdrawiam
Posłuchej synek - nie wypisuj tu bzdur, boś sam napisał, że do kaczek strzelasz. Przyjedź do mnie i strzel do kaczki na moich oczach - to będzie ostatnia rzecz jaka zrobisz na wolności i jeszcze cię stłukę. Żaden ekologiczny świr, tylko człowiek myślący, czego o tobie powiedzieć nie można. Ty jesteś nad wodą gościem, a te kaczki są u siebie. A jeśli taką postawę prezentujesz swoim dzieciom, to gratuluję podwójnie, bo to podwójnie źle o tobie świadczy. Nie masz co się tu teraz odszczekiwać, boś już sobie reklamę zrobił i zapewniam cię, że wielu tutaj zgromadzonych chętnie by ci tę lufę wsadziło w pewne miejsce. Jesteś wędkarzem?! Może jeszcze mi powiesz, że wszystko wypuszczasz?! Chłopie daj se siana, i przez jakiś czas się tu nie pojawiaj, aż ten smród po wiatrówce nieco się ulotni. Tacy potem siedzą w krzaczorach i strzelają do samochodów, do szpaków na czereśni, albo i do wrednego sąsiada bo się nie spodobał. Co za świat - i jeszcze się odszczekuje! Łobuz.
No - widzę, żeś naprawdę smarkaty. Zatem istnieje możliwość, że nie zdążysz dzieciom przekazać swych zasad moralnych, bo wcześniej cię za coś przymkną - na dobrej drodze jesteś.
freeghost , już Ci pisałem że chyba trochę nie pojmujesz tego całego internetu i wszystkich rzeczy, które się tutaj dzieją, ale widzę że nic sobie z tego nie zrobiłeś. Bądź bardziej podatny na porady innych, a później dopiero próbuj świat obdarowywać swoimi poradami. :D
Wracając do meritum....
Kiedyś zaatakowały mnie 2 wilczury. Miałam 6 lat, sięgały mi do pasa. Jak mnie jeden złapał za nogawkę to wrzasnęłam tak, że obydwa uciekły z podkulonymi ogonami. Dziś niestety głosik nie ten i krzyk na psy nie pomaga. Nie pomoże też gwizdek, bo on tylko bardziej rozwścieczy już wkurzone zwierzę. Jedyne rozwiązanie to, jak koledzy już raczyli radzić, gaz.
Aha i jeszcze jedno - jak się człowiek NAPRAWDĘ boi to g*** mu pomoże kucanie przed psem (notabene dla tych co może nie wiedzą - taki mały gest poddania przed zwierzakiem... ale nie w tych warunkach i nie z tym strachem za paskiem)
Psy wyczuwają strach i okazanie strachu przed psem bardziej je prowokuje.
Mam labradorkę, która została zabrana z pseudo hodowli. Mimo że psina miała wtedy pół roku, do tej pory, a ma w tej chwili prawie trzy lata, czuje respekt do obcych ludzi.
Nie podejdzie do obcego nawet kiedy trzyma jakiś smakołyk. Ale zdarzają się osoby, które boją się psów i ona to wyczuwa i zaczyna szczekać.
Taka sama sytuacja może wyniknąć jak pies poczuje się zagrożony., Agresja budzi agresję.
Jak zaczniemy machać łapami przed psem i pies poczuje się zagrożony - zaatakuje.
Dlatego należy zachować jak największy spokój. Pojedynczy pies raczej nie będzie atakował. Jako zwierzęta stadne, tworzą grupę, w której czują się bezpieczne. Atakują raczej grupami, chyba że ich psychika jest spaczona przez nieodpowiedzialnego właściciela.
Nie będe się tu rozpisywał bo to nie temat o psach tylko o obronie przed nimi.
Dlatego uważam, że żadne gwizdki, pałki i inne tego typu gadżety.
Gaz i to tylko w ostateczności.
Bedac w szkole sredniej czesto jezdzilem rowerem na ryby. Zeby dotrzec do wody musialem przejechac okolo 100m wzdluz dwoch gospodarstw, gdzie paletalo sie kilka sporych kundli i oczywiscie zawsze mialem niezlu sprint zeby im zwiac.
Nie wiem jak wytlumaczyc fakt, ale ile razy wsadzilem w kieszenie jakies kamienie, zeby w razie czego sie "ostrzeliwac", nigdy zaden nie wyskoczyl poza obszar podworka. Czuly czy co ?.
Raz jeden jechalem i oczywiscie sprint a one za mna. Niestety jakis debil wykopal rowek w szlakowce i go nie zauwazylem. Oczywiscie gleba na zwirze. To co wtedy wykrzyczalem nie nadaje sie do publikacji. A psy. Podwinely ogon i uciekly. Wiedzialy, ze gdyby do mnie doskoczyly, chyba bym je wtedy sam zagryzl :). Od tej pory ani razu mnie juz nie gonily.
Mając kamienie w kieszeni czułeś się pewniej, po wywrotce czułeś wk...enie a psy to wyczuły.
freeghost , już Ci pisałem że chyba trochę nie pojmujesz tego całego internetu i wszystkich rzeczy, które się tutaj dzieją, ale widzę że nic sobie z tego nie zrobiłeś. Bądź bardziej podatny na porady innych, a później dopiero próbuj świat obdarowywać swoimi poradami. :D
Masz coś nie po kolei chyba. Pochwal smarka, który strzela do kaczek z wiatrówki. To w twoim stylu.
PS: pisać możesz co chcesz. Mi to tito. Nie stanowisz dla mnie adwersarza.
Wracam do domu pomiędzy polami i często moim utrapieniem są psy - jeden nigdy nie stanowi problemu, ogólnie w pojedynkę raczej nie atakują. Czasami się zdarzają ataki 5, 6 psów - wtedy są bardziej odważne i wzajemnie się nakręcają. Zastanawiałem się nad kupieniem wiatrówki czy może bardziej pistoletu na plastikowe kulki... ale miałem wątpliwości, czy ktoś kiedyś nie posądzi mnie o znęcanie się nad zwierzętami itp.
Po pewnym czasie kupiłem sobie gaz obronny (taki za 15zł) - zaletą jest to że działa (około 5minut) psy sprytnie wycierają ten gaz o trawę, ale niewątpliwie studzi ich zapał. Minus jest taki, że pies musi być blisko - żeby nie zdążył się odsunąć to realnie 1-2 m. Kolejnym plusem jest łatwość schowania i małe ryzyko uszkodzenia, niska waga i cena. Minusy to konieczność bliskiej odległości, problem użycia w przypadku wiatru, mała pojemność.
Zatem gaz był ok, ale zastanawiałem się jak zniechęcić psy do ataku już jak biegną w moją stronę - kamienie skuteczne, ale bez przesady - nie będę nosił takiego obciążenia, a po ciemku trudno znaleźć.
Zacząłem szukać rozwiązać elektronicznych Doghaser i Dazer II, ponieważ lepsze opinie miał Dazer - kupiłem go. Jest skuteczny na jakieś 5-7m pod warunkiem, że pomiędzy psem a mną nie ma jakiś metalowych przeszkód - płoty itp, które powodują zakłócenia. Należy go używać przez około 2 sek. potem przerwa i znowu - psy słyszą dźwięki o nieprzyjemnej częstotliwości. Używam, go tylko jak muszę, aby ich nie przyzwyczaić. Ogólnie po miesiącu psy jak mnie widzą, to zachowują bezpieczną odległość i się mną nie interesują.
Urządzenie ma charakter kierunkowy, można np. użyć go do ochrony własnego psa - co ostatnio zrobiłem. Jego największym minusem jest: Cena i możliwość uszkodzenia np. w przypadku upadku. Ale na prawdę polecam. UWAGA: Ponieważ działa na słuch, działa gorzej w warunkach miejskich hałas uliczny i na stare psy. Doskonale sprawdza się na wsi, w lesie itp. Np. na rybach jak widzę, że ktoś spuszcza psa i ten pędzi do mnie, to dwa razy nacisnę przycisk i się już nie zbliża.
Z doświadczenia mogę powiedzieć do ataków nagłych mam gaz w kieszeni, a dazer noszę w plecaku.
Mam nadzieję, że pomogłem. Warto wiedzieć, że np. na wiejskie psy wystarczy najmniejszy kamień lub samo schylenie się po kamień, ponieważ to najczęstsza broń i mają złe doświadczenia.
A nie lepiej wiatrówka jak twierdzi 89krzysztof?! :(
o rany.... bez przesady ...
Czasami nawet wiatrówka nie wystarczy O!
;)
To może wzorem naszego smarkatego kolegi kupujmy już nie wiatrówki, ale Kałasznikowy i strzelajmy do kaczek, bo nam zanętę wyżerają? Łajam za to smarka, a tu gość mający się za doświadczonego wędkarza robi jakieś wyrzuty?! Jasne z modrym... co to ma być?!
A to, że po prostu zbyt emocjonalnie względem tekstu zareagowałeś. Można przecież uznać, że strzela salwę żeby ptaki przestraszyć? Ty z góry zakładasz, że strzela wprost do nich. Po co? Jak Go złapiesz za palec na spuście i celownikiem skierowanym w kaczkę wtedy go łajaj bo nawet w sądzie to Tobie muszę udowodnić winę a nie Ty własną niewinność.
Hmmm - proszę o spokój w wypowiedziach .
Nie powiem, ale ciekawy temat. Kiedyś będąc jeszcze smarkiem, mocno pogryzł mnie wściekły pies sąsiada. Od tamtego czasu panicznie bałem się psów. Strach ustał w momencie kiedy sami kupiliśmy sporego owczarka niemieckiego. Więź jaką nawiązaliśmy z tym psem była niesamowita a on sam był cholernie posłuszny. Pamiętam jak pewnego razu gonił mnie pies, który pojawił się na mojej ulicy nie wiadomo skąd. W pewnym momencie, będąc już bliżej podwórka zauważyłem coś czego nie zapomnę do końca życia. Wierzcie mi lub nie. Mam bramę która ma ok 2 m wysokości. Mój pies widząc mnie w tarapatach, będąc w amoku i wyczuwając zagrożenie dla swojego pana rozpędził się, przeskoczył bramę i z impetem rzucił się na tamtego psa. Walka nie była drastyczna, mój pies prawdopodobnie czuł przewagę nad tamtym i tylko lekko go kąsnął a potem strasznie warczał i szczerzył kły. Ja stojąc jak wryty w pewnym momencie poczułem podobną agresję, tamten pies czując podwójną absorpcję po prostu uciekł. Jakie to ma nawiązanie do tematu? ano takie, że jeśli mamy psa można brać go, ze sobą, psy to zwierzęta szybko przywiązujące się do ludzi także w chili zagrożenia zawsze jest raźniej a psy widząc kolejnego psa nie zawsze chcą atakować. Oczywiście pies na łowisku to pewnego rodzaju utrudnienie, a to sobie popływa, a to sobie poszczeka a wiemy, że na trzeba zachowywać ciszę :) nie mniej jednak myślę, że w miarę sposobności możemy zabierać swoich pupili z sobą. Gaz to też ciekawe rozwiązanie, chyba sam to kupię bo niestety mojego czworonogiego przyjaciela nie ma już ze mną :(.
To ja zapytam tak spokojnie, żeby nie było że kogoś podburzam. Czy przypadkiem jednemu z wypowiadających się w tym temacie seksu nie brakuje? Bo jakoś tak strasznie nerwowy jest i emocjonalnie podchodzi do wszystkiego?
A nie lepiej wiatrówka jak twierdzi 89krzysztof?! :(
A czy ja twierdzę, że wiatrówką lepiej ?
Serio, masz problem jakiś ze sobą.
Jak tylko mogę zabieram swego pupila na rybki, często chodzę sam i wtedy taki czworonożny przyjaciel jest niezastąpiony. Oczywiście zdarzyło się, że psince zachciało się kąpać i przepłoszyć rybki ale wybaczam jej. Przyjaciel jakich mało.