Jak złowić dużego esoxa? Trzeba machać często wędą, to i duże będą. Czy wielkość przynęty ma wpływ? ma i to ogromny ale większe znaczenie ma jej wygląd. Musi taka przynęta imitować najbardziej dostępny dla szczupaka pokarm w danej wodzie. Potrzebny też jest odpowiedni sprzęt bo kijem do kilkunastu gram nie połowimy efektywnie - jest zbyt delikatny. Z racji dużych przynęt lepiej użyć plecionki do kija o gramaturze 10-45gram i mocnego kołowrotka min. wielkość to 40 (ja używam multika). Przypon fluorocarbonowy min. 0,60 mm grubości i 35cm długi. Jak już mamy czym łowić to zastanówmy się gdzie. Miejsca płytkie bez urozmaiconego dna to zły wybór. Głębokie pustynie też. Szczupak to nie karp i w dnie nie ryje. Lepiej poprowadzić przynętę zbyt płytko niż za głęboko. No i sposób podania przynęty. To jest kluczem do sukcesu. Ciąganie jednostajnie monotonne efektów nie da.
I jeszcze jedno. Mam nadzieję że takich "łowców" okazów którzy są wielbicielami starego szczupaczego mięcha Opatrzność sprowadzi na dobrą drogę. Jak Im wątroby wysiadać zaczną od toksyn znajdujących się w mięsie "smacznych" okazowych ryb to na refleksję będzie zbyt późno. Przez takich właśnie "pseudo wędkarzy" trudno jest złowić okazowe szczupaki. Mam nadzieję że od przyszłego sezonu górny wymiar ochronny będzie wprowadzony we wszystkich okręgach. Na portalu Rybobranie zamieściłem zdjęcie esoxa który wziął moją przynętę a z paszczy wystawał mu wolfram obcięty z zestawu żywcowego. Mój brat wyjął na spiner esoxa 88cm w świetnej kondycji któremu kotwica z żywcówki wystawała jednym grotem na zewnątrz. Zaiste, ogromne są zdolności regeneracyjne rybich organizmów. Ileż to poranionych przez duże esoxy mniejszych ryb trafia na wędki i daje sobie świetnie radę. Rany się goją i po problemie. Ryba żyje nadal. Mięsiarzowi zawsze uda się dopracować sprytną teorię do swej praktyki............
Na rzekach najlepiej rzucać przynętę przy brzegu na którym się stoi, nie ważne czy z prądem czy pod prąd. Często tam siedzą w krzaczkach czekając na zdobycz. Swego czasu gdy jeszcze mieszkałem na podkarpaciu nie było wyprawy na Wisłok by choć sztuki nie złapać.
BTW nie przesadzajmy, szczupak to ryba pospolita występująca w całej europie oraz azji i ameryce. I to nie przez wędkarzy jest ich coraz mniej a przez tamy, zapory, ścieki, rybaków, kłusowników, nie dbanie o zbiorniki i narybek przez ch****e okręgi pzw które w d***e mają swoje wody, a wiem coś o tym bo mieszkam w Łodzi, itd... I proszę mi nie wypominać że raz na ruski rok wezmę złowionego w pełni wymiarowego esoxa do domu na kolację. Gdyby każdy robił to co do niego należy nie było by narzekania by nie brać ryb do domów i takiego bezrybia w niektórych regionach polski.
I jeszcze jedno. Mam nadzieję że takich "łowców" okazów którzy są wielbicielami starego szczupaczego mięcha Opatrzność sprowadzi na dobrą drogę. Jak Im wątroby wysiadać zaczną od toksyn znajdujących się w mięsie "smacznych" okazowych ryb to na refleksję będzie zbyt późno. Przez takich właśnie "pseudo wędkarzy" trudno jest złowić okazowe szczupaki. Mam nadzieję że od przyszłego sezonu górny wymiar ochronny będzie wprowadzony we wszystkich okręgach. Na portalu Rybobranie zamieściłem zdjęcie esoxa który wziął moją przynętę a z paszczy wystawał mu wolfram obcięty z zestawu żywcowego. Mój brat wyjął na spiner esoxa 88cm w świetnej kondycji któremu kotwica z żywcówki wystawała jednym grotem na zewnątrz. Zaiste, ogromne są zdolności regeneracyjne rybich organizmów. Ileż to poranionych przez duże esoxy mniejszych ryb trafia na wędki i daje sobie świetnie radę. Rany się goją i po problemie. Ryba żyje nadal. Mięsiarzowi zawsze uda się dopracować sprytną teorię do swej praktyki............
Nie wiem jak to powiedzieć starszemu panu . Pewnie ten wywód wyssał pan z własnej autopsji. Fajną masz żonę jak jej wmówiłeś pan że wątroba się panu skończyła od dużych rybek HA HA HA. ""............... zawsze uda się dopracować sprytną teorię do swej praktyki............ "" Moja wątroba się może skończyć co najwyżej od dużej ilości dodatku płynnego do grilla. No cóż poziom wiedzy i uświadomienia jest jak widać różny. Mojej żonie nawet ni próbuje sugerować że duży szczupak jest toksyczny i nie smaczny. Pewnie jak bym jej pokazał ile ikry miał w sobie taki cielaczek to z pewnością by zrobiło wrażenie na każdym. Ale pana starszego to nie interesuje !!! Nie miły starszy panie w takiej sytuacji proszę zlituj się i nie wypisuj pan bredni o toksycznych rybach. Argumentuj możliwościami reprodukcyjnymi dużych ale nigdy trujące!!!!!!!!!!!!! A tak przy okazji to jak mój teściu zrobi szczupaka to palce lizać . Czy to z 10kg czy z 3kg. Rada dla starszego pana jest jedna. Najpierw pan jedz rybkę a dopiero pij. a jak jesteś pan noga w kuchni to lepiej pij jak nie smaczny jest dla pana szczupak . Trudniej jest złowić bo . Jest mniej w wodzie bo tacy jak ja zjadają Zanieczyszczenia wody kłusownicy ............. ......... .............. .............. ............... Jesteś pan już starszy i słaby od płynów a w dodatku boli pana wątroba. Szczęśliwy jest pan łowiąc pokaleczone osłabione ryby .Dumnie twierdząc że nic im nie jest bo są odporne. Pewnie twierdzisz pan że ryby to nie boli. Nie tylko wątrobę pan masz zżartą.
neurobiolog prof. James D. Rose w czasopiśmie „in-Fisherman”. Na końcu
artykułu poświęconego bólowi u ryb stwierdza on: „Nasza wiedza o
procesach neurologicznych wskazuje, że ryby nie mogą odczuwać bólu ani
cierpienia. Szamotanie się ryby, bez względu na to, czy jest ona
schwytana w szpony przez rybołowa, pożerana żywcem przez niedźwiedzia
czy też łowiona przez wędkarza, nie oznacza bólu”. Wniosek dosyć
zaskakujący, warto się więc przyjrzeć, o jakich procesach ów naukowiec
mówi.
Ból przejawia się na dwa sposoby: jako czucie i jako emocja. Pierwszy
daje organizmowi informację, że jego tkanki zostały uszkodzone, drugi
zaś wywołuje cierpienie. Przykłady tej dwoistości znamy z życia. Gdy się
uderzymy młotkiem w palec, przez krótką chwilę bólu nie czujemy, choć
tuż po uderzeniu palec się gwałtownie cofnął. Wiadomo też, że ludzie, u
których pewne rejony mózgu zostały uszkodzone, w ogóle nie reagują na
bodźce bólowe docierające ze zranionych tkanek. Bodźce bólowe nie zawsze
więc prowadzą do doznawania bólu, lub - inaczej mówiąc - odczuwanie
bólu jest oddzielone od reakcji organizmu na zranienie.
U ryb i ludzi (a także innych kręgowców) bodźce bólowe docierają do
rdzenia kręgowego i części mózgu zwanej rdzeniem przedłużonym. Właśnie
tam rodzi się reakcja organizmu na zranienie lub inne uszkodzenie ciała.
U ludzi jednak świadomość wrażeń, emocji, a także bólu zależy od
ogromnie rozwiniętych półkul mózgowych, gdzie powstaje przykry
emocjonalny aspekt bólu. U ryb, w przeciwieństwie do człowieka, półkule
mózgowe są bardzo małe, a kory nowej brak im zupełnie. Mózg ryby jest
więc zbyt mało rozwinięty, by mogła ona doświadczać bólu.
U człowieka reakcje na ból są zwykle związane z odczuwaniem bólu. W
konsekwencji często sądzimy, że wszystkie zwierzęta doświadczają
podobnego bólu. W rzeczywistości jest to prawdziwe tylko w odniesieniu
do ssaków i ptaków, bo tylko te zwierzęta mają układ nerwowy podobny do
ludzkiego. Reakcje ryb na bodźce bólowe są odruchami obronnymi, które
nie muszą świadczyć o odczuwaniu bólu. Pojęcie „ból” powinno być używane
tylko do nieprzyjemnego doświadczenia psychicznego. Naukowcy ominęli
ten problem i zamiast bólu chętniej używają określenia nocycepcja,
koncentrując się na reakcjach obronnych organizmu, a nie psychicznych
przeżyciach.
Obrońcy praw zwierząt wytaczają przeciwko wędkarstwu ciężkie działa i
wygrywają. Przykładem jest wprowadzony w naszym kraju zakaz łowienia na
żywca, co sugerował raport Medway’a. To ustępstwo jest jednak pomyłką,
bo wynika z błędnego rozumienia słów ból, cierpienie i strach w
odniesieniu do ryb.
Niech to będzie odpowiedzią na powyższy post. Sam tego postu nie skomentuje bo chyba każdy kto to przeczytał sam sobie wyrobił opinie
Do kolego Hvast - Nikt w tym temacie nie napisał, że będzie komukolwiek wypominał zabranego szczupaka. Przeczytaj dokładnie a będziesz wiedział do czego zmierzam. Co do poruszonych przez Ciebie ścieków. Tak problem ścieków istnieje ale ja dokładnie pamiętam jak wyglądały rzeki jeszcze jakieś 20 lat temu a jak wyglądają dzisiaj. Jest w tym temacie zasadnicza poprawa a w wodach mimo wszystko jest mniej ryby.
matti073 ale sie popisałeś po same uszy !!! Propagując tezę że ryby nie czują bólu sam się skreśliłeś z grona wszystkich rodzajów wędkarzy.Nawet najgorszy wędkarz nie powiedział by nigdy że ryby nie czują bólu. matti073 możesz czytać wędkuje.pl ale na boga zlituj się i nie próbuj już więcej zabierać zdania w tematach wędkarskich. Moderator powinien cię wykluczyć za taką propagandę.
jakby ryby mialy glos to dopiero byloby slychac czy nie czuja bólu :o wyobrazacie sobie co by sie dzialo na lowiskach jakby te wszystkie ryby sie darly jakby byly wyciagane z wody a potem usmiercane na koniec wedkowania? jakby sie diametralnie wedkarstwo zmienilo? :P
aby odczuwać ból najpierw należy go sobie uświadamiać. nie można porównywać świadomości rybiej na równi z ludzką. oczywiście nie znaczy to że rybki można kopniakiem posyłać do wody (jak to część praktykuje) albo się nad nimi znęcać. zresztą czy ktoś się zastanawiał nad bólem rybim zakładając płotkę na żywca ???
matti073 ale sie popisałeś po same uszy !!! Propagując tezę że ryby nie czują bólu sam się skreśliłeś z grona wszystkich rodzajów wędkarzy.Nawet najgorszy wędkarz nie powiedział by nigdy że ryby nie czują bólu. matti073 możesz czytać wędkuje.pl ale na boga zlituj się i nie próbuj już więcej zabierać zdania w tematach wędkarskich. Moderator powinien cię wykluczyć za taką propagandę.
Gdybyś był istotą rozumną i nauczył się czytać wiedział byś , że ten tekst to badania pewnego profesora. Celowo wkleiłem tylko część opracowania bo i tak dla Ciebie jest pewnie zbyt długie aby je przeczytać. To opracowanie odnosiło się to tych bzdur które napisałeś wyżej. Pewnie uważasz się za mądrzejszego od naukowców badających temat. Powinieneś jednak wiedzieć, że nie jesteś i ktoś powinien Ci to uświadomić jeśli sam nie potrafisz tego zrozumieć.
aby odczuwać ból najpierw należy go sobie uświadamiać. nie można porównywać świadomości rybiej na równi z ludzką. oczywiście nie znaczy to że rybki można kopniakiem posyłać do wody (jak to część praktykuje) albo się nad nimi znęcać. zresztą czy ktoś się zastanawiał nad bólem rybim zakładając płotkę na żywca ???
W części krajów europejskich zakazano używania żywej ryby jako przynęty. Pewnie się narażę co niektórym ale dwiema rękoma się pod tym zakazem podpisuje tak samo jak pod zakazem zabijania szczupaków większych niż powiedzmy 80 cm.
matti073 nauczyłeś się pisać i czytać ale nadal nie rozumiesz niczego z tych dwóch czynności.matti073 nawet sam siebie nie rozumiesz. matti073 zaprzeczasz sam sobie to może zacznij już czytać o innych mądry ludziach z zakresu neurologi albo innych od leczenia głowy i sam się wyleczysz. JEDNYM Z NAJLEPSZYCH SPOSOBÓW NA DUŻEGO SZCZUPAKA OD DAWIEN DAWNA JEST ODCZUWAJĄCY BÓL ŻYWCZYK NA HAKU. NIE JEST TO HUMANITARNE ALE WIELE RZECZY KTÓRE ROBIMY NIE TYLKO W WĘDKARSTWIE TAKIE WŁAŚNIE JEST. JAK NIE CHCESZ TAK ŁOWIĆ TO NIE ŁÓW JAK NIE CHCESZ ZABIJAĆ DUŻYCH RYB TO NIE ZABIJAJ. JAK NIE CHCESZ ŻADNEJ RYBKI CIACHNĄĆ TO NIE.ALE JAK CHCESZ TYLKO O TYM POGADAĆ TO ZAŁÓŻ SOBIE POST I TRZYMAJ SIĘ SWOJEGO TEMATU.TUTAJ LUDZIE PYTAJĄ JAK ZŁOWIĆ DUŻEGO SZCZUPAKA I OCZEKUJĄ ODPOWIEDZI A NIE UMORALNIEŃ. MODERATOR DO ROBOTY.
matti073 ale sie popisałeś po same uszy !!! Propagując tezę że ryby nie czują bólu sam się skreśliłeś z grona wszystkich rodzajów wędkarzy.Nawet najgorszy wędkarz nie powiedział by nigdy że ryby nie czują bólu. matti073 możesz czytać wędkuje.pl ale na boga zlituj się i nie próbuj już więcej zabierać zdania w tematach wędkarskich. Moderator powinien cię wykluczyć za taką propagandę
To Po co łowisz ryby? Nie uwierzę w to że wszystkie lądują na brzegu po Twoim holu,czasem ryby uwalniają się z naszych haków,przynęt, i pyski mają bardziej poranione i żyją dalej w dobrej kondycji.Myślisz że szczupak prezentowany na Twoim avatarze nie spotkał się z przynętą wędkarską? :-)
neurobiolog prof. James D. Rose w czasopiśmie „in-Fisherman”. Na końcu
artykułu poświęconego bólowi u ryb stwierdza on: „Nasza wiedza o
procesach neurologicznych wskazuje, że ryby nie mogą odczuwać bólu ani
cierpienia. Szamotanie się ryby, bez względu na to, czy jest ona
schwytana w szpony przez rybołowa, pożerana żywcem przez niedźwiedzia
czy też łowiona przez wędkarza, nie oznacza bólu”. Wniosek dosyć
zaskakujący, warto się więc przyjrzeć, o jakich procesach ów naukowiec
mówi.
Ból przejawia się na dwa sposoby: jako czucie i jako emocja. Pierwszy
daje organizmowi informację, że jego tkanki zostały uszkodzone, drugi
zaś wywołuje cierpienie. Przykłady tej dwoistości znamy z życia. Gdy się
uderzymy młotkiem w palec, przez krótką chwilę bólu nie czujemy, choć
tuż po uderzeniu palec się gwałtownie cofnął. Wiadomo też, że ludzie, u
których pewne rejony mózgu zostały uszkodzone, w ogóle nie reagują na
bodźce bólowe docierające ze zranionych tkanek. Bodźce bólowe nie zawsze
więc prowadzą do doznawania bólu, lub - inaczej mówiąc - odczuwanie
bólu jest oddzielone od reakcji organizmu na zranienie.
U ryb i ludzi (a także innych kręgowców) bodźce bólowe docierają do
rdzenia kręgowego i części mózgu zwanej rdzeniem przedłużonym. Właśnie
tam rodzi się reakcja organizmu na zranienie lub inne uszkodzenie ciała.
U ludzi jednak świadomość wrażeń, emocji, a także bólu zależy od
ogromnie rozwiniętych półkul mózgowych, gdzie powstaje przykry
emocjonalny aspekt bólu. U ryb, w przeciwieństwie do człowieka, półkule
mózgowe są bardzo małe, a kory nowej brak im zupełnie. Mózg ryby jest
więc zbyt mało rozwinięty, by mogła ona doświadczać bólu.
U człowieka reakcje na ból są zwykle związane z odczuwaniem bólu. W
konsekwencji często sądzimy, że wszystkie zwierzęta doświadczają
podobnego bólu. W rzeczywistości jest to prawdziwe tylko w odniesieniu
do ssaków i ptaków, bo tylko te zwierzęta mają układ nerwowy podobny do
ludzkiego. Reakcje ryb na bodźce bólowe są odruchami obronnymi, które
nie muszą świadczyć o odczuwaniu bólu. Pojęcie „ból” powinno być używane
tylko do nieprzyjemnego doświadczenia psychicznego. Naukowcy ominęli
ten problem i zamiast bólu chętniej używają określenia nocycepcja,
koncentrując się na reakcjach obronnych organizmu, a nie psychicznych
przeżyciach.
Obrońcy praw zwierząt wytaczają przeciwko wędkarstwu ciężkie działa i
wygrywają. Przykładem jest wprowadzony w naszym kraju zakaz łowienia na
żywca, co sugerował raport Medway’a. To ustępstwo jest jednak pomyłką,
bo wynika z błędnego rozumienia słów ból, cierpienie i strach w
odniesieniu do ryb.
Niech to będzie odpowiedzią na powyższy post. Sam tego postu nie skomentuje bo chyba każdy kto to przeczytał sam sobie wyrobił opinie
Do kolego Hvast - Nikt w tym temacie nie napisał, że będzie komukolwiek wypominał zabranego szczupaka. Przeczytaj dokładnie a będziesz wiedział do czego zmierzam. Co do poruszonych przez Ciebie ścieków. Tak problem ścieków istnieje ale ja dokładnie pamiętam jak wyglądały rzeki jeszcze jakieś 20 lat temu a jak wyglądają dzisiaj. Jest w tym temacie zasadnicza poprawa a w wodach mimo wszystko jest mniej ryby.
W życiu żem większych głupot nie czytał. Jakieś wodolejstwo, że niby za mały mózg ryby żeby mogły ból odczuwać. Już kiedyś były podobne zdania... baaa... badania nawet... dotyczące ludzkiego mózgu... że niby jeśli większy mózg to osobnik jest mądrzejszy a jak mniejszy to głupszy. Przez co się kobiety odstawiało na dalszy plan, że niby głupsze od mężczyzn są. Jak pokazała historia i późniejsze badania były to głupoty jakich mało i inteligencja ludzka nie zależy od wielkości mózgu. A tutaj kolejny "mądry inaczej" profesorek podobne herezje głosi. Nie będę się rozpisywał i denerwował nad tym... odniosę się do tego innym artykułem:
Ryby czują ból - twierdzą naukowcy
Decydujący dowód odczuwania bólu został przedstawiony w 2003 r. przez
brytyjskich naukowców. Uzupełnia to wcześniejsze odkrycia
udowadniające, że zarówno ssaki jak i ptaki mogą odczuwać ból oraz
kwestionuje twierdzenia, że ryby są niewrażliwe na ból. Naukowcy odkryli
miejsca w głowach pstrągów tęczowych, które odpowiadają na szkodliwe
bodźce. Odkryli również wyraźne reakcje ryb kiedy były poddawane
wpływowi szkodliwych substancji. Spór o to, czy ryby czują ból czy nie
od dawna toczy się pomiędzy wędkarzami a obrońcami praw zwierząt.
Badanie przeprowadzone przez zespół z Roslin Institute oraz uniwersytetu
w Edynburgu zostało opublikowane w Proceedings B of the Royal Society,
brytyjskiej narodowej akademii nauki. Naukowcy, z dr Lynne Sneddon na
czele, mówią, że głębokie zmiany w psychologii i zachowaniu okazywane
przez pstrągi tęczowe po wystawieniu na działanie szkodliwych substancji
są porównywalne do reakcji zaobserwowanych u wyższych ssaków. Ryby były
badane w celu znalezienia receptorów bodźców urazowych, miejsc
odpowiadających na bodźce niszczące tkankę. Naukowcy stosowali
mechaniczne, termiczne oraz chemiczne bodźce na głowy znieczulonych
zwierząt i nagrywali aktywność neuronów. Dr Sneddon stwierdziła, że
znaleźli 58 receptorów umiejscowionych na pyszczku lub głowie pstrągów,
które reagowały na co najmniej jeden z bodźców. Z tej liczby 22 może być
zaklasyfikowane jako receptory bodźców urazowych jako, że odpowiadały
na bodźce mechaniczne oraz gdy były poddane temperaturze 40 stopni. 18
receptorów dodatkowo również odpowiadało na stymulację chemiczną. Owe
receptory są pierwszymi odkrytymi u ryb i przypominają te znajdujące się
u płazów, ptaków oraz ssaków, w tym ludzi. Progi mechaniczne były
jednak niższe niż u ludzi, pewnie z powodu łatwiejszych zniszczeń tkanki
skóry ryby. Samo występowanie receptorów bodźców urazowych u
zwierzęcia nie jest jeszcze dostatecznym dowodem, że czuje ono ból, gdyż
może być to tylko odruch. Dowód wymaga przedstawienia, że zachowanie
zwierzęcia jest istotnie zmienione przez potencjalnie bolesne doznanie
oraz, że te zmiany w zachowaniu nie są zwykłymi automatycznymi
odruchami. Naukowcy wstrzyknęli pszczeli jad lub kwas octowy w usta
niektórych pstrągów podczas gdy grupa kontrola dostawała zastrzyki z
roztworu solnego lub była po prostu trzymana. Wszystkie ryby były
poddawane karmieniu w zbiorniku, z którego część była zabierana na
zastrzyki. Dr Sneddon stwierziła : „ Anomalie w zachowaniu były
ukazywane przez pstrągi poddane działaniu jadu pszczelego lub kwasu
octowego. Ryby te wykazywały skłonności do „kołyszących” ruchów,
uderzająco podobnych do tego typu poruszania się zaobserwowanego wśród
zestresowanych kręgowców jak ssaki. Pstrągi, które otrzymały zastrzyki z
jadem pszczelim były ponadto widziane jak ocierały usta o żwir lub o
ścianki zbiornika. Takie zachowania nie występują jako automatyczny
odruch.” Rybom, które dostawały jad lub kwas, jedzenie zajmowało prawie
trzy razy dłużej niż rybom z grup kontrolnych. Dr Sneddon stwierdza, że
praca zespołu spełniła kryteria badające ból odczuwalny przez
zwierzęta.
""
To Po co łowisz ryby? Nie uwierzę w to że wszystkie lądują na brzegu po Twoim holu,czasem ryby uwalniają się z naszych haków,przynęt, i pyski mają bardziej poranione i żyją dalej w dobrej kondycji.Myślisz że szczupak prezentowany na Twoim avatarze nie spotkał się z przynętą wędkarską? :-)"" Sprawia mi przyjemność gdy przechytrzę rybkę i dotarmoszę ją do brzegu. A jakże i to wielokrotnie rybka przechytrzyła mnie i nawet nie pomachała ogonkiem. Ta z awatara to akurat była uparta i wyjątkowa. Opowiem jak było. Raniutko w grudniu spiningowałem i uderzyło coś bardzo mocno. Chwila szarpaniny jedna świeca i świst wystrzelonej blachy w powietrzu. Rybka zżarła kotwice ,najzwyczajniej poszło oczko łączące. Główkę obok znajomy ma rzucone dwa żywce i mówi on tam siedzi nie odpuszczaj. To on mi doradził że w takich przypadkach załóż tą samą blachę ale większą kotwicę i pod pysk. Tak też zrobiłem ale nie od razu go znalazłem. Z trzy godziny oczywiście nie non stop biczowałem. Była gorąca kawa i grill bo było bardzo zimno. Jak to w grudniu miejsca nie ma w niedzielę bo wszyscy na szczupaka. Ale jak powiedział kolega złapał sie drugi raz i to już był jego ostatni raz. Na moim łowisku wielu wędkarzy gościło w bagażniku metrówkę. Miał 110cm i 10kg. Był smaczną rybką na święta. Nauczyło mnie to że szczupaki lubią swoje terytoria i szybko ich nie opuszczają. Należy się uzbroić w cierpliwość.
Na swój sposób jakoś tam rozumie aby nie zjadać dużych okazów.Ale kochani wędkarze rozumie też argumenty tych co są przeciwko dużym rybką. Niech każdy sam sobie decyduje . Narzucanie komuś własnej woli i upodobań zawsze się żle kończy.
Na swój sposób jakoś tam rozumie aby nie zjadać dużych okazów.Ale kochani wędkarze rozumie też argumenty tych co są przeciwko dużym rybką. Niech każdy sam sobie decyduje . Narzucanie komuś własnej woli i upodobań zawsze się żle kończy. Rafał,kiedyś miałem miejsce na Wiśle gdzie zaglądały wielkie "kaczory"ale niestety naszły leszcze i ciężko "dokopac" się przez "grunciarzy" jeden z nich w przerwie brań leszczy postanowił połowic na "blachę",złowił ponad dychę (zabrany) szczupaka,teraz w tamtym miejscu można "złowic" szczupaka ale z "pianki"(wobler) pozostawiony przez hołotę zostawiającą syf nad wodą.A ilośc leszczy jakich złowili mogę policzyc i ocenic po ilości i wielkości pęcherzy które spływają wzdłuż opaski kiedy łowię sandacze.
Rozmowy troszeczkę odbiegły od tematu. Spory na temat tego, czy brać duże ryby, czy nie są nieskończone. Ci którzy wypuszczają, mogą argumentować tym, że: 1.Wypuszczając taką rybę, możemy liczyć, że innym razem złowimy ją jeszcze większą (ale może być tak, że na drugi dzień, kto inny ją złowi i zabierze). 2.Wielkie sztuki są najlepszymi reproduktorami. 3.Nawet po prostu może być nam szkoda zabijać ryby, która tyle już przeżyła, a my uszczęśliwiamy się samym faktem wygrania z nią walki.
Argumenty mówiące za zabieraniem ryb:: 1. Rybki są dobre i z większych ryb, jest po prostu więcej smacznego mięska. 2. Taki wielki metrowy szczupak musi dużo jeść, a jego posiłek mogą stanowić nawet inne w pełni wymiarowe szczupaki. 3."Płacę składkę" więc nikt nie może mi zabronić zabierania wymiarowych ryb - argument uzasadniony, ale nie koniecznie na miejscu.
Ja do tej pory nie miałem takiego problemu, ponieważ jeszcze nie złapałem ogromnego szczupaka. Tak więc nie będę się wypowiadał, gdyż sam nie wiem jak bym się zachował.. Ale generalnie ciesze się z każdej złowionej ryby i z faktu, że darowałem jej życie. Pozdrawiam
skoro brak szczupaków w zbiorniku przyczynia się do karłowacenia innych gatunków to zżeranie mniejszych szczupaków przez takiego metrowca może przyczynić się do poprawy wielkości szczupłego. (analogia) osobiście jestem za górnym wymiarem 100 cm dla szczupłego.
""
skoro brak szczupaków w zbiorniku przyczynia się do karłowacenia innych gatunków to zżeranie mniejszych szczupaków przez takiego metrowca może przyczynić się do poprawy wielkości szczupłego. (analogia) osobiście jestem za górnym wymiarem 100 cm dla szczupłego."" dziesięć procent tolerancji i jest po kłopocie bo złap większego !!! no to cię zakłapią NK za górny wymiar 100cm. A tak nie poważnie to powiedz ile złapałeś metrówek a ile sznurków. Dla czego ?????? Dużych jest mniej i znają takie numery i nie łatwo go oszukać bo już nie jedno widział. Ten co się złapie to i tak był już stary i nie umiał sobie złapac innej rybki więc chapną blachę albo tą na uwięzi. I tak z głodu by pad. A że stary to i tak już nie mógł bo prostata albo żadna go nie chciała. Głowa do góry i na rybki. A olej na patelnię .
""
skoro brak szczupaków w zbiorniku przyczynia się do karłowacenia innych gatunków to zżeranie mniejszych szczupaków przez takiego metrowca może przyczynić się do poprawy wielkości szczupłego. (analogia) osobiście jestem za górnym wymiarem 100 cm dla szczupłego."" dziesięć procent tolerancji i jest po kłopocie bo złap większego !!! no to cię zakłapią NK za górny wymiar 100cm. A tak nie poważnie to powiedz ile złapałeś metrówek a ile sznurków. Dla czego ?????? Dużych jest mniej i znają takie numery i nie łatwo go oszukać bo już nie jedno widział. Ten co się złapie to i tak był już stary i nie umiał sobie złapac innej rybki więc chapną blachę albo tą na uwięzi. I tak z głodu by pad. A że stary to i tak już nie mógł bo prostata albo żadna go nie chciała. Głowa do góry i na rybki. A olej na patelnię .
Daj spokój nie jestes ekspertem (jeszcze od szczupaka- polowy) aby wszystkim narzucac dosc natarczywie swoje zdanie. Sa na tym portalu lowcy przez duże "Ł" I NIIE PROPAGUJA IDEI WZSYSTKO BIERZ I NA PATELNIE , Ja tez biore na patelnie moze nie wszystko ale nie prowokuje swoimi wpisami (moze mniej ) aby mnie na tym portalu podziwiali lub zaznaczyc swoja odrebnosc.A co do szczupaka na awatorze to nie wadomo czy nie zrobiles sobie zdjecia przy polowach z sieci lub kolegi ryba .......i ....jak ci w gebie Wiec nie krytykuj innych o odmiennym zdaniu
Może i tak być. Nie widzę powodu aby się z tobą spierać. Zaznaczaj swoją odrębność i możesz zazdrościć czy na co tam masz ochotę. Będziesz podziwiany przez duże P. Wyrażam swoje zdanie i nie wszyscy się z tym zgadzają bo po to jest forum i dyskusja.Nie musisz się zgadzać ale żyjemy w demokratycznych czasach i PRL już jest historią. Pobudka dziadku.A co do avatara to wszystkich bierzesz swoją miarą. Ale wolno ci tak. Pomimo pozdrawiam i życzę dużej ryby.
heh polska tu każdy ponad każdym i każdy najmądrzejszy, Panowie ciupać sobie możecie na prywatnej skrzynce bo do tematu te wasze wywody wogle sie nie przydają.Ja również mam problemy z wyholowaniem czegoś wymiarowego, uczepiają mi sie same 40stki, lepsze to niż nic ale pozostaje niedosyt sportowy...
Przepraszam kolego masz rację. Znowu mnie poniosło. Ale "" Panowie ciupać sobie możecie na ........."" to jest dobre :-)))))))))))))))) Forum to nie miejsce ciupania czy ciupciania. :-))))))))))))))) niema jak dobry humor.
Ho-ho miesiac na portalu i juz taki "Mądry" troche skromnosci debilku rospasany. Uczyc to sie dopiero zaczynasz, a wszystkich bys pouczal co kto ma robic i jak lowic Zadufany jestes w swoich ocenach i wypowiedziach
""
wiedziałem ze odbije sie to namnie i zaraz jakis zakompleksiony gamoń sie odezwie...pozdrawiam środkowym palcem Panie rossiak"" musiał bym z tobą pogadać bo jak czytam to się od razu hihram super. Pewnie pan Prossiak pisał do mnie. A może sam nie wie do kogo. Jutro o świcie planuję czmychnąć przywitać słoneczko na wodą . Żona chce rybkę na piątek. Byłem ostatnio i widziałem jak się jeden rzucał jak opona od traktora. Poczynię próby i podrzucę w tą okolice żywczyka. A jak się nie uda to do BIDRONKI. Niestety na inną rybkę jak zębaty nie liczę.
A kolega spytał się tylko jak złapać dużego szczupaka!!!
No dalej, udowadaniajcie sobie wyższy iloraz inteligencji, a my wędkarze lejemy ze śmiechu z was czytając wasze posty. Co on mądrzejszy, bardziej oczytany? Nie daruję i dalej swoje.
Żonka w domu pewnie przed niektórymi uszy po sobie położy ze strachu i przytaknie. Na forum jednak można takiemu wiedzą dokopać i basta.
Jaką przynętę zastosować na miejsce z dużą ilością zielska rzucam wahadłówka 9 gram i wobkiem szczytówkę daje wysoko i zaczepiam o zielicho. Pomiędzy zielskiem a taflą wody jest z 50-70 cm wolnej przestrzeni myślę o sliderach tylko nie wiem jakie chodzi mi o to ze jak daje przynętę 30 m od brzegu to, żeby zielicha nie ciągnął co 2 rzut.
Czytam ten temat i się zastanawiam gdzie jest admin.
Kurcze, Zander, czytałem wiele twoich wypowiedzi,ale ta mi się naprawdę podoba.Krótka, zwięzła,konkretna, bez jadu i co nie często ci się zdarza BEZ KRYTYKI. Brawo.Wszyscy się uczymy.Szczerze pozdrawiam.
Na rzekach najlepiej rzucać przynętę przy brzegu na którym się stoi, nie ważne czy z prądem czy pod prąd. Często tam siedzą w krzaczkach czekając na zdobycz. Swego czasu gdy jeszcze mieszkałem na podkarpaciu nie było wyprawy na Wisłok by choć sztuki nie złapać.
BTW nie przesadzajmy, szczupak to ryba pospolita występująca w całej europie oraz azji i ameryce. I to nie przez wędkarzy jest ich coraz mniej a przez tamy, zapory, ścieki, rybaków, kłusowników, nie dbanie o zbiorniki i narybek przez ch****e okręgi pzw które w d***e mają swoje wody, a wiem coś o tym bo mieszkam w Łodzi, itd... I proszę mi nie wypominać że raz na ruski rok wezmę złowionego w pełni wymiarowego esoxa do domu na kolację. Gdyby każdy robił to co do niego należy nie było by narzekania by nie brać ryb do domów i takiego bezrybia w niektórych regionach polski.
masz calkowita racje.. ale w duzej mierze powodem np klusownictwa jest cena rybiego miesa.. nie wiem ile teraz kosztuje szczupak ale jakies 4 lata temu, kupujac w makro jesiotra na wigilie, to szczupak kosztował 28 zł za kg.. lekka przesada.. (zywy oczywiscie)
Pamiętam czasy kiedy wymiar ochronny szczupaka wynosił 35 cm . Dziś mamy 50 cm , a szczupaka co raz mniej ! ...... Ciągle słyszy się narzekania z tego powodu. Robi się akcje ,,Ratujmy szczupaka !" Dyskutuje się o kolejnych ograniczeniach wymiarowych. Ale gdy zbliża się 1 Maj cała Wędkarska Polska rusza na szczupaki ! - Uzbrojeni po zęby w spinningi , żywcówki, - samochodami, autobusami, pieszo i na rowerach - bo każdy chce dopaść tego wynędzniałego mało ostrożnego po tarle szczupaka ! Dlaczego ? - Bo słaby i łatwy ! - Więc hajda na szczupaki ? ..... Ludzie ! - Przecież to jest chore ! Czy naprawdę to taki wielki problem wydłużyć tej rybie okres ochronny ? Wydaję mi się, że to bardziej wyszło by na zdrowie szczupakom niż np. kolejne podniesienie wymiaru ochronnego o 5 cm ! Po za tym zgodnie z RAPR każdemu wolno w ciągu sezonu zabrać 428 szt do domu. Słyszałem, że w PZW jest ok 600000 uprawnionych wędkarzy , a to daje 256 milionów 800 tysięcy co najmniej półmetrowych, zaszlachtowanych i szczupaków w jednym sezonie ! Tak ! Tak ! - To tylko teoria. - Ale czy ta teoria nie daje do myślenia ? Zgadzam sie, że to jest chore. Licytuja sie jeden przez drugiego a łapią na potęgę albo na żywca albo na spinning albo łowią i wypuszczają. Sprawa sprowadza się, że tak czy inaczej to albo go zjem albo okalecze i zdechnie. No może co niektóry przeżyje. Zastanówcie się nad sobą albo dbacie o rybe albo łowicie i nie piep.....cie głupot o ochronie. Jak to się czyta to tak jakby o domu wariatów. Oprócz niektórych co wykazują się rozsądkiem. Spływam z tego tematu.
Co do dużego szczupaka,to coraz mniej go w naszych wodach i nie łatwo złapać,bo jak już wcześniej ktoś napisał jest zjadany,albo filetowany i do zamrażalnika.Dla mnie to osobiście głupota.Po pierwsze taki duży szczupak (8 kg.-9 kg.) nie jest za dobry,po prostu stara ryba.A po drugie eliminuje się najsilniejszego szczupaka z akwenu,co jest koleją głupotą,bo te największe jak wiadomo to "mamuśki" i dają silne potomstwo i im większy szczupak,tym więcej ikry.A trzecia rzecz ; DLACZEGO U NAS NIE MA GÓRNEGO WYMIARU OCHRONNEGO?!Szwedzi np. mają górny wymiar ochronny (90cm szczupak,sandacz)to by trochę powstrzymało mięsiaży,bo zawsze było by ryzyko mandatu.
A wracając do głównego tematu to tak jak koledzy mówili dużą przynęta duży szczupak i to się sprawdza.
Więc tak łowię szczupłego na spinning [na całej długości betonów] i najczęściej wpadają mi takie 30-40cm sztuki zdarzy się 50-60 ale rzadko. Prosze o pomoc co mam zrobić by łowić większe sztuki. {łowię na gumy dragona i mikado we wszystkich dostępnych kolorach } no i czasami woblerkiem, obrotówką i blachą.
Mówie ci Daj większą gumę której by mały szczupak by niezjadł
Szczupak na spinning - grupa jest dostępna dla wszystkich fascynatów szczupaka Szczupakowcy grupa wę…»
1205 wędkarzy | 283 wątków
subskrybuj:
micha1151Łowie na rzecze warcie głębokość 2m-3.5m jest sporo tam (koło miasta konin). Na blachy wahadłowe wyciągłem 8szczupaków takich po 1.5kg. Na jakie blachy albo gumki łowić żeby wyciągnąć coś większego takiego minimum 2kg. Wywalają się też sumy i bolenie więc takie żeby boleń też sie pokusił dziękuje.
Jak złowić dużego esoxa? Trzeba machać często wędą, to i duże będą. Czy wielkość przynęty ma wpływ? ma i to ogromny ale większe znaczenie ma jej wygląd. Musi taka przynęta imitować najbardziej dostępny dla szczupaka pokarm w danej wodzie. Potrzebny też jest odpowiedni sprzęt bo kijem do kilkunastu gram nie połowimy efektywnie - jest zbyt delikatny. Z racji dużych przynęt lepiej użyć plecionki do kija o gramaturze 10-45gram i mocnego kołowrotka min. wielkość to 40 (ja używam multika). Przypon fluorocarbonowy min. 0,60 mm grubości i 35cm długi. Jak już mamy czym łowić to zastanówmy się gdzie. Miejsca płytkie bez urozmaiconego dna to zły wybór. Głębokie pustynie też. Szczupak to nie karp i w dnie nie ryje. Lepiej poprowadzić przynętę zbyt płytko niż za głęboko. No i sposób podania przynęty. To jest kluczem do sukcesu. Ciąganie jednostajnie monotonne efektów nie da.
I jeszcze jedno. Mam nadzieję że takich "łowców" okazów którzy są wielbicielami starego szczupaczego mięcha Opatrzność sprowadzi na dobrą drogę. Jak Im wątroby wysiadać zaczną od toksyn znajdujących się w mięsie "smacznych" okazowych ryb to na refleksję będzie zbyt późno. Przez takich właśnie "pseudo wędkarzy" trudno jest złowić okazowe szczupaki. Mam nadzieję że od przyszłego sezonu górny wymiar ochronny będzie wprowadzony we wszystkich okręgach. Na portalu Rybobranie zamieściłem zdjęcie esoxa który wziął moją przynętę a z paszczy wystawał mu wolfram obcięty z zestawu żywcowego. Mój brat wyjął na spiner esoxa 88cm w świetnej kondycji któremu kotwica z żywcówki wystawała jednym grotem na zewnątrz. Zaiste, ogromne są zdolności regeneracyjne rybich organizmów. Ileż to poranionych przez duże esoxy mniejszych ryb trafia na wędki i daje sobie świetnie radę. Rany się goją i po problemie. Ryba żyje nadal. Mięsiarzowi zawsze uda się dopracować sprytną teorię do swej praktyki............
Na rzekach najlepiej rzucać przynętę przy brzegu na którym się stoi, nie ważne czy z prądem czy pod prąd. Często tam siedzą w krzaczkach czekając na zdobycz. Swego czasu gdy jeszcze mieszkałem na podkarpaciu nie było wyprawy na Wisłok by choć sztuki nie złapać.
BTW nie przesadzajmy, szczupak to ryba pospolita występująca w całej europie oraz azji i ameryce. I to nie przez wędkarzy jest ich coraz mniej a przez tamy, zapory, ścieki, rybaków, kłusowników, nie dbanie o zbiorniki i narybek przez ch****e okręgi pzw które w d***e mają swoje wody, a wiem coś o tym bo mieszkam w Łodzi, itd...
I proszę mi nie wypominać że raz na ruski rok wezmę złowionego w pełni wymiarowego esoxa do domu na kolację. Gdyby każdy robił to co do niego należy nie było by narzekania by nie brać ryb do domów i takiego bezrybia w niektórych regionach polski.
I jeszcze jedno. Mam nadzieję że takich "łowców" okazów którzy są wielbicielami starego szczupaczego mięcha Opatrzność sprowadzi na dobrą drogę. Jak Im wątroby wysiadać zaczną od toksyn znajdujących się w mięsie "smacznych" okazowych ryb to na refleksję będzie zbyt późno. Przez takich właśnie "pseudo wędkarzy" trudno jest złowić okazowe szczupaki. Mam nadzieję że od przyszłego sezonu górny wymiar ochronny będzie wprowadzony we wszystkich okręgach. Na portalu Rybobranie zamieściłem zdjęcie esoxa który wziął moją przynętę a z paszczy wystawał mu wolfram obcięty z zestawu żywcowego. Mój brat wyjął na spiner esoxa 88cm w świetnej kondycji któremu kotwica z żywcówki wystawała jednym grotem na zewnątrz. Zaiste, ogromne są zdolności regeneracyjne rybich organizmów. Ileż to poranionych przez duże esoxy mniejszych ryb trafia na wędki i daje sobie świetnie radę. Rany się goją i po problemie. Ryba żyje nadal. Mięsiarzowi zawsze uda się dopracować sprytną teorię do swej praktyki............
Nie wiem jak to powiedzieć starszemu panu . Pewnie ten wywód wyssał pan z własnej autopsji.
Fajną masz żonę jak jej wmówiłeś pan że wątroba się panu skończyła od dużych rybek HA HA HA. "" ............... zawsze uda się dopracować sprytną teorię do swej praktyki............ "" Moja wątroba się może skończyć co najwyżej od dużej ilości dodatku płynnego do grilla. No cóż poziom wiedzy i uświadomienia jest jak widać różny. Mojej żonie nawet ni próbuje sugerować że duży szczupak jest toksyczny i nie smaczny. Pewnie jak bym jej pokazał ile ikry miał w sobie taki cielaczek to z pewnością by zrobiło wrażenie na każdym. Ale pana starszego to nie interesuje !!! Nie miły starszy panie w takiej sytuacji proszę zlituj się i nie wypisuj pan bredni o toksycznych rybach. Argumentuj możliwościami reprodukcyjnymi dużych ale nigdy trujące!!!!!!!!!!!!!
A tak przy okazji to jak mój teściu zrobi szczupaka to palce lizać . Czy to z 10kg czy z 3kg. Rada dla starszego pana jest jedna. Najpierw pan jedz rybkę a dopiero pij. a jak jesteś pan noga w kuchni to lepiej pij jak nie smaczny jest dla pana szczupak . Trudniej jest złowić bo . Jest mniej w wodzie bo tacy jak ja zjadają Zanieczyszczenia wody kłusownicy ............. ......... .............. .............. ............... Jesteś pan już starszy i słaby od płynów a w dodatku boli pana wątroba. Szczęśliwy jest pan łowiąc pokaleczone osłabione ryby .Dumnie twierdząc że nic im nie jest bo są odporne. Pewnie twierdzisz pan że ryby to nie boli. Nie tylko wątrobę pan masz zżartą.
neurobiolog prof. James D. Rose w czasopiśmie „in-Fisherman”. Na końcu artykułu poświęconego bólowi u ryb stwierdza on: „Nasza wiedza o procesach neurologicznych wskazuje, że ryby nie mogą odczuwać bólu ani cierpienia. Szamotanie się ryby, bez względu na to, czy jest ona schwytana w szpony przez rybołowa, pożerana żywcem przez niedźwiedzia czy też łowiona przez wędkarza, nie oznacza bólu”. Wniosek dosyć zaskakujący, warto się więc przyjrzeć, o jakich procesach ów naukowiec mówi. Ból przejawia się na dwa sposoby: jako czucie i jako emocja. Pierwszy daje organizmowi informację, że jego tkanki zostały uszkodzone, drugi zaś wywołuje cierpienie. Przykłady tej dwoistości znamy z życia. Gdy się uderzymy młotkiem w palec, przez krótką chwilę bólu nie czujemy, choć tuż po uderzeniu palec się gwałtownie cofnął. Wiadomo też, że ludzie, u których pewne rejony mózgu zostały uszkodzone, w ogóle nie reagują na bodźce bólowe docierające ze zranionych tkanek. Bodźce bólowe nie zawsze więc prowadzą do doznawania bólu, lub - inaczej mówiąc - odczuwanie bólu jest oddzielone od reakcji organizmu na zranienie. U ryb i ludzi (a także innych kręgowców) bodźce bólowe docierają do rdzenia kręgowego i części mózgu zwanej rdzeniem przedłużonym. Właśnie tam rodzi się reakcja organizmu na zranienie lub inne uszkodzenie ciała. U ludzi jednak świadomość wrażeń, emocji, a także bólu zależy od ogromnie rozwiniętych półkul mózgowych, gdzie powstaje przykry emocjonalny aspekt bólu. U ryb, w przeciwieństwie do człowieka, półkule mózgowe są bardzo małe, a kory nowej brak im zupełnie. Mózg ryby jest więc zbyt mało rozwinięty, by mogła ona doświadczać bólu. U człowieka reakcje na ból są zwykle związane z odczuwaniem bólu. W konsekwencji często sądzimy, że wszystkie zwierzęta doświadczają podobnego bólu. W rzeczywistości jest to prawdziwe tylko w odniesieniu do ssaków i ptaków, bo tylko te zwierzęta mają układ nerwowy podobny do ludzkiego. Reakcje ryb na bodźce bólowe są odruchami obronnymi, które nie muszą świadczyć o odczuwaniu bólu. Pojęcie „ból” powinno być używane tylko do nieprzyjemnego doświadczenia psychicznego. Naukowcy ominęli ten problem i zamiast bólu chętniej używają określenia nocycepcja, koncentrując się na reakcjach obronnych organizmu, a nie psychicznych przeżyciach. Obrońcy praw zwierząt wytaczają przeciwko wędkarstwu ciężkie działa i wygrywają. Przykładem jest wprowadzony w naszym kraju zakaz łowienia na żywca, co sugerował raport Medway’a. To ustępstwo jest jednak pomyłką, bo wynika z błędnego rozumienia słów ból, cierpienie i strach w odniesieniu do ryb.
Niech to będzie odpowiedzią na powyższy post. Sam tego postu nie skomentuje bo chyba każdy kto to przeczytał sam sobie wyrobił opinie
Do kolego Hvast - Nikt w tym temacie nie napisał, że będzie komukolwiek wypominał zabranego szczupaka. Przeczytaj dokładnie a będziesz wiedział do czego zmierzam. Co do poruszonych przez Ciebie ścieków. Tak problem ścieków istnieje ale ja dokładnie pamiętam jak wyglądały rzeki jeszcze jakieś 20 lat temu a jak wyglądają dzisiaj. Jest w tym temacie zasadnicza poprawa a w wodach mimo wszystko jest mniej ryby.
matti073 ale sie popisałeś po same uszy !!!
Propagując tezę że ryby nie czują bólu sam się skreśliłeś z grona wszystkich rodzajów wędkarzy.Nawet najgorszy wędkarz nie powiedział by nigdy że ryby nie czują bólu.
matti073 możesz czytać wędkuje.pl ale na boga zlituj się i nie próbuj już więcej zabierać zdania w tematach wędkarskich.
Moderator powinien cię wykluczyć za taką propagandę.
jakby ryby mialy glos to dopiero byloby slychac czy nie czuja bólu :o
wyobrazacie sobie co by sie dzialo na lowiskach jakby te wszystkie ryby sie darly jakby byly wyciagane z wody a potem usmiercane na koniec wedkowania? jakby sie diametralnie wedkarstwo zmienilo? :P
aby odczuwać ból najpierw należy go sobie uświadamiać. nie można porównywać świadomości rybiej na równi z ludzką. oczywiście nie znaczy to że rybki można kopniakiem posyłać do wody (jak to część praktykuje) albo się nad nimi znęcać. zresztą czy ktoś się zastanawiał nad bólem rybim zakładając płotkę na żywca ???
matti073 ale sie popisałeś po same uszy !!!
Propagując tezę że ryby nie czują bólu sam się skreśliłeś z grona wszystkich rodzajów wędkarzy.Nawet najgorszy wędkarz nie powiedział by nigdy że ryby nie czują bólu.
matti073 możesz czytać wędkuje.pl ale na boga zlituj się i nie próbuj już więcej zabierać zdania w tematach wędkarskich.
Moderator powinien cię wykluczyć za taką propagandę.
Gdybyś był istotą rozumną i nauczył się czytać wiedział byś , że ten tekst to badania pewnego profesora. Celowo wkleiłem tylko część opracowania bo i tak dla Ciebie jest pewnie zbyt długie aby je przeczytać. To opracowanie odnosiło się to tych bzdur które napisałeś wyżej. Pewnie uważasz się za mądrzejszego od naukowców badających temat. Powinieneś jednak wiedzieć, że nie jesteś i ktoś powinien Ci to uświadomić jeśli sam nie potrafisz tego zrozumieć.
aby odczuwać ból najpierw należy go sobie uświadamiać. nie można porównywać świadomości rybiej na równi z ludzką. oczywiście nie znaczy to że rybki można kopniakiem posyłać do wody (jak to część praktykuje) albo się nad nimi znęcać. zresztą czy ktoś się zastanawiał nad bólem rybim zakładając płotkę na żywca ???
W części krajów europejskich zakazano używania żywej ryby jako przynęty. Pewnie się narażę co niektórym ale dwiema rękoma się pod tym zakazem podpisuje tak samo jak pod zakazem zabijania szczupaków większych niż powiedzmy 80 cm.
matti073 nauczyłeś się pisać i czytać ale nadal nie rozumiesz niczego z tych dwóch czynności.matti073 nawet sam siebie nie rozumiesz. matti073 zaprzeczasz sam sobie to może zacznij już czytać o innych mądry ludziach z zakresu neurologi albo innych od leczenia głowy i sam się wyleczysz.
JEDNYM Z NAJLEPSZYCH SPOSOBÓW NA DUŻEGO SZCZUPAKA OD DAWIEN DAWNA JEST ODCZUWAJĄCY BÓL ŻYWCZYK NA HAKU. NIE JEST TO HUMANITARNE ALE WIELE RZECZY KTÓRE ROBIMY NIE TYLKO W WĘDKARSTWIE TAKIE WŁAŚNIE JEST.
JAK NIE CHCESZ TAK ŁOWIĆ TO NIE ŁÓW JAK NIE CHCESZ ZABIJAĆ DUŻYCH RYB TO NIE ZABIJAJ. JAK NIE CHCESZ ŻADNEJ RYBKI CIACHNĄĆ TO NIE.ALE JAK CHCESZ TYLKO O TYM POGADAĆ TO ZAŁÓŻ SOBIE POST I TRZYMAJ SIĘ SWOJEGO TEMATU.TUTAJ LUDZIE PYTAJĄ JAK ZŁOWIĆ DUŻEGO SZCZUPAKA I OCZEKUJĄ ODPOWIEDZI A NIE UMORALNIEŃ.
MODERATOR DO ROBOTY.
matti073 ale sie popisałeś po same uszy !!!
Propagując tezę że ryby nie czują bólu sam się skreśliłeś z grona wszystkich rodzajów wędkarzy.Nawet najgorszy wędkarz nie powiedział by nigdy że ryby nie czują bólu.
matti073 możesz czytać wędkuje.pl ale na boga zlituj się i nie próbuj już więcej zabierać zdania w tematach wędkarskich.
Moderator powinien cię wykluczyć za taką propagandę
To Po co łowisz ryby? Nie uwierzę w to że wszystkie lądują na brzegu po Twoim holu,czasem ryby uwalniają się z naszych haków,przynęt, i pyski mają bardziej poranione i żyją dalej w dobrej kondycji.Myślisz że szczupak prezentowany na Twoim avatarze nie spotkał się z przynętą wędkarską? :-)
neurobiolog prof. James D. Rose w czasopiśmie „in-Fisherman”. Na końcu artykułu poświęconego bólowi u ryb stwierdza on: „Nasza wiedza o procesach neurologicznych wskazuje, że ryby nie mogą odczuwać bólu ani cierpienia. Szamotanie się ryby, bez względu na to, czy jest ona schwytana w szpony przez rybołowa, pożerana żywcem przez niedźwiedzia czy też łowiona przez wędkarza, nie oznacza bólu”. Wniosek dosyć zaskakujący, warto się więc przyjrzeć, o jakich procesach ów naukowiec mówi. Ból przejawia się na dwa sposoby: jako czucie i jako emocja. Pierwszy daje organizmowi informację, że jego tkanki zostały uszkodzone, drugi zaś wywołuje cierpienie. Przykłady tej dwoistości znamy z życia. Gdy się uderzymy młotkiem w palec, przez krótką chwilę bólu nie czujemy, choć tuż po uderzeniu palec się gwałtownie cofnął. Wiadomo też, że ludzie, u których pewne rejony mózgu zostały uszkodzone, w ogóle nie reagują na bodźce bólowe docierające ze zranionych tkanek. Bodźce bólowe nie zawsze więc prowadzą do doznawania bólu, lub - inaczej mówiąc - odczuwanie bólu jest oddzielone od reakcji organizmu na zranienie. U ryb i ludzi (a także innych kręgowców) bodźce bólowe docierają do rdzenia kręgowego i części mózgu zwanej rdzeniem przedłużonym. Właśnie tam rodzi się reakcja organizmu na zranienie lub inne uszkodzenie ciała. U ludzi jednak świadomość wrażeń, emocji, a także bólu zależy od ogromnie rozwiniętych półkul mózgowych, gdzie powstaje przykry emocjonalny aspekt bólu. U ryb, w przeciwieństwie do człowieka, półkule mózgowe są bardzo małe, a kory nowej brak im zupełnie. Mózg ryby jest więc zbyt mało rozwinięty, by mogła ona doświadczać bólu. U człowieka reakcje na ból są zwykle związane z odczuwaniem bólu. W konsekwencji często sądzimy, że wszystkie zwierzęta doświadczają podobnego bólu. W rzeczywistości jest to prawdziwe tylko w odniesieniu do ssaków i ptaków, bo tylko te zwierzęta mają układ nerwowy podobny do ludzkiego. Reakcje ryb na bodźce bólowe są odruchami obronnymi, które nie muszą świadczyć o odczuwaniu bólu. Pojęcie „ból” powinno być używane tylko do nieprzyjemnego doświadczenia psychicznego. Naukowcy ominęli ten problem i zamiast bólu chętniej używają określenia nocycepcja, koncentrując się na reakcjach obronnych organizmu, a nie psychicznych przeżyciach. Obrońcy praw zwierząt wytaczają przeciwko wędkarstwu ciężkie działa i wygrywają. Przykładem jest wprowadzony w naszym kraju zakaz łowienia na żywca, co sugerował raport Medway’a. To ustępstwo jest jednak pomyłką, bo wynika z błędnego rozumienia słów ból, cierpienie i strach w odniesieniu do ryb.
Niech to będzie odpowiedzią na powyższy post. Sam tego postu nie skomentuje bo chyba każdy kto to przeczytał sam sobie wyrobił opinie
Do kolego Hvast - Nikt w tym temacie nie napisał, że będzie komukolwiek wypominał zabranego szczupaka. Przeczytaj dokładnie a będziesz wiedział do czego zmierzam. Co do poruszonych przez Ciebie ścieków. Tak problem ścieków istnieje ale ja dokładnie pamiętam jak wyglądały rzeki jeszcze jakieś 20 lat temu a jak wyglądają dzisiaj. Jest w tym temacie zasadnicza poprawa a w wodach mimo wszystko jest mniej ryby.
W życiu żem większych głupot nie czytał. Jakieś wodolejstwo, że niby za mały mózg ryby żeby mogły ból odczuwać. Już kiedyś były podobne zdania... baaa... badania nawet... dotyczące ludzkiego mózgu... że niby jeśli większy mózg to osobnik jest mądrzejszy a jak mniejszy to głupszy. Przez co się kobiety odstawiało na dalszy plan, że niby głupsze od mężczyzn są.
Jak pokazała historia i późniejsze badania były to głupoty jakich mało i inteligencja ludzka nie zależy od wielkości mózgu.
A tutaj kolejny "mądry inaczej" profesorek podobne herezje głosi.
Nie będę się rozpisywał i denerwował nad tym... odniosę się do tego innym artykułem:
Ryby czują ból - twierdzą naukowcy
Decydujący dowód odczuwania bólu został przedstawiony w 2003 r. przez brytyjskich naukowców. Uzupełnia to wcześniejsze odkrycia udowadniające, że zarówno ssaki jak i ptaki mogą odczuwać ból oraz kwestionuje twierdzenia, że ryby są niewrażliwe na ból. Naukowcy odkryli miejsca w głowach pstrągów tęczowych, które odpowiadają na szkodliwe bodźce. Odkryli również wyraźne reakcje ryb kiedy były poddawane wpływowi szkodliwych substancji. Spór o to, czy ryby czują ból czy nie od dawna toczy się pomiędzy wędkarzami a obrońcami praw zwierząt. Badanie przeprowadzone przez zespół z Roslin Institute oraz uniwersytetu w Edynburgu zostało opublikowane w Proceedings B of the Royal Society, brytyjskiej narodowej akademii nauki. Naukowcy, z dr Lynne Sneddon na czele, mówią, że głębokie zmiany w psychologii i zachowaniu okazywane przez pstrągi tęczowe po wystawieniu na działanie szkodliwych substancji są porównywalne do reakcji zaobserwowanych u wyższych ssaków. Ryby były badane w celu znalezienia receptorów bodźców urazowych, miejsc odpowiadających na bodźce niszczące tkankę. Naukowcy stosowali mechaniczne, termiczne oraz chemiczne bodźce na głowy znieczulonych zwierząt i nagrywali aktywność neuronów. Dr Sneddon stwierdziła, że znaleźli 58 receptorów umiejscowionych na pyszczku lub głowie pstrągów, które reagowały na co najmniej jeden z bodźców. Z tej liczby 22 może być zaklasyfikowane jako receptory bodźców urazowych jako, że odpowiadały na bodźce mechaniczne oraz gdy były poddane temperaturze 40 stopni. 18 receptorów dodatkowo również odpowiadało na stymulację chemiczną. Owe receptory są pierwszymi odkrytymi u ryb i przypominają te znajdujące się u płazów, ptaków oraz ssaków, w tym ludzi. Progi mechaniczne były jednak niższe niż u ludzi, pewnie z powodu łatwiejszych zniszczeń tkanki skóry ryby. Samo występowanie receptorów bodźców urazowych u zwierzęcia nie jest jeszcze dostatecznym dowodem, że czuje ono ból, gdyż może być to tylko odruch. Dowód wymaga przedstawienia, że zachowanie zwierzęcia jest istotnie zmienione przez potencjalnie bolesne doznanie oraz, że te zmiany w zachowaniu nie są zwykłymi automatycznymi odruchami. Naukowcy wstrzyknęli pszczeli jad lub kwas octowy w usta niektórych pstrągów podczas gdy grupa kontrola dostawała zastrzyki z roztworu solnego lub była po prostu trzymana. Wszystkie ryby były poddawane karmieniu w zbiorniku, z którego część była zabierana na zastrzyki. Dr Sneddon stwierziła : „ Anomalie w zachowaniu były ukazywane przez pstrągi poddane działaniu jadu pszczelego lub kwasu octowego. Ryby te wykazywały skłonności do „kołyszących” ruchów, uderzająco podobnych do tego typu poruszania się zaobserwowanego wśród zestresowanych kręgowców jak ssaki. Pstrągi, które otrzymały zastrzyki z jadem pszczelim były ponadto widziane jak ocierały usta o żwir lub o ścianki zbiornika. Takie zachowania nie występują jako automatyczny odruch.” Rybom, które dostawały jad lub kwas, jedzenie zajmowało prawie trzy razy dłużej niż rybom z grup kontrolnych. Dr Sneddon stwierdza, że praca zespołu spełniła kryteria badające ból odczuwalny przez zwierzęta.
a tutaj link do tekstu badań w języku angielskim:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1691351/
Naprawdę Panowie, nie wierzcie w takie głupoty, że ryby bólu nie czują.
"" To Po co łowisz ryby? Nie uwierzę w to że wszystkie lądują na brzegu po Twoim holu,czasem ryby uwalniają się z naszych haków,przynęt, i pyski mają bardziej poranione i żyją dalej w dobrej kondycji.Myślisz że szczupak prezentowany na Twoim avatarze nie spotkał się z przynętą wędkarską? :-)""
Sprawia mi przyjemność gdy przechytrzę rybkę i dotarmoszę ją do brzegu. A jakże i to wielokrotnie rybka przechytrzyła mnie i nawet nie pomachała ogonkiem. Ta z awatara to akurat była uparta i wyjątkowa. Opowiem jak było. Raniutko w grudniu spiningowałem i uderzyło coś bardzo mocno. Chwila szarpaniny jedna świeca i świst wystrzelonej blachy w powietrzu. Rybka zżarła kotwice ,najzwyczajniej poszło oczko łączące. Główkę obok znajomy ma rzucone dwa żywce i mówi on tam siedzi nie odpuszczaj. To on mi doradził że w takich przypadkach załóż tą samą blachę ale większą kotwicę i pod pysk. Tak też zrobiłem ale nie od razu go znalazłem. Z trzy godziny oczywiście nie non stop biczowałem. Była gorąca kawa i grill bo było bardzo zimno. Jak to w grudniu miejsca nie ma w niedzielę bo wszyscy na szczupaka. Ale jak powiedział kolega złapał sie drugi raz i to już był jego ostatni raz. Na moim łowisku wielu wędkarzy gościło w bagażniku metrówkę. Miał 110cm i 10kg. Był smaczną rybką na święta. Nauczyło mnie to że szczupaki lubią swoje terytoria i szybko ich nie opuszczają. Należy się uzbroić w cierpliwość.
Na swój sposób jakoś tam rozumie aby nie zjadać dużych okazów.Ale kochani wędkarze rozumie też argumenty tych co są przeciwko dużym rybką.
Niech każdy sam sobie decyduje . Narzucanie komuś własnej woli i upodobań zawsze się żle kończy.
Na swój sposób jakoś tam rozumie aby nie zjadać dużych okazów.Ale kochani wędkarze rozumie też argumenty tych co są przeciwko dużym rybką.
Niech każdy sam sobie decyduje . Narzucanie komuś własnej woli i upodobań zawsze się żle kończy.
Rafał,kiedyś miałem miejsce na Wiśle gdzie zaglądały wielkie "kaczory"ale niestety naszły leszcze i ciężko "dokopac" się przez "grunciarzy" jeden z nich w przerwie brań leszczy postanowił połowic na "blachę",złowił ponad dychę (zabrany) szczupaka,teraz w tamtym miejscu można "złowic" szczupaka ale z "pianki"(wobler) pozostawiony przez hołotę zostawiającą syf nad wodą.A ilośc leszczy jakich złowili mogę policzyc i ocenic po ilości i wielkości pęcherzy które spływają wzdłuż opaski kiedy łowię sandacze.
A miało być o sposobie złapania dużego szczupłego, a tu tyle siana niepotrzebnego !!!
Rozmowy troszeczkę odbiegły od tematu. Spory na temat tego, czy brać duże ryby, czy nie są nieskończone.
Ci którzy wypuszczają, mogą argumentować tym, że:
1.Wypuszczając taką rybę, możemy liczyć, że innym razem złowimy ją jeszcze większą (ale może być tak, że na drugi dzień, kto inny ją złowi i zabierze).
2.Wielkie sztuki są najlepszymi reproduktorami.
3.Nawet po prostu może być nam szkoda zabijać ryby, która tyle już przeżyła, a my uszczęśliwiamy się samym faktem wygrania z nią walki.
Argumenty mówiące za zabieraniem ryb::
1. Rybki są dobre i z większych ryb, jest po prostu więcej smacznego mięska.
2. Taki wielki metrowy szczupak musi dużo jeść, a jego posiłek mogą stanowić nawet inne w pełni wymiarowe szczupaki.
3."Płacę składkę" więc nikt nie może mi zabronić zabierania wymiarowych ryb - argument uzasadniony, ale nie koniecznie na miejscu.
Ja do tej pory nie miałem takiego problemu, ponieważ jeszcze nie złapałem ogromnego szczupaka. Tak więc nie będę się wypowiadał, gdyż sam nie wiem jak bym się zachował.. Ale generalnie ciesze się z każdej złowionej ryby i z faktu, że darowałem jej życie. Pozdrawiam
skoro brak szczupaków w zbiorniku przyczynia się do karłowacenia innych gatunków to zżeranie mniejszych szczupaków przez takiego metrowca może przyczynić się do poprawy wielkości szczupłego. (analogia) osobiście jestem za górnym wymiarem 100 cm dla szczupłego.
"" skoro brak szczupaków w zbiorniku przyczynia się do karłowacenia innych gatunków to zżeranie mniejszych szczupaków przez takiego metrowca może przyczynić się do poprawy wielkości szczupłego. (analogia) osobiście jestem za górnym wymiarem 100 cm dla szczupłego.""
dziesięć procent tolerancji i jest po kłopocie bo złap większego !!! no to cię zakłapią NK za górny wymiar 100cm. A tak nie poważnie to powiedz ile złapałeś metrówek a ile sznurków. Dla czego ?????? Dużych jest mniej i znają takie numery i nie łatwo go oszukać bo już nie jedno widział. Ten co się złapie to i tak był już stary i nie umiał sobie złapac innej rybki więc chapną blachę albo tą na uwięzi. I tak z głodu by pad. A że stary to i tak już nie mógł bo prostata albo żadna go nie chciała. Głowa do góry i na rybki. A olej na patelnię .
"" skoro brak szczupaków w zbiorniku przyczynia się do karłowacenia innych gatunków to zżeranie mniejszych szczupaków przez takiego metrowca może przyczynić się do poprawy wielkości szczupłego. (analogia) osobiście jestem za górnym wymiarem 100 cm dla szczupłego.""
dziesięć procent tolerancji i jest po kłopocie bo złap większego !!! no to cię zakłapią NK za górny wymiar 100cm. A tak nie poważnie to powiedz ile złapałeś metrówek a ile sznurków. Dla czego ?????? Dużych jest mniej i znają takie numery i nie łatwo go oszukać bo już nie jedno widział. Ten co się złapie to i tak był już stary i nie umiał sobie złapac innej rybki więc chapną blachę albo tą na uwięzi. I tak z głodu by pad. A że stary to i tak już nie mógł bo prostata albo żadna go nie chciała. Głowa do góry i na rybki. A olej na patelnię .
Daj spokój nie jestes ekspertem (jeszcze od szczupaka- polowy) aby wszystkim narzucac dosc natarczywie swoje zdanie. Sa na tym portalu lowcy przez duże "Ł" I NIIE PROPAGUJA IDEI WZSYSTKO BIERZ I NA PATELNIE ,
Ja tez biore na patelnie moze nie wszystko ale nie prowokuje swoimi wpisami (moze mniej ) aby mnie na tym portalu podziwiali lub zaznaczyc swoja odrebnosc.A co do szczupaka na awatorze to nie wadomo czy nie zrobiles sobie zdjecia przy polowach z sieci lub kolegi ryba .......i ....jak ci w gebie Wiec nie krytykuj innych o odmiennym zdaniu
Może i tak być. Nie widzę powodu aby się z tobą spierać. Zaznaczaj swoją odrębność i możesz zazdrościć czy na co tam masz ochotę. Będziesz podziwiany przez duże P.
Wyrażam swoje zdanie i nie wszyscy się z tym zgadzają bo po to jest forum i dyskusja.Nie musisz się zgadzać ale żyjemy w demokratycznych czasach i PRL już jest historią. Pobudka dziadku.A co do avatara to wszystkich bierzesz swoją miarą. Ale wolno ci tak.
Pomimo pozdrawiam i życzę dużej ryby.
heh polska tu każdy ponad każdym i każdy najmądrzejszy, Panowie ciupać sobie możecie na prywatnej skrzynce bo do tematu te wasze wywody wogle sie nie przydają.Ja również mam problemy z wyholowaniem czegoś wymiarowego, uczepiają mi sie same 40stki, lepsze to niż nic ale pozostaje niedosyt sportowy...
Przepraszam kolego masz rację. Znowu mnie poniosło.
Ale "" Panowie ciupać sobie możecie na ........."" to jest dobre :-)))))))))))))))) Forum to nie miejsce ciupania czy ciupciania. :-))))))))))))))) niema jak dobry humor.
Ho-ho miesiac na portalu i juz taki "Mądry" troche skromnosci debilku rospasany. Uczyc to sie
dopiero zaczynasz, a wszystkich bys pouczal co kto ma robic i jak lowic Zadufany jestes w swoich ocenach i wypowiedziach
wiedziałem ze odbije sie to namnie i zaraz jakis zakompleksiony gamoń sie odezwie...pozdrawiam środkowym palcem Panie rossiak
"" wiedziałem ze odbije sie to namnie i zaraz jakis zakompleksiony gamoń sie odezwie...pozdrawiam środkowym palcem Panie rossiak""
musiał bym z tobą pogadać bo jak czytam to się od razu hihram super. Pewnie pan Prossiak pisał do mnie. A może sam nie wie do kogo. Jutro o świcie planuję czmychnąć przywitać słoneczko na wodą . Żona chce rybkę na piątek. Byłem ostatnio i widziałem jak się jeden rzucał jak opona od traktora. Poczynię próby i podrzucę w tą okolice żywczyka. A jak się nie uda to do BIDRONKI. Niestety na inną rybkę jak zębaty nie liczę.
A kolega spytał się tylko jak złapać dużego szczupaka!!!
No dalej, udowadaniajcie sobie wyższy iloraz inteligencji, a my wędkarze lejemy ze śmiechu z was czytając wasze posty. Co on mądrzejszy, bardziej oczytany? Nie daruję i dalej swoje.
Żonka w domu pewnie przed niektórymi uszy po sobie położy ze strachu i przytaknie. Na forum jednak można takiemu wiedzą dokopać i basta.
Idźcie chopy na inne forum się spierać !!!
Jaką przynętę zastosować na miejsce z dużą ilością zielska rzucam wahadłówka 9 gram i wobkiem szczytówkę daje wysoko i zaczepiam o zielicho. Pomiędzy zielskiem a taflą wody jest z 50-70 cm wolnej przestrzeni myślę o sliderach tylko nie wiem jakie chodzi mi o to ze jak daje przynętę 30 m od brzegu to, żeby zielicha nie ciągnął co 2 rzut.
Czytam ten temat i się zastanawiam gdzie jest admin.
Kurcze, Zander, czytałem wiele twoich wypowiedzi,ale ta mi się naprawdę podoba.Krótka, zwięzła,konkretna, bez jadu i co nie często ci się zdarza BEZ KRYTYKI. Brawo.Wszyscy się uczymy.Szczerze pozdrawiam.
Jak złowić większe szczupaki ?
Oderwać się na kilka godzin od komputera i wyjść z wędką nad wodę. Szanse wzrosną z 0 do 100% nawet.:)
Dobrej nocy życzę.
Na rzekach najlepiej rzucać przynętę przy brzegu na którym się stoi, nie ważne czy z prądem czy pod prąd. Często tam siedzą w krzaczkach czekając na zdobycz. Swego czasu gdy jeszcze mieszkałem na podkarpaciu nie było wyprawy na Wisłok by choć sztuki nie złapać.
BTW nie przesadzajmy, szczupak to ryba pospolita występująca w całej europie oraz azji i ameryce. I to nie przez wędkarzy jest ich coraz mniej a przez tamy, zapory, ścieki, rybaków, kłusowników, nie dbanie o zbiorniki i narybek przez ch****e okręgi pzw które w d***e mają swoje wody, a wiem coś o tym bo mieszkam w Łodzi, itd...
I proszę mi nie wypominać że raz na ruski rok wezmę złowionego w pełni wymiarowego esoxa do domu na kolację. Gdyby każdy robił to co do niego należy nie było by narzekania by nie brać ryb do domów i takiego bezrybia w niektórych regionach polski.
masz calkowita racje.. ale w duzej mierze powodem np klusownictwa jest cena rybiego miesa.. nie wiem ile teraz kosztuje szczupak ale jakies 4 lata temu, kupujac w makro jesiotra na wigilie, to szczupak kosztował 28 zł za kg.. lekka przesada.. (zywy oczywiscie)
Pamiętam czasy kiedy wymiar ochronny szczupaka wynosił 35 cm . Dziś mamy 50 cm , a szczupaka co raz mniej ! ...... Ciągle słyszy się narzekania z tego powodu. Robi się akcje ,,Ratujmy szczupaka !" Dyskutuje się o kolejnych ograniczeniach wymiarowych. Ale gdy zbliża się 1 Maj cała Wędkarska Polska rusza na szczupaki ! - Uzbrojeni po zęby w spinningi , żywcówki, - samochodami, autobusami, pieszo i na rowerach - bo każdy chce dopaść tego wynędzniałego mało ostrożnego po tarle szczupaka ! Dlaczego ? - Bo słaby i łatwy ! - Więc hajda na szczupaki ? ..... Ludzie ! - Przecież to jest chore ! Czy naprawdę to taki wielki problem wydłużyć tej rybie okres ochronny ? Wydaję mi się, że to bardziej wyszło by na zdrowie szczupakom niż np. kolejne podniesienie wymiaru ochronnego o 5 cm ! Po za tym zgodnie z RAPR każdemu wolno w ciągu sezonu zabrać 428 szt do domu. Słyszałem, że w PZW jest ok 600000 uprawnionych wędkarzy , a to daje 256 milionów 800 tysięcy co najmniej półmetrowych, zaszlachtowanych i szczupaków w jednym sezonie ! Tak ! Tak ! - To tylko teoria. - Ale czy ta teoria nie daje do myślenia ?
Zgadzam sie, że to jest chore.
Licytuja sie jeden przez drugiego a łapią na potęgę albo na żywca albo na spinning albo łowią i wypuszczają. Sprawa sprowadza się, że tak czy inaczej to albo go zjem albo okalecze i zdechnie. No może co niektóry przeżyje.
Zastanówcie się nad sobą albo dbacie o rybe albo łowicie i nie piep.....cie głupot o ochronie.
Jak to się czyta to tak jakby o domu wariatów.
Oprócz niektórych co wykazują się rozsądkiem.
Spływam z tego tematu.
Co do dużego szczupaka,to coraz mniej go w naszych wodach i nie łatwo złapać,bo jak już wcześniej ktoś napisał jest zjadany,albo filetowany i do zamrażalnika.Dla mnie to osobiście głupota.Po pierwsze taki duży szczupak (8 kg.-9 kg.) nie jest za dobry,po prostu stara ryba.A po drugie eliminuje się najsilniejszego szczupaka z akwenu,co jest koleją głupotą,bo te największe jak wiadomo to "mamuśki" i dają silne potomstwo i im większy szczupak,tym więcej ikry.A trzecia rzecz ; DLACZEGO U NAS NIE MA GÓRNEGO WYMIARU OCHRONNEGO?!Szwedzi np. mają górny wymiar ochronny (90cm szczupak,sandacz)to by trochę powstrzymało mięsiaży,bo zawsze było by ryzyko mandatu.
A wracając do głównego tematu to tak jak koledzy mówili dużą przynęta duży szczupak i to się sprawdza.
Więc tak łowię szczupłego na spinning [na całej długości betonów] i najczęściej wpadają mi takie 30-40cm sztuki zdarzy się 50-60 ale rzadko. Prosze o pomoc co mam zrobić by łowić większe sztuki. {łowię na gumy dragona i mikado we wszystkich dostępnych kolorach } no i czasami woblerkiem, obrotówką i blachą.
Mówie ci Daj większą gumę której by mały szczupak by niezjadł
Wyjątkowym ignorantem jest Kolega Rafał. Polemizowanie z Kolegą jest pozbawione najmniejszego sensu. Współczuję Koledze. To tyle.
Wyjątkowym ignorantem jest Kolega Rafał. Polemizowanie z Kolegą jest pozbawione najmniejszego sensu. Współczuję Koledze. To tyle.
utworzono: 2013/10/19 13:56
Szczupak jak łowić?
Wędkarstwo» Forum » Techniki łowienia na forum » Grupy
Post został dodany w grupie:Szczupak na spinning - szczupakowcyWędkarstwo spinningowe » Szczupak »
Szczupak na spinning - grupa jest dostępna dla wszystkich fascynatów szczupaka Szczupakowcy grupa wę…»
1205 wędkarzy | 283 wątkówsubskrybuj:
micha1151Łowie na rzecze warcie głębokość 2m-3.5m jest sporo tam (koło miasta konin). Na blachy wahadłowe wyciągłem 8szczupaków takich po 1.5kg. Na jakie blachy albo gumki łowić żeby wyciągnąć coś większego takiego minimum 2kg. Wywalają się też sumy i bolenie więc takie żeby boleń też sie pokusił dziękuje.