No to se załóż dziesięć krętlików jeden za drugim, dodatkowo dwa do nosa, po jedym do każdego ucha i jak Ci będzie mało, to jeszcze zakolczykuj wacka.
A i tak mnie to nie będzie interesować, bo jak napisałem dużo wcześniej każdy może stosować takie zestawy jakie mu pasują. Ja w przeciwieństwie do Ciebie niczego innym nie narzucam i nie twierdzę, że moje jest jedyne i słuszne.
I skoro wędkujesz 30 lat, to znaczy, że jak ja łowiłem pierwsze ryby, to Ty wchodziłeś pod szafę na stojąco.
Więc powstrzymaj się od swoich "wspaniałych" rad w stosunku do mnie.
Zachowujesz się jak smarkacz a nie jak dorosły i poważny człowiek. Prosta zasada fizyki jest dla ciebie niezrozumiała? Jak może coś maleńkiego, co prawie nie posiada masy wyprzedzić w locie coś większego posiadającego określoną, kilka razy większą masę, będąc wyrzucanym jednocześnie z taką samą siłą? Zrzuć jednocześnie z dachu cegłę i takę samą kostkę ołowiu. Nie masz racji, nie masz argumentów, nie masz żadnej wiedzy, nie masz zdolności pojmowania oczywistych faktów. Myślę, że jesteś zwykłym nastolatkiem usiłującym zrobić wrażenie na starszych i bardziej doświadczonych wędkarzach. Ale zaprawdę powiadam ci, ośmieszasz się nieludzko. Jasne, że każdy ma prawo używać zestawów jakie mu się tylko spodobają. Jednak nie możesz negować tego, co jest już dawno poznane i opisane, oraz organoleptycznie i zmysłowo wypróbowane. Nie brnij powiadam, bo się wszyscy z ciebie będą śmiali, a potem trudno będzie odzyskać twarz kolego. Nie stosuj tych krętlików skoro ich nie lubisz, ale nie pisz głupot i ucz się, ucz, ucz.
Ja nie ukrywam swojej twarzy tak jak TY, bo widocznie już ją utraciłeś, albo się jej wstydzisz.
Jestem Ci niezmiernie wdzięczny za to, że pozwoliłeś mi nie używać krętlików.
I jak najbardziej ( w przeciwieństwie do Ciebie) cały czas się uczę i zamierzam dalej się uczyć, czyli sprawdzać różne rzeczy, a jeśli mi nie spasują to je olewać.
Moja twarz jest moją twarzą. Zaproponuj redakcji żeby wprowadzili obowiązek publikowania facjaty. Póki co jest to moja własność i niestety tylko dla przyjaciół. Poza tym jak masz pisać bzdury, to może faktycznie nic więcej nie pisz.
Taki spławik kolego jest zbyt nieelegancki do łowienia drobnicy, ale przy umiejętnym wyważeniu zestawu będzie można złowić nawet maleńką uklejkę. Tyle że finezji żadnej nie osiągniesz. Łatwiej takim gniotem rzucać, ale jego bezwładność sprawi że sygnalizacja brań będzie marna. Ile ołowiu powiesić? No chyba tyle, by spławik zanurzał się na żądaną głębokość. Im więcej anteny wystawisz, tym mniej czułe to będzie. Ale jak daleko chcesz tym rzucać? Po jakiego wałka chcesz używać takiego ciężara? Myślę, że waggler z wstępnym dociążeniem, np taki 2+2 poleci daleko i będzie dobrze sygnalizował. Jeśli blisko, to taki 1,5 +1, albo 1,5+1,5. Koszt prawie żaden, więc w czym problem?
No to se załóż dziesięć krętlików jeden za drugim, dodatkowo dwa do nosa, po jedym do każdego ucha i jak Ci będzie mało, to jeszcze zakolczykuj wacka.
A i tak mnie to nie będzie interesować, bo jak napisałem dużo wcześniej każdy może stosować takie zestawy jakie mu pasują.
Ja w przeciwieństwie do Ciebie niczego innym nie narzucam i nie twierdzę, że moje jest jedyne i słuszne.
I skoro wędkujesz 30 lat, to znaczy, że jak ja łowiłem pierwsze ryby, to Ty wchodziłeś pod szafę na stojąco.
Więc powstrzymaj się od swoich "wspaniałych" rad w stosunku do mnie.
Zachowujesz się jak smarkacz a nie jak dorosły i poważny człowiek. Prosta zasada fizyki jest dla ciebie niezrozumiała? Jak może coś maleńkiego, co prawie nie posiada masy wyprzedzić w locie coś większego posiadającego określoną, kilka razy większą masę, będąc wyrzucanym jednocześnie z taką samą siłą? Zrzuć jednocześnie z dachu cegłę i takę samą kostkę ołowiu. Nie masz racji, nie masz argumentów, nie masz żadnej wiedzy, nie masz zdolności pojmowania oczywistych faktów. Myślę, że jesteś zwykłym nastolatkiem usiłującym zrobić wrażenie na starszych i bardziej doświadczonych wędkarzach. Ale zaprawdę powiadam ci, ośmieszasz się nieludzko. Jasne, że każdy ma prawo używać zestawów jakie mu się tylko spodobają. Jednak nie możesz negować tego, co jest już dawno poznane i opisane, oraz organoleptycznie i zmysłowo wypróbowane. Nie brnij powiadam, bo się wszyscy z ciebie będą śmiali, a potem trudno będzie odzyskać twarz kolego. Nie stosuj tych krętlików skoro ich nie lubisz, ale nie pisz głupot i ucz się, ucz, ucz.
Ja nie ukrywam swojej twarzy tak jak TY, bo widocznie już ją utraciłeś, albo się jej wstydzisz.
Jestem Ci niezmiernie wdzięczny za to, że pozwoliłeś mi nie używać krętlików.
I jak najbardziej ( w przeciwieństwie do Ciebie) cały czas się uczę i zamierzam dalej się uczyć, czyli sprawdzać różne rzeczy, a jeśli mi nie spasują to je olewać.
I to już moja ostatnia odpowiedź w tym wątku.
Moja twarz jest moją twarzą. Zaproponuj redakcji żeby wprowadzili obowiązek publikowania facjaty. Póki co jest to moja własność i niestety tylko dla przyjaciół. Poza tym jak masz pisać bzdury, to może faktycznie nic więcej nie pisz.
ile gram spławik polecacie kupić, żeby jednocześnie można było daleko zarzucić i żeby dobrze było widać brania?
ponieważ nikt nie odpowiedział mi na to pytanie zapytam inaczej
czy spławik 5g nie jest za duży do łowienia drobnicy (karasek), jeśli nie to ile gram śrutu dać na żyłkę??
licze na prostą odpowiedź a nie na 50 postów kłótni
Taki spławik kolego jest zbyt nieelegancki do łowienia drobnicy, ale przy umiejętnym wyważeniu zestawu będzie można złowić nawet maleńką uklejkę. Tyle że finezji żadnej nie osiągniesz. Łatwiej takim gniotem rzucać, ale jego bezwładność sprawi że sygnalizacja brań będzie marna. Ile ołowiu powiesić? No chyba tyle, by spławik zanurzał się na żądaną głębokość. Im więcej anteny wystawisz, tym mniej czułe to będzie. Ale jak daleko chcesz tym rzucać? Po jakiego wałka chcesz używać takiego ciężara? Myślę, że waggler z wstępnym dociążeniem, np taki 2+2 poleci daleko i będzie dobrze sygnalizował. Jeśli blisko, to taki 1,5 +1, albo 1,5+1,5. Koszt prawie żaden, więc w czym problem?