Koledzy. Zdarzyło wam się być kontrolowanym nad wodą przez jakiś organ? Do nas wogóle kontrola nie przyjeżdża oj a przydała by się i to bardzo. Bo czasem takie przekręty robią że głowa mała. Mnie przez 4 lata ani razu nie kontrolowali. Ba nawet kontroli na oczy nie widziałem. Tylko gościu opowiadał jak go kontrolowali
3 krotnie byłem kontrolowany ale powiem tak od kąt łowię to przez 8 lat nikt mnie nie skontrolował ani osoby z którą byłem a w ciągu 2 lat zdarzyło mi się to 3 razy hmmm zbieg okoliczności ? heh
Ja w zeszłym roku ( 2009 ) byłem kontrolowany chyba z 6 razy. Ale być może tak duża liczba jest wynikiem tego, że na rybkach bywałem nadzwyczaj często ;-)
koledzy , prawdę mówiąc dokończyłem swój rejestr do końca i mam cztery wpisy kontroli SSR na 74 rubryki, ale jest to spowodowane tym , iż wielu wedkarzy zna mnie i widziało jak wypuszczam z powrotem do wody ładne szczupaki ( czasami pukali się w czoło że wypuszczam takie dorodna szczupale, ale to moja sprawa co z nimi robię ) , choć kontrole były ale nie wstawiali mi pieczątki ich sprawa, wydaje mi sie że jest jednak za mało kontroli, boli mnie jednak jedna sprawa , zauważyłem kilku wędkarzy, którzy podpływali do brzegu i przekazywali złowione przez siebie ryby kolegom na brzegu, a było ich kilku ...........
niestety Piotrek jest jak jest, i sami wiemy co się dzieje, dowiedziałem się jak Piekary Śląskie wpuszczały smarkatego szczupala, to po godzinie brzeg był obstawiony jak na zawodach, przykre ......................
To teraz opowiem Wam dowcip :> Byłem kontrolowany! I to nie raz a chyba z pięć! I to w jednym sezonie. Moim pierwszym z resztą. Ale mam tylko dwie albo trzy pieczątki. Dwa albo trzy razy byłem kontrolowany na przystani Koła "Relaks" z Piekar Śląskich, przy powrocie z wody (połów z łódki)i na Przeczycach ze dwa razy :) Kontrolerzy bardzo fajni, uprzejmi - "Dzień dobry, imię i nazwisko, Państwowa/Społeczna Straż Rybacka można prosić kartę wędkarską i rejestr połowów? A można zobaczyć siatkę? Może pan pokazać pokrowiec? Dziękuje bardzo" itp też można z nimi było pogadać jak z wędkarzami, ponarzekać na mięsiarzy i kłusoli itp Przydałoby się więcej takich kontroli, zważywszy na to, że widziałem jak capnęli kilku gości z "51cm szczupakami" mierzącymi 45. Fajne wytłumaczenie "Ja tego nie jem, do stawu wpuszczam"... Kogo to obchodzi? ;x
Tak jak powiedziałem, więcej takich kontroli! Jakbym był w SSR... ehhh
Heniu u mnie na stawie było zarybianie i zbiornika nie zamkli i wiesz co zrobił sie maraton polecam jest to na portalu PZW tytuł artykułu Masakra na zaciszańskiej są zdjecia i napisany jest felieton Barbarzyństwo polecam .
To tak jak Kol. Sandokan45 napisał, na Kozłowej wpuścili szczupaczki to jak w centrum handlowym. Błysk chromowanych elementów motorowerów co 5m na wale, łódek w stanicy brak. Wtedy też byłem kontrolowany.
Na Przeczycach wpuścili szczupaka to po 40 dziennie łowili! Ponoć takie po 30-40cm (wymiar 50!). Na Rogoźniku wpuścili karpia to już nic nie ma! A wiem, że kontrole były! Na co te kontrole, jak się ludzie nie boją? Moim zdaniem po zarybieniu zbiornik powinien być zamknięty i strzeżony. Przez kogo? Przez PSR, SSR i ochotników z Koła które się opiekuje zbiornikiem! Sam bym chodził na takie patrole, choćbym miał z pracy się zrywać. Żeby te ryby mogły dojść do siebie, zaaklimatyzować się i nie dać się złapać! Już o podrośnięciu czy tarle nie wspominam bo to utopia... Miała być Utopia, jest Etiopia :x
Jestem członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego od 31 lat. W tym czasie na wodach PZW byłem kontrolowany 2 razy, 3 razy na wodach morskich - raz przez strażnika z naszego koła (nie miał do tego uprawnień) i 2 razy przez inspektorów rybołówstwa. Raz byłem kontrolowany na wodach Spółdzielni "Charzykowy" w kujawsko - pomorskim i raz na wodach Spółdzielni "Radbur" w pomorskim. Czyli 3 razy wody morskie, 2 razy spółdzielnie, 2 razy PZW skontrolowało mnie na swoich wodach przez 31 lat. Zaznaczam że nie łowiłem na jednym akwenie lecz poznałem większość jezior i rzek zarówno górskich jak i nizinnych swojego okręgu oraz wody górskie okręgów sąsiednich - Słupsk i Bydgoszcz.
3-krotnie kontrolowany w 2009 roku w okręgu katowickim nie wiem czy to dużo czy mało. Chciałem się odnieść do "kwarantanny" po zarybieniu ale mnie uprzedzono :))) A może by tak odrębny post w tej sprawie.
Przez cały sezon ,bylem kontrolowany tylko raz ,i tylko karta wędkarska. Nie interesowało służby kontrolujące nie co mam w siatce ,i co mam na haku ,co mnie zdziwiło i to bardzo . No ale pomyślałem sobie ,ze świat idzie z postępem i na tym koniec.
kol-nie ulega wątpliwości że kontrole są potrzebne.Ja za nimi nie tęsknie,ja znam swoje prawa i obowiązki.Pozdrawim wszystkich uprawnionych do kontroli. piotr 0206
3 lata w PZW i tylko jedna kontrola przez PSR nad Wisłą. Kontrola mi się podobała, z jednej strony zaszło dwóch strażników a z drugiej strażnik i policjant. Na wodach w mojej okolicy widzę często SSR ale w środku dnia kiedy wędkarzy jest niewielu.
Tak to bywa w naszym kraju. Ale cóż może kiedyś będzie lepiej. W czechach jak straż zobaczy że jest złamany jakiś punk regulaminu to takie kary sypią że głowa mała
To Ja mam wyjątkowego pecha:)nigdy niemiałem kontroli a bezmała wedkuje codziennie.Gdy rozmawiałem z członkami SSR to twierdza że kontroluja tylko nocą w okolicach zalewu sulejowskiego. A ja na zalewie wędkuje tylko noca he he i nigdy ich niewidziałem -zbieg okoliczności czy prawdziwy PECH?????!!!! Jak pisałem wczesniej można spotkać ich tylko na poczatku roku w trakcie sprawdzania opłaty składek rocznych :)
Koledzy. Zdarzyło wam się być kontrolowanym nad wodą przez jakiś organ?
Do nas wogóle kontrola nie przyjeżdża oj a przydała by się i to bardzo. Bo czasem takie przekręty robią że głowa mała.
Mnie przez 4 lata ani razu nie kontrolowali. Ba nawet kontroli na oczy nie widziałem. Tylko gościu opowiadał jak go kontrolowali
3 krotnie byłem kontrolowany ale powiem tak od kąt łowię to przez 8 lat nikt mnie nie skontrolował ani osoby z którą byłem a w ciągu 2 lat zdarzyło mi się to 3 razy hmmm zbieg okoliczności ? heh
Ja byłem raz kontrolowany w ciagu 2 lat .
Ja w zeszłym roku ( 2009 ) byłem kontrolowany chyba z 6 razy. Ale być może tak duża liczba jest wynikiem tego, że na rybkach bywałem nadzwyczaj często ;-)
koledzy , prawdę mówiąc dokończyłem swój rejestr do końca i mam cztery wpisy kontroli SSR na 74 rubryki, ale jest to spowodowane tym , iż wielu wedkarzy zna mnie i widziało jak wypuszczam z powrotem do wody ładne szczupaki ( czasami pukali się w czoło że wypuszczam takie dorodna szczupale, ale to moja sprawa co z nimi robię ) , choć kontrole były ale nie wstawiali mi pieczątki ich sprawa, wydaje mi sie że jest jednak za mało kontroli, boli mnie jednak jedna sprawa , zauważyłem kilku wędkarzy, którzy podpływali do brzegu i przekazywali złowione przez siebie ryby kolegom na brzegu, a było ich kilku ...........
Witam Heniu nasza rzeczywistość pozdrawiam.
Ja bywałem bardzo często nad wodą (szczególnie Wisła) i tylko w 2007 r. nad Wisłą raz miałem kontrolę... ???? Pytanie dlaczego tak rzadko?
niestety Piotrek jest jak jest, i sami wiemy co się dzieje, dowiedziałem się jak Piekary Śląskie wpuszczały smarkatego szczupala, to po godzinie brzeg był obstawiony jak na zawodach, przykre ......................
To teraz opowiem Wam dowcip :>
Byłem kontrolowany! I to nie raz a chyba z pięć! I to w jednym sezonie. Moim pierwszym z resztą.
Ale mam tylko dwie albo trzy pieczątki.
Dwa albo trzy razy byłem kontrolowany na przystani Koła "Relaks" z Piekar Śląskich, przy powrocie z wody (połów z łódki)i na Przeczycach ze dwa razy :)
Kontrolerzy bardzo fajni, uprzejmi - "Dzień dobry, imię i nazwisko, Państwowa/Społeczna Straż Rybacka można prosić kartę wędkarską i rejestr połowów? A można zobaczyć siatkę? Może pan pokazać pokrowiec? Dziękuje bardzo" itp też można z nimi było pogadać jak z wędkarzami, ponarzekać na mięsiarzy i kłusoli itp
Przydałoby się więcej takich kontroli, zważywszy na to, że widziałem jak capnęli kilku gości z "51cm szczupakami" mierzącymi 45.
Fajne wytłumaczenie "Ja tego nie jem, do stawu wpuszczam"... Kogo to obchodzi? ;x
Tak jak powiedziałem, więcej takich kontroli!
Jakbym był w SSR... ehhh
Heniu u mnie na stawie było zarybianie i zbiornika nie zamkli i wiesz co zrobił sie maraton polecam jest to na portalu PZW tytuł artykułu Masakra na zaciszańskiej są zdjecia i napisany jest felieton Barbarzyństwo polecam .
Przez 1,5 roku tylko jeden jedyny raz i to na stawie ledwie przejętym przez PZW. Ani razu na wodach górskich, jeziorach i innych rzekach.
To tak jak Kol. Sandokan45 napisał, na Kozłowej wpuścili szczupaczki to jak w centrum handlowym.
Błysk chromowanych elementów motorowerów co 5m na wale, łódek w stanicy brak.
Wtedy też byłem kontrolowany.
Na Przeczycach wpuścili szczupaka to po 40 dziennie łowili! Ponoć takie po 30-40cm (wymiar 50!).
Na Rogoźniku wpuścili karpia to już nic nie ma! A wiem, że kontrole były!
Na co te kontrole, jak się ludzie nie boją?
Moim zdaniem po zarybieniu zbiornik powinien być zamknięty i strzeżony.
Przez kogo? Przez PSR, SSR i ochotników z Koła które się opiekuje zbiornikiem!
Sam bym chodził na takie patrole, choćbym miał z pracy się zrywać.
Żeby te ryby mogły dojść do siebie, zaaklimatyzować się i nie dać się złapać!
Już o podrośnięciu czy tarle nie wspominam bo to utopia...
Miała być Utopia, jest Etiopia :x
Na komercyjnych 2 razy w ciągu 10 lat a średnio jestem raz w tygodniu na rybkach . Ciekawe nie ?
mnie w poprzednim sezonie 09 dwa razy rax przez PSR a raz przez SSR
Jestem członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego od 31 lat. W tym czasie na wodach PZW byłem kontrolowany 2 razy, 3 razy na wodach morskich - raz przez strażnika z naszego koła (nie miał do tego uprawnień) i 2 razy przez inspektorów rybołówstwa. Raz byłem kontrolowany na wodach Spółdzielni "Charzykowy" w kujawsko - pomorskim i raz na wodach Spółdzielni "Radbur" w pomorskim. Czyli 3 razy wody morskie, 2 razy spółdzielnie, 2 razy PZW skontrolowało mnie na swoich wodach przez 31 lat. Zaznaczam że nie łowiłem na jednym akwenie lecz poznałem większość jezior i rzek zarówno górskich jak i nizinnych swojego okręgu oraz wody górskie okręgów sąsiednich - Słupsk i Bydgoszcz.
3-krotnie kontrolowany w 2009 roku w okręgu katowickim nie wiem czy to dużo czy mało. Chciałem się odnieść do "kwarantanny" po zarybieniu ale mnie uprzedzono :))) A może by tak odrębny post w tej sprawie.
Przez cały sezon ,bylem kontrolowany tylko raz ,i tylko karta wędkarska. Nie interesowało służby kontrolujące nie co mam w siatce ,i co mam na haku ,co mnie zdziwiło i to bardzo . No ale pomyślałem sobie ,ze świat idzie z postępem i na tym koniec.
kol-nie ulega wątpliwości że kontrole są potrzebne.Ja za nimi nie tęsknie,ja znam swoje prawa i obowiązki.Pozdrawim wszystkich uprawnionych do kontroli. piotr 0206
3 lata w PZW i tylko jedna kontrola przez PSR nad Wisłą. Kontrola mi się podobała, z jednej strony zaszło dwóch strażników a z drugiej strażnik i policjant. Na wodach w mojej okolicy widzę często SSR ale w środku dnia kiedy wędkarzy jest niewielu.
Tak to bywa w naszym kraju. Ale cóż może kiedyś będzie lepiej. W czechach jak straż zobaczy że jest złamany jakiś punk regulaminu to takie kary sypią że głowa mała
To Ja mam wyjątkowego pecha:)nigdy niemiałem kontroli a bezmała wedkuje codziennie.Gdy rozmawiałem z członkami SSR to twierdza że kontroluja tylko nocą w okolicach zalewu sulejowskiego. A ja na zalewie wędkuje tylko noca he he i nigdy ich niewidziałem -zbieg okoliczności czy prawdziwy PECH?????!!!! Jak pisałem wczesniej można spotkać ich tylko na poczatku roku w trakcie sprawdzania opłaty składek rocznych :)