właśnie o te dwie metody mi chodzi. Grunt i spining bo głównie tak łapię ryby. Jeśli masz jakieś sposobiki to podpowiedz może i mni uda się złapać mętnookiego
A więc , co do metody spinningowej to za dużo pisania , ale polecam książkę Marka Szymańskiego :Wędkarstwo Rzeczne" spinning . Dzięki niej zaczołem łapać sandacze , profesjonalne opisy miejsc , sprzętu , przynęt serdecznie polecam. A co do metody gruntowej to miejsca takie same jak w spinningowej. Zestaw taki sam jak na żywca tylko zamiast spławika ciężarek a na hak okleja, bez łba i wnętrzności , zamiast nich włóż styropian przynęta ma się na dnie dyndać ,.. . W takie coś walił boleń i sum chociaż na suma było za delikatnie paru nie wyciągnełem i niech im będzie na zdrowie.
Dzięki szarak. z tym styropiane to niezły myk. poczytam też tą książkę o której piszesz. mam ochotę w końcy sandacza złapać jeszcze raz dzieki pozdrawiam
proponuje tylko wtedy zalozyc cienki wolfram -na jesieni lowilem z gruntu na zywca z kolega i w ciagu 3 godzin stracilismy 5 przyponow (szczupak tez ma dnui ze bierze z gruntu)
Racja Szarak, mogą byc mrożone wisnie. Z kompotu mojej babci sie nie rozlatują:) Mateusz,mozesz jeszcze spróbowac na czarny bez, ale musi byc świeży, czyli przyneta dobraw okresie jak bez dojrzewa. Możesz, też zamrozic sobie i próbowac na wiosne, kiedy w wodzie mało jest tego typu pokarmu
widzę, że z fachowcami piszę. Pewnie i z bzem spróbuję:). Niech no tylko zacznie się coś dziać nad wodą. Już nie mogę się doczekać Kwietnia. Są pomysły jest ochota, tylko cierpliwości brak:). Oczywiście nad wodą już nie. Bo cierpliwość razem z wiśniami nad wodę warto zabrać:)
zarówno sumy jak i sandacze łapie się raczej bez przyponów metalowych czy nawet wolframowych. Sandacza jeszcze nie złapałem ale rzadko kiedy wędkarze stosują przypony choć czasem stosują. Co do szczupaka to potrafi uderzyć i w nocy ale prawdopodobieństwo jest niewielkie i nie ma powodu łapiąc nocą dodatkowo sandacza odstraszać przyponem.
takie informacje na temat sandacza wyczytałem w czasopiśmie wędkarskim. jednak wasze spostrzeżenia są dla mnie istotniejsze. co do suma to złapałem ich już całkiem sporo i ani jeden nie przeciął żyłki poza jednym ale ten był po prostu zbyt wielki jak na sprzęt którym dysponowałem:)
to jeszcze zależy od łowiska, bo czasami da się zlokalizować takie miejsce gdzie szczupaka po prostu nie ma, nawet na Wiśle. Ale tak jak piszesz szkoda szczupaka z hakiem w pysku.
tylko ryby to tajemnicze zwierzeta jak je szukasz to niema a jak jak starasz sie nie miec z nimi kontaktu to akurat sie zjawiaja i w tym caly urok tego sportu
ja kiedys na dzikim stawie gdzie lowie zywcde i podobno nie ma okonia wyczailem ze cos goni wiec zalozylem blaszke-mepps1 ,wedkujacy patrzyli na mnie jak na idiote ale kopara im opadla jak za moment mialem 2 i to takie ok.30cm tak ze teraz wiem ze na rybach zdazaja sie sytuacje nieprzewidywalne
ja z kolei z gruntu na pijawkę szczupaka złapałem. po holu i zachowaniu się ryby chciałem dojść co ciągnę ale nie trafiłem do końca. PS a co do tych ciężarków to jak one zachowują się w kamykach? czasem zdaża mi się łowić na kamienistym podłożu
O tym samym. szkoda ,że jaź sie nie zastosował do zasady no kill i mnie tego robaczka pozbawił:)
Hej ludziska a jakie macie metody na sandacza? Jeszcze tego nigdy nie złowiłem i trochę mi to dokucza. Chodzi mi głównie o sandacza z rzeki.
Widzę,że nie macie albo nie chcecie mi napisać:D:D:D ok nie było tematu:D
A jaka metoda połowu cię interesuje, spining, grunt.
właśnie o te dwie metody mi chodzi. Grunt i spining bo głównie tak łapię ryby. Jeśli masz jakieś sposobiki to podpowiedz może i mni uda się złapać mętnookiego
A więc , co do metody spinningowej to za dużo pisania , ale polecam książkę Marka Szymańskiego :Wędkarstwo Rzeczne" spinning . Dzięki niej zaczołem łapać sandacze , profesjonalne opisy miejsc , sprzętu , przynęt serdecznie polecam. A co do metody gruntowej to miejsca takie same jak w spinningowej. Zestaw taki sam jak na żywca tylko zamiast spławika ciężarek a na hak okleja, bez łba i wnętrzności , zamiast nich włóż styropian przynęta ma się na dnie dyndać ,.. . W takie coś walił boleń i sum chociaż na suma było za delikatnie paru nie wyciągnełem i niech im będzie na zdrowie.
Dzięki szarak. z tym styropiane to niezły myk. poczytam też tą książkę o której piszesz. mam ochotę w końcy sandacza złapać jeszcze raz dzieki pozdrawiam
Albo wstrzyknąć przy pomocy igły i niewielkiej strzykawki trochę powietrza w jamę brzuszną.Też działa.
Czego to człowiek nie wymyśli? dzięki panowie za rady. można się na forach dowiedzieć ciekawych rzeczy
proponuje tylko wtedy zalozyc cienki wolfram -na jesieni lowilem z gruntu na zywca z kolega i w ciagu 3 godzin stracilismy 5 przyponow (szczupak tez ma dnui ze bierze z gruntu)
wiem coś o tym bo ja złapałem jednego szczupaka na grunt i to odziwo na pijawkę:) ale doholowałem go do brzegu i tu już przegryzł zyłkę.
Co racja to racja.Nie plecionkę bo szczupak odgrzie.W nocy można bez przyponu stalowego. Sandacz żylki nie przetnie,a szczupaki nie biorą.
Racja Szarak, mogą byc mrożone wisnie. Z kompotu mojej babci sie nie rozlatują:) Mateusz,mozesz jeszcze spróbowac na czarny bez, ale musi byc świeży, czyli przyneta dobraw okresie jak bez dojrzewa. Możesz, też zamrozic sobie i próbowac na wiosne, kiedy w wodzie mało jest tego typu pokarmu
widzę, że z fachowcami piszę. Pewnie i z bzem spróbuję:). Niech no tylko zacznie się coś dziać nad wodą. Już nie mogę się doczekać Kwietnia. Są pomysły jest ochota, tylko cierpliwości brak:). Oczywiście nad wodą już nie. Bo cierpliwość razem z wiśniami nad wodę warto zabrać:)
longin i tu jak malo kiedy mamy odmienne zdania ,1 zebaty czasem noca bierze!2sa tez sumy ??? i 3 nawet sandacz moze o kly przetrzec zylke
zarówno sumy jak i sandacze łapie się raczej bez przyponów metalowych czy nawet wolframowych. Sandacza jeszcze nie złapałem ale rzadko kiedy wędkarze stosują przypony choć czasem stosują. Co do szczupaka to potrafi uderzyć i w nocy ale prawdopodobieństwo jest niewielkie i nie ma powodu łapiąc nocą dodatkowo sandacza odstraszać przyponem.
takie informacje na temat sandacza wyczytałem w czasopiśmie wędkarskim. jednak wasze spostrzeżenia są dla mnie istotniejsze. co do suma to złapałem ich już całkiem sporo i ani jeden nie przeciął żyłki poza jednym ale ten był po prostu zbyt wielki jak na sprzęt którym dysponowałem:)
ja juz w kazdym razie nie ryzykuje-szkoda zostawiac szczupaczka z hakiem w pysku ---nawet jak mam miec mniej bran(ale to tylko moje osobiste zdanie)
to jeszcze zależy od łowiska, bo czasami da się zlokalizować takie miejsce gdzie szczupaka po prostu nie ma, nawet na Wiśle. Ale tak jak piszesz szkoda szczupaka z hakiem w pysku.
tylko ryby to tajemnicze zwierzeta jak je szukasz to niema a jak jak starasz sie nie miec z nimi kontaktu to akurat sie zjawiaja i w tym caly urok tego sportu
to prawda ja raz złapałem szczupaka na tamie gdzie wyciągałem klenia po kleniu. woda rwała jak nie wiem a ten się przyplątał
ja kiedys na dzikim stawie gdzie lowie zywcde i podobno nie ma okonia wyczailem ze cos goni wiec zalozylem blaszke-mepps1 ,wedkujacy patrzyli na mnie jak na idiote ale kopara im opadla jak za moment mialem 2 i to takie ok.30cm tak ze teraz wiem ze na rybach zdazaja sie sytuacje nieprzewidywalne
ja z kolei z gruntu na pijawkę szczupaka złapałem. po holu i zachowaniu się ryby chciałem dojść co ciągnę ale nie trafiłem do końca. PS a co do tych ciężarków to jak one zachowują się w kamykach? czasem zdaża mi się łowić na kamienistym podłożu
nie wiem czy w takim wypadku lepiej z krętlikiem czy może jednak z rurką?