Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował?? A co to niby imbir jest jakimś super wabikiem na karpia? Głupota, za chwilę powstaną kulki " o smaku lodów waniliowych " albo "
o smaku maślanki z kawałkami straciatella ", " o smaku serka topionego
ze szczypiorkiem", "smaku wafelków Grześki" itd. Też będziecie to
kupować? Ile jeszcze? Jak długo ludzie będą się jeszcze nabierać na
chwyty marketingowe? A propos tematu: każdą zanętę, przynętę o smaku
imbiru - można przygotować samodzielnie w domu.
@Karaek Kolega chyba chce zrobić kulki o smaku imbiru a ty mówisz od razu że ktoś sie nabiera na chwyty marketingoweJa nie spotkałem się w handlu z kulkami imbirowymi. ps. kulki a raczej zapach lodów śmietankowych ,czy np gumy balonowej jest i nie wiem dlaczego cię to tak śmieszy ?pewnie sam aromatyzujesz zanęty a może i przynęty.Zapachy truskawki,piernika czy wanilii też raczej "naturalnie" nie występują w wodzie.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też.
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował?? A co to niby imbir jest jakimś super wabikiem na karpia? Głupota, za chwilę powstaną kulki " o smaku lodów waniliowych " albo "
o smaku maślanki z kawałkami straciatella ", " o smaku serka topionego
ze szczypiorkiem", "smaku wafelków Grześki" itd. Też będziecie to
kupować? Ile jeszcze? Jak długo ludzie będą się jeszcze nabierać na
chwyty marketingowe? A propos tematu: każdą zanętę, przynętę o smaku
imbiru - można przygotować samodzielnie w domu.
Dobrze że nie wszyscy myślą tak jak Ty bo nadal do wyboru mielibyśmy robaki lub kukurydzę jako przynętę. Pewnie też łowilibyśmy na leszczynowy kij bo przecież kto to widział jakieś włókna szklane czy tfu węglowe.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też.
może suszony nie, ale naturalny korzeń imbiru jest mega aromatyczny. Czasem używałem go w kuchni to jak tarłem to aż na zewnątrz było czuć jego zapach.
Głupota, za chwilę powstaną kulki " o smaku lodów waniliowych " albo "
o smaku maślanki z kawałkami straciatella ", " o smaku serka topionego
ze szczypiorkiem", "smaku wafelków Grześki" itd. Też będziecie to
kupować? Ile jeszcze? Jak długo ludzie będą się jeszcze nabierać na
chwyty marketingowe?
To że jakieś zapachy nam się kojarzą z produktami spożywczymi to nic nie znaczy wielu wędkarzy używa np atraktora piernikowego ,a wiadomo że jest to mieszanka przypraw. podobnie np zapach scopex kojarzy nam się ze zjełczałym masłem .
Bardzo wielu wędkarzy sypie do zanęt czekoladę w proszku ,mleko w proszku lub nawet "napój herbaciany instant" w proszku
@Karaek Kolega chyba chce zrobić kulki o smaku imbiru a ty mówisz od razu że ktoś sie nabiera na chwyty marketingoweJa nie spotkałem się w handlu z kulkami imbirowymi. ps. kulki a raczej zapach lodów śmietankowych ,czy np gumy balonowej jest i nie wiem dlaczego cię to tak śmieszy ?pewnie sam aromatyzujesz zanęty a może i przynęty.Zapachy truskawki,piernika czy wanilii też raczej "naturalnie" nie występują w wodzie.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też. Oczywiście, że to kompletny absurd - co imbir daje takiemu karpiowi? To ludzie wymyślają różne rzeczy, karp wcale się tego nie domaga. Ze swojej strony polecam, młodym wędkarzom - skoncentrowanie się na jednym punkcie, jednej gwiazdce na niebie. Trzeba wybrać sobie jedno i tylko i wyłącznie jedno miejsce do wędkowania i tam zacząć sypać suszone skorupki jajek. Skorupka jest najzdrowsza i najwartościowsza z całego jajka - bo chroni to co wewnątrz. Bogactwo minerałów i wapnia sprawia, że po pewnym czasie mały obszar na dnie łowiska ma charakter typowo zasadowy ( karpiowate unikają bowiem miejsc o odczynie kwaśnym). Skorupki można dodawać też do kulek proteinowych i zanęt.
Czasem jak są jeszcze możliwości można wziąć grochowinę -powiązać ją w pęczki, posmarować mocno cebulą i zastawić w przeręblu.
Łapie się tak kiełża zdrojowego, który jest smakołykiem dla ryb i można
na niego łowić spore okonie. Takich jezior, gdzie kiełż ma się dobrze -
latem pochowany a spotykany zimą - jest coraz mniej ponieważ wpuszczają
do wód ścieki i łamią przepisy.
Takie skorupki w proszku, sypię cały sezon - na małym obszarze wody. Zauważyłem ,że wtedy jest więcej kiełży zdrojowych ( jest wapniolubny ) a karp chciwie łyka te skorupiaki.
Ciągłe poszukiwanie zapachów, smaków - to uczłowieczanie ryby, nadawanie
jej cech nadzwyczajnych. Kiedy ludzie wreszcie zrozumieją, że ten
plebejusz karp - lubi przede wszystkim zapach mułu? Wszystko co kojarzy
mu się na co dzień z pokarmem ,wzniesione pyskiem -opada na dno i jest
wychwytywane. To wszystko przesycone jest chłodnym "rybim zapachem
wodnego środowiska danego jeziora" a także mułem.
Oczywiście, że to kompletny absurd - co imbir daje takiemu karpiowi?
A co rybom daje smak czy zapach piernika???? domagają sie tego??? a zapach truskawki ,wanilii,czosnku,nostrzyka??? ryby się tego domagają?????
ps .kompletnym absurdem są twoje debilne posty.
Ty, Młody Karpiarz, widziałem Cię ostatnio - szedłeś ulicą, chciałem podejść , pogadać- zapytać się czemu piszesz takie knoty, ale Ty uciekłeś i wtedy... zrozumiałem ,że Ty się boisz. Tylko w internecie lubisz powyzywać. Jesteś rudowłosy, nie wierzę w to powiedzenie , że rudzi są fałszywi,ale może ziarno prawdy w tym jest?Mimo wszystko - pozdrawiam.
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował?? Bierzesz z rzeźni za grosze - świński kręgosłup, rąbiesz go na kawałki
siekierą, wyjmujesz ze środka ten "tuk" (tzw istota szara), kroisz w
kostkę , gotujesz. Łowisz na to karpie jakie chcesz , zwłaszcza gdy są
głodne.
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował?? Pierwsze czym się kierujesz to zapach, najczęściej przyjemny aromat -owszem, może podobać się wędkarzowi,ale nie zawsze rybom, tym bardziej ,że najczęściej ryby gustują w tym co dla ludzi najbardziej obrzydliwe, niejadalne. Wszystko to co jest jadalne dla nas, jest w dużym stopniu - jadalne także dla ryb, rozumiesz? Ale, zasada ta nie działa w drugą stronę!Patrzysz na to co piszą na torebkach zanęt i pudełkach na kulki ,ale nie próbujesz pomyśleć, co tak naprawdę lubi dana ryba - pływając przy dnie i żerując, zdobywając pokarm spośród tego co znajdzie w wodzie... Po co zmuszać rybę do polubienia imbiru, jeśli ma ona określone spektrum zapachów, które lubi? Nadmieniam, że te zapachy o, których mowa to nie żaden waniliowy, cytrynowy itp.Czasem połączenia zapachów - dla człowieka zupełnie nie do pogodzenia, rybom może trafić w gust i nie uważam też aby wanilia, cytryna czy inne tego typu zapachy miały jakieś super-działanie na ryby. Dla przykładu: można mieć takie same a nawet lepsze efekty łowiąc na kukurydzę bez aromatu zamiast tej "wędkarskiej" - o smaku truskawkowym czy innym.
@Karaek Kolega chyba chce zrobić kulki o smaku imbiru a ty mówisz od razu że ktoś sie nabiera na chwyty marketingoweJa nie spotkałem się w handlu z kulkami imbirowymi. ps. kulki a raczej zapach lodów śmietankowych ,czy np gumy balonowej jest i nie wiem dlaczego cię to tak śmieszy ?pewnie sam aromatyzujesz zanęty a może i przynęty.Zapachy truskawki,piernika czy wanilii też raczej "naturalnie" nie występują w wodzie.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też. A od kiedy to imbir nie charakteryzuje się aromatem? Imbir ma bardzo wyrazisty, intensywnie korzenny zapach i palący smak.Kolega chyba nie miał nigdy do czynienia z imbirem.
Ja sie tylko pytałem czy warto probowacDziekim za rade
kolego gadaniem karaska sie nie przejmuj.To koleś który nienawidzi karpi,karpiarzy i wszystkiego co wiąże się z pojęciem "karp" .Nie ma żadnego sensu dyskusja z kimś kto w ogóle nie potrafi pisać w temacie-na pytanie o dodawaniu imbiru czy innych przypraw /zapachów pisze o nęceniu skorupkami jajek lub o łowieniu na szpik kostny.
Ja sie tylko pytałem czy warto probowacDziekim za rade
kolego gadaniem karaska sie nie przejmuj.To koleś który nienawidzi karpi,karpiarzy i wszystkiego co wiąże się z pojęciem "karp" .Nie ma żadnego sensu dyskusja z kimś kto w ogóle nie potrafi pisać w temacie-na pytanie o dodawaniu imbiru czy innych przypraw /zapachów pisze o nęceniu skorupkami jajek lub o łowieniu na szpik kostny. Znów błąd. Nie na szpik kostny a na tzw "istotę szarą", to tkanka
wewnątrz. Jest to tkanka nerwowa.Jest to wyśmienita przynęta, tak jak i
zresztą - kiełż o ,którym wspomniałem i wcale nie musi pachnieć
imbirem!
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował?? Pierwsze czym się kierujesz to zapach, najczęściej przyjemny aromat -owszem, może podobać się wędkarzowi,ale nie zawsze rybom, tym bardziej ,że najczęściej ryby gustują w tym co dla ludzi najbardziej obrzydliwe, niejadalne. Wszystko to co jest jadalne dla nas, jest w dużym stopniu - jadalne także dla ryb, rozumiesz? Ale, zasada ta nie działa w drugą stronę!Patrzysz na to co piszą na torebkach zanęt i pudełkach na kulki ,ale nie próbujesz pomyśleć, co tak naprawdę lubi dana ryba - pływając przy dnie i żerując, zdobywając pokarm spośród tego co znajdzie w wodzie... Po co zmuszać rybę do polubienia imbiru, jeśli ma ona określone spektrum zapachów, które lubi? Nadmieniam, że te zapachy o, których mowa to nie żaden waniliowy, cytrynowy itp.Czasem połączenia zapachów - dla człowieka zupełnie nie do pogodzenia, rybom może trafić w gust i nie uważam też aby wanilia, cytryna czy inne tego typu zapachy miały jakieś super-działanie na ryby. Dla przykładu: można mieć takie same a nawet lepsze efekty łowiąc na kukurydzę bez aromatu zamiast tej "wędkarskiej" - o smaku truskawkowym czy innym.
A może to co napisałem tutaj jest niezgodne z prawdą?
Kolego jak najbardziej możesz próbować imbir ma ostry palący smak a karpiki często gustują w ostrych przynętach no i wspomaga trawienie. Co do ilości to już musisz sam eksperymentować.
Jest kilka gatunków imbiruGatunkiimbir japoński, i. mioga (Zingiber mioga (Thunb.) Roscoe)imbir lekarski (Zingiber officinale Roscoe)imbir malajski (Zingiber malaysianum)imbir cytwarowy (Zingiber zerumbet (L.) Sm.) - używany w lecznictwieimbir żółty (Zingiber purpureum Roscoe, syn. Z. cassumunar Roxb.) - używany w lecznictwieZingiber spectabilisZingiber petiolatumByć może niektóre gatunki mają intensywny zapach.Ja przyznam że jedynie w celu leczniczym stosuję imbir.
Niezaleznie od zapachu , smaku , wielkosci kulki etc. jak chce sie dany gat. ryby zlowic trzeba na to poswiecic sporo czasu i byc regularny i cierpliwy , no i miec oczywiscie jakiekolwiek pojecie o wedkowaniu , bo wydaje sie mi ze Ci piszacy ( w wiekszosci ) i teoryzujacy we wszalakich tematach raczej sa w ciemnej d....
Kolego jak najbardziej możesz próbować imbir ma ostry palący smak a karpiki często gustują w ostrych przynętach no i wspomaga trawienie. Co do ilości to już musisz sam eksperymentować.
Cześć. Hm, może wytłumaczę to w ten sposób - nie ukrywam, że to mój punkt widzenia oparty jak widać o naukowe fakty: za przełykiem do jelita uchodzą u karpia przewody: trzustkowy i żółciowy, dostarczające do jelita enzymy produkowane przez trzustkę i wątrobę. Enzymy produkowane są także przez tzw. wyrostki pyloryczne. I to wszystko : to całe trawienie karpia: je dużo i wydala dużo a więc przyczynia się do użyźniania zbiornika substancjami biogennymi. Ale, do rzeczy: po co w proces trawienia u karpia - na Miłość Boską, mieszać imbir? Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie... To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:).
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to
instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w
wodzie..
Czlowiek czekoladę też konsumuje a czy jest to wspomaganie do trawienia ?
"To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:)."
Ten Kolega wędkarz napisał coś na temat imbiru w kontekście trawienia,
środka wspomagającego trawienie - więc napisałem w odpowiedzi, jak
wygląda to trawienie u karpia i, że z pewnością , jeśli zachodzi taka
potrzeba fizjologiczna u ryby (tzn. potrzeba czegoś co wspomaga
trawienie) - to ona potrafi znaleźć to w wodzie. A Pan - nie
przeczytawszy wpisu kol. Prezesa Artka - wymodził coś o czekoladzie,
coś co w tym przypadku jest kompletnie pozbawione sensu.Dlaczego Pan nie
czyta wpisów a odpowiada w ciemno? Czytajmy wpisy a dopiero później na
nie odpowiadajmy - będzie nam wszystkim łatwiej porozumieć się.
PS: Pan kompletnie nie widzi różnicy między czymś co ma służyć poprawie trawienia ( a w tym wypadku Prezes Artek wspomniał coś o imbirze i uważam ,że jest on zbyteczny, gdyż ryba sama sobie poradzi z własnym trawieniem) a czymś co służy do jedzenia dla przyjemności (czekolada).W zanętach jakby chciał Pn wiedzieć, to przede wszystkim sól wzmaga trawienie ryb, siemię lniane przyspiesza perystaltykę jelita - tak jak u nas, ryba szybciej ma głód. W tym wypadku chodzi o imbir i uważam ,że jest zbyteczny , można się bez niego obyć i karp również poradzi sobie z żarciem - bez imbiru. Skandal. Brrr... Poirytowany :(.
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie... To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:). Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie... To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:). Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK Enzymy trawienne organizm karpia wytwarza prawidłowo ( u zdrowej ryby) :
trzustkowe i wątrobowe. I są tam jeszcze wyrostki pyloryczne, które też
produkują pewne enzymy biorące udział w całym tym procesie. Karp nie
potrzebuje więc betainy jako enzymu ( którym ona dla karpia przecież
nie jest), ponieważ trawi pokarm dzięki własnym enzymom
trawiennym.Betaina stosowana jest we wszelkiego rodzaju paszach,
ponieważ dowiedziono, że ma działanie anaboliczne na zwierzęta hodowlane
m.in. na tuczniki. Chodzi tu o wzrost ciśnienia osmotycznego wody w
jelitach, lepsze wykorzystanie substancji odżywczych , z pewnością też o
wzrost łaknienia u tuczników hodowlanych tak u ssaków jak i u ryb , w
tym wypadku karpia.Proszę się nie sprzeczać , ponieważ to co piszę - to
tak jakbym spisał z książki (choć tego nie robię), piszę o tym czego się
dowiedziałem na temat biologii, dzielę się swoją wiedzą - nie lubię
powierzchowności, więc nie przydaję sobie gęby profesora, raczej
podchodzę do tego ze skromnością. Tak jak napisałem - po prostu jest.
A co, może nie znajdzie sobie w wodzie czegoś co pomoże szybciej
przepchnąć żarcie przez rurę? Już sam fakt, że karp pobiera porcję mułu
, wypluwa ją - i z tej mgławicy , nauczył się chwytać te cząstki,
które opadają najszybciej ( jadalne) , dowodzi tego - jak taka rybka,
sprawnie sobie radzi z tymi wszystkimi procesami. Ma enzymy trawienne i
u zdrowej ryby, te enzymy są deus ex machiną w trawieniu pokarmu. A
jeśli potrzebuje czegoś jeszcze w danym momencie do tego trawienia (
coś co przyspiesza trawienie ) to czy nie znajdzie tego w zasięgu
płetwy? Na co dzień ryba taka obywa się bez imbiru, bez betainy (
składnik większości pasz - anaboliczny), a żre aż mu się "płetwy
trzęsą". Co więcej: dużo je i dużo wydala bo ma krótki układ pokarmowy,
którego budowę powyżej, w skrócie omówiłem.
I prosty sylogizm: jeśli dużo je i dużo wydala , to znaczy, że nie
potrzeba nic więcej, by przyspieszać jeszcze ten proces. Głód, łaknienie
i szybką przemianę materii u karpia - lubią przede wszystkim wędkarze -
stąd też w zanętach różne dodatki takie jak sól (zwiększa głód) i
betaina ( efekt anaboliczny).
Wcale nie uważam ,żeby to było potrzebne do życia rybie: jeśli jest
zdrowa , to znaczy, że jej funkcje biologiczne działają co najmniej
poprawnie: je, rośnie, wydala bez tego wszystkiego co oferuje jej osoba
podająca zanętę - mówię tu o jeziorach i innych zbiornikach, nie o
hodowli.
Parę lat wstecz pisałeś że jesteś smakoszem Włoskiego winiaku Grappa. Natomiast ja jestem smakoszem bimbru z winogron czyli wina przerobionego z winogron na gorzałkę i sam to sobie robię. A róznica między tymi trunkami jest taka że Grappę produkuję się z wtłoków z winogron (resztek-śmieci) po wyciśnięciu soku na wino, a ja robię z czystego soku z winogron wino a póżniej przerabiam na "winiak" 55-60%. I podobnie jest z karpiem mają też różne smaki i imbir jak najbardziej im smakować może. Za bardzo tym zaczynasz żyć, aby siebie podbudować, o sprzęcie lepiej porozmawiać.
Parę lat wstecz pisałeś że jesteś smakoszem Włoskiego winiaku Grappa. Natomiast ja jestem smakoszem bimbru z winogron czyli wina przerobionego z winogron na gorzałkę i sam to sobie robię. A róznica między tymi trunkami jest taka że Grappę produkuję się z wtłoków z winogron (resztek-śmieci) po wyciśnięciu soku na wino, a ja robię z czystego soku z winogron wino a póżniej przerabiam na "winiak" 55-60%. I podobnie jest z karpiem mają też różne smaki i imbir jak najbardziej im smakować może. Za bardzo tym zaczynasz żyć, aby siebie podbudować, o sprzęcie lepiej porozmawiać.
Od samego początku, chciałem tylko ludziom tutaj powiedzieć,że na Miłość Boską: to tylko ryba... Karp żyje w wodzie , jego środowisko to woda - więc tam żeruje, tam trawi, tam rośnie i wydala - niezależnie czy ktoś mu zada imbir , betainę czy cokolwiek innego, w jeziorze ma przecież wiele możliwości zdobywania urozmaiconego pokarmu, może w ten sam sposób zdobyć coś co mu pomaga przetrawić to wszystko co zdoła wchłonąć.Je, trawi i wydala -apetyt też dopisuje kiedy trzeba, bez imbiru - a to ,że nie zawsze bierze na wędkę? Co z tego - na tym cała rzecz polega, że od żeru do brania droga daleka a połowy nie mogą być zawsze obfite bo inaczej byłoby nudno. Powiem więcej: taki imbir lub cokolwiek innego, może działać jak przyprawa , jako środek przyciągający zapachem (bardzo wrażliwe otwory węchowe u ryb),ale na Boga- to jest tylko ryba, nie przydawajmy mu cech ludzkich, tej konieczności pichcenia , niemalże alchemii itp - bez tego wszystkiego, karp kiedy musi - zje, kiedy musi- strawi i kiedy trzeba -wydali. I ani betaina, która jest w paszach z przyczyn podanych wyżej , ani sól - dodawana do pasz i zanęt ( zwiększa głód) ani nawet imbir czy jego brak - nie zmienią tego.Karp nie żyje na polu buraków ani na poletku imbiru, bytuje oczywiście w wodzie więc mówienie, że akurat imbir jest taki super "bo pomoże strawić" czy betaina( bo jej karp poszukuje), jest oczywistą nadinterpretacją. A tak na marginesie: równie dobre efekty połowu można osiągnąć łowiąc na ciasto bez imbiru , przykładem jest chleb wygnieciony we flanelowej łacie na kształt ciasta ( przynęta harcerska ), karp potrafi łyknąć taką przynętę chciwiej niż np: jakąś kulkę a aromatem imbiru czy jakimkolwiek innym. Sam nie stosuję żadnych aromatów , nawet ziemniaczka nie solę na przynętę - a zauważyłem ,że niektórzy wędkarze to robią.
Alkoholu sam nie wyrabiam - pijam go,ale muszę iść po niego do sklepu. Uważam ,że trzeba być ostrożnym z alkoholem.Ostatnio piję wino Kadarka,ale nie upijam się jak ktoś mógłby sądzić.Jestem zawsze trzeźwy, wychowany byłem w trzeźwości i w dystansie do picia.Taka mała dygresja , zostałem zagadnięty więc odpowiadam. A co do Grappy... nie piłem tego nigdy, nigdzie nie spotkałem się z tym trunkiem .Jest kosztowny a ja oszczędny więc daruję sobie metody organoleptyczne poznawania tego napoju.
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni.
Ja karpiki łowię jedynie w okresie gdy Odra jest "nieczynna" z powodu podwyższonego stanu ; w takim stawie ok 12 ha -> tam najlepsze wyniki osiąga się na przynętę : kukurydza z białymi robakami [ zanęta typowo koszykowa : mix zbóż z dużą ilością robactwa ] Wszelkie eksperymenty kulkowo-proteinowe i inne udziwnienia bliskie karpiarzom w ogóle się nie sprawdzają .
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni. Ja tylko chciałbym przypomnieć, że wg literatury wędkarskiej, kiedyś nęcono i łowiono ryby na chleb maczany w słodkiej wódce ( lin , karaś). Zapach sfermentowanego "czegoś" niewątpliwie w jakimś stopniu przyciąga ryby, jest to w pewnym stopniu bliskie fermentacji, zgniliźnie roślinności w wodzie, choć nie do końca jest to analogiczne względem siebie. Kogut gdy powącha pogorzelniane ziarno - pieje lepiej a gdy tego ziarna się naje, pieje już na pewno głośniej i dłużej.Ryby mają wrażliwe otwory węchowe i takie zapachy fermentacji ( bujna roślinność wód i procesy fermentacyjne tam zachodzące), w procesie ewolucji przyzwyczaiły je do sygnału"Ciepło , wygoda i spokój".
Nic niezwykłego w tym nie ma. Nie oznacza to też, że ryby nie są w stanie dobrze żerować ( a także brać na wędkę), bez żadnych zapachów z zewnątrz otoczenia, ba - czasem wręcz bywa, że obce zapachy potrafią rybę nie tyle zwabić co odstraszyć.
Ja karpiki łowię jedynie w okresie gdy Odra jest "nieczynna" z powodu podwyższonego stanu ; w takim stawie ok 12 ha -> tam najlepsze wyniki osiąga się na przynętę : kukurydza z białymi robakami [ zanęta typowo koszykowa : mix zbóż z dużą ilością robactwa ] Wszelkie eksperymenty kulkowo-proteinowe i inne udziwnienia bliskie karpiarzom w ogóle się nie sprawdzają .
Strzał w 10.Bo karp lubi dobre papu, jak wszystkie karpiowate: dość żarłoczne a jednocześnie wybredne. Generalnie jednak, gdy wyczuwa takie białko dobrze podane na niewzbudzającym podejrzenia zestawie ( jest przecież dość płochliwy), to weźmie na robala, rosówkę, nawet kurdelebele, na chrabąszcza by się połaszczył - zależnie od sytuacji a są przecież i takie, gdzie karp żeruje pod powierzchnią.Czyż wędkarstwo nie jest piękne i proste? To właśnie kocham w wędkarstwie: tropienie ryby i obserwację zachowań, alchemię i "transmutację ołowiu w złoto" zostawiam tym , którzy lubią sobie to wszystko komplikować.
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni. A jeśli dodawałeś alkoholu do dipu "Fruit Mix" to nie robiłeś nic innego jak kolejny dip. Tak zane dipy - zazwyczaj mają bazę alkoholową lub olejową. Alkohole , jak wiadomo - na ogół tworzą dobrą mieszaninę z wodą, czyli zapach ( dany ester) rozchodzi się wodzie szybko, takie dipy polecane są na wody chłodniejsze i to w małych ilościach - jak wiadomo w zimnej wodzie wszelkie obce zapachy zostaną szybciej wykryte niż w ciepłej . W cieplejszych porach roku, wędkarze stosują dipy na bazie olejowej, gdyż te, dobrze rozprowadzają zapach (zjawisko dyfuzji) w ciepłej wodzie.Nie każdy zapach działa dobrze na ryby, gros aromatów, które emitują do wody ludzie - spotyka się z dezaprobatą ryb - tak samo jest z wymysłami wędkarzy- fantastów, którzy myślą, że jak sklecą jakiś harapuć o niezwykłym zapachu to wnet się ryby zlecą do tego. To wszystko stosują wędkarze-alchemicy a i bez tego osiąga się takie same wyniki, trzeba tylko odpowiednio podejść rybę, zlokalizować miejsce jej żerowania a nie tylko błaznować z zapachami, jakby to był program kulinarny adresowany do ludzi.
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie... To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:). Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK Enzymy trawienne organizm karpia wytwarza prawidłowo ( u zdrowej ryby) : trzustkowe i wątrobowe. I są tam jeszcze wyrostki pyloryczne, które też produkują pewne enzymy biorące udział w całym tym procesie. Karp nie potrzebuje więc betainy jako enzymu ( którym ona dla karpia przecież nie jest), ponieważ trawi pokarm dzięki własnym enzymom trawiennym.Betaina stosowana jest we wszelkiego rodzaju paszach, ponieważ dowiedziono, że ma działanie anaboliczne na zwierzęta hodowlane m.in. na tuczniki. Chodzi tu o wzrost ciśnienia osmotycznego wody w jelitach, lepsze wykorzystanie substancji odżywczych , z pewnością też o wzrost łaknienia u tuczników hodowlanych tak u ssaków jak i u ryb , w tym wypadku karpia.Proszę się nie sprzeczać , ponieważ to co piszę - to tak jakbym spisał z książki (choć tego nie robię), piszę o tym czego się dowiedziałem na temat biologii, dzielę się swoją wiedzą - nie lubię powierzchowności, więc nie przydaję sobie gęby profesora, raczej podchodzę do tego ze skromnością. Tak jak napisałem - po prostu jest. Już to kiedyś przerabiałeś :-(((Betainy karp sam nie produkuje dlatego jej szuka. Tak samo żadna ryba nie produkuje soli i dlatego sól dodana do zanęt ( przynęt ) tak dobrze działa.JK
Ja karpiki łowię jedynie w okresie gdy Odra jest "nieczynna" z powodu podwyższonego stanu ; w takim stawie ok 12 ha -> tam najlepsze wyniki osiąga się na przynętę : kukurydza z białymi robakami [ zanęta typowo koszykowa : mix zbóż z dużą ilością robactwa ] Wszelkie eksperymenty kulkowo-proteinowe i inne udziwnienia bliskie karpiarzom w ogóle się nie sprawdzają . Coś było robione źle, nie tak ;-) JK
No ja używam regularnie kul proteinowych zarówno tych kupnych , jak i robionych własnoręcznie - no i jakoś od paru już lat nie zauważyłem żadnych korzyści wynikającej z ich stosowania ? A co kolega ma na myśli pisząc " droga do tych dużych " - tzn. jakich -> 20-30 kg ? Takie Janusz łowisz ? - a na zdjęciu profilowym masz sztukę góra 6 kg - takie to ja łowię z marszu ...
Wiesz.... Uzywalem kulek,lowilem na nie.Ale najlepsze wyniki mialem na potatos:-) Cały pic i problem z kulkami polega na tym żeby nie łowić na pierwsze lepsze, tanie podobne do plasteliny. Nie raz słyszałem pod swoim adresem jakieś docinki, że na białe i kuku ktoś łowi a ja siedzę bez brań. Tylko, że jak u mnie zaczęły się brania to tamci nie mogli się nadziwić, że w tej wodzie są takie ryby ;-) JK
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni. A jeśli dodawałeś alkoholu do dipu "Fruit Mix" to nie robiłeś nic innego jak kolejny dip. Tak zane dipy - zazwyczaj mają bazę alkoholową lub olejową. Alkohole , jak wiadomo - na ogół tworzą dobrą mieszaninę z wodą, czyli zapach ( dany ester) rozchodzi się wodzie szybko, takie dipy polecane są na wody chłodniejsze i to w małych ilościach - jak wiadomo w zimnej wodzie wszelkie obce zapachy zostaną szybciej wykryte niż w ciepłej . W cieplejszych porach roku, wędkarze stosują dipy na bazie olejowej, gdyż te, dobrze rozprowadzają zapach (zjawisko dyfuzji) w ciepłej wodzie.Nie każdy zapach działa dobrze na ryby, gros aromatów, które emitują do wody ludzie - spotyka się z dezaprobatą ryb - tak samo jest z wymysłami wędkarzy- fantastów, którzy myślą, że jak sklecą jakiś harapuć o niezwykłym zapachu to wnet się ryby zlecą do tego. To wszystko stosują wędkarze-alchemicy a i bez tego osiąga się takie same wyniki, trzeba tylko odpowiednio podejść rybę, zlokalizować miejsce jej żerowania a nie tylko błaznować z zapachami, jakby to był program kulinarny adresowany do ludzi.
Działała tylko ta "grappa". Inne typu whisky itp.. nie skutkowały. Coś w tym było, ale nie wiem co.
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie... To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:). Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK Enzymy trawienne organizm karpia wytwarza prawidłowo ( u zdrowej ryby) : trzustkowe i wątrobowe. I są tam jeszcze wyrostki pyloryczne, które też produkują pewne enzymy biorące udział w całym tym procesie. Karp nie potrzebuje więc betainy jako enzymu ( którym ona dla karpia przecież nie jest), ponieważ trawi pokarm dzięki własnym enzymom trawiennym.Betaina stosowana jest we wszelkiego rodzaju paszach, ponieważ dowiedziono, że ma działanie anaboliczne na zwierzęta hodowlane m.in. na tuczniki. Chodzi tu o wzrost ciśnienia osmotycznego wody w jelitach, lepsze wykorzystanie substancji odżywczych , z pewnością też o wzrost łaknienia u tuczników hodowlanych tak u ssaków jak i u ryb , w tym wypadku karpia.Proszę się nie sprzeczać , ponieważ to co piszę - to tak jakbym spisał z książki (choć tego nie robię), piszę o tym czego się dowiedziałem na temat biologii, dzielę się swoją wiedzą - nie lubię powierzchowności, więc nie przydaję sobie gęby profesora, raczej podchodzę do tego ze skromnością. Tak jak napisałem - po prostu jest. Już to kiedyś przerabiałeś :-(((Betainy karp sam nie produkuje dlatego jej szuka. Tak samo żadna ryba nie produkuje soli i dlatego sól dodana do zanęt ( przynęt ) tak dobrze działa.JK Tak, ten temat przerabiany był nie tylko raz, ale tym razem wyszło mi koncertowo :). Kulki otworzyły Ci, drogę do tych dużych - nie wątpię, ale trzeba pamiętać, że od ziemniaka i grochu zaczynał Narajczyk ( łowił na nie karpie niczym nieurągające obecnym), czy Żółtaszek, który swój rekord, (długie lata niepobity) - złowił właśnie na kartofla.Teraz wszyscy biorą się za kulki i to wielka szkoda, że niektórzy adepci wędkarstwa od razu biorą się za to wszystko a czasem wręcz ubierają wędkarstwo w blichtr.
No ja używam regularnie kul proteinowych zarówno tych kupnych , jak i robionych własnoręcznie - no i jakoś od paru już lat nie zauważyłem żadnych korzyści wynikającej z ich stosowania ? A co kolega ma na myśli pisząc " droga do tych dużych " - tzn. jakich -> 20-30 kg ? Takie Janusz łowisz ? - a na zdjęciu profilowym masz sztukę góra 6 kg - takie to ja łowię z marszu ... Nie wiem, ale to nie mój tekst jest cytowany. A na fotce 8,40 kg ;-) Owszem, jak są karpie w wodzie nie trzeba jakiś cudów. Cuda są potrzebne jak karpie są wybredne i jest ich mało. Kiedyś w Anglii na pewnej wodzie wędkarze skrupulatnie prowadzili rejestry - jaki karp na co wziął, jaka waga itd. Z czasem wiedzieli, że John lubi tylko kulki owocowe a Gregor tylko mięsne. Jak właściciel spuścił wodę żeby oczyścić dno okazało się, że +- 55 % karpi nigdy nie zostało złowionych na wędkę. Oczywiście reszta karpi była dokładnie opisana i sklasyfikowana. I całe wymysły na temat smaku kulek prawie wzięły w łeb ;-) Tak samo jest tu i teraz - w tamtym roku 95 % karpi brało na kulki pewnej firmy. Nawet jak raz byłem na komercji to te kulki były zdecydowanie lepiej pobierane przez karpie. Jakieś cuda czy jak ? A najlepsze jest to, że po przyjeździe i rozmowach z wędkarzami ponoć wcale nie było brań... JK
Tak, ten temat przerabiany był nie tylko raz, ale tym razem wyszło mi koncertowo :). Kulki otworzyły Ci, drogę do tych dużych - nie wątpię, ale trzeba pamiętać, że od ziemniaka i grochu zaczynał Narajczyk ( łowił na nie karpie niczym nieurągające obecnym), czy Żółtaszek, który swój rekord, (długie lata niepobity) - złowił właśnie na kartofla.Teraz wszyscy biorą się za kulki i to wielka szkoda, że niektórzy adepci wędkarstwa od razu biorą się za to wszystko a czasem wręcz ubierają wędkarstwo w blichtr. A zapytam Mirka na co łowił ;-)Na moim blogu jest wpis. Na pewnej wodzie też łowiono karpie na kuku czy ziemniaczki lub groch. Ale to ja na kulki pokazałem jakie karpie są w tej wodzie ;-) JK
Pewnie tak już jest , że poszczególne wody i ich mieszkańcy żadzą sie swoimi prawami .Może tam gdzie forumowi odkrywcy karpiarstwa nęcą do bólu akurat w danym czasie promowaną i topową zanęta ryby szukają jakiś nowośći ? - nie wiem tego ! Ale wiem jedno ! - , że tym ciągłym eksperymentowaniem w doborze zapachów , kolorów , wielkością przynęta na pewno nie ułatwiamy sobie życia ! p.s. Ale odbiegliśmy troszkę od tematu imbiru / nie bimbru / i całkiem możliwe , że znów posypią się bany - więc uważam , że czemu nie spróbować ? , przecież zgodnie z przysłowiem i ślepa kura czasem znajdzie ziarno ....
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował??
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował??
A co to niby imbir jest jakimś super wabikiem na karpia? Głupota, za chwilę powstaną kulki " o smaku lodów waniliowych " albo " o smaku maślanki z kawałkami straciatella ", " o smaku serka topionego ze szczypiorkiem", "smaku wafelków Grześki" itd. Też będziecie to kupować? Ile jeszcze? Jak długo ludzie będą się jeszcze nabierać na chwyty marketingowe? A propos tematu: każdą zanętę, przynętę o smaku imbiru - można przygotować samodzielnie w domu.
@Karaek
Kolega chyba chce zrobić kulki o smaku imbiru a ty mówisz od razu że ktoś sie nabiera na chwyty marketingoweJa nie spotkałem się w handlu z kulkami imbirowymi.
ps. kulki a raczej zapach lodów śmietankowych ,czy np gumy balonowej jest i nie wiem dlaczego cię to tak śmieszy ?pewnie sam aromatyzujesz zanęty a może i przynęty.Zapachy truskawki,piernika czy wanilii też raczej "naturalnie" nie występują w wodzie.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też.
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował??
A co to niby imbir jest jakimś super wabikiem na karpia? Głupota, za chwilę powstaną kulki " o smaku lodów waniliowych " albo " o smaku maślanki z kawałkami straciatella ", " o smaku serka topionego ze szczypiorkiem", "smaku wafelków Grześki" itd. Też będziecie to kupować? Ile jeszcze? Jak długo ludzie będą się jeszcze nabierać na chwyty marketingowe? A propos tematu: każdą zanętę, przynętę o smaku imbiru - można przygotować samodzielnie w domu.
Dobrze że nie wszyscy myślą tak jak Ty bo nadal do wyboru mielibyśmy robaki lub kukurydzę jako przynętę. Pewnie też łowilibyśmy na leszczynowy kij bo przecież kto to widział jakieś włókna szklane czy tfu węglowe.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też.
może suszony nie, ale naturalny korzeń imbiru jest mega aromatyczny. Czasem używałem go w kuchni to jak tarłem to aż na zewnątrz było czuć jego zapach.
Głupota, za chwilę powstaną kulki " o smaku lodów waniliowych " albo " o smaku maślanki z kawałkami straciatella ", " o smaku serka topionego ze szczypiorkiem", "smaku wafelków Grześki" itd. Też będziecie to kupować? Ile jeszcze? Jak długo ludzie będą się jeszcze nabierać na chwyty marketingowe?
To że jakieś zapachy nam się kojarzą z produktami spożywczymi to nic nie znaczy
wielu wędkarzy używa np atraktora piernikowego ,a wiadomo że jest to mieszanka przypraw.
podobnie np zapach scopex kojarzy nam się ze zjełczałym masłem .
Bardzo wielu wędkarzy sypie do zanęt czekoladę w proszku ,mleko w proszku lub nawet "napój herbaciany instant" w proszku
@Karaek
Kolega chyba chce zrobić kulki o smaku imbiru a ty mówisz od razu że ktoś sie nabiera na chwyty marketingoweJa nie spotkałem się w handlu z kulkami imbirowymi.
ps. kulki a raczej zapach lodów śmietankowych ,czy np gumy balonowej jest i nie wiem dlaczego cię to tak śmieszy ?pewnie sam aromatyzujesz zanęty a może i przynęty.Zapachy truskawki,piernika czy wanilii też raczej "naturalnie" nie występują w wodzie.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też.
Oczywiście, że to kompletny absurd - co imbir daje takiemu karpiowi? To ludzie wymyślają różne rzeczy, karp wcale się tego nie domaga.
Ze swojej strony polecam, młodym wędkarzom - skoncentrowanie się na jednym punkcie, jednej gwiazdce na niebie. Trzeba wybrać sobie jedno i tylko i wyłącznie jedno miejsce do wędkowania i tam zacząć sypać suszone skorupki jajek. Skorupka jest najzdrowsza i najwartościowsza z całego jajka - bo chroni to co wewnątrz. Bogactwo minerałów i wapnia sprawia, że po pewnym czasie mały obszar na dnie łowiska ma charakter typowo zasadowy ( karpiowate unikają bowiem miejsc o odczynie kwaśnym). Skorupki można dodawać też do kulek proteinowych i zanęt.
Czasem jak są jeszcze możliwości można wziąć grochowinę -powiązać ją w pęczki, posmarować mocno cebulą i zastawić w przeręblu. Łapie się tak kiełża zdrojowego, który jest smakołykiem dla ryb i można na niego łowić spore okonie. Takich jezior, gdzie kiełż ma się dobrze - latem pochowany a spotykany zimą - jest coraz mniej ponieważ wpuszczają do wód ścieki i łamią przepisy.
Takie skorupki w proszku, sypię cały sezon - na małym obszarze wody. Zauważyłem ,że wtedy jest więcej kiełży zdrojowych ( jest wapniolubny ) a karp chciwie łyka te skorupiaki.
Oczywiście, że to kompletny absurd - co imbir daje takiemu karpiowi?
A co rybom daje smak czy zapach piernika???? domagają sie tego???
a zapach truskawki ,wanilii,czosnku,nostrzyka??? ryby się tego domagają?????
ps .kompletnym absurdem są twoje debilne posty.
Ciągłe poszukiwanie zapachów, smaków - to uczłowieczanie ryby, nadawanie jej cech nadzwyczajnych. Kiedy ludzie wreszcie zrozumieją, że ten plebejusz karp - lubi przede wszystkim zapach mułu? Wszystko co kojarzy mu się na co dzień z pokarmem ,wzniesione pyskiem -opada na dno i jest wychwytywane. To wszystko przesycone jest chłodnym "rybim zapachem wodnego środowiska danego jeziora" a także mułem.
Oczywiście, że to kompletny absurd - co imbir daje takiemu karpiowi?
A co rybom daje smak czy zapach piernika???? domagają sie tego???
a zapach truskawki ,wanilii,czosnku,nostrzyka??? ryby się tego domagają?????
ps .kompletnym absurdem są twoje debilne posty.
Ty, Młody Karpiarz, widziałem Cię ostatnio - szedłeś ulicą, chciałem podejść , pogadać- zapytać się czemu piszesz takie knoty, ale Ty uciekłeś i wtedy... zrozumiałem ,że Ty się boisz. Tylko w internecie lubisz powyzywać. Jesteś rudowłosy, nie wierzę w to powiedzenie , że rudzi są fałszywi,ale może ziarno prawdy w tym jest?Mimo wszystko - pozdrawiam.
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował??
Bierzesz z rzeźni za grosze - świński kręgosłup, rąbiesz go na kawałki siekierą, wyjmujesz ze środka ten "tuk" (tzw istota szara), kroisz w kostkę , gotujesz. Łowisz na to karpie jakie chcesz , zwłaszcza gdy są głodne.
Ja sie tylko pytałem czy warto probowacDziekim za rade
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował??
Pierwsze czym się kierujesz to zapach, najczęściej przyjemny aromat -owszem, może podobać się wędkarzowi,ale nie zawsze rybom, tym bardziej ,że najczęściej ryby gustują w tym co dla ludzi najbardziej obrzydliwe, niejadalne. Wszystko to co jest jadalne dla nas, jest w dużym stopniu - jadalne także dla ryb, rozumiesz? Ale, zasada ta nie działa w drugą stronę!Patrzysz na to co piszą na torebkach zanęt i pudełkach na kulki ,ale nie próbujesz pomyśleć, co tak naprawdę lubi dana ryba - pływając przy dnie i żerując, zdobywając pokarm spośród tego co znajdzie w wodzie... Po co zmuszać rybę do polubienia imbiru, jeśli ma ona określone spektrum zapachów, które lubi? Nadmieniam, że te zapachy o, których mowa to nie żaden waniliowy, cytrynowy itp.Czasem połączenia zapachów - dla człowieka zupełnie nie do pogodzenia, rybom może trafić w gust i nie uważam też aby wanilia, cytryna czy inne tego typu zapachy miały jakieś super-działanie na ryby. Dla przykładu: można mieć takie same a nawet lepsze efekty łowiąc na kukurydzę bez aromatu zamiast tej "wędkarskiej" - o smaku truskawkowym czy innym.
@Karaek
Kolega chyba chce zrobić kulki o smaku imbiru a ty mówisz od razu że ktoś sie nabiera na chwyty marketingoweJa nie spotkałem się w handlu z kulkami imbirowymi.
ps. kulki a raczej zapach lodów śmietankowych ,czy np gumy balonowej jest i nie wiem dlaczego cię to tak śmieszy ?pewnie sam aromatyzujesz zanęty a może i przynęty.Zapachy truskawki,piernika czy wanilii też raczej "naturalnie" nie występują w wodzie.
@Suchy Nie wiem czy miało by to jakiś sens gdyż z tego co wiem imbir nie charakteryzuje się jakimś super aromatem więc nie wiem po co dodawać go do mixu??Ale oczywiście można dodawać przeróżne zioła czy przyprawy takie jak choćby chili ,curry,papryka,pieprz,czosnek,gałka muszkatołowa,maggi więc pewnie imbir też.
A od kiedy to imbir nie charakteryzuje się aromatem? Imbir ma bardzo wyrazisty, intensywnie korzenny zapach i palący smak.Kolega chyba nie miał nigdy do czynienia z imbirem.
Ja sie tylko pytałem czy warto probowacDziekim za rade
kolego gadaniem karaska sie nie przejmuj.To koleś który nienawidzi karpi,karpiarzy i wszystkiego co wiąże się z pojęciem "karp" .Nie ma żadnego sensu dyskusja z kimś kto w ogóle nie potrafi pisać w temacie-na pytanie o dodawaniu imbiru czy innych przypraw /zapachów pisze o nęceniu skorupkami jajek lub o łowieniu na szpik kostny.
Ja sie tylko pytałem czy warto probowacDziekim za rade
kolego gadaniem karaska sie nie przejmuj.To koleś który nienawidzi karpi,karpiarzy i wszystkiego co wiąże się z pojęciem "karp" .Nie ma żadnego sensu dyskusja z kimś kto w ogóle nie potrafi pisać w temacie-na pytanie o dodawaniu imbiru czy innych przypraw /zapachów pisze o nęceniu skorupkami jajek lub o łowieniu na szpik kostny.
Znów błąd. Nie na szpik kostny a na tzw "istotę szarą", to tkanka wewnątrz. Jest to tkanka nerwowa.Jest to wyśmienita przynęta, tak jak i zresztą - kiełż o ,którym wspomniałem i wcale nie musi pachnieć imbirem!
Co sadzicie o kulkach proteinowych o smaku imbiru ??Ktos próbował??
Pierwsze czym się kierujesz to zapach, najczęściej przyjemny aromat -owszem, może podobać się wędkarzowi,ale nie zawsze rybom, tym bardziej ,że najczęściej ryby gustują w tym co dla ludzi najbardziej obrzydliwe, niejadalne. Wszystko to co jest jadalne dla nas, jest w dużym stopniu - jadalne także dla ryb, rozumiesz? Ale, zasada ta nie działa w drugą stronę!Patrzysz na to co piszą na torebkach zanęt i pudełkach na kulki ,ale nie próbujesz pomyśleć, co tak naprawdę lubi dana ryba - pływając przy dnie i żerując, zdobywając pokarm spośród tego co znajdzie w wodzie... Po co zmuszać rybę do polubienia imbiru, jeśli ma ona określone spektrum zapachów, które lubi? Nadmieniam, że te zapachy o, których mowa to nie żaden waniliowy, cytrynowy itp.Czasem połączenia zapachów - dla człowieka zupełnie nie do pogodzenia, rybom może trafić w gust i nie uważam też aby wanilia, cytryna czy inne tego typu zapachy miały jakieś super-działanie na ryby. Dla przykładu: można mieć takie same a nawet lepsze efekty łowiąc na kukurydzę bez aromatu zamiast tej "wędkarskiej" - o smaku truskawkowym czy innym.
A może to co napisałem tutaj jest niezgodne z prawdą?
I to jest jedyny twój post "na temat" reszta powinna wylądować w koszu.
Kolego jak najbardziej możesz próbować imbir ma ostry palący smak a karpiki często gustują w ostrych przynętach no i wspomaga trawienie. Co do ilości to już musisz sam eksperymentować.
Jest kilka gatunków imbiruGatunkiimbir japoński, i. mioga (Zingiber mioga (Thunb.) Roscoe)imbir lekarski (Zingiber officinale Roscoe)imbir malajski (Zingiber malaysianum)imbir cytwarowy (Zingiber zerumbet (L.) Sm.) - używany w lecznictwieimbir żółty (Zingiber purpureum Roscoe, syn. Z. cassumunar Roxb.) - używany w lecznictwieZingiber spectabilisZingiber petiolatumByć może niektóre gatunki mają intensywny zapach.Ja przyznam że jedynie w celu leczniczym stosuję imbir.
A to jest na bazie imbiru :-)
Ogólnie bardzo polecam kulki i płynne pokarmy tej firmy :-)
JK
Niezaleznie od zapachu , smaku , wielkosci kulki etc. jak chce sie dany gat. ryby zlowic trzeba na to poswiecic sporo czasu i byc regularny i cierpliwy , no i miec oczywiscie jakiekolwiek pojecie o wedkowaniu , bo wydaje sie mi ze Ci piszacy ( w wiekszosci ) i teoryzujacy we wszalakich tematach raczej sa w ciemnej d....
P.S . A jak dla mnie to raczej walory zapachowe ( glownie przy polowie kaprow ) maja czwartorzedne znaczenie
Kolego jak najbardziej możesz próbować imbir ma ostry palący smak a karpiki często gustują w ostrych przynętach no i wspomaga trawienie. Co do ilości to już musisz sam eksperymentować.
Cześć. Hm, może wytłumaczę to w ten sposób - nie ukrywam, że to mój punkt widzenia oparty jak widać o naukowe fakty: za przełykiem do jelita uchodzą u karpia przewody: trzustkowy i żółciowy, dostarczające do jelita enzymy produkowane przez trzustkę i wątrobę. Enzymy produkowane są także przez tzw. wyrostki pyloryczne. I to wszystko : to całe trawienie karpia: je dużo i wydala dużo a więc przyczynia się do użyźniania zbiornika substancjami biogennymi. Ale, do rzeczy: po co w proces trawienia u karpia - na Miłość Boską, mieszać imbir? Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie...
To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:).
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie..
Czlowiek czekoladę też konsumuje a czy jest to wspomaganie do trawienia ?
"To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:)."
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie..
Czlowiek czekoladę też konsumuje a czy jest to wspomaganie do trawienia ?
"To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:)."
Ten Kolega wędkarz napisał coś na temat imbiru w kontekście trawienia, środka wspomagającego trawienie - więc napisałem w odpowiedzi, jak wygląda to trawienie u karpia i, że z pewnością , jeśli zachodzi taka potrzeba fizjologiczna u ryby (tzn. potrzeba czegoś co wspomaga trawienie) - to ona potrafi znaleźć to w wodzie. A Pan - nie przeczytawszy wpisu kol. Prezesa Artka - wymodził coś o czekoladzie, coś co w tym przypadku jest kompletnie pozbawione sensu.Dlaczego Pan nie czyta wpisów a odpowiada w ciemno? Czytajmy wpisy a dopiero później na nie odpowiadajmy - będzie nam wszystkim łatwiej porozumieć się.
PS: Pan kompletnie nie widzi różnicy między czymś co ma służyć poprawie trawienia ( a w tym wypadku Prezes Artek wspomniał coś o imbirze i uważam ,że jest on zbyteczny, gdyż ryba sama sobie poradzi z własnym trawieniem) a czymś co służy do jedzenia dla przyjemności (czekolada).W zanętach jakby chciał Pn wiedzieć, to przede wszystkim sól wzmaga trawienie ryb, siemię lniane przyspiesza perystaltykę jelita - tak jak u nas, ryba szybciej ma głód. W tym wypadku chodzi o imbir i uważam ,że jest zbyteczny , można się bez niego obyć i karp również poradzi sobie z żarciem - bez imbiru.
Skandal. Brrr...
Poirytowany :(.
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie...
To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:).
Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie...
To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:).
Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK
Enzymy trawienne organizm karpia wytwarza prawidłowo ( u zdrowej ryby) : trzustkowe i wątrobowe. I są tam jeszcze wyrostki pyloryczne, które też produkują pewne enzymy biorące udział w całym tym procesie. Karp nie potrzebuje więc betainy jako enzymu ( którym ona dla karpia przecież nie jest), ponieważ trawi pokarm dzięki własnym enzymom trawiennym.Betaina stosowana jest we wszelkiego rodzaju paszach, ponieważ dowiedziono, że ma działanie anaboliczne na zwierzęta hodowlane m.in. na tuczniki. Chodzi tu o wzrost ciśnienia osmotycznego wody w jelitach, lepsze wykorzystanie substancji odżywczych , z pewnością też o wzrost łaknienia u tuczników hodowlanych tak u ssaków jak i u ryb , w tym wypadku karpia.Proszę się nie sprzeczać , ponieważ to co piszę - to tak jakbym spisał z książki (choć tego nie robię), piszę o tym czego się dowiedziałem na temat biologii, dzielę się swoją wiedzą - nie lubię powierzchowności, więc nie przydaję sobie gęby profesora, raczej podchodzę do tego ze skromnością. Tak jak napisałem - po prostu jest.
A co, może nie znajdzie sobie w wodzie czegoś co pomoże szybciej przepchnąć żarcie przez rurę? Już sam fakt, że karp pobiera porcję mułu , wypluwa ją - i z tej mgławicy , nauczył się chwytać te cząstki, które opadają najszybciej ( jadalne) , dowodzi tego - jak taka rybka, sprawnie sobie radzi z tymi wszystkimi procesami. Ma enzymy trawienne i u zdrowej ryby, te enzymy są deus ex machiną w trawieniu pokarmu. A jeśli potrzebuje czegoś jeszcze w danym momencie do tego trawienia ( coś co przyspiesza trawienie ) to czy nie znajdzie tego w zasięgu płetwy? Na co dzień ryba taka obywa się bez imbiru, bez betainy ( składnik większości pasz - anaboliczny), a żre aż mu się "płetwy trzęsą". Co więcej: dużo je i dużo wydala bo ma krótki układ pokarmowy, którego budowę powyżej, w skrócie omówiłem.
I prosty sylogizm: jeśli dużo je i dużo wydala , to znaczy, że nie potrzeba nic więcej, by przyspieszać jeszcze ten proces. Głód, łaknienie i szybką przemianę materii u karpia - lubią przede wszystkim wędkarze - stąd też w zanętach różne dodatki takie jak sól (zwiększa głód) i betaina ( efekt anaboliczny).
Wcale nie uważam ,żeby to było potrzebne do życia rybie: jeśli jest zdrowa , to znaczy, że jej funkcje biologiczne działają co najmniej poprawnie: je, rośnie, wydala bez tego wszystkiego co oferuje jej osoba podająca zanętę - mówię tu o jeziorach i innych zbiornikach, nie o hodowli.
Parę lat wstecz pisałeś że jesteś smakoszem Włoskiego winiaku Grappa.
Natomiast ja jestem smakoszem bimbru z winogron czyli wina przerobionego z winogron na gorzałkę i sam to sobie robię. A róznica między tymi trunkami jest taka że Grappę produkuję się z wtłoków z winogron (resztek-śmieci) po wyciśnięciu soku na wino, a ja robię z czystego soku z winogron wino a póżniej przerabiam na "winiak" 55-60%. I podobnie jest z karpiem mają też różne smaki i imbir jak najbardziej im smakować może.
Za bardzo tym zaczynasz żyć, aby siebie podbudować, o sprzęcie lepiej porozmawiać.
Parę lat wstecz pisałeś że jesteś smakoszem Włoskiego winiaku Grappa.
Natomiast ja jestem smakoszem bimbru z winogron czyli wina przerobionego z winogron na gorzałkę i sam to sobie robię. A róznica między tymi trunkami jest taka że Grappę produkuję się z wtłoków z winogron (resztek-śmieci) po wyciśnięciu soku na wino, a ja robię z czystego soku z winogron wino a póżniej przerabiam na "winiak" 55-60%. I podobnie jest z karpiem mają też różne smaki i imbir jak najbardziej im smakować może.
Za bardzo tym zaczynasz żyć, aby siebie podbudować, o sprzęcie lepiej porozmawiać.
Od samego początku, chciałem tylko ludziom tutaj powiedzieć,że na Miłość Boską: to tylko ryba... Karp żyje w wodzie , jego środowisko to woda - więc tam żeruje, tam trawi, tam rośnie i wydala - niezależnie czy ktoś mu zada imbir , betainę czy cokolwiek innego, w jeziorze ma przecież wiele możliwości zdobywania urozmaiconego pokarmu, może w ten sam sposób zdobyć coś co mu pomaga przetrawić to wszystko co zdoła wchłonąć.Je, trawi i wydala -apetyt też dopisuje kiedy trzeba, bez imbiru - a to ,że nie zawsze bierze na wędkę? Co z tego - na tym cała rzecz polega, że od żeru do brania droga daleka a połowy nie mogą być zawsze obfite bo inaczej byłoby nudno. Powiem więcej: taki imbir lub cokolwiek innego, może działać jak przyprawa , jako środek przyciągający zapachem (bardzo wrażliwe otwory węchowe u ryb),ale na Boga- to jest tylko ryba, nie przydawajmy mu cech ludzkich, tej konieczności pichcenia , niemalże alchemii itp - bez tego wszystkiego, karp kiedy musi - zje, kiedy musi- strawi i kiedy trzeba -wydali. I ani betaina, która jest w paszach z przyczyn podanych wyżej , ani sól - dodawana do pasz i zanęt ( zwiększa głód) ani nawet imbir czy jego brak - nie zmienią tego.Karp nie żyje na polu buraków ani na poletku imbiru, bytuje oczywiście w wodzie więc mówienie, że akurat imbir jest taki super "bo pomoże strawić" czy betaina( bo jej karp poszukuje), jest oczywistą nadinterpretacją. A tak na marginesie: równie dobre efekty połowu można osiągnąć łowiąc na ciasto bez imbiru , przykładem jest chleb wygnieciony we flanelowej łacie na kształt ciasta ( przynęta harcerska ), karp potrafi łyknąć taką przynętę chciwiej niż np: jakąś kulkę a aromatem imbiru czy jakimkolwiek innym. Sam nie stosuję żadnych aromatów , nawet ziemniaczka nie solę na przynętę - a zauważyłem ,że niektórzy wędkarze to robią.
Alkoholu sam nie wyrabiam - pijam go,ale muszę iść po niego do sklepu. Uważam ,że trzeba być ostrożnym z alkoholem.Ostatnio piję wino Kadarka,ale nie upijam się jak ktoś mógłby sądzić.Jestem zawsze trzeźwy, wychowany byłem w trzeźwości i w dystansie do picia.Taka mała dygresja , zostałem zagadnięty więc odpowiadam. A co do Grappy... nie piłem tego nigdy, nigdzie nie spotkałem się z tym trunkiem .Jest kosztowny a ja oszczędny więc daruję sobie metody organoleptyczne poznawania tego napoju.
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni.
Ja karpiki łowię jedynie w okresie gdy Odra jest "nieczynna" z powodu podwyższonego stanu ; w takim stawie ok 12 ha -> tam najlepsze wyniki osiąga się na przynętę : kukurydza z białymi robakami [ zanęta typowo koszykowa : mix zbóż z dużą ilością robactwa ] Wszelkie eksperymenty kulkowo-proteinowe i inne udziwnienia bliskie karpiarzom w ogóle się nie sprawdzają .
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni.
Ja tylko chciałbym przypomnieć, że wg literatury wędkarskiej, kiedyś nęcono i łowiono ryby na chleb maczany w słodkiej wódce ( lin , karaś). Zapach sfermentowanego "czegoś" niewątpliwie w jakimś stopniu przyciąga ryby, jest to w pewnym stopniu bliskie fermentacji, zgniliźnie roślinności w wodzie, choć nie do końca jest to analogiczne względem siebie.
Kogut gdy powącha pogorzelniane ziarno - pieje lepiej a gdy tego ziarna się naje, pieje już na pewno głośniej i dłużej.Ryby mają wrażliwe otwory węchowe i takie zapachy fermentacji ( bujna roślinność wód i procesy fermentacyjne tam zachodzące), w procesie ewolucji przyzwyczaiły je do sygnału"Ciepło , wygoda i spokój".
Nic niezwykłego w tym nie ma. Nie oznacza to też, że ryby nie są w stanie dobrze żerować ( a także brać na wędkę), bez żadnych zapachów z zewnątrz otoczenia, ba - czasem wręcz bywa, że obce zapachy potrafią rybę nie tyle zwabić co odstraszyć.
Ja karpiki łowię jedynie w okresie gdy Odra jest "nieczynna" z powodu podwyższonego stanu ; w takim stawie ok 12 ha -> tam najlepsze wyniki osiąga się na przynętę : kukurydza z białymi robakami [ zanęta typowo koszykowa : mix zbóż z dużą ilością robactwa ] Wszelkie eksperymenty kulkowo-proteinowe i inne udziwnienia bliskie karpiarzom w ogóle się nie sprawdzają .
Strzał w 10.Bo karp lubi dobre papu, jak wszystkie karpiowate: dość żarłoczne a jednocześnie wybredne. Generalnie jednak, gdy wyczuwa takie białko dobrze podane na niewzbudzającym podejrzenia zestawie ( jest przecież dość płochliwy), to weźmie na robala, rosówkę, nawet kurdelebele, na chrabąszcza by się połaszczył - zależnie od sytuacji a są przecież i takie, gdzie karp żeruje pod powierzchnią.Czyż wędkarstwo nie jest piękne i proste? To właśnie kocham w wędkarstwie: tropienie ryby i obserwację zachowań, alchemię i "transmutację ołowiu w złoto" zostawiam tym , którzy lubią sobie to wszystko komplikować.
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni.
A jeśli dodawałeś alkoholu do dipu "Fruit Mix" to nie robiłeś nic innego jak kolejny dip. Tak zane dipy - zazwyczaj mają bazę alkoholową lub olejową. Alkohole , jak wiadomo - na ogół tworzą dobrą mieszaninę z wodą, czyli zapach ( dany ester) rozchodzi się wodzie szybko, takie dipy polecane są na wody chłodniejsze i to w małych ilościach - jak wiadomo w zimnej wodzie wszelkie obce zapachy zostaną szybciej wykryte niż w ciepłej . W cieplejszych porach roku, wędkarze stosują dipy na bazie olejowej, gdyż te, dobrze rozprowadzają zapach (zjawisko dyfuzji) w ciepłej wodzie.Nie każdy zapach działa dobrze na ryby, gros aromatów, które emitują do wody ludzie - spotyka się z dezaprobatą ryb - tak samo jest z wymysłami wędkarzy- fantastów, którzy myślą, że jak sklecą jakiś harapuć o niezwykłym zapachu to wnet się ryby zlecą do tego.
To wszystko stosują wędkarze-alchemicy a i bez tego osiąga się takie same wyniki, trzeba tylko odpowiednio podejść rybę, zlokalizować miejsce jej żerowania a nie tylko błaznować z zapachami, jakby to był program kulinarny adresowany do ludzi.
Hehehe,łowiłem karpie przez wiele lat ,i powiem Wam tylko tyle... ziemniaczek jest lepszy jak kazda kulka :-)
Bo nie używałeś kulek dlatego tak mówisz.Ja też zaczynałem od ziemniaczków, ciast, grochu itd ale dopiero kulki otworzyły mi drogę do tych dużych.JK
Wiesz.... Uzywalem kulek,lowilem na nie.Ale najlepsze wyniki mialem na potatos:-)
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie... To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:).
Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK
Enzymy trawienne organizm karpia wytwarza prawidłowo ( u zdrowej ryby) : trzustkowe i wątrobowe. I są tam jeszcze wyrostki pyloryczne, które też produkują pewne enzymy biorące udział w całym tym procesie. Karp nie potrzebuje więc betainy jako enzymu ( którym ona dla karpia przecież nie jest), ponieważ trawi pokarm dzięki własnym enzymom trawiennym.Betaina stosowana jest we wszelkiego rodzaju paszach, ponieważ dowiedziono, że ma działanie anaboliczne na zwierzęta hodowlane m.in. na tuczniki. Chodzi tu o wzrost ciśnienia osmotycznego wody w jelitach, lepsze wykorzystanie substancji odżywczych , z pewnością też o wzrost łaknienia u tuczników hodowlanych tak u ssaków jak i u ryb , w tym wypadku karpia.Proszę się nie sprzeczać , ponieważ to co piszę - to tak jakbym spisał z książki (choć tego nie robię), piszę o tym czego się dowiedziałem na temat biologii, dzielę się swoją wiedzą - nie lubię powierzchowności, więc nie przydaję sobie gęby profesora, raczej podchodzę do tego ze skromnością. Tak jak napisałem - po prostu jest.
Już to kiedyś przerabiałeś :-(((Betainy karp sam nie produkuje dlatego jej szuka. Tak samo żadna ryba nie produkuje soli i dlatego sól dodana do zanęt ( przynęt ) tak dobrze działa.JK
Ja karpiki łowię jedynie w okresie gdy Odra jest "nieczynna" z powodu podwyższonego stanu ; w takim stawie ok 12 ha -> tam najlepsze wyniki osiąga się na przynętę : kukurydza z białymi robakami [ zanęta typowo koszykowa : mix zbóż z dużą ilością robactwa ] Wszelkie eksperymenty kulkowo-proteinowe i inne udziwnienia bliskie karpiarzom w ogóle się nie sprawdzają .
Coś było robione źle, nie tak ;-) JK
No ja używam regularnie kul proteinowych zarówno tych kupnych , jak i robionych własnoręcznie - no i jakoś od paru już lat nie zauważyłem żadnych korzyści wynikającej z ich stosowania ?
A co kolega ma na myśli pisząc " droga do tych dużych " - tzn. jakich -> 20-30 kg ? Takie Janusz łowisz ? - a na zdjęciu profilowym masz sztukę góra 6 kg - takie to ja łowię z marszu ...
Wiesz.... Uzywalem kulek,lowilem na nie.Ale najlepsze wyniki mialem na potatos:-)
Cały pic i problem z kulkami polega na tym żeby nie łowić na pierwsze lepsze, tanie podobne do plasteliny. Nie raz słyszałem pod swoim adresem jakieś docinki, że na białe i kuku ktoś łowi a ja siedzę bez brań. Tylko, że jak u mnie zaczęły się brania to tamci nie mogli się nadziwić, że w tej wodzie są takie ryby ;-)
JK
ja tylko sugeruje,na ziemniaczka tez sie łowi duuuuze.... a te Supermaketow... to niech zostana dla Yuppie
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni.
A jeśli dodawałeś alkoholu do dipu "Fruit Mix" to nie robiłeś nic innego jak kolejny dip. Tak zane dipy - zazwyczaj mają bazę alkoholową lub olejową. Alkohole , jak wiadomo - na ogół tworzą dobrą mieszaninę z wodą, czyli zapach ( dany ester) rozchodzi się wodzie szybko, takie dipy polecane są na wody chłodniejsze i to w małych ilościach - jak wiadomo w zimnej wodzie wszelkie obce zapachy zostaną szybciej wykryte niż w ciepłej . W cieplejszych porach roku, wędkarze stosują dipy na bazie olejowej, gdyż te, dobrze rozprowadzają zapach (zjawisko dyfuzji) w ciepłej wodzie.Nie każdy zapach działa dobrze na ryby, gros aromatów, które emitują do wody ludzie - spotyka się z dezaprobatą ryb - tak samo jest z wymysłami wędkarzy- fantastów, którzy myślą, że jak sklecą jakiś harapuć o niezwykłym zapachu to wnet się ryby zlecą do tego.
To wszystko stosują wędkarze-alchemicy a i bez tego osiąga się takie same wyniki, trzeba tylko odpowiednio podejść rybę, zlokalizować miejsce jej żerowania a nie tylko błaznować z zapachami, jakby to był program kulinarny adresowany do ludzi.
Działała tylko ta "grappa". Inne typu whisky itp.. nie skutkowały. Coś w tym było, ale nie wiem co.
Przecież jeśli karp potrzebuje jakichś "wspomagaczy trawienia" - to instynktownie, tak jak każde Boże stworzenie, sam sobie znajdzie je w wodzie... To chyba logiczne rozumowanie? Powiedz, że nie:).
Powiem, że... Jednym z takich produktów wspomagających trawienie karpi jest betaina wspomagająca trawienie karpi. Dlatego karp szuka dobrych kulek z betainą bo sam sobie tego enzymu nie jest w stanie wyprodukować. JK
Enzymy trawienne organizm karpia wytwarza prawidłowo ( u zdrowej ryby) : trzustkowe i wątrobowe. I są tam jeszcze wyrostki pyloryczne, które też produkują pewne enzymy biorące udział w całym tym procesie. Karp nie potrzebuje więc betainy jako enzymu ( którym ona dla karpia przecież nie jest), ponieważ trawi pokarm dzięki własnym enzymom trawiennym.Betaina stosowana jest we wszelkiego rodzaju paszach, ponieważ dowiedziono, że ma działanie anaboliczne na zwierzęta hodowlane m.in. na tuczniki. Chodzi tu o wzrost ciśnienia osmotycznego wody w jelitach, lepsze wykorzystanie substancji odżywczych , z pewnością też o wzrost łaknienia u tuczników hodowlanych tak u ssaków jak i u ryb , w tym wypadku karpia.Proszę się nie sprzeczać , ponieważ to co piszę - to tak jakbym spisał z książki (choć tego nie robię), piszę o tym czego się dowiedziałem na temat biologii, dzielę się swoją wiedzą - nie lubię powierzchowności, więc nie przydaję sobie gęby profesora, raczej podchodzę do tego ze skromnością. Tak jak napisałem - po prostu jest.
Już to kiedyś przerabiałeś :-(((Betainy karp sam nie produkuje dlatego jej szuka. Tak samo żadna ryba nie produkuje soli i dlatego sól dodana do zanęt ( przynęt ) tak dobrze działa.JK
Tak, ten temat przerabiany był nie tylko raz, ale tym razem wyszło mi koncertowo :).
Kulki otworzyły Ci, drogę do tych dużych - nie wątpię, ale trzeba pamiętać, że od ziemniaka i grochu zaczynał Narajczyk ( łowił na nie karpie niczym nieurągające obecnym), czy Żółtaszek, który swój rekord, (długie lata niepobity) - złowił właśnie na kartofla.Teraz wszyscy biorą się za kulki i to wielka szkoda, że niektórzy adepci wędkarstwa od razu biorą się za to wszystko a czasem wręcz ubierają wędkarstwo w blichtr.
No ja używam regularnie kul proteinowych zarówno tych kupnych , jak i robionych własnoręcznie - no i jakoś od paru już lat nie zauważyłem żadnych korzyści wynikającej z ich stosowania ?
A co kolega ma na myśli pisząc " droga do tych dużych " - tzn. jakich -> 20-30 kg ? Takie Janusz łowisz ? - a na zdjęciu profilowym masz sztukę góra 6 kg - takie to ja łowię z marszu ...
Nie wiem, ale to nie mój tekst jest cytowany. A na fotce 8,40 kg ;-) Owszem, jak są karpie w wodzie nie trzeba jakiś cudów. Cuda są potrzebne jak karpie są wybredne i jest ich mało.
Kiedyś w Anglii na pewnej wodzie wędkarze skrupulatnie prowadzili rejestry - jaki karp na co wziął, jaka waga itd. Z czasem wiedzieli, że John lubi tylko kulki owocowe a Gregor tylko mięsne. Jak właściciel spuścił wodę żeby oczyścić dno okazało się, że +- 55 % karpi nigdy nie zostało złowionych na wędkę. Oczywiście reszta karpi była dokładnie opisana i sklasyfikowana. I całe wymysły na temat smaku kulek prawie wzięły w łeb ;-) Tak samo jest tu i teraz - w tamtym roku 95 % karpi brało na kulki pewnej firmy. Nawet jak raz byłem na komercji to te kulki były zdecydowanie lepiej pobierane przez karpie. Jakieś cuda czy jak ? A najlepsze jest to, że po przyjeździe i rozmowach z wędkarzami ponoć wcale nie było brań... JK
Tak, ten temat przerabiany był nie tylko raz, ale tym razem wyszło mi koncertowo :). Kulki otworzyły Ci, drogę do tych dużych - nie wątpię, ale trzeba pamiętać, że od ziemniaka i grochu zaczynał Narajczyk ( łowił na nie karpie niczym nieurągające obecnym), czy Żółtaszek, który swój rekord, (długie lata niepobity) - złowił właśnie na kartofla.Teraz wszyscy biorą się za kulki i to wielka szkoda, że niektórzy adepci wędkarstwa od razu biorą się za to wszystko a czasem wręcz ubierają wędkarstwo w blichtr.
A zapytam Mirka na co łowił ;-)Na moim blogu jest wpis. Na pewnej wodzie też łowiono karpie na kuku czy ziemniaczki lub groch. Ale to ja na kulki pokazałem jakie karpie są w tej wodzie ;-)
JK
Pewnie tak już jest , że poszczególne wody i ich mieszkańcy żadzą sie swoimi prawami .Może tam gdzie forumowi odkrywcy karpiarstwa nęcą do bólu akurat w danym czasie promowaną i topową zanęta ryby szukają jakiś nowośći ? - nie wiem tego ! Ale wiem jedno ! - , że tym ciągłym eksperymentowaniem w doborze zapachów , kolorów , wielkością przynęta na pewno nie ułatwiamy sobie życia ! p.s. Ale odbiegliśmy troszkę od tematu imbiru / nie bimbru / i całkiem możliwe , że znów posypią się bany - więc uważam , że czemu nie spróbować ? , przecież zgodnie z przysłowiem i ślepa kura czasem znajdzie ziarno ....