Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle.
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni. A jeśli dodawałeś alkoholu do dipu "Fruit Mix" to nie robiłeś nic innego jak kolejny dip. Tak zane dipy - zazwyczaj mają bazę alkoholową lub olejową. Alkohole , jak wiadomo - na ogół tworzą dobrą mieszaninę z wodą, czyli zapach ( dany ester) rozchodzi się wodzie szybko, takie dipy polecane są na wody chłodniejsze i to w małych ilościach - jak wiadomo w zimnej wodzie wszelkie obce zapachy zostaną szybciej wykryte niż w ciepłej . W cieplejszych porach roku, wędkarze stosują dipy na bazie olejowej, gdyż te, dobrze rozprowadzają zapach (zjawisko dyfuzji) w ciepłej wodzie.Nie każdy zapach działa dobrze na ryby, gros aromatów, które emitują do wody ludzie - spotyka się z dezaprobatą ryb - tak samo jest z wymysłami wędkarzy- fantastów, którzy myślą, że jak sklecą jakiś harapuć o niezwykłym zapachu to wnet się ryby zlecą do tego. To wszystko stosują wędkarze-alchemicy a i bez tego osiąga się takie same wyniki, trzeba tylko odpowiednio podejść rybę, zlokalizować miejsce jej żerowania a nie tylko błaznować z zapachami, jakby to był program kulinarny adresowany do ludzi.
Działała tylko ta "grappa". Inne typu whisky itp.. nie skutkowały. Coś w tym było, ale nie wiem co.
Widocznie im podpasowała ta grappa. Czyżby ryby to pijacki naród? :):). Czasem leszcz poje na słodko a czasem ktoś doda kopru z ogrodu i też jest OK. I wtedy zaraz - Eureka: szału dostały na sam zapach kopru. Czasem na ryby bierze się zanętę, która pachnie i smakuje piernikiem ( znane z autopsji) , generalnie jednak rzecz biorąc, nie podniecam się tym : kiedy skończy mi się piernikowa a mam w domu zanętę o nazwie "Duża płoć" to sypię ją na lina i wyniki są takie same.Nawet rzeczną Gut Mix rozrobiłem na lina - dałem do niej z deczko pszenicy, nasypałem jeszcze trochę pszenicy łyżką i brania były. Pal sześć te wszystkie wymysły, mnie interesuje przede wszystkim jedno:1:) gdzie ryba żeruje, 2:)zestaw ( czy jest dobry bo bez dobrego zestawu mogę się krzyżem położyć a nic to nie da),3:) przynęta: czy świeża czy nie ( a nawet nieświeża czasem jest całkiem w porządku, np : wzdręgi zagustowały w kwaśnej kukurydzy)-myślę, że chodzi tu głównie o zapachy teru, benzyny, tytoniu ( nawet niezapalony papieros odstrasza, no bo nikotyna, wiadomo ...) , 4:) zawsze mam świadomość, że od żeru dobrania - droga daleko, czasem możesz spełnić wszelkie założone przez siebie kryteria - a ryby ani dudu.
Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle. Tu dochodzi kol. jeszcze jedna kwestia : ugotować ziemniaka to nie jest , aż tak wielka sztuka / choć nie wszyscy potrafią / , ale dobrać odpowiedni mix i poulepiać z niego kuleczki , a w dodatku poźniej na to cudo coś złowić !- to jest duma i satysfakcja !
Wcale nie chodzi o powtarzalność kulki ;-)Ja i tak twierdzę, że nie ważna jest kulka a miejsce ale dlaczego brały na jeden smak ( prawie na jeden ) pomimo, że zestawy były obok siebie, były zamieniane miejscami itd. "Pewnie tak już jest , że poszczególne wody i ich mieszkańcy żadzą sie swoimi prawami . Może tam gdzie forumowi odkrywcy karpiarstwa nęcą do bólu akurat w danym czasie promowaną i topową zanęta ryby szukają jakiś nowośći ? - nie wiem tego ! Ale wiem jedno ! - , że tym ciągłym eksperymentowaniem w doborze zapachów , kolorów , wielkością przynęta na pewno nie ułatwiamy sobie życia ! p.s. Ale odbiegliśmy troszkę od tematu imbiru / nie bimbru / i całkiem możliwe , że znów posypią się bany - więc uważam , że czemu nie spróbować ? , przecież zgodnie z przysłowiem i ślepa kura czasem znajdzie ziarno ...." A bimbir hm dobra rzecz ;-) To tak żeby nawiązać do tematu.JK
Trochę nie w temacie .... bo nie należę żeby wziąć udział w dyskusji do grupy / chyba asygnowanej przez jej przedstawiciela , bądź instytucję / o zamieszczonym filmie o PSR / nie SSR - bo to jest coś innego /Jak to ma być jakaś autopromocja ... to jej autor delikatnie mówiąc jest lekko nieodpowiedzialny .... kreowanie tych Panów na gliniarzy z Maiami ? / ciemne okularki , papierosek podczas kontroli , robienie sobie zdjęć jak na wybiegu , brak elementarnego słownictwa polskiego / toż to nawet nie żenada , lecz kompromintacja tej służby , czego chyba autor nie miał w zamiarze ?
Tak, ten temat przerabiany był nie tylko raz, ale tym razem wyszło mi koncertowo :). Kulki otworzyły Ci, drogę do tych dużych - nie wątpię, ale trzeba pamiętać, że od ziemniaka i grochu zaczynał Narajczyk ( łowił na nie karpie niczym nieurągające obecnym), czy Żółtaszek, który swój rekord, (długie lata niepobity) - złowił właśnie na kartofla.Teraz wszyscy biorą się za kulki i to wielka szkoda, że niektórzy adepci wędkarstwa od razu biorą się za to wszystko a czasem wręcz ubierają wędkarstwo w blichtr. A zapytam Mirka na co łowił ;-)Na moim blogu jest wpis. Na pewnej wodzie też łowiono karpie na kuku czy ziemniaczki lub groch. Ale to ja na kulki pokazałem jakie karpie są w tej wodzie ;-) JK On łowił na kostki z kaszy manny, na ziemniaki i rosówki.Czytałem o tym kiedyś.Wędki miał wtedy bambusowe z kołowrotkiem "Delfin".
Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle. Tu dochodzi kol. jeszcze jedna kwestia : ugotować ziemniaka to nie jest , aż tak wielka sztuka / choć nie wszyscy potrafią / , ale dobrać odpowiedni mix i poulepiać z niego kuleczki , a w dodatku poźniej na to cudo coś złowić !- to jest duma i satysfakcja ! Lepiej bym tego nie ujął. JK
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni. Irek, a ja kiedyś wczesną wiosną tylko na robala czerwonego łowiłem. Na kuku nawet piknięcia. Daj znać jak będziesz miał większą ilość dipu ;))).
Łowię na wodach PZW i powiem szczerze, że bym nie przywiązywał jakoś szczególnie uwagi do zapachów, a zwłaszcza przy dłuższym nęceniu. W tym roku zrobiłem jedne kulki z zwykłych składników na bazie mąki kukurydzianej i żarły jak szalone. Nie wiem, czy można nazwać to proteinami, bo pewnie bilans białka nie był jakoś strasznie duży. Udało mi się, bo kulka wysuszona na kamień po chwili w wodzie miękła i pięknie pracowała. Myślę, że na dzikich wodach przesadzanie z dużą ilością zapachów może odstraszać ryby. Naturalne przynęty aż tak nie śmierdzą, a karp mimo wszystko i tak znajduje je nawet głęboko w mule. Wiadomo, że i prezentacja przynęty się liczy..... Na jednym łowisku prywatnym, na którym łowiłem liczyła się tylko truskawka i nic więcej jeśli chodzi o kulki i niezależnie od pory roku. Kiedyś tam gdzie nie było drobnicy łowiłem karpie na skórkę od chleba. Było widać, że stoją pod wierzchem i za cholere nie chcą zejść na dno.... Ogólnie rzecz ujmując dobra kulka to podstawa, a czy to imbir, czy bimbir to zależy od wielu czynników ;))).
To jest ta niewiadoma która nas wędkarzy fascynuje i do tego wciąga, gdyby był jakiś jeden "specjał" na który by ryby brały w każdej wodzie i o każdej porze roku, nie było by to tak wciągające. Właśnie drogą eksperymentów zapachowych i smakowych jak i miejsca w które podamy przynętę wciąga i dodaje tych emocji których szukamy w tym hobby.
A ja też czytałem opinię znanych polskich karpiarzy , że nie zapach ani smak mają znaczenie , a jedynie kolor i kształt - dlatego nęcą sztucznymi kulkami i na nie łowią podobnie z wielkimi sukcesami ...
Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle. Tu dochodzi kol. jeszcze jedna kwestia : ugotować ziemniaka to nie jest , aż tak wielka sztuka / choć nie wszyscy potrafią / , ale dobrać odpowiedni mix i poulepiać z niego kuleczki , a w dodatku poźniej na to cudo coś złowić !- to jest duma i satysfakcja ! Lepiej bym tego nie ujął. JK
Powtarzalna ? Kulka ?! Ale się uśmiałem !!! Tak plotą ci , co na kulki nigdy nie łowili ! ŻENADA !
jedrek zamknął temat - ale nic treściwego w nim nie dodał - pewnie jest mistrzem w toczeniu kulek , ale kolegom nie chce ujawnić jak to się robi , aby zostać profesjonalistą ....
A ja też czytałem opinię znanych polskich karpiarzy , że nie zapach ani smak mają znaczenie , a jedynie kolor i kształt - dlatego nęcą sztucznymi kulkami i na nie łowią podobnie z wielkimi sukcesami ...
Wg nowych trendów to tylko kolor się liczy i kształt przynęty podobno? Niby karp nie czuje zapachów? Ja swoją opinie mam na ten temat, ale Karasek chciałbym przeczytać co Ty o tym myślisz..?
Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle.
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni.
A jeśli dodawałeś alkoholu do dipu "Fruit Mix" to nie robiłeś nic innego jak kolejny dip. Tak zane dipy - zazwyczaj mają bazę alkoholową lub olejową. Alkohole , jak wiadomo - na ogół tworzą dobrą mieszaninę z wodą, czyli zapach ( dany ester) rozchodzi się wodzie szybko, takie dipy polecane są na wody chłodniejsze i to w małych ilościach - jak wiadomo w zimnej wodzie wszelkie obce zapachy zostaną szybciej wykryte niż w ciepłej . W cieplejszych porach roku, wędkarze stosują dipy na bazie olejowej, gdyż te, dobrze rozprowadzają zapach (zjawisko dyfuzji) w ciepłej wodzie.Nie każdy zapach działa dobrze na ryby, gros aromatów, które emitują do wody ludzie - spotyka się z dezaprobatą ryb - tak samo jest z wymysłami wędkarzy- fantastów, którzy myślą, że jak sklecą jakiś harapuć o niezwykłym zapachu to wnet się ryby zlecą do tego.
To wszystko stosują wędkarze-alchemicy a i bez tego osiąga się takie same wyniki, trzeba tylko odpowiednio podejść rybę, zlokalizować miejsce jej żerowania a nie tylko błaznować z zapachami, jakby to był program kulinarny adresowany do ludzi.
Działała tylko ta "grappa". Inne typu whisky itp.. nie skutkowały. Coś w tym było, ale nie wiem co.
Widocznie im podpasowała ta grappa. Czyżby ryby to pijacki naród? :):). Czasem leszcz poje na słodko a czasem ktoś doda kopru z ogrodu i też jest OK. I wtedy zaraz - Eureka: szału dostały na sam zapach kopru. Czasem na ryby bierze się zanętę, która pachnie i smakuje piernikiem ( znane z autopsji) , generalnie jednak rzecz biorąc, nie podniecam się tym : kiedy skończy mi się piernikowa a mam w domu zanętę o nazwie "Duża płoć" to sypię ją na lina i wyniki są takie same.Nawet rzeczną Gut Mix rozrobiłem na lina - dałem do niej z deczko pszenicy, nasypałem jeszcze trochę pszenicy łyżką i brania były. Pal sześć te wszystkie wymysły, mnie interesuje przede wszystkim jedno:1:) gdzie ryba żeruje, 2:)zestaw ( czy jest dobry bo bez dobrego zestawu mogę się krzyżem położyć a nic to nie da),3:) przynęta: czy świeża czy nie ( a nawet nieświeża czasem jest całkiem w porządku, np : wzdręgi zagustowały w kwaśnej kukurydzy)-myślę, że chodzi tu głównie o zapachy teru, benzyny, tytoniu ( nawet niezapalony papieros odstrasza, no bo nikotyna, wiadomo ...) , 4:) zawsze mam świadomość, że od żeru dobrania - droga daleko, czasem możesz spełnić wszelkie założone przez siebie kryteria - a ryby ani dudu.
Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle.
Tu dochodzi kol. jeszcze jedna kwestia : ugotować ziemniaka to nie jest , aż tak wielka sztuka / choć nie wszyscy potrafią / , ale dobrać odpowiedni mix i poulepiać z niego kuleczki , a w dodatku poźniej na to cudo coś złowić !- to jest duma i satysfakcja !
Wcale nie chodzi o powtarzalność kulki ;-)Ja i tak twierdzę, że nie ważna jest kulka a miejsce ale dlaczego brały na jeden smak ( prawie na jeden ) pomimo, że zestawy były obok siebie, były zamieniane miejscami itd.
"Pewnie tak już jest , że poszczególne wody i ich mieszkańcy żadzą sie swoimi prawami . Może tam gdzie forumowi odkrywcy karpiarstwa nęcą do bólu akurat w danym czasie promowaną i topową zanęta ryby szukają jakiś nowośći ? - nie wiem tego ! Ale wiem jedno ! - , że tym ciągłym eksperymentowaniem w doborze zapachów , kolorów , wielkością przynęta na pewno nie ułatwiamy sobie życia ! p.s. Ale odbiegliśmy troszkę od tematu imbiru / nie bimbru / i całkiem możliwe , że znów posypią się bany - więc uważam , że czemu nie spróbować ? , przecież zgodnie z przysłowiem i ślepa kura czasem znajdzie ziarno ...."
A bimbir hm dobra rzecz ;-) To tak żeby nawiązać do tematu.JK
Trochę nie w temacie .... bo nie należę żeby wziąć udział w dyskusji do grupy / chyba asygnowanej przez jej przedstawiciela , bądź instytucję / o zamieszczonym filmie o PSR / nie SSR - bo to jest coś innego /Jak to ma być jakaś autopromocja ... to jej autor delikatnie mówiąc jest lekko nieodpowiedzialny .... kreowanie tych Panów na gliniarzy z Maiami ? / ciemne okularki , papierosek podczas kontroli , robienie sobie zdjęć jak na wybiegu , brak elementarnego słownictwa polskiego / toż to nawet nie żenada , lecz kompromintacja tej służby , czego chyba autor nie miał w zamiarze ?
Tak, ten temat przerabiany był nie tylko raz, ale tym razem wyszło mi koncertowo :). Kulki otworzyły Ci, drogę do tych dużych - nie wątpię, ale trzeba pamiętać, że od ziemniaka i grochu zaczynał Narajczyk ( łowił na nie karpie niczym nieurągające obecnym), czy Żółtaszek, który swój rekord, (długie lata niepobity) - złowił właśnie na kartofla.Teraz wszyscy biorą się za kulki i to wielka szkoda, że niektórzy adepci wędkarstwa od razu biorą się za to wszystko a czasem wręcz ubierają wędkarstwo w blichtr.
A zapytam Mirka na co łowił ;-)Na moim blogu jest wpis. Na pewnej wodzie też łowiono karpie na kuku czy ziemniaczki lub groch. Ale to ja na kulki pokazałem jakie karpie są w tej wodzie ;-)
JK
On łowił na kostki z kaszy manny, na ziemniaki i rosówki.Czytałem o tym kiedyś.Wędki miał wtedy bambusowe z kołowrotkiem "Delfin".
Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle.
Tu dochodzi kol. jeszcze jedna kwestia : ugotować ziemniaka to nie jest , aż tak wielka sztuka / choć nie wszyscy potrafią / , ale dobrać odpowiedni mix i poulepiać z niego kuleczki , a w dodatku poźniej na to cudo coś złowić !- to jest duma i satysfakcja !
Lepiej bym tego nie ujął. JK
To się wtrącę. Jakiś czas do tyłu kolega z pracy przywiózł z wakacji taką "grappę".. nikt nie chciał tego wypić. Wziąłem trochę i wlałem do dipu fruit-max AC i moczyłem w tym kulki TB brzoskwinia -ananas. Karpie i leszcze brały tylko na to. Chyba potrzebowały smrodu mocniejszego od zapachu mułu. Najlepszą zanętą do dziś jest kukurydza fermentowana przez minimum kilka dni.
Irek, a ja kiedyś wczesną wiosną tylko na robala czerwonego łowiłem. Na kuku nawet piknięcia. Daj znać jak będziesz miał większą ilość dipu ;))).
Łowię na wodach PZW i powiem szczerze, że bym nie przywiązywał jakoś szczególnie uwagi do zapachów, a zwłaszcza przy dłuższym nęceniu. W tym roku zrobiłem jedne kulki z zwykłych składników na bazie mąki kukurydzianej i żarły jak szalone. Nie wiem, czy można nazwać to proteinami, bo pewnie bilans białka nie był jakoś strasznie duży. Udało mi się, bo kulka wysuszona na kamień po chwili w wodzie miękła i pięknie pracowała. Myślę, że na dzikich wodach przesadzanie z dużą ilością zapachów może odstraszać ryby. Naturalne przynęty aż tak nie śmierdzą, a karp mimo wszystko i tak znajduje je nawet głęboko w mule. Wiadomo, że i prezentacja przynęty się liczy..... Na jednym łowisku prywatnym, na którym łowiłem liczyła się tylko truskawka i nic więcej jeśli chodzi o kulki i niezależnie od pory roku. Kiedyś tam gdzie nie było drobnicy łowiłem karpie na skórkę od chleba. Było widać, że stoją pod wierzchem i za cholere nie chcą zejść na dno.... Ogólnie rzecz ujmując dobra kulka to podstawa, a czy to imbir, czy bimbir to zależy od wielu czynników ;))).
To jest ta niewiadoma która nas wędkarzy fascynuje i do tego wciąga, gdyby był jakiś jeden "specjał" na który by ryby brały w każdej wodzie i o każdej porze roku, nie było by to tak wciągające. Właśnie drogą eksperymentów zapachowych i smakowych jak i miejsca w które podamy przynętę wciąga i dodaje tych emocji których szukamy w tym hobby.
A ja też czytałem opinię znanych polskich karpiarzy , że nie zapach ani smak mają znaczenie , a jedynie kolor i kształt - dlatego nęcą sztucznymi kulkami i na nie łowią podobnie z wielkimi sukcesami ...
Z tej dyskusji wynika jeden wniosek - wiara w przynętę to podstawa ;-)JK
Kulka jest tylko w jednym lepsza,jest powtarzalna,mozna ja kupic i zrobić w tysiacach egzemplarzy. Niestety ,innych zalet nie ma. Oczywiscie lobby karpiarsko-kulkowe,sie sprzeciwi. Ale ja mojego Karpia złowiłem na ziemniaka. I Chemie mam głęboko w tyle.
Tu dochodzi kol. jeszcze jedna kwestia : ugotować ziemniaka to nie jest , aż tak wielka sztuka / choć nie wszyscy potrafią / , ale dobrać odpowiedni mix i poulepiać z niego kuleczki , a w dodatku poźniej na to cudo coś złowić !- to jest duma i satysfakcja !
Lepiej bym tego nie ujął. JK
Powtarzalna ? Kulka ?! Ale się uśmiałem !!! Tak plotą ci , co na kulki nigdy nie łowili ! ŻENADA !
Jędrek zamknął temat, a tyle teorii tutaj jest i na pewno jeszcze "Karasek" by coś ciekawego przytoczył dla tematu karp i imbir.
jedrek zamknął temat - ale nic treściwego w nim nie dodał - pewnie jest mistrzem w toczeniu kulek , ale kolegom nie chce ujawnić jak to się robi , aby zostać profesjonalistą ....
A ja też czytałem opinię znanych polskich karpiarzy , że nie zapach ani smak mają znaczenie , a jedynie kolor i kształt - dlatego nęcą sztucznymi kulkami i na nie łowią podobnie z wielkimi sukcesami ...
Wg nowych trendów to tylko kolor się liczy i kształt przynęty podobno? Niby karp nie czuje zapachów? Ja swoją opinie mam na ten temat, ale Karasek chciałbym przeczytać co Ty o tym myślisz..?