Reklama
  • ryukon1975 2012-06-16 08:30:33

    No wiem, że długotrwałe deszcze mogą być uciążliwie, ale podczas wysokiej wody bolki żerują przy samym brzegu i łatwiej je namierzyć. Wiesz jakie to straszne uczucie obserwować żerujące rapy poza zasięgiem rzutu? Po nocach mi się to śni... :D



    Tak żerują przy samym brzegu dosłownie 50 cm od niego wśród gałęzi krzaków,traw itp..
    Nie jest łatwo znaleźć stanowisko z którego można by podać boleniowi przynętę na 0,5 m kwadratowego gdzie "żre". Oczywiście podać w taki sposób by wziął a nie tylko przeciągnąć wśród trawy wobler na plecionce 0,5 mm.Czasem można to zrobić tylko z jednego kierunku który jest niedostępny bo np. nie można tam wejść z powodu głębokości a każdy rzut z innego kierunku kończy się zaczepem.
    Sam zasięg czyli odległość przy tym to "pikuś".:)
    Oczywiście wszystko zależy od łowiska.Jak ktoś łowi na rzece gdzie brzegi czyste nie ma problemu z tym że ryby wchodzą pomiędzy to co rośnie na brzegu.
    U mnie nie ma czystych brzegów,żeby siąść z dwoma feederami ktoś kto by tu przyszedł pierwszy raz długo by się naszukał miejscówki gdzie można usiąść na brzegu i mieć nadzieją że jest tam jakaś ryba.Można przejść 300 -400 m ze spinningiem i nie znaleźć jednego miejsca z którego da się oddać sensowny rzut,brodzić da się tylko na płytkich odcinkach i przy niskim stanie wody.
    Jednak w tych trudnościach cały urok.:)

  • wedkarz2309 2012-07-03 12:24:23

    Świeżo dołączyłem do grupy, więc i ja coś napiszę:)
    Nie jestem jakimś tam łowcą boleni, ale od kilku lat sobie mówiłem, że maj przeznaczę na bolenie i przez bodaj 2, czy 3 lata, kończyło się tylko na słowach. Przychodził maj, a ja na bolenia się nie wybierałem.W tym roku już się "spiąłem" i dopiąłem swego, wszystkie majowe wyjazdy nad wodę (z wyjątkiem jednego), były wyjazdami "boleniowymi".Złowiłem 5 boleni (4 wymiarowe), a w czerwcu, z opadu, przyłowiłem kolejnego.
    Pierwszą, jak ja to mówię - typowo "boleniową" rapę - złowiłem podczas drugiego podejścia.Branie było niesamowite, nie zapomnę tego chyba nigdy:)Ryba duża nie była (60 cm), ale taką "bombę" mi zaoferowała na dzień dobry, że mało mi kija z rąk nie wyrwała...:)
    Od tego roku, maj będzie tylko dla boleni...:)Latem i jesienią, też od czasu do czasu, pojawię się z boleniówkami nad brzegiem Odry...:)

    Przynęty, jakimi łowię te ryby, to Spirit i Soul firmy Hunter, a kijek to kleniowo-jaziowa Daiwa INFINITY- Q; 2,70 m; 3-18 g, a żyłka, to firmowa 0,20 mm.


    Oto sprawca "bomby", który chciał mi wyrwać kij z ręki:)

  • Tomekoo 2012-09-29 16:51:44

    Świeżo dołączyłem do grupy, więc i ja coś napiszę:)
    Nie jestem jakimś tam łowcą boleni, ale od kilku lat sobie mówiłem, że maj przeznaczę na bolenie i przez bodaj 2, czy 3 lata, kończyło się tylko na słowach. Przychodził maj, a ja na bolenia się nie wybierałem.W tym roku już się "spiąłem" i dopiąłem swego, wszystkie majowe wyjazdy nad wodę (z wyjątkiem jednego), były wyjazdami "boleniowymi".Złowiłem 5 boleni (4 wymiarowe), a w czerwcu, z opadu, przyłowiłem kolejnego.
    Pierwszą, jak ja to mówię - typowo "boleniową" rapę - złowiłem podczas drugiego podejścia.Branie było niesamowite, nie zapomnę tego chyba nigdy:)Ryba duża nie była (60 cm), ale taką "bombę" mi zaoferowała na dzień dobry, że mało mi kija z rąk nie wyrwała...:)
    Od tego roku, maj będzie tylko dla boleni...:)Latem i jesienią, też od czasu do czasu, pojawię się z boleniówkami nad brzegiem Odry...:)

    Przynęty, jakimi łowię te ryby, to Spirit i Soul firmy Hunter, a kijek to kleniowo-jaziowa Daiwa INFINITY- Q; 2,70 m; 3-18 g, a żyłka, to firmowa 0,20 mm.


    Oto sprawca "bomby", który chciał mi wyrwać kij z ręki:)

    Gratuluję rybki kolego ;)Ja nie gonię za nimi , miałem miłe dwa lata fascynacji majowych ale odpuściłem ;)czasem w roku poświęcam im 2-3dni a głównie łowię je w nocy na woblery , jako przyłowy sandaczowe ;)I branie nie ustępuje nie raz mniejszemu sumowi ;)

  • Reklama
  • JOPEK1971 2012-09-29 17:07:52

    Świeżo dołączyłem do grupy, więc i ja coś napiszę:)
    Nie jestem jakimś tam łowcą boleni, ale od kilku lat sobie mówiłem, że maj przeznaczę na bolenie i przez bodaj 2, czy 3 lata, kończyło się tylko na słowach. Przychodził maj, a ja na bolenia się nie wybierałem.W tym roku już się "spiąłem" i dopiąłem swego, wszystkie majowe wyjazdy nad wodę (z wyjątkiem jednego), były wyjazdami "boleniowymi".Złowiłem 5 boleni (4 wymiarowe), a w czerwcu, z opadu, przyłowiłem kolejnego.
    Pierwszą, jak ja to mówię - typowo "boleniową" rapę - złowiłem podczas drugiego podejścia.Branie było niesamowite, nie zapomnę tego chyba nigdy:)Ryba duża nie była (60 cm), ale taką "bombę" mi zaoferowała na dzień dobry, że mało mi kija z rąk nie wyrwała...:)
    Od tego roku, maj będzie tylko dla boleni...:)Latem i jesienią, też od czasu do czasu, pojawię się z boleniówkami nad brzegiem Odry...:)

    Przynęty, jakimi łowię te ryby, to Spirit i Soul firmy Hunter, a kijek to kleniowo-jaziowa Daiwa INFINITY- Q; 2,70 m; 3-18 g, a żyłka, to firmowa 0,20 mm.


    Oto sprawca "bomby", który chciał mi wyrwać kij z ręki:)

    Bardzo ładna fotka,wstawiaj więcej takich,miło popatrzec.Pozdrawiam.

  • wedkarz2309 2012-10-01 09:13:59

    No ok, jeszcze kilka fotek mam, więc coś dorzucę:)
    To jest drugi majowy boleń, przynęta ta sama, co poprzednio, tj. Hunter Soul.

    Ten miał 61 cm.

  • wedkarz2309 2012-10-01 09:17:10

    A to trzeci - jak widać, przynęta ta sama, tylko wielkość ryby trochę inna (49 cm).

  • adamsg 2013-01-03 17:59:35

    Witam Wszystkich.
    W prawdzie w sezonie trochę szkoda mi czasu na fora, jednak teraz chętnie zaglądam i nadrabiam braki. Z chęcią przeczytałem liczne tu wpisy. Akurat obok wzdręgi, boleń jest moją ulubioną rybą. Trochę się chwaląc, powiem, ze w ciepłej porze roku, to nie mam z nimi kłopotu [łowię na górnej Wiśle]. Jakby ktoś chciał rzucić okiem na przynęty i ryby, to zapraszam na portal: wedkarskiewakacje.pl
    Mam nadzieję, że niektórzy nie dostaną zawału - jestem skrajnym zwolennikiem wypuszczania ryb z prostego powodu: jest ich coraz mniej. Nie znam spinningisty, który by twierdził, ze ilość drapieżników wzrasta...
    Mam za to pytanie: czy ktoś z Was łowi te ryby w zimnej wodzie [październik-grudzień], ale tak bez kitów, nie że wpadła mu jedna sztuka, tylko ma powtarzalne wyniki. Stosunkowo często czytam o takim łowieniu boleni w Odrze. Nie wiem, czy wiślane są inne ale niezależnie od typu łowiska, nie mam powtarzalnych wyników, podobnie zresztą i znajomi... Może parę słów ktoś napisze na ten temat.

  • Reklama


Reklama
Reklama