Wśród niektórych wędkarzy wiele kontrowersji i emocji wzbudzają wędkarskie zawody sportowe. Chciałbym poznać zdanie wędkarzy z naszego portalu na temat organizowania Maratonów Wędkarskich które trwają przez kilka dni.
Mam na myśli wszystko co jest związane z Maratonem Wędkarskim. Zdanie uczestników, obserwatorów i tych którzy nie mogą wejść na łowiska ponieważ jest one zamknięte przez kilka dni.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Nie tak za różowo - mamy trzy " konkurencje " na zawodach:1. Spławik2. Mucha3. SpinningPoza tym zawodów jakby nie ma - są to spotkania towarzyskie zwane zawodami. Skoro mamy już ten śmieszny zapis na jakie zawody łowisko ma być udostępnione a nie ma żadnych " maratonów gruntowo-spławikowych" lub innych " gruntowych " nie ma obowiązku udostępniać miejsc. Jestem przeciwny organizowaniu takich zawodów na ogólnych wodach. Borę udział w zawodach karpiowych - są to wody komercyjne na których info wisi już co najmniej dwa tygodnie wcześniej, że część zbiornika będzie wyłączona. JK
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem. A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?. A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
Nie tak za różowo - mamy trzy " konkurencje " na zawodach:1. Spławik2. Mucha3. SpinningPoza tym zawodów jakby nie ma - są to spotkania towarzyskie zwane zawodami. Skoro mamy już ten śmieszny zapis na jakie zawody łowisko ma być udostępnione a nie ma żadnych " maratonów gruntowo-spławikowych" lub innych " gruntowych " nie ma obowiązku udostępniać miejsc. Jestem przeciwny organizowaniu takich zawodów na ogólnych wodach. Borę udział w zawodach karpiowych - są to wody komercyjne na których info wisi już co najmniej dwa tygodnie wcześniej, że część zbiornika będzie wyłączona. JK
no tak ale zakładasz błedy w organizacji zarządu,chodzi o sceptyczne podejscie do samych zawodów jako impreza,wcześniej zapowiedzianych, nie kazde koło ma w poblizu komercje
W moim rejonie jest jezioro konkursowe, jedno na blisko 50, tylko ze względu na dogodne warunki. Reszta znajduje się w lasach na terenie parku krajobrazowego.Informacje na temat imprez są wywieszone na tablicy informacyjnej PZW. Po za tym na stronie koła jest udostępniony harmonogram imprez na cały rok. Na czas zawodów zbiornik nie jest zamykany, każdy ma możliwość wędkowania na przeciwległym brzegu. W kwestii maratonów myślę, że ważna jest organizacja całego przedsięwzięcia. W większości są to imprezy cykliczne, które odbywają się już od kilkunastu lat. Miejscowi powinni przywyknąć, a reszta przyjezdnych turystów powinna najpierw się zorientować w temacie. Organizator powinien korzystać z jak największej liczby środków przekazu, aby jak największa rzesza wędkarzy została poinformowania.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem. A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?. A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
właśnie i mamy podsumowanie...masz głeboko w dupie.podsumowując to jest typowe POLSKIE podejscie do sprawy,zreszta w kazdej dziedzinie,nikt Ci nie narzuca udziału w tych imprezach,a jezeli nie połowisz 4 razy w roku na wodzie która chwilowo bedzie zajeta to chyba jakos przebolejesz co?pozatym takie imprezy to nie tylko punkty jak to określiłes to np zbiorowe sprzatnie łowiska,integrowanie sie ludzi,poznawanie opini innych( co przydało by sie niektórym zakładajacym głupie tematy na forum)gdzie ci ludzie maja łowic? od kogo sie uczyć? z forum?? gdzie sie maja odbywac mistrzostwa koła albo oręgu na łowisku specjalnym? heh:)na całym świecie ludzie potrafia sie dostosowac i dogadać tylko w polsce wiecznie jest z czymś problem bo to.. bo tamto. nikomu nic nie pasuje,tak było i będzie amen
PZW jest związkiem sportowym i dlatego powinien organizować imprezy o charakterze sportowym,a więc zawody.Gdyby nie organizował,przestałby być związkiem sportowym. I co? Byłby związkiem o charakterze gospodarczym. Fiskus momentalnie wprowadziłby swoje zasady.Dokumentacja skarbowa,pity,podatki.Przecież każda złowiona i zabrana ryba to konkretny dochód od którego odprowadza się podatek.
PZW jest związkiem sportowym i dlatego powinien organizować imprezy o charakterze sportowym,a więc zawody.Gdyby nie organizował,przestałby być związkiem sportowym. I co? Byłby związkiem o charakterze gospodarczym. Fiskus momentalnie wprowadziłby swoje zasady.Dokumentacja skarbowa,pity,podatki.Przecież każda złowiona i zabrana ryba to konkretny dochód od którego odprowadza się podatek.
tak dodam jeszcze ze każdy wstepujący do PZW jak i do innych organizacji powinien zaznajomić sie z jego zasadami http://www.pzw.org.pl/gks/wiadomosci/29812/67/zasady_organizacji_wedkarskiego_sportu_kwalifikowanego_pzw
Brałem kiedyś dość często udział w zawodach. Spinningowych, dla jasności. I powiedziałem sobie koniec. W moim przypadku (moim regionie) zawodu spinningowe to masowa eksterminacja resztek tego co pływa. O żadnym C&R nie ma mowy. To właśnie zawody, to w najczystszej postaci mięsiarstwo. Ile się da złowić, byle załapać się na pudło. Sprzątanie brzegów ?. To chyba jakiś żart. NIGDY jak startowałem czegoś takiego nie było. Mówisz, że inni mogą się jakoś dogadać a my nie. Może dlatego, że mamy mało rybnych wód, a jeśli tylko fama poniesie, że gdzieś zaczynają brać, to od razu organizuje się zawody jedne za drugimi. PS. Spróbuj połowić wiosną pstrągi na Warcie (marzec - kwiecień). Odcinek poniżej Poraju. Nie udało mi się nigdy wcisnąć miedzy zawodami. Raz pojechaliśmy w ciemno. Nie dało się auta zaparkować. 3 koła zorganizowały sobie zawody. Wędkarstwo dla mnie to nie jest i nigdy nie będzie sport.
O ile wiem Zarządy Okręgów to stowarzyszenia a nie związki sportowe.ZG PZW jest związkiem sportowym.Czym innym są zawody a czym innym maratony, które do sportu mają się nijak.PZW nie przewiduje innych zawodów jak tych o których pisałem.JK
PZW jest związkiem sportowym i dlatego powinien organizować imprezy o charakterze sportowym,a więc zawody.Gdyby nie organizował,przestałby być związkiem sportowym. I co? Byłby związkiem o charakterze gospodarczym. Fiskus momentalnie wprowadziłby swoje zasady.Dokumentacja skarbowa,pity,podatki.Przecież każda złowiona i zabrana ryba to konkretny dochód od którego odprowadza się podatek.
Wystarczy, że PZW byłoby stowarzyszeniem wędkarskim. Powstało kilka stowarzyszeń które nie mają nic wspólnego z PZW. Nie są związkami sportowymi i jakoś nie mają problemów o których piszesz. Widać masz takie pojęcie o podatkach jak o regulaminie RAPR. Nie każda złowiona ryba to dochód. Można prowadzić organizację non profit. A dla ścisłości PZW już odprowadza VAT od np zezwoleń na łowiskach specjalnych (gdzie też są organizowane zawody).
Nie tak za różowo - mamy trzy " konkurencje " na zawodach: 1. Spławik 2. Mucha 3. Spinning Poza tym zawodów jakby nie ma - są to spotkania towarzyskie zwane zawodami. Skoro mamy już ten śmieszny zapis na jakie zawody łowisko ma być udostępnione a nie ma żadnych " maratonów gruntowo-spławikowych" lub innych " gruntowych " nie ma obowiązku udostępniać miejsc. Jestem przeciwny organizowaniu takich zawodów na ogólnych wodach. Borę udział w zawodach karpiowych - są to wody komercyjne na których info wisi już co najmniej dwa tygodnie wcześniej, że część zbiornika będzie wyłączona. JK
no tak ale zakładasz błedy w organizacji zarządu,chodzi o sceptyczne podejscie do samych zawodów jako impreza,wcześniej zapowiedzianych, nie kazde koło ma w poblizu komercje
Nie zakładam błędów - one po prostu są.Zawody to zawody i mnie to nie obchodzi. Nie siadam nawet tam gdzie pada malutki cień, że znienacka okaże się że za chwilę są zawody. A maratony itd - skoro z koła X jadą na Zalew Zegrzyński 50 km to chyba mogą pojechać jeszcze 12 km na łowisko? I tak jest wszędzie. Bo najłatwiej krzyknąć nad wodą " ogólno-dostępną ", że to teren zawodów powiadamiając 12 godzin wcześnie masę wędkarzy ( sobota popołudnie ), że mają wykonać " proszę won z miejscówki " bo zaraz rano od świtu będzie " maraton ".JK
Brałem kiedyś dość często udział w zawodach. Spinningowych, dla jasności. I powiedziałem sobie koniec. W moim przypadku (moim regionie) zawodu spinningowe to masowa eksterminacja resztek tego co pływa. O żadnym C&R nie ma mowy. To właśnie zawody, to w najczystszej postaci mięsiarstwo. Ile się da złowić, byle załapać się na pudło. Sprzątanie brzegów ?. To chyba jakiś żart. NIGDY jak startowałem czegoś takiego nie było. Mówisz, że inni mogą się jakoś dogadać a my nie. Może dlatego, że mamy mało rybnych wód, a jeśli tylko fama poniesie, że gdzieś zaczynają brać, to od razu organizuje się zawody jedne za drugimi. PS. Spróbuj połowić wiosną pstrągi na Warcie (marzec - kwiecień). Odcinek poniżej Poraju. Nie udało mi się nigdy wcisnąć miedzy zawodami. Raz pojechaliśmy w ciemno. Nie dało się auta zaparkować. 3 koła zorganizowały sobie zawody. Wędkarstwo dla mnie to nie jest i nigdy nie będzie sport.
to po co wstapiłeś do PZW? zapomniałeś przeczytac regulaminu i zasad jakie w tym zwiazku obowiazuja? odnosnie tego jak ty opisujesz imprezy pzw to naprawde jestem przerażony,bo z tego co piszesz to wine całego zła ponosi pzw a jego wszyscy członkowie to banda miesiazy,a dokładniej ludzie którzy najbardziej sie angażuja w sprawy zwiazku to miesiaże,straszne to jest naprawde,fakt najlepiej miec wszystko w dupie opłacic karte i lać na wszystko, no i oczywiście narzekac na tych którzy sie staraja cos zrobić pozytecznego- made in poland
Brałem kiedyś dość często udział w zawodach. Spinningowych, dla jasności. I powiedziałem sobie koniec. W moim przypadku (moim regionie) zawodu spinningowe to masowa eksterminacja resztek tego co pływa. O żadnym C&R nie ma mowy. To właśnie zawody, to w najczystszej postaci mięsiarstwo. Ile się da złowić, byle załapać się na pudło. Sprzątanie brzegów ?. To chyba jakiś żart. NIGDY jak startowałem czegoś takiego nie było. Mówisz, że inni mogą się jakoś dogadać a my nie. Może dlatego, że mamy mało rybnych wód, a jeśli tylko fama poniesie, że gdzieś zaczynają brać, to od razu organizuje się zawody jedne za drugimi. PS. Spróbuj połowić wiosną pstrągi na Warcie (marzec - kwiecień). Odcinek poniżej Poraju. Nie udało mi się nigdy wcisnąć miedzy zawodami. Raz pojechaliśmy w ciemno. Nie dało się auta zaparkować. 3 koła zorganizowały sobie zawody. Wędkarstwo dla mnie to nie jest i nigdy nie będzie sport.
to po co wstapiłeś do PZW? zapomniałeś przeczytac regulaminu i zasad jakie w tym zwiazku obowiazuja? odnosnie tego jak ty opisujesz imprezy pzw to naprawde jestem przerażony,bo z tego co piszesz to wine całego zła ponosi pzw a jego wszyscy członkowie to banda miesiazy,a dokładniej ludzie którzy najbardziej sie angażuja w sprawy zwiazku to miesiaże,straszne to jest naprawde,fakt najlepiej miec wszystko w dupie opłacic karte i lać na wszystko, no i oczywiście narzekac na tych którzy sie staraja cos zrobić pozytecznego- made in poland
A mam wybór ? Chcę łowić ryby (nie startować w zawodach). Ostatnio u mnie zawody nie odbyły się z powodu braku chętnych (w 1000 osobowym kole). Rozumiem że wg Ciebie wszystkich tych ludzi należałoby wywalić ze związku. Jeśli z tytułu nieprzynależności do PZW nie będę ponosił żadnych konsekwencji (w tym finansowych), co powinna gwarantować ustawa o stowarzyszeniach, to natychmiast wypiszę się z tego związku. Znam regulamin RAPR, znam w 80% statut i mimo to należę do PZW z tego samego powodu jak 98% pozostałych wędkarzy. A to czy jest się mięsiarzem czy nie nie zależy od tego czy ktoś się angażuje czy nie. Próbowaliśmy z kumplami na ostatnim zebraniu koła coś z tym zrobić. WSZYSCY narzekają na stan ryb w Pilicy. Chcieliśmy objąć szczególną ochroną drapieżnika na niewielkim odcinku rzeki (5km odcinek NK). Jak myślisz. Wygraliśmy czy przegraliśmy. Powiem tak. Będzie jak było. Co rok zawody na żywej rybie. A jak tylko odrodzi się nieco populacja szczupaka to i z 5-6 zawodów. I po 3-4 tygodniach kolejne 2-3 lata miernoty.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem. A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?. A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
właśnie i mamy podsumowanie...masz głeboko w dupie.podsumowując to jest typowe POLSKIE podejscie do sprawy,zreszta w kazdej dziedzinie,nikt Ci nie narzuca udziału w tych imprezach,a jezeli nie połowisz 4 razy w roku na wodzie która chwilowo bedzie zajeta to chyba jakos przebolejesz co?pozatym takie imprezy to nie tylko punkty jak to określiłes to np zbiorowe sprzatnie łowiska,integrowanie sie ludzi,poznawanie opini innych( co przydało by sie niektórym zakładajacym głupie tematy na forum)gdzie ci ludzie maja łowic? od kogo sie uczyć? z forum?? gdzie sie maja odbywac mistrzostwa koła albo oręgu na łowisku specjalnym? heh:)na całym świecie ludzie potrafia sie dostosowac i dogadać tylko w polsce wiecznie jest z czymś problem bo to.. bo tamto. nikomu nic nie pasuje,tak było i będzie amen Sprzątać to po maratonach, czy zawodach nie sprzątacie. Młodzików wykorzystują. Założyli dziwne szkółki młodocianych wędkarzy, i oni po was tyrają. Takie Maratony to pijaństwo po codziennym łowieniu, później kupę szkła i odpadów. Wiem kolego baits chcesz aby one istniały, po czym widać z jaką zażartością o nie walczysz. Żeby zwykli wędkarze was opłacali. Znam takie śmieszne zespolenie maratończyków z własnego okręgu, nadaliśmy im miano PASOŻYCI.Te głupie zawody, czy maratony są nie na miejscu. Przykłady: -Wpada związek Policji Elbląg. Na łowisko Kanału Elbląskiego-NOWAKOWO gdzie piękne, Karasie,Lin i Karpie biorą. -Wędkarze dokarmiaja te miejscówki od tygodni. Bo to wejście z Zalewu wiślanego.(chcąc rybę przytrzymać). - Nakazują opuścić łowiska (sami już nie podkarmiają) bo po co? wędkarze zgromadzili ryby w łowisku. Jak się na sam koniec okazało, śmiecie nie mieli pozwolenia na ich maratony, nie w danym miejscu i łowiskach, nie wśród setki wędkarzy. Samowolnie wypędzili i rybę kg ładowali w bagażniki. Dopiero pewien facet, zgłosił do zarządu wód. Okazało się że policja gra w nieczyste karty.... za dużo by pisać.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem. A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?. A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
właśnie i mamy podsumowanie...masz głeboko w dupie.podsumowując to jest typowe POLSKIE podejscie do sprawy,zreszta w kazdej dziedzinie,nikt Ci nie narzuca udziału w tych imprezach,a jezeli nie połowisz 4 razy w roku na wodzie która chwilowo bedzie zajeta to chyba jakos przebolejesz co?pozatym takie imprezy to nie tylko punkty jak to określiłes to np zbiorowe sprzatnie łowiska,integrowanie sie ludzi,poznawanie opini innych( co przydało by sie niektórym zakładajacym głupie tematy na forum)gdzie ci ludzie maja łowic? od kogo sie uczyć? z forum?? gdzie sie maja odbywac mistrzostwa koła albo oręgu na łowisku specjalnym? heh:)na całym świecie ludzie potrafia sie dostosowac i dogadać tylko w polsce wiecznie jest z czymś problem bo to.. bo tamto. nikomu nic nie pasuje,tak było i będzie amen Sprzątać to po maratonach, czy zawodach nie sprzątacie. Młodzików wykorzystują. Założyli dziwne szkółki młodocianych wędkarzy, i oni po was tyrają. Takie Maratony to pijaństwo po codziennym łowieniu, później kupę szkła i odpadów. Wiem kolego baits chcesz aby one istniały, po czym widać z jaką zażartością o nie walczysz. Żeby zwykli wędkarze was opłacali. Znam takie śmieszne zespolenie maratończyków z własnego okręgu, nadaliśmy im miano PASOŻYCI.Te głupie zawody, czy maratony są nie na miejscu. Przykłady: -Wpada związek Policji Elbląg. Na łowisko Kanału Elbląskiego-NOWAKOWO gdzie piękne, Karasie,Lin i Karpie biorą. -Wędkarze dokarmiaja te miejscówki od tygodni. Bo to wejście z Zalewu wiślanego.(chcąc rybę przytrzymać). - Nakazują opuścić łowiska (sami już nie podkarmiają) bo po co? wędkarze zgromadzili ryby w łowisku. Jak się na sam koniec okazało, śmiecie nie mieli pozwolenia na ich maratony, nie w danym miejscu i łowiskach, nie wśród setki wędkarzy. Samowolnie wypędzili i rybę kg ładowali w bagażniki. Dopiero pewien facet, zgłosił do zarządu wód. Okazało się że policja gra w nieczyste karty.... za dużo by pisać.
kolego SVT Twoje myślenie jest płytkie jak płytka jest wkra:) w kazdym związku,każdej organizacji,każdej dziedzinie zdarzaja sie patologie,w warszawie jakis czas temu złapali wolontariuszy z wośp,zostali przyłapani na złodziejstwie tzn że wszyscy wolontariusze to złodzieje?na śląsku ksiądz zgwałcił ministranta tzn że wszyscy księża to pedofile? Twoj post w przeciwieństwie do postów kolegów nie wprowadził nic konstruktywnego do dyskusji,podawanie przykładów i opieranie opini na tych przykładach to mało ambitne według mniemistrzu riposty ja nie biore udziału w zawodach:) a to z braku czasu,napewno tez nikt mnie nie opłaca:)a to z czym walcze to głupota i zareprezentowana tu ciemnota,szkoda tylko ze takim podejsciem nasiakaja dzieciaki czytajac te brednie to na tyle albo jak kolega powiedział aż tyle:)
wyraziles swoje zdanie i ok teraz ja napisze Ci cos od siebie a mnie guzik obchodza wasze zawody oplacam skladke tak samo jak wszyscy wedkarze i tez mi sie nalezy miejsce nad woda,co to wogole jest rezerwacja miejsca ciekawe jestem jakby sie poczuli uczestnicy zawodow jakby sami mieli sobie znalesc miejsce wsrod rzeszy wedkarzy ???? na czas zawodow !!
tak tak zapomniales jeszcze dodac ze w czasie zawodow tez lowice ryby i przetrzymujecie je w siatkach do zakonczenia i powiedz szczerze ILE ZYWYCH jeszcze ryb wraca do wody tego problemu to nie poruszasz i odrazu nie pisz ze nie wiem co pisze bo sam brallem kilka razy udzial w maratonie wedkarskim i wiecej nie zamierzam ale nic nie mam do tego kto chce brac udzial prosze bardzo ale nie kosztem zwyklych ;;szarych"" wedkarzy nazywanych przez was sportowcow"" miesiarzami......................
Byłem z sasiadem na jesieni na jez. Soczewka,łowiliśmy z brzegu na żywca,spłynęło sie chyba z osiem łudek i skurczybyki między spławikami nam pływali,póżniej na stronie jakiegoś koła z plocka znalazłem info że to były zawody spiningowe.Odpoczynek się udał jak cholera.
Byłem z sasiadem na jesieni na jez. Soczewka,łowiliśmy z brzegu na żywca,spłynęło sie chyba z osiem łudek i skurczybyki między spławikami nam pływali,póżniej na stronie jakiegoś koła z plocka znalazłem info że to były zawody spiningowe.Odpoczynek się udał jak cholera. Dobre... Etyka wędkarska jak ta lala....
troszkę nie bardzo rozumiem całej tej dyskusji, ponieważ zawody zawsze co najmniej miesiąc wcześniej są ogłaszane i wywieszane są odpowiednie informacje na ten temat.
Raz sam miałem taki przypadek że pojechałem rodziną nad wodę na rybki odpocząć,grilla zrobić itd, okazało się, że na wodzie odbywają się zawody i co ? i nic człowiek cierpliwie poczekał aż skończyli i w spokoju oddał się wędkowaniu.
Żadenego problemu nie widzę w współzawodnictwie, a jak ktoś nie potrafi zaintersować się co się dzieje nad wodą na której wędkuje, sorry jego wina.
A idąc tym tropem to można powiedzieć zabrońmy każdego sportu ponieważ odbywa się w publicznych miejsach ograniczjąc normalnym ludzią przebywanie na danych obiektach.
A jakież to zawody odbywają się w miejscach publicznych (poza jakimiś maratonami czy czasami wyścigami samochodowymi). Wszystkie pozostałe odbywają się na specjalnie przygotowanych do tego celu obiektach. Niech "zawodnicy" z PZW wydzierżawią sobie jakieś fragmenty wód i gospodarują na nich jak chcą i niech tłuką ryby w czasie zawodów do woli. Zobaczymy co zostanie z rybostanu takiej wody po jednym sezonie. A tak to mamy parodię wędkarstwa. 5 może 10% wędkarzy jest zainteresowanych tzw sportem ale cała reszta musi się do interesu dołożyć. I proszę mi nie pisać o statucie, bo wstępując do PZW niby go akceptuję, ale tylko dlatego, że nie mam żadnej innej alternatywy. Proszę bardzo, niech powstanie "PZW sport" i "PZW rekreacja" i każdy wstąpi tam gdzie chce. Niech oba stowarzyszenia oddzielnie się rządzą kasą i wtedy będziemy mieli klarowną sytuację.
A jakież to zawody odbywają się w miejscach publicznych (poza jakimiś maratonami czy czasami wyścigami samochodowymi).
Np: zawdoy piłki nożnej z uwzględnieniem tej halowj. Często się zdarza że chce ktoś pograć i kicha nie da się ponieważ klub piłkarki ogranizuje zawody.Dokładnie to samo jak z naszymi wodami. A już poruszamy temat wyścigów samochodowych to dobrze wiesz, że te odbywają sie na zamknietych terenach( zły przykład perzytoczyłeś).
Pozatym zawody nie są oranizowane często i psioczenie na chwilową rywalizacje nie ma sensu.
I w jednym i w drugim przypadku nie masz do końca racji. Co do piłki nożnej, to hale budują najczęściej kluby sportowe. Owszem, czasami gminy czy samorządy, ale generalnie to obiekty sportowe przynależne do jakichś klubów czy szkół. I normalne że to członkowie tych klubów mają pierwszeństwo. Napiszę jeszcze raz. Jeśli jakaś sekcja sportowa wydzierżawi sobie kawałek wody, to niech sobie robi tam co chce i nie będzie mnie to dziwiło, że ja jako "obca osoba" nie mam prawa do tej wody. Ale tu mamy do czynienia z przypadkiem, gdzie i ja i "sportowiec" płacimy dokładnie tyle samo na dany odcinek a on niejako jest ważniejszy ode mnie. A co ciekawsze, ja te jego sportowe zachcianki w pewnym sensie sponsoruję (nie całość ale część).
A co do sportów samochodowych, to np w Tomaszowie właśnie na publicznych drogach (ostatnio w okolicy Zalewu Sulejowskiego - nie mogłem np wjechać na parking kolo Omegi) zorganizowali sobie chłopaki jakieś wyścigi. Często też ścigają się na tzw przystani. Jak mi nie wierzysz popytaj innych ludzi z Tomaszowa. Są tu tacy.
Ja wiem, że można poczekać, odpuścić bo są zawody. Ale powiedz mi na jaki miesiąc jest info?Wyobraź sobie, że ja też mam swoje plany i już wiem kiedy i gdzie w tym roku pojadę. Mam wywiesić ;-) ???Powiadasz, że nie często ? Na kanale Żerańskim są od pewnie połowy marca do końca czerwca co weekend i w sobotę i niedzielę. Oczywiście są miejsca gdzie są nierozgrywane ale tam też nie dasz rady połowić bo albo straszne krzaki albo brzeg jest niedostępny. Cały problem polega na tym, że np ja omijam szerokim łukiem miejsca gdzie organizowane są zawody spławikowe. Nigdy tam nie łowię bo .. nie.Natomiast problem robi się, gdy ja będąc na zasiadce od czwartku rano dowiaduję się w sobotę popołudniem, że jutro ( czyli niedziela ) będą zawody ... gruntowe a takich jak doskonale wiesz PZW nie przewiduje w sportowej rywalizacji. Poza tym na jednej wodzie o dziwo żadnemu zawodnikowi nie przeszkadza, że siedzi sobie dwóch wędkarzy i czeka na branie. Więc można rozegrać zawody na szczeblu koła bez zbytniego zadęcia , że to są ZAWODY. Nie należy zabraniać sportu lecz rozgrywać go we właściwym miejscu. Piłka kopana rozgrywana jest albo na stadionie gospodarza lub u gości, hokej wiadomo, siatkówka też. Zmierzam do tego, że rywalizacja odbywa się w miejscu będącym własnością danego klubu a PZW rozgrywa swoje zawody gościnnie na dokładkę traktując resztę wędkarzy jako tło dla garstki zapaleńców. Powiem Ci, że zawody karpiowe rozgrywane są na łowiskach komercyjnych dlatego, żeby nie blokować dostępu do wód od około czwartku do niedzieli. JK
Co do zawodów grutowych to sie zgadzam, ale myślę że zawody spławikowe które trwają ok 5 godz, myślę że ten czas można podarować.
Jeżeli chodzi o sporty motorowe , to z tego co piszesz wynika iż są to nie legalne zawody, ponieważ drogi zamyka się jedynie za zawody rangi krajowej lub troszke niższej po uprzednim informowaniu o takiej sytuacji, w innych przypadkach zawody są organizowane na zamkniętych terenach pod nadzorem policji. A w tym temacie uwierz mi bo wiem co mówie.
A hale sportowe przynamniej u nas są w większości należące do miasta także nie mają nic wspólnego z klubami piłkarskimi.
Jkarp kanał Żerański to chyba jeden z nielicznych przypadków z którymi się zgodzę że nie da się tam normalnie połowić, same zawody. Koła wędkarkie są także różne, ja wyrażam tylko swoją opinie bazując na tym co dzieje się z mojej okolicy.
Jak widać u mnie jest dosyć spokojnie i przyzwoicie jeżeli chodzi o zawody i narzekać nie mam na co .
Nie piszę, że nielegalne a jedynie na terenie gościnnym ;-)Rozgrywanie zawodów w halach sportowych porównałbym do zawodów na komercji - każdy może je organizować byleby zapłacił ;-) W wielu wypadkach sami zawodnicy ponoszą koszty dodatkowe oprócz wpisowego i jest to opłata za halę lub łowisko. Oczywiście zgadzam się, że 5 godzin zawodów spławikowych można jakoś przeczekać. Tylko, że dość często niestety każdy kto łowi na tej wodzie przed zawodami lub przyjedzie w trakcie ( nie wiedząc ) jest traktowany strasznie. Uwierz mi bo widziałem sceny na kanale będąc po drugiej stronie wody. Co tam się działo br... Dlatego moja noga na tej wodzie od pewnego czasu nie postała ;-) JK
Jeżeli kogoś bawi tłuczenie drobnicy to jego sprawa,osobiście nic do tego nie mam,same zawody,jakieś jednodniowe też mi nie przeszkadzają,najwyżej pójde kawałek dalej łowić ale jakby mieli siedzieć całe weekendy i to co parę tygodni na łowisku na którym łowie to chyba h..i by mnie strzelił.
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział) Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości. Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze....
Wielu z nas nie lubi zawodów
i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze
umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu
który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w
zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy.
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział) Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości. Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze.... "niedzielni wędkarze" ? A może " koledzy pracujący..."
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział) Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości. Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze.... "niedzielni wędkarze" ? A może " koledzy pracujący..."
,,Niedzielny Wędkarz,, , nie oznacza dnia w którym wędkarz ma czas na łowienie. Niedzielny Wędkarz,, to określenie umiejętności wędkarskich.
Wielu z nas nie lubi zawodów
i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze
umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu
który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w
zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy.
pod tym mogę w 100% sie podpisać:) wiem coś o tym jak raz wybrałem się na zawody, i już na wstępie moje umiejętności zostały zweryfikowane.
I w jednym i w drugim przypadku nie masz do końca racji. Co do piłki nożnej, to hale budują najczęściej kluby sportowe. Owszem, czasami gminy czy samorządy, ale generalnie to obiekty sportowe przynależne do jakichś klubów czy szkół. I normalne że to członkowie tych klubów mają pierwszeństwo. Napiszę jeszcze raz. Jeśli jakaś sekcja sportowa wydzierżawi sobie kawałek wody, to niech sobie robi tam co chce i nie będzie mnie to dziwiło, że ja jako "obca osoba" nie mam prawa do tej wody. Ale tu mamy do czynienia z przypadkiem, gdzie i ja i "sportowiec" płacimy dokładnie tyle samo na dany odcinek a on niejako jest ważniejszy ode mnie. A co ciekawsze, ja te jego sportowe zachcianki w pewnym sensie sponsoruję (nie całość ale część).
A co do sportów samochodowych, to np w Tomaszowie właśnie na publicznych drogach (ostatnio w okolicy Zalewu Sulejowskiego - nie mogłem np wjechać na parking kolo Omegi) zorganizowali sobie chłopaki jakieś wyścigi. Często też ścigają się na tzw przystani. Jak mi nie wierzysz popytaj innych ludzi z Tomaszowa. Są tu tacy.
Pawelz. Chyba nie masz pojęcia kto finansuje budowę obiektów sportowych. Najpierw się zorientuj a potem pogadamy. Kto finansował stadion narodowy? Kto finansuje budowę obiektów sportowych w twojej miejscowości? Dowiedz sie kto finansuje zawodników. To, że masz wszystko w dupie /jak piszesz/ nie upoważnia cię do braku wiedzy na temat o którym piszesz.
Olac maraton. Powiedz co myslisz o facetach /wedkarzach/ co przyholują przyczepki nad wodę i okupują najlepszy odcinek przez np. 3 miesiące. Biorą ryby i jak maja normę to na telefon przyjeżdża goscio i odbiera towar. Maraton przy tym to pikuś.
Sam nie biorę udziału w maratonach ale wiem, że sami opłacają te maratony. Jeżeli jakieś koła finansują ze składek to członkowie powinni się tym zająć. Jeżeli członkowie koła siedzą cicho jak barany to nie dziw się, że znajdzie się jakiś baca co je ostrzyże.
Jeszcze jedno. Ryby co kilka godzin są ważone i wypuszczane więc jak ktoś pisze, że zdychają bo leżą w siatkach kilka dni to znaczy, że wszyscy ci co biorą udzial to przymułki i nie potrafią mysleć albo jest brak rozeznania w temacie.
"Wielu z nas nie lubi zawodów i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy. pod tym mogę w 100% sie podpisać:) wiem coś o tym jak raz wybrałem się na zawody, i już na wstępie moje umiejętności zostały zweryfikowane." To zapraszam na karpiowe ;-)Nie każdy chce i może no i lubi łowić na bata lub tyczkę ( czy w ogóle na spławik ). Dotyczy to też łowienia na spinning i muchę. " Ryby co kilka godzin są ważone i wypuszczane..."Chyba nie co kilka godzin a po zakończeniu tury i zważeniu. Fakt, że tury trwają góra trzy godziny ( chyba trzy ) lub jedna dłuższa cztery godziny. JK
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę. Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo. Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu. Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują. A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę. Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo. Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu. Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują. A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
Catering musi być i to dobry :) bo zawody to nie tylko łowienie ryb ale także integracja a integracja z pełnym brzuszkiem i po paru głębszych przebiega dużo sprawniej :) jak ktoś był kiedyś np. na weselu to wie o co chodzi :) więc musi kosztowac.
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę. Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo. Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu. Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują. A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
ja Ci proponuje "wypisać" sie z tego "złego" kraju to za nic nie bedziesz musiał płacić i na nic narzekać:)
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę. Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo. Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu. Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują. A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
Szkoda, ze nie wiesz. U nas halę sportową jak i cały osrodek OSIRu finansowało miasto /iles tam milionów/, Stadion narodowy finansowało państwo. Wiele nagród jest fundowanych przez instytucje panstwowe. Niestety to wszystko idzie od obywateli poprzez urzędy. Każdy obywatel powinien to wiedziec. U nas na maraton składają sie uczestnicy po 150 zł /+ -/. Każdy coś przy tym przyniesie a to ogóreczki a to papryke a to bimberek itp. Więc ani koła ani okreg nie łozy duzych pieniędzy chyba tylko na nagrody. Ciekawy jestem jak to jest u innych. Kiedyś spotkałem sie, że koło robiło tygodniowy maraton z kasy koła ale ten zarząd nie utrzymał się długo.
W moim kole tez jest zawsze składka na zawody,jakies 20zł, dojazd też na własną reke,jak ktos ma auto i wole miejsce i chce zabrac kolegów to czemu nie.Mimo tego ze jestem przeciwnikiem tej biurokracij musze byc obiektywny :)
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział) Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości. Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze.... "niedzielni wędkarze" ? A może " koledzy pracujący..."
Zanim zainteresowałem się zawodami i uczestnictwem w nich też marudziłem na zawodników ale nigdy nie zdarzyło mi się żebym na tej samej wodzie nie znalazł sobie miejsca. Było by dużo łatwiej gdyby zawodnicy i nie zawodnicy lepiej na siebie reagowali a nie sypały sie chu.... nad wodą w obie strony... niedzielni - Wędkujący w niedziele
"Wielu z nas nie lubi zawodów i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy. pod tym mogę w 100% sie podpisać:) wiem coś o tym jak raz wybrałem się na zawody, i już na wstępie moje umiejętności zostały zweryfikowane." To zapraszam na karpiowe ;-)Nie każdy chce i może no i lubi łowić na bata lub tyczkę ( czy w ogóle na spławik ). Dotyczy to też łowienia na spinning i muchę. " Ryby co kilka godzin są ważone i wypuszczane..."Chyba nie co kilka godzin a po zakończeniu tury i zważeniu. Fakt, że tury trwają góra trzy godziny ( chyba trzy ) lub jedna dłuższa cztery godziny. JK
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę. Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo. Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu. Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują. A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
ja Ci proponuje "wypisać" sie z tego "złego" kraju to za nic nie bedziesz musiał płacić i na nic narzekać:) Wystarczy, ze każdy będzie płacił za siebie i swoje zachcianki, i wszystko będzie OK.
U mnie w kole odbywają się maratony wędkarskie w tym roku będzi 11 nigdy się nie zdzrzyło aby chociarz 1zł była wydana zkoła jedzenie TOY-TOY nagrody, finansowane z wpisowego na zawody
U mnie w kole odbywają się maratony wędkarskie w tym roku będzi 11 nigdy się nie zdzrzyło aby chociarz 1zł była wydana zkoła jedzenie TOY-TOY nagrody, finansowane z wpisowego na zawody
Zapraszam do przeczytanie relacji i obejrzenie zdjęć z dziesiątego, jubileuszowego maratonu organizowanego przez koło PZW ,,Na Skarpie,, z Torunia. Maraton odbył się w ubiegłym roku. Dodam że organizacja i atmosfera na zawodach była bardzo dobra.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,relacja-z-x-jubileuszowego-maratonu-splawikowo-gruntowego,65925
Maraton wędkarski. Organizować czy nie, zdania są podzielone. Trzeba jednak zaznaczyć że te zawody wędkarskie mają swój urok i udział w nich biorą wędkarze którzy to lubią. Ponadto cieszą się dużym powodzeniem i często nie wszyscy mogą brać w nich udział z powodu ograniczonej ilości miejsc. Jest to jednak impreza wędkarska wymagająca dużego zaangażowania organizatorów i zabezpieczenia logistycznego zawodów. Powstaje pytanie, czy organizować. Moim zdaniem tak. Fakt że zawody trwają długo, ale pamiętajmy że są to zawody drużynowe i zawsze jeden członek zespołu wypoczywa. W wielu maratonach biorą udział kobiety i dobrze sobie radzą. Tak że nie zrażajmy się długością zawodów i bierzmy w nich udział. Jest to nie zapomniane przeżycie. Z wędkarskim pozdrowieniem. Jeczeziel.
Wśród niektórych wędkarzy wiele kontrowersji i emocji wzbudzają wędkarskie zawody sportowe. Chciałbym poznać zdanie wędkarzy z naszego portalu na temat organizowania Maratonów Wędkarskich które trwają przez kilka dni.
masz na mysli zmieszanych i złych wedkarzy z racji zajetego łowiska na czas zawodów?
Mam na myśli wszystko co jest związane z Maratonem Wędkarskim. Zdanie uczestników, obserwatorów i tych którzy nie mogą wejść na łowiska ponieważ jest one zamknięte przez kilka dni.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Nie tak za różowo - mamy trzy " konkurencje " na zawodach:1. Spławik2. Mucha3. SpinningPoza tym zawodów jakby nie ma - są to spotkania towarzyskie zwane zawodami. Skoro mamy już ten śmieszny zapis na jakie zawody łowisko ma być udostępnione a nie ma żadnych " maratonów gruntowo-spławikowych" lub innych " gruntowych " nie ma obowiązku udostępniać miejsc. Jestem przeciwny organizowaniu takich zawodów na ogólnych wodach.
Borę udział w zawodach karpiowych - są to wody komercyjne na których info wisi już co najmniej dwa tygodnie wcześniej, że część zbiornika będzie wyłączona.
JK
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem.
A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?.
A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
Nie tak za różowo - mamy trzy " konkurencje " na zawodach:1. Spławik2. Mucha3. SpinningPoza tym zawodów jakby nie ma - są to spotkania towarzyskie zwane zawodami. Skoro mamy już ten śmieszny zapis na jakie zawody łowisko ma być udostępnione a nie ma żadnych " maratonów gruntowo-spławikowych" lub innych " gruntowych " nie ma obowiązku udostępniać miejsc. Jestem przeciwny organizowaniu takich zawodów na ogólnych wodach.
Borę udział w zawodach karpiowych - są to wody komercyjne na których info wisi już co najmniej dwa tygodnie wcześniej, że część zbiornika będzie wyłączona.
JK
no tak ale zakładasz błedy w organizacji zarządu,chodzi o sceptyczne podejscie do samych zawodów jako impreza,wcześniej zapowiedzianych, nie kazde koło ma w poblizu komercje
W moim rejonie jest jezioro konkursowe, jedno na blisko 50, tylko ze względu na dogodne warunki. Reszta znajduje się w lasach na terenie parku krajobrazowego.Informacje na temat imprez są wywieszone na tablicy informacyjnej PZW. Po za tym na stronie koła jest udostępniony harmonogram imprez na cały rok. Na czas zawodów zbiornik nie jest zamykany, każdy ma możliwość wędkowania na przeciwległym brzegu.
W kwestii maratonów myślę, że ważna jest organizacja całego przedsięwzięcia. W większości są to imprezy cykliczne, które odbywają się już od kilkunastu lat. Miejscowi powinni przywyknąć, a reszta przyjezdnych turystów powinna najpierw się zorientować w temacie. Organizator powinien korzystać z jak największej liczby środków przekazu, aby jak największa rzesza wędkarzy została poinformowania.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem.
A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?.
A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
właśnie i mamy podsumowanie...masz głeboko w dupie.podsumowując to jest typowe POLSKIE podejscie do sprawy,zreszta w kazdej dziedzinie,nikt Ci nie narzuca udziału w tych imprezach,a jezeli nie połowisz 4 razy w roku na wodzie która chwilowo bedzie zajeta to chyba jakos przebolejesz co?pozatym takie imprezy to nie tylko punkty jak to określiłes to np zbiorowe sprzatnie łowiska,integrowanie sie ludzi,poznawanie opini innych( co przydało by sie niektórym zakładajacym głupie tematy na forum)gdzie ci ludzie maja łowic? od kogo sie uczyć? z forum?? gdzie sie maja odbywac mistrzostwa koła albo oręgu na łowisku specjalnym? heh:)na całym świecie ludzie potrafia sie dostosowac i dogadać tylko w polsce wiecznie jest z czymś problem bo to.. bo tamto. nikomu nic nie pasuje,tak było i będzie amen
PZW jest związkiem sportowym i dlatego powinien organizować imprezy o charakterze sportowym,a więc zawody.Gdyby nie organizował,przestałby być związkiem sportowym.
I co? Byłby związkiem o charakterze gospodarczym.
Fiskus momentalnie wprowadziłby swoje zasady.Dokumentacja skarbowa,pity,podatki.Przecież każda złowiona i zabrana ryba to konkretny dochód od którego odprowadza się podatek.
PZW jest związkiem sportowym i dlatego powinien organizować imprezy o charakterze sportowym,a więc zawody.Gdyby nie organizował,przestałby być związkiem sportowym.
I co? Byłby związkiem o charakterze gospodarczym.
Fiskus momentalnie wprowadziłby swoje zasady.Dokumentacja skarbowa,pity,podatki.Przecież każda złowiona i zabrana ryba to konkretny dochód od którego odprowadza się podatek.
tak dodam jeszcze ze każdy wstepujący do PZW jak i do innych organizacji powinien zaznajomić sie z jego zasadami
http://www.pzw.org.pl/gks/wiadomosci/29812/67/zasady_organizacji_wedkarskiego_sportu_kwalifikowanego_pzw
Brałem kiedyś dość często udział w zawodach. Spinningowych, dla jasności. I powiedziałem sobie koniec. W moim przypadku (moim regionie) zawodu spinningowe to masowa eksterminacja resztek tego co pływa. O żadnym C&R nie ma mowy. To właśnie zawody, to w najczystszej postaci mięsiarstwo. Ile się da złowić, byle załapać się na pudło. Sprzątanie brzegów ?. To chyba jakiś żart. NIGDY jak startowałem czegoś takiego nie było.
Mówisz, że inni mogą się jakoś dogadać a my nie. Może dlatego, że mamy mało rybnych wód, a jeśli tylko fama poniesie, że gdzieś zaczynają brać, to od razu organizuje się zawody jedne za drugimi.
PS. Spróbuj połowić wiosną pstrągi na Warcie (marzec - kwiecień). Odcinek poniżej Poraju. Nie udało mi się nigdy wcisnąć miedzy zawodami. Raz pojechaliśmy w ciemno. Nie dało się auta zaparkować. 3 koła zorganizowały sobie zawody.
Wędkarstwo dla mnie to nie jest i nigdy nie będzie sport.
O ile wiem Zarządy Okręgów to stowarzyszenia a nie związki sportowe.ZG PZW jest związkiem sportowym.Czym innym są zawody a czym innym maratony, które do sportu mają się nijak.PZW nie przewiduje innych zawodów jak tych o których pisałem.JK
PZW jest związkiem sportowym i dlatego powinien organizować imprezy o charakterze sportowym,a więc zawody.Gdyby nie organizował,przestałby być związkiem sportowym.
I co? Byłby związkiem o charakterze gospodarczym.
Fiskus momentalnie wprowadziłby swoje zasady.Dokumentacja skarbowa,pity,podatki.Przecież każda złowiona i zabrana ryba to konkretny dochód od którego odprowadza się podatek.
Wystarczy, że PZW byłoby stowarzyszeniem wędkarskim. Powstało kilka stowarzyszeń które nie mają nic wspólnego z PZW. Nie są związkami sportowymi i jakoś nie mają problemów o których piszesz. Widać masz takie pojęcie o podatkach jak o regulaminie RAPR.
Nie każda złowiona ryba to dochód. Można prowadzić organizację non profit. A dla ścisłości PZW już odprowadza VAT od np zezwoleń na łowiskach specjalnych (gdzie też są organizowane zawody).
Nie tak za różowo - mamy trzy " konkurencje " na zawodach: 1. Spławik 2. Mucha 3. Spinning Poza tym zawodów jakby nie ma - są to spotkania towarzyskie zwane zawodami. Skoro mamy już ten śmieszny zapis na jakie zawody łowisko ma być udostępnione a nie ma żadnych " maratonów gruntowo-spławikowych" lub innych " gruntowych " nie ma obowiązku udostępniać miejsc. Jestem przeciwny organizowaniu takich zawodów na ogólnych wodach.
Borę udział w zawodach karpiowych - są to wody komercyjne na których info wisi już co najmniej dwa tygodnie wcześniej, że część zbiornika będzie wyłączona.
JK
no tak ale zakładasz błedy w organizacji zarządu,chodzi o sceptyczne podejscie do samych zawodów jako impreza,wcześniej zapowiedzianych, nie kazde koło ma w poblizu komercje
Nie zakładam błędów - one po prostu są.Zawody to zawody i mnie to nie obchodzi. Nie siadam nawet tam gdzie pada malutki cień, że znienacka okaże się że za chwilę są zawody.
A maratony itd - skoro z koła X jadą na Zalew Zegrzyński 50 km to chyba mogą pojechać jeszcze 12 km na łowisko? I tak jest wszędzie. Bo najłatwiej krzyknąć nad wodą " ogólno-dostępną ", że to teren zawodów powiadamiając 12 godzin wcześnie masę wędkarzy ( sobota popołudnie ), że mają wykonać " proszę won z miejscówki " bo zaraz rano od świtu będzie " maraton ".JK
Brałem kiedyś dość często udział w zawodach. Spinningowych, dla jasności. I powiedziałem sobie koniec. W moim przypadku (moim regionie) zawodu spinningowe to masowa eksterminacja resztek tego co pływa. O żadnym C&R nie ma mowy. To właśnie zawody, to w najczystszej postaci mięsiarstwo. Ile się da złowić, byle załapać się na pudło. Sprzątanie brzegów ?. To chyba jakiś żart. NIGDY jak startowałem czegoś takiego nie było.
Mówisz, że inni mogą się jakoś dogadać a my nie. Może dlatego, że mamy mało rybnych wód, a jeśli tylko fama poniesie, że gdzieś zaczynają brać, to od razu organizuje się zawody jedne za drugimi.
PS. Spróbuj połowić wiosną pstrągi na Warcie (marzec - kwiecień). Odcinek poniżej Poraju. Nie udało mi się nigdy wcisnąć miedzy zawodami. Raz pojechaliśmy w ciemno. Nie dało się auta zaparkować. 3 koła zorganizowały sobie zawody.
Wędkarstwo dla mnie to nie jest i nigdy nie będzie sport.
to po co wstapiłeś do PZW? zapomniałeś przeczytac regulaminu i zasad jakie w tym zwiazku obowiazuja? odnosnie tego jak ty opisujesz imprezy pzw to naprawde jestem przerażony,bo z tego co piszesz to wine całego zła ponosi pzw a jego wszyscy członkowie to banda miesiazy,a dokładniej ludzie którzy najbardziej sie angażuja w sprawy zwiazku to miesiaże,straszne to jest naprawde,fakt najlepiej miec wszystko w dupie opłacic karte i lać na wszystko, no i oczywiście narzekac na tych którzy sie staraja cos zrobić pozytecznego- made in poland
Brałem kiedyś dość często udział w zawodach. Spinningowych, dla jasności. I powiedziałem sobie koniec. W moim przypadku (moim regionie) zawodu spinningowe to masowa eksterminacja resztek tego co pływa. O żadnym C&R nie ma mowy. To właśnie zawody, to w najczystszej postaci mięsiarstwo. Ile się da złowić, byle załapać się na pudło. Sprzątanie brzegów ?. To chyba jakiś żart. NIGDY jak startowałem czegoś takiego nie było.
Mówisz, że inni mogą się jakoś dogadać a my nie. Może dlatego, że mamy mało rybnych wód, a jeśli tylko fama poniesie, że gdzieś zaczynają brać, to od razu organizuje się zawody jedne za drugimi.
PS. Spróbuj połowić wiosną pstrągi na Warcie (marzec - kwiecień). Odcinek poniżej Poraju. Nie udało mi się nigdy wcisnąć miedzy zawodami. Raz pojechaliśmy w ciemno. Nie dało się auta zaparkować. 3 koła zorganizowały sobie zawody.
Wędkarstwo dla mnie to nie jest i nigdy nie będzie sport.
to po co wstapiłeś do PZW? zapomniałeś przeczytac regulaminu i zasad jakie w tym zwiazku obowiazuja? odnosnie tego jak ty opisujesz imprezy pzw to naprawde jestem przerażony,bo z tego co piszesz to wine całego zła ponosi pzw a jego wszyscy członkowie to banda miesiazy,a dokładniej ludzie którzy najbardziej sie angażuja w sprawy zwiazku to miesiaże,straszne to jest naprawde,fakt najlepiej miec wszystko w dupie opłacic karte i lać na wszystko, no i oczywiście narzekac na tych którzy sie staraja cos zrobić pozytecznego- made in poland
A mam wybór ? Chcę łowić ryby (nie startować w zawodach). Ostatnio u mnie zawody nie odbyły się z powodu braku chętnych (w 1000 osobowym kole). Rozumiem że wg Ciebie wszystkich tych ludzi należałoby wywalić ze związku.
Jeśli z tytułu nieprzynależności do PZW nie będę ponosił żadnych konsekwencji (w tym finansowych), co powinna gwarantować ustawa o stowarzyszeniach, to natychmiast wypiszę się z tego związku. Znam regulamin RAPR, znam w 80% statut i mimo to należę do PZW z tego samego powodu jak 98% pozostałych wędkarzy.
A to czy jest się mięsiarzem czy nie nie zależy od tego czy ktoś się angażuje czy nie. Próbowaliśmy z kumplami na ostatnim zebraniu koła coś z tym zrobić. WSZYSCY narzekają na stan ryb w Pilicy. Chcieliśmy objąć szczególną ochroną drapieżnika na niewielkim odcinku rzeki (5km odcinek NK). Jak myślisz. Wygraliśmy czy przegraliśmy. Powiem tak. Będzie jak było. Co rok zawody na żywej rybie. A jak tylko odrodzi się nieco populacja szczupaka to i z 5-6 zawodów. I po 3-4 tygodniach kolejne 2-3 lata miernoty.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem.
A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?.
A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
właśnie i mamy podsumowanie...masz głeboko w dupie.podsumowując to jest typowe POLSKIE podejscie do sprawy,zreszta w kazdej dziedzinie,nikt Ci nie narzuca udziału w tych imprezach,a jezeli nie połowisz 4 razy w roku na wodzie która chwilowo bedzie zajeta to chyba jakos przebolejesz co?pozatym takie imprezy to nie tylko punkty jak to określiłes to np zbiorowe sprzatnie łowiska,integrowanie sie ludzi,poznawanie opini innych( co przydało by sie niektórym zakładajacym głupie tematy na forum)gdzie ci ludzie maja łowic? od kogo sie uczyć? z forum?? gdzie sie maja odbywac mistrzostwa koła albo oręgu na łowisku specjalnym? heh:)na całym świecie ludzie potrafia sie dostosowac i dogadać tylko w polsce wiecznie jest z czymś problem bo to.. bo tamto. nikomu nic nie pasuje,tak było i będzie amen
Sprzątać to po maratonach, czy zawodach nie sprzątacie. Młodzików wykorzystują. Założyli dziwne szkółki młodocianych wędkarzy, i oni po was tyrają. Takie Maratony to pijaństwo po codziennym łowieniu, później kupę szkła i odpadów. Wiem kolego baits chcesz aby one istniały, po czym widać z jaką zażartością o nie walczysz. Żeby zwykli wędkarze was opłacali. Znam takie śmieszne zespolenie maratończyków z własnego okręgu, nadaliśmy im miano PASOŻYCI. Te głupie zawody, czy maratony są nie na miejscu. Przykłady: -Wpada związek Policji Elbląg. Na łowisko Kanału Elbląskiego-NOWAKOWO gdzie piękne, Karasie,Lin i Karpie biorą. -Wędkarze dokarmiaja te miejscówki od tygodni. Bo to wejście z Zalewu wiślanego.(chcąc rybę przytrzymać). - Nakazują opuścić łowiska (sami już nie podkarmiają) bo po co? wędkarze zgromadzili ryby w łowisku.
Jak się na sam koniec okazało, śmiecie nie mieli pozwolenia na ich maratony, nie w danym miejscu i łowiskach, nie wśród setki wędkarzy. Samowolnie wypędzili i rybę kg ładowali w bagażniki. Dopiero pewien facet, zgłosił do zarządu wód. Okazało się że policja gra w nieczyste karty.... za dużo by pisać.
moje zdanie jest takie- mam to gdzies ze ktos fuka bo na czas zawodów nie moze łowić w swojej miejscóweczce co dwa tygodnie grabionej,wody u nas pod dostatkiem,wszystkie zawody sa planowane i ogłaszane a ze kogos nie interesuje nic co sie dzieje w kole i ogranicza sie tylko do złowienia wiosennego karpika z jesiennego zarybienia z modlitwa oby tylko wymiarowy zeby go zpałaszować na kolacje, to niech spada na drzewo... juz czas zeby wędkarstwo w polsce zaczeło wygladać jak sport a nie miesiarstwo,mam nadzieje ze i koła sie troche ogarna ze sponsorowaniem zawodów bo jak narazie to woła o pomste do nieba..jak młody człowiek za 150-200 zł ma sie przygotowac do zawodów??
Możesz jaśniej napisać o co Ci chodzi ? W zawodach startowałem, nie startuję i na pewno nigdy nie będę tego robił. Nie czuję się sportowcem a wędkarzem. Jeśli jesteś od dłuższego czasu na tym portalu, to pewnie wiesz że jestem zagorzałym zwolennikiem C&R. Od kilku lat nie zabrałem żadnej ryby, więc mięsiarzem na pewno nie jestem.
A zawody mam głęboko w d..e i gdyby to ode mnie zależało, wydzieliłbym z PZW sekcję sportową i niech ona sama się rządzi. Niech wydzierżawia wody i wtedy robi na nich co chce. Czemu, jeśli nie startuję w zawodach mam być zmuszony do opuszczenia łowiska ?. W czym jestem gorszy ?.
A moje zdanie na temat "sportowców" goniących za punktami a nie rybami nie nadaje się do publikacji.
właśnie i mamy podsumowanie...masz głeboko w dupie.podsumowując to jest typowe POLSKIE podejscie do sprawy,zreszta w kazdej dziedzinie,nikt Ci nie narzuca udziału w tych imprezach,a jezeli nie połowisz 4 razy w roku na wodzie która chwilowo bedzie zajeta to chyba jakos przebolejesz co?pozatym takie imprezy to nie tylko punkty jak to określiłes to np zbiorowe sprzatnie łowiska,integrowanie sie ludzi,poznawanie opini innych( co przydało by sie niektórym zakładajacym głupie tematy na forum)gdzie ci ludzie maja łowic? od kogo sie uczyć? z forum?? gdzie sie maja odbywac mistrzostwa koła albo oręgu na łowisku specjalnym? heh:)na całym świecie ludzie potrafia sie dostosowac i dogadać tylko w polsce wiecznie jest z czymś problem bo to.. bo tamto. nikomu nic nie pasuje,tak było i będzie amen
Sprzątać to po maratonach, czy zawodach nie sprzątacie. Młodzików wykorzystują. Założyli dziwne szkółki młodocianych wędkarzy, i oni po was tyrają. Takie Maratony to pijaństwo po codziennym łowieniu, później kupę szkła i odpadów. Wiem kolego baits chcesz aby one istniały, po czym widać z jaką zażartością o nie walczysz. Żeby zwykli wędkarze was opłacali. Znam takie śmieszne zespolenie maratończyków z własnego okręgu, nadaliśmy im miano PASOŻYCI. Te głupie zawody, czy maratony są nie na miejscu. Przykłady: -Wpada związek Policji Elbląg. Na łowisko Kanału Elbląskiego-NOWAKOWO gdzie piękne, Karasie,Lin i Karpie biorą. -Wędkarze dokarmiaja te miejscówki od tygodni. Bo to wejście z Zalewu wiślanego.(chcąc rybę przytrzymać). - Nakazują opuścić łowiska (sami już nie podkarmiają) bo po co? wędkarze zgromadzili ryby w łowisku.
Jak się na sam koniec okazało, śmiecie nie mieli pozwolenia na ich maratony, nie w danym miejscu i łowiskach, nie wśród setki wędkarzy. Samowolnie wypędzili i rybę kg ładowali w bagażniki. Dopiero pewien facet, zgłosił do zarządu wód. Okazało się że policja gra w nieczyste karty.... za dużo by pisać.
kolego SVT Twoje myślenie jest płytkie jak płytka jest wkra:) w kazdym związku,każdej organizacji,każdej dziedzinie zdarzaja sie patologie,w warszawie jakis czas temu złapali wolontariuszy z wośp,zostali przyłapani na złodziejstwie tzn że wszyscy wolontariusze to złodzieje?na śląsku ksiądz zgwałcił ministranta tzn że wszyscy księża to pedofile? Twoj post w przeciwieństwie do postów kolegów nie wprowadził nic konstruktywnego do dyskusji,podawanie przykładów i opieranie opini na tych przykładach to mało ambitne według mniemistrzu riposty ja nie biore udziału w zawodach:) a to z braku czasu,napewno tez nikt mnie nie opłaca:)a to z czym walcze to głupota i zareprezentowana tu ciemnota,szkoda tylko ze takim podejsciem nasiakaja dzieciaki czytajac te brednie to na tyle albo jak kolega powiedział aż tyle:)
wyraziles swoje zdanie i ok
teraz ja napisze Ci cos od siebie a mnie guzik obchodza wasze zawody oplacam skladke tak samo jak wszyscy wedkarze i tez mi sie nalezy miejsce nad woda,co to wogole jest rezerwacja miejsca ciekawe jestem jakby sie poczuli uczestnicy zawodow jakby sami mieli sobie znalesc miejsce wsrod rzeszy wedkarzy ???? na czas zawodow !!
tak tak zapomniales jeszcze dodac ze w czasie zawodow tez lowice ryby i przetrzymujecie je w siatkach do zakonczenia i powiedz szczerze ILE ZYWYCH jeszcze ryb wraca do wody tego problemu to nie poruszasz i odrazu nie pisz ze nie wiem co pisze bo sam brallem kilka razy udzial w maratonie wedkarskim i wiecej nie zamierzam ale nic nie mam do tego kto chce brac udzial prosze bardzo ale nie kosztem zwyklych ;;szarych"" wedkarzy nazywanych przez was sportowcow"" miesiarzami......................
Byłem z sasiadem na jesieni na jez. Soczewka,łowiliśmy z brzegu na żywca,spłynęło sie chyba z osiem łudek i skurczybyki między spławikami nam pływali,póżniej na stronie jakiegoś koła z plocka znalazłem info że to były zawody spiningowe.Odpoczynek się udał jak cholera.
Byłem z sasiadem na jesieni na jez. Soczewka,łowiliśmy z brzegu na żywca,spłynęło sie chyba z osiem łudek i skurczybyki między spławikami nam pływali,póżniej na stronie jakiegoś koła z plocka znalazłem info że to były zawody spiningowe.Odpoczynek się udał jak cholera.
Dobre...
Etyka wędkarska jak ta lala....
Witajcie,
troszkę nie bardzo rozumiem całej tej dyskusji, ponieważ zawody zawsze co najmniej miesiąc wcześniej są ogłaszane i wywieszane są odpowiednie informacje na ten temat.
Raz sam miałem taki przypadek że pojechałem rodziną nad wodę na rybki odpocząć,grilla zrobić itd, okazało się, że na wodzie odbywają się zawody i co ? i nic człowiek cierpliwie poczekał aż skończyli i w spokoju oddał się wędkowaniu.
Żadenego problemu nie widzę w współzawodnictwie, a jak ktoś nie potrafi zaintersować się co się dzieje nad wodą na której wędkuje, sorry jego wina.
A idąc tym tropem to można powiedzieć zabrońmy każdego sportu ponieważ odbywa się w publicznych miejsach ograniczjąc normalnym ludzią przebywanie na danych obiektach.
Paranoja jednym słowem mówiąc.
A jakież to zawody odbywają się w miejscach publicznych (poza jakimiś maratonami czy czasami wyścigami samochodowymi). Wszystkie pozostałe odbywają się na specjalnie przygotowanych do tego celu obiektach. Niech "zawodnicy" z PZW wydzierżawią sobie jakieś fragmenty wód i gospodarują na nich jak chcą i niech tłuką ryby w czasie zawodów do woli. Zobaczymy co zostanie z rybostanu takiej wody po jednym sezonie.
A tak to mamy parodię wędkarstwa. 5 może 10% wędkarzy jest zainteresowanych tzw sportem ale cała reszta musi się do interesu dołożyć. I proszę mi nie pisać o statucie, bo wstępując do PZW niby go akceptuję, ale tylko dlatego, że nie mam żadnej innej alternatywy.
Proszę bardzo, niech powstanie "PZW sport" i "PZW rekreacja" i każdy wstąpi tam gdzie chce. Niech oba stowarzyszenia oddzielnie się rządzą kasą i wtedy będziemy mieli klarowną sytuację.
A jakież to zawody odbywają się w miejscach publicznych (poza jakimiś maratonami czy czasami wyścigami samochodowymi).
Np: zawdoy piłki nożnej z uwzględnieniem tej halowj. Często się zdarza że chce ktoś pograć i kicha nie da się ponieważ klub piłkarki ogranizuje zawody.Dokładnie to samo jak z naszymi wodami. A już poruszamy temat wyścigów samochodowych to dobrze wiesz, że te odbywają sie na zamknietych terenach( zły przykład perzytoczyłeś).
Pozatym zawody nie są oranizowane często i psioczenie na chwilową rywalizacje nie ma sensu.
I w jednym i w drugim przypadku nie masz do końca racji. Co do piłki nożnej, to hale budują najczęściej kluby sportowe. Owszem, czasami gminy czy samorządy, ale generalnie to obiekty sportowe przynależne do jakichś klubów czy szkół. I normalne że to członkowie tych klubów mają pierwszeństwo. Napiszę jeszcze raz. Jeśli jakaś sekcja sportowa wydzierżawi sobie kawałek wody, to niech sobie robi tam co chce i nie będzie mnie to dziwiło, że ja jako "obca osoba" nie mam prawa do tej wody. Ale tu mamy do czynienia z przypadkiem, gdzie i ja i "sportowiec" płacimy dokładnie tyle samo na dany odcinek a on niejako jest ważniejszy ode mnie. A co ciekawsze, ja te jego sportowe zachcianki w pewnym sensie sponsoruję (nie całość ale część).
A co do sportów samochodowych, to np w Tomaszowie właśnie na publicznych drogach (ostatnio w okolicy Zalewu Sulejowskiego - nie mogłem np wjechać na parking kolo Omegi) zorganizowali sobie chłopaki jakieś wyścigi. Często też ścigają się na tzw przystani. Jak mi nie wierzysz popytaj innych ludzi z Tomaszowa. Są tu tacy.
Ja wiem, że można poczekać, odpuścić bo są zawody. Ale powiedz mi na jaki miesiąc jest info?Wyobraź sobie, że ja też mam swoje plany i już wiem kiedy i gdzie w tym roku pojadę. Mam wywiesić ;-) ???Powiadasz, że nie często ? Na kanale Żerańskim są od pewnie połowy marca do końca czerwca co weekend i w sobotę i niedzielę. Oczywiście są miejsca gdzie są nierozgrywane ale tam też nie dasz rady połowić bo albo straszne krzaki albo brzeg jest niedostępny.
Cały problem polega na tym, że np ja omijam szerokim łukiem miejsca gdzie organizowane są zawody spławikowe. Nigdy tam nie łowię bo .. nie.Natomiast problem robi się, gdy ja będąc na zasiadce od czwartku rano dowiaduję się w sobotę popołudniem, że jutro ( czyli niedziela ) będą zawody ... gruntowe a takich jak doskonale wiesz PZW nie przewiduje w sportowej rywalizacji. Poza tym na jednej wodzie o dziwo żadnemu zawodnikowi nie przeszkadza, że siedzi sobie dwóch wędkarzy i czeka na branie. Więc można rozegrać zawody na szczeblu koła bez zbytniego zadęcia , że to są ZAWODY.
Nie należy zabraniać sportu lecz rozgrywać go we właściwym miejscu. Piłka kopana rozgrywana jest albo na stadionie gospodarza lub u gości, hokej wiadomo, siatkówka też. Zmierzam do tego, że rywalizacja odbywa się w miejscu będącym własnością danego klubu a PZW rozgrywa swoje zawody gościnnie na dokładkę traktując resztę wędkarzy jako tło dla garstki zapaleńców. Powiem Ci, że zawody karpiowe rozgrywane są na łowiskach komercyjnych dlatego, żeby nie blokować dostępu do wód od około czwartku do niedzieli.
JK
Co do zawodów grutowych to sie zgadzam, ale myślę że zawody spławikowe które trwają ok 5 godz, myślę że ten czas można podarować.
Jeżeli chodzi o sporty motorowe , to z tego co piszesz wynika iż są to nie legalne zawody, ponieważ drogi zamyka się jedynie za zawody rangi krajowej lub troszke niższej po uprzednim informowaniu o takiej sytuacji, w innych przypadkach zawody są organizowane na zamkniętych terenach pod nadzorem policji. A w tym temacie uwierz mi bo wiem co mówie.
A hale sportowe przynamniej u nas są w większości należące do miasta także nie mają nic wspólnego z klubami piłkarskimi.
Jkarp kanał Żerański to chyba jeden z nielicznych przypadków z którymi się zgodzę że nie da się tam normalnie połowić, same zawody. Koła wędkarkie są także różne, ja wyrażam tylko swoją opinie bazując na tym co dzieje się z mojej okolicy.
Jak widać u mnie jest dosyć spokojnie i przyzwoicie jeżeli chodzi o zawody i narzekać nie mam na co .
Nie piszę, że nielegalne a jedynie na terenie gościnnym ;-)Rozgrywanie zawodów w halach sportowych porównałbym do zawodów na komercji - każdy może je organizować byleby zapłacił ;-) W wielu wypadkach sami zawodnicy ponoszą koszty dodatkowe oprócz wpisowego i jest to opłata za halę lub łowisko.
Oczywiście zgadzam się, że 5 godzin zawodów spławikowych można jakoś przeczekać. Tylko, że dość często niestety każdy kto łowi na tej wodzie przed zawodami lub przyjedzie w trakcie ( nie wiedząc ) jest traktowany strasznie. Uwierz mi bo widziałem sceny na kanale będąc po drugiej stronie wody. Co tam się działo br... Dlatego moja noga na tej wodzie od pewnego czasu nie postała ;-)
JK
Jeżeli kogoś bawi tłuczenie drobnicy to jego sprawa,osobiście nic do tego nie mam,same zawody,jakieś jednodniowe też mi nie przeszkadzają,najwyżej pójde kawałek dalej łowić ale jakby mieli siedzieć całe weekendy i to co parę tygodni na łowisku na którym łowie to chyba h..i by mnie strzelił.
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział)
Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości.
Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze....
Wielu z nas nie lubi zawodów i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy.
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział)
Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości.
Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze....
"niedzielni wędkarze" ?
A może " koledzy pracujący..."
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział)
Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości.
Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze....
"niedzielni wędkarze" ?
A może " koledzy pracujący..."
,,Niedzielny Wędkarz,, , nie oznacza dnia w którym wędkarz ma czas na łowienie. Niedzielny Wędkarz,, to określenie umiejętności wędkarskich.
Wielu z nas nie lubi zawodów i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy.
pod tym mogę w 100% sie podpisać:) wiem coś o tym jak raz wybrałem się na zawody, i już na wstępie moje umiejętności zostały zweryfikowane.
I w jednym i w drugim przypadku nie masz do końca racji. Co do piłki nożnej, to hale budują najczęściej kluby sportowe. Owszem, czasami gminy czy samorządy, ale generalnie to obiekty sportowe przynależne do jakichś klubów czy szkół. I normalne że to członkowie tych klubów mają pierwszeństwo. Napiszę jeszcze raz. Jeśli jakaś sekcja sportowa wydzierżawi sobie kawałek wody, to niech sobie robi tam co chce i nie będzie mnie to dziwiło, że ja jako "obca osoba" nie mam prawa do tej wody. Ale tu mamy do czynienia z przypadkiem, gdzie i ja i "sportowiec" płacimy dokładnie tyle samo na dany odcinek a on niejako jest ważniejszy ode mnie. A co ciekawsze, ja te jego sportowe zachcianki w pewnym sensie sponsoruję (nie całość ale część).
A co do sportów samochodowych, to np w Tomaszowie właśnie na publicznych drogach (ostatnio w okolicy Zalewu Sulejowskiego - nie mogłem np wjechać na parking kolo Omegi) zorganizowali sobie chłopaki jakieś wyścigi. Często też ścigają się na tzw przystani. Jak mi nie wierzysz popytaj innych ludzi z Tomaszowa. Są tu tacy.
Pawelz.
Chyba nie masz pojęcia kto finansuje budowę obiektów sportowych. Najpierw się zorientuj a potem pogadamy. Kto finansował stadion narodowy? Kto finansuje budowę obiektów sportowych w twojej miejscowości? Dowiedz sie kto finansuje zawodników.
To, że masz wszystko w dupie /jak piszesz/ nie upoważnia cię do braku wiedzy na temat o którym piszesz.
Olac maraton. Powiedz co myslisz o facetach /wedkarzach/ co przyholują przyczepki nad wodę i okupują najlepszy odcinek przez np. 3 miesiące. Biorą ryby i jak maja normę to na telefon przyjeżdża goscio i odbiera towar. Maraton przy tym to pikuś.
Sam nie biorę udziału w maratonach ale wiem, że sami opłacają te maratony. Jeżeli jakieś koła finansują ze składek to członkowie powinni się tym zająć.
Jeżeli członkowie koła siedzą cicho jak barany to nie dziw się, że znajdzie się jakiś baca co je ostrzyże.
Jeszcze jedno.
Ryby co kilka godzin są ważone i wypuszczane więc jak ktoś pisze, że zdychają bo leżą w siatkach kilka dni to znaczy, że wszyscy ci co biorą udzial to przymułki i nie potrafią mysleć albo jest brak rozeznania w temacie.
"Wielu z nas nie lubi zawodów i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy.
pod tym mogę w 100% sie podpisać:) wiem coś o tym jak raz wybrałem się na zawody, i już na wstępie moje umiejętności zostały zweryfikowane."
To zapraszam na karpiowe ;-)Nie każdy chce i może no i lubi łowić na bata lub tyczkę ( czy w ogóle na spławik ). Dotyczy to też łowienia na spinning i muchę.
" Ryby co kilka godzin są ważone i wypuszczane..."Chyba nie co kilka godzin a po zakończeniu tury i zważeniu. Fakt, że tury trwają góra trzy godziny ( chyba trzy ) lub jedna dłuższa cztery godziny.
JK
oczywiscie po kazdym meczu pełno butelek bo pija po zawodach,juz nie wspomne ze piłki co ładniejsze pokradzione.. zgadza sie kolego pawelz?
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę.
Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo.
Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu.
Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują.
A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę.
Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo.
Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu.
Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują.
A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
Catering musi być i to dobry :) bo zawody to nie tylko łowienie ryb ale także integracja a integracja z pełnym brzuszkiem i po paru głębszych przebiega dużo sprawniej :) jak ktoś był kiedyś np. na weselu to wie o co chodzi :) więc musi kosztowac.
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę.
Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo.
Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu.
Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują.
A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
ja Ci proponuje "wypisać" sie z tego "złego" kraju to za nic nie bedziesz musiał płacić i na nic narzekać:)
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę.
Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo.
Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu.
Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują.
A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
Szkoda, ze nie wiesz.
U nas halę sportową jak i cały osrodek OSIRu finansowało miasto /iles tam milionów/, Stadion narodowy finansowało państwo. Wiele nagród jest fundowanych przez instytucje panstwowe. Niestety to wszystko idzie od obywateli poprzez urzędy. Każdy obywatel powinien to wiedziec.
U nas na maraton składają sie uczestnicy po 150 zł /+ -/. Każdy coś przy tym przyniesie a to ogóreczki a to papryke a to bimberek itp. Więc ani koła ani okreg nie łozy duzych pieniędzy chyba tylko na nagrody. Ciekawy jestem jak to jest u innych. Kiedyś spotkałem sie, że koło robiło tygodniowy maraton z kasy koła ale ten zarząd nie utrzymał się długo.
W moim kole tez jest zawsze składka na zawody,jakies 20zł, dojazd też na własną reke,jak ktos ma auto i wole miejsce i chce zabrac kolegów to czemu nie.Mimo tego ze jestem przeciwnikiem tej biurokracij musze byc obiektywny :)
Zawody są góra 2 razy w tygodniu ( mówimy o maksymalnym pechu dla nie biorących udział)
Nie uwierzę że nie można komfortowo połowić na tej samej wodzie w niedużej odległości.
Najwięcej problemu z zawodami mają niedzielni wędkarze....
"niedzielni wędkarze" ?
A może " koledzy pracujący..."
Zanim zainteresowałem się zawodami i uczestnictwem w nich też marudziłem na zawodników ale nigdy nie zdarzyło mi się żebym na tej samej wodzie nie znalazł sobie miejsca. Było by dużo łatwiej gdyby zawodnicy i nie zawodnicy lepiej na siebie reagowali a nie sypały sie chu.... nad wodą w obie strony... niedzielni - Wędkujący w niedziele
"Wielu z nas nie lubi zawodów i nie bierze w nich udziału. Myślę jednak że zawody weryfikują nasze umiejętności i dlatego wielu z nas omija je szerokim kołem bojąc się obalenia mitu który sami o sobie stworzyliśmy. Każdy z nas powinien chociaż raz wystartować w zawodach i sprawdzić co tak naprawdę potrafimy.
pod tym mogę w 100% sie podpisać:) wiem coś o tym jak raz wybrałem się na zawody, i już na wstępie moje umiejętności zostały zweryfikowane."
To zapraszam na karpiowe ;-)Nie każdy chce i może no i lubi łowić na bata lub tyczkę ( czy w ogóle na spławik ). Dotyczy to też łowienia na spinning i muchę.
" Ryby co kilka godzin są ważone i wypuszczane..."Chyba nie co kilka godzin a po zakończeniu tury i zważeniu. Fakt, że tury trwają góra trzy godziny ( chyba trzy ) lub jedna dłuższa cztery godziny.
JK
Czyli to jest właśnie kilka godzin.
Nie wiem czy się zgadza, bo na żadne zawody sportowe nie chodzę.
Natomiast nie wiem kto opłaca zawodników. W przypadku piłkarzy kopanych na pewno nie państwo.
Myślę że dyskusja zeszła w tym przypadku na złe tory. Bo porównywanie stadionów do ogólnie dostępnych wód jest nie na miejscu.
Na budowę stadionu nie dopłacałem dobrowolnie ani grosza (tylko proszę nie pisać mi o podatkach itp). Za łowienie ryb płacę podobnie jak Ci co startują.
A co do finansowania zawodów. Mój szwagier bierze często udział. Również w maratonie jaki jest organizowany na ZS. I nigdy jeszcze nie płacił za jedzenie. Byłem na zebraniu koła i słuchałem sprawozdania. Większość wydatków to zawody i catering.
ja Ci proponuje "wypisać" sie z tego "złego" kraju to za nic nie bedziesz musiał płacić i na nic narzekać:)
Wystarczy, ze każdy będzie płacił za siebie i swoje zachcianki, i wszystko będzie OK.
U mnie w kole odbywają się maratony wędkarskie w tym roku będzi 11 nigdy się nie zdzrzyło aby chociarz 1zł była wydana zkoła jedzenie TOY-TOY nagrody, finansowane z wpisowego na zawody
U mnie w kole odbywają się maratony wędkarskie w tym roku będzi 11 nigdy się nie zdzrzyło aby chociarz 1zł była wydana zkoła jedzenie TOY-TOY nagrody, finansowane z wpisowego na zawody
Zapraszam do przeczytanie relacji i obejrzenie zdjęć z dziesiątego, jubileuszowego maratonu organizowanego przez koło PZW ,,Na Skarpie,, z Torunia. Maraton odbył się w ubiegłym roku. Dodam że organizacja i atmosfera na zawodach była bardzo dobra. http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,relacja-z-x-jubileuszowego-maratonu-splawikowo-gruntowego,65925
Maraton wędkarski. Organizować czy nie, zdania są podzielone. Trzeba jednak zaznaczyć że te zawody wędkarskie mają swój urok i udział w nich biorą wędkarze którzy to lubią. Ponadto cieszą się dużym powodzeniem i często nie wszyscy mogą brać w nich udział z powodu ograniczonej ilości miejsc. Jest to jednak impreza wędkarska wymagająca dużego zaangażowania organizatorów i zabezpieczenia logistycznego zawodów. Powstaje pytanie, czy organizować.
Moim zdaniem tak. Fakt że zawody trwają długo, ale pamiętajmy że są to zawody drużynowe i zawsze jeden członek zespołu wypoczywa. W wielu maratonach biorą udział kobiety i dobrze sobie radzą. Tak że nie zrażajmy się długością zawodów i bierzmy w nich udział. Jest to nie zapomniane przeżycie. Z wędkarskim pozdrowieniem. Jeczeziel.