Mnie jeszcze to bezpośrednio nie dotyczy bo dopiero maturka za 3 latka ale mam dużo znajomych którzy teraz będą zdawać jakże ważny egzamin. Ale ci co wędkują to nie siedzą raczej już nad książkami tak dużo tylko starają sie choć trochę zrelaksować na rybkach. Pozdrawiam i połamania pióra na egzaminie. Kopniak na szczęście ;p
Już po polskim. No i były luzy i klasyczny temat z łatwej książki:) Można było nie czytać i nawet nie znać treści żeby zdać. Najważniejsze wiadomości zawarte były w podanych fragmentach.
Jutro geografia... No i coś odnośnie wędkarstwa. W książce geograficznej w dziale geografii polski wśród rodzimych gatunków ryb wymieniony został karp. :)
ja mysle ze matura tak sie ma do wiedzy i inteligencji jak splawik do muchówki,nie mam naszczescie tego papierka na wlasne zyczenie i jestem z tego dumny a jakos inni za glupka mnie nie maja . poza tym co to za satysfakcja zdac jakis egzamin ktory zdaje95%ludzi
bo matura to przepustka na studia a magistra już ma mniej niż 95% ludzi. Ja ostro szrajbam pracę i pod koniec czerwca planuję obronę:) Także Misiaczek Ty już będziesz na wakacjach jak ja zacznę się pocić.
do rysiek38 - kolego, jeśli chodzi o satysfakcję ze zdania matury, to uświadamiam Cię, że uczniowie średniej ambicji bardzo się cieszą jak pozytywnie przebrną egzamin dojrzałości a osoby dobre i bardzo dobre świętują jeśli dostaną trzy piątki. Więc każdy ma się z czego cieszyć. A wspomniane pzzez Ciebie 95% to faktycznie zdawalność, ale należy zaznaczyć, że zawsze można być w tych 5%... A wtedy wielka kapa. Pozdrawiam
Zresztą skoro rysiek uważasz to za mało ważny papierek to trochę przesadzasz. Nie chodzi o zdanie ale o sposób zdania. (czyli na ile %) Ciekawe czemu go nie zdobyłeś (papierka) skoro tak łatwo według Ciebie.
A po geografii na razie relaks przed matmą. Była dość trudna ale powinienem mieć jakieś 70-80%, tyle że aby dostać się na studia trzeba mieć co najmniej 80%. Dlatego ambitna młodzież denerwuje się przed egzaminem bo na 80% poziom rozszerzony to jest sztuka. No chyba, że ktoś chce tylko zdać...
No tak ambicje to coś czego części ludzi brakuje i chcą tylko zdać a Ci którym naprawdę zależy to się mocno przygotowują do tego egzaminu. A oczywiście bez takiego świstka na którym nie ma dobrych wyników ciężko jest się dostać na wymarzony kierunek a niekiedy jest to wręcz niemożliwe. Pozdrawiam i bądźmy ambitni i uczmy się bo to nasza przyszłość ;*
Ryśku, nikt chyba nie poczuł się urażony, jednakże zadam Ci pytanie. Czy gdybyś miał 20 lat a ktoś zaproponował by Tobie świadectwo dojrzałości tak od ręki, bez żadnego egzaminu, oryginalne bez przekrętu, to byś przyjął? Czy powiedział byś, że do niczego Ci się w życiu nie przyda ten świstek? Ale szczerze proszę
To pytanie retoryczne hehe:) A z gegry mogło być lepiej. Było dość ciężko. Pewnie się otrę gdzieś o magiczną granicę 80% tylko nie wiem z której strony... Jeszcze trzy egzaminy.... mam już dość tego naprawdę.
wlasnie niechcialbym po tym jak moj szef -mistrz mechanik samochodowy po technikum i maturze lutowal urwana szpilke do aluminiowej glowicy i stwierdzil ze to wytrzyma-a dalej brnac w wyzsze stopnie naukowe typu doktor,profesor i sluchajac naszych politykow z tymi tytulami to nie zal nawewet dyplomu z zerowki
Wykształcenie na pewno jest ogromną wartością i dają wielkie możliwości chociażby innego spojrzenia na świat. Dają ogromny zasób wiedzy ale to od ludzi zależy czy będą potrafili z tego skorzystać. Zresztą prosty przykład bezrobocie wśród ludzi z wykształceniem wyższym w roku 2000 było o połowę niższe niż bezrobocie ogólne. Wynosiło 7,4 % a ogólnie 16%. Więc chociażby to jest zachętą do pogłębiania wiedzy.
misiaczku masz 100%racji ale wyksztalocenie jest wazne a nie papier.ojciec zawsze mi gadal czytaj ksiazki i karmil mnie nimi od dziecka i gadal czytaj wszystko i ciagle i mysle ze mial racje no i co ciekawe moje swiadectwa go nie interesowaly
no i dlatego jak ktos ,mnie pyta o papier ktory mozna KUPIC i o niczym nie swiadczy to wole zbierac zlom niz miec robote u takiego gamonia.od tygodnia mam robote i pelny luz w robocie o papiery mnie nie pytano tylko czy sie na tym znam i na probe dostalem tzw ciezki przypadek i zrobilem no i mam etat no i szefa do ktorego mam szacunek bo tez kuma
Już raz w tym kraju obowiązywało hasło : nie matura,lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera.Skutki tego odczuwamy do dzisiaj. Wszystkim maturzystom życzę połamania .... długopisu i dostania się na zaplanowane studia.
Bez obrazy panie Ryśku, ale jakie są szanse, żeby dostać DOBRĄ robotę bez papierów? Rozumiem, jak pracodawca wymaga rozkręcenia i skręcenia skrzyni biegów, ale jak udowodnić swoje umiejętności na stanowiskach umysłowych? Dajmy na to jest wakat na informatyka w dużej firmie. Jest 13 podań a wśród nich jedno - człowieka, który jest po podstawówce ale przy komputerze spędził całe życie. Jakie są szanse, że dostanie tę robotę? Jakieś są, ale minimalne.
Żona na utrzymaniu, węgiel trzeba kupić, dzieci nie mają co na siebie włożyć, a ja miałbym zrezygnować z roboty "u gamonia" bo facet jest "gamoniem"? Jakie to ma znaczenie? To ma być dochodowa praca a nie spotkanie kumpli przy piwku. Pozdrawiam
matura to więcej krzyku... w ostatniej klasie nauczyciele straszą: nie zdasz!, nie dopuszczę cię. a jak przychodzi matura to sami pomagają aby tylko uczniowie zdali. na egzaminach m. często łatwiej niż na zwykłej klasówce. a studia to skończyć może praktycznie każdy (kto ma maturę oczywiście). wystarczy tylko chcieć, nie trzeba przecież wszystkich egzaminów zaliczać w pierwszym terminie. widzę u siebie jakie osoby studiują... dyplom magistra czy inżyniera pracy nie zapewni. chyba, że po konkretnym kierunku na który b. trudno jest się załapać, reszta kierunków to zwykła produkcja magistrów. studia to praktycznie tylko teoria, a w pracy gościem jest fachowiec: spawacz, operator koparki, dźwigu. w firmach stanowiska kierowników działów, dyrektorów i takie tam przejmują osoby po układach. może nie wszędzie ale... w niektórych zakładach to pracują całe rodziny i tam nikt nie patrzy że ty masz wyższe wykształcenie. ja tak to widzę. życie w tym syfie.
Nauczyciele muszą straszyć, bo im bardzo zależy na wynikach uczniów. Z tego też powodu pomagają w dniu matury ile się da. Z wyników są rozliczani. Dodatkowo zdają sobie sprawę z konsekwencji nie zdania egzaminu dojrzałości więc podpowiadają "biednym w spryt i inteligencję".
Co do mgr to się z Tobą zgodzę. Ktoś powiedział kiedyś, że studia są dla wytrwałych. Ale zaznaczyć należy, że nie wszystkie kierunki. Jednak aby dostać się na "leberskie" studia, trzeba mieć dobre papiery. Jak już się człowiek dostanie, to już z górki. Oczywiście, że studia nie gwarantują pracy, ale są bardzo pomocne. Znam wiele osób, którym dyplom do niczego się nie przydał, ba - znam nawet takich, którzy z braku czasu nigdy go nie odebrali (prawie jak Kwaśniewski), ale jest też grupka ludzi, którzy nie ułożyli by sobie życia zawodowego (z sukcesem) bez stosownego wykształcenia. Pozdrawiam
Bop doskonale to ująłeś właśnie o to chodzi a co do tej rozbiórki skrzyni biegów to naprawde nie jest prosta sprawa i jak nie kumasz i nie masz wyobrażni to nawet tytuł doktora ci nie pomoże
Ale nie będziemy chyba rozważać, czy wykształcenie się opłaca mieć czy nie, bo to jest oczywiste. Ja np. nie mam ambicji żeby być "gościem" na koparce. Jeśli życie mnie do tego zmusi to oczywiście będę. Zawód jak każdy inny. Chodzi o to, że chcemy dążyć do czegoś więcej. Co Ci da umiejętność myślenia, jeśli będą szukali informatyka, bankowca, logistyka, managera z językami itp??? NIC. Bez wiedzy i papierku możesz mieć IQ =200 i i robić na przytoczonej już koparce :). Zresztą chociażby dla własnej satysfakcji chcę studia zrobić. Nie chcę potem pluć sobie w brodę, że mógłbym więcej zarabiać gdybym się więcej uczył np. Mój ojciec zawsze powtarza, idź na studia bo będziesz harował i zarabiał tyle co ja, a po studiach zawsze łatwiej. Zresztą warto je skończyć dla własnej satysfakcji. Pozdro.
A mi został polski jeszcze tylko :). Koszmarne dni bez wędkowania... Pracuję w dużym salonie wędkarsko zoologicznym więc jeszcze co dzień widzę lśniący sprzęt, a po przyjściu do domu się uczę. Nawet tutaj gdzie zawsze byłem codziennie jestem teraz gościem. Pozdrawiam.
PS. od 26 ruszam na wielkie wędkowanie:D
Ja zdawalem dokladnie rok temu. I powiem wam szczerze , ze bardziej sie cieszylem ze zdanego technika niz z tej matury!! bo jak to ja twierdze - "po ch.... mi matura" na studia nie poszedłem bo jakos nie mialem odwagi jak i checi do tracenia czasu i siedzenia w ksiazkach.
nie trzeba się bać czytania książek!poważnie!to nie boli,a można się ciekawych rzeczy dowiedzieć.bywa przyjemnie nawet. ale jeżeli miała by to być strata czasu ...jeżeli tak myślisz to Twoja broszka. średnio Polacy kupują 1 książke rocznie. widocznie więcej jest takich co mają inne zajęcia niż czytanie. wolno im przecież. pozdrawiam
ale tez pod warunkiem ze czytasz wszystko co na dany temat napisano,kiedys dopadlem ksiazke na temat pewnego samochodu gdzie pisano jakie to nowinki techniczne w nim siedza i jakie to "kosmiczne"technologie wykorzystano a w innym wydawnictwie na ten sam temat napisano co nalezy zmienic,wymienic,zastapic by tym czyms dalo sie wogole jezdzic
zgłębianie wiedzy to nie jest przeczytanie jednej książki i szczycenie się tym. To jest dużo dużo za mało nawet przeczytanie stosu książek to jeszcze nie wszystko. Sprawę trzeba czuć i rozumieć. Ważna jest praktyka, która musi iść w parze z teorią
Inny przyklad,jakies wydarzenie i komentarz w gazecie np w wyborczej a porownaj z komentarzem dziennika czy rzeczpospolitej ,niebo a ziemia a fakt niby ten sam,mysle ze czerpiac tylko z jednego zrodla skazani jestesmy na manipulacje a czytajac wiecej mamy przynajmniej szanse na swoje wnioski
Chyba żeby nie czytać książek wcale wtedy nie jesteśmy skazani na manipulację:) Ja książki czytałem w podstawówce no i może kilka w liceum i to wszystko. Wcale się z tym źle nie czuję. A znam ludzi którzy dziennie połykają jedną książkę a pojęcia o życiu nie mają bo z domu nie wychodzą i z rzeczywistością nie stykają wiec życie znają od strony teorii
Dużym kompleksem dla mnie jest fakt, że nigdy nie czytałem z zamiłowaniem książek. Uważam, że jest to jeden z najlepszych sposobów na rozwój umysłu i wiedzy. Bez obrazy Ja1kuba, ale nigdy nie zrozumiem jak można dobrze się czuć z faktem, że człowiek przeczytał w życiu nie więcej niż 100 książek. Braki w tym temacie wychodzą dopiero w średnim wieku i to w kontakcie z ludźmi oczytanymi. I wiem, że pojawią się argumenty, jakoby nieczytający są czasami mądrzejsi od tych drugich, to prawda - ale w konfrontacji dwóch równych inteligentów, przewagę ma zawsze oczytany. Pozdrawiam
książki czyta się też dlatego ,że są ładnie napisane,coś nowego,ciekawego pokazują.choodzi o literature piękną.nie nazywa się tak bez powodu. poradnik ślusarza który dostałem w szkole,czy encyklopedia rewolucji pażdziernikowej(nagroda za oddanie krwi w wojsku) to jednak nie to samo co literatura i poezja. nie każdy ma potrzebe czytać takie książki,jego sprawa,ale wiele traci. moim zdaniem.
Z tą konfrontacją dwóch osób o takiej samej inteligencji się nie zgodzę. Musiałoby się zgadzać więcej czynników np: doświadczenie życiowe, bystrość, której nie należy mylić z inteligencją. Znam ludzi inteligentnych którzy bardzo dużo wiedzą, są oczytani ale mało bystrzy i rozwiązanie jakiegoś problemu zajmuje im dużo czasu bo wszystko po stokroć analizują. Natomiast znam też osoby mniej inteligentne które ksiązek nie czytają a w rozwiązaniu tego samego problemu poradzą sobie znacznie szybciej bo są bystrzejsi i bardziej doświadczeni. Znam też osoby które są uważane za inteligentne bardzo dużo się uczą, czytają książki. Kończą studia i idą na następne a potem jeszcze następne i w wieku 30 lat są na utrzymaniu rodziców bo ciągle się uczą. Studia się kończą a one nie wiedzą co ze sobą zrobić bo nic nie umieją tylko studiować i czytać książki bo wszystkie sprawy załatwiali rodzice aby pociecha miała więcej czasu na naukę.
Niemniej jednak gdyby osoby były takie same i jedna wiecej książek przeczytała a druga mniej to przewagę ma ta która książek przeczytała więcej.
jedna z definicji inteligencji mówi,że jest to zdolność przystosowania się do zmiennych warunków. wykształcenie swoją drogą,a inteligencja swoją.nie jest to tożsame. może być wykształcony burak co nic oprócz swojej dziedziny nie kuma,i może być ktoś bez dyplomów,ale kumaty w wielu dziedzinach.sprawdzając IQ nie pytają o wykształcenie. jak ktoś jest luj -nie pomogą mu fakultety.nie będziesz miał z nim tematów. z książkami jest moim zdaniem jak z muzyką.jak fajna warto posłuchać.
są ludzie których słuch się z zainteresowaniem.niezależnie czy się z nimi zgadzamy.a są tacy,że chociaż mają wiedze-nie da się ich słuchać. masz przykłady na portalu. jakby nie było-warto czytać-masz więcej do powiedzenia.i może ładniej. pozdro
Panowie ale trzeba zaznaczyć że z tymi książkami jest różnie bo raczej czytanie horrorów do niczego mi się nie przyda a je czytam bo lubię, natomiast jeśli czytam książki naukowe lub popularnonaukowe najchętniej z dziedziny chemii oraz fizyki to wiem że są dwa + bo jeden to jest taki że lubię te dziedziny a drugi że mi się to przyda w życiu zawodowym bo swoją przyszłość mam zamiar związać z chemią. Także czytanie książek nie zawsze czyni nas mądrzejszymi czy inteligentniejszymi. Po prostu książki to tez rozrywka a mądrości życiowej nie zastąpią nam książki. Pozdrawiam :*
Witam, Już w poniedziałek zaczyna się maturka. Są jeszcze oprócz mnie jacyś wędkarze stresujący się egzaminem?
Bezpośrednio mnie to nie dotyczy, ale syn też podchodzi do matury.Życzę Tobie i wszystkim zdającym połamania ...... pióra. Pozdro ...
Syn też wędkuje.
Mnie jeszcze to bezpośrednio nie dotyczy bo dopiero maturka za 3 latka ale mam dużo znajomych którzy teraz będą zdawać jakże ważny egzamin. Ale ci co wędkują to nie siedzą raczej już nad książkami tak dużo tylko starają sie choć trochę zrelaksować na rybkach. Pozdrawiam i połamania pióra na egzaminie. Kopniak na szczęście ;p
No to chyba masz mniej latek niż podałaś w profilu? Tak jeszcze ze dwa tygodnie trzeba by poczekać co?
Już po polskim. No i były luzy i klasyczny temat z łatwej książki:) Można było nie czytać i nawet nie znać treści żeby zdać. Najważniejsze wiadomości zawarte były w podanych fragmentach.
Dlaczego mam 17 latek, teraz kończę 1 technikum a technikum jest 4letnie więc się zgadza. Pozdrawiam ;*
powodzenia jutro!!!!
Jutro geografia... No i coś odnośnie wędkarstwa. W książce geograficznej w dziale geografii polski wśród rodzimych gatunków ryb wymieniony został karp. :)
ja mysle ze matura tak sie ma do wiedzy i inteligencji jak splawik do muchówki,nie mam naszczescie tego papierka na wlasne zyczenie i jestem z tego dumny a jakos inni za glupka mnie nie maja . poza tym co to za satysfakcja zdac jakis egzamin ktory zdaje95%ludzi
bo matura to przepustka na studia a magistra już ma mniej niż 95% ludzi. Ja ostro szrajbam pracę i pod koniec czerwca planuję obronę:) Także Misiaczek Ty już będziesz na wakacjach jak ja zacznę się pocić.
oj tam od razu pocić:P Jak się sprężysz to trzy dni i będzie po sprawie:)
do rysiek38 - kolego, jeśli chodzi o satysfakcję ze zdania matury, to uświadamiam Cię, że uczniowie średniej ambicji bardzo się cieszą jak pozytywnie przebrną egzamin dojrzałości a osoby dobre i bardzo dobre świętują jeśli dostaną trzy piątki. Więc każdy ma się z czego cieszyć. A wspomniane pzzez Ciebie 95% to faktycznie zdawalność, ale należy zaznaczyć, że zawsze można być w tych 5%... A wtedy wielka kapa. Pozdrawiam
Zresztą skoro rysiek uważasz to za mało ważny papierek to trochę przesadzasz. Nie chodzi o zdanie ale o sposób zdania. (czyli na ile %) Ciekawe czemu go nie zdobyłeś (papierka) skoro tak łatwo według Ciebie.
A po geografii na razie relaks przed matmą. Była dość trudna ale powinienem mieć jakieś 70-80%, tyle że aby dostać się na studia trzeba mieć co najmniej 80%. Dlatego ambitna młodzież denerwuje się przed egzaminem bo na 80% poziom rozszerzony to jest sztuka. No chyba, że ktoś chce tylko zdać...
No tak ambicje to coś czego części ludzi brakuje i chcą tylko zdać a Ci którym naprawdę zależy to się mocno przygotowują do tego egzaminu. A oczywiście bez takiego świstka na którym nie ma dobrych wyników ciężko jest się dostać na wymarzony kierunek a niekiedy jest to wręcz niemożliwe. Pozdrawiam i bądźmy ambitni i uczmy się bo to nasza przyszłość ;*
jak wroce deo domu to napisze dokladnie dlaczego mam takie zdanie na ten temat bo niechce by ktokolwiek poczul sie urazony
Ryśku, nikt chyba nie poczuł się urażony, jednakże zadam Ci pytanie. Czy gdybyś miał 20 lat a ktoś zaproponował by Tobie świadectwo dojrzałości tak od ręki, bez żadnego egzaminu, oryginalne bez przekrętu, to byś przyjął? Czy powiedział byś, że do niczego Ci się w życiu nie przyda ten świstek? Ale szczerze proszę
To pytanie retoryczne hehe:) A z gegry mogło być lepiej. Było dość ciężko. Pewnie się otrę gdzieś o magiczną granicę 80% tylko nie wiem z której strony... Jeszcze trzy egzaminy.... mam już dość tego naprawdę.
Nie jest retoryczne, chcę odpowiedzi.
wlasnie niechcialbym po tym jak moj szef -mistrz mechanik samochodowy po technikum i maturze lutowal urwana szpilke do aluminiowej glowicy i stwierdzil ze to wytrzyma-a dalej brnac w wyzsze stopnie naukowe typu doktor,profesor i sluchajac naszych politykow z tymi tytulami to nie zal nawewet dyplomu z zerowki
Rysiek pośród wszystkich ludzi są gamonie, wśród tych bez matury w śród tych po studiach też. Ale istnieje dobra zasada dają to bierz biją to wiej
Wykształcenie na pewno jest ogromną wartością i dają wielkie możliwości chociażby innego spojrzenia na świat. Dają ogromny zasób wiedzy ale to od ludzi zależy czy będą potrafili z tego skorzystać. Zresztą prosty przykład bezrobocie wśród ludzi z wykształceniem wyższym w roku 2000 było o połowę niższe niż bezrobocie ogólne. Wynosiło 7,4 % a ogólnie 16%. Więc chociażby to jest zachętą do pogłębiania wiedzy.
misiaczku masz 100%racji ale wyksztalocenie jest wazne a nie papier.ojciec zawsze mi gadal czytaj ksiazki i karmil mnie nimi od dziecka i gadal czytaj wszystko i ciagle i mysle ze mial racje no i co ciekawe moje swiadectwa go nie interesowaly
Masz rację zupełnie. Tylko, że bez tego papierku nawet cię nie wezmą pod uwagę i nie zaproszą na rozmowę. Na tym polega cały problem:)
Otóż to
no i dlatego jak ktos ,mnie pyta o papier ktory mozna KUPIC i o niczym nie swiadczy to wole zbierac zlom niz miec robote u takiego gamonia.od tygodnia mam robote i pelny luz w robocie o papiery mnie nie pytano tylko czy sie na tym znam i na probe dostalem tzw ciezki przypadek i zrobilem no i mam etat no i szefa do ktorego mam szacunek bo tez kuma
Już raz w tym kraju obowiązywało hasło : nie matura,lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera.Skutki tego odczuwamy do dzisiaj. Wszystkim maturzystom życzę połamania .... długopisu i dostania się na zaplanowane studia.
Bez obrazy panie Ryśku, ale jakie są szanse, żeby dostać DOBRĄ robotę bez papierów? Rozumiem, jak pracodawca wymaga rozkręcenia i skręcenia skrzyni biegów, ale jak udowodnić swoje umiejętności na stanowiskach umysłowych? Dajmy na to jest wakat na informatyka w dużej firmie. Jest 13 podań a wśród nich jedno - człowieka, który jest po podstawówce ale przy komputerze spędził całe życie. Jakie są szanse, że dostanie tę robotę? Jakieś są, ale minimalne. Żona na utrzymaniu, węgiel trzeba kupić, dzieci nie mają co na siebie włożyć, a ja miałbym zrezygnować z roboty "u gamonia" bo facet jest "gamoniem"? Jakie to ma znaczenie? To ma być dochodowa praca a nie spotkanie kumpli przy piwku. Pozdrawiam
matura to więcej krzyku... w ostatniej klasie nauczyciele straszą: nie zdasz!, nie dopuszczę cię. a jak przychodzi matura to sami pomagają aby tylko uczniowie zdali. na egzaminach m. często łatwiej niż na zwykłej klasówce.
a studia to skończyć może praktycznie każdy (kto ma maturę oczywiście). wystarczy tylko chcieć, nie trzeba przecież wszystkich egzaminów zaliczać w pierwszym terminie. widzę u siebie jakie osoby studiują...
dyplom magistra czy inżyniera pracy nie zapewni. chyba, że po konkretnym kierunku na który b. trudno jest się załapać, reszta kierunków to zwykła produkcja magistrów. studia to praktycznie tylko teoria, a w pracy gościem jest fachowiec: spawacz, operator koparki, dźwigu. w firmach stanowiska kierowników działów, dyrektorów i takie tam przejmują osoby po układach. może nie wszędzie ale... w niektórych zakładach to pracują całe rodziny i tam nikt nie patrzy że ty masz wyższe wykształcenie.
ja tak to widzę. życie w tym syfie.
Nauczyciele muszą straszyć, bo im bardzo zależy na wynikach uczniów. Z tego też powodu pomagają w dniu matury ile się da. Z wyników są rozliczani. Dodatkowo zdają sobie sprawę z konsekwencji nie zdania egzaminu dojrzałości więc podpowiadają "biednym w spryt i inteligencję". Co do mgr to się z Tobą zgodzę. Ktoś powiedział kiedyś, że studia są dla wytrwałych. Ale zaznaczyć należy, że nie wszystkie kierunki. Jednak aby dostać się na "leberskie" studia, trzeba mieć dobre papiery. Jak już się człowiek dostanie, to już z górki. Oczywiście, że studia nie gwarantują pracy, ale są bardzo pomocne. Znam wiele osób, którym dyplom do niczego się nie przydał, ba - znam nawet takich, którzy z braku czasu nigdy go nie odebrali (prawie jak Kwaśniewski), ale jest też grupka ludzi, którzy nie ułożyli by sobie życia zawodowego (z sukcesem) bez stosownego wykształcenia. Pozdrawiam
dobrze gdy hobby nie przeszkadza w nauce i da sie to pogodzicZycze wynikuw w nauce i wedkarstwie
Bop doskonale to ująłeś właśnie o to chodzi a co do tej rozbiórki skrzyni biegów to naprawde nie jest prosta sprawa i jak nie kumasz i nie masz wyobrażni to nawet tytuł doktora ci nie pomoże
Ale nie będziemy chyba rozważać, czy wykształcenie się opłaca mieć czy nie, bo to jest oczywiste. Ja np. nie mam ambicji żeby być "gościem" na koparce. Jeśli życie mnie do tego zmusi to oczywiście będę. Zawód jak każdy inny. Chodzi o to, że chcemy dążyć do czegoś więcej. Co Ci da umiejętność myślenia, jeśli będą szukali informatyka, bankowca, logistyka, managera z językami itp??? NIC. Bez wiedzy i papierku możesz mieć IQ =200 i i robić na przytoczonej już koparce :). Zresztą chociażby dla własnej satysfakcji chcę studia zrobić. Nie chcę potem pluć sobie w brodę, że mógłbym więcej zarabiać gdybym się więcej uczył np. Mój ojciec zawsze powtarza, idź na studia bo będziesz harował i zarabiał tyle co ja, a po studiach zawsze łatwiej. Zresztą warto je skończyć dla własnej satysfakcji. Pozdro.
A mi został polski jeszcze tylko :). Koszmarne dni bez wędkowania... Pracuję w dużym salonie wędkarsko zoologicznym więc jeszcze co dzień widzę lśniący sprzęt, a po przyjściu do domu się uczę. Nawet tutaj gdzie zawsze byłem codziennie jestem teraz gościem. Pozdrawiam. PS. od 26 ruszam na wielkie wędkowanie:D
Ja zdawalem dokladnie rok temu. I powiem wam szczerze , ze bardziej sie cieszylem ze zdanego technika niz z tej matury!! bo jak to ja twierdze - "po ch.... mi matura" na studia nie poszedłem bo jakos nie mialem odwagi jak i checi do tracenia czasu i siedzenia w ksiazkach.
a jakąż to odwagę trzeba mieć, żeby w książkach siedzieć?
nie trzeba się bać czytania książek!poważnie!to nie boli,a można się ciekawych rzeczy dowiedzieć.bywa przyjemnie nawet.
ale jeżeli miała by to być strata czasu ...jeżeli tak myślisz to Twoja broszka.
średnio Polacy kupują 1 książke rocznie.
widocznie więcej jest takich co mają inne zajęcia niż czytanie.
wolno im przecież.
pozdrawiam
Własnie,ale trzeba czytać wszystko a nie to co każą i akurat jest w modzie bo za moment np.ustój sie zmieni i to co było git okaże sie bee
czytać wszystko to też nie filozofia. Gościem jest ten co zgłębia wiedzę w dziedzinie którą się interesuje i jeszcze ma z tego kasę.
ale tez pod warunkiem ze czytasz wszystko co na dany temat napisano,kiedys dopadlem ksiazke na temat pewnego samochodu gdzie pisano jakie to nowinki techniczne w nim siedza i jakie to "kosmiczne"technologie wykorzystano a w innym wydawnictwie na ten sam temat napisano co nalezy zmienic,wymienic,zastapic by tym czyms dalo sie wogole jezdzic
zgłębianie wiedzy to nie jest przeczytanie jednej książki i szczycenie się tym. To jest dużo dużo za mało nawet przeczytanie stosu książek to jeszcze nie wszystko. Sprawę trzeba czuć i rozumieć. Ważna jest praktyka, która musi iść w parze z teorią
Inny przyklad,jakies wydarzenie i komentarz w gazecie np w wyborczej a porownaj z komentarzem dziennika czy rzeczpospolitej ,niebo a ziemia a fakt niby ten sam,mysle ze czerpiac tylko z jednego zrodla skazani jestesmy na manipulacje a czytajac wiecej mamy przynajmniej szanse na swoje wnioski
Chyba żeby nie czytać książek wcale wtedy nie jesteśmy skazani na manipulację:) Ja książki czytałem w podstawówce no i może kilka w liceum i to wszystko. Wcale się z tym źle nie czuję. A znam ludzi którzy dziennie połykają jedną książkę a pojęcia o życiu nie mają bo z domu nie wychodzą i z rzeczywistością nie stykają wiec życie znają od strony teorii
Dużym kompleksem dla mnie jest fakt, że nigdy nie czytałem z zamiłowaniem książek. Uważam, że jest to jeden z najlepszych sposobów na rozwój umysłu i wiedzy. Bez obrazy Ja1kuba, ale nigdy nie zrozumiem jak można dobrze się czuć z faktem, że człowiek przeczytał w życiu nie więcej niż 100 książek. Braki w tym temacie wychodzą dopiero w średnim wieku i to w kontakcie z ludźmi oczytanymi. I wiem, że pojawią się argumenty, jakoby nieczytający są czasami mądrzejsi od tych drugich, to prawda - ale w konfrontacji dwóch równych inteligentów, przewagę ma zawsze oczytany. Pozdrawiam
książki czyta się też dlatego ,że są ładnie napisane,coś nowego,ciekawego pokazują.choodzi o literature piękną.nie nazywa się tak bez powodu.
poradnik ślusarza który dostałem w szkole,czy encyklopedia rewolucji pażdziernikowej(nagroda za oddanie krwi w wojsku) to jednak nie to samo co literatura i poezja.
nie każdy ma potrzebe czytać takie książki,jego sprawa,ale wiele traci.
moim zdaniem.
spiderling ma 100% racji.
w tym temacie nie ma wątpliwości
Z tą konfrontacją dwóch osób o takiej samej inteligencji się nie zgodzę. Musiałoby się zgadzać więcej czynników np: doświadczenie życiowe, bystrość, której nie należy mylić z inteligencją. Znam ludzi inteligentnych którzy bardzo dużo wiedzą, są oczytani ale mało bystrzy i rozwiązanie jakiegoś problemu zajmuje im dużo czasu bo wszystko po stokroć analizują. Natomiast znam też osoby mniej inteligentne które ksiązek nie czytają a w rozwiązaniu tego samego problemu poradzą sobie znacznie szybciej bo są bystrzejsi i bardziej doświadczeni. Znam też osoby które są uważane za inteligentne bardzo dużo się uczą, czytają książki. Kończą studia i idą na następne a potem jeszcze następne i w wieku 30 lat są na utrzymaniu rodziców bo ciągle się uczą. Studia się kończą a one nie wiedzą co ze sobą zrobić bo nic nie umieją tylko studiować i czytać książki bo wszystkie sprawy załatwiali rodzice aby pociecha miała więcej czasu na naukę. Niemniej jednak gdyby osoby były takie same i jedna wiecej książek przeczytała a druga mniej to przewagę ma ta która książek przeczytała więcej.
jedna z definicji inteligencji mówi,że jest to zdolność przystosowania się do zmiennych warunków.
wykształcenie swoją drogą,a inteligencja swoją.nie jest to tożsame.
może być wykształcony burak co nic oprócz swojej dziedziny nie kuma,i może być ktoś bez dyplomów,ale kumaty w wielu dziedzinach.sprawdzając IQ nie pytają o wykształcenie.
jak ktoś jest luj -nie pomogą mu fakultety.nie będziesz miał z nim tematów.
z książkami jest moim zdaniem jak z muzyką.jak fajna warto posłuchać.
są ludzie których słuch się z zainteresowaniem.niezależnie czy się z nimi zgadzamy.a są tacy,że chociaż mają wiedze-nie da się ich słuchać.
masz przykłady na portalu.
jakby nie było-warto czytać-masz więcej do powiedzenia.i może ładniej.
pozdro
Panowie ale trzeba zaznaczyć że z tymi książkami jest różnie bo raczej czytanie horrorów do niczego mi się nie przyda a je czytam bo lubię, natomiast jeśli czytam książki naukowe lub popularnonaukowe najchętniej z dziedziny chemii oraz fizyki to wiem że są dwa + bo jeden to jest taki że lubię te dziedziny a drugi że mi się to przyda w życiu zawodowym bo swoją przyszłość mam zamiar związać z chemią. Także czytanie książek nie zawsze czyni nas mądrzejszymi czy inteligentniejszymi. Po prostu książki to tez rozrywka a mądrości życiowej nie zastąpią nam książki. Pozdrawiam :*