Mam ogromny szacunek dla ludzi, którzy starają się pomagać ( oczywiście mądrze ) zwierzakom - zwłaszcza tym bezbronnym i niejako skazanym na cierpienia. Pozdrów brata, bo podejrzewam że odwala kawał dobrej roboty.
Na fotce pincher Alex rozrabiaka :). Co do imienia dla pieska to mi się podoba jedna z propozycji kolegi pindral - Ebro. Do labradora będzie pasować. Pozdrawiam
Brat wychował bardzo dużo zwierząt. Zwierzeta to jego zyciowa pasja. Jeśli chodzi o lwy to że uratował klika małych lwiątek jest szczególnie ważne bo to lwy azjatyckie, których obecnie nie ma już w naturalnym środowisku. Rozmnażanie znajduje sie pod nadzorem miedzynarodowego koordynatora, który wyznacza poszczególne osobniki do rozrodu. Mimo to na skutek inbredu (kojarzenia krewniaczego ze wzgledu na zbyt mała ilośc osobników) bardzo często lwice nie chcą wychowywać młodych a nawet zabijają swoje noworodki.
Los wychowanych przez brata lwiatek był różny. Jeden z lwów trafił do luksusowego ogrodu zoologicznego w Izraelu. Ale nie cieszył sie zbyt długo lujsusowym wybiegiem. Został prawdopodobnie przez niedbalstwo opiekunów zarazony lwim HIV i zdechł. To była bardzo przykra informacja.
A po upływie roku, gadzina wygląda tak. Ale niech nikogo wygląd nie zmyli. Piesek - morderca nie zdaje sobie kompletnie sprawy ze swojej siły i swoich " genów " i najchętniej każdemu wlazłby na kolanka i się witał... A trudno od gada się opędzić, trudno, bo bestia silna jak cholera...
Amstaff zmieszany z jakimś stafordem. Po mamie ( amstaff ) odziedziczył ADHD, a po tacie wysokie skoki - skubaniec potrafi podskoczyć na wysokość czubka głowy... I wszyscy się dziwią, bo przecież amstaffy nie potrafią skakać ;-)
Jest z nim tylko jeden problem - uwielbia wodę. Gdy otwieram drzwi samochodu, to zanim zdążę cokolwiek powiedzieć, on już pływa w najlepsze dokładnie tam, gdzie chciałem wędkować.... Dlatego na prawdziwe łowy go nie zabieram...
TORO wyglądał rozbrajająco jak był mały, bo jak stał się duży, to już wygląda groźnie. Ja mam biszkoptowego Labradora, który ma 1 rok. Strasznie łasy na pieszczoty oraz na jedzenie, więc trzeba pilnować, żeby nie przekraczał dziennych norm i nie utył za bardzo. Raz dorwał się do garnka i zjadł pokarm przewidziany na 5 porcji, po czym jeszcze szukał wokoło czy coś jeszcze nie zostało.
Kamil, ten Twój piesek wygląda lepiej niż "czysty" amstaff. Swojego czasu opiekowałem się jednym amstaffem i bestia jest tak silna, że potrafił wywalić moją dziewczynę ;d Tamten amstaff miał zdecydowanie szerszy pysk i korpus, ale nie uważam żeby to było lepsze. Jeśli chodzi o mnie to miałem jednego psa, właściwie sukę niewiadomego pochodzenia która nazywała się fifka, ale nie miałem jej dłużej niż 2 tygodnie- pieska wzięła dziewczyna mojego kuzyna. Znaleziony szczeniaczek urósł, i ma się dobrze ;)
czermin - mój Toro już wielokrotnie wywalił moją dziewczynę. Kilkanaście razy jechała za nim na tyłku ;-) Czasem po śniegu, czasem po trawie, a czasem po asfalcie... hehehe Dolicz do tego złamanie nosa i palca - też u mojej dziewczyny. Piesek się bawił i wywalił jej " z byka " prosto w nochal... Nawet tego nie zauważył i nie wiedział dlaczego jest na niego zła... ;-)
Mój wierny towarzysz wszystkich wędkarskich wypraw ma na imię Arnold,rudy niewielki kundelek,czy to nocny spinning z łodzi czy też pstrągowe podchody w Borach Tucholskich-on zawsze jest ze mną.Teraz dziadzia ma już 13 lat i jest niestety kaleką ,lewa przednia łapa sztywna,to i tak nie wyobrażam sobie wyprawy bez niego,wertepy,zwaliska kamieni czy wysokie zarośla-arnolda na ręce i dawaj.Często już nie nadąża za mną,ale to nic,robię przystanek dla Dziadzi i dziele się z nim kanapkami.
..kundelki są bardzo fajne miałem dwa i były dobrymi towarzyszami w wyprawach wędkarskich , może trochę hałaśliwe , dlaczego taka miniatura Ci wyszła ?..
Mam ogromny szacunek dla ludzi, którzy starają się pomagać ( oczywiście mądrze ) zwierzakom - zwłaszcza tym bezbronnym i niejako skazanym na cierpienia. Pozdrów brata, bo podejrzewam że odwala kawał dobrej roboty.
Na fotce pincher Alex rozrabiaka :). Co do imienia dla pieska to mi się podoba jedna z propozycji kolegi pindral - Ebro. Do labradora będzie pasować. Pozdrawiam
Dzieki Kol Kamilu, pozdrowię.
Brat wychował bardzo dużo zwierząt. Zwierzeta to jego zyciowa pasja. Jeśli chodzi o lwy to że uratował klika małych lwiątek jest szczególnie ważne bo to lwy azjatyckie, których obecnie nie ma już w naturalnym środowisku. Rozmnażanie znajduje sie pod nadzorem miedzynarodowego koordynatora, który wyznacza poszczególne osobniki do rozrodu. Mimo to na skutek inbredu (kojarzenia krewniaczego ze wzgledu na zbyt mała ilośc osobników) bardzo często lwice nie chcą wychowywać młodych a nawet zabijają swoje noworodki.
Los wychowanych przez brata lwiatek był różny. Jeden z lwów trafił do luksusowego ogrodu zoologicznego w Izraelu. Ale nie cieszył sie zbyt długo lujsusowym wybiegiem. Został prawdopodobnie przez niedbalstwo opiekunów zarazony lwim HIV i zdechł. To była bardzo przykra informacja.
Pozdro
A to malutki TORO. Tak wyglądał jakiś rok temu.
no niestety, nie udaje mi się wkleić zdjęcia.
uff... Udało się .
A po upływie roku, gadzina wygląda tak.
Ale niech nikogo wygląd nie zmyli. Piesek - morderca nie zdaje sobie kompletnie sprawy ze swojej siły i swoich " genów " i najchętniej każdemu wlazłby na kolanka i się witał... A trudno od gada się opędzić, trudno, bo bestia silna jak cholera...
:D
wedkarz powinien nazwac swojego psa REX. i po psiemu i po wedkarsku. pies mialby swojego patrona wedkarza.
Kamil piękny pies jaka to rasa jakoś nie mogą zaskoczyć ..
Amstaff zmieszany z jakimś stafordem.
Po mamie ( amstaff ) odziedziczył ADHD, a po tacie wysokie skoki - skubaniec potrafi podskoczyć na wysokość czubka głowy... I wszyscy się dziwią, bo przecież amstaffy nie potrafią skakać ;-)
A wędkował już od " najmłodszych lat " :-)
... a teraz i poszukać kreta lubi ... ;-)
..skakanie ma po mamie- Kamil to jest piękny pies mieszańce są zdrowsze ...
i trzeba przyznać że na fajną mieszankę trafiłeś :D
a dziękuję
Jest z nim tylko jeden problem - uwielbia wodę. Gdy otwieram drzwi samochodu, to zanim zdążę cokolwiek powiedzieć, on już pływa w najlepsze dokładnie tam, gdzie chciałem wędkować....
Dlatego na prawdziwe łowy go nie zabieram...
Kolego Kamil piękne zdjęcie szczeniaka. Szczeniaki zawsze rozczulają.
Pozwoliłem sobie jeszcze dodać fote Kilera dorosłego. Kiler za to stroni od wody. Chyba uważa że woda słuzy tylko do picia :-)
Pozdrawiam wszystkich miłośników zwierząt.
TORO wyglądał rozbrajająco jak był mały, bo jak stał się duży, to już wygląda groźnie. Ja mam biszkoptowego Labradora, który ma 1 rok. Strasznie łasy na pieszczoty oraz na jedzenie, więc trzeba pilnować, żeby nie przekraczał dziennych norm i nie utył za bardzo. Raz dorwał się do garnka i zjadł pokarm przewidziany na 5 porcji, po czym jeszcze szukał wokoło czy coś jeszcze nie zostało.
Swego czasu to ja oprócz przyjaciółki Miny miałem jeszcze kilkoro przyjaciół.Na 40m Mam nadzieję że zdjęcie wejdzie.
Mina jest czarna ,a bąble biszkoptowe ,czy ojciec jest biszkoptowy ?
Kamil, ten Twój piesek wygląda lepiej niż "czysty" amstaff. Swojego czasu opiekowałem się jednym amstaffem i bestia jest tak silna, że potrafił wywalić moją dziewczynę ;d Tamten amstaff miał zdecydowanie szerszy pysk i korpus, ale nie uważam żeby to było lepsze.
Jeśli chodzi o mnie to miałem jednego psa, właściwie sukę niewiadomego pochodzenia która nazywała się fifka, ale nie miałem jej dłużej niż 2 tygodnie- pieska wzięła dziewczyna mojego kuzyna. Znaleziony szczeniaczek urósł, i ma się dobrze ;)
Dokładnie.Ojciec biszkopt
kiedyś miałem psa o imieniu, SZNAPS, a ostatni pies niestety zakończył żywot zeszłej zimy, owczarek niemiecki żył 14 lat na imie mial BEJ
czermin - mój Toro już wielokrotnie wywalił moją dziewczynę. Kilkanaście razy jechała za nim na tyłku ;-) Czasem po śniegu, czasem po trawie, a czasem po asfalcie... hehehe
Dolicz do tego złamanie nosa i palca - też u mojej dziewczyny. Piesek się bawił i wywalił jej " z byka " prosto w nochal... Nawet tego nie zauważył i nie wiedział dlaczego jest na niego zła... ;-)
Kurcze muszę swojego takich sztuczek nauczyć...;)
Mój przyjaciel ma imię , wabi się ARO...
Mój wierny towarzysz wszystkich wędkarskich wypraw ma na imię Arnold,rudy niewielki kundelek,czy to nocny spinning z łodzi czy też pstrągowe podchody w Borach Tucholskich-on zawsze jest ze mną.Teraz dziadzia ma już 13 lat i jest niestety kaleką ,lewa przednia łapa sztywna,to i tak nie wyobrażam sobie wyprawy bez niego,wertepy,zwaliska kamieni czy wysokie zarośla-arnolda na ręce i dawaj.Często już nie nadąża za mną,ale to nic,robię przystanek dla Dziadzi i dziele się z nim kanapkami.
Małe zdjęcie,jestem na bakier z komputerem
..kundelki są bardzo fajne miałem dwa i były dobrymi towarzyszami w wyprawach wędkarskich , może trochę hałaśliwe , dlaczego taka miniatura Ci wyszła ?..
Jestem na bakier z komputerem-to dla mnie czarna magia
....wymiar zdjęcia 640x480 100kb normalnie wchodzi , zrób fotkę pieskowi z bliska ,a będzie ok.
Mój ostatni przyjaciel to myszka na rybach hehe