Jędruś jak dobrze pójdzie to Koledzy ze Stowarzyszenia się odezwą :-) Tę sprawę obserwuję już od dłuższego czasu. W pewnym momencie byłem pewny, że zostaną zakrzyczani przez " działaczy " jednak na szczęście Burmistrz Międzyrzeca podjął dobrą decyzję odbierając wodę PZW. JK
U nas, w pobliżu, zrobiono zbiornik 90 ha. Wójt oddał go powstałemu stowarzyszeniu a nie PZW. Ustalili ograniczona ilość członków a gdzie ma sie podziac reszta wedkarzy? Znowu, tak jak za komuny trzeba ,,załatwiać" u nich zezwolenie. Czy tak ma wygladac to nowe? Oplaty takie same jak w PZW i tylko na jeden zbiornik. W innym stowarzyszeniu wedkarze wykupili zezwolenia a oni w połowie roku zrobili czyszczenie zbiornika opłaty natomiast były za cały rok. Coś mi się wydaje, że stowarzyszenia to nie taka świetlana przyszłość. Przecież jak wszędzie powstaną stowarzyszenie i każde będzie brało swoje opłaty to nic się nie zmieni tylko, ze wędkarz będzie uwiązany do jednego zbiornika jak pies do budy.
Lyxy, właśnie o tym mówię, dlatego trzeba zawalczyć by coś się zmieniło, coś drgnęło. Podziękować tym co nie umieją w naszym imieniu cokolwiek porządnego zrobić. Do yego takich co chcą coś dla wędkarzy i łowisk zrobić zwalczają jak by to była dżuma.
mirek788w Cześć Janusz. T o trochę nie tak jak myślisz w całej tej sytuacji to burmistrz Międzyrzeca miał w tym interes aby odebrać to pzw. Powykupował działki do koła zbiornika i ma na celu aby powstały tam tereny rekreacyjne. Domki, plaże itp. nie ma miejsca dla wędkarz. Co nieco wiem na ten temat. Co do wprowadzenia przez koło 830 tyś. zł. do PZW to też nie prawda bo niby skąd koło miało by tyle wziąć. Koło ma ok 1000 członków pomnożyć to przez składki daje o wiele mniej. No chyba że całą sumę wprowadzają wszystkie koła okręgu , to inna sprawa.
PZW miało pierszeństwo i mogli być dalej gospodarzem akwenów. Nie zaakceptowali jedna nowych warunków umowy mówiących o konkretnych gatunkach i ilościach zarybieniowych, niedopuszczalny dla nich był punkt mówiący o powołaniu komisji zarybieniowej. Jak zarybia PZW wszyscy wiemy, papier wszystko przyjmie. Burmistrz Międzyrzeca podpisał umowę z MTW Żwirek, ale to wędkarze
zadecydowali o dalszych losach żwirowni, popierając przekazanie wody pod
Stowarzyszenie. Umowa dzierżawy lub użyczenia zawarta z PZW czy z MTW Żwirek dotyczy akwenów a nie działek przyległych. Inwestycje rekreacyjne powstające przy żwirowni mogły powstawać również przy PZW.
Ciekawe kiedy w końcu zlikwidują okręgi i będzie można łowić wszędzie. Jeden kraj, jedna składka.
Tak już w moim mniemaniu nie będzie nigdy. Wody zamknięte mające mądrych właścicieli "kipią" rybą i jestem zdania im więcej tych wód w dobrych rękach tym lepiej. Z rzekami może być różnie. Ja łowie głównie w rzekach i póki co nie wyobrażam sobie na czas obecny jak prywatny właściciel kawałka sporej rzeki będzie tam gospodarował z myślą nie o wyłowieniu co żywe a zapewnieniu dochodu z wędkarstwa... . Nie przesadzaj. Wisla u Wilka jakos daje rade (pisze o tej gorskiej, bo na nizinnej nie bylem nigdy). Jelenski tez jakos nie wylawia niczego do cna. Ab Owo (co prawda to stowarzyszenie) na Rabie robi nieporownywalnie wieksza korzysc niz PZW. Wg mnie to wlasnie rzeki powinny byc prywatne, bo ich nie bardzo oplaca sie odlawiac. Wiecej mozna wyciagnac z licencji. Ale do tego musi byc madry gospodarz
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb. PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
I tu dla mnie też jest problem ,że dany odcinek mniejszej rzeki zostanie pozostawiony bez jakiejkolwiek opieki (np przeję ty przez daną gminę której urzędnicy w zdecydowanej większości znają ryby tylko z postaci filetów bądź paluszków z marketu) bo jak napisałeś to ciężki kawałek chleba a możliwość prowadzenia dochodowego interesu mocno niepewna. Wracając do wody bez konkretnego gospodarza to biorąc pod uwagę moje realia (pobliskie rzeki) wiem ,że kiedy poszłaby na "wieś" wieść ,że każdy może łowić co i kiedy chce to zimorodki zdechną z głodu. Mentalność naszego narodu co do wielu jeszcze rzeczy jest ciągle z innej epoki.
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb. PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
A to że rzek się nie opłaca użytkować komercyjne pod względem wędkarzy, to raczej oczywiste, bo rybki migrują i zarybiasz całą wodę... A co do jezior i innych podobnych zbiorników wody. To jakoś mają takie łowiska i im się opłaca... Pamiętaj że nie muszą to być małe komercje. Bo na naszym rynku są też gospodarstwa rybackie, które nieźle funkcjonują...
Nie musi pisać na plecach, wystarczy tylko zapytać się co chce i jak to będzie chciał osiągnąć... A potem go na koniec roku z tego rozliczyć... Czy choć część swych postulatów wdrożył w życie. I jak się nie sprawdził, dać innemu szansę na wykazanie się przy następnych wyborach.
Warto przeczytać: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,16594735,Jak_smakuja_ryby_z_Zalewu_Zegrzynskiego__Przekonaj.html "Na tutejszych wodach pracuje pięć dwuosobowych ekip - ośmiu rybaków licencyjnych i dwóch zawodowych na etacie Ośrodka Rybackiego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego w Wierzbicy. Połowy trwają od czerwca do grudnia, od wtorku do piątku ( weekendy są zarezerwowane dla wędkarzy). Czasem w sieci zegrzyńskich rybaków trafia 300 kg ryb, a czasem jedynie 30 kg. W sumie daje to - jak podaje wspomniana analiza - ok. 20 ton rocznie. Dla porównania, według oficjalnych danych, na haczykach wędkarze wyciągają z wód zalewu ok. 160 ton ryb." Pozostawię to bez komentarza. A zdanie, że w okolicznych lokalach gastronomicznych nie kupi się i nie zje ryby to jakiś absurd. JK
Warto przeczytać: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,16594735,Jak_smakuja_ryby_z_Zalewu_Zegrzynskiego__Przekonaj.html "Na tutejszych wodach pracuje pięć dwuosobowych ekip - ośmiu rybaków licencyjnych i dwóch zawodowych na etacie Ośrodka Rybackiego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego w Wierzbicy. Połowy trwają od czerwca do grudnia, od wtorku do piątku ( weekendy są zarezerwowane dla wędkarzy). Czasem w sieci zegrzyńskich rybaków trafia 300 kg ryb, a czasem jedynie 30 kg. W sumie daje to - jak podaje wspomniana analiza - ok. 20 ton rocznie. Dla porównania, według oficjalnych danych, na haczykach wędkarze wyciągają z wód zalewu ok. 160 ton ryb." Pozostawię to bez komentarza. A zdanie, że w okolicznych lokalach gastronomicznych nie kupi się i nie zje ryby to jakiś absurd. JK A ile narybku wprowadza gospodarz? I ile do tego dokładają się ci etatowi rybacy? No jaki przyrost naturalny ma ten akwen? A odpowiedź nasunie się sama...
Jak byś napisała bez enigmatycznych zagadek byłbym wdzięczny nie tylko pewnie i ja. Te brygady to rybacy spod znaku PZW. My płacimy składki, my zbieramy śmieci, to z naszych składek PZW zarybia.Najgorsze jest to, że tacy ludzie co organizują takie spotkania są przekonani, że im się należy możliwość zakupu ryb złowionych sieciami. Nie dopuszczają do siebie stwierdzeń, że brygady rybackie to śmierć dla tej wody. Jak przestaną przyjeżdżać turyści i wędkarze skończy się złoty czas Zalewu. Będzie to jedynie wielka kałuża w okolicach Warszawy gdzie co weekend w ciepłe dni pojawi się stado skuterów wodnych, ścigaczy i tego typu ryczącego sprzętu. Już w tej chwili doczekać się na branie jakiejś sensownej ryby graniczy z cudem. JK
Znowu nie rozumię przecież autor napisał wyrażnie : "Choć ryb w Zalewie jest w bród, to praktycznie nie ma ich w lokalach nad zalewem i w Warszawie....w jego wodach żyje blisko 40 gatunków ryb, z czego ponad 20 ma wartość użytkową. To m.in. liny, leszcze, karasie i karpie, płocie, drapieżniki, takie jak sum, sandacz czy szczupak, a także będące pod ochroną piskorze czy piekielnice. Czasem zdarzy się węgorz." A wy znowu narzekacie na bezrybie : )
Bo kłamie autor dlatego tego nie rozumiesz - w okolicznych knajpach ryby " skolko ugodno " . Zacytuj cały akapit a przekonasz się że:" Ryby z odłowu rybackiego można kupić tylko w jednym miejscu, w bazie wędkarskiej w Wierzbicy, w dni odłowów. Choć ryb w Zalewie jest w bród, to praktycznie nie ma ich w lokalach nad zalewem i w Warszawie. - Mamy nadzieję, że nasz festiwal pomoże to zmienić - mówi Aneta Kołaszewska z fundacji Bookamore, organizatora niedzielnej imprezy." Stwierdzenie, że ryb jest w bród to następne kłamstwo - że niby tylko ekipy łowią i sami na miejscu sprzedają. Skoro jest ich tak dużo zapraszam na ryby ;-))))) Zobaczymy co zdołasz złowić. To stwierdzenie jest populistyczne i " pod PZW ". Oczywiście nie jest to prawda, że ryb nie ma w knajpach na Zalewem co potwierdził wyżej Jędrula pisząć:" Tak Janusz , tam w każdej knajpie są ryby z Waszego Zegrza , byłem to wiem . Za niedługo wyczeszą Wam tą wodę do ostatniej płotki . " JK
Ciekawe kiedy w końcu zlikwidują okręgi i będzie można łowić wszędzie. Jeden kraj, jedna składka.
Tak już w moim mniemaniu nie będzie nigdy. Wody zamknięte mające mądrych właścicieli "kipią" rybą i jestem zdania im więcej tych wód w dobrych rękach tym lepiej. Z rzekami może być różnie. Ja łowie głównie w rzekach i póki co nie wyobrażam sobie na czas obecny jak prywatny właściciel kawałka sporej rzeki będzie tam gospodarował z myślą nie o wyłowieniu co żywe a zapewnieniu dochodu z wędkarstwa... . Nie przesadzaj. Wisla u Wilka jakos daje rade (pisze o tej gorskiej, bo na nizinnej nie bylem nigdy). Jelenski tez jakos nie wylawia niczego do cna. Ab Owo (co prawda to stowarzyszenie) na Rabie robi nieporownywalnie wieksza korzysc niz PZW. Wg mnie to wlasnie rzeki powinny byc prywatne, bo ich nie bardzo oplaca sie odlawiac. Wiecej mozna wyciagnac z licencji. Ale do tego musi byc madry gospodarz
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb. PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
Właśnie o tym pisze. Powiaty nie dają na straż a zezwolenia będą wydawać bez ograniczeń. Zarybień zero. Dopiero wtedy będzie pustynia. Piszę na podstawie tego co widzę. Mało tego. Kłusole będą panami a wędkarz z wykupioną kartą dostanie w pałę. Już teraz jeden lub dwóch wędkarzy boją się odezwać jak widzą kilku kłusoli z generatorem. Tacy ludzie to mają przepisy w d. Kary w kwocie 100 czy 200 zl. to pikuś. Jakby były konkretne straże i doj... takiemu ze 4 lata kamieniołomów to może by coś dało. Nie jestem marzycielem i nie wierzę w takie cudownie przemiany.
I tu dla mnie też jest problem ,że dany odcinek mniejszej rzeki zostanie pozostawiony bez jakiejkolwiek opieki (np przeję ty przez daną gminę której urzędnicy w zdecydowanej większości znają ryby tylko z postaci filetów bądź paluszków z marketu) bo jak napisałeś to ciężki kawałek chleba a możliwość prowadzenia dochodowego interesu mocno niepewna. Wracając do wody bez konkretnego gospodarza to biorąc pod uwagę moje realia (pobliskie rzeki) wiem ,że kiedy poszłaby na "wieś" wieść ,że każdy może łowić co i kiedy chce to zimorodki zdechną z głodu. Mentalność naszego narodu co do wielu jeszcze rzeczy jest ciągle z innej epoki.
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb. PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
A to że rzek się nie opłaca użytkować komercyjne pod względem wędkarzy, to raczej oczywiste, bo rybki migrują i zarybiasz całą wodę... A co do jezior i innych podobnych zbiorników wody. To jakoś mają takie łowiska i im się opłaca... Pamiętaj że nie muszą to być małe komercje. Bo na naszym rynku są też gospodarstwa rybackie, które nieźle funkcjonują...
Nie musi pisać na plecach, wystarczy tylko zapytać się co chce i jak to będzie chciał osiągnąć... A potem go na koniec roku z tego rozliczyć... Czy choć część swych postulatów wdrożył w życie. I jak się nie sprawdził, dać innemu szansę na wykazanie się przy następnych wyborach.
Niby to kto ma go zapytac i kto ma go rozliczyć? Może urzędnik z powiatu? Artur na jakim swiecie żyjesz bo chyba nie na tym co ja.
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Nie musi pisać na plecach, wystarczy tylko zapytać się co chce i jak to będzie chciał osiągnąć... A potem go na koniec roku z tego rozliczyć... Czy choć część swych postulatów wdrożył w życie. I jak się nie sprawdził, dać innemu szansę na wykazanie się przy następnych wyborach.
Niby to kto ma go zapytac i kto ma go rozliczyć? Może urzędnik z powiatu? Artur na jakim swiecie żyjesz bo chyba nie na tym co ja.
Na tym samym świecie żyjemy. I wiem co piszę... Kto ma zapytać? Proste wyborcy, na zebraniu sprawozdawczym. Czyli członkowie koła, na zebraniu koła. I wtedy można też wyciągnąć konsekwencje. Wiem w jakim świecie żyjemy i jakie są realia. Dlatego nie obiecuję rzeczy których nie jestem w stanie osiągnąć/zrealizować. Tym bardziej że sprawdziłem, czy jest to możliwe i co trzeba zrobić.
Na tym samym świecie żyjemy. I wiem co piszę... Kto ma zapytać? Proste wyborcy, na zebraniu sprawozdawczym. Czyli członkowie koła, na zebraniu koła. I wtedy można też wyciągnąć konsekwencje. Wiem w jakim świecie żyjemy i jakie są realia. Dlatego nie obiecuję rzeczy których nie jestem w stanie osiągnąć/zrealizować. Tym bardziej że sprawdziłem, czy jest to możliwe i co trzeba zrobić.
Tak członkowie koła będą pytać na zebraniu jak 90% członków ma to w dupie, ludzie chcą łowić nie bawić się w zebrania. A co do obietnic to wszyscy nas karmią "kiełbasą wyborczą " wszyscy obiecują a gówno z tego wychodzi. Co do Ciebie to czytam twoje posty od dawna, szlachetne, zdroworozsądkowe, i do czasu gdy nie napisałeś że chcą cię wypieprzyć z koła-śledzę tą sprawę- to byłem przekonany że się przechwalasz, "co to nie Artur" najpoczciwszy człowiek w PZW , ale widze że Twoje pomysły są " niezłe" i zupełnie nie na rękę betonowi więc jak narazie pozosaje mi wierzyć w Twoje intencje.
To wszystko jest prawdą , dlatego kilka lat wstecz postanowiłem zakończyć swoją działalność na rzecz PZW. Szkoda ,że nadal wielu ludzi uczestników tego forum nie rozumie tego i działając podtrzymuje komunistyczny twór ,który dla wędkarzy nic nie robi.Ciekaw jestem jak PZW dawałoby sobie radę gospodarząc tak naprawdę czyli zarybiam, dbam, chronię, odławiam ,sprzedaje i z tego utrzymuje gospodarstwo.Bez składek wędkarzy po roku by padli,co to za działalność która wymaga dodatkowych pieniędzy i nie jest się w stanie utrzymać z prawidłowego gospodarzenia.Panowie z ZG nie muszą się martwić o przetrwanie dokąd mają nas wędkarzy a to czy rybki są ,czy ich nie ma schodzi na dalszy plan.Najważniejsze utrzymać w ryzach rzeszę wędkarzy najlepiej skłóconych ,napuszczać jednych na drugich .Dlatego działają różne twory jak zarządy ,prezesi ,sekretarze , sądy koleżeńskie ,SSR ludziom tym wydaje się ,że awansowali społecznie działając w tych tworach a tak naprawdę się nie liczą .Popatrzcie ile nienawiści jest na tym forum ,kłótnie ,pyskówki wielu wydaję się ,że są najmądrzejsi a tak naprawdę są głupi i pomagają poprzez swoje postępowanie pchać ten bałagan do przodu .Chyba nigdy wędkarze nie zbiorą się do kupy i powiedzą dosyć tego nie pozwolą na to mąciciele ,którzy najczęściej wywodzą się z tych co "awansowali " społecznie to są prości ludzie i być funkcyjnym w stowarzyszeniu jest dla nich bardzo ważne.
@cierpliwy1 , masz rację , że utrzymujemy tego cholernego molocha ale w moim przypadku PZW jest monopolistą na tutejszych wodach i jak nie opłacę składek to będę mógł sobie połowić jedynie w wannie :(
@cierpliwy1 , masz rację , że utrzymujemy tego cholernego molocha ale w moim przypadku PZW jest monopolistą na tutejszych wodach i jak nie opłacę składek to będę mógł sobie połowić jedynie w wannie :(
Jędrula w moich terenach jest tak samo ,wszystkie wody PZW .Chciałem w tamtym roku wziąć jezioro 50 hektarów i zrobić wzorcowe łowisko .Przygotowałem się bardzo solidnie troszeczkę obszedłem przepisy mówiące o rybactwie (jednak można),uzyskałem super opinie operatu ,ale przez pewne machlojki konkurs w ostatniej chwili został odwołany .
Na tym samym świecie żyjemy. I wiem co piszę... Kto ma zapytać? Proste wyborcy, na zebraniu sprawozdawczym. Czyli członkowie koła, na zebraniu koła. I wtedy można też wyciągnąć konsekwencje. Wiem w jakim świecie żyjemy i jakie są realia. Dlatego nie obiecuję rzeczy których nie jestem w stanie osiągnąć/zrealizować. Tym bardziej że sprawdziłem, czy jest to możliwe i co trzeba zrobić.
Tak członkowie koła będą pytać na zebraniu jak 90% członków ma to w dupie, ludzie chcą łowić nie bawić się w zebrania. A co do obietnic to wszyscy nas karmią "kiełbasą wyborczą " wszyscy obiecują a gówno z tego wychodzi. Co do Ciebie to czytam twoje posty od dawna, szlachetne, zdroworozsądkowe, i do czasu gdy nie napisałeś że chcą cię wypieprzyć z koła-śledzę tą sprawę- to byłem przekonany że się przechwalasz, "co to nie Artur" najpoczciwszy człowiek w PZW , ale widze że Twoje pomysły są " niezłe" i zupełnie nie na rękę betonowi więc jak narazie pozosaje mi wierzyć w Twoje intencje.
Tak moje intencje są dobre, i nie patrzę na siebie a na wszystkich członków mego koła. Dałem artykuł w prasie, rozwieszałem ogłoszenia o Nadzwyczajnym. I co? Na zebranie przyszło 10 % członków. Co było, nie piszę. Ale przegrałem 13 do 10. Oczywiście do zarządu się dostałem. Można powiedzieć że 80% jest świeżego zarządu.
Tak więc obaczymy co będzie. No i dalej są podchody co do mojej osoby...
Artur, kiedy w koncu zrozumiesz, ze nie przybyli i NIGDY nie przybeda. Musisz zmienic sposob dzialania na inny niz oparty na masowym poruszeniu. Przyjmij, ze na zebrania chodzi 10% jako pewnik i omyslaj strategie oparta o takie zalozenia. Inaczej nie bedzie i nie ma co trwac w tym przekonaniu.
Artur, kiedy w koncu zrozumiesz, ze nie przybyli i NIGDY nie przybeda. Musisz zmienic sposob dzialania na inny niz oparty na masowym poruszeniu. Przyjmij, ze na zebrania chodzi 10% jako pewnik i omyslaj strategie oparta o takie zalozenia. Inaczej nie bedzie i nie ma co trwac w tym przekonaniu.
A kiedy ci co narzekają i nie przychodzą na walne, zrozumieją że inaczej ich narzekania nic nie dadzą. Bo sami nic nie robią, by coś zmienić?
Wiesz, jak na razie znów, jestem z zarządzie*. I zarząd się zmienił w 80%, tak wić są szanse na to że jednak się coś zmieni i ruszy...
Każdy kto nie głosuje podczas wybierania swoich władz nie powinien mieć moralnego pawa do pózniejszej krytyki ich działań, pozostawiając wybór innym trzeba by go pózniej uszanować.
Zgadza się tylko jest jedno ale...Powinny być określone prawem kwalifikacje tychże władz bo póki co " wystarczy chcieć " i " właściwa postawa polityczna " - " Mówi Wam to coś " ? ;-))))))))))))Od władz ( jakie by one nie były ) wymaga się kompetencji, wiedzy i zaangażowania - jeśli tego władze nie spełniają to po co się lansują w wyborach ?Lekarz ma ludzi leczyć, hydraulik rury skręcać, ślusarz dotoczyć uszkodzoną część, kowal wykuć podkowę i podkuć konia, itd - władza ( nawet jeśli jej nie popieram ) ma dobrze zarządzać i być przygotowana na krytykę ( nie krytykanctwo ).JK
Powinny być określone prawem kwalifikacje tychże władz bo póki co " wystarczy chcieć " i " właściwa postawa polityczna " - " Mówi Wam to coś " ? ;-)))))))))))) No właśnie jakby każdy się chociaż trochę interesował to na fotel np. prezesa koła nie wybieralibyśmy dawnego i obecnego komucha ( komuchem pozostaje się do śmierci) , właściciela ( nie ubliżając nikomu) np. zakładu wulkanizacji. Po co wszystko regulować prawnie.
A chociażby szewca, jeżeli chodziłbym na zebrania, widziałbym jego zaangażowanie, zdroworozsądkowe podejście, chęć poprawy na lepsze, skłonność do wysłuchania wszystkich racji i wypracowywnia wspólnych kompromisów i to nie tylko kilka miesięcy przed wyborami ale przez ostatnie lata to czemu nie.Ty oczywiście wolałbyś jakiegoś magistra tylko czy po jakiś studiach związanych z "rybami" bo przecież trzeba się na nich znać czy takiego po zarządzaniu bo przecież trzeba również dobrze zarządzać czy może takiego jednego w pigułce?
Zgadza się tylko jest jedno ale...Powinny być określone prawem kwalifikacje tychże władz bo póki co " wystarczy chcieć " i " właściwa postawa polityczna " - " Mówi Wam to coś " ? ;-)))))))))))) Od władz ( jakie by one nie były ) wymaga się kompetencji, wiedzy i zaangażowania - jeśli tego władze nie spełniają to po co się lansują w wyborach ?Lekarz ma ludzi leczyć, hydraulik rury skręcać, ślusarz dotoczyć uszkodzoną część, kowal wykuć podkowę i podkuć konia, itd - władza ( nawet jeśli jej nie popieram ) ma dobrze zarządzać i być przygotowana na krytykę ( nie krytykanctwo ).JK Tu kłania się ustawa o stowarzyszeniach. Nie ma takiego wymogu. Ale władze mogą zatrudnić takie osoby. Po drugie okręg to reguluje zatrudniając, okresowo lub na stałe ichtiologa, księgową itd.
Tylko ilu przychodzi na wybory czy walne zebranie, powiedzieć władzy co che, i czy jest z nich zadowolony. Ilu tu krzyczy, jacy oni są źli. Ale na wybory nie idą, na zebrania tym bardziej. Bo po co...
Dobre jest powiedziane, nie byłeś. To znaczy jest ci dobrze. Tak więc czego ty chcesz?
I dlatego mamy jak mamy - ustawa taka, śmaka czy jeszcze inna nie załatwi sprawy bo brak w niej pewnych zapisów.Dopóki prezesem koła PZW i zarządzie koła może zostać za przeproszeniem ktoś po zawodówce, bez wykształcenia na zasadzie " ja chcę a inni mnie popierają " dopóty wiele cennych inicjatyw zostanie odrzuconych na zasadzie " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ". JK EDIT:Wkleję tu posta Pawła z innego wątku:" Dlatego wg mnie cala ta struktura PZW jest o kant d..y potluc. Nikt kto ma choc troche wiedzy w tym co napisalem, nie pojdzie za darmoche do pracy. I jest to calkowicie naturalne. Bo zeby robic cos dobrze, to oproc kwalifikacji, nalezy sie temu poswiecic czasowo a nie tylko z doskoku. Dopoki nie bedza to platne (dobrze) stanowiska, to bedzie taka marnota jak teraz i nic tego nie zmieni. Mozecie sobie wymieniaz zarzady w 1000%. Co z tego jak jedni niekompetentni zastepuja innych. "
Janek. Na wyborach nie wygrywa ten co się nadaje, i chce cos zrobić a ten którego koledzy przychodzą. A przynajmniej na głosowaniach jawnych. To jest po persze. Po drugie jak nie jesteś na walnym, to nie masz wpływu na to co koło ma robić przez następny rok. I nie ważne czy w zarządzie są ludzie tylko po zawodówkach. Bo to co zostało uchwalone na walnym mają wdrożyć w życie. Chyba że jest to nie zgodne z prawem czy tez statutem. I nie masz co się martwić. Bo opis protokołu z takiego zebrania idzie do ZO i tam powinni wychwycić zapinane w nim nieprawidłowości.
Po trzecie, zarząd nic na łowiskach nie zrobi bez zgody ZO. Jedynie w sprawach koła są bardziej niezależni. Oczywiście nad działalnością koła i zarządu koła piecze trzyma Komisja rewizyjna. Zarząd koła ma współpracować z okręgiem i reprezentować ich potrzeby i interesy przed okręgiem.
Dopóki prezesem koła PZW i zarządzie koła może zostać za przeproszeniem ktoś po zawodówce, bez wykształcenia na zasadzie " ja chcę a inni mnie popierają " dopóty wiele cennych inicjatyw zostanie odrzuconych na zasadzie " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ". Czyli według Ciebie dobre pomysły i cenne iniciatywy mają ludzie od jakiego poziomu wykształcenia?
Dobre pomysły może mieć każdy i nie ma to związku z wykształceniem, ale nie każdy chce je realizować właśnie w myśl zasady " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ".Własnie dlatego zacytowałem też post Pawła: " Dlatego wg mnie cala ta struktura PZW jest o kant d..y potluc. Nikt kto ma choc troche wiedzy w tym co napisalem, nie pojdzie za darmoche do pracy. I jest to calkowicie naturalne. Bo zeby robic cos dobrze, to oproc kwalifikacji, nalezy sie temu poswiecic czasowo a nie tylko z doskoku. Dopoki nie bedza to platne (dobrze) stanowiska, to bedzie taka marnota jak teraz i nic tego nie zmieni. Mozecie sobie wymieniaz zarzady w 1000%. Co z tego jak jedni niekompetentni zastepuja innych. " JK
Dobre pomysły może mieć każdy i nie ma to związku z wykształceniem, ale nie każdy chce je realizować właśnie w myśl zasady " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ". No właśnie jakbyśmy chodzili na zebrania ( ja również) i widzielibyśmy takiego zapaleńca "moglibyśmy zrobić to... i to ... i to ... i żeby było tą rybkę widać... jak się spławia...jak żeruje..." to może warto byłoby dać mu szanse? Mozecie sobie wymieniaz zarzady w 1000%. Co z tego jak jedni niekompetentni zastepuja innych. " No zastępują jak na zebrania chodzą tylko ich starzy znajomi z koła zakładowego co trzydzieści lat razem wódę pili na dziale to czego oczekujemy? " Dlatego wg mnie cala ta struktura PZW jest o kant d..y potluc. Nikt kto ma choc troche wiedzy w tym co napisalem, nie pojdzie za darmoche do pracy. Wędkarstwo nie jest pracą tylko hobby lub po polsku jak kto woli np. zamiłowaniem, prezes koła powinien być z zamiłowania wędkarzem, całą resztę np. operaty rybackie zlecane są ludziom za pieniądze, chyba że się myle?
Wędkarstwo to hobby i z tym się zgadzam. Natomiast uważam, że praca powinna być nagradzana. Wtedy dopiero można od kogoś czegoś wymagać. Ale jak ma być praca nagradzana ( np prezes koła ) należy przedstawiać wymagania - czyli wykształcenie, staż pracy na funkcjach kierowniczych itd. " No zastępują jak na zebrania chodzą tylko ich starzy znajomi z koła zakładowego co trzydzieści lat razem wódę pili na dziale to czego oczekujemy?"Ja na zebrania chodzę. Wiem kogo wybrałem na prezesa. Prezes i zarząd może g... jeśli chodzi o te spławiające się rybki bo na Zegrzu ekipy rybackie już dawno skończyły " racjonalną gospodarkę rybacką " i teraz dobijają oporne stada ryb, które nie zrozumiały, że do tej pory działały przeciw " racjonalnej gospodarce rybackiej." JK
Jędruś jak dobrze pójdzie to Koledzy ze Stowarzyszenia się odezwą :-)
Tę sprawę obserwuję już od dłuższego czasu. W pewnym momencie byłem pewny, że zostaną zakrzyczani przez " działaczy " jednak na szczęście Burmistrz Międzyrzeca podjął dobrą decyzję odbierając wodę PZW.
JK
U nas, w pobliżu, zrobiono zbiornik 90 ha. Wójt oddał go powstałemu stowarzyszeniu a nie PZW. Ustalili ograniczona ilość członków a gdzie ma sie podziac reszta wedkarzy?
Znowu, tak jak za komuny trzeba ,,załatwiać" u nich zezwolenie. Czy tak ma wygladac to nowe? Oplaty takie same jak w PZW i tylko na jeden zbiornik. W innym stowarzyszeniu wedkarze wykupili zezwolenia a oni w połowie roku zrobili czyszczenie zbiornika opłaty natomiast były za cały rok. Coś mi się wydaje, że stowarzyszenia to nie taka świetlana przyszłość. Przecież jak wszędzie powstaną stowarzyszenie i każde będzie brało swoje opłaty to nic się nie zmieni tylko, ze wędkarz będzie uwiązany do jednego zbiornika jak pies do budy.
Lyxy, właśnie o tym mówię, dlatego trzeba zawalczyć by coś się zmieniło, coś drgnęło. Podziękować tym co nie umieją w naszym imieniu cokolwiek porządnego zrobić. Do yego takich co chcą coś dla wędkarzy i łowisk zrobić zwalczają jak by to była dżuma.
mirek788w
Cześć Janusz. T o trochę nie tak jak myślisz w całej tej sytuacji to burmistrz Międzyrzeca miał w tym interes aby odebrać to pzw. Powykupował działki do koła zbiornika i ma na celu aby powstały tam tereny rekreacyjne. Domki, plaże itp. nie ma miejsca dla wędkarz. Co nieco wiem na ten temat. Co do wprowadzenia przez koło 830 tyś. zł. do PZW to też nie prawda bo niby skąd koło miało by tyle wziąć. Koło ma ok 1000 członków pomnożyć to przez składki daje o wiele mniej. No chyba że całą sumę wprowadzają wszystkie koła okręgu , to inna sprawa.
PZW miało pierszeństwo i mogli być dalej gospodarzem akwenów. Nie zaakceptowali jedna nowych warunków umowy mówiących o konkretnych gatunkach i ilościach zarybieniowych, niedopuszczalny dla nich był punkt mówiący o powołaniu komisji zarybieniowej. Jak zarybia PZW wszyscy wiemy, papier wszystko przyjmie. Burmistrz Międzyrzeca podpisał umowę z MTW Żwirek, ale to wędkarze zadecydowali o dalszych losach żwirowni, popierając przekazanie wody pod Stowarzyszenie. Umowa dzierżawy lub użyczenia zawarta z PZW czy z MTW Żwirek dotyczy akwenów a nie działek przyległych. Inwestycje rekreacyjne powstające przy żwirowni mogły powstawać również przy PZW.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,stowarzyszenie-wedkarzy,77927
http://mtw-zwirek.pl/lowisko/
Ciekawe kiedy w końcu zlikwidują okręgi i będzie można łowić wszędzie. Jeden kraj, jedna składka.
Tak już w moim mniemaniu nie będzie nigdy. Wody zamknięte mające mądrych właścicieli "kipią" rybą i jestem zdania im więcej tych wód w dobrych rękach tym lepiej. Z rzekami może być różnie. Ja łowie głównie w rzekach i póki co nie wyobrażam sobie na czas obecny jak prywatny właściciel kawałka sporej rzeki będzie tam gospodarował z myślą nie o wyłowieniu co żywe a zapewnieniu dochodu z wędkarstwa... .
Nie przesadzaj. Wisla u Wilka jakos daje rade (pisze o tej gorskiej, bo na nizinnej nie bylem nigdy).
Jelenski tez jakos nie wylawia niczego do cna. Ab Owo (co prawda to stowarzyszenie) na Rabie robi nieporownywalnie wieksza korzysc niz PZW.
Wg mnie to wlasnie rzeki powinny byc prywatne, bo ich nie bardzo oplaca sie odlawiac. Wiecej mozna wyciagnac z licencji. Ale do tego musi byc madry gospodarz
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb.
PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
I tu dla mnie też jest problem ,że dany odcinek mniejszej rzeki zostanie pozostawiony bez jakiejkolwiek opieki (np przeję ty przez daną gminę której urzędnicy w zdecydowanej większości znają ryby tylko z postaci filetów bądź paluszków z marketu) bo jak napisałeś to ciężki kawałek chleba a możliwość prowadzenia dochodowego interesu mocno niepewna. Wracając do wody bez konkretnego gospodarza to biorąc pod uwagę moje realia (pobliskie rzeki) wiem ,że kiedy poszłaby na "wieś" wieść ,że każdy może łowić co i kiedy chce to zimorodki zdechną z głodu. Mentalność naszego narodu co do wielu jeszcze rzeczy jest ciągle z innej epoki.
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb.
PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
A to że rzek się nie opłaca użytkować komercyjne pod względem wędkarzy, to raczej oczywiste, bo rybki migrują i zarybiasz całą wodę...
A co do jezior i innych podobnych zbiorników wody. To jakoś mają takie łowiska i im się opłaca...
Pamiętaj że nie muszą to być małe komercje. Bo na naszym rynku są też gospodarstwa rybackie, które nieźle funkcjonują...
Nie musi pisać na plecach, wystarczy tylko zapytać się co chce i jak to będzie chciał osiągnąć...
A potem go na koniec roku z tego rozliczyć... Czy choć część swych postulatów wdrożył w życie. I jak się nie sprawdził, dać innemu szansę na wykazanie się przy następnych wyborach.
Warto przeczytać: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,16594735,Jak_smakuja_ryby_z_Zalewu_Zegrzynskiego__Przekonaj.html
"Na tutejszych wodach pracuje pięć dwuosobowych ekip - ośmiu rybaków licencyjnych i dwóch zawodowych na etacie Ośrodka Rybackiego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego w Wierzbicy.
Połowy trwają od czerwca do grudnia, od wtorku do piątku ( weekendy są zarezerwowane dla wędkarzy). Czasem w sieci zegrzyńskich rybaków trafia 300 kg ryb, a czasem jedynie 30 kg. W sumie daje to - jak podaje wspomniana analiza - ok. 20 ton rocznie. Dla porównania, według oficjalnych danych, na haczykach wędkarze wyciągają z wód zalewu ok. 160 ton ryb."
Pozostawię to bez komentarza. A zdanie, że w okolicznych lokalach gastronomicznych nie kupi się i nie zje ryby to jakiś absurd.
JK
Tak Janusz , tam w każdej knajpie są ryby z Waszego Zegrza , byłem to wiem . Za niedługo wyczeszą Wam tą wodę do ostatniej płotki .
Warto przeczytać: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,16594735,Jak_smakuja_ryby_z_Zalewu_Zegrzynskiego__Przekonaj.html
"Na tutejszych wodach pracuje pięć dwuosobowych ekip - ośmiu rybaków licencyjnych i dwóch zawodowych na etacie Ośrodka Rybackiego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego w Wierzbicy.
Połowy trwają od czerwca do grudnia, od wtorku do piątku ( weekendy są zarezerwowane dla wędkarzy). Czasem w sieci zegrzyńskich rybaków trafia 300 kg ryb, a czasem jedynie 30 kg. W sumie daje to - jak podaje wspomniana analiza - ok. 20 ton rocznie. Dla porównania, według oficjalnych danych, na haczykach wędkarze wyciągają z wód zalewu ok. 160 ton ryb."
Pozostawię to bez komentarza. A zdanie, że w okolicznych lokalach gastronomicznych nie kupi się i nie zje ryby to jakiś absurd.
JK
A ile narybku wprowadza gospodarz? I ile do tego dokładają się ci etatowi rybacy? No jaki przyrost naturalny ma ten akwen?
A odpowiedź nasunie się sama...
Jak byś napisała bez enigmatycznych zagadek byłbym wdzięczny nie tylko pewnie i ja.
Te brygady to rybacy spod znaku PZW. My płacimy składki, my zbieramy śmieci, to z naszych składek PZW zarybia.Najgorsze jest to, że tacy ludzie co organizują takie spotkania są przekonani, że im się należy możliwość zakupu ryb złowionych sieciami. Nie dopuszczają do siebie stwierdzeń, że brygady rybackie to śmierć dla tej wody. Jak przestaną przyjeżdżać turyści i wędkarze skończy się złoty czas Zalewu. Będzie to jedynie wielka kałuża w okolicach Warszawy gdzie co weekend w ciepłe dni pojawi się stado skuterów wodnych, ścigaczy i tego typu ryczącego sprzętu. Już w tej chwili doczekać się na branie jakiejś sensownej ryby graniczy z cudem.
JK
Znowu nie rozumię przecież autor napisał wyrażnie :
"Choć ryb w Zalewie jest w bród, to praktycznie nie ma ich w lokalach nad zalewem i w Warszawie....w jego wodach żyje blisko 40 gatunków ryb, z czego ponad 20 ma wartość użytkową. To m.in. liny, leszcze, karasie i karpie, płocie, drapieżniki, takie jak sum, sandacz czy szczupak, a także będące pod ochroną piskorze czy piekielnice. Czasem zdarzy się węgorz."
A wy znowu narzekacie na bezrybie : )
Bo kłamie autor dlatego tego nie rozumiesz - w okolicznych knajpach ryby " skolko ugodno " .
Zacytuj cały akapit a przekonasz się że:" Ryby z odłowu rybackiego można kupić tylko w jednym miejscu, w bazie wędkarskiej w Wierzbicy, w dni odłowów. Choć ryb w Zalewie jest w bród, to praktycznie nie ma ich w lokalach nad zalewem i w Warszawie. - Mamy nadzieję, że nasz festiwal pomoże to zmienić - mówi Aneta Kołaszewska z fundacji Bookamore, organizatora niedzielnej imprezy."
Stwierdzenie, że ryb jest w bród to następne kłamstwo - że niby tylko ekipy łowią i sami na miejscu sprzedają. Skoro jest ich tak dużo zapraszam na ryby ;-))))) Zobaczymy co zdołasz złowić. To stwierdzenie jest populistyczne i " pod PZW ".
Oczywiście nie jest to prawda, że ryb nie ma w knajpach na Zalewem co potwierdził wyżej Jędrula pisząć:" Tak Janusz , tam w każdej knajpie są ryby z Waszego Zegrza , byłem to wiem . Za niedługo wyczeszą Wam tą wodę do ostatniej płotki . "
JK
Ciekawe kiedy w końcu zlikwidują okręgi i będzie można łowić wszędzie. Jeden kraj, jedna składka.
Tak już w moim mniemaniu nie będzie nigdy. Wody zamknięte mające mądrych właścicieli "kipią" rybą i jestem zdania im więcej tych wód w dobrych rękach tym lepiej. Z rzekami może być różnie. Ja łowie głównie w rzekach i póki co nie wyobrażam sobie na czas obecny jak prywatny właściciel kawałka sporej rzeki będzie tam gospodarował z myślą nie o wyłowieniu co żywe a zapewnieniu dochodu z wędkarstwa... .
Nie przesadzaj. Wisla u Wilka jakos daje rade (pisze o tej gorskiej, bo na nizinnej nie bylem nigdy).
Jelenski tez jakos nie wylawia niczego do cna. Ab Owo (co prawda to stowarzyszenie) na Rabie robi nieporownywalnie wieksza korzysc niz PZW.
Wg mnie to wlasnie rzeki powinny byc prywatne, bo ich nie bardzo oplaca sie odlawiac. Wiecej mozna wyciagnac z licencji. Ale do tego musi byc madry gospodarz
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb.
PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
Właśnie o tym pisze. Powiaty nie dają na straż a zezwolenia będą wydawać bez ograniczeń. Zarybień zero. Dopiero wtedy będzie pustynia. Piszę na podstawie tego co widzę. Mało tego. Kłusole będą panami a wędkarz z wykupioną kartą dostanie w pałę. Już teraz jeden lub dwóch wędkarzy boją się odezwać jak widzą kilku kłusoli z generatorem. Tacy ludzie to mają przepisy w d. Kary w kwocie 100 czy 200 zl. to pikuś. Jakby były konkretne straże i doj... takiemu ze 4 lata kamieniołomów to może by coś dało. Nie jestem marzycielem i nie wierzę w takie cudownie przemiany.
I tu dla mnie też jest problem ,że dany odcinek mniejszej rzeki zostanie pozostawiony bez jakiejkolwiek opieki (np przeję ty przez daną gminę której urzędnicy w zdecydowanej większości znają ryby tylko z postaci filetów bądź paluszków z marketu) bo jak napisałeś to ciężki kawałek chleba a możliwość prowadzenia dochodowego interesu mocno niepewna. Wracając do wody bez konkretnego gospodarza to biorąc pod uwagę moje realia (pobliskie rzeki) wiem ,że kiedy poszłaby na "wieś" wieść ,że każdy może łowić co i kiedy chce to zimorodki zdechną z głodu. Mentalność naszego narodu co do wielu jeszcze rzeczy jest ciągle z innej epoki.
Też jestem tego zdania.
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Z malych i srednich rzek nikt nie wyzyje, majac w planach ich gospodarcza eksploatacje. Czym innym jest wisla, gdzie mozna pozyskiwac ryby na skale przemyslowa, a czym innym np gorna Warta, Pilica czy rzeki pomorza. Tam gospodarka rybacka najzwyczajniej sie nie oplaca. Wiec jesli ktos mialby wziac w "opieke" dana wode, tylko po to zeby zyc z wedkarzy. I bylby idiota albo mial nieograniczone fundusze, zeby utrudniac ludziom lowienie ryb.
PS. Jakos nikt nie rwal sie do przetargow o rzeki jak bylo ostatnie rozdanie. Wiec czarnowidztwo, ze po upadku PZW zaraz namnozy sie prywaciarzy, ktorzy tylko czekaja zeby z nas zedrzec skore, jest wg mnie mocno na wyrost. To bardzo ciezki kawalek chleba i tylko nieliczni sie na to porwa. Niech ktos wezmie sobie kalkulator do reki i policzy ile osob musialoby lowic u niego na jakims wyimaginowanym lowisku zeby mu sie oplacalo.
A to że rzek się nie opłaca użytkować komercyjne pod względem wędkarzy, to raczej oczywiste, bo rybki migrują i zarybiasz całą wodę...
A co do jezior i innych podobnych zbiorników wody. To jakoś mają takie łowiska i im się opłaca...
Pamiętaj że nie muszą to być małe komercje. Bo na naszym rynku są też gospodarstwa rybackie, które nieźle funkcjonują...
Nie musi pisać na plecach, wystarczy tylko zapytać się co chce i jak to będzie chciał osiągnąć...
A potem go na koniec roku z tego rozliczyć... Czy choć część swych postulatów wdrożył w życie. I jak się nie sprawdził, dać innemu szansę na wykazanie się przy następnych wyborach.
Niby to kto ma go zapytac i kto ma go rozliczyć? Może urzędnik z powiatu? Artur na jakim swiecie żyjesz bo chyba nie na tym co ja.
Czy ktoś ma napisane na plecach, że będzie dobrym gospodarzem? Chyba zaczynasz fantazjować.
Nie musi pisać na plecach, wystarczy tylko zapytać się co chce i jak to będzie chciał osiągnąć...
A potem go na koniec roku z tego rozliczyć... Czy choć część swych postulatów wdrożył w życie. I jak się nie sprawdził, dać innemu szansę na wykazanie się przy następnych wyborach.
Niby to kto ma go zapytac i kto ma go rozliczyć? Może urzędnik z powiatu? Artur na jakim swiecie żyjesz bo chyba nie na tym co ja.
Na tym samym świecie żyjemy.
I wiem co piszę...
Kto ma zapytać? Proste wyborcy, na zebraniu sprawozdawczym. Czyli członkowie koła, na zebraniu koła. I wtedy można też wyciągnąć konsekwencje.
Wiem w jakim świecie żyjemy i jakie są realia. Dlatego nie obiecuję rzeczy których nie jestem w stanie osiągnąć/zrealizować.
Tym bardziej że sprawdziłem, czy jest to możliwe i co trzeba zrobić.
Na tym samym świecie żyjemy.
I wiem co piszę...
Kto ma zapytać? Proste wyborcy, na zebraniu sprawozdawczym. Czyli członkowie koła, na zebraniu koła. I wtedy można też wyciągnąć konsekwencje.
Wiem w jakim świecie żyjemy i jakie są realia. Dlatego nie obiecuję rzeczy których nie jestem w stanie osiągnąć/zrealizować.
Tym bardziej że sprawdziłem, czy jest to możliwe i co trzeba zrobić.
Tak członkowie koła będą pytać na zebraniu jak 90% członków ma to w dupie, ludzie chcą łowić nie bawić się w zebrania.
A co do obietnic to wszyscy nas karmią "kiełbasą wyborczą " wszyscy obiecują a gówno z tego wychodzi.
Co do Ciebie to czytam twoje posty od dawna, szlachetne, zdroworozsądkowe, i do czasu gdy nie napisałeś że chcą cię wypieprzyć z koła-śledzę tą sprawę- to byłem przekonany że się przechwalasz, "co to nie Artur" najpoczciwszy człowiek w PZW , ale widze że Twoje pomysły są " niezłe" i zupełnie nie na rękę betonowi więc jak narazie pozosaje mi wierzyć w Twoje intencje.
Ciekawy artykuł - warto rzucić okiem.
http://splawikigrunt.pl/pzw-i-tematy-z-tym-zwiazane-szczegoly-193.html
To wszystko jest prawdą , dlatego kilka lat wstecz postanowiłem zakończyć swoją działalność na rzecz PZW. Szkoda ,że nadal wielu ludzi uczestników tego forum nie rozumie tego i działając podtrzymuje komunistyczny twór ,który dla wędkarzy nic nie robi.Ciekaw jestem jak PZW dawałoby sobie radę gospodarząc tak naprawdę czyli zarybiam, dbam, chronię, odławiam ,sprzedaje i z tego utrzymuje gospodarstwo.Bez składek wędkarzy po roku by padli,co to za działalność która wymaga dodatkowych pieniędzy i nie jest się w stanie utrzymać z prawidłowego gospodarzenia.Panowie z ZG nie muszą się martwić o przetrwanie dokąd mają nas wędkarzy a to czy rybki są ,czy ich nie ma schodzi na dalszy plan.Najważniejsze utrzymać w ryzach rzeszę wędkarzy najlepiej skłóconych ,napuszczać jednych na drugich .Dlatego działają różne twory jak zarządy ,prezesi ,sekretarze , sądy koleżeńskie ,SSR ludziom tym wydaje się ,że awansowali społecznie działając w tych tworach a tak naprawdę się nie liczą .Popatrzcie ile nienawiści jest na tym forum ,kłótnie ,pyskówki wielu wydaję się ,że są najmądrzejsi a tak naprawdę są głupi i pomagają poprzez swoje postępowanie pchać ten bałagan do przodu .Chyba nigdy wędkarze nie zbiorą się do kupy i powiedzą dosyć tego nie pozwolą na to mąciciele ,którzy najczęściej wywodzą się z tych co "awansowali " społecznie to są prości ludzie i być funkcyjnym w stowarzyszeniu jest dla nich bardzo ważne.
@cierpliwy1 , masz rację , że utrzymujemy tego cholernego molocha ale w moim przypadku PZW jest monopolistą na tutejszych wodach i jak nie opłacę składek to będę mógł sobie połowić jedynie w wannie :(
@cierpliwy1 , masz rację , że utrzymujemy tego cholernego molocha ale w moim przypadku PZW jest monopolistą na tutejszych wodach i jak nie opłacę składek to będę mógł sobie połowić jedynie w wannie :(
Jędrula w moich terenach jest tak samo ,wszystkie wody PZW .Chciałem w tamtym roku wziąć jezioro 50 hektarów i zrobić wzorcowe łowisko .Przygotowałem się bardzo solidnie troszeczkę obszedłem przepisy mówiące o rybactwie (jednak można),uzyskałem super opinie operatu ,ale przez pewne machlojki konkurs w ostatniej chwili został odwołany .
Na tym samym świecie żyjemy.
I wiem co piszę...
Kto ma zapytać? Proste wyborcy, na zebraniu sprawozdawczym. Czyli członkowie koła, na zebraniu koła. I wtedy można też wyciągnąć konsekwencje.
Wiem w jakim świecie żyjemy i jakie są realia. Dlatego nie obiecuję rzeczy których nie jestem w stanie osiągnąć/zrealizować.
Tym bardziej że sprawdziłem, czy jest to możliwe i co trzeba zrobić.
Tak członkowie koła będą pytać na zebraniu jak 90% członków ma to w dupie, ludzie chcą łowić nie bawić się w zebrania.
A co do obietnic to wszyscy nas karmią "kiełbasą wyborczą " wszyscy obiecują a gówno z tego wychodzi.
Co do Ciebie to czytam twoje posty od dawna, szlachetne, zdroworozsądkowe, i do czasu gdy nie napisałeś że chcą cię wypieprzyć z koła-śledzę tą sprawę- to byłem przekonany że się przechwalasz, "co to nie Artur" najpoczciwszy człowiek w PZW , ale widze że Twoje pomysły są " niezłe" i zupełnie nie na rękę betonowi więc jak narazie pozosaje mi wierzyć w Twoje intencje.
Tak moje intencje są dobre, i nie patrzę na siebie a na wszystkich członków mego koła.
Dałem artykuł w prasie, rozwieszałem ogłoszenia o Nadzwyczajnym. I co?
Na zebranie przyszło 10 % członków. Co było, nie piszę. Ale przegrałem 13 do 10.
Oczywiście do zarządu się dostałem. Można powiedzieć że 80% jest świeżego zarządu.
Tak więc obaczymy co będzie.
No i dalej są podchody co do mojej osoby...
Tak więc dziękuje tym co nie przybyli....
Artur, kiedy w koncu zrozumiesz, ze nie przybyli i NIGDY nie przybeda.
Musisz zmienic sposob dzialania na inny niz oparty na masowym poruszeniu.
Przyjmij, ze na zebrania chodzi 10% jako pewnik i omyslaj strategie oparta o takie zalozenia. Inaczej nie bedzie i nie ma co trwac w tym przekonaniu.
Artur, kiedy w koncu zrozumiesz, ze nie przybyli i NIGDY nie przybeda.
Musisz zmienic sposob dzialania na inny niz oparty na masowym poruszeniu.
Przyjmij, ze na zebrania chodzi 10% jako pewnik i omyslaj strategie oparta o takie zalozenia. Inaczej nie bedzie i nie ma co trwac w tym przekonaniu.
A kiedy ci co narzekają i nie przychodzą na walne, zrozumieją że inaczej ich narzekania nic nie dadzą. Bo sami nic nie robią, by coś zmienić?
Wiesz, jak na razie znów, jestem z zarządzie*. I zarząd się zmienił w 80%, tak wić są szanse na to że jednak się coś zmieni i ruszy...
Każdy kto nie głosuje podczas wybierania swoich władz nie powinien mieć moralnego pawa do pózniejszej krytyki ich działań, pozostawiając wybór innym trzeba by go pózniej uszanować.
Zgadza się tylko jest jedno ale...Powinny być określone prawem kwalifikacje tychże władz bo póki co " wystarczy chcieć " i " właściwa postawa polityczna " - " Mówi Wam to coś " ? ;-))))))))))))Od władz ( jakie by one nie były ) wymaga się kompetencji, wiedzy i zaangażowania - jeśli tego władze nie spełniają to po co się lansują w wyborach ?Lekarz ma ludzi leczyć, hydraulik rury skręcać, ślusarz dotoczyć uszkodzoną część, kowal wykuć podkowę i podkuć konia, itd - władza ( nawet jeśli jej nie popieram ) ma dobrze zarządzać i być przygotowana na krytykę ( nie krytykanctwo ).JK
Powinny być określone prawem kwalifikacje tychże władz bo póki co " wystarczy chcieć " i " właściwa postawa polityczna " - " Mówi Wam to coś " ? ;-))))))))))))
No właśnie jakby każdy się chociaż trochę interesował to na fotel np. prezesa koła nie wybieralibyśmy dawnego i obecnego komucha ( komuchem pozostaje się do śmierci) , właściciela ( nie ubliżając nikomu) np. zakładu wulkanizacji. Po co wszystko regulować prawnie.
A kogo bys wybral, jesli zglosiloby sie 10 rencistow, 2 szewcow, lekarz i bezrobotny ?.
A chociażby szewca, jeżeli chodziłbym na zebrania, widziałbym jego zaangażowanie, zdroworozsądkowe podejście, chęć poprawy na lepsze, skłonność do wysłuchania wszystkich racji i wypracowywnia wspólnych kompromisów i to nie tylko kilka miesięcy przed wyborami ale przez ostatnie lata to czemu nie.Ty oczywiście wolałbyś jakiegoś magistra tylko czy po jakiś studiach związanych z "rybami" bo przecież trzeba się na nich znać czy takiego po zarządzaniu bo przecież trzeba również dobrze zarządzać czy może takiego jednego w pigułce?
Zgadza się tylko jest jedno ale...Powinny być określone prawem kwalifikacje tychże władz bo póki co " wystarczy chcieć " i " właściwa postawa polityczna " - " Mówi Wam to coś " ? ;-)))))))))))) Od władz ( jakie by one nie były ) wymaga się kompetencji, wiedzy i zaangażowania - jeśli tego władze nie spełniają to po co się lansują w wyborach ?Lekarz ma ludzi leczyć, hydraulik rury skręcać, ślusarz dotoczyć uszkodzoną część, kowal wykuć podkowę i podkuć konia, itd - władza ( nawet jeśli jej nie popieram ) ma dobrze zarządzać i być przygotowana na krytykę ( nie krytykanctwo ).JK
Tu kłania się ustawa o stowarzyszeniach. Nie ma takiego wymogu. Ale władze mogą zatrudnić takie osoby.
Po drugie okręg to reguluje zatrudniając, okresowo lub na stałe ichtiologa, księgową itd.
Tylko ilu przychodzi na wybory czy walne zebranie, powiedzieć władzy co che, i czy jest z nich zadowolony.
Ilu tu krzyczy, jacy oni są źli. Ale na wybory nie idą, na zebrania tym bardziej. Bo po co...
Dobre jest powiedziane, nie byłeś. To znaczy jest ci dobrze. Tak więc czego ty chcesz?
Bo porostu zależy im na prestiżu itd. I ...****
I dlatego mamy jak mamy - ustawa taka, śmaka czy jeszcze inna nie załatwi sprawy bo brak w niej pewnych zapisów.Dopóki prezesem koła PZW i zarządzie koła może zostać za przeproszeniem ktoś po zawodówce, bez wykształcenia na zasadzie " ja chcę a inni mnie popierają " dopóty wiele cennych inicjatyw zostanie odrzuconych na zasadzie " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ".
JK
EDIT:Wkleję tu posta Pawła z innego wątku:" Dlatego wg mnie cala ta struktura PZW jest o kant d..y potluc. Nikt kto ma choc troche wiedzy w tym co napisalem, nie pojdzie za darmoche do pracy. I jest to calkowicie naturalne. Bo zeby robic cos dobrze, to oproc kwalifikacji, nalezy sie temu poswiecic czasowo a nie tylko z doskoku. Dopoki nie bedza to platne (dobrze) stanowiska, to bedzie taka marnota jak teraz i nic tego nie zmieni. Mozecie sobie wymieniaz zarzady w 1000%. Co z tego jak jedni niekompetentni zastepuja innych. "
Janek. Na wyborach nie wygrywa ten co się nadaje, i chce cos zrobić a ten którego koledzy przychodzą. A przynajmniej na głosowaniach jawnych.
To jest po persze.
Po drugie jak nie jesteś na walnym, to nie masz wpływu na to co koło ma robić przez następny rok.
I nie ważne czy w zarządzie są ludzie tylko po zawodówkach. Bo to co zostało uchwalone na walnym mają wdrożyć w życie. Chyba że jest to nie zgodne z prawem czy tez statutem. I nie masz co się martwić. Bo opis protokołu z takiego zebrania idzie do ZO i tam powinni wychwycić zapinane w nim nieprawidłowości.
Po trzecie, zarząd nic na łowiskach nie zrobi bez zgody ZO. Jedynie w sprawach koła są bardziej niezależni. Oczywiście nad działalnością koła i zarządu koła piecze trzyma Komisja rewizyjna.
Zarząd koła ma współpracować z okręgiem i reprezentować ich potrzeby i interesy przed okręgiem.
Dopóki prezesem koła PZW i zarządzie koła może zostać za przeproszeniem ktoś po zawodówce, bez wykształcenia na zasadzie " ja chcę a inni mnie popierają " dopóty wiele cennych inicjatyw zostanie odrzuconych na zasadzie " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ".
Czyli według Ciebie dobre pomysły i cenne iniciatywy mają ludzie od jakiego poziomu wykształcenia?
Dobre pomysły może mieć każdy i nie ma to związku z wykształceniem, ale nie każdy chce je realizować właśnie w myśl zasady " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ".Własnie dlatego zacytowałem też post Pawła: " Dlatego wg mnie cala ta struktura PZW jest o kant d..y potluc. Nikt kto ma choc troche wiedzy w tym co napisalem, nie pojdzie za darmoche do pracy. I jest to calkowicie naturalne. Bo zeby robic cos dobrze, to oproc kwalifikacji, nalezy sie temu poswiecic czasowo a nie tylko z doskoku. Dopoki nie bedza to platne (dobrze) stanowiska, to bedzie taka marnota jak teraz i nic tego nie zmieni. Mozecie sobie wymieniaz zarzady w 1000%. Co z tego jak jedni niekompetentni zastepuja innych. "
JK
Dobre pomysły może mieć każdy i nie ma to związku z wykształceniem, ale nie każdy chce je realizować właśnie w myśl zasady " a po co nam to - kiedyś tego nie było i było dobrze ".
No właśnie jakbyśmy chodzili na zebrania ( ja również) i widzielibyśmy takiego zapaleńca "moglibyśmy zrobić to... i to ... i to ... i żeby było tą rybkę widać... jak się spławia...jak żeruje..." to może warto byłoby dać mu szanse?
Mozecie sobie wymieniaz zarzady w 1000%. Co z tego jak jedni niekompetentni zastepuja innych. "
No zastępują jak na zebrania chodzą tylko ich starzy znajomi z koła zakładowego co trzydzieści lat razem wódę pili na dziale to czego oczekujemy?
" Dlatego wg mnie cala ta struktura PZW jest o kant d..y potluc. Nikt kto ma choc troche wiedzy w tym co napisalem, nie pojdzie za darmoche do pracy.
Wędkarstwo nie jest pracą tylko hobby lub po polsku jak kto woli np. zamiłowaniem, prezes koła powinien być z zamiłowania wędkarzem, całą resztę np. operaty rybackie zlecane są ludziom za pieniądze, chyba że się myle?
Wędkarstwo to hobby i z tym się zgadzam. Natomiast uważam, że praca powinna być nagradzana. Wtedy dopiero można od kogoś czegoś wymagać. Ale jak ma być praca nagradzana ( np prezes koła ) należy przedstawiać wymagania - czyli wykształcenie, staż pracy na funkcjach kierowniczych itd.
" No zastępują jak na zebrania chodzą tylko ich starzy znajomi z koła zakładowego co trzydzieści lat razem wódę pili na dziale to czego oczekujemy?"Ja na zebrania chodzę. Wiem kogo wybrałem na prezesa. Prezes i zarząd może g... jeśli chodzi o te spławiające się rybki bo na Zegrzu ekipy rybackie już dawno skończyły " racjonalną gospodarkę rybacką " i teraz dobijają oporne stada ryb, które nie zrozumiały, że do tej pory działały przeciw " racjonalnej gospodarce rybackiej."
JK