Witam wędkarzy. Korzystając z tej rubryki , chciałbym pokrótce i w możliwie jak najprostszy sposób przedstawić pewien problem , mianowicie chodzi tutaj o malenie rybiej populacji oraz ustalenie rzeczywistych przyczyn takiego stanu. Chcąc zobrazować tę sytuację - należy posłużyć się ot choćby takim prostym przykładem : rybność jezior dzierżawionych przez PZW , gdzie dozwolone jest wędkowanie z łodzi relatywnie do rybostanu wód , nie objętych wykazem PZW tj leżących na terenie nadleśnictw bądź prywatnych ( prywatyzacji jednak nie pochwalam bez względu na to czy zarybiono karpiem , amurem czy też nie ). Jakże często bywa tak że dopóki jezioro jest dzierżawione np przez nadleśnictwo itp - dopóty ryby są i jakoś nic nie wskazuje by ten stan uległ dramatycznej zmianie? Niestety nierzadko bywa też zgoła odwrotnie : jeziora PZW , akweny zdawałoby się właściwie chronione - zamiast być chlubą polskich wędkarzy , stają się bezkresną wodną pustynią , miejscem , którego widok poraża mnogością łódek i brakiem ryb !? Skupmy się teraz na kwestii łódek - czy podejrzany nie wydaje się być fakt iż te jeziora gdzie łódek jest najwięcej - rażą bezrybiem - a wszystko to pod wezwaniem PZW ? Oczywiście nie twierdzę że złe jest wędkarstwo "łódkowe wreszcie że źli i bezmyślni są ludzie wędkujący z łodzi - źli są natomiast wszyscy ci którzy w ramach przyzwoitości w dzień łowią na wędki a w nocy - czym dusza zapragnie. Jakiś czas temu już zauważyłem że co poniektóre jeziora , (nazwijmy to ) "dzikie " , leżące na terenie nadleśnictwa są bardziej rybne niż wody PZW . Nadmieniam że nie wynika ten stan z tzw presji lub jej braku , bo przecież wędkarze są wszechobecni , łowią na różnych wodach , nie tylko w tych będących pod władaniem PZW. Aby nie spotkać się z zarzutem intryganctwa czy dokuczania członkom jakichkolwiek wędkarskich subkultur - podkreślam wyraźnie : jedną z najpoważniejszych przyczyn postępującego ubożenia wód - są WYPOSAŻENI W ŁÓDKI KŁUSOWNICY ,NALEŻĄCY DO PZW . W dzień takie osoby łowią na wędki , za to w nocy ich harce nie mają żadnych granic co do sprytnych forteli i metod pozyskiwania rybiego mięsa. W Polsce od dawna utrzymuje się taka oto tendencja : wody będące klasycznym wręcz wzorcem zapuszczenia , nie zarybiane ( bo i właściwie po co ) , leżące na trudno dostępnych terenach łąkowych czy w nadleśnictwach niejednokrotnie są bardziej obfite w ryby niż wody PZW o profilu "łódkowym ", mało tego : czasem leśne bajorko czy małe jezioro to niemal sanktuarium w porównaniu do starannie wygracowanych super-łowisk , jakimi szczyci się PZW . Powiadam zatem : nie tędy droga - chcąc mieć rybne wody , najpierw należy pozbyć się chwastów najplenniejszych odmian : KŁUSOLI ŁOWIĄCYCH W MAJESTACIE PRAWA TYLKO ZA DNIA.Wędkarzu , jeśli kiedykolwiek najdzie Cię refleksja choć trochę podobna do powyższej treści - miej baczenie na to co dzieje się nad wodą - ponieważ nie każdy z którym jesteś od lat na "ty " jest uczciwy .W związku sporo jest osób udających wędkarzy - tzn osób łowiących na wędki , to jednak tylko matryca , źle przyklejona owcza skóra , przykrywka dla zbrodniczego procederu . Sam niejednokrotnie spotkałem się z przypadkami chwalipiętów "ciętych na szczupaka " w tarle - jak o sobie mawiają , chwaląc się bezczelnie w nos - swoimi kłusowniczymi sukcesami , sporo też było przypadków wędkarzy - korzystających z "przywileju zimy czyli przyduchy - wówczas puszczają wszelkie hamulce i ryby "idą " na podbierak , "na migomat " ( przypis : taki drut spawalniczy ) . Jestem dogłębnie przekonany że przypadki z którymi się spotkałem - nie są pojedyncze , wszystkie w zasadzie stanowią "ramę " dla całości polskich , nadwerężonych wód. Na zakończenie mała dygresja - PZW , składa się z wedkarzy etycznych , nieetycznych i zwykłych gnid bez kręgosłupa - tych ( co podkreślam po raz kolejny ) którzy nie tylko łowią na wędki ale i również kłusują.
poruszyłeś temat bardzo ciekawy i tutaj można by się wypowiadać i rozpisać na maksa. Ale wstąpiłeś na cieńki lód. Zaraz polecą bluzgi itp. Bo.... to jest burzliwy temat i pieta achillesowa tego forum. Zaraz zacznie się wrzucanie fotek z czyjegoś blogu i pojazdy zaczynając od kłusownika a na debilu kończąc. Dlatego apeluję o wyluzowanie w tym wątku. Nie potrzebne sa kolejne konflikty.
Tego typu barachła u mnie jest pod dostatkiem,przypuszczam że większośc posiadających karty to najzwyklejsi kłusole,Na wieśc o wpuszczeniu sumków 30-40cm do Wisły w moich okolicach,nagle zabrakło rosówek w sklepach wędkarskich.
Tego typu barachła u mnie jest pod dostatkiem,przypuszczam że większośc posiadających karty to najzwyklejsi kłusole,Na wieśc o wpuszczeniu sumków 30-40cm do Wisły w moich okolicach,nagle zabrakło rosówek w sklepach wędkarskich. Cześć Kolego więcej luzu;-) Chyba przesadzasz z tymi kłusolami. Linke83 zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Jedynie co można zrobić w takiej sytuacji to dzwonić na PSR. Janusz JKarp
Post pozbawiony moim zdaniem sensu....potwierdzenie oczywistego stanu rzeczy i każdy kto ma jako tako sprawne klepki pod czerepem to widzi...Podobnie postrzega inne fakty-zielony kolor trawy czy przemijanie pór roku-pisanie o tym,jakiekolwiek zastanowienie się nad tymi zagadnieniami jest bezsensowne.Delikatna,zawoalowana sugestia jakoby panowie łowiący z łódek nocami przeistaczali się w żądnych rybiej krwi kłusoli to daleko idąca brednia,wnioskuję z niej że autor śmiga po brzegu z wędkami i delikatnie mówiąc -żal mu dupę ściska z ograniczenia zasięgu...(bez urazy ,jeśli uraziłem-przeproszę).Założyciel tej tezy zapomniał o jednym-etyczny,dobry,praworządny wędkarz,będący na wodzie z łódki,to istny kamień w bucie na amatorów stawiania siatek,żaków czy innego tałatajstwa-gdy go nie ma to hulaj dusza,z brzegu przecież nie widać,siaty nie podhaczysz.nie porwiesz na kawałeczki...W sprawie zaś cudownej rybności wód z poza kręgu PZW podpowiem słowo klucz-mniejsza presja,bo drożej,bo bardziej z głową ,bo nie na pałę...
"Nie każdy kto łowi na wędkę - to wędkarz" Tytuł zacny i godny do polemiki, by tym pseudo wędkarzom uświadomić że jednak są kłusownikami. Ale znów kolega trochę się nakręcił i nie do końca odrobił
lekturę. Jak przedmówca napisał każdy etyczny wędkarz będący nad wodą jest dobrym odstraszaczem choćby części kłusowników. Choć najlepszym odstraszaczem są wizyty nad akwenem PSR i SSR, oraz innych organów sprawujących kontrolę nad danymi akwenami. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem że wody prywatne (dzierżawione) są rybniejsze od wód PZW. To wszystko zależy od zarządcy wody. Są dzierżawcy którzy eksploatują wodę do maksimum po czym oddają spustoszałe akweny, wtedy to i nie szybko taka woda znów zacznie być rybna. Obecnie po komisji u jednego takiego jego mościa i skontrolowaniu jego poczynań, postanowiono mu odebrać te zbiorniki (a kiedyś pod rządami PZW były jednymi z najlepszych łowisk w naszych okolicach). Inaczej się ma rzecz z łowiskami komercyjnymi przeznaczonymi głównie pod wędkarstwo, ponieważ tam jest racjonalna gospodarka rybna.
Na stan rybostanu w danym akwenie wpływa nie tylko presja wędkarska, choć ci uiszczają stosowne składki na zarybienia. Ale głównie prowadzenie
racjonalnej i rozwojowej gospodarki rybacko-wędkarskiej
przez gospodarza wody i walka z kłusownictwem, oraz stan czystości wody jak i zdrowie populacji ryb w zbiorniku. Co do wód opisanych przez autora jako leżących na terenie nadleśnictwa to też wody PZW, chyba że posiadają prywatnych właścicieli bądź dzierżawców.
Co do tytułu, to wędkarzy których uważam za kłusowników są; wędkujący bez uprawnień (stosownego zezwolenia), wędkujący na niedozwolone metody bądź sprzęt, nie przestrzegający limitów i wymiarów oraz okresów ochronnych ryb.
Ja wędkuję na wodach PZW i w tym roku wędkując ok 4-6 godzin nie jednokrotnie przekroczyłem limit 5 kg i byłem zmuszony (wypuszczałem bo nie było mi tyle potrzeba (najwięcej złowiłem ok 12 kg ryb)) wypuścić ponad połowę złowionych ryb. Choć i były dni gdzie praktycznie nic nie złowiłem (0,5-1,5 kg). Wędkowałem też na dzierżawionej wodzie, gdzie wyczynem było złowić kila sztuk i do tego by przekraczały wymiar ochronny.
W filmach produkcji zachodniej ,czesto tematem filmu jest Dzień sadu ostatecznego ,lub dzień niepodległości .Motyw filmu zazwyczaj wybiega w przyszłość,ten drugi wątek niedawno przezyliśmy ,ten pierwszy nadszedł ......
Post pozbawiony moim zdaniem sensu....potwierdzenie oczywistego stanu rzeczy i każdy kto ma jako tako sprawne klepki pod czerepem to widzi...Podobnie postrzega inne fakty-zielony kolor trawy czy przemijanie pór roku-pisanie o tym,jakiekolwiek zastanowienie się nad tymi zagadnieniami jest bezsensowne.Delikatna,zawoalowana sugestia jakoby panowie łowiący z łódek nocami przeistaczali się w żądnych rybiej krwi kłusoli to daleko idąca brednia,wnioskuję z niej że autor śmiga po brzegu z wędkami i delikatnie mówiąc -żal mu dupę ściska z ograniczenia zasięgu...(bez urazy ,jeśli uraziłem-przeproszę).Założyciel tej tezy zapomniał o jednym-etyczny,dobry,praworządny wędkarz,będący na wodzie z łódki,to istny kamień w bucie na amatorów stawiania siatek,żaków czy innego tałatajstwa-gdy go nie ma to hulaj dusza,z brzegu przecież nie widać,siaty nie podhaczysz.nie porwiesz na kawałeczki...W sprawie zaś cudownej rybności wód z poza kręgu PZW podpowiem słowo klucz-mniejsza presja,bo drożej,bo bardziej z głową ,bo nie na pałę...
Witaj Danielu , nie uraziłeś mnie dosadnością przekazu , stwierdzenie jakoby żal mi d*** ę ściskał , też spływa po mnie jak kaczka po wodzie ( a może odwrotnie ) , nie jestem mimozą co to więdnie przy najlżejszym dotyku ; przyznaj jednak że sporo jest mniejszych lub większych wód do których opisany scenariusz pasuje jak obszył .... Uważam że w swym zamyśle sforsowania poglądów zawartych w powyższym wpisie - jednocześnie trochę się jednak zagalopowałeś , rzucając pod moim adresem owe zarzuty . Przecież ja absolutnie nie czepiam się wędkarzy , tylko bydlaków , których ty zapewne też nie cierpisz. Wtręt znajdujący się na końcu tej nieco nudnej ( przyznaję ) tyrady czyli "PZW , składa się z wedkarzy etycznych , nieetycznych i zwykłych gnid
bez kręgosłupa - tych ( co podkreślam po raz kolejny ) którzy nie tylko
łowią na wędki ale i również kłusują " - został użyty przeze mnie z rozmysłem i pełną celowością , podkreśla on bowiem mój stosunek nie tylko do wędkarzy - zarówno tych etycznych jak i tych niereformowalnych ale i również do kłusowników , osób napawających mnie szczerym obrzydzeniem . Z tymi pierwszymi jak łatwo się domyślić mogę a nawet lubię porozmawiać , toczyć spory , dyskusję - po prostu zjednoczyć się we wspólnym spojrzeniu na wodę i ryby .Natomiast tych drugich postrzegam wyłącznie w kategoriach pejoratywnych - tacy nigdy się nie zmienią. Sporo jest ludzi postępujących w myśl zasady "po nas choćby potop ". Mam także niemałe wątpliwości czy pomysł wywindowania opłat , które i tak już zdawałoby się ,są niebagatelnie wysokie spodobałby się rzeszy wędkarskiej - a trzeba podkreślić że mam tutaj na myśli tylko wędkarzy nie "wędkowiczów " ? W moim zamyśle selekcja wyglądałaby trochę inaczej ( np zasadnicze egzaminy , uruchomienie prasy celem nagłośnienia problemów wędkarzy, sensowny dialog pomiędzy wędkarzami a ich macierzystym okręgiem ) , mam jednak świadomość że po pierwsze : taka koncepcja nie zawsze spotyka się z aprobatą a pod drugie : temat to tak obszerny zawiły że można by tym materiałem obdzielić co najmniej kilka odrębnych wątków . Oj byłoby gorąco , zapewniam.
Tego typu barachła u mnie jest pod dostatkiem,przypuszczam że większośc posiadających karty to najzwyklejsi kłusole,Na wieśc o wpuszczeniu sumków 30-40cm do Wisły w moich okolicach,nagle zabrakło rosówek w sklepach wędkarskich. Cześć Kolego więcej luzu;-) Chyba przesadzasz z tymi kłusolami. Linke83 zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Jedynie co można zrobić w takiej sytuacji to dzwonić na PSR. Janusz JKarp
Dziękuję . Wiem że jako wędkarze mamy czasami wspólne wnioski . Kolego JOPEK1971- na pewno sytuacja nie jest aż tak przygnębiająca , wiadomo jednak że jest tego "barachła " rzeczywiście sporo . Masz zdrowy pogląd na temat - miłe to i godne naśladowania . KolegoSZUWARdragon od wpisu :"Zaczac musimy od samych siebie< a potem szukac dziury w calym." - ja co zabrzmi jak czysty akt pychy - nie muszę zaczynać od siebie . W zasadzie wkurza mnie moralizatorski wydźwięk tego komunału - każdy to powtarza gdy chodzi np o niechlujstwo i zaśmiecanie wód. Koła wędkarskie widząc poziom kultury członków w mig znalazło remedium , nazywa się to coroczną akcją sprzątania jezior . Dla mnie nie jest problemem zabrać śmieci czy nawet posprzątać kilka stanowisk , wiem jednak też że ci którzy śmiecą i to śmiecą jak "świnie " ( świnie nie śmiecą , także przepraszam za stereotypowe porównanie) - to ci którzy powinni być nap ... w pierwszym rzędzie. Zaznaczam że sprzątanie i zachowanie czystości to dla mnie przyjemna powinność i niewątpliwie , nie jestem w tym względzie odosobniony. Pozdrawiam.
Flaki z olejem - pierwsze słyszę o takiej potrawie ,naprawdę. M Gessler w męskim wydaniu się znalazła... Ciekawe co jeszcze Kolego nam ugotujesz - może wielbłąda INSTANT ala Camel Light ? Ha Ha ! A tak w na poważnie , skoro sądzisz Mistrzu że to zwyczajny temat o kłusownictwie to się po prostu pomyliłeś albo masz kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści ( wprawdzie mój sposób wypowiedzi nie jest zbyt wybujały lecz mam nadzieję że większość odbiorców zrozumiała o co chodzi ). Temat nie jest "rozwojowy " , przyznaję ale może właśnie taki ma być ? Pozdrawiam.
Flaki z olejem - pierwsze słyszę o takiej potrawie ,naprawdę. M Gessler w męskim wydaniu się znalazła... Ciekawe co jeszcze Kolego nam ugotujesz - może wielbłąda INSTANT ala Camel Light ? Ha Ha ! A tak w na poważnie , skoro sądzisz Mistrzu że to zwyczajny temat o kłusownictwie to się po prostu pomyliłeś albo masz kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści ( wprawdzie mój sposób wypowiedzi nie jest zbyt wybujały lecz mam nadzieję że większość odbiorców zrozumiała o co chodzi ). Temat nie jest "rozwojowy " , przyznaję ale może właśnie taki ma być ? Pozdrawiam.
Pierwszy raz słyszałeś o takiej potrawie powiadasz....ja też...powiązałem tą potrawe z twoimi wypocinami na tym forum......
Dalej piszesz-dywagujesz- ( pomijając wielbłąda ) że ja (Mistrz ) -mam kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści i mam kłopoty ze zrozumieniem.Dodajesz dale że Twoje wypowiedzi nie są zbyt wybujałe i że temat jest ROZWOJOWY.
Pytasz co jeszcze ugotuje.
Odpowiadam :
Podzielam Twoje zdanie że temat jest rzeczywiście rozwojowy, myśle że można porównac go do tego co rozwinie sie po zjedzeniu ogórków kiszonych popitych mlekiem ---taki tutaj Twój ,,mistrz,, rozwój widzi.
Mam również nadzieje że moja wizja rozwoju twojego zostanie przyjeta pozytywnie.Pozdrawiam.
Linke 83 mam pytanie: czy lubisz potrawe ;flaki z olejem?
A czego spodziewasz się po polskich wędkarzach :raźnej miny i pełnego stoicyzmu , znieczulenia jak po zabiegu lobotomii ? Człowieku - to jest Polska i tu ludzie naprawdę kłusują .W Polsce nie spotka się takich ryb jak w dorzeczu Wołgi :wielkich blisko 3 kg płoci 2 kg wzdręg ( bardzo rzadko ) i innych ale przy dobrej woli wszystkich - i w Polsce można usprawnić ochronę macierzystych gatunków ryb , przed kłusownikami właśnie. A kłusol wychyla się z łódki Przypadek autentyczny Oto podpływa STRAŻ RYBACKA do wędkarza na łodzi . Dzień dobry , dokumenty proszę . Proszę ... Zgadza się , dziękuję. Chwileczkę łowi pan na spinning a ma 8 kg leszczy ....? Brały doustnie Panie Władzo - wycedza przez zęby ( leszcze czasem biorą na spinning : na obrotówki , twistery itp , rzadko jednak z taką intensywnością) . To są właśnie demony pokutujące w PZW po dzień dzisiejszy.
Flaki z olejem - pierwsze słyszę o takiej potrawie ,naprawdę. M Gessler w męskim wydaniu się znalazła... Ciekawe co jeszcze Kolego nam ugotujesz - może wielbłąda INSTANT ala Camel Light ? Ha Ha ! A tak w na poważnie , skoro sądzisz Mistrzu że to zwyczajny temat o kłusownictwie to się po prostu pomyliłeś albo masz kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści ( wprawdzie mój sposób wypowiedzi nie jest zbyt wybujały lecz mam nadzieję że większość odbiorców zrozumiała o co chodzi ). Temat nie jest "rozwojowy " , przyznaję ale może właśnie taki ma być ? Pozdrawiam.
Pierwszy raz słyszałeś o takiej potrawie powiadasz....ja też...powiązałem tą potrawe z twoimi wypocinami na tym forum......
Dalej piszesz-dywagujesz- ( pomijając wielbłąda ) że ja (Mistrz ) -mam kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści i mam kłopoty ze zrozumieniem.Dodajesz dale że Twoje wypowiedzi nie są zbyt wybujałe i że temat jest ROZWOJOWY.
Pytasz co jeszcze ugotuje.
Odpowiadam :
Podzielam Twoje zdanie że temat jest rzeczywiście rozwojowy, myśle że można porównac go do tego co rozwinie sie po zjedzeniu ogórków kiszonych popitych mlekiem ---taki tutaj Twój ,,mistrz,, rozwój widzi.
Mam również nadzieje że moja wizja rozwoju twojego zostanie przyjeta pozytywnie.Pozdrawiam.
Pierwsze słyszę aby ogórki kiszone popite mlekiem wywołały jakieś szczególne sensacje ,zwykle nie jada się takiego zestawu bo jest po prostu niesmaczny . Kwestię trawienia zwykle regulują za nas enzymy ( przypis :cały proces zaczyna się już na etapie jamy ustnej ) Czepiam się szczegółów bo jak wiadomo sedno zawsze tkwi gdzieś w natłoku pierdół.
ha ha ha powiadasz że taki zestaw to nic nadzwyczajnego ,tylko po prostu niesmaczne.
Mały twardziej .....
Piszesz cyt; Kwestię trawienia zwykle regulują za nas enzymy..........
Moje enzymy niektórych rzeczy nie trawią, dlatego musze iśc sie położyc.....czego i Tobie życze...Prześpij sie na spokojnie,przemyśl to co piszesz i te potrawy --najlepiej spożyj tą ostatnia przed spaniem-- rano wstaniesz zapewne wypoczęty i rześki.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
No panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach. Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie - anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli, bo znów się zemszczą.
Wkurzają mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR). Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
No panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach. Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie - anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli, bo znów się zemszczą.
Wkurzają mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR). Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
Po pierwsze, sa wody gdzie te gatunki nie powinny sie znajdowac. Szczupak w wodach gorskich nie jest mile widzianym gatunkiem. Podobnie jak sum w wielu niewielkich zbiornikach, gdzie skutecznie trzebi inne gatunki ryb. W przypadku suma duze zaporowki, jeziora czy duze rzeki tak.Ale sypanie do niewielkich glinianek czy stawow jest bez sensu ( a ma to niejednokrotnie miejsce ).
A co do dzialanosci w PZW. To ze nie lape klusoli, nie sprzatam po innych brudasach nie oznacza ze nie jestem etycznym wedkarzem. Jestem nieetycznym czlonkiem PZW a to nie to samo. Od lapania klusoli sa odpowiednie jednostki. I zasranym obowiazkiem PZW (jako uprawnionego do gospodarowania) jest pilnowanie wod. Zwalanie tego na barki szeregowego wedkarza, przy jednoczesnym pobierani sporej czesci oplat na gospodarowanie i ochrone) to zlodziejstwo i dziadostwo. A ja nie lubie byc robiony w jajo. Dopoki PZW nie bedzie usuwac czlonkow za nieprzestrzeganie statusu, dopoty bede placil skladke i mial w d..e zebrania, czyny spoleczne itp. A jesli zachowa sie tak jak powinno zachowywac sie prawdziwe stowarzyszenie, pierwszy oddam legitymacje. Tylko ze wtedy bedzie musialo oddac 95% czlonkow. A na taki obrot sprawy ci populisci i darmozjady z wladz PZW nie pojda.
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Masz racje. Skladki czlonkowskie sa tak niskie, bo w zalozeniu lwia czesc pracy powinni wykonac czlonkowie PZW. Niestety tak nie jest. I stad sie robia dziury w budzecie PZW. Ja tez przyczyniam sie do tej dziury, bo wyjscia nie mam. W mojej okolicy nie ma ani jednego komercyjnego lowiska, a takiego, ktore dawaloby mozliwosc lowienia na muche nie mam wogole. Moglbym placic jako niezrzeszony. Ale jak juz kiedys pisalem. Nie chce byc frajerem. I po prostu nie stac mnie na bezmyslne wywalanie pieniedzy w bloto. Jesli PZW jasno postawi sprawe - albo robota, albo wyjazd i wieksze skladki, z pewnoscia w moim przypadku bedzie to drugie. Ale pod warunkiem ze dotyczyc to bedzie WSZYSTKICH czlonkow PZW.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich
smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane
(każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny
jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ?
Doprawdy zastanawiające.
No
panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie
pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz
szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW
lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w
akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś
przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i
poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i
mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach.
Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce
oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie -
anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i
gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli,
bo znów się zemszczą.
Wkurzają
mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są
uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w
drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą
co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR).
Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste
przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu
typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad
wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
Zacznijmy
od tego że jakoś nie przypominam sobie abym kiedykolwiek był z Panią w
kawiarni a co za tym idzie przeszedł z nią na " ty " - wobec kobiet
używam zawsze formy grzecznościowej co wcale nie wynika z przesadnej
kindersztuby . Zresztą mniejsza o powód takiego a nie innego zachowania
na forum. Pisze Pani zawzięcie że wkurzają ją "moraliści " , tymczasem
proszę sobie wyobrazić że mnie wkurzają zaborcze żony wlekące się za
mężami nad wodę... Niech mąż ma swoje hobby , swój azyl , sposób
spędzania ( co warto podkreślić krótkich ulotnych) chwil wolnego czasu
- nawet gdyby to miała Pani przypłacić kwaśną miną , później niech mąż
wraca z powrotem do domu. Śmiem domniemywać że to właśnie mąż "zaraził"
Panią wędkarskim bakcylem , dlatego proponuję znaleźć skuteczną nań
szczepionkę tj inne hobby , jak choćby robienie na drutach ,
rozwiązywanie krzyżówek ( też lubię ) .... A zresztą - jest to pogląd
szczery i prawdziwy jednak nie da się go przeforsować - gdy środowisko
wędkarskie to dziś w niemal połowie fraucymer . PRZEPRASZAM BARDZO - W
KWESTII WĘDKARSKIEJ JESTEM CZĘŚCIOWYM SZOWINISTĄ I WCALE SIĘ TEGO NIE
WSTYDZĘ , CHOĆ MAM TAKŻE ŚWIADOMOŚĆ ŻE ZA TO "PALĄ NA STOSIE " , ŻE
CZEKA MNIE BYĆ MOŻE FATALNY W SKUTKACH BOJKOT . Wracając do sprawy :
nawet Pani nie ma zdjęcia profilowego a licząc na masowy przekaz , nie
można mieć nic do ukrycia - czyżby w przypływie głupiej paniki - Pani
ochrona wód , została skondensowana do wymiaru wirtualnych wpisów ?
Najwidoczniej . Co więcej - według mnie to właśnie Pani stwierdzenia nie
moje aż zanadto w wskazują na protekcjonalne traktowanie innych ,
mniej czy bardziej aktywnych obrońców. Powyższe wynurzenia to jawny
podpis pod jakże konstruktywną dewizą "JA SWOJE JUŻ ZROBIŁE(A)M , TERAZ
WASZA KOLEJ .Postraszyć kłusowniczą hołotę by później móc spoglądać na
wszystkich z góry - to takie budujące. Cóż za heroizm ! O Matko .W
powyższym wpisie wyraźnie stoi napisane : zniszczono nam łódkę ,
poprzebijano opony - nie jest natomiast podany dalszy ciąg , zakończenie
tej sprawy , motywy sprawcy , które być może były zupełnie inne od
waszych przypuszczeń . Kto wie może komuś , prócz kłusownikom , daliście
się we znaki jeszcze bardziej ? Tego z nas nie wie z nas nikt a wy tu
próbujecie wykreować się na ludzi zdolnych do nieludzkiego posłannictwa
! Tak naprawdę - bandyci mogą spalić łódkę , zniszczyć , działać na
szkodę cudzego mienia bez wyraźnego powodu , czasem nie warto więc
dorabiać całej ideologii Przyznam szczerze że akurat mnie w istocie
niewiele obchodzą przebite opony i zniszczona łódka , to Państwa
prywatna sprawa a zatem pretensje i skargi należy zgłaszać stosownym
instytucjom.Owszem - zgadzam się co do tego że jest to naprawdę wielka
strata materialna dlatego niezmiernie przepraszam za drastyczność z jaką
skwitowałem owe żale . Prawdę powiedziawszy jednak odkąd sięgnę
pamięcią - zawsze byłem zatrważająco nieczuły wobec tego rodzaju
opisów.Jest to rezultat obserwacji świata , w którym to człowiek
najczęściej okazuje się być tą bestią najgorszego kształtu. Z drugiej
strony patrząc - niektórych powyższe Pani słowa mogą ująć za serce ;
jednak podziw , laudacje pod Pani adresem i jej dokonaniami - to nie
jedyne odczucia jakich doświadczyli odbiorcy. Mnie przykładowo ( jako
głównemu adresatowi ) wpis ten jednoznacznie kojarzy się nie tylko z
listą żalów i skarg " ale i również z naganną doktryną tych wszystkich
"dożywotnich strażników " , nie zawsze działających ze szczerych
pobudek . Bardzo często bowiem bywa tak że jedynym źródłem jak i celem
ich działań jest naganne samouwielbienie . Ponadto na Pani miejscu
darowałbym sobie te nic niewarte , utarte kliszki o strusiu itp ,
kiedy wiadomo że nic takiego w rzeczywistości nie ma miejsca. Tego rodzaju wpisy , warte są szczerego politowania . Dziękuję.Żegnam.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich
smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane
(każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny
jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ?
Doprawdy zastanawiające Odpowiedź retoryczna : OKIEM PRZEBRZYDłYCH "GOSPODARZY " ( tj tych wszystkich którzy uzurpują sobie prawo do formalizowania wód , bezdusznych podziałów "cięcia rzek na metry " - ryby te uznawane są za szkodniki w wodach gdzie występują salmonidy. Gospodarze "POPROSZĘ METR KRAINY PSTRĄGA - ale z miętusem i szczupakiem rzecz jasna . Nie wyobrażam sobie aby mogło być inaczej - ponieważ postrzegam rzekę i jej mieszkańców jako nierozdzielną całość.
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Masz racje. Skladki czlonkowskie sa tak niskie, bo w zalozeniu lwia czesc pracy powinni wykonac czlonkowie PZW. Niestety tak nie jest. I stad sie robia dziury w budzecie PZW. Ja tez przyczyniam sie do tej dziury, bo wyjscia nie mam. W mojej okolicy nie ma ani jednego komercyjnego lowiska, a takiego, ktore dawaloby mozliwosc lowienia na muche nie mam wogole. Moglbym placic jako niezrzeszony. Ale jak juz kiedys pisalem. Nie chce byc frajerem. I po prostu nie stac mnie na bezmyslne wywalanie pieniedzy w bloto. Jesli PZW jasno postawi sprawe - albo robota, albo wyjazd i wieksze skladki, z pewnoscia w moim przypadku bedzie to drugie. Ale pod warunkiem ze dotyczyc to bedzie WSZYSTKICH czlonkow PZW.
Nie musimy robić nie wiadomo jakich prac społecznych, wystarczy że każdy z nas zabierze po sobie śmieci (no i jak jakieś inne będą leżeć, to myślę że ręka mu nie uschnie jak też je zabierze), bądź innemu wędkarzowi nie świadomemu jakie robi tym szkody uświadomi to. Widząc akt kłusownictwa, sytuację zatruwania wody itp. powiadomi o tym fakcie odpowiednie organa (nie musi się z tym afiszować, niech zrobi to anonimowo i po cichu). Zimą wywierci parę dziur więcej by wodę dotlenić. A efekty same przyjdą, bez żadnych jakiś większych zarybień, bądź zaostrzeń przepisów, i nawet nie będzie potrzebne podnoszenie składek.
Pamiętajcie że zabierając nie wymiarową rybę sami sobie robicie szkodę, bo ona dojrzeje dopiero po osiągnięciu tego wymiaru i dopiero wtedy wyda potomstwo (podczas tarła). Każdy zabrany z nad wody nie wymiarowy szczupak to strata około 50 dorosłych szczupaków na przyszłość (po odliczeniu strat w narybku w postaci selekcji naturalnej).
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Masz racje. Skladki czlonkowskie sa tak niskie, bo w zalozeniu lwia czesc pracy powinni wykonac czlonkowie PZW. Niestety tak nie jest. I stad sie robia dziury w budzecie PZW. Ja tez przyczyniam sie do tej dziury, bo wyjscia nie mam. W mojej okolicy nie ma ani jednego komercyjnego lowiska, a takiego, ktore dawaloby mozliwosc lowienia na muche nie mam wogole. Moglbym placic jako niezrzeszony. Ale jak juz kiedys pisalem. Nie chce byc frajerem. I po prostu nie stac mnie na bezmyslne wywalanie pieniedzy w bloto. Jesli PZW jasno postawi sprawe - albo robota, albo wyjazd i wieksze skladki, z pewnoscia w moim przypadku bedzie to drugie. Ale pod warunkiem ze dotyczyc to bedzie WSZYSTKICH czlonkow PZW.
Nie musimy robić nie wiadomo jakich prac społecznych, wystarczy że każdy z nas zabierze po sobie śmieci (no i jak jakieś inne będą leżeć, to myślę że ręka mu nie uschnie jak też je zabierze), bądź innemu wędkarzowi nie świadomemu jakie robi tym szkody uświadomi to. Widząc akt kłusownictwa, sytuację zatruwania wody itp. powiadomi o tym fakcie odpowiednie organa (nie musi się z tym afiszować, niech zrobi to anonimowo i po cichu). Zimą wywierci parę dziur więcej by wodę dotlenić. A efekty same przyjdą, bez żadnych jakiś większych zarybień, bądź zaostrzeń przepisów, i nawet nie będzie potrzebne podnoszenie składek.
Pamiętajcie że zabierając nie wymiarową rybę sami sobie robicie szkodę, bo ona dojrzeje dopiero po osiągnięciu tego wymiaru i dopiero wtedy wyda potomstwo (podczas tarła). Każdy zabrany z nad wody nie wymiarowy szczupak to strata około 50 dorosłych szczupaków na przyszłość (po odliczeniu strat w narybku w postaci selekcji naturalnej).
Cześć Bez komentarza:-( Linke83 uważam, że powinieneś oficjalnie Brave Hart przeprosić. Ten wpis jest hm.. brak nawet słów jak można napisać, że wędkarstwo to męskie hobby. Chłopie mamy XXI wiek. Janusz JKarp
W żadnym wypadku nie będę nikogo przepraszał - nie ja pierwszy pisałem pod jej adresem przydługie elaboraty na temat poświęcania się dla ryb i wędkarstwa - frajdę dla kłusowników , którzy kiedyś nieopatrznie mogą natknąć się na to forum i obśmiać tubalnie te wszystkie żale.
W żadnym wypadku nie będę nikogo przepraszał - nie ja pierwszy pisałem pod jej adresem przydługie elaboraty na temat poświęcania się dla ryb i wędkarstwa - frajdę dla kłusowników , którzy kiedyś nieopatrznie mogą natknąć się na to forum i obśmiać tubalnie te wszystkie żale.
Poza tym nie ma za co przepraszać - nie padło do tej pory ani jedno obraźliwe stwierdzenie - bardziej nie na miejscu są wiersze Brzechwy o Stefku Burczymusze.Wszyscy wędkarze zaniepokojeni są stanem wód , nie każdy jednak ma odwagę działać ( nie mam na myśli siebie choć wiadomo że relacja wędkarz - kłusownik zawsze kończy się nieprzyjemnie a więc chcemy tego uniknąć) . Pani natomiast pisze o "Burczymuchach " itp . Pytam się :po co ? Każdy gdy widzi kłusowników zawiadamia odpowiednie służby ( zdarza się że znad wody ) , nie każdy jednak dostaje po ryju .
Zacznijmy
od tego że jakoś nie przypominam sobie abym kiedykolwiek był z Panią w
kawiarni a co za tym idzie przeszedł z nią na " ty " - wobec kobiet
używam zawsze formy grzecznościowej co wcale nie wynika z przesadnej
kindersztuby . Zresztą mniejsza o powód takiego a nie innego zachowania
na forum. Pisze Pani zawzięcie że wkurzają ją "moraliści " , tymczasem
proszę sobie wyobrazić że mnie wkurzają zaborcze żony wlekące się za
mężami nad wodę... Niech mąż ma swoje hobby , swój azyl , sposób
spędzania ( co warto podkreślić krótkich ulotnych) chwil wolnego czasu
- nawet gdyby to miała Pani przypłacić kwaśną miną , później niech mąż
wraca z powrotem do domu. Śmiem domniemywać że to właśnie mąż "zaraził"
Panią wędkarskim bakcylem , dlatego proponuję znaleźć skuteczną nań
szczepionkę tj inne hobby , jak choćby robienie na drutach ,
rozwiązywanie krzyżówek ( też lubię ) .... A zresztą - jest to pogląd
szczery i prawdziwy jednak nie da się go przeforsować - gdy środowisko
wędkarskie to dziś w niemal połowie fraucymer . PRZEPRASZAM BARDZO - W
KWESTII WĘDKARSKIEJ JESTEM CZĘŚCIOWYM SZOWINISTĄ I WCALE SIĘ TEGO NIE
WSTYDZĘ , CHOĆ MAM TAKŻE ŚWIADOMOŚĆ ŻE ZA TO "PALĄ NA STOSIE " , ŻE
CZEKA MNIE BYĆ MOŻE FATALNY W SKUTKACH BOJKOT . Wracając do sprawy :
nawet Pani nie ma zdjęcia profilowego a licząc na masowy przekaz , nie
można mieć nic do ukrycia - czyżby w przypływie głupiej paniki - Pani
ochrona wód , została skondensowana do wymiaru wirtualnych wpisów ?
Najwidoczniej . Co więcej - według mnie to właśnie Pani stwierdzenia nie
moje aż zanadto w wskazują na protekcjonalne traktowanie innych ,
mniej czy bardziej aktywnych obrońców. Powyższe wynurzenia to jawny
podpis pod jakże konstruktywną dewizą "JA SWOJE JUŻ ZROBIŁE(A)M , TERAZ
WASZA KOLEJ .Postraszyć kłusowniczą hołotę by później móc spoglądać na
wszystkich z góry - to takie budujące. Cóż za heroizm ! O Matko .W
powyższym wpisie wyraźnie stoi napisane : zniszczono nam łódkę ,
poprzebijano opony - nie jest natomiast podany dalszy ciąg , zakończenie
tej sprawy , motywy sprawcy , które być może były zupełnie inne od
waszych przypuszczeń . Kto wie może komuś , prócz kłusownikom , daliście
się we znaki jeszcze bardziej ? Tego z nas nie wie z nas nikt a wy tu
próbujecie wykreować się na ludzi zdolnych do nieludzkiego posłannictwa
! Tak naprawdę - bandyci mogą spalić łódkę , zniszczyć , działać na
szkodę cudzego mienia bez wyraźnego powodu , czasem nie warto więc
dorabiać całej ideologii Przyznam szczerze że akurat mnie w istocie
niewiele obchodzą przebite opony i zniszczona łódka , to Państwa
prywatna sprawa a zatem pretensje i skargi należy zgłaszać stosownym
instytucjom.Owszem - zgadzam się co do tego że jest to naprawdę wielka
strata materialna dlatego niezmiernie przepraszam za drastyczność z jaką
skwitowałem owe żale . Prawdę powiedziawszy jednak odkąd sięgnę
pamięcią - zawsze byłem zatrważająco nieczuły wobec tego rodzaju
opisów.Jest to rezultat obserwacji świata , w którym to człowiek
najczęściej okazuje się być tą bestią najgorszego kształtu. Z drugiej
strony patrząc - niektórych powyższe Pani słowa mogą ująć za serce ;
jednak podziw , laudacje pod Pani adresem i jej dokonaniami - to nie
jedyne odczucia jakich doświadczyli odbiorcy. Mnie przykładowo ( jako
głównemu adresatowi ) wpis ten jednoznacznie kojarzy się nie tylko z
listą żalów i skarg " ale i również z naganną doktryną tych wszystkich
"dożywotnich strażników " , nie zawsze działających ze szczerych
pobudek . Bardzo często bowiem bywa tak że jedynym źródłem jak i celem
ich działań jest naganne samouwielbienie . Ponadto na Pani miejscu
darowałbym sobie te nic niewarte , utarte kliszki o strusiu itp ,
kiedy wiadomo że nic takiego w rzeczywistości nie ma miejsca. Tego
rodzaju wpisy , warte są szczerego politowania . Dziękuję.Żegnam.
panie :P linke83 nie ładnie zadzierać z wędkareczkami ,życzę panu takiej żonki:))))))))))))żeby panu kompa z główki wybiła najlepiej dolną częścią spiningu:)))))))))maczo się znalazł,wędkarstwo tylko dla facetów?????to teraz wiem czemu siedzi pan przed kompem a nie nad wodą:))))))))))))
ej ej ej. Hamuj! Zębami po torach. Każdy ma swoje zdanie i ma do tego prawo. Wędkarstwo nie jest dla mężczyzn, jest kojarzone z facetami ale są też kobiety wędkarki .... Dlatego wyluzujcie. @linke nie odpowiadaj na jawną prowokację. Ja Ciebie PROSZĘ!!
taaa ... i nie każdy kto ma rozum, wie jak go używać ...
Nie każdy kto łowi na wędkę to wędkarz. Rzecz oczywista, przecież może to być również wędkarka, niezwykle rzadkie nad naszymi wodami ... "zjawisko nadprzyrodzone" ;)
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
No panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach. Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie - anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli, bo znów się zemszczą.
Wkurzają mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR). Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
Zacznijmy od tego że jakoś nie przypominam sobie abym kiedykolwiek był z Panią w kawiarni a co za tym idzie przeszedł z nią na " ty " - wobec kobiet używam zawsze formy grzecznościowej co wcale nie wynika z przesadnej kindersztuby . Zresztą mniejsza o powód takiego a nie innego zachowania na forum. Pisze Pani zawzięcie że wkurzają ją "moraliści " , tymczasem proszę sobie wyobrazić że mnie wkurzają zaborcze żony wlekące się za mężami nad wodę... Niech mąż ma swoje hobby , swój azyl , sposób spędzania ( co warto podkreślić krótkich ulotnych) chwil wolnego czasu - nawet gdyby to miała Pani przypłacić kwaśną miną , później niech mąż wraca z powrotem do domu. Śmiem domniemywać że to właśnie mąż "zaraził" Panią wędkarskim bakcylem , dlatego proponuję znaleźć skuteczną nań szczepionkę tj inne hobby , jak choćby robienie na drutach , rozwiązywanie krzyżówek ( też lubię ) .... A zresztą - jest to pogląd szczery i prawdziwy jednak nie da się go przeforsować - gdy środowisko wędkarskie to dziś w niemal połowie fraucymer . PRZEPRASZAM BARDZO - W KWESTII WĘDKARSKIEJ JESTEM CZĘŚCIOWYM SZOWINISTĄ I WCALE SIĘ TEGO NIE WSTYDZĘ , CHOĆ MAM TAKŻE ŚWIADOMOŚĆ ŻE ZA TO "PALĄ NA STOSIE " , ŻE CZEKA MNIE BYĆ MOŻE FATALNY W SKUTKACH BOJKOT . Wracając do sprawy : nawet Pani nie ma zdjęcia profilowego a licząc na masowy przekaz , nie można mieć nic do ukrycia - czyżby w przypływie głupiej paniki - Pani ochrona wód , została skondensowana do wymiaru wirtualnych wpisów ? Najwidoczniej . Co więcej - według mnie to właśnie Pani stwierdzenia nie moje aż zanadto w wskazują na protekcjonalne traktowanie innych , mniej czy bardziej aktywnych obrońców. Powyższe wynurzenia to jawny podpis pod jakże konstruktywną dewizą "JA SWOJE JUŻ ZROBIŁE(A)M , TERAZ WASZA KOLEJ .Postraszyć kłusowniczą hołotę by później móc spoglądać na wszystkich z góry - to takie budujące. Cóż za heroizm ! O Matko .W powyższym wpisie wyraźnie stoi napisane : zniszczono nam łódkę , poprzebijano opony - nie jest natomiast podany dalszy ciąg , zakończenie tej sprawy , motywy sprawcy , które być może były zupełnie inne od waszych przypuszczeń . Kto wie może komuś , prócz kłusownikom , daliście się we znaki jeszcze bardziej ? Tego z nas nie wie z nas nikt a wy tu próbujecie wykreować się na ludzi zdolnych do nieludzkiego posłannictwa ! Tak naprawdę - bandyci mogą spalić łódkę , zniszczyć , działać na szkodę cudzego mienia bez wyraźnego powodu , czasem nie warto więc dorabiać całej ideologii Przyznam szczerze że akurat mnie w istocie niewiele obchodzą przebite opony i zniszczona łódka , to Państwa prywatna sprawa a zatem pretensje i skargi należy zgłaszać stosownym instytucjom.Owszem - zgadzam się co do tego że jest to naprawdę wielka strata materialna dlatego niezmiernie przepraszam za drastyczność z jaką skwitowałem owe żale . Prawdę powiedziawszy jednak odkąd sięgnę pamięcią - zawsze byłem zatrważająco nieczuły wobec tego rodzaju opisów.Jest to rezultat obserwacji świata , w którym to człowiek najczęściej okazuje się być tą bestią najgorszego kształtu. Z drugiej strony patrząc - niektórych powyższe Pani słowa mogą ująć za serce ; jednak podziw , laudacje pod Pani adresem i jej dokonaniami - to nie jedyne odczucia jakich doświadczyli odbiorcy. Mnie przykładowo ( jako głównemu adresatowi ) wpis ten jednoznacznie kojarzy się nie tylko z listą żalów i skarg " ale i również z naganną doktryną tych wszystkich "dożywotnich strażników " , nie zawsze działających ze szczerych pobudek . Bardzo często bowiem bywa tak że jedynym źródłem jak i celem ich działań jest naganne samouwielbienie . Ponadto na Pani miejscu darowałbym sobie te nic niewarte , utarte kliszki o strusiu itp , kiedy wiadomo że nic takiego w rzeczywistości nie ma miejsca. Tego rodzaju wpisy , warte są szczerego politowania . Dziękuję.Żegnam.
Linke83 twa wypowiedź jest bardzo opryskliwa i żenująca, że śmiem domniemać że nie umiejąc odpowiedzieć na zadane Ci pytanie, po prostu w frustracji przeprowadziłeś atak. Napisałeś się sporo, na zwymyślałeś, i pewnie przy tym się nieźle napociłeś.
Ale cóż, ty jesteś jeszcze dzieciakiem w skórze młodzieńca, który dużo pisze ale mało robi, do tego ma jakieś problemy emocjonalne.
To jak Linke83? Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne?
Co do mego męża to on sam namawia mnie na wspólne wypady nad wodę. Ponieważ wspólne wypady sprawiają mu przyjemność. Nie bój żaby jak robi wypad z kolegami to ja mu się nie napraszam. I w garażu przy aucie też z nim nie dłubię.
I kazał mi przekazać że; „jesteś stanowczo zacofaną formą ograniczonego wędkarza i szkoda mu słów na konwersację z ….”. No i to; „po prostu małolat mi zazdrości że mam tak wspaniałego wędkarza za żonę”.
Co do mego awatara to nie ukazuje jak na razie tważy by kłusownicy nie wiedzieli kogo mają się nad wodą wystrzegać. Choć od pewniego czasu kłusownictwo w moich stronach naprawdę prawie zanikło i m że to nie tylko moja zasługa bo inni wędkarze też mieli oczy otwarte i robili co do nich należy.
To po co się Pani powtarza ? Naprawdę nie mam przyjemności prowadzić konwersacji z Panią i jej mężem w roli mecenasa , przewodnika , zwłaszcza gdy chodzi o Pani rzekomą wyższość nad innymi , tymi którzy wg Państwa nie robią nic.Moje stwierdzenia co do damskiego towarzystwa nad wodą , były trochę na wyrost , by jednak nie być gołosłownym , a sprecyzować przy tym dokładniej co mogłem mieć na myśli polecam niezajmującą "lekturę " wątku Kołowrotek bębnowy http://forum.wedkuje.pl/post/kolowrotek-bebnowy/323812/0 .Myślę że takie uzasadnienie powinno wystarczyć , ugruntować moje jednak nie do końca "bezczelne wywody". W ramach rachunku sumienia potrafię też przyznać że lepsze 100 wędkarek etycznych ( połowie z nich i tak z czasem nudzi się wędkowanie ) niż 2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę. Tymczasem - Stefki Burczymuchy łączmy się . Każdy wędkarz ma jakąś koncepcję na to jak chronić wody i dbać o bezpieczeństwo . Wątek "Nie każdy kto łowi na wędkę to wędkarz " ma charakter wyłącznie opiniotwórczy a dotyka on bezpośrednio nie tyle samego problemu kłusownictwa co konkretnej sytuacji , gdzie wędkarz to tak naprawdę "tworzący drugi garnitur "kłusownik. Zdarza się czasem że ludzie którzy za dnia łowią na wędki , pod osłoną nocy folgują swej drugiej , mrocznej naturze - a to sznury ściągną a to sprawdzą pupy - dźwięk hydroforni przyprawia ich wówczas o mocne bicie serca ( myślą że to motorówka SSR po prostu ). Jak sprawić , jakie kroki poczynić by takie osoby znikły nie tylko z kwerendy PZW ale i również znad wód ?Czekamy na propozycje.
Przeczytałem właśnie cały temat z uśmiechem na twarzy:) Fajnie się tu bawicie:):):) Ale wracając do tematu poruszonego przez linke83 to przyznam mu rację, że wielu jest takich co mają dwie twarze. Na Wiśle to chyba nawet zwyczaj że jak nie widać to można kraść.
Temat cofa się do początku ,bez uwzględniania niepotrzebnych aberracji tak moich jak i Pani Waleczne Serce.Pytanie brzmi : jeśli są kłusownicy w PZW (co już podkreślił Kol Luxis , nazywając mój wpis niedorzecznością pozbawioną celu bo jest to tak oczywiste że nie warto o tym rozprawiać) to co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ? Nader często na forum pojawia się wątek na temat metod pozbycia się rzęsy porastającej całe lustro wody i wskutek tego uniemożliwiającej swobodne wędkowanie. Stosowną radą w tego typu przypadkach wydaje się być zaproszenie wędkarzy łowiących z łodzi , wspomnianych wcześniej :ETYCZNYCH ( do których wielu z tego portalu zapewne się zalicza ) NIEETYCZNYCH ( zapewniam że mam do nich oko i w mig potrafię takiego rozpoznać) i dobrze maskujące się łachudry . Gwarantuję że pod wpływem ciągłego wzburzania tafli wody , szczególnie w małych akwenach rzęsy będzie mniej , rozejdzie się po bokach . ETYCZNYCH BĘDZIE CIESZYŁ KAŻDY SUKCES , NIEETYCZNI BĘDĄ WODOWAĆ SIĘ CODZIENNIE BYLEBY TYLKO KARTA SIĘ ZWRÓCIŁA . Ostatni z wymienionych ( nazwani pieszczotliwie ) ŁACHUDRĄ - obdzieliliby skłusowanym łupem wszystkie wcześniej wymienione grupy. Końcowy rezultat to czysta woda , dostępna z brzegu i łódki. Przyjdzie moment że znikną łódki NIEETYCZNYCH , bo ryb będzie jakby mniej , rybostan nie pokryje przecież ich spaczonych potrzeb , rzęsy też nie będzie a zatem woda nadal dostępna i z brzegu i z łodzi.A gdzie efekt końcowy tego łańcucha powiązań ? Wnikliwy obserwator ZMUSZONY będzie DO STRASZNEJ KONKLUZJI ; na końcu zostaną niestety tylko ETYCZNI , RZĘSA KTÓRA ZNÓW ROZPLENIŁA SIĘ W NADMIARZE bo łodzi jakby mniej , natomiast ryb już w ogóle nie będzie.
Linke83? Przemyśl troszeczkę co wypisujesz, zastanów się nad
samym sobą. Bo twoje zadufanie, głupota i inne cechy jakimi tu świecisz, to
przykład zakompleksionego i zadufanego w sobie smarka (żeby nie wyrazić się
bardziej ostro).
Twoja wypowiedź;
„W ramach rachunku sumienia potrafię też przyznać że lepsze
100 wędkarek etycznych ( połowie z nich i tak z czasem nudzi się wędkowanie )
niż 2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę.”
To tak jakbyś porównywał Policjanta do seryjnego mordercy.
100 etycznych wędkujących Pań to; 100 opłaconych
składek (jakieś 20000 zł w budżecie PZW, co za tym idzie fundusze na zarybienia),
tyleż samo zjawisk upiększających nasze wody, tyleż samo osób odstraszających
potencjalnych kłusowników (wiadomo że niektóre kobiety nie patyczkują się, i są
odważniejsze od mężczyzn by poinformować odpowiednie służby jak i zbluzgać
takiego jegomościa). One nigdy nie zabierają z nad wody niewymiarowych ryb lub
poza limitem, z pewnością część z nich praktycznie rzadko zabierze jakąś rybkę
z nad wody. I nigdy nie zaśmiecają swoich stanowisk, a w większości przypadku
są to wzory do naśladowania.
2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę. To
same straty i spustoszenie; regularnie trzebione pogłowie rybostanu bez względu
na rozmiar i gatunek ryby, zazwyczaj brak opłaconych składek, zniszczone
tarliska ryb, zmora dla etycznych wędkarzy.
Tak więc jak ma się tu „złoto” do „rdzy”?
Wracając do tematu i twego pytania;
„…jeśli są kłusownicy w PZW … to
co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ?”
To Ci odpowiadam;
Przestrzegać postanowień Statusu PZW, między innymi;
1). Ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich
jego członków; po przez informowanie odpowiednich władz i organów o zaistniałym
i zauważonym akcie kłusownictwa czy też dewastacji mienia i zatruwaniu wód
(środowiska).
2). Przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody
oraz Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW (przez siebie samego jak i wpajanie
tych zasad młodym wędkarzom)
3). Brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć
w walnych zgromadzeniach koła; poruszać na nich nurtujące zagadnienia i składać
odpowiednie wnioski, głosować na odpowiednich ludzi do władz samorządowych
Związku (można też samemu kandydować).
To są 3 złote zasady które nie dość że praktycznie
wyeliminują kłusownictwo to do tego przyczynią się do poprawy stanu naszych
łowisk.
"To są 3 złote zasady które nie dość że praktycznie
wyeliminują kłusownictwo to do tego przyczynią się do poprawy stanu naszych
łowisk."
Zalozmy ze wszyscy czlonkowie PZW nagle stali sie etyczni i przestali klusowac. Zaczeli chodzic na zebrania i mowic o swoich problemach. Naprawde uwierzysz w to ze sie cos poprawi ?.
Co z klusownikami nie nalezacymi do PZW.? Kto ich ma scigac ?. Jakimi srodkami dysponuje PZW ? ZADNYMI w praktyce. Niektorzy zaraz napisza ze jest ochrona mienia PZW. Ale ja osobiscie nigdy takiej nad woda nie spotkalem.
A co ze stanem wod. Kto ma nimi zarzadzac ?. Dalej mamy wybierac na zebraniach prezesow dyrektorow ?. Czy Ty posiadajac firme tez zatrudnisz na kierowniczym stanowisku tych co maja najwekszy zapal czy tych ktorzy posiadaja kwalifikacje. ?. Dopoki nie zmieni sie sposob zarzadzania w PZW (fachowcy a nie wybrani bo mieli najwiecej kumpli na zebraniu) to przepisy beda takie jakie mamy (miesiarskie), oplaty w zaden sposob nie oddajace tego, co jest w wodach, zarybienia tym co najtaniej i najwiecej miesa i ciaglu brak pieniedzy przy jednoczesnym ich marnowaniu. Jesli RAPR teoretycznie pozwala na zabranie kilkuset kilogramow ryb przez jednego czlonka PZW to o jakim przestrzeganiu przepisow mowimy.
Linke83? Przemyśl troszeczkę co wypisujesz, zastanów się nad
samym sobą. Bo twoje zadufanie, głupota i inne cechy jakimi tu świecisz, to
przykład zakompleksionego i zadufanego w sobie smarka (żeby nie wyrazić się
bardziej ostro).
Twoja wypowiedź;
„W ramach rachunku sumienia potrafię też przyznać że lepsze
100 wędkarek etycznych ( połowie z nich i tak z czasem nudzi się wędkowanie )
niż 2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę.”
To tak jakbyś porównywał Policjanta do seryjnego mordercy.
100 etycznych wędkujących Pań to; 100 opłaconych
składek (jakieś 20000 zł w budżecie PZW, co za tym idzie fundusze na zarybienia),
tyleż samo zjawisk upiększających nasze wody, tyleż samo osób odstraszających
potencjalnych kłusowników (wiadomo że niektóre kobiety nie patyczkują się, i są
odważniejsze od mężczyzn by poinformować odpowiednie służby jak i zbluzgać
takiego jegomościa). One nigdy nie zabierają z nad wody niewymiarowych ryb lub
poza limitem, z pewnością część z nich praktycznie rzadko zabierze jakąś rybkę
z nad wody. I nigdy nie zaśmiecają swoich stanowisk, a w większości przypadku
są to wzory do naśladowania.
2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę. To
same straty i spustoszenie; regularnie trzebione pogłowie rybostanu bez względu
na rozmiar i gatunek ryby, zazwyczaj brak opłaconych składek, zniszczone
tarliska ryb, zmora dla etycznych wędkarzy.
Tak więc jak ma się tu „złoto” do „rdzy”?
Wracając do tematu i twego pytania;
„…jeśli są kłusownicy w PZW … to
co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ?”
To Ci odpowiadam;
Przestrzegać postanowień Statusu PZW, między innymi;
1). Ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich
jego członków; po przez informowanie odpowiednich władz i organów o zaistniałym
i zauważonym akcie kłusownictwa czy też dewastacji mienia i zatruwaniu wód
(środowiska).
2). Przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody
oraz Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW (przez siebie samego jak i wpajanie
tych zasad młodym wędkarzom)
3). Brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć
w walnych zgromadzeniach koła; poruszać na nich nurtujące zagadnienia i składać
odpowiednie wnioski, głosować na odpowiednich ludzi do władz samorządowych
Związku (można też samemu kandydować).
To są 3 złote zasady które nie dość że praktycznie
wyeliminują kłusownictwo to do tego przyczynią się do poprawy stanu naszych
łowisk.
PO RAZ KOLEJNY zachowam się nieskromnie i stwierdzę że każda moja najgłupsza nawet wypowiedż jest lepsza niż TUZIN twoich nieczytelnych "tabelek " i debilowatych wykresów jakie tu nakreślasz ( powyższe stwierdzenia żywcem spisane chyba ze strony PZW ). Piszę te mocne słowa , paradoksalnie odżegnując zarzuty o "ZADUFANIE W SOBIE I GŁUPOTĘ ( rzucasz pod moim adresem tę potwarz - tak jakbyś miał w rzeczy samej jakiekolwiek prawo do chamskich bluzgów i określania tym niewybrednym mianem ). Do twojej wiadomości : nie jestem i nigdy nie byłem zadufany w sobie ale cóż nie jest sztuką zarzucać komuś , przypisywać innym własne cechy - brutalna , nieubłagana projekcja. Zasady tej niskich lotów gierki w jaką mnie w tej chwili wrabiasz są bardzo proste : jeżeli wątek XXX nie wzbudza twojego zainteresowania to się po prostu nie wypowiadaj , jeśli brakuje ci argumentów ,także staraj się powściągać swe zachowanie i wreszcie skoro ty , użytkowniku o pseudonimie przywodzącym na myśl lokalnego magnata ( przyznajcie że Artur z Ketrzyna brzmi naprawdę dostojnie ) ; bezpardonowo nazywasz mnie głupim , zadufanym itd , to i mnie wolno to samo . Inna rzecz że ledwo co pochwaliłem twoją wypowiedź (a przyznaję że było z mojej strony zachowanie nieco sztuczne , pretensjonalne lecz miało na celu "zakopanie topora wojennego ) by móc spotkać się z nawrotem treści , których ( co warto podkreślić ) NIKOMU SIĘ NIE CHCE CZYTAĆ. Jesteś człowieku po prostu żałosny z tymi obliczeniami i rozpisywaniem się o statusie PZW. Ponadto , chciałbym zwrócić twoją uwagę na pewną rzecz : nie wiem czy pamiętasz naszą miłą , odprężającą korespondencję ( w której to ty grałeś rolę agresora ) , sądzę jednak że powinieneś przywołać do swej wybiórczej pamięci mą prośbę : NIGDY WIĘCEJ NIE PISZ DO MNIE CZŁOWIEKU , ZARÓWNO NA PRIV JAK I NA FORUM ), ponieważ twój ( w sumie znacznie bardziej niż mój prostacki , nieokrzesany styl ) uzmysławia mi kilka rzeczy : to że nie jestem jeszcze skończonym , zapyziałym chamem bo nikomu nie piszę że jest głupi , zadufany a także fakt iż nie jesteś godnym rozmówcą z braku argumentów. W tej chwili zapewne znów podniosą się oskarżenia o zadufanie , egocentryzm , zuchwałość i nieliczenie się ze zdaniem innych - ale jak mam zachować się gdy ktoś nie zrozumiawszy sprawy , intencji autora , natychmiast obrzuca go błotem ? Wątek przeze mnie założony jako taki miał służyć do przemyślenia kwestii KŁUSOWNIKÓW - WĘDKARZY dlatego otwarte pozostaje pytanie : JAK SPRAWIĆ BY TYCH OSÓB NIE BYŁO NAD WODĄ ? Od dawna wiadome jest że wielu kłusowników ukrywa swój urobek w komorach łodzi albo specjalnie przystosowanych do tego "pawlaczach" , zakamuflowanych skrzynkach , rośnie też popularność tzw "elektrycznych wędek " - czasem zdarza się że te osoby należą lub należały do PZW . jak więc powstrzymać toczącą wędkarskie kręgi zgniliznę ? NA KONIEC DWA SŁOWA DO Artura z Ketrzyna : bardzo cię proszę nie zajmuj głosu w wątkach założonych przeze mnie ( zabronić nie mogę a nawet ,mnie na to nie zbiera , dlatego po prostu proszę ) , warto zastanowić się nad moją prośbą przynajmniej z dwóch powodów : po pierwsze pogarszasz statystykę a po drugie ( na co jestem szczególnie wyczulony ) przyczyniasz się do likwidacji moich całkowicie pozbawionych drugiego tła , szczerych lecz także bezkompromisowych wątków.
Temat cofa się do początku ,bez uwzględniania niepotrzebnych aberracji
tak moich jak i Pan Artur z Ketrzyna. Pytanie brzmi : jeśli są kłusownicy
w PZW (co już podkreślił Kol Luxis , nazywając mój wpis
niedorzecznością pozbawioną celu bo jest to tak oczywiste że nie warto o
tym rozprawiać) to co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ?
Nader często na forum pojawia się wątek na temat metod pozbycia się
rzęsy porastającej całe lustro wody i wskutek tego uniemożliwiającej
swobodne wędkowanie. Stosowną radą w tego typu przypadkach wydaje się
być zaproszenie wędkarzy łowiących z łodzi , wspomnianych wcześniej
:ETYCZNYCH ( do których wielu z tego portalu zapewne się zalicza )
NIEETYCZNYCH ( zapewniam że mam do nich oko i w mig potrafię takiego
rozpoznać) i dobrze maskujące się łachudry . Gwarantuję że pod wpływem
ciągłego wzburzania tafli wody , szczególnie w małych akwenach rzęsy
będzie mniej , rozejdzie się po bokach . ETYCZNYCH BĘDZIE CIESZYŁ KAŻDY
SUKCES , NIEETYCZNI BĘDĄ WODOWAĆ SIĘ CODZIENNIE BYLEBY TYLKO KARTA SIĘ
ZWRÓCIŁA . Ostatni z wymienionych ( nazwani pieszczotliwie ) ŁACHUDRĄ -
obdzieliliby skłusowanym łupem wszystkie wcześniej wymienione grupy.
Końcowy rezultat to czysta woda , dostępna z brzegu i łódki. Przyjdzie
moment że znikną łódki NIEETYCZNYCH , bo ryb będzie jakby mniej ,
rybostan nie pokryje przecież ich spaczonych potrzeb , rzęsy też nie
będzie a zatem woda nadal dostępna i z brzegu i z łodzi.A gdzie efekt
końcowy tego łańcucha powiązań ? Wnikliwy obserwator ZMUSZONY będzie
DO STRASZNEJ KONKLUZJI ; na końcu zostaną niestety tylko ETYCZNI ,
RZĘSA KTÓRA ZNÓW ROZPLENIŁA SIĘ W NADMIARZE bo łodzi jakby mniej ,
natomiast ryb już w ogóle nie będzie.
Kompletnie nie rozumiem Twojego pytania. Czy tylko klusownikow z legitymacja PZW nie chcesz ogladac ?. Jakie ma znaczenie czy osoba walaca pradem czy siatka w nocy ma legitymacje czlonkowska ?. Klusownik to klusownik i nie powinno miec zadnego znaczenia czy w dzien lowi ryby wedka i legalnie czy nie. Jedyna metoda sa czeste kontrole i calkowita eliminacja takich ludzi z szeregow PZW. Karty wedkarskiej nie powinien dostac nikt kto mialby jakiekolwiek problemy z wymiarem sprawiedliwosci zwiazane z klusownictwem.
@Linke83, po raz kolejny proszę, abyś miarkował swoje wypowiedzi i ograniczył prowokacyjne riposty do ZERA. Proszę i uprzedzam o tym samym pozostałych dyskutantów z forumowiczem @Linke83 i pozostałymi osobami biorącymi udział w dyskusji.
Tak czytam sobie caly artykul i momentami sie zastanawiam nad glupota ludzi. Wedkuje kilka lat (nie posiadam karty) w wiekszosci przypadkow jezdze na prywatne lowiska, ale tez zdazalo mi sie lowic na pzw. Pytanie do kolegi Artur z Ketrzyna. Dlaczego uwazasz ze wedkarz taki jak naprzyklad ja jest klusownikiem? Uwazam ze lowiac na wedke trzymajac sie przepisow nie zrobie takiego "rozpizdzielu" w jeziorze jak ci bijacy ryby pradem czy tez uzywajacy innych technik klusowniczych, ile tych ryb zlowie 2-5? To jest jednak znikoma liczba w porownaniu do zwlyklych klusownikow. Mimo ze nie posiadam karty nawalczylem sie z klusownictwem, czesto zegluje i za kazdym razem jak trafiam na jeziorze na "pupe" sciagam ja i wyrzucam. Wiele razy spodkalem sie jednak z tym ze siedzial wedkarz zrzeszony na lodce i mial niedaleko siebie wyrzucona butelke z kamieniem na koncu. W momencie jak zaczynalem sciagac to mnie "opierdalal ze on sobie zaznaczyl miejsce necenia, z tym ze kilkakrotnie trafil sie niespodziewanie hak w miejscu necenia. Wiec jesli ktos chce czepiac sie wedkarzy bez karty to niech najpierw sie przyczepi prawdziwych klusoli, ewentualnie zastanowi sie nad swoim zachowaniem nad woda czy napewno mozna z niego brac przyklad
Kompletnie nie rozumiem Twojego pytania. Czy tylko klusownikow z legitymacja PZW nie chcesz ogladac ?. Jakie ma znaczenie czy osoba walaca pradem czy siatka w nocy ma legitymacje czlonkowska ?. Klusownik to klusownik i nie powinno miec zadnego znaczenia czy w dzien lowi ryby wedka i legalnie czy nie. Jedyna metoda sa czeste kontrole i calkowita eliminacja takich ludzi z szeregow PZW. Karty wedkarskiej nie powinien dostac nikt kto mialby jakiekolwiek problemy z wymiarem sprawiedliwosci zwiazane z klusownictwem.
Właśnie chodzi o to że rozumiesz " nie rozumiejąc" mimo wszystko jednak nie do końca . Dlatego śpieszę z dokładnym wytłumaczeniem wszystkich niejasności , jakie wynikły na drodze rozwoju wątku ( nazwanego przeze mnie wcześniej "nierozwojowym "). Na pytanie czym różni się kłusownik preferujący metody rybackie od oósb zrzeszonych w związku , jednak sprytnie maskującym swą pozawędkarską działalność , odpowiedziałbym następująco : różnica jest ogromna lecz aby zrozumieć te różnice należy zastanowić się nad tym w jaki sposób wędkarze kłusole znaleźli się w PZW , w jaki sposób trafili do grona największej w Polsce wędkarskiej organizacji ? Otóż proszę sobie wyobrazić że bezpośrednią przyczyną takiego stanu jest SZTYWNY , ŚLEPY SPOSÓB REKRUTACJI KOLEJNYCH CZŁONKÓW - liczy się pieniądze nie członków , ilość nie przechodzi w jakość. Zasady przyjmowania kolejnych osób są w gruncie rzeczy mało restrykcyjne , mówiąc krótko : do PZW wstępuje każdy kto chce łowić. Takie postępowanie fatalnie wpływa na reputację tej organizacji i poszczególnych jej członków a ostateczny ich rezultat to mnogość członków o przekonaniach post -kłusowniczych , niejednokrotnie nastrojonych na nutę praktyk iście rybacko -prymitywistycznej natury.Jeśli nadal nie do końca rozumiesz w czym rzecz ( a masz do tego prawo) to powiem wprost : dużo jest w PZW osób dla których obojętny jest sposób pozyskania ryby a ich typowa cecha to lekka utrata krytycyzmu względem samego siebie : przecież takie osoby często nawet nie myślą nad swoim postępowaniem , jedyna zasada która im chyba przyświeca to "PO NAS CHOĆBY POTOP - aby łowić , ważne że ja łowię ( bo w nocy i tak niczym bohater ludowego powiedzonka i tak wyjdzie na swoje ).Nierzadko też nie potrafią zapanować nad swoimi zapędami gdy widzą np duże ryby spławiające się na wodzie itp , dlatego sięgają metod nielegalnych i sprzecznych z interesem nas wędkarzy ( nawet tych potocznie zwanych "mięsiarzami " , którzy zawojowali już nie tylko galerie wędkarskie lecz także NK ). Moje porównanie , które według niektórych wzięte zostało z nieba : lepsza setka wędkarek niż 2 -3 kłusoli odwiedzających regularnie tę samą wodę , też znajduje swe uzasadnienie w rzeczywistości : kłusownik bowiem zwykle nie działa w pojedynkę , silny jest tylko w kilkuosobowej szajce informatorów ( czasem wędkujących czasem nie ) i swoich pobratymców. Gdy ktoś podejrzany kręci się nad wodą - wędkarze bez względu na płeć , zawsze mają dla niego "drzazgę " , kłusownik - wędkarz , budzi natomiast dużo mniej podejrzeń.
Witam wędkarzy. Korzystając z tej rubryki , chciałbym pokrótce i w możliwie jak najprostszy sposób przedstawić pewien problem , mianowicie chodzi tutaj o malenie rybiej populacji oraz ustalenie rzeczywistych przyczyn takiego stanu. Chcąc zobrazować tę sytuację - należy posłużyć się ot choćby takim prostym przykładem : rybność jezior dzierżawionych przez PZW , gdzie dozwolone jest wędkowanie z łodzi relatywnie do rybostanu wód , nie objętych wykazem PZW tj leżących na terenie nadleśnictw bądź prywatnych ( prywatyzacji jednak nie pochwalam bez względu na to czy zarybiono karpiem , amurem czy też nie ). Jakże często bywa tak że dopóki jezioro jest dzierżawione np przez nadleśnictwo itp - dopóty ryby są i jakoś nic nie wskazuje by ten stan uległ dramatycznej zmianie? Niestety nierzadko bywa też zgoła odwrotnie : jeziora PZW , akweny zdawałoby się właściwie chronione - zamiast być chlubą polskich wędkarzy , stają się bezkresną wodną pustynią , miejscem , którego widok poraża mnogością łódek i brakiem ryb !? Skupmy się teraz na kwestii łódek - czy podejrzany nie wydaje się być fakt iż te jeziora gdzie łódek jest najwięcej - rażą bezrybiem - a wszystko to pod wezwaniem PZW ? Oczywiście nie twierdzę że złe jest wędkarstwo "łódkowe wreszcie że źli i bezmyślni są ludzie wędkujący z łodzi - źli są natomiast wszyscy ci którzy w ramach przyzwoitości w dzień łowią na wędki a w nocy - czym dusza zapragnie. Jakiś czas temu już zauważyłem że co poniektóre jeziora , (nazwijmy to ) "dzikie " , leżące na terenie nadleśnictwa są bardziej rybne niż wody PZW . Nadmieniam że nie wynika ten stan z tzw presji lub jej braku , bo przecież wędkarze są wszechobecni , łowią na różnych wodach , nie tylko w tych będących pod władaniem PZW. Aby nie spotkać się z zarzutem intryganctwa czy dokuczania członkom jakichkolwiek wędkarskich subkultur - podkreślam wyraźnie : jedną z najpoważniejszych przyczyn postępującego ubożenia wód - są WYPOSAŻENI W ŁÓDKI KŁUSOWNICY ,NALEŻĄCY DO PZW . W dzień takie osoby łowią na wędki , za to w nocy ich harce nie mają żadnych granic co do sprytnych forteli i metod pozyskiwania rybiego mięsa. W Polsce od dawna utrzymuje się taka oto tendencja : wody będące klasycznym wręcz wzorcem zapuszczenia , nie zarybiane ( bo i właściwie po co ) , leżące na trudno dostępnych terenach łąkowych czy w nadleśnictwach niejednokrotnie są bardziej obfite w ryby niż wody PZW o profilu "łódkowym ", mało tego : czasem leśne bajorko czy małe jezioro to niemal sanktuarium w porównaniu do starannie wygracowanych super-łowisk , jakimi szczyci się PZW . Powiadam zatem : nie tędy droga - chcąc mieć rybne wody , najpierw należy pozbyć się chwastów najplenniejszych odmian : KŁUSOLI ŁOWIĄCYCH W MAJESTACIE PRAWA TYLKO ZA DNIA.Wędkarzu , jeśli kiedykolwiek najdzie Cię refleksja choć trochę podobna do powyższej treści - miej baczenie na to co dzieje się nad wodą - ponieważ nie każdy z którym jesteś od lat na "ty " jest uczciwy .W związku sporo jest osób udających wędkarzy - tzn osób łowiących na wędki , to jednak tylko matryca , źle przyklejona owcza skóra , przykrywka dla zbrodniczego procederu . Sam niejednokrotnie spotkałem się z przypadkami chwalipiętów "ciętych na szczupaka " w tarle - jak o sobie mawiają , chwaląc się bezczelnie w nos - swoimi kłusowniczymi sukcesami , sporo też było przypadków wędkarzy - korzystających z "przywileju zimy czyli przyduchy - wówczas puszczają wszelkie hamulce i ryby "idą " na podbierak , "na migomat " ( przypis : taki drut spawalniczy ) . Jestem dogłębnie przekonany że przypadki z którymi się spotkałem - nie są pojedyncze , wszystkie w zasadzie stanowią "ramę " dla całości polskich , nadwerężonych wód. Na zakończenie mała dygresja - PZW , składa się z wedkarzy etycznych , nieetycznych i zwykłych gnid bez kręgosłupa - tych ( co podkreślam po raz kolejny ) którzy nie tylko łowią na wędki ale i również kłusują.
poruszyłeś temat bardzo ciekawy i tutaj można by się wypowiadać i rozpisać na maksa. Ale wstąpiłeś na cieńki lód. Zaraz polecą bluzgi itp. Bo.... to jest burzliwy temat i pieta achillesowa tego forum. Zaraz zacznie się wrzucanie fotek z czyjegoś blogu i pojazdy zaczynając od kłusownika a na debilu kończąc. Dlatego apeluję o wyluzowanie w tym wątku. Nie potrzebne sa kolejne konflikty.
Tego typu barachła u mnie jest pod dostatkiem,przypuszczam że większośc posiadających karty to najzwyklejsi kłusole,Na wieśc o wpuszczeniu sumków 30-40cm do Wisły w moich okolicach,nagle zabrakło rosówek w sklepach wędkarskich.
Tego typu barachła u mnie jest pod dostatkiem,przypuszczam że większośc posiadających karty to najzwyklejsi kłusole,Na wieśc o wpuszczeniu sumków 30-40cm do Wisły w moich okolicach,nagle zabrakło rosówek w sklepach wędkarskich.
Cześć
Kolego więcej luzu;-) Chyba przesadzasz z tymi kłusolami.
Linke83 zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Jedynie co można zrobić w takiej sytuacji to dzwonić na PSR.
Janusz JKarp
Post pozbawiony moim zdaniem sensu....potwierdzenie oczywistego stanu rzeczy i każdy kto ma jako tako sprawne klepki pod czerepem to widzi...Podobnie postrzega inne fakty-zielony kolor trawy czy przemijanie pór roku-pisanie o tym,jakiekolwiek zastanowienie się nad tymi zagadnieniami jest bezsensowne.Delikatna,zawoalowana sugestia jakoby panowie łowiący z łódek nocami przeistaczali się w żądnych rybiej krwi kłusoli to daleko idąca brednia,wnioskuję z niej że autor śmiga po brzegu z wędkami i delikatnie mówiąc -żal mu dupę ściska z ograniczenia zasięgu...(bez urazy ,jeśli uraziłem-przeproszę).Założyciel tej tezy zapomniał o jednym-etyczny,dobry,praworządny wędkarz,będący na wodzie z łódki,to istny kamień w bucie na amatorów stawiania siatek,żaków czy innego tałatajstwa-gdy go nie ma to hulaj dusza,z brzegu przecież nie widać,siaty nie podhaczysz.nie porwiesz na kawałeczki...W sprawie zaś cudownej rybności wód z poza kręgu PZW podpowiem słowo klucz-mniejsza presja,bo drożej,bo bardziej z głową ,bo nie na pałę...
"Nie każdy kto łowi na wędkę - to wędkarz" Tytuł zacny i godny do polemiki, by tym pseudo wędkarzom uświadomić że jednak są kłusownikami.
Ale znów kolega trochę się nakręcił i nie do końca odrobił lekturę.
Jak przedmówca napisał każdy etyczny wędkarz będący nad wodą jest dobrym odstraszaczem choćby części kłusowników. Choć najlepszym odstraszaczem są wizyty nad akwenem PSR i SSR, oraz innych organów sprawujących kontrolę nad danymi akwenami.
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem że wody prywatne (dzierżawione) są rybniejsze od wód PZW. To wszystko zależy od zarządcy wody. Są dzierżawcy którzy eksploatują wodę do maksimum po czym oddają spustoszałe akweny, wtedy to i nie szybko taka woda znów zacznie być rybna. Obecnie po komisji u jednego takiego jego mościa i skontrolowaniu jego poczynań, postanowiono mu odebrać te zbiorniki (a kiedyś pod rządami PZW były jednymi z najlepszych łowisk w naszych okolicach). Inaczej się ma rzecz z łowiskami komercyjnymi przeznaczonymi głównie pod wędkarstwo, ponieważ tam jest racjonalna gospodarka rybna.
Na stan rybostanu w danym akwenie wpływa nie tylko presja wędkarska, choć ci uiszczają stosowne składki na zarybienia. Ale głównie prowadzenie racjonalnej i rozwojowej gospodarki rybacko-wędkarskiej przez gospodarza wody i walka z kłusownictwem, oraz stan czystości wody jak i zdrowie populacji ryb w zbiorniku. Co do wód opisanych przez autora jako leżących na terenie nadleśnictwa to też wody PZW, chyba że posiadają prywatnych właścicieli bądź dzierżawców.
Co do tytułu, to wędkarzy których uważam za kłusowników są; wędkujący bez uprawnień (stosownego zezwolenia), wędkujący na niedozwolone metody bądź sprzęt, nie przestrzegający limitów i wymiarów oraz okresów ochronnych ryb.
Ja wędkuję na wodach PZW i w tym roku wędkując ok 4-6 godzin nie jednokrotnie przekroczyłem limit 5 kg i byłem zmuszony (wypuszczałem bo nie było mi tyle potrzeba (najwięcej złowiłem ok 12 kg ryb)) wypuścić ponad połowę złowionych ryb. Choć i były dni gdzie praktycznie nic nie złowiłem (0,5-1,5 kg).
Wędkowałem też na dzierżawionej wodzie, gdzie wyczynem było złowić kila sztuk i do tego by przekraczały wymiar ochronny.
Zaczac musimy od samych siebie< a potem szukac dziury w calym.
W filmach produkcji zachodniej ,czesto tematem filmu jest Dzień sadu ostatecznego ,lub dzień niepodległości .Motyw filmu zazwyczaj wybiega w przyszłość,ten drugi wątek niedawno przezyliśmy ,ten pierwszy nadszedł ......
Gdzie wolno wędkować z łodzi , tam rzadko pojawiają się kłusole sieciowi.
Post pozbawiony moim zdaniem sensu....potwierdzenie oczywistego stanu rzeczy i każdy kto ma jako tako sprawne klepki pod czerepem to widzi...Podobnie postrzega inne fakty-zielony kolor trawy czy przemijanie pór roku-pisanie o tym,jakiekolwiek zastanowienie się nad tymi zagadnieniami jest bezsensowne.Delikatna,zawoalowana sugestia jakoby panowie łowiący z łódek nocami przeistaczali się w żądnych rybiej krwi kłusoli to daleko idąca brednia,wnioskuję z niej że autor śmiga po brzegu z wędkami i delikatnie mówiąc -żal mu dupę ściska z ograniczenia zasięgu...(bez urazy ,jeśli uraziłem-przeproszę).Założyciel tej tezy zapomniał o jednym-etyczny,dobry,praworządny wędkarz,będący na wodzie z łódki,to istny kamień w bucie na amatorów stawiania siatek,żaków czy innego tałatajstwa-gdy go nie ma to hulaj dusza,z brzegu przecież nie widać,siaty nie podhaczysz.nie porwiesz na kawałeczki...W sprawie zaś cudownej rybności wód z poza kręgu PZW podpowiem słowo klucz-mniejsza presja,bo drożej,bo bardziej z głową ,bo nie na pałę...
Witaj Danielu , nie uraziłeś mnie dosadnością przekazu , stwierdzenie jakoby żal mi d*** ę ściskał , też spływa po mnie jak kaczka po wodzie ( a może odwrotnie ) , nie jestem mimozą co to więdnie przy najlżejszym dotyku ; przyznaj jednak że sporo jest mniejszych lub większych wód do których opisany scenariusz pasuje jak obszył .... Uważam że w swym zamyśle sforsowania poglądów zawartych w powyższym wpisie - jednocześnie trochę się jednak zagalopowałeś , rzucając pod moim adresem owe zarzuty . Przecież ja absolutnie nie czepiam się wędkarzy , tylko bydlaków , których ty zapewne też nie cierpisz. Wtręt znajdujący się na końcu tej nieco nudnej ( przyznaję ) tyrady czyli "PZW , składa się z wedkarzy etycznych , nieetycznych i zwykłych gnid bez kręgosłupa - tych ( co podkreślam po raz kolejny ) którzy nie tylko łowią na wędki ale i również kłusują " - został użyty przeze mnie z rozmysłem i pełną celowością , podkreśla on bowiem mój stosunek nie tylko do wędkarzy - zarówno tych etycznych jak i tych niereformowalnych ale i również do kłusowników , osób napawających mnie szczerym obrzydzeniem . Z tymi pierwszymi jak łatwo się domyślić mogę a nawet lubię porozmawiać , toczyć spory , dyskusję - po prostu zjednoczyć się we wspólnym spojrzeniu na wodę i ryby .Natomiast tych drugich postrzegam wyłącznie w kategoriach pejoratywnych - tacy nigdy się nie zmienią. Sporo jest ludzi postępujących w myśl zasady "po nas choćby potop ". Mam także niemałe wątpliwości czy pomysł wywindowania opłat , które i tak już zdawałoby się ,są niebagatelnie wysokie spodobałby się rzeszy wędkarskiej - a trzeba podkreślić że mam tutaj na myśli tylko wędkarzy nie "wędkowiczów " ? W moim zamyśle selekcja wyglądałaby trochę inaczej ( np zasadnicze egzaminy , uruchomienie prasy celem nagłośnienia problemów wędkarzy, sensowny dialog pomiędzy wędkarzami a ich macierzystym okręgiem ) , mam jednak świadomość że po pierwsze : taka koncepcja nie zawsze spotyka się z aprobatą a pod drugie : temat to tak obszerny zawiły że można by tym materiałem obdzielić co najmniej kilka odrębnych wątków . Oj byłoby gorąco , zapewniam.
Tego typu barachła u mnie jest pod dostatkiem,przypuszczam że większośc posiadających karty to najzwyklejsi kłusole,Na wieśc o wpuszczeniu sumków 30-40cm do Wisły w moich okolicach,nagle zabrakło rosówek w sklepach wędkarskich.
Cześć
Kolego więcej luzu;-) Chyba przesadzasz z tymi kłusolami.
Linke83 zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Jedynie co można zrobić w takiej sytuacji to dzwonić na PSR.
Janusz JKarp
Dziękuję . Wiem że jako wędkarze mamy czasami wspólne wnioski . Kolego JOPEK1971- na pewno sytuacja nie jest aż tak przygnębiająca , wiadomo jednak że jest tego "barachła " rzeczywiście sporo . Masz zdrowy pogląd na temat - miłe to i godne naśladowania . KolegoSZUWARdragon od wpisu :"Zaczac musimy od samych siebie< a potem szukac dziury w calym." - ja co zabrzmi jak czysty akt pychy - nie muszę zaczynać od siebie . W zasadzie wkurza mnie moralizatorski wydźwięk tego komunału - każdy to powtarza gdy chodzi np o niechlujstwo i zaśmiecanie wód. Koła wędkarskie widząc poziom kultury członków w mig znalazło remedium , nazywa się to coroczną akcją sprzątania jezior . Dla mnie nie jest problemem zabrać śmieci czy nawet posprzątać kilka stanowisk , wiem jednak też że ci którzy śmiecą i to śmiecą jak "świnie " ( świnie nie śmiecą , także przepraszam za stereotypowe porównanie) - to ci którzy powinni być nap ... w pierwszym rzędzie. Zaznaczam że sprzątanie i zachowanie czystości to dla mnie przyjemna powinność i niewątpliwie , nie jestem w tym względzie odosobniony. Pozdrawiam.
Linke 83 mam pytanie: czy lubisz potrawe ;flaki z olejem?
Flaki z olejem - pierwsze słyszę o takiej potrawie ,naprawdę. M Gessler w męskim wydaniu się znalazła... Ciekawe co jeszcze Kolego nam ugotujesz - może wielbłąda INSTANT ala Camel Light ? Ha Ha ! A tak w na poważnie , skoro sądzisz Mistrzu że to zwyczajny temat o kłusownictwie to się po prostu pomyliłeś albo masz kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści ( wprawdzie mój sposób wypowiedzi nie jest zbyt wybujały lecz mam nadzieję że większość odbiorców zrozumiała o co chodzi ). Temat nie jest "rozwojowy " , przyznaję ale może właśnie taki ma być ? Pozdrawiam.
Wielbłąd INSTANT ala Camel Light - wielbłąd z paczki ( żart mojego autorstwa) . Mam nadzieję że został przyjęty pozytywnie.
Flaki z olejem - pierwsze słyszę o takiej potrawie ,naprawdę. M Gessler w męskim wydaniu się znalazła... Ciekawe co jeszcze Kolego nam ugotujesz - może wielbłąda INSTANT ala Camel Light ? Ha Ha ! A tak w na poważnie , skoro sądzisz Mistrzu że to zwyczajny temat o kłusownictwie to się po prostu pomyliłeś albo masz kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści ( wprawdzie mój sposób wypowiedzi nie jest zbyt wybujały lecz mam nadzieję że większość odbiorców zrozumiała o co chodzi ). Temat nie jest "rozwojowy " , przyznaję ale może właśnie taki ma być ? Pozdrawiam.
Pierwszy raz słyszałeś o takiej potrawie powiadasz....ja też...powiązałem tą potrawe z twoimi wypocinami na tym forum......
Dalej piszesz-dywagujesz- ( pomijając wielbłąda ) że ja (Mistrz ) -mam kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści i mam kłopoty ze zrozumieniem.Dodajesz dale że Twoje wypowiedzi nie są zbyt wybujałe i że temat jest ROZWOJOWY.
Pytasz co jeszcze ugotuje.
Odpowiadam :
Podzielam Twoje zdanie że temat jest rzeczywiście rozwojowy, myśle że można porównac go do tego co rozwinie sie po zjedzeniu ogórków kiszonych popitych mlekiem ---taki tutaj Twój ,,mistrz,, rozwój widzi.
Mam również nadzieje że moja wizja rozwoju twojego zostanie przyjeta pozytywnie.Pozdrawiam.
Linke 83 mam pytanie: czy lubisz potrawe ;flaki z olejem?
A czego spodziewasz się po polskich wędkarzach :raźnej miny i pełnego stoicyzmu , znieczulenia jak po zabiegu lobotomii ? Człowieku - to jest Polska i tu ludzie naprawdę kłusują .W Polsce nie spotka się takich ryb jak w dorzeczu Wołgi :wielkich blisko 3 kg płoci 2 kg wzdręg ( bardzo rzadko ) i innych ale przy dobrej woli wszystkich - i w Polsce można usprawnić ochronę macierzystych gatunków ryb , przed kłusownikami właśnie. A kłusol wychyla się z łódki Przypadek autentyczny Oto podpływa STRAŻ RYBACKA do wędkarza na łodzi . Dzień dobry , dokumenty proszę . Proszę ... Zgadza się , dziękuję. Chwileczkę łowi pan na spinning a ma 8 kg leszczy ....? Brały doustnie Panie Władzo - wycedza przez zęby ( leszcze czasem biorą na spinning : na obrotówki , twistery itp , rzadko jednak z taką intensywnością) . To są właśnie demony pokutujące w PZW po dzień dzisiejszy.
Flaki z olejem - pierwsze słyszę o takiej potrawie ,naprawdę. M Gessler w męskim wydaniu się znalazła... Ciekawe co jeszcze Kolego nam ugotujesz - może wielbłąda INSTANT ala Camel Light ? Ha Ha ! A tak w na poważnie , skoro sądzisz Mistrzu że to zwyczajny temat o kłusownictwie to się po prostu pomyliłeś albo masz kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści ( wprawdzie mój sposób wypowiedzi nie jest zbyt wybujały lecz mam nadzieję że większość odbiorców zrozumiała o co chodzi ). Temat nie jest "rozwojowy " , przyznaję ale może właśnie taki ma być ? Pozdrawiam.
Pierwszy raz słyszałeś o takiej potrawie powiadasz....ja też...powiązałem tą potrawe z twoimi wypocinami na tym forum......
Dalej piszesz-dywagujesz- ( pomijając wielbłąda ) że ja (Mistrz ) -mam kłopoty ze zrozumieniem czytanej treści i mam kłopoty ze zrozumieniem.Dodajesz dale że Twoje wypowiedzi nie są zbyt wybujałe i że temat jest ROZWOJOWY.
Pytasz co jeszcze ugotuje.
Odpowiadam :
Podzielam Twoje zdanie że temat jest rzeczywiście rozwojowy, myśle że można porównac go do tego co rozwinie sie po zjedzeniu ogórków kiszonych popitych mlekiem ---taki tutaj Twój ,,mistrz,, rozwój widzi.
Mam również nadzieje że moja wizja rozwoju twojego zostanie przyjeta pozytywnie.Pozdrawiam.
Pierwsze słyszę aby ogórki kiszone popite mlekiem wywołały jakieś szczególne sensacje ,zwykle nie jada się takiego zestawu bo jest po prostu niesmaczny . Kwestię trawienia zwykle regulują za nas enzymy ( przypis :cały proces zaczyna się już na etapie jamy ustnej ) Czepiam się szczegółów bo jak wiadomo sedno zawsze tkwi gdzieś w natłoku pierdół.ha ha ha powiadasz że taki zestaw to nic nadzwyczajnego ,tylko po prostu niesmaczne.
Mały twardziej .....
Piszesz cyt; Kwestię trawienia zwykle regulują za nas enzymy..........
Moje enzymy niektórych rzeczy nie trawią, dlatego musze iśc sie położyc.....czego i Tobie życze...Prześpij sie na spokojnie,przemyśl to co piszesz i te potrawy --najlepiej spożyj tą ostatnia przed spaniem-- rano wstaniesz zapewne wypoczęty i rześki.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
No panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach. Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie - anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli, bo znów się zemszczą.
Wkurzają mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR). Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
No panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach. Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie - anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli, bo znów się zemszczą.
Wkurzają mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR). Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
Po pierwsze, sa wody gdzie te gatunki nie powinny sie znajdowac. Szczupak w wodach gorskich nie jest mile widzianym gatunkiem. Podobnie jak sum w wielu niewielkich zbiornikach, gdzie skutecznie trzebi inne gatunki ryb. W przypadku suma duze zaporowki, jeziora czy duze rzeki tak.Ale sypanie do niewielkich glinianek czy stawow jest bez sensu ( a ma to niejednokrotnie miejsce ).
A co do dzialanosci w PZW. To ze nie lape klusoli, nie sprzatam po innych brudasach nie oznacza ze nie jestem etycznym wedkarzem. Jestem nieetycznym czlonkiem PZW a to nie to samo.
Od lapania klusoli sa odpowiednie jednostki. I zasranym obowiazkiem PZW (jako uprawnionego do gospodarowania) jest pilnowanie wod. Zwalanie tego na barki szeregowego wedkarza, przy jednoczesnym pobierani sporej czesci oplat na gospodarowanie i ochrone) to zlodziejstwo i dziadostwo. A ja nie lubie byc robiony w jajo.
Dopoki PZW nie bedzie usuwac czlonkow za nieprzestrzeganie statusu, dopoty bede placil skladke i mial w d..e zebrania, czyny spoleczne itp. A jesli zachowa sie tak jak powinno zachowywac sie prawdziwe stowarzyszenie, pierwszy oddam legitymacje. Tylko ze wtedy bedzie musialo oddac 95% czlonkow. A na taki obrot sprawy ci populisci i darmozjady z wladz PZW nie pojda.
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Masz racje.
Skladki czlonkowskie sa tak niskie, bo w zalozeniu lwia czesc pracy powinni wykonac czlonkowie PZW. Niestety tak nie jest. I stad sie robia dziury w budzecie PZW.
Ja tez przyczyniam sie do tej dziury, bo wyjscia nie mam. W mojej okolicy nie ma ani jednego komercyjnego lowiska, a takiego, ktore dawaloby mozliwosc lowienia na muche nie mam wogole.
Moglbym placic jako niezrzeszony. Ale jak juz kiedys pisalem. Nie chce byc frajerem. I po prostu nie stac mnie na bezmyslne wywalanie pieniedzy w bloto.
Jesli PZW jasno postawi sprawe - albo robota, albo wyjazd i wieksze skladki, z pewnoscia w moim przypadku bedzie to drugie. Ale pod warunkiem ze dotyczyc to bedzie WSZYSTKICH czlonkow PZW.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
No panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach. Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie - anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli, bo znów się zemszczą.
Wkurzają mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR). Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
Zacznijmy od tego że jakoś nie przypominam sobie abym kiedykolwiek był z Panią w kawiarni a co za tym idzie przeszedł z nią na " ty " - wobec kobiet używam zawsze formy grzecznościowej co wcale nie wynika z przesadnej kindersztuby . Zresztą mniejsza o powód takiego a nie innego zachowania na forum. Pisze Pani zawzięcie że wkurzają ją "moraliści " , tymczasem proszę sobie wyobrazić że mnie wkurzają zaborcze żony wlekące się za mężami nad wodę... Niech mąż ma swoje hobby , swój azyl , sposób spędzania ( co warto podkreślić krótkich ulotnych) chwil wolnego czasu - nawet gdyby to miała Pani przypłacić kwaśną miną , później niech mąż wraca z powrotem do domu. Śmiem domniemywać że to właśnie mąż "zaraził" Panią wędkarskim bakcylem , dlatego proponuję znaleźć skuteczną nań szczepionkę tj inne hobby , jak choćby robienie na drutach , rozwiązywanie krzyżówek ( też lubię ) .... A zresztą - jest to pogląd szczery i prawdziwy jednak nie da się go przeforsować - gdy środowisko wędkarskie to dziś w niemal połowie fraucymer . PRZEPRASZAM BARDZO - W KWESTII WĘDKARSKIEJ JESTEM CZĘŚCIOWYM SZOWINISTĄ I WCALE SIĘ TEGO NIE WSTYDZĘ , CHOĆ MAM TAKŻE ŚWIADOMOŚĆ ŻE ZA TO "PALĄ NA STOSIE " , ŻE CZEKA MNIE BYĆ MOŻE FATALNY W SKUTKACH BOJKOT . Wracając do sprawy : nawet Pani nie ma zdjęcia profilowego a licząc na masowy przekaz , nie można mieć nic do ukrycia - czyżby w przypływie głupiej paniki - Pani ochrona wód , została skondensowana do wymiaru wirtualnych wpisów ? Najwidoczniej . Co więcej - według mnie to właśnie Pani stwierdzenia nie moje aż zanadto w wskazują na protekcjonalne traktowanie innych , mniej czy bardziej aktywnych obrońców. Powyższe wynurzenia to jawny podpis pod jakże konstruktywną dewizą "JA SWOJE JUŻ ZROBIŁE(A)M , TERAZ WASZA KOLEJ .Postraszyć kłusowniczą hołotę by później móc spoglądać na wszystkich z góry - to takie budujące. Cóż za heroizm ! O Matko .W powyższym wpisie wyraźnie stoi napisane : zniszczono nam łódkę , poprzebijano opony - nie jest natomiast podany dalszy ciąg , zakończenie tej sprawy , motywy sprawcy , które być może były zupełnie inne od waszych przypuszczeń . Kto wie może komuś , prócz kłusownikom , daliście się we znaki jeszcze bardziej ? Tego z nas nie wie z nas nikt a wy tu próbujecie wykreować się na ludzi zdolnych do nieludzkiego posłannictwa ! Tak naprawdę - bandyci mogą spalić łódkę , zniszczyć , działać na szkodę cudzego mienia bez wyraźnego powodu , czasem nie warto więc dorabiać całej ideologii Przyznam szczerze że akurat mnie w istocie niewiele obchodzą przebite opony i zniszczona łódka , to Państwa prywatna sprawa a zatem pretensje i skargi należy zgłaszać stosownym instytucjom.Owszem - zgadzam się co do tego że jest to naprawdę wielka strata materialna dlatego niezmiernie przepraszam za drastyczność z jaką skwitowałem owe żale . Prawdę powiedziawszy jednak odkąd sięgnę pamięcią - zawsze byłem zatrważająco nieczuły wobec tego rodzaju opisów.Jest to rezultat obserwacji świata , w którym to człowiek najczęściej okazuje się być tą bestią najgorszego kształtu. Z drugiej strony patrząc - niektórych powyższe Pani słowa mogą ująć za serce ; jednak podziw , laudacje pod Pani adresem i jej dokonaniami - to nie jedyne odczucia jakich doświadczyli odbiorcy. Mnie przykładowo ( jako głównemu adresatowi ) wpis ten jednoznacznie kojarzy się nie tylko z listą żalów i skarg " ale i również z naganną doktryną tych wszystkich "dożywotnich strażników " , nie zawsze działających ze szczerych pobudek . Bardzo często bowiem bywa tak że jedynym źródłem jak i celem ich działań jest naganne samouwielbienie . Ponadto na Pani miejscu darowałbym sobie te nic niewarte , utarte kliszki o strusiu itp , kiedy wiadomo że nic takiego w rzeczywistości nie ma miejsca. Tego rodzaju wpisy , warte są szczerego politowania . Dziękuję.Żegnam.
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające Odpowiedź retoryczna : OKIEM PRZEBRZYDłYCH "GOSPODARZY " ( tj tych wszystkich którzy uzurpują sobie prawo do formalizowania wód , bezdusznych podziałów "cięcia rzek na metry " - ryby te uznawane są za szkodniki w wodach gdzie występują salmonidy. Gospodarze "POPROSZĘ METR KRAINY PSTRĄGA - ale z miętusem i szczupakiem rzecz jasna . Nie wyobrażam sobie aby mogło być inaczej - ponieważ postrzegam rzekę i jej mieszkańców jako nierozdzielną całość.
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Masz racje.
Skladki czlonkowskie sa tak niskie, bo w zalozeniu lwia czesc pracy powinni wykonac czlonkowie PZW. Niestety tak nie jest. I stad sie robia dziury w budzecie PZW.
Ja tez przyczyniam sie do tej dziury, bo wyjscia nie mam. W mojej okolicy nie ma ani jednego komercyjnego lowiska, a takiego, ktore dawaloby mozliwosc lowienia na muche nie mam wogole.
Moglbym placic jako niezrzeszony. Ale jak juz kiedys pisalem. Nie chce byc frajerem. I po prostu nie stac mnie na bezmyslne wywalanie pieniedzy w bloto.
Jesli PZW jasno postawi sprawe - albo robota, albo wyjazd i wieksze skladki, z pewnoscia w moim przypadku bedzie to drugie. Ale pod warunkiem ze dotyczyc to bedzie WSZYSTKICH czlonkow PZW.
Nie musimy robić nie wiadomo jakich prac społecznych, wystarczy że każdy z nas zabierze po sobie śmieci (no i jak jakieś inne będą leżeć, to myślę że ręka mu nie uschnie jak też je zabierze), bądź innemu wędkarzowi nie świadomemu jakie robi tym szkody uświadomi to. Widząc akt kłusownictwa, sytuację zatruwania wody itp. powiadomi o tym fakcie odpowiednie organa (nie musi się z tym afiszować, niech zrobi to anonimowo i po cichu). Zimą wywierci parę dziur więcej by wodę dotlenić.
A efekty same przyjdą, bez żadnych jakiś większych zarybień, bądź zaostrzeń przepisów, i nawet nie będzie potrzebne podnoszenie składek.
Pamiętajcie że zabierając nie wymiarową rybę sami sobie robicie szkodę, bo ona dojrzeje dopiero po osiągnięciu tego wymiaru i dopiero wtedy wyda potomstwo (podczas tarła). Każdy zabrany z nad wody nie wymiarowy szczupak to strata około 50 dorosłych szczupaków na przyszłość (po odliczeniu strat w narybku w postaci selekcji naturalnej).
Dobre, najlepiej stać i nie spoglądać dalej niż wędzisko sięga. Odnoszę wrażenie iż część osób źle odebrała artykuł.
Poprostu już tacy są, że tylko narzekają że drogo, że nie ma ryb, że kłusują itd.
W statusie jest jawnie napisane miedzy że; "Członek Związku ma obowiązek: 1)przestrzegać postanowień Statusu,...,ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; 2)przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz RAPR PZW; ... 5) brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła.
Z tych 3 punktów w/w to może większość przestrzega tylko nr 2. Ale 1 czy 5 to może 1% was. Krzyczycie że drogo, jako członkowie macie zniżkę co w zamian was obliguje do przestrzegania postanowień Statusu Związku. Ciekawe gdzie indziej zapłacicie tyle co w PZW za możliwość korzystania z tylu akwenów. Nie oczekujcie od władz niewiadomo czego za te wasze jałmużny, dopóki sami nie wywiązujecie się ze swoich obowiązków jako jego członkowie.
Bo do puki będziecie mieli klapki na oczach i nie będziecie sami dbać o wspólne wody, do tąd żadna PSR czy też SSR sobie nie poradzi, a Władze PZW nie dadzą rady naprawić szkód jakie wyżądzają kłusownicy i inni.
Masz racje.
Skladki czlonkowskie sa tak niskie, bo w zalozeniu lwia czesc pracy powinni wykonac czlonkowie PZW. Niestety tak nie jest. I stad sie robia dziury w budzecie PZW.
Ja tez przyczyniam sie do tej dziury, bo wyjscia nie mam. W mojej okolicy nie ma ani jednego komercyjnego lowiska, a takiego, ktore dawaloby mozliwosc lowienia na muche nie mam wogole.
Moglbym placic jako niezrzeszony. Ale jak juz kiedys pisalem. Nie chce byc frajerem. I po prostu nie stac mnie na bezmyslne wywalanie pieniedzy w bloto.
Jesli PZW jasno postawi sprawe - albo robota, albo wyjazd i wieksze skladki, z pewnoscia w moim przypadku bedzie to drugie. Ale pod warunkiem ze dotyczyc to bedzie WSZYSTKICH czlonkow PZW.
Nie musimy robić nie wiadomo jakich prac społecznych, wystarczy że każdy z nas zabierze po sobie śmieci (no i jak jakieś inne będą leżeć, to myślę że ręka mu nie uschnie jak też je zabierze), bądź innemu wędkarzowi nie świadomemu jakie robi tym szkody uświadomi to. Widząc akt kłusownictwa, sytuację zatruwania wody itp. powiadomi o tym fakcie odpowiednie organa (nie musi się z tym afiszować, niech zrobi to anonimowo i po cichu). Zimą wywierci parę dziur więcej by wodę dotlenić.
A efekty same przyjdą, bez żadnych jakiś większych zarybień, bądź zaostrzeń przepisów, i nawet nie będzie potrzebne podnoszenie składek.
Pamiętajcie że zabierając nie wymiarową rybę sami sobie robicie szkodę, bo ona dojrzeje dopiero po osiągnięciu tego wymiaru i dopiero wtedy wyda potomstwo (podczas tarła). Każdy zabrany z nad wody nie wymiarowy szczupak to strata około 50 dorosłych szczupaków na przyszłość (po odliczeniu strat w narybku w postaci selekcji naturalnej).
Co prawda to prawda Kol Arturze.
Cześć
Bez komentarza:-(
Linke83 uważam, że powinieneś oficjalnie Brave Hart przeprosić.
Ten wpis jest hm.. brak nawet słów jak można napisać, że wędkarstwo to męskie hobby. Chłopie mamy XXI wiek.
Janusz JKarp
W żadnym wypadku nie będę nikogo przepraszał - nie ja pierwszy pisałem pod jej adresem przydługie elaboraty na temat poświęcania się dla ryb i wędkarstwa - frajdę dla kłusowników , którzy kiedyś nieopatrznie mogą natknąć się na to forum i obśmiać tubalnie te wszystkie żale.
W żadnym wypadku nie będę nikogo przepraszał - nie ja pierwszy pisałem pod jej adresem przydługie elaboraty na temat poświęcania się dla ryb i wędkarstwa - frajdę dla kłusowników , którzy kiedyś nieopatrznie mogą natknąć się na to forum i obśmiać tubalnie te wszystkie żale.
bez komentarza
Poza tym nie ma za co przepraszać - nie padło do tej pory ani jedno obraźliwe stwierdzenie - bardziej nie na miejscu są wiersze Brzechwy o Stefku Burczymusze.Wszyscy wędkarze zaniepokojeni są stanem wód , nie każdy jednak ma odwagę działać ( nie mam na myśli siebie choć wiadomo że relacja wędkarz - kłusownik zawsze kończy się nieprzyjemnie a więc chcemy tego uniknąć) . Pani natomiast pisze o "Burczymuchach " itp . Pytam się :po co ? Każdy gdy widzi kłusowników zawiadamia odpowiednie służby ( zdarza się że znad wody ) , nie każdy jednak dostaje po ryju .
Zacznijmy od tego że jakoś nie przypominam sobie abym kiedykolwiek był z Panią w kawiarni a co za tym idzie przeszedł z nią na " ty " - wobec kobiet używam zawsze formy grzecznościowej co wcale nie wynika z przesadnej kindersztuby . Zresztą mniejsza o powód takiego a nie innego zachowania na forum. Pisze Pani zawzięcie że wkurzają ją "moraliści " , tymczasem proszę sobie wyobrazić że mnie wkurzają zaborcze żony wlekące się za mężami nad wodę... Niech mąż ma swoje hobby , swój azyl , sposób spędzania ( co warto podkreślić krótkich ulotnych) chwil wolnego czasu - nawet gdyby to miała Pani przypłacić kwaśną miną , później niech mąż wraca z powrotem do domu. Śmiem domniemywać że to właśnie mąż "zaraził" Panią wędkarskim bakcylem , dlatego proponuję znaleźć skuteczną nań szczepionkę tj inne hobby , jak choćby robienie na drutach , rozwiązywanie krzyżówek ( też lubię ) .... A zresztą - jest to pogląd szczery i prawdziwy jednak nie da się go przeforsować - gdy środowisko wędkarskie to dziś w niemal połowie fraucymer . PRZEPRASZAM BARDZO - W KWESTII WĘDKARSKIEJ JESTEM CZĘŚCIOWYM SZOWINISTĄ I WCALE SIĘ TEGO NIE WSTYDZĘ , CHOĆ MAM TAKŻE ŚWIADOMOŚĆ ŻE ZA TO "PALĄ NA STOSIE " , ŻE CZEKA MNIE BYĆ MOŻE FATALNY W SKUTKACH BOJKOT . Wracając do sprawy : nawet Pani nie ma zdjęcia profilowego a licząc na masowy przekaz , nie można mieć nic do ukrycia - czyżby w przypływie głupiej paniki - Pani ochrona wód , została skondensowana do wymiaru wirtualnych wpisów ? Najwidoczniej . Co więcej - według mnie to właśnie Pani stwierdzenia nie moje aż zanadto w wskazują na protekcjonalne traktowanie innych , mniej czy bardziej aktywnych obrońców. Powyższe wynurzenia to jawny podpis pod jakże konstruktywną dewizą "JA SWOJE JUŻ ZROBIŁE(A)M , TERAZ WASZA KOLEJ .Postraszyć kłusowniczą hołotę by później móc spoglądać na wszystkich z góry - to takie budujące. Cóż za heroizm ! O Matko .W powyższym wpisie wyraźnie stoi napisane : zniszczono nam łódkę , poprzebijano opony - nie jest natomiast podany dalszy ciąg , zakończenie tej sprawy , motywy sprawcy , które być może były zupełnie inne od waszych przypuszczeń . Kto wie może komuś , prócz kłusownikom , daliście się we znaki jeszcze bardziej ? Tego z nas nie wie z nas nikt a wy tu próbujecie wykreować się na ludzi zdolnych do nieludzkiego posłannictwa ! Tak naprawdę - bandyci mogą spalić łódkę , zniszczyć , działać na szkodę cudzego mienia bez wyraźnego powodu , czasem nie warto więc dorabiać całej ideologii Przyznam szczerze że akurat mnie w istocie niewiele obchodzą przebite opony i zniszczona łódka , to Państwa prywatna sprawa a zatem pretensje i skargi należy zgłaszać stosownym instytucjom.Owszem - zgadzam się co do tego że jest to naprawdę wielka strata materialna dlatego niezmiernie przepraszam za drastyczność z jaką skwitowałem owe żale . Prawdę powiedziawszy jednak odkąd sięgnę pamięcią - zawsze byłem zatrważająco nieczuły wobec tego rodzaju opisów.Jest to rezultat obserwacji świata , w którym to człowiek najczęściej okazuje się być tą bestią najgorszego kształtu. Z drugiej strony patrząc - niektórych powyższe Pani słowa mogą ująć za serce ; jednak podziw , laudacje pod Pani adresem i jej dokonaniami - to nie jedyne odczucia jakich doświadczyli odbiorcy. Mnie przykładowo ( jako głównemu adresatowi ) wpis ten jednoznacznie kojarzy się nie tylko z listą żalów i skarg " ale i również z naganną doktryną tych wszystkich "dożywotnich strażników " , nie zawsze działających ze szczerych pobudek . Bardzo często bowiem bywa tak że jedynym źródłem jak i celem ich działań jest naganne samouwielbienie . Ponadto na Pani miejscu darowałbym sobie te nic niewarte , utarte kliszki o strusiu itp , kiedy wiadomo że nic takiego w rzeczywistości nie ma miejsca. Tego rodzaju wpisy , warte są szczerego politowania . Dziękuję.Żegnam.
panie :P linke83 nie ładnie zadzierać z wędkareczkami ,życzę panu takiej żonki:))))))))))))żeby panu kompa z główki wybiła najlepiej dolną częścią spiningu:)))))))))maczo się znalazł,wędkarstwo tylko dla facetów?????to teraz wiem czemu siedzi pan przed kompem a nie nad wodą:))))))))))))
ej ej ej. Hamuj! Zębami po torach. Każdy ma swoje zdanie i ma do tego prawo. Wędkarstwo nie jest dla mężczyzn, jest kojarzone z facetami ale są też kobiety wędkarki .... Dlatego wyluzujcie. @linke nie odpowiadaj na jawną prowokację. Ja Ciebie PROSZĘ!!
oj to musiało boleć
Panie jamesbond moje w tym wpisie są ostatnie trzy linijki, reszta to wpis pana linke83. I jeszcze jedno - to co napisałam nie jest jawną prowokacją.
taaa ... i nie każdy kto ma rozum, wie jak go używać ...
Nie każdy kto łowi na wędkę to wędkarz. Rzecz oczywista, przecież może to być również wędkarka, niezwykle rzadkie nad naszymi wodami ... "zjawisko nadprzyrodzone" ;)
Pozdrawiam nasze kochane kijanki ^^
A weźmy pod lupę przypadek miętusa , szczupaka . Ich smutny los , egzystencja w miejscach gdzie są "wysoce "niepożądane (każdy wie o jakie miejsca chodzi ) , to obszar groźny i niebezpieczny jak wybuch na Krakatau.Czy ktoś podejmie się dyskusji na ten temat ? Doprawdy zastanawiające.
No panie moralisto. powiedz gdzie w Polsce sum czy szczupak są wysoce nie pożądane??????? (Jeśli po za naszym krajem o też napisz)...
Oczerniasz wszystkich że przyczyniają się do bez rybia w naszych wodach, że każdy wędkarz to kłusol, brudas dewastator...
Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne? O to chodziło kolegom pisząc że musimy zacząć od siebie!...
Ja i mój mąż walczyliśmy z kłusolami na naszych pobliskich jeziorkach. Przypłaciliśmy to utratą ładnej łódeczki (raz nawet w naszej renówce oponki poprzebijano). Od tamtej pory robimy to mniej oficjalnie - anonimowy telefon tam gdzie trzeba i krótka informacja o fakcie co i gdzie, i to tak by postronna osoba nie widziała że donosimy na kłusoli, bo znów się zemszczą.
Wkurzają mnie tacy moraliści podobni do ciebie (prawdopodobnie). Mówią jacy są uczciwi, prawi, a jak zobaczą przestępcę (kłusola) to się odwracają w drugą stronę, boją się że ten koleś zobaczy jak na niego patrzą i widzą co oni tam wyprawiają, i jak tchórze milczą (nie powiadamiają PSR). Pamiętaj że nie reagowanie widząc takie precedensy to czyste przyzwolenie na kłusownictwo. I nic nie oczyści sumienia takiemu typkowi, nawet to że na forum będzie wytykał takie akty, jak dalej nad wodą jak struś będzie chował głowę w piasek widząc kłusownika, wandala bądź też truciciela wód...
Stefek burczy mucha też udawał zucha, a przed myszką uciekał jak największy tchórz.
Zacznijmy od tego że jakoś nie przypominam sobie abym kiedykolwiek był z Panią w kawiarni a co za tym idzie przeszedł z nią na " ty " - wobec kobiet używam zawsze formy grzecznościowej co wcale nie wynika z przesadnej kindersztuby . Zresztą mniejsza o powód takiego a nie innego zachowania na forum. Pisze Pani zawzięcie że wkurzają ją "moraliści " , tymczasem proszę sobie wyobrazić że mnie wkurzają zaborcze żony wlekące się za mężami nad wodę... Niech mąż ma swoje hobby , swój azyl , sposób spędzania ( co warto podkreślić krótkich ulotnych) chwil wolnego czasu - nawet gdyby to miała Pani przypłacić kwaśną miną , później niech mąż wraca z powrotem do domu. Śmiem domniemywać że to właśnie mąż "zaraził" Panią wędkarskim bakcylem , dlatego proponuję znaleźć skuteczną nań szczepionkę tj inne hobby , jak choćby robienie na drutach , rozwiązywanie krzyżówek ( też lubię ) .... A zresztą - jest to pogląd szczery i prawdziwy jednak nie da się go przeforsować - gdy środowisko wędkarskie to dziś w niemal połowie fraucymer . PRZEPRASZAM BARDZO - W KWESTII WĘDKARSKIEJ JESTEM CZĘŚCIOWYM SZOWINISTĄ I WCALE SIĘ TEGO NIE WSTYDZĘ , CHOĆ MAM TAKŻE ŚWIADOMOŚĆ ŻE ZA TO "PALĄ NA STOSIE " , ŻE CZEKA MNIE BYĆ MOŻE FATALNY W SKUTKACH BOJKOT . Wracając do sprawy : nawet Pani nie ma zdjęcia profilowego a licząc na masowy przekaz , nie można mieć nic do ukrycia - czyżby w przypływie głupiej paniki - Pani ochrona wód , została skondensowana do wymiaru wirtualnych wpisów ? Najwidoczniej . Co więcej - według mnie to właśnie Pani stwierdzenia nie moje aż zanadto w wskazują na protekcjonalne traktowanie innych , mniej czy bardziej aktywnych obrońców. Powyższe wynurzenia to jawny podpis pod jakże konstruktywną dewizą "JA SWOJE JUŻ ZROBIŁE(A)M , TERAZ WASZA KOLEJ .Postraszyć kłusowniczą hołotę by później móc spoglądać na wszystkich z góry - to takie budujące. Cóż za heroizm ! O Matko .W powyższym wpisie wyraźnie stoi napisane : zniszczono nam łódkę , poprzebijano opony - nie jest natomiast podany dalszy ciąg , zakończenie tej sprawy , motywy sprawcy , które być może były zupełnie inne od waszych przypuszczeń . Kto wie może komuś , prócz kłusownikom , daliście się we znaki jeszcze bardziej ? Tego z nas nie wie z nas nikt a wy tu próbujecie wykreować się na ludzi zdolnych do nieludzkiego posłannictwa ! Tak naprawdę - bandyci mogą spalić łódkę , zniszczyć , działać na szkodę cudzego mienia bez wyraźnego powodu , czasem nie warto więc dorabiać całej ideologii Przyznam szczerze że akurat mnie w istocie niewiele obchodzą przebite opony i zniszczona łódka , to Państwa prywatna sprawa a zatem pretensje i skargi należy zgłaszać stosownym instytucjom.Owszem - zgadzam się co do tego że jest to naprawdę wielka strata materialna dlatego niezmiernie przepraszam za drastyczność z jaką skwitowałem owe żale . Prawdę powiedziawszy jednak odkąd sięgnę pamięcią - zawsze byłem zatrważająco nieczuły wobec tego rodzaju opisów.Jest to rezultat obserwacji świata , w którym to człowiek najczęściej okazuje się być tą bestią najgorszego kształtu. Z drugiej strony patrząc - niektórych powyższe Pani słowa mogą ująć za serce ; jednak podziw , laudacje pod Pani adresem i jej dokonaniami - to nie jedyne odczucia jakich doświadczyli odbiorcy. Mnie przykładowo ( jako głównemu adresatowi ) wpis ten jednoznacznie kojarzy się nie tylko z listą żalów i skarg " ale i również z naganną doktryną tych wszystkich "dożywotnich strażników " , nie zawsze działających ze szczerych pobudek . Bardzo często bowiem bywa tak że jedynym źródłem jak i celem ich działań jest naganne samouwielbienie . Ponadto na Pani miejscu darowałbym sobie te nic niewarte , utarte kliszki o strusiu itp , kiedy wiadomo że nic takiego w rzeczywistości nie ma miejsca. Tego rodzaju wpisy , warte są szczerego politowania . Dziękuję.Żegnam.
Linke83 twa wypowiedź jest bardzo opryskliwa i żenująca, że śmiem domniemać że nie umiejąc odpowiedzieć na zadane Ci pytanie, po prostu w frustracji przeprowadziłeś atak. Napisałeś się sporo, na zwymyślałeś, i pewnie przy tym się nieźle napociłeś.
Ale cóż, ty jesteś jeszcze dzieciakiem w skórze młodzieńca, który dużo pisze ale mało robi, do tego ma jakieś problemy emocjonalne.
To jak Linke83? Powiedz szczerze, jak ty dbasz o nasze wody? Ile razy zawiadomiłeś władze PZW lub inne organy o aktach kłusowniczych? Ile razy uczestniczyłeś w akcjach społecznych swego koła (o ile faktycznie do któregoś przynależysz)? Ile razy uczestniczyłeś w zebraniach swego koła, i poruszałeś te tematy które uważasz za istotne?
Co do mego męża to on sam namawia mnie na wspólne wypady nad wodę. Ponieważ wspólne wypady sprawiają mu przyjemność. Nie bój żaby jak robi wypad z kolegami to ja mu się nie napraszam. I w garażu przy aucie też z nim nie dłubię.
I kazał mi przekazać że; „jesteś stanowczo zacofaną formą ograniczonego wędkarza i szkoda mu słów na konwersację z ….”. No i to; „po prostu małolat mi zazdrości że mam tak wspaniałego wędkarza za żonę”.
Co do mego awatara to nie ukazuje jak na razie tważy by kłusownicy nie wiedzieli kogo mają się nad wodą wystrzegać. Choć od pewniego czasu kłusownictwo w moich stronach naprawdę prawie zanikło i m że to nie tylko moja zasługa bo inni wędkarze też mieli oczy otwarte i robili co do nich należy.To po co się Pani powtarza ? Naprawdę nie mam przyjemności prowadzić konwersacji z Panią i jej mężem w roli mecenasa , przewodnika , zwłaszcza gdy chodzi o Pani rzekomą wyższość nad innymi , tymi którzy wg Państwa nie robią nic.Moje stwierdzenia co do damskiego towarzystwa nad wodą , były trochę na wyrost , by jednak nie być gołosłownym , a sprecyzować przy tym dokładniej co mogłem mieć na myśli polecam niezajmującą "lekturę " wątku Kołowrotek bębnowy http://forum.wedkuje.pl/post/kolowrotek-bebnowy/323812/0 .Myślę że takie uzasadnienie powinno wystarczyć , ugruntować moje jednak nie do końca "bezczelne wywody". W ramach rachunku sumienia potrafię też przyznać że lepsze 100 wędkarek etycznych ( połowie z nich i tak z czasem nudzi się wędkowanie ) niż 2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę. Tymczasem - Stefki Burczymuchy łączmy się . Każdy wędkarz ma jakąś koncepcję na to jak chronić wody i dbać o bezpieczeństwo . Wątek "Nie każdy kto łowi na wędkę to wędkarz " ma charakter wyłącznie opiniotwórczy a dotyka on bezpośrednio nie tyle samego problemu kłusownictwa co konkretnej sytuacji , gdzie wędkarz to tak naprawdę "tworzący drugi garnitur "kłusownik. Zdarza się czasem że ludzie którzy za dnia łowią na wędki , pod osłoną nocy folgują swej drugiej , mrocznej naturze - a to sznury ściągną a to sprawdzą pupy - dźwięk hydroforni przyprawia ich wówczas o mocne bicie serca ( myślą że to motorówka SSR po prostu ). Jak sprawić , jakie kroki poczynić by takie osoby znikły nie tylko z kwerendy PZW ale i również znad wód ?Czekamy na propozycje.
Przeczytałem właśnie cały temat z uśmiechem na twarzy:) Fajnie się tu bawicie:):):) Ale wracając do tematu poruszonego przez linke83 to przyznam mu rację, że wielu jest takich co mają dwie twarze. Na Wiśle to chyba nawet zwyczaj że jak nie widać to można kraść.
Temat cofa się do początku ,bez uwzględniania niepotrzebnych aberracji tak moich jak i Pani Waleczne Serce.Pytanie brzmi : jeśli są kłusownicy w PZW (co już podkreślił Kol Luxis , nazywając mój wpis niedorzecznością pozbawioną celu bo jest to tak oczywiste że nie warto o tym rozprawiać) to co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ? Nader często na forum pojawia się wątek na temat metod pozbycia się rzęsy porastającej całe lustro wody i wskutek tego uniemożliwiającej swobodne wędkowanie. Stosowną radą w tego typu przypadkach wydaje się być zaproszenie wędkarzy łowiących z łodzi , wspomnianych wcześniej :ETYCZNYCH ( do których wielu z tego portalu zapewne się zalicza ) NIEETYCZNYCH ( zapewniam że mam do nich oko i w mig potrafię takiego rozpoznać) i dobrze maskujące się łachudry . Gwarantuję że pod wpływem ciągłego wzburzania tafli wody , szczególnie w małych akwenach rzęsy będzie mniej , rozejdzie się po bokach . ETYCZNYCH BĘDZIE CIESZYŁ KAŻDY SUKCES , NIEETYCZNI BĘDĄ WODOWAĆ SIĘ CODZIENNIE BYLEBY TYLKO KARTA SIĘ ZWRÓCIŁA . Ostatni z wymienionych ( nazwani pieszczotliwie ) ŁACHUDRĄ - obdzieliliby skłusowanym łupem wszystkie wcześniej wymienione grupy. Końcowy rezultat to czysta woda , dostępna z brzegu i łódki. Przyjdzie moment że znikną łódki NIEETYCZNYCH , bo ryb będzie jakby mniej , rybostan nie pokryje przecież ich spaczonych potrzeb , rzęsy też nie będzie a zatem woda nadal dostępna i z brzegu i z łodzi.A gdzie efekt końcowy tego łańcucha powiązań ? Wnikliwy obserwator ZMUSZONY będzie DO STRASZNEJ KONKLUZJI ; na końcu zostaną niestety tylko ETYCZNI , RZĘSA KTÓRA ZNÓW ROZPLENIŁA SIĘ W NADMIARZE bo łodzi jakby mniej , natomiast ryb już w ogóle nie będzie.
Linke83? Przemyśl troszeczkę co wypisujesz, zastanów się nad samym sobą. Bo twoje zadufanie, głupota i inne cechy jakimi tu świecisz, to przykład zakompleksionego i zadufanego w sobie smarka (żeby nie wyrazić się bardziej ostro).
Twoja wypowiedź;
„W ramach rachunku sumienia potrafię też przyznać że lepsze 100 wędkarek etycznych ( połowie z nich i tak z czasem nudzi się wędkowanie ) niż 2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę.”
To tak jakbyś porównywał Policjanta do seryjnego mordercy.
100 etycznych wędkujących Pań to; 100 opłaconych składek (jakieś 20000 zł w budżecie PZW, co za tym idzie fundusze na zarybienia), tyleż samo zjawisk upiększających nasze wody, tyleż samo osób odstraszających potencjalnych kłusowników (wiadomo że niektóre kobiety nie patyczkują się, i są odważniejsze od mężczyzn by poinformować odpowiednie służby jak i zbluzgać takiego jegomościa). One nigdy nie zabierają z nad wody niewymiarowych ryb lub poza limitem, z pewnością część z nich praktycznie rzadko zabierze jakąś rybkę z nad wody. I nigdy nie zaśmiecają swoich stanowisk, a w większości przypadku są to wzory do naśladowania.
2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę. To same straty i spustoszenie; regularnie trzebione pogłowie rybostanu bez względu na rozmiar i gatunek ryby, zazwyczaj brak opłaconych składek, zniszczone tarliska ryb, zmora dla etycznych wędkarzy.
Tak więc jak ma się tu „złoto” do „rdzy”?
Wracając do tematu i twego pytania;
„…jeśli są kłusownicy w PZW … to co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ?”
To Ci odpowiadam;
Przestrzegać postanowień Statusu PZW, między innymi;
1). Ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; po przez informowanie odpowiednich władz i organów o zaistniałym i zauważonym akcie kłusownictwa czy też dewastacji mienia i zatruwaniu wód (środowiska).
2). Przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW (przez siebie samego jak i wpajanie tych zasad młodym wędkarzom)
3). Brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła; poruszać na nich nurtujące zagadnienia i składać odpowiednie wnioski, głosować na odpowiednich ludzi do władz samorządowych Związku (można też samemu kandydować).
To są 3 złote zasady które nie dość że praktycznie wyeliminują kłusownictwo to do tego przyczynią się do poprawy stanu naszych łowisk.
"To są 3 złote zasady które nie dość że praktycznie wyeliminują kłusownictwo to do tego przyczynią się do poprawy stanu naszych łowisk."
Zalozmy ze wszyscy czlonkowie PZW nagle stali sie etyczni i przestali klusowac. Zaczeli chodzic na zebrania i mowic o swoich problemach.
Naprawde uwierzysz w to ze sie cos poprawi ?.
Co z klusownikami nie nalezacymi do PZW.? Kto ich ma scigac ?. Jakimi srodkami dysponuje PZW ?
ZADNYMI w praktyce. Niektorzy zaraz napisza ze jest ochrona mienia PZW. Ale ja osobiscie nigdy takiej nad woda nie spotkalem.
A co ze stanem wod. Kto ma nimi zarzadzac ?. Dalej mamy wybierac na zebraniach prezesow dyrektorow ?. Czy Ty posiadajac firme tez zatrudnisz na kierowniczym stanowisku tych co maja najwekszy zapal czy tych ktorzy posiadaja kwalifikacje. ?. Dopoki nie zmieni sie sposob zarzadzania w PZW (fachowcy a nie wybrani bo mieli najwiecej kumpli na zebraniu) to przepisy beda takie jakie mamy (miesiarskie), oplaty w zaden sposob nie oddajace tego, co jest w wodach, zarybienia tym co najtaniej i najwiecej miesa i ciaglu brak pieniedzy przy jednoczesnym ich marnowaniu.
Jesli RAPR teoretycznie pozwala na zabranie kilkuset kilogramow ryb przez jednego czlonka PZW to o jakim przestrzeganiu przepisow mowimy.
Jezeli UoRS pozwala rybakom śródlądowym wybić prądem jeziora prawie do czysta, to o jakim przestrzeganiu prawa tu piszemy?
Linke83? Przemyśl troszeczkę co wypisujesz, zastanów się nad samym sobą. Bo twoje zadufanie, głupota i inne cechy jakimi tu świecisz, to przykład zakompleksionego i zadufanego w sobie smarka (żeby nie wyrazić się bardziej ostro).
Twoja wypowiedź;
„W ramach rachunku sumienia potrafię też przyznać że lepsze 100 wędkarek etycznych ( połowie z nich i tak z czasem nudzi się wędkowanie ) niż 2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę.”
To tak jakbyś porównywał Policjanta do seryjnego mordercy.
100 etycznych wędkujących Pań to; 100 opłaconych składek (jakieś 20000 zł w budżecie PZW, co za tym idzie fundusze na zarybienia), tyleż samo zjawisk upiększających nasze wody, tyleż samo osób odstraszających potencjalnych kłusowników (wiadomo że niektóre kobiety nie patyczkują się, i są odważniejsze od mężczyzn by poinformować odpowiednie służby jak i zbluzgać takiego jegomościa). One nigdy nie zabierają z nad wody niewymiarowych ryb lub poza limitem, z pewnością część z nich praktycznie rzadko zabierze jakąś rybkę z nad wody. I nigdy nie zaśmiecają swoich stanowisk, a w większości przypadku są to wzory do naśladowania.
2 - 3 kłusoli regularnie odwiedzających tę samą wodę. To same straty i spustoszenie; regularnie trzebione pogłowie rybostanu bez względu na rozmiar i gatunek ryby, zazwyczaj brak opłaconych składek, zniszczone tarliska ryb, zmora dla etycznych wędkarzy.
Tak więc jak ma się tu „złoto” do „rdzy”?
Wracając do tematu i twego pytania;
„…jeśli są kłusownicy w PZW … to co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ?”
To Ci odpowiadam;
Przestrzegać postanowień Statusu PZW, między innymi;
1). Ochraniać mienie Związku jako wspólne dobro wszystkich jego członków; po przez informowanie odpowiednich władz i organów o zaistniałym i zauważonym akcie kłusownictwa czy też dewastacji mienia i zatruwaniu wód (środowiska).
2). Przestrzegać przepisy o rybactwie i ochronie przyrody oraz Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW (przez siebie samego jak i wpajanie tych zasad młodym wędkarzom)
3). Brać czynny udział w pracach Związku, w tym uczestniczyć w walnych zgromadzeniach koła; poruszać na nich nurtujące zagadnienia i składać odpowiednie wnioski, głosować na odpowiednich ludzi do władz samorządowych Związku (można też samemu kandydować).
To są 3 złote zasady które nie dość że praktycznie wyeliminują kłusownictwo to do tego przyczynią się do poprawy stanu naszych łowisk.
PO RAZ KOLEJNY zachowam się nieskromnie i stwierdzę że każda moja najgłupsza nawet wypowiedż jest lepsza niż TUZIN twoich nieczytelnych "tabelek " i debilowatych wykresów jakie tu nakreślasz ( powyższe stwierdzenia żywcem spisane chyba ze strony PZW ). Piszę te mocne słowa , paradoksalnie odżegnując zarzuty o "ZADUFANIE W SOBIE I GŁUPOTĘ ( rzucasz pod moim adresem tę potwarz - tak jakbyś miał w rzeczy samej jakiekolwiek prawo do chamskich bluzgów i określania tym niewybrednym mianem ). Do twojej wiadomości : nie jestem i nigdy nie byłem zadufany w sobie ale cóż nie jest sztuką zarzucać komuś , przypisywać innym własne cechy - brutalna , nieubłagana projekcja. Zasady tej niskich lotów gierki w jaką mnie w tej chwili wrabiasz są bardzo proste : jeżeli wątek XXX nie wzbudza twojego zainteresowania to się po prostu nie wypowiadaj , jeśli brakuje ci argumentów ,także staraj się powściągać swe zachowanie i wreszcie skoro ty , użytkowniku o pseudonimie przywodzącym na myśl lokalnego magnata ( przyznajcie że Artur z Ketrzyna brzmi naprawdę dostojnie ) ; bezpardonowo nazywasz mnie głupim , zadufanym itd , to i mnie wolno to samo . Inna rzecz że ledwo co pochwaliłem twoją wypowiedź (a przyznaję że było z mojej strony zachowanie nieco sztuczne , pretensjonalne lecz miało na celu "zakopanie topora wojennego ) by móc spotkać się z nawrotem treści , których ( co warto podkreślić ) NIKOMU SIĘ NIE CHCE CZYTAĆ. Jesteś człowieku po prostu żałosny z tymi obliczeniami i rozpisywaniem się o statusie PZW. Ponadto , chciałbym zwrócić twoją uwagę na pewną rzecz : nie wiem czy pamiętasz naszą miłą , odprężającą korespondencję ( w której to ty grałeś rolę agresora ) , sądzę jednak że powinieneś przywołać do swej wybiórczej pamięci mą prośbę : NIGDY WIĘCEJ NIE PISZ DO MNIE CZŁOWIEKU , ZARÓWNO NA PRIV JAK I NA FORUM ), ponieważ twój ( w sumie znacznie bardziej niż mój prostacki , nieokrzesany styl ) uzmysławia mi kilka rzeczy : to że nie jestem jeszcze skończonym , zapyziałym chamem bo nikomu nie piszę że jest głupi , zadufany a także fakt iż nie jesteś godnym rozmówcą z braku argumentów. W tej chwili zapewne znów podniosą się oskarżenia o zadufanie , egocentryzm , zuchwałość i nieliczenie się ze zdaniem innych - ale jak mam zachować się gdy ktoś nie zrozumiawszy sprawy , intencji autora , natychmiast obrzuca go błotem ? Wątek przeze mnie założony jako taki miał służyć do przemyślenia kwestii KŁUSOWNIKÓW - WĘDKARZY dlatego otwarte pozostaje pytanie : JAK SPRAWIĆ BY TYCH OSÓB NIE BYŁO NAD WODĄ ? Od dawna wiadome jest że wielu kłusowników ukrywa swój urobek w komorach łodzi albo specjalnie przystosowanych do tego "pawlaczach" , zakamuflowanych skrzynkach , rośnie też popularność tzw "elektrycznych wędek " - czasem zdarza się że te osoby należą lub należały do PZW . jak więc powstrzymać toczącą wędkarskie kręgi zgniliznę ? NA KONIEC DWA SŁOWA DO Artura z Ketrzyna : bardzo cię proszę nie zajmuj głosu w wątkach założonych przeze mnie ( zabronić nie mogę a nawet ,mnie na to nie zbiera , dlatego po prostu proszę ) , warto zastanowić się nad moją prośbą przynajmniej z dwóch powodów : po pierwsze pogarszasz statystykę a po drugie ( na co jestem szczególnie wyczulony ) przyczyniasz się do likwidacji moich całkowicie pozbawionych drugiego tła , szczerych lecz także bezkompromisowych wątków.
Temat cofa się do początku ,bez uwzględniania niepotrzebnych aberracji tak moich jak i Pan Artur z Ketrzyna. Pytanie brzmi : jeśli są kłusownicy w PZW (co już podkreślił Kol Luxis , nazywając mój wpis niedorzecznością pozbawioną celu bo jest to tak oczywiste że nie warto o tym rozprawiać) to co zrobić by wędkarze nie musieli z nimi obcować ? Nader często na forum pojawia się wątek na temat metod pozbycia się rzęsy porastającej całe lustro wody i wskutek tego uniemożliwiającej swobodne wędkowanie. Stosowną radą w tego typu przypadkach wydaje się być zaproszenie wędkarzy łowiących z łodzi , wspomnianych wcześniej :ETYCZNYCH ( do których wielu z tego portalu zapewne się zalicza ) NIEETYCZNYCH ( zapewniam że mam do nich oko i w mig potrafię takiego rozpoznać) i dobrze maskujące się łachudry . Gwarantuję że pod wpływem ciągłego wzburzania tafli wody , szczególnie w małych akwenach rzęsy będzie mniej , rozejdzie się po bokach . ETYCZNYCH BĘDZIE CIESZYŁ KAŻDY SUKCES , NIEETYCZNI BĘDĄ WODOWAĆ SIĘ CODZIENNIE BYLEBY TYLKO KARTA SIĘ ZWRÓCIŁA . Ostatni z wymienionych ( nazwani pieszczotliwie ) ŁACHUDRĄ - obdzieliliby skłusowanym łupem wszystkie wcześniej wymienione grupy. Końcowy rezultat to czysta woda , dostępna z brzegu i łódki. Przyjdzie moment że znikną łódki NIEETYCZNYCH , bo ryb będzie jakby mniej , rybostan nie pokryje przecież ich spaczonych potrzeb , rzęsy też nie będzie a zatem woda nadal dostępna i z brzegu i z łodzi.A gdzie efekt końcowy tego łańcucha powiązań ? Wnikliwy obserwator ZMUSZONY będzie DO STRASZNEJ KONKLUZJI ; na końcu zostaną niestety tylko ETYCZNI , RZĘSA KTÓRA ZNÓW ROZPLENIŁA SIĘ W NADMIARZE bo łodzi jakby mniej , natomiast ryb już w ogóle nie będzie.
Kompletnie nie rozumiem Twojego pytania.
Czy tylko klusownikow z legitymacja PZW nie chcesz ogladac ?.
Jakie ma znaczenie czy osoba walaca pradem czy siatka w nocy ma legitymacje czlonkowska ?.
Klusownik to klusownik i nie powinno miec zadnego znaczenia czy w dzien lowi ryby wedka i legalnie czy nie. Jedyna metoda sa czeste kontrole i calkowita eliminacja takich ludzi z szeregow PZW.
Karty wedkarskiej nie powinien dostac nikt kto mialby jakiekolwiek problemy z wymiarem sprawiedliwosci zwiazane z klusownictwem.
@Linke83, po raz kolejny proszę, abyś miarkował swoje wypowiedzi i ograniczył prowokacyjne riposty do ZERA. Proszę i uprzedzam o tym samym pozostałych dyskutantów z forumowiczem @Linke83 i pozostałymi osobami biorącymi udział w dyskusji.
Polecam ten materiał a"propos tematu:http://www.wedkarstwotv.pl/wedkarstwotv-przeglad/reportaze/776-patrol-panstwowa-straz-rybacka
Tak czytam sobie caly artykul i momentami sie zastanawiam nad glupota ludzi.
Wedkuje kilka lat (nie posiadam karty) w wiekszosci przypadkow jezdze na prywatne lowiska, ale tez zdazalo mi sie lowic na pzw.
Pytanie do kolegi Artur z Ketrzyna. Dlaczego uwazasz ze wedkarz taki jak naprzyklad ja jest klusownikiem? Uwazam ze lowiac na wedke trzymajac sie przepisow nie zrobie takiego "rozpizdzielu" w jeziorze jak ci bijacy ryby pradem czy tez uzywajacy innych technik klusowniczych, ile tych ryb zlowie 2-5? To jest jednak znikoma liczba w porownaniu do zwlyklych klusownikow.
Mimo ze nie posiadam karty nawalczylem sie z klusownictwem, czesto zegluje i za kazdym razem jak trafiam na jeziorze na "pupe" sciagam ja i wyrzucam. Wiele razy spodkalem sie jednak z tym ze siedzial wedkarz zrzeszony na lodce i mial niedaleko siebie wyrzucona butelke z kamieniem na koncu. W momencie jak zaczynalem sciagac to mnie "opierdalal ze on sobie zaznaczyl miejsce necenia, z tym ze kilkakrotnie trafil sie niespodziewanie hak w miejscu necenia. Wiec jesli ktos chce czepiac sie wedkarzy bez karty to niech najpierw sie przyczepi prawdziwych klusoli, ewentualnie zastanowi sie nad swoim zachowaniem nad woda czy napewno mozna z niego brac przyklad
Kompletnie nie rozumiem Twojego pytania.
Czy tylko klusownikow z legitymacja PZW nie chcesz ogladac ?.
Jakie ma znaczenie czy osoba walaca pradem czy siatka w nocy ma legitymacje czlonkowska ?.
Klusownik to klusownik i nie powinno miec zadnego znaczenia czy w dzien lowi ryby wedka i legalnie czy nie. Jedyna metoda sa czeste kontrole i calkowita eliminacja takich ludzi z szeregow PZW.
Karty wedkarskiej nie powinien dostac nikt kto mialby jakiekolwiek problemy z wymiarem sprawiedliwosci zwiazane z klusownictwem.
Właśnie chodzi o to że rozumiesz " nie rozumiejąc" mimo wszystko jednak nie do końca . Dlatego śpieszę z dokładnym wytłumaczeniem wszystkich niejasności , jakie wynikły na drodze rozwoju wątku ( nazwanego przeze mnie wcześniej "nierozwojowym "). Na pytanie czym różni się kłusownik preferujący metody rybackie od oósb zrzeszonych w związku , jednak sprytnie maskującym swą pozawędkarską działalność , odpowiedziałbym następująco : różnica jest ogromna lecz aby zrozumieć te różnice należy zastanowić się nad tym w jaki sposób wędkarze kłusole znaleźli się w PZW , w jaki sposób trafili do grona największej w Polsce wędkarskiej organizacji ? Otóż proszę sobie wyobrazić że bezpośrednią przyczyną takiego stanu jest SZTYWNY , ŚLEPY SPOSÓB REKRUTACJI KOLEJNYCH CZŁONKÓW - liczy się pieniądze nie członków , ilość nie przechodzi w jakość. Zasady przyjmowania kolejnych osób są w gruncie rzeczy mało restrykcyjne , mówiąc krótko : do PZW wstępuje każdy kto chce łowić. Takie postępowanie fatalnie wpływa na reputację tej organizacji i poszczególnych jej członków a ostateczny ich rezultat to mnogość członków o przekonaniach post -kłusowniczych , niejednokrotnie nastrojonych na nutę praktyk iście rybacko -prymitywistycznej natury.Jeśli nadal nie do końca rozumiesz w czym rzecz ( a masz do tego prawo) to powiem wprost : dużo jest w PZW osób dla których obojętny jest sposób pozyskania ryby a ich typowa cecha to lekka utrata krytycyzmu względem samego siebie : przecież takie osoby często nawet nie myślą nad swoim postępowaniem , jedyna zasada która im chyba przyświeca to "PO NAS CHOĆBY POTOP - aby łowić , ważne że ja łowię ( bo w nocy i tak niczym bohater ludowego powiedzonka i tak wyjdzie na swoje ).Nierzadko też nie potrafią zapanować nad swoimi zapędami gdy widzą np duże ryby spławiające się na wodzie itp , dlatego sięgają metod nielegalnych i sprzecznych z interesem nas wędkarzy ( nawet tych potocznie zwanych "mięsiarzami " , którzy zawojowali już nie tylko galerie wędkarskie lecz także NK ). Moje porównanie , które według niektórych wzięte zostało z nieba : lepsza setka wędkarek niż 2 -3 kłusoli odwiedzających regularnie tę samą wodę , też znajduje swe uzasadnienie w rzeczywistości : kłusownik bowiem zwykle nie działa w pojedynkę , silny jest tylko w kilkuosobowej szajce informatorów ( czasem wędkujących czasem nie ) i swoich pobratymców. Gdy ktoś podejrzany kręci się nad wodą - wędkarze bez względu na płeć , zawsze mają dla niego "drzazgę " , kłusownik - wędkarz , budzi natomiast dużo mniej podejrzeń.