hehe !!!! Mirek, a jak by Ci przyszło do głowy tego wieprzoszka w dzwonka pociachać to ja Ci pożyczę topora masarniczego, takiego z lat Gierkowskich - ostrze ma chyba ze 70 cm ! hehehe ;) Pozdro!
Całą nockę miałem na przemyślenia. Nie wiem czy jestem dość kompetentny (wiecie o co chodzi) bo nie mam terenówki, tylko Zafirkę. Jest bagażnik jak marzenie, więc taki tucznik się zmieści z powodzeniem, szczególnie jak poodsuwam siedzenia. Jedyny problem moze sie pojawić na wybojach, bo Zafira jest dość niska , a tu czytam że rekordowy tucznik miał cosi ponad 4 dychy. No więc z jednym kurka nie będzie problemu, ale jak bym tak złowił komplet, to może wyjść ponad 120 kilo! A taka masa w bagażniku, to już musi trochę autko do gleby przydusić. Więc nie będę pazerny i postanawiam ze jak złapię trzy świnie, to kilim tylko jedną. Myślę że to bedzie najlepsze rozwiązanie. No i bedę 1/3 no kill. A jak się okaże, że tego opasa nie da się skonsumować, to się go wypcha na maskotkę dla dzieci, a tłuszczyk się wytopi i jak nie będę miał na prąd (bo trzeba kupować kompetentny sprzęt) to wtedy sobie ten tłuszczyk wleje do furmańskiej lampy i gitara.
GHOSTMIR, Ty se jedź na Rybnik, przywiąż wędkę do słupa, zarzuć pięciokilową kulę proteinową i czekaj na kapera 50 kilo hehe, albo załuż kolbę kukurydzy to może i lin 25 kilo się trafi i tak jak napisałeś wcześniej, zero kilania przez resztę sezonu .Pozdro hehe dla kumatych
I to mnie właśnie boli...... Rybnik................ nie te klimaty, nie ta woda, nie ta ryba. Syf, malaria i mucha tze tze. Rybnik jest właśnie dla rekordzistów, bo choć złowisz, wypuścisz, a o to im chodzi. Dlatego tam jest ryba jak u-botty, bo rośnie prosię cały rok bez przerwy w ciepłej i bogatej w pokarm wodzie, a dodatkowo dostaje tony papu od karpiarzy i innych łowców gigantów, nie ma okresu uśpienia zimowego i niedobre są jak cholera. Już ktoś kiedyś pisał że te ryby sa pyszne, ale ja, jako smakosz , potrafię wyczuć pewne różnice smakowe. No i nie da się tego jeść, więc sie wypuszcza. A świniaki rosną i rosną. Ale to nie moja broszka, mnie to nie bawi.
to jest myśl.................
a piłę łańcuchową mam, więc łeb uchlastać dam radę.
dobra, spadam do roboty. Całą noc będę myślał jak ja takiego u-bott"a zatargam do chałupy.
Albo wracać z czymś, albo z niczym. U mnie przeważnie to drugie .Pozdrawiam kolegów.
podziałkować trzeba w terenie.mniejsza paczka:)
hehe !!!! Mirek, a jak by Ci przyszło do głowy tego wieprzoszka w dzwonka pociachać to ja Ci pożyczę topora masarniczego, takiego z lat Gierkowskich - ostrze ma chyba ze 70 cm ! hehehe ;) Pozdro!
ciekawe czy z takiego karpia można boczek zrobić albo choć salcesonik
w razie problemow po spozyciu polecam ranigast a ten dip przez u to kupuje (podobno konskie rewelacyjne na linka)
stoperan?
Całą nockę miałem na przemyślenia. Nie wiem czy jestem dość kompetentny (wiecie o co chodzi) bo nie mam terenówki, tylko Zafirkę. Jest bagażnik jak marzenie, więc taki tucznik się zmieści z powodzeniem, szczególnie jak poodsuwam siedzenia. Jedyny problem moze sie pojawić na wybojach, bo Zafira jest dość niska , a tu czytam że rekordowy tucznik miał cosi ponad 4 dychy. No więc z jednym kurka nie będzie problemu, ale jak bym tak złowił komplet, to może wyjść ponad 120 kilo! A taka masa w bagażniku, to już musi trochę autko do gleby przydusić. Więc nie będę pazerny i postanawiam ze jak złapię trzy świnie, to kilim tylko jedną. Myślę że to bedzie najlepsze rozwiązanie. No i bedę 1/3 no kill. A jak się okaże, że tego opasa nie da się skonsumować, to się go wypcha na maskotkę dla dzieci, a tłuszczyk się wytopi i jak nie będę miał na prąd (bo trzeba kupować kompetentny sprzęt) to wtedy sobie ten tłuszczyk wleje do furmańskiej lampy i gitara.
Masz racje /!
GHOSTMIR, Ty se jedź na Rybnik, przywiąż wędkę do słupa, zarzuć pięciokilową kulę proteinową i czekaj na kapera 50 kilo hehe, albo załuż kolbę kukurydzy to może i lin 25 kilo się trafi i tak jak napisałeś wcześniej, zero kilania przez resztę sezonu .Pozdro hehe dla kumatych
I to mnie właśnie boli...... Rybnik................ nie te klimaty, nie ta woda, nie ta ryba. Syf, malaria i mucha tze tze. Rybnik jest właśnie dla rekordzistów, bo choć złowisz, wypuścisz, a o to im chodzi. Dlatego tam jest ryba jak u-botty, bo rośnie prosię cały rok bez przerwy w ciepłej i bogatej w pokarm wodzie, a dodatkowo dostaje tony papu od karpiarzy i innych łowców gigantów, nie ma okresu uśpienia zimowego i niedobre są jak cholera. Już ktoś kiedyś pisał że te ryby sa pyszne, ale ja, jako smakosz , potrafię wyczuć pewne różnice smakowe. No i nie da się tego jeść, więc sie wypuszcza. A świniaki rosną i rosną. Ale to nie moja broszka, mnie to nie bawi.
mam nadzieję Mirku, że nie wziąłeś mojego wpisu zbyt poważnie hehe
szimejks, jak do tej pory kumasz i narazie jest spoko.
ghostmir-2/3 będziesz chyba nokilim?
No sorry. Normalnie mi się pomyliło. Dzięki spines21, racja, wtedy będę w 2/3 niekilim a w 1/3 kilim
ja mam leszcza w lodowce dzis doszla wzdrega (niezla)przydalby sie jeszcze linek lub karpik jutro i przeprowadzam kulinarny eksperyment !!!