Reklama
  • rysiek382013-09-21 20:46:13

    Witam , właśnie kończę książkę pt opowieści około wędkarskie .
     Jeszcze dziś dam na blog pierwszych parę zdań  bez poprawek , oceńcie czy styl odpowiada i jak się czyta -całość obejmuje 35 lat ,prosze o szczere i krytyczne oceny no ale może tez pozytywne i ewentualne rady

  • Jakub Woś 2013-09-21 21:47:37

    Prosiłeś o szczerość.
    Zapewne masz wiele ciekawych przygód w pamięci, przygód wartych opisania. Jednak opisaniem powinien zająć sie ktoś inny. Dawno nie widziałem tylu błędów ortograficznych i stylistycznych. Już samo pierwsze zdanie zawierające około  80 wyrazów ciężko przeczytać. Sam do polonistów nie należę i wydaje mi się że już w tytule jest błąd. Gdyby ktoś podjął się przeredagowania Twoich przygód mogłoby wyjść coś ciekawego.

  • rysiek38 2013-09-21 22:03:04

    I o to mi właśnie chodzi-tu piszę i ewentualnie poprawiam a tamto było pisane i nieczytane .
    Chodzi mi o to czy po poprawkach ma to według Was jakiś sens ,po prostu pisze co myślę na żywioł i parę pierwszych zdań puściłem do oceny

  • ryukon1975 2013-09-21 22:07:55

    W tym stanie trudno ocenić ten tekst. Mam na myśli stan tekstu bo ja jestem w dobrym stanie. :)

  • Reklama
  • rysiek38 2013-09-21 22:15:52

    To nie było pisane dziś tylko pare miesięcy wcześniej -po prostu ktoś to poczytał (całość) i powiedział że będę głupi jak tego nie opublikuje no i stad pomysł byście ocenili czy warto nad tym popracować

  • kedzio 2013-09-21 22:45:48

     Opowieści około wędkarskie 
      


     PROLOG.

    Witam wszystkich nawiedzonych, którzy zdecydowali się zagłębić w lekturę moich wypocin. Będzie to coś w rodzaju pamiętnika, trochę wspomnień i refleksji nad własnym życiem.

    Opiszę tu kilka niesamowitych spotkań z przyrodą, dziwnych przygód i zawartych znajomości. Pochylę się nad swoją głupotą i tym wszystkim, a przynajmniej częścią tego wszystkiego, co przeżyłem i co pozostało w mej pamięci. Jestem to sobie winien, ponieważ wiele z tych wydarzeń wywarło ogromny wpływ na moją psychikę i całe moje późniejsze życie, aż po dzień dzisiejszy. Być może opisane tu wspomnienia uchronią kogoś w przyszłości od głupstw i błędów podobnych temu, co ja sam wyczyniałem, bo nie ma co ukrywać, błędów i głupstw kilka popełniłem. Tak więc zaczynam, ze tak młodzieżowo powiem "zajawkę". 




    Część I. Komunia, ciotka Wanda i jej wpływ na moje życie.

    Jak ogólnie wiadomo, komunijny zegarek produkcji radzieckiej, piękny, pozłacany, trzeba było okupić codzienną wizytą w kościele, stosując się do tradycji białego tygodnia. Cóż  było robić?! Chodziłem więc grzecznie przez tydzień do świątyni, by zasłużyć sobie na ten wyjątkowy wszakże czasomierz który na odwrocie miał wygrawerowaną dostojną czcionką jeszcze dostojniejszą dedykację z podziękowaniem za długoletnią pracę skierowaną do mojego dziadka. Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się że była to środa, kiedy towarzyszącą mi codziennie w nabożeństwie matkę zastąpiła ciotka. Do dziś nikt nie wie dlaczego wybrała inną drogę powrotną, bo ta codzienna była całkiem wygodna. Grunt, że ciotce zachciało się iść skrótem dookoła stawu. No i się zaczęło!


    Nad stawem siedzieli wędkarze. Zobaczyłem jak któryś wyciąga z wody rybę i zrobiłem taakie oczy. Ciota spojrzała na nich, potem na mnie i oznajmiła:

    - Dostaniesz wędkę. 

    Kiedy nadszedł sierpień, ciotka oczywiście wywiązała się z danego słowa. Nigdy nie zapomnę tej radości, kiedy wreszcie trzymałem w dłoni upragnioną bambusową wędkę. Pierwsze zaś cztery karasie na nią złowione, wydawały się wtedy szczytem marzeń. Wtedy już wiedziałem, że moje życie się zmieniło!

    Moja biedna mama chcąc nie chcąc musiała te karasie oprawić. Największy miał  dwanaście centymetrów więc nie była szczęśliwa. Jak to możliwe?! Przecież ja tak naprawdę nie przepadałem za rybami! A tu proszę, karasie osobiście złowione, przez mamę wytaplane w jajku i bułce tartej - pycha! Nagle uświadomiłem sobie, że ryby to stworzenia jadalne i całkiem smaczne. Do dziś się nic nie zmieniło, no może tylko nastąpiła mała korekta, bo za najwartościowszą rybę uważam teraz okonia, inne drapieżniki........



    Rysiek. Przeczytaj to co wkleiłem. Pozwoliłem sobie nieco skorygować twój tekst.  Zobacz - krótsze zdania, przecinki, poprawione byczki, zmieniony nieco szyk i.... Wychodzi całkiem fajna historia. Jak chcesz, to poślij mi na "emalię" teksty. Się przeredaguje. Nie ma sprawy. 

    Pozdro.

  • Zander51 2013-09-21 22:50:30

    Brawo Kedzio ! To jest właśnie to...

  • rysiek38 2013-09-21 23:01:20

    Jest super ale zaznaczyłem ze to próbka do poprawki ,zapodałem to do oceny dzieki za poprawę-naprawdę jest o wiele lepsze

  • Reklama
  • kedzio 2013-09-21 23:04:28

    Jak co, to na priv masz adres, bo juz go chyba nie pamiętasz.  :)

  • Zander51 2013-09-21 23:26:25

    No Panowie. Z Waszej współpracy może wyjść coś fajnego, wspomnieniowego. Kto czytał moje wpisy , ten wie, że to woda na mój młyn. Trzymam kciuki za wasze dokonania...

  • Roxola 2013-09-21 23:37:57

    Kolego Kedzio  :)....dobrze masz pisane - jak zawsze.Przyjemnie czytać.

  • grzegorz not 2013-09-21 23:42:26

    Zapowiada się ciekawie...trzymam kciuki!

  • Reklama
  • grisza-78 2013-09-21 23:50:54

    Jeśli coś się z tego urodzi, to obiecuję, że kupię. Tylko jedno małe ale - żeby mitu nikt nie wyskoczył ze stówką za książkę. Pozdrawiam i powodzonka w pracy, albo we współpracy !

  • Bernard51 2013-09-22 04:59:04

    Sam Fak Ryśku że chciałbyś opisać swoje przygody z wędką i w to wplatając fragmenty z swojego życia to już jest dla mnie sukces i cywilna odwaga. A na pewno jak pisze Kedzio skorzystaj z jego pomocy na pewno to jako całość stylistycznie będzie oki.

  • rysiek38 2013-09-22 07:59:21

    jak napisałem wcześniej ze jest lepsze ale po głębszym zastanowieniu jednak skrócone np o opis sprzętu i pierwszych kłopotach ,zreszta porównajcie oba teksty .
    Mi się marzy by bylo tak jak jest  z tym że dobrze poprawione i zredagowane i o tym mam zamiar pogadac z Kedziem no a teraz czaas na wypad za grzybem

  • rysiek38 2013-09-22 08:07:05

    Jeśli coś się z tego urodzi, to obiecuję, że kupię. Tylko jedno małe ale - żeby mitu nikt nie wyskoczył ze stówką za książkę. Pozdrawiam i powodzonka w pracy, albo we współpracy !

    Dla Ciebie jako pierwszego chętnego obejmie promocja czyli 99.99PLN :-)   to oczywiscie żarcik poranny na poprawe humorku wszystkim ---

  • Forum wedkuje.pl 2013-09-22 09:02:57

    Na pewno lepiej to poczytać , niż tutejsze niekończące się wywody co po niektórych....

  • Reklama
  • zbynio 33 2013-09-22 10:25:10

    Rysiek to może więcej kolegów obejmiesz promocją;))) super, przypomniały mi się młode lata. też miałem bambusówkę i nawet mi pozostało kilka składów. powodzonka

  • rysiek38 2013-09-22 15:00:38

    a moim pierwszym dorosłym kołowrotkiem był delfin 4

  • Forum wedkuje.pl 2013-09-22 15:55:37

    Wcześniej / rano / napisałem , że lepiej poczytać Twoje teksty , niż niektóre madrości portalowe - ale widać , że ten post był jak wszystkie moje wcześniejsze niezgodny z regulaminem skoro został usunięty a mi wysłano ostrzeżenie :
    " UWAGA dostałeś ostrzeżenie od moderatora. Następne naruszenie regulaminu spowoduje nałożenie blokady na Twoje konto. " Pozdro !

  • zbynio 33 2013-09-23 08:05:12

    delfin to już buł wypas bo kabłąk ze sprężynką. ja pierwszy w miarę kołowrotek miałem made in haraszo. kabłąk zamykał się o stopkę kołowrotka. a pierwsza wędka taka już dobra to silstar (nie wiem jak się pisze). niebieska, cudowna, pięknie pracowała. to były czasy ;)

  • rysiek38 2013-09-25 22:00:27

    a ja dostałem na zajączka od rodziców rexa made in DDR - to był dopiero sprzęcior w kolorze czekoladowym

  • lynx 2013-09-25 23:28:37

    To nie było pisane dziś tylko pare miesięcy wcześniej -po prostu ktoś to poczytał (całość) i powiedział że będę głupi jak tego nie opublikuje no i stad pomysł byście ocenili czy warto nad tym popracować

    Gdzie to moge poczytać?

  • lynx 2013-09-25 23:31:24

     Opowieści około wędkarskie 
      


     PROLOG.

    Witam wszystkich nawiedzonych, którzy zdecydowali się zagłębić w lekturę moich wypocin. Będzie to coś w rodzaju pamiętnika, trochę wspomnień i refleksji nad własnym życiem.

    Opiszę tu kilka niesamowitych spotkań z przyrodą, dziwnych przygód i zawartych znajomości. Pochylę się nad swoją głupotą i tym wszystkim, a przynajmniej częścią tego wszystkiego, co przeżyłem i co pozostało w mej pamięci. Jestem to sobie winien, ponieważ wiele z tych wydarzeń wywarło ogromny wpływ na moją psychikę i całe moje późniejsze życie, aż po dzień dzisiejszy. Być może opisane tu wspomnienia uchronią kogoś w przyszłości od głupstw i błędów podobnych temu, co ja sam wyczyniałem, bo nie ma co ukrywać, błędów i głupstw kilka popełniłem. Tak więc zaczynam, ze tak młodzieżowo powiem "zajawkę". 




    Część I. Komunia, ciotka Wanda i jej wpływ na moje życie.

    Jak ogólnie wiadomo, komunijny zegarek produkcji radzieckiej, piękny, pozłacany, trzeba było okupić codzienną wizytą w kościele, stosując się do tradycji białego tygodnia. Cóż  było robić?! Chodziłem więc grzecznie przez tydzień do świątyni, by zasłużyć sobie na ten wyjątkowy wszakże czasomierz który na odwrocie miał wygrawerowaną dostojną czcionką jeszcze dostojniejszą dedykację z podziękowaniem za długoletnią pracę skierowaną do mojego dziadka. Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się że była to środa, kiedy towarzyszącą mi codziennie w nabożeństwie matkę zastąpiła ciotka. Do dziś nikt nie wie dlaczego wybrała inną drogę powrotną, bo ta codzienna była całkiem wygodna. Grunt, że ciotce zachciało się iść skrótem dookoła stawu. No i się zaczęło!


    Nad stawem siedzieli wędkarze. Zobaczyłem jak któryś wyciąga z wody rybę i zrobiłem taakie oczy. Ciota spojrzała na nich, potem na mnie i oznajmiła:

    - Dostaniesz wędkę. 

    Kiedy nadszedł sierpień, ciotka oczywiście wywiązała się z danego słowa. Nigdy nie zapomnę tej radości, kiedy wreszcie trzymałem w dłoni upragnioną bambusową wędkę. Pierwsze zaś cztery karasie na nią złowione, wydawały się wtedy szczytem marzeń. Wtedy już wiedziałem, że moje życie się zmieniło!

    Moja biedna mama chcąc nie chcąc musiała te karasie oprawić. Największy miał  dwanaście centymetrów więc nie była szczęśliwa. Jak to możliwe?! Przecież ja tak naprawdę nie przepadałem za rybami! A tu proszę, karasie osobiście złowione, przez mamę wytaplane w jajku i bułce tartej - pycha! Nagle uświadomiłem sobie, że ryby to stworzenia jadalne i całkiem smaczne. Do dziś się nic nie zmieniło, no może tylko nastąpiła mała korekta, bo za najwartościowszą rybę uważam teraz okonia, inne drapieżniki........



    Rysiek. Przeczytaj to co wkleiłem. Pozwoliłem sobie nieco skorygować twój tekst.  Zobacz - krótsze zdania, przecinki, poprawione byczki, zmieniony nieco szyk i.... Wychodzi całkiem fajna historia. Jak chcesz, to poślij mi na "emalię" teksty. Się przeredaguje. Nie ma sprawy. 

    Pozdro.


    Ale na ciotke nie pisze sie ciota bo to ma inne znaczenie.

  • Reklama
  • lynx 2013-09-25 23:52:49

     Opowieści około wędkarskie 
      


     PROLOG.

    Witam wszystkich nawiedzonych, którzy zdecydowali się zagłębić w lekturę moich wypocin. Będzie to coś w rodzaju pamiętnika, trochę wspomnień i refleksji nad własnym życiem.

    Opiszę tu kilka niesamowitych spotkań z przyrodą, dziwnych przygód i zawartych znajomości. Pochylę się nad swoją głupotą i tym wszystkim, a przynajmniej częścią tego wszystkiego, co przeżyłem i co pozostało w mej pamięci. Jestem to sobie winien, ponieważ wiele z tych wydarzeń wywarło ogromny wpływ na moją psychikę i całe moje późniejsze życie, aż po dzień dzisiejszy. Być może opisane tu wspomnienia uchronią kogoś w przyszłości od głupstw i błędów podobnych temu, co ja sam wyczyniałem, bo nie ma co ukrywać, błędów i głupstw kilka popełniłem. Tak więc zaczynam, ze tak młodzieżowo powiem "zajawkę". 




    Część I. Komunia, ciotka Wanda i jej wpływ na moje życie.

    Jak ogólnie wiadomo, komunijny zegarek produkcji radzieckiej, piękny, pozłacany, trzeba było okupić codzienną wizytą w kościele, stosując się do tradycji białego tygodnia. Cóż  było robić?! Chodziłem więc grzecznie przez tydzień do świątyni, by zasłużyć sobie na ten wyjątkowy wszakże czasomierz który na odwrocie miał wygrawerowaną dostojną czcionką jeszcze dostojniejszą dedykację z podziękowaniem za długoletnią pracę skierowaną do mojego dziadka. Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się że była to środa, kiedy towarzyszącą mi codziennie w nabożeństwie matkę zastąpiła ciotka. Do dziś nikt nie wie dlaczego wybrała inną drogę powrotną, bo ta codzienna była całkiem wygodna. Grunt, że ciotce zachciało się iść skrótem dookoła stawu. No i się zaczęło!


    Nad stawem siedzieli wędkarze. Zobaczyłem jak któryś wyciąga z wody rybę i zrobiłem taakie oczy. Ciota spojrzała na nich, potem na mnie i oznajmiła:

    - Dostaniesz wędkę. 

    Kiedy nadszedł sierpień, ciotka oczywiście wywiązała się z danego słowa. Nigdy nie zapomnę tej radości, kiedy wreszcie trzymałem w dłoni upragnioną bambusową wędkę. Pierwsze zaś cztery karasie na nią złowione, wydawały się wtedy szczytem marzeń. Wtedy już wiedziałem, że moje życie się zmieniło!

    Moja biedna mama chcąc nie chcąc musiała te karasie oprawić. Największy miał  dwanaście centymetrów więc nie była szczęśliwa. Jak to możliwe?! Przecież ja tak naprawdę nie przepadałem za rybami! A tu proszę, karasie osobiście złowione, przez mamę wytaplane w jajku i bułce tartej - pycha! Nagle uświadomiłem sobie, że ryby to stworzenia jadalne i całkiem smaczne. Do dziś się nic nie zmieniło, no może tylko nastąpiła mała korekta, bo za najwartościowszą rybę uważam teraz okonia, inne drapieżniki........



    Rysiek. Przeczytaj to co wkleiłem. Pozwoliłem sobie nieco skorygować twój tekst.  Zobacz - krótsze zdania, przecinki, poprawione byczki, zmieniony nieco szyk i.... Wychodzi całkiem fajna historia. Jak chcesz, to poślij mi na "emalię" teksty. Się przeredaguje. Nie ma sprawy. 

    Pozdro.


    .... w jajku i bułce tartej. Wtedy to, po raz pierwszy w zyciu, zdałem sobie sprawę, że zaczynam sam sobie byc samowystarczalny. Przynajmniej w jedzenie. Ta pewnośc opuściła mnie jak żołądek zdołał pokonac te małe karaski. Jak to się stało? Nie wiem. Przedtem wydawały sie takie duże a teraz zostało z nich kilka ości.
    Zacząłem się zastanawiać czy to warto było czy nie warto. Czy tak naprawde to ja je zjadłem czy nie?
    Pomyslałem, że najlepiej będzie jak jeszcze raz pójde i złowię a potem zjem i wtedy będę wiedział kiedy mam najwiekszą radochę. Czy jak łowię, czy jak je wyciągam z wody,  czy jak jem.
    Po miesiącu, a moze po dwóch, dalej nie byłem przekonany gdzie znajduję tą przyjemność o której ciągle opowiadali wędkarze nad wodą.
    Pomyślałem sobie, że może prędzej bym sie o tym dowiedział gdybym częściej bywał z wędką nad wodą. Tak własnie zacząłem robic tylko szkoła mi w tym przeszkadzała. Aby mi nie przeszkadzała to zacząłem ją omijać a że nad wodą książki mi nie były potrzebne to chętnie brałem bambusówke. A jak ją miałem w ręku to nogi same wiedziały gdzie mam iść.
    Było już dobrze ale niestety wychowawca wysłał kolegę / nie było wtedy komórek/ po mojego ojca. Nawet dzisiaj trudno mi o tym pisac. Może lepiej, jak w ,,Hamlecie" reszta niech będzie milczeniem.

    Pozwoliłem sobie przypomniec tamte lata.
    Życzę powodzenia w pisaniu.

  • lynx 2013-09-25 23:57:00

    Przed bambusówkami były leszczynówki.

  • rysiek38 2013-09-26 07:16:43

    Jest to na moim blogu

  • kedzio 2013-09-26 09:09:56

    "Ciota" - zwykłe "przeklawiszowienie". Literówka, byczek, niedopatrzenie, błędzik, lapsusik, fixoklik, faux pass, pomyłeczka, kiksik, niedoliterowanko... no w każdym razie żadna złośliwość kolego Lynx. nawet w erratach trafiają się byczki.

  • Wonski79 2013-09-26 10:03:56

    To i ja dorzucę trochę krytyki. Pomysł jak najbardziej fajny aby swoje przeżycia opisać. Co do błędów ortograficznych czepiać się nie będę bo sam ich dużo robię a zawsze w Worda wrzucić tekst można. Nie przeczytałem całości bo już na początku w oczy kuć mnie zaczęły powtórzenia,
    cytuję "... stawu no i sie zaczelo,ciotka popatrzyla na wedkarzy,ja zobaczylem rybe na kiju no i sie zaczelo...dostalem obietnice ze dostane wedke i tak tez sie stalo..."
    Do poprawki i będzie dobrze.

  • kedzio 2013-09-26 10:45:10

    Autor nie życzy sobie pomijania niczego. Dlatego głównie kosmetyka. Dopiero zaczynamy więc spokojnie kolego, dojdziemy do ładu i będzie dobrze. 

  • rysiek38 2013-09-26 19:03:13

    Kedzio dzieki  no i wszystkim zainteresowanym a przede wszystkim za krytyczne uwagi - dzieki temu po oszlifowaniu może być jedynie lepiej

  • perwer 2013-09-26 19:21:11

    Ryśki to fajne chłopaki .....
     Daj tam znać Rysiek ,to sie spotkamy kajś nad wodą...

  • tryfta 2013-09-26 23:32:42

    Spoko Rysiek fajnie,lekko i swobodnie napisane a i jednemu z naszych pisarzy j.polski przysparzał problemy podczas edukacji w szkole. Porównanie widoku poplątanej żyłki na kołowrotku do peruki Villas tak mnie ubawiło że błędy znikły tak jakby ich nie było. Na koniec dodam tylko ten się nie myli, kto nic nie robi.

  • lynx 2013-09-27 19:47:38

    "Ciota" - zwykłe "przeklawiszowienie". Literówka, byczek, niedopatrzenie, błędzik, lapsusik, fixoklik, faux pass, pomyłeczka, kiksik, niedoliterowanko... no w każdym razie żadna złośliwość kolego Lynx. nawet w erratach trafiają się byczki.
    Nie biore tego na serio. Wiedziałem, że to pomylka, a może vic?

  • zbynio 33 2013-09-28 09:57:09

    Przed bambusówkami były leszczynówki.

    dlatego też pewnie na wędki mówi się kije;)

  • rysiek38 2013-09-28 16:07:56

    Pewnie coś w tym jest

  • rysiek38 2013-10-08 21:25:00

    Machnę fragmencik jeszcze na blogu - po poprawkach kol. Kedzia - czekam na opinie

  • rysiek38 2013-10-08 21:40:20

    Własnie sie pojawiło-zapraszam

  • zbynio 33 2013-10-08 23:00:04

    fajnie, ciekawie, dobrze się czyta. Kedzio zrobił swoje. pozdro

  • rysiek38 2013-10-08 23:08:54

    Zbyniu -traktuję to jako eksperyment.wpadłem na pomysł na ksiazkę i próbuje wyczaic czy ma szanse powodzenia-dzięki za ocenę

  • rysiek38 2013-10-09 21:46:02

    Jestem dobrej myśli od wczoraj sześć ocen pozytywnych - myśle ze to ma sens Zbynio

  • zbynio 33 2013-10-09 22:48:31

    Rysiu pewnie, że to ma sens. to co czytałem to próbki, które mi się podobały. nie wiem co zamierzasz, ale myślę gdyby do tego opisać kilka technik połowu, czy gatunków ryb , w których się specjalizujesz i kilka śmiesznych zdarzeń i wyciągnąć z tego morał to dlaczego nie. mogłoby wyjść przyjemne z pożytecznym;) pozdro

  • rysiek38 2013-10-10 17:50:25

    Bo i tak ma mniej więcej być czyli metody też są .
    Dałem tylko próbkę a już mi ktoś robi reklamę - nie trudno się domyślić o jaki wpis chodzi :-)

  • Bernard51 2013-10-10 18:55:53

    Ryśku Diabełek ma swoje poczucie humoru i tym się nie przejmuj na pewno nie jest to jakaś złośliwość ,raczej lubi żarty. A jak coś zacząłeś to musisz być głuchy na wszelkie uwagi aby to doprowadzić co sobie zaplanowałeś.Więc do przodu i nie oglądaj się na boki.

  • rysiek38 2013-10-10 21:05:31

    No i tak też drogi Bernardzie czynie-właśnie pisze o tym jak stałem się w dziwny sposób posiadaczem ddr-owskiego rexa

  • spines21 2013-10-11 06:24:15

    .

  • Sebastian Kowalczyk 2013-10-11 21:40:53

    Przyjemne teksty, sądzę, że gdybyś wstawiał do nich jakieś poglądowe fotki znad wody, to zapewne Twoje wpisy ukazywałyby się na głównej stronie portalu. Wtedy więcej osób mogłoby je znaleźć i przeczytać. :)

  • rysiek38 2013-10-12 15:20:53

    Racja -z tym że w sposób moim zdaniem idiotyczny straciłem praktycznie wszystkie zdjęcia-może coś mi się uda odzyskać ze starych klisz lub skany jakiś kopii

  • Forum wedkuje.pl 2013-10-12 15:43:42

    Rysiu - masz poważnego konkurenta - nijaki Haruki Murakami - jest faworytem do literackiej nagrody Nobla :)

  • rysiek38 2013-10-12 16:07:15

    Na wstepię napisałem ze jak to choć jeden człek przeczyta to już sukces :-) , czyt. NAGRODA a jak jeszcze skrytykuje to podwójny bo pobudzi do dyskusji

  • Forum wedkuje.pl 2013-10-12 16:11:11

    Na wstepię napisałem ze jak to choć jeden człek przeczyta to już sukces :-) , czyt. NAGRODA a jak jeszcze skrytykuje to podwójny bo pobudzi do dyskusji

    Gość chyba nie zna polskiego ? - musiałbyś przetłumaczyć swoje dzieło na japoński




Reklama
Reklama