Witam kolegow. Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach. Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby. Z gory dziekuje za wpisy.
Witam kolegow. Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach. Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby. Z gory dziekuje za wpisy.
"polowach tej pieknej i smacznej ryby. " Podejrzewam ,że nacisk jest w tym wypadku na tę drugą cechę tej ryby .... Chcesz tylko brać węgorze do domu - nie łów. Tak będzie najlepiej. Z drugiej strony połów węgorza w rzece będzie mało skuteczny - gdyż zabudowa rzek stała się zaporą niemal nie do przebrnięcia dla wstępującego z morza narybku... W rzekach występuje przede wszystkim nieliczny węgorz , który jeszcze nie rozpoczął wędrówki ku Morzu Sargassowemu . Z kolei zaś wody przepływowe jezior zarybiane są narybkiem węgorza obsadowego ( prawie same samce ) , który dorasta do mało imponujących rozmiarów ( widoczny dymorfizm płciowy , gdzie samice węgorza są dużo okazalsze niż samce ) . Narybek służący do zarybień jezior a nawet tzw łowisk wędkarskich ( akwenów sztucznych np : 30 hektarowych stawów itp. ) ; to węgorz obsadowy , który jest dużo tańszy w cenie ( 500 zł za kilogram ) niż narybek szklisty Montee , odławiany u zapór europejskich , dużych rzek , którego to kilogram kosztuje bagatela .... 4.600 zł . Rzeki nie są zazwyczaj zarybiane węgorzem a zatem ta ryba występuje w większości rzek dość sporadycznie , co nie znaczy ,że jej nie ma . Szanse na połów są zawsze - niemniej , najlepszym miejscem do połowu są wody stojące z przepływem czyli jeziora.
Witam, zgodze sie z kolega ale nie do konca tez nie popieram miesiarzy ale zabranie jednej rybkki do chaty chyba nie jest grzechem przeciesz placimy skladki. Nie popieram natomiast wedkarzy ktorzy biora ryby do chaty nagminnie czyli masowa ilosc sam tego nie zje a pozbawia nas uczciwych wedkarzy przyjemnosci zlapania dorodnego okazu wegorz jest bardzo polpularny ze wzgledu na jego walory smakowe. Jesli natomiast chodzi o najlepsza pore polowu w rzekach to cerwiec i lipiec najlepiej po burzy, tak jak kolega wspominal wczesniej w rzece zlapie sie wegorza ale nie jest juz taki okazaly. jesli naprawde chcesz zlapac konkretna sztuke polecam jechac nad baltyk wedkowanie w morzu prawie sie nie rozni ale gwarantuje ci nie nzapomniane przezycia ktorych na rzece nie doznasz. Oprocz wegorzy mozesz tez lapac leszcze, okonie i sandacze sam bylem zdziwiony ze w naszym morzu plywaja takie dorodne okazy.
Dziekuje za wpisy. Wedkuje w Szkocji i nie przyczyniam sie do zmniejszenia populacji wegorza w Polsce. Tutaj jest on traktowany jak kiedys w Polsce okon, czyli chwast. Nie ma wymiaru ochronnego, ani tez limitu dziennego polowu. Mam kilku znajomych szkockich wedkarzy, ktorzy nie wezma Go do reki, a o jedzeniu nie ma absolutnie mowy. Zakladajac ten post chodzilo mi o to, czy przelom marca i kwietnia jest dobrym okresem na rozpoczecie polowania na ta rybe. Osobiscie nie widze nic zlego w zabraniu kilku sztuk wegorza do konsumpcji. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.
I jeszcze jedno nie zabieraj złowionych węgorzy tylko lepiej kup np.w markecie lub u rybaków bo tam biorą się ot tak po prostu z nieba. (A ja głupi myślałem, że z wody :-)
Szkoda, że od razu nie dodajesz (na wstępie) że wędkujesz w Szkocji.Oczywiście Polska jest krajem gdzie parazmysłowo odczytujemy wszelkie INTELIGĘTNE zapytania i na nie odpowiadamy oczywiście natychmiast. To, gdzie byś chciał kaczorku te węgorze w rzekach napier...niczać,? Bo nie mogę się z radą konkretną w celu jej zamieszczenia doczekać....żenuaT.
Mieszkam niedaleko Glasgow i wedkuje w rzece Clayd. W ubieglym roku ze wzgledu na charakter pracy lowic je zaczalem dopiero na przelomie maja i czerwca. Wyniki nieporownywalne do wedkowania w Polsce. Z jednej zasiadki 4-6 godzinnej srednio 10 szt. Zdjecia w dziale -wegorz-. W tym roku chcialbym zaczac wczesniej i dlatego prosilem kolegow o ewentualne sugestie co do terminu.
to forum staje sie żalosne,człowiek zadaje normalne pytanie o węgorza i zaraz go do gleby prostują...nie łap węgorzy itp...skoro opłaca kartę to czemu ma nie brać ryb złapanych?opłaty coraz droższe i na coś idą prawda?niech PZW zarybi skoro tak mało ryb jest...gdzie te miliony za opłaty idą?każdy tylko nie bierz ryb,wypusczaj a w żżeczywistości chciałbym zobaczyć tych co tak wielce wypuszczają ryby...choc nie mówię że nie ma takich,ale to wyjątki..taka jest prawda...sory jak komuś sie naraziłem ale nie można już tu normalnie zadać pytania i uzyskac normalnej odp..pozdrawiam
Jaki jest cel wprowadzenia okresu ochronnego węgorza (lub raczej zakazu połowu w tym czasie) w Polsce?
@Uran83 napisał, że ta ryba niestety ma utrudniony dostęp do morza w którym się "rozmnaża" (zapory tamy, jeziora itp.)
Jaki cel ma ochrona węgorza w Polsce? (bo już go prawie nie ma?)
Jeśli tak to dlaczego ten zakaz dotyczy wyłącznie wędkarzy?
Pozdrawiam.
Nie tyle ,że ma utrudniony dostęp do morza jako dorosła. Przede wszystkim zaś - węgorz wstępujący ( narybek niesiony ) , który w 2 lata pokonuje 7.000 km ma olbrzymie problemy z dalszymi etapami wędrówki z powodu zapór na rzekach w Hiszpanii , Walii , Anglii ,Francji - do których dociera niesiony morskim prądem Golfstrom. Tam jest odławiany często w masowych ilościach dla handlu , jako materiał zarybieniowy znany jako szklisty Montee a także do celów konsumpcyjnych ( we Francji i Hiszpanii jest duże zapotrzebowanie na narybek węgorza z którego produkuje się konserwy , dodatki do Pomme Frites czyli frytek , frytki oraz tzw Omlette de Pibale ). Węgorz europejski po to spędza dużą część swego życia w wodach słodkich , by wreszcie pod osiągnięciu dojrzałości - ruszyć na wędrówkę ku Morzu Sargassowemu ( 6.000 -7.000 km ) . Ciąg zaczyna się wiosną aż do jesieni ( najintensywniej spływają węgorze w maju i wrześniu ). Niewielkie ,ale jednak porcje narybku Montee dostają się Cieśniną Duńską do Bałtyku a następnie do rzek Polski , którymi płyną w odpowiadające do rozwoju i życia miejsca . Dlatego tak ważna jest SUROWA OCHRONA TEGO GATUNKU , zaś obecne formy ochrony są RAŻĄCO OSTENTACYJNE I NADAL NIEDOSTATECZNE . Każdy kto choć trochę rozumie biologię tej ryby a w szerszym pojęciu : jakiejkolwiek innej , zrozumie ,że to wszystko wciąż zbyt mało , by chronić gatunek. Jakaś jednak w tym wszystkim pociecha jest a byłaby jeszcze większa GDYBY ZDEMASKOWANO KULAWE OSZUSTWO LUDZI ZARYBIAJĄCYCH WĘGORZEM JEZIORA I INNE WODY. PRZECIEŻ TO JEST ROBIONE TYLKO POD KĄTEM WĘDKARZY WZGLĘDNIE RYBAKÓW . ZARYBIA SIĘ PRZECIEŻ PRAWIE SAMYM SAMCEM ( WĘGORZ OBSADOWY TO NIEMAL SAME SAMCE OSIĄGAJĄCE W PORYWACH 60 -80 CM DŁUGOŚCI ) , BO NARYBEK MIESZANY ( DUŻA ILOŚĆ SAMCÓW I SAMIC ) CZYLI MONTEE : ALBO JEST WYŁAPYWANY NA LOARZE , TAMIZIE I INNYCH RZEKACH PRZEZ RYBAKÓW PO CZYM TRAFIA DO PRZETWÓRNI , ALBO SPRZEDAJE SIĘ GO INNYM KRAJOM - JAKO MATERIAŁ ZARYBIENIOWY - ZA HORRENDALNE SUMY, KTÓRYCH NIKT NIE MA ZAMIARU ANI MOŻLIWOŚCI PŁACIĆ. PRZECZYTAJCIE CAŁĄ PRAWDĘ NA TEMAT WĘGORZA. CZŁOWIEKU - TYLKO TUTAJ TAKA REWELACJA. W INTERNECIE O TYM NIE PRZECZYTASZ.
to forum staje sie żalosne,człowiek zadaje normalne pytanie o węgorza i zaraz go do gleby prostują...nie łap węgorzy itp...skoro opłaca kartę to czemu ma nie brać ryb złapanych?opłaty coraz droższe i na coś idą prawda?niech PZW zarybi skoro tak mało ryb jest...gdzie te miliony za opłaty idą?każdy tylko nie bierz ryb,wypusczaj a w żżeczywistości chciałbym zobaczyć tych co tak wielce wypuszczają ryby...choc nie mówię że nie ma takich,ale to wyjątki..taka jest prawda...sory jak komuś sie naraziłem ale nie można już tu normalnie zadać pytania i uzyskac normalnej odp..pozdrawiam Masz prawo się burzyć. Dlatego czytaj poniżej : NASZKICOWAŁEM PORTRET LUDZI ZAJMUJĄCYCH SIĘ TZW SPRAWĄ WĘGORZA - TYCH WSZYSTKICH INSTYTUTÓW , CUDOWNYCH ICHTIOLOGÓW CHODZĄCYCH PO WODZIE . TO PORTRET KŁAMSTWA.
Może w naszych rzekach występuje sporadycznie, ale 5 lat temu złowiłem w Wiśle w okolicach Nowego Dworu Mazowieckigo, przy dwóch zasiadkach na suma 2 sztuki jeden 1,5kg, drugi 1,8kg
Węgorz to drapieżnik - lubi więc spadek ciśnienia , deszcz , zmętnienie i przybór wody. Marzec to jednak zbyt wczesna pora na węgorza , gdyż jest on rybą ciepłolubną ( ok 5 stopni Celsjusza powoduje spowolnienie akcji serca i praktycznie zanik aktywności żerowej ). W marcu co prawda woda ma wyższą temperaturę ,ale w wielu rzekach - temperatura nawet jeśli byłaby wyższa niż 5 stopni - to i tak nie ma co liczyć na udany połów. Poza tym nurt niesie dużą ilość wody pośniegowej itp - co sprawia ,że szanse na węgorza są bliskie zeru. Niewielkie szanse na efekty pojawiają się dopiero w połowie kwietnia : na niektórych starorzeczach , łachach rzek , zbiornikach zaporowych -woda już zaczyna się ocieplać . Myślę jednak ,że i w kwietniu połów jednak nie będzie zbyt obfity. Dopiero w maju węgorz zaczyna nieśmiało brać na wędkę ,ale i wtedy efekty mogą być różne i zależą od lokalnych warunków. U na czyli w Polsce - węgorz posiada wymiar ochronny 40 cm (wody słodkie i morze ) a na wodach PZW- 50 cm . Limit dzienny 2 szt , okres ochronny 15 czerwca - 15 lipca. Węgorz dobrze bierze latem (lipiec , sierpień , wrzesień ) - nie należy się martwić faktem ,że lato to czas największych upałów i słabego natlenienia wody , gdyż krew tej ryby zawiera duże czerwone krwinki - co stanowi dowód doskonałego przystosowania do takich niekorzystnych ,przejściowych warunków tlenowych. W czerwcu potrafi zapamiętale żerować bo wówczas trze się ukleja , nieco spóźnione krąpie , niekiedy ostatnie różanki .... U nas jednak jest ta ryba od niedawna objęta okresem ochronnym właśnie od połowy czerwca do połowy lipca - czyli miesiąc. W maju w rzekach - można poszukać miejsca o spowolnionym nurcie tzw klatki albo ujścia jeziorowego - bo tam jest największa szansa spotkania z nim ( co nie znaczy ,że nie spotka się go nawet w bystrzynie ) . Ponadto :starorzecza , jeziora , zbiorniki zaporowe. Jeżeli ktoś traktuje tę rybę poważnie : to nigdy nie zakłada na hak ślimaków , małży , pijawek , rosówek albo nie daj Boże flaków drobiowych czy kiełbasy , słoniny ... Odpowiednią przynętą na węgorza , który powinien interesować wędkarza - będzie przede wszystkim martwa rybka założona na hak (nr 1/0 - 3 ) z długim trzonkiem (np : ukleja , krąp , płoć ). Tylko wtedy jest szansa na spotkanie się z węgorzem szerokogłowym ( węgorz wykształca dwie formy wąskogłową : żywiącą się głównie fauną denną taką jak ślimaki , skąposzczety , larwy - właściwie , której pokarm podobny jest nawet do dużych karpiowatych , oraz szerokogłową dużo bardziej okazałą i drapieżną, gustującą w rakach , rybach ,a także w reszcie fauny ). Z metod - można wykorzystać feeder z trupkiem na haku , gruntówkę z dzwoneczkiem albo zwykłym patentem sandaczowym tj : należy żyłkę nieco przysypać , zawiesić patyczek itp albo włożyć pod gumkę założoną na rękojeść i otworzyć kabłąk -co jest nadal lepsze w tym przypadku niż najlepsze nawet kołowrotki z wolnym biegiem szpuli.
Oczywiscie i nic duzo sie nie dowiesz przecież na tym forum nie ma zbyt wielu wedkarzy ktorzy by byli w stanie odpowiedziec wyczerpujaco na Twoje pytanie, dla wielu to jest temat nastepny aby zaistniec na tym forum(rozmnozone klony) Prawda jest taka ze rzeki w Szkocji i w Polsce nie wiem czy jednakowo sie nagrzewaja, natomiast u nas juz nieraz na poczatku-polowa kwietnia przy dobrych temperaturach mozna trafic na wegorza przewaznie robaki czerwone lub rosowke jako przylów lowiac inne ale to gleboka woda i zatoczki z,prawie stojaca woda,bo w maju to juz sa bardziej wymierne efekty rosowka mala rybka nieraz pijawka końska Życze polamania!!
Witam kolegow. Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach. Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby. Z gory dziekuje za wpisy. Maj.
Oczywiscie i nic duzo sie nie dowiesz przecież na tym forum nie ma zbyt wielu wedkarzy ktorzy by byli w stanie odpowiedziec wyczerpujaco na Twoje pytanie, dla wielu to jest temat nastepny aby zaistniec na tym forum(rozmnozone klony) Prawda jest taka ze rzeki w Szkocji i w Polsce nie wiem czy jednakowo sie nagrzewaja, natomiast u nas juz nieraz na poczatku-polowa kwietnia przy dobrych temperaturach mozna trafic na wegorza przewaznie robaki czerwone lub rosowke jako przylów lowiac inne ale to gleboka woda i zatoczki z,prawie stojaca woda,bo w maju to juz sa bardziej wymierne efekty rosowka mala rybka nieraz pijawka końska Życze polamania!!
Jesteś łowcą sznurowadeł. Łowisz na rosówki małe samce węgorza obsadowego o długości 60 cm - stąd rada , by łowić na rosówki. Rosówka wabi zbyt często sztuki małe - co nie znaczy ,że tylko takie trafiają na wędkę. Niemniej - uważam ,że rosówka to przynęta niegodna polecenia na węgorza. Bardziej na karpia albo lina 1- 3 kg i więcej , czasem leszcza i okonia.
Szczyt aktywności żerowania węgorza w Polsce wg zgłoszonych złowień
rozkłada się na 2 okresy. Pierwszy jest to okres połowy maja, następnie
następuje nieznaczny spadek mniej więcej do połowy czerwca i tutaj
ponownie następuje drugi gwałtowny wzrost ze szczytem w połowie lipca.
Od tego momentu powoli acz nieubłaganie rozpoczyna się spadek poławiania
węgorza prawie do połowy października.
Badania oparte były na bazie zgłoszeń z rzek i jezior z uwzględnieniem
twierdzenia o dwóch odmianach węgorza europejskiego - szerokogłowy ponoć
jest bardziej drapieżny /wg Zeiskego/.
Węgorz jest typową rybą "nocną", stąd najważniejszą rolę odgrywają nie maleńkie oczka, ale linia boczna oraz węch.
Starmach pisze "...w doświadczeniach akwariowych węgorz reaguje
natychmiastowym odwróceniem ciała i głowy na najdrobniejszy ruch wody,
ale nie towarzyszy tej reakcji nigdy kłapnięcie pyska, jeżeli ruch
wykonywany został np drewienkiem trzymanym w pensecie. Kawałek mięsa
wyczuwa z daleka i natychmiast, węchem odnajduje mięso ukryte w piasku i
między kamieniami..."
A w rzekach szukaj węgorza o tej porze w miejscach dobrze nasłonecznianych, w miejscach gdzie woda jest najcieplejsza, jeżeli masz w pobliżu zrzut ciepłej wody - a nawet i oczyszczlnię ścieków, w miejscach zimowisk ryb i blisko tarlisk. Tutaj warto połowić na "trupka" umieszczonego pod powierzchnią lub w "pół wody". I nie słuchaj bzdur że tylko "trupek" jest wart uwagi zacnego wędkarza.
Szczyt aktywności żerowania węgorza w Polsce wg zgłoszonych złowień
rozkłada się na 2 okresy. Pierwszy jest to okres połowy maja, następnie
następuje nieznaczny spadek mniej więcej do połowy czerwca i tutaj
ponownie następuje drugi gwałtowny wzrost ze szczytem w połowie lipca.
Od tego momentu powoli acz nieubłaganie rozpoczyna się spadek poławiania
węgorza prawie do połowy października.
Badania oparte były na bazie zgłoszeń z rzek i jezior z uwzględnieniem
twierdzenia o dwóch odmianach węgorza europejskiego - szerokogłowy ponoć
jest bardziej drapieżny /wg Zeiskego/.
Węgorz jest typową rybą "nocną", stąd najważniejszą rolę odgrywają nie maleńkie oczka, ale linia boczna oraz węch.
Starmach pisze "...w doświadczeniach akwariowych węgorz reaguje
natychmiastowym odwróceniem ciała i głowy na najdrobniejszy ruch wody,
ale nie towarzyszy tej reakcji nigdy kłapnięcie pyska, jeżeli ruch
wykonywany został np drewienkiem trzymanym w pensecie. Kawałek mięsa
wyczuwa z daleka i natychmiast, węchem odnajduje mięso ukryte w piasku i
między kamieniami..."
A w rzekach szukaj węgorza o tej porze w miejscach dobrze nasłonecznianych, w miejscach gdzie woda jest najcieplejsza, jeżeli masz w pobliżu zrzut ciepłej wody - a nawet i oczyszczlnię ścieków, w miejscach zimowisk ryb i blisko tarlisk. Tutaj warto połowić na "trupka" umieszczonego pod powierzchnią lub w "pół wody". I nie słuchaj bzdur że tylko "trupek" jest wart uwagi zacnego wędkarza.
Tylko trupek jest przynęta godną uwagi jeśli chodzi o węgorza a nie sznurowadło.Zbyt dużo jest przypadków łowienia zwykłych ołówków , by móc polecić rosówkę na węgorza. Dlatego rosówka była nawet swego czasu zabroniona w niektórych regionach jako przynęta - zwłaszcza z uwagi na węgorza ( kto nie wierzy , niech najpierw dowie się czegoś na temat ryb i wędkarstwa). Plagiatorstwo i wklejanie cudzych cytatów nie przydaje chluby. Wiem ,że łatwiej pisać niektórym na temat 2 kilogramowych karpi i amurów łowionych na łowisku typu "Eldorado " ,ale czasem warto spojrzeć trochę dalej . A propos śmiesznej klasyfikacji ryb na nocne i nienocne : węgorz jest rybą unikającą światła - dlatego potrafi być bardzo aktywny nawet w samo południe. Często jednak czyni to poza zasięgiem wędkarza - pośród zawad wodnych , wykrotów . Sprzyja temu przybór wody i jej zmętnienie. Czasem węgorze łowi się nawet w czasie upałów na metrowej wodzie ( obfitość drobnicy i słabe natlenienie głębszych stref jeziora ściąga te ryby do brzegu ) .... Nie wiem więc skąd takie bajki ,że węgorz to ryba typowo nocna. Owszem typowo nocna może dla wędkarzy , szczególnie tych dla których limity i obowiązujące przepisy się nie liczą . Wtedy to wędek 7 i hulaj dusza ,piekła nie ma . Naturalnie na komercyjnych wodach karpiowych 4 wędki na statywie ( pod 2 na parę ) to coś naturalnego . Niestety przy połowie węgorza to zwykłe kłusownictwo i dlatego tak chętnie się wielu powołuje na twierdzenie ,ze "węgorz to typowa ryba nocna".
Kolejny narratorski mentorski bełkot. Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze. Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Kolejny narratorski mentorski bełkot. Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze. Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Złowiłem w życiu wiele węgorzy w tym egzemplarzy 82 - 100 cm . Nie zawsze udało się rybę wypuścić , ale gdy tylko była taka sposobność - zawsze to robiłem . Ile węgorzy złowiłaś ty , prawdziwy praktyku ( która ośmiela się nazywać mnie pseudo -praktykiem )? Ilu węgorzom darowałaś wolność ? Tak się akurat składa ,że ja - dzięki selektywnej metodzie połowu , znacznie zmniejszyłem częstotliwość brań łapczywych , zbyt głębokich połknięć -do jakich często doprowadza stosowanie rosówek i ślimaków w roli przynęty ( trzeba jeszcze wiedzieć jakie ślimaki mogą być stosowane , gdyż niektóre mięczaki tak malże jak i ślimaki są pod ochroną ). Czy znasz choć jeden gatunek chronionego małża , występującego w Polsce ? W czółko to się sama możesz walnąć , jeśli sprawi ci to przyjemność . Nie zmieni to jednak faktu ,że jesteś osobą, której tylko wydaje się ,że coś tam wie. Rozumiem sytuację wędkarza rozwojowego - jednak niektórzy nigdy nie pretendują do poważniejszej rangi ... Czyżbyś zaliczała się do tych osób , które na zawsze pozostaną jedynie po kostki w wodzie ? Inne rzecz ,że nie wiem skąd te aluzje pod moim adresem - jakobym wypowiadał się w wątkach dotyczących łowienia karpi. Jak dotąd nie udzieliłem się w ani jednym takim wątku - a jestem tutaj od niedawna... Czyżby jakieś splątanie umysłu , początki klimakterium , uderzenia gorąca , pąsy i szajba .... W takim przypadku rozumiem i wybaczam - każdy z nas będzie kiedyś taki , bo przecież mężczyźni również przechodzą andropauzę . Zabolało ? To było w odwecie za to "weź kołka i walnij się w czółko " . Nie masz prawa tak nikomu pisać a jeśli tak właśnie czynisz - to upodabniasz się w ten sposób do apodyktycznej , zacietrzewionej ksantypy. Jedna rada pod adresem autora wątku : węgorz jaki powinien interesować wędkarza , powinien być łowiony - tylko i wyłącznie na trupki (martwą rybkę ). Jestem przeciwnikiem żywca - stąd moje ukierunkowanie w stronę tej przynęty. Poza tym uważam trupka za przynętę lepszą niż żywiec , ponieważ na tę przynętę łowi się głównie okazałe węgorze , czasem z przyłowem sandacza ( latem , w lipcu i sierpniu - daleko od brzegu a więc za pomocą gruntówki można mieć zadowalające wyniki ). Poza tym trupek to przynęta , która raczej nie pozostawia wątpliwości co do łowionego gatunku .... Jak " ruszy " - to wiadomo , że to węgorz. Oczywiście na tę przynętę łowi się też inne gatunki ( w tym sumy , miętusy - w czas ich aktywności a także dość ciepłolubnego drapieżcę - sandacza ) ,ale latem , na trupka - sprawcą większości brań , będzie właśnie węgorz.
Witam kolegow. Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach. Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby. Z gory dziekuje za wpisy.
Sam nie łowię węgorzy w rzece. W ogóle zaniechałem połowu tej ryby ze względu na dość problematyczny aspekt . Mianowicie chodzi tutaj o sposób brania , który sprawia ,że czasem mimo najlepszej woli nie udaje się zaciąć węgorza za dosłowny "nos" . Czasem nie było możliwości odhaczenia ryby ,ale gdy tylko nadarzyła się okazja - w której węgorz wziął normalnie , płytko zahaczając się za pysk - zawsze rybie zwracałem wolność. W niedalekiej przyszłości mam zamiar wykorzystać patent , który kiedyś podał tutaj na tym forum Kol Luxis . Ma on na celu zmniejszenie brań zbyt głębokich i łapczywych - co umożliwiałoby zwrócenie rybie wolności - bez większego uszczerbku. Nigdy nie łowiłem tak jak niektórzy - dla żarełka, z książką kucharską pod ręką albo tak jak doradza pewna wędkarka "tylko w nocy " ( bo w nocy nie liczą się przepisy Hi Hi ). Natomiast połów węgorza w jeziorach i nie tylko , kontempluję w następujący sposób :
Zestaw dobiera się do warunków łowiska , zwyczajów ,środowiska i
wielkości ryb a także warunków jakie aktualnie panują (silny wiatr ,
upał ) itp. Jeżeli węgorz , który i tak jest bardzo odporny na
słabe natlenienie ( dzięki krwi bogatej w duże krwinki czerwone ) w
miesiącu lipcu ciągnie w stronę lepiej natlenionych płycizn - to
wówczas łowić go można na zestaw spławikowy ( można sporządzić
zestaw z dalekosiężnym wagglerem albo 5 - 7 g spławikiem gdy łowimy
nieco dalej a dno pokryte jest dywanem roślin ) i martwą rybką na
haku.... Węgorz bowiem bardzo często przebywa w pobliżu zawad
wodnych , zarośli , dywanów roślin podwodnych - w takich miejscach
należy łowić gruntówką z zestawem pater -noster albo właśnie ze
spławikiem. Węgorze łowi się dopiero od 15 lipca bo do tego czasu
objęty jest on długo wyczekiwanym , upragnionym przez wszystkich
prawdziwych wędkarzy - okresem ochronnym . Podwyższony został także
wymiar ochronny tej ryby , na wodach PZW i wynosi on 50cm .
Optymalnym rozwiązaniem przy połowie węgorza w miejscach z twardszym
dnem ( np iłowo -mulistym ) jest użycie prostej gruntówki z
ciężarkiem przelotowym 10 - 25 g ,żyłka jaką stosuje się na tę rybę
musi być mocna i dobrej jakości - ponieważ ryba ta wykorzysta
wszelkie możliwości by zerwać się z wędki ( piruety , płynięcie do
tyłu , odjazdy , wbijanie się w kłęby zielska ). Sprzęt nie musi być
najwyższej klasy : dobrą wędką może okazać się karpiówka (zwłaszcza
gdy łowimy późnym latem , gdy węgorz lubi żerować w miejscach
oddalonych od brzegu albo rzucamy jak najdalej "bo tak się nam
podoba ") . Mocny feeder , karpiówka , porządna gruntówka a nawet
delikatne wędzisko surfowe - da nam komfort łowienia wszędzie tam
gdzie trzeba stosować ciężarki rzędu 50 -60 g ( np w zbiornikach
zaporowych , jeziorach z szeroką linią przybrzeżną ). Zwykle jednak
łowi się nie aż tak daleko i wtedy z pomocą przychodzi mocna
gruntówka z zestawem skonstruowanym z : żyłki 0,28 - 0,35 mm a
także 0 ,28 mm - 0,26 mm , haczyka nr 1, 2 a nawet 1/ 0 ( z długim
trzonkiem ). Przypon o dwa oka cieńszy od żyłki głównej ( w
przypadku grubszych żyłek można robić przypon z plecionki) , o
długości ok 60 -1 m koniecznie musi być połączony z żyłką główną za
pomocą krętlika. Powyżej krętlika trzeba nanizać stoper ( tak aby
ciężarek przelotowy nie dobijał do węzła na krętliku ) i dopiero
później ciężarek 10 - 25 w zależności od odległości łowienia albo i
nawet 30 - 60 g , jeśli warunki tego wymagają ( zbiornik zaporowy ,
jezioro , chłodniejsze dni września - gdy temperatura ciała tej
ciepłolubnej ryby obniżając się powoli - zmusza je do żerowania już
w nieco głębszych partiach a wędkarz może łowić tylko z brzegu , nie
ma możliwości korzystania z łodzi itp ...Krętlik to bardzo ważna
rzecz - bo węgorz często holowany jest z kupą zielska a jeśli nawet
nie to i tak hol tej ryby ( który musi być do pewnego stopnia siłowy
i bez ugrzecznień ) dom najłatwiejszych nie należy. Węgorz skręca
się , zmienia tor , płynie do tyłu . Kiedyś wprawdzie krętlików nie
było ,ale były za to sznury , rogatywki i siatka amerykańska -
dzięki czemu kłusownicy spod szyldu PZW , pokątnie stawiający sznury
, czy nadliczbowe wędki mogli pochwalić się co okazalszymi okazami
(choć byli i są nieliczni uczciwi). Kiedyś łowiono na bardzo grube
żyłki - dzisiaj zastępuje się je mniejszymi. Osobiście nie polecam
jako przynęty rosówek , czerwonych robaków , na które łakomią się
często ( choć nie zawsze ) małe sztuki. Najlepszą przynętą na duże
węgorze jest ukleja , ale mnie sprawdził się także martwy krąp
wielkości pudełka zapałek - na haku nr 2 z długim trzonkiem,
zahaczony za głowę , tak aby ostrze wystawało z drugiej strony
trupka . Inne przynęty na które także biorą węgorze ( małże i
ślimaki NIECHRONIONE ) , krwawe ochłapy , rosówki i inne dżdżownice
( bardzo skuteczna ,ale wabiąca często małe sztuki i często będąca
przyczyną głębokiego połknięcia przynęty wraz z hakiem , łapczywie
chwytana), raki ( pręgowane i sygnałowe - przynęta dość karkołomna
do wykorzystania w praktyce ) itp - to przynęty według mnie niegodne
polecenia z przyczyn , które podałem. Najlepszą przynętą są ryby ,
przy czym nie trzeba obawiać się stawiania dużych rybek ( uklei ,
płotek ) na haku 1/0 z długim trzonkiem - węgorz ma bowiem silny
pysk i mocne soki trawienne . Duży węgorz bierze takie przynęty dość
sporadycznie , ale pewnie i to jest wtedy węgorz a nie sznurówka.Na
węgorza duże haki 3, 2 , 1 , aż do 1/ 0 włącznie i na hak tylko
rybka. Żadne tam robale i inne "wynalazki " , które są co prawda
skuteczne , ale nie powodują tego na czym powinno zależeć każdemu
wędkarzowi :zacięciu umożliwiającym / zwiększającym szansę na
odhaczenie ( kiedyś użytkownik Luxis podawał tutaj ciekawy pomysł
zmniejszający ryzyko głębokich brań ) oraz na selektywnym łowieniu
DUŻYCH SZTUK , którym pod odhaczeniu ( dzięki selektywnym przynętom
i metodom ) można by było zwrócić rybie wolność ... Dodam , że
grube żyłki - które podałem nie wynikają zbraku umijętności.
Łowiłem już węgorze 89 cm - 90 cm na żyłki Stilon Monofil 0,20 (
2kg coś tam wytrzymałości miała ). Lądowalem ryby wyślizgiem.
Umiejętne podebranie węgorza podbierakiem też jest w dobrym tonie -
chociaż wędkarze starszej daty , tylko , by się uśmiechnęli z
politowaniem. Ja podnosiłem mniejsze sztuki na kiju ( mocny zestaw i
mocny kij ) oraz lądowałem wyślizgiem. Łowić można ten feederem i
wtedy najlepiej użyć żyłek wytrzymałych ,ale odpowiednio cieńszych (
0,25 - 0,26 mm - 0,24 mm na przyponie . Najlepiej jednak nie robić
sobie zbyt wiele z rozmaitych wydumanych finezyjnych bzdur - kiedy
łowi się w wodzie zamieszkiwanej przez inne duże drapieżniki .W
takich przypadkach łowić trzeba grubiej ( 0,30 - 0,28 mm , 0,25 -
0,26 mm na przyponie ) .Węgorz bierze też na znacznie grubsze
zestawy. Haczyk o długim trzonku - niezależnie od stosowanie
przynęty , którą w moim odczuciu powinna być tylko RYBA ( trupek
uklei , płotki, krąpia ). Łowienie węgorza na robaczki i cienkie
żyłki jest warte tyle co zeszłoroczny śnieg. Zestaw najlepiej
wyposażyć w kołowrotek z wolnym biegiem a jeszcze lepiej - ZAWSZE
OTWIERAĆ KABŁĄK I A ŻYŁKĘ WŁOŻYĆ POD GUMKĘ ZAŁOŻONĄ NA RĘKOJEŚĆ
WĘDKI ) . Wtedy ani sandacz ani węgorz nie wyczuje zbytnio oporu i
łowienie stanie się bardziej komfortowe , dzięki temu (nieco już )
staroświeckiemu patentowi. Jeżeli ktoś łowi na zestaw z kołowrotkiem
o wolnym biegu - to najlepiej ustawić opór wolnego biegu na
najlżejszy , ale i tak mimo wszystko , nie ma to jak otwarty kąbłąk.
Zacinać najlepiej przy próbie drugiego odjazdu , oczywiście gdy
przynęta jest duża (10 -15 cm ) - wzrasta też szansa na to , że
węgorz będzie zahaczony jak należy - żyłka zaczyna "płynąć " po raz
drugi , zamykamy kabłąk i tniemy ! Sposób Luxisa to : w krążku z
Plexi , lub przejrzystego plastyku zrobić otwór . Stoper z krążka
zakładamy 4 - 5 cm od haka z przynętą (według mnie najlepiej
mniejszej w tym przypadku bo mierzącej 10 - 12 cm ) . Zrobić należy
wszystko , by móc wypuścić węgorza z powrotem do wody.Zanęt nie
polecam , choć węgorz jako wybitny węchowiec reaguje na zapach krwi
i ryb i naturalnego pokarmu jakim są ryby. Uważam , że nie warto
nastawiać się na połów formy wąskogłowej węgorza , który żywi się
głównie mięczakami , robakami dennymi ,a dopiero później narybkiem .
Także węgorz obsadowy jakim zarybia się większość wód nie jest wart
zachodu ( zwłaszcza ,że material obsadowy to w większości samce ,
które osiągają mniej imponujące rozmiary niż samice. Najlepiej
łowić grubo i selektywnie - po to , by nastawić się na wyłącznie na
duże samice węgorza oraz na jeden z typów , form węgorza - formę
szerokogłową . Węgorz wykształca w wodach słodkich dwa typy : formę
wąskogłową i szerokogłową , która jest bardziej drapieżna i osiąga
większe rozmiary. Węgorz został objęty wymiarem ochronnym 50 CM cł -
zważywszy na fakt , że większość wód zarybianych jest węgorzem
obsadowym ( prawie same samce , osiągające mniejszy rozmiar ) - JAKI
JEST SENS NASTAWIAĆ SIĘ NA SZNURÓWKI O DŁUGOŚCI 50 - 60 CM ? Trzeba
spróbować zapasów z prawdziwym węgorzem i jeszcze zrobić wszystko ,
by tę rybę wypuścić z powrotem do wody.Zestaw na węgorza uzależniony
powinien być od warunków panujących na łowisku ( odległość łowienia
, charakter dna , wielkość i gatunki z jakimi można się spotkać ,
sąsiedztwo roślinności , zawad itp ). W lipcu , kiedy kończy się
okres ochronny węgorza , a sandacz który też czasem bierze na ten
sam zestaw jest już dawno po tarle - najlepiej łowić prostym
zestawem gruntowym , z ciężarkiem 25 g ( oliwka, kulka z igielitem
albo ciężarek z krętlikiem na rurce antysplątaniowej ). Jeżeli
zachodzi konieczność dalszych rzutów to stosuje się ciężarki
odpowiednio cięższe bo nawet 30 - 60 g.Żyłka 0,30 połączona
krętlikiem z przyponem 0,24 - 0,26 mm , o długości 45 - 1 m
wystarczy na każde sandacze i węgorze łowione w ten sposób gdyż
bardzo rzadko udaje się złowić sztuki rekordowe a na ryby tak samo
działa siła odśrodkowa grawitacji i prawo Archimedesa - co powoduje
, że zmęczona już nieco holem ryba jest wypierana i pokazuje boki
- tym to sposobem na 0,30 wyciągnie się nawet sandaczowe monstra.
Nieco inaczej jest w przypadku , gdy wędkarz planuje zasiadkę sumowo
- węgorzową ( gdy przyłowem może być dorodny węgorz, lecz docelowym
obiektem połowu jest sum ...Wówczas zestaw musi być bardzo mocny i
wytrzymały , znacznie wytrzymalszy niż to wynika z technik i
sprzętu jakie stosuje się na samego tylko węgorza.Ciężarki przy
zestawie węgorzowym to : kropla , kulka , oliwka przelotowa z
igielitem oraz ciężarki z krętlikiem . Na wody płynące są natomiast
lepsze trumienki i wszelkie medaliony , "pieniążki " itp , które
mają tę zaletę , że dobrze trzymają się dna . Zdarzało mi się jednak
łowić takimi ciężarkami na wodzie stojącej i też było w porządku.m
Na wodzie stojącej stosuje się lżejsze ciężarki , na wodach
płynących natomiast cięższe - tak więc wspomniany zestaw z
ciężarkiem 80 g to lekki zestaw sumowy , lub lekka gruntówka na wody
płynące. Trzeba jednak pamiętać , że obecnie wstępującego naturalnie
do naszych wód węgorza jest bardzo mało , a węgorze pochodzące z
zarybień ( kultywowanych niemal wyłącznie na wodach stojących ,
jeziorach i zbiornikach zaporowych ) to materiał obsadowy składający
się prawie z samych samców , osiągających znacznie mniej imponujące
rozmiary od samic ( wyraźnie widoczny dymorfizm płciowy ). Bardzo
dobrą przynętą na sandacze i węgorze z gruntu są martwe rybki (
martwy krąp 8 - cm , ukleja 10 -12 cm , płoć a nawet martwy
karasek srebrzysty ok 8 cm , czasem większe wabią wielkie sztuki ,
które zdarzają się już jednak dość rzadko ). Dobre są przynęty
zarówno mrożone jak i świeże. Mnie sprawdziły się mrożone krąpie
mniej więcej wielkości pudełka zapałek albo ukleje 10 -12 cm ,
zakładane w sposób objaśniony już na Wedkuje.pl wielokrotnie.. Trzeba
się jednak liczyć z faktem , że świeża rybka zawsze lepiej trzyma
się haka niż ta odmrożona , z osłabioną tkanką. Świeżą martwą rybkę
można naciąć , nadać wyporność przy pomocy skrawków korka czy
styropianu bądź pianki ( jeżeli przynętę trzeba podnieść ponad dno a
zdarza się często w czasie letnich upalnych nocy , kiedy węgorz
podpływa bliżej brzegu , chwytając czasem przynętę metr nad dnem ...
Miałem kiedyś takie zdarzenie : branie na mrożonego krąpia , bombka
podskoczyła , żyłka zadrżała jak cięciwa łuku , ja znieruchomiałem .
Przez kolejne 10 minut oczekiwania nic się nie działo a więc po
pewnym czasie ściągnąłem zestaw do brzegu. Okazało się ,że rybka
miała obżarty brzuch, "oskrobany ". Co to mogło być ? Przypuszczam
, że właśnie sandacz a kto wie - może i zwykły rak pręgowaty ?
Haczyki jakie zwykle stosowałem na węgorza to 3 - 1/0 z długim
trzonkiem. W wodach z dnem porośniętym dywanem roślin i mulistym -
nie wystarcza użycie zwykłej gruntówki . W takich okolicznościach
sprawdzają się dwa wyjścia : łowi się wówczas albo na spławik
dalekosiężny (cięższe wagglery ) albo zwykłe spławiki 5 - 8 g i
małym trupkiem. Węgorz bierze na spławik gwałtownie natomiast
sandacz jeziorowy , który jak wiadomo jest ucieleśnieniem sprytu i
rybą bardzo chimeryczną - bierze czasem zupełnie inaczej. Branie
sandacza na trupka ze spławikiem może być nawet sygnalizowane
wyłożeniem spławika , tak jak u leszcza przy inne okazji . Sandacz
to jednak król odległej rafy jeziornej - już w krótkim czasie po
tarle zaczyna stopniowo oddalać się od strefy przybrzeżnej - i tak
właśnie wygląda to na jeziorach gdzie obydwa te drapieżniki
występują - pełniąc przy tym bardzo pożyteczną bo asenizacyjną i
selekcyjną funkcję.Wracając do wód z mocno porośniętym dnem : łowi
się najlepiej albo na spławik albo na pater -noster Na węgorze z
gruntu w takich miejscach dobra jest gruntówka pater noster -
prosta zresztą do zmontowania i bardzo skuteczna nie tylko na
węgorza.Zestaw montuje się w ten oto sposób: na żyłkę główną 0,30
-0,28 mm wychodzącą z wędki - poprzez krętlik zakłada się krótki 20
-25 cm przypon 0,24 -0,26 mm ( tzn nawleka się przypon z krętlikiem
na żyłkę ) , powyżej przyponu ( ok 30 cm ) daje się małą śrucinę a
pod przyponem : nanizuje się koralik i stoper. Następnie żyłkę
główną łączy się krętlikiem z długim 70 -2 m trokiem 0,20 mm (
który musi być elementem najsłabszym zestawu ) i zakończonym
ciężarkiem 10 - 25 g w zależności od odległości rzutu i grubości
dywanu czy mułu .. Zestaw musi być lekko napięty. Tym sposobem
(rzecz jasna na inne przynęty i z wieloma różnicami w budowie
zestawu ) łowię na grunt karpie , liny, płocie , wzdręgi , leszcze
... Co się tyczy zestawu. Zestaw pater - noster na wody z dywanem
roślin przy dnie - robi się bardzo prosto. Oczywiście na węgorze w
takich miejscach można używać tylko mocnych żyłek ( z plecionką
nie sprawdzałem ) . Żyłka główna wychodząca z wędki ma grubość 0 ,30
mm / 0,28 mm ... Najpierw robisz przypon z żyłki 0,24 - 0,26 mm o
długości 20 - 25 cm , do którego końca dowiązać trzeba krętlik.
Przypon zrobiony. Zakłada się go poprzez krętlik ( nawleka
krętlikiem ) na żyłkę główną , nad przyponem daje się małą śrucinkę
, pod przypon - który jest swobodnie nawleczony na żyłkę główną daje
się koralik i stoper a następnie trzeba połączyć za pomocą
kolejnego krętlika - żyłkę główną z trokiem zakończonym ciężarkiem
, który musi być słabszy od żyłki głównej i przyponu ( np z żyłki
0,20 mm ) . Trok może mieć długość 70 aż do 2 metrów w zależności od
grubości "dywanu " porastającego dno . Zestaw po zarzuceniu musi
być napięty - bo zadaniem troka jest utrzymywanie napięcia pomiędzy
żyłką główną a ciężarkiem który zagłębia się w zielsku. Krótki
przypon jest wtedy jakby rozpięty - "zwisa" nad tym dywanem i wabi
węgorza . Tak łowiłem węgorza tam gdzie nie ma możliwości stosowania
normalnej gruntówki z przelotowym spławikiem a także inne ryby, w
tym : duże liny , wzdręgi w połowie września, płocie , karpie itd -
(oczywiście na inne przynęty i delikatniejszy sprzęt ). Dobry
sposób na zarośnięte połacie dna.Krętlik według mnie to bardzo ważny
element zestawu. Zapobiega skręcaniu się żyłki, dobrze łączy
przypon z żyłką główną , utrzymuje ciężarek przelotowy na stałej
pozycji . Przypon też według mnie na węgorza i na praktycznie
wszystkie inne ryby jest konieczny. Umożliwia on zerwanie się
zestawu - co : po pierwsze , daje szansę przeżycia rybie ( z
zerwanym zestawem gruntowym wraz z ciężarkiem szanse przeżycia
maleją do zera ) , po drugie :zapewnia odzyskanie reszty zestawu -
zerwany zostaje bowiem tylko przypon a nie całość. Po trzecie -
ekspozycja przynęty nawet na dość grubej ,ale cieńszej niż żyłka
główna żyłce (0,25 ) - jest lepsza i swobodniejsza - ( można też
użyć cieńszej ,ale wytrzymałej plecionki ). Obecność przyponu w
zestawie to same zalety. Nie zwiększy się wytrzymałości zestawu
unikając przyponu ( który go osłabia dając w zamian wiele innych
możliwości ) To tylko taki zwyczaj wędkarzy , którzy jeszcze nie
poznali zalet przyponu. Brak przyponu można by było uzasadnić w
przypadku połowu , jazi , kleni czy leszczy w płytkim kanale z
przejrzystą wodą albo w rzece - mimo wszystko jednak nawet i tam
ten przypon bardzo się przydaje.Lepiej wziąć martwą rybkę i
naszpikować ją styropianem , pianką itp . Zestaw pater -noster ,
który opisałem - przy odpowiednim napięciu żyłki utrzymuje , rybkę
nad dnem i właśnie dlatego jest przeznaczony do łowienia w wodzie z
dnem zarośniętym. Jeżeli rybka ma pływać nad dnem to można go
wykorzystać na węgorza - o ile ma się pewność , że węgorz akurat ma
możliwość żerowania powyżej dna ( wzrost ciśnienia atmosferycznego
sprawia , że ryba odrywa się od dna , dno jest odtlenione gazami
gnilnymi , słabe natlenienie wywołane długotrwałym upalem i wzrostem
temperatury pod wpływem amoniaku pochodzącego z procesów gnilnych )
. Nocą też węgorz lubi żerować bliżej brzegu . Wszędzie tam gdzie
nie trzeba rzucać daleko , łowić nudno i ciężko - warto łowić na
zestawy z lżejszym ciężarkiem a nawet wynoszące przynętę ponad dno.
Sbirolino tonące . Ten rodzaj plastykowego ciężarka , ma małą
gęstość i łagodnie leży na dnie . Przypon w takim zestawie
(zbudowanym jak zwykła gruntówka z oliwką ) może mieć nawet 1,5 m i
być zakończony rybką unoszącą się nad dnem dzięki styropianowi czy
piance wepchniętej do pyska . Nie zarzuci się tym daleko , ale nie
jest nigdzie powiedziane , że na węgorza rzuca się "tyle ile fabryka
dała " czyli jak najdalej i jak najmocniej. Latem np : nawet duże
węgorze można złowić w litoralu czyli miejscach dość płytkich
strefy przybrzeżnej ( i szczególnie tam ) . Od września do
listopada - można już próbować na głębinach. Sbirolino to element
zestawu do łowienia pstrągów tęczowych i innych w stawach
komercyjnych itp , na przynęty naturalne (np : kawałki kolorowego
ciasta lepionego w listki - które wirując w wodzie wabi pstrąga do
brania ). Ten element można wykorzystać jako ciężarek do gruntówki
dennej na węgorza , w miejscach mniej oddalonych od brzegu. W
łowiskach gdzie węgorza jest sporo ( śmiech i politowanie ) - można
łowić na filety , kawałki ryb , a nawet na tzw proporczyki ( czyli
pasy ryb cięte ostrym nożem ). I dodam jeszcze ,że węgorz nie tylko
bierze w nocy. Doskonale wiadomo , że dobra pora to także
przedpołudnie dnia pochmurnego i dżdżystego ,ale z wysoką
temperaturą . Kiedy woda ma przybór i duże zmętnienie a dodatkowo
jest spadek ciśnienia ( patrz : barometr ). Węgorz bierze dobrze
przy dnie. W innych przypadkach : ryby takie jak sandacz czy znany
ze swoich dennych upodobań węgorz - nie zawsze mają chęć do pełzania
po śmierdzącym i niejednokrotnie odtlenionym dnie.
Można wtedy podnieść przynętę nawet metr ponad dno -oczywiście
jeśli ma to jakiś sens ( jeżeli są brania ) . W zasadzie przynęta
unosi się tuż nad dnem albo nieco wyżej 30 - 40 cm ( na pater -
noster albo kulę wodną całkowicie napełnioną wodą i z rybką ze
styropianem ). Kula wodna napełniona wodą , stoper , krętlik , dalej
przypon 1 metr a na nim śrucina , na haku rybka z materiałem
wypornościowym. Nawet tak można łowić , choć nie jest to zestaw do
dalekich rzutów. Różne są sposoby łowienia , różne typy wód. W rzece
dodatkowym utrudnieniem jest kwestia utrzymania przynęty w miejscu (
podczas łowienia np:przy ujściu do jeziora , kanale itp ) . W takich
przypadkach stosuje się właśnie nieco większy ciężar niż w wodzie
stojącej ( czasem 80 g , gdy woda zaczyna przyspieszać) . Ciężarki
jakie stosujemy w rzekach to płaskie medaliony , trumienki itp -
które lepiej przylegają do dna a więc zestaw jest stabilniejszy.
Ciężarki można stosować przelotowe centrycznie ( trumienki , dyski )
albo na rurce antysplątaniowej ( ciężarki płaskie z krętlikiem). Co
się zaś tyczy łowisk - generalnie rzeki są znacznie trudniejszym i
gorszym miejscem do połowu tych ryb niż wody stojące. Szczególnie
warte polecenia są miejsca z dnem iłowo-mulistym a także bogatym w
zawady co nie ułatwia połowu . W takich wodach jest jednak
największa szansa na spotkanie , złowienie i wypuszczenie dużego
węgorza szerokogłowego.
Kolejny narratorski mentorski bełkot. Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze. Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Złowiłem w życiu wiele węgorzy w tym egzemplarzy 82 - 100 cm . Nie zawsze udało się rybę wypuścić , ale gdy tylko była taka sposobność - zawsze to robiłem . Ile węgorzy złowiłaś ty , prawdziwy praktyku ( która ośmiela się nazywać mnie pseudo -praktykiem )? Ilu węgorzom darowałaś wolność ? Tak się akurat składa ,że ja - dzięki selektywnej metodzie połowu , znacznie zmniejszyłem częstotliwość brań łapczywych , zbyt głębokich połknięć -do jakich często doprowadza stosowanie rosówek i ślimaków w roli przynęty ( trzeba jeszcze wiedzieć jakie ślimaki mogą być stosowane , gdyż niektóre mięczaki tak malże jak i ślimaki są pod ochroną ). Czy znasz choć jeden gatunek chronionego małża , występującego w Polsce ? W czółko to się sama możesz walnąć , jeśli sprawi ci to przyjemność . Nie zmieni to jednak faktu ,że jesteś osobą, której tylko wydaje się ,że coś tam wie. Rozumiem sytuację wędkarza rozwojowego - jednak niektórzy nigdy nie pretendują do poważniejszej rangi ... Czyżbyś zaliczała się do tych osób , które na zawsze pozostaną jedynie po kostki w wodzie ? Inne rzecz ,że nie wiem skąd te aluzje pod moim adresem - jakobym wypowiadał się w wątkach dotyczących łowienia karpi. Jak dotąd nie udzieliłem się w ani jednym takim wątku - a jestem tutaj od niedawna... Czyżby jakieś splątanie umysłu , początki klimakterium , uderzenia gorąca , pąsy i szajba .... W takim przypadku rozumiem i wybaczam - każdy z nas będzie kiedyś taki , bo przecież mężczyźni również przechodzą andropauzę . Zabolało ? To było w odwecie za to "weź kołka i walnij się w czółko " . Nie masz prawa tak nikomu pisać a jeśli tak właśnie czynisz - to upodabniasz się w ten sposób do apodyktycznej , zacietrzewionej ksantypy. Jedna rada pod adresem autora wątku : węgorz jaki powinien interesować wędkarza , powinien być łowiony - tylko i wyłącznie na trupki (martwą rybkę ). Jestem przeciwnikiem żywca - stąd moje ukierunkowanie w stronę tej przynęty. Poza tym uważam trupka za przynętę lepszą niż żywiec , ponieważ na tę przynętę łowi się głównie okazałe węgorze , czasem z przyłowem sandacza ( latem , w lipcu i sierpniu - daleko od brzegu a więc za pomocą gruntówki można mieć zadowalające wyniki ). Poza tym trupek to przynęta , która raczej nie pozostawia wątpliwości co do łowionego gatunku .... Jak " ruszy " - to wiadomo , że to węgorz. Oczywiście na tę przynętę łowi się też inne gatunki ( w tym sumy , miętusy - w czas ich aktywności a także dość ciepłolubnego drapieżcę - sandacza ) ,ale latem , na trupka - sprawcą większości brań , będzie właśnie węgorz. Duże węgorze uwielbiają także raki.
Kolejny narratorski mentorski bełkot. Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze. Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Złowiłem w życiu wiele węgorzy w tym egzemplarzy 82 - 100 cm . Nie zawsze udało się rybę wypuścić , ale gdy tylko była taka sposobność - zawsze to robiłem . Ile węgorzy złowiłaś ty , prawdziwy praktyku ( która ośmiela się nazywać mnie pseudo -praktykiem )? Ilu węgorzom darowałaś wolność ? Tak się akurat składa ,że ja - dzięki selektywnej metodzie połowu , znacznie zmniejszyłem częstotliwość brań łapczywych , zbyt głębokich połknięć -do jakich często doprowadza stosowanie rosówek i ślimaków w roli przynęty ( trzeba jeszcze wiedzieć jakie ślimaki mogą być stosowane , gdyż niektóre mięczaki tak malże jak i ślimaki są pod ochroną ). Czy znasz choć jeden gatunek chronionego małża , występującego w Polsce ? W czółko to się sama możesz walnąć , jeśli sprawi ci to przyjemność . Nie zmieni to jednak faktu ,że jesteś osobą, której tylko wydaje się ,że coś tam wie. Rozumiem sytuację wędkarza rozwojowego - jednak niektórzy nigdy nie pretendują do poważniejszej rangi ... Czyżbyś zaliczała się do tych osób , które na zawsze pozostaną jedynie po kostki w wodzie ? Inne rzecz ,że nie wiem skąd te aluzje pod moim adresem - jakobym wypowiadał się w wątkach dotyczących łowienia karpi. Jak dotąd nie udzieliłem się w ani jednym takim wątku - a jestem tutaj od niedawna... Czyżby jakieś splątanie umysłu , początki klimakterium , uderzenia gorąca , pąsy i szajba .... W takim przypadku rozumiem i wybaczam - każdy z nas będzie kiedyś taki , bo przecież mężczyźni również przechodzą andropauzę . Zabolało ? To było w odwecie za to "weź kołka i walnij się w czółko " . Nie masz prawa tak nikomu pisać a jeśli tak właśnie czynisz - to upodabniasz się w ten sposób do apodyktycznej , zacietrzewionej ksantypy. Jedna rada pod adresem autora wątku : węgorz jaki powinien interesować wędkarza , powinien być łowiony - tylko i wyłącznie na trupki (martwą rybkę ). Jestem przeciwnikiem żywca - stąd moje ukierunkowanie w stronę tej przynęty. Poza tym uważam trupka za przynętę lepszą niż żywiec , ponieważ na tę przynętę łowi się głównie okazałe węgorze , czasem z przyłowem sandacza ( latem , w lipcu i sierpniu - daleko od brzegu a więc za pomocą gruntówki można mieć zadowalające wyniki ). Poza tym trupek to przynęta , która raczej nie pozostawia wątpliwości co do łowionego gatunku .... Jak " ruszy " - to wiadomo , że to węgorz. Oczywiście na tę przynętę łowi się też inne gatunki ( w tym sumy , miętusy - w czas ich aktywności a także dość ciepłolubnego drapieżcę - sandacza ) ,ale latem , na trupka - sprawcą większości brań , będzie właśnie węgorz. Duże węgorze uwielbiają także raki.
Oczywiście - dlatego napisałem o tej trudnej w użyciu przynęcie. Zachodzi też ryzyko ,że ktoś zamiast pręgusów i sygnałów zacznie używać tych chronionych ... Stąd moja sugestia aby nie używać jednak szyjek rakowych i całych raków na przynętę. Szyjki rakowe można zakładać w pęczki za pomocą gumki od balona ( ustnika ) a także obwiązywać nicią i w pęczkach rzucać na przynętę. Wszystko to karkołomne ...
Jejku , biedny węgorz. Martwi mnie los tej ryby. W moich marzeniach maluje się całkowita ochrona dla tej ryby. Krajowy Dyrektor Ochrony Środowiska posiada zdolność działania na te obszary. On zajmując się prawem dotyczącym ochrony przyrody , jest jak doczesny Bóg regulujący kwestie ochrony gatunkowej. Jest Deus Ex Maszyną wszystkich spraw dotyczących ochrony przyrody. Węgorz powinien znaleźć się na liście gatunków ŚCIŚLE CHRONIONYCH . Zapraszam do wątku na temat ewentualnej zmiany prawa : czy jesteś za czy przeciw całkowitej ochronie gatunku .... Rzecz jasna zdaje sobie sprawę ,iż pewna utopijność tej myśli - może ośmieszać autora ( czyli mnie ) ,ale ja mam odwagę , by przyznać się do swych niespełnionych marzeń . Chciałbym aby węgorz był chroniony już na zawsze.
Widzę że najbardziej zagrożonym gatunkiem są forumowicze z tej stronki.Gdyby ta pseudo dyskusja była na żywo to pewnie nie jedna-en miałby wydłubane oczy.A co tyczy się ryb zabieranych z łowiska to pewnie lepiej nie zabierać bo nie wystarczy dla rybaków ciągnących sieci ile wlezie.A kasa ze składek?Czy nie idzie przypadkiem na zarybianie?.A zamiast kłócić się na forum pomagajcie w chwytaniu prawdziwych kłusowników!!!
Widzę że najbardziej zagrożonym gatunkiem są forumowicze z tej stronki.Gdyby ta pseudo dyskusja była na żywo to pewnie nie jedna-en miałby wydłubane oczy.A co tyczy się ryb zabieranych z łowiska to pewnie lepiej nie zabierać bo nie wystarczy dla rybaków ciągnących sieci ile wlezie.A kasa ze składek?Czy nie idzie przypadkiem na zarybianie?.A zamiast kłócić się na forum pomagajcie w chwytaniu prawdziwych kłusowników!!!
Widzę że najbardziej zagrożonym gatunkiem są forumowicze z tej stronki.Gdyby ta pseudo dyskusja była na żywo to pewnie nie jedna-en miałby wydłubane oczy.A co tyczy się ryb zabieranych z łowiska to pewnie lepiej nie zabierać bo nie wystarczy dla rybaków ciągnących sieci ile wlezie.A kasa ze składek?Czy nie idzie przypadkiem na zarybianie?.A zamiast kłócić się na forum pomagajcie w chwytaniu prawdziwych kłusowników!!! Jak rybacy Ci przeszkadzają to działaj by ich nie było,a jeśli chodzi o zarybianie,to trzeba długo czekac kiedy narybek urośnie,a to trwa ładnych parę lat.
Witam kolegow.
Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach.
Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby.
Z gory dziekuje za wpisy.
Witam kolegow.
Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach.
Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby.
Z gory dziekuje za wpisy.
"polowach tej pieknej i smacznej ryby. " Podejrzewam ,że nacisk jest w tym wypadku na tę drugą cechę tej ryby .... Chcesz tylko brać węgorze do domu - nie łów. Tak będzie najlepiej. Z drugiej strony połów węgorza w rzece będzie mało skuteczny - gdyż zabudowa rzek stała się zaporą niemal nie do przebrnięcia dla wstępującego z morza narybku... W rzekach występuje przede wszystkim nieliczny węgorz , który jeszcze nie rozpoczął wędrówki ku Morzu Sargassowemu . Z kolei zaś wody przepływowe jezior zarybiane są narybkiem węgorza obsadowego ( prawie same samce ) , który dorasta do mało imponujących rozmiarów ( widoczny dymorfizm płciowy , gdzie samice węgorza są dużo okazalsze niż samce ) . Narybek służący do zarybień jezior a nawet tzw łowisk wędkarskich ( akwenów sztucznych np : 30 hektarowych stawów itp. ) ; to węgorz obsadowy , który jest dużo tańszy w cenie ( 500 zł za kilogram ) niż narybek szklisty Montee , odławiany u zapór europejskich , dużych rzek , którego to kilogram kosztuje bagatela .... 4.600 zł . Rzeki nie są zazwyczaj zarybiane węgorzem a zatem ta ryba występuje w większości rzek dość sporadycznie , co nie znaczy ,że jej nie ma . Szanse na połów są zawsze - niemniej , najlepszym miejscem do połowu są wody stojące z przepływem czyli jeziora.
Witam, zgodze sie z kolega ale nie do konca tez nie popieram miesiarzy
ale zabranie jednej rybkki do chaty chyba nie jest grzechem przeciesz placimy skladki.
Nie popieram natomiast wedkarzy ktorzy biora ryby do chaty nagminnie czyli masowa ilosc
sam tego nie zje a pozbawia nas uczciwych wedkarzy przyjemnosci zlapania dorodnego okazu
wegorz jest bardzo polpularny ze wzgledu na jego walory smakowe.
Jesli natomiast chodzi o najlepsza pore polowu w rzekach to cerwiec i lipiec najlepiej po burzy,
tak jak kolega wspominal wczesniej w rzece zlapie sie wegorza ale nie jest juz taki okazaly.
jesli naprawde chcesz zlapac konkretna sztuke polecam jechac nad baltyk wedkowanie w morzu prawie sie nie rozni ale gwarantuje ci nie nzapomniane przezycia ktorych na rzece nie doznasz.
Oprocz wegorzy mozesz tez lapac leszcze, okonie i sandacze sam bylem zdziwiony ze w naszym morzu plywaja takie dorodne okazy.
pozdrawiam!!!!!
Dziekuje za wpisy.
Wedkuje w Szkocji i nie przyczyniam sie do zmniejszenia populacji wegorza w Polsce.
Tutaj jest on traktowany jak kiedys w Polsce okon, czyli chwast. Nie ma wymiaru ochronnego, ani tez limitu dziennego polowu. Mam kilku znajomych szkockich wedkarzy, ktorzy nie wezma Go do reki, a o jedzeniu nie ma absolutnie mowy.
Zakladajac ten post chodzilo mi o to, czy przelom marca i kwietnia jest dobrym okresem
na rozpoczecie polowania na ta rybe.
Osobiscie nie widze nic zlego w zabraniu kilku sztuk wegorza do konsumpcji.
Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.
Tylko pamiętaj (chyba, że coś znowu się zmieniło)
Okres i wymiar Ochronny Węgorza - ZMIANY
I jeszcze jedno nie zabieraj złowionych węgorzy tylko lepiej kup np.w markecie lub u rybaków bo tam biorą się ot tak po prostu z nieba. (A ja głupi myślałem, że z wody :-)
@kaczor611 i teraz wszystko jasne :-)
(Pisałem swoją odpowiedz prawie w tym samym czasie co Ty).
Życzę sukcesów.
Szkoda, że od razu nie dodajesz (na wstępie) że wędkujesz w Szkocji.Oczywiście Polska jest krajem gdzie parazmysłowo odczytujemy wszelkie INTELIGĘTNE zapytania i na nie odpowiadamy oczywiście natychmiast. To, gdzie byś chciał kaczorku te węgorze w rzekach napier...niczać,? Bo nie mogę się z radą konkretną w celu jej zamieszczenia doczekać....żenuaT.
Nie oczekuję "wojny" ale proszę mi wytłumaczyć:
Jaki jest cel wprowadzenia okresu ochronnego węgorza (lub raczej zakazu połowu w tym czasie) w Polsce?
@Uran83 napisał, że ta ryba niestety ma utrudniony dostęp do morza w którym się "rozmnaża" (zapory tamy, jeziora itp.)
Jaki cel ma ochrona węgorza w Polsce? (bo już go prawie nie ma?)
Jeśli tak to dlaczego ten zakaz dotyczy wyłącznie wędkarzy?
Pozdrawiam.
Mieszkam niedaleko Glasgow i wedkuje w rzece Clayd.
W ubieglym roku ze wzgledu na charakter pracy lowic je zaczalem dopiero na przelomie maja i czerwca. Wyniki nieporownywalne do wedkowania w Polsce. Z jednej zasiadki 4-6 godzinnej
srednio 10 szt. Zdjecia w dziale -wegorz-. W tym roku chcialbym zaczac wczesniej i dlatego prosilem kolegow o ewentualne sugestie co do terminu.
to forum staje sie żalosne,człowiek zadaje normalne pytanie o węgorza i zaraz go do gleby prostują...nie łap węgorzy itp...skoro opłaca kartę to czemu ma nie brać ryb złapanych?opłaty coraz droższe i na coś idą prawda?niech PZW zarybi skoro tak mało ryb jest...gdzie te miliony za opłaty idą?każdy tylko nie bierz ryb,wypusczaj a w żżeczywistości chciałbym zobaczyć tych co tak wielce wypuszczają ryby...choc nie mówię że nie ma takich,ale to wyjątki..taka jest prawda...sory jak komuś sie naraziłem ale nie można już tu normalnie zadać pytania i uzyskac normalnej odp..pozdrawiam
Nie oczekuję "wojny" ale proszę mi wytłumaczyć:
Jaki jest cel wprowadzenia okresu ochronnego węgorza (lub raczej zakazu połowu w tym czasie) w Polsce?
@Uran83 napisał, że ta ryba niestety ma utrudniony dostęp do morza w którym się "rozmnaża" (zapory tamy, jeziora itp.)
Jaki cel ma ochrona węgorza w Polsce? (bo już go prawie nie ma?)
Jeśli tak to dlaczego ten zakaz dotyczy wyłącznie wędkarzy?
Pozdrawiam.
Nie tyle ,że ma utrudniony dostęp do morza jako dorosła. Przede wszystkim zaś - węgorz wstępujący ( narybek niesiony ) , który w 2 lata pokonuje 7.000 km ma olbrzymie problemy z dalszymi etapami wędrówki z powodu zapór na rzekach w Hiszpanii , Walii , Anglii ,Francji - do których dociera niesiony morskim prądem Golfstrom. Tam jest odławiany często w masowych ilościach dla handlu , jako materiał zarybieniowy znany jako szklisty Montee a także do celów konsumpcyjnych ( we Francji i Hiszpanii jest duże zapotrzebowanie na narybek węgorza z którego produkuje się konserwy , dodatki do Pomme Frites czyli frytek , frytki oraz tzw Omlette de Pibale ). Węgorz europejski po to spędza dużą część swego życia w wodach słodkich , by wreszcie pod osiągnięciu dojrzałości - ruszyć na wędrówkę ku Morzu Sargassowemu ( 6.000 -7.000 km ) . Ciąg zaczyna się wiosną aż do jesieni ( najintensywniej spływają węgorze w maju i wrześniu ). Niewielkie ,ale jednak porcje narybku Montee dostają się Cieśniną Duńską do Bałtyku a następnie do rzek Polski , którymi płyną w odpowiadające do rozwoju i życia miejsca . Dlatego tak ważna jest SUROWA OCHRONA TEGO GATUNKU , zaś obecne formy ochrony są RAŻĄCO OSTENTACYJNE I NADAL NIEDOSTATECZNE . Każdy kto choć trochę rozumie biologię tej ryby a w szerszym pojęciu : jakiejkolwiek innej , zrozumie ,że to wszystko wciąż zbyt mało , by chronić gatunek. Jakaś jednak w tym wszystkim pociecha jest a byłaby jeszcze większa GDYBY ZDEMASKOWANO KULAWE OSZUSTWO LUDZI ZARYBIAJĄCYCH WĘGORZEM JEZIORA I INNE WODY. PRZECIEŻ TO JEST ROBIONE TYLKO POD KĄTEM WĘDKARZY WZGLĘDNIE RYBAKÓW . ZARYBIA SIĘ PRZECIEŻ PRAWIE SAMYM SAMCEM ( WĘGORZ OBSADOWY TO NIEMAL SAME SAMCE OSIĄGAJĄCE W PORYWACH 60 -80 CM DŁUGOŚCI ) , BO NARYBEK MIESZANY ( DUŻA ILOŚĆ SAMCÓW I SAMIC ) CZYLI MONTEE : ALBO JEST WYŁAPYWANY NA LOARZE , TAMIZIE I INNYCH RZEKACH PRZEZ RYBAKÓW PO CZYM TRAFIA DO PRZETWÓRNI , ALBO SPRZEDAJE SIĘ GO INNYM KRAJOM - JAKO MATERIAŁ ZARYBIENIOWY - ZA HORRENDALNE SUMY, KTÓRYCH NIKT NIE MA ZAMIARU ANI MOŻLIWOŚCI PŁACIĆ. PRZECZYTAJCIE CAŁĄ PRAWDĘ NA TEMAT WĘGORZA. CZŁOWIEKU - TYLKO TUTAJ TAKA REWELACJA. W INTERNECIE O TYM NIE PRZECZYTASZ.
Nie mam więcej pytań.
to forum staje sie żalosne,człowiek zadaje normalne pytanie o węgorza i zaraz go do gleby prostują...nie łap węgorzy itp...skoro opłaca kartę to czemu ma nie brać ryb złapanych?opłaty coraz droższe i na coś idą prawda?niech PZW zarybi skoro tak mało ryb jest...gdzie te miliony za opłaty idą?każdy tylko nie bierz ryb,wypusczaj a w żżeczywistości chciałbym zobaczyć tych co tak wielce wypuszczają ryby...choc nie mówię że nie ma takich,ale to wyjątki..taka jest prawda...sory jak komuś sie naraziłem ale nie można już tu normalnie zadać pytania i uzyskac normalnej odp..pozdrawiam
Masz prawo się burzyć. Dlatego czytaj poniżej : NASZKICOWAŁEM PORTRET LUDZI ZAJMUJĄCYCH SIĘ TZW SPRAWĄ WĘGORZA - TYCH WSZYSTKICH INSTYTUTÓW , CUDOWNYCH ICHTIOLOGÓW CHODZĄCYCH PO WODZIE . TO PORTRET KŁAMSTWA.
Ja wolę złowić węgorza i samemu go przyrządzić (nie przekraczając oczywiście limitu dobowego) niż kupować "śmiecia" w markecie.
I taki po prostu jestem.
Pozdrawiam.
Może w naszych rzekach występuje sporadycznie, ale 5 lat temu złowiłem w Wiśle w okolicach Nowego Dworu Mazowieckigo, przy dwóch zasiadkach na suma 2 sztuki jeden 1,5kg, drugi 1,8kg
Dziekuje za wpisy.
Dalej wiem, ze nic nie wiem.
Węgorz to drapieżnik - lubi więc spadek ciśnienia , deszcz , zmętnienie i przybór wody. Marzec to jednak zbyt wczesna pora na węgorza , gdyż jest on rybą ciepłolubną ( ok 5 stopni Celsjusza powoduje spowolnienie akcji serca i praktycznie zanik aktywności żerowej ). W marcu co prawda woda ma wyższą temperaturę ,ale w wielu rzekach - temperatura nawet jeśli byłaby wyższa niż 5 stopni - to i tak nie ma co liczyć na udany połów. Poza tym nurt niesie dużą ilość wody pośniegowej itp - co sprawia ,że szanse na węgorza są bliskie zeru. Niewielkie szanse na efekty pojawiają się dopiero w połowie kwietnia : na niektórych starorzeczach , łachach rzek , zbiornikach zaporowych -woda już zaczyna się ocieplać . Myślę jednak ,że i w kwietniu połów jednak nie będzie zbyt obfity. Dopiero w maju węgorz zaczyna nieśmiało brać na wędkę ,ale i wtedy efekty mogą być różne i zależą od lokalnych warunków. U na czyli w Polsce - węgorz posiada wymiar ochronny 40 cm (wody słodkie i morze ) a na wodach PZW- 50 cm . Limit dzienny 2 szt , okres ochronny 15 czerwca - 15 lipca. Węgorz dobrze bierze latem (lipiec , sierpień , wrzesień ) - nie należy się martwić faktem ,że lato to czas największych upałów i słabego natlenienia wody , gdyż krew tej ryby zawiera duże czerwone krwinki - co stanowi dowód doskonałego przystosowania do takich niekorzystnych ,przejściowych warunków tlenowych. W czerwcu potrafi zapamiętale żerować bo wówczas trze się ukleja , nieco spóźnione krąpie , niekiedy ostatnie różanki .... U nas jednak jest ta ryba od niedawna objęta okresem ochronnym właśnie od połowy czerwca do połowy lipca - czyli miesiąc. W maju w rzekach - można poszukać miejsca o spowolnionym nurcie tzw klatki albo ujścia jeziorowego - bo tam jest największa szansa spotkania z nim ( co nie znaczy ,że nie spotka się go nawet w bystrzynie ) . Ponadto :starorzecza , jeziora , zbiorniki zaporowe. Jeżeli ktoś traktuje tę rybę poważnie : to nigdy nie zakłada na hak ślimaków , małży , pijawek , rosówek albo nie daj Boże flaków drobiowych czy kiełbasy , słoniny ... Odpowiednią przynętą na węgorza , który powinien interesować wędkarza - będzie przede wszystkim martwa rybka założona na hak (nr 1/0 - 3 ) z długim trzonkiem (np : ukleja , krąp , płoć ). Tylko wtedy jest szansa na spotkanie się z węgorzem szerokogłowym ( węgorz wykształca dwie formy wąskogłową : żywiącą się głównie fauną denną taką jak ślimaki , skąposzczety , larwy - właściwie , której pokarm podobny jest nawet do dużych karpiowatych , oraz szerokogłową dużo bardziej okazałą i drapieżną, gustującą w rakach , rybach ,a także w reszcie fauny ). Z metod - można wykorzystać feeder z trupkiem na haku , gruntówkę z dzwoneczkiem albo zwykłym patentem sandaczowym tj : należy żyłkę nieco przysypać , zawiesić patyczek itp albo włożyć pod gumkę założoną na rękojeść i otworzyć kabłąk -co jest nadal lepsze w tym przypadku niż najlepsze nawet kołowrotki z wolnym biegiem szpuli.
Dziekuje za wpisy.
Dalej wiem, ze nic nie wiem.
Oczywiscie i nic duzo sie nie dowiesz przecież na tym forum nie ma zbyt wielu wedkarzy ktorzy by byli w stanie odpowiedziec wyczerpujaco na Twoje pytanie, dla wielu to jest temat nastepny aby zaistniec na tym forum(rozmnozone klony)
Prawda jest taka ze rzeki w Szkocji i w Polsce nie wiem czy jednakowo sie nagrzewaja, natomiast u nas juz nieraz na poczatku-polowa kwietnia przy dobrych temperaturach mozna trafic na wegorza przewaznie robaki czerwone lub rosowke jako przylów lowiac inne ale to gleboka woda i zatoczki z,prawie stojaca woda,bo w maju to juz sa bardziej wymierne efekty rosowka mala rybka nieraz pijawka końska Życze polamania!!
Witam kolegow.
Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach.
Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby.
Z gory dziekuje za wpisy.
Maj.
Dziekuje za wpisy.
Dalej wiem, ze nic nie wiem.
Oczywiscie i nic duzo sie nie dowiesz przecież na tym forum nie ma zbyt wielu wedkarzy ktorzy by byli w stanie odpowiedziec wyczerpujaco na Twoje pytanie, dla wielu to jest temat nastepny aby zaistniec na tym forum(rozmnozone klony)
Prawda jest taka ze rzeki w Szkocji i w Polsce nie wiem czy jednakowo sie nagrzewaja, natomiast u nas juz nieraz na poczatku-polowa kwietnia przy dobrych temperaturach mozna trafic na wegorza przewaznie robaki czerwone lub rosowke jako przylów lowiac inne ale to gleboka woda i zatoczki z,prawie stojaca woda,bo w maju to juz sa bardziej wymierne efekty rosowka mala rybka nieraz pijawka końska Życze polamania!!
Jesteś łowcą sznurowadeł. Łowisz na rosówki małe samce węgorza obsadowego o długości 60 cm - stąd rada , by łowić na rosówki. Rosówka wabi zbyt często sztuki małe - co nie znaczy ,że tylko takie trafiają na wędkę. Niemniej - uważam ,że rosówka to przynęta niegodna polecenia na węgorza. Bardziej na karpia albo lina 1- 3 kg i więcej , czasem leszcza i okonia.
O wiele przejrzyściej i bez zbytniego zadęcia opisana jest tutaj ta waleczna ryba.
http://magazyn.salamandra.org.pl/m24a05.html
http://www.splawik.com/Wegorz-europejski-Anguilla-anguilla-___17023
Szczyt aktywności żerowania węgorza w Polsce wg zgłoszonych złowień rozkłada się na 2 okresy. Pierwszy jest to okres połowy maja, następnie następuje nieznaczny spadek mniej więcej do połowy czerwca i tutaj ponownie następuje drugi gwałtowny wzrost ze szczytem w połowie lipca. Od tego momentu powoli acz nieubłaganie rozpoczyna się spadek poławiania węgorza prawie do połowy października.
Badania oparte były na bazie zgłoszeń z rzek i jezior z uwzględnieniem twierdzenia o dwóch odmianach węgorza europejskiego - szerokogłowy ponoć jest bardziej drapieżny /wg Zeiskego/.
Węgorz jest typową rybą "nocną", stąd najważniejszą rolę odgrywają nie maleńkie oczka, ale linia boczna oraz węch.
Starmach pisze "...w doświadczeniach akwariowych węgorz reaguje natychmiastowym odwróceniem ciała i głowy na najdrobniejszy ruch wody, ale nie towarzyszy tej reakcji nigdy kłapnięcie pyska, jeżeli ruch wykonywany został np drewienkiem trzymanym w pensecie. Kawałek mięsa wyczuwa z daleka i natychmiast, węchem odnajduje mięso ukryte w piasku i między kamieniami..."
A w rzekach szukaj węgorza o tej porze w miejscach dobrze nasłonecznianych, w miejscach gdzie woda jest najcieplejsza, jeżeli masz w pobliżu zrzut ciepłej wody - a nawet i oczyszczlnię ścieków, w miejscach zimowisk ryb i blisko tarlisk. Tutaj warto połowić na "trupka" umieszczonego pod powierzchnią lub w "pół wody". I nie słuchaj bzdur że tylko "trupek" jest wart uwagi zacnego wędkarza.
O wiele przejrzyściej i bez zbytniego zadęcia opisana jest tutaj ta waleczna ryba.
http://magazyn.salamandra.org.pl/m24a05.html
http://www.splawik.com/Wegorz-europejski-Anguilla-anguilla-___17023
Szczyt aktywności żerowania węgorza w Polsce wg zgłoszonych złowień rozkłada się na 2 okresy. Pierwszy jest to okres połowy maja, następnie następuje nieznaczny spadek mniej więcej do połowy czerwca i tutaj ponownie następuje drugi gwałtowny wzrost ze szczytem w połowie lipca. Od tego momentu powoli acz nieubłaganie rozpoczyna się spadek poławiania węgorza prawie do połowy października.
Badania oparte były na bazie zgłoszeń z rzek i jezior z uwzględnieniem twierdzenia o dwóch odmianach węgorza europejskiego - szerokogłowy ponoć jest bardziej drapieżny /wg Zeiskego/.
Węgorz jest typową rybą "nocną", stąd najważniejszą rolę odgrywają nie maleńkie oczka, ale linia boczna oraz węch.
Starmach pisze "...w doświadczeniach akwariowych węgorz reaguje natychmiastowym odwróceniem ciała i głowy na najdrobniejszy ruch wody, ale nie towarzyszy tej reakcji nigdy kłapnięcie pyska, jeżeli ruch wykonywany został np drewienkiem trzymanym w pensecie. Kawałek mięsa wyczuwa z daleka i natychmiast, węchem odnajduje mięso ukryte w piasku i między kamieniami..."
A w rzekach szukaj węgorza o tej porze w miejscach dobrze nasłonecznianych, w miejscach gdzie woda jest najcieplejsza, jeżeli masz w pobliżu zrzut ciepłej wody - a nawet i oczyszczlnię ścieków, w miejscach zimowisk ryb i blisko tarlisk. Tutaj warto połowić na "trupka" umieszczonego pod powierzchnią lub w "pół wody". I nie słuchaj bzdur że tylko "trupek" jest wart uwagi zacnego wędkarza.
Tylko trupek jest przynęta godną uwagi jeśli chodzi o węgorza a nie sznurowadło.Zbyt dużo jest przypadków łowienia zwykłych ołówków , by móc polecić rosówkę na węgorza. Dlatego rosówka była nawet swego czasu zabroniona w niektórych regionach jako przynęta - zwłaszcza z uwagi na węgorza ( kto nie wierzy , niech najpierw dowie się czegoś na temat ryb i wędkarstwa). Plagiatorstwo i wklejanie cudzych cytatów nie przydaje chluby. Wiem ,że łatwiej pisać niektórym na temat 2 kilogramowych karpi i amurów łowionych na łowisku typu "Eldorado " ,ale czasem warto spojrzeć trochę dalej . A propos śmiesznej klasyfikacji ryb na nocne i nienocne : węgorz jest rybą unikającą światła - dlatego potrafi być bardzo aktywny nawet w samo południe. Często jednak czyni to poza zasięgiem wędkarza - pośród zawad wodnych , wykrotów . Sprzyja temu przybór wody i jej zmętnienie. Czasem węgorze łowi się nawet w czasie upałów na metrowej wodzie ( obfitość drobnicy i słabe natlenienie głębszych stref jeziora ściąga te ryby do brzegu ) .... Nie wiem więc skąd takie bajki ,że węgorz to ryba typowo nocna. Owszem typowo nocna może dla wędkarzy , szczególnie tych dla których limity i obowiązujące przepisy się nie liczą . Wtedy to wędek 7 i hulaj dusza ,piekła nie ma . Naturalnie na komercyjnych wodach karpiowych 4 wędki na statywie ( pod 2 na parę ) to coś naturalnego . Niestety przy połowie węgorza to zwykłe kłusownictwo i dlatego tak chętnie się wielu powołuje na twierdzenie ,ze "węgorz to typowa ryba nocna".
Kolejny narratorski mentorski bełkot.
Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze.
Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Kolejny narratorski mentorski bełkot.
Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze.
Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Złowiłem w życiu wiele węgorzy w tym egzemplarzy 82 - 100 cm . Nie zawsze udało się rybę wypuścić , ale gdy tylko była taka sposobność - zawsze to robiłem . Ile węgorzy złowiłaś ty , prawdziwy praktyku ( która ośmiela się nazywać mnie pseudo -praktykiem )? Ilu węgorzom darowałaś wolność ? Tak się akurat składa ,że ja - dzięki selektywnej metodzie połowu , znacznie zmniejszyłem częstotliwość brań łapczywych , zbyt głębokich połknięć -do jakich często doprowadza stosowanie rosówek i ślimaków w roli przynęty ( trzeba jeszcze wiedzieć jakie ślimaki mogą być stosowane , gdyż niektóre mięczaki tak malże jak i ślimaki są pod ochroną ). Czy znasz choć jeden gatunek chronionego małża , występującego w Polsce ? W czółko to się sama możesz walnąć , jeśli sprawi ci to przyjemność . Nie zmieni to jednak faktu ,że jesteś osobą, której tylko wydaje się ,że coś tam wie. Rozumiem sytuację wędkarza rozwojowego - jednak niektórzy nigdy nie pretendują do poważniejszej rangi ... Czyżbyś zaliczała się do tych osób , które na zawsze pozostaną jedynie po kostki w wodzie ? Inne rzecz ,że nie wiem skąd te aluzje pod moim adresem - jakobym wypowiadał się w wątkach dotyczących łowienia karpi. Jak dotąd nie udzieliłem się w ani jednym takim wątku - a jestem tutaj od niedawna... Czyżby jakieś splątanie umysłu , początki klimakterium , uderzenia gorąca , pąsy i szajba .... W takim przypadku rozumiem i wybaczam - każdy z nas będzie kiedyś taki , bo przecież mężczyźni również przechodzą andropauzę . Zabolało ? To było w odwecie za to "weź kołka i walnij się w czółko " . Nie masz prawa tak nikomu pisać a jeśli tak właśnie czynisz - to upodabniasz się w ten sposób do apodyktycznej , zacietrzewionej ksantypy. Jedna rada pod adresem autora wątku : węgorz jaki powinien interesować wędkarza , powinien być łowiony - tylko i wyłącznie na trupki (martwą rybkę ). Jestem przeciwnikiem żywca - stąd moje ukierunkowanie w stronę tej przynęty. Poza tym uważam trupka za przynętę lepszą niż żywiec , ponieważ na tę przynętę łowi się głównie okazałe węgorze , czasem z przyłowem sandacza ( latem , w lipcu i sierpniu - daleko od brzegu a więc za pomocą gruntówki można mieć zadowalające wyniki ). Poza tym trupek to przynęta , która raczej nie pozostawia wątpliwości co do łowionego gatunku .... Jak " ruszy " - to wiadomo , że to węgorz. Oczywiście na tę przynętę łowi się też inne gatunki ( w tym sumy , miętusy - w czas ich aktywności a także dość ciepłolubnego drapieżcę - sandacza ) ,ale latem , na trupka - sprawcą większości brań , będzie właśnie węgorz.
Witam kolegow.
Chcialbym, abyscie podzielili sie swoim doswiadczeniem w polowie wegorza w rzekach.
Interesuje mnie miesiac, w ktorym mieliscie pierwsze efekty w polowach tej pieknej i smacznej ryby.
Z gory dziekuje za wpisy.
Sam nie łowię węgorzy w rzece. W ogóle zaniechałem połowu tej ryby ze względu na dość problematyczny aspekt . Mianowicie chodzi tutaj o sposób brania , który sprawia ,że czasem mimo najlepszej woli nie udaje się zaciąć węgorza za dosłowny "nos" . Czasem nie było możliwości odhaczenia ryby ,ale gdy tylko nadarzyła się okazja - w której węgorz wziął normalnie , płytko zahaczając się za pysk - zawsze rybie zwracałem wolność. W niedalekiej przyszłości mam zamiar wykorzystać patent , który kiedyś podał tutaj na tym forum Kol Luxis . Ma on na celu zmniejszenie brań zbyt głębokich i łapczywych - co umożliwiałoby zwrócenie rybie wolności - bez większego uszczerbku. Nigdy nie łowiłem tak jak niektórzy - dla żarełka, z książką kucharską pod ręką albo tak jak doradza pewna wędkarka "tylko w nocy " ( bo w nocy nie liczą się przepisy Hi Hi ). Natomiast połów węgorza w jeziorach i nie tylko , kontempluję w następujący sposób : Zestaw dobiera się do warunków łowiska , zwyczajów ,środowiska i wielkości ryb a także warunków jakie aktualnie panują (silny wiatr , upał ) itp. Jeżeli węgorz , który i tak jest bardzo odporny na słabe natlenienie ( dzięki krwi bogatej w duże krwinki czerwone ) w miesiącu lipcu ciągnie w stronę lepiej natlenionych płycizn - to wówczas łowić go można na zestaw spławikowy ( można sporządzić zestaw z dalekosiężnym wagglerem albo 5 - 7 g spławikiem gdy łowimy nieco dalej a dno pokryte jest dywanem roślin ) i martwą rybką na haku.... Węgorz bowiem bardzo często przebywa w pobliżu zawad wodnych , zarośli , dywanów roślin podwodnych - w takich miejscach należy łowić gruntówką z zestawem pater -noster albo właśnie ze spławikiem. Węgorze łowi się dopiero od 15 lipca bo do tego czasu objęty jest on długo wyczekiwanym , upragnionym przez wszystkich prawdziwych wędkarzy - okresem ochronnym . Podwyższony został także wymiar ochronny tej ryby , na wodach PZW i wynosi on 50cm . Optymalnym rozwiązaniem przy połowie węgorza w miejscach z twardszym dnem ( np iłowo -mulistym ) jest użycie prostej gruntówki z ciężarkiem przelotowym 10 - 25 g ,żyłka jaką stosuje się na tę rybę musi być mocna i dobrej jakości - ponieważ ryba ta wykorzysta wszelkie możliwości by zerwać się z wędki ( piruety , płynięcie do tyłu , odjazdy , wbijanie się w kłęby zielska ). Sprzęt nie musi być najwyższej klasy : dobrą wędką może okazać się karpiówka (zwłaszcza gdy łowimy późnym latem , gdy węgorz lubi żerować w miejscach oddalonych od brzegu albo rzucamy jak najdalej "bo tak się nam podoba ") . Mocny feeder , karpiówka , porządna gruntówka a nawet delikatne wędzisko surfowe - da nam komfort łowienia wszędzie tam gdzie trzeba stosować ciężarki rzędu 50 -60 g ( np w zbiornikach zaporowych , jeziorach z szeroką linią przybrzeżną ). Zwykle jednak łowi się nie aż tak daleko i wtedy z pomocą przychodzi mocna gruntówka z zestawem skonstruowanym z : żyłki 0,28 - 0,35 mm a także 0 ,28 mm - 0,26 mm , haczyka nr 1, 2 a nawet 1/ 0 ( z długim trzonkiem ). Przypon o dwa oka cieńszy od żyłki głównej ( w przypadku grubszych żyłek można robić przypon z plecionki) , o długości ok 60 -1 m koniecznie musi być połączony z żyłką główną za pomocą krętlika. Powyżej krętlika trzeba nanizać stoper ( tak aby ciężarek przelotowy nie dobijał do węzła na krętliku ) i dopiero później ciężarek 10 - 25 w zależności od odległości łowienia albo i nawet 30 - 60 g , jeśli warunki tego wymagają ( zbiornik zaporowy , jezioro , chłodniejsze dni września - gdy temperatura ciała tej ciepłolubnej ryby obniżając się powoli - zmusza je do żerowania już w nieco głębszych partiach a wędkarz może łowić tylko z brzegu , nie ma możliwości korzystania z łodzi itp ...Krętlik to bardzo ważna rzecz - bo węgorz często holowany jest z kupą zielska a jeśli nawet nie to i tak hol tej ryby ( który musi być do pewnego stopnia siłowy i bez ugrzecznień ) dom najłatwiejszych nie należy. Węgorz skręca się , zmienia tor , płynie do tyłu . Kiedyś wprawdzie krętlików nie było ,ale były za to sznury , rogatywki i siatka amerykańska - dzięki czemu kłusownicy spod szyldu PZW , pokątnie stawiający sznury , czy nadliczbowe wędki mogli pochwalić się co okazalszymi okazami (choć byli i są nieliczni uczciwi). Kiedyś łowiono na bardzo grube żyłki - dzisiaj zastępuje się je mniejszymi. Osobiście nie polecam jako przynęty rosówek , czerwonych robaków , na które łakomią się często ( choć nie zawsze ) małe sztuki. Najlepszą przynętą na duże węgorze jest ukleja , ale mnie sprawdził się także martwy krąp wielkości pudełka zapałek - na haku nr 2 z długim trzonkiem, zahaczony za głowę , tak aby ostrze wystawało z drugiej strony trupka . Inne przynęty na które także biorą węgorze ( małże i ślimaki NIECHRONIONE ) , krwawe ochłapy , rosówki i inne dżdżownice ( bardzo skuteczna ,ale wabiąca często małe sztuki i często będąca przyczyną głębokiego połknięcia przynęty wraz z hakiem , łapczywie chwytana), raki ( pręgowane i sygnałowe - przynęta dość karkołomna do wykorzystania w praktyce ) itp - to przynęty według mnie niegodne polecenia z przyczyn , które podałem. Najlepszą przynętą są ryby , przy czym nie trzeba obawiać się stawiania dużych rybek ( uklei , płotek ) na haku 1/0 z długim trzonkiem - węgorz ma bowiem silny pysk i mocne soki trawienne . Duży węgorz bierze takie przynęty dość sporadycznie , ale pewnie i to jest wtedy węgorz a nie sznurówka.Na węgorza duże haki 3, 2 , 1 , aż do 1/ 0 włącznie i na hak tylko rybka. Żadne tam robale i inne "wynalazki " , które są co prawda skuteczne , ale nie powodują tego na czym powinno zależeć każdemu wędkarzowi :zacięciu umożliwiającym / zwiększającym szansę na odhaczenie ( kiedyś użytkownik Luxis podawał tutaj ciekawy pomysł zmniejszający ryzyko głębokich brań ) oraz na selektywnym łowieniu DUŻYCH SZTUK , którym pod odhaczeniu ( dzięki selektywnym przynętom i metodom ) można by było zwrócić rybie wolność ... Dodam , że grube żyłki - które podałem nie wynikają zbraku umijętności. Łowiłem już węgorze 89 cm - 90 cm na żyłki Stilon Monofil 0,20 ( 2kg coś tam wytrzymałości miała ). Lądowalem ryby wyślizgiem. Umiejętne podebranie węgorza podbierakiem też jest w dobrym tonie - chociaż wędkarze starszej daty , tylko , by się uśmiechnęli z politowaniem. Ja podnosiłem mniejsze sztuki na kiju ( mocny zestaw i mocny kij ) oraz lądowałem wyślizgiem. Łowić można ten feederem i wtedy najlepiej użyć żyłek wytrzymałych ,ale odpowiednio cieńszych ( 0,25 - 0,26 mm - 0,24 mm na przyponie . Najlepiej jednak nie robić sobie zbyt wiele z rozmaitych wydumanych finezyjnych bzdur - kiedy łowi się w wodzie zamieszkiwanej przez inne duże drapieżniki .W takich przypadkach łowić trzeba grubiej ( 0,30 - 0,28 mm , 0,25 - 0,26 mm na przyponie ) .Węgorz bierze też na znacznie grubsze zestawy. Haczyk o długim trzonku - niezależnie od stosowanie przynęty , którą w moim odczuciu powinna być tylko RYBA ( trupek uklei , płotki, krąpia ). Łowienie węgorza na robaczki i cienkie żyłki jest warte tyle co zeszłoroczny śnieg. Zestaw najlepiej wyposażyć w kołowrotek z wolnym biegiem a jeszcze lepiej - ZAWSZE OTWIERAĆ KABŁĄK I A ŻYŁKĘ WŁOŻYĆ POD GUMKĘ ZAŁOŻONĄ NA RĘKOJEŚĆ WĘDKI ) . Wtedy ani sandacz ani węgorz nie wyczuje zbytnio oporu i łowienie stanie się bardziej komfortowe , dzięki temu (nieco już ) staroświeckiemu patentowi. Jeżeli ktoś łowi na zestaw z kołowrotkiem o wolnym biegu - to najlepiej ustawić opór wolnego biegu na najlżejszy , ale i tak mimo wszystko , nie ma to jak otwarty kąbłąk. Zacinać najlepiej przy próbie drugiego odjazdu , oczywiście gdy przynęta jest duża (10 -15 cm ) - wzrasta też szansa na to , że węgorz będzie zahaczony jak należy - żyłka zaczyna "płynąć " po raz drugi , zamykamy kabłąk i tniemy ! Sposób Luxisa to : w krążku z Plexi , lub przejrzystego plastyku zrobić otwór . Stoper z krążka zakładamy 4 - 5 cm od haka z przynętą (według mnie najlepiej mniejszej w tym przypadku bo mierzącej 10 - 12 cm ) . Zrobić należy wszystko , by móc wypuścić węgorza z powrotem do wody.Zanęt nie polecam , choć węgorz jako wybitny węchowiec reaguje na zapach krwi i ryb i naturalnego pokarmu jakim są ryby. Uważam , że nie warto nastawiać się na połów formy wąskogłowej węgorza , który żywi się głównie mięczakami , robakami dennymi ,a dopiero później narybkiem . Także węgorz obsadowy jakim zarybia się większość wód nie jest wart zachodu ( zwłaszcza ,że material obsadowy to w większości samce , które osiągają mniej imponujące rozmiary niż samice. Najlepiej łowić grubo i selektywnie - po to , by nastawić się na wyłącznie na duże samice węgorza oraz na jeden z typów , form węgorza - formę szerokogłową . Węgorz wykształca w wodach słodkich dwa typy : formę wąskogłową i szerokogłową , która jest bardziej drapieżna i osiąga większe rozmiary. Węgorz został objęty wymiarem ochronnym 50 CM cł - zważywszy na fakt , że większość wód zarybianych jest węgorzem obsadowym ( prawie same samce , osiągające mniejszy rozmiar ) - JAKI JEST SENS NASTAWIAĆ SIĘ NA SZNURÓWKI O DŁUGOŚCI 50 - 60 CM ? Trzeba spróbować zapasów z prawdziwym węgorzem i jeszcze zrobić wszystko , by tę rybę wypuścić z powrotem do wody.Zestaw na węgorza uzależniony powinien być od warunków panujących na łowisku ( odległość łowienia , charakter dna , wielkość i gatunki z jakimi można się spotkać , sąsiedztwo roślinności , zawad itp ). W lipcu , kiedy kończy się okres ochronny węgorza , a sandacz który też czasem bierze na ten sam zestaw jest już dawno po tarle - najlepiej łowić prostym zestawem gruntowym , z ciężarkiem 25 g ( oliwka, kulka z igielitem albo ciężarek z krętlikiem na rurce antysplątaniowej ). Jeżeli zachodzi konieczność dalszych rzutów to stosuje się ciężarki odpowiednio cięższe bo nawet 30 - 60 g.Żyłka 0,30 połączona krętlikiem z przyponem 0,24 - 0,26 mm , o długości 45 - 1 m wystarczy na każde sandacze i węgorze łowione w ten sposób gdyż bardzo rzadko udaje się złowić sztuki rekordowe a na ryby tak samo działa siła odśrodkowa grawitacji i prawo Archimedesa - co powoduje , że zmęczona już nieco holem ryba jest wypierana i pokazuje boki - tym to sposobem na 0,30 wyciągnie się nawet sandaczowe monstra. Nieco inaczej jest w przypadku , gdy wędkarz planuje zasiadkę sumowo - węgorzową ( gdy przyłowem może być dorodny węgorz, lecz docelowym obiektem połowu jest sum ...Wówczas zestaw musi być bardzo mocny i wytrzymały , znacznie wytrzymalszy niż to wynika z technik i sprzętu jakie stosuje się na samego tylko węgorza.Ciężarki przy zestawie węgorzowym to : kropla , kulka , oliwka przelotowa z igielitem oraz ciężarki z krętlikiem . Na wody płynące są natomiast lepsze trumienki i wszelkie medaliony , "pieniążki " itp , które mają tę zaletę , że dobrze trzymają się dna . Zdarzało mi się jednak łowić takimi ciężarkami na wodzie stojącej i też było w porządku.m Na wodzie stojącej stosuje się lżejsze ciężarki , na wodach płynących natomiast cięższe - tak więc wspomniany zestaw z ciężarkiem 80 g to lekki zestaw sumowy , lub lekka gruntówka na wody płynące. Trzeba jednak pamiętać , że obecnie wstępującego naturalnie do naszych wód węgorza jest bardzo mało , a węgorze pochodzące z zarybień ( kultywowanych niemal wyłącznie na wodach stojących , jeziorach i zbiornikach zaporowych ) to materiał obsadowy składający się prawie z samych samców , osiągających znacznie mniej imponujące rozmiary od samic ( wyraźnie widoczny dymorfizm płciowy ). Bardzo dobrą przynętą na sandacze i węgorze z gruntu są martwe rybki ( martwy krąp 8 - cm , ukleja 10 -12 cm , płoć a nawet martwy karasek srebrzysty ok 8 cm , czasem większe wabią wielkie sztuki , które zdarzają się już jednak dość rzadko ). Dobre są przynęty zarówno mrożone jak i świeże. Mnie sprawdziły się mrożone krąpie mniej więcej wielkości pudełka zapałek albo ukleje 10 -12 cm , zakładane w sposób objaśniony już na Wedkuje.pl wielokrotnie.. Trzeba się jednak liczyć z faktem , że świeża rybka zawsze lepiej trzyma się haka niż ta odmrożona , z osłabioną tkanką. Świeżą martwą rybkę można naciąć , nadać wyporność przy pomocy skrawków korka czy styropianu bądź pianki ( jeżeli przynętę trzeba podnieść ponad dno a zdarza się często w czasie letnich upalnych nocy , kiedy węgorz podpływa bliżej brzegu , chwytając czasem przynętę metr nad dnem ... Miałem kiedyś takie zdarzenie : branie na mrożonego krąpia , bombka podskoczyła , żyłka zadrżała jak cięciwa łuku , ja znieruchomiałem . Przez kolejne 10 minut oczekiwania nic się nie działo a więc po pewnym czasie ściągnąłem zestaw do brzegu. Okazało się ,że rybka miała obżarty brzuch, "oskrobany ". Co to mogło być ? Przypuszczam , że właśnie sandacz a kto wie - może i zwykły rak pręgowaty ? Haczyki jakie zwykle stosowałem na węgorza to 3 - 1/0 z długim trzonkiem. W wodach z dnem porośniętym dywanem roślin i mulistym - nie wystarcza użycie zwykłej gruntówki . W takich okolicznościach sprawdzają się dwa wyjścia : łowi się wówczas albo na spławik dalekosiężny (cięższe wagglery ) albo zwykłe spławiki 5 - 8 g i małym trupkiem. Węgorz bierze na spławik gwałtownie natomiast sandacz jeziorowy , który jak wiadomo jest ucieleśnieniem sprytu i rybą bardzo chimeryczną - bierze czasem zupełnie inaczej. Branie sandacza na trupka ze spławikiem może być nawet sygnalizowane wyłożeniem spławika , tak jak u leszcza przy inne okazji . Sandacz to jednak król odległej rafy jeziornej - już w krótkim czasie po tarle zaczyna stopniowo oddalać się od strefy przybrzeżnej - i tak właśnie wygląda to na jeziorach gdzie obydwa te drapieżniki występują - pełniąc przy tym bardzo pożyteczną bo asenizacyjną i selekcyjną funkcję.Wracając do wód z mocno porośniętym dnem : łowi się najlepiej albo na spławik albo na pater -noster Na węgorze z gruntu w takich miejscach dobra jest gruntówka pater noster - prosta zresztą do zmontowania i bardzo skuteczna nie tylko na węgorza.Zestaw montuje się w ten oto sposób: na żyłkę główną 0,30 -0,28 mm wychodzącą z wędki - poprzez krętlik zakłada się krótki 20 -25 cm przypon 0,24 -0,26 mm ( tzn nawleka się przypon z krętlikiem na żyłkę ) , powyżej przyponu ( ok 30 cm ) daje się małą śrucinę a pod przyponem : nanizuje się koralik i stoper. Następnie żyłkę główną łączy się krętlikiem z długim 70 -2 m trokiem 0,20 mm ( który musi być elementem najsłabszym zestawu ) i zakończonym ciężarkiem 10 - 25 g w zależności od odległości rzutu i grubości dywanu czy mułu .. Zestaw musi być lekko napięty. Tym sposobem (rzecz jasna na inne przynęty i z wieloma różnicami w budowie zestawu ) łowię na grunt karpie , liny, płocie , wzdręgi , leszcze ... Co się tyczy zestawu. Zestaw pater - noster na wody z dywanem roślin przy dnie - robi się bardzo prosto. Oczywiście na węgorze w takich miejscach można używać tylko mocnych żyłek ( z plecionką nie sprawdzałem ) . Żyłka główna wychodząca z wędki ma grubość 0 ,30 mm / 0,28 mm ... Najpierw robisz przypon z żyłki 0,24 - 0,26 mm o długości 20 - 25 cm , do którego końca dowiązać trzeba krętlik. Przypon zrobiony. Zakłada się go poprzez krętlik ( nawleka krętlikiem ) na żyłkę główną , nad przyponem daje się małą śrucinkę , pod przypon - który jest swobodnie nawleczony na żyłkę główną daje się koralik i stoper a następnie trzeba połączyć za pomocą kolejnego krętlika - żyłkę główną z trokiem zakończonym ciężarkiem , który musi być słabszy od żyłki głównej i przyponu ( np z żyłki 0,20 mm ) . Trok może mieć długość 70 aż do 2 metrów w zależności od grubości "dywanu " porastającego dno . Zestaw po zarzuceniu musi być napięty - bo zadaniem troka jest utrzymywanie napięcia pomiędzy żyłką główną a ciężarkiem który zagłębia się w zielsku. Krótki przypon jest wtedy jakby rozpięty - "zwisa" nad tym dywanem i wabi węgorza . Tak łowiłem węgorza tam gdzie nie ma możliwości stosowania normalnej gruntówki z przelotowym spławikiem a także inne ryby, w tym : duże liny , wzdręgi w połowie września, płocie , karpie itd - (oczywiście na inne przynęty i delikatniejszy sprzęt ). Dobry sposób na zarośnięte połacie dna.Krętlik według mnie to bardzo ważny element zestawu. Zapobiega skręcaniu się żyłki, dobrze łączy przypon z żyłką główną , utrzymuje ciężarek przelotowy na stałej pozycji . Przypon też według mnie na węgorza i na praktycznie wszystkie inne ryby jest konieczny. Umożliwia on zerwanie się zestawu - co : po pierwsze , daje szansę przeżycia rybie ( z zerwanym zestawem gruntowym wraz z ciężarkiem szanse przeżycia maleją do zera ) , po drugie :zapewnia odzyskanie reszty zestawu - zerwany zostaje bowiem tylko przypon a nie całość. Po trzecie - ekspozycja przynęty nawet na dość grubej ,ale cieńszej niż żyłka główna żyłce (0,25 ) - jest lepsza i swobodniejsza - ( można też użyć cieńszej ,ale wytrzymałej plecionki ). Obecność przyponu w zestawie to same zalety. Nie zwiększy się wytrzymałości zestawu unikając przyponu ( który go osłabia dając w zamian wiele innych możliwości ) To tylko taki zwyczaj wędkarzy , którzy jeszcze nie poznali zalet przyponu. Brak przyponu można by było uzasadnić w przypadku połowu , jazi , kleni czy leszczy w płytkim kanale z przejrzystą wodą albo w rzece - mimo wszystko jednak nawet i tam ten przypon bardzo się przydaje.Lepiej wziąć martwą rybkę i naszpikować ją styropianem , pianką itp . Zestaw pater -noster , który opisałem - przy odpowiednim napięciu żyłki utrzymuje , rybkę nad dnem i właśnie dlatego jest przeznaczony do łowienia w wodzie z dnem zarośniętym. Jeżeli rybka ma pływać nad dnem to można go wykorzystać na węgorza - o ile ma się pewność , że węgorz akurat ma możliwość żerowania powyżej dna ( wzrost ciśnienia atmosferycznego sprawia , że ryba odrywa się od dna , dno jest odtlenione gazami gnilnymi , słabe natlenienie wywołane długotrwałym upalem i wzrostem temperatury pod wpływem amoniaku pochodzącego z procesów gnilnych ) . Nocą też węgorz lubi żerować bliżej brzegu . Wszędzie tam gdzie nie trzeba rzucać daleko , łowić nudno i ciężko - warto łowić na zestawy z lżejszym ciężarkiem a nawet wynoszące przynętę ponad dno. Sbirolino tonące . Ten rodzaj plastykowego ciężarka , ma małą gęstość i łagodnie leży na dnie . Przypon w takim zestawie (zbudowanym jak zwykła gruntówka z oliwką ) może mieć nawet 1,5 m i być zakończony rybką unoszącą się nad dnem dzięki styropianowi czy piance wepchniętej do pyska . Nie zarzuci się tym daleko , ale nie jest nigdzie powiedziane , że na węgorza rzuca się "tyle ile fabryka dała " czyli jak najdalej i jak najmocniej. Latem np : nawet duże węgorze można złowić w litoralu czyli miejscach dość płytkich strefy przybrzeżnej ( i szczególnie tam ) . Od września do listopada - można już próbować na głębinach. Sbirolino to element zestawu do łowienia pstrągów tęczowych i innych w stawach komercyjnych itp , na przynęty naturalne (np : kawałki kolorowego ciasta lepionego w listki - które wirując w wodzie wabi pstrąga do brania ). Ten element można wykorzystać jako ciężarek do gruntówki dennej na węgorza , w miejscach mniej oddalonych od brzegu. W łowiskach gdzie węgorza jest sporo ( śmiech i politowanie ) - można łowić na filety , kawałki ryb , a nawet na tzw proporczyki ( czyli pasy ryb cięte ostrym nożem ). I dodam jeszcze ,że węgorz nie tylko bierze w nocy. Doskonale wiadomo , że dobra pora to także przedpołudnie dnia pochmurnego i dżdżystego ,ale z wysoką temperaturą . Kiedy woda ma przybór i duże zmętnienie a dodatkowo jest spadek ciśnienia ( patrz : barometr ). Węgorz bierze dobrze przy dnie. W innych przypadkach : ryby takie jak sandacz czy znany ze swoich dennych upodobań węgorz - nie zawsze mają chęć do pełzania po śmierdzącym i niejednokrotnie odtlenionym dnie.
Można wtedy podnieść przynętę nawet metr ponad dno -oczywiście jeśli ma to jakiś sens ( jeżeli są brania ) . W zasadzie przynęta unosi się tuż nad dnem albo nieco wyżej 30 - 40 cm ( na pater - noster albo kulę wodną całkowicie napełnioną wodą i z rybką ze styropianem ). Kula wodna napełniona wodą , stoper , krętlik , dalej przypon 1 metr a na nim śrucina , na haku rybka z materiałem wypornościowym. Nawet tak można łowić , choć nie jest to zestaw do dalekich rzutów. Różne są sposoby łowienia , różne typy wód. W rzece dodatkowym utrudnieniem jest kwestia utrzymania przynęty w miejscu ( podczas łowienia np:przy ujściu do jeziora , kanale itp ) . W takich przypadkach stosuje się właśnie nieco większy ciężar niż w wodzie stojącej ( czasem 80 g , gdy woda zaczyna przyspieszać) . Ciężarki jakie stosujemy w rzekach to płaskie medaliony , trumienki itp - które lepiej przylegają do dna a więc zestaw jest stabilniejszy. Ciężarki można stosować przelotowe centrycznie ( trumienki , dyski ) albo na rurce antysplątaniowej ( ciężarki płaskie z krętlikiem). Co się zaś tyczy łowisk - generalnie rzeki są znacznie trudniejszym i gorszym miejscem do połowu tych ryb niż wody stojące. Szczególnie warte polecenia są miejsca z dnem iłowo-mulistym a także bogatym w zawady co nie ułatwia połowu . W takich wodach jest jednak największa szansa na spotkanie , złowienie i wypuszczenie dużego węgorza szerokogłowego.
Kolejny narratorski mentorski bełkot.
Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze.
Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Złowiłem w życiu wiele węgorzy w tym egzemplarzy 82 - 100 cm . Nie zawsze udało się rybę wypuścić , ale gdy tylko była taka sposobność - zawsze to robiłem . Ile węgorzy złowiłaś ty , prawdziwy praktyku ( która ośmiela się nazywać mnie pseudo -praktykiem )? Ilu węgorzom darowałaś wolność ? Tak się akurat składa ,że ja - dzięki selektywnej metodzie połowu , znacznie zmniejszyłem częstotliwość brań łapczywych , zbyt głębokich połknięć -do jakich często doprowadza stosowanie rosówek i ślimaków w roli przynęty ( trzeba jeszcze wiedzieć jakie ślimaki mogą być stosowane , gdyż niektóre mięczaki tak malże jak i ślimaki są pod ochroną ). Czy znasz choć jeden gatunek chronionego małża , występującego w Polsce ? W czółko to się sama możesz walnąć , jeśli sprawi ci to przyjemność . Nie zmieni to jednak faktu ,że jesteś osobą, której tylko wydaje się ,że coś tam wie. Rozumiem sytuację wędkarza rozwojowego - jednak niektórzy nigdy nie pretendują do poważniejszej rangi ... Czyżbyś zaliczała się do tych osób , które na zawsze pozostaną jedynie po kostki w wodzie ? Inne rzecz ,że nie wiem skąd te aluzje pod moim adresem - jakobym wypowiadał się w wątkach dotyczących łowienia karpi. Jak dotąd nie udzieliłem się w ani jednym takim wątku - a jestem tutaj od niedawna... Czyżby jakieś splątanie umysłu , początki klimakterium , uderzenia gorąca , pąsy i szajba .... W takim przypadku rozumiem i wybaczam - każdy z nas będzie kiedyś taki , bo przecież mężczyźni również przechodzą andropauzę . Zabolało ? To było w odwecie za to "weź kołka i walnij się w czółko " . Nie masz prawa tak nikomu pisać a jeśli tak właśnie czynisz - to upodabniasz się w ten sposób do apodyktycznej , zacietrzewionej ksantypy. Jedna rada pod adresem autora wątku : węgorz jaki powinien interesować wędkarza , powinien być łowiony - tylko i wyłącznie na trupki (martwą rybkę ). Jestem przeciwnikiem żywca - stąd moje ukierunkowanie w stronę tej przynęty. Poza tym uważam trupka za przynętę lepszą niż żywiec , ponieważ na tę przynętę łowi się głównie okazałe węgorze , czasem z przyłowem sandacza ( latem , w lipcu i sierpniu - daleko od brzegu a więc za pomocą gruntówki można mieć zadowalające wyniki ). Poza tym trupek to przynęta , która raczej nie pozostawia wątpliwości co do łowionego gatunku .... Jak " ruszy " - to wiadomo , że to węgorz. Oczywiście na tę przynętę łowi się też inne gatunki ( w tym sumy , miętusy - w czas ich aktywności a także dość ciepłolubnego drapieżcę - sandacza ) ,ale latem , na trupka - sprawcą większości brań , będzie właśnie węgorz.
Duże węgorze uwielbiają także raki.
Kolejny narratorski mentorski bełkot.
Nie ma sensu jakakolwiek rozmowa na forum, bo pseudo praktyk zawsze wie lepiej, a i wiadomości ma "z pierwszej ręki" bo czerpie z własnego wieloletniego doświadczenia. Nawet doświadczonych karpiarzy z długoletnim wędkarskim stażem strofujesz, nie przyjmując do świadomości że ich pasja opiera się nie na kulce czy pellecie, a na doświadczeniach swoich, innych i fachowej literaturze.
Człowieku, weź kołka i walnij się w środek czółka. Chcąc posiąść takie pokłady wiedzy o jednym tylko gatunku ryby, poparte praktyką - to z pewnością okres przedszkolny, ba nawet i okres żłobka by Ci wliczyli w staż.
Złowiłem w życiu wiele węgorzy w tym egzemplarzy 82 - 100 cm . Nie zawsze udało się rybę wypuścić , ale gdy tylko była taka sposobność - zawsze to robiłem . Ile węgorzy złowiłaś ty , prawdziwy praktyku ( która ośmiela się nazywać mnie pseudo -praktykiem )? Ilu węgorzom darowałaś wolność ? Tak się akurat składa ,że ja - dzięki selektywnej metodzie połowu , znacznie zmniejszyłem częstotliwość brań łapczywych , zbyt głębokich połknięć -do jakich często doprowadza stosowanie rosówek i ślimaków w roli przynęty ( trzeba jeszcze wiedzieć jakie ślimaki mogą być stosowane , gdyż niektóre mięczaki tak malże jak i ślimaki są pod ochroną ). Czy znasz choć jeden gatunek chronionego małża , występującego w Polsce ? W czółko to się sama możesz walnąć , jeśli sprawi ci to przyjemność . Nie zmieni to jednak faktu ,że jesteś osobą, której tylko wydaje się ,że coś tam wie. Rozumiem sytuację wędkarza rozwojowego - jednak niektórzy nigdy nie pretendują do poważniejszej rangi ... Czyżbyś zaliczała się do tych osób , które na zawsze pozostaną jedynie po kostki w wodzie ? Inne rzecz ,że nie wiem skąd te aluzje pod moim adresem - jakobym wypowiadał się w wątkach dotyczących łowienia karpi. Jak dotąd nie udzieliłem się w ani jednym takim wątku - a jestem tutaj od niedawna... Czyżby jakieś splątanie umysłu , początki klimakterium , uderzenia gorąca , pąsy i szajba .... W takim przypadku rozumiem i wybaczam - każdy z nas będzie kiedyś taki , bo przecież mężczyźni również przechodzą andropauzę . Zabolało ? To było w odwecie za to "weź kołka i walnij się w czółko " . Nie masz prawa tak nikomu pisać a jeśli tak właśnie czynisz - to upodabniasz się w ten sposób do apodyktycznej , zacietrzewionej ksantypy. Jedna rada pod adresem autora wątku : węgorz jaki powinien interesować wędkarza , powinien być łowiony - tylko i wyłącznie na trupki (martwą rybkę ). Jestem przeciwnikiem żywca - stąd moje ukierunkowanie w stronę tej przynęty. Poza tym uważam trupka za przynętę lepszą niż żywiec , ponieważ na tę przynętę łowi się głównie okazałe węgorze , czasem z przyłowem sandacza ( latem , w lipcu i sierpniu - daleko od brzegu a więc za pomocą gruntówki można mieć zadowalające wyniki ). Poza tym trupek to przynęta , która raczej nie pozostawia wątpliwości co do łowionego gatunku .... Jak " ruszy " - to wiadomo , że to węgorz. Oczywiście na tę przynętę łowi się też inne gatunki ( w tym sumy , miętusy - w czas ich aktywności a także dość ciepłolubnego drapieżcę - sandacza ) ,ale latem , na trupka - sprawcą większości brań , będzie właśnie węgorz.
Duże węgorze uwielbiają także raki.
Oczywiście - dlatego napisałem o tej trudnej w użyciu przynęcie. Zachodzi też ryzyko ,że ktoś zamiast pręgusów i sygnałów zacznie używać tych chronionych ... Stąd moja sugestia aby nie używać jednak szyjek rakowych i całych raków na przynętę. Szyjki rakowe można zakładać w pęczki za pomocą gumki od balona ( ustnika ) a także obwiązywać nicią i w pęczkach rzucać na przynętę. Wszystko to karkołomne ...
Jejku , biedny węgorz. Martwi mnie los tej ryby. W moich marzeniach maluje się całkowita ochrona dla tej ryby. Krajowy Dyrektor Ochrony Środowiska posiada zdolność działania na te obszary. On zajmując się prawem dotyczącym ochrony przyrody , jest jak doczesny Bóg regulujący kwestie ochrony gatunkowej. Jest Deus Ex Maszyną wszystkich spraw dotyczących ochrony przyrody. Węgorz powinien znaleźć się na liście gatunków ŚCIŚLE CHRONIONYCH . Zapraszam do wątku na temat ewentualnej zmiany prawa : czy jesteś za czy przeciw całkowitej ochronie gatunku .... Rzecz jasna zdaje sobie sprawę ,iż pewna utopijność tej myśli - może ośmieszać autora ( czyli mnie ) ,ale ja mam odwagę , by przyznać się do swych niespełnionych marzeń . Chciałbym aby węgorz był chroniony już na zawsze.
Podaj listę proszę wszystkiego co uważasz za gatunek zagrożony?
(Ale nie ograniczaj się tylko do ryb )
Widzę że najbardziej zagrożonym gatunkiem są forumowicze z tej stronki.Gdyby ta pseudo dyskusja była na żywo to pewnie nie jedna-en miałby wydłubane oczy.A co tyczy się ryb zabieranych z łowiska to pewnie lepiej nie zabierać bo nie wystarczy dla rybaków ciągnących sieci ile wlezie.A kasa ze składek?Czy nie idzie przypadkiem na zarybianie?.A zamiast kłócić się na forum pomagajcie w chwytaniu prawdziwych kłusowników!!!
Widzę że najbardziej zagrożonym gatunkiem są forumowicze z tej stronki.Gdyby ta pseudo dyskusja była na żywo to pewnie nie jedna-en miałby wydłubane oczy.A co tyczy się ryb zabieranych z łowiska to pewnie lepiej nie zabierać bo nie wystarczy dla rybaków ciągnących sieci ile wlezie.A kasa ze składek?Czy nie idzie przypadkiem na zarybianie?.A zamiast kłócić się na forum pomagajcie w chwytaniu prawdziwych kłusowników!!!
ŚWIĘTA PRAWDA kolego Jancio.Pozdrawiam
przyłączam się do świętej racji...
Widzę że najbardziej zagrożonym gatunkiem są forumowicze z tej stronki.Gdyby ta pseudo dyskusja była na żywo to pewnie nie jedna-en miałby wydłubane oczy.A co tyczy się ryb zabieranych z łowiska to pewnie lepiej nie zabierać bo nie wystarczy dla rybaków ciągnących sieci ile wlezie.A kasa ze składek?Czy nie idzie przypadkiem na zarybianie?.A zamiast kłócić się na forum pomagajcie w chwytaniu prawdziwych kłusowników!!!
Jak rybacy Ci przeszkadzają to działaj by ich nie było,a jeśli chodzi o zarybianie,to trzeba długo czekac kiedy narybek urośnie,a to trwa ładnych parę lat.