Koledzy jak to jest obecnie z tym dostępem do wody ? Mamy swobodny dostęp do tej wody na całej linii brzegowej rzek , czy jeżeli są ogrodzenia do samej wody to już tam nie wolno łowić ? Kiedyś takie przepisy mówiły o swobodnym dostępie , a dzisiaj na potęgę każdy co ma jakąś działkę w pobliżu brzegu to zaraz grodzi i kończy się nasza swoboda . Ta sytuacja nasila się w rejonach gdzie są zbiorniki i działki przeważnie letniskowe są grodzone tak że nie można przejść wzdłuż brzegu i mało tego , to robione są pomosty (nawet do połowy takiej rzeczki) chyba dla celów cumowania łodzi lub prywatnych miejsc do łowienia .
Kaziu nie denerwuj się ,bo nie wygrasz a zdrówka szkoda i nie wysypiasz się..Pewnego razu na kontroli sprawdzam wędkarza i on mi zwraca uwagę na dokładnie przez Ciebie poruszony temat.Złożyło się tak że kontrolę mieliśmy wspólną z państwową strażą. Zapytałem dowodzącego ze straży państwowej jak to jest, że prawo swoje a życie co innego.Otrzymałem wyjaśnienie że nawet po ich interwencji we władzach danego terenu efekt jest jeden.Niska szkodliwość czynu nie wymagająca podjęcia działań prewencyjnych. I tak jak widzisz nikt nic nie zrobi aby udostępnić nam dostęp do wody. Z drugiej strony rozumie właścicieli gruntów z dostępem do wody . Hołdują zasadzie że prywata to rzecz święta. I wstęp na ich teren jest zabroniony. Dopóki władze nie zaczną udowadniać i egzekwować że prawo jest obowiązkiem - prywata zawsze postawi na swoim. Jak w przysłowiu."Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie."Kaziu mam prośbę --wyśpij się a rano z uśmiechem na ustach spojrzyj na świat całkiem inaczej.Pozdro.
Wcale się nie denerwują , ale z roku na rok jest coraz gorzej z tym grodzeniem . I cos mi się wydaje że to jednak był teren należący do rzeki czyli do gminy , a teraz zrobił się prywatny .
I tu Cię z błędu nie wyprowadzę , bo go nie popełniłeś . Co roku gminy sprzedadzą setki działek z dostępem do wody i ilość ogrodzeń wzrośnie. A my możemy tylko ponarzekać ! Bo gminy mają za przeproszeniem w dupie to co ludzie robią na swoich gruntach. Kasa przytulona ,budżet podreperowany , wyniki na papierze są ,,,to po nas już tylko potop...Pozdro.
Wiem że trudno z tym procederem walczyć , bo głównie posiadaczami tych gruntów są sami urzędnicy tej gminy czy powiatu i siebie karać przecież nie będą . Jednak czy obecnie jest takie prawo któro powinno zabraniać takiej działalności , bo w prawie wodnym nie mogę konkretnie znaleźć jak jest z tym dostępem .Na rzece budowle w postaci pomostów czy kładek to już jest budowla zmieniająca , czy grodząca przepływ wody i powinna mieć pozwolenie wodno prawna , a nie wiem czy takie ktoś ma .
Witam pozwolę sobie że wejdę w słowo ja też znam ten temat I PROBLEM!.Powiem tak nawet gość co mu przeszedłem obok ogrodzenia bo innej drogi nie miałem chyba że przez wodę!powiedział ze następnym razem psa spuści z łańcucha!!! i co wtedy mam robić???a obejść jego działkę to nie lada wyczyn na około jeżyny i krzaki!
Prawda jest taka, że nie wolno grodzić działek do lustra wody. Jeżeli
komuś przeszkadza"kręcenie się obcych nad brzegiem" ,to mógł się
zastanowić nad kupnem akurat tej działki. Wolny pas przy brzegu dookoła
jeziora musi być, czy się to komuś podoba czy nie. Wszelkie argumenty o
śmieceniu, brudzeniu, kręceniu się obcych po prywatnym terenie są bez
znaczenia.Dostęp do jeziora na całej jego lini brzegowej musi być bez
przeszkód i pieniactwo nic tu nie da.
Problem u nas dobrze znany. Ale z tego co się orientuję to jeżeli ktoś kupuję działkę obok wody to na pewno nie z częścią wody. Jeszcze też słyszałem lecz nie znalazłem takiego zapisu nigdzie, że zakupione działki z dostępem do wody dzierżawionych przez koła PZW właściciel dla wędkarzy ma udostępnić 1,5 m linii brzegowej wędkarzom. Oczywiście zależy też na jakiego właściciela się trafi. W nie których akwenach gdzie pewna część lini brzegowej jest prywatna, a które są dzierżawione przez koła PZW w książeczce z porozumieniami jest też zapis że "wędkowanie na tym terenie za zgodą właściciela" Tak to już bywa niestety.
1. Zabrania się grodzenia nieruchomości
przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej
niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania
przechodzenia przez ten obszar. 2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1,
nie dotyczy grodzenia terenów stref ochronnych ustanowionych na
podstawie ustawy oraz obrębów hodowlanych ustanowionych na podstawie
przepisów ustawy o rybactwie śródlądowym.
Art. 28. 1.
Właściciel nieruchomości przyległej do powierzchniowych wód publicznych
jest obowiązany umożliwić dostęp do wody na potrzeby wykonywania robót
związanych z utrzymywaniem wód oraz dla ustawiania znaków żeglugowych
lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych. 2.
Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym
korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób
umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp
do wody wyznacza zarząd gminy w drodze decyzji. 3. Właścicielowi
nieruchomości, o którym mowa w ust. 1, przysługuje odszkodowanie
odpowiednio od właściciela wody lub właściciela
hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych, a właścicielowi
nieruchomości, o którym mowa w ust. 2 - z budżetu gminy, na warunkach
określonych w ustawie.
Art. 34.
1. Każdemu
przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych
powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z
wodami Zatoki Gdańskiej i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy
nie stanowią inaczej. 2. Powszechne korzystanie z wód służy do
zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez
stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku,
uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w
przepisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb. 3. Powszechne
korzystanie z wód nie obejmuje:
Zagrodzili
nam jeziora
Dostęp do polskich rzek i jezior
staje się coraz bardziej ograniczony. Mimo że przepisy zabraniają
blokowania dostępu do linii brzegowej, właściciele prywatnych posesji,
ośrodków wczasowych i rekreacyjnych działek ten zakaz ignorują. Gminy są
bezradne – trudno im pogodzić prawo dostępu do wód publicznych z inną
zasadą, jaką jest prawo do ochrony prywatnej własności, zwłaszcza gdy za
to trzeba płacić.
Problem dotyczy większości wodnych
terenów rekreacyjnych, a polega zwykle na tym, że właściciel posesji,
który nabył ją wraz z dostępem do linii brzegowej, grodzi działkę,
zamykając innym dostęp. Kiedy takich ogrodzonych działek jest
kilkadziesiąt, ustawowe prawo dostępu do wód publicznych dla wszystkich
staje się fikcją.
W lokalnych konfliktach na tym tle uczestniczą
często nie tylko pojedynczy obywatele, ale też organizacje turystyczne
czy wędkarskie. W Strzelcach Krajeńskich przeciwko blokowaniu dostępu do
miejskiego jeziora przez właścicieli prywatnych posesji zaprotestowali
wędkarze. Prawo stoi po ich stronie, ale gmina ma związane ręce. Część
właścicieli nadbrzeżnych działek chce je odsprzedać lub wydzierżawić
nadbrzeżne grunty. W gminnej kasie nie ma jednak na to pieniędzy. Cóż
możemy zrobić, przecież nie będziemy występować do sądów przeciwko
naszym mieszkańcom mówi Bożena Dubel, wiceburmistrz tej miejscowości. W
podolsztyńskim Gutkowie poszło z kolei o dziką plażę. Właściciel gruntów
postanowił ograniczyć mieszkańcom dostęp do jeziora, gdyż jak twierdzi
nie utrzymują należytego porządku. Protestujący założyli nawet komitet
ochrony plaży.
Na Mazurach tego typu konflikty to codzienność.
Janusz Kozak, dyrektor Polskiego Związku Wędkarskiego w Olsztynie,
informuje, że w ciągu kilku ostatnich lat związek otrzymał tysiące skarg
na blokowanie dostępu do jeziora. Pisaliśmy interwencje do władz
gminnych, była to jednak walka z wiatrakami mówi J. Kozak. Urzędnicy
mają świadomość, że bez wyroku sądowego nie mogą wejść na działkę i
rozebrać ogrodzenia. Unikają też spięć z właścicielami nieruchomości,
zwłaszcza że stroną konfliktu są najczęściej turyści, którzy
przyjeżdżają i odjeżdżają tłumaczy jeden z członków mazurskiej
państwowej straży rybackiej.
I jeszcze status PZW
2.
PRAWA WĘDKUJĄCEGO W WODACH PZW
9. Wędkarz ma prawo do swobodnego
dostępu do wody, a także do przybijania i cumowania do brzegu sprzętu
pływającego, jeśli lokalne przepisy wydane przez uprawniony organ nie
stanowią inaczej.
O a jednak ktoś znał ten zapis i jednak się nie myliłem co do linii brzegowej na 1,5 m. Ale prawo prawem, a ludzie ludźmi i jak pisał kol. <pawelek> Niska szkodliwość czynu nie wymagająca podjęcia działań prewencyjnych.
Dziękuje koledze ,,krystiank23” za wyczerpującą odpowiedz . Mamy prawo tylko jak go egzekwować , i już najwyższy czas zakładać sprawy sadowe . Kilka spraw wygranych , z widocznym skutkiem rozgrodzenia dało by przykład innym i prawo zaczynało by skutkować , a właścicielom dało by do zrozumienia co można a co nie . Tylko kto te pierwsze sprawy poda do sądu . Ja myślę żeby to ZG PZW (mając prawników) założyło takie sprawy i następnie to opublikowało , aby inni idąc tą drogą to powielili .
wracając do mojej wcześniejszej wypowiedzi. a jak następnym razem spuści psa z łańcucha to ja dla własnej samoobrony przed pieskiem a szkoda bo wolał bym właściciela poczęstować gazem pieprzowym. to morze by nie stwarzał problemów z udostępnieniem do wody!!! A TEN GOŚĆ TO SIĘ DOCHRAPIE pewnego czasu bo święty nie jest.no to tyle w tym temacie.Pozdrawiam społeczność wędkarzy.i szerokich ścieżek życzę.
Kazik my mieliśmy problem kilka lat temu na zbiorniku Staw w Spale. Również właściciele posesji dogrodzili się do samej linii brzegowej. Robili nad wodą co chcieli a my nic nie mogliśmy zrobić, gdyż na posesję nie mogliśmy wejść. Nawet policjant stwierdził, że nie mając pewności, że ktoś łamie prawo nie może tam wejść. Tak było do momentu aż nas szlag trafił. Wzięliśmy ustawę "Prawo wodne" i do Urzędu Gminy. Pokazaliśmy paragrafy, naświetliliśmy sprawę i płoty stały od tej rozmowy jeszcze tydzień. Przyjechali pracownicy gminy i ustawowy dostęp do wody jest do chwili obecnej. Pozdrawiam.
W roku 2005 doświadczyłem podobnej sytuacji na własnej skórze. W trakcie zawodów wędkarskich przechodząc obok posesji pewnego "pana" zostałem poszczuty psem (szczegółowo opisane jest to w Wędkarskim Świecie nr 9/2005, artykuł w Poradach Prawnych pt. "Usiłowanie zabójstwa?" str.78). Finał tego zajścia zakończył się w sądzie. Orzeczony wyrok był na moją korzyść. Dostęp do wody (nie tylko dla wędkarzy) regulują stosowne ustawy. Ustawa jasno określa w jakiej odległości od linii brzegowej można budować ogrodzenia. Jest to (niestety tylko) 1,5 m od linii brzegowej. Linię brzegową na każdym zbiorniku wyznacza linia stałego porostu traw.
Przeczytałem z ciekawością informacje, które koledzy podali. Sadzę, że przeciwko praktykom ogradzania zbiorników należy występować zbiorowo i nie czekać, aż stanie się to nagminną praktyką. Pokazać takim właścicielom zapisy prawa, które nakazują zostawić wolny pas linii brzegowej, a jeśli nie usuną ogrodzenia, naciskać na miejscowe władze lub w ostateczności skierować sprawę do sądu.
A z całym ekwipunkiem ciężko przez te płoty skakać. moim zdaniem czymś takim powinna zajmować się także straż rybacka bo to takie samo naruszenie jak inne skoro 1,5 m należy do jeziora.
zdarza się, że nawet drogi dojazdowe przegrodzone są szlabanem i ustawione są tablice typu: Teren Prywatny Wejście Wzbronione Grozi Niebezpieczeństwem.
9. Wędkarz ma prawo do swobodnego
dostępu do wody, a także do przybijania i cumowania do brzegu sprzętu
pływającego, jeśli lokalne przepisy wydane przez uprawniony organ nie
stanowią inaczej.
:) w niektórych przypadkach prawo stanowi inaczej ale wole tego nie publikować, aby nie dawać wytycznych
Nie rozumiem takiego prawa któro zabrania , a jednocześnie pozwala . Czym więcej odstępstw i wyjątków tym bardziej to prawo robi się martwym przepisem , bo z tego co słyszałem to są wyjątki kto może grodzić a kto nie .To tylko u nas tak jest i jak tu przestrzegać takie prawo w którym są równi i równiejsi i czemu się dziwić jeżeli zwykłych zjadaczy chleba ono obowiązuje , a wybrańców nie .
Taka to wysglkąda w praktyce i to coraz bardziej się to praktykuje :/ Na zbiorniku Pławniowice od strony wsi od iluś lat powstawały domki (niby letniskowe ) ale na dzień dzisiejszy cześć z nich jest chyba jako prywatne ranczo traktowane i sa takie które postawili płoty do samej wody . Obiło mi sie kiedyś że wedkarze weszki wzdłuż brzegu (bo ok 1,5metra od lini wody mają prawo w końcu) zostali potrzęsieni przez właściciela "jakiś wieśniak" po wezwaniu policji powoiedzieli że to jego teren i jego własność a sprawe mają załatwić miedzy sobą . Aż na myśl przychodzi by z dymem puścić takiemu (wieśniakowi - nowobogackiemu) te chłupe . Oczywiście to tylko myśli ale człowieka zalewa i w takich przypadkach okręgi powinny interweniować i wymusić zgodnie z prawem w końcu by "właściciele nie mieli prawa odmawiać . Tylko musiały by się to okregom chcieć
Sory panowie za te określenia ale jak widzę "napinających się i wilece dumnych" to aż sie gotuje w srodku że sa tacy co myślą że cos sobią wiecej prezentują :/ i celowo kombinują by utrudnić nam dojście do wody .
Koledzy zwróćcie uwagę na ust. 2 i 3 artykułu 28. W tym tkwi problem. Pokrótce - jeśli właściciel nieruchomości nie chce umożliwiść dostępu do wody gmina powinna wydać decyzję, w której zostanie wytyczona droga, ale włacicielowi gruntu zostanie z budżetu gminy wypłacone odszkodowanie... I to jest główny problem, który powstrzymuje gminy przed podejmowaniem jakichkolwiek działań.
Czyli tradycyjnie jeśli nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi kasę :/ ale są przepisy które nakładają obowiązek udostępnienia tych 1,5 metra brzegu wzdłuż brzegu. Ale moło kto z zarządu bedzie się angażował "charytatywnie" i problemy sobie robił :/ . Nadeszły czasy gdzie tylko kasa się liczy co za pokręcone czasy a gdzie Honor ?
Czyli tradycyjnie jeśli nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi kasę :/ ale są przepisy które nakładają obowiązek udostępnienia tych 1,5 metra brzegu wzdłuż brzegu. Ale moło kto z zarządu bedzie się angażował "charytatywnie" i problemy sobie robił :/ . Nadeszły czasy gdzie tylko kasa się liczy co za pokręcone czasy a gdzie Honor ? Aby w tych sprawach się wypowiadać na forum trzeba mieć wiedzę a nie tylko chęć spalenia kogoś za brak dostepu do wody akurat w tym miejscu gdzie właściciel może mieć prawny zakaz wstępu osobom obcym Takie przepisy istnieją i to nie "dla równych i równiejszych czy bogatszych" albo na pomost który nie musi być udostępniony do wędkowania z "różnych powodów". Dziwne, że akurat takich prawnie zagrodzonych terenów jest promil i akurat tam są kolejki wędkarzy aby tam wejść.
Kolega ,, J” nie dość że jest anonimowy to jeszcze anonimowo wypowiada się . Jeżeli ma kolega jakąś konkretną wiedzę w tym temacie to proszę ja przedstawić , a nie pisać zagadkowo . Takie wypowiedzi nic nie wnoszą w dyskusję , więc proszę niech kolega napisze o jakichś konkretach . Moim zdaniem łamanie tego prawa przez gminy czy ludzi wydających takie pozwolenia uderza głównie w nasz związek PZW i to związek powinien stanąć w obronie tych praw i zacząć walkę o respektowanie ich .
Co do promila zagrodzonych terenów to nie bardzo bym uwierzył , bo gdzie pojedziemy na zbiorniki lub jakąś atrakcyjną wodę to można zobaczyć jak coraz więcej jest grodzone do wody . Pytam się gdzie jest prawo i ci co to prawo powinni egzekwować . O terenach wojskowych , czy rządowych raczej nie rozmawiamy , a o tych działkach które powstają wzdłuż zbiorników , jezior , a zwłaszcza rzek .
"J" możesz zacytowac te przepisy? Mam wrażenie, że wędkarzom nie chodzi o "tereny prawnie zagrodzone" ale o zwykłe chamskie bezprawne grodzenie z płotem i drutem kolczastym w wodzie. Kto wędkował np. na Bystrej (lubelskie), czy innych niewielkich pstrągowych rzekach, ten wie o czym mówię. Ci właściciele dziesiątek prywatnych zabudowań nie mają prawa tak postępowac. Nie wierzę też, że mają oni prawne zakazy wstępu osobom obcym. I nie chodzi o kolejki wędkarzy do wejścia na wymienione przez Ciebie tereny. Ja nie chcę wędkowac z czyjegoś podwórka - to żadna przyjemnośc - ja chcę po prostu przejśc brzegiem do nastepnej miejscówki. Problem jest duży - nie wypominaj więc nikomu braku wiedzy przytaczając jakieś wyjątkowe sytuacje - to nie o to chodzi.
Kolega ,, J” nie dość że jest anonimowy to jeszcze anonimowo wypowiada się . Jeżeli ma kolega jakąś konkretną wiedzę w tym temacie to proszę ja przedstawić , a nie pisać zagadkowo . Takie wypowiedzi nic nie wnoszą w dyskusję , więc proszę niech kolega napisze o jakichś konkretach . Moim zdaniem łamanie tego prawa przez gminy czy ludzi wydających takie pozwolenia uderza głównie w nasz związek PZW i to związek powinien stanąć w obronie tych praw i zacząć walkę o respektowanie ich .
Co do promila zagrodzonych terenów to nie bardzo bym uwierzył , bo gdzie pojedziemy na zbiorniki lub jakąś atrakcyjną wodę to można zobaczyć jak coraz więcej jest grodzone do wody . Pytam się gdzie jest prawo i ci co to prawo powinni egzekwować . O terenach wojskowych , czy rządowych raczej nie rozmawiamy , a o tych działkach które powstają wzdłuż zbiorników , jezior , a zwłaszcza rzek .
Jaki anonimowy, jak kolega wie jak się wchodzi w profil to się dowie. "J" jest napisane, bo był już nick o moim imieniu zajęty z nie chciało mi się wymyślać jakiegoś innego durnego nicka. Jak moje wypowiedzi nic nie wnoszą to niech kolega je ignoruje. Po ostatnim obrzucaniu mnie fekaliami, że brakło mi rolki papieru i wanny wody do umycia nie mam zamiaru się odkrywać co robię i czym się zajmuję. Powiedziałem wyraźnie i warto nauczyć się czytać. Są przepisy które wyjątkowo pozwalają zagrodzić posiadłość. Jednak nie moge ich przytoczyć, bo wtedy nie mieli byście juz kawałka dostepu do wody, bo wszyscy by z tego korzystali. I robie to dla was a nie dla siebie.
Nie tylko grodzą dostęp do wody ale jeszcze bezprawnie stawiają tkzw.,,dzikie" znaki drogowe. Spotkałem się z tym nad Zegrzem gdzie nowobogackie hreczkosieje postawiły zakaz wjazdu od strony ustawienia znaku. Na pytanie to w jaki sposób dostali się na swoje ,,posesje" usłyszeliśmy warknięcie że g... nas to obchodzi. Byliśmy w urzędzie gminy oczywiście to było bezprawie. Za tydzień uzbrojeni w stosowne plany i laptopa ( polecam geoportal.gov.pl) oraz co najważniejz sze kumpla wędkarza z drogówki udaliśmy się w to samo miejsce.Musieli mieć wtykę w urzędzie bo znaku już nie było.To jest dobra recepta na wszelkiego rodzaju dzikie ,,prywatne" drogi. Wiem że nie wszyscy zmotoryzowani wędkarze mówiąc delikatnie zachowują się jak należy ale chamstwo bywa też po drugiej stronie. Samych Jazgarzy wasz kumpel od kija Julian z Warszawy. Ps.Wędkuje już 35 lat ale takiego chamstwa nad wodą jeszcze nie było
Kolego ,,J” niech będzie że wszystko co jest podane to prawda i nie zamierzam tego się czepiać (ale Awatar by się przydał) . Co do przepisów to co to za przepisy które ci co grodzą wiedza o nich a my wędkarze nie znamy ich . W końcu prędzej czy później i tak będzie trzeba ich poznać . Co to za dzierżawa wód do których nie mamy dostępu . Jeżeli prawo dostępu do wodymówi inaczej niż prawo dzierżawy to dlaczego my płacimy kolosalne pieniądze za dzierżawę , a ktoś inny nam zabrania korzystania z tych wód . Czy to nie jest wykorzystywanie naszej naiwności . Dlaczego prawo zostaje zmieniane bez zgody największego użytkownika tych wód jakim jest PZWi dlaczego pozwoliliśmy na to . W takim razie jaka jest szansa na obronę przed zmniejszającym się dostępem do łowisk i jak zapobiegać aby uchronić to co jeszcze zostało .
Opisałem moje zdanie ale internet mi wywaliło :/ Napiszę wiec tak po łebkach. Kolega J pewnie jest posiadaczem czegoś podobnego i stąd jego postawa , chyba? Każdy co posiada domek nad wodą nie posiada zapewne pozwolenia pisemnego z PZW na zabudowę lini brzegowej (minimalna z naciskiem na minimalna linia brzegowa to miejsce gdzie siega woda przy najwyższym stanie ) po której swobodnie mozna się przemiaszczać zwłaszcza przy niskim stanie wód ,jesli sie myle proszę poprawić . Przykład bardziej codzienny? domek stojący przy ulicy z chodnikiem który jest częścią działki nie odgradza sie chodznika bo jest to część która pozwala przemieszczać się innym ludziom a mało tego właściciel musi dbac o ten chodnik. Tłumczenie kolegi J że ma pożliwość pokazania nam przepisów co nam jeszcze bardziej by przeszkadzały chętnie poczytam , proszę o konkrety . Kolego kazik z przykrością muszę stwierdzić że nie czeka nas nic lepszego puki część tzw. cwaniaków ktoś nie zacznie "ustawiać" ale jestem dobrej myśli w końcu z wiekiem dojżewa się nie tylko fizycznie ale i umysłowo .
ps. mam nadzieje że nikogo nie obraziłem poprostu mam radykalny punkt widzenia :)
Ja myślę, że kolega J ma całe "g" za przeproszeniem do powiedzenia, a ponieważ zapewne jest posiadaczem takiej działki i grodzi ją do samej wody, to napina się tworząc mit o swojej wyższości na podstawie posiadanej niby wiedzy, której jak do tej pory nie zaprezentował i bije pianę, żeby ewentualnie wystraszyć tych, którzy pragnęliby dostępu do wody. Popieram również wypowiedź kolegi Kazika, że kolega J występuje anonimowo, bo jakieś nazwisko i imię to każdy może podać, gdyby była jeszcze przynależność do jakiegoś koła, to wtedy łatwo sprawdzić, czy taki ktoś faktycznie należy do danego koła, czyli fizycznie istnieje, a nie fikcyjnie loguje się na Portalu, żeby tylko mieszać, bo tych ostatnich jakoś ostatnio dużo tutaj było.
Ja myślę, że kolega J ma całe "g" za przeproszeniem do powiedzenia, a ponieważ zapewne jest posiadaczem takiej działki i grodzi ją do samej wody, to napina się tworząc mit o swojej wyższości na podstawie posiadanej niby wiedzy, której jak do tej pory nie zaprezentował i bije pianę, żeby ewentualnie wystraszyć tych, którzy pragnęliby dostępu do wody.
Trochę kolego masz rację, że mam taką działkę tak ogrodzoną legalnie i nikt mi nie zamerda. Nad rzeką i nad jeziorem, bo kupiłem z linią brzegową. I PZW ma "g" do gadania bo jest tylko dzierżawcą a nie właścicielem a to właściciel decyduje. Pomimo tego nawet napisałem jakie to przepisy ale za wredną wypowiedź kolegi wykasowałem. I niech tak pozostanie, że nie mam wam nic do powiedzenia jak i wtedy kilka miesięcy temu kiedy chciałem prawnie pomóc przy porozumieniach. Nie warto. Jakiś ktosiek napisał, że chodnik przed domem też trzeba odstąpić."G" prawda, chodnik jest państwowy i tylko obowiązkiem właściciela posesji jest go odśnieżać. A jak bym chciał to bym dom postawił równo z krawężnikiem aby mi nikt pod oknami nie chodził ale nie chcę bo nie wygodnie :) Tu na tym forum nie warto nic pisać bo teraz tu zostali sami przemądzalcy z chłopskim rozumem, :"sąd sądem a sprawiedliwość po naszej stronie"
Do kol <J> Mogłeś odrazu napisać a nie owijać mniej stresu i nerwów by było. Koledzy też troszeczkę za ostro pojechali, ale może zasłużyłeś sobie na to nie wiem.
Teraz co do tego przepisu. Mały przykład.
Dzierżawisz pomieszczenie w jakimś budynku Pana X wydzierrżawiłeś go na 5 lat z góry o płaciłeś też włożyłeś w to pomieszcze nie kasę itd.
Pan X sprzedaję ten budynek Panu Y i jak myślisz ten pan będzie dobry dla Ciebie i zostawi Cię tam czy będzie Mu to latało i Wywiesi napis WSTĘP WZBRONIONY Ciebie też może nie wpuścić bo Ty tylko dzierżawisz.
I teraz tak postaw się w takiej sytuacji Kolego dzierżawisz od np: gminy jakiś akwen wodny włożyłeś sporo kasy w ten akwen zarybianie czyszczenie itd. itp. Gmina sprzedaje wszystkie działki wokół tego akwenu wraz z lilnią brzegową i niech każdy z właścicieli miałby takie samo podejście do tego jak Ty jak by cię powodziło w tedy też byś był po ich stronie czy szukał byś pomocy by się dostać do tego co dzierżawisz.
I teraz tak postaw się w takiej sytuacji Kolego dzierżawisz od np: gminy jakiś akwen wodny włożyłeś sporo kasy w ten akwen zarybianie czyszczenie itd. itp. Gmina sprzedaje wszystkie działki wokół tego akwenu wraz z lilnią brzegową i niech każdy z właścicieli miałby takie samo podejście do tego jak Ty jak by cię powodziło w tedy też byś był po ich stronie czy szukał byś pomocy by się dostać do tego co dzierżawisz.
To że kupiłem z linią brzegową to mam tylko dostęp do wody jak wszyscy tylko bliżej :lol: A to , że mogłem ogrodzić do wody to inne przepisy regulują I nie wszyscy to mogą (jak to było pokazane na zdjęciach) i wcale o tym nie decydują układy czy pieniądze.
Kolego J masz z góry utwierdzenie że jestes na prawie i nie używając niku do kogo pijesz ale zdziwił byś co i jak ale mnie twoje królestwo "Piotrusia pana" osobiście napiszę na twoim poziomie ,że mnie to "G" obchodzi i baw się w swoim świecie . życzę ci zdrowia i torchę skromności a tak na marginesie Jeśli PZW posiada wieczystą dzierżawę to właściciel bez wypowiedzenia jej nie może ci sprzedać takl na marginesie i jeśli powołujesz się na jakies przepisy to chetnie wszyscy poczytają . "Ja tez chciałem pomagać innym ale strzeliłem foch-a" a tak poważnie jeśli chcę pomagać to robie to a nie zachowuję się jak "dzieciak" i przechwalam się . Moje Motto ( wiecej realji mniej fantastyki ). Już odpuszczam sobie ten temat w tej części .
pozdrowienia
zdrowych i spokojnych świąt życzę wszystkim bez wyjądku :)
a co powiecie o zwodzonych pomostach wedkarskich które są plagą na wodach nadnoteckiego okręgu PZW z siedzibą w Pile pomosty oczywiście nie posiadaja rejestracji wielokrotnie pisałem do okręgu w tej sprawie jednak bezskutecznie. okreg nadnotecki zaprasza wedkarzy z całej Polski aby sobie popatrzyli na pilskie jeziora bo do wody nie mają dostępu tubylcy ich nie dopuszczą
Nasze wody są dobrem ogólnonarodowym i nie można dopuścić do sytuacji, kiedy wędkarz będzie długo kluczyć, przeskakiwac płoty, szukając dostępu do wody.
Nie zgadzam się z tym, że każdy śpiewać może, bo niektórzy tak fałszują, że powinni mieć zakaz śpiewania, aby nie ranić wrażliwych uszu osób muzykalnych. Bardziej na miejscu byłoby stwierdzenie, że każdy może próbować śpiewać, tak samo jak każdy może próbować pisać, chociaż niektórzy w czasie tych prób pisania również "fałszują", jeśli wiesz o czym myślę.
Koledzy jak to jest obecnie z tym dostępem do wody ? Mamy swobodny dostęp do tej wody na całej linii brzegowej rzek , czy jeżeli są ogrodzenia do samej wody to już tam nie wolno łowić ? Kiedyś takie przepisy mówiły o swobodnym dostępie , a dzisiaj na potęgę każdy co ma jakąś działkę w pobliżu brzegu to zaraz grodzi i kończy się nasza swoboda . Ta sytuacja nasila się w rejonach gdzie są zbiorniki i działki przeważnie letniskowe są grodzone tak że nie można przejść wzdłuż brzegu i mało tego , to robione są pomosty (nawet do połowy takiej rzeczki) chyba dla celów cumowania łodzi lub prywatnych miejsc do łowienia .
Następne ogrodzenie
Następne ogrodzenie
Kaziu nie denerwuj się ,bo nie wygrasz a zdrówka szkoda i nie wysypiasz się..Pewnego razu na kontroli sprawdzam wędkarza i on mi zwraca uwagę na dokładnie przez Ciebie poruszony temat.Złożyło się tak że kontrolę mieliśmy wspólną z państwową strażą. Zapytałem dowodzącego ze straży państwowej jak to jest, że prawo swoje a życie co innego.Otrzymałem wyjaśnienie że nawet po ich interwencji we władzach danego terenu efekt jest jeden.Niska szkodliwość czynu nie wymagająca podjęcia działań prewencyjnych.
I tak jak widzisz nikt nic nie zrobi aby udostępnić nam dostęp do wody. Z drugiej strony rozumie właścicieli gruntów z dostępem do wody . Hołdują zasadzie że prywata to rzecz święta. I wstęp na ich teren jest zabroniony. Dopóki władze nie zaczną udowadniać i egzekwować że prawo jest obowiązkiem - prywata zawsze postawi na swoim. Jak w przysłowiu."Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie."Kaziu mam prośbę --wyśpij się a rano z uśmiechem na ustach spojrzyj na świat całkiem inaczej.Pozdro.
Ps Kaziu mniemam że Cię nie obraziłem ,a jeśli to przepraszam.Pozdro.
Wcale się nie denerwują , ale z roku na rok jest coraz gorzej z tym grodzeniem . I cos mi się wydaje że to jednak był teren należący do rzeki czyli do gminy , a teraz zrobił się prywatny .
I tu Cię z błędu nie wyprowadzę , bo go nie popełniłeś . Co roku gminy sprzedadzą setki działek z dostępem do wody i ilość ogrodzeń wzrośnie. A my możemy tylko ponarzekać ! Bo gminy mają za przeproszeniem w dupie to co ludzie robią na swoich gruntach. Kasa przytulona ,budżet podreperowany , wyniki na papierze są ,,,to po nas już tylko potop...Pozdro.
Wiem że trudno z tym procederem walczyć , bo głównie posiadaczami tych gruntów są sami urzędnicy tej gminy czy powiatu i siebie karać przecież nie będą . Jednak czy obecnie jest takie prawo któro powinno zabraniać takiej działalności , bo w prawie wodnym nie mogę konkretnie znaleźć jak jest z tym dostępem . Na rzece budowle w postaci pomostów czy kładek to już jest budowla zmieniająca , czy grodząca przepływ wody i powinna mieć pozwolenie wodno prawna , a nie wiem czy takie ktoś ma .
Kaziu no kurcze może i jest jakieś prawo ale ja go nie znam . Prawo wodne i tak wszyscy olewają. Tego betonu chyba nie da się ruszyć z posad.Pozdro.
Witam pozwolę sobie że wejdę w słowo ja też znam ten temat I PROBLEM!.Powiem tak nawet gość co mu przeszedłem obok ogrodzenia bo innej drogi nie miałem chyba że przez wodę!powiedział ze następnym razem psa spuści z łańcucha!!! i co wtedy mam robić???a obejść jego działkę to nie lada wyczyn na około jeżyny i krzaki!
Prawda jest taka, że nie wolno grodzić działek do lustra wody. Jeżeli komuś przeszkadza"kręcenie się obcych nad brzegiem" ,to mógł się zastanowić nad kupnem akurat tej działki. Wolny pas przy brzegu dookoła jeziora musi być, czy się to komuś podoba czy nie. Wszelkie argumenty o śmieceniu, brudzeniu, kręceniu się obcych po prywatnym terenie są bez znaczenia.Dostęp do jeziora na całej jego lini brzegowej musi być bez przeszkód i pieniactwo nic tu nie da.
Witam.
Problem u nas dobrze znany. Ale z tego co się orientuję to jeżeli ktoś kupuję działkę obok wody to na pewno nie z częścią wody. Jeszcze też słyszałem lecz nie znalazłem takiego zapisu nigdzie, że zakupione działki z dostępem do wody dzierżawionych przez koła PZW właściciel dla wędkarzy ma udostępnić 1,5 m linii brzegowej wędkarzom. Oczywiście zależy też na jakiego właściciela się trafi. W nie których akwenach gdzie pewna część lini brzegowej jest prywatna, a które są dzierżawione przez koła PZW w książeczce z porozumieniami jest też zapis że "wędkowanie na tym terenie za zgodą właściciela"
Tak to już bywa niestety.
Art. 27.
1. Zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.
2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1, nie dotyczy grodzenia terenów stref ochronnych ustanowionych na podstawie ustawy oraz obrębów hodowlanych ustanowionych na podstawie przepisów ustawy o rybactwie śródlądowym.
Art. 28.
1. Właściciel nieruchomości przyległej do powierzchniowych wód publicznych jest obowiązany umożliwić dostęp do wody na potrzeby wykonywania robót związanych z utrzymywaniem wód oraz dla ustawiania znaków żeglugowych lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych.
2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza zarząd gminy w drodze decyzji.
3. Właścicielowi nieruchomości, o którym mowa w ust. 1, przysługuje odszkodowanie odpowiednio od właściciela wody lub właściciela hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych, a właścicielowi nieruchomości, o którym mowa w ust. 2 - z budżetu gminy, na warunkach określonych w ustawie.
Art. 34.
1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z wodami Zatoki Gdańskiej i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.
2. Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przepisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb.
3. Powszechne korzystanie z wód nie obejmuje:
Zagrodzili nam jeziora
Dostęp do polskich rzek i jezior staje się coraz bardziej ograniczony. Mimo że przepisy zabraniają blokowania dostępu do linii brzegowej, właściciele prywatnych posesji, ośrodków wczasowych i rekreacyjnych działek ten zakaz ignorują. Gminy są bezradne – trudno im pogodzić prawo dostępu do wód publicznych z inną zasadą, jaką jest prawo do ochrony prywatnej własności, zwłaszcza gdy za to trzeba płacić.
Problem dotyczy większości wodnych terenów rekreacyjnych, a polega zwykle na tym, że właściciel posesji, który nabył ją wraz z dostępem do linii brzegowej, grodzi działkę, zamykając innym dostęp. Kiedy takich ogrodzonych działek jest kilkadziesiąt, ustawowe prawo dostępu do wód publicznych dla wszystkich staje się fikcją.
W lokalnych konfliktach na tym tle uczestniczą często nie tylko pojedynczy obywatele, ale też organizacje turystyczne czy wędkarskie. W Strzelcach Krajeńskich przeciwko blokowaniu dostępu do miejskiego jeziora przez właścicieli prywatnych posesji zaprotestowali wędkarze. Prawo stoi po ich stronie, ale gmina ma związane ręce. Część właścicieli nadbrzeżnych działek chce je odsprzedać lub wydzierżawić nadbrzeżne grunty. W gminnej kasie nie ma jednak na to pieniędzy. Cóż możemy zrobić, przecież nie będziemy występować do sądów przeciwko naszym mieszkańcom mówi Bożena Dubel, wiceburmistrz tej miejscowości. W podolsztyńskim Gutkowie poszło z kolei o dziką plażę. Właściciel gruntów postanowił ograniczyć mieszkańcom dostęp do jeziora, gdyż jak twierdzi nie utrzymują należytego porządku. Protestujący założyli nawet komitet ochrony plaży.
Na Mazurach tego typu konflikty to codzienność. Janusz Kozak, dyrektor Polskiego Związku Wędkarskiego w Olsztynie, informuje, że w ciągu kilku ostatnich lat związek otrzymał tysiące skarg na blokowanie dostępu do jeziora. Pisaliśmy interwencje do władz gminnych, była to jednak walka z wiatrakami mówi J. Kozak. Urzędnicy mają świadomość, że bez wyroku sądowego nie mogą wejść na działkę i rozebrać ogrodzenia. Unikają też spięć z właścicielami nieruchomości, zwłaszcza że stroną konfliktu są najczęściej turyści, którzy przyjeżdżają i odjeżdżają tłumaczy jeden z członków mazurskiej państwowej straży rybackiej.
I jeszcze status PZW
2. PRAWA WĘDKUJĄCEGO W WODACH PZW
9. Wędkarz ma prawo do swobodnego dostępu do wody, a także do przybijania i cumowania do brzegu sprzętu pływającego, jeśli lokalne przepisy wydane przez uprawniony organ nie stanowią inaczej.
tekst skopiowałem z innej strony
O a jednak ktoś znał ten zapis i jednak się nie myliłem co do linii brzegowej na 1,5 m. Ale prawo prawem, a ludzie ludźmi i jak pisał kol. <pawelek> Niska szkodliwość czynu nie wymagająca podjęcia działań prewencyjnych.
No i to jest nasze Polskie prawo.
JAKI KRAJ TAKI OBYCZAJ !!!!! SĄ LUDZIE I LUDZISKA PRZEPIS JEST ALE LUDZIE MAJĄ GO GDZIEŚ.
Dziękuje koledze ,,krystiank23” za wyczerpującą odpowiedz . Mamy prawo tylko jak go egzekwować , i już najwyższy czas zakładać sprawy sadowe . Kilka spraw wygranych , z widocznym skutkiem rozgrodzenia dało by przykład innym i prawo zaczynało by skutkować , a właścicielom dało by do zrozumienia co można a co nie . Tylko kto te pierwsze sprawy poda do sądu . Ja myślę żeby to ZG PZW (mając prawników) założyło takie sprawy i następnie to opublikowało , aby inni idąc tą drogą to powielili .
NA CHAMSTWO ODPOWIADAMY CHAMSTWEM
wracając do mojej wcześniejszej wypowiedzi. a jak następnym razem spuści psa z łańcucha to ja dla własnej samoobrony przed pieskiem a szkoda bo wolał bym właściciela poczęstować gazem pieprzowym. to morze by nie stwarzał problemów z udostępnieniem do wody!!! A TEN GOŚĆ TO SIĘ DOCHRAPIE pewnego czasu bo święty nie jest.no to tyle w tym temacie.Pozdrawiam społeczność wędkarzy.i szerokich ścieżek życzę.
szerokich ścieżek życzę forumowiczom.
Kazik my mieliśmy problem kilka lat temu na zbiorniku Staw w Spale. Również właściciele posesji dogrodzili się do samej linii brzegowej. Robili nad wodą co chcieli a my nic nie mogliśmy zrobić, gdyż na posesję nie mogliśmy wejść. Nawet policjant stwierdził, że nie mając pewności, że ktoś łamie prawo nie może tam wejść. Tak było do momentu aż nas szlag trafił. Wzięliśmy ustawę "Prawo wodne" i do Urzędu Gminy. Pokazaliśmy paragrafy, naświetliliśmy sprawę i płoty stały od tej rozmowy jeszcze tydzień. Przyjechali pracownicy gminy i ustawowy dostęp do wody jest do chwili obecnej. Pozdrawiam.
W roku 2005 doświadczyłem podobnej sytuacji na własnej skórze. W trakcie zawodów wędkarskich przechodząc obok posesji pewnego "pana" zostałem poszczuty psem (szczegółowo opisane jest to w Wędkarskim Świecie nr 9/2005, artykuł w Poradach Prawnych pt. "Usiłowanie zabójstwa?" str.78). Finał tego zajścia zakończył się w sądzie. Orzeczony wyrok był na moją korzyść. Dostęp do wody (nie tylko dla wędkarzy) regulują stosowne ustawy. Ustawa jasno określa w jakiej odległości od linii brzegowej można budować ogrodzenia. Jest to (niestety tylko) 1,5 m od linii brzegowej. Linię brzegową na każdym zbiorniku wyznacza linia stałego porostu traw.
Przeczytałem z ciekawością informacje, które koledzy podali. Sadzę, że przeciwko praktykom ogradzania zbiorników należy występować zbiorowo i nie czekać, aż stanie się to nagminną praktyką. Pokazać takim właścicielom zapisy prawa, które nakazują zostawić wolny pas linii brzegowej, a jeśli nie usuną ogrodzenia, naciskać na miejscowe władze lub w ostateczności skierować sprawę do sądu.
A z całym ekwipunkiem ciężko przez te płoty skakać. moim zdaniem czymś takim powinna zajmować się także straż rybacka bo to takie samo naruszenie jak inne skoro 1,5 m należy do jeziora.
zdarza się, że nawet drogi dojazdowe przegrodzone są szlabanem i ustawione są tablice typu: Teren Prywatny Wejście Wzbronione Grozi Niebezpieczeństwem.
9. Wędkarz ma prawo do swobodnego dostępu do wody, a także do przybijania i cumowania do brzegu sprzętu pływającego, jeśli lokalne przepisy wydane przez uprawniony organ nie stanowią inaczej.
:) w niektórych przypadkach prawo stanowi inaczej ale wole tego nie publikować, aby nie dawać wytycznych
I jak to w naszym pięknym kraju bywa przepisy sobie a życie sobie............
Łowię czasami w Kwisie na wysokości Radogoszczy i tam jest ten sam problem...:(
W pewnym miejscu, to płot za płotem wchodzi niemal do rzeki i wędkarze nie mają dostępu...:(
Gdzie przestrzeganie przepisów?
Gdzie kary za to?
Nie rozumiem takiego prawa któro zabrania , a jednocześnie pozwala . Czym więcej odstępstw i wyjątków tym bardziej to prawo robi się martwym przepisem , bo z tego co słyszałem to są wyjątki kto może grodzić a kto nie .To tylko u nas tak jest i jak tu przestrzegać takie prawo w którym są równi i równiejsi i czemu się dziwić jeżeli zwykłych zjadaczy chleba ono obowiązuje , a wybrańców nie .
Taka to wysglkąda w praktyce i to coraz bardziej się to praktykuje :/ Na zbiorniku Pławniowice od strony wsi od iluś lat powstawały domki (niby letniskowe ) ale na dzień dzisiejszy cześć z nich jest chyba jako prywatne ranczo traktowane i sa takie które postawili płoty do samej wody . Obiło mi sie kiedyś że wedkarze weszki wzdłuż brzegu (bo ok 1,5metra od lini wody mają prawo w końcu) zostali potrzęsieni przez właściciela "jakiś wieśniak" po wezwaniu policji powoiedzieli że to jego teren i jego własność a sprawe mają załatwić miedzy sobą . Aż na myśl przychodzi by z dymem puścić takiemu (wieśniakowi - nowobogackiemu) te chłupe . Oczywiście to tylko myśli ale człowieka zalewa i w takich przypadkach okręgi powinny interweniować i wymusić zgodnie z prawem w końcu by "właściciele nie mieli prawa odmawiać . Tylko musiały by się to okregom chcieć
Sory panowie za te określenia ale jak widzę "napinających się i wilece dumnych" to aż sie gotuje w srodku że sa tacy co myślą że cos sobią wiecej prezentują :/ i celowo kombinują by utrudnić nam dojście do wody .
Koledzy zwróćcie uwagę na ust. 2 i 3 artykułu 28. W tym tkwi problem. Pokrótce - jeśli właściciel nieruchomości nie chce umożliwiść dostępu do wody gmina powinna wydać decyzję, w której zostanie wytyczona droga, ale włacicielowi gruntu zostanie z budżetu gminy wypłacone odszkodowanie... I to jest główny problem, który powstrzymuje gminy przed podejmowaniem jakichkolwiek działań.
Czyli tradycyjnie jeśli nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi kasę :/ ale są przepisy które nakładają obowiązek udostępnienia tych 1,5 metra brzegu wzdłuż brzegu. Ale moło kto z zarządu bedzie się angażował "charytatywnie" i problemy sobie robił :/ . Nadeszły czasy gdzie tylko kasa się liczy co za pokręcone czasy a gdzie Honor ?
Czyli tradycyjnie jeśli nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi kasę :/ ale są przepisy które nakładają obowiązek udostępnienia tych 1,5 metra brzegu wzdłuż brzegu. Ale moło kto z zarządu bedzie się angażował "charytatywnie" i problemy sobie robił :/ . Nadeszły czasy gdzie tylko kasa się liczy co za pokręcone czasy a gdzie Honor ?
Aby w tych sprawach się wypowiadać na forum trzeba mieć wiedzę a nie tylko chęć spalenia kogoś za brak dostepu do wody akurat w tym miejscu gdzie właściciel może mieć prawny zakaz wstępu osobom obcym Takie przepisy istnieją i to nie "dla równych i równiejszych czy bogatszych" albo na pomost który nie musi być udostępniony do wędkowania z "różnych powodów". Dziwne, że akurat takich prawnie zagrodzonych terenów jest promil i akurat tam są kolejki wędkarzy aby tam wejść.
Kolega ,, J” nie dość że jest anonimowy to jeszcze anonimowo wypowiada się . Jeżeli ma kolega jakąś konkretną wiedzę w tym temacie to proszę ja przedstawić , a nie pisać zagadkowo . Takie wypowiedzi nic nie wnoszą w dyskusję , więc proszę niech kolega napisze o jakichś konkretach . Moim zdaniem łamanie tego prawa przez gminy czy ludzi wydających takie pozwolenia uderza głównie w nasz związek PZW i to związek powinien stanąć w obronie tych praw i zacząć walkę o respektowanie ich .
Co do promila zagrodzonych terenów to nie bardzo bym uwierzył , bo gdzie pojedziemy na zbiorniki lub jakąś atrakcyjną wodę to można zobaczyć jak coraz więcej jest grodzone do wody . Pytam się gdzie jest prawo i ci co to prawo powinni egzekwować . O terenach wojskowych , czy rządowych raczej nie rozmawiamy , a o tych działkach które powstają wzdłuż zbiorników , jezior , a zwłaszcza rzek .
"J" możesz zacytowac te przepisy? Mam wrażenie, że wędkarzom nie chodzi o "tereny prawnie zagrodzone" ale o zwykłe chamskie bezprawne grodzenie z płotem i drutem kolczastym w wodzie. Kto wędkował np. na Bystrej (lubelskie), czy innych niewielkich pstrągowych rzekach, ten wie o czym mówię. Ci właściciele dziesiątek prywatnych zabudowań nie mają prawa tak postępowac. Nie wierzę też, że mają oni prawne zakazy wstępu osobom obcym. I nie chodzi o kolejki wędkarzy do wejścia na wymienione przez Ciebie tereny. Ja nie chcę wędkowac z czyjegoś podwórka - to żadna przyjemnośc - ja chcę po prostu przejśc brzegiem do nastepnej miejscówki. Problem jest duży - nie wypominaj więc nikomu braku wiedzy przytaczając jakieś wyjątkowe sytuacje - to nie o to chodzi.
Kolega ,, J” nie dość że jest anonimowy to jeszcze anonimowo wypowiada się . Jeżeli ma kolega jakąś konkretną wiedzę w tym temacie to proszę ja przedstawić , a nie pisać zagadkowo . Takie wypowiedzi nic nie wnoszą w dyskusję , więc proszę niech kolega napisze o jakichś konkretach . Moim zdaniem łamanie tego prawa przez gminy czy ludzi wydających takie pozwolenia uderza głównie w nasz związek PZW i to związek powinien stanąć w obronie tych praw i zacząć walkę o respektowanie ich .
Co do promila zagrodzonych terenów to nie bardzo bym uwierzył , bo gdzie pojedziemy na zbiorniki lub jakąś atrakcyjną wodę to można zobaczyć jak coraz więcej jest grodzone do wody . Pytam się gdzie jest prawo i ci co to prawo powinni egzekwować . O terenach wojskowych , czy rządowych raczej nie rozmawiamy , a o tych działkach które powstają wzdłuż zbiorników , jezior , a zwłaszcza rzek .
Jaki anonimowy, jak kolega wie jak się wchodzi w profil to się dowie. "J" jest napisane, bo był już nick o moim imieniu zajęty z nie chciało mi się wymyślać jakiegoś innego durnego nicka. Jak moje wypowiedzi nic nie wnoszą to niech kolega je ignoruje. Po ostatnim obrzucaniu mnie fekaliami, że brakło mi rolki papieru i wanny wody do umycia nie mam zamiaru się odkrywać co robię i czym się zajmuję. Powiedziałem wyraźnie i warto nauczyć się czytać. Są przepisy które wyjątkowo pozwalają zagrodzić posiadłość. Jednak nie moge ich przytoczyć, bo wtedy nie mieli byście juz kawałka dostepu do wody, bo wszyscy by z tego korzystali. I robie to dla was a nie dla siebie.
Nie tylko grodzą dostęp do wody ale jeszcze bezprawnie stawiają tkzw.,,dzikie" znaki drogowe.
Spotkałem się z tym nad Zegrzem gdzie nowobogackie hreczkosieje postawiły zakaz wjazdu od strony ustawienia znaku. Na pytanie to w jaki sposób dostali się na swoje ,,posesje" usłyszeliśmy warknięcie że g... nas to obchodzi. Byliśmy w urzędzie gminy oczywiście to było bezprawie. Za tydzień uzbrojeni w stosowne plany i laptopa ( polecam geoportal.gov.pl) oraz co najważniejz sze kumpla wędkarza z drogówki udaliśmy się w to samo miejsce.Musieli mieć wtykę w urzędzie bo znaku już nie było.To jest dobra recepta na wszelkiego rodzaju dzikie ,,prywatne" drogi. Wiem że nie wszyscy zmotoryzowani wędkarze mówiąc delikatnie zachowują się jak należy ale chamstwo bywa też po drugiej stronie.
Samych Jazgarzy wasz kumpel od kija Julian z Warszawy.
Ps.Wędkuje już 35 lat ale takiego chamstwa nad wodą jeszcze nie było
Kolego ,,J” niech będzie że wszystko co jest podane to prawda i nie zamierzam tego się czepiać (ale Awatar by się przydał) . Co do przepisów to co to za przepisy które ci co grodzą wiedza o nich a my wędkarze nie znamy ich . W końcu prędzej czy później i tak będzie trzeba ich poznać . Co to za dzierżawa wód do których nie mamy dostępu . Jeżeli prawo dostępu do wody mówi inaczej niż prawo dzierżawy to dlaczego my płacimy kolosalne pieniądze za dzierżawę , a ktoś inny nam zabrania korzystania z tych wód . Czy to nie jest wykorzystywanie naszej naiwności . Dlaczego prawo zostaje zmieniane bez zgody największego użytkownika tych wód jakim jest PZW i dlaczego pozwoliliśmy na to . W takim razie jaka jest szansa na obronę przed zmniejszającym się dostępem do łowisk i jak zapobiegać aby uchronić to co jeszcze zostało .
Opisałem moje zdanie ale internet mi wywaliło :/ Napiszę wiec tak po łebkach. Kolega J pewnie jest posiadaczem czegoś podobnego i stąd jego postawa , chyba? Każdy co posiada domek nad wodą nie posiada zapewne pozwolenia pisemnego z PZW na zabudowę lini brzegowej (minimalna z naciskiem na minimalna linia brzegowa to miejsce gdzie siega woda przy najwyższym stanie ) po której swobodnie mozna się przemiaszczać zwłaszcza przy niskim stanie wód ,jesli sie myle proszę poprawić . Przykład bardziej codzienny? domek stojący przy ulicy z chodnikiem który jest częścią działki nie odgradza sie chodznika bo jest to część która pozwala przemieszczać się innym ludziom a mało tego właściciel musi dbac o ten chodnik. Tłumczenie kolegi J że ma pożliwość pokazania nam przepisów co nam jeszcze bardziej by przeszkadzały chętnie poczytam , proszę o konkrety . Kolego kazik z przykrością muszę stwierdzić że nie czeka nas nic lepszego puki część tzw. cwaniaków ktoś nie zacznie "ustawiać" ale jestem dobrej myśli w końcu z wiekiem dojżewa się nie tylko fizycznie ale i umysłowo .
ps. mam nadzieje że nikogo nie obraziłem poprostu mam radykalny punkt widzenia :)
Ja myślę, że kolega J ma całe "g" za przeproszeniem do powiedzenia, a ponieważ zapewne jest posiadaczem takiej działki i grodzi ją do samej wody, to napina się tworząc mit o swojej wyższości na podstawie posiadanej niby wiedzy, której jak do tej pory nie zaprezentował i bije pianę, żeby ewentualnie wystraszyć tych, którzy pragnęliby dostępu do wody. Popieram również wypowiedź kolegi Kazika, że kolega J występuje anonimowo, bo jakieś nazwisko i imię to każdy może podać, gdyby była jeszcze przynależność do jakiegoś koła, to wtedy łatwo sprawdzić, czy taki ktoś faktycznie należy do danego koła, czyli fizycznie istnieje, a nie fikcyjnie loguje się na Portalu, żeby tylko mieszać, bo tych ostatnich jakoś ostatnio dużo tutaj było.
Ja myślę, że kolega J ma całe "g" za przeproszeniem do powiedzenia, a ponieważ zapewne jest posiadaczem takiej działki i grodzi ją do samej wody, to napina się tworząc mit o swojej wyższości na podstawie posiadanej niby wiedzy, której jak do tej pory nie zaprezentował i bije pianę, żeby ewentualnie wystraszyć tych, którzy pragnęliby dostępu do wody.
Trochę kolego masz rację, że mam taką działkę tak ogrodzoną legalnie i nikt mi nie zamerda. Nad rzeką i nad jeziorem, bo kupiłem z linią brzegową. I PZW ma "g" do gadania bo jest tylko dzierżawcą a nie właścicielem a to właściciel decyduje. Pomimo tego nawet napisałem jakie to przepisy ale za wredną wypowiedź kolegi wykasowałem. I niech tak pozostanie, że nie mam wam nic do powiedzenia jak i wtedy kilka miesięcy temu kiedy chciałem prawnie pomóc przy porozumieniach. Nie warto. Jakiś ktosiek napisał, że chodnik przed domem też trzeba odstąpić. "G" prawda, chodnik jest państwowy i tylko obowiązkiem właściciela posesji jest go odśnieżać. A jak bym chciał to bym dom postawił równo z krawężnikiem aby mi nikt pod oknami nie chodził ale nie chcę bo nie wygodnie :) Tu na tym forum nie warto nic pisać bo teraz tu zostali sami przemądzalcy z chłopskim rozumem, :"sąd sądem a sprawiedliwość po naszej stronie"
Do kol <J> Mogłeś odrazu napisać a nie owijać mniej stresu i nerwów by było. Koledzy też troszeczkę za ostro pojechali, ale może zasłużyłeś sobie na to nie wiem.
Teraz co do tego przepisu. Mały przykład.
Dzierżawisz pomieszczenie w jakimś budynku Pana X wydzierrżawiłeś go na 5 lat z góry o płaciłeś też włożyłeś w to pomieszcze nie kasę itd.
Pan X sprzedaję ten budynek Panu Y i jak myślisz ten pan będzie dobry dla Ciebie i zostawi Cię tam czy będzie Mu to latało i Wywiesi napis WSTĘP WZBRONIONY Ciebie też może nie wpuścić bo Ty tylko dzierżawisz.
I teraz tak postaw się w takiej sytuacji Kolego dzierżawisz od np: gminy jakiś akwen wodny włożyłeś sporo kasy w ten akwen zarybianie czyszczenie itd. itp. Gmina sprzedaje wszystkie działki wokół tego akwenu wraz z lilnią brzegową i niech każdy z właścicieli miałby takie samo podejście do tego jak Ty jak by cię powodziło w tedy też byś był po ich stronie czy szukał byś pomocy by się dostać do tego co dzierżawisz.
Prawo prawem, ale człowiek człowiekiem.
I teraz tak postaw się w takiej sytuacji Kolego dzierżawisz od np: gminy jakiś akwen wodny włożyłeś sporo kasy w ten akwen zarybianie czyszczenie itd. itp. Gmina sprzedaje wszystkie działki wokół tego akwenu wraz z lilnią brzegową i niech każdy z właścicieli miałby takie samo podejście do tego jak Ty jak by cię powodziło w tedy też byś był po ich stronie czy szukał byś pomocy by się dostać do tego co dzierżawisz.
To że kupiłem z linią brzegową to mam tylko dostęp do wody jak wszyscy tylko bliżej :lol:A to , że mogłem ogrodzić do wody to inne przepisy regulują I nie wszyscy to mogą (jak to było pokazane na zdjęciach) i wcale o tym nie decydują układy czy pieniądze.
Kolego J masz z góry utwierdzenie że jestes na prawie i nie używając niku do kogo pijesz ale zdziwił byś co i jak ale mnie twoje królestwo "Piotrusia pana" osobiście napiszę na twoim poziomie ,że mnie to "G" obchodzi i baw się w swoim świecie . życzę ci zdrowia i torchę skromności a tak na marginesie Jeśli PZW posiada wieczystą dzierżawę to właściciel bez wypowiedzenia jej nie może ci sprzedać takl na marginesie i jeśli powołujesz się na jakies przepisy to chetnie wszyscy poczytają . "Ja tez chciałem pomagać innym ale strzeliłem foch-a" a tak poważnie jeśli chcę pomagać to robie to a nie zachowuję się jak "dzieciak" i przechwalam się . Moje Motto ( wiecej realji mniej fantastyki ). Już odpuszczam sobie ten temat w tej części .
pozdrowienia
zdrowych i spokojnych świąt życzę wszystkim bez wyjądku :)
Już odpuszczam sobie ten temat w tej części .
pozdrowienia
zdrowych i spokojnych świąt życzę wszystkim bez wyjądku :)
+++
czesc
a co powiecie o zwodzonych pomostach wedkarskich które są plagą na wodach nadnoteckiego okręgu PZW z siedzibą w Pile pomosty oczywiście nie posiadaja rejestracji wielokrotnie pisałem do okręgu w tej sprawie jednak bezskutecznie. okreg nadnotecki zaprasza wedkarzy z całej Polski aby sobie popatrzyli na pilskie jeziora bo do wody nie mają dostępu tubylcy ich nie dopuszczą
W Swietokrzyskiem maja (mamy) te same problemy ale coz...
Ech, szkoda gadac.
Pozdrawiam !
Nasze wody są dobrem ogólnonarodowym i nie można dopuścić do sytuacji, kiedy wędkarz będzie długo kluczyć, przeskakiwac płoty, szukając dostępu do wody.
Tak jak śpiewać każdy może tak i marzenia i życzenia każdy może mieć :)
Nie zgadzam się z tym, że każdy śpiewać może, bo niektórzy tak fałszują, że powinni mieć zakaz śpiewania, aby nie ranić wrażliwych uszu osób muzykalnych. Bardziej na miejscu byłoby stwierdzenie, że każdy może próbować śpiewać, tak samo jak każdy może próbować pisać, chociaż niektórzy w czasie tych prób pisania również "fałszują", jeśli wiesz o czym myślę.