Między kleniami , najczęściej tego formatu oksy pobierają wobki. Są wszędzie , na napływie w przelewie , przy nasadach główek..... a co to przed nurtowa klatka?
Już się chyba powoli zaczyna okres lepszego żerowania okoni.Wisła mi zrobiła na złość i przybrała gwałtownie odcinając mnie od latania za bolkami to rekreacyjnie wyskoczyłem na "jeziorko" z "ultralajtem" i na twisterki złowiłem może z 70 sztuk przez parę godzin.Z tym że były to maleńkie rybki - takie góra 18,20 cm ale dobry trening przed jesienią.Same brania były b. przyjemne.Czekam na te większe.Może już niebawem:-)Latem w upały była totalna stagnacja.Zresztą w upały wolę Wisłę a nie zarośnięte kałuże wyglądające jak wielki ,ciepły kapuśniak - martwica.Teraz już to kwestia tygodni a może nawet dni jeśli zrobi się porządnie chłodno ale póki co wyjątkowo nie tęsknię za tym:-)
Co do letniej stagnacji zgadzam się w 100% , nagrzana woda sprawiła że okonie były ospale i niechętnie współpracowały i na dodatek brała sama drobnica do 23 cm ale wczoraj coś się ruszyło i dzisiaj kolejny z troszkę lepszych dał nadzieję ,że garby zaczynają ruszać na jesienne żarcie i oby tak trwało do późnej jesieni :) 28cm..
U mnie zaczeły tłuc już "wyścigowe" pasiaki,idzie chyba wczesna jesień-OBY...Jaskóła lunkera bądż cykada i kijem trząchają jak głupie.Fajnego straciłem z dłoni przy próbie podebrania,na oko 35plus ale chyba wyższy był niż dłuższy-taka paletka do pingponga.
Kalmary to wredne stwory ;-) Ale, że na cykadę to się nie dziwię.
Teraz taki okres "cykadowy" bądż "jaskółkowy"... Tylko podwójne podbicie z nadgarstka tuż nad dnem,i to jeszcze "aptecznie" dokładnie ,równo musi być.Cykadą muszę skoki po 30 cm robić-jak się przyłożę to nałowię się w godzinę tymi okoniami do bólu.
Zauważyłem że o tej porze roku sam wabik schodzi na daaaaalszy plan,tylko wielkość i kolor trzeba zachować-jasne z 5cm,teraz prym wiedzie technika,sposób podania.
"Testowałem" tę teorię parę razy pomalowaną główką -na biało,bez gumy,jak dobrze podana-były brania normalnie jak z przynętą,tylko spadały bo celowały nie w hak a w główkę.
I kolejny wypadzik za mną...Wciąga ten light spin jak diabli. Pasiaczki dopisały,X klonów poniższego,kilka mniejszych,jakiś zdechlon esoxa...Na kiju 2-10 g,małym nano i plećce na 3kg zabawa przednia :) Dzisiaj rządziła mała jaskóła lunkera-dała największe,cykada przegrała sromotnie.
Okonie uzależniają,dzisiaj w strugach deszczu wodowałem ponton i dawaj na pasiaki... Podebrałem 11szt i jednego straciłem,ale za to potwora...
Urwał skubaniec agrafkę z wolframu na 3kg -spinwala,to dobre druty więc nie może być mowy o jakiejś fuszerce.
Jak zapieprzył to kij zaraz do kręćka zagiął,pojeżdził,pomurował,wlazł pod badyl,wylazł i odjeżdzając urwał gadzinę...Nawet gnojka nie widziałem tak ciagnął i trzymał się dna.
Ładne pasiaki.U mnie standardowo w wodach stojących jeszcze letni rytm czyli marazm...Pierwsza próba skończyła się pogromem narybku perca fluviatilis - chyba tego z siedemdziesiąt było ale wymiarowy może co drugi...Okonie to u mnie może początek października - taka woda.Badyla więcej jak wody.
Okonie to u mnie może początek października - taka woda.Badyla więcej jak wody.
Badyla powiadasz? :) chodzi o patyki? -poniżej "moje" patykowisko :) Metr wody i rozłożyste chabazie ,to co widać to raptem ćwiartka,reszta skitrana pod wodą.
Lubię w takich oczkach zębate deczyć :)
Co do letniej bryndzy-u mnie póki co też trwa w najlepsze,esoxy mulą,woda z "fusami",ziele w pionie...To jeszcze nie czas...
Prawdziwe okonie ruszają na łowy w pażdzierniku-listopadzie,te które łowię teraz to takie w "kit",mozolnie dłubane na dodatek.
Grasują w 3-4 miejscach,są stacjonarne,pływam jak gupi od jednego do drugiego i niczym farmaceuta,w skupieniu,na delikatnych zestawikach serwuję im kąski.
Normalnie gdy biorą to nie marudzą,plećka 0,14,drut na 15kg i wio,z jednego miejsca wyjmujesz więcej i większych niż teraz przypada na 6 godzin moczenia jaskóły...
Gdzie patyki tam wyniki:-)Miałem na myśli to zielone gówno od grążeli przez jakieś glony i inne rośliny.Zarastają mi te wody coraz bardziej - widocznie na okolicznych polach rolnicy nie żałują glebie chińskich azotanów...Wszystko do jeziorek z deszczem spływa a zielenina z brzegu już wogóle połowić nie da.Dzisiaj tych okoni trochę było ale bez szału.Wielkościowo też nie powalają bo między 25 a 30 cm ale z płynącej wody...:-)Te już zaczynają się powoli rozkręcać w przeciwieństwie do kuzynów z kałuż stojących.
Mało czasu niestety na ryby. Po bardzo udanym romansie ze białorybem na spinning poświęciłem okoniom 3 wypady we wrześniu. Największy gagatek 38centów.
Lux, z uwagi na to, że masz wiele takich ryb na rozkładzie mam pytanko.
Dużo miałeś brań dużych ryb, na takie małe przynęty jak mepps 3 ? Czy celowo je łowisz, na dużo większe przynęty ? Bo dzisiaj w internetach, raczej wszyscy łowią od przynęt 15cm wzwyż. Często są odstępstwa od tej reguły ?
Lux, z uwagi na to, że masz wiele takich ryb na rozkładzie mam pytanko.
W zasadzie nigdy...Najmniejsza przynęta jaką mi połknął duży esox to Lusox nr 3.Jednego straciłem na twistera z 5-6cm na pływającej główce ciaganej na bocznym troku,jeden mi obłamał niewielką,ruską wachadłówkę-pękła blaszka,pewnie jakaś felerna była.Zazwyczaj skrajne minimum to slider 10cm,kiedyś soft 13,5 na które teraz już patrzę jak na "za małe".Nawet dla "wyścigówki" chapnięcie 10-tki slida to pikuś.
Uważam że łowiąc na wabiki małe oddalamy szansę na bicie dużej sztuki gdyż ona poprostu moze olać coś do czego skakać nie warto,łowiąc zaś na duże zwiększamy tę szansę a nie pozbywamy sie uroku brań "sportowych" modeli.
Często słyszę takie coś odnośnie stosowania małych wabików--"jak ma wziąć to weżmie bo ktoś tam wczoraj złowił dużego zębacza na małą gumę". No dobra,tyle że ten "ktoś" macha spinem 10 lat i to jest jego 1 duży esox,gdyby zaś łowił grubiej to miałby ich na pęczki .
Poniżej konus,skinner 13,5cm plus mepps4-razem ok 23 cm żelastwa-konus ma może 40cm
niestety, ale z okoniami sprawa jest bardziej skomplikowana, jeżeli chodzi o wielkość przynęt.
A tu mnie się zdaje że zależy to od pory roku i tego jaka wielkośc białorybu dominuje w wodzie.
Tam gdzie łowię największe garby złowisz na normalne gumy z 8-10cm,na obrotówki 3-4cm,na slidera 7-kę...Do wabików mniejszych skaczą "normalne" pasiaki takie 40max-jaskóły lunkera te najmniejsze,paprochy,mini wobki po 5-7cm...Swojego największego okonia 52 cm dostałem przy okazji sandaczowania na j.płaczewo,wział na maximusa manns-a 12 cm.Wielokrotnie łowiłem tam podobne sztuki i zawsze,bezwzględnie zawsze na duże wabiki.Zresztą co tu gadać pop próżnicy-masz do mnie z 60km,wpadnij ,połów,oceń sam.Wymagane pływadło ino-jeżeli nie masz swojego to pożyczę ci moje plus spis najważniejszych miejscówek i aktualnych rybich zajobów.
Wiesz, nasza wiedza o rybach i o ich łowieniu jest nieporównywalna. Długa droga przede mną żeby się zbliżyć do Twojego poziomu i krótko mówiąc mój skill to przedszkole w stosunku do Ciebie.
Też inne ryby na codzień łowimy bo taki okonek 35cm, to już dla mnie jest coś ;) A co do tego co napisałeś, to ja też nie lubię jakies paprochowania, małych przynęt i najchętniej bym je łowił gumami po 10cm, tylko na takiej Motławie jest z tym problem. Oczywiście jak są w szale żerowania to jest spoko, ale te ryby są tam tak pokłute i tyle tych gum widziały, że trzeba się strasznie spocić. Np. ja przez wakacje nie złapałem tam okonia 30+ na gume klasycznie z opadu, tylko łowiłem inaczej niż wszyscy. A np. jak łowię na jeziorze, to tam okonie dużo lepiej reagują na duże przynęty, są odważniejsze i tam jesienią to normalnie łowię na większe gumy. Chociaż niezapomne jak na lodzie w tym roku, dostałem czterdziestaka na mormyszke, a wczesniej mu wrzucałem do tej dziury balnsowki, blaszki, gumki. a jak spuscilem mormysz od razu strzał.
A co do Twojego zaproszenia, to Danielu bym chętnie do Ciebie przyjechał, jak rozwiążę swój problem z mobilnościa, co mam nadzieję, że będzie to dość szybko. Poza tym to ciekawe i rzadko spotykane, że jestes otwarty i zapraszasz ludzi na swoje łowiska. Ja bym się bał wsyzstkiego zdradzać, bo wiem jacy ludzie są. Zresztą ja jestem strasznym introwertykiem, jeśli chodzi o wędkarstwo, Do wszystkiego dochodziłem sam i na ryby też zawsze chodziłem sam. Jakoś samotnik ze mnie straszny.
Między kleniami , najczęściej tego formatu oksy pobierają wobki. Są wszędzie , na napływie w przelewie , przy nasadach główek..... a co to przed nurtowa klatka?
Uczę się castingu, więc na razie bez sukcesów, ale moja Partnerka już zaliczyła
@Przemas83 masz na PW :)
Gdzie piasek tam i garbus ;)
Gdzie piasek tam i garbus ;)
Pierwszy w życiu okoń na method feeder.
W sierpniu dominują
Fajny Okonek. Ja póki co trochę drobnicy ale zbliża się czas na większe..
W ostatnim czasie mnóstwo drobnicy do 23 cm i dzisiaj przy kleniach dwa ' lepsze ' 26 i 30 cm..
Już się chyba powoli zaczyna okres lepszego żerowania okoni.Wisła mi zrobiła na złość i przybrała gwałtownie odcinając mnie od latania za bolkami to rekreacyjnie wyskoczyłem na "jeziorko" z "ultralajtem" i na twisterki złowiłem może z 70 sztuk przez parę godzin.Z tym że były to maleńkie rybki - takie góra 18,20 cm ale dobry trening przed jesienią.Same brania były b. przyjemne.Czekam na te większe.Może już niebawem:-)Latem w upały była totalna stagnacja.Zresztą w upały wolę Wisłę a nie zarośnięte kałuże wyglądające jak wielki ,ciepły kapuśniak - martwica.Teraz już to kwestia tygodni a może nawet dni jeśli zrobi się porządnie chłodno ale póki co wyjątkowo nie tęsknię za tym:-)
Co do letniej stagnacji zgadzam się w 100% , nagrzana woda sprawiła że okonie były ospale i niechętnie współpracowały i na dodatek brała sama drobnica do 23 cm ale wczoraj coś się ruszyło i dzisiaj kolejny z troszkę lepszych dał nadzieję ,że garby zaczynają ruszać na jesienne żarcie i oby tak trwało do późnej jesieni :) 28cm..
U mnie zaczeły tłuc już "wyścigowe" pasiaki,idzie chyba wczesna jesień-OBY...Jaskóła lunkera bądż cykada i kijem trząchają jak głupie.Fajnego straciłem z dłoni przy próbie podebrania,na oko 35plus ale chyba wyższy był niż dłuższy-taka paletka do pingponga.
Poza okoniami biorą też kalmary,z łac-sztachetus urwigumos.
Ten dziabnął cykadę,hol na 3 kg plećce i takim samym fluo-masakryczny.
Kalmary to wredne stwory ;-) Ale, że na cykadę to się nie dziwię.
Kalmary to wredne stwory ;-) Ale, że na cykadę to się nie dziwię.
Teraz taki okres "cykadowy" bądż "jaskółkowy"... Tylko podwójne podbicie z nadgarstka tuż nad dnem,i to jeszcze "aptecznie" dokładnie ,równo musi być.Cykadą muszę skoki po 30 cm robić-jak się przyłożę to nałowię się w godzinę tymi okoniami do bólu.
Zauważyłem że o tej porze roku sam wabik schodzi na daaaaalszy plan,tylko wielkość i kolor trzeba zachować-jasne z 5cm,teraz prym wiedzie technika,sposób podania.
"Testowałem" tę teorię parę razy pomalowaną główką -na biało,bez gumy,jak dobrze podana-były brania normalnie jak z przynętą,tylko spadały bo celowały nie w hak a w główkę.
I kolejny wypadzik za mną...Wciąga ten light spin jak diabli. Pasiaczki dopisały,X klonów poniższego,kilka mniejszych,jakiś zdechlon esoxa...Na kiju 2-10 g,małym nano i plećce na 3kg zabawa przednia :) Dzisiaj rządziła mała jaskóła lunkera-dała największe,cykada przegrała sromotnie.
Itd...
Okonie uzależniają,dzisiaj w strugach deszczu wodowałem ponton i dawaj na pasiaki... Podebrałem 11szt i jednego straciłem,ale za to potwora...
Urwał skubaniec agrafkę z wolframu na 3kg -spinwala,to dobre druty więc nie może być mowy o jakiejś fuszerce.
Jak zapieprzył to kij zaraz do kręćka zagiął,pojeżdził,pomurował,wlazł pod badyl,wylazł i odjeżdzając urwał gadzinę...Nawet gnojka nie widziałem tak ciagnął i trzymał się dna.
32cm walną na pinki wczasie łowienia płotek , na żywca
Świat w paski dzisiaj widziałem...Biorą jak psy,tylko jakieś takie wyliniałe dzisiaj siadały
Itd...klony,ponad 20-30szt,wszystko na jaskółę.
Ładne pasiaki.U mnie standardowo w wodach stojących jeszcze letni rytm czyli marazm...Pierwsza próba skończyła się pogromem narybku perca fluviatilis - chyba tego z siedemdziesiąt było ale wymiarowy może co drugi...Okonie to u mnie może początek października - taka woda.Badyla więcej jak wody.
Okonie to u mnie może początek października - taka woda.Badyla więcej jak wody.
Badyla powiadasz? :) chodzi o patyki? -poniżej "moje" patykowisko :) Metr wody i rozłożyste chabazie ,to co widać to raptem ćwiartka,reszta skitrana pod wodą.
Lubię w takich oczkach zębate deczyć :)
Co do letniej bryndzy-u mnie póki co też trwa w najlepsze,esoxy mulą,woda z "fusami",ziele w pionie...To jeszcze nie czas...
Prawdziwe okonie ruszają na łowy w pażdzierniku-listopadzie,te które łowię teraz to takie w "kit",mozolnie dłubane na dodatek.
Grasują w 3-4 miejscach,są stacjonarne,pływam jak gupi od jednego do drugiego i niczym farmaceuta,w skupieniu,na delikatnych zestawikach serwuję im kąski.
Normalnie gdy biorą to nie marudzą,plećka 0,14,drut na 15kg i wio,z jednego miejsca wyjmujesz więcej i większych niż teraz przypada na 6 godzin moczenia jaskóły...
Nie wlazło...
Gdzie patyki tam wyniki:-)Miałem na myśli to zielone gówno od grążeli przez jakieś glony i inne rośliny.Zarastają mi te wody coraz bardziej - widocznie na okolicznych polach rolnicy nie żałują glebie chińskich azotanów...Wszystko do jeziorek z deszczem spływa a zielenina z brzegu już wogóle połowić nie da.Dzisiaj tych okoni trochę było ale bez szału.Wielkościowo też nie powalają bo między 25 a 30 cm ale z płynącej wody...:-)Te już zaczynają się powoli rozkręcać w przeciwieństwie do kuzynów z kałuż stojących.
Mało czasu niestety na ryby. Po bardzo udanym romansie ze białorybem na spinning poświęciłem okoniom 3 wypady we wrześniu. Największy gagatek 38centów.
A wczoraj jako przyłów okoniowy, na meppsa trójkę, złowiłem swoją pierwszą metrówkę, a dokładniej 102cm.
Fajna polska, zdrowa ryba.
Piękna sztuka, gratulacje!
Ładniutki zbój ,prawdziwy,jesienny "meterek"...Powoli się skubańce ruszają.
Teraz to chyba musisz zmienić nick ;)
Piękny wstęp do jesieni.Gratulacje!
Ale krokodyl , masakra :) Gratuluję !
Dzięki chłopaki. Przyznam szczerze, że nie złowiłem tej ryby z premedytacją, a raczej jako okoniowy przyłów, ale metrówkę w wędkarskim CV miło mieć ;)
Lux, z uwagi na to, że masz wiele takich ryb na rozkładzie mam pytanko.
Dużo miałeś brań dużych ryb, na takie małe przynęty jak mepps 3 ? Czy celowo je łowisz, na dużo większe przynęty ? Bo dzisiaj w internetach, raczej wszyscy łowią od przynęt 15cm wzwyż. Często są odstępstwa od tej reguły ?
Dzisiaj 5 sztuk , 28 cm największy..
Lux, z uwagi na to, że masz wiele takich ryb na rozkładzie mam pytanko.
W zasadzie nigdy...Najmniejsza przynęta jaką mi połknął duży esox to Lusox nr 3.Jednego straciłem na twistera z 5-6cm na pływającej główce ciaganej na bocznym troku,jeden mi obłamał niewielką,ruską wachadłówkę-pękła blaszka,pewnie jakaś felerna była.Zazwyczaj skrajne minimum to slider 10cm,kiedyś soft 13,5 na które teraz już patrzę jak na "za małe".Nawet dla "wyścigówki" chapnięcie 10-tki slida to pikuś.
Uważam że łowiąc na wabiki małe oddalamy szansę na bicie dużej sztuki gdyż ona poprostu moze olać coś do czego skakać nie warto,łowiąc zaś na duże zwiększamy tę szansę a nie pozbywamy sie uroku brań "sportowych" modeli.
Często słyszę takie coś odnośnie stosowania małych wabików--"jak ma wziąć to weżmie bo ktoś tam wczoraj złowił dużego zębacza na małą gumę". No dobra,tyle że ten "ktoś" macha spinem 10 lat i to jest jego 1 duży esox,gdyby zaś łowił grubiej to miałby ich na pęczki .
Poniżej konus,skinner 13,5cm plus mepps4-razem ok 23 cm żelastwa-konus ma może 40cm
Ten zaś walnął na combo s4p 13,5cm plus mepps 4, razem z tym całym żelastwem spodobał się fajnej mamusi i dupę mu chciała urwać przy burcie pontonu.
Kminie i tak też myślałem, że mi odpiszesz ;)
niestety, ale z okoniami sprawa jest bardziej skomplikowana, jeżeli chodzi o wielkość przynęt.
Kminie i tak też myślałem, że mi odpiszesz ;)
niestety, ale z okoniami sprawa jest bardziej skomplikowana, jeżeli chodzi o wielkość przynęt.
A tu mnie się zdaje że zależy to od pory roku i tego jaka wielkośc białorybu dominuje w wodzie.
Tam gdzie łowię największe garby złowisz na normalne gumy z 8-10cm,na obrotówki 3-4cm,na slidera 7-kę...Do wabików mniejszych skaczą "normalne" pasiaki takie 40max-jaskóły lunkera te najmniejsze,paprochy,mini wobki po 5-7cm...Swojego największego okonia 52 cm dostałem przy okazji sandaczowania na j.płaczewo,wział na maximusa manns-a 12 cm.Wielokrotnie łowiłem tam podobne sztuki i zawsze,bezwzględnie zawsze na duże wabiki.Zresztą co tu gadać pop próżnicy-masz do mnie z 60km,wpadnij ,połów,oceń sam.Wymagane pływadło ino-jeżeli nie masz swojego to pożyczę ci moje plus spis najważniejszych miejscówek i aktualnych rybich zajobów.
Wiesz, nasza wiedza o rybach i o ich łowieniu jest nieporównywalna. Długa droga przede mną żeby się zbliżyć do Twojego poziomu i krótko mówiąc mój skill to przedszkole w stosunku do Ciebie.
Też inne ryby na codzień łowimy bo taki okonek 35cm, to już dla mnie jest coś ;) A co do tego co napisałeś, to ja też nie lubię jakies paprochowania, małych przynęt i najchętniej bym je łowił gumami po 10cm, tylko na takiej Motławie jest z tym problem. Oczywiście jak są w szale żerowania to jest spoko, ale te ryby są tam tak pokłute i tyle tych gum widziały, że trzeba się strasznie spocić. Np. ja przez wakacje nie złapałem tam okonia 30+ na gume klasycznie z opadu, tylko łowiłem inaczej niż wszyscy. A np. jak łowię na jeziorze, to tam okonie dużo lepiej reagują na duże przynęty, są odważniejsze i tam jesienią to normalnie łowię na większe gumy. Chociaż niezapomne jak na lodzie w tym roku, dostałem czterdziestaka na mormyszke, a wczesniej mu wrzucałem do tej dziury balnsowki, blaszki, gumki. a jak spuscilem mormysz od razu strzał.
A co do Twojego zaproszenia, to Danielu bym chętnie do Ciebie przyjechał, jak rozwiążę swój problem z mobilnościa, co mam nadzieję, że będzie to dość szybko. Poza tym to ciekawe i rzadko spotykane, że jestes otwarty i zapraszasz ludzi na swoje łowiska. Ja bym się bał wsyzstkiego zdradzać, bo wiem jacy ludzie są. Zresztą ja jestem strasznym introwertykiem, jeśli chodzi o wędkarstwo, Do wszystkiego dochodziłem sam i na ryby też zawsze chodziłem sam. Jakoś samotnik ze mnie straszny.